Nigdy nie słyszałem, aby ktokolwiek w naszym mieście przed 1945 roku był zamykany, albo zniewazany. W naszym sąsiedztwie mieszkała rodzina z pro polskim nastawieniem i szczyciła się braniem udziału w powstaniach, ale - o dziwo nic się nie stało. Wręcz przeciwnie - była bardzo szanowaną rodziną. Potomek ich - mój rówieśnik jest moim przyjacielem i to już ponad 60 lat.
W rodzinie tej w dniu wkroczenia Rosjan przenocował u nich sam gen. Koniew a u nas jego członkowie sztabu. Rosjanie okazali się bardzo miłymi ludźmi, w przciwieństwie do tych polskich band rabunkowych, którzy za tym frontem grasowali. To naprawdę były bandy.
Tragedia Sląska:
www.stolica.opole.pl/index.php?tragedia-slaska-1945-1947,29