20.05.03, 18:53
SYRIA
Edytor zaawansowany
  • beduinka 27.05.03, 21:50

    Aleppo to drugie największe miasto Syrii. Arabska nazwa miasta – Halab –
    podobno wywodzi się od słowa halib, czyli mleko, gdyż – według legendy – to
    tutaj Patriarcha Abraham doił swoją krowę na wzgórzu, na którym obecnie leży
    miejska cytadela.
    Co zawdzięczają nauki medyczne i miłośnicy zwierząt temu miastu? Setki tysięcy
    chomików zamieszkujących laboratoria i mieszkania całego świata wywodzi się od
    samicy złapanej w 1970 r. niedaleko Aleppo. Przed tym historycznym schwytaniem
    tylko jeden chomik był wspomniany w naukowej literaturze – i to w 1839 r.
    Jest to miasto z multum zabytków. Górująca ze wzgórza cytadela, wielki meczet,
    liczne medresy, hammamy. Wszystko to decyduje o unikalnej atmosferze miasta.
    Miasto słynie ze swoich bazarów. Suk w Aleppo wije się przez najstarszą część
    miasta na długości 12 km lub więcej. Jego ścieżki przez stulecia wydeptywały
    karawany.
  • laukas 26.06.03, 10:30
    Oczywiście prawidłowy adres do drugiej strony jest bez pozdrawiam...

    photos.yahoo.com/laukas2003
  • beduinka 27.08.03, 15:21
    obejrzałam
    podoba mi się dziecko z osiołkiem z okolic Aleppo oraz "jaki jestem odważny"

    --
    Zapraszam na forum o krajach arabskich:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10662
  • piccadilly 30.08.03, 15:34
    Mam prośbę do Ciebie,
    czy możesz mi podesłać kilka praktycznych info
    dot wyjazdu do Syrii i myślę o połączeniu tego z Libanem.
    w '97 roku odwaliłem niezły jak sądzę numer mianowicie przejechałem samochodem
    z nad zatoki perskiej przez S. Arabię, Jordanię, Syrię, Turcję, Bułgarię,
    Yugosławię, Węgry, Słowację do PL. Wtedy nie wiedziałem jak wiele różnych
    atrakcji jest po drodze. To był błąd (choć ja poprostu bardzo się spieszyłem)
    bo Petra, Palmyra, Damaszek, Amman, Alleppo, Kapadocja, Istambuł, Troja,
    zostały miniętę tak blisko a nie zobaczone. Więc jak możesz to napisz:
    -jak najlepiej, najtaniej, najciekawiej dostać się do Syrii?
    - jazda koleją z Turcji do Damaszku czy to ma sens i czy jeszcze jeździ?
    - ceny pewnie cały czas niskie? czy cały czas jest taka korupcja?
    - jak z możliwością wjazdu do Libanu?
    - jak z bezpieczeństwem w Syrii? (pewnie bezpiecznie bo to państwo "bezpieki")
    - jak z bezpieczeństwem w Libanie?
    - czy jest sens jechać autem? jakie są przepisy dot samochodów?
    z góry dziękuję

    pamiętam taki widok, którego nie zapomnę nigdy bo to widok live jak z kart
    Pisma Świętego:
    gdzieś w połowie drogi Damaszek - Alleppo a może już za Alleppo jechaliśmy
    krętą drogą i po prawej i po lewej wzgórza porośnięte "czymśtam" a na jednym z
    tych wzgórz - coś jakby pułka skalna, dróżka, ścieżka a po niej idzie facet w
    dizdaszy i ciągnie za sobą osiołka a na osiołku siedzi kobieta i trzyma
    niemowlę w zawiniątku i siedzi na tym osiołku po kobiecemu z nogami z jedej
    strony. Ubrana w chustkę i jakieś lokalne ubiory.
    Zapiera dech w piersiach.
    a i drugi widok też niezły, gdzieś dalej na kolejnym wzgórzu portret Hafeza Al-
    Assad'a ułożony z kamieni o różnych kolorach ale nie malowane tylko w
    naturalnych kolorach "kamiennych"
    też niezłe
    pa
  • beduinka 03.09.03, 12:48
    piccadilly napisał:

    > w '97 roku odwaliłem niezły jak sądzę numer mianowicie przejechałem
    samochodem
    > z nad zatoki perskiej przez S. Arabię, Jordanię, Syrię, Turcję, Bułgarię,
    > Yugosławię, Węgry, Słowację do PL.

    TRASA NAPRAWDĘ DŁUGAŚNA...A CO TY W TEJ ARABII SAUDYJSKIEJ ROBIŁEŚ?

    Więc jak możesz to napisz:
    > -jak najlepiej, najtaniej, najciekawiej dostać się do Syrii?

    najlepiej - samolotem...
    a najtaniej lub najciekawiej - lądem
    chociaż w tym roku LOT miał (może ma nadal) super ofertę lotów do Bejrutu -
    wychodziło ok. 800 pln z opłatami lotniskowymi (ja tak leciałam w styczniu, a
    wracałam w lutym tego roku)
    do Turcji możesz pojechać autobusem, pociągiem lub stopem...albo możesz się
    dostać też czarterem, np. do Alanyi...musisz pójść do biura podróży i
    wynegocjować tani bilet (jaki by ta opcja ci odpowiadała - to daj znać, może
    uda mi się ci w tej kwestii pomóc)
    po samej Turcji możesz znowu poruszać się pociągami (b. tanie, przewżnie jeżdżą
    w nocy, więc możesz je jednocześnie traktować jako nocleg), autobusami czy
    stopem

    > - jazda koleją z Turcji do Damaszku czy to ma sens i czy jeszcze jeździ?
    z tego co wiem, taka opcja nie wchodzi w rachubę...
    zresztą najtaniej ci wyjdzie poruszanie się po kawałkach...czyli np. do
    granicy...do Aleppo...do Damaszku...

    > - ceny pewnie cały czas niskie?
    w Syrii jest bardzo tanio...wszystko:
    przejazdy (np. Damaszek - Aleppo 100 SL (1 SL = 0,80 pln), Damaszek - Palmira
    120 SL, przejazdy micro w miastach 5 SL)
    noclegi (ok. 150 SL)
    wyżywienie (mała pizza 5 SL, falafel 10-15 SL, napoje typu podróbki coli i
    innych napojów gazowanych 5 SL (w butelkach, w puszkach 25 SL))
    pamiątki itp.
    kosztują naprawdę niewiele
    ja w zeszłym roku przeżyłam 4 miesiące na Bliskim Wschodzie za 350$

    czy cały czas jest taka korupcja?
    ja się z nią nie spotkałam...jest za to rozbudowana biurokracja


    > - jak z możliwością wjazdu do Libanu?
    faceci mogą dostać wizy (darmowe) bezpośrednio na granicy...kobiety muszą je
    uzyskać jeszcze w Amb. Libanu w W-wie (35$)...
    połączenia autobusowe i taksówkami wieloosobowymi


    > - jak z bezpieczeństwem w Syrii? (pewnie bezpiecznie bo to państwo "bezpieki")
    ja czułam się bardzo bezpiecznie...istotnie wszędzie jest mnóstwo policji
    (także turystycznej), ale skala przestępczości jest znikoma...

    > - jak z bezpieczeństwem w Libanie?
    w Libanie na drogach w wielu miejscach są checkpointy, gdzie sprawdzane są
    dokumenty...w miastach przy strategicznych miejscach (urzędy, zabytki,
    organizacje międzyn., ambasady, McDonaldy) są sympatyczni panowie z karabinami
    maszynowymi (ja panu stojącemu przed zamkiem w Trpolisie - najpierw odłączyłam
    magazynek i wyjęłam wszystkie naboje, a później rozłożyłam karabinek na
    części...były to ćwiczenie umiejętności nabytych właśnie w Libanie...w obozach
    dla uchodźców palestyńskich...one są traktowane trochę jak autonomiczne wyspy -
    czyli Libańczycy się nie wtrącają co się dzieje w środku, Palestyńczycy mają
    tam wewnątrz własne władze, armie itp.
    południowa część Libanu jest kontrolowana przez Hezbollah...ja tam pojechałam
    (byłam aż 2 km od granicy z Izraelem)...tam Hezbollah i wojsko izraelskie mają
    zabawę pt. my strzelamy tam, a wy tu...


    > - czy jest sens jechać autem? jakie są przepisy dot samochodów?
    raczej nie...przy wjeździe trzeba płacić jakąś kaucję...nie znam dokładnie
    przepisów..


    --
    Zapraszam na forum o krajach arabskich:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10662
  • ebenezum 02.04.05, 19:18
    (dzielnica Sikerci - zaraz obok Meczetu Wezyra) odchodzą pociągi tylko do
    Europy; po drugiej stronie cieśniny można wsiąść do pociągu w kierunku
    Damaszku. Nie pamiętam dokładnie, jakie miasto tureckie widnieje w rozkładzie
    jazdy, ale dwa (chyba) wagony jadą prosto doo Syrii.
    Uwaga! Linie kolejowe w Turcji są podłej jakości i co rusz coś się wykoleja.
    Nie spotkałem oddzielnych przedziałów.
  • joanna_xx 25.11.03, 19:59
    Dlugo zastanawialam sie coz takiego moglabym napisac pod tym haslem, a raczej-
    od czego zaczac.I mimo, ze- podobnie jak beduinka- najbardziej ukochalam sobie
    Damaszek, rozpoczne od Latakii, starozytnej Laodycei.
    Jest to miejsce niezwykle z wielu wzgledow: piekne plaze, blekitna woda,
    luksusowe hotele, nieco latwiejszy do zniesienia klimat (nie jest tak sucho
    jak w Damaszku,powietrze jest duzo czystsze i jest tu zielen), a przede
    wszystkim bliskosc stanowiska archeologicznego w Ras Szamra (starozytne
    Ugarit). Znajduje sie ono zaledwie 5 min. drogi samochodem od hotelu COTE
    D'AZUR CHAM RESIDENCE (www.chamhotels.com/resortinfo_cote.html). W
    wolnej chwili napisze o Ugarit i odnalezionym tam najstarszym jak dotad
    przykladzie pisma alfabetycznego.Tymczasem polece kilka atrakcji. Przede
    wszystkim najlepiej zatrzymac sie we wspomnianym orzeze mnie wczesniej COTE
    D'AZUR lub MERIDIEN. osobiscie polecam ten pierwszy z tej racji, iz tamtejsza
    prywatna plaza jest bardziej zadbana, mozna tu ponadto wypozyczyc rower wodny,
    motorowke z kierowca lub bez (radze z, ale to juz zupelnie inna historia),
    jest mnostwo atrakcji zwiazanych ze sportem i rekreacja. Zdjecia z tego
    miejsca czesto kojarza sie moim znajomym z Floryda, poza tym nie brak tu pan
    opalajacych sie bez stanikow. Jest to wspaniale miejsce do wypoczynku.
    Udajac sie droga na prawo od glownej bramy hotelu Cote mozna dojechac do
    pobliskich rybnych restauracyjek ciagnacych sie wzdluz plazy. mozna w nich
    zakupic swieze ryby i usmazyc samemu w hotelu (w pokojach sa kuchnie) badz
    poprosic o to na miejscu. Niesamowita atrakcja w Latakii sa pelikany, ktore ma
    wielu sklepikarzy zamiast pieska czy kotka. Mozna je dotknac a nawet
    poglaskac. Jeden taki mnie kiedys dziobnal, zapewniam jednak, ze to nie boli.
    Do zwiedzania miasta mozna wypozyczyc rower (rowniez rodzinny)- wypozyczalnia
    znajduje sie przed brama glowna wjazdu do hotelu Cote.
    Jednak tym, co mi osobiscie sie tu najbardziej podobalo sa wykopaliska w Ras
    Szamra. Mozna tu, podobnie JAK W OPISYWANYM PRZEZ BEDUINKE Crac des Chevalier
    (rowniez mialam przyjemnosc zwiedzic), wszedzie wejsc, wszystko dotknac, a
    widok ze wzgorza jest wprost przepiekny! I jeszcze rada: z doswiadczenia wiem,
    iz lepiej zapoznac jakiegos "tubylca " (= Syryjczyka), w ktorego
    towarzystwie udacie sie do Ras Szamra. Wytarguja wam tanszy bilet, mowiac, ze
    jestescie z rodziny. Bowiem obowiazuja tu podwojne ceny, podobnie jak w innych
    krajach arabskich,- jedne te tansze dla Arabow, drugie- drozsze dla
    pozostalych.
    Kierujac sie na polnoc mozna napotkac wiele ciekawych miejsc:lasy podobne do
    naszych polskich, przydrozne klimatyczne kafejki i tuz obok granicy tureckiej
    pewna wioske, gdzie moj maz kupuje zawsze swieze warzywa i owoce. Podobno
    najlepsze w calej Syrii. Stoi tu tez meczet obok kosciola (w wiekszosci
    mieszkaja tu chrzescijanie) i nikt nie slyszal o zadnych zatargach z tego
    powodu. Niestety nie pamietam nazwy tej wioski. Jezeli kogos to interesuje,
    spytam meza.
    Wiecej nie bede juz pisac, bo rzeczywistosci w Latakii nie da sie opisac.
    Trzeba ja osobiscie poznac...
  • beduinka 25.11.03, 20:41
    joanna_xx napisała:

    > Dlugo zastanawialam sie coz takiego moglabym napisac pod tym haslem, a raczej-

    > od czego zaczac.I mimo, ze- podobnie jak beduinka- najbardziej ukochalam
    sobie
    > Damaszek, rozpoczne od Latakii, starozytnej Laodycei.
    > Jest to miejsce niezwykle z wielu wzgledow: piekne plaze, blekitna woda,
    > luksusowe hotele, nieco latwiejszy do zniesienia klimat (nie jest tak sucho
    > jak w Damaszku,powietrze jest duzo czystsze i jest tu zielen), a przede
    > wszystkim bliskosc stanowiska archeologicznego w Ras Szamra (starozytne
    > Ugarit). Znajduje sie ono zaledwie 5 min. drogi samochodem od hotelu COTE
    > D'AZUR CHAM RESIDENCE (www.chamhotels.com/resortinfo_cote.html). W
    > wolnej chwili napisze o Ugarit i odnalezionym tam najstarszym jak dotad
    > przykladzie pisma alfabetycznego.Tymczasem polece kilka atrakcji. Przede
    > wszystkim najlepiej zatrzymac sie we wspomnianym orzeze mnie wczesniej COTE
    > D'AZUR lub MERIDIEN.

