Dodaj do ulubionych

Ciężko na duszy...

IP: *.olsztyn.mm.pl 27.05.09, 12:28
Mój syn umiera.Ma dopiero 9 lat i powinien mieć całe życie przed sobą.Okrutna
i podstępna choroba zabrała mu wszystko:słuch,wzrok,mowę,możliwośc poruszania
się.Zabierze jeszcze więcej.Dlaczego los tak okrutnie zakpił sobie z mojego
dziecka?Najpierw pokazał jakie życie jest piękne,a potem po 7 cudownych latach
powoli zaczął zabierać,kawałek po kawałku.Jak sobie poradzić z tym,że nie
będzie już dobrze?Czuję się pusta w środku.Niby jestem mamą a nie
jestem.Jestem krok od przepaści,jeszcze trochę i spadnę.Jakie będzie moje
życie bez mojego dziecka?Jak dać sobie radę z tą świadomością,że wyrok już
zapadł i nie będzie inny?
Edytor zaawansowany
  • 27.05.09, 15:45
    Kasiu..przytulam Cię najmocniej jak potrafie.Moje dziecko umarło kiedy było
    jeszcze w brzuszku- miało tylko 6 miesiecy- minęło 19 lat ,mam dzieci ale o
    Sarze -moim aniołku nie potrafię nie myslec.Wiele razy zastanawiałam sie jakby
    to było gdyby dane nam było przeżyć razem choc rok,dwa...dzis mam chorą
    córeczke,na szczescie nie śmiertelnie.Ale gdyby tak było myslę ,ze chciałabym
    sprawic aby kazdy dzień jaki by jej -nam miał zostac przeżyc jak największe
    święto...robiiłabym przy tym mnóstwo zdjęć naszych wspólnych chwil...aby miec
    czuć jej zapach-kojarzyc go z nia,wspólne sprawy ,które by nas
    dotyczyły...cokolwiek co bedzie jej namiastką,Wiele razy o tym myślałam i mnie
    to by sprawiło jakieś ukojenie.Po 19 latach żałoby najbardziej załuje ,ze nigdy
    nie mogłam przytulic swojej córeczki...wiec tule ,głaszcze swoje lewe ramie...
    --
    Jak na mój gust, jesteśmy najbardziej pogiętym stadem na Ziemi.(Epoka lodowcowa)
  • 31.05.09, 20:39
    Kochana chciałą bym cię pocieszyć ale chyba nie umiem, musisz tylko wierzyc w to
    że twojemu dziecku nareszcie skończy sie udręka na tym cholernym świecie, kochaj
    go całym swoim sercem do końca jego dni,moja córeńka miała wypadek 20 kwietnia
    tego roku, pięc dni nadzieji,ze bedzie życ, a pózniej dwa tygodnie czekania na
    jej śmierć(śmierc mózgu) cały czas wierzyłam ze stanie się cud,kiedy uderzył w
    nią samochód a ja do niej podbiegłam, sprawdziłam jej tętno nie żyła, poprosiłam
    boga boże daj mi siepożegnać, wziełam ją na ręce a ona zczeła oddychać, i wiesz
    czuje sie oszukana okrutnie że bóg jej nie uzdrowił, ale z drugiej strony
    dziękuje mu za to że dał mi się pożegnać, że pozwolił mi jeszcze z 1000 razy
    powiedzieć ze ją kocham i ż 1000 razy ją pocałować,żałuje ze nie ma jej terz ze
    mną miał tylko 3,5 roczku, Mam jeszcze synka w domu który ma hipoplazje lewej
    komory, i też codziennie walczy ze śmiercią , ja nie pytam juz dlaczego bo nikt
    mi nie odpowie>Chcęci powiedziec tylko jeszcze jedno ,jezeli nadejdzie dzien że
    twoje dzieciątko odejdzie ,pozwól mu odejsc do lepszego świata,bez bólu bez
    strachu nie zalewaj sie ogromem z=łez i żalu,przepraszam że ci to wszystko mówie
    ale chce żebys wiedziała.
  • 31.05.09, 20:41
    Nie poddawaj sie walcz do konca...
  • Gość: tez mama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 20:45
    ...walcz, a kiedy juz dojdziesz do kresu, pomóż synkowi. Pomóż mu
    odejćś.Zeby przejscie było łagodne, by sie nie bał, by nie odszedł z
    poczuciem, ze cierpisz przez Niego. By do swego lęku nie dokladał
    lęku o Ciebie....
    kiedys w TV był piękny film-nie pamiętam tytułu-o rodzinie, która
    walczyła o zycie synka-brata-wnuczka...ale gdy nadszedł Jego czas,
    pomogli mu odejść. Usnął w ramionach mamy i taty.W swoim domu, wsród
    bliskich...Jezeli Synek cierpi z powodu fizycznego bólu, znajdz
    lekarza, który ból załagodzi.
    Tulę, mocno i...rozumiem, wiem. Wiem też, jak wazne,potrzebne jest i
    Tobie i synkowi pomóc dziecku odejść...tulę...
  • 02.06.09, 22:55
    Wiem że nasze sytuacje nie są takie same, ale też jestem inną mamą
    ze świadomością że moja córeńka ma bardzo ograniczony czas; walczy
    dzielnie o każdy dzień, tydzień, miesiąc, cierpi... Jeśli jesteś
    osobą wierzącą to módl się i powierz wszystko Bogu, piszesz że synuś
    miał przez 7 lat normalne dzieciństwo, możesz mi nie wierzyć ale ja
    marzę choćby o tygodniu normalnym, bez rurki tracheostomijnej,
    odsysania, tlenu, respiratora... Moja Bogunia ma 7 lat i zdaje sobie
    wpełni sparawę ze swojej inności; marzy o tym żeby pojechac nad
    morze chociaż na jeden dzień...
    Pamietaj nie jesteś sama, nie odtrącaj męża, bliskich, daj pomóc
    sobie i synusiowi... Każdy Twoje doświadczenie ma sens, bądź przy
    maluchu i niech czuje Twoją miłość
    pozdrawiam
    Majka
    p.s. jak masz ochotę pisz na prv
  • Gość: kasia IP: *.olsztyn.mm.pl 07.06.09, 15:36
    Jestem sama,nie odtrącam męża to on nas od siebie odsunął.Rodzina też jest ale
    na zdjęciu.Przecież to nie ich problem,oni mają dzieci zdrowe.
  • 10.06.09, 19:36
    Kasiu mocno Cie przytulam odkad przeczytalam Twoj post to nie ma dnia zebym o
    WAS nie myslala ja wiem ze to zadne ukojenie ale nic wiecej nie moge zrobic nikt
    nie moze badz silna
  • Gość: betticzka IP: *.tpnet.pl 06.07.09, 13:28
    Bardzo współczuję. Przytulam do serca.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.