Dodaj do ulubionych

Sytuacja po wojnie

    • gajasirocco "Kruchy rozejm po wojnie" Nasz Dziennik 17-08 17.08.06, 07:28
      Kruchy rozejm w Libanie



      W Libanie nie brakuje obaw, że z powodu zachowania wojsk izraelskich i
      kierownictwa Hezbollahu może dojść do zerwania z trudem osiągniętego
      zawieszenia broni. Obie strony konfliktu (chociaż z różnych powodów) nie
      zamierzają opuszczać swoich pozycji, do czego wezwała rezolucja ONZ nr 1701.
      Wczoraj rząd Libanu podjął ostateczną decyzję o przerzuceniu swoich wojsk do
      południowych rejonów kraju. Poczynając od dzisiaj, mają one przemieszczać się w
      sposób zorganizowany na południe. Nowym miejscem ich dyslokacji ma być
      terytorium pomiędzy północną granicą Izraela a rzeką Litani.
      Deputowany parlamentu libańskiego i członek kierownictwa politycznego
      Hezbollahu Hasan Fadlalla oświadczył wczoraj w wypowiedzi dla katarskiej
      telewizji Al-Dżazira, że Hezbollah nie zamierza opuszczać swoich pozycji
      zajętych na południe od rzeki Litani, ponieważ członkowie tych ugrupowań
      są "miejscowymi mieszkańcami". Powtórzył również, że nie dojdzie do rozbrojenia
      bojowników, jednakże demonstracja ich broni będzie "bardziej skromna".
      Zdaniem Izraela, jest to pogwałcenie realizacji rezolucji ONZ nr 1701.
      Tymczasem kancelaria premiera Izraela Ehuda Olmerta wydała oświadczenie, w
      którym oficjalnie przyjęła rezolucję ONZ, oczekując od władz libańskich takiego
      samego stosunku do niej. Szef Sztabu Generalnego izraelskiej armii Dan Hałuc
      zagroził, że jeżeli armia libańska nie skieruje się do południowego Libanu,
      Izrael utrzyma tam swoje wojska. Ostrzegł również, że "sytuacja pozostaje
      wybuchowa", a wojsko jest przygotowane na taki scenariusz wydarzeń. Wiele
      wskazuje na to, iż Izrael nieprędko opuści okupowane terytoria libańskie.
      Komentując wypowiedzi analityków wojskowych, Hałuc oświadczył, że "armia jest
      gotowa do dłuższego przebywania w południowym Libanie i będzie umacniać zajęte
      pozycje do czasu przybycia żołnierzy UNIFIL i libańskiej armii, nawet jeżeli to
      potrwa kilka miesięcy".
      Przewodnicząca Knesetu Dalia Icik wystosowała odezwę do wszystkich
      parlamentariuszy świata, wzywającą do wstawienia się za porwanymi izraelskimi
      żołnierzami. Podpisania dokumentu odmówili arabscy posłowie do izraelskiego
      parlamentu, uznając go za "fikcję", która nie przyniesie żadnego rezultatu.
      Tymczasem szef francuskiego MSZ Philippe Douste-Blazy zakomunikował,
      że "francuski kontyngent wojskowy zostanie wysłany do południowego Libanu od
      razu po rozlokowaniu się tam oddziałów armii libańskiej". Liczba żołnierzy
      francuskiego kontyngentu wojskowego ma osiągnąć około 5 tys. Właśnie Francji ma
      przypaść w udziale dowodzenie około 15-tysięcznymi siłami UNIFIL w Libanie, ze
      względu na jej dyplomatyczne zaangażowanie w rozwiązanie konfliktu. Wstępną
      zgodę na udział w misji humanitarnej w Libanie wyraził wczoraj rząd Niemiec.
      Tymczasem wysłannik Benedykta XVI ks. kard. Roger Etchegaray zakończył wczoraj
      wizytę w Libanie. Sprawujący godność przewodniczącego Papieskiej Rady "Iustitia
      et Pax" ksiądz kardynał przybył tam 14 sierpnia na znak solidarności Ojca
      Świętego z mieszkańcami kraju, cierpiącymi gehennę krwawej wojny. 15 sierpnia
      przewodniczył on modlitwie o pokój. Przed odlotem z Bejrutu wysłannik Benedykta
      XVI w specjalnym oświadczeniu podziękował wszystkim, którzy przyczynili się do
      zawieszenia broni między Izraelem i Hezbollahem.
      Waldemar Moszkowski
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Żydzi niezadowoleni po wojnie"Nasz Dziennik 17-08 17.08.06, 07:30
      Żydzi niezadowoleni z wojny



      Większość Izraelczyków uważa, że ich kraj nie wygrał wojny z Hezbollahem, nie
      jest zadowolona z pracy rządu Ehuda Olmerta i żąda ustąpienia ministra obrony.
      Takie są wyniki sondażu przeprowadzonego przez instytut badań socjologicznych
      Dahaf na zamówienie izraelskiego dziennika "Yediot Ahronot".

      51 proc. żydowskich respondentów negatywnie ocenia działalność rządu Olmerta w
      czasie wojny z Libanem, 63 proc. uważa, że minister obrony Amir Perec źle się
      wywiązał ze swoich obowiązków, 57 proc. domaga się jego dymisji, prawie połowa
      to samo sądzi o szefie Sztabu Generalnego Danie Hałucu.
      67 proc. badanych sądzi, że konieczne jest powołanie komisji państwowej mającej
      zbadać "proces podejmowania decyzji" przez władze wojskowe w czasie wojny w
      Libanie, którą wczoraj powołał Perec. Na pytanie "kto zwyciężył w tej wojnie?"
      30 proc. odpowiada, że Izrael, kolejne 30 proc. - że Hezbollah, a 36 proc. jest
      zdania, że w wojnie w Libanie nie było zwycięzców. Aż 70 proc. żydowskich
      respondentów twierdzi, że Izrael nie powinien godzić się na warunki wstrzymania
      ognia, a tylko 27 proc. uznaje przerwanie działań wojennych za słuszne. Podobny
      sondaż przeprowadziła izraelska gazeta Maariv. Jego wyniki są podobne.
      Niezadowolenie Izraelczyków spowodowane jest wyższymi niż się spodziewano
      stratami wśród izraelskich żołnierzy i ostrzejszym niż oczekiwano ostrzałem
      rakietowym izraelskiego terytorium przez Hezbollah.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "UNIFILna ziemi niczyjej"BenAdam zTel AwiwuTrybuna 17.08.06, 09:46
      UNIFIL na ziemi niczyjej
      BLISKI WSCHÓD • Rozmowy o wzmocnieniu wojsk ONZ w Libanie

      Libański rząd zaaprobował plan rozmieszczenia wojsk na południu kraju, operacja
      ta rozpocznie się w czwartek. Na południe pojedzie 15 tys. żołnierzy, wojsko
      będzie sprawować władzę na tym terenie. Także w czwartek Izraelczycy zaczną
      przekazywać UNIFIL-owi kontrolę nad niektórymi strategicznymi punktami na
      południu Libanu. Dan Chaluc, szef izraelskiego Sztabu Generalnego,
      zapowiedział, że jego wojska pozostaną tam do czasu rozlokowania nowych sił
      rozjemczych ONZ. Zdaniem Chaluca może to się ciągną „miesiącami”. A to może
      podgrzać sytuację i doprowadzić do kolejnych zbrojnych konfrontacji z
      Hezbollahem.

      Podobno pierwsze 3,5 tys. ONZ-owskich żołnierzy dotrze do Libanu w ciągu dwóch
      tygodni. Dowództwo nad całym kontyngentem prawdopodobnie obejmie Francja. –
      Jesteśmy gotowi objąć dowodzenie wzmocnionymi siłami pokojowymi ONZ w Libanie
      przynajmniej na okres do lutego przyszłego roku. – zapowiedziała Michele Alliot-
      Marie, francuska minister obrony. W Libanie w ramach sił ONZ pełni służbę ok. 2
      tys. żołnierzy – w tym 200 Polaków.

      Chaluc musi odejść
      Generał Dan Chaluc popisał się sprytem w dniu 12 lipca br., krótko po porwaniu
      przez Hezbollah dwóch izraelskich żołnierzy i po zaatakowaniu i spaleniu dwóch
      izraelskich opancerzonych Hummerów wraz z załogami. Generał domyślający się, że
      Izrael rozpocznie tego dnia działania wojenne w Libanie (zgodnie z jego
      propozycją), sprzedał pośpiesznie pakiet akcji, które posiadał, na giełdzie
      telawiwskiej. Była to roztropna decyzja, ponieważ wybuch wojny spowodował
      gwałtowny, 10-proc. spadek wartości akcji.

      Urzędnicy Banku Leumi ujawnili, że w czasie podejmowania ważnych decyzji
      państwowych głównodowodzący armią znalazł czas na przeprowadzenie machinacji
      finansowych na giełdzie. – Szkoda – komentuje gazeta „Maariw”, która ujawniła
      sprawki generała – że szef Sztabu Generalnego nie popisał się podobną rozwagą i
      sprytem, planując i prowadząc nieudolne działania wojenne. Żołnierze rezerwy
      wyruszali pod ogień bez kamizelek ochronnych, bez noktowizorów, brakowało im
      amunicji i musieli przeszukiwać domy libańskich wieśniaków w poszukiwaniu wody
      i żywności. Historia izraelskich wojen nie zanotowała jeszcze podobnego
      bałaganu, jaki panował pod rozkazami generała Dana Chaluca.

      Publicyści, politycy i oficerowie Sztabu Generalnego żądają zdymisjonowania
      Chaluca, mianowanego przez byłego premiera Ariela Szarona szefem Sztabu
      Generalnego w ubiegłym roku, podczas likwidacji żydowskich osiedli. – Szaron
      nie powierzyłby generałowi lotnictwa kierowania działaniami wojennymi – uważa
      publicysta „Haarec” Zeew Shiff. – Chaluc musi odejść choćby dlatego, że
      potrafił zadbać o swoje prywatne interesy, kiedy wskutek wojny setki tysięcy
      obywateli Izraela traciły dorobek życia, kiedy domy i warsztaty pracy były
      burzone katiuszami, a rodziny zabitych żołnierzy opłakiwały najbliższych.
      Wszyscy tracili i jedynie majątek generała Chaluca nie doznał uszczerbku –
      stwierdza „Yediot Achronot”.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Armia Libanu rusza na południe"Rzeczpospolita17-8 17.08.06, 18:47
      Armia Libanu rusza na południe
      Jeszcze dziś dwa tysiące libańskich żołnierzy ma przekroczyć rzekę Litanii
      biegnącą 30 kilometrów od granicy z Izraelem. Razem z oddziałami ONZ będą
      czuwać nad przestrzeganiem rozejmu


      Wkroczenie na południe kraju wojsk libańskich było warunkiem postawionym przez
      ministra spraw zagranicznych Francji, która do lutego 2007 roku ma kierować
      międzynarodową misją w Libanie. - Wyślemy nasze oddziały, ale wy musicie zrobić
      to pierwsi - powiedział wczoraj Philippe Douste-Blazy po spotkaniu z władzami w
      Bejrucie.

      Libański rząd jest gotowy przejąć kontrolę nad południem kraju pierwszy raz od
      1978 roku. Zapowiada jednak, że nie podejmie próby rozbrojenia Hezbollahu,
      który niepodzielnie rządził tymi terenami od czasu opuszczenia ich przez
      izraelskie wojska sześć lat temu. - Nie będzie żadnej konfrontacji z naszymi
      braćmi - oświadczył libański minister informacji Ghazi Aridi. W posiedzeniu
      rządu, który zdecydował o wysłaniu wojsk na południe, brało udział również
      dwóch ministrów z Partii Boga.

      Chociaż rozbrojenie Hezbollahu jest jednym z warunków zawieszenia broni,
      przywódca organizacji szejk Hassan Nasrallah dał do zrozumienia, że bojownicy
      chcą zachować swoje uzbrojenie na wypadek wybuchu nowego konfliktu. Prowadzący
      w Bejrucie negocjacje zachodni dyplomaci twierdzą, że Hezbollah zgodził się
      trzymać broń w ukryciu, aby nie prowokować pilnujących rozejmu żołnierzy.

      Nad przestrzeganiem warunków zawieszenia broni ma również czuwać 15-tysięczny
      kontyngent ONZ. Ale pojawiają się problemy ze wzmocnieniem stacjonującej w
      Libanie od 1978 roku dwutysięcznej misji UNIFIL. Niemożliwy może okazać się
      udział w siłach międzynarodowych Malezji i Indonezji, które zaoferowały po
      tysiąc żołnierzy. Żaden z tych krajów nie uznaje istnienia Izraela i oba byłyby
      postrzegane jako stronnicze.

      Izraelskie dowództwo poinformowało wieczorem, że wojsko rozpoczęło
      przekazywanie żołnierzom ONZ terenów zajętych podczas walk z Hezbollahem.
      Minister obrony Amir Perec zlecił natomiast dochodzenie w sprawie przebiegu i
      rezultatów operacji zbrojnej w Libanie. Zdaniem większości Izraelczyków wojna
      nie przyniosła żadnych korzyści, a Perec powinien podać się do dymisji.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Armia zamiast Hezbollahu " Trybuna 18-08 18.08.06, 09:50
      Armia zamiast Hezbollahu

      LIBAN * Po rozejmie rachunki za wojnę

      Armia libańska rozpoczęła w czwartek nad ranem rozmieszczanie swoich oddziałów
      na południe od rzeki Litani. Jest to obszar w większości zajęty przez wojska
      izraelskie w toku ofensywy podjętej już po przyjęciu przez Radę Bezpieczeństwa
      ONZ rezolucji o natychmiastowym przerwaniu walk. Dowództwo sił izraelskich
      informuje, że trwa przekazywanie odpowiedzialności armii libańskiej i
      obserwatorom UNIFIL (znajdujące się na miejscu siły ONZ). Wg informacji
      telewizji w Tel Awiwie, do czwartku rano Liban opuścili wszyscy rezerwiści
      zmobilizowani w związku z kampanią przeciwko Hezbollahowi – pozostały tylko
      oddziały regularnej armii izraelskiej.

      Władze izraelskie zapowiadają, że operacja transferu kontroli rozciągnie się na
      dłuższy czas. Zakończy się, gdy na południu Libanu znajdą się wzmocnione
      oddziały UNIFIL, które mają liczyć 15 tys. ludzi (obecnie 2 tys., w tym ok. 200
      Polaków). Zadaniem sił międzynarodowych będzie stworzenie przy granicy Izraela
      strefy buforowej – bez baz i placówek zbrojnych oddziałów Hezbollahu.

      Rozejm jest przestrzegany przez obie strony, ale tak w Izraelu, jak i Libanie
      skutki i echa wojny wciąż dają o sobie znać. W Izraelu nasilają się pretensje
      do rządu, że źle przygotował operację, wskutek czego naraził ludność cywilną i
      wojsko na duże straty.
      /.../

      Natomiast w Libanie uchodźcy wracają do swych domów, które bardzo często są
      zniszczone, co wzmaga wrogość wobec Izraela. Powstało też niebezpieczeństwo
      przypadkowych eksplozji min i niewybuchów (izraelskich pocisków rakietowych i
      artyleryjskich oraz bomb).
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Izrael nie śpieszy się z wycofaniem"NaszDziennik 18.08.06, 10:38
      Izrael
      nie spieszy się
      z wycofaniem
      Jednostki armii libańskiej, zgodnie z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ o
      wstrzymaniu ognia, rozpoczęły wczoraj rano zajmowanie terytoriów na południu
      Libanu. Izrael przekazuje kontrolę nad swoimi pozycjami w Libanie południowym
      obserwatorom ONZ, zastrzegając jednak, że nie opuści tych terenów, dopóki nie
      zostaną tam rozmieszczone wojska libańskie i międzynarodowy kontyngent UNIFIL.

      Armia libańska weszła wczoraj do miasta Mardżajun i zajęła dwie sąsiednie
      wioski - podała agencja ITAR-TASS, powołując się na bejruckie kanały
      telewizyjne. Do Mardżajun i okolic wjechało około 100 ciężarówek wojskowych i
      wozów pancernych z 3,5 tys. żołnierzami z brygad wcześniej dyslokowanych w
      Dolinie Bekaa i Bhamdunie w górnym Libanie. W środę wojska izraelskie opuściły
      ten rejon, powracając do bazy w przygranicznym miasteczku żydowskim Metulla.
      Również dzisiaj jednostki armii libańskiej mają dotrzeć do Tyru i Kasmii. Inne
      pododdziały kierują się do Nabatii.
      Libańscy wojskowi zostali zobowiązani do uniemożliwiania bojownikom Hezbollahu
      przeprowadzania działań skierowanych przeciwko Izraelowi z rejonów, które
      przejdą pod ich kontrolę, i obiecali, że w przyszłości wydalą ich członków z
      rejonów przygranicznych. Premier Libanu Fuad Siniora zapewnił wczoraj, że
      będzie ściśle przestrzegał rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ. Rząd libański
      zakomunikował również o porozumieniu z Hezbollahem, na mocy którego każda
      znaleziona broń na południu kraju zostanie przejęta przez wojska
      libańskie. "Gdyby jakaś broń została odkryta, to nasi bracia z Hezbollahu
      pozwolą nam ją wycofać" - oświadczył rzecznik rządu libańskiego Gazi Aridi.
      Zapewnił, że nie będzie "konfrontacji z Hezbollahem", armia rozmieszczana
      jest "na swoim terytorium, w interesie ludności i bez zagrażania komukolwiek".
      Rezolucja ONZ, oprócz wstrzymania działań bojowych, przewiduje również
      wyprowadzenie wojsk izraelskich z Libanu i ich stopniową "wymianę" na 30-
      tysięczny kontyngent, którego połowę stanowić mają wojska libańskie, a drugą -
      żołnierze wojsk ONZ. W ciągu najbliższych dwóch tygodni obecność sił
      międzynarodowych zwiększy się z 2 tys. do 3-3,5 tys. żołnierzy.
      W środę wojska izraelskie pozostawiły połowę pozycji, które zagarnęły w strefie
      przygranicznej. Zostały one przekazane żołnierzom tymczasowych sił ONZ w
      Libanie. Francja oficjalnie wyraziła już gotowość do dowodzenia
      oddziałami "błękitnych hełmów" w Libanie. Jednak wczorajszy "Le Monde"
      zaskoczył informacją, że Paryż planuje wysłanie do Libanu
      jedynie "symbolicznego" kontyngentu, złożonego z 200 żołnierzy wojsk
      inżynieryjnych.
      W rękach izraelskich pozostają wzgórza Tellet-Nahhas (w rejonie miejscowości
      Adejsa i Tejba), a także pozycje na linii Marun al-Ras - Ajtrun. W tych
      miejscach przez 34 dni trwały zacięte walki z bojownikami Hezbollahu.
      Sąsiedniej miejscowości Bint Dżubail izraelskie siły specjalne, mimo dużych
      strat, nie zdołały zdobyć.
      Tymczasem szefowa MSZ Izraela Cipi Liwni oświadczyła w trakcie spotkania z
      sekretarzem generalnym ONZ Kofi Annanem, że "Izrael nie odejdzie dopóty, dopóki
      na południu Libanu nie zostaną rozmieszczone wojska libańskie i nie zostanie
      rozszerzony kontyngent tymczasowych sił ONZ w Libanie". "Gdyby był potrzebny
      czas dla wzmocnienia sił międzynarodowych, jesteśmy gotowi poczekać i nie
      wyprowadzać naszych wojsk" - zapewniła Liwni sekretarza generalnego ONZ, co nie
      budzi najmniejszych wątpliwości.
      Waldemar Moszkowski
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Izrael nie wiedział,jak silny jest Hezbollah"ŻW18 18.08.06, 12:47
      Izrael nie wiedział, jak silny jest Hezbollah

      Izrael podejmując decyzję o zaatakowaniu Libanu, nie wiedział jak duży jest
      potencjał rakietowy Hezbollahu.


      Władzom w Tel Awiwie brakowało też danych o tym, że zagrożone są północne
      obszary Izraela. Te szokujące informacje ujawnił izraelski dziennik „Haarec”,
      powołując się na słowa samego ministra obrony Amira Pereca.

      Perec przyznał, że sprawa potencjału rakietowego Hezbollahu była na końcu listy
      największych zagrożeń dla Izraela, jaką mu przedstawiono, gdy cztery miesiące
      temu przejmował resort.

      W czasie trwającego ponad cztery tygodnie konfliktu między Izraelem a
      Hezbollahem, bojówki wystrzeliły ponad cztery tysiące pocisków rakietowych. Po
      raz pierwszy spadły one aż na Hajfę. Perec zdecydował o powołaniu komisji,
      która ma wyjaśnić dlaczego zabrakło kluczowych dla wojska informacji.

      W Libanie sytuacja powoli stabilizuje się. Wczoraj armia libańska zaczęła
      rozmieszczanie swoich oddziałów na południu kraju. W ten sposób przejmując
      odpowiedzialność za bezpieczeństwo terenu od wojsk izraelskich. Te obszary
      przechodzą też pod częściową kontrolę ONZ-towskich sił UNIFIL. Do czwartku rano
      Liban opuścili wszyscy izraelscy rezerwiści zmobilizowani w związku z kampanią
      przeciwko Hezbollahowi. Nadal pozostają tam oddziały regularnej armii
      izraelskiej.

      Izrael ułatwia też ruch dla cywilów. Na lotnisku w Bejrucie po raz pierwszy od
      miesiąca wylądował samolot pasażerski. Maszyna przyleciała z jordańskiej
      stolicy Ammanu. Obecnie czynny jest tylko jeden z trzech pasów startowych.
      Pozostałe dwa zostały zniszczone podczas bombardowania Bejrutu. Izrael do tej
      pory blokował jednak lotnisko, pozwalając jedynie na lądowania samolotów z
      pomocą humanitarną. Nadal prowadzona jest blokada morska Libanu.

      Mimo że sytuacja się poprawia, to nie maleją animozje między Libańczykami a
      Izraelczykami. Władze w Bejrucie zakazały jakichkolwiek kontaktów z sąsiadami.
      Dlatego dowódca libańskiej policji generał Adnan Dauda został aresztowany, gdy
      media pokazały jak częstuje herbatą izraelskiego oficera. Do wydarzenia doszło
      10 sierpnia, gdy izraelskie oddziały specjalne sprawdzały, czy w kwaterze
      głównej policji nie ma ukrytej przez Hezbollah broni.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • chaladia To nie jest PO WOJNIE 18.08.06, 18:16
      Gaju, przykro mi, ale to nie jest jeszcze "po wojnie". Ani jedna, ani druga
      strona nie zostały całkowicie pokonane, a to oznacza, że nadal będą
      chciały "postawić na swoim".
      Antycypuję, że nawet wprowadzenie kilku dywizji rozjemczych i nadanie im bardzo
      rozległych pełnomocnictw do otwierania ognia, aresztowania itd itp niewiele by
      pomogło. A jakoś mi się nie che wierzyć, że ktokolwiek przy zdrowych zmysłach
      będzie chciał wejść między takich przeciwników, by ich rozdzielać.


      --
      Salaamu Wa-alleikum

      Chaladia Bolandi
      • gajasirocco "Izraelskie naloty na Liban"- i znów się zaczęło!! 19.08.06, 07:35
        Izraelskie naloty na Liban
        IAR
        piątek, 2006-08-18 21:13:16
        Izrael przeprowadził serię nalotów na wschodni Liban. Według libańskiej policji
        celem nalotów były niezamieszkane tereny w okolicach miasta Baalbek. Izraelskie
        helikoptery lecąc na niskiej wysokości wystrzeliły cztery pociski 22 kilometryn
        na północny-wschód od miasta. Libańska policja poinformowała, że śmigłowce też
        zostały ostrzelane przez nieznanych sprawców.
        --
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
        • gajasirocco "Izraelska operacja jawnym pogwałceniem zawieszeni 19.08.06, 17:51
          Premier Libanu: Izraelska operacja "jawnym pogwałceniem" zawieszenia broni
          • Izrael narusza zawieszenie broni (19-08-06, 11:40)
          PAP 2006-08-19, ostatnia aktualizacja 2006-08-19 14:09:24.0

          Premier Libanu Fuad Siniora oświadczył w sobotę, że przeprowadzona w tym dniu
          przez izraelskich komandosów operacja na wschodzie Libanu jest "jawnym
          pogwałceniem" zawieszenia broni między Izraelem a libańskim Hezbollahem.
          "Operacja komandosów przeprowadzona w sobotę o świcie przez okupacyjne siły
          izraelskie w rejonie Doliny Bekaa stanowi jawne naruszenie porozumienia o
          wstrzymaniu działań zbrojnych, ogłoszonego przez Radę Bezpieczeństwa ONZ" -
          oznajmił Siniora w komunikacie.

          W rozmowie z dziennikarzami dodał, że zaprotestował przeciwko temu incydentowi
          podczas spotkania z przebywającymi w Libanie wysłannikami ONZ, którzy podejmą
          ten temat w rozmowie z sekretarzem generalnym ONZ Kofi Annanem.

          Także przewodniczący parlamentu libańskiego Nabih Berri powiedział, że
          rozmawiał na ten temat z wysłannikami ONZ. "Czy Rada Bezpieczeństwa nie
          zebrałaby się, by nałożyć surowe sankcje na Liban, gdyby to on dopuścił się
          podobnego aktu ?" - zapytał retorycznie Berri. Dodał, że uważa tę operację za
          próbę sprowokowania przez Izrael Hezbollahu do odwetu i udaremnienia
          rozmieszczenia libańskiej armii na południu Libanu.

          Jak poinformował rzecznik armii libańskiej, armia izraelska przeprowadziła w
          sobotę o świcie operację przeciwko Hezbollahowi w pobliżu Doliny Bekaa, na
          wschodzie Libanu, wspartą bombardowaniami. Według rzecznika, operacja została
          odparta przez milicję szyicką.

          Operacja ta, którą Izrael potwierdził, stanowi pierwsze poważne naruszenie
          zawieszenia broni obowiązującego między siłami izraelskimi a Hezbollahem od 14
          sierpnia.

          Według rzecznika armii izraelskiej, w trakcie operacji jeden oficer izraelski
          zginął, a dwóch zostało rannych.
          --
          sirocco.turystyka.net
          krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Jaka misja ONZ?" Nasz Dziennik 19-08 19.08.06, 16:47
      Kraje europejskie chcą jasnego określenia kompetencji misji w Libanie, by
      uniknąć tragedii takiej jak w Bośni
      Jaka misja ONZ?



      Mimo wyrażenia przez kraje europejskie zgody na udział w ONZ-owskiej misji
      pokojowej w Libanie, zainteresowane strony oczekują sprecyzowania roli sił
      pokojowych, warunków ich uczestnictwa w misji pokojowej Libanie, zakresu
      kompetencji i odpowiedzialności. Największe wątpliwości ma Francja, która
      wcześniej deklarowała wysłanie do Libanu ok. 2 tys. żołnierzy, a ostatnie
      doniesienia mówiły o... 200. Zastępca sekretarza generalnego ONZ Mark Malloch
      Brown domagał się wczoraj zwiększenia udziału żołnierzy z UE.

      Paryż, nie uchylając się od militarnego uczestnictwa w siłach pokojowych ONZ,
      oczekiwał gwarancji i skonkretyzowania misji międzynarodowych sił w Libanie.
      Francuski minister spraw zagranicznych Philippe Douste-Blazy oświadczył w
      czwartek, że Paryż przed wysłaniem żołnierzy pragnie otrzymać od ONZ "definicję
      koncepcji operacji". W tej sprawie ma się odbyć specjalne posiedzenie w Nowym
      Jorku. Francja chce uzyskać gwarancję dotyczącą głównie "sprecyzowania natury
      misji ONZ, reguł zaangażowania i dowodzenia, jak też środków, jakie misja
      będzie miała do swojej dyspozycji". Paryż chciałby także wiedzieć m.in., jaki
      będzie wkład w misję innych krajów europejskich i ich muzułmańskich partnerów.
      Według gazety "Le Monde", Francja przewiduje jedynie symboliczny udział 200
      swoich żołnierzy w międzynarodowych siłach pokojowych ONZ rozlokowanych na
      południowych terenach Libanu, co stoi w sprzeczności z oczekiwaniami ONZ wobec
      Paryża. Jeszcze w czwartek ministrowie spraw zagranicznych i obrony odmawiali
      potwierdzenia tych doniesień prasowych, twierdząc, że ostateczna decyzja należy
      do prezydenta Jacques'a Chiraca, który według źródeł dyplomatycznych
      przeprowadzał tego dnia rozmowy w tej sprawie z sekretarzem generalnym ONZ
      Kofim Annanem.
      Na początku bieżącego tygodnia wojskowe źródła francuskie mówiły o możliwości
      wysłania do Libanu od 2 do 4 tys. żołnierzy w ramach misji ONZ, w której mają
      uczestniczyć ponadto Włochy, Hiszpania, Belgia, Portugalia, Maroko, Turcja,
      Indonezja i Malezja. Wcześniej swoje uczestnictwo zgłosiła Polska. Wczoraj
      włoski rząd zaaprobował wysłanie żołnierzy do Libanu. Według prasy, chodzi o
      kontyngent liczący ok. 3 tys. żołnierzy.
      Obecna ostrożność Paryża w stosunku do militarnego udziału w Libanie wynika z
      obawy przed zaangażowaniem się w ewentualny wojskowy konflikt między Izraelem a
      Hezbollahem. Wciąż też żywa jest we Francji pamięć zamachu na ONZ-owskie wojska
      w październiku 1983 r. w Bejrucie. Zginęło wówczas 58 francuskich żołnierzy.
      Zamach ten przypisywany był wówczas Hezbollahowi. Także włoski minister obrony
      Arturo Parisi stwierdził w czwartek, że jego kraj nie wyśle żołnierzy do
      Libanu, dopóki ONZ nie wyjaśni wszystkich szczegółów misji międzynarodowej.
      Rzym, podobnie jak Paryż, domaga się od Libanu, zgodnie z rezolucją Rady
      Bezpieczeństwa, wzięcia na siebie odpowiedzialności za rozbrojenie Hezbollahu.
      Kraje uczestniczące w siłach pokojowych boją się powtórzenia niepowodzenia sił
      ONZ w czasie ich misji w Bośni w latach 1992-1995, gdzie praktycznie
      przyglądały się one biernie dokonywanym tam rzeziom. Chodzi o to, by tym razem
      dano realną szansę wypełnienia ich zadania, zapewniając odpowiednie warunki
      polityczne i militarne.
      W nadchodzącym tygodniu kraje włączające się w pokojową misję ONZ mają
      przedstawić dokładne liczby dotyczące ich wojskowego zaangażowania.
      Przedstawiciel Niemiec Thomas Matussek zaproponował już, bez podania liczby,
      wysłanie celników, policjantów, okrętów marynarki w celu zablokowania przemytu
      broni z Syrii drogą morską. Kanclerz Angela Merkel kategorycznie wykluczyła
      jednak skierowanie do Libanu niemieckich wojsk naziemnych.
      Franciszek L. Ćwik
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Rajd przeciw rozejmowi "Trybuna 21-8 ZS 21.08.06, 15:28
      Rajd przeciw rozejmowi
      LIBAN * Siły międzynarodowe rodzą się z trudem

      Można sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby Hezbollah ostrzelał
      Izraelczyków – posypałby się grad potępień, a prezydent Bush mówiłby o
      zagrożeniu terrorystycznym. Tymczasem gdy komandosi izraelscy wylądowali w
      Dolinie Bekaa, zapanowało milczenie. Tylko sekretarz generalny ONZ Kofi Annan
      oświadczył: – Izrael pogwałcił rozejm, co podważa kruchy spokój.

      Izraelczycy w libańskich mundurach przylecieli śmigłowcami i starli się we wsi
      Budaj z bojownikami Hezbollahu. Premier Olmert tłumaczył, że operacja miała
      wstrzymać dostawy broni przez pobliską granicę syryjską. – Izrael ma takie
      prawo, bowiem ani siły międzynarodowe, ani rząd libański nic nie robią, by
      zapobiec dozbrajaniu Hezbollahu – dowodził. W relacjach z Tel Awiwu nie ma ani
      słowa o przechwyceniu czy zniszczeniu transportu broni. Natomiast wg mediów,
      komandosi chcieli pochwycić szefa Hezbollahu, który pochodzi właśnie z Budaj
      (agencja AP) lub uwolnić dwóch jeńców uprowadzonych przez Hezbollah 12 lipca
      (jedna z izraelskich stacji TV).

      Niezależnie od motywów, dowództwo izraelskie dopuściło się groźnej prowokacji.
      Hezbollahowi zaoferowano bowiem pretekst do odwetu. Rząd libański otrzymał
      policzek oraz argument świadczący, że władze izraelskie nie dotrzymują własnych
      zobowiązań, co podważa celowość rozmieszczenia na południu 15 tys. żołnierzy
      armii rządowej. Wreszcie – jak podkreślił wysłannik ONZ w Bejrucie Terje Roed-
      Larsen – operacja izraelska zniechęci potencjalnych uczestników sił
      międzynarodowych do wysłania swych żołnierzy. Chodzi o obawy, że personel
      UNIFIL może wskutek izraelskich prowokacji znaleźć się w centrum walk
      zbrojnych. Jeszcze bardziej utrudnia to dyskusje o uprawnieniach
      zrekonstruowanej UNIFIL.

      A powstawanie tych sił niesłychanie się ślimaczy. Z wielkim szumem witano w
      sobotę w Nakurze, na południu Libanu, pierwszych 50 żołnierzy francuskich. To
      jednak nawet mniej niż symbol. Francja wyśle razem zaledwie 200 ludzi, a na
      razie inne chętne państwa to tylko Włochy, Turcja i Finlandia. Swą gotowość
      zgłosiły też Malezja i Bangladesz, ale rząd Olmerta może nie akceptować
      oddziałów z krajów muzułmańskich. Dotychczasowe zgłoszenia to razem 3500
      żołnierzy, gdy powinno ich być ok. 15 tys. (w tym stacjonujący w Libanie 2-
      tysięczny kontyngent UNIFIL).

      Mętne deklaracje rządu izraelskiego rodzą pytanie: Czy celem rajdu komandosów w
      Dolinie Bekaa nie było wywołanie takiej sytuacji, którą Izrael mógłby
      przedstawić światu jako powód wznowienia operacji zbrojnej? Pytanie tym
      bardziej uzasadnione, że w Izraelu dominuje przekonanie, iż ponad miesięczna
      wojna przyniosła ogromne straty, ale nie została ukoronowana zwycięstwem.

      ZYGMUNT SŁOMKOWSKI
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
      • gajasirocco "Izrael poważnie naruszył rozejm"NaszDZiennik21-08 21.08.06, 15:43
        Izrael poważnie naruszył rozejm
        Sekretarz Generalny ONZ Kofi Annan wyraził swoje "głębokie zaniepokojenie z
        powodu naruszenia przez Izrael zasad wstrzymania ognia, ustanowionych zgodnie z
        rezolucją 1701 Rady Bezpieczeństwa ONZ". Wojska izraelskie wysadziły w sobotę
        desant na terytorium libańskim. W wyniku strzelaniny z Hezbollahem, który nie
        dał się zaskoczyć, straty poniosły obie strony. Tymczasem szef izraelskiej
        Służby Bezpieczeństwa Wewnętrznego Szabak zapowiedział, że libański scenariusz
        może się powtórzyć w Strefie Gazy. Minister obrony tego kraju Amir Perec
        zapowiedział z kolei, że Izrael nie pozwoli armii libańskiej na dalsze
        rozmieszczanie wojsk tego kraju w jego południowej części, dopóki nie wesprą
        ich oddziały ONZ.

        Protest zwierzchnika ONZ zawiera opublikowane w sobotę późnym wieczorem
        oficjalne oświadczenie w siedzibie organizacji w Nowym Jorku. "Jakiekolwiek
        naruszenia tez rezolucji 1701 stwarzają zagrożenie dla kruchego rozejmu, który
        udało się zawrzeć w drodze trudnych negocjacji" - czytamy w dokumencie. Annan
        wezwał wszystkie strony do ścisłego przestrzegania embarga na dostawy broni,
        wykazania maksymalnej powściągliwości, unikania prowokacyjnych działań i
        przejawienia odpowiedzialności w wypełnianiu rezolucji 1701.
        Komunikat ONZ wskazuje, że w sobotę sekretarz generalny przeprowadził rozmowy
        telefoniczne z kierownictwem Libanu i Izraela - poinformowała agencja ITAR-TASS.
        Tego dnia Izrael dokonał nieudanego desantu w rejonie Ujun as-Siman-Budai na
        wschodzie Libanu. Izraelczycy próbowali przedostać się do miasta Budai. Wpadli
        jednak w zasadzkę Hezbollahu. W wyniku zaciętych walk zginęło 3 bojowników.
        Desant został zmuszony do pospiesznej ewakuacji. Tel Awiw tłumaczy, że rajd
        przeprowadzono w celu uniemożliwienia przemytu broni dla Hezbollahu przez
        granicę syryjską, a komandosi z powodzeniem wypełnili swoje zadanie. Hezbollah
        informował o 6 ofiarach po stronie izraelskiej. Żydowskie źródła wojskowe
        relacjonowały później, że jeden oficer zginął, a dwóch odniosło rany.
        Tymczasem lotnictwo wojskowe Izraela nadal narusza przestrzeń powietrzną
        Libanu. Rząd w Bejrucie skierował w związku z tym protest do Rady
        Bezpieczeństwa ONZ przeciwko Izraelowi, który wielokrotnie dopuszcza się
        naruszania zasad rezolucji ONZ.
        Władze w Bejrucie obawiają się możliwej nieodpowiedzialnej reakcji części
        bojowników sprowokowanego przez Izrael Hezbollahu. Minister obrony Libanu Elias
        Murr zorganizował wczoraj konferencję prasową, w której uprzedził Hezbollah, że
        jakiekolwiek wystrzelenie przez jego bojowników rakiety na terytorium Izraela
        zostanie odebrane jako zdrada interesów narodowych. Murr zagroził, że każdy,
        kto spróbuje naruszyć decyzję o wstrzymaniu ognia, zostanie bezzwłocznie
        aresztowany i stanie przed trybunałem wojskowym. - Jakakolwiek rakieta
        wystrzelona z Libanu jest na rękę Izraelowi, dając mu możliwość do atakowania
        Libanu. Dlatego każdego, kto dopuści się podobnych działań, będziemy traktować
        jak wspólnika Izraela - ostrzegł. Libański minister potępił równocześnie
        łamanie przez Tel Awiw rozejmu, wyrażając przy tym swoje przekonanie, że
        Hezbollah będzie ściśle trzymał się postanowień o wstrzymaniu działań wojennych.
        Waldemar Moszkowski
        -
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
        • gajasirocco Włosi nie pojadą do Libanu jeśli Izrael będzie... 22.08.06, 16:06
          Włosi nie pojadą do Libanu jeśli Izrael będzie nadal łamał warunki rozejmu
          IAR
          wtorek, 2006-08-22 12:11:40
          Minister spraw zagranicznych Massimo D'Alema powiedział, że włoskie wojska nie
          pojadą do Libanu, jeżeli Izrael nie będzie respektował rozejmu. Jednocześnie
          D'Alema zażądał zwołania nadzwyczajnej narady szefów dyplomacji państw Unii
          Europejskiej w sprawie udziału w misji wojsk z Europy.


          W wywiadzie dla dziennika "La Repubblica" D'Alema powiedział, że od Izraela
          należy oczekiwać zobowiązania się do przestrzegania rozejmu. "Żądanie, by
          Hezbollah złożył broń, jest uzasadnione, nie możemy jednak posyłać naszych
          żołnierzy, jeśli wojska izraelskie dalej będą strzelać" - podkreślił włoski
          minister spraw zagranicznych.

          D'Alema nie traci nadziei, że uda się stworzyć duży kontyngent międzynarodowy i
          Włosi nie będą tam sami. Tego optymizmu nie podzielają obserwatorzy. Ich
          zdaniem ociąganie się innych krajów podyktowane jest wyłącznie obawą o życie
          własnych żołnierzy, bo misja - jak podkreśla "La Repubblica" - jest niezwykle
          ryzykowna.

          Obserwatorzy niewykluczają, że wkrótce ponownie dojdzie do wojny Izraela z
          Hezbollahem w związku z tym - ich zdaniem - obecność sił ONZ w tym rejonie
          będzie daremna.
          --
          sirocco.turystyka.net
          krajearabskie.prv.pl
          • gajasirocco "Włoska prasa o konflikcie w Libanie"23-08 23.08.06, 10:49
            Włoska prasa o konflikcie w Libanie
            IAR
            środa, 2006-08-23 08:10:55
            "L'Osservatore Romano" wyraża zaniepokojenie kruchością rozejmu na Bliskim
            Wschodzie. Watykański dziennik dodaje, że obawy pogłębia brak decyzji w sprawie
            sformowania i zadań sił pokojowych ONZ w południowym Libanie.


            Sprawa ta zdominowała prasę włoską, która z dnia na dzień ma coraz więcej
            zastrzeżeń do propozycji objęcia przez Włochy dowództwa tych sił. Wszystkie
            gazety cytują pytanie, jakie postawił minister obrony Arturo Parisi: "Ile par
            butów wyślą inne kraje?". Odpowiedź na nie powinno przynieść piątkowe
            posiedzenie ministrów spraw zagranicznych krajów Unii, zwołane z inicjatywy
            szefa włoskiej dyplomacji Massimo D'Alemy.

            Ocena faktów i komentarze włoskiej prasy nie zdradzają jednak przesadnego
            optymizmu. O tym, że misja w południowym Libanie będzie ryzykowna, przypomina
            dziennik neokomunistów "Liberazione", który nie wyklucza, że jej fiasko będzie
            polityczną i dyplomatyczną porażką Włoch. Prorządowa "Unita" podkreśla, iż
            przed Europą stoi niepowtarzalna okazja zaistnienia na arenie międzynarodowej,
            a jednocześnie nie ma wątpliwości, że bez poważnego zaangażowania Francji nie
            można mówić o Europie.

            Prasa opozycyjna otwarcie krytykuje centrolewicę za - jak to określa - "wojenne
            nastroje". "Libero" pokpiwa sobie z "żołnierzyków idących na wojnę" i mówi
            o "kolejnej farsie". W głębszej analizie sytuacji dziennik "Opinione"
            przepowiada, że "Włosi sami ugrzęzną w ruchomych piaskach zawieszenia broni" w
            południowym Libanie. Gazeta zastanawia się, dlaczego centrolewica, przeciwna
            obecności włoskich wojsk w Iraku, gotowa jest wysłać je natychmiast na Bliski
            Wschód, i podsuwa odpowiedź: "bo tam nie ma Amerykanów".
            --
            sirocco.turystyka.net
            krajearabskie.prv.pl
          • gajasirocco "Udział Danii w operacji w Libanie" z Arabia.pl 23.08.06, 19:47
            Udział Danii w operacji w Libanie
            Biuletyn MSZ
            środa, 2006-08-23 17:53:23
            "Jyllands-Posten" z 19.08. podaje informację, że Dania jest gotowa wysłać w
            rejon Bliskiego Wschodu trzy okręty, których celem będzie zapobieżenie
            przemytowi broni do portów libańskich. W misji wziąć udział mogą korweta "Peter
            Tordenskiold" oraz dwie lżejsze jednostki, które łącznie obsługiwać będzie 150
            marynarzy.

            Duńczycy przygotowani by byli do działań zarówno defensywnych, jak i
            ofensywnych. Propozycję rządu popiera zarówno parlamentarny Komitet Polityki
            Zagranicznej jak i opozycyjna Socjaldemokracja, w której jednak pojawiają się
            głosy, że sensowniej byłoby przenieść do Libanu 543 żołnierzy duńskich
            służących obecnie w Iraku.
            --
            sirocco.turystyka.net
            krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Czy winni osądzą się sami" Trybuna 22.08. 22.08.06, 06:33
      Czy winni osądzą się sami
      IZRAEL * Rozrachunki i gorzkie żale

      Rząd premiera Ehuda Olmerta i dowództwo armii chcą uniknąć powołania komisji
      państwowej, która ma zbadać prawidłowość postępowania władz od początku wojny
      libańskiej. Zdaniem wielu polityków i publicystów oraz żołnierzy rezerwy
      wracających z Libanu, Izrael popełnił liczne błędy prowadząc nieudolną kampanię
      wojenną. Dlatego jedynie niezależna komisja pod przewodnictwem sędziego Sądu
      Najwyższego może wskazać powody żenującej porażki. Komisja może za to obarczyć
      odpowiedzialnością premiera Olmerta i ministra obrony Amira Pereca, dowódców
      armii i ministrów – członków gabinetu bezpieczeństwa podejmujących decyzje
      strategiczne.

      Miałoby to niezwykle poważne następstwa polityczne. Dlatego minister Perec
      postanowił powołać własna komisję resortową celem zbadania niedociągnięć armii.
      Również premier Olmert planuje utworzenie własnej komisji – i to nawet pod
      swoim przewodnictwem(!) – dla zbadania działalności rządu w czasie kampanii
      libańskiej. Zamierzenia Pereca i Olmerta już wywołały protesty przeciw próbom
      samooceniania się czołowych osobistości politycznych i rządowych oskarżanych o
      nieudolność i brak kompetencji.

      Coraz powszechniejsze staje się także żądanie zdymisjonowania szefa Sztabu
      Generalnego gen. Dana Chaluca. Rezerwiści, wprowadzeni do kampanii libańskiej w
      jej ostatniej fazie, wskazują na brak przygotowania do walki. „Brakowało nam
      wyposażenia, amunicji, żywności i wody. Nie mieliśmy możliwości pomocy rannym i
      nie korzystaliśmy ze wsparcia artyleryjskiego. Jest nie do pomyślenia, by nikt
      z generalicji nie poniósł odpowiedzialności za to, że otrzymywaliśmy rozkazy
      ataku, które były odwoływane, że ostrzeliwały nas własne czołgi i samoloty” –
      skarżą się żołnierze wracający z frontu.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco Śmierć libańskichsaperów odizraelskiego niewybuchu 23.08.06, 19:58
      Śmierć libańskich saperów od izraelskiego niewybuchu
      IAR
      środa, 2006-08-23 15:59:50
      Trzej libańscy żołnierze zginęli, gdy próbowali rozbroić izraelską bombę
      kasetową. Do wypadku doszło koło wsi Tebnin na wschód od Tyru. Żołnierze
      należeli do jednego z oddziałów saperów, którzy rozbrajają niewybuchy w
      południowym Libanie, bombardowanym do niedawna przez izraelskie samoloty i
      artylerię.

      W trakcie konfliktu i po zawarciu zawieszenia broni zginęło 44 libańskich
      żołnierzy.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco Nadal nie wiadomo jakie wojska pojadą do Libanu-Ar 24.08.06, 11:37
      Nadal nie wiadomo jakie wojska pojadą do Libanu
      IAR
      środa, 2006-08-23 22:09:54
      Spotkanie w Brukseli ambasadorów państw członkowskich w sprawie wysłania sił
      wojskowych UE do Libanu nie doprowadziło do postępu w rozmowach. Nadal nie
      wiadomo wiec, ilu żołnierzy z krajów Unii Europejskiej zostanie wysłanych do
      tego kraju w ramach misji pokojowej ONZ.


      Tylko Włochy potwierdziły, że wyślą na granicę izraelsko-libańską 3 tysiące
      żołnierzy i są gotowe objąć dowództwo misji rozjemczej. Pozostałe kraje
      Wspólnoty z ostatecznymi deklaracjami wstrzymały się do piątku. Wtedy w
      Brukseli odbędzie się spotkanie ministrów spraw zagranicznych Unii. Do tego
      czasu mają być też znane zasady działania misji pokojowej. Na te informacje
      czekają państwa europejskie, które są gotowe wysłać swoje wojska do Libanu, bo
      chcą wiedzieć czy żołnierze będą mieli prawo strzelać w obronie własnej i
      ludności cywilnej. Tak mówili między innymi przedstawciele Hiszpanii, Belgii,
      Francji i Finlandii.

      Szczegóły misji pokojowej przedstawi w piątek sekretarz generalny ONZ Kofi
      Annan, który weźmie udział w spotkaniu unijnych szefów dyplomacji.
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
        • gajasirocco "700 polskich żołnierzy pojedzie do Libanu?"Arabia 24.08.06, 22:23
          700 polskich żołnierzy pojedzie do Libanu?
          IAR
          czwartek, 2006-08-24 22:10:52
          Wiceminister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski przyznał, że Polska
          rozważa wysłanie do Południowego Libanu 700 żołnierzy. Weszliby oni w skład 15-
          tysięcznego kontyngentu międzynarodowych sił pokojowych Organizacji Narodów
          Zjednoczonych.


          Witold Waszczykowski powiedział IAR, że żadne decyzje polityczne jeszcze w tej
          sprawie nie zapadły. Najpierw trzeba sprecyzować zasady relacji między siłami
          pokojowymi a armią libańską i bojownikami Hezbollahu. Muszą też zostać
          określone zasady użycia broni przez żołnierzy UNIFIL-u - podkreślił
          wiceminister. Dodał, że trzeba uniknąć błędów poprzednich misji, na przykład na
          Bałkanach, kiedy to oskarżano błękitne hełmy o brak reakcji.

          Podczas jutrzejszego spotkania ministrów spraw zagranicznych Unii Europejskiej
          w Brukseli, sekretarz generalny ONZ Kofi Annan ma określić, co konkretnie
          należałoby do zadań błękitnych hełmów. W spotkaniu weźmie udział minister spraw
          zagranicznych Anna Fotyga.
          --
          sirocco.turystyka.net
          krajearabskie.prv.pl
        • gajasirocco Francjazwiększa libańskikontyngent do2000żołnierzy 24.08.06, 22:28
          Francja zwiększa libański kontyngent do 2000 żołnierzy
          IAR
          czwartek, 2006-08-24 22:00:35
          Francja wyśle do południowego Libanu w sumie 2 tysiące żołnierzy. Zapowiedział
          to w wystąpieniu telewizyjnym prezydent Jacques Chirac. Żołnierze wejdą w skład
          sił pokojowych ONZ. Wcześniej do Libanu miało pojechać 400 żołnierzy, dziś
          prezydent Chirac zapowiedział wysłanie dodatkowo 1 600 żołnierzy.


          Jacques Chirac powiedział też, że jeżeli ONZ sobie tego życzy, to Francja
          gotowa jest nadal sprawować przywództwo międzynarodowych sił pokojowych w
          Libanie.
          --
          sirocco.turystyka.net
          krajearabskie.prv.pl
            • gajasirocco "Żołnierze w labiryncie" Trybuna 26-08 26.08.06, 13:09
              Żołnierze w labiryncie
              LIBAN * Jaki mandat dla sił międzynarodowych

              Po przewlekłych przetargach rysuje się wreszcie skład rozbudowanych sił
              międzynarodowych (UNIFIL), które przejmą kontrolę południa Libanu wraz z armią
              tego kraju. Najwięcej żołnierzy wyślą kraje Unii Europejskiej – 6 – 7 tys.,
              tzn. prawie połowę przewidzianych 15 tys. Taką decyzję podjęli w piątek
              szefowie dyplomacji państw członkowskich.
              Najliczniejsze kontyngenty zgłosiły Włochy (3 tys.), Francja (2 tys.) i
              Hiszpania (1,2 tys.). Polska zgłosiła na razie ok. 500 żołnierzy, tzn. o prawie
              300 więcej niż obecnie przebywa w Libanie. (...)

              Rozbudowa sił międzynarodowych nie oznacza jeszcze, że Liban wraz z sąsiadami
              natychmiast staną się oazą pokoju. Każda z zainteresowanych stron wiąże bowiem
              z nowymi siłami UNIFIL sprzeczne nadzieje. Izrael chce, by całkowicie rozbroiły
              one Hezbollah i odcięły go od dostaw uzbrojenia. Ale zdaniem szefa francuskiej
              dyplomacji Philippe’a Douste’a-Blazy’ego siły pokojowe ONZ powinny jedynie
              rozbrajać nielegalne islamskie bojówki w „strefie wyłączności” w południowym
              Libanie. Sam Hezbollah gotowy jest utrzymać rozejm, ale nie deklaruje gotowości
              do rozbrojenia. Zaś wyrażona przez premiera Siniorę możliwość włączenia
              bojowników tego ugrupowania do armii już spotkała się z izraelskim sprzeciwem.
              Natomiast rząd libański – podobnie jak Hezbollah – życzy sobie przede
              wszystkim, by wojska izraelskie całkowicie opuściły zajęte obszary, zdjęły
              morską i powietrzną blokadę kraju oraz definitywnie przerwały bombardowania i
              rajdy zbrojne, a także porwania obywateli libańskich. Jakby tego było mało,
              Syria protestuje przeciw rozmieszczeniu posterunków UNIFIL na jej granicy,
              czego domaga się Izrael. Nie wiadomo, czy zadowoli go propozycja, by armia
              libańska kontrolowała tę granicę. Tak więc na siły międzynarodowe czeka
              polityczno-militarny labirynt, w którym można nie tylko pobłądzić, ale poważnie
              oberwać

              -
              sirocco.turystyka.net
              krajearabskie.prv.pl
        • gajasirocco Polscyeksperci owysłaniu żołnierzy doLibanu-Arabia 25.08.06, 22:18
          Polscy eksperci o wysłaniu żołnierzy do Libanu
          IAR
          piątek, 2006-08-25 19:25:08
          Zdaniem eksperta z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych dobrze się stało,
          że kraje Unii Europejskiej wreszcie porozumiały się w sprawie liczby żołnierzy,
          których zamierzają wysłać do Libanu. Ministrowie spraw zagranicznych Unii
          uzgodnili w Brukseli, że w skład sił pojokowych na południu Libanu wejdzie 7 i
          pół tysiąca wojskowych z krajów Wspólnoty.


          Łukasz Kulesa z PISM powiedział, że dzięki temu oddala się widmo wybuchu
          ponownego konfliktu między Hezbollahem a Izraelem. Podczas gdy w miejsce
          oddziałów izraelskich wchodzi słaba armia libańska, bojownicy Hezbollahu mają
          za dużo swobody. Niektórzy z nich mogliby próbować ponownie rozpocząć
          ostrzeliwanie północnego Izraela, co oznaczałoby wybuch konfliktu - tłumaczył
          ekspert. Szefowa polskiej dyplomacji Anna Fotyga poinfomowała w Brukseli, że
          Polska zwiększy liczbę żołnierzy w Libanie z 200 do 500.

          Ekspert uważa, że nasz kraj może sobie pozwolić na wysłanie dodatkowych
          żołnierzy. Nie będzie to kolidowało z naszymi zobowiązaniami w Iraku i w
          przyszłości w Afganistanie - podkreślił Łukasz Kulesa. Do tej pory nasi
          żołnierze z misji pokojowej w Libanie zajmowali się logistyką. Zdaniem eksperta
          w tym regionie dużo pracy czeka na oddziały saperskie. Przed rozpoczęciem
          odbudowy Libanu trzeba teren rozminować i rozbroić niewypały.
          --
          sirocco.turystyka.net
          krajearabskie.prv.pl
          • gajasirocco "Zwiększymy kontyngent wLibanie"Nasz Dziennik 26-8 26.08.06, 13:29
            Zwiększymy kontyngent w Libanie

            Do 500 żołnierzy zwiększy się polski kontyngent w siłach pokojowych ONZ w
            Libanie - zapowiedziała biorąca udział w spotkaniu szefowa polskiej dyplomacji
            Anna Fotyga. W sumie przedstawiciele krajów unijnych zapowiedzieli udział 6-7
            tysięcy wojskowych. Stanowi to niemal połowę składu misji ONZ. Resztę mają
            stanowić kontyngenty z innych państw, m.in. z krajów islamskich. To właśnie
            wzbudziło takie zdenerwowanie w Izraelu, że władze tego kraju zagroziły, iż nie
            pozwolą na stacjonowanie w południowym Libanie oddziałów z krajów
            nieutrzymujących kontaktów dyplomatycznych z państwem żydowskim.

            - Po uzgodnieniu z premierem i prezydentem zgłosiłam zwiększenie naszego
            kontyngentu w Libanie do około 500 osób - oświadczyła wczoraj minister Anna
            Fotyga na konferencji prasowej w Brukseli. Obecnie w południowym Libanie pod
            flagą ONZ w jednostce logistycznej służy 214 Polaków. Nie wiadomo, kiedy do
            Libanu wyjadą dodatkowi żołnierze z Polski.
            Oznacza to, że nasz kontyngent będzie jednym z najmniejszych spośród państw UE.
            Najwięcej żołnierzy mają wysłać Włosi (do 3 tys.), Francuzi (2 tys.), Hiszpanie
            (ok. 1,2 tys.). Ponadto w siłach UNIFIL wezmą udział - już w skromniejszym
            składzie - Belgowie (300-400) i Finowie (250). Niemcy zgłosili gotowość
            wsparcia misji siłami morskimi, a Brytyjczycy - powietrznymi.
            Oznacza to, że Europejczycy będą stanowić trzon nowego UNIFILU, który zgodnie z
            przyjętą w sierpniu rezolucją 1701 ma pilnować rozejmu między Izraelem a siłami
            szyickiego Hezbollahu. Rezolucja przewiduje, że wzmocnione siły mają liczyć do
            15 tys. żołnierzy.
            Uczestniczący w spotkaniu w Brukseli sekretarz generalny ONZ Kofi Annan cieszył
            się z zaangażowania Europejczyków. - Europa dostarczy trzon wojsk. Teraz możemy
            zacząć tworzyć wiarygodną siłę - powiedział Annan. Ogłosił też, że do lutego
            przyszłego roku siłami dowodzić będzie Francja, a następnie dowództwo przejmą
            Włochy.
            Fiński minister spraw zagranicznych Erkki Tuomioja powiedział, że całe siły ONZ
            powinny zostać rozmieszczone na południu Libanu w ciągu 2-3 miesięcy. Zdaniem
            szefa francuskiej dyplomacji Philippe'a Douste-Blazy'ego, siły pokojowe ONZ w
            Libanie powinny rozbrajać nielegalne islamskie bojówki w "strefie wyłączności"
            na południu kraju.
            Siły europejskie w oddziałach UNIFIL mają uzupełnić żołnierze z innych państw.
            Już wcześniej zapowiedziały swój udział niektóre kraje muzułmańskie -
            Indonezja, Malezja i Bangladesz, które nie utrzymują stosunków dyplomatycznych
            z Izraelem.
            Wczoraj izraelskie radio publiczne poinformowało, powołując się na źródło
            polityczne "wysokiego szczebla", że rząd izraelski nie pozwoli na udział
            żołnierzy krajów nieutrzymujących kontaktów dyplomatycznych z Izraelem w siłach
            międzynarodowych ONZ w Libanie.
            BM, PAP
            -
            sirocco.turystyka.net
            krajearabskie.prv.pl
      • gajasirocco Minister SZ Luís Amado krytykuje brak konsensusu.. 24.08.06, 18:39
        Minister SZ Luís Amado krytykuje brak konsensusu w sprawie europejskich sił dla
        Libanu
        Biuletyn MSZ
        czwartek, 2006-08-24 14:38:44
        Jak ocenia minister SZ Luís Amado niedomówienia i milczenie niektórych z państw
        członkowskich UE odnośnie przyszłych europejskich sił dla Libanu nie jest
        zjawiskiem pozytywnym i wpływa na decyzję innych państw [unikanie zdefiniowania
        własnego uczestnictwa. Minister Amado wierzy jednak, że wkrótce UE "będzie w
        stanie podjąć decyzję w tej materii".

        Szef portugalskiej dyplomacji przypomniał, że Portugalia rozważa ewentualne
        uczestnictwo w misji dla Libanu. Podczas wizyty w Ammanie szef portugalskiej
        dyplomacji stwierdził m. in., że "UE powinna odegrać zasadniczą rolę w misji
        ONZ dla Libanu". Minister obrony odbył 21.08. konsultacje z ugrupowaniami
        parlamentarnymi w sprawie ewentualnego wysłania sił zbrojnych do Libanu. Jak
        poinformował, rząd stawia kilka warunków, których spełnienie jest konieczne,
        aby portugalskie siły mogły wziąć udział w misji: - dokładne wyjaśnienie "bez
        pozostawienia jakichkolwiek wątpliwości" mandatu misji ONZ,


        - spójne i uzgodnione zaangażowanie UE,
        - dokonanie przesunięć w aktualnych portugalskich misjach stacjonujących na
        świecie,
        - jasność i pewność co do charakteru pełnionej przez siły zbrojne misji.


        Ponadto minister Obrony przypomniał, że decyzja w sprawie uczestnictwa w misji
        nie może zostać podjętą bez uprzedniej konsultacji z prezydentem Cavaco Silvą,
        który już zapowiedział, że "powinna być ona rozważana z wielką ostrożnością i
        uwagą".
        Za: "Diário Económico" z 22.08
        --
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
      • gajasirocco Brakzgody Izraela dlaudziału malezyjskichoddziałów 25.08.06, 10:02
        Brak zgody Izraela dla udziału malezyjskich oddziałów w misji pokojowej w
        Libanie
        Biuletyn MSZ
        piątek, 2006-08-25 09:47:08
        Malezja zignoruje sprzeciw Izraela wobec ewentualnego udziału malezyjskich
        oddziałów pod flagą ONZ-u w misji pokojowej w Libanie. Premier Malezji Abdullah
        Ahmad Badawi powiedział 17.08, na spotkaniu z reporterami, że to Sekretarz
        Generalny ONZ-u Kofi Annan zadecyduje o tym, czy Malezja weźmie udział w misji
        pokojowej, a nie Izrael.

        "Sprzeciw Izraela to jego sprawa". Stwierdził, że SG ONZ pozytywnie przyjął
        chęć uczestniczenia Malezji w misji w Libanie: "Rozmawiałem z Kofi Annanem
        prawie 10 dni temu, dokładnie podczas spotkania Rady Bezpieczeństwa ONZ.
        Zadzwonił do mnie i spytał o postawę Organizacji Konferencji Islamskiej wobec
        sytuacji w Libanie. Wyraziłem swoje poglądy, m.in. o konieczności wprowadzenia
        natychmiastowego zawieszenia broni, wycofania się Izraela z południowego Libanu
        oraz zwiększenia liczby oddziałów, które miałyby zapewnić pokój na tym
        obszarze"- poinformował premier.

        Abdullah oznajmił także, że poinformował SG ONZ o gotowości Malezji do wysłania
        w pełni zmechanizowanego batalionu do podjęcia operacji w Libanie. O
        potwierdzenie udziału oddziałów malezyjskich pytał też Premier Libanu Fouad
        Siniora. "Powiedziałem mu, że Malezja wyśle oddziały jak tylko ONZ podejmie
        taką decyzję"- przekazał Abdullah. Wicepremier Malezji Najib Tun Razak również
        potwierdził, że Malezja nie weźmie pod uwagę sprzeciwu Izraela. "Izrael musi
        zrozumieć, że jeśli nie respektuje Malezji, nie respektuje Organizacji
        Konferencji Islamskiej (OKI). W takim razie kogo oni szanują, jeśli liczba
        ludności krajów zrzeszonych w OKI stanowi prawie połowę światowej populacji.
        Sprzeciw Izraela może też być odebrany jako podważenie członkostwa Malezji w
        ONZ"- powiedział przedstawiciel młodzieżowej przybudówki rządzącej partii UMNO
        Hishammudin Hussein.



        Za: Malezyjska Agencja Prasowa Bernama z 17.08.
        --
        sirocco.turystyka.net
        krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Dlaczego Izrael przegrał w Libanie"Nasz Dziennik 25.08.06, 11:12
      Dlaczego Izrael przegrał w Libanie
      Izrael tylko szukał pretekstu do ataku na Liban, na co wskazuje choćby fakt,
      że dowódca wojsk Izraela, tzw. IDF (Israeli Defense Force), pozbył się akcji na
      giełdzie 12 lipca 2006 r., dwa dni przez schwytaniem dwu żołnierzy izraelskich
      przez Hezbollah. Tego pojmania Żydzi użyli jako rzeczywistego powodu ataku na
      Liban. Faktycznie już od ponad 100 lat syjoniści twierdzili, że nieodzowne są
      dla Izraela wody rzeki Litani w Libanie, z której to chcieli czerpać 280
      milionów metrów sześciennych wody rocznie.

      Również strategicznie ważną rzeczą dla Izraela było zlikwidowanie sił
      Hezbollahu wspomaganych przez Iran. Prezydent Iranu powiedział, że Izrael
      powinien być wymazany z mapy, jednak Iran nie ma środków, żeby
      tego "wymazywania" dokonać. Na przeszkodzie stoi duży arsenał nuklearny Izraela
      i fakt, że Iran nie ma ani jednej bomby nuklearnej, a radykalnym Żydom udało
      się okiełznać władze w Waszyngtonie.
      Guy Chazan w Tel Awiwie, Kurby Leggett w Bejrucie i Neil King w Waszyngtonie
      opracowali artykuł pod tytułem "Nieudany wypad: Dlaczego plany Izraela
      zniszczenia Hezbollahu tak źle poszły" opublikowany w "The Wall Street Journal"
      z 19-20 sierpnia 2006 roku. Autorzy opisują w nim, jak Izrael miał nadzieję
      zniszczyć Hezbollah, żeby usunąć zaciekłego wroga, który wcześniej zmusił go do
      ewakuacji z Libanu i jest wspierany przez Iran. Państwo, które Izrael chciałby
      zaatakować przy pomocy USA, żeby bronić swojego monopolu nuklearnego na Bliskim
      Wschodzie.
      Izrael po przeprowadzeniu masakry Libanu w ciągu miesiąca przegrał wiele starć
      w walkach z partyzantami Hezbollahu. Naturalnie prasa amerykańska kontrolowana
      przez radykalnych Żydów wybiela Izrael, powtarzając, że "Izrael ma prawo bronić
      się", mimo że jest on agresorem. Neokonserwatywny rząd Busha zwlekał, jak mógł,
      z zawieszeniem broni, żeby dać czas Izraelowi na dokonanie masakry Libanu i za
      pomocą tej masakry szantażować miejscową ludność, uzyskując jej poparcie
      przeciwko Hezbollahowi. Plany te spaliły na panewce i Hezbollah stał się
      bohaterem i dumą Libańczyków oraz ludności w sąsiednich krajach zagrożonych
      budową wielkiego Izraela "od Nilu do Eufratu".
      Jeden z nowocześnie wyposażonych okrętów wojennych Izraela został trafiony i
      ciężko uszkodzony rakietą Hezbollah sterowaną laserem. Mimo niepowodzeń
      Izraela - żeby ratować swoją własną reputację nadszarpniętą fiaskiem w Iraku i
      w Libanie, Bush szerzy fałszywą propagandę, że Izrael wygrał w walce z
      partyzantami Hezbollahu. Oś USA - Izrael ucierpiała na porażce Izraela w
      Libanie mimo masakry tego kraju i zbrodni międzynarodowych popełnionych przez
      Izrael. Sytuacja Syrii też jest silniejsza i nadal popiera ona Hezbollah,
      zwłaszcza że Izrael nie chce oddać Syrii wzgórz Golan, których bezprawny zabór
      stara się uczynić permanentnym.
      Pacyfikacja terenu Gazy przez Izrael też źle idzie. Plan Szarona, popierany
      przez Busha, żeby narzucić jednostronnie granice Izraela z Palestyńczykami,
      został teraz odrzucony, ponieważ ostatnie walki w Libanie i Palestynie
      wskazują, że takie rozwiązanie sprawy nie jest w stanie zapewnić spokoju
      Izraelowi na warunkach, które on chce dyktować Arabom.
      Hezbollah jako organizacja szyitów popierana przez Iran jest atutem tego kraju
      w konfrontacji przeciwko Izraelowi. Syjoniści za słabość Hezbollahu uważają
      fakt, że jej rakiety nie mogły sięgnąć Tel Awiwu. Naturalnie, łatwiej jest
      chować wyrzutnie rakiet typu katiusza niż rakiety o większym zasięgu, zdolne do
      zestrzeliwania samolotów amerykańskich, które są używane przez Izrael. Syria
      zakupiła takie rakiety w Rosji, ale jak dotąd ich nie używała.
      Hezbollah nadal działa sprawnie po stawieniu oporu inwazji Izraela. Teraz
      organizacja ta zajmuje się odbudową Libanu i pomocą dla ofiar zbrodniczych
      ataków Izraela na ludność cywilną, wśród której w Libanie jest milion
      bezdomnych, ponad tysiąc zabitych i tysiące rannych. Transparenty Hezbollahu
      głoszą, że bomby, które zniszczyły Liban, były "Made in the USA". Od dawna
      planowany napad Izraela na Liban w celu kontroli wód rzeki Litani i zniszczenia
      sił Hezbollahu, a także osłabienia pozycji Iranu i Syrii, nie udał się.
      Przegrana Izraela w Libanie osłabiła więc pozycję strategiczną tak jego, jak i
      USA.
      prof. Iwo Cyprian Pogonowski
      Blacksburg, USA
      www.pogonowski.com
      -
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco Izrael nadal okupuje południe Libanu- z Arabia.pl 27.08.06, 21:02
      Izrael nadal okupuje południe Libanu
      IAR
      niedziela, 2006-08-27 14:46:13
      Dwa tygodnie po wprowadzeniu zawieszenia broni, izraelskie wojska nadal okupują
      dziewięć pozycji w południowym Libanie. Libańczycy skarżą się, że izraelscy
      żołnierze ciągle atakują położone przy granicy wioski.


      Zdaniem jednego z przedstawicieli rządu, Izrael wykorzystuje to, że strona
      libańska wywiązała się z postanowień rezolucji ONZ i zawiesiła działania
      wojenne. Liban liczy na to, że dzięki przybyciu sił międzynarodowych - w ciągu
      tygodnia wojska Izraela całkowicie wycofają się z południa kraju
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco "Annan manadzieję,że Izraelwycofa żołnierzy"Arabia 30.08.06, 15:27
      Annan ma nadzieję, że Izrael wycofa wszystkich żołnierzy
      IAR
      środa, 2006-08-30 12:13:20
      Sekretarz generalny ONZ Kofi Annan wyraził nadzieję, że Izrael wycofa
      wszystkich żołnierzy z Libanu. Przypomniał, że już teraz w południowym Libanie
      jest 2 i pół tysiąca żołnierzy sił ONZ.


      Annan zapowiedział, że w najbliższych tygodniach te siły rozjemcze będą liczyły
      5 tysięcy ludzi. Szef ONZ wyraził nadzieję, że wtedy Izrael będzie mógł
      całkowicie wycofać się z Libanu. Annan zapewnił, że siły ONZ skutecznie
      dopilnują przestrzegania rozejmu.

      Kofi Annan wezwał jednocześnie Hezbollah do bezwarunkowego uwolnienia dwóch
      izraelskich żołnierzy. Zostali oni porwani w lipcu po izraelskiej stronie
      granicy z Libanem. Sekretarz generalny ONZ przebywa z wizytą w Izraelu.
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco Izrael zniósł blokadę Libanu-Nasz Dziennik 9-09 09.09.06, 08:40
      Izrael zniósł blokadę Libanu
      Izrael zniósł wczoraj po południu morską blokadę Libanu, przekazując
      nadzorowanie jego wybrzeży okrętom międzynarodowej flotylli. "Kierowane przez
      Włochy siły międzynarodowe będą pilnować przestrzegania embarga na dostawy
      uzbrojenia dla Hezbollahu" - powiedziała rzecznik izraelskiego rządu Miri
      Eisin. Z kolei premier Izraela Ehud Olmert zasygnalizował, że Izrael mógłby
      przekazać sporne terytoria Libanowi, jeśli władze w Bejrucie wypełnią wszystkie
      warunki zawieszenia broni, włącznie z rozbrojeniem Hezbollahu.
      Przedstawiciele Włoch i ONZ kilka godzin wcześniej ogłosili zniesienie blokady
      morskiej. Według Eisin, potrzebny był jednak dodatkowy czas na dopracowanie
      szczegółów. Nałożona przez Izrael tuż po wybuchu walk z Hezbollahem morska i
      powietrzna blokada Libanu miała odciąć szyickich bojowników od dostaw broni z
      Syrii i Iranu.
      W czwartek po południu Izrael zniósł blokadę powietrzną Libanu.
      Biuro Olmerta poinformowało tego dnia, że Niemcy, którzy mają przejąć kontrolę
      libańskiego wybrzeża Libanu, przybędą tam w ciągu dwóch tygodni. Do tego czasu
      wybrzeże będą patrolować żołnierze włoscy, francuscy, brytyjscy i greccy.
      Tymczasem na środowym spotkaniu z rosyjskim ministrem spraw zagranicznych
      Siergiejem Ławrowem Olmert powiedział, że jeśli ONZ zdecyduje, że sporne
      terytorium Farm Szebaa powinno należeć do Libanu, i jeżeli władze tego kraju
      wypełnią postanowienia kończące wojnę, "zgodzimy się o tym porozmawiać" -
      zacytowała premiera izraelska gazeta "Haarec". Położone na styku granic
      Izraela, Syrii i Libanu Farmy Szebaa są okupowane przez Izrael od czasów wojny
      izraelsko-arabskiej z 1967 roku. Bejrut uważa ten rejon za terytorium libańskie
      i żąda, aby zwrócono je w ramach rozejmu. Według ONZ, Farmy Szebaa powinny
      zostać przekazane Syrii.
      Kiedy Izrael wycofał swoich żołnierzy z południowego Libanu w 2000 roku,
      kończąc 18-letnią okupację, wytyczona przez ONZ międzynarodowa linia kontroli
      nie włączyła Farm Szebaa do terytorium Libanu, lecz do wzgórz Golan, które
      Izrael odebrał Syrii w 1967 roku i zaanektował. Na mocy porozumienia
      rozejmowego między Izraelem a Hezbollahem z 14 sierpnia, które zakończyło
      trwający 34 dni konflikt izraelsko-libański, ONZ zgodziła się zrewidować linię
      podziału w ciągu 30 dni.
      PS, PAP
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl
    • gajasirocco Pożar na Bliskim Wschodzie-Nasz Dziennik 13-09 13.09.06, 13:22
      Pożar na Bliskim Wschodzie
      Inwazja Izraela na Liban z różnych względów okazała się klęską. Celem wojsk
      izraelskich było zniszczenie potencjału militarnego Hezbollahu, co się zupełnie
      nie udało. Duże ofiary wśród ludności cywilnej, a także wiele zniszczeń
      obiektów cywilnych nie przełożyło się na likwidację wyrzutni rakietowych czy
      innego typu potencjału zbrojnego. Hezbollah do końca wojny był w stanie razić
      cele na terenie Izraela. Tymczasem Tel Awiw dotknęły duże straty polityczne. Do
      takowych zaliczyć należy przede wszystkim oburzenie światowej opinii
      publicznej. Usprawiedliwianie inwazji motywem uwolnienia dwóch porwanych
      żołnierzy żydowskich nijak nie tłumaczyło skali działań militarnych. Z kolei
      użycie poprzez wojska inwazyjne zakazanej przez umowy międzynarodowe broni
      kaskadowej bulwersuje wszystkich, którzy oglądają doniesienia o kolejnych
      ofiarach wśród ludności cywilnej.
      W świecie arabskim przywódca Hezbollahu Hassan Nasrallach stał się bohaterem.
      Stworzenie przez Izrael nowego arabskiego lidera i ośrodka skupiającego opinię
      świata islamskiego jest w stu procentach nie na rękę politykom izraelskim.
      Tymczasem przegrana wojna niesie ze sobą takie właśnie skutki. Politycy
      izraelscy mieli nadzieję, że społeczeństwo Libanu zwróci się przeciwko
      Hezbollahowi po inwazji na ten kraj. Tymczasem dzieje się wręcz odwrotnie. W
      regionie doszło do sytuacji, że Tel Awiw z jednej strony ma przeciwko sobie
      skrajnie antyżydowski Hamas w Palestynie, z drugiej libański Hezbollah, nie
      licząc niechętnych sobie Syrii, Iranu i innych państw islamskich. Jest to
      poniekąd skutek strategii przyjętej od lat przez Tel Awiw, a polegającej na
      wykorzystaniu do maksimum czynnika przewagi militarnej, osiąganej na Bliskim
      Wschodzie dzięki olbrzymiej pomocy wojskowej udzielanej Izraelowi przez USA.
      Stratedzy Izraela uznali, że należy niszczyć wszelkie możliwe zagrożenia w
      zarodku, wykorzystując olbrzymi potencjał militarny. W tej sytuacji porażka w
      Libanie może mieć dalekie konsekwencje, gdyż niweluje strach i naraża Izrael na
      mnożenie ataków przez różne ugrupowania. Stara nauka militarna i polityczna
      mówi, że nie należy walczyć na wszystkich frontach, lecz gdzieś trzeba zawrzeć
      pokój. Tymczasem Izrael pootwierał sobie bardzo dużo frontów, w żaden sposób
      nie likwidując zagrożenia terrorystycznego. Ostatnią bronią Tel Awiwu jest
      potajemnie wytwarzana nuklearna broń masowej zagłady. Jednakże w niedługim
      czasie i ta przewaga może zostać zniwelowana, jeśli Teheran zdobędzie broń
      analogiczną. Analitycy twierdzą, że Irańczycy są bardzo bliscy tego celu.
      Ewentualny atak USA na Iran wydaje się zaś przedsięwzięciem niezwykle
      ryzykownym.
      Nie widać więc końca konfliktów na Bliskim Wschodzie. Trudno sobie wyobrazić
      normalizację bez bezpośredniego zaangażowania społeczności międzynarodowej
      (ONZ). Konsekwentne blokowanie zaangażowania Organizacji Narodów Zjednoczonych
      przez Izrael i Stany Zjednoczone nie przyniosło pokoju ani w Palestynie, ani
      stabilizacji w całym bliskowschodnim regionie. Wojska rozjemcze tak w Libanie,
      jak i w Autonomii Palestyńskiej wydają się jakąś koniecznością. Długoletnia
      strategia musi jednak brać pod uwagę normalne współżycie Żydów z Arabami.
      Odgrodzenie się szczelnym murem nie odpowiada naturalnemu współżyciu ludzi w
      XXI wieku i jest jakimś niemającym odpowiednika w świecie kuriozum.
      Drugi aspekt wspomnianej sprawy to uwikłanie się w owe konflikty Stanów
      Zjednoczonych. Bezkrytyczne popieranie Izraela doprowadziło do sytuacji, że USA
      zblokowały przeciwko sobie różne kraje arabskie. Tymczasem sami Arabowie są
      mocno podzieleni na różne państwa, frakcje religijne i grupy plemienne. Łączy
      ich nienawiść do Izraela i Ameryki. Tymczasem skuteczna polityka imperialna
      zwykle opiera się na zasadzie "dziel i rządź", a nie na otwartej walce ze
      wszystkimi. Wszystko to sprawia, że bliskowschodnia polityka amerykańska jest
      po prostu nieskuteczna. Nawet lokalne sukcesy militarne (Irak) nie powodują
      obniżki cen ropy naftowej i nie zwiększają bezpieczeństwa w tym regionie
      świata. Niektórzy twierdzą, że izraelski atak na Liban miał poprzedzać inwazję
      Ameryki w Iranie. Jeśli tak by miało być, to w niedługim czasie mógłby zapłonąć
      cały Bliski Wschód i cele, które sobie postawiła Ameryka, wcale nie musiały
      zostać w prosty sposób osiągnięte. Doskonale doświadczyli tego Izraelczycy w
      Libanie. Ultimatum postawione Iranowi, aby wstrzymał badania nad produkcją
      broni nuklearnej, właśnie minęło i można się spodziewać różnych scenariuszy
      zdarzeń. Ewentualny atak amerykański jest dość prosty z militarnego punktu
      widzenia. Jednakże w sensie politycznym mógłby on spowodować intensyfikację
      wojny w Iraku. Tamtejsi szyici, do tej pory spokojnie odnoszący się do
      amerykańskiej okupacji, z pewnością rozpoczęliby działania zaczepne wobec
      stacjonujących w Iraku wojsk. USA zmagają się więc bezskutecznie w
      Afganistanie, Iraku. Gdy do tego dodalibyśmy Iran, sytuacja stałaby się wręcz
      dramatyczna. Iran wszak mógłby się dla Amerykanów okazać drugim Wietnamem.
      Jedyne, co więc może Waszyngton robić, to lokalne bombardowania zakładów
      nuklearnych lub stosowanie sankcji gospodarczych. Trudno jest jednak wyrokować
      o skuteczności również tego typu akcji.
      Mieczysław Ryba
      --
      sirocco.turystyka.net
      krajearabskie.prv.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka