KOBIETA W ŚWIECIE ARABSKIM / W ISLAMIE Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • taki wątek dla różnych tekstów, przemyśleń, linków na temat kobiet w krajach
    arabskich lub / i kobiet w islamie
    • www.arabji.com/woman/index.htm
      na pewno arabski ideał piękna wyraźnie różni się od europejskiego.
      • rzeczywiście się różni:(co on w takim razie we mnie widzi:((raczej arabka ze
        mnie żadna ,tylko tyle że mam ciemne włosy...:)))
        • Ej, gdybyscie tylko moje drogie wiedzialy, jak bardzo kobiety orientu chcialyby
          miec blond wlosy i niebieskie oczy :):):)
          --
          ﮏﻳﻧ ﺭ ﺎﺘﻓﺭ ﮏﻳﻧ ﺭ ﺍ ﺪﻨﭘ ﮏﻳﻧ ﺭ ﺎﺘﻔﮔ
      • A wiecie że rodzice Salmy Hayek pochodzą z Damaszku? Powiedzieli mi dumni z
        tego faktu Syryjczycy, których poznałam. A według mnie to jedna z
        najpiękniejszych kobiet świata :)
        A ponoć dziadkowie Shakiry pochodzą z Libanu :)
        • vitamine napisała:

          > A wiecie że rodzice Salmy Hayek pochodzą z Damaszku? Powiedzieli mi dumni z
          > tego faktu Syryjczycy, których poznałam. A według mnie to jedna z
          > najpiękniejszych kobiet świata :)
          > A ponoć dziadkowie Shakiry pochodzą z Libanu :)

          o Salmie pierwsze słyszę, natomiast o Shakirze często słyszałam i ona sama się
          do arabskich korzeni przyznaje
          • Jesli chodzi o Salme Hayek to miala pare operacji plastycznych...nos usta etc..
            A Shakira chodzila do szkoly w Bahrainie i nagrala przepiekny album po arabsku.
            Moim zdaniem bez porownania do angielskiego i hiszpanskiego. Cos pieknego!
            Dziwne jest jednak to, ze mozna go bylo tylko kupic w karajach arabskich,
            wiekszosc osob nie wie o tym ze Shakira pieknie spiewa po arabsku.
      • te najbardziej podobne do europejek (blondynki, z delikatnymi rysami) na
        pierwszych miejscach a Hayfa to według mnie sztuczna barbie, twarz ma okropną
        tyle że ciało lubi pokazywać i za to ją kochają albo nienawidzą ! Przejrzałam
        całą listę i moge powiedziec że najładniejsze są te na końcu ;D np. Katia Farah :)

        --
        '(\__/) ♥
        '(='.'=)
        (,(")(")
    • 09.03.04, 22:46
      na temat kobiet w Arabii Saudyjskiej:
      www.womenofarabia.netfirms.com/

      oferty matrymonialne
      www.muslimmatrimonialsnetwork.com/

      oferty matrymonialne
      www.arabium.com/
      ceremonie ślubne w Jemenie
      www.yementimes.com/99/iss06/culture.htm
      kobiety w Libanie
      www.dm.net.lb/femmesduliban/
      o hidżabie
      www.usc.edu/dept/MSA/humanrelations/womeninislam/hijabexperience.html
      jeszcze o hidżabie
      www.usc.edu/dept/MSA/humanrelations/womeninislam/whatishijab.html
      o królowej Ranii
      mideastnews.com/Rania.htm
      o muzułmankach prawniczkach
      www.karamah.org./
      nowoczesna muzułmanka
      www.modernmuslima.com/
      o Suzanne Mubarak
      www.sis.gov.eg/egyptinf/politics/preside/html/suzan.htm
      muzułmanki w sporcie
      www.islam.org.au/articles/19/women.htm
      beduinki z Synaju
      www.sherryart.com/women/bedouin.html
      kobiety w islamie, a kobiety w tradycji judeocheścijańskiej
      www.islamicity.com/mosque/w_islam/intro.htm
      kobieta w społeczeństwie
      www.usc.edu/dept/MSA/humanrelations/womeninislam/womeninsociety.html
      kobieta w Koranie i Sunnie
      www.usc.edu/dept/MSA/humanrelations/womeninislam/womenquransunnah.html
    • 27.05.04, 00:19
      Miss Egiptu
      info.onet.pl/15402,0,5,1,galeria.html
      Miss Libanu
      info.onet.pl/15402,0,7,1,galeria.html

      oraz na dokładkę nie arabska, lecz z Bliskiego Wschodu Miss Turcji
      info.onet.pl/15402,0,9,1,galeria.html
    • Właśnie wpadła mi w ręce książka Jean Sasson "Księżniczka" – opowieść o życiu
      współczesnej arabskiej księżniczki z Arabii Saudyjskiej. Podobno prawdziwa
      historia, a wydanie książki wywołało skandal dyplomatyczny.
      Przeczytałam ją w jeden dzień. Jestem absolutnie wstrząśnięta, bo świat w niej
      przedstawiony wygląda bardzo czarno-biało: kobiety nie mają absolutnie żadnych
      praw, zwłaszcza prawa wyrażania własnego zdania. Taki przykład: walka o
      możliwość prowadzeniu samochodu przez kobiety została przegrana. Nie
      wspominając nawet o kamienowaniu czy innych drastycznych scenach. Książka
      została napisana ponad 10 lat temu i dlatego zastanawiam się, jak teraz wygląda
      sytuacja kobiet w tym kraju.
      Czy ktoś czytał? A może kolejne tomy "Córki księżniczki Sułtany" i "W kręgu
      księżniczki Sułtany"?
      Pozdrawiam
      Aicha
      • Sama sobie odpowiem, przynajmniej w części :)

        "Niedawno świat obiegła wiadomość, że w szkole średniej dla dziewcząt w Mekce
        wybuchł pożar. Na miejscu zdarzenia pojawili się strażacy oraz policja
        religijna. Dziewczęta uciekające z płomieni zostały zapędzone kijami z powrotem
        do szkoły, bo były niewłaściwie ubrane - nie miały na sobie ani sukien-
        płaszczy, ani chust. Kilkanaście udusiło się w dymie."
        To w dzisiejszej "Polityce"
        polityka.onet.pl/162,1173653,1,0,artykul.html
      • bylam w kraju arabskim, miekszkałam jako dziecko... to jak sa traktowane kobiety
        tam nie jest zrozumiale dla mnie, ale prawde powiedziawszy w naszej kulturze,
        mam na mysli polską tez kobiety sie czasem traktuje berdzo nieuczciwie i to by
        bylo na tyle

        podpisano
        czlowiek-kobieta
        • To by potwierdzalo szowinistyczna nature mezczyzn,
          ktora sama w sobie, bez obrobki swiadomosci,
          ma tendencje do uzywania przemocy i liczenia
          sie jedynie z sila.
          Szczegolnie widac to jaskrawo w kulturze islamskiej.
          Arabowie sa wogole bardziej emocjonalni i gwaltowni,
          co chyba ulatwia dawanie upustow 'silowym' rozwiazaniom,
          wiec i na roli spolecznej kobiet odciska to swoje pietno.

      • aicha_fr napisała:

        > Właśnie wpadła mi w ręce książka Jean Sasson "Księżniczka" – opowieść o ż
        > yciu
        > współczesnej arabskiej księżniczki z Arabii Saudyjskiej. Podobno prawdziwa
        > historia, a wydanie książki wywołało skandal dyplomatyczny.
        > Przeczytałam ją w jeden dzień. Jestem absolutnie wstrząśnięta, bo świat w
        niej
        > przedstawiony wygląda bardzo czarno-biało: kobiety nie mają absolutnie
        żadnych
        > praw, zwłaszcza prawa wyrażania własnego zdania. Taki przykład: walka o
        > możliwość prowadzeniu samochodu przez kobiety została przegrana. Nie
        > wspominając nawet o kamienowaniu czy innych drastycznych scenach. Książka
        > została napisana ponad 10 lat temu i dlatego zastanawiam się, jak teraz
        wygląda
        >
        > sytuacja kobiet w tym kraju.
        > Czy ktoś czytał? A może kolejne tomy "Córki księżniczki Sułtany" i "W kręgu
        > księżniczki Sułtany"?
        > Pozdrawiam
        > Aicha


        Witaj Aicha,

        Czytalam 3 czesci o Sultanie, swego czasu bylam bardzo zainteresowana tematem
        Arabii Saudyjskiej. To najbardziej zamkniete panstwo na ziemi i to jest wlasnie
        najgorsze.
        Nie jest to prawo islamu, a polityka.Chora polityka.
        To straszne, jak mozna dopuscic zeby czlowiek nie mial zadnych praw?

        Bardzo zle rzeczy sie dzieja o ktorych mialam nieprzyjemnosc slyszec od
        rodziny, znajomych, oraz wlasne przezycia.

        To rzeczy o ktorych nie wypada mowic na forum, to naprawde wstrzasajace oraz
        bardzo prymitywne.

        Oczywiscie jesli kobieta sie tam urodzila, jest jej o wiele latwiej, nie wie ze
        jest wieziona w zlotej klatce. Nieswiadomosc.
        Nie daj boze, ze arabka, saudyjka zakocha sie w kims spoza saudi.
        Nie daj boze, jesli bedzie chciala byc wyzwolona.

        Oczywiscie, mieszkaja(w compound) tam i europejczycy, ludzie swiatowi ktorzy
        staraja sie szanowac tamtejsze zasady, jednak zycie na dluga mete? Nie sadze.
        Nie wiem.

        To jak inna planeta. Trudno sobie wyobrazic.
        Dla facetow super, nawet homoseksualisci maja tam lekko. Policja religijna nie
        ma problemu z tym ze sie trzymaja za rece, ze spedzaja ze soba czas etc..

        Ale jesli kobieta im sie w byle sposob nie spodoba, oj...potrafia za nia biec a
        nawet zaaresztowac za cokolwiek.

        Podczas modlitwy, 5 razy dziennie jest pusto na ulicy, nie ma prawa byc na niej
        nikogo!
        Ale co robi tam policja religijna? Oni sie nie modla?

        Saudia moim zdaniem to kraj kontrastow i zycia za zamknietymi drzwiami.

        Mam meza saudyjczyka, tyle mi Saudi wystarczy.

        pozdrawiam serdecznie i zapraszam na moj blog: www.passionsofamira.blog.onet.pl

        Amira

    • linki do stron i artykułów o powyższej tematyce
      www.library.cornell.edu/colldev/mideast/women.htm
    • Świat kobiety w Islamie okiem dziennikarza
      link:
      kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1175522
      zapraszam także do mnie na dyskusję, czy kobiety są dyskryminowane
      a także na inne

      --
      ijaw
      --
      Dyskryminacja Rasowa
    • Znam jedną najpiękniejszą to Sana Gadhab z Sousse
    • Ktoś, kto arabskie kobiety zna tylko z telewizji bądź z kiepskich filmów
      amerykańskich klasy B, najczęściej wyobrażą sobie je jako skrzywdzone istoty,
      ukryte pod czarną płachtą i bite przez swojego mężą...
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • "Nigdy nie zdradzę kobiety, że nie jest dziewicą. Może być za to zabita"
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
      • Przeczytałam cały artykuł i jestem zdegustowana pytaniami dziennikarza Jacka
        Hugo-Badera, który rozmawia z panią doktor ginekolożką-połozniczką z szyickich
        dzielnic Bejrutu...
        Podam Wam kilka zadawanych pytań:

        "Powiada się, że im cieplejszy klimat, tym mężczyźni bardziej porywczy,
        agresywni, brutalni..."
        "Są potwornie napaleni, natrętni, nachalni.. Moja córcia z trudem wytrzymywała
        w Egipcie. Ci Wasi wspaniali mężczyźni tak ją zaczepiali, że nie chciała
        wychodzić z hotelu..."
        "Czy faceci chodzą na dziwki?"
        "Po cholerę im to, jak mogą mieć nową żonę, kiedy pierwsza im się znudzi?"
        "Rozumiem, dlaczego u Was tyle rozwodów. Dziewczyna po slubie się dowiaduje, ze
        facetowi śmierdzi z pyska, nosi elastyczne skarpety..."

        Przypomina mi to rozmowę na ławce dworcowej w Pcimiu Dolnym, a nie w
        najpoczytniejszym dzienniku z panią doktor, Palestynką z Zachodniego Brzegu.

        Słownictwo dziennikarzy GW: faceci chodzą na dziwki, śmierdzi z pyska, po
        cholerę...

        Może w dzisiejszych czasach się w ten sposób rozmawia????? Wychowałam się poza
        granicami Polski, gdzie nie do pomyślenia było takie słownictwo...zwłaszcza w
        prasie podczas rozmowy z wykształconą kobietą. Może drażni mnie coś, co jest
        teraz normą? Sama już nie wiem...coś się dzieje w tym kraju???/
        --
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
    • STATUS KOBIETY W ISLAMIE
      Cena: pln 10.00
      Jest to pozycja, która z dowodami przełamuje stereotypy dotyczące kobiety w
      islamie jednocześnie przedstawiając status kobiety w Biblii, Talmudzie, w Fidji-
      świętej księdze indyjskiej i przytaczając przy tym teksty źródłowe. Książka ta
      zawiera wiele opinii znanych autorytetów zachodnich, w tym filozofów i pisarzy,
      którzy przyznają,że rozwiązania, jakie niesie islam, m.in. wielożeństwo, opieka
      ze strony mężczyzn, podział spadku oraz świadectwo dwóch kobiet jest lekarstwem
      na wiele społecznych chorób. Jak wygląda i czy jest możliwy rozwód ze strony
      kobiety, czy kobieta ma prawo do spadku, czy ma prawo świadczyć w sądzie i czy
      może pracować według islamu? Na te i inne kontrowersyjne pytania odpowiada
      właśnie ta książka, która posiada dużo nowo przetłumaczonych powiedzeń proroka
      Muhammada-pokój z nim.

      www.muzulmanie.com/index.php?page=shop.product_details&flypage=shop.flypage&product_id=28&option=com_virtuema
      rt&Itemid=100
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • www.anoushehansari.com
      "Pierwsza kosmoturystka: inteligentna, piękna, uparta" M.Minta Dziennik 18-09

      Dla amerykańskiej bizneswoman irańskiego pochodzenia podróż poza granice
      ziemskiej atmosfery będzie przede wszytskim ...zabawą oraz spełnieniem
      najskrytszych dziecięcych marzeń o kosmicznych wakacjach...Będą dzieckiem
      chiała ogladać rozgwieżdżone nocne niebo nad pogrążonym we śnie Teheranem.
      Teraz Ansari gwiazdy będzie miała na wyciągnięcie ręki...
      Anousheh ("wieczność") urodziła się w 1966roku w Mashadzie, drugim co do
      wielkości mieście Iranu, w 1984 przyjechała jako 18-latka do USA i nie znała
      ani słowa po angielsku. Była jednak bardzo pracowita i garnęła się do nauki.
      Kilka lat później z wyróżnieniem obroniła dyplom wydziału technologii i
      informatyki na Uniwersytecie JW w Waszyngtonie.
      DAlej wszystko poszło gładko....
      Ansari nazywa siebie "nowoczesną liberalną muzułmanką"- choć nie ukrywa, że
      jest głęboko wierzącą i przywiązaną do tradycji, przez całe życie udowadniała,
      jak wiele może zdziałać uparta kobieta.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
      • Wakacje z widokiem na kulę ziemską
        Tomasz Ulanowski2006-09-29, ostatnia aktualizacja 2006-09-29 18:42
        Pierwsza kosmiczna turystka wróciła wczoraj na Ziemię. Już zapowiada, że to nie
        koniec jej orbitalnych wojaży. - Było cudownie, a kosmos pachnie... spalonymi
        ciastkami - wspomina pobyt w Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
        W czwartek wieczorem do powracającej na Ziemię ciasnej kabiny rosyjskiego
        Sojuza wsiadły trzy osoby: rosyjski kosmonauta Paweł Winogradow, amerykański
        astronauta Jeffrey Williams (spędzili pół roku na pokładzie stacji) oraz
        Anousheh Ansari, 40-letnia amerykańska bizneswoman pochodząca z Iranu, która
        bawiła na orbicie ledwie dziesięć dni. Spędziła w kosmosie wakacje, o jakich
        marzy wielu, ale niewielu na to stać. Anuszka, jak ją nazywają Rosjanie, za
        podróż życia zapłaciła 20 mln dol. Kiedy wciskała się do Sojuza, przez łzy
        zapowiedziała, że "jeszcze tu wróci". Być może zechce wtedy skorzystać z
        najnowszej oferty Rosjan dla kosmicznych turystów - spacer na zewnątrz stacji
        pod rękę z kosmonautą za 15 mln dol.?

        Swoje wrażenia z podróży Ansari zapisywała na stronie
        spaceblog.xprize.org/. Zachwycała się nieważkością, ale przyznała, że
        pierwsze dwa dni w lecącym do stacji Sojuzie były koszmarem. Wymiotowała
        (pomogła dopiero seria zastrzyków), cierpiała na bóle krzyża i głowy (bez
        ciążenia kręgosłup się rozciąga, a głowa nabrzmiewa od krwi). Dolegliwości
        jednak skończyły się z chwilą dotarcia do stacji. - Tam chłopcy pokazali mi
        inne oblicze nieważkości - notowała Ansari. - Umieścili mnie w samym środku
        pustego modułu. Nie miałam się czego złapać i bezradnie kręciłam się w miejscu.
        Z niewoli wyrwał mnie delikatny powiew wentylatora, który pchnął mnie w stronę
        ściany.

        Anuszka była zachwycona stacją, widokiem Ziemi i rozgwieżdżonego kosmosu. Nie
        narzekała na ciasnotę i kłopoty z codzienną toaletą. Kosmetyczki przesłano na
        stację wcześniej statkiem transportowym, musiała więc używać przyborów
        toaletowych należących do Daisuke Enomoto, Japończyka, którego zastąpiła, bo w
        ostatniej chwili oblał testy medyczne. - Są żyletki i krem do golenia, nie mam
        za to czym robić makijażu - śmiała się.

        Odyseja Ansari wywołała żywe zainteresowanie w Iranie. W kosmosie
        demonstracyjnie nosiła ona kombinezon z dwiema flagami na piersi - amerykańską
        i irańską. I choć władze w Teheranie milczały, zwykli ludzie reagowali bardzo
        emocjonalnie. Teherańczycy klaskali z radości i machali w kierunku stacji,
        kiedy tydzień temu przelatywała nad ich miastem. Anuszka została bohaterką
        wielu irańskich kobiet żyjących w zdominowanym przez mężczyzn społeczeństwie--
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
    • Powrót małżeństw czasowych w islamie
      Marta Kazimierczyk2006-09-20
      W najbardziej konserwatywnych krajach świata ludzie pobierają się na godzinę,
      dzień, na tydzień. Wszystko w majestacie muzułmańskiego prawa
      "Młody lekarz, dobrze zarabiający, szuka partnerki do małżeństwa czasowego, do
      odwiedzania dwa razy w tygodniu. Wynagrodzenie - tysiąc dirhamów miesięcznie" -
      to typowe ogłoszenie z saudyjskiej gazety. Jak grzyby po deszczu w całym
      świecie islamu powstają serwisy łączące ludzi szukających partnera do
      małżeństwa na chwilę.

      Są dwa rodzaje takich związków - szyickie muta dla przyjemności i sunnickie
      misjar na czas podróży. Chociaż uczeni i teologowie zażarcie dyskutują, która
      forma jest lepsza, to generalnie chodzi o to samo - dwoje ludzi pobiera się na
      pewien, wcześniej określony czas.

      Sam ślub niewiele się różni od tradycyjnego i odbywa się przy świadkach z
      udziałem urzędnika muzułmańskiego sądu. Po ślubie małżonkowie są postrzegani
      jako pełnoprawni mąż i żona, po zakończeniu małżeństwa kobieta musi - jak po
      zwykłym rozwodzie - poczekać 45 dni, zanim wyjdzie za mąż kolejny raz.

      I na tym kończą się podobieństwa. Związek czasowy jest tajny - zwykle nie
      wiedzą o nim rodziny państwa młodych, a już na pewno pierwsza żona pana
      młodego. Chociaż może zostać zawarty na dowolny czas - godzinę, miesiąc, a
      nawet 99 lat, nie może być automatycznie przedłużony. Małżonkowie muszą się
      rozwieść i podpisać nowy kontrakt, w którym jeszcze raz ustalają warunki i
      wysokość wynagrodzenia dla żony. Bo zamiast zapewniać żonie dom i utrzymanie, w
      małżeństwie czasowym mąż płaci jej - regularnie (jeśli małżeństwo trwa dłużej)
      lub jednorazowo (w przypadku związków kilkugodzinnych).

      14 wieków tradycji

      W kwietniu 2006 r. Światowa Liga Muzułmańska wydała fatwę, w której sankcjonuje
      istniejący stan rzeczy i zezwala na związki, w których kobieta "zrzeka się domu
      i utrzymania i zgadza się, żeby mężczyzna przychodził do niej, kiedy tylko
      zechce, w dzień i w nocy".

      Zwolennicy małżeństw dla przyjemności przekonują, że były one praktykowane już
      w początkach islamu, kiedy Arabowie zajęci podbijaniem świata spędzali dużo
      czasu poza domem. Niektórzy uczeni twierdzą nawet, że korzystał z nich sam
      prorok Mahomet. Pierwszy boom na takie związki zakończył drugi kalif Umar,
      który bezwzględnie zakazał ich jako cudzołóstwa. Do sunnickiego islamu wróciły
      dopiero w XIX w. w Egipcie, gdzie w 1999 r. zostały ostatecznie zalegalizowane
      przez sunnickiego imama szejka Tantawiego.

      Jednak dla szyitów zawsze były legalne. Wielki ajatollah Ali as Sistani na
      swojej stronie internetowej pisze, że kobieta w takim związku "nie ma prawa
      wymagać od męża opieki ani wsparcia finansowego, nawet jeśli jest w ciąży".

      Nawet w szyickim Iranie małżeństwa dla przyjemności budzą jednak kontrowersje.
      Dyskusję wywołał tam pomysł duchownych rozwiązania problemu prostytucji
      ulicznej. Prostytutki powinno się według nich umieszczać w specjalnych domach
      czystości, gdzie klienci będą mogli żenić się z nimi na kilka godzin.

      Według duchownych ten pomysł wypleni społeczne zepsucie, obrońcy praw kobiet są
      oczywiście oburzeni. Szyicka prawniczka Salama al Chafadzi wzrost liczby
      małżeństw dla przyjemności nazywa bardzo niezdrowym zjawiskiem. - Prawda jest
      taka, że nawet kobieta, która godzi się na takie małżeństwo, potem tego żałuje -
      przekonuje.

      Takie związki kwitną też od upadku sunnity Saddama w Iraku. Szyiccy klerycy z
      Nadżafu, Karbali i Bagdadu tłumaczą, że udzielają takich ślubów wdowom,
      rozwódkom oraz pannom, ale tylko tym, które mają pozwolenie sssojca.

      Czasy, kiedy na takie małżeństwa pozwalali tylko szyici, dawno minęły. Od lat
      zawiera się je nawet w ultrakonserwatywnej sunnickiej Arabii Saudyjskiej. W
      telewizji al Dżazira saudyjski szejk Jusuf al Kardawi tłumaczy, że takie
      małżeństwo spełnia wszystkie warunki muzułmańskiego związku, a za wzrost ich
      liczby wini media, które z poligamii zrobiły zbrodnię.

      - Nic dziwnego, że mężczyźni coraz częściej zawierają tajne czasowe małżeństwa,
      to wszystko po to, żeby nie martwić poprzednich żon - tłumaczy.

      Lepiej pobrać się przed randką

      Nie wszystkim się jednak czasowe małżeństwa podobają. - To wielka krzywda dla
      kobiet - przekonuje w saudyjskim dzienniku "Ar Rijad" publicysta Abdullah al
      Utajbi. - Taka żona nie ma domu, ani żadnych praw, nie wolno jej rodzić dzieci.
      Jest tylko po to, żeby zaspokajać zachcianki męża - argumentuje.

      Zgadza się z nim saudyjska historyczka Hatun al Fasi: - Przecież w ten sposób
      redukujemy małżeństwo do seksu, to oburzające, że nasi duchowni na to pozwalają.

      Przeciwnicy biją na alarm, że niepokojąco narasta też zjawisko wakacyjnych
      małżeństw czasowych bogatych muzułmanów z krajów Zatoki. Jeżdżą oni do Jemenu,
      Syrii i Egiptu, gdzie bez trudu znajdują sobie młode żony, które po wakacjach
      po prostu porzucają. Z małżeństwa czasowego coraz częściej korzystają też
      studenci przebywający z dala od domu na uczelniach w Egipcie, Iraku, Arabii
      Saudyjskiej.

      Jednak takie związki - podkreśla wielu ekspertów - mają też swoje plusy. Są
      wybawieniem dla kobiet, które w tradycyjnym arabskim społeczeństwie nie mają
      szans na tradycyjne małżeństwo - wdów, rozwódek, czy starych panien. Pozwalają
      też obejść problem wygórowanych kosztów zaręczyn i ślubu, które bywają w
      świecie islamu olbrzymie.

      Do tego w krajach takich jak Arabia Saudyjska, gdzie wszelkie pozamałżeńskie
      kontakty między kobietą a mężczyzną są zakazane, żeby pójść na randkę i nie
      trafić za to za kratki, rzeczywiście lepiej się przed tą randką pobrać.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Za zasłoną chusty: Kobieta w świecie islamu
      Filip Sarniak
      2006-09-27 20:25:42
      “Ktokolwiek pełni dobre dzieła – mężczyzna czy kobieta – i jest wierzącym –
      tacy wejdą do Ogrodu i nie doznają niesprawiedliwości nawet na łupinkę daktyla”
      (Koran sura 4, werset 124)

      Pozycja społeczna kobiety w świecie islamu to jeden z najbardziej ciekawych i
      intrygujących tematów dla człowieka patrzącego na tą kulturę z perspektywy
      cywilizacji zachodu. Stereotyp muzułmanki, który krąży w
      wyobrażeniu ‘przeciętnego Europejczyka’, to niewidoczna dla świata
      zewnętrznego, spowita hadżibem, lub tylko chustą, kobieta schowana w domu, w
      haremie, razem z innymi żonami, lub za ramieniem mężczyzny i powolna jego woli.
      W dzisiejszym wyemancypowanym świecie obydwu płci zachodu, jest to obraz nie do
      przyjęcia i oznaka zacofania kulturowego, który w powszechnym mniemaniu wynika
      z religii i przykazań Koranu.

      Skąd bierze sie taki obraz kobiety islamu? Gdzie należy szukać przyczyn takiej
      pozycji w społeczeństwie? Czy rzeczywiście taki obraz kobiety wschodu wynika
      tylko i wyłącznie z nakazów religijnych?

      Zacytowany we wstępie fragment Koranu, pokazuje odmienną od stereotypowej,
      wizje kobiety: zrównanej z mężczyzną. Co więcej w surach 2 (werset 36) i 7
      (werset 17) w przeciwieństwie do Biblii, Koran zrównuje obydwie płcie nawet w
      grzechu pierwotnym: obydwoje zgrzeszyli po równi, a nie Ewa skusiła Adama. Z
      kolei w surze 40 (werset 8) święta księga muzułmanów mówi o miejscu kobiety w
      raju i o jej duszy.

      Jak więc doszło do tego iż to, co zwykle słyszymy o muzułmankach jest zgoła
      odmienna od tej przedstawionej w tych surach?

      Istotne bowiem dla cywilizacji islamu jest połączenie dawnych zwyczajów i
      tradycji przed muzułmańskich z nakazami Koranu. Okres tzw. “dżahiliji”
      czyli ‘niewiedzy’, czasy przed prorokiem Mahometem, to czas reifikacji kobiet,
      a więc ich uprzedmiotowienia. W tamtym czasie niemiały one żadnych praw, były
      własnością mężczyzn. Najbardziej jaskrawym tego przykładem był zwyczaj “wa’du”,
      zgodnie z którym, ojciec mógł po narodzinach córki zakopać ją żywcem w ziemi.
      Mężczyźni mogli mieć wiele żon, mogli sie z nimi bez przeszkód rozwodzić. Tak
      więc, panował silny patriarchalizm. Islam zrewolucjonizował tamten świat
      nadając kobiecie konkretne prawa i zrównując ją z mężczyzną. Zakazał także
      okrutnych praktyk wa’du (sura 17 werset 31), dał możliwość wystąpienia przez
      kobietę o rozwód. Był zatem ich wyzwolicielem, gdyż jedną ze swych zasad
      uczynił egalitaryzm. Jednakże patriarchalizm nieupadł i jak napisałem, nowa
      religia połączyła się ze starymi przyzwyczajeniami, niejednokrotnie pomimo
      nakazów płynących z Koranu. Dlatego też, stosunek do kobiet niezmienił się
      zupełnie. Pomimo słów proroka: “Kto ma córkę, niechaj wychowuje ją jak
      najlepiej, niech ją kształci i obdarza tymi boskimi łaskami, jakie sam posiadł,
      w ten bowiem sposób ochroni się przed ogniem piekielnym”, oraz nakazu Koranu z
      sury 16, werset 59: “A kiedy zwiastują któremuś córkę, to jego oblicze zasępia
      się i jest udręczony. On ukrywa się przed ludźmi z powodu tego nieszczęścia,
      które mu obwieszczono: czy on ma je zachować mimo poniżenia, czy też zagrzebać
      je w prochu. Jakże źle oni rozumują!”, nadal w tamtym czasie narodziny
      dziewczynki wiązały się z ciszą w domu (w przeciwieństwie do narodzin chłopca,
      które były hucznie świętowane i witane z radością), a do ich wychowania i
      wykształcenia nie przywiązywało sie większej wagi. Stąd też wywodzą się
      zakrywające kobiety chusty czy hidżaby, pomimo iż w samym Koranie nie ma nakazu
      zakrywania się kobiety. Również jest to zwyczaj przed muzułmański.

      Dalsze panowanie takiego patriarchalizmu było możliwe dzięki odpowiedniej
      interpretacji Koranu. Sura 2 w wersecie 228 mówi: “(Żony) mają (prawa) równe
      tym, które mają względem nich (mężowie), jak jest to uznane (za słuszne); lecz
      mężczyźni mają nad nimi stopień przewagi”. W tym właśnie przypadku uwydatnia
      się kolejna charakterystyczna cecha świata islamu. Otóż niezwykle istotne są
      sposoby interpretacji Koranu, czym zajmują się teologowie muzułmańscy. To oni
      sprawują piecze nad prawem religijnym panującym w krajach islamu - prawem
      szari’a. W swej większości uznali oni, iż werset ten odnosi się do tego, iż
      kobieta jest ze swej natury bardziej skłonna do emocji, natomiast mężczyzna
      wyważony względem jej. I stąd wynika jedynie obowiązek opieki, jaką ma
      sprawować mężczyzna nad kobietą. Koran podkreśla też biologiczne różnice między
      kobietą, a mężczyzną przy okazji ich obowiązków wobec wiary. Robi to również,
      nie po to by pokazać wyższość jednej płci nad drugą, lecz po to by zwolnić
      kobiety z niektórych nakazów rytualnych np. podczas menstruacji. Mimo tego, w
      praktyce interpretacja, która przeważyła, była inna, upatrywano w tym
      przekazie znaku wyższości mężczyzny nad kobietą.

      Koran mówi jednak gdzieniegdzie otwarcie o wyższości mężczyzn nad kobietami w
      pewnych sferach życia. I tak naprzykład sura 4 werset 34 mówi o możliwości
      karania niewiernych żon przez mężów: “A tych, których krnąbrności się
      obawiacie, napominajcie, porzućcie je w łożach i bijcie”. Ten przykład i
      cytowane wcześniejsze sury pokazują zatem mnogość możliwość interpretacji
      świętej księgi. W czasach wczesno muzułmańskich, aby móc pogodzić z przyjętymi
      i silnie ugruntowanymi zwyczajami plemiennymi oraz by ułatwić przyjmowanie
      nowej religii, interpretacja nazwijmy ją ‘patriarchalna’ była, w związku z tym,
      wręcz konieczna.

      Pamiętać należy, iż Koran mimo wszystko był źródłem emancypacji kobiet w
      czasach proroka. Był jedyną świętą księgą trzech wielkich religii
      monoteistycznych, która nietylko w dosłownych słowach zrównywała kobietę z
      mężczyzną, ale i nadawała jej konkretne prawa. Trzeba też powiedzieć, że gdy
      porównamy pozycję społeczną kobiety europejskiej okresu średniowiecza z kobietą
      islamu w tym samym czasie, okaże się, że nieróżniła sie ona aż tak bardzo od
      siebie, a patriarchalizm był podobnie silny zarówno tam jak i w Europie.

      Pozycja kobiety muzułmańskiej w społeczeństwie, wynika także z hadisów, czyli
      zbiorów opowieści o życiu proroka. Dowiadujemy się z nich, że kobieta może być
      źródłem zła: „ Z pokus, jakich doświadczyłem nie znam bardziej szkodliwej dla
      mojej gminy niż ta, jaką stanowi dla mężczyzn kobieta” (słowa Mahometa wg. Ibn
      Habdala). Ten fragment hadisów pogłębił mocno zakorzenione w tradycji
      plemiennej przed muzułmańskiej społeczności przekonania, z których wynika
      odseparowanie kobiet od mężczyzn w świecie islamu. Stąd też kobiety modlą się w
      meczecie osobno (choć i to prawo do modlenia się w meczecie, było im
      niejednokrotnie odbierane), zakrywają twarze, żyły w haremach niewidoczne dla
      mężczyzn itp. O różnicy między kobietą a mężczyzną, mówią także inne
      hadisy: “Jeżeli można jakiemuś człowiekowi rozkazać, by z nabożeństwem chylił
      głowę przed innym człowiekiem, to kobiecie przed mężczyzną” (wg. A. al-Muttali,
      na marginesie dzieła A. Ibn Hanbala “Al-Musnad Misr” 1313r.), czy
      też “Mężczyźni, którzy słuchają kobiet, są skazani na zagładę” (Ibn Hanbal “Al-
      Musnad).

      Jeśli zaś chodzi o kwestie religijne, hadisy mówią m.in.: “ Bóg stworzył świat
      ku radości wiernych, ale tym, co jest na nim najradośniejsze, jest uczciwa
      kobieta” czy “ (…) kobieta pobożna otrzyma nagrodę równą tej jaka czeka 100
      pobożnych mężczyzn”. Stad wynika, iż kobieta jest narażona na silniejsze od
      mężczyzn pokusy i jeśli jest pobożna to jej wiara jest silniejsza od pobożnego
      mężczyzny (!). Jeden z hadisów mówi jednak: “kiedy kobieta, tak jak mężczyzna
      kroczy ścieżką Boga przestaje być kobietą” (Farid ad-Din Attar “The
      T
    • Afganistan: Zabili, bo walczyła o prawa dziewcząt
      Wojciech Jagielski2006-09-28, ostatnia aktualizacja 2006-09-27 16:04
      Talibowie zabili Safiję Ahmad-dżan, bo domagała się prawa afgańskich dziewcząt
      do nauki, pracy i samodzielności. Jej przykład pokazuje, że Afganki w swoim
      kraju są wciąż obywatelami drugiej kategorii
      Zabójcy czekali na Safiję Ahmad-dżan w poniedziałek o świcie na ulicy przed jej
      domem na przedmieściach Kandaharu. Zaczęli strzelać, gdy zatrzasnęła furtkę w
      otaczającym domostwo murze i zmierzała do czekającego na nią samochodu. Cztery
      pociski trafiły ją w głowę. Kiedy zaalarmowani strzelaniną krewni wybiegli na
      ulicę, Safija już nie żyła.

      Cieśla Farhad Dżan, który właśnie otwierał swój warsztat i wszystko widział,
      nie miał wątpliwości, że zabójcy na motocyklu czekali właśnie na Safiję i że
      musieli ją od dawna obserwować.

      Wiedzieli, gdzie mieszka, o której wychodzi do pracy. Wiedzieli też, że
      jeździła do swojego biura taksówkami, choć znajdowało się nieopodal domu.
      Zabójcy musieli być pewni, że strzelają do właściwej osoby, bo wychodząc z
      domu, jak większość kobiet w Afganistanie Safija Ahmad-dżan zarzucała na siebie
      zakrywającą twarz powłóczystą szatę - burkę. Miała ją na sobie, gdy zginęła.

      Nazajutrz do zabójstwa Safii przyznali się talibowie. - Wykonaliśmy na niej
      wyrok śmierci - ogłosił partyzancki komendant mułła Hajat Chan. -
      Uprzedzaliśmy, że zabijemy każdego, kto będzie się wysługiwać rządowi. Także
      kobiety.

      Sześćdziesięciokilkuletnia Safija reprezentowała wszystko, co jej wrogom i
      zabójcom było nienawistne. Jeszcze gdy rządzili Afganistanem w latach 1996-2001
      i zabraniali dziewczętom chodzenia do szkoły razem z chłopcami, jako
      nauczycielka Safia Ahmad Dżan po kryjomu w swoim domu w Kandaharze urządzała
      dziewczęce tajne komplety. Kiedy sąsiedzi donieśli o tym talibom, Safija
      uciekła do Pakistanu.

      Wróciła do kraju jesienią 2001 r., gdy w odwecie za udzielanie gościny
      terrorystom Osamy ben Ladena Amerykanie najechali na Afganistan i obalili rządy
      talibów. W rodzinnym Kandaharze została dyrektorką urzędu ds. kobiet. Walczyła
      z przesądami i tradycją sprowadzającą afgańskie kobiety do roli najcenniejszych
      co prawda, ale przedmiotów, których posiadanie stanowi o godności i powadze
      mężczyzny.

      Safija domagała się prawa afgańskich dziewcząt do nauki, pracy i
      samodzielności. W samym Kandaharze doprowadziła do powstania sześciu szkół, w
      których tysiąc dziewczyn i kobiet nauczyło się nie tylko pisać i czytać, ale
      też krawiectwa, kupiectwa czy tego, jak wypiekać chleb. Jej działalność i upór
      sprawiły, że była w mieście znana i cieszyła się powszechnym szacunkiem.

      To, a także jej skuteczność wywołały wrogość talibów. Syn Safii Nakibullah
      twierdzi, że matka od dawna dostawała listy z pogróżkami. Ale mimo namów męża i
      synów nie zdecydowała się wyjechać z Kandaharu albo przynajmniej rzucić pracę.
      Zgodziła się poprosić gubernatora o ochronę. Gubernator odmówił, tłumacząc, że
      brakuje mu ludzi.

      Policjanci i żołnierze potrzebni byli afgańskim władzom na wojnę z talibami,
      którzy w tym roku niespodziewanie ruszyli do kontrnatarcia. Wojna w Iraku
      sprawiła, że Amerykanie zaczęli traktować Afganistan jako sprawę drugorzędną.
      Wierzyli też, że po pokonaniu talibów oraz przeprowadzeniu wyborów
      prezydenckich i parlamentarnych kraj ten sam zacznie sobie radzić ze swoimi
      problemami.

      Lecz ślimaczące się tempo powojennej odbudowy, korupcja i arogancja
      prowincjonalnych urzędników, a przede wszystkim rozbrojenie lokalnych milicji,
      które miały zastąpić nowe, rządowe policja i wojsko ułatwiły zadanie talibom.
      Na afgańskim południu, w dawnej twierdzy talibów, w zamachach zaczęli ginąć
      urzędnicy, policjanci, nauczyciele. Nocami płonęły budowane przez Amerykanów
      szkoły i kliniki. W 2005 r. talibowie spalili 146 szkół. W tym roku - już
      prawie 160.

      W Kandaharze jak za rządów talibów kobiety nie śmiały wychodzić na ulice z
      odsłoniętą twarzą. Mężczyźni zaczęli zapuszczać brody i nosić obowiązkowe
      niegdyś turbany. Zamachy, zabójstwa i partyzancka wojna sterroryzowały
      mieszkańców afgańskiego południa, którzy za dnia musieli dowodzić lojalności
      rządowi z Kabulu i wspierającym go Amerykanom, nocami zaś - wierności talibom.

      W zamyśle talibów zabójstwo Safii w biały dzień, przed jej domem miało jeszcze
      bardziej zastraszyć mieszkańców Kandaharu. - W tym mieście nikt już nie może
      się czuć bezpieczny - przyznała dziennikarzom jedna z kobiet na pogrzebie Safii.

      Afgańscy działacze praw człowieka uznali śmierć Safii za kolejny przykład tego,
      jak niewiele po obaleniu talibów zmieniła się sytuacja kobiet w Afganistanie.
      Choć rząd prezydenta Hamida Karzaja zadekretował równość wobec prawa mężczyzn i
      kobiet oraz zagwarantował kobietom jedną czwartą miejsc w parlamencie, Afganki
      wciąż są w swoim kraju obywatelami drugiej kategorii. Mają utrudniony dostęp do
      pracy, nauki, opieki lekarskiej, padają ofiarą przemocy w rodzinie.

      Zdaniem Afgańskiej Niezależnej Komisji Praw Człowieka przyczyną dyskryminacji
      kobiet jest w równej mierze polityka i wojna oraz plemienna tradycja, która w
      Afganistanie wstrząsanym przez lata wojnami i bezprawiem uważana jest za
      najświętszą z wartości.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Sytuacja kobiet w Arabii Saudyjskiej
      Biuletyn MSZ
      2006-10-10 20:38:31
      "Arab News" z 04.10: „Wiele kobiet w AS może stanowić dzisiaj pozytywny
      przykład udziału w życiu społecznym (...). Zwłaszcza młode kobiety są coraz
      bardziej świadome swojej siły i możliwości.

      Nie są już zastraszane przez dominującą kulturę rządów mężczyzn, która ciągle
      marginalizuje ich role społeczne (...). Ostatnio wprowadzone reformy pozwoliły
      kobietom m.in. na objęcie funkcji kierowniczych w Izbie Handlu i Przemysłu w
      Dżeddzie, Saudyjskiej Radzie Inżynierów, Saudyjskim Stowarzyszeniu Menedżerów
      czy Stowarzyszeniu Prawników. Poza tym kobiety obejmują stanowiska w szkołach i
      na uniwersytetach.

      Okazują się też kompetentnymi pracownikami w bankowości i firmach sektora
      prywatnego (m.in. jako informatycy i graficy). Prawie wszystkie instytucje
      rządowe, ministerstwa i rady miejskie powołały kobiety do pełnienia
      odpowiedzialnych funkcji. Ostatnie statystyki podają, że 54% absolwentów
      wyższych uczelni stanowią kobiety (...). Ministerstwo Pracy wprowadziło
      odpowiednie regulacje prawne zapewniające bezpieczeństwo pracy kobiet: nie
      można zwolnić ciężarnej kobiety, ma ona – poza normalnym miesięcznym urlopem
      wypoczynkowym - prawo do 10 tygodniowego urlopu płatnego – 4 tyg. przed
      urodzeniem dziecka i 6 – po porodzie.

      Wykroczenia pracodawców przeciwko tym regulacjom będą karane. Kobiety działają
      też aktywnie w saudyjskich organizacjach praw człowieka zajmując się m.in.
      przypadkami kontrowersyjnej interpretacji prawa muzułmańskiego w sprawach
      sądowych przeciwko kobietom, warunkami odbywania kar w więzieniach dla kobiet,
      nadmiernie surowymi wyrokami sądowymi i karami chłosty dla kobiet. Organizacje
      te coraz głośniej wyrażają też zaniepokojenie wzrastającą ilością przypadków
      przemocy domowej i pomagają kobietom w dochodzeniu przysługujących im praw w
      sprawach rodzinnych (...).
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Kuwejt zorganizuje konferencję nt. kobiet w nauce-z Arabia.pl
      8 stycznia Kuwejt będzie gospodarzem konferencji nt. kobiet w nauce,
      technologii i inżynierii. Konferencja zostanie zorganizowana przez Kuwejcki
      Instytut Badań Naukowych, Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz amerykański
      Departament Stanu oraz amerykańskie Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Nauki
      (AAAS).

      Przewodnicząca komitetu organizacyjnego Hajfa Al-Muzaf powiedziała podczas
      konferencji prasowej, że celem konferencji będzie umożliwienie początkującym
      kobietom zdobycia stopnia naukowego szczególnie w naukach ścisłych,
      inżynierstwie i technologii.

      W konferencji wezmą udział kobiety z Kuwejtu, Rady Współpracy Państw w Zatoki
      (GCC), Afryki Północnej i Stanów Zjednoczonych. W grupie z Kuwejtu znajdzie się
      między innymi była rektor Uniwersytetu Kuwejckiego dr Fajza Al-Charrafi.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Sana 18 października: Sposób na czarną damę
      Ela Krawczyk
      Boję się zakrytych kobiet. Nic na to nie poradzę. Gdy mają na sobie nikab (ten
      element stroju zakrywający twarz) widzę ich oczy, ale brakuje mi jeszcze nosa,
      ust i policzków. Brakuje mi zmarszczek, mimiki twarzy i ruchu warg, z którego
      czasem łatwiej zrozumieć słowa.
      Nigdy nie odważyłam się nawiązać kontaktu z żadną czarną damą. Aż do dziś. W
      sklepie spożywczym samoobsługowym obserwowałam kilka kobiet i zdecydowałam się
      podejść do tej, która wybierała ciasta. Nogi jak z waty, drżącym głosem
      spytałam: "Przepraszam, gdzie stoi hummus?" Ha! Zauważyłam błysk w jej oku!
      Zaprowadziła mnie do odpowiedniej półki i wcisnęła do ręki puszkę. Ciekawe, czy
      przeżywa to spotkanie tak jak ja.

      Okazuje się jednak, że są większe zmartwienia niż taki niczym nieuzasadniony
      lęk. Jak bowiem rozpoznać w biurze, na uczelni, czy na ulicy, która z pań lub
      dziewcząt, to twoja znajoma? Której się już ukłoniłaś? Z którą rozmawiałaś?
      Gorzej niż z bliźniakami! Słyszałam, że można się w takiej sytuacji ratować
      sposobem "na torebkę". "Z żółtą torebką się już witałam, z czerwoną się
      witałam, z tą w kwiatki też" itp. Trzeba sobie jakoś radzić. Ja mogę chodzić
      bez torebki.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Mufti obraża Australię
      Najważniejszy islamski duchowny w Australii pod ostrzałem. Jego zdaniem
      kobiety, które nie zakrywają twarzy, same proszą się o gwałt


      Najważniejszy muzułmański duchowny w Australii Taj Aldin al Hilali powiedział,
      że kobiety powinny siedzieć w domu
      REUTERS/TIM WIMBORNE
      Wielki mufti Australii Taj Aldin al Hilali przemawiał z okazji ramadanu do
      około pięciuset wiernych. Podczas kazania ostro skrytykował kobiety,
      które "poruszają się w sposób sugestywny", malują się i nie zakrywają ciała
      hidżabami lub przynajmniej muzułmańskimi chustami. I porównał kobietę bez
      muzułmańskiego ubioru do porzuconego na ulicy mięsa, które zjadają koty. -
      Gdyby kobieta siedziała w domu, we własnym pokoju, czy chociaż zakrywała się
      hidżabem, nie byłoby problemu - dodał.

      Wypowiedź ta trafiła do prasy, wywołując falę ostrej krytyki. Potępił ją,
      jako "naganną i zatrważającą", premier John Howard. - Pomysł, że to kobiety są
      odpowiedzialne za popełniane na nich gwałty, jest niedorzeczny - powiedział
      szef rządu.

      Jego zdanie podziela Pru Goward, australijska komisarz ds. dyskryminacji
      seksualnej. Podkreśliła, że nie jest to pierwszy wyskok muftiego i należy go
      czym prędzej deportować. - On zachęca do popełnienia przestępstwa. Młodzi
      muzułmanie, którzy gwałcą kobiety, będą się teraz mogli powoływać na jego słowa
      w sądzie - oburzała się.

      Od wielkiego muftiego odcięły się nawet organizacje zrzeszające australijskich
      muzułmanów. "Jego wystąpienie było niemuzułmańskie, nieaustralijskie i
      niedopuszczalne" - napisali przedstawiciele jednej z nich. - Obawiam się, że
      wywoła ono nasilenie nastrojów antymuzułmańskich - martwił się Waleed Aly,
      rzecznik Islamskiej Rady Victorii.

      Pod wpływem ostrych głosów krytyki wielki mufti wycofał się wczoraj ze swojego
      stwierdzenia. - Przepraszam wszystkie kobiety, które poczuły się nim dotknięte.
      Moją intencją była obrona ich czci - usprawiedliwiał się. Pomimo przeprosin
      jego przemówienie wywołało ostrą debatę na temat trudnej integracji imigrantów
      z resztą australijskiego społeczeństwa.

      Od pewnego czasu stosunki pomiędzy białą większością a 300 tysiącami muzułmanów
      stają się coraz bardziej napięte. W grudniu 2005 roku, kiedy imigranci pobili
      ratownika i w niewybredny sposób zaczepiali białe dziewczyny na plaży, w Sydney
      doszło do gwałtownych zamieszek.

      Rozwścieczeni młodzi ludzie uzbrojeni w kije i butelki po piwie atakowali
      napotkanych Libańczyków i niszczyli prowadzone przez nich sklepy. Większość
      mieszkających w Australii muzułmanów przyjechała bowiem w latach 70. i 80. z
      Libanu (między innymi wielki mufti al Hilali). Władze w Canberze, ze względu na
      toczącą się tam wówczas wojnę domową, otworzyły granice dla libańskich
      uchodźców.

      W zeszłym miesiącu Australia ogłosiła, że zaostrza swoje procedury imigracyjne.
      Kandydaci na Australijczyków będą musieli teraz "wyznawać australijskie
      wartości", co będzie sprawdzane podczas specjalnych testów. Oprócz znajomości
      języka angielskiego będą się musieli wykazać odpowiednim stosunkiem do
      demokracji czy równości płci. Zaostrzenie przepisów ma również na celu
      zapewnienie bezpieczeństwa państwu i jego obywatelom. Według informacji
      wywiadowczych Australia i jej obywatele znajdują się na celowniku islamskich
      terrorystów. Canberra wysłała bowiem swoje wojsko do Iraku i jest jednym z
      najważniejszych sojuszników USA w wojnie z terrorem.

      Agresywne zamiary wobec Australii ma także potężna, działająca na Pacyfiku,
      terrorystyczna organizacji Dżamma Islamija. W jej wizji muzułmańskiego
      imperium, które ma powstać w Azji Południowo-Wschodniej na gruzach państw
      narodowych, nie ma miejsca na sąsiada w postaci chrześcijańskiej białej
      Australii.

      PIOTR ZYCHOWICZ, afp,ap,reuters
      Kontrowersyjne wypowiedzi al Hilalego
      > " Hezbollah powinien być wzorem dla wszystkich mudżahedinów na świecie".
      > "Media na całym świecie są kontrolowane przez żydowskie macki. Szczególnie na
      Zachodzie, w tym w Australii".
      > "Holokaust to syjonistyczne kłamstwo".
      > " George W. Bush, Tony Blair i John Howard to Oś Zła".
      > "Australia była niegdyś muzułmańskim kontynentem zasiedlonym przez
      Afgańczyków".
      > "Zamachy z 11 września to palec boży karzący ciemiężców".
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Sex i gender w islamie
      Monika J. Nawracka
      W Arabii Saudyjskiej oddziela się kobiety i mężczyzn w każdej sytuacji, także
      na weselach, przyjęciach. W Jemenie kobiety nie mogą prowadzić samochodów, nie
      wspominając już o prawie do nauki czy samotnym spacerze. W Sudanie obowiązuje
      przepis, by oddzielać kobiety i mężczyzn w miejscach publicznych – zarządzenie,
      powołując się na prawo kanoniczne, nakazuje utworzenie stosownych barier na
      bankietach, weselach, piknikach.

      Nie można siedzieć w autobusie naprzeciwko przedstawiciela płci odmiennej
      (wywieszano nawet wers z Koranu, który nawołuje do niepatrzenia na osoby płci
      przeciwnej), kobietom nie wolno siadać koło kierowcy. Kobietom pracującym w
      restauracjach zakazuje się używania perfum i noszenia ozdób, a kobiety robiące
      zakupy po zmroku muszą być w towarzystwie mężczyzny. Z kolei mężczyźni muszą
      szczelnie się okrywać, aby nie kusić kobiet, zakazane są też imprezy z
      przedstawicielami płci obojga. A pośród wszystkich tych zakazów zabrakło nakazu
      zasłaniania przez kobiety twarzy[1].

      F. Mernissi[2] porównuje teksty kultury: chrześcijaństwa i islamu. Stara się w
      ten sposób ustalić sposoby patrzenia, podchodzenia do spraw płci (chodzi tu
      raczej o seks niż gender, przy czym jasne jest, że są one w ten czy inny sposób
      powiązane). Takie porównanie jest dość istotne, jednak z pewnym zastrzeżeniem,
      że „teoretyzujące” teksty, wytwory kultur w różny sposób odnoszą się do
      praktyki, tego co rzeczywiście rozgrywa się między ludźmi.

      Swój wykład Mernissi zaczyna od rozważenia roli instynktów w chrześcijaństwie i
      islamie. W kręgu kultury chrześcijańskiej zauważa ona brzemienne w skutki
      rozdarcie między ciałem a duszą. W muzułmańskich tekstach znajduje bardziej
      wyrafinowaną teorię, którą uznaje za bardzo podobną do Freudowskiej teorii
      libido. Według powyższego instynkty są energią, która jest w swej istocie
      czysta i nie ma żadnych związków/ punktów stycznych z relacją <zło>/ <dobro>.

      Terminy <dobry>, <zły> pojawiają się w rozważaniach na temat społecznej roli,
      przeznaczenia mężczyzny. I tak w islamie porządek nie opiera się na eliminacji
      instynktu czy próbie samokontroli, a więc potrzebie opanowywania i
      kontrolowania samego siebie. Instynkty należy po prostu, zgodnie z wymogami
      bożego prawa, zaspakajać i wykorzystywać je w zbożnych celach (prokreacji). A
      to wynika z podporządkowania instynktów godnym, prawym to znaczy boskim celom,
      wymaganiom. Agresja, pożądanie seksualne, są zatem niejako wprzęgnięte do
      realizacji prawych celów, służą porządkowi społecznemu. Natomiast ich
      eliminacja, brak a także złe (to jest niezgodne z prawem boskim) użycie może
      ten porządek zniszczyć. I jak pisał jeden z historyków przywoływanych przez
      Mernissi, pozbawienie człowieka uczucia gniewu oznaczałoby brak możliwości
      zwyciężenia prawdy. Święta wojna w imieniu Boga i zwycięstwo na chwałę bożą
      byłyby niemożliwe. Podobnie człowiek pozbawiony pożądania stałby się istotą
      podrzędną i ułomną. Tak więc gniew i pożądliwość winny być wykorzystywane
      zgodnie z prawami boskimi dla dobra publicznego, społecznego.

      Niewątpliwie w interpretacji Mernissi, w islamie potępione przez
      chrześcijaństwo instynkty służą realizacji praw boskich w budowaniu porządku
      społecznego i dla dobra publicznego. Wobec tego zrozumiałe jest, że pożądanie
      jako przymiot cielesności może okazać się niebezpieczne, jeśli zdominuje
      jednostkę. Nadto gdy nie jest kontrolowane poprzez strach przed Bogiem –może
      prowadzić do destrukcji, popełniania uczynków wbrew boskiemu prawu oraz ładowi.

      Prawidłowe (zgodne z prawem boskim) spełnienie pożądania zapisuje się na
      korzyść zarówno w doczesnym życiu, jak i tym niebieskim. Arabski historyk z XI
      wieku przywoływany przez Mernissi (s. 297) pisze o mężczyźnie jako dawcy
      nasienia a o kobiecie, jako tej, która ma je rozwijać (ang. cultivate), a
      realizacja powyższego celu następuje poprzez współżycie fizyczne.

      Bóg stworzył dwie płci (sexes) zróżnicowane pod względem anatomii. W boskim
      zamyśle dzięki nim możliwe jest uzupełnianie się obu płci. Takie przesłanie
      zostało dane nam w słowach Mahometa: Pobierajcie się i rozmnażajcie. W ten
      sposób Bóg odkrył swe intencje, tajemnicę stworzenia człowieka. Ale oznacza to
      także, że osoba odmawiająca wstąpienia w związek małżeński marnuje nasienie,
      narzędzie stworzone przez Boga. W swej mądrości Bóg również stworzył inny
      instrument dla realizacji swych celów – pożądanie, jako pomoc dla ludzi
      pobożnych, by mogli, przestrzegając porządku boskiego a zarazem ziemskiego,
      zasłużyć na niebo.

      Czym wobec powyższego jest kobiecość? Jaką ma wartość? Odpowiedź możemy
      wybierać spomiędzy dwóch epitetów: <pasywna>, <aktywna>. Według G. Murdocka
      społeczeństwa na dwa sposoby radzą sobie z instynktami natury seksualnej: część
      z nich zasady porządku seksualnego wpaja poprzez silną internalizację,
      socjalizację zakazów odnoszących się do tej sfery życia, a część wprowadza
      zewnętrzne środki ostrożności – jak zasada unikania. Ostatnia grupa
      społeczeństw nie zdołała wpoić swoim członkom tych nakazów, zakazów[3].
      Społeczności zachodnie miałyby według tego podziału należeć do pierwszej grupy,
      a odgradzające – stosujące veiling do drugiej.

      Pierwsza grupa społeczności (w podziale Murdocka) miałaby się czuć bezpieczna
      (chodzi rzecz jasna o przestrzeganie norm zachowania seksualnego, stosunków
      między płciami) ze względu na świadomość ich członków, naznaczoną zasadami,
      regułami porządku seksualnego. I dlatego kobiety mają w nich maksimum wolności
      osobistej, wiedzą, że właśnie dzięki internalizacji zachowują przedmałżeńską
      dziewiczość, poślubną wierność.[4] Społeczności drugiej grupy mając chronić
      przedślubną czystość, stosują odosobnienie i oddzielanie niezamężnych kobiet
      (haremy, chusty etc.).

      Jednak według Mernissi jest to w większym stopniu uzależnione od koncepcji
      kobiecej seksualności niż od procesów internalizacji. Zgodnie z jej pomysłem
      społeczności mają różnorakie taktyki chroniące (to moje słówko, Mernissi pewnie
      napisałaby oddzielające) kobiety i kobiecość. Przy czym za istotny uznaje fakt,
      że w chrześcijaństwie (społeczeństwach zachodnich) kobiecość uważa się za
      bierną, zaś w islamie za aktywną.

      Dla poparcia tezy Mernissi przywołuje opinię muzułmańskiego feministy (sic!)
      Qasima Amina, który doszedł do wniosku, że kobiety lepiej kontrolują swoje
      seksualne popędy (s. 298) niż mężczyźni. Dlatego też segregacja seksualna to
      sprytny sposób na ochronę mężczyzn a nie kobiet! To według Amina miałoby
      tłumaczyć logikę, zasadność zasłaniania (się) kobiet, ich oddzielenia.

      Autor badając powyższe praktyki, przytaczając np. fakt, że dziesiątki kobiet
      chcą używać chust – przykładem mogą być muzułmanki w Europie, zastanawia się,
      kto i czego obawia się w takich społecznościach. Dochodzi do wniosku, że to
      czego muzułmanie obawiają się to fitna (chaos, nieporządek). A to właśnie
      kobieta ma sprawiać, że mężczyźni tracą kontrolę nad sobą. I tu Amin zadaje
      następujące pytanie: skoro to mężczyźni tak bardzo obawiają się kobiety
      aktywnej, to dlaczego sami siebie nie zakrywają. Wydaje się, że odpowiedzi
      udzielił już wcześniej, gdy stwierdził, że kobiety w większym stopniu
      kontrolują siebie i swą chuć.

      Według autorki społeczność muzułmańska (tu pojawiają się wątpliwości: przecież
      świat islamu to dziesiątki kultur, różne typy społeczności, miliony ludzi, to
      raczej konstrukt myślowy, idea) da się opisać poprzez dwie teorie kobiecej
      seksualności i dynamiki zachowań seksualnych: eksplicytną i implicytną.

      W ujęciu eksplicytnym mężczyźni są agresywni wobec pasywnych kobiet. Zaś teoria
      implicytna traktuje cywilizację jako walkę z destruktywną, wszechpanującą siłą
      kobiet, dlatego zgodnie z nią kobiety powinny być kontrolowane,
      • środa, 08 listopada 2006
        mariuszzawadzki.blox.pl/html;jsessionid=65212AF678F97BFF47DF07178298C72C.tomcat2

        Orientalne księżniczki czekają
        Musisz tylko lecieć do Ammanu i udać się do centrum handlowego, nazwy nie
        zdradzam, żeby nie ułatwiać konkurencji. Zabierz ze sobą komórkę z bluetooth,
        niczego więcej nie trzeba. Nie musisz być ani piękny, ani bogaty, ani dowcipny,
        ani nawet bezczelny. Wystarczy być. Resztę zrobi za ciebie błogosławiona
        różnorodność ras i brawura arabskich dziewcząt, ciekawych przybysza z Europy.
        Już na niższych piętrach centrum handlowego zobaczysz zapewne pojedyncze
        poszukiwaczki przygód, ale lepiej jedź od razu na czwarte i zajmij strategiczny
        stolik w kawiarni.

        Tam pijesz spokojnie kawę, a na twój telefon zaczynają z sąsiednich stolików
        spływać serduszka, rysuneczki zakochanych par, usteczka i tym podobne
        serdeczności. Teraz nadchodzi newralgiczny moment: musisz zidentyfikować
        dziewczyny, które posyłają obrazki. Nie jest to łatwe, bo praktycznie wszystkie
        stukają coś na komórkach, całe czwarte piętro to jeden wielki dom schadzek via
        bluetooth.

        Ale bez obaw, nie musisz znać się na bluetooth ani odpowiadać na serduszka (ja
        nie umiałem). Jak wszędzie na świecie, także tutaj najprostsze metody są
        najlepsze. Spróbuj nawiązać tzw. kontakt wzrokowy, a jeśli wypada obiecująco,
        podejdź do stolika.

        Nie zniechęcaj się muzułmańskimi strojami dziewcząt. Wprawdzie mają na głowach
        chusty, które zakrywają włosy, ale pod tymi chustami kryją się kobiety bardziej
        wyzwolone i pochopne niż wiele ich koleżanek z Europy. A zdarzają się naprawdę
        piękne, dokładnie takie, jakie zaludniają „Baśnie tysiąca i jednej nocy", choć
        tam, zdaje się, wszystkie wyhaczał (?) niejaki Harun ar Raszid.

        Ale w centrum handlowym w Ammanie nie musisz być kalifem. I nie przejmuj się,
        że przy stoliku dziewczyny siedzą we dwie, trzy albo i cztery. Prawdopodobnie
        wszystkie posłały Ci serduszka, sam wybierzesz, którą zechcesz. Umówisz się z
        nią na drugie spotkanie, zwykle też w centrum handlowym, ale już tylko we
        dwoje.

        Z Sarą poszliśmy na koncert w hotelu Grand Hyatt, gdzie rok wcześniej wysadził
        się samobójca al Kaidy. Tego wieczora grali Haydna i Mozarta. Sara słyszała ich
        pierwszy raz w życiu, ale wydawała się zachwycona, uśmiechała się bosko i
        egzotycznie, jak przystało na najprawdziwszą orientalną księżniczkę.

        Kto wie, gdyby nie wylot do Bagdadu za kilka godzin, może dowiedziałbym się, co
        byłoby dalej. A tak został mi tylko jej uśmiech. Oczywiście zabrałem go ze
        sobą, i czasami wyciągam z zakamarków pamięci, z mojego niewielkiego,
        prywatnego składziku uśmiechów, dla poprawy nastroju.

        11:40, mariusz.zawadzki
        --
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
    • Pakistan łagodzi ustawę o cudzołóstwie
      Niższa izba parlamentu przyjęła ustawę, która jest drobnym krokiem naprzód dla
      kobiet
      W Pakistanie obowiązuje tzw. prawo Hodood z 1979 r. Za cudzołóstwo grozi
      chłosta, a nawet ukamienowanie. Praktycznie niewierne trafiają do więzienia.

      Prawo oparte na dosłownej lekturze Koranu określa tak szeroko stosunek
      pozamałżeński, że karane są także ofiary gwałtu. Kobieta może przekonać sędziów
      o niewinności tylko wtedy, gdy zgodziłoby się za nią poręczyć czterech mężczyzn.

      Według nowej ustawy seks pozamałżeński pozostaje przestępstwem, za które grozi
      do pięciu lat więzienia oraz grzywna. Postęp polega na tym, że obok sądu
      koranicznego kobiety mogą też stanąć przed sądem cywilnym, który przeprowadzi
      dochodzenie, zbierze dowody i powoła świadków.

      Ustawa zakazuje też stosunków seksualnych z dziewczynką poniżej 16. roku życia
      (islamski kodeks zakazywał ich poniżej wieku dojrzewania).

      Premier Shaukat Aziz zapewnia, że nowe prawo jest korzystne dla kobiet, a
      zgodne z Koranem. Z kolei przywódca opozycyjnej koalicji partii religijnych
      Maulan Fazal ur Rehman ogłosił, że zamieni ono Pakistan w "strefę wolnego
      seksu", a kobiety pakistańskie okryje hańbą. Gdy izba niższa przystąpiła w
      środę do głosowania, fundamentaliści opuścili salę.

      Niezadowoleni są także przeciwnicy starej ustawy. Liczyli na zniesienie ustaw
      Hodood i zaniechanie karania za cudzołóstwo. Bojąc się rozjątrzyć partie
      religijne, prezydent Pervez Musharraf poszedł na kompromis. Ustawę musi jeszcze
      przyjąć izba wyższa.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
      • KOBIETY I ISLAM Radykałowie protestują przeciw zmianom w prawie karnym

        Pakistankom nie będzie już groziło ukamienowanie
        Przez ponad ćwierć wieku przed pakistańskim sądem częściej stawały zgwałcone
        kobiety niż ich oprawcy. Partia prezydenta Perweza Muszarrafa postanowiła to
        zmienić



        Co dwie godziny w Pakistanie dochodzi do gwałtu, a co osiem do gwałtu
        zbiorowego. Te zatrważające statystyki podane przez niezależną pakistańską
        Komisję Praw Człowieka są zapewne zaniżone, bo wiele kobiet nie zgłaszało
        sprawy na policję.

        Dlaczego milczały? Zgodnie z obowiązującym jeszcze prawem jeśli skierują sprawę
        do sądu, ich zeznania musi potwierdzić co najmniej czterech pobożnych mężczyzn.
        Jeśli kobieta nie znajdzie świadków, prokurator oskarża ją o cudzołóstwo, za co
        grozi jej ukamienowanie, chłosta lub więzienie. Co prawda nawet sądy islamskie
        nie wydają w takich wypadkach wyroków śmierci, ale Narodowa Komisja ds. Statusu
        Kobiet zauważa w swym raporcie, że rocznie kilkaset zgwałconych Pakistanek
        zostaje skazanych za "pozamałżeński seks". Na łaskawość prokuratorów nie mogą
        liczyć nawet te, które przeżyły gwałt zbiorowy. Ponieważ przestępstwa tego typu
        rzadko dokonywane są publicznie, gwałciciele cieszą się bezkarnością.


        Najgorzej jest na wsiach
        Najbardziej dramatyczna jest sytuacja kobiet mieszkających na wsi. Wiele z nich
        to analfabetki, które nie wiedzą, jakie mają prawa. Często napastnikami są też
        osoby zajmujące wysoką pozycję społeczną. Wszelkie próby dochodzenia
        sprawiedliwości kończą się więc dalszą udręką zgwałconych kobiet.

        Przepisy zwane prawem Hodud w 1979 roku wprowadził gen. Zia ul-Haq. Kradzież
        karze się ucięciem ręki, cudzołóstwo ukamienowaniem, a picie alkoholu 80
        batami. W 1997 roku specjalna państwowa komisja orzekła, że przepisy powinny
        zostać unieważnione. Pakistańscy przywódcy nie odważyli się jednak na
        wprowadzenie jakichkolwiek zmian do prawa, które zdaniem islamistów jako że
        jest oparte na Koranie, musi być sprawiedliwe.

        Zmianę wywołała sprawa Muchtar Mai - wieśniaczki, która padła ofiarą gwałtu
        zbiorowego w ramach zemsty za rzekome zalecanie się jej 12-letniego brata do
        dziewczyny wpływowego klanu. W takich przypadkach od kobiet oczekuje się
        popełnienia samobójstwa, ona jednak postanowiła ścigać swych oprawców. Pomógł
        jej w tym miejscowy mułła. To dzięki niemu sprawę opisał lokalny dziennik, a za
        nim światowa prasa. Pod naciskiem Zachodu pakistańskie władze doprowadziły do
        skazania gwałcicieli.

        Muchtar otrzymała odszkodowanie: 9400 dolarów. Za te pieniądze zbudowała dwie
        szkoły - dla dziewczynek i chłopców. Jej zdaniem wykształconym ludziom dużo
        łatwiej jest walczyć o swoje prawa. Muchtar Mai - kiedyś analfabetka - w tym
        roku zaczęła prowadzić internetowy blog, na którym opisuje przypadki brutalnego
        wykorzystywania kobiet, czasem nawet kilkuletnich dziewczynek. W październiku
        do księgarń trafiła zaś jej książka "W imię honoru". "W Pakistanie jestem warta
        tyle co koza, choć nie mam powrozu u szyi" - pisze Mai.


        Islamiści oburzeni
        W czwartek parlament przyjął ustawę o ochronie kobiet. Zakłada ona, że sędzia
        będzie mógł wybrać, czy prowadzić sprawę o gwałt zgodnie z szariatem - jeśli
        kobieta znajdzie czterech świadków - czy zgodnie z kodeksem karnym, gdy
        świadków zabraknie. Za cudzołóstwo nie będzie już grozić śmierć, lecz pięć lat
        więzienia.

        Zmiana prawa oburzyła przywódców partii islamskich. - Ta ustawa sprawi, że
        Pakistan stanie się strefą wolnego seksu - grzmiał Maulana Fazlur Rahman, jeden
        z liderów islamskiej koalicji MMA.

        Podyskutuj o tym artykule z autorem: e-mail: j.przybylski@rp.pl

        JACEK PRZYBYLSKI
        --
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
    • ŻW] Tradycyjna burka strojem zakazanym w Holandii
      Holenderskie władze chcą zakazać muzułmankom noszenia burek w miejscach
      publicznych. Wywołuje to zdecydowane protesty mniejszości islamskiej.

      Burka to tradycyjny strój muzułmański okrywający ciało kobiety od stóp do
      głowy, łącznie z twarzą. Rząd uważa, że muzułman-ki nie powinny nosić go m.in.
      na ulicy, w pociągach, autobusach, szkołach i w sądach. Według minister ds.
      imigracji Rity Verdonk, ten strój zakłóca spokój publiczny, przeszkadza
      obywatelom innych religii i wywołuje niepokój, a nawet strach.

      Verdonk jest znana ze swojej twardej polityki wobec imigrantów. Tym razem
      jednak nie musiała się spierać z opozycją – jej pomysł, poparty przez rząd,
      został już wstępnie zaakceptowany przez parlamentarną większość.

      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • Mieszkalam wiele lat w kraju arabskim.
      Znalam wiele rodzin arabskich.
      Pozycja wielu kobiet byla bardzo silna.
      Wielu mezczyznom moze sie wydawalo,ze "oni rzadza",ale tak na prawde one
      sterowaly tymi rzadami i robily to bardzo umiejetnie.W przedslubnych
      przygotowaniach slyszalam jak matki,zamezne siostry "szkola" przyszla zone i w
      tym zakresie..
      cdn.
      A przypomnialo mi sie tez
      • przede wszystkim pieknie dygam i dziekuje za mozliwosc uczestniczenia w
        forum ;)))
        bardzo ciekawy watek, wiele nowego sie dowiaduje :)
        szejk australijski to akurat teraz jest goracy temat u nas, bo znow wyskoczyl
        z "rewelacjami" tym razem na temat australijczykow w ogole, no, ale to obok
        tematu;
        a ja sie chcialam zapytac, czy ktos ma kontakt z karinka, z AS, bo sie nie
        odzywa jakos, a mialam wrazenie, ze nie wszystko mowi (pisze) no i miejsce w
        ktorym zyje pro-kobiece za bardzo nie jest; jak jeszcze przeczytalam o tych
        corkach jako niepozadanych potomkach.....

        mimo wszystko obraz jaki mi sie rysuje w glowie jest nieco przerazajacy.....
        jeszcze po lekturze o malzenstwach w afganistanie, dwunastolatki wydawane za
        maz z biedy za starych dziadow (circa powyzej 46-50), juz zonatych,
        uzaleznionych nierzadko od opium (tez maja ciezko i sa sterani zyciem), brak
        edukacji, bicie, gwalty.... matko...
        oczywiscie wiele by mozna mowic, ze to nie tak, ze to nie koran, ale
        rzeczywistosc jaka jest, kazdy widzi.... i jakze ciezko to naprostowac
        --
        obrazy, malunki i nie tylko
    • przyklad z POLSKIEGO podworka... Czy wy, kobiety, zapatrzone w przystojnych i
      czulych arabskich mlodziencow myslalyscie, ze kiedykowliek cos takiego mogloby
      sie przydarzeyc jakiejkolwiek z was , po poslubieniu owego mezczyzny?? Czy
      wniklyscie doglebnie w relacje spoleczne i ich background, aby miec 100%, ze
      wasz ukochany nadal bedzie takim milym barankiem?? Mam nadzieje, ze tak. I
      naprawde, z calego serca, zeycze wam duzo powodzena i szzcescia w pozyciu
      malzenskim (obecnym - mezatkom, i przyszlym - tym, ktore planuja takie
      malzenstwo). Ale ponizszy przyklad wstrzasnal mna doglebnie, dlatego chcialabym
      sie nim podzielic takze i z wami:


      GW Łódź nr 46, wydanie lol z dnia 24/02/1999 JEDYNKA, str. 1

      Na piętnaście lat więzienia skazał wczoraj łódzki Sąd Okręgowy 42-letniego
      Syryjczyka, który udusił swoją półtoraroczną córeczkę.

      - Tłumaczenia, że oskarżony jest z kraju, w którym obowiązuje inna religia,
      nie mogą usprawiedliwić zbrodni - uzasadniała sędzia Jadwiga Proce.

      Abdul Salam S. i Polka Danuta S. pobrali się w marcu 1995 roku. Od początku
      nie byli zgodnym małżeństwem. Zwłaszcza po przyjściu na świat Marysi. W
      listopadzie 1995 roku do awantur dochodziło już bardzo często. Abdul groził
      żonie, że zabije ich córkę. Danuta S. wniosła pozew o rozwód.

      29 czerwca 1997 roku małżonkowie S. jedli w domu kolację ze znajomymi. Po
      wyjściu Leszka i Marii P. między Abdulem i jego żoną doszło do awantury.
      Abdul porwał córkę i wybiegł z domu. Danuta S. zawiadomiła policję. W tym
      czasie Abdul S. biegał z dzieckiem na ręku po ulicach. Wreszcie na ul.
      Kruczkowskiego zacisnął ręce na szyi córki. Kiedy zorientował się, że Marysia
      nie żyje, poszedł na policję. Próby reanimacji nie powiodły się.

      Biegli orzekli, że Abdul S. nie jest chory psychicznie, ma jednak skłonności
      do zachowań agresywnych. Zwłaszcza gdy ktoś mu się sprzeciwia.

      Halina Kordas, obrońca Abdula S., przekonywała sąd, że Syryjczyk nie był
      przyzwyczajony do nieposłuszeństwa żony, bo w jego kraju to rzecz
      niespotykana.

      Prokurator żądając dla oskarżonego kary 25 lat więzienia mówił, że Abdul
      Salam S. powinien przestrzegać polskiego prawa. - Nikt nie jest uprawniony do
      decydowania o ludzkim życiu - grzmiał. Z kolei mecenas Kordas twierdziła, że
      jej klient działał w afekcie. Powinien dostać najniższy wyrok - jej zdaniem -
      także dlatego, że kochał córkę, a matka dziecka izolowała Marysię od ojca.
      Zdaniem obrony, Danuta S, wielokrotnie poniżała męża, nie szanowała jego
      religii ani przekonań. W ostatnim słowie Abdul Salam S. wnosił o sprawiedliwy
      wyrok.

      Sąd skazał go na 15 lat więzienia. Treść orzeczenia przekazywał oskarżonemu
      tłumacz. Sędzia Proce przypomniała zasadę islamu, według której "zabić
      jednego człowieka, to tak jakby zabić wszystkich". - Również w kraju
      oskarżonego rodzice nie pozbawiają dzieci życia - mówiła.

      Aneta Przepiórka
      --
      "Thus, the Israelis will always win, and the Palestinians will always make sure
      they never enjoy it. Everything else is just commentary."

      THOMAS L.FRIEDMAN, New York Times
    • Isabelle Eberhardt - XIX-wieczna Europejka, która pokochała świat arabski

      en.wikipedia.org/wiki/Isabelle_Eberhardt
    • Pokaz mody dla muzułmanek (w Iranie)

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80829,4300314.html
    • czytelnia.onet.pl/0,1504033,1,artykuly.html
      Seks w islamie
      Wiele lat temu, kiedy Sherry Jones była reporterką pewnej gazety w
      Montanie marzyła, że pewnego dnia przyczyni się do rozpowszechnienia
      pokoju na świecie pisząc książkę o proroku Mahomecie oraz jego
      feministycznych naukach. I w końcu ją napisała.


      Skutek? Stała się celem ataków serbskiego muftiego oraz
      profesorki nauk środkowowschodnich i jej prawnika.


      Michelle Boorstein
      Życie 46-letniej Sherry Jones przypomina ostatnio jazdę górską
      kolejką w wesołym miasteczku. Najpierw odniosła wielki sukces: jej
      powieść została "książką miesiąca" w Book of the Month Club.
      Niedługo potem z publikacji książki zrezygnowało wydawnictwo Random
      House, twierdząc, że otrzymało "ostrzegawczą sugestię", że ta
      zbeletryzowana historia jednej z żon Mahometa może ”podburzyć do
      aktów przemocy pewne małe radykalne ugrupowanie”.

      Rzeczniczka Random House powiedziała, że nie przypomina sobie
      żadnego innego przypadku wycofania się wydawnictwa z publikacji
      książki z powodu tego rodzaju obaw.

      Jones i jej powieść "The Jewel of Medina" [z ang. "Klejnot Medyny" –
      przyp. Onet] stały się tematem zaciekłych dyskusji od Egiptu,
      poprzez Włochy, po Serbię, gdzie pojawiło się tysiąc egzemplarzy
      książki w serbskiej wersji językowej, zanim miejscowe wydawnictwo
      postanowiło wycofać się z jej publikacji.

      Wydaje się, że w tej historii wszyscy obwiniają wszystkich:
      muzułmańskie feministki obwiniają cenzurę, Jones i jej agent
      obwiniają profesorkę nauk środkowowschodnich, a Random House
      twierdzi, że Jones (która deklaruje, że nie obawia się odwetu ze
      strony islamistów) powinna respektować treść klauzuli o
      nieujawnianiu szczegółów związanych z publikacją jej książki i
      zaprzestać komentowania całej sprawy.

      Jak na ironię, kiedy w 2002 roku Jones zaczynała pisać swoją
      powieść, miała zamiar poprzeć islamski punkt widzenia. Po atakach z
      11 września zainteresowała się talibami i zaczęła zbierać materiały
      na temat statusu kobiet w krajach islamskich. Uzyskana wiedza
      przywiodła ją do następującego wniosku: Mahomet przyznawał kobietom
      więcej praw niż jego dzisiejsi wyznawcy.

      – Chciałam opowiedzieć historię o otaczających Mahometa kobietach,
      aby oddać cześć zarówno im jak i jemu – powiedziała Jones w Spokane
      w stanie Waszyngton, gdzie obecnie mieszka i pisze na tematy
      środowiskowe dla wydawnictwa Bureau of National Affairs. – W moim
      odczuciu islam uległ znacznej zmianie w stosunku do tego, jak
      wyobrażał go sobie Mahomet. Chciałam pokazać ludziom, szczególnie
      tym z Zachodu, jak wyglądał wczesny islam.

      Jones zaczęła więc pisać zbeletryzowaną historię Aiszy, młodej żony
      Mahometa, którą prorok darzył ogromną miłością. Siedem wersji
      książki później, w kwietniu 2007 roku, wydawnictwo Random House
      podpisało z autorką opiewający na 100 tysięcy dolarów kontrakt
      na "The Jewel of Medina" oraz drugą część tej powieści.

      W sierpniu 2008 roku ”Jewel” został książką miesiąca w Book of the
      Month Club, a podległe Random House wydawnictwo Ballantine Books
      obwołało go jednym ze swoich najważniejszych tytułów. Jones
      przekazała wydawnictwu Random House listę osób, które mogłyby być
      zainteresowane zrecenzowaniem książki lub napisaniem notki
      promocyjnej na jej tylnej okładce.

      ...
    • wiadomosci.onet.pl/1433470,2678,kioskart.html
      Nauczycielka seksu
      W swojej klinice, a także w popularnym programie telewizyjnym
      muzułmanka-seksuolog głosi rewolucyjne poglądy na temat pożądania,
      orgazmu i masturbacji
      Czas spędzony w jej klinice, gdzie niektóre z kobiet noszą czarczafy
      odsłaniające tylko oczy, to wyzwalająca wyprawa w głąb kultury
      ograniczającej tradycyjnie rozmowy o seksie do szeptów w gronie
      rodziny...
    • Wszystko o antykoncepcji -dziś w GW

      Przewodnik po metodach zapobiegania ciąży

      "Łajno krokodyla i kości czarnego kota"
      Antykoncepcja nie jest wymysłem XX wieku i nie zaczęła się od
      pigułki.
      Jednym ze środków zapobiegającym ciążę- wedle papirusu z KAhun,
      napisanego ok. 2tys. lat p.n.erą- była mikstura przygotowana z
      krokodylego łajna, 45ml miodu oraz kwasnego mleka...


      www.histurion.pl/strona/baza/art/medycyna_w_starozytnym_egipcie.html

      Starożytni pamietali o antykoncepcji nawet po smierci... Po upadku
      Cesarstwa Rzymskiego wiedza o antykoncepcji w Europie zaczęła
      zanikać i aż do wieku XVIII na naszym kontynecie funkcjonowały
      głównie metody magiczne- amulety z kości czarnego kota czy łykanie
      żywych os...
    • religiapokoju.blox.pl/2008/09/Prawa-kobiet-w-swiecie-islamu-w-praktyce.html

      Prawa kobiet w świecie islamu - w praktyce
      MAŁŻEŃSTWA Z WŁASNEJ WOLI (PAKISTAN)

      Trzy nastolatki z Pakistanu zostały pochowane żywcem przez swoje
      plemię - honorowa śmierć była karą za próby sprzeciwienia się
      aranżowanym małżeństwom. Kiedy o sprawie stało się głośno lokalni
      politycy z Balochistanu poparli decyzję plemienia, gdyż wynikała ona
      z wieloletniej tradycji którą "należy szanować". Dziewczynki w wieku
      16-18 lat zostały porwane przez grupę mężczyzn z plemienia Umrani,
      następnie wywiezione na tereny wiejskie oraz postrzelone. Kiedy
      jeszcze żyły – zostały zawleczone do wykopanego dołu a następnie
      przysypane ziemią i kamieniami. Niektóre relacje donoszą, że dwoje
      członków rodzin zamordowanych kobiet próbowało interweniować ale
      także zostali zamordowani. Chociaż od tej odrażającej zbrodni minęło
      już sześć tygodni - nikogo do tej pory nie aresztowano. Irish Times.

      PRAWO DO ROZWODU (PAKISTAN)


      17-letnia dziewczyna została zastrzelona na sali sądowej w Lahore.
      Powodem zabójstwa było wygranie sprawy rozwodowej, co było nie po
      myśli jej ojca i braci. oraz - jak zwykle - naruszało honor rodziny.
      Nusrat Bibi zawarła małżeństwo już w 2001 roku kiedy miała 9 lat
      (czyli została do niego zmuszona) a zamordowano ją w trakcie
      opuszczania sali sądowej, po wydaniu korzystnej dla niej decyzji o
      rozwodzie. Daily Times.


      itd...smutne, przerażajace...
    • wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5766939,Kobiety_w_Arabii_Saudyjskiej_moga_odslaniac_tylko.html?nltxx=856991&nltdt=2008-10-
      04-08-07

      Kobiety w Arabii Saudyjskiej mogą odsłaniać tylko jedno oko

      Saudyjski ulem Mohamed al-Habdan wydał fatwę, czyli religijny nakaz
      prawny pozwalający mahometańskim kobietom odsłaniać publicznie tylko
      jedno oko, podczas gdy drugie powinno być zakryte nikabem - noszoną
      na twarzy zasłoną.
      Saudyjski ulem oparł nowa fatwę na zapisie koranicznym mówiącym, że
      jeden z towarzyszy proroka Mahometa, Ibn Abbas, zalecał, aby
      kobiecie było widać spod nikabu tylko jedno oko, ponieważ "to
      zupełnie wystarczy, aby widzieć drogę" - pisze egipski dziennik
      anglojęzyczny "Daily News".

      Z punktu widzenia prawa islamskiego - twierdzi ulem Mohamed -
      niewiasta, której spod tradycyjnej zasłony na twarz widać oboje
      oczu "popełnia wykroczenie" przeciw religii. Al-Habdan ogłosił swą
      nową fatwę podczas programu religijnego w saudyjskiej telewizji Al-
      Mażd w godzinie największej oglądalności.



      Zabić "recydywistów"

      Przed kilku tygodniami szanowany ulem Saleh al-Lihedan, szef
      Najwyższej Rady Sądowniczej Arabii Saudyjskiej, wydał fatwę, która
      upoważnia do zabicia wszystkich właścicieli kanałów telewizyjnych -
      "recydywistów", którzy mimo upomnień zezwalają na
      emisję "niemoralnych" programów.

      Na ogół wierni kierują do ulemów pytania natury moralnej, gdy nie
      znajdują jasnej odpowiedzi na stronach Koranu. Ostatnio jednak mnożą
      się najbardziej nieoczekiwane zakazy. Pewien duchowny etiopski
      zabronił wiernym na przykład obchodzenia urodzin.
    • wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5873243,AI__Zgwalcona_13_latka_ukamienowana_za_cudzolostwo.html?nltxx=856991&nltdt=2008-11-
      02-08-07

      AI: Zgwałcona 13-latka ukamienowana za cudzołóstwo
      Somalijscy talibowie publicznie ukamienowali za cudzołóstwo 13-
      letnią dziewczynkę, która twierdziła, że została zgwałcona -
      informuje Amnesty International.
      13-letnia Aisha Ibrahim Duhulow została ukamienowana 27
      października. Według świadków dziesiątki mężczyzn rzucało w nią
      kamieniami na oczach około tysiąca osób zgromadzonych na stadionie w
      mieście portowym Kismajo na południu kraju. Została oskarżona o
      cudzołóstwo, po tym, jak zgłosiła, że została zgwałcona przez trzech
      mężczyzn.

      Wcześniej media informowały, że dziewczyna miała 23 lata. Jednak
      ojciec zamordowanej powiedział AI, że miała 13. Niektórzy somalijscy
      dziennikarze tłumaczyli, że oszacowali wiek dziewczyny na 23 lata,
      gdyż "na tyle wyglądała".



      "To dziecko zginęło potworną śmiercią na rozkaz uzbrojonych grup
      opozycyjnych, które obecnie kontrolują Kismayo" - ocenił zajmujący
      się Somalią David Copeman z AI.

      Somalia jest jednym z najbiedniejszych i najbardziej targanych
      przemocą krajów na świecie. Jedna czwarta dzieci umiera nie
      osiągnąwszy piątego roku życia. Ośmiomilionowe społeczeństwo nie
      posiada żadnych stabilnych instytucji. Od 1991 roku, gdy lokalni
      watażkowie obalili dyktaturę, trwa tam wojna domowa. Misje
      międzynarodowe nie przynoszą rezultatu.

      Islamskie milicje mające związki z al-Kaidą walczą z niemal
      nieistniejącym rządem centralnym i jego etiopskimi sojusznikami, od
      kiedy islamiści zostali wyrzuceni ze stolicy kraju, Mogadiszu w 2006
      roku. W ciągu kilku tygodni talibowie rozpętali powstanie, w którym
      zginęło tysiące cywilów.

      W ostatnich miesiącach islamiści wydają się zyskiwać na sile.
      Opanowali Kismajo, które jest trzecim co do wielkości miastem w
      kraju. Skutecznie zamknęli również lotnisko w Mogadiszu, grożąc
      atakami na samoloty.

    • wyborcza.pl/1,75477,5944983,Wielka_Brytania__Slona_zaplata_za_dyskryminacje.html

      Wielka Brytania: Słona zapłata za dyskryminację
      Marta Kazimierczyk

      Muzułmańskie bliźniaczki, które pozwały londyńską firmę o
      dyskryminację religijną i molestowanie seksualne, wytargowały
      rekordową ugodę wartą 10 mln funtów.
      "Z przyjemnością informujemy, że sprawę udało się rozwiązać na
      zasadzie porozumienia" - napisali w oficjalnym oświadczeniu prawnicy
      obu stron.

      Chociaż nie podali wysokości ugody, brytyjskie media piszą, że
      chodzi aż o 10 mln funtów. To prawdziwy rekord, bo do tej pory
      najwyższa zasądzone na Wyspach przez sąd pracy odszkodowanie za
      dyskryminację rasową wyniosło 2,8 mln funtów.
      ...
    • www.tvn24.pl/12691,1570482,0,1,muzulmanka-moze-uderzyc-meza,wiadomosc.html

      Muzułmańscy uczeni długo się zastanawiali, ale w końcu z całą powagą
      orzekli, że... żona ma prawo uderzyć męża w samoobronie.
      - Żona ma prawo uderzyć męża, by się bronić - oświadczył szejk Abdel
      Hamid al-Atrasz, przewodniczący komitetu fatw uniwersytetu Al-Azhar
      cieszącego się najwyższym autorytetem w islamie sunnickim.

      - Uderzenie męża przez żonę w samoobronie jest zgodne z prawem.
      Każdy ma prawo się bronić, Grupowy seks pod piramidami? Wykluczone
      Pewne praktyki seksualne nie przystoją egipskiemu urzędnikowi
      państwowemu -... czytaj więcej »zarówno mężczyzna, jak i kobieta
      (...), bo wszystkie istoty ludzkie są równe przed Bogiem -
      oświadczył al-Atrasz.

      Żona może oddać podwójnie

      W weekend o prawie do uderzenia męża wypowiedzieli się także
      przywódcy religijni Arabii Saudyjskiej i Turcji. Saudyjski autorytet
      religijny Abdel Mohsen al-Abjakan podkreślił, że żona ma prawo uciec
      się do takiego samego "rodzaju przemocy", jakiej sama padła ofiarą.

      Jego turecki odpowiednik Fathallah Julun powiedział natomiast, że
      powinna odpowiedzieć "dwoma ciosami na każdy, który został zadany
      jej samej".

      Według Amnesty International, co roku 23 proc. Egipcjanek pada
      ofiarą przemocy ze strony małżonka.
    • www.tvn24.pl/12691,1563195,0,1,wiezienie-za-lesbijski-pocalunek,wiadomosc.html

      Sąd apelacyjny w Zjednoczonych Emiratach Arabskich był bezlitosny i
      podtrzymał karę miesiąca więzienia dla dwóch turystek przyłapanych
      na "niestosownym zachowaniu" na jednej z plaż.
      Według raportu policyjnego, kobiety - 30-letnia Libanka i 36-letnia
      Bułgarka - całowały się i obściskiwały na plaży w Dubaju.

      - Libanka leżała na Bułgarce, całowały się i tonęły w swoich
      ramionach - zanotowali policjanci zeznania jednego z oburzonych
      świadków. Arabów szczególnie zdenerwował fakt, że miłosne amory
      cudzoziemki uprawiały bez skrępowania w obecności całych rodzin.

      Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości, że kobiety zachowały
      się niewłaściwie i skazał je na miesiąc więzienia. Cudzoziemki
      odwołały się od wyroku, ale sąd apelacyjny nie podzielił ich racji.

      Po upływie kary, kobiety zostaną deportowane do swoich ojczyzn
    • www.arabia.pl/content/view/292045/1/
      Kair, 26 listopada 2008 r. - Świat Karmelu
      Magdalena Pinker

      Prawie codziennie mijam na ulicy białe, nieprzezroczyste drzwi, na
      których widnieje tylko niewielki napis po arabsku – Tylko dla
      kobiet. Mężczyznom wstęp wzbroniony. Gdy dziś w końcu postanowiłam
      tam wejść, znalazłam się w świecie rodem z libańskiego filmu Karmel.



      Właśnie w ten sposób znalazłam salon piękności. Bardzo byłam ciekawa
      jak wygląda w środku, bo z zewnątrz nic nie widać. Nie można tam tak
      po prostu wejść, nie ma klamki od zewnątrz, a drzwi otwierane są na
      domofon. Wchodząc tam spodziewałam się jakiś egzotycznych widoków,
      scen jak z obrazów orientalistów przedstawiających haremy sułtanów.
      Zobaczyłam jednak bardzo elegancko urządzony salon fryzjersko -
      kosmetyczny. Na ścianach, stylizowanych na marmurowe, wisiały duże
      lustra, na pułkach stały kosmetyki znanych marek, a wokół
      przechadzały się fryzjerki i kosmetyczki w białych uniformach. Chyba
      rzadko do tego miejsca trafia Europejka, bo jak tylko weszłam, oczy
      wszystkich zebranych kobiet zwróciły się na mnie. Były one w różnym
      wieku, począwszy od nastolatek, aż po panie na oko
      siedemdziesięcioletnie. Wszystkie miały odkryte włosy, wiele z nich
      przyszło z małymi dziećmi. Okazało się, że nie funkcjonuje tam
      system zapisów, a jedynie należy poczekać chwile w kolejce.


      Czekanie w kolejce okazało się być doskonałą okazją do przyjrzenia
      się życiu w salonie. Na myśl od razu nasunął mi się film Karmel.
      Jakaś starsza pani pokazywała zdjęcia ze ślubu wnuczki, inne kobiety
      rozmawiały o kosmetykach. Niestety nie znam wszystkich usług
      świadczonych przez salon. Widziałam fryzjerkę strzygącą jakąś panią,
      która następnie, ku memu zdziwieniu, założyła na swoje nowo ułożone
      włosy higab. Byłam też zaskoczona gdy zobaczyłam kosmetyczkę
      machającą jakąś nitką wokół twarzy siedzącej na fotelu kobiety. Gdy
      bliżej się przyjrzałam zrozumiałam, że to jest regulacja brwi i
      usuwanie tzw. wąsika. Żałuję, że nie udało mi się obejrzeć tej całej
      operacji z bliska. Salon oferował także depilację woskiem oraz
      cukrem, czyli karmelem.


      Najbardziej niezwykłe było oglądanie przemiany tych kobiet. Gdy
      wchodziły z ulicy zdejmowały chusty, rozluźniały się, opowiadały o
      dzieciach i rodzinie oraz głośno śmiały. Siedząc tam z gazetą w ręku
      (pod kilkoma magazynami arabskimi dla kobiet, znalazłam angielskie
      Cosmopolitan) zrozumiałam, że potrzeba kobiety bycia piękną to jedna
      z uniwersalnych wartości jakie są na tym świecie. Mimo, że czułam
      się trochę inna od pozostałych kobiet – wychodząc nie wkładałam
      chusty i przeglądałam gazetę ze zdjęciami półnagich kobiet i
      mężczyzn, wiedziałam, że i ja i one chcemy po prostu wyglądać ładnie
      i wszystkie różnice kulturowe nie mają z tym nic wspólnego

    • wyborcza.pl/1,75248,6026444,Lepiej_nie_byc_kobieta_w_Kairze.html

      Lepiej nie być kobietą w Kairze
      Marta Kazimierczyk

      Większość Egipcjanek i prawie wszystkie przyjeżdżające do Egiptu
      cudzoziemki padają ofiarą molestowania seksualnego - alarmuje
      Egipskie Centrum Praw Kobiet. Rząd upiera się, że problem nie
      istnieje, chociaż może przez niego stracić wpływy z turystyki

      "To może być twoja siostra, matka albo żona. Nie rób tego, szanuj
      swój honor!" - takie plakaty zawisły jakiś czas temu na kairskich
      ulicach. I szybko znikły w przeciwieństwie do problemu, który
      egipskie organizacje pozarządowe nazywają "społecznym rakiem
      Egiptu".

      84 proc. Egipcjanek i 98 proc. cudzoziemek jest codziennie
      molestowanych na ulicach egipskich miast. 62 proc. mężczyzn otwarcie
      przyznaje, że przy każdej okazji molestuje przypadkowe kobiety -
      podaje Egipskie Centrum Praw Kobiet (ECWR). Sposobów jest mnóstwo -
      od obraźliwych komentarzy poprzez proponowanie pieniędzy za seks do
      dotykania i fizycznej przemocy.



      Same się o to proszą

      - Kiedy dziewczyna wychodzi na ulicę w obcisłych spodniach, dostaje
      to czego chce - mówi dziennikarzom gazety "Al Ahram" 29-latek z
      Kairu.

      Nie jest to odosobniona opinia. W programie telewizji al Dżazira
      pt. "Każda kobieta" parlamentarzysta Jahja Wahdan z pobłażliwym
      uśmieszkiem tłumaczy, że "mężczyzna nigdy nie zaatakuje dziewczyny,
      która jest odpowiednio ubrana i chodzi w przyzwoity sposób". Inny
      deputowany Muhsin Rida twierdził, że "skoro młodzieży nie stać na
      małżeństwo, trochę molestowania to chyba normalna rzecz".

      I nawet żona prezydenta Hosniego Mubaraka Suzanne Mubarak, która
      jako szefowa Narodowej Rady ds. Kobiet ma dbać o Egipcjanki,
      twierdzi, że media przesadzają. - Jeśli zdarzyły się dwa czy trzy
      takie przypadki, to przecież nie znaczy, że mamy do czynienia z
      groźnym zjawiskiem - mówiła w telewizji al Arabija. - Egipcjanie
      zawsze szanowali kobiety i twierdzenie, że nasze ulice są
      niebezpieczne dla kobiet, to bzdura!

      Żeby się przekonać, jak bardzo pani Mubarak nie ma racji, wystarczy
      przejść się ulicą prawie 20-milionowego Kairu. Szybki slalom, groźna
      mina i zdecydowane unikanie chodników to niektóre sposoby na
      utrudnienie działania tłumowi potencjalnych napastników.

      Po kilku miesiącach mieszkania w Kairze byłam tak zdesperowana, że
      chciałam zakryć włosy muzułmańską chustą, ale to nic by nie
      zmieniło. Z badań ECWR i opowieści moich egipskich koleżanek jasno
      wynika: strój nie ma znaczenia. Ofiarą molestowania padają zarówno
      dziewczyny w obcisłych dżinsach, jak i te zasłonięte od stóp do głów.

      - Nie ubieram się wyzywająco, nie noszę biżuterii, staram się nie
      zwracać na siebie uwagi. Co z tego, skoro i tak prawie codziennie
      ktoś łapie mnie za pupę albo obraża na ulicy lub w autobusie -
      opowiada mi Aisza, 21-letnia studentka. Lubi długie spódnice i luźne
      T-shirty, nie nosi chusty.

      Amira nosi się za to bardzo skromnie, zasłania włosy muzułmańską
      chustą. - Myślisz, że to ma jakieś znaczenie? To bzdura, dla nich to
      nie ma żadnego znaczenia, najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z
      domu bez męża - wścieka się.

      Zmowa milczenia przerwana na krótko

      Kilka dni temu światowe media oburzyła wiadomość, że kairska policja
      aresztowała kilkuset nastoletnich chłopców na ulicach, przed
      szkołami i uniwersytetami. Zamknięto ich za "flirtowanie", co według
      zachodnich standardów wydaje się nie do pomyślenia, ale to właśnie
      tacy ludzie zamieniają życie Egipcjanek w koszmar.

      W egipskim prawie nie ma definicji molestowania seksualnego, ale
      istnieją trzy przepisy, które można stosować w takich sprawach:
      obraza, nieprzyzwoite zachowanie i napaść seksualna. Parlament
      debatuje teraz nad projektem nowego prawa, które ma wprowadzić rok
      więzienia i 1000 dol. grzywny za molestowanie. Nawet jeśli prawo
      zostanie przyjęte, może to niewiele dać, bo tylko 2 proc. ofiar
      zgłasza się na policję.

      Przyczyn tego milczenia jest kilka. Policjanci zwykle bagatelizują
      sprawę, a często to właśnie oni molestują. Poza tym dziewczyna boi
      się, że przyznanie, iż ktoś dotknął ją na ulicy, zaszkodzi jej
      reputacji.

      Zdaniem socjologów to właśnie konserwatywne zwyczaje, które nie
      pozwalają na seks pozamałżeński, a małżeństwo z przyczyn finansowych
      odsuwają w daleką przyszłość, przyczyniły się walnie do ulicznego
      koszmaru Egipcjanek.

      - Ludzie, od których czasem do czterdziestki oczekuje się seksualnej
      abstynencji, na co dzień oglądają zachodnią telewizję, mają dostęp
      do internetu. To musi powodować konflikt - tłumaczy w al Dżazirze
      prawnik Abier el Barbary.

      Zmowa milczenia na krótko została przerwana jesienią 2006 r., kiedy
      w dniu święta Eid al Fitr z okazji zakończenia Ramadanu w centrum
      Kairu kilkudziesięciu chłopaków przez kilka godzin polowało na
      dziewczyny. Te, które udało im się okrążyć, dotykali, rozbierali.
      Najsłynniejszy egipski bloger Wail Abbas nagrał to wszystko kamerą.
      To dzięki niemu sprawa trafiła do oficjalnych egipskich gazet, które
      zwykle bardzo niechętnie opisują takie przypadki. Kilka dni później
      na ulice Kairu po raz pierwszy wyszły kobiety, protestując przeciwko
      molestowaniu.

      Ale od tego czasu niewiele się zmieniło. W tym roku z tej samej
      okazji 2 października w kairskiej dzielnicy Muhandisin ponad setka
      młodych mężczyzn atakowała na ulicach kobiety. Tym razem policja
      aresztowała 38 napastników, ale niemal natychmiast wyszli oni z
      powodu braku dowodów.

      - I tak się cieszymy, że były aresztowania - tłumaczy Ingy Gozlan z
      centrum praw kobiet. - Po raz pierwszy rząd przyznał, że w ogóle
      istnieje jakiś problem. Jeszcze w 2006 r. egipskie MSW twierdziło,
      że nic się nie stało, bo przecież nikt nie zgłosił się na policję.

      Egipskie władze nie tylko nic nie robią, żeby rozwiązać problem
      molestowania, ale same się do niego przyczyniają. W 2005 r. po
      ulicznych demonstracjach na rzecz zmiany konstytucji zachodnie media
      pisały, jak demonstrujące dziewczyny i dziennikarki były wyciągane z
      tłumu i rozbierane przez agentów służb specjalnych.


      Mona Eltahawy, egipska publicystka z Nowego Jorku pisząca m.in. dla
      brytyjskiego "Guardiana", dla agencji Reutersa i dla panarabskiej
      gazety "Asz Szark al Awsat" w czerwcu tego roku opisała, jak żyje
      się kobiecie w Kairze: "Za każdym razem, kiedy mijam grupę mężczyzn,
      trzymam torbę między sobą a nimi. W uszach zawsze mam słuchawki,
      żeby nie słyszeć świństw, które do mnie mówią. Nauczyłam się ich
      odpychać, a nawet uderzyć. Palący wstyd, jaki wtedy czuję, jest
      jeszcze gorszy, kiedy proszę o pomoc policjanta, który odsyła mnie z
      kwitkiem, albo kiedy zostaję pomacana właśnie przez niego. Cóż to za
      straszny czas, żeby być kobietą w Egipcie".
    • fakty.interia.pl/swiat/news/arabia-saudyjska-dopuszczalne-sluby-z-10-latkami,1243156,4
      Arabia Saudyjska: Dopuszczalne śluby z 10-latkami

      Wielki mufti Arabii Saudyjskiej Abdulaziz al- Szejk uważa, że
      wydawanie za mąż 10-letnich dziewczynek jest dopuszczalne - doniosła
      w środę panarabska gazeta "Al-Hayat".

      Mufti dodał, że ci, którzy uważają, że 10-latki są na małżeństwo za
      młode, są wobec tych dziewcząt "niesprawiedliwi". Zaś wszyscy ci,
      którzy sądzą, że kobiety nie powinny wychodzić za mąż przed
      ukończeniem 25 lat, "kroczą złą drogą".

      Wielki mufti wypowiedział się na ten temat w czasie, kiedy saudyjscy
      obrońcy praw człowieka domagają się od rządu położenia kresu
      małżeństwom dzieci i zdefiniowania minimum wiekowego dla
      potencjalnych małżonków
      Gazety saudyjskie przedstawiły w ostatnich miesiącach wiele
      przypadków wydawania młodych dziewcząt za mąż za znacznie starszych
      mężczyzn, bądź za bardzo młodych chłopców.

      W niedzielę rządowa komisja praw człowieka potępiła wydawanie za mąż
      niepełnoletnich dziewcząt, wskazując, że takie małżeństwa
      są "niehumanitarne" i ograbiają dzieci z ich praw.

      Komisja zajęła stanowisko, kiedy saudyjski sąd odrzucił wniosek o
      rozwiązanie małżeństwa 8-letniej dziewczynki, której ojciec
      postanowił wydać ją za mąż za mężczyznę po pięćdziesiątce. Wniosek
      złożyła matka dziecka.

      Sąd uznał, że matka nie miała prawa występować z takim wnioskiem i
      że o rozwód może wystąpić jej córka, kiedy wejdzie w wiek dojrzewania

    • fakty.interia.pl/swiat/news/kobiety-pracowac-nie-moga-ale-jedna-zostala-wiceministrem,1259993,2943

      Kobiety pracować nie mogą, ale jedna została wiceministrem
      Sobota, 14 lutego (19:18)

      Po raz pierwszy w historii Arabii Saudyjskiej kobieta znalazła się w
      składzie rządu. Saudyjska telewizja podała w sobotę, że Nura al-
      Fajez została mianowana wiceministrem edukacji.

      Podczas pierwszej od objęcia tronu w roku 2005 reorganizacji
      gabinetu król Abdullah, który jest zarazem szefem rządu, mianował
      nowych ministrów sprawiedliwości, edukacji, informacji i zdrowia.
      Zmiany nie dotknęły resortu obrony, spraw wewnętrznych i spraw
      zagranicznych.

      AFP pisze, że wprowadzone zmiany zdają się wpisywać w ramy procesu
      ostrożnych reform przeprowadzanych pod kierownictwem króla
      Abdullaha, który je zapoczątkował jeszcze jako następca tronu.
      Agencja przypomina, że Nura al-Fajez została wiceministrem edukacji
      w monarchii absolutnej, gdzie kobiety nie mogą pracować, podróżować,
      wyjść za mąż czy też korzystać ze służby zdrowia bez zgody mężczyzny
      z rodziny.

      źródło informacji: PAP


    • wyborcza.pl/1,75477,6448563,Co_bedzie_wolno_Afgance.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538?
      utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809329

      Co będzie wolno Afgance
      Wojciech Jagielski

      Utrzymywany przy władzy przez Zachód i jego 80-tys. wojska prezydent
      Hamid Karzaj podpisał prawo czyniące z kobiet bezwolne zakładniczki
      ich mężów i ojców.
      Uchwalona po cichu przez obydwie izby parlamentu i równie sekretnie
      podpisana przez prezydenta ustawa stwierdza, że tylko za zgodą męża
      lub ojca kobiety mają prawo wychodzić poza mury domostw, ubiegać się
      o pracę, uczyć się, a nawet składać wizyty lekarzom. Także opiekę
      prawną nad dziećmi ustawa przyznaje wyłącznie ojcom i dziadkom.
      Ustawa stwierdza też, że żona nie ma prawa odmówić mężowi miłosnego
      aktu. Przedstawiciele ONZ ostrzegają, że to legalizacja małżeńskich
      gwałtów.

      Poseł Mohammad Akbari, przedstawiciel szyickiej wspólnoty Hazarów, w
      rozmowie z brytyjską gazetą "Independent" twierdzi, że prawo wcale
      nie dyskryminuje kobiet, lecz wręcz przeciwnie - chroni je.


      - Nie tylko nasza konstytucja, ale i religia stwierdza, że kobiety i
      mężczyźni są równi i mają takie same prawa, ale przecież są pewne
      między nimi różnice - tłumaczy poseł. - Mężczyźni są silniejsi, a
      kobiety nieco słabsze. Nawet u was, na Zachodzie, nie pozwalacie
      przecież, by kobiety pracowały np. w straży pożarnej.

      Akbari podkreśla też, że nowe przepisy dają kobiecie prawo odmowy
      seksualnego współżycia z mężem "w przypadku jej choroby lub innej
      uzasadnionej przyczyny". Kobiety nie zostaną też zamknięte w ich
      mieszkaniach i domostwach, a w "nadzwyczajnych sytuacjach" mogą je
      opuszczać, nie pytając mężczyzn o zgodę.

      Według senator Humajry Namati uchwalone prawo jest gorsze i surowsze
      dla kobiet nawet od przepisów z lat 1996-2001, gdy w Afganistanie
      rządzili religijni fanatycy talibowie. - Podobnie jak za talibów
      także dziś każdego, kto sprzeciwia się władzom, od razu oskarża się,
      że jest wrogiem islamu - tłumaczy Namati "Independentowi".

      Posłanka Szukria Barakzaj przyznaje, że przyjęte prawo rodzinne i
      tak jest "o niebo lepsze w porównaniu z tym, co początkowo
      proponował rząd". A proponował m.in. możliwość wydawania za mąż już
      dziewięcioletnich dziewczynek. Parlament podniósł tę granicę do 16
      lat.

      Posłanka Szinkaj Zahin Karochel narzeka, że ustawa została uchwalona
      wyjątkowo pospiesznie: - Chcieliśmy wiele zmienić, ale nie pozwolono
      nam nawet za wiele o tym dyskutować, bo Karzaj chciał przypodobać
      się szyitom przed wyborami.

      Szyici, w ogromnej większości Hazarowie, stanowią kilkanaście
      procent ludności kraju. Jako religijnej i etnicznej mniejszości
      konstytucja przyznaje im prawo do rozstrzygania spraw rodzinnych
      według szariatu (w Afganistanie jako republice muzułmańskiej
      wszystkie prawa muszą być zgodne z islamem).

      Poseł Akbari przyznaje, że Karzaj liczy w sierpniowych wyborach na
      zdobycie głosów Hazarów, być może rozstrzygających o wygranej już w
      pierwszej turze. Traktowani w Afganistanie jako obywatele gorszej
      kategorii Hazarowie nieufnie odnoszą się zarówno do stanowiących
      większość ludności i fanatycznie religijnych sunnitów Pasztunów, jak
      i dominujących na północy i w wielkich miastach bogatych i
      wpływowych Tadżyków. Pasztunowie i Tadżycy chcą wystawić w wyborach
      własnych kandydatów.

      Karzaj liczy też, że przyjęte prawo rodzinne zjedna mu
      konserwatywnych mułłów, którym i tak od lat pozwala panoszyć się w
      sądownictwie. W ten sposób chce przekonać rodaków, że nie
      jest "amerykańskim lokajem i wrogim islamowi zaprzańcem", jak mówią
      talibowie.

      Ministerstwo sprawiedliwości podkreśla, że na razie nowe prawo nie
      zostanie opublikowane z powodu "problemów technicznych".

      - Boję się, że w tej sprawie nie da się już wiele zrobić - przyznał
      w rozmowie z brytyjskim "Guardianem" zachodni dyplomata z Kabulu. -
      Gdybyśmy tylko spróbowali, zaraz oskarżono by nas, że nie szanujemy
      islamu i afgańskiej tradycji.


      Źródło: Gazeta Wyborcza
    • wyborcza.pl/1,75477,6599762,Kiedy_Saudyjczyk_moze_bic_zone.html
      Kiedy Saudyjczyk może bić żonę


      Według saudyjskiego sędziego najlepszym sposobem na ukaranie
      rozrzutnej żony jest policzek. Ta opinia oburzyła saudyjskich
      obrońców praw kobiet

      Sędzia Hamad ar Razin z Dżiddy wykazał się dużym tupetem, wygłaszając
      tak kontrowersyjny - nawet jak na saudyjskie standardy - pogląd.
      Wygłosił go bowiem na konferencji poświęconej roli sądów i instytucji
      bezpieczeństwa w zwalczaniu przemocy w rodzinie. A mówić miał właśnie
      o zapobieganiu przemocy w saudyjskich rodzinach. W dodatku przemawiał
      w obecności głównej organizatorki konferencji księżniczki Adili bint
      Abdullah.

      - Jeśli ktoś daje żonie 1200 riali (ok. 320 dol.), a ta wydaje 900
      (240 dol.) na nową markową abaję (czyli luźną szatę okrywającą całą
      sylwetkę) i mąż wymierzy jej policzek, to będzie kara jak najbardziej
      uzasadniona - stwierdził sędzia. Obecne na sali kobiety zaczęły
      głośno protestować.

      Razin wyjaśnił też księżniczce oraz innym uczestnikom, że kobiety są
      równie odpowiedzialne za wzrost przemocy w rodzinach, ale nikt słowem
      nie wspomina o ich winie. Według sędziego kobiety same narażają się
      na przemoc nie tylko nierozsądnie wydając zarobione przez mężów
      pieniądze, ale też zachowując się nieprzyzwoicie i prowokując
      mężczyzn niewłaściwymi słowami.

      - Niewiele tu można wyjaśnić. Po prostu tak właśnie Saudyjczycy widzą
      kobiety - powiedziała CNN Wadżiha al Huwajdar, saudyjska feministka.
      - Wcale mnie nie dziwi, że takie poglądy wyraża sędzia czy duchowny.
      Takiego podejścia nie nauczyli się z książek, po prostu zostali
      wychowani w kulturze, która pozwala im bezkarnie podnosić rękę na
      kobietę.

      Sędzia Razin powiedział też kilka sensownych rzeczy, m.in., że
      Saudyjczycy powinni pozwolić córkom decydować, za kogo chcą wyjść, bo
      za wieloma przypadkami przemocy w rodzinie stoją właśnie przymusowe
      małżeństwa.
    • wyborcza.pl/12,82983,6600261,Co_wolno_kobiecie_w_Afganistanie_.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=4254142

      Co wolno kobiecie w Afganistanie?
      "Kobieta w Afganistanie nie może sama wyjść na spacer, jeśli mąż jej
      na to nie pozwoli. Nie może się uczyć ani pracować, jeśli mężczyźni z
      jej rodziny są temu przeciwni. Nie wolno jej uśmiechnąć się do
      mężczyzny ani odmówić mężowi stosunku" - o tych i innych
      ograniczeniach wolności kobiet w Afganistanie i ich przyczynach
      opowiada Ludwika Włodek-Biernat z "Gazety Świątecznej"
    • Miss moralności w Arabii Saudyjskiej

      www.arabia.pl/content/view/292345/1/
      Mirosław Matyja
      czwartek, 14/05/2009
      Inne kraje inne obyczaje. Aktualnie w Arabii Saudyjskiej odbywa sie
      wybór miss kraju. Nie można jednak tego procederu określić mianem
      wyboru najładniejszej kobiety w kraju, bowiem 200 kandydatek chodzi
      na codzień w pełnym okryciu, łącznie z nakryciem głowy i twarzy. Aby
      połączyć piękne z pożytecznym, lub raczej zasady religijne z chęcią
      dotrzymania kroku innym krajom w tej dziedzinie, arabscy decydenci w
      show-biznesie zdecydowali się na wybór miss moral.



      W konkursie nie liczy sie wygląd zewnętrzny, lecz piękność i
      czystość duszy. Oceniana jest „moralna piękność“ kandydatek, a wygra
      kobieta o szlachetnych zasadach, taka, która najbardziej ceni i
      kocha ojca i matkę.


      Przed konkursem kandydatki przejdą 10-tygodniowe szkolenie, miedzy
      innymi na temat odkrywania własnych wewnętrznych zalet. Nauczą się,
      jak być przykładem dla innych i cenić własnych rodziców. Spędzą
      także jeden dzień z matką i członkiniami jury, które będą mogli
      ocenić zachowanie kandydatek względem matki. Jurorami komisji
      wybierającej miss Arabii Saudyjskiej nie mogą być mężczyźni i cały
      proces wyboru nie jest transmitowany w telewizji.


      Zwyciężczyni, a więc osoba, która wykaże się największym szacunkiem
      w stosunku do rodziców, otrzyma nagrodę w wysokości ok. 2000 euro.
      Zdaniem zeszłorocznej miss moral Sahry al Shurafa, zwycięstwo i
      nagroda nie są w tym wypadku najważniejsze. Ważne jest posłuszeństwo
      wobec rodziców, jak twierdzi ta dojrzała 21-latka.


      Fakt, iż w Arabii Saudyjskiej nie przeprowadza sie zwyczajnych
      wyborów miss, ma oczywiście związek z zasadami islamu. Szejk Abdul-
      Asis al Scheich, duchowny zwierzchnik kraju, przestrzegł ostatnio
      ponownie przed negatywnymi liberalnymi wpływami świata zachodniego,
      a miejscowa policja do spraw przestrzegania obyczajów ściśle pilnuje
      podziału świata kobiet i mężczyzn. Stąd też taka, a nie inna decyzja
      duchowych przywódców Arabii Saudyjskiej o zasadach wyboru miss
      kraju. Nie da sie ukryć: co kraj, to obyczaj.




    • Saudyjskie kobiety być może pójdą na wybory
      Saudyjska agencja informacyjna podała, że o dwa lata zostaną
      przełożone wybory lokalne w celu rozszerzenia elektoratu i zbadania,
      czy głos mogą oddać kobiety.
      Minister ds. kultury i informacji Abd al-Aziz ibn Muhajdin al-
      Chudża powiedział, że wybory, które miały odbyć się 31 października,
      zostaną przełożone na 2011 rok, żeby władze mogły zwiększyć liczbę
      obywateli uprawnionych do głosowania.

      Wiceminister, książę Mansur bin Metaab powiedział saudyjskiej
      agencji informacyjnej, że rząd rozważa możliwość głosowania kobiet w
      wyborach, aczkolwiek wyklucza wysuwanie przez nie swych kandydatur.

      W 2005 roku w Arabii Saudyjskiej przeprowadzono pierwsze w historii
      wybory lokalne. Połowa miejsc radnych jest wybierana, połowa zaś
      mianowana.
      wiadomosci.onet.pl/1973660,12,saudyjskie_kobiety_byc_moze_pojda_na_wybory,item.html
    • "Francja chce zakazać muzułmankom wychodzenia na ulice w nikabach i
      burkach,
      bo ich noszenie łamie zasady państwa laickiego i "uwłacza godności
      kobiety".
      Muzułmanie szykują gęste protesty. Równie dobrze mogliby postulować
      ogólnonarodowy zakaz chodzenia w mini...W czasie Zgromadzenia
      Narodowego w
      Wersalu 23 czerwca Nikolas Sarkozy powiedział: "Burka nie jest już
      mile
      widziana na terytorium Republiki Francuskiej! Kobiety, które zmusza
      się do jej
      noszenia są odcięte od życia społecznego, pozbawione osobowości. Nie
      tak
      Republika Francuska wyobraża sobie godność kobiety" oraz "Nie możemy
      dłużej
      akceptować faktu, że kobiety traktuje się jak przedmioty i
      podporządkowuje
      całkowicie mężczyznom. Nikab to swego rodzaju więzienie".

      Natychmiast niemal zareagowały środowiska muzułmańskie. Płomienne
      prezydenckie
      przemówienie uznano za swego rodzaju "zamach na islam" oraz "próbę
      podporządkowania społeczeństwa nowej religii: laicite". W krótkim
      komunikacie
      prasowym Mohammad Hussein Fadlallah, libański przywódca szyitów,
      oskarżył też
      francuskiego prezydenta o "zamach na wolność muzułmanek". Wyjaśnił,
      że nikab
      noszą dobrowolnie.

      Reakcja Fadlallaha, jak zastrzegają francuscy muzułmanie, ma być
      dopiero
      subtelnym preludium do kolejnych wydarzeń... Bo podłoże wzburzenia
      wyznawców
      islamu jest tak naprawdę dużo głębsze.

      ***

      Kilka dni przed przemówieniem Sarko grupa 58 posłów z różnych
      ugrupowań
      podpisała wniosek o powołanie specjalnej komisji Zgromadzenia
      Narodowego,
      która miałaby przygotować projekt całkowitego zakazu publicznego
      pokazywania
      się w islamskich burkach i nikabach. Sygnatariusze broniąc
      nienaruszalności
      społeczeństwa powołują się w nim na deklarację praw człowieka i
      obywatela z
      1789 roku oraz na zapisy tzw. prawa o laicite z 1905 roku i
      Konstytucję z 1946
      roku. Wyrażają poważny niepokój falą " kobiet w czarnych burkach, z
      zakrytą
      twarzą, zalewających ulice francuskich miasteczek". To, zdaniem
      polityków,
      "ekstremalny sposób wyrażania swojej przynależności religijnej" oraz
      "uwłaczanie godności kobiety".

      Pomysłodawcą inicjatywy jest Andre Gerin, deputowany z Francuskiej
      Partii
      Komunistycznej. Gerin chce wymóc zmianę istniejącej już ustawy z
      2004 roku,
      która zakazywała noszenia ostentacyjnych symboli religijnych – jak
      żydowska
      jarmułka, duże krzyże, czy muzułmańskie czadory – w szkołach
      publicznych.
      Propozycja mera z Vénissieux sprowokowała skrajne reakcje na
      francuskiej
      scenie politycznej. Przeciw noszeniu burki opowiedzieli się w
      większości
      członkowie francuskiego rządu. I tak Xavier Darcos, minister
      edukacji
      podkreślał w rozmowie z "Le Figaro", że "nakaz przykrywania całego
      ciała
      salafitkom jest rodzajem perfidnej opresji". Nawet Fadela Amara,
      sekretarz
      stanu i założycielka oraz była przewodnicząca francuskiego
      stowarzyszenia
      feministycznego "Ani dziwki, ani poddane" (Ni putes, ni soumises),
      podkreśliła
      na łamach dziennika, że burka jest "widoczną i fizyczną wizytówką
      fundamentalistów i integrystów" we Francji. Eric Besson, minister
      ds.
      imigracji i indentyfikacji narodowej, twierdzi, że we Francji, każdy
      ma się
      czuć człowiekiem wolnym, także na ulicach, dlatego "ryzykownym jest
      burzenie
      tej społecznej równowagi". Besson przestrzega też przed nieuchronną
      burzą,
      która "niepotrzebnie może nadciągnąć na Francję".
      W sukurs ministrowi nadeszła część francuskich mediów przypominając
      świeże
      jeszcze wystąpienie amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy z Kairu.
      Obama
      odniósł się tam krytycznie do coraz częstszych zjawisk "zauważalnych
      w krajach
      zachodnich, gdzie przez próbę ingerencji w strój, ogranicza się
      muzułmanom
      wolność sprawowania praktyk religijnych" ( w Białym Domu pracuje
      muzułmanka,
      Dalia Mogahed. Jest jedną z doradczyń prezydenta USA. Codziennie
      pojawia się
      na korytarzach prezydenckiej rezydencji okryta od stóp do głów
      islamską chustą).

      ***

      Francuski casus do złudzenia przypomina spory, które toczyły się
      kilka lat
      temu w Holandii. Tam chciano zakazać wchodzenia w burkach i nikabach
      do szkół,
      na teren przedszkoli i do sklepów.

      Czy uda się powołać komisje i wprowadzić tak drastyczne zmiany w
      kraju
      Napoleona? Nie wykluczone. Problem w tym, że we Francji żyje nieco
      ponad 5
      milionów wyznawców Islamu. 30 do 50 tysięcy z nich należy do
      fundamentalistycznego odłamu islamu – salafizmu (najwięcej salafitów
      żyje w
      Arabii Saudyjskiej i Egipcie, gdzie odłam ten przekształca się w
      wahhabizm:
      m.in. propagujący dosłowne odczytywanie Koranu i powrót do tradycji
      społecznego życia z czasów Mahometa). We Francji coraz częściej
      także kobiety
      przechodzą na islam. Rośnie liczba kobiet narodowości francuskiej
      utożsamiających się z salafizmem. Budzi to o tyle sprzeciwy, że w
      przekonaniu
      większości mieszkańców Starego Kontynentu salafici funkcjonują na
      zasadzie
      sekt. Łatwo rozpoznać ich po wyglądzie. Mężczyźni noszą
      charakterystyczne,
      długie brody; golą też wąsy. W ten sposób chcą naśladować Mahometa.
      Kilka
      tysięcy salafitek we Francji zamiast hidżabu – chusty na głowie
      zakrywającej
      włosy – ubiera na co dzień czarne burki lub błękitne nikaby. Okryte
      od stóp do
      głów, na światło dzienne wystawiają tylko spojrzenie.

      Większość salafitek traktuje noszenie nikabu jak swego
      rodzaju "bilet do
      raju", coś co "przyciąga energię, bo nosi się to dla Boga". Bez
      takiego
      okrycia ciała czują się nagie. Nikab stanowi o ich tożsamości. Są
      też i takie,
      które nie noszą ani czarnych burek, ani nikabów, bo zabraniają im
      tego...
      mężowie. To częste przypadki wśród zasymilowanych muzułmanek w
      Wielkiej
      Brytanii. Tamtejsze obywatelki twierdzą, że z powodu okrycia ciała
      narażane są
      często na kpiny, drwiny, a nawet ataki cielesne.

      ***

      We francuskim sporze o burki i nikaby co najmniej dwie rzeczy mogą
      niepokoić.
      Po pierwsze, jeśli uda się wprowadzić zakaz chodzenia na ulicach w
      islamskich
      strojach, nie jest wykluczone, że w niedalekiej przyszłości dotyczyć
      on mógłby
      również sutann i biskupich biretów. Po wtóre, zwraca uwagę pewna
      niekonsekwencja. Bo jak to możliwe, że większości męskiej części
      francuskich
      polityków z prezydentem na czele (wśród sygnatariuszy parlamentarnej
      inicjatywy są tylko dwie panie) przeszkadza całkowite okrycie ciała
      kobiety, i
      protestują broniąc jej godności, a nie zauważają jak jej godność
      deptana jest
      na tych samych ulicach, tych samych miast, tyle, że w zupełnie inny
      sposób:
      wystarczy spojrzeć na szyby ulicznych kiosków z pornografią, czy
      ekrany
      gigantycznych reklam bielizny i innych akcesoriów..."

      Źródło- onet.pl
    • wiadomosci.onet.pl/1563567,2678,1,seks_wedlug_koranu,kioskart.html

      Seks według Koranu
      Wedah Lootah nie wygląda na propagatorkę seksu

      Ta muzułmanka i rodowita mieszkanka Zjednoczonych Emiratów Arabskich
      nosi szczelnie okrywającą ciało czarną szatę – przez wąską szczelinę
      na twarzy widać tylko jej brązowe oczy – i często odwołuje się do
      Koranu.

      Ale jest ona autorką zaskakująco odważnego jak na Bliski Wschód
      poradnika w sprawach seksu, w którym sławi kobiecy orgazm, podejmuje
      takie tematy tabu jak homoseksualizm, i nakłania Arabów, by
      wykraczali poza wsteczne tradycje, ograniczające szczęście płynące z
      seksu.

      Książka "Ściśle tajne: Przewodnik życia seksualnego dla małżeństw"
      obfituje w barwne anegdoty z ośmiu lat pracy Lootah w charakterze
      terapeuty małżeńskiego w sądzie w Dubaju. Opublikowanie jej w
      styczniu w języku arabskim wywołało natychmiast skandal. Niektórzy
      liberałowie wyrażali się o autorce z uznaniem, ale konserwatyści
      zaczęli grozić jej śmiercią, twierdząc, że jest winna bluźnierstwa i
      jeszcze gorszych czynów.

      Lootah, energiczna i elokwentna 45-latka należy do niewielkiej, ale
      coraz liczniejszej grupy Arabów, którzy domagają się większej
      otwartości i edukacji seksualnej. W przeciwieństwie do
      wcześniejszych pokoleń kobiet, które często wyrażały swą krytykę w
      zachodnim języku emancypacji, Lootah nie może być potraktowana jako
      outsiderka, ponieważ jest gorliwą muzułmanką i swe przesłanie
      czerpie z Koranu.

      Studiowała na uczelni prawo islamu, a nie zachodnią psychologię, a
      jej książka pełna jest odniesień do religii. Przed publikacją
      przedłożyła tekst muftiemu Dubaju, a on wyraził zgodę (choć
      ostrzegł, że arabscy odbiorcy mogą nie być przygotowani na taką
      lekturę, zwłaszcza, że autorem jest kobieta).

      - Ludzie mówili, że oszalałam, że porzucam islam i należy mnie
      zabić - opowiada Lootah. - Nawet moja rodzina pyta mnie, dlaczego to
      zrobiłam. Odpowiadam wtedy: "To są codzienne problemy i nie wolno
      ich lekceważyć. Taka jest rzeczywistość, w której żyjemy".

      Lootah nie jest liberalna w sensie zachodnim. Jednym z tematów
      poruszanych w jej książce jest niebezpieczeństwo wynikające z seksu
      analnego i homoseksualizm w ogólności, ale nie ze względu na ryzyko
      AIDS, lecz dlatego, że zabrania ich Koran. Ale otwartość, z jaką
      porusza te kwestie, była dla wielu szokująca.

      W Arabii Saudyjskiej i innych krajach, gdzie istnieje rygorystyczna
      separacja płci, wielu mężczyzn swoje pierwsze doświadczenia
      seksualne ma z innymi mężczyznami, co rzutuje na ich zachowania
      seksualne w małżeństwie, uważa Lootah.

      - Wielu mężczyzn, którzy przed małżeństwem uprawiali seks analny z
      innymi mężczyznami, chce tego samego w kontaktach z żonami, ponieważ
      nie znają niczego innego - mówi Lootah. - Dlatego między innymi
      potrzebujemy edukacji seksualnej w naszych szkołach.

      Lootah wprost mówi także o znaczeniu przyjemności seksualnej
      odczuwanej przez kobietę i nierównościach, jakie pod tym względem
      występują w wielu arabskich małżeństwach. Do napisania książki
      skłonił ją między innymi przypadek 52-letniej kobiety, która miała
      już wnuki, ale nigdy zaznała przyjemności seksualnej. - W końcu
      odkryła orgazm, o którym tak długo nic nie wiedziała.

      Innym ważnym tematem książki jest niewierność. Duża liczba
      cudzoziemek w Dubaju i dostępność komunikacji za pośrednictwem e-
      maili i SMS-ów ułatwiła seks pozamałżeński (i jego wykrycie), przez
      co wskaźnik rozwodów sięga już 30 procent.

      Modernizacja w rejonie Zatoki, prowadzona w ostatnich
      dziesięcioleciach dzięki pieniądzom z ropy naftowej, zburzyła
      niektóre arabskie struktury społeczne. Jednocześnie pojawienie się
      islamu jako ruchu politycznego podkopało tradycyjne autorytety,
      wywołując u wielu ludzi dezorientację w kwestiach moralnych.

      - Kiedyś ludzie żyli w jednym miejscu i społeczność była jak jedna
      wielka rodzina – mówi Lootah. - Teraz ludzie więcej przemieszczają
      się, mieszają się wpływy i zmieniają się tradycje.
      • Jednym z nowych zjawisk było powstanie przy sądzie w Dubaju poradni
        rodzinnej, która działa od 2001 roku, a pierwszym pracującym w niej
        terapeutą została Lootah. (Teraz jest jeszcze sześciu, ale wszyscy
        to mężczyźni). Podobne służby społeczne funkcjonują w Kuwejcie od
        lat 90. i także inne kraje regionu idą za tymi przykładami. W
        świecie arabskim pracują też prywatni psychologowie i specjaliści od
        terapii małżeńskiej, ale wciąż jest ich bardzo niewielu.

        - Postęp jest bardzo duży - uważa Heba Kotb, która kieruje islamską
        kliniką seksuologiczną w Kairze i w latach 2006-08 prowadziła w
        telewizji talk-show poświęcony sprawom seksu i małżeństwa. -
        Dziesięć lat temu nie mogliśmy nawet poruszyć tych tematów, a teraz
        ludzie przywykli już, że się o nich mówi.

        Przeszkody są jednak wciąż ogromne. W regionie, gdzie "honorowe
        zabójstwa" kobiet podejrzanych o seks pozamałżeński są nadal dość
        powszechne, edukacja seksualna jest postrzegana jako wrota do
        grzechu. W Egipcie wciąż dokonuje się obrzezania kobiet, choć teraz
        zabrania tego prawo. Kwestiami tymi zaczynają się zajmować arabscy
        pisarze i artyści.

        30 lat temu egipski reżyser Saleh Abu Seif napisał scenariusz
        zatytułowany "Szkoła seksu", ale cenzura odrzucała go do czasu
        śmierci autora w 1996 roku. Jego synowi pozwolono w końcu
        wyreżyserować zmodyfikowaną wersję filmu opowiadającego o parze
        ludzi, którzy nie mogąc osiągnąć satysfakcji seksualnej, udają się
        do terapeuty. Film ukazał się w 2002 roku pod tytułem "Struś i paw".

        Lootah twierdzi, że nie spodziewała się, iż zabierze głos w tej
        debacie. Była jednym z dziewięciorga dzieci niepiśmiennego
        sprzedawcy wody w Dubaju; za mąż wyszła wcześnie i długie lata
        uczyła w szkole podstawowej. Później podjęła pracę dla islamskiej
        fundacji, a jej wysiłki na rzecz wprowadzenia edukacji i widzeń z
        rodziną dla więźniów przyniosły jej dwie nagrody przyznawane przez
        rząd. Kiedy w Dubaju powstała poradnia rodzinna, władca tego kraju,
        szejk Muhammed bin Rashid al-Maktoum poprosił ją jako pierwszą, by
        podjęła tam pracę.

        Placówka ta została stworzona głównie po to, by pary, które chcą się
        rozwieść, spróbowały najpierw, zgodnie z przykazaniami islamu, same
        uporać się ze swymi problemami. W praktyce stała się miejscem
        wszelkich terapii małżeńskich.

        Lootah zajmuje się około siedmioma przypadkami dziennie,
        pojedynczych osób i par. Większość z nich to rodowici mieszkańcy
        Emiratów, ale w wielokulturowym świecie Dubaju – gdzie około 90
        procent populacji to cudzoziemcy – udziela porad również
        Europejczykom i Azjatom. Podobnie jak w sąsiadującym sądzie karnym,
        podczas sesji terapeutycznej obecny jest tłumacz, który czasami
        nawet służy pomocą w wyjaśnieniu nieporozumień na tle różnic
        kulturowych.

        - Niektórzy się dziwią, że mogę pracować z ludźmi, pokazując tylko
        oczy - śmieje się Lootah. - Może udaje mi się trochę pomagać sobie
        rękami. Ale ci, którzy tu przychodzą, są ze mną bardzo szczerzy.

        Lootah przywołuje jednym tchem kilka przypadków ze swej praktyki:
        oficer armii Emiratów, którego żona miała romans, ponieważ zbyt
        często nie było go w domu; kobieta, która sądziła, że seks oralny
        jest niezgodny z islamem (co jest nieprawdą, dodaje Lootah); żona,
        która odkryła, że jej mąż przebiera się za kobietę i chodzi do
        gejowskich barów. Pani terapeutka stara się pokazać, że jest bardzo
        wiele problemów związanych z seksem, w których rozwiązaniu mogłaby
        pomóc otwarta dyskusja.

        Decyzja o opublikowaniu książki, mówi Lootah, nie była łatwa.
        Wspierał ją jej ojciec, ale inni członkowie rodziny dziwili się,
        dlaczego ona chce mówić głośno o tych sprawach. Po publikacji ktoś
        zadzwonił do jej biura i groził jej śmiercią. Pogróżki pojawiły się
        także w internecie. Lootah nie przejmuje się nimi i jak twierdzi,
        odrzuciła propozycję ochrony złożoną jej przez władze. Poza tym,
        dodaje, edukowanie ludzi jest warte ryzyka.

        - Kilka dni temu przyszła do mnie pewna kobieta i zapytała, czy nie
        ma nic złego w całowaniu mężczyzny po całym ciele - mówi. -
        Poradziłam jej, żeby przeczytała moją książkę.
    • wiadomosci.onet.pl/2012273,12,item.html
      Chłosta dla modelki za publiczne picie piwa
      Islamski sąd w malezyjskim stanie Pahang skazał 32-letnią muzułmankę
      na karę chłosty i wysoką grzywnę za publiczne picie piwa - podano w
      Kuala Lumpur.
      Kartika Sari Dewi Shukarno, pracująca m.in. jako modelka, została
      skazana na sześć uderzeń rattanem i 5 tys. malezyjskich ringgitów
      (1400 USD) grzywny za raczenie się alkoholem w nocnym barze w jednym
      z hoteli w sierpniu 2008 roku.Więcej na ten temat
      Ataki piratów na morzach coraz częstsze 15.07.2009 12:47
      Malezja: donos ws. chrześcijan był fałszywy 15.07.2009 11:08
      Malezja: chrześcijanie oskarżeni o prozelityzm 15.07.2009 08:26


      Kobieta przyznała się do winy, jednakże - jak podał we wtorek
      dziennik "New Strait Times" - zamierza odwołać się od wyroku do sądu
      wyższej instancji. Świadkami na procesie modelki byli urzędnicy
      stanu Pahang, którzy dokonali nalotu na bar, sprawdzając czy na sali
      nie ma pijących alkohol wyznawców islamu.

      Picie alkoholu w Malezji przez wyznawców islamu jest przestępstwem a
      winni tego wykroczenia są sądzeni przez trybunały islamskie,
      stosujące prawo szariatu. W kraju tym muzułmanie stanowią dwie
      trzecie społeczeństwa.

      Zasadniczo karę chłosty - wykonywaną specjalnie spreparowanym biczem
      z rattanu - stosuje się tu przede wszystkim wobec mężczyzn, winnych
      takich przestępstw jak gwałt, rozbój czy łapownictwo. Jak powiedział
      cytowany przez malezyjski dziennik sędzia islamskiego trybunału w
      Pahangu Abdul Rahman Yunus, kara nałożona na modelkę "ma zmusić ją
      do uznania winy, a także stanowić nauczkę dla innych muzułmanów".
    • fakty.interia.pl/tylko_u_nas/news/7-mitow-dotyczacych-noszenia-nikabu,1345985,3439

      7 mitów dotyczących noszenia nikabu

      Autor informacji: Ewelina Karpińska-Morek

      Czy pod hidżabem kryje się zniewolona, prześladowana przez męża,
      pozbawiona praw, niewykształcona kobieta? To - jak twierdzi Fatima
      Barkatulla, felietonistka magazynu "Sisters" - jedynie mity, które
      należy obalić, by pokazać światu spętanemu stereotypami, że
      muzułmanki są często bardzo otwartymi i przyjaznymi kobietami,
      doskonale łączącymi bycie matką na pełny etat z karierą naukową.

      Dla wielu z nas sam nikab jest tak tajemniczy jak to, co się pod nim
      kryje. Niewiele wiemy na temat islamu, jeszcze mniej na temat
      zwyczajów panujących wśród jego wyznawców. Oceniamy ich przez
      pryzmat kultury europejskiej i ze współczuciem patrzymy na kobiety
      zakryte od stóp po głowę. Współczując im w gruncie rzeczy tego, co -
      jak sugeruje autorka - jest często ich własnym wyborem.


      Oto 7 mitów, które Fatima Barkatulla obala na łamach "The Times":

      1. Nikab jest symbolem zniewolenia

      Hidżab, nikab i abaja to elementy garderoby noszone przez muzułmanki
      jedynie poza domem i w towarzystwie mężczyzn nie będących bliskimi
      krewnymi. Wbrew powszechnie panującej opinii, pod długimi szatami
      kryją się często kobiety z niezwykłym wyczuciem aktualnych trendów -
      modne, zadbane, a przede wszystkim przyjazne i otwarte. Ubierają się
      normalnie, chodzą do fryzjera, wyjeżdżają na wakacje.

      "Wszystkie moje znajome, które noszą nikab, robią to z własnej woli.
      W ten sposób chcą wyrazić oddanie i przygotowanie do duchowej
      podróży ku Absolutowi (...)" - twierdzi Barkatulla.

      2. Kobiety noszące nikab są społecznie nieużyteczne

      Ludzie są zaskoczeni, kiedy słyszą, że wśród kobiet zasłaniających
      twarz, są lekarki, nauczycielki, dentystki, poetki, pracownice
      socjalne, wykładowcy. Zwykle wolą pracować w otoczeniu kobiet - nie
      muszą wówczas cały czas zasłaniać twarzy. Te pracujące wśród
      mężczyzn twierdzą, że dzięki nikabowi czują się bardziej komfortowo.

      Dla wielu mogą stanowić wzór: nie palą, nie piją, angażują się w
      wychowywanie i edukowanie dzieci.

      3. Koran nie mówi nic o nikabie

      Koran opisuje, jak powinien wyglądać dzień muzułmanina. Od rytuałów
      związanych z higieną osobistą, porad dotyczących relacji z
      sąsiadami, aż po prawa zwierząt i szczegóły dotyczące ubioru.
      Niektóre kobiety noszą nikab, ponieważ traktują to jako religijny
      obowiązek; inne ze względu na tradycję.

      W Koranie znajduje się między innymi następujący fragment dot.
      ubioru:

      O proroku! Powiedz swoim żonom i swoim córkom, i kobietom wierzącym,
      aby się szczelnie zakrywały swoimi okryciami. To jest
      najodpowiedniejszy sposób, aby były poznawane, a nie były obrażane.
      A Bóg jest Przebaczający, Litościwy! (33:59)

      Są dwie ortodoksyjne szkoły interpretacji tego fragmentu. Szkoła
      hanbalicka uważa, że słowa te oznaczają obowiązek zakrywania całego
      ciała razem z twarzą. Druga ( w tym szkoła hanaficka, malikicka i
      szafi`icka) uważa, że zakrywanie twarzy nie jest obowiązkiem, ale na
      pewno jest oznaką cnoty i prawości i jest zalecane, gdy istnieje
      obawa o bezpieczeństwo kobiet.

      4. Nikab wymyślili zaborczy mężczyźni

      Wśród muzułmanów, podobnie jak wśród wyznawców innych religii,
      zdarzają się mężczyźni zaborczy, ale to nie oznacza, że wszystkich
      powinniśmy mierzyć jedną miarą.



      Islam podkreśla, że pomiędzy mężczyzną a kobietą zawsze jest jakieś
      przyciąganie. Jeśli pożądanie to nie zostanie w żaden sposób
      okiełznane, jest duże prawdopodobieństwo, że dojdzie do złamania
      zasad moralnych. Sposób ubierania się muzułmanów uwzględnia różnice
      między płciami i ma chronić przed nawiązywaniem kontaktów
      pozamałżeńskich. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni, muszą
      przestrzegać zasad dotyczących ubioru oraz spuszczać wzrok podczas
      rozmowy z osobą odmiennej płci. Kontakt wzrokowy jest uznawany przez
      muzułmanów za prowokację.

      5. Nikab zagrożeniem na lotnisku i w banku

      Według niektórych osób noszenie nikabu utrudnia zachowanie
      bezpieczeństwa na lotniskach. Szczególnie w okresie strachu przed
      atakami terrorystycznymi. Wbrew tym opiniom nikab nie stanowi żadnej
      przeszkody podczas kontroli. Muzułmanki są sprawdzane na lotniskach
      jedynie przez kobiety. To właśnie im bez problemu mogą pokazać
      twarz.

      6. Nauczyciel z zakrytą twarzą?

      Wśród muzułmanek noszących nikab jest wiele nauczycielek. Te, które
      uczą dzieci lub same kobiety, nie muszą w ogóle zasłaniać twarzy.

      7. Ten zakaz je wyzwoli?

      Zakaz zasłaniania twarzy zostanie odebrany przez muzułmanki jako
      zamach na ich wolność i może spowodować, że wiele utalentowanych i
      wybitnych kobiet wycofa się z życia publicznego. Większość kobiet
      nosi nikab z własnego wyboru.

      Za rządów Talibów zasłanianie twarzy było nakazane prawnie w
      Afganistanie. Z kolei zakaz zasłaniania twarzy przez kobiety
      obowiązuje w instytucjach państwowych, uniwersytetach i urzędach w
      Turcji, Tunezji i we Włoszech. Wprowadzenie zakazu noszenia nikabu
      planuje także Francja i Holandia
    • wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,6943174,Zona_tymczasowa__czyli_egipski_przeboj_eksportowy.html

      Ci ludzie hodują córki jak tuczniki, by je sprzedać bogatym Arabom -
      mówi egipski działacz Wail Karam. Chodzi o popularny w Egipcie
      proceder wydawania dziewczynek bogaczom z Zatoki Perskiej, którzy
      zwykle porzucają je zaraz po powrocie do domu
      Słyszałem o 17-latce, którą ojciec wydał za mąż już 10 razy! Za
      każdym razem inkasował sutą zapłatę, a wszystko pod pozorem
      dochowania wierności religii i prawu - opowiada Karam.

      Wielu opływających w petrodolary Saudyjczyków, Kuwejtczyków i
      Omańczyków co roku jedzie do Egiptu na wakacje, gdzie kupują sobie
      młode żony. Przed powrotem do kraju szybko się rozwodzą, choć czasem
      mąż zabiera dziewczynę i robi z niej służącą.

      Muszira Hattab, egipska minister ds. rodziny, rozpoczęła kampanię,
      która ma ograniczyć liczbę takich małżeństw. Na pierwszy ogień
      poszły podkairskie wioski, gdzie jest straszna bieda. To tu
      najchętniej zaglądają bogaci poszukiwacze tymczasowych żon.

      Z ankiety przeprowadzonej w najbiedniejszych okolicach Kairu wynika,
      że 74 proc. dziewczyn w wieku poniżej 18 lat przynajmniej raz wyszło
      w ten sposób za mąż. Od 2006 r. w całym Egipcie zrobiło to co
      najmniej 40 tys. dziewczyn, a z takich związków urodziło się 150
      tys. dzieci.

      - Będziemy mówić tym ludziom, że naruszają prawo - mówiła min.
      Hattab w telewizji. - Przecież bieda nie usprawiedliwia sprzedawania
      córek!

      Władze uruchomiły telefon zaufania dla rodziców, którzy rozważają
      wydanie córki za mąż albo już to zrobili. Mogą poradzić się prawnika
      albo po prostu dowiedzieć się, że łamią egipskie prawo. Przeważnie
      bowiem za mąż wydawane są dziewczęta niemające 18 lat, a dopiero
      wtedy Egipcjanka może wychodzić za mąż. Jednak władzom trudno jest
      kontrolować takie małżeństwa, bo nigdzie nie są one rejestrowane.

      Min. Hattab chce włączyć do akcji imamów. - Muszą tłumaczyć ludziom
      w meczetach, że nie wolno robić takich rzeczy, zasłaniając się
      islamem - mówi.

      Lecz w islamie tzw. małżeństwa czasowe są całkowicie legalne. Są dwa
      rodzaje takich związków: szyickie "dla przyjemności" i sunnickie "w
      podróży". Bogacze żeniący się w Egipcie korzystają z tej drugiej
      formy.

      We wszystkich małżeństwach czasowych chodzi mniej więcej o to samo -
      ludzie pobierają się na jakiś czas, w myśl prawa religijnego są
      traktowani jak pełnoprawni małżonkowie, ale zamiast zapewnić żonie
      dom i utrzymanie, mąż jednorazowo wypłaca jej mahr - dar małżeński,
      czyli zwykle sowitą zapłatę. Reszta go nie obchodzi, łącznie z
      utrzymaniem ewentualnego dziecka.

      Egipska ekspert od Islamu Malika Razaz przypomina, że takie
      małżeństwa to żadna nowość. - Od 15 lat ostrzegałam, że trzeba jakoś
      je uregulować, ale wszyscy czekali, aż wydarzy się katastrofa -
      irytuje się. - Przecież wykorzystanie młodej dziewczyny za pieniądze
      to żadne małżeństwo, to zwykły handel, i to wyjątkowo podły.

      Według Razaz umowy są zawierane między ojcem a kandydatem na męża,
      często przy udziale prawnika. Dziewczyna zwykle nie ma nic do
      gadania.

      - Mój Boże, to taki wstyd dla całego Egiptu - ubolewa Madżdi Afifi,
      egipski deputowany. - Przecież tak naprawdę ci mężczyźni są jak
      gwałciciele, a te dziewczyny jak prostytutki!

      Kampania nie pójdzie gładko, bo małżeństwa czasowe są głęboko
      zakorzenione w tradycji społeczeństw muzułmańskich. W kwietniu 2006
      r. Światowa Liga Muzułmańska wydała fatwę, w której ostatecznie
      sankcjonuje związki, w których kobieta "zrzeka się domu i utrzymania
      i zgadza się, żeby mężczyzna przychodził do niej, kiedy tylko
      zechce, w dzień i w nocy".

      Także wielki szyicki ajatollah Ali As-Sistani przypomina, że w takim
      związku kobieta "nie ma prawa wymagać od męża opieki ani wsparcia
      finansowego, nawet jeśli spodziewa się dziecka".

      Poza tym takie związki mają sporo zwolenników, którzy przypominają,
      że zawierano je już w początkach islamu, kiedy Arabowie podbijali
      świat i spędzali długie miesiące z dala od domu.

      Proceder na jakiś czas zakończył drugi kalif Umar w VII w.,
      zakazując małżeństw czasowych jako cudzołóstwa. Do islamu
      sunnickiego wróciły dopiero w XIX w. właśnie w Egipcie, gdzie w 1999
      r. zostały zalegalizowane przez Muhammada At-Tantawiego, szefa
      jednej z najważniejszych instytucji świata islamu, uniwersytetu Al-
      Azhar.

      Egipt to niejedyne miejsce, gdzie bogaci mieszkańcy Arabii
      Saudyjskiej, Kuwejtu, Omanu i Bahrajnu szukają sobie wakacyjnej
      żony. W tym samym celu, choć na mniejszą skalę, jeżdżą do innych
      biednych państw arabskich, takich jak Syria i Jemen, gdzie zawsze
      znajdą rodzinę gotową oddać im córkę.


    • wiadomosci.onet.pl/2029311,12,item.html
      USA: młoda muzułmanka przeszła na chrześcijaństwo - "rodzice chcą
      mnie zabić"
      Jutro władze Florydy zadecydują o losach 17-letniej Fathimy Bary -
      dziewczynki, która cztery lata temu przeszła z islamu na
      chrześcijaństwo. - Jeśli nakażą mi wrócić do rodziców, oni mnie
      zabiją - uważa Fathima.
      Dziewczyna aktualnie przebywa w domu dziecka w Orlando, gdzie
      trafiła z pomocą księdza poznanego na Facebooku.

      Dorastała w Columbus w stanie Ohio w rodzinie muzułmańskiej
      pochodzącej ze Sri Lanki. Przyjęła chrześcijaństwo cztery lata temu
      pod wpływem znajomych ze szkoły. W domu zaczął się koszmar. Przez
      cały ten czas była bita przez ojca i brata, upokarzana i zmuszana do
      noszenia chusty zakrywającej włosy. Nie wytrzymała i 19 lipca
      uciekła.

      Teraz obawia się, że ojciec i brat zabiją ją, żeby "zmazać hańbę,
      jaką okryła rodzinę zmieniając wiarę".

      Zgodnie z amerykańskim prawem, prawie na pewno zostanie odesłana z
      powrotem do domu w Ohio - informuje serwis Worldnetdaily.com.

      --
      krajearabskie.prv.pl
      عيشة
    • www.followthewomen.com/ftw/
      Follow the Women
      An International Organisation
      FOLLOW THE WOMEN is an international organisation comprised of
      approximately 500 ordinary women, from 40 different countries, who
      support peace and an end to violence in the Middle East. There has
      never been a greater need for the women of the world to work
      together for a more peaceful present and future.
      --
      krajearabskie.prv.pl
      عيشة
    • wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7075875,Abercrombie___Fitch_pozwana_za_religijna_dyskryminacje.html?
      utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=856991

      Amerykański gigant odzieżowy nie zatrudnił nastolatki, bo zasłania
      włosy muzułmańską chustą. Dziewczyna poszła do sądu, a firma nie po
      raz pierwszy musi tłumaczyć się z dyskryminacji
      Stany Zjednoczone Abercrombie & Fitch pozwana za religijną
      dyskryminację

      18-letnia Samantha Elauf z Tulsy w stanie Oklahoma wiosną ubiegłego
      roku złożyła podanie o posadę sprzedawczyni w Abercrombie Kids -
      dziecięcym oddziale firmy - w miejscowym centrum handlowym.
      Pomyślnie przeszła pierwszy etap rekrutacji, ale na rozmowie
      kwalifikacyjnej zaczęły się schody. Usłyszała, że jej hidżab, czyli
      muzułmańska chusta zakrywająca włosy, narusza "politykę wyglądu"
      koncernu. Nie pomogły zapewnienia, że Samantha chętnie zmieni czarną
      chustkę na bardziej kolorową, która będzie pasowała do firmowego
      stroju.
      - Nie wierzymy, że hidżab Samanthy byłby dla firmy ciężarem nie do
      zniesienia - oburza się Michelle Robertson z rządowej komisji ds.
      równych szans na rynku pracy, która w zeszłym tygodniu w imieniu
      dziewczyny wniosła do sądu federalnego pozew o dyskryminację. -
      Abercrombie powinna robić wyjątki od swoich reguł, kiedy to
      konieczne.

      Nieoficjalnie wiadomo, że komisja domaga się dla Samanthy
      rekompensaty w wysokości jej zaległych zarobków, gdyby została
      zatrudniona, a także dodatkowego odszkodowania w wysokości 300 tys.
      dol., które firma musiałaby zapłacić prawdopodobnie na cele
      charytatywne. Komisja chce też, by Abercrombie zmieniła zasady
      dotyczące wyglądu pracowników, tak by uwzględniały religię.

      Sprawa Samanthy oburzyła miejscowych muzułmanów. - Dyskryminacja
      wobec tej dziewczyny to naruszenie wartości, na straży których
      zawsze stała Ameryka - przekonuje Razi Haszmi, szef rady stosunków
      amerykańsko-muzułmańskich w Oklahomie. - Nie można z takich powodów
      ograniczać wolności wyznania.

      Firma na razie odmawia komentarzy w tej sprawie. Jej rzecznik
      stwierdziła jedynie, że jest przekonana, że Abercrombie & Fitch nie
      naruszyła prawa. - Jeśli chodzi o zatrudnienie, prowadzimy
      zdecydowaną politykę równych szans, a wierzenia i praktyki religijne
      uwzględniamy, kiedy tylko jest to możliwe - przekonuje.

      Jednak ostatnie lata pokazują, że Abercrombie & Fitch z polityką
      równych szans jest mocno na bakier. W zeszłym miesiącu firma musiała
      zapłacić 9 tys. funtów odszkodowania brytyjskiej studentce, której
      firma zabroniła ukrywać protezę ręki pod długim rękawem, również
      niezgodnym z ich "polityką wyglądu". Dziewczyna odeszła z pracy,
      kiedy szefowie przenieśli ją na zaplecze.

      Z kolei w 2007 r. firmę pozwała asystentka menedżera jednego ze
      sklepów, chrześcijanka z Missouri, która została zwolniona, bo nie
      zgodziła się z przyczyn religijnych nosić krótkiej spódniczki. Do
      tej pory najsroższa kara spotkała Abercrombie w 2004 r., kiedy firma
      musiała wypłacić 40 mln dol. odszkodowania kilkuset latynoskim i
      azjatyckim pracownikom, którzy byli zmuszani do pracy na zapleczu i
      w magazynach, bo sprzedawcy musieli być biali.



      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
    • kobieta.interia.pl/news/to-nie-jest-kraj-dla-starych-panien,1229276,
      To nie jest kraj dla starych panien

      Społeczeństwo garnięte obsesją małżeństwa i produkcji dzieci wywiera
      ogromną presję na osoby, które nie zawarły związku małżeńskiego.
      Młode kobiety z Egiptu rozdrażnione takim traktowaniem, przychodzą
      na pomoc napiętnowanym pannom ze swojego kraju.

      W nadziei na zmianę zabobonów, przez które cierpią osoby niezamężne
      i aby rzucić nieco więcej światła na trudności z jakimi spotykają
      się kobiety w patriarchalnym społeczeństwie, Yomna Mokhtar założyła
      6 lat temu grupę "Spinsters for change".

      Grupa powstała w serwisie Facebook, który jest platformą dla wielu
      protestów społecznych w Egipcie. Teraz grupa założona przez 27-latkę
      liczy 550 członków

      Małżeństwo jest obowiązkowe

      "Społeczeństwo ma bardzo negatywny pogląd na osoby nie będące w
      związku małżeńskim. To jest przyczyna dużej presji i
      marginalizowania tych ludzi" - mówi nosząca islamską chustę Mokhtar.

      W konserwatywnym kraju, gdzie religia jest wszechobecna, zawarcie
      małżeństwa jest obowiązkowe zarówno dla chrześcijan jak i dla
      muzułmanów.

      Stowarzyszenia islamskie regularnie organizują masowe śluby dla
      tych, których nie stać na przygotowanie ceremonii. Celem ma być
      uniknięcie tak zwanych "dewiacyjnych" zachowań: związków
      pozamałżeńskich i homoseksualnych.

      Odroczenie od ślubu


      Na zdjęciu Yomna Mokhtar /AFPNawet kobiety, które mają stałą pracę
      lub studiują ale są niezamężne, są w Egipcie postrzegane jako
      niekompletne - opowiada Mokhtar, która przejmuje się psychicznymi
      cierpieniami jakich doznaje wielu spośród jej samotnych przyjaciół.

      Wiek, w którym od kobiety oczekuje się, że wyjdzie za mąż zależy od
      jej pochodzenia społecznego i wykształcenia. Kobiety z
      zamożniejszych rodzin albo studiujące otrzymują krótkie odroczenie,
      ale kiedy osiągną trzydziestkę drwiące uwagi zaczynają się nasilać.
      W Egipcie "kobiety są od urodzenia uczone, że ich ostatecznym celem
      jest małżeństwo i posiadanie dzieci" - mówi Mokhtar- "nawet gdyby
      ludzie zaczęli mówić 'negatywne spojrzenie na osoby nie będące w
      związku małżeńskim - czy to jest w porządku?' - to byłby postęp".

      Według socjolog Madihy el-Safty, rola egipskiej kobiety jest
      tradycyjnie ograniczona do bycia matką i żoną. "Nikt nie chce mieć
      niezamężnych kobiet w rodzinie" - mówi Safty i dodaje -
      "społeczeństwo krzywo patrzy na samotną kobietę. Ludzie pytają co
      jest z nią nie tak".

      Yomna Mokthar twierdzi, że media interesują się jej grupą, a fakt że
      pary małżeńskie i kawalerowie również się do niej przyłączają
      oznacza, że zmiany stopniowo zaczynają zachodzić w społeczeństwie.

      Droga do szczęścia

      33-letnia Rabab Ibrahim usłyszała o grupie w telewizji. Mówi, że
      wiara egipskiego społeczeństwa w to, że małżeństwo zawsze niesie ze
      sobą szczęście może teraz być przyczyną nieszczęścia. "Społeczeństwo
      nie chce zrozumieć, że wiele ludzi jest w małżeństwie ale są
      nieszczęśliwi." - stwierdza. "Przezwyciężam presję przez to, że
      zawsze wyrażam moją opinię o małżeństwie. Jestem zupełnie pewna, że
      albo będę miała dobrego męża i szczęśliwe małżeństwo, albo wolę
      zostać sama na zawsze Nie tracę wiele." - mówi Rabab i dodaje -
      "problem polega na tym, że społeczeństwo nie rozumie, że rzeczy nie
      mają się już tak jak 30 lat temu, że kobiety się zmieniły i
      mentalność się zmieniła".


      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
    • wyborcza.pl/1,75477,7323495,Irakijki_w_piekle_prostytucji.html
      Irakijki w piekle prostytucji
      Marta Urzędowska

      Śmierć mężów i ojców, skrajna bieda i całkowity brak rządowej pomocy
      zmuszają dziesiątki tysięcy irackich kobiet do prostytucji. Ukrywają
      się, żeby uniknąć dotkliwej kary ze strony państwa i surowego
      muzułmańskiego społeczeństwa.

      - Zdecydowana większość zaczęła to robić po upadku dyktatury Saddama
      Husajna i amerykańskiej inwazji na Irak w 2003 r. Wcześniej było to
      marginalne zjawisko - opowiada mi Huzan Mahmud z Organizacji
      Broniącej Kobiet w Iraku (OWFI). Tłumaczy, że żadna z kobiet nie
      robi tego z własnej woli. - One po prostu nie znają słowa "wybór".
      Zostały same, z dziećmi, bez środków do życia. Nie mają opieki
      społecznej, państwo nie robi kompletnie nic, żeby im pomóc. Mogą
      patrzeć, jak ich dzieci umierają z głodu, albo sprzedać swoje ciało -
      przekonuje z goryczą.

      Tradycyjnie przygotowywane głównie do roli żon i matek, bez
      wykształcenia i kwalifikacji, Irakijki nie mają szans na pracę,
      szczególnie kiedy w kraju panuje 70-proc. bezrobocie. - Jak mogę
      walczyć o miejsca pracy dla kobiet, skoro nie mam ich dla mężczyzn? -
      pyta z rozbrajającą szczerością iracka minister ds. praw człowieka
      Widżdan Michail Salim. - W naszym społeczeństwie na pierwszym
      miejscu zawsze są potrzeby mężczyzn.


      Scenariusz za każdym razem jest inny. Kobiety, które decydują się na
      prostytucję z braku pieniędzy, to głównie te, które w irackiej
      wojnie straciły żywicieli rodzin - mężów, braci i ojców.

      Ale są też inne, zwykle bardzo młode, kuszone propozycją korzystnego
      małżeństwa. Tuż po ślubie okazuje się, że nowy małżonek jest
      stręczycielem, który natychmiast wysyła żonę do burdelu, po czym
      bierze sobie następną. Albo - wykorzystując przepisy islamu - nawet
      cztery naraz, co sprawia, że jego dochody rosną w zawrotnym tempie.

      - Kiedy pojawił się z propozycją małżeństwa, cała rodzina bardzo się
      ucieszyła, bo byliśmy bez grosza, a on obiecał nam pomóc - opowiada
      Saida Muhammad dziennikarzom gazety "National" ze Zjednoczonych
      Emiratów Arabskich. - Krótko po ślubie powiedział, że jeśli nie będę
      sypiać z mężczyznami, których mi przyprowadzi, zabije mnie -
      opowiada. - Nie mogłam uciec. Jak miałabym opowiedzieć komuś, co
      mnie spotkało?

      Nie tylko Saida nie chciała przyznać się do swojego nieszczęścia
      rodzinie. Ofiara zwykle wie, że zhańbiona nie będzie mogła wrócić do
      domu, a nierzadko grozi jej śmierć za "splamienie" rodzinnego
      honoru. W arabskim społeczeństwie, gdzie dziewictwo wciąż jest
      największą cnotą kobiety, a seks pozamałżeński to zbrodnia,
      przyznanie się do prostytucji, nawet tej wymuszonej, może mieć
      katastrofalne skutki.

      Czasem przyszły mąż mieszka za granicą - zwykle w bogatym kraju
      Zatoki Perskiej, w Syrii albo w Jordanii. Kusi żonę paszportem,
      biletem lotniczym i wizją bajecznego wspólnego życia po ślubie z
      dala od irackiego chaosu. Tuż po wyjeździe za sowitą zapłatą
      zostawia żonę w miejscowym domu publicznym. - Popyt jest wielki,
      irackie kobiety i dzieci są tanie i chętnie kupowane przez klientów
      z bogatszych krajów - tłumaczy Lisa Nisan, szefowa Bagdadzkiej
      Organizacji Kobiet (BWO).

      Jest jeszcze gorsza kategoria stręczycieli - matki. Samotne,
      borykające się z kłopotami finansowymi i same zarabiające na życie
      ciałem, sprzedają swoje córki, które często nie mają nawet 12 lat.
      Cena za taką dziewczynkę to nawet 30 tys. dol. - To jak handel
      bydłem - opowiada dziennikarzom "Time'a" Hinda, obrończyni praw
      kobiet, która od kilku lat namierza ofiary stręczycieli, podając się
      za handlarkę żywym towarem. - Często widzę matki, które do upadłego
      targują się o cenę za swoje córki. To naprawdę tragiczne - opowiada.

      Chociaż przyłapana na gorącym uczynku prostytutka może trafić za
      kratki nawet na kilka lat, jej klienci i stręczyciele są bezkarni. -
      Rząd nie robi kompletnie nic, policja jest po uszy umoczona w tym
      procederze, urzędnicy państwowi, nawet ci najwyższej rangi, to
      czołowi klienci prostytutek - wylicza Huzan Mahmud.

      Z najnowszego raportu brytyjskiej organizacji humanitarnej Oxfam
      wynika, że rosnący w ostatnich miesiącach poziom bezpieczeństwa w
      Iraku dla miejscowych kobiet jest fikcją. Kiedy pracownicy
      organizacji na początku roku porozmawiali z tysiącami Irakijek w
      całym kraju, usłyszeli, że ich życie pogarsza się z roku na
      rok. "Irackie kobiety są w milczącej pułapce nakręcającej się
      spirali biedy, desperacji i braku bezpieczeństwa" - stwierdzili w
      raporcie.

      Na początku roku iracka minister ds. kobiet Nawal as Samari podała
      się do dymisji, buntując się przeciwko ignorowaniu potrzeb kobiet
      przez rząd: - Po co mam co rano przychodzić do pracy, skoro nie mam
      żadnych środków, żadnej pomocy?

      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
    • wyborcza.pl/1,75477,7332240,Byc_lesbijka_w_arabskim_swiecie.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721538

      Być lesbijką w arabskim świecie
      Marta Urzędowska

      Libańskie lesbijki wydały książkę, w której opowiedziały swoje
      prawdziwe historie. To nowość w świecie arabskim, gdzie
      homoseksualistów ciągle wsadza się za kratki

      Biała okładka z czarno-białymi zdjęciami, różowy tytuł "Barid
      mistadżil" ("Poczta ekspresowa"). Wydana przez libańskie
      stowarzyszenie lesbijek Mim książka to 41 prawdziwych, choć
      anonimowych historii kobiet: o trudnych relacjach z rodzicami,
      przyjaciółmi, o tym, jak próbują godzić orientację seksualną z
      religią i że często jedyny sposób na normalne życie to emigracja.

      "To często bardzo bolesne historie o miłości, cierpieniu i szukaniu
      tożsamości - przekonują wydawcy na stronie internetowej Mim. - To
      rzut oka na życie osób, które niemal niewidzialnie funkcjonują we
      wszystkich grupach libańskiego społeczeństwa".


      "Poczta ekspresowa" to także pierwsza książka w świecie arabskim, w
      której swoje historie opowiadają same lesbijki. - W latach 2007-08
      przeprowadziliśmy ponad 150 wywiadów z kobietami z różnych
      środowisk. Do książki wybraliśmy najciekawsze - opowiada Nadine
      Muawad ze stowarzyszenia Feministek, które pomogło wydać "Pocztę
      ekspresową".

      Muawad przyznaje, że najtrudniej było znaleźć rozmówczynie na
      libańskiej prowincji: - W Bejrucie znaleźć młodą lesbijkę, która
      opowie swoją historię, nie było aż tak trudno. Za to na wsi, gdzie
      ludzie są dużo bardziej konserwatywni, było to prawie niemożliwe.
      Tam kobiety po prostu bały się ujawnić.

      Według Muawad tytuł książki podkreśla, że opisane historie są
      naprawdę osobiste, jak listy, oraz że powinny być dostarczone
      społeczeństwu jak najszybciej. Pierwsze wydanie - w wersji arabskiej
      i angielskiej po 18 dol. za sztukę - rozeszło się rzeczywiście
      błyskawicznie.

      Wydawca książki "Mim" (skrót od arabskich słów: grupa wspierająca
      lesbijki) to dzisiaj najprężniejsza organizacja wspierająca
      libańskie lesbijki. Chociaż są oddziałem "Helem", jedynej naprawdę
      potężnej pozarządowej organizacji chroniącej prawa gejów w świecie
      arabskim, same nie chcą rozgłosu. - Działamy trochę jakby w
      podziemiu: wydajemy ulotki, organizujemy spotkania. Chociaż jest nas
      już kilkaset, mamy stronę internetową, a nawet wydałyśmy książkę,
      ciągle boimy się ujawniać nasze nazwiska, bo to może oznaczać duże
      kłopoty - tłumaczy "Szant" (pseudonim), jedna z koordynatorek
      wydania "Poczty ekspresowej".

      Kłopoty faktycznie mogą być duże, bo w Libanie, podobnie jak w
      innych krajach arabskich, każde odstępstwo od heteroseksualizmu jest
      uznawane za przestępstwo - rok więzienia grozi za
      każdy "nienaturalny stosunek seksualny".

      Według danych "Mim" większość libańskich lesbijek, które nie chcą
      żyć w kłamstwie, decyduje się na emigrację, kiedy zbliżają się do
      trzydziestki. Nie mają wyjścia, bo dla Arabki dłuższe zwlekanie z
      małżeństwem jest bardzo trudne. Mimo takich kłopotów sytuacja
      libańskich homoseksualistów jest zdecydowanie lepsza niż w innych
      krajach arabskich. Tutaj władze rzadko sięgają do kodeksu karnego,
      podczas gdy np. w Arabii Saudyjskiej homoseksualiści nie tylko
      powszechnie trafiają za kratki, ale często są przedtem batożeni.

      W Zjednoczonych Emiratach Arabskich aresztowanym gejom na siłę
      podaje się męskie hormony i poddaje ich psychoterapii. Także w
      Egipcie według Human Rights Watch setki gejów siedzą w więzieniach
      za "rozpustę i sianie zgorszenia".

      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
    • fakty.interia.pl/religia/przewodnik-katolicki/news/smierc-w-burkini,1440909,42

      ..."Rekomendowany przez jego komisję projekt nowej ustawy zakłada
      wprowadzenie zakazu noszenia burek, nikabów, burkini (muzułmańska
      odmiany bikini) i wszelkich innych strojów umożliwiających
      zakrywanie twarzy w przestrzeni publicznej - w szpitalach, szkołach,
      środkach transportu publicznego, urzędach pocztowych, bankach, na
      uniwersytetach itp. Za złamanie ustawy nie są przewidywane żadne
      sankcje karne, jednakże kobiety noszące burki nie będą obsługiwane w
      urzędach, szpitalach i innych placówkach publicznych.


      Paszport albo burka

      Karane ma być jedynie zmuszanie drugiej osoby do zakładania burki. W
      projekcie znalazło się także zalecenie, aby noszenie
      symboli "radykalnych praktyk religijnych" stanowiło przeszkodę w
      uzyskaniu pozwolenia na pobyt oraz francuskiego obywatelstwa. To
      ostatnie stanowi zresztą tylko próbę usankcjonowania istniejącego
      stanu rzeczy. Parokrotnie bowiem odmawiano już przyznania
      obywatelstwa francuskiego właśnie z powodu burki. Ostatni raz kilka
      tygodni temu, kiedy francuskie ministerstwo ds. imigracji uznało, że
      wnioskujący o obywatelstwo mężczyzna "odrzuca zasady laickości, a
      także równości między kobietą a mężczyzną", ponieważ zmusza swoją
      francuską żonę do noszenia burki.


      Uchwalenie ustawy w wersji proponowanej przez "komisję ds. burek"
      wydaje się więc zwykłą formalnością, tym bardziej, że popiera ją
      większości tamtejszych sił politycznych - od rządzącej
      centroprawicowej UMP, po deputowanych partii komunistycznej.
      Patronuje mu także sam prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, który
      wielokrotnie powtarzał, że islamska burka "nie jest mile widziana we
      Francji", ponieważ nie jest symbolem religijnym, a jedynie znakiem
      zniewolenia i dyskryminacji kobiet.

      O wprowadzeniu podobnych rozwiązań prawnych coraz głośniej mówi się
      dziś także we Włoszech, w Szwajcarii, a nawet w tak liberalnych
      państwach, jak Belgia, Holandia, Szwecja czy Dania.


      Ajsza nie zakrywała twarzy

      Według najnowszych sondaży, za całkowitym zakazem noszenia burki
      opowiada się 56 proc. Francuzów. Krytycy takiego rozwiązania
      wskazują jednak na fakt, że wojna z burkami i nikabami przypomina
      nieco strzelanie do komara z wielkiej armaty.

      I trudno odmówić im racji, skoro według danych francuskiego
      ministerstwa spraw wewnętrznych takie stroje nosi dziś jedynie 2
      tys. mieszkanek Francji, co w kilkumilionowej społeczności
      muzułmańskiej w tym kraju stanowi liczbę więcej niż znikomą. Na
      dodatek część z nich to rodowite Francuzki, które dobrowolnie
      konwertowały na islam.

      Po cóż więc - argumentują przeciwnicy zakazu - ryzykować
      radykalizację nastrojów ze strony umiarkowanej większości wyznawców
      islamu, która wcale nie popiera tak radykalnych praktyk?

      Przeciwnicy zakazu powołują się przy tym na oświadczenie
      Francuskiej Rady Kultu Muzułmańskiego, która już kilka lat temu
      stwierdziła, że burka nie jest wymogiem religijnym, ponieważ nie
      nakazuje jej ani Koran, ani żadne inne teksty religijne.

      Całkiem niedawno rektor Wielkiego Meczetu Paryża Dalil Boubakeur
      stwierdził nawet, że islam nie narzuca chust, czego dowodem może być
      choćby fakt, że żona Mahometa, Ajsza, nie zakrywała twarzy, udając
      się do Mekki. Tenże sam islamski duchowny opowiedział się jednak
      zdecydowanie przeciwko planowanej ustawie, ponieważ jego zdaniem
      należy najpierw poznać powód, dla którego kobiety noszą burki i
      traktować ten problem "przypadek po przypadku".

      W tle całej tej dyskusji pojawia się jak zwykle groźba zamachów
      terrorystycznych, umiejętnie podtrzymywana przez islamskich
      radykałów. Północnoafrykańskie skrzydło Al-Kaidy zagroziło już nawet
      Francji odwetem "przy pierwszej sposobności" za "rozpętania nowej
      perfidnej wojny" przeciwko burkom.


      Co wolno nosić?

      Przeciwko planowanemu zakazowi noszenia burek opowiedział się także
      francuski Kościół katolicki. "Obywatele francuscy, w tym katolicy,
      nie powinni dopuścić, aby zapanowały nad nimi strach lub teoria
      zderzenia cywilizacji. Jest bardzo ważne, by oddzielić większość
      naszych muzułmańskich współobywateli, którzy domagają się prawa do
      swobodnego praktykowania swojej religii, od mniejszości, która
      powołując się na islam, dąży do zdestabilizowania demokracji" -
      napisał bp Michel Santier, przewodniczący komisji francuskiego
      episkopatu ds. dialogu międzyreligijnego, dodając, że takie zakazy
      jedynie pogarszają sytuację muzułmańskich kobiet.

      Natomiast ks. Christophe Roucou, szef Komisji Episkopatu Francji ds.
      Kontaktu z Islamem, stwierdził, że prawny zakaz noszenia burek byłby
      środkiem nieproporcjonalnym wobec skali problemu, a jeżeli już, to
      należałoby raczej "popracować nad zmianą mentalności, a środki
      prawne temu nie służą".

      Najdobitniej pomysły francuskich polityków skomentował jednak abp
      Paryża, kard. André Vingt-Trois, oznajmiając, że zadaniem demokracji
      nie jest wskazywanie ubrań, jakie należy nosić. - Nie sądzę, że
      obnażone kobiety z plakatów służących reklamie są bardziej szanowane
      niż kobiety zasłonięte burką - powiedział francuski hierarcha.

      Co ciekawe, choć projekt ustawy "antyburkowej" konsultowany był z
      różnymi nurtami światopoglądowymi, to jednak komisja parlamentarna
      nie zadała sobie najmniejszego nawet trudu, by wysłuchać w tej
      sprawie opinii wspólnot religijnych.

      Nietrudno się domyślić dlaczego. Jakikolwiek głos w obronie symboli
      religijnych byłby wszak sprzeczny z wizją nakreśloną obrazowo przez
      pochodzącą z muzułmańskiej rodziny Fadelę Amary, wiceminister ds.
      rozwoju miast, zdaniem której Francja winna stać się "latarnią
      morską oświeconego islamu".

      ŁUKASZ KAŹMIERCZAK


      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة

    • Muzułmanie zrezygnują z podróżowania samolotami?

      www.tur-info.pl/
      2010-03-05

      Dwie muzułmanki z powodów medycznych i religijnych nie chciały
      poddać się prześwietleniu przez skaner na brytyjskim lotnisku.
      Odmówiły i nie poleciały do Pakistanu.

      Zdarzenie miało miejsce 19 lutego. Muzułmanki miały lecieć z
      Manchesteru do Islamabadu. Mimo wyjaśnień funkcjonariuszy służb
      bezpieczeństwa pasażerki stwierdziły, że wolą nie polecieć niż
      poddać się skanowaniu.

      Skanery na lotniskach Heathrow i Manchester wprowadzono 1 lutego br.
      Zgodnie z dyrektywami, każdy kto odmówi prześwietlenia nie zostanie
      wpuszczony na pokład samolotu.
      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة

    • turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81088,7606506,Kobieta_w_Iranie__czyli_obalamy_stereotypy.html

      Irańskie kobiety siedzą w domach, zajmują się dziećmi i gotują, nie
      mają prawa do wyższego wykształcenia i muszą chodzić w burce - tak
      mówią ludzie, którzy nie mają pojęcia jak wygląda życie w Iranie.
      Tymczasem sprawy mają się nieco inaczej...

      W Iranie nikt nie nosi burki. Burka jest wielką płachtą, która
      zasłania głowę i całą sylwetkę aż po stopy i ma tylko prostokątny
      kawałek siatki na wysokości oczu. Burka była obowiązkowa dla kobiet
      mieszkających w Afganistanie za rządów Talibów. W Iranie nigdzie nie
      widziałam kobiety w burce. Natomiast obowiązuje tu hidżab
      wprowadzony bodajże rok po proklamowaniu Islamskiej Republiki Iranu
      w 1979 roku.

      Hidżab jest sposobem ubierania się i chodzi o to, że kobieta powinna
      zakrywać całe swoje ciało oprócz twarzy i dłoni. Tylko mąż ma
      przywilej oglądania żony w pełnej krasie. Dlatego w miejscach
      publicznych kobiety zakładają długie spodnie, do tego najczęściej
      lekki płaszczyk do kolan z długimi rękawami oraz chustkę na głowę.
      Dziewczynki powinny ubierać się w ten sposób od ukończenia 9 roku
      życia.

      Niestety nie wiem dlaczego obowiązuje głównie kolor czarny albo po
      prostu ciemny, choć wiele kobiet stara się złamać tę monotonię
      kolorowym płaszczykiem lub chustką. Poza tym widać, że Iranki
      starają się być eleganckie i są bardzo zadbane. W dużych miastach
      takich jak Teheran czy Esfahan widać wiele kobiet i młodych
      dziewcząt z dosyć intensywnym makijażem, a spod chustki, która ledwo
      zakrywa tył głowy, misternie ułożoną fryzurę, a nawet włosy
      farbowane na blond.

      Na wystawach sklepów z ubraniami dla kobiet uderzają nas jaskrawe
      kolory tych ciuchów i ich śmiałe kroje, zastanawia tylko kto i kiedy
      się w to ubiera? Okazuje się, że spotkania na których są same Panie,
      to po prostu rewie mody i istne konkursy piękności! A wszystko to
      wolne od oceniającego wzroku mężczyzn ;) Kiedy jestem sama z
      kobietami w irańskim domu mam szansę to wszystko obserwować, kiedy
      jednak przychodzi Andrzej, zabawa się kończy i dziewczyny zakładają
      chustki na głowy, bo przyszedł obcy mężczyzna.

      Być turystką w Iranie

      Jeżeli chodzi o turystki, to oczywiście hidżab także nas obowiązuje
      w Iranie, ale może w lżejszym wydaniu: wystarczy założyć długie,
      lekkie spodnie, tunikę z długim rękawem zakrywającą pośladki, a na
      głowę chustkę lub szal. Latem można spokojnie nosić sandały - nikt
      nie będzie miał o to pretensji. Nie trzeba też ubierać się na
      czarno. Widziałam kilka turystek, które były ubrane tak jak irańskie
      kobiety, ale i tak było widać, że nie są "stąd". Bardzo ciężko
      wtopić się tu w tłum i zawsze z tyłu, za plecami będzie się słyszało
      chichoczącą grupkę dziewcząt, które ewidentnie Cię obmawiają, ale
      nie wiesz o co dokładnie im chodzi... Kobitki chodzą tu w ogóle
      grupkami i często idąc chodnikiem nijak tego "kobiecego pakietu" nie
      da się ominąć, nie mówiąc już o przejściu przez jego środek, mnie to
      bawiło, ale chłopców doprowadzało do szału. Zupełnie osobnym tematem
      jest ten słynny "czador". Co to takiego? Otóż czador to namiot, a
      przynajmniej tyle oznacza w języku farsi (język perski), ale jest to
      też nakrycie dla kobiet, coś w rodzaju peleryny. Czador jest uszyty
      z połowy koła, zakłada się go na głowę i jest na tyle długi i
      szeroki, że bardzo skutecznie zakrywa wszelkie walory płci pięknej.
      Nakrycie to nie posiada żadnych zatrzasków czy guzików, przytrzymuje
      się go rękoma, a czasem nawet zębami!
      ...

      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
    • wyborcza.pl/1,75477,7793505,Corka_imigrantow_z_Turcji_bedzie_niemieckim_ministrem.html


      Córka imigrantów z Turcji będzie niemieckim ministrem
      - tym razem o muzułmance w swiecie niemieckim!

      Aygül Özkan zostanie nową minister ds. socjalnych w rządzie Dolnej
      Saksonii. DO tej pory żaden polityk o tureckich korzeniach nie
      zaszedł w Niemczech tak wysoko.

      - To kobieta z wielkim potencjałem - komplementował 38-letnią Özkan
      premier Dolnej Saksonii chadek Christian Wulff. W jego rządzie nowa
      minister będzie odpowiadać za służbę zdrowia, politykę rodzinną i
      społeczną a także za mieszkające w landzie kobiety i integrację
      imigrantów. Urząd obejmie za kilkanaście dni.

      Nominacja Özkan przeszłaby za Odrą bez echa, gdyby nie to, że
      została pierwszym w historii niemieckim ministrem wywodzącym się z
      liczącej 3 mln. ludzi społeczności tureckich imigrantów. I to z
      ramienia konserwatywnej CDU, postrzeganej jako partia niechętna
      muzułmanom, a w szczególności Turcji, której chadecy odmawiają prawa
      do wejścia do UE. - Ta nominacja nie wynikała z tego, ze
      potrzebowałem w rządzie kogoś z imigranckimi korzeniami. Tureccy
      piłkarze w grają w Bundeslidze nie przez pochodzenia, ale dlatego,
      że są doskonali. Tak jak pani Özkan - tłumaczył Wulff dziennikarzom.

      ....
      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
      • "Moja ucieczka przed przymusowym slubem"

        - jakie smutne bywa życie muzułmanskich kobiet... czytam i złość we
        mnie wzbiera....

        - jest to ksiązka Turczynki rodzonej w Niemczech, która po latach
        pełnych wstydu i milczenia spisała protokół swojego cierpienia

        - wstrząsająca ksiązka, którą czytam jednym tchem...

        "Hulya mając 17 lat, wbrew swojej woli ma być wydana w Turcji za
        mąż. Dzięki podstępowi udaje jej się uciec do Niemiec. Gdy jej
        młodszej siostrze grozi ten sam los, postanawia uprowadzic Esme.
        Nie moze liczyć na pomoc żadnej ze strony, zostaje jej tylko jedna
        droga, która może ją zaprowadzić bezposrednio do więzienia..."

        --
        krajearabskie.prv.pl
        عائشة
        • "Miała trzy zyczenia:
          SPOKÓJ, żeby pogodzić się z tym, czego nie da się zmienić
          SIŁA, do zmiany tego, czego nie da się dłużej znieść
          MĄDROŚĆ, żeby odróżnić jedno od drugiego".

          Spodobało mi się, więc dla Was spisałam (a ona miała wypisane na
          ścianie w pokoju)
          --
          krajearabskie.prv.pl
          عائشة

    • wiadomosci.onet.pl/1609081,2678,1,egipt_nie_dla_kobiet,kioskart.html

      Egipt nie dla kobiet
      W kraju nad Nilem coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że tylko
      segregacja płciowa może uchronić kobiety przed molestowaniem na ulicach

      Według ostatnich badań, z wulgarnymi zaczepkami spotyka się aż 83 proc.
      Egipcjanek i 98 proc. cudzoziemek

      Próby wprowadzenia segregacji płciowej widać już w całym kraju. Jakiś
      czas temu w pociągach kairskiego metra wyznaczono dwa wagony tylko dla
      kobiet. Powstają też "żeńskie" plaże, kawiarnie i restauracje. Wszystko
      z myślą o kobietach, które chcą wyjść z domu, nie narażając się przy
      tym na natarczywe spojrzenia (lub, co gorsze, ręce).


      Badanie dotyczące molestowania na ulicach zostało przeprowadzone przez
      Egipskie Centrum Praw Kobiet (EWCR) w ramach kampanii "Bezpieczniejsze
      ulice". Wzięło w nim udział 1100 kobiet, zarówno Egipcjanek, jak i
      cudzoziemek. Wyniki były szokujące: 83 proc. egipskich kobiet i 98
      proc. cudzoziemek doświadczyło w kraju nad Nilem różnych form
      molestowania.

      W odpowiedzi na "społecznego raka" – jak problem bezpieczeństwa kobiet
      nazywa ECWR – jedna z kairskich korporacji taksówkarskich wprowadziła
      niedawno samochody, za kierownicą których zasiadają wyłącznie kobiety.
      Podobny projekt, zaaprobowany przez wielkiego imama meczetu Al Azhar,
      zakłada powstanie floty specjalnych różowych taksówek, prowadzonych
      przez kobiety i dla nich przeznaczonych.

      W Egipcie od zawsze istniała ograniczona segregacja płciowa w
      meczetach, szkołach, salonach fryzjerskich i na pogrzebach. Nigdy
      jednak nie przybrała tak radykalnej formy jak w Arabii Saudyjskiej,
      gdzie wszystkie szkoły i uczelnie – w tym zagraniczne placówki, takie
      jak British Council – muszą przestrzegać ścisłego nakazu segregacji
      płci.

      Nawet prywatnie, Saudyjkom nie wolno przebywać w towarzystwie mężczyzn,
      z którymi nie są spokrewnione. Kilka lat temu saudyjską dziewczynę
      skazano na sześć miesięcy więzienia i 90 batów, po tym, jak została
      zgwałcona przez grupę mężczyzn. Jej jedyną winą było to, że w momencie
      porwania była sama w towarzystwie chłopaka, który nie był jej krewnym.

      Jednak w Egipcie segregacja jest najczęściej dobrowolnym wyborem
      kobiet, które nie chcą być narażone na towarzystwo mężczyzn. To
      zrozumiałe, że wybierają miejsca i usługi "tylko dla kobiet", żeby
      uniknąć zaczepek. Gdybym był kobietą w Egipcie, prawdopodobnie również
      wybrałbym wagon metra przeznaczony dla kobiet, żeby tylko uniknąć
      przebywania wśród mężczyzn, którzy w najlepszym razie posyłaliby mi
      niedwuznaczne spojrzenia.

      Segregacja płciowa wydaje się najprostszym rozwiązaniem. Jeśli kobiety
      znikną z przestrzeni publicznej, nikt nie będzie ich nękał. Z drugiej
      strony, takie rozwiązanie nie rozwiąże samego problemu, a jedynie
      wyeliminuje jego objawy.

      Molestowanie kobiet ma wiele przyczyn. Jest wśród nich brak
      wykształcenia, bieda i bezrobocie; seksualna frustracja, wynikająca z
      braku przyzwolenia na seks przedmałżeński; nieudane małżeństwa i
      patriarchalne społeczeństwo, w którym kobiety pozbawione są równych
      praw.

      Ahmed Salah, inicjator kampanii pod hasłem "Szanuj siebie", skierowanej
      do potencjalnych prześladowców, uważa, że molestowanie kobiet stało się
      dla mężczyzn sposobem wyrażania złości z powodu złej sytuacji
      ekonomicznej i politycznej.

      – Mężczyźni zmagają się z biedą i bezrobociem; nawet jeśli powodzi im
      się lepiej, cierpią z powodu złej sytuacji kraju. Mają ochotę na kimś
      wyładować swój gniew – i najczęściej wybierają kogoś, kogo postrzegają
      jako istotę słabszą – mówi.

      Hamdi Abdul Azim, egipski ekonomista, powiedział na konferencji
      zeszłego roku: – Sytuacja ekonomiczna i kultura nie pozwalają ludziom
      zaspokajać swoich seksualnych potrzeb w akceptowany sposób i za
      przyzwoleniem obu stron. Mężczyźni molestują kobiety na ulicy, ponieważ
      jest to jedyny kontakt z przeciwną płcią, do jakiego mają dostęp.

      Segregacja płciowa nie jest więc rozwiązaniem problemu molestowania
      kobiet, a jedną z jego przyczyn. Im mniej będzie kobiet w przestrzeni
      publicznej, tym bardziej będą narażone na zaczepki mężczyzn. Poza tym
      doprowadzi ona do dalszej marginalizacji kobiet w społeczeństwie.

      Odizolowanie kobiet od mężczyzn tylko pogłębi przepaść komunikacyjną,
      dzielącą obie płcie. Zamknięcie Egipcjanek w taksówkach, kawiarniach i
      wagonach tylko dla kobiet być może rozwiąże kilka doraźnych problemów,
      ale przyczyni się również do powstania kolejnych – takich jak
      molestowanie seksualne i przemoc domowa.--
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة


    • Muzułmanka miss USA

      Po raz pierwszy w historii miss Stanów Zjednoczonych została
      muzułmanka - 24-letnia Rima Fakih - pochodząca z szyickiej rodziny z
      Libanu.
      Wychowała się w Nowym Jorku, gdzie chodziła do katolickiej szkoły,
      ma wykształcenie ekonomiczne. Opowiada, że jej rodzina obchodzi
      zarówno muzułmańskie, jak i chrześcijańskie święta


      Więcej...
      wyborcza.pl/1,75477,7895762,Muzulmanka_miss_USA.html#ixzz0oIfy1Eku
      --
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة

    • Osobne wagony metra, kawiarnie i plaże dla pań. Władze krajów
      arabskich chcą w ten sposób uchronić kobiety przed molestowaniem

      Salwa jest młodą Libanką, która właśnie rozpoczyna karierę zawodową.
      Pewnego dnia tuż po przyjściu do biura zostaje wezwana do szefa. Ten
      z uśmiechem ogłasza, że awansowała. Ale w zamian chce, by go
      pocałowała. Salwa aż poczerwieniała ze złości. Wali szefa torebką,
      obraca się na pięcie i na do widzenia trzaska drzwiami.

      To jeden ze spotów kampanii społecznej zatytułowanej "Przygody
      Salwy", która ruszyła w zeszłym miesiącu. Jej organizatorem jest
      Libańska Liga Niezależnych Aktywistek (IndyACT). – Nie możemy
      swobodnie chodzić po ulicy ani głośno mówić o tym, że jesteśmy
      molestowane, dlatego w naszym imieniu przemawia Salwa – tłumaczą
      pomysłodawczynie akcji.

      wiadomosci.onet.pl/1612763,2678,2,kioskart.html
      Aż 90 proc. Jemenek i 30 proc. Libanek przyznaje, że codziennie są
      molestowane. 83 proc. Egipcjanek i 98 proc. cudzoziemek doświadczyło
      niewybrednych komentarzy na ulicach egipskich miast. 62 proc.
      mężczyzn w Egipcie otwarcie przyznaje, że molestuje kobiety. Nawet w
      konserwatywnej Arabii Saudyjskiej, gdzie kobiety poza domem są
      zakryte od stóp po czubek głowy, a na straży moralności stoi
      uzbrojona w baty policja religijna, nie da się uniknąć zaczepek.

      Sposobów molestowania jest mnóstwo, od obraźliwych komentarzy
      poprzez proponowanie pieniędzy za seks do dotykania i fizycznej
      przemocy. – Jestem puszystą kobietą. Kiedy idę ulicą, mężczyźni
      zaczepiają mnie i krzyczą, że z pewnością nikt mnie nie będzie
      chciał, ale oni chętnie pokażą mi, na czym polega seks –
      mówi "Newsweekowi" 25-letnia Haboosh Mekkawi, która studiuje na
      uniwersytecie w Bejrucie.

      ...--
      krajearabskie.prv.pl
      عائشة
przejdź do: 1-100 101-109
(101-109)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.