Dodaj do ulubionych

Błagam o pomoc!!!Już nie wiem co robić?

17.07.09, 17:48
Mój 25 miesięczny syn jest strasznym furiatem!!! w ogóle nie chce się słuchać
jak coś nie jest po jego myśli reaguje potwornym płaczem i krzykiem! nie wiem
co robić!!! już mi brak sił!!!dziś po zabawie poprosiłam synka żeby
posprzątał klocki, nie chciał oczywiście tego zrobić, tylko natychmiast wyjść
na dwór! powiedziałam stanowczym głosem, ale nie krzykiem że wyjdzie jeśli
posprząta ale on jeszcze bardziej wszystko rozrzucał od godz. 14-17.30 ciągle
wrzeszczał!ale klocków nie chciał sprzatnąć a ja cały czas stanowczo
powtarzałam ,,wyjdziesz na dwór jeśli posprzątaszz klocki"ale on i tak swoje!
o 17.40 przyjechali moi rodzice i oczywiście z krzykiem że jestem ,,upartym
osłem'' a dziecko nerwicy przeze mnie dostanie!! i oczywiście zabrali małego
z sobą na dwór, kiedy ten nie ruszył nawet jednego klocka! co robić upierać
się przy swoim czy odpuścić. siedzę teraz i ryczę bo nie wiem już co z tym
zrobić...
Edytor zaawansowany
  • 17.07.09, 22:49
    Taaa,tylko pozwól na to wszystko rodzicom.Wtrącac się w wychowanie
    dziecka,zapewne niedługo przy nim będą zwracali Ci uwagę,że nie wychowujesz jak
    trzeba,że Ty w wieku synka, to robiłas czy tamto.Ty będziesz karac, wyciągac
    konsekwencje a oni będą negowac.Autorytet zbudują Ci na przyszłe lata,dziecko
    będzie Cię ,,szanowało''zapewne.Będzie biegało na skargę do dziadków,a oni będą
    spełniali zachcianki wnuczka,oczywiście to co on powie będzie święte a Ty
    będziesz odstawiana na boczny tor.....jak sobie na to pozwolisz i nie utniesz w
    zarodku.
  • 17.07.09, 22:55
    A twój synek jak wpada w szał i krzyczy,to niech krzyczy-napchaj watę do uszu i
    już...nie reaguj,idz do pokoju,usiadz wygodnie i czytaj książkę lub oglądaj
    telewizor.Nie reaguj,nie odzywaj się,nie powtarzaj poleceń-powiedz raz i
    koniec.Nie będzie długo tak krzyczał,w końcu się zmęczy.Musisz byc konsekwentna
    ,a rodzicom powiedz,że Ty jesteś matką i Ty wychowujesz i że bardzo ich
    przepraszasz ale nie chcesz aby się wtrącali.
  • 18.07.09, 06:06
    Kobieto,twoj syn ma 2 lata! Nie oczekuj,ze dwuletnie dziecko bedzie
    sprzatalo po sobie zabawki! Druga sprawa to jasne komunikaty. Dla
    dziecka w tym wieku komunikat posprzataj jest abstrakcja. O
    wiele latwiej byloby gdybys powiedziala poiwkladaj klocki do
    pudelka
    i do tego jeszcze usiadla przy nim i dodala kto
    szybciej,kto wiecej wrzuci klockow?
    . Obowiazki jak zabawa. Moj
    syn ma 4 lata prawie i rowniez dla niego slowo posprzatajjest
    abstrakcja. To,co dla mnie jest porzadkiem,dla niego jest
    dziwna,nielogiczna ukladanka. Gdy zapytam-posprzatales? On odpowiada-
    tak!-i jest dumny z siebie. Ja wchodze do pokoju a tam zabawki
    rzucone po katach,ale na dywanie nie ma nic. To jest porzadek
    4-latka. Mysle,ze tobie potrzeba duuuzo wiecej cierpliwosci i
    sprytu. Twoj synek jest inteligantnym mlodym czlowiekiem,ktory ma
    swoje JAa ty to JA musisz szanowac.
    --
    Josh Demolka
    http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
  • 18.07.09, 09:25
    ale ja właśnie w taki sposób do niego mówiłam ,,chcesz schować klocki do pudełka
    czy do koszyka'' kto szybciej zbierze klocki, kto zbierze więcej klocków itp,
    ale on jakby robiąc mi na złość nic nie chciał zrobić, tak jest ciągle nie chce
    posmarować buzi kremem przed wyjściem na spacer, szarpie się wyrywa, ale kiedy
    kilka razy stanowczo powiedziałam ,,nie wyjdziesz na podwórko jeśli nie
    posmarujemy buzi kremem" to przy n-tej próbie uporu w końcu ustąpił.
  • 18.07.09, 17:04
    Nie ma sensu powtarzanie sto razy "posmaruj buzie" wystarczy raz-
    -Prosze,posmaruj buzie
    -Nie!
    -Ok,bez posmarowanej buzi nie ma spaceru.-koniec tematu. Tak swoja
    droga po co smarowac buzie kremem? W mroz,rozumiem ale teraz? No
    ale...Nie ma dyskusji,nie ma powtarzania. Z klockami to samo-
    raz "Jak powkladasz klocki do pudla to pojdziemy,jesli nie masz
    ochoty powkladac,znaczy ze nie idziemy nigdzie."
    --
    Josh Demolka
    http://www.suwaczek.pl/cache/e37b4b59de.png
    http://www.suwaczek.pl/cache/2299524407.png
  • 19.07.09, 10:39
    Są różne dzieci, na jednych podziała jednorazowe powiedzenie, na innych
    powtarzanie do znudzenia. Matka dziecka najlepiej go zna.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • 18.07.09, 10:12
    W takim przypadku musisz porozmawiać z rodzicami że to twoje dziecko i nie mają
    prawa wtrącać sie w jego starcia z tobą. Jak coś im sie nie podoba to może cie
    to przedyskutować na osobności. Bo jak już pisała poprzedniczka dzieci szybko
    załapują kto im na wszystko pozwala i wolą słuchać tylko jego. A później i tak
    ty bedziesz odbierać baty że nie wychowałaś dziecka. A co do synka, podczas
    histerii nic nie mówić, usiąść w sąsiednim pokoju i zaczekać aż przestanie
    wrzeszczeć, może potrwać, tym bardziej po takim wybryku rodziców, potem
    porozmawiać, zaproponować zabawe, wybór ja składam klocki ty piłki, albo ja
    czerwone klocki ty zielone itp, 2 latek za mały by sam sprzątać ale chociaż pare
    klocków powinien wrzucicsmile
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • 20.07.09, 09:39

    Po pierwsze, nie wydawaj dziecku poleceń o których Wiesz, że jest duże
    prawdopodobieństwo, że ich nie wykona. Po drugie, to nie prawda, ze dwulatek
    jest za mały, by zrozumieć i posprzątać. Jeśli poczekasz jeszcze rok, to będzie
    to o wiele trudniejsze. Wiem to, bo ja też poczekałam i miałam horror w domu.
    Jeśli chcesz by posprzątał, pomóż, weź jego rączkę, zbliż do klocka niech go
    weźmie w rączkę i potem skieruj do wiaderka. Ja tak robiłam z młodym, kiedy nie
    chciał zbierać klocków. W ten sposób budujesz sobie autorytet. Dziecko tak czy
    siak wykona polecenie. Możesz też tak, jak jedna Mama napisała - jeden ty, drugi
    on, albo jeden kolor Ty a drugi on itp. Nie ma opcji, że Ty mówisz a on to ma w
    nosie. Dla przykładu mój, jako trzylatek porozrzucał drobne klocki z ulubionej
    zabawki i nie chciał sprzątać. w dodatku im bardziej naciskałam tym większy był
    jego foch. Zaczął rzucać innymi zabawkami. Każda rzucona zabawka lądowała w
    koszyku na balkonie. Po godzinie spędzonej w pokoiku klocki nadal leżały na
    podłodze ale nie było już prawie żadnej zabawki i dziecko się nudziło. Ja
    siedziałam z nim w pokoju, był spokój, on sobie leżał na łóżeczku ale się
    nudził. Po godzinie zmienił mnie mąż. Za pół godziny dziecko było już tak
    znudzone i zmęczone sytuacją, że w końcu sam pozbierał. I podkreślam, obyło się
    bez nerwów, krzyków itp. To był przełom. Było jeszcze parę takich sytuacji, może
    ze dwie i dziecko się przełamało. Syn zrozumiał, że trzeba zbierać. Teraz ma już
    prawie cztery lata. Kiedy coś układa i spadnie mu element na podłogę, od razu
    podnosi. No, ale to jest efekt rocznej, ciężkiej pracy. gdybym zaczęła to rok
    wcześniej, byłoby pewnie krócej i łatwiej. Tak więc to idealny czas dla Was na
    przyzwyczajanie do małych obowiązków, dbałości o porządek itp.
    --
    Mati, moje słońce

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.