• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pochodzenie Slazakow Dodaj do ulubionych

  • 02.03.03, 23:44
    Natknęłam się na opis pochodzenia Ślązaków z 1927r. Warto zwrócić uwagę jak
    interpretowano historyczne fakty w kilka lat po przyłączeniu części Śląska do
    Polski. Reprint (słowo z tej książki) najprawdopodobniej z 1991r. Dla
    jasności intencji autora, przytaczam też dedykację.

    -----------------

    Jan Nowak „Kronika miasta i powiatu Tarnowskie Góry” 1927r.

    „Jaśnie Wielmożnemu Panu Prezydentowi
    Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej
    Ignacemu Mościckiemu
    poświęca
    Jan Nowak
    obywatel Tarnowskich Gór
    Wolnego Miasta Górniczego”

    A teraz fragmenty z rozdziału „Z przeszłości Śląska”:

    Najstarsze wiadomości, które posiadamy o naszej ziemi i jej mieszkańcach,
    nazywających się teraz Ślązakami i Polakami zawdzięczamy Grekom i Rzymianom.
    Rzymski dziejopisarz Tacyt, żyjący w drugiej połowie pierwszego wieku po Chr.
    zaznacza (...), że ziemia między Odrą i Wisłą zamieszkiwana jest przez
    Ligijczyków czyli Lugirów i Semnonów. Grek Klaudjusz Ptolomeusz, żyjący w
    drugim wieku po Chr. (...) twierdzi, że mieszkańcy kraju pod Sudetami
    nazywają się Zilingi, a ich północni sąsiedzi, co na Dolny Śląsk wskazuje,
    Zemnoni.
    (...)
    „Przy bliższem zbadaniu słoworodu „lig” wzgl. „lug” zauważymy, że jest to
    prastary wyraz słowiański; znaczy on tyle co „łęg:, czyli bagno. Więc ludzie,
    mieszkający nad takiemi ligami lub lugami, nazywali się Ligijczykami,
    względnie Lugirami, albo Lugiżanami. Z tej przyczyny owi mieszkańcy Śląska,
    wymieniani temi nazwami przez Rzymian, nie byli obcymi, lecz prawdopodobnie
    naszymi braćmi Łużyczanami nad Sprewą i Dolnym Śląsku (...). Nazwa „Zemnoni”
    zawiera w sobie jakiś swojski, słowiański dźwięk, całkiem podobny do
    brzmienia polskiego wyrazu „ziemianie”, czem wynurza się prawdopodobieństwo,
    że ten szczep był również słowiańskim.
    (...)
    Więc nawet taki wybitny historyk niemiecki, jakim jest Grünhagen, nie
    twierdzi, że Silingowie byli Germanami, jak to czynią inni, szowinistycznie
    usposobieni „badacze” niemieccy, lecz przeciwnie wskazuje na
    prawdopodobieństwo, że szczep ten był słowiańskim. Prawdopodobieństwo to
    wzrośnie, jeżeli wyraz „Siling” podzielimy „si-ling” (zy-ling), wtedy bowiem
    otrzymujemy podobieństwo do wyrazu „ze-łęg”, coby znaczyło „z łęgu”. Pierwsza
    zgłoska w tem stanowi przyimek, drugą osnowę słowa.
    (...)
    Upada więc w niwecz gołosłowne twierdzenie niektórych dziejopisarzy
    niemieckich, którem tak chętnie operowano podczas akcji plebiscytowej, że
    Silingowie byli Germanami, i że przez to Śląsk był ongiś krajem niemieckim.
    (...)
    Wobec powyższej tezy Silingowie i Ligijczycy byli ludźmi mieszkającymi przy
    łęgach, gdzie rybołóstwo stanowiło dla nich podstawę bytowania, a cały kraj
    według tych przymiotów nazwany był „Silinsk” lub „Ślinsk”, z czego po
    nieustannej zmianie wymowy powstała nazwa „Śląsk”. Zatem Silingowie nie
    opuścili Śląska przed, lub podczas wędrówki narodów, jakto przypuszczają
    niektórzy historycy niemieccy, bo po pierwsze, niema na to żadnych dowodów,
    ani nawet głuchych wieści, a po drugie było to niemożliwe, gdyż kraje za Łabą
    względnie zachód Europy już wówczas był gęsto zaludniony. Przypuszczalnie
    podczas najazdu Hunnów naród mógł był bardzo ucierpieć, ale nie w tej mierze,
    żeby z powierzchni ziemi zniknąć, a dowodem tego, że w następnych wiekach
    znów ukazują się na widowni dziejowej „Silingowie” (Silinżanie) ale pod
    swojską już nazwą „Ślężanie”. Każdy więc szczegół wskazuje na to , że
    Silingowie, do których należały rody Kwadów, Borzan i Osinian przed dwoma
    tysiącami lat, byli naszymi przodkami, jako Słowianie-Polacy, dzielny,
    pracowity, szlachetny i kochający swoją ziemię naród, a nadto jest jawnem, że
    cały Śląsk do nizin łużyckich jest prastarą ziemią polską.
    (...)
    Co do narodowości nie było oczywiście w tych czasach między poszczególnemi
    szczepami żadnej różnicy, a od Odry aż do Dniepra panował jeden lud, jeden
    język – polski. Twierdzi to Ptolomeusz.
    Po raz pierwszy w dziejach wymienia nazwę geograf grecki Ptolomeusz, na
    początku 2 wieku po narodzeniu Chrystusa, w swoim opisie Europy, w którym
    twierdzi, że Słowianie, mieszkający między Odra a Dnieprem nazywają
    siebie „bulanes” (polanes); tak to Grek pojął nazwę „Polanie”. Gdy
    cudzoziemiec zapytał się ich: kto wy jesteście? – odpowiedzieli: my polanie –
    a tym wyrazem chcieli właściwie oznaczyć swoje zajęcie, gdyż przodkowie nasi
    wówczas już przeważnie żyli i pracowali na polanie, czyli na roli, więc
    Polan, czyli Polak znaczy wprost rolnik.
    (...)
    Piastowie panowali od Łaby aż hen poza Wisłę i od Karpat aż do Bałtyku. Był
    to kraj rozległy, bogaty i szczęśliwy, gdzie nie znano nienawiści lub różnicy
    stanu – była to nasza Stara Polska.

    -----------

    Koniec cytatu.

    A jak wygląda dzisiejsza, oficjalna interpretacja tych faktów?

    Zaawansowany formularz
    • 03.03.03, 16:11
      No właśnie, jak?
      • 03.03.03, 20:26
        Wedlug aktualnych pogladow historykow - Bahlckego, Daviesa, rowniez polskich w
        pracy zbiorowej "Historia Slaska", zamieszkujace Slask przed przybyciem Slowian
        ludy germanskie (jak Silingowie) nie opuscily calkowicie Slaska i wymieszaly
        sie ze stopniowo przybywajacymi plemionami slowianskimi. Dodajac do tego
        pozniejsze osadnictwo niemieckie, flamandzkie i inne okazuje sie, ze jestesmy
        ludzmi o bardzo bogatych etnicznie korzeniach.

        Pyrsk - Arnold
        • 03.03.03, 21:48
          Nie zapominajcie, ze przed Polanami nad Wisla Chorwaci mieszkali a tego sie nie
          da zaprzeczyc!!!
          --
          Pyrsk
          Ballest
          • 03.03.03, 21:56
            Ballest czytouech uo tym, ala te biauochorwaty to tyz slowianie, tak ze niy
            rozmiyniol zech sie na drobne, poza tym my niy wiymy kiere slowianskie plymiona
            ino tyndy wyndrowaly, a kiere sie uosiedlily na Sloonsku i ewyntualnie
            wymiyszaly ze Silingami.
            • 03.03.03, 23:00
              To je calkiem proste, Celtow wypierauy na zachod Germani , a Germanow Slowianie
              i Huny , a ze na zachodzie bou Atlantic , wiync dali isc nie szlo.
              Co sie stauo, Germani sie na poludnie uobryciyli, Vikingovie na Rus a inni na
              cesarstwo rzymskie.
              Z biegiem czasu, Germanie zaczeli wracac na ich dawne ziemie obojetnie czy
              przez kolonizacje , czy byli do tego wolani (Ostpreussen)
              Dlatego na Slonsku niy ma zodnego miasta zauozonego przez POLAKOW, bo ich tu
              nie bouo !!! albo jak byli, to tej kultury jeszcze nie mieli, tak jak dzisiaj
              Polacy na zachodzie !!!;-)
              --
              Pyrsk
              Ballest
              • 03.03.03, 23:21
                Tak sie zastanawiam i chyba rzeczywiscie, na Slasku Polacy zadnego miasta nie
                wybudowali. Za to rozbudowali blokowiska - Tychy, Jastrzebie...
                Przepraszam, troche nie na temat to bylo.

                Serdecznie pozdrawiam - Erwin

              • 13.03.04, 12:02
                polacy nie zakladali miast na slasku, bo dobrze im bylo na wsi, wies byla
                bogata i miodem i mlekiem plynela, nie bylo takiej potrzeby w sredniowieczu. na
                tomiast ludnosc niemiecka naplywala wowczas na te ziemie z powodu biedy, jak
                kazde tego typu osadnictwo, wlaczajac sie do handlu i rzemiosla bogacila sie,
                zakladala miasta, co nie bylo niczym szczegolnym. miasta te byly zakladane na
                wzor prawa lubeckiego lub magdeburskiego. jesli zna sie troche historie, to wie
                sie ze mieszczanstwo bylo w duzej czesci niemieckie i nikomu to nie
                przeszkadzalo, niewiele pozniej dalaczyli do tego zydzi. wazna rzecza jest, ze
                wies musiala byc bogata, zeby miasta mogly powstawac i rozkwitac. argument, ze
                polacy nie zalozyli zadnego miasta jest poroniony, jesli sie przyjrzec
                historii. niemcy sie osiedlali, bo gwarantowano iw tutaj dobrobyt.
                • 13.03.04, 12:11
                  aubaine napisała:

                  > polacy nie zakladali miast na slasku, bo dobrze im bylo na wsi, wies byla
                  > bogata i miodem i mlekiem plynela, nie bylo takiej potrzeby w sredniowieczu.
                  na
                  >
                  > tomiast ludnosc niemiecka naplywala wowczas na te ziemie z powodu biedy, jak
                  > kazde tego typu osadnictwo, wlaczajac sie do handlu i rzemiosla bogacila sie,
                  > zakladala miasta, co nie bylo niczym szczegolnym. miasta te byly zakladane na
                  > wzor prawa lubeckiego lub magdeburskiego. jesli zna sie troche historie, to
                  wie
                  >
                  > sie ze mieszczanstwo bylo w duzej czesci niemieckie i nikomu to nie
                  > przeszkadzalo, niewiele pozniej dalaczyli do tego zydzi. wazna rzecza jest,
                  ze
                  > wies musiala byc bogata, zeby miasta mogly powstawac i rozkwitac. argument,
                  ze
                  > polacy nie zalozyli zadnego miasta jest poroniony, jesli sie przyjrzec
                  > historii. niemcy sie osiedlali, bo gwarantowano iw tutaj dobrobyt.

                  Poacy nie zakladali miast na Slasku, bo Piastowie slascy zaprosili w tym celu
                  osadnikow z zachodu Europy, a nie z zacofabej, rolniczej Polski, bedacej
                  wschodnim sasiadem Slaska.

                • 13.03.04, 12:13
                  Osadnictwo na prawie niemieckim
                  Kolonizacja na prawie niemieckim - określenie, które w odniesieniu do rozwoju
                  terytorialnego na wschód od Łaby i Saali wyparło stopniowo takie pojęcia,
                  jak deutsche Ostkolonisation, deutsche Ostsiedlung bądź deutsche Ostbewegung-
                  została zapoczątkowana na Śląsku pod koniec XII wieku i około roku 1300 w
                  zasadzie dobiegła końca. Śląsk wśród wszystkich regionów słowiańskiego
                  Wschodu, chyba najmocniej uległ osadnictwu na prawie niemieckim. Popierali je
                  w dużej mierze synowie Władysława II, którzy po wieloletnim wygnaniu do
                  Turyngii powrócili w 1163 roku nad Odrę i objęli dziedzictwo po zmarłym
                  wcześniej ojcu. Piastowie śląscy w rejonie środkowej Łaby poznali nowoczesne
                  metody kolonizacji, rozwinięty model miasta oraz zastosowanie nieznanych
                  dotąd prawnych form osadnictwa. Korzystając z poparcia kuzyna, cesarza
                  Fryderyka Barbarossy, przenieśli te zdobycze około 1200 roku na wciąż rzadko
                  zasiedlone i słabo zagospodarowane ziemie nad Odrą.
                  Powracający do kraju książę Bolesław I osadził w założonym w 1175 roku
                  klasztorze w Lubiążu nad Odrą konwent niemieckich cystersów z Pforty nad
                  Saalą, wyraźnie zezwalając im w liście fundacyjnym na osadzenie niemieckich
                  chłopów.
                  Zaledwie kilkadziesiąt lat później, za księcia Henryka I, rozpoczęło się
                  systematyczne osadzanie Niemców, głównie ze wschodnich marchii Rzeszy, z
                  Turyngii, Miśni, Saksonii, Górnego Palatynatu i Bawarii. Odbiło się ono na
                  gospodarczym, prawnym i ustrojowym rozwoju Śląska. Książęta wrocławscy,
                  blisko spokrewnieni z niemiecką arystokracją i chętnie otaczający się
                  niemieckimi rycerzami, intensywnie wspierali powiększanie areału ziem
                  uprawnych. Jeszcze przez długi czas nazwiska oraz rozmaite dialekty dawały
                  świadectwo miejscu pochodzenia osadników.
                  Z napływających niemieckich, w mniejszym stopniu walońskich i flamandzkich
                  chłopów i mieszczan oraz osiadłych Słowian powstało krok po kroku nowe,
                  wschodnioniemieckie plemię Ślązaków.
                  Liczne wioski niemieckie, założone na początku XIII wieku na rozległych te-
                  renach leśnych na zachodzie i południowym zachodzie Śląska, służyły zabezpie-
                  czaniu granic. W 1226 roku książę Henryk I skarżył się papieżowi, że
                  domagający się nadmiernych dziesięcin biskup wrocławski odstrasza osadników,
                  wskutek czego istnieje także niebezpieczeństwo, że przygraniczne lasy zostaną
                  zasiedlone od zachodu i będą dla Śląska stracone. Obok osad wiejskich
                  zakładano osady górnicze, takie jak Złotoryja nad Kaczawą (1211) i Lwówek
                  Śląski (prawdopodobnie 1217), których lokację na prawie magdeburskim można
                  uznać za najwcześniajsze świadectwo powstawania niemieckich miast na Śląsku.
                  Rozwinięte metody wydobywcze niemieckich górników zapewniały znacznie lepsze
                  niż dotąd wykorzystanie bogactw naturalnych25. Myślenie w kategoriach
                  narodowych oraz przynależność etniczna osadników nie odgrywały w tym procesie
                  specjalnej roli; około 1200 roku karczowanie lasów, pozyskiwanie gruntów oraz
                  osadnictwo w całej Europie traktowano jako cel w dążeniu do ulepszenia
                  podstaw gospodarowania.
                  Na okres między drugim i czwartym dziesięcioleciem xm wieku przypadają
                  początki takich miast, jak Środa Śląska, Nysa, Oława, Krosno Odrzańskie, Głu-
                  chołazy, Sobótka, Ujazd, Biała, Świebodzice, Nowogrodziec, Dzierżoniów, Ża-
                  gań, Bolków, Chojnów i Świerzawa. Inaczej niż w Polsce i Czechach, gdzie przy
                  zakładaniu miast aktywna była głównie szlachta, na Śląsku aż do bitwy z
                  Tatarami w 1241 roku inicjatywę wykazywali przede wszystkim książęta
                  piastowscy. Dotyczyło to również wszystkich większych i znaczących
                  gospodarczo miast sprzed okresu kolonizacji, takich jak Wrocław, Opole,
                  Brzeg, Legnica, Świdnica, Głogów, Żagań, Krosno Odrzańskie, Koźle, Racibórz i
                  Cieszyn. Klasztory i kolegiaty miały wprawdzie zasługi w dziele osadnictwa,
                  jednak władca w równej mierze umiał zadbać o swe interesy polityczne i
                  finansowe.
                  Po śmierci księcia Henryka II w 1241 roku, kiedy osłabł autorytet władzy
                  centralnej i zaczęło postępować rozdrobnienie państwa, książęta często bywali
                  zmuszeni do sprzedaży gruntów i ziemi. Dlatego dopiero w tym okresie
                  właściciele ziemscy wywodzący się ze szlachty oraz duchowieństwa (mieszczanie
                  pojawiali się w tej grupie jedynie sporadycznie) zaczęli odgrywać większą
                  rolę w kolonizacji.
                  Ale nawet w tym czasie ich udział w przekształcaniu kraju pozostał ograni-
                  czony w porównaniu z rolą władców: spośród ponad 130 lokacji miast na Śląsku
                  piastowskim z lat 1210-1300 (czyli nie licząc ziem Przemyślidów wokół Opawy,
                  Karniowa, Głubczyc i Kłodzka) ponad 80% wynikło z inicjatywy władców, 9%-z
                  inicjatywy klasztorów i zakonów rycerskich, 7% - z inicjatywy biskupa Wrocła-
                  wia i tylko 4% - z inicjatywy szlachty.
                  O ile wcześniej na przedkolonizacyjnym Górnym Śląsku jedynie Opole było
                  ośrodkiem o większym znaczeniu, o tyle w XIII wieku doszło do powstania 36 no-
                  wych miast, w których zamieszkała piąta część całej ludności. Pomijając kilka
                  mniejszych i raczej nieznaczących miejscowości, niemal cała śląska sieć miast,
                  która po roku 1300 powiększyła się już tylko nieznacznie, znajdowała się w rę-
                  kach piastowskich władców. Również w późniejszych stuleciach ów średniowieczny
                  krajobraz miejski nie zmienił się już w sposób zasadniczy, oczywiście wyjąwszy
                  rozbudowę Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego w XIX wieku.
                  O ile pierwotnie osiedla wiejskie i miejskie rozwijały się niezależnie od
                  siebie, o tyle już wkrótce wspólnie tworzyły miejskie okręgi sądownicze, tak
                  zwane weichbildy (okręgi miejskie - "Wikbilede"). W systemie tym,
                  sprzyjającym wymianie towarowej, miejskie centrum powstawało równocześnie z
                  przyporządkowanymi mu nowymi wsiami w okolicy. Podział kraju na weichbildy,
                  które przekształciły się w niemal autarkiczne jednostki gospodarcze i
                  społeczne, zastąpił (na Dolnym Śląsku - wcześniej, na Górnym Śląsku -
                  później) system dawnych kasztelanii, których podstawą było prawo polskie.
                  Założenie miasta i osiedli obwodu miejskiego powierzano lokatorom,
                  doświadczonym przedsiębiorcom, którzy otrzymywali udział w dochodach, pewną
                  liczbę wolnych łanów oraz określone uprawnienia, np. dziedziczne wójtostwo
                  miejskie. Właściciel ziemi wystawiał im dokumenty lokacyjne, w których
                  szczegółowo opisywano warunki osiedleńcze.
                  Chłopi osadzeni na prawie flamandzkim bądź frankońskim mogli oczekiwać,
                  poza korzyściami mateńalnymi oraz kilkoma latami wolnymi od danin, przede
                  wszystkim, że ich sytuacja jest stabilna. Ponadto - w przeciwieństwie do
                  rolników gospodarujących na prawie polskim - byli zwolnieni od daniny w bydle
                  i od pańszczyzny; dotychczasową dziesięcinę w snopach zastąpiła dziesięcina
                  pieniężna. Proces przekształceń osiedleńczych, który w opolskich księstwach
                  nastąpił później niż na Dolnym Śląsku, całkowicie przeobraził krajobraz
                  osadniczy Śląska. W niektórych okolicach, np. wokół Wąsoszy, Wińska i
                  Milicza, odnaleźć można nieliczne ślady kolonizacji na prawie niemieckim, w
                  innych część polskich dotąd wiosek przeniesiono na prawo niemieckie; a więc
                  zasadna jest konkluzja, iż wioski na prawie niemieckim niekoniecznie były
                  wioskami osadników niemieckich.
                  Jednak około 1300 roku, poza kilkoma regionami granicznymi na wschodzie
                  Górnego Śląska, kolonizacją na prawie niemieckim został objęty cały Śląsk.
                  Łączyło się z nią nie tylko szeroko zakrojone karczowanie lasów oraz poprawa
                  jakości gleb, ale również odczuwalny przyrost ludności oraz daleko idąca
                  asymilacja mieszkańców polskojęzycznych z mieszkańcami niemieckimi. Na Górnym
                  Śląsku, gdzie zwłaszcza w centrum karczowano i przeznaczono pod pług bezludne
                  dotąd obszary leśne, liczba mieszkańców zwiększyła się w krótkim czasie
                  pięcio-, a nawet i dziesięciokrotnie.
                  Na biskupich ziemiach Otmuchowa i Nysy liczba zagospodarowanych
                  łanów wzrosła między początkiem xm a początkiem XIV wieku z 620 do
                  5520. Podobny przyrost zanotowano na ziemiach opactwa w Kamieńcu Ząbkowickim
                  i na południe od Gliwic.
                  Następstw
                  • 14.03.04, 01:49
                    arnold7, te dlugie cytaty niczego nowego nie wniosly. z lekcji historii wiemy,
                    ze w sredniowieczu rozkwit miast mogl nastapic dzieki zamoznosci wsi; miasta
                    nie istnialy w prozni, pracowaly na ptrzeby wsi. polacy zyjacy nad wisla nie
                    przesiedlali sie na zachod, bo nie bylo takiej potrzeby. nawet bogate miasta
                    ich nie przyciagaly, bo dostatnio im sie zylo na wsi. ta kolonizacja jak
                    wszystkie wedrowki ludow byla spowodowana poszukiwaniem lepszych warunkow
                    ekonomicznych. ksiazeta piastowscy zezwalali na te kolonizacje, bo byli bogaci,
                    tak jak w niedalekiej przeszlosci panstwa wysoko rozwiniete zezwalaly na
                    emigracje ekonomiczna, zeby zapewnic sile robocza sektorach nie cieszacych sie
                    powodzeniem wsrod tubylcow. odliczajac jak zwykle kilku awanturnikow, nowi
                    przybysze decydowali sie na podroz w nieznane za chlebem. nie wierze tez, zeby
                    administracja ksiazat byla tak dobrze rozwinieta, zeby sprawdzac kwalifikacje
                    przybyszy z zze odry, przybywali ci ktorzy nie mieli warunkow rozwoju u siebie.
                    • 16.03.04, 20:53
                      aubaine napisała:

                      > arnold7, te dlugie cytaty niczego nowego nie wniosly. z lekcji historii
                      wiemy,
                      > ze w sredniowieczu rozkwit miast mogl nastapic dzieki zamoznosci wsi; miasta
                      > nie istnialy w prozni, pracowaly na ptrzeby wsi. polacy zyjacy nad wisla nie
                      > przesiedlali sie na zachod, bo nie bylo takiej potrzeby.

                      Fakty sa takie, ze Piastowie Slascy nie szukali osadnikow w Polsce, a na
                      zachodzie Europy, z prozaicznych przyczyn - tamtejsi rolnicy posiadali o wiele
                      nowoczesniejsza wiedze o rolnictwie, a rzemieslnicy zdecydowanie przewyzszali w
                      swoim kunszcie tych zza wschodniej granicy Slaska.

                      nawet bogate miasta
                      > ich nie przyciagaly, bo dostatnio im sie zylo na wsi. ta kolonizacja jak
                      > wszystkie wedrowki ludow byla spowodowana poszukiwaniem lepszych warunkow
                      > ekonomicznych. ksiazeta piastowscy zezwalali na te kolonizacje, bo byli
                      bogaci,

                      Pisatowie Slascy stworzyli odpowiednie warunki, przyciagajac zyjacych w na
                      pewno lepiej rozwinietych krajach osadnikow.

                      >
                      > tak jak w niedalekiej przeszlosci panstwa wysoko rozwiniete zezwalaly na
                      > emigracje ekonomiczna, zeby zapewnic sile robocza sektorach nie cieszacych
                      sie
                      > powodzeniem wsrod tubylcow. odliczajac jak zwykle kilku awanturnikow, nowi
                      > przybysze decydowali sie na podroz w nieznane za chlebem. nie wierze tez,
                      zeby
                      > administracja ksiazat byla tak dobrze rozwinieta, zeby sprawdzac kwalifikacje
                      > przybyszy z zze odry, przybywali ci ktorzy nie mieli warunkow rozwoju u
                      siebie.

                      Oj, administracja ksiazat slaskich byla stosunkowo dobrze rozwinieta. Skarby
                      kultury materialnej z tamtego okresu swiadcza o tym, ze nie sprowadzono
                      prymitywow z lasu. Wedlug znanego historyka poziom zycia na wsi slaskiej w XIII
                      wieku byl wyzszy niz na wsi we wschodniej Malopolsce na przelomie XIX i XX
                      wieku.


                      • 21.03.04, 12:15
                        sam potwierdzasz, ze poziom zycia na wsi w XIII wieku byl wysoki wiec nie bylo
                        powodu, zeby przenosic sie do miast. ksiazeta slascy nie byli jedynymi ktorzy
                        zezwolili na osadnictwo niemieckie. np w patrycjacie krakowskim niemcy
                        stanowili 80% (pol. XIV w.). owszem niemcy byli dobrze zorganizowani zakladajac
                        miasta na prawie niemieckim, bo tylko takie prawo obowiazywalo w tej czesci
                        europy i w tej dziedzinie, i kolonisci takie tylko prawo znali wiec nie bylo
                        potrzeby eksperymentowania. przynosili nowe technologie, mogli je stosowac, bo
                        miejsca w ktorych sie osiedlali oplywaly w dostatek. ksiazeta niemieccy scigali
                        swoich uciekinierow 100km w glab rzeczypospolitej, jak widzisz osadnictwo to
                        wiazalo sie z pewnym ryzykiem dla osadnikow niemieckich. jaki z tego wniosek?
                        nigdy nie mowilam, ze byli prymitywami.
                        a wies malopolska porownywac nalezaloby z ta slaska, ale rowniez XIII wieczna,
                        bo argument ten jest w tym kontekscie bez sensu, bo jak porownasz biedote
                        miejska XIII-wieczna z XIX-wieczna to bez wzgledu na polozenie geograficzne
                        glupio wyjdzie ( rewolucja przemyslowa). a tak miedzy nami porownaj wies polska
                        w poznanskim i wies polska w malopolsce, i jaki stad wniosek? chyba zaborcy
                        mieli troche do powiedzenia, pozwalajac na rozwoj lub go hamujac. w zaborze
                        rosyjskim zniesiono przypisanie chlopa do ziemi w 1861 roku, to chyba cos
                        tlumaczy. prosze wiec o powazne argumenty, a nie hasla propagandowe.
                        pozdrawiam. v.
                        • 24.03.04, 18:02
                          aubaine napisała:

                          > sam potwierdzasz, ze poziom zycia na wsi w XIII wieku byl wysoki
                          Mapisalem, ze na slaskiej wsi poziom zycia w XIII wieku byl wyzszy, niz 100 lat
                          temu gdzieniegdzie w Malopolsce.

                          >wiec nie bylo powodu, zeby przenosic sie do miast.

                          Skoro nie bylo powodu, to dlaczego w XIII wieku powstalo na Slasku tyle miast,
                          chocby Zory, Mikolow, Bytom czy Gliwice na Gornym? Mam wrazenie, ze uwazasz, iz
                          ludzie budowali miasta spowodu biedy na wsi i uciekali do nich ze wsi przed
                          bieda. Kto w takim razie zaoptrywal te miasta w produkty rolne? Przeciez
                          transport w tamtych czasach byl o wiele bardziej prymitywny niz dzis, zadne
                          miasto nie przetwaloby bez odpowiedniego zaplecza rolniczego.
                          Prawda jest taka, ze wprowadzenie nowoczesniejszych metod uprawy ziemi (ktore
                          to metody oczywiscie rozpowszechnialy sie z zachodu na wschod, a nie odwrotnie)
                          pozwolilo na uzyskanie nadwyzek zywnosciowych, nadwyzek ktore mozna bylo
                          wymienic na stalym juz dzieki stalosci tych nadwyzek miejscu targowym - ktore z
                          biegiem czasu obrastalo w siedziby rzemieslnikow, kupcow, cwaniaczkow,
                          lichwiarzy, prostytutek itd., zeby w koncu decyzja miejscowego wladcy zostac
                          lokowanym miastem. To bogactwo wsi bylo czynnikiem urbanizacyjnym.


                          > ksiazeta slascy nie byli jedynymi ktorzy
                          > zezwolili na osadnictwo niemieckie. np w patrycjacie krakowskim niemcy
                          > stanowili 80% (pol. XIV w.).

                          Krakow lokowali Slazacy:))

                          owszem niemcy byli dobrze zorganizowani zakladajac
                          >
                          > miasta na prawie niemieckim, bo tylko takie prawo obowiazywalo w tej czesci
                          > europy i w tej dziedzinie, i kolonisci takie tylko prawo znali wiec nie bylo
                          > potrzeby eksperymentowania. przynosili nowe technologie, mogli je stosowac,
                          bo
                          > miejsca w ktorych sie osiedlali oplywaly w dostatek. ksiazeta niemieccy
                          scigali
                          >
                          > swoich uciekinierow 100km w glab rzeczypospolitej,

                          Slask nie byl w Rzeczypospolitej.

                          jak widzisz osadnictwo to
                          > wiazalo sie z pewnym ryzykiem dla osadnikow niemieckich.

                          Ale my tu piszemy o osadnictwie niemieckim na Slasku, a nie w Polsce.

                          jaki z tego wniosek?

                          No wlasnie, jaki?

                          > nigdy nie mowilam, ze byli prymitywami.
                          > a wies malopolska porownywac nalezaloby z ta slaska, ale rowniez XIII
                          wieczna,

                          Mozna porownac. Dzieki polityce gospodarczej i osadniczej XIII wiecznych
                          Piastow slaskich Slask byl o wiele lepiej rozwinietym krajem od Malopolski.

                          > bo argument ten jest w tym kontekscie bez sensu, bo jak porownasz biedote
                          > miejska XIII-wieczna z XIX-wieczna to bez wzgledu na polozenie geograficzne
                          > glupio wyjdzie ( rewolucja przemyslowa).

                          Wlasnie polozenie georaficzne jest decydujace. Pod koniec XIX wieku takie
                          Katowice byly jednym z najnowoczesniejszych miast na swiecie, podczas gdy
                          niektorym miastom wschodniej Malopolski blizej bylo pod tym wzgledem do XIII
                          wiecznego Wroclawia:))

                          a tak miedzy nami porownaj wies polska
                          >
                          > w poznanskim i wies polska w malopolsce, i jaki stad wniosek?

                          Ano taki, ze Prusy byly bardzo nowoczesnym panstwem.

                          chyba zaborcy
                          > mieli troche do powiedzenia, pozwalajac na rozwoj lub go hamujac. w zaborze
                          > rosyjskim zniesiono przypisanie chlopa do ziemi w 1861 roku, to chyba cos
                          > tlumaczy. prosze wiec o powazne argumenty, a nie hasla propagandowe.
                          > pozdrawiam. v.

                          Mam wrazenie, ze uznajesz fakty za hasla propagandowe. Sprobuj odpowiedziec na
                          takie pytanie - gdzie wczesniej powstala pierwsza linia kolejowa - na Slasku
                          czy w Polsce? A pierwsza autostrada?

                • 13.03.04, 12:14
                  Następstwa kolonizacji na prawie niemieckim znajdują szczególnie wyraziste
                  odbicie w zmienionych kształtach osad, w układzie planowo budowanych osiedli
                  wiejskich i w założeniach przestrzennych miast. Na wykarczowanej ziemi
                  wzdłuż gór na południu oraz na przedgórzu, gdzie należało uporać się z terenem
                  zalesionym, zakładano tzw. wsie łanów leśnych. Były to wioski szeregowe, w
                  których zabudowania lokowano kolejno, łan po łanie. Dzięki temu mogły być bez
                  trudności wydłużane w miarę przybywania nowych osadników. Natomiast na star-
                  szych ziemiach uprawnych na nizinach przeważała zwarta forma wsi ulicowych
                  bądź owalnic. Takie wsie, powstające od razu w całości, wymagały wspólnego
                  gospodarowania według wiążącego dla wszystkich mieszkańców przymusu niwowego.
                  Również na Górnym Śląsku regularne formy dużych wsi łańcuchowych
                  bądź owalnic weszły na miejsce małych, bezkształtnych wiosek słowiańskich.
                  Głównym elementem pejzażu śląskich miast stały się szachownicowa sieć ulic
                  oraz dominujący nad całością rynek ("Ring"), który na swym prostokątnym bądź
                  kwadratowym założeniu mieścił najważniejsze placówki handlowe. Rynek wrocław-
                  ski, który powstał podczas odbudowy miasta po 1241 roku, był wzorem dla podob-
                  nych założeń, skupiał wokół siebie dziesiątki kramów sukiennych, domów handlo-
                  wych z wszelakim towarem, a także liczne stragany i budy rzemieślnicze,
                  zajmując niemal 4-hektarową powierzchnię.
                  Na fali ruchu osadniczego powstawały także liczne kościoły i klasztory, które
                  znacznie zmieniły wizerunek i prestiż biskupstwa wrocławskiego, będącego od
                  około 1000 roku częścią polskiej prowincji kościelnej Gniezna i pokrywającego
                  się terytorialnie niemal z całym Śląskiem. O ile około 1150 roku rozproszona
                  własność biskupstwa - należy ją oddzielić od posiadłości ziemskich ziemi
                  otmuchowskiej i milickiej - obejmowała jedynie 50 majątków, to niespełna 100
                  lat później,w następstwie darowizn szlachty świeckiej i duchownej wzrosła
                  niemal trzykrotnie.
                  Po pierwszych, dwunastowiecznych fundacjach klasztorów św. Wincentego
                  we Wrocławiu i kanoników regularnych na Sobótce, nastąpiły dalsze fundacje
                  zakonne joannitów, templariuszy, premonstratensów (norbertanów) i zakonu krzy-
                  żackiego, które zasłużyły się następnie w dziele kolonizacji.
                  Najważniejszą rolę w dziele kolonizacyjnym odgrywali cystersi; ufundowany
                  w 1175 roku przez Bolesława I klasztor w Lubiążu nad Odrą stał się w XIII wieku
                  macierzystą placówką następnych śląskich klasztorów cysterskich32. Szczególną
                  pozycję uzyskał założony w Trzebnicy na przełomie lat 1202 i 1203 przez księcia
                  Henryka I Brodatego oraz jego małżonkę Jadwigę, córkę księcia von Andechs-
                  Meranien, pierwszy klasztor żeński na Śląsku, w którym osiadły cysterki z
                  Bambergu.
                  Pochowana w Trzebnicy Jadwiga, która za swą pobożność i nienaganne życie
                  została w 1267 roku kanonizowana przez papieża Klemensa IV, czczona jest na
                  Śląsku jako patronka tych ziem - obok kanonizowanego w 1594 roku świętego Jac-
                  ka (Odrowąża) i błogosławionego Czesława. Relacje o cudach z lat 1249-1267,
                  zawarte w spisanej przez nieznanego mnicha Legenda maior de beata Hedwigi
                  (1300), świadczą o wrażeniu, jakie Jadwiga wywarła na swoich współczesnych,
                  tak Niemcach, jak i Polakach. W efekcie kult Jadwigi rozszerzył się poza granice
                  Śląska na całą Polskę i Czechy, dotarł też do południowych Niemiec, Kolonii i
                  Antwerpii.



                  Tak wiele sie zmienilo na plus w zaledwie przez sto kilkadziesiat lat
                  sredniowiecza. Piastowie Slascy wykazali wielka madrosc i dalekowzrocznosc,
                  sprowadzajac na Slask wykwalifikowanych osadnikow z zachodu i zarazem
                  nowoczesne techniki gospodarowania.
                  W 1945 potomkowie owych osadnikow i zasymilowanej z nimi rodzimej slaskiej
                  ludnosci slowianskiego pochodzenia zostali wypedzeni. Do dzis zostalo nas sporo
                  na Gornym Slasku, natomiast na Dolnym nastapila prawie calkowita wymiana
                  ludnosci.



        • 04.03.03, 00:23
          arnold7 napisał:

          > Wedlug aktualnych pogladow historykow - Bahlckego, Daviesa, rowniez polskich
          w
          > pracy zbiorowej "Historia Slaska", zamieszkujace Slask przed przybyciem
          Slowian
          > ludy germanskie (jak Silingowie) nie opuscily calkowicie Slaska i wymieszaly
          > sie ze stopniowo przybywajacymi plemionami slowianskimi. Dodajac do tego
          > pozniejsze osadnictwo niemieckie, flamandzkie i inne okazuje sie, ze jestesmy
          > ludzmi o bardzo bogatych etnicznie korzeniach.
          >
          > Pyrsk - Arnold


          Jednym slowem, ksiazka Jana Nowaka powinna mieć podtytul
          „Moje pobozne zyczenia”

          • 08.03.03, 13:43
            Prawdopodobnie istotnie Anita ma racje, ze ksiazka powinna miec podtytul
            "Moje pobozne zyczenia". W koncu kimkolwiek ci Silingowie byli, juz nie
            istnieja.
            W Polsce archeologowie odkryli slady istnienia ok. 40 rozmaitych kultur. Ktora
            z nich jest ta "prawdziwa"? Ksiazki - przez kogokolwiek pisane i cokolwiek w
            tej mierze "dowodzace" - sa ciekawymi pracami, ale o charakterze
            przyczynkarskim raczej i jako takie moga co najwyzej naswietlic pochodzenie
            poszczegolnych rodzin czy osob, a nie calej populacji zyjacej na jakimkolwiek
            terenie czy w jakimkolwiek regionie. Ja mialbym nastepujace "pytanie
            porownawcze": jakie pochodzenie maja Australijczycy? Zyje w Australii i
            codziennie stykam sie z ludzmi o roznych rodowodach etnicznych. Jesli melibysmy
            za przodkow Australijczykow uwazac grupe etniczna najdluzej tu zyjaca - to
            byliby to Aborygeni. Ale oni stanowia tylko troche ponad 1% populacji.
            Wiec kto by sie kwalifikowal: napewno Anglicy i Irlandczycy: ci pierwsi, bo
            opanowali, ci drudzy, bo zsylani byli jako wiezniowie. Ale ani jedni ani drudzy
            nie byli pierwszymi, ktorzy nazywali siebie "Australijczykami". Pierwszymi,
            ktorzy to zaczeli robic - jesli to kogos interesuje - byli australijscy Niemcy,
            przybywajacy tu poczatkowo (od lat 1830tych)z pogranicza Brandenburgii, Dolnego
            Slaska i Poznanskiego. Czy z tego zatem wynika, ze Australijczycy wywodza sie
            ze Slaska? Niektorzy tak. A co z reszta? Podobnie wiec wyglada historia Slaska -
            tyle tylko, ze zabrala nieco wiecej czasu. A tak nawiasem mowiac wiele sposrod
            prac pisanych niegdys (a zapewne i teraz!) na temat tego jakie pochodzenie maja
            Slazacy, dyktowanych bylo ewidentnymi zapedami nacjonalistycznymi. Polacy i
            Niemcy probowali za pomoca tej sztucznej literatury "udowodnic" swoje
            wylaczne "prawa" do posiadanie tego regionu. W tym celu naprodukowali zreszta
            nie tylko mase ksiazek i artykulow o pochodzeniu mieszkancow Slaska, ale
            rowniez budynkow, ktore im sluzyly. Swego czasu, jako dyplomant Wydzialu
            Architektury Politechniki Slaskiej, badalem cala (polska i niemiecka)
            literature dotyczaca slaskich kosciolow drewnianych. Usmiac sie bylo mozna, gdy
            sie czytalo do czego gotowi byli sie posunac autorzy - rowniez ci o znanych
            nazwiskach i legitymujacy sie niezaprzeczalnymi osiagnieciami naukowymi. Nie
            bylo takiego przeinaczenia faktow, zonglerki dokumentami czy zwyklego chamstwa,
            do ktorego by sie nie znizono, byle tylko "wykazac, ze...".
            Co do pochodzenia ludzi na Slasku, to z cala pewnoscia moge mowic za siebie:
            moje pochodzenie jest: polskie, niemieckie, czeskie i wegierskie jesli chodzi o
            rodzine mojej matki oraz polskie, litewskie i niemieckie ze strony ojca. I
            ksiazka pana Nowaka z pewnoscia nie przekonalaby mnie, ze jest ono inne z tak
            smiesznego powodu, jak domniemane znaczenie nazwy "Silingowie". Ot co.

            Cheers!
            • 09.03.03, 20:10

              Ty mys'lisz Karlusie irze na S'loonsku niy ma Aborygynoow?

              A Jo to co?


              Z tego cos' soom napisou uo Siebje - tos' mjyszaniec.

              • 11.03.03, 11:28
                Prowda zes pedziol, Jaborygyn! I Ty zes tyz mjyszaniec. Kiery to dzisiok
                na Slonsku moze pokozac, ze lon od Silingow sie wywodzi? Zodyn, padom Ci!

                I nigdy tak nie bylo, zeby ktokolwiek mogl cos podobnego wykazac! Chcialbym ja
                spotkac takiego, ktory potrafilby udowodnic, ze ma cokolwiek wspolnego nie
                tylko z Silingami, ale chocby i z pozniejszymi Slezanami! Caly argument o tym,
                jakie pochodzenie (generalnie) maja Slazacy to typowy sztuczny argument i
                wiecej majacy wspolnego z tym, co bysmy dzis nazwali "inzynieria dusz".
                Niewazne bylo kto kim byl i za kogo sie uwazal, ale co mu rozne propagandy
                pragnely wmowic. Nie zostawionoby "Karlusa" w swietym spokoju, tylko
                wymaganoby, zeby sie "deklarowal" (po "slusznej" stronie, rzecz jasna. A ktora
                strona byla sluszna, to oczywiscie zalezalo nie od samego "Karlusa", tylko od
                tych, ktorzy chcieli nim kierowac).

                A tak nawiasem mowiac okreslenie Aborygen to tez termin bardzo umowny, nie
                mowiacy absolutnie nic o pochodzeniu tych ludzi. Bierze sie z lacinskiego "ab
                originam" czyli "od poczatku". No, a terozki mi powiydz, Jaborygyn, co to, u
                piernika, mo znaczyc?! Lod kierego "poczatku"?!
                Te australijskie "Jaborygyny" tyz sie skondsik wzieny! Z Jawy i z inkszych wysp.

                Pozdrowienia!
                • 16.03.03, 14:16

                  My sie wziynli ze pomys'loonku.

                  Jak downi keros' grecko abo rzymsko bogin'ka.

                  Ze swoji WOLE.

                  I to Noom styknie za couko gynyalogjo.
            • 13.03.04, 11:38
              W kazdym razie te udowadnianie przez Polakow polskosci Slaska, a przez Niemcow
              jego niemieckosci chyba powoli przechodzi do przeszlosci. Przynajmiej w sferze
              nowowydawanych publikacji. Polskie podreczniki do szkol powielaja niestety
              nadal skompromitowane komunistyczne i nacjonalistyczne bzdury i wymysly.
    • 11.03.03, 18:00
      Nieźle się uśmiałem z tego wywodzenia Ligijczyków od łęgu. Kompletna
      ignorancja...

      Co do pochodzenia nazwy Śląska, polscy uczeni do dzisiaj upierają się przy
      jakimś prasłowiańskim rdzeniu ślęg, co oznaczać by miało miejsca wilgotne.
      Dziwi mnie jedynie, że jakoś nigdzie indziej ślęgów nie ma. Chyba że mówimy i
      śliskim i śluzie... To równie uprawniona jest hipoteza, że nazwa Siling
      przeszła typowe przemiany w ustach Słowian:

      panning -> pieniądz, pieniężny
      konung -> ksiądz, księżna
      siling -> ślądz, ślężny

      Pozdrawiam.
      • 22.03.03, 12:54
        To troche tak jak tlumaczenie nazwy Radom jako "dom boga Ra". Co dowodzi, ze
        miasto zalozyli starozytni Egipcjanie.
        • 24.03.04, 21:08

          A niy prziszuo Wóm do gowy, co móguo sie to wzióńć uode suowa - ŚLYGAĆ?

          Przeca tak Nóm zowdy i ciyngjym prziuazióuo czynić!

          I to do teroska.
    • 13.03.04, 23:40
      anita58 napisała:

      > A jak wygląda dzisiejsza, oficjalna interpretacja tych faktów?

      "Niech tutaj będzie wreszcie powiedziane:
      Jest ONR-u spadkobiercą Partia.
      A poza nimi nic nigdy nie było
      Prócz buntu godnych pogardy jednostek.
      Któż miecz Chrobrego wydobywał z pleśni?
      Któż wbijał myślą słupy aż w dno Odry??
      I któż namiętność uznał narodową
      Za cement wielkich budowli przyszłości?"

      Fragment Traktatu poetyckiego
      1957 Czeslaw Milosz
      • 13.03.04, 23:51
        Hehhe, dobre:)
    • 30.03.04, 23:02
      Zabawne. Zreszta tak samo jak niemieckie teorie z tego samego czasu mowiace o
      odwiecznej germanskosci Slaska. Takie wtedy byly czasy.
      • 10.04.04, 18:01
        zabwne jest to szczegolnie wtedy ,gdy sie nie wje dzie sie slask zaczyna a
        gdzie konczy.Niedlugo co niektorzy tutaj beda twierdzic ,ze Berlin ,Lipsk czy
        Dresno ktory tez lezy na slasku ,ma polskie korzenie jak Opole czy Gliwice.Fakt
        jest ze Slask nigdy nie byl polski ,a "prawdziwi Slazacy" nigdy nie czuli sie
        Polakami.Nawet jezeli uczono tego na lekcjach Historji (w komunistycznej
        Polsce).Z calym wyrazem szacunku dla wszystkich Polakow.
        • 12.04.04, 23:35
          kto zna chociaz jeden dowód na istnienia śladu po silingach ? Po Slowianach
          mozna znależć nazwy wsi ,osad i miast nawet nad Łabą np. miasto Rostock,
          Rybnitz,Lubeck, bo o Opolu, Gliwicach czy Bytomiu nie wspomnę.Pochodzenie
          germańskie miast i osiedli jest dość dokładnie opisane i wszystkie odnoszą sie
          do czasów póżniejszych niz osadnictwo słowiańskie.
          prisk
          • 12.04.04, 23:36
            Silingowie to niergermanie?
          • 12.04.04, 23:40
            A znaleziska archeologiczne to wymysł wróżki :-)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.