    JA W CZASIE NAUKI WIELOKRTNIE PODRÓŻOWAŁAM PO SYRII Z JEDNYM Z TAMTEJSZYCH KÓŁ
    NAUKOWYCH...TAKŻE W TAKI SPOSÓB PRZYJECHAŁAM ZA PIERWSZYM RAZEM DO LATAKII.
    NOCOWALIŚMY W TAMTEJSZYCH AKADEMIKACH...WARUNKI NA PEWNO GORSZE NIŻ W TYM TWOIM
    HOTELU, ALE DLA MNIE TAKIE RZECZY SIĘ NIE LICZĄ...BYŁA TO W KAŻDYM RAZIE
    KOLEJNA SZANSA DO POZNANIA NASTĘPNYCH STUDENTÓW...
    A INNYMI RAZY JEŹDZIŁAM DO LATAKII WCZEŚNIE RANO, SPĘDZAŁAM TAM CAŁY DZIEŃ NA
    PLAŻY, WIECZÓR ZE ZNAJOMYMI W JAKIEJŚ KNAJPIE, A NAD RANEM KOLEJNEGO DNIA
    WRACAŁAM DO DAMASZKU...

    osobiscie polecam ten pierwszy z tej racji, iz tamtejsza
    > prywatna plaza jest bardziej zadbana,

    JA TEŻ KORZYSTAŁAM Z TEJ PLAŻY - BŁĘKITNA PLAŻA...ISTOTNIE JEST ZADBANA, SĄ TAM
    PRYSZNICE, PRZEBIERALNIE...
    DRUGĄ PLAŻĄ, KTÓRĄ POLECAM JEST RAS HILAL (NIE JESTEM PEWNA NAZWY) - NA PÓŁNOC
    OD LATAKII...DZIKA PLAŻA...ODSTRONNA...

    mozna tu ponadto wypozyczyc rower wodny,
    > motorowke z kierowca lub bez (radze z, ale to juz zupelnie inna historia),
    > jest mnostwo atrakcji zwiazanych ze sportem i rekreacja. Zdjecia z tego
    > miejsca czesto kojarza sie moim znajomym z Floryda, poza tym nie brak tu pan
    > opalajacych sie bez stanikow. Jest to wspaniale miejsce do wypoczynku.
    > Udajac sie droga na prawo od glownej bramy hotelu Cote mozna dojechac do
    > pobliskich rybnych restauracyjek ciagnacych sie wzdluz plazy. mozna w nich
    > zakupic swieze ryby i usmazyc samemu w hotelu (w pokojach sa kuchnie) badz
    > poprosic o to na miejscu. Niesamowita atrakcja w Latakii sa pelikany, ktore
    ma
    > wielu sklepikarzy zamiast pieska czy kotka. Mozna je dotknac a nawet
    > poglaskac. Jeden taki mnie kiedys dziobnal, zapewniam jednak, ze to nie boli.
    > Do zwiedzania miasta mozna wypozyczyc rower (rowniez rodzinny)- wypozyczalnia
    > znajduje sie przed brama glowna wjazdu do hotelu Cote.
    > Jednak tym, co mi osobiscie sie tu najbardziej podobalo sa wykopaliska w Ras
    > Szamra. Mozna tu, podobnie JAK W OPISYWANYM PRZEZ BEDUINKE Crac des
    Chevalier
    > (rowniez mialam przyjemnosc zwiedzic), wszedzie wejsc, wszystko dotknac, a
    > widok ze wzgorza jest wprost przepiekny! I jeszcze rada: z doswiadczenia
    wiem,
    > iz lepiej zapoznac jakiegos "tubylca " (= Syryjczyka), w ktorego
    > towarzystwie udacie sie do Ras Szamra. Wytarguja wam tanszy bilet, mowiac,
    ze
    > jestescie z rodziny. Bowiem obowiazuja tu podwojne ceny, podobnie jak w
    innych
    > krajach arabskich,- jedne te tansze dla Arabow, drugie- drozsze dla
    > pozostalych.

    AKURAT NA TE WYKOPALISKA WCHODZIŁAM Z GRUPĄ STUDENTÓW (ARABOWIEZ UNIWERKU
    DAMASCEŃSKIEGO, BYŁ TO WYJAZD NAUKOWY, MIELIŚMY PAPIERY, WIĘC DO WSZYSTKICH
    ZABYTKÓW WCHODZILIŚMY ZA FRIKO...
    A GDY SAMA PODRÓŻOWAŁAM PO KRAJU TO I TAK WCHODZIŁAM PO CENACH DLA SYRYJCZYKÓW,
    ALBO EWENTUALNIE PO CENACH DLA STUDENTÓW...
    UGARIT TEŻ MI SIĘ PODOBAŁ, CHOĆ WIĘKSZE WRAŻENIE JEDNAK ZROBIŁ NA MNIE CRAC...A
    NAJWIĘKSZE TO JUŻ PALMIRA...TAM WRACAŁAM WIELOKROTNIE...


    > Kierujac sie na polnoc mozna napotkac wiele ciekawych miejsc:lasy podobne do
    > naszych polskich, przydrozne klimatyczne kafejki i tuz obok granicy tureckiej
    > pewna wioske, gdzie moj maz kupuje zawsze swieze warzywa i owoce. Podobno
    > najlepsze w calej Syrii. Stoi tu tez meczet obok kosciola (w wiekszosci
    > mieszkaja tu chrzescijanie) i nikt nie slyszal o zadnych zatargach z tego
    > powodu. Niestety nie pamietam nazwy tej wioski.

    TO JEST CHYBA SAFITA...TEZ TAM BYŁAM, PODOBNIE JAK W TYCH POROSŁYCH LASAMI
    GÓRACH...PODOBNIE WYGLĄDAJĄ GEBEL AKHDAR (GÓRY ZIELONE) W LIBII...

    Jezeli kogos to interesuje,
    > spytam meza.
    > Wiecej nie bede juz pisac, bo rzeczywistosci w Latakii nie da sie opisac.
    > Trzeba ja osobiscie poznac...

    ZGADZAM SIĘ...RUSZAJCIE DO SYRII, DO LATAKII...JUŻ!!!!!
  • joanna_xx 25.11.03, 21:15
    Tez czasem tesknie do takiego zycia jak Ty, choc w tej chwili nie moge sobie
    na nie pozwolic. moze kiedys, jak dziecko bedzie samodzielne...Do Latakii moj
    maz jezdzi praktycznie co roku. JA juz od dwoch lat nie bylam w Syrii, choc
    wszystko zapowiada, ze bede tam w przyszle wakacje- moze sie spotkamy.
    Prawde powiedziawszy Crac tez mi sie bardziej podobal, nagralam nawet z niego
    kasete. Jednak jako osobie, ktora pisala prace magisterska z ugarytyckiego
    alfabetu i ... JAKO niedoszly archeolog srodziemnomorski powinnam cenic
    bardziej wykopaliska w Ras Szamra - dlatego o nich napisalam. a TAK NA
    MARGINESIE, CZY TEZ JESTES OCZAROWANA RESTAURACJAMi syryjskimi, szczegolnie
    tymi w Damaszku i okolicach (mowie o takich z zoo i placami zabaw dla dzieci,
    gdzie wszyscy bawia sie , spiewaja i tancza do samego rana z calymi rodzinami,
    nawet z niemowletami?). podobno,- to cos dla Ciebie, w tym albo zeszlym roku
    otworzyli nowa restauracje w poblizu lotniska- wystrojem przypomina Palmyre.
    Bylas tam moze?MOJ MAZ MOWI, ZE WSPANIALA.
  • beduinka 25.11.03, 21:39
    joanna_xx napisała:

    > Tez czasem tesknie do takiego zycia jak Ty, choc w tej chwili nie moge sobie
    > na nie pozwolic. moze kiedys, jak dziecko bedzie samodzielne...

    może gaja się wypowie, wtedy dowiesz się, jak ona podróżuje, a też ma męża,
    dzieci...

    Do Latakii moj
    > maz jezdzi praktycznie co roku. JA juz od dwoch lat nie bylam w Syrii, choc
    > wszystko zapowiada, ze bede tam w przyszle wakacje- moze sie spotkamy.
    > Prawde powiedziawszy Crac tez mi sie bardziej podobal, nagralam nawet z niego
    > kasete. Jednak jako osobie, ktora pisala prace magisterska z ugarytyckiego
    > alfabetu i ... JAKO niedoszly archeolog srodziemnomorski powinnam cenic
    > bardziej wykopaliska w Ras Szamra - dlatego o nich napisalam. a TAK NA
    > MARGINESIE, CZY TEZ JESTES OCZAROWANA RESTAURACJAMi syryjskimi, szczegolnie
    > tymi w Damaszku i okolicach (mowie o takich z zoo i placami zabaw dla dzieci,
    > gdzie wszyscy bawia sie , spiewaja i tancza do samego rana z calymi
    rodzinami,
    > nawet z niemowletami?).

    też...chociaż mi zawsze większą przyjemność sprawia, jedzenie w domach, z tymi
    rodzinami albo robienie pikniku na pustyni, pod palmami, na plaży...
    w Libii w restauracjach, kawiarniach, plażach są wejścia z napisami "li ailat
    faqat" (tylko dla rodzin) - lubiłam te miejsca bardzo mocno...szczególnie
    plaże, bo nie było tam samotnych "samców"

    podobno,- to cos dla Ciebie, w tym albo zeszlym roku
    > otworzyli nowa restauracje w poblizu lotniska- wystrojem przypomina Palmyre.
    > Bylas tam moze?MOJ MAZ MOWI, ZE WSPANIALA.

    przy lotnisku którego miasta??

  • jalane 27.11.03, 08:41
    Joanno, bardzo,bardzo proszę cię o pomoc. Jeśli pisalaś pacę o Ugarit, to czy
    wiesz może, jakie pobliskie stanowiska przetrwały kryzys roku 1200, ew. gdzie
    szukać wiadomości na ten temat.
    Przy okazji, mi też bardziej podobał się Krak. Robi niesamowite wrażenie.
    Pozdrawiam
  • joanna_xx 27.11.03, 15:34
    najpierw odpowiem beduince, ze chodzilo mi o lotnisko w Damaszku, a
    restauracja ma nazwe Gate of Damascus czy cos takiego. moj maz nie ma teraz
    pamieci do takich spraw. co do podrozowania z dziecmi, to nie wiem czy mnie
    dobrze zrozumialas: chodzilo mi o takie atrakcje jak jazda na wielbladzie,
    pustynia, mieszkanie z beduinami, itp. a dziecko sie w takich warunkach meczy.
    ja tez, byl czas, ze kursowalam miedzy POLSKA a SZWECJA praktycznie co
    miesiac, pierwszy raz jak dziecko mialo 2,5 miesiaca. jednak prom, samolot czy
    dobry hotel to nie to samo co przwdziwe poznawanie rzeczywistosci. i do
    takiego zycia tesknie...
    jezeli chodzi o Ugarit, to moja wiedza ulotnila sie z czasem, ale mimo to
    sprobuje Ci pomoc.
    po pierwsze, o ile pamietam najazd "ludow morza" mial zniszczyc wszystkie
    wieksze cywilizacje poczawszy od Troi i calego zach wybrz. Azji Mn, az do
    Egiptu, niszczac po drodze min, wlasnie Ugarit, panstwo Hetytow i Amorytow.
    Wiesz, w zasadzie to nigdy nie rozpatrywalam tej kwestii z tego punktu
    widzenia i musze sie porzadnie zastanowic. przychodza mi na mysl Fenicjanie,
    ale z tego co czytalam u Sabatino Moscatiego (rowniez Barthel tak uwaza)
    wlasciwa historia ludu zwanego przez Grekow Fojnikes przypada wlasciwie na
    czasy po 1200. Poza tym nie bardzo wiem co rozumiec przez termin "pobliskie "
    stanowiska.czy chodzi Ci tylko o najblizsze sasiedztwo Ugarit czy o caly
    teren od Troi do Egiptu?
    Moze pomoga Ci takie ksiazki jak:
    j. Zablocka HISTORIA BLISKIEGO WSCHODU W STAROZYTNOSCI- wiem, ze z tej
    pozycji korzystaja studenci archeologii srodziemnomorskiej;
    P. Bielinski STAROZYTNY BLISKI WSCHOD,
    Horst Klengel HISTORIA I KULTURA STAROZYTNEJ SYRII.
    Sa to chyba jednak ksiazki typu popularno- naukowe , ale moze w srodku
    znajdziesz wiecej cennej bibliografii. Ze starozytnych historykow znam jedynie
    tych, ktorzy pisali glownie o dziejach Grecji i Rzymu, np. Herodota. i o ile
    pamietam opisywal on tez dzieje wschodu; jednak nie zawsze byl on rzetelny:
    wierzyl w legendy (przykladem mrowki indyjskie) i nie potrafil weryfikowac
    zrodel. i tak w rzeczywistosci, to nie wiem co Ci polecic z tego zakresu.
    jeszcze pomysle,moze tez cos znajde. wtedy dam Ci znac.
  • inczgacziga 27.02.04, 14:55
    restauracja w oryginalnej nazwie to Bawwaba, dania smaczne, ale zimne (jest to
    chyba jedna z największych restauracji w Damaszku, więc dania zdążą zupełnie
    wystygnąć na dystansie kuchnia - stolik gościa); ponadto obsługa też raczej
    chaotyczna... najlepiej (ale i najdrożej) mozna zjeść chyba w Elisarze w Bab
    Toumie, ale i tak najsmaczniejszą kuchnię oferują restauracje Aleppo, po
    konkurencyjnych do damasceńskich cenach
  • joanna_xx 27.11.03, 16:50
    1.STAROŻYTNE MIASTO ODKRYTO W SYRII!

    Piaski pustyni w Syrii skrywały 50,000 artefaktów starożytnego miasta. W
    obrębie badanego obszaru odkryto również świątynię! Pustynie Bliskiego
    Wschodu, w tym również Syrii skrywają wiele architektonicznych pozostałości ze
    świata starożytnego. Na takie pozostałości natrafili własnie niemieccy i
    amerykańscy naukowcy. Kiedy ekipa amerykańskich archeologów pracowała przy
    odkrywaniu świątyni datowanej na 2700 rok BC, ekipa niemiecka zajęła się
    rekonstrukcją życia codziennego, politycznego ówczesnego mieszkańców miasta.
    Doprowadziło to do niesamowitych wyników. Kiedyś ty było tętniący życiem
    obszar, teraz jest to zwykła pustynia gdzie oprócz kilku Beduinów nie można
    spotkać nikogo.
    Pozostałości miasta sięgają 4000 tyś. BC i było to jedno z pierwszych miast
    huryckich. Nazywało się Urkesz i dziś znajduje się w północnej Syrii w pobliżu
    granicy Turcji i Iraku.
    Pierwsze wzmianki o odkryciu starożytnego miasta sięgają lat 1920-1930, XX
    wieku. W roku 1948, odkryto posąg brązowego lwa z pokrytym pismem klinowym.
    Inskrypcja która była pokryta na jednej z łap, mówiła o królu Urkesz, który
    zbudował świątynię. Starożytne teksty mówiące o wielkim ośrodku miejskim
    zostały odkryte na obszarze dzisiejszych badań i przechowywane są w Museum
    d'Louvre w Paryżu, a także w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.
    Granice i rozmiar miasta nie są jeszcze do końca znane. Niemiecka ekipa
    rozpoczęła poszukiwania starożytnego Urkesz w pobliżu Tell Mozan i tam też
    odkryła wiele pieczęci datowanych na ten okres a także mówiących o pałacu
    lokalnego króla którego pozostałości skrywa najprawdopodobniej Tell Mozan.
    "Jak funkcjonowała światynia?, "Gdzie znajdowały się struktury urbanistyczne w
    Urkesz" czy "Jak miasto "żyło" w okresie swojego największego rozkwitu" - na
    te pytania próbuje odpowiedzieć Profesor Peter Pfaelzner z Uniwersytetu
    Tuebingen w Niemczech. "Spodziewamy się, że Urkesz był ważnym ośrodkiem
    politycznym i religijnym w okresie środkowego brązu" - mówi profesor.
    Urkesz jest podzielony na dwie części: dolne i górne miasto. Świątynia
    znajduje się części górnej. Miedzy górnym a dolnym miastem archeolodzy odkryli
    dużą wolną przestrzeń wśród zabudowań mieszkalnych. Jest to najprawdopodobniej
    plac handlowy.
    Światynia była 6 metrów wysoka i 20-30 metrów szeroka z wieżą podobną do tych
    odkrytych w południowej Mezopotamii. Na szczyt gdzie była właściwa świątynia
    prowadziły długie schody.
    Oprócz tego ekipa niemiecka odkryła pozostałości domów w których pod podłogami
    były szkielety dzieci.
    Wykopaliska zaczęły się w roku 2001. Sezon wykopaliskowy w Tell Mozan podtrwa
    przez całe lato.
    [The Daily Star]

    2. Archeolodzy odkryli w Syrii cenna mozaikę z III wieku

    Polsko-syryjska ekipa archeologiczna odkryła w Palmyrze na północnym wschodzie
    Syrii doskonale zachowaną mozaikę z III wieku - podała w sobotę syryjska
    agencja prasowa SANA.
    Szef służb archeologicznych w Palmyrze, Chaled al-Asad powiedział agencji, że
    mozaika o powierzchni 70 m kw. została odkryta na głębokości dwóch metrów
    poniżej poziomu starożytnego pałacu.
    W centrum mozaiki przedstawiona jest walka ludzi ze skrzydlatymi mitycznymi
    zwierzętami. Obrzeże zdobią przedstawienia owoców i zwierząt.
    Zdaniem Chaleda al-Asada, mozaika jest najcenniejszym z dotychczas odkrytych
    obiektów starożytnych w Palmyrze.
    Okres świetności Palmyry, położonej ok. 240 km na północny wschód od Damaszku,
    przypadł na II-III w n.e., kiedy była stolicą królestwa założonego przez
    Odenatusa. Z tego okresu zachowało się tam wiele budowli, łączących elementy
    sztuki hellenistycznej z rdzenną tradycja aramejską. W 273 r. wojska
    rzymskiego cesarza Aureliana zdobyły miasto. Rzymianie zbudowali tam wielki
    obóz wojskowy Dioklecjana.
    Polscy archeolodzy prowadzą prace w Palmyrze od 1959 r.


    Wszystkie dane pochodza z www.mezopotamia.pl
    mam nadzieje, ze beduinka juz o tym wczesniej nie pisala
    -------------------------------------------------------------------------------


  • joanna_xx 04.12.03, 14:43
    I. ALFABET Z UGARIT

    Była wiosna 1928 roku. Syryjski rolnik z plemienia Alawitów orał swoje pole
    znajdujące się na wzniesieniu o nazwie Ras Szamra w niewielkiej odległości od
    morza nad Zatoką Minet el Beida , usytuowaną 12 km na południe od Latakii (
    starożytnej Laodycei). Nagle zahaczył o coś pługiem. Był to dosyć duży głaz,
    po odsunięciu którego ukazał mu się podziemny korytarz zakończony sklepionym
    grobem. Wieśniak znalazł tam terakotowe odłamki a nawet całe naczynia.
    Wiadomość o znalezisku dotarła prędko do francuskiej stacji archeologicznej w
    Bejrucie, Service des Antiquités, którą kierował wówczas Charles Virolleaud .
    Zbadawszy zawartość grobu zbudowanego w stylu mykeńskim, postanowiono tu
    kopać. Okazało się, że był on częścią całego cmentarza, a skoro był cmentarz,
    musiało być też i miasto.
    Na początku ograniczono się jedynie do Minet el Beida, ale po kilku dniach
    przeniesiono się także na wzniesienie Ras Szamra znajdujące się ok. 1 km od
    miejsca odkrycia grobu. Słyszano bowiem od tubylców o licznych znaleziskach w
    tym miejscu. Krążyła wśród nich też legenda „o starożytnym mieście tak dużych
    rozmiarów, że obejście jego murów zabrałoby kilka dni” . Od tamtej chwili
    prowadzi się w tym miejscu, z przerwą spowodowaną przez II Wojnę Światową,
    systematyczne prace, kierowane najpierw przez C.F.A. Schaeffera, następnie
    przez H. de Contensona. Sam Virolleaud miał niedługo po odkryciu znaleziska
    powiedzieć: „Wszystko więc skłaniało nas w roku 1928 do podjęcia badań
    grobowca w Minet el- Beida i akropolu w Ras Szamra. Do podjęcia ich przy tym
    bezzwłocznie, gdyż uwaga handlarzy starożytności była już pobudzona. „Dzikie”
    wykopaliska wyrządzają metodycznym badaniom tak wielkie szkody, że należy,
    jeśli tylko można, interweniować jak najszybciej. Francuska Académie des
    Inscriptions et de Belles Lettres wyznaczyła natychmiast dla kierowania
    projektowanymi pracami młodego badacza prahistorii- znanego już ze swych badań
    w Alzacji- Claude F. A. Schaeffera. Jest on konserwatorem Muzeum Narodowego
    w Saint- Germain- en- Laye. Schaeffer dobrał sobie do pomocy Georges’a
    Cheneta również prahistoryka (...). Już pierwszy okres prac w roku 1929
    przyniósł Schaefferowi i Chenetowi wspaniałe żniwo. Grób w Minet el- Beida
    został całkowicie opróżniony. Znaleziono inne groby w bezpośrednim
    sąsiedztwie. Zaczęto również poszukiwania na wzgórzu Ras Szamra. Rozszerzone i
    rozwinięte w latach następnych dały one nadspodziewane rezultaty” . Owo słynne
    wzgórze o szerokości ok. 500 m i długości ok. 600, obejmujące 22 hektary
    dotychczas ledwie zostało zbadane w 1/10. Mimo to rezultaty są zaskakujące;
    doszukano się tu 5 poziomów archeologicznych, z których najstarszy pochodzi
    z „przedceramicznego” VII tysiąclecia. Osiedle to, o stosunkowo dużych
    rozmiarach, posiadało urządzenia obronne, co świadczy o dawności konfliktów z
    sąsiadami. Zidentyfikowano je, jako ruiny starożytnego, niegdyś kwitnącego
    miasta Ugarit. Już wtedy znajdował się tu ważny ośrodek, w którym krzyżowały
    się sąsiednie kultury. Jednak prawdziwe osadnictwo miejskie zaczęło się tu od
    połowy IV tysiąclecia. Największą uwagę zwraca na siebie warstwa pochodząca z
    3600– ok. 1200 r. Był to okres wielkiego jego rozkwitu, którego szczyt
    przypadł na XV- XIVw.
    Po przekopaniu nieznacznego obszaru, archeologom ukazały się pozostałości
    pałacu zbudowanego całkowicie z kamienia; w nim zaś pokoje, w których
    znajdowały się m.in. liczne tabliczki gliniane. Część z nich zawierała
    akadyjskie kliny; inne zaś były spisane w tajemniczym nieznanym dotąd piśmie.
    Ów budynek, największa i najokazalsza budowla, został zidentyfikowany później
    jako tzw. „Wielki Pałac” i zajmował powierzchnię ok. 1000 m². Jak na obszary
    Syrii-Palestyny był on niemal „cudem”, gdyż dotąd uważano, że na terenach
    wciąż niepokojonych walkami wewnętrznymi i przemarszami wojsk wojujących ze
    sobą mocarstw, nie mają prawa powstać tak wielkie budowle (co zresztą
    potwierdziły wykopaliska archeologiczne), a nawet jeśli wcześniej były, to na
    skutek działań powyższych czynników przestały istnieć. W przeciwieństwie
    pałaców babilońskich czy egipskich, te z ziem Lewantu były raczej skromnych
    rozmiarów, zazwyczaj o niezbyt wyszukanej architekturze i wystroju. Natomiast
    pałac z Ugarit przełamał wszelkie dotychczasowe wyobrażenia o państewkach
    Bliskiego Wschodu; dostarczył naocznego dowodu, że i tu mogła powstać taka
    budowla.
    Krążyły również pogłoski, że pałac miał zawierać wielkie bogactwo. Tak
    wyczytano min. z jednego z ok. 350 akadyjskich listów znalezionych w Tell el-
    Amarna , gdzie niegdyś istniała stolica Amenhotepa IV. List ten został
    napisany przez władcę Byblos do tegoż faraona. W późniejszych czasach odkryto
    również dwa inne, mniejsze pałace; jeden z nich nazwano „Małym Pałacem”, drugi
    zaś był najstarszy ze wszystkich 3; pochodził bowiem z początku II
    tysiąclecia. Archeolodzy odkopali również 2 świątynie poświęcone lokalnym
    bóstwom, wraz z kompleksem budynków dla kapłanów i służby świątynnej. Jedną z
    największych rewolucji okazała się jednak biblioteka należąca do kompleksu
    świątynnego i sąsiadująca z nią prawdziwa szkoła pisarska. Ta ostatnia była
    dużą ciosaną budowlą z szerokim wejściem i dziedzińcem wewnętrznym. Wyposażono
    ją w studnie i rynny deszczowe. Naokoło dziedzińca znajdowały się wybrukowane
    pomieszczenia, z których schody poowadziły na wyższe piętro. W szkole tej
    znaleziono wiele tabliczek z alfabetem, dwujęzykowymi słownikami i ćwiczeniami
    z pisania. To tutaj młodzi kapłani opanowywali tę trudną sztukę i poznawali
    różne używane w Ugarit języki. Korzystali oni przy tym z licznych „leksyków”
    sporządzanych przez ich nauczycieli; na jednym z nich znalazło się nawet imię
    autora: „Rabana, syn Sumejana, kapłan bogini Nisaba” . Poniżej akropolu
    rozciągało się duże miasto podzielone na okręgi, wśród których ważną rolę
    wydawała się mieć dzielnica rzemieślnicza. Na terenie Ras Szamra odnaleziono
    wiele świadectw niegdysiejszej świetności Ugarit, wśród nich rzeźby z kości
    słoniowej, świadczące o wysokim kunszcie artystycznym rzemieślników ugaryckich
    oraz liczne ozdoby kobiece, narzędzia i broń. W rzemiośle artystycznym w
    zasadzie przeważają małe formy, gdyż przeznaczone były głównie na handel,
    bezpośrednią wymianę. Równocześnie większość z nich świadczyła o bogatej i
    złożonej kulturze z licznymi wpływami obcymi.
    Duże zainteresowanie wzbudziły również tabliczki gliniane z 6 odmiennymi
    systemami pisma: akadyjskim klinowym, hieroglificznym egipskim, pismem cypro-
    minojskim, hieroglifami hetyckimi, pismem huryckim i właśnie wspomnianym
    wcześniej nieznanym dotąd pismem. Systemy te służyły do zapisywania takich
    języków, jak sumeryjski (którym operowali jedynie kapłani), akadyjski ( który
    był językiem dyplomatycznym owych czasów; w tym języku lokalni władcy
    pisywali sprawozdania dla egipskich faraonów), egipski ( Egipt rozciągał tu
    swoje wpływy przez wiele stuleci), hetycki (język kolonistów z Azji
    Mniejszej), cypro-minojski ( z racji bliskości tych wysp i potrzeby handlu),
    hurycki (który był wówczas nie mniejszą zagadką dla uczonych niż ugarycki)
    oraz jakiś nowy język. Tak więc kapłani ugaryccy dla utrzymania kontaktów z
    sąsiadami musieli opanować wszystkie te języki i systemy pisma. Dlatego
    nigdzie w ówczesnym świecie nie było tak dużej potrzeby stworzenia
    uproszczonego jednolitego i ogólnie zrozumiałego pisma jak tutaj. Te wymagania
    miał spełnić ów ostatni zagadkowy język, jak i to nieznane pismo, w którym
    został zapisany, a który archeolodzy nazwali ugaryckim, od miejsca
    znalezienia. Większość z tekstów znaleziona została w archiwach pałacowych.
    Te, które pochodziły z biblioteki posiadały tematykę mitologiczną, zaś inne
    przechowywane w arch
  • joanna_xx 04.12.03, 14:45
    Te, które pochodziły z biblioteki posiadały tematykę mitologiczną, zaś inne
    przechowywane w archiwum w „Wielkim Pałacu” (przy IV dziedzińcu) były
    dokumentami prawnymi, kontraktami, tekstami gospodarczymi i administracyjno-
    finansowymi . W archiwum południowym odnaleziono też wiele dokumentów
    międzynarodowych, oraz tekstów ze spisami osób i inwentarza. Z pism tych
    dowiedzieć się można nie tylko o historii, gospodarce czy mieszkańcach Ugarit,
    ale również o dziejach innych państewek Syrii i Palestyny w XV, XIV i XIII w.
    Większość tych tekstów spisana była w języku akadyjskim. Natomiast, co się
    jeszcze później okaże, teksty mitologiczne (religijne) napisane były głównie w
    języku ugaryckim.
    Przed przystąpieniem do omówienia okoliczności odczytania pisma, należałoby
    jednak przypomnieć pokrótce dzieje miasta, które wyłoniło się spod ziem
    syryjskiego wzgórza. Obszary Syrii i Palestyny, jak wiadomo, w starożytności
    rozciągały się od Mezopotamii do Egiptu, między pustynią Arabską a Morzem
    Śródziemnym; były to głównie pasma górskie przecięte rzekami i dolinami. To
    rozczłonkowanie spowodowało odrębny niż w Mezopotamii rozwój państw, o formach
    zbliżonych do greckiej polis. Ponadto obszar, w przeciwieństwie do Egiptu i
    Mezopotamii, charakteryzuje brak wielkich rzek; ponadto syryjskie rzeki nie
    były ani spławne ani odpowiednie dla rolnictwa, a kraj był zdany na deszcz i
    rosę. Rolnictwo zaś nie mogło tu być oparte o system sztucznego nawadniania.
    Mimo wszystko, położenie na skraju tzw. „urodzajnego półksiężyca” i liczne
    dobra naturalne wzbudzały zazdrość, a dostępność terenu nie utrudniała wrogom
    manewrów. W ten sposób nigdy na dłużej nie osiągnięto tu pełnej autonomii. W
    składających się na obraz Syrii- Palestyny małych państewkach, rządziły
    lokalne dynastie, składające przysięgę wierności aktualnemu suwerenowi.
    Kontrolę nad nimi sprawował specjalny urzędnik („komisarz” czy „gubernator”)
    pilnujący porządku i regularnego płacenia daniny na rzecz aktualnego
    zwierzchnika. Spełniał on też rolę mediatora w przypadku zatargu między
    państewkami.
    Przykładem takiego miasta-państwa był bogaty Ugarit, ze „stolicą” o tej samej
    nazwie. Było to państewko oparte na niewolnictwie, o żywych kontaktach
    ekonomiczno-kulturalnych nie tylko z sąsiednimi przyległymi miastami, ale też
    z Anatolią, Mezopotamią, Egiptem a nawet z wyspami Morza Egejskiego (Kretą,
    Cyprem, Rodos). Zasiedlone zostało już w VII tysiącleciu, najprawdopodobniej
    przez ludność semicką. Za czasów Nowego Państwa, szczególnie w XVI-XIV w.
    znalazł się, jak cały ten obszar, pod wpływem Egiptu ; jedynie skrajna północ
    (min. Aleppo) należała wciąż do strefy wpływów Mezopotamii. Ten pierwszy,
    potrzebując dużej ilości drewna, zakładał w pasie syryjsko-palestyńskim liczne
    enklawy. Zawierał też liczne przymierza z miastami-państwami, które często
    pieczętowane były małżeństwami. Mimo zależności od Egiptu, państewka
    zachowywały dużą niezależność; ograniczenia dotyczyły jedynie politycznych
    spraw międzynarodowych. Bowiem supremacja egipska na ogół polegała na
    nakładaniu trybutu, tylko czasem na wysłaniu wojska. W podobnej sytuacji był
    również Ugarit. W tym czasie mógł on jednak prowadzić ożywione życie
    gospodarcze, co było mu „na rękę”, gdyż handel miał dla niego pierwszorzędne
    znaczenie; po pierwsze dlatego, iż sam dysponował materiałem eksportowym, po
    drugie dlatego, że znajdował się na skrzyżowaniu najważniejszych niemal
    szlaków starożytnego Bliskiego Wschodu. Był ważnym ogniwem łączącym
    Mezopotamię z Basenem Morza Śródziemnego i Anatolię z Egiptem. Spełniał on
    więc rolę ważnej syryjskiej metropolii handlowej, w dodatku miał dostęp do
    morza, przez które wiodły szlaki handlowe dalej na Zachód. W związku z tym
    musiał posiadać dużą ilość statków, by „obsłużyć” niemal cały Wschód. Jak
    znaczna była słynna ugarycka flota za czasów zwierzchności hetyckiej można
    wywnioskować na podstawie jednego z listów skierowanego do władcy Ugarit w
    sprawie uzbrojenia aż 150 jej statków. To bogate miasto, w którym kwitło
    rzemiosło, utrzymywało się głównie z handlu i kupiectwa. Kupcy byli tu warstwą
    wybraną, zaś największym przedsiębiorcą był sam król. Z inskrypcji dowiadujemy
    się o towarach eksportowanych z Syrii, min. z Ugarit. Było to słynne syryjskie
    drewno, z którego budowano w Egipcie statki i domy; produkowano też sarkofagi.
    Drzewo jodłowe służyło do produkcji smoły potrzebnej przy mumifikacji; z
    drzewa moringa tłoczono oliwę. Dobrami eksportowymi były też wyroby
    włókiennicze, barwniki, wino i miód oraz kruszce z syryjskich gór ( bryły
    rudy, sztaby lub jako gotowe wyroby, przetapiane później w miejscu
    przeznaczenia na inne cele). W Ugarit wytwarzano też broń, ozdoby, przedmioty
    codziennego użytku; miasto znane było też ze snycerstwa w kości słoniowej.
    Były tu również liczne warsztaty tkackie; tu wytwarzano słynną fenicką
    purpurę. Towary te w dużej mierze służyły miejscowym potrzebom; jednak znaczna
    część z nich była przeznaczona na eksport. Ważną rolę odgrywał w Ugarit
    również import. W związku z tym widać tu było liczne obce elementy, które
    zostały scalone, dając jako wynik nową oryginalną sztukę na bardzo wysokim
    poziomie, która nie mogłaby powstać w żadnym innym miejscu antycznego Wschodu.
    Miasto to utrzymywało kontakty z Mezopotamią, Egiptem, Anatolią, a także
    lokalnymi terenami Syrii i Palestyny. Dowiadujemy się o tym z dokumentów
    gospodarczych spisanych w języku i piśmie ugaryckim. Co jest jednak
    najbardziej interesujące, także z Cyprem, Kretą, wyspami Morza Egejskiego, a
    nawet Grecją lądową, w szczególności z Mykenami. Jak pisze Moscati , „element
    egejski wyraźny jak nigdzie indziej, nadaje odrębny ton tej tradycji
    artystycznej. Element ten stanowi w sztuce ugaryckiej łącznik między Wschodem
    i Zachodem”. Zresztą wpływy egejskie widać było nie tylko w samym Ugarit;
    również w Fenicji, gdzie np. w późniejszym czasie zaczęto bić monetę, na
    której odciskano obrazki naśladujące wzory greckie (np. symbole bóstw).
    Kontakty Syrii ze światem egejskim widać głównie w ceramice; w Alalach
    znaleziono wyroby wykonane w średnio- minojskim stylu Kamares, które
    importowano z Krety, w Ugarit zaś napotkano na, obok ceramiki importowanej,
    egzemplarze wykonane na miejscu według kreteńskich wzorów; tutaj
    prawdopodobnie Minojczycy mieli swoją faktorię handlową. Ponadto znaleziska
    archeologiczne w Ugarit i dokumenty z „Małego Pałacu” dotyczące stosunków
    zagranicznych potwierdzają istnienie silnych wpływów mykeńskich na tym
    obszarze. Obce ( min. właśnie greckie) wpływy widać też w budownictwie.
    Do Ugarit importowano wiele towarów: ze świata egejskiego przywożono liczną
    ceramikę znajdywaną w miejscowych grobowcach, które często wskazywały na typ
    mykeński lub minojski. Z Cypru z kolei przywożono słynną miedź, co umożliwiało
    rozwój przemysłu metalowego i wyrób przedmiotów z brązu. Często też
    przerabiano ją tu, nim trafiła do portu docelowego. Syria więc nie tylko była
    wielkim producentem dóbr eksportowanych w czterech kierunkach świata, ale
    również pełniła rolę pośrednika handlowego między sąsiadami. Poza tym Cypr
    współpracował z Ugarit w sprawie zwalczania piratów we wschodniej części Morza
    Śródziemnego. Na morzu pomagali sobie też władcy lokalni o czym świadczy list
    władcy Tyru do władcy Ugarit, który donosi o rozbiciu się statku należącego do
    ugaryckiego armatora. Ten list zostanie później dokładniej przybliżony.
    Poza handlem i przemysłem ważną rolę odgrywało też rolnictwo i hodowla, ku
    rozwoju których istniały odpowiednie warunki: nadmorskie niziny i łagodny
    klimat. Uprawiano pszenicę, jęczmień, proso i len a na terenach górzystych
    zakładano winnice i sady. Dzięki rolnictwu wytwarzano liczne produkty
    eksportowe: tkaniny, oliwę, kosmetyki
  • joanna_xx 04.12.03, 14:53
    Dzięki rolnictwu wytwarzano liczne produkty eksportowe: tkaniny, oliwę,
    kosmetyki, wino (słynne w starożytności) a nawet lekarstwa. Osiągano też
    wysoki kunszt rzemiosła, szczególnie rzeźby w kości słoniowej, którą mieli na
    miejscu, bowiem źródła pisane pochodzące z połowy 2 tysiąclecia potwierdzają
    istnienie tu dużych stad słoni.
    Społeczeństwo Ugarit było podzielone. Obok pełnoprawnych obywateli byli też
    imigranci z innych miast-państw, z terenów koczowniczych oraz niewolnicy. Żyło
    ono dostatnie, korzystając przy tym z wszelkich przejawów kultury, która była
    na wysokim poziomie. Ponadto bardzo rozwinięta gospodarka, a także liczne
    bogactwa; wszystko to sprawiło, iż Ugarit był terenem zakusów różnych państw.
    Do Ugarit ściągały więc liczne rzesze imigrantów, skuszonych jego zasobami.
    Ugarit, podobnie zresztą jak cały ten obszar, wciąż najeżdżany był przez
    koczownicze ludy z Pustyni Arabskiej. Poza tym od mniej więcej XVII w. na
    tereny północnej Syrii zaczęli napływać Huryci (ich wpływ zaznacza się nawet
    w języku ugaryckim). Te działania przyczyniły się do przemieszania
    etnicznego . Na skutek powyższych czynników historia tego miejsca była
    burzliwa i ożywiona, choć miasto nigdy nie było potęgą wojskową i nie
    odgrywało większej roli politycznej. Jednak wielkość Ugarit wynikała z jego
    szerokich stosunków z innymi krajami i z portowego położenia.
    Historia Syrii i Palestyny charakteryzowała się ciągłymi zmianami; państewka
    przechodziły z rąk do rąk coraz to nowych suwerenów. Jednak chyba najdłużej,
    choć z przerwami, zarządzał nimi Egipt. Zaś władza nad tym obszarem musiała
    być odnawiana za każdym razem, gdy na tronie pojawił się nowy władca, nawet
    jeśli od lat była ona w rękach jednego państwa. Władza Egiptu była
    wielokrotnie osłabiana; wtedy to przychodził inny „pan”, który często okazywał
    się być jeszcze łagodniejszym niż Egipt. Wtedy państewka mogły odzyskać część
    swobody. Od ok. 1500 r. zaczął się dla Ugarit „złoty wiek”, którego zapowiedź
    widać już za panowania Hyksosów (ok. 1670- 1570). Swoje apogeum osiągnął
    jednak od rządów egipskiego Amenhotepa IV (ok. 1380 r.), kiedy to wszystkie
    państewka, mimo, iż pod zwierzchnictwem Egiptu, osłabionego jednak na skutek
    reform tegoż faraona, osiągnęły dużą niezależność. Wtedy to Ugarit został
    znacznie rozbudowany: bogato wyposażono „wielki pałac”, ozdobiono go złotem,
    kością słoniową i kamieniami szlachetnymi. Z drugiej strony rządy tego władcy
    otwierają okres silnych walk wewnętrznych o prymat w świecie syryjsko-
    palestyńskim. Owa hegemonia jednak była zawsze chwilowa, gdyż napadane
    mniejsze państewka często zwracały się o pomoc do silnych mocarstw (głównie
    Egiptu). One z kolei często osłabione traciły swoje wpływy na rzecz nowych
    silnych przeciwników.Gdy tylko któryś z nich urósł w potęgę, Syria i jej
    zasoby łącznie z wyrobami rzemieślniczymi stawały się ich łupem. Gdy zaś kilku
    jej wielkich sąsiadów starało się o rozciągnięcie swoich wpływów na te tereny
    równocześnie, dochodziło do starć na jej ziemiach; rozczłonkowanie zaś kraju i
    częste walki między zwalczającymi się państewkami wewnątrz samej Syrii były na
    rękę łupieżców.
    W IX w państewka te przeżywały po raz ostatni swój rozkwit, spowodowany
    osłabieniem dawnych „panów” przez „ludy morskie”. Fenicjanie np. podjęli
    ekspansję morską zakładając szereg kolonii wzdłuż wybrzeży Morza Egejskiego i
    Morza Śródziemnego. Większość z nich była dziełem Tyru. Jednak w VIII w.
    zwiększył się nacisk asyryjski, którego wpływ widać już było od IX w. Tym
    sposobem w 576 r. został zburzony Tyr (zdobyty potem jeszcze raz przez
    Aleksandra Wielkiego po bitwie pod Issos w 333r.). Odtąd Lewant przechodził z
    rąk do rąk ( aż do XX w. n. e.), stając się posiadłością najpierw Persów,
    potem Grecji hellenistycznej, w końcu Rzymu. Nim jednak do tego doszło, od
    około 1350 r., miasto Ugarit oddało się dobrowolnie pod panowanie Hetytów,
    których państwo było wówczas militarną potęgą, a pod ich kontrolą znajdował
    się wtedy cały obszar północny aż po Byblos; ono zaś i pas południowy
    pozostały w rękach Egiptu. Mimo płacenia im kontrybutu, było to korzystne
    rozwiązanie. Jak wcześniej miasto zachowało swoją wewnętrzną autonomię, a
    zwierzchnictwo hetyckie okazało się w praktyce dużo bardziej łagodne niż
    egipskie. Mimo, iż utracił on polityczną samodzielność, nie została naruszona
    samodzielność handlowa tego miasta. Sytuacja gospodarcza była więc w bardzo
    dobrym stanie, mimo odprowadzanego „haraczu” do kraju Hetytów. W tym czasie
    Ugarit przeżywał okres swojej świetności: wtedy tam właśnie zaczęto spisywać
    literaturę kananejską .
    W piśmiennictwie z Ugarit poczesne miejsce zajmuje poemat epicko-
    mitologiczny. Przed odkryciem tekstów mitilogicznych w Ugarit, niewiele
    wiedzieliśmy o syryjskiej religii okresu brązu. Z racji położenia
    geograficznego i uzależnienia rolnictwa a tym samym samego życia od deszczu
    (zniknięcie boga Baala w literaturze równało się zniknięciu deszczu), w
    mitologii najważniejsze były bóstwa związane ze światem przyrody. Ów stan
    rzeczy odbija się w poezji; dominuje tu cykl mitów o Baalu ( bogu urodzaju,
    burzy i pogody); między innymi jego walkach z Totem (bogiem podziemi i
    śmierci); o jego siostrze i zarazem małżonce, bogini Anat („dziewicy”,
    uosobieniu piękna i wierności) oraz Elu (ojcu bogów i ludzi, „twórcy
    twórczości”). Należy przy tym zwrócić uwagę, że podobnie jak w mitologii
    greckiej, bogowie wykazują zwykłe cechy ludzkie, często wręcz negatywne.
    Za pomocą owych eposów proszono najwyższych o deszcz, urodzaj czy wodę. Drugim
    rodzajem takich próźb były błagania o dzieci. Motyw cierpienia związanego ze
    stratą potomstwa występuje w słynnym poemacie o Kerecie. Niegdyś miał on
    szczęśliwą rodzinę, którą jednak tragicznie stracił. We śnie bóg El dał mu
    wskazówki jak odzyskać szczęście. Powinien był mianowicie udać się do pewnego
    kraju, zwyciężyć go i pojąć za żonę córkę pokonanego króla, która miała dać mu
    upragnione dzieci. Z jednej strony cierpienia Kereta porównywane są przez
    biblistów do życia Hioba, z drugiej zaś widać tu wiele motywów, spotykanych
    później w literaturze greckiej. I tak np. „czyny wojenne bohatera, których
    celem jest zdobycie lub odzyskanie pięknej kobiety, przypominają temat
    Iliady” . Inną znaną opowieścią jest opowiadanie o Achikarze, który był
    człowiekiem mądrym, podobnie jak grecki Ezop i żył na dworze asyryjskim
    sprawując funkcję kanclerza. Opowieściom o jego życiu, także podobnym do
    żywota słynnego Ezopa (również Achikar został niesłusznie oskarżony i skazany
    na śmierć; jednak szczęśliwie ocalony wyjawił na światło dzienne ów spisek),
    towarzyszą liczne sentencje przypisane Achikarowi. Tym samym wydaje się, że
    biografia Ezopa została oparta na kanwie życia Achikara. Podobnie wiele innych
    postaci czy wydarzeń spotykanych w literaturze greckiej miało swój pierwowzór
    w literaturze ugaryckiej. Świadczy to o kontaktach obu światów, o ich
    wzajemnej „wymianie” kulturalnej. Miejscem ich spotkań musiała być
    najprawdopodobniej Kreta; być może również z nią było związane imię Kereta,
    gdyż pewne fragmenty można odnieść do „ponurych, krwawych dni, gdy na Krecie
    pojawili się Achajowie…” . Natomiast w literaturze greckiej widać wiele innych
    wpływów wschodnich, np. temat bohatera- wędrowca, znanego z Odysei ma swój
    pierwowzór w literaturze egipskiej, zaś Teogonia Hezjoda i opowieść o Atlasie
    miały korzenie hetyckie. Kosmopolityczne Ugarit było więc miejscem spotkań i
    wymiany kultur.
    W ciągu długich dziejów zwierzchnictwa nad tym obszarem ani Hetyci ani
    Egipcjanie nie narzucali Ugarytyjczykom swojej kultury czy religii. To
    pozwoliło na istnienie tradycyjnej rodzimej sztuki, która dobrowolnie
    przyswajała i przerabiała
  • joanna_xx 04.12.03, 14:55
    W ciągu długich dziejów zwierzchnictwa nad tym obszarem ani Hetyci ani
    Egipcjanie nie narzucali Ugarytyjczykom swojej kultury czy religii. To
    pozwoliło na istnienie tradycyjnej rodzimej sztuki, która dobrowolnie
    przyswajała i przerabiała wpływy obce. Przez wiele stuleci Ugarit, tak samo
    jak cały przyległy obszar, był terenem przemarszu wojsk wojujących ze sobą
    mocarstw. To na tych ziemiach dochodziło często do bitew o wpływy na obszarze
    Syrii-Palestyny. Jednak mimo licznych walk owych mocarstw (min. bitwy pod
    Kadesz między Egiptem a Hetytami) i zatargów między sąsiadami, umiał dzięki
    swej dyplomacji zachować pokój wewnętrzny i przyjazne stosunki z wojującymi ze
    sobą antagonistami.
    Kres temu państwu, podobnie jak wielkiego imperium Hetytów, położył pod koniec
    XIII w. najazd „ludów morza” chcących podbić Bliski Wschód. Była to
    mieszanina indoeuropejska, która w swoich wędrówkach dotarła nawet do Egiptu,
    pustosząc niejedno miasto wybrzeża Kanaanu. Często jednak zakładali oni swoje
    własne miasta na gruzach zburzonych przez siebie państewek. Ramzes III (około
    1198- 1166) w inskrypcji umieszczonej w świątyni w Medinet Habu wtedy to o
    nich napisał: „Obce ludy uczyniły na swych wyspach spisek. Nagle zniknęły
    kraje i zostały w walce rozbite. Żaden kraj nie oparł się ich broni, (...).
    Szli na Egipt i fala ognia szła przed nimi. Ich związek składał się z
    Filistynów, Zekrów, Szekeleszy, Denenów i Weszeszów- zjednoczonych krajów.
    Położyli ręce na krajach całego globu (...)”. Ludy te nadciągały lądem i
    morzem. Część ich osiedliła się w Syrii- Palestynie. O tej fali dowiadujemy
    się głównie z kronik egipskich, gdyż w samych tekstach syryjsko-
    palestyńskich brak jest wzmianek o tym wydarzeniu, choć w jednym z pism
    ugaryckich znaleziono fragment o zagrażającym niebezpieczeństwie. Nie ma
    jednak w nim mowy o tym, że wróg znajduje się już u bram miasta. Wtedy właśnie
    zostało zburzone, splądrowane i złupione „najwybitniejsze miasto handlowe w
    hetyckiej Syrii” i nigdy już nie odbudowane. Zniszczenia były tak znaczne,
    iż w następnym wieku nikt już o jego istnieniu nie słyszał. Pamięć o nim, jego
    budowlach, bogactwie i statkach umarła, by „zmartwychwstać” dopiero w 1929 r.
    n.e., co zabrzmi nieco ironicznie, za sprawą niepiśmiennego chłopa
    CDN
  • beduinka 01.01.04, 15:11
    Polacy odkopali w starożytnym mieście Palmyra unikalną mozaikę z III stulecia

    Kompletnie zachowaną, unikalną mozaikę z III wieku odkopali polscy naukowcy w
    Syrii, w starożytnym mieście Palmyra. Ma ona wymiary 11 na 6 metrów. Pracami
    kierował prof. Michał Gawlikowski. Dotychczas tylko jeden raz, 60 lat temu,
    odkopano w tym kraju mozaikę.

    Jedną mozaikę odnaleziono już w tym starożytnym mieście, w 1942 roku, ale
    odkrycie przeszło bez echa. A teraz Polacy odsłonili mozaikę najwyższej
    jakości. Rozmiarami oraz rysunkiem przypomina kobierzec. Sądząc po precyzji, z
    jaką jest zrobiona, jej autorami byli rzemieślnicy sprowadzeni z Antiochii,
    ówczesnej stolicy, która dorównywała Aleksandrii i niewiele ustępowała Rzymowi.

    W centrum mozaiki znajdują się dwa główne obrazy (nazywane przez archeologów
    emblematami), otaczają je elementy dekoracyjne, między innymi zwierzęta - kozy,
    ryby, pantery oraz kratery na wino; elementy te świadczą o "biesiadnym"
    charakterze mozaiki, sugerują ucztowanie, jedzenie i picie. Kierujący
    wykopaliskami prof. Michał Gawlikowski uważa, że zdobiła ona podłogę sali
    bankietowej.

    Jeden z głównych obrazów przedstawia herosa znanego z greckiej mitologii -
    Bellerofonta - na skrzydlatym koniu Pegazie (zesłanym przez Atenę),
    zabijającego zwierza o głowie kozła, tułowiu lwa i ogonie węża - słynną
    Chimerę. Dziwne jest to, że heros nie jest przedstawiony nago, tak jak w
    tradycji greckiej, lecz odziany w spodnie, tunikę, kaftan - czyli "po
    miejscowemu", w strój wywodzący się z tradycji perskiej (co nie oznacza -
    sprowadzony z Persji). Nad bohaterem orły unoszą wieniec zwycięstwa.

    Podobnie ubrana jest postać na drugim z głównych obrazów - ten mężczyzna
    strzela z łuku do atakującego go tygrysa. Zwierzę przedstawione jest na tyle
    dokładnie, że możliwe jest rozpoznanie gatunku, do jakiego należy - jest to
    odmiana tygrysów hyrkańskich, groźnych, krwiożerczych (od starożytnego władztwa
    Hyrkanii, dziś Masanderan na południe od Morza Kaspijskiego). Odmiana wymarła w
    połowie XX wieku, na wolności widziano jej przedstawiciela ostatni raz w 1950
    roku w Iranie nad Morzem Kaspijskim; ostatni osobnik żył jeszcze kilka lat
    później w zoo w Hamburgu.

    Żeby zrozumieć sens tych obrazów, konieczny jest szkic starożytnego
    politycznego kontekstu znaleziska. Kompozycje te przypominają srebrne talerze z
    reliefami przedstawiającymi tego rodzaju sceny. W dynastii Sasanidów służyły
    one jako prezenty, jakie otrzymywali wodzowie scytyjscy i sarmaccy. Największa
    kolekcja takich talerzy znajduje się w petersburskim Ermitażu, ponieważ
    najwięcej takich okazów odnaleziono na terytoriach dawnego ZSRR. Jak zauważa
    prof. Michał Gawlikowski, obrazy na mozaice zostały wręcz skopiowane z owych
    srebrnych "dyplomatycznych" talerzy. Przedstawiają Odajnata, króla Palmyry,
    oraz jego syna Hajrana - ten ostatni miał nawet tytuł króla królów, jakiego
    używali władcy perscy.

    Około roku 260 miał miejsce kryzys, wojna rzymsko-perska; cesarz Walerian
    dostał się do perskiej niewoli, co wywołało szok w antycznym świecie. Rzym
    znalazł się w niebezpiecznej sytuacji. Tak się złożyło, że Odajnat pokonał
    wojska perskie w Syrii, zdobył nawet harem władców perskich i obdarował nim
    syna (postępek jak najbardziej mieszczący się w kanonach ówczesnego
    starożytnego Wschodu). Jednak sytuacja ta tylko pozornie odpowiadała Rzymowi, z
    politycznego punktu widzenia zbyt silni władcy Syrii mogli być niebezpieczni.
    Toteż nic dziwnego, że obaj - Odajnat i Hajran - zginęli skrytobójczą śmiercią
    w niewyjaśnionych okolicznościach.

    Mając powyższe na uwadze, widać, czym były dwa główne obrazy mozaiki odkopanej
    przez Polaków: poza starożytnymi tekstami, jest to pierwsza odkryta ilustracja
    tego epizodu w dziejach Syrii. Dzieci uczą się o nim w szkołach na lekcjach
    historii, jest on przedstawiany jako przykład walki o niezależność państwową
    Syrii, sięgającej III stulecia po Chrystusie. Z tego właśnie powodu nie powinno
    być trudności z zapewnieniem temu zabytkowi właściwych warunków
    przechowywania. -



    --------------------------------------------------------------------------------
    Palmyra - obecnie Tadmor w oazie na Pustyni Syryjskiej, została założona przez
    Salomona na szlaku handlowym do Mezopotamii. Była miejscem wyjątkowym w
    starożytnej Syrii, w III wieku pełniła rolę stolicy. Jest ona także miejscem
    wyjątkowym dla polskiej archeologii, badania rozpoczął tam w 1955 roku prof.
    Kazimierz Michałowski. Badawczą schedę przejął po nim 30 lat temu Michał
    Gawlikowski. Pod koniec lat 80. znane już były starożytne obiekty, takie jak
    agora, budynki publiczne, świątynie - między innymi trzy kościoły, w tym
    katedra - ale nie miasto. Polacy zaczęli prowadzić badania dzielnicy
    mieszkalnej. Okazało się wtedy, że Palmyra funkcjonowała aż po wiek IX, kiedy
    to miasto opustoszało - chrześcijanie wycofali się, ustępując przed islamem.

    ---

    Prof. Michał Gawlikowski, Uniwersytet Warszawski, Polish Centre of Archaeology
    in Cairo: Zaproponowałem umieszczenie doskonale zachowanej i już zabezpieczonej
    konserwatorsko mozaiki w specjalnym pawilonie, wzniesionym z miejscowego
    kamienia; władze wyrażają na to zgodę i najprawdopodobniej sfinansują
    przedsięwzięcie. Tego rodzaju i tej rangi zabytek powinien być pokazywany, a
    nie spoczywać w muzealnym magazynie. Na razie, nim dojdzie do ekspozycji,
    zabezpieczyliśmy go matami i przysypaliśmy ziemią, a następnie sprowadziliśmy
    dźwig, który ułożył nad mozaiką wielotonowe betonowe i kamienne płyty; w ten
    sposób mamy pewność, że - przynajmniej bez dźwigu - nikt nie dobierze się do
    mozaiki, nikt nie zdoła wyciąć z niej fragmentów i sprzedać ich na czarnym
    rynku antykwarycznym.


    źródło: Rzeczpospolita 30.12.03 Nr 302, KRZYSZTOF KOWALSKI

    link do ilustracji prezentujących ww. mozaikę:
    www.rzeczpospolita.pl/teksty/wydanie_031230/nauka_a_1-1.F.jpg
  • beduinka 10.01.04, 22:26
    Nikt poważnie nie myśli o oddaniu wzgórz Golan - mówi izraelski politolog

    prof. Efraim Inbar,

    szef Centrum Studiów Strategicznych Begin - Sadat w Tel Awiwie

    Sprawa nowych miast na wzgórzach Golan została rozdmuchana. Propozycja
    ministrów mówi o dotowaniu budowy domów przede wszystkim dla ludzi już tam
    żyjących, a nie o sprowadzaniu nowych mieszkańców. Czy cała sprawa jest
    sygnałem wobec Syrii, aby nie spodziewała się zwrotu Wzgórz? Chyba nie - nie
    trzeba przecież sygnalizować rzeczy oczywistych. W Izraelu nikt teraz poważnie
    nie planuje żadnych ustępstw terytorialnych i myślę, że zwolennicy takiego
    rozwiązania na pewno nie dojdą do władzy w ciągu następnych pięciu, sześciu
    lat. Syryjczycy muszą zrozumieć, że warunkiem jakiegokolwiek postępu w
    rozmowach pokojowych z Izraelem jest odłożenie sprawy Wzgórz na bok. Jeśli
    dojdzie między nami do nawiązania stosunków dyplomatycznych, to tylko
    w "wariancie tureckim". Ankara i Damaszek też mają spory terytorialne, ale nie
    przeszkadza im to we wspólnym handlu, a nawet współpracy wojskowej.

    źródło: gazeta.pl; not. tobi 01-01-2004
  • beduinka 10.01.04, 22:28
    Spory wokół osadnictwa na Wzgórzach Golan

    Izraelski projekt wspierania osadnictwa na wzgórzach Golan wywołał burzę, a
    francuski MSZ oświadczył nawet, że plan jest zagrożeniem dla pokoju. - Wzgórza
    są naszym terytorium i możemy tam robić, co chcemy - odpowiada Israel Katz,
    izraelski minister rolnictwa

    Kontrowersyjny plan został zgłoszony we wtorek wieczorem przez rządowy komitet
    ds. rozwoju regionów wiejskich. Zakłada on budowę 900 nowych domów na wzgórzach
    Golan, który jest spornym obszarem zdobytym na Syrii w wojnie sześciodniowej z
    1967 r. Teraz w 31 osadach mieszka tam 10,5 tys. Żydów. Krytycy Izraela
    przesadnie szacują, że plan doprowadzi do powstania tam siedmiu nowych miast i
    nawet podwojenia liczby osadników. Europejscy i amerykańscy dyplomaci
    ostrzegają, że osadnictwo na płaskowyżu udaremni próby wznowienia rozmów
    pokojowych z Damaszkiem. Choć rząd Izraela pod wpływem ich protestów tłumaczył
    wczoraj, że nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji, to jednak raczej pewne
    jest, że projekt ma poparcie premiera Ariela Szarona.

    Rząd Izraela nie godzi się na nazywanie mieszkańców wzgórz Golan "osadnikami".
    W przeciwieństwie do Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy obszar ten został przez
    nich anektowany i w świetle izraelskiego prawa nie różni się niczym od Galilei
    czy pustyni Negew. Przed trzema laty ówczesny premier Ehud Barak prowadził
    potajemne negocjacje z rządem Syrii, które - zdaniem obserwatorów - zakładały
    oddanie części wzgórz w zamian za podpisanie pokoju. Nic z tego jednak nie
    wyszło, a Ariel Szaron wygrał wybory w 2001 r. m.in. pod hasłem
    obrony "izraelskości wzgórz Golan".

    W połowie grudnia prezydent Syrii Baszar Asad w wywiadzie dla "New York Times"
    zadeklarował, że jest gotów na nowe rokowania z Izraelem. Szaron odpowiedział
    mu za pośrednictwem dziennikarzy: - Rozważymy tę propozycję, ale negocjacje
    muszą się rozpocząć od zera. Nie ma mowy o powrocie do rozmów prowadzonych
    przez moich poprzedników. A najpierw chcemy rozmawiać o terroryzmie. - W Syrii
    bez przeszkód działają przywódcy zbrojnych przybudówek Hamasu, Islamskiego
    Dżihadu i Narodowego Frontu Wyzwolenia Palestyny.

    źródło: gazeta.pl; tobi 01-01-2004
  • alex.4 23.02.04, 03:07
    wzgorza Golan to bardzo drazliwy temat. Zrodla Jordanu, zaopatrzenie wody dla
    Izraela, wzgorza z ktorych swobodnie mozna by ostrzeliwac Izrael...
    Istnieje w izraelu olbrzymi strach przed oddaniem tych terenow, zdecydowanie
    wiekszy niz w przypadku cisjordani.
    pozdr
  • beduinka 14.02.04, 21:08
    Syria - niebo dla ludzi Saddama

    Amerykańskie, europejskie i arabskie media wielokrotnie pisały o ścisłych
    powiązaniach reżimu Saddama Husajna z syryjskimi władzami.

    W czerwcu agencje informowały np. o pościgu Amerykanów za konwojem aut, które
    pędziły nocą w stronę syryjskiej granicy. Chociaż Amerykanom udało się
    zatrzymać część samochodów (nazwisk ich pasażerów nigdy nie ujawniono), kilka
    aut przedostało się na drugą stronę. Amerykanie w pościgu zapędzili się do
    Syrii, doszło do starcia z syryjską służbą graniczną.

    Już wiosną ub.r. telewizja CNN podała, że w Syrii przebywa żona Saddama. Media
    także szeroko pisały o zeznaniach Saddama, który miał powiedzieć Amerykanom o
    swych licznych kontach w Syrii. W dokumentach odnalezionych w irackich
    centralach handlu zagranicznego są ślady wielu nielegalnych transakcji z
    krewnymi najwyższych dostojników państwowych w Syrii.

    Brytyjska gazeta "Sunday Telegraph" - znana ze swych dobrych źródeł w wywiadzie
    MI6 - otrzymała fotografię szefa saddamowskiej ochrony na osiedlu w Damaszku
    należącym do syryjskiej bezpieki. Ta sama gazeta informowała o pobycie w Syrii
    byłego wiceprezydenta Iraku, który później w niewyjaśnionych okolicznościach
    znalazł się w Iraku i został tam pojmany. Także Rihab Taha, słynna szefowa
    irackiego programu budowy broni biologicznej, powiedziała Amerykanom po oddaniu
    się w ich ręce, że spędziła wiosnę ub.r. w Syrii.

    Organizacje kurdyjskie w północnym Iraku twierdzą, że w ciągu 2003 roku w ich
    ręce oddało się co najmniej kilkunastu wysokich rangą urzędników reżimu
    Saddama, którzy zostali wyrzuceni z Syrii. Byli wśród nich m.in. zięć Saddama
    Dżamal al-Tikriti oraz Kamal al-Tikriti, kolejny krewny Saddama i szef sztabu
    Specjalnej Gwardii Republikańskiej. Wszyscy trafili później w ręce Amerykanów.


    źródło: gazeta.pl, bw 12-02-2004
  • beduinka 14.02.04, 21:10
    Saddam ukrywał się w Syrii

    Saddam Husajn i jego dwaj synowie wiosną ub. r. po upadku Bagdadu uciekli do
    Syrii, skąd jednak zostali wyrzuceni z powrotem do Iraku - dowiedziała
    się "Gazeta" w Waszyngtonie

    Twierdzenia naszych informatorów, którzy mają dostęp do raportów CIA na ten
    temat, potwierdzają doniesienia mediów w USA, Europie i na Bliskim Wschodzie o
    bliskich związkach reżimu Saddama z ludźmi prezydenta Syrii Baszara Assada.

    Według naszych wiadomości kilku współpracowników Saddama potwierdziło
    Amerykanom, że dyktator jeszcze przed wybuchem wojny z USA zaplanował trasę
    ucieczki do Syrii. Jego syn Kusaj dobił interesu na początku 2003 r. z dwoma
    wpływowymi politykami w Damaszku - bratem prezydenta i szefem syryjskiej
    Gwardii Narodowej Maherem Assadem oraz jednym z najważniejszym generałów w
    syryjskiej armii - i szwagrem prezydenta - Assefem Szawkatem.

    Kusaj przekazał Syryjczykom listę 600 urzędników reżimu, którzy mieli dostać
    azyl w Syrii. Sam Saddam wraz z synami znaleźli się - według naszych
    informacji - w bazie wojskowej w syryjskiej Lakatii tuż po upadku Bagdadu.

    Biały Dom natychmiast zaczął naciskać na Syrię, by ta wydała im wszystkich
    uciekinierów. Amerykanie prawdopodobnie nie wiedzieli, że wśród azylantów jest
    sam Saddam, spodziewali się jednak, do Syrii trafiło wielu najwyższych oficjeli
    irackich.

    Przez kwiecień i maj Amerykanie i Syryjczycy prowadzili tajne negocjacje.
    Pentagon trzymał Syryjczyków w ciągłym napięciu rozmieszczając swe wojsko
    wzdłuż granicy - amerykańscy komandosi kilkakrotnie przekroczyli granicę i
    pokazywali się Syryjczykom, którzy byli przekonani, że to początek
    amerykańskiej inwazji.

    Prezydent Asad chciał oddać azylantów Amerykanom, obawiał się bowiem podzielić
    los Saddama. Gorąco sprzeciwiał się jednak temu generał Szawkat i syryjskie
    służby specjalnie, które chciały użyć byłych urzędników Saddama do budowania
    ruchu oporu w Iraku przeciw Amerykanom. Syryjczycy mają w tym olbrzymie
    doświadczenie - przez wiele lat po cichu kierowali działaniami organizacji
    terrorystycznych w Libanie prowadząc z USA "wojnę przez pośredników".

    Assad zgodził się wreszcie na kompromis - wszyscy azylanci zostali kolejno
    odstawieni na granicę i po cichu przerzuceni na iracką stronę. Saddam i jego
    dwaj synowie rozstali się - Kusaj i Udaj zostali wkrótce potem zabici w starciu
    z Amerykanami, sam Saddam wpadł dopiero pięć miesięcy później.

    Większość wyrzuconych z Syrii nie widząc szans na ucieczkę oddało się w ręce
    Amerykanów. Teraz w zamian za obietnicę uniknięcia sądu sypią Syryjczyków. CIA
    powiedziała politykom, że dzięki zeznaniom tych ludzi ma teraz dowody na
    organizowanie przez syryjski wywiad oddziałów arabskich ochotników do walki w
    Iraku z "niewiernymi". Tuż przed amerykańską inwazją Kusaj, któremu podlegała
    iracka bezpieka, otworzył obóz dla przybyszy z Syrii w miasteczku al Chalis,
    100 km na północ od Bagdadu. Uczniowie przybywali tam z Syrii, Libanu i
    Autonomii Palestyńskiej. Już podczas wojny palestyński tygodnik "Assennara"
    cytował pułkownika z arafatowskiego ruchu Fatah, według którego "setki
    Palestyńczyków pojechało do Iraku walczyć z najeźdźcami".

    Telewizja CNN powołując się na źródła w Kongresie USA poinformowała kilka dni
    temu, że "ślady palców syryjskich służb specjalnych można znaleźć niemal na
    każdym fragmencie irackiego ruchu oporu".

    W oczach wielu urzędników w Waszyngtonie to Syryjczycy powinni stać się teraz
    kolejnym celem w wojnie z terroryzmem.

    Teraz Saddam Husajn oraz kilku najważniejszych więźniów jest przetrzymywanych -
    twierdzą nasi informatorzy - w podziemiach lotniska międzynarodowego w
    Bagdadzie. Amerykańska armia zbudowała tam kilkanaście pojedynczych cel.
    Pentagon wybrał to miejsce na więzienie dla najcenniejszych więźniów, bo
    znajduje się tam baza CIA oraz wywiadu wojskowego z setkami analityków i
    systemem komputerowym - to zaś pozwala na błyskawiczną analizę danych z
    przesłuchań.

    Pod bagdadzkim lotniskiem przesłuchiwanych było niedawno co najmniej dwóch
    znanych palestyńskich terrorystów, których Amerykanie pojmali w Iraku. Jeden z
    nich przyjechał z Włoch, gdzie syryjski wywiad utrzymuje kryjówki dla
    zaprzyjaźnionych grup palestyńskich. Drugi miał przy sobie syryjski paszport.

    Według naszych rozmówców w Damaszku trwa zażarty spór pomiędzy zwolennikami
    zbliżenia z USA oraz tymi, którzy chcą zamienić Irak w nowy Liban. Zapewne
    właśnie z powodu tych wewnętrznych tarć syryjski plan budowy irackiego ruchu
    oporu wypalił tylko częściowo - wiele jego komórek zostało bowiem po prostu
    przez Syryjczyków pozostawionych własnemu losowi, bez planów, materiałów i
    wsparcia.

    Kilka takich grup na własną rękę próbowało wyjechać z Iraku - tuż po
    zakończeniu wojny Amerykanie zatrzymali jadący do Syrii autobus z 59
    mężczyznami, przy których znaleziono 630 tys. dolarów oraz bron i instrukcje
    wojskowe.

    źródło: gazeta.pl, Bartosz Węglarczyk, Waszyngton 12-02-2004
  • joanna_xx 15.02.04, 21:11

    Informacje zawarte w powyzszych dwoch postach wydaja mi sie dosc dziwne,
    zwlaszcza, ze miedzy Syria i Irakiem trwal niegdys stan "zimnej wojny" (jakies
    25 lat). Saddam i jego rezim byl odpowiedzialny za likwidacje wielu politykow
    syryjskich. w starym paszporcie mojego meza (jakies 10 lat temu) byla nawet
    pieczatka z zakazem wjazdu do Iraku. Taka pieczatke wbijano w paszporty
    wszystkich Syryjczykow. Dziwie sie zatem skad nagle taki gest przyjazni do tego
    dyktatora . Owszem, rodzina jego miala znalezc sie w Syrii i miala do tego
    prawo, ale poszukiwani przez USA politycy iraccy i sam Saddam, ktory byl w
    Syrii wanted person chyba nie. Przyjaciel meza, Irakijczyk mieszkajacy od wielu
    lat w Szwecji (byl niegdys politykiem w Iraku; niestety byl w opozycji do
    Saddama i musial uciekac) jest w tej chwili wlasnie w Iraku i liczy na jakas
    posade w rzadzie. Wg jego informacji Saddam nigdy (tzn od wybuchu wojny) nie
    opuscil Iraku.
    Bardzo dziwne sa te amerykanskie informacje. Czyzby szukali pretekstu do
    ewentualnej inwazji na Syrie, czy to znowu zamydlanie oczu i odciaganie opinii
    publicznej od faktu, ze w Iraku nie znaleziono bronii atomowej- glownego powodu
    wybuchu wojny?
  • alex.4 23.02.04, 03:03
    to proste wrog naszego wroga jest naszym przyjacielem...
    pozdr
  • beduinka 09.03.04, 21:08
    Antyrządowa demonstracja w Syrii

    Syryjska policja rozbiła w poniedziałek niewielką demonstrację obrońców praw
    człowieka, którzy przed gmachem parlamentu domagali się reform politycznych i
    obywatelskich, w tym prawa do zgromadzeń i wolności słowa. Aresztowano co
    najmniej 30 osób. Protest odbył się w 41. rocznicę przejęcia władzy przez
    partię Baas. W rządzonej żelazną ręką przez prezydenta Baszara Asada Syrii
    bardzo rzadko dochodzi do protestów ulicznych.


    źródło: gazeta.pl, rps 08-03-2004
  • beduinka 12.03.04, 22:25
    Policja rozbiła demonstrację obrońców praw człowieka

    Syryjska policja zlikwidowała w poniedziałek niewielką demonstrację obrońców
    praw człowieka, którzy przed gmachem parlamentu w Damaszku domagali się reform
    politycznych i obywatelskich.

    W rządzonej żelazną ręką przez prezydenta Baszara Asada Syrii bardzo rzadko
    dochodzi do protestów ulicznych.

    Nie jest jasne ile osób spośród około 20 uczestników demonstracji aresztowano.
    Świadkowie twierdzą, że kilku z nich zostało zabranych z miejsca protestu
    policyjnymi pojazdami. Według niepotwierdzonych informacji zatrzymano też kilku
    fotoreporterów i dziennikarzy.

    Poniedziałkowy protest, który odbywał się w 41. rocznicę przejęcia władzy przez
    rządzącą partię Baas, został zorganizowany przez Komitety Obrony Wolności
    Demokratycznych i Praw Człowieka w Syrii.

    źródło: onet.pl, PAP, MFi /2004-03-08
  • beduinka 12.03.04, 22:29
    Ofiary śmiertelne i ranni podczas paniki na stadionie w Syrii

    Troje dzieci straciło życie (zdaniem świadków), a ponad 100 osób zostało
    rannych podczas piątkowej paniki, jaka wybuchła po walkach kibiców na meczu
    pierwszoligowym w syryjskim mieście Kameshli (północno-wschodnia Syria).

    Jak mówią świadkowie wydarzeń, policja otoczyła stadion i strzelała w
    powietrze, usiłując w ten sposób powstrzymać bójki. Na stadionie w Kameshli
    znajdowało się wówczas od 5 000 do 7 000 ludzi, przybyłych na mecz drużyn z
    Kameshli i pobliskiego Deir al- Zour.

    Fani drużyny gości rzucali kijami i kamieniami w stronę miejscowych
    kibiców. "Nie mieliśmy szansy obrony, bo byliśmy zaatakowani znienacka.
    Pozostawała nam tylko paniczna ucieczka" - powiedział jeden ze świadków zajść.
    Inny powiedział, że "obcy" kibice wykrzykiwali obraźliwe slogany wobec
    kurdyjskich kibiców Kameshli, miasta położonego niedaleko granicy z Irakiem.

    Według informacji ze szpitali, nie było ofiar śmiertelnych, ale ponad 100 osób
    przywieziono do szpitali z urazami i ranami. Wśród rannych był też 11-letni
    chłopiec, raniony kulą w brzuch.

    Kurdowie stanowią niemal dwumilionową społeczność w 15-milionowej Syrii. Władze
    syryjskie nie traktują jednak Kurdów jako mniejszości narodową, podkreślając
    jednorodność etniczną swego kraju.

    źródło: onet.pl, PAP /2004-03-12 20:02:00
  • beduinka 15.03.04, 10:41
    Zamieszki arabsko-kurdyjskie

    Podczas starć Arabów z Kurdami, trwających od piątku w mieście Kamiszli na
    północy Syrii, zginęło co najmniej 14 osób, a ok. 100 zostało rannych. W
    niedzielę w mieście panował względny spokój, ale sytuacja pozostawała napięta.

    Zamieszki, do których doszło podczas piątkowego meczu piłkarskiego, pochłonęły
    dziewięć ofiar śmiertelnych. Władze zareagowały przerzuceniem do zamieszkanego
    w większości przez Kurdów Kamiszli wojska - informują media syryjskie i
    organizacje kurdyjskie. W sobotę siły bezpieczeństwa interweniowały, usiłując
    położyć kres kolejnym zamieszkom. Świadkowie twierdzą, że zastrzelono pięciu
    ludzi.

    W proteście przeciwko zajściom w Kamiszli ok. 20 Kurdów zajęło w sobotę
    ambasadę Syrii w Brukseli. Doszło do dewastacji pomieszczeń. Policja belgijska
    zatrzymała 55 Kurdów, ale w niedzielę większość zatrzymanych zwolniono.

    Jedenaście syryjskich ugrupowań opozycyjnych i obrońców praw człowieka wydało
    oświadczenie, w którym mówi się o "dziesiątkach zabitych i rannych" w Kamiszli
    i obciążające siły bezpieczeństwa oraz "tych, którzy wydali rozkaz strzelania"
    odpowiedzialnością za ofiary w ludziach.

    W 18,5-milionowej Syrii mieszka około 1,5 miliona Kurdów.

    źródło: onet.pl, PAP, MFi /2004-03-14
  • beduinka 18.03.04, 11:51
    19 ofiar wśród kurdyjskich demonstrantów w Syrii

    Co najmniej 19 Kurdów zginęło i 150 zostało rannych podczas trwających od
    piątku protestów w mieście Kamiszli na północy Syrii. Arabsko-kurdyjskie
    zamieszki wybuchły podczas meczu piłkarskiego i szybko przerodziły się w
    demonstracje na rzecz demokratyzacji i poszanowania kurdyjskich praw w Syrii. W
    proteście przeciwko brutalnemu tłumieniu zamieszek ok. 20 Kurdów zajęło w
    sobotę na kilka godzin ambasadę Syrii w Brukseli. W 18,5-milionowej Syrii
    mieszka ok. 1,5 miliona Kurdów.

    źródło: gazeta.pl, tobi 16-03-2004
  • beduinka 18.03.04, 12:08
    Nowe starcia arabsko-kurdyjskie

    W środę, szósty dzień z kolei, utrzymywało się napięcie w zamieszkanej głównie
    prez Kurdów północno-wschodniej części Syrii.

    Starcia między mniejszością kurdyjską i siłami bezpieczeństwa rozszerzyły się
    na drugie co do wielkości miasto kraju, Aleppo. W środę źródła kurdyjskie
    poinformowały, że dzień wcześniej policja otworzyła tam ogień do demonstracji
    Kurdów, zorganizowanej w rocznicę masakry tysięcy ich rodaków, zagazowanych w
    1988 roku w mieście Halabdża, w północnym Iraku, przez wojska Saddama Husajna.

    Demonstranci obrzucili policję kamieniami, do walki użyto też noży i kijów.
    Pięciu Kurdów zginęło. W środę w Aleppo odbył się ich pogrzeb. Syryjskie siły
    bezpieczeństwa, gęsto patrolujące ulice miasta, zapobiegły nowym zamieszkom.
    Kurdowie zapowiadają jednak dalsze demonstracje. "Żądamy praw dla siebie.
    Chcemy ojczyzny" - wołali we wtorek demonstranci w Aleppo.

    Obecne niepokoje w północno-wschodniej Syrii zaczęły się od zamieszek w ubiegły
    piątek w mieście Kamiszli, gdzie podczas meczu piłkarskiego doszło do starć
    między Kurdami i Arabami. W zamieszkach zginęło wówczas co najmniej 14 osób, a
    około 100 zostało rannych.

    Kolejne niepokoje wybuchły podczas weekendu w mieście Hasakah, a we wtorek
    przeniosły się do Aleppo. W sumie od ubiegłego piątku w zamieszkach na
    północnym wschodzie Syrii zginęło 30 Kurdów i pięciu Arabów, w tym policjant.

    Reuter przypomina, że w 17-milionowej Syrii mieszka około 2 mln Kurdów. Choć
    żadna z 12 kurdyjskich partii i ugrupowań w tym kraju nie domaga się utworzenia
    własnego państwa, okrzyki tej treści wznosiło wielu uczestników demonstracji w
    ostatnich dniach. Zdaniem analityków w Damaszku, syryjscy Kurdowie mogli poczuć
    się zainspirowani rosnącym statusem politycznym ich rodaków w Iraku.

    źródło: onet.pl, PAP, MD /2004-03-17
  • beduinka 15.10.04, 20:18
    Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk w Libanie

    Syria przystąpiła do dyslokacji swych wojsk, stacjonujących w Libanie - podał w
    Bejrucie libański minister obrony Mahmud Hammud.

    Szczegóły dyslokacji syryjskich oddziałów - obecnych w Libanie od 1976 roku -
    były we wtorek rano w Bejrucie przedmiotem dyskusji przedstawicieli resortów
    obrony obu państw.

    Hammud wyjaśnił, że decyzje, podjęte w związku ze "stabilizacją sytuacji w
    Libanie w zakresie bezpieczeństwa", dotyczą "planowanego wycofania oddziałów
    syryjskich z głównych miast na wschodzie i północy kraju".

    Według różnych źródeł Syria utrzymuje obecnie w Libanie 15-20 tysięcy
    żołnierzy. AFP podała - powołując się na anonimowe wojskowe źródło libańskie -
    że dyslokacja ma dotyczyć trzech tysięcy żołnierzy i że większość z nich wróci
    do Syrii.

    Zdaniem obserwatorów, powołujących się na libańskie źródła, operacja obejmie
    przede wszystkim oddziały syryjskie stacjonujące na obrzeżach Bejrutu. Wg AFP
    dyslokacja dotyczyć ma czterech miejsc zgrupowania wojsk syryjskich w rejonach
    Damur i Aramun, 15 kilometrów na południowy wschód od Bejrutu.

    Decyzja w sprawie dyslokacji wojsk syryjskich w Libanie stanowi odpowiedź na
    przyjętą na początku września rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie
    Libanu, w której zażądano natychmiastowego wycofania "obcych sił" z tego kraju.

    Liban niemal natychmiast odrzucił dokument Rady. Jeszcze przed głosowaniem
    domagał się zdjęcia z porządku obrad projektu wskazując, że Rada Bezpieczeństwa
    nigdy jeszcze w ten sposób nie ingerowała w wewnętrzne sprawy państwa
    członkowskiego. W dokumencie ONZ - argumentował Liban - "zignorowano podstawowy
    czynnik w regionie: kwestię izraelskiej okupacji". Syria - nie wymieniona z
    nazwy w rezolucji - zachowała w tej sprawie milczenie.

    Rozpoczęta we wtorek dyslokacja sił z pewnością nie zadowoli inicjatorów
    rezolucji Rady. Nie mówi się o całkowitym wycofaniu Syryjczyków z Libanu, czego
    domagała się Rada Bezpieczeństwa. Częściowe wycofanie wojsk z kolei nie
    zadowoli Waszyngtonu, inicjatora rezolucji. Natomiast całkowite wycofanie
    syryjskich wojsk z sąsiedniego kraju mogłoby - jak twierdzi brytyjska sieć BBC -
    podważyć autorytet prezydenta Syrii Baszara Asada w samym kraju, a także
    osłabić go w oczach świata arabskiego.

    W stolicy Syrii Bejrucie argumentowano zresztą we wtorek, iż powodem dyslokacji
    nie są żądania RB ONZ, lecz ustalenia libańsko- syryjskie, zawarte w jeszcze w
    układach z Taif z 1989 r.

    W układach tych uznano, iż stacjonujące w Libanie od czasu wojny domowej w tym
    kraju (1975-1990) wojska syryjskie, mające pełnić rolę "sił pokojowych",
    pozostaną tam do czasu "pełnej normalizacji sytuacji i wyeliminowania groźby
    ponownego wybuchu bratobójczej wojny".

    źródło: PAP, jkl /2004-09-21
  • joanna_xx 28.10.04, 13:59
    Wczoraj w Syrian TV mozna bylo uslyszec o tym, iz niebawem zostanie zbudowana
    (ponoc 50% prac juz za nimi) fabryka samochodow Samand (we wspolpracy z
    Iranem). Z tasmy bedzie schodzilo 10- 15 tys samochodow rocznie.
    W zeszlym tygodniu bylo natomiast spotkanie miedzy przedstawicielami Unii
    Europejskiej a Syrii i wszystko wskazuje na to, ze wspolpraca miedzy tymi
    regionami bedzie sie teraz bardzo szybko rozwijac, zwazywszy na to, iz zostanie
    zniesione miedzy nimi clo.
    Pozdrowienia
    Joanna ( دمشق)
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=9855231
  • beduinka 31.10.04, 12:12
    Przeciętny Syryjczyk jest o wiele bardziej tolerancyjny niż Polak, a żaden Arab
    w naszym kraju nie spotka się z namiastką tej gościnności, którą obdarzają nas
    jego rodacy...


    Wchodzę do kawiarenki internetowej w centrum Damaszku. Przy komputerach siedzą
    młodzi ludzie z Europy, ale nie patrzą w ekrany monitorów, tylko rozmawiają.
    Wymieniają doświadczenia z pobytu w krajach zachodniej Azji: Turcji, Jordanii,
    Libanu. Ktoś tłumaczy, którędy najtaniej dostać się do Egiptu. Inny opowiada,
    jak uniknąć kłopotów na granicy syryjskiej po wizycie w Jerozolimie. I nie
    byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby wszyscy oni nie mówili po polsku. Nie budzi
    to bynajmniej mego zdziwienia. Podczas regularnych podróży po Syrii obserwuję,
    jak z roku na rok odwiedza ją coraz więcej Polaków.


    Jeszcze dziesięć lat temu spotkanie rodaka było na Bliskim Wschodzie wielkim
    wydarzeniem. Obecnie wielu młodych globtroterów jako miejsce swojej pierwszej
    egzotycznej wyprawy wybiera terytorium Syryjskiej Republiki Arabskiej.


    DLACZEGO JEŹDZIMY DO SYRII?


    Jest kilka powodów, dla których turystyka alternatywna do Syrii z roku na rok
    jest coraz popularniejsza. Otrzymanie wizy do Syrii jest formalnością, bo
    jedyną przyczyną odmowy jej wydania jest wcześniejsza wizyta petenta w Izraelu.
    Do Damaszku można dojechać szybko i tanio - przejazd tam i z powrotem zajmuje 3
    dni (w każdą stronę) i wynosi ok. 200 USD. Syria jest krajem wymarzonym do
    podróżowania dla ludzi o skromnym budżecie - całodzienne wyżywienie w stolicy
    kraju wraz z noclegiem w hotelu można zamknąć w kwocie 6,5 USD (25 zł).


    To kraj bardzo bezpieczny - kradzieże się nie zdarzają, mieszkańcy są niezwykle
    gościnni, a nasze bezpieczeństwo osobiste jest wielokrotnie większe niż w
    większości państw Europy. Największa przykrość, która może nas spotkać, to
    zawyżanie cen przez sprzedawców.


    W niewielu krajach ujrzymy tyle fascynujących miejsc i zabytków: starożytne
    miasta (Palmyra, Mari, Sergiopolis), zamki rycerzy krzyżowych (Cracdes
    Chevaliers, Margat, Safita), najstarsze kościoły w świecie (Dura Europos, Kirk
    Bize) i liczne pomniki wielkiej cywilizacji islamu (pałace, meczety, madrasy w
    Damaszku, Aleppo, Hamie i in.). Paradoksem jest fakt, że chcąc zobaczyć
    wspaniale zachowane ruiny z okresu rzymskiego, trzeba pojechać aż do północnej
    Afryki lub właśnie do Syrii.


    Studenci otrzymują 90% zniżki przy zakupie biletów wstępu do prawie wszystkich
    obiektów turystycznych. Dokumentem uprawniającym do ulgi jest międzynarodowa
    legitymacja studencka ISIC (koniecznie wydrukowana komputerowo). Wszystko to
    sprawia, że Syria jest bardzo przyjaznym krajem dla studentów.


    KOMU SYRIA SIĘ PODOBA?


    Pobyt na terenie Syryjskiej Republiki Arabskiej przestawia ludziom w głowach.
    Szybko zdajemy sobie sprawę, jak mylne i krzywdzące opinie o ludności arabskiej
    krążą w naszym kraju. Arabowie syryjscy to najczęściej ludzie ubodzy, lecz
    bardzo radośni i otwarci. Pomimo że poziom ich życia jest wielokrotnie niższy
    niż w Polsce, potrafią częściej się uśmiechać, są rozmowni i życzliwi w
    stosunku do obcych. Uświadamiamy sobie, że przeciętny Syryjczyk jest o wiele
    bardziej tolerancyjny niż Polak, a żaden Arab w naszym kraju nie spotka się z
    namiastką tej gościnności, którą obdarzają nas jego rodacy. Dlatego polecam
    wyjazdy na Bliski Wschód wszystkim, którzy chcą poznawać świat naprawdę, a nie
    przez hermetyczną szybę klimatyzowanego autokaru. Tym, którzy chcą doświadczyć
    kontaktu z ludźmi o odmiennej kulturze i spojrzeniu na rzeczywistość. Wreszcie
    tym, którzy nie boją się zrewidowania swoich uprzedzeń i stereotypów wobec
    kultury arabskiej.


    Poza tym wyprawa do Syrii to znakomity pomysł dla wszystkich osób stroniących
    od skomercjalizowanej turystyki, a w szczególności dla pasjonatów geografii,
    historii, historii sztuki i archeologii. Zainteresowanych proszę o kontakt: lub
    na stronie www.Torre.pl


    Jarosław Poniewiera


    Autor jest geografem i podróżnikiem, od kilku lat prowadzącym wyprawy po
    zachodniej Azji.
    źródło: www.semestr.pl
  • beduinka 31.10.04, 12:25
    PODRÓŻE DO KOLEBKI CHRZEŚCIJAŃSTWA
    tekst ukazał się w tygodniku "Gość Niedzielny" 1 lipca 2001
    © Jarosław Poniewiera

    Syria
    Niedawna pielgrzymka Jana Pawła II do Syrii spowodowała, że nasza uwaga
    zwrócona była w kierunku tego mało znanego kraju. Większość z nas przywykła,
    że pod pojęciem Ziemi Świętej rozumiemy tylko Izrael. A przecież dzieje Starego
    i Nowego Testamentu rozgrywały się także na terenach sąsiednich państw - Syrii,
    Jordanii i Egiptu. W dzisiejszym numerze spróbujemy przybliżyć właśnie Syrię.
    Dla chrześcijan szczególnie ważnym miejscem jest jej stolica Damaszek - miasto
    grobu św. Jana Chrzciciela oraz nawrócenia św. Pawła. I choć znajduje się tam
    wiele innych, ciekawych miejsc związanych z początkami chrześcijaństwa, to
    niedostatek informacji powoduje, że osoby podróżujące po Bliskim Wschodzie
    najczęściej o tym nie wiedzą. Proponujemy zatem przegląd świętych miejsc w
    Syrii, wszak w pierwszych wiekach po narodzeniu Chrystusa działy się w niej
    wielkie wydarzenia.

    Damaszek
    Stolica Syrii pretenduje do miana najstarszego miasta świata. Położona jest u
    stóp góry Kasjun, leżącej w paśmie Antylibanu. Tradycja mówi, że w Antylibanie
    Kain zabił Abla. Niektórzy uