Krytyka "ustalonych zasad"
Różne stowarzyszenia, związki czy towarzystwa śląskie chcą walczyć
o przetrwanie "mowy śląskiej". Nie precyzuje się jednak o którą mowę
śląską chodzi (dobrze wiemy, że jednej mowy śląskiej nie
ma). "Wypełnijmy duchowy testament Feliksa Steuera", "Jeśli nie
stworzymy pisma, nasza mowa zaginie" -- to typowe slogany padające w
debacie na temat "godki". O ile dobrze rozumiem, duchowy testament
Steuera polegał na zachowaniu jak największej różnorodności śląskich
dialektów. Tymczasem tzw. "komisją kodyfikacyjna" chciałaby te
wszystkie dialekty stopniowo zunifikować tworząc jeden "język
ogólnośląski". W oficjalnych deklaracjach oczywiście padają
przeciwne stwierdzenia, dopuszcza się niewielką wariantywność
pisowni.
Chociaż "komisja" nie sprecyzowała którą mowę śląską chciałaby
uratować, możemy z całą pewnością stwierdzić, że nie chodzi tu o
dialekty opolskie. Pomimo tego że właśnie na wsiach pod Opolem mowa
śląska bardzo dobrze się zachowała (na pewno lepiej niż w
Górnośląskim Okręgu Przemysłowym), zaproponowane przez "komisję"
zasady pisowni jedynie w niewielkim stopniu uwzględniają bogactwo
opolskiej śląszczyzny. Stosowanie owych zasad w piśmie z dużym
prawdopodobieństwem prowadzić będzie do niepoprawnej wymowy.
Wymienię tylko trzy główne problemy.
1. Zaproponowany zestaw liter nie daje możliwości pełnego oddania
spektrum wszystkich głosek nosowych. "Kodyfikatorzy" po prostu
pominęli trzy samogłoski nosowe używane w okolicach Opola (nosowe a
uwzględniono).
2. Proponuje się, by nie zaznaczać mazurzenia, a dwuznaki sz, cz
czytać jako s, c. Rozumiem więc, że wyrazy takie jak szczewiki czy
szczylać powinienem przeczytać jako scewki, scylać a germanizmy typu
szpica, szalter jako spica, salter (w rzeczywistości mówię:
szczewiki, szczylać, śpica, śalter). Stosowanie wspomnianej zasady
do nazw własnych również nie prowadzi do ciekawych rezultatów.
3. Zasady nie wspominają nic na temat zaznaczania antycypacji
miękkości. Domyślam się więc, że tego zjawiska również się w żaden
sposób nie zapisuje. Do właściwego czytania "po opolsku" tekstu
zapisanego wedle proponowanych zasad trzeba będzie przyswoić sobie
reguły kiedy antycypacja miękkości występuje a kiedy nie. A to może
nie być takie proste dla osoby uczącej się "mowy śląskiej" z książek
i korzystającej z "oficjalnych" słowników.
Uważam, że wobec braku śląskiej literatury na światowym poziomie,
zupełnie bezsensownym pomysłem jest tworzenie na siłę "języka
ogólnośląskiego". "Komisja" powinna raczej skupić się na
skodyfikowaniu jednego dialektu (lub grupy blisko ze sobą związanych
dialektów). Według mnie w obecnej chwili najlepszym rozwiązaniem dla
użytkowników dialektu opolskiego jest po prostu ignorowanie
części zasad zaproponowanej ortografii i dążenie do stworzenia
systemu zapisu, który umożliwiałby pełne zachowanie specyfiki
dialektu opolskiego dla przyszłych pokoleń.
Rouman