Dodaj do ulubionych

jestem zmęczona, chciałabym odpocząć....

20.07.09, 21:09
jestem zmęczona, ciągle zdenerwowana i żadna ze mnie matka ani żona
mam 2,5 letnią córkę, siędzę w domu, nie pracuję bo nie mam co z nią
zrobić ( dopiero od wrześnie idzie do przedszkola) a ja już umowę
podpisałam.
nigdy nie miałam czasu wolnego dla siebie, dziadkowie sie nie
angazują, nie chcą siedzieć dłużej niż 2 godz, raz w miesiącu,
dobrze ze chociaz mam męża, ktory naprawde dużo mi pomaga...

zacznę od poczatku. jestem bardzo młodą matką, urodziłam swoją cócię
będąc na studiach, od początku zajmowałam sie nią sama, nikt oprócz
meża nie zmienił jej pampersa

jak tak patrzę na tych wszystkich dziadków z wnuczkami to robi mi
się strasznie przykro ze względu na to że ja każdy swój wolny czas
spędzałam u nich a moja córka nie ma z nimi żadnego kontaktu, oprócz
niedzielnego obiadu raz na jakiś czas.
ostatnio nawet pokłóciłam się z meżem o to, że chciałabym gdzieś
wyjsć, spotkać się bez dziecka ( wiem że to co mówię jest
egoistyczne ale mam taką handrę że już nie moge...), odpocząc od
ciagłego gotowania, prania itd, chociaż 1 cały dzień w zupelności by
mi to wystarczyło.
omineły nas wszystkie wesela, imieniny, grile itd. wszędzie chodzimy
z córcią: do sklepu, na pogrzeb itd
nie stać nas na opiekunke poza tym uwazam że dziadkowie są po to
żeby choć troche odciązyć rodziców

ale nic.... cisza...
nikt nas sie nigdy nie zapytał czy nam pomóc, czy przewinać albo
wyjsc na spacer z niunią.

wiem że jestem egoistką.. ale chciałabym tylko odpocząć...
kocham swoje dziecko ale w takim nastroju to żadny pozytek ze mnie

pocieszcie mnie albo cokolwiek poradźcie
Edytor zaawansowany
  • 20.07.09, 23:33
    Nie ty jedna tak sie czujesz, ja siedze w domu już 6 lat i czy uda mi sie pojśc
    od września do pracy nie wiadomo. Nie ma komu zająć sie dziećmi, a szczególnie
    starszym który pewnie znowu nie da rady być w swietlicy do wieczora. Do
    przedszkola chodził na 4 godziny więc o pracy nie było mowy. W tym roku po raz
    pierwszy od 6-ciu lat były wakacje 2 tyg - bez dzieci.
    --
    Julia,Maksiu i Tatiankasmile
  • 21.07.09, 09:37
    To ja Ciebie pocieszę i mam nadzieję, że skutecznie. Nic nie pisałaś o chorobie
    córeczki, choć to forum jest właśnie o takich dzieciach, więc jednak zakładam,
    że dziecko jest zdrowe.
    I TO JEST POWÓD DO RADOŚCI!!!! Niedługo mała pójdzie do przedszkola, Ty do
    pracy. Odsapniesz, oderwiesz się od wszystkiego na parę godzin. Mała zacznie
    robić się coraz bardziej samodzielna i nim się obejrzysz, będziesz miała swój
    upragniony wolny czas. Pomyśl, to jeszcze chwilka, parę miesięcy. A co mają
    powiedzieć rodzice chorych dzieci? Takie mamy często rezygnują z siebie na
    wiele, wiele lat. Całe życie zajmują się chorym dzieckiem. To jest rezygnacja z
    życia, totalna. Te Twoje trzy lata w domu to krótki epizod, naprawdę. Głowa do
    góry i ciesz się czasem spędzonym z córeczką. Jest wiele mam, które chciałyby
    być z dzieckiem w domu te pierwsze lata, a nie mogły... Jesteś szczęściarą,
    naprawdę.
    --
    Mati, moje słońce
  • 21.07.09, 22:24
    Szalicja, a ja wiem o czym ona pisze... Mam dziecko ogolnie
    zdrowe smile Perturbacje oczywiscie sa - nietoleranca bialka krowiego
    jak byla noworodkiem, niska masa ciala (ale jest calkowicie zdrowa),
    oddanie malej do zlobka... ciagle choroby, i to czuwanie, ciagle
    czuwanie. Ktorej nocy, o ktorej godzinie bedzie goraczka. Przezylam
    w ciagu pol roku (od momentu oddania do zlobka kiedy mala skonczyla
    rok): zapalenie krtani i wyjazd do szpitala o 3 w nocy, zapalenie
    pluc z podejrzeniem obturacji i alergii (kolejne 30 nocy na czuwaniu
    czy lekarze maja race i mloda sie nie dusi - oczywiscie nie i byla
    to zwykla infekcja), powiekszony trzeci migdal i ciagle furczenie,
    zapalenie drog moczowych, zapalenie ucha, baktera Coli w przewodzie
    pokarmowym smile no cuda na kiju. Czuje sie jak matka dziecka chorego
    bo przez pol roku wlasciwie nie spalam, a dodam ze pracuje od
    momentu zakonczenia macierzynskiego (po 4 miesiacu zycia malej) i to
    ja jestem glownym zywicielem rodziny bo niezle zarabiam.
    Pozyj tak jak ja, ciagle chore dziecko, pracy tyle ze glowa mala,
    maz troszke sfrustrowany.

    Ja nie mam skrupulow, jak tylko moge to proponuje sama tesciom i
    rodzicom aby zajeli sie Oliwka. Dzwonie i pytam, i wiesz...
    najczesciej chca smile A teraz nawet zabrali ja na tydzien nad morze, i
    na tydzien na dzialke. WLasnie odpoczywam a mloda ma tylko 1,5
    roku tongue_out
    Czy ty kiedys pytalas o to czy zostaliby z dzieckiem dluzej?
  • 22.07.09, 09:53
    oczywiscie że pytałam. moi rodzice mają po 40 kilka lat teściowie
    niewiele więcej. moja mama nie pracuje siedzi w domu z pieskiem (
    teraz sobie pojechała na działke na mazury a jak ją poprosiłam żeby
    zabrała niunie na kilka dni to powiedziała że nie bedzie miała jej
    czasu tam pilnować bo ma swoje życie) bo moja siostra jest już
    dorosła
    zaś z drugiej strony to teść nie pracuje bo jest na wczesniejeszej
    emeryturze.
    to jest poprostu jakaś porażka, odechciewa się człowiekowi
    wszystkiego. a co najwazniejsze ze to onu nalegali zebyśmy mieli
    dziecko: wy i my jesteśmy młodzi, pomożemy wam, odchowamy wam
    dziecko zanim skoćzycie 30 lat!!!!
    kurcze!!!! to mnie rozbraja
    ja wiem że to rodzice są od chowania dziecka, ja sama powiedziałam
    sobie ze miesce dziecka jest przy matce, ale myślałam ze chociaz raz
    na 2,5 roku bede miała 1 dzień tylko dla siebie, poza tym kontakt z
    mężem nam się osłabił bo nawet nie mamy czasu zeby się poprzytulać
    bo dziecko od jakiegoś czasu z nami śpi.

    kocham ją , wiem ze ona mnie kocha bo codziennie sobie to mówimy
    ale chce troche zacząć żyć bo jak widze wszystkich naszych znajomych
    którzy tej mają dzieci to non stop dziadkowie im pomagają i przykro
    mi się robi latego ze nasi się tak deklarowali a tu nic...
  • 22.07.09, 17:49
    To dla wielu kobiet trudny okres, dziecko jest małe bardzo
    absorbujące znajomi gdzieś sie rozeszli maja swoje sprawy ale pomyśl
    sobie że twoja córcia za jakiś czas będzie większą dziewczynką,
    jeżeli będziesz chciała możesz mieć z nią świetny kontakt, to dla
    matki skarb.Rodzina ma prawo nie zajmoować się Waszym dzieckiem,
    pampersa dziecku ma obowiązek zmieniać tylko rodzic, taka jest
    prawda czasem bolesna ale jednak. Zmień podejście, traktuj ten okres
    twojego życiajako coś niepowtarzalnego coś co nigdy nie wróci,
    staraj się cieszyć każdą chwilą z dzieckiem. Czułam się w pewnym
    momencie podobnie, dwie malutkie dziewczynki mąż 4 dni w tygodniu
    nie wracał na noc bo pracował w innym mieście, trzy pozostałe wracał
    po 20, dzieci czesto i mocno chorowały, kilka razy wszystkie
    leżałyśmy w szpitalu,nie chciałam pomocy mamy bo nieustannie przez
    wiele lat byłyśmy w konflikcie a teściowie mieli inne sprawy,
    oczywiście sporadycznie korzystałam z jej pomocy ale to naprawdę
    były sytuacje podbramkowe, dzieci miały fajny kontakt z babcia ale
    nigdy nie traktowałam jej jako pomocy, a teraz jestem z siebie
    dummna,mam teraz dwie wspaniała córy, które same sie ze sobą bawią,
    mamy super kontakt i wiem że odwaliłam kawał dobrej roboty i to
    tylko dzięki sobie i mam z tego satysfakcje.
  • 22.07.09, 22:45
    ja też staram być z siebie dumna.
    nauczyłam ją wszystkiego. miała 1 rok i 10 mies. jak odesłalismy
    pieluchy na marsa, szybko zaczeła mówić zdaniami, opoiadać
    wierszyki, a nawet śpiewac piosenki ( zdecydowanie odbiega rozwojem
    równolatków przynajmiej o 3 mies. tak mówi nasza p. doktor) pomagac
    mi w sprzątaniu nawet gotowaniu,
    ale to nie chodzi o to
    poowtarzam kolejny raz...
    dlaczego soboy bliskie takie jak rodzina nie potrafią w jakiś
    spospob ulzyć chociaz na chwilkę...
    inaczej czułabym się gdybym sobie gdzieś wyszła do ludzi a nie
    ciagle przesiadywała w domu czy piaskownicy

    a tak... codziennne popołudniowa handra, czekam kiedy dziecko położy
    się spać a jest to po 22.00, nie mam kiedy się nawet sama wykąpać
    czy pooglądac tv

    zazdroszczsę swoim znajomym że moga iść sobie na imprezę, na spacer
    czy do kina SAMI
    a my chodzimy wszędzie z dzieckiem od zakupów aż po koncerty itd
    żeby tylko się wyrwac z domu
    a chciałabym sobie wypić jakieś piwo w towarzystwie czy chociażby
    poplotkować o niczym
    najbardziej jednak dokuczają mi te deklaracje które były przed
    urodzeniem córci
    mineło 2,5 roku i żadna z nich się nie sprawdziła
  • 23.07.09, 08:27
    Skoro tak wygląda sytuacja,to się z tym pogódz,wylej żale(już wylałaś),popsiocz
    i ci ulży.Może jak córcia podrośnie to dziadkowie zechcą ją brac do siebie,nie
    wszyscy potrafią zając się malutkim szkrabem,może są psychicznie zmęczeni,może
    zbliża się u babc menopauza a wtedy jest koszmar u kobiety z dobrym
    samopoczuciem...obiecywały pomoc bo może myślały,że dadzą rade.Daj już spokój z
    tym biadoleniem,masz fantastyczną,zdrową córcię,dobrze się rozwija..czegóż ty
    chcesz? Podrośnie to jeszcze się wybawisz dziewczyno,jeszcze odpoczniesz,całe
    życie przed tobą...a z czasem bedziesz się nudziła,nie będziesz miała co robic z
    czasem wolnym i z rozrzewnieniem będziesz wspominała czasy,kiedy twoja córcia
    była malutka....
    Teraz pomyśl o matkach dzieci niepełnosprawnych,które od rana do nocy opiekują
    się dziecmi i tez nie mogą liczyc na niczyją pomoc i tak będą się nieraz
    opiekowały do końca swoich dni,bo ich dzieci są całkowicie niesamodzielne i
    wymagają opieki...pomyśl o tym i już nie biadol,bo naprawdę mnie to wkurza...A
    jak ci tak zle i smutno,jak jesteś taka sfrustrowana to radzę podejśc do
    lekarza,może coś zaradzi.
    Wiesz,tak sobie myślę,że ta twoja córcia to powinna ci dac dobrze ,,w kośc'',to
    może przestaniesz narzekac a zrozumiesz niektóre sprawy.Pozdrawiam -pogodzona z
    losem matka...
  • 23.07.09, 08:54
    Poza tym,co ty sobie do diaska myślisz? Zazdrościsz kobietom tych paru chwil
    radości przed starością? Zazdrościsz,że po wychowaniu swoich dzieci teraz mogą
    sobie uprzyjemniac czas bez stresu?-ty też będziesz mogła.Zazdrościsz tego
    wszystkiego,to po co rodziłaś dziecko,po to,że liczyłaś na ich pomoc i
    dlatego,że mówiły,że pomogą? No proszę cię-osłabiasz mnie...No sorry za moją
    postawę,czytałam twój post przez parę dni,najpierw rozumiałam cię całkowicie,bo
    człowiek potrzebuje oddechu,ale z czasem zaczęłaś mnie wkurzac.
  • 23.07.09, 09:00
    ...nie stać nas na opiekunke poza tym uwazam że dziadkowie są po to
    żeby choć troche odciązyć rodziców ...

    Nie,kochana,dziadkowie nie są po to-jak napisałaś powyżej.Wstrętne
    stwierdzenie.Oni jak zechcą,jak mają siły i ochotę i czas i zdrowie to mogą
    odciążyc rodziców ale to nie jest ICH obowiązek,natomiast TWOIM obowiązkiem jest
    wychowanie i zajmowanie się dzieckiem moja droga i tyle w tym temacie-pozdrawiam.
  • 23.07.09, 09:44
    Jeszcze moje przemyślenia dot.twojej sytuacji...żeby nie było,że tylko
    krytykuje-prawdopodobne również byłoby mi przykro i nie rozumiałabym dlaczego
    moi rodzice jadą na działkę i nie mogą zaopiekowac się troszkę moim
    dzieckiem-taaa,to cholernie egoistyczne i wygodne.Wiesz,ja to jestem taki
    wyjątkowy skorpion , zapewne dałabym im to odczuc,mój żal...chociaż w stosunku
    do moich rodziców,to nieraz gotuje się we mnie z żalu i złości ale zaciskam zęby
    i milczę-ty zapewne jesteś podobna.To jest złe postępowanie,bo z czasem w
    człowieku narasta tyle żalu i pretensji,że następuje całkowita zmiana
    nastawienia do rodziców-zupełnie nieświadoma,wynikająca właśnie z
    ,,niewykrzyczanego żalu''.
    Wiesz co ci radzę-porozmawiaj sobie tak od serca z mamą,powiedz,że jesteś
    troszkę przemęczona,poproś o pomoc,nich wezmie ,,niunie'' chociaż na spacer.Może
    jak zacznie przebywac z małą częściej,to stwierdzi,ze tęskni za nią,że chce się
    do wnuczki bardziej zbliżyc.Może ty chodz do mamy częściej niż dotychczas, a
    wtedy babcia zbliży się do małej,może jak u niej będziecie to wymyśl coś i
    zostaw je same-powiedz,że musisz pilnie gdzieś podejśc zaraz wrócisz a ją
    prosisz o chwilkę opieki-no spróbuj,kurcze to przecież babcia-chyba,że ma serce
    z kamienia.Powodzenia i sorry za krytykanctwo-ale jednak uzasadnione smile))
  • 23.07.09, 13:07
    przepraszam za to biadolenie, dziękuję za krytykę i słowa otuchy. w
    ostatnich dniach zrobiło mi się naprawde cięzko na duszy, nie mam z
    kim tak naprawde o tym porozmawiać
    a z mamą? umówiłam sie ostatnio na spacer na 12.00 to wiecie co??
    byłam o 11.30 i wiecie co?
    kazała mi pochodzić 30 min po osiedlu bo przyszłam o te 30 min za
    wcześnie a ona w tym czasie lodówkę myła....i nie mogła nas wpóścić
    do mieszkania. to nie był pierwszy taki raz, czuję sie jak intruz w
    swoim dawnym mieszkaniu, nie wiem jak by się zachowała gdybym
    przyszła bez zapowiedzi...
    a ja zawsze taka poczciwa córeczka okazywałam pokorę we wszystkim...
    myślicie że nie próbowałam z nimi o tym rozmawiać?. wszyscy
    doskonale widzą że wygladam jak smierć na horągwi, na zakupach sama
    też nigdy nie byłam bo mój mąż długo pracuje... i stąd mój nastrój
    taki... ze wszystkim radziłam sobie przez ten czas ale przyszły
    wakacje i jest gorzej...
    koniec z tym użalaniem
    i tak jestem z siebie dumna bo wszystko co potrafi moje dziecko, to
    że codziennie mówi że mnie kocha, że mnie przytula i że rozmawiamy
    ze sobą to zawdzięczam tylko sobie i wrazie popełnienia jakiegoś
    wychowawczego błędu będę mogła miec pretensję tylko do siebie
  • 23.07.09, 14:10
    No wiesz,co...ty to masz ciekawą tą mamuśkę.Do domu nie chciała cię wpuścic?
    Powiem tak-odizoluj się od niej całkowicie,nie dzwoń,nie chodz-i tak nie masz z
    niej wielkiego pożytku(o kurcze,sama sobie przeczę-ale na takie chamstwo to nóż
    się otwiera).Może zatęskni a jak nie to się zestarzeje i będzie cię błagac o
    spotkania z wnuczką.
    A ty się naprawdę nie przejmuj,no taki los mają niektóre dzieci i takich
    rodziców.Więc głowa do góry i wielką dawkę optymizmu poproszę smile)),słuchaj a
    dlaczego mężulek nie zostanie z niunią a ty polecisz na zakupy,do fryzjera,lub
    na klachy i winko,czy piwko?
    Nie bój sie krzywdy jej nie zrobi,kiedys też miałam opory,dzwoniłam co
    minutę-kurcze,zaangażuj chłopa
  • 24.07.09, 11:51
    gdyby nie mój mąż to ja bym już dawno oszalała. w sumie tylko na
    niego moge liczyć. tylko ze on pracuje 6 dni w tygodniu do godz.
    18.00 i w domu jest ok 19.00 nie chce go już obarczać w pilnowaniu
    dziecka. poza tym on uważa że żona nie powinna się nigdzie szwędać
    bez męża a wiadomo jak z mężem to i z dzieckiem i takie błędne koło..
    jak jeszcze studiowałam to tylko on sie zajmował naszą córką,
    karmił, przewijał, wychodził na spacerki...
    a co do mojej mamy..
    staram się jak moge żeby nasze kontakty sie nie urwały w zupełności,
    w końcu rodzicow sobie nikt nie wybiera liczę tylko na to że zmieni
    kiedyś podejscie do mnie i do swojej wnuczki

    aaa jeszcze dodam na temat teściowej. wczoraj nas spotkała w
    sklepie, przywitała się z pysią a ona się rozpłakała i nie chciała
    nawet się do niej przytulić. masakra

    współczuje jej miec takie babcie
    moje to były skarby, kocham je do tej pory nad życie, okazywały mi
    zawsze tyle serca a te...
    nie wiem co za dziwne czasy nastały

    zastanawiam się jak to bedzie we wrześniu jak mała pójdzie do
    przedszkola, jak będzie chorować itd. czy wtedy mi siły nie opadną
    czy któraś z nich wtedy jakoś zareaguje ( dodam że moja mama nie
    pracowała nigdy, nie pracuje, nic nie robi), na pomoc jakąkolwiek to
    nie liczę.
    radzę sobie sama, widocznie tak musi być. dzieki temu forum nabrałam
    troszeczke wiecej pewnosci siebie
    jeszcze raz dziekuje
  • 25.07.09, 22:19
    moze nie czekaj na cud ze strony dziadkow dziecka tylko sama popros o pomoc, na
    pewno Ci jej nie odmowia bo to sa dziadkowie, wszyscy dziadkowie szaleja za
    wnuczkami i to ze chcesz miec czas wolny dla siebie jest calkowicie normalne i
    nie ma w tym zadnego egoizmu

    powiem szczerze ze moje dziecko ma dopiero 8 miesiecy i mam wrecz odwrotna
    sytuacje poniewaz do pomocy garnie sie az za duzo osob i kazdy chcialby mi synka
    porwac najchetniejsmile za to ja jakos nie lubie go "oddawac" innym

    takze widzisz jedni maja czegos za duzo a inni by tego wlasnie pragneli, nigdy
    nie dogodzismile sama popros o pomoc i zawiez dziecko do dziadkow i idz poszalecsmile
    sama czy z mezem,
  • 28.07.09, 20:29
    Bardzo Ci wspolczuje, kochana, bo wiem, co czujesz. Mam identyczna sytuacje - dziadkowie najpierw przysiegali, sami nalegali, jak to beda pomagac, potem zero pomocy. Ale wiesz, to sie troche zmienilo. Moj chory synek ma teraz prawie 4,5 roku, stal sie w miare samodzielny i komunikatywny, moi rodzice czesciej sie z nim kontaktuja - pierwszy raz go wzieli na tydzien na dzialke, czasem go biora na weekend. To i tak kropla w morzu potrzeb, ale jeszcze dwa lata temu mialam z ich strony ZERO pomocy.
    I jak analizowalam, dlaczego bylo az tak okropnie doszlam do wniosku, ze po pierwsze moi rodzice nie mogli sie pogodzic z wlasnym starzeniem sie i zostaniem babcia/dziadkiem, po drugie, nigdy nie byli opiekunczy, serdeczni, ani sklonni do poswiecen (do dzisiaj moj ojciec, niepracujacy emeryt nigdy z wlasnej inicjatywy nie odwiedza wnuka, motorem wszystkiego jest babcia). Wiec czemu teraz mieliby byc inni?
    Trudne to jest i przykre dla mnie (choc najgorsze minelo, maly chodzi od roku do przedszkola, mam nadzieje, ze nie bedzie juz tak chorowal jak w pierwszym roku), sa jacy sa, moj ojciec jest jedynym dziadkiem mojego syna i go od niego nie odcinam. Natomiast moje kontakty z rodzicami sa powierzchowne i plytkie, nie czuje z nimi glebszego zwiazku. I tak juz pewnie zostanie.

    Osobna sprawa jest to, ze Twoj maz musi sie zgodzic, zebys czasem wyszla sama wieczorem, jak on wroci z pracy. Dla kazdego zdrowego czlowieka odrobina samotnosci jest niezbedna. Nie obiecam Ci, ze bedzie sielanka jak wrocisz do pracy, a mala pojdzie do przedszkola, bo na pewno bedzie chorowac, a Ty po nieprzespanych nocach bedziesz musiala isc do pracy, ale to jeszcze tylko troche potrwa, a z kazdym miesiacem bedzie lepiej.

    I pewnie sie naraze niektorym, ale uwazam, ze tak, dziadkowie maja OBOWIAZEK pomagac przy wnukach, tak samo jak ja bede miala OBOWIAZEK im pomagac, jak stana sie starzy, niedolezni i niesprawni. Od tego jest rodzina. Nie wymagam od nikogo, by poswiecil mi cale zycie, ma prawo do swojego, ale jakiejs pomocy na pewno jest uzasadnione i moralnie sluszne oczekiwac.

    --
    O, Królik jest mądry - powiedział Prosiaczek w zamyśleniu. - I ma Rozum - rzekł Puchatek. - Tak - zgodził się Prosiaczek - Królik ma Rozum. Nastąpiło długie milczenie. - I myślę - ciągnął Puchatek - że on właśnie dlatego nigdy nic nie rozumie.
  • 30.07.09, 23:13
    dziękuję ci za te słowa. widze że nie jestem sama w tym problemie.
    moj maż jest jaki jest. uważa że zona powinna siedzieć w domu-
    trudno, nie bede sie z nim o to kłócila bo i tak mam dużo problemów.
    a dziadkowie- tez mi już wszystko jedno. niedługo przychodzi
    opiekunka zobacze jak zajmuje sie corka a ja przez tydzień mam czas
    dla siebie

    jeszcze raz dziekuje Wam wszystkim za przychylne bądź mniej
    komentarze
  • 05.08.09, 12:25
    Hej!
    Doskonale Cie rozumiem.mam 2 dzieci- 8 miesiecy i 2 lata.Nie musze dodawac,ze praca 24\ 7 smile
    A propos dziadkow- ja osobiscie uwazam,ze dziadkowie nie musza pomagac,chca-super,nie chca- to goodbye.Ale to jest wedlug mnie potrzeba serca-moi rodzice kochaja wnuczki,moj tata wpada prawie codziennie,moja mama chce widziec przynajmniej malych raz w tygodniu.Nie wykorzystuje tego-daje starszego raz w tygodniu na kilka godzin,maja dom z ogrodkiem,moze sie pobawic i wyszalec.jak widza sami,ze padam na twarz i psychicznie nie wytrzymuje tej rutyny-to sami proponuja,ze wezma malego na dzien ,dwa.Mysle,ze to normalne,ze sie chce byc z wnuczkami.Moj ojciec uwielbia staszego pasjami-moze dlatego,ze opiekowal sie nim 6 miesiecy regularnie po kilka godzin dziennie w zwiazku z moja praca.Ale teraz sam sie zapytal co bedzie z mlodszym!!!!Dlatego czytajac Twoj post uderzylo mnie takie zimno od Twoich rodzicow.To nie jest fajne.Trzymaj sie i zycze duuuuzo odpoczynku przy dobrek kawce lattesmile))
  • 08.08.09, 10:40
    jeszcze raz dziekuje wszystkim za komentarze do mojego postu.
    żeczywiście, rozmowa z rodzicami pomogła, raczej to było wylewanie
    łez i wypowiadanie żalu ale poskutkowało.
    powiedziałam wszystko co miałam na sercu. to ze mam wrażenie że moim
    rodzice nie chcą być prawdziwymi dziadkami, to ze jak ja byłam mała
    to zawsze jak tylko miałam chwilke leciałam do babci bo miałam z nią
    bardzo dobry kontakt i do tej pory tak jest, że chciałabym żeby moja
    córcia też tak myślała o swoich dziadkach jak o kimś kto pozwoli jej
    na troche wiecej niż mama, że poprostu ją kochają.
    moje słoneczko jest już drugi dzień na mazurach. rozmawiałam z nią
    przez tel. jest zadowolona, opowiadała, ze się kąpała, bawiła w
    piachu i ze była na jagodach, że mnie kocha ale nie chce jeszcze
    wracać do domu, że spała sama
    a moja mama powiedziała że nawet nie wspomina o mnie, że jest bardzo
    samodzielna, nie trzeba jej ubierać, karmic, wysadzać na nocnik bo
    sama zrobi bez słowa w łazience. mówi o takich rzeczach przyziemnych
    ale widze że jest zadowolona
    jestem taka szczęśliwa. sama dzisiaj odpoczywam bo męża jeszcze nie
    ma
    leże sobie, maluje paznokietki ( nie robiłam tego przez prawie 3
    lata), wieczorem mam rezerwacje na bilety do kina. jutro z mężem
    jedziemy nad wodę........ dużo tu by pisać

    mimo ze już strasznie tęsknie za córcią, ale ciesze się że udało mi
    się przekonać dziadków do niej. mam nadzieje że uda się równiez
    teściów.
    to nie jest tylko dla mojej własnej wygody. fakt córcia bedzie miała
    wypoczętą stęsknioną mamę a ja szczęśliwa córcię która przyjedzie
    pełna wrażeń

    jeszcze raz bardzo wam dziękuje
  • 08.08.09, 18:27
    smile)),strasznie się cieszę! Właśnie wróciłam z wypoczynku w górach i zaraz pisze
    do Ciebie parę słów-po prostu super-pamiętaj,mów wszystko co leży ci na
    wątrobie,może od tych wakacji, mama będzie bardziej
    babciowata?-smile))).Odpoczywaj,wyleguj się,pochodz też gdzieś czasami sama, a nie
    tylko chop i chop,hehehe-pa!
  • Gość: mamamajki IP: *.mofnet.gov.pl 14.08.09, 13:15
    hej , ciesze sie, ze odpoczywasz....przeczytałam watek i powiem Ci,
    ze masz szczęście....
    my nie mamy żadnej pomocy, jestesmy zupełnie sami, moi Rodzice nie
    zyja, Rodziców męża nie ma w kraju, rozawiamy przez skypa raz na poł
    roku...
    oboje pracujemy, w tym czasie Mała opiekuje sie niania.... po pracy
    szybka przebieranka , zakupy i do pisakownicy, albo razem albo ja
    zopstaje i cos upycham w chałupie.....dla siebie czasu zero.

    więc nie narzekaj smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.