Chciałbym w niniejszym wątku przedstawić kilka moim zdaniem
nieudanych prób wprowadzenia do śląszczyzny nowego słowa.
ŚLABIKORZ: dlaczego nie SLABIKOURZ (SLABIKORZ) skoro po czesku jest
slabikář? Wyraz zaczyna się na 's' a nie na 'ś'. Co więcej,
sekretarz Pro Loquela Silesiana twierdzi, że z tym bohemizmem jest
tak samo jak np. ze słowami CERA czy GALOUTY (GALOTY). Problem
jednak w tym, że wyrazy takie jak CERA, GALOUTY są powszechnie
znanymi słowami, zaś 'ślabikorz' nie.
RECEPIS. Słowo to pojawiło się na forum gazeta.pl w skierowanym do
mnie poście sekretarza Pro Loquela Silesiana. Miało
oznaczać 'przepis', ale przypatrzmy się jak zostało ono utworzone.
Powstało z połączenia początku niemieckiego słowa 'Rezept' z
zakończeniem polskiego słowa 'przepis'. Przyznam, że jest to
najzabawniejszy przykład z jakim ostatnio się spotkałem tudzież
prosty patent na szybkie zaśmiecenie języka.
STATYSTYKA. To również słowo użyte w śląskim tekście przez
sekretarza wspomnianego wyżej stowarzyszenia. Jeśli w niemal
wszystkich językach europejskich rzeczownik ten pisze się przez 'i',
to po cholerę na siłę wprowadzać do śląszczyzny pisownię przez 'y'?
Bo tak jest po polsku? Moim zdaniem to wyjątkowo kiepski argument.
STATISTIKA brzmi naturalniej.
DYSZPUTJYROWAĆ. Czasownik ten otwiera artykuł z Gazety Wyborczej na
temat powstającego elementarza. Pytam się: po co robić przypadkową
mieszankę polskiej formy z niemiecką (dysputować+disputieren)? Jeśli
już musimy wprowadzić jakiś neologizm, to czy nie lepiej dokonać
przejęcia bezpośrednio z języka z którego dane słowo pochodzi i
powiedzieć 'disputjyruje śe' zamiast 'dyszputjyruje śe'?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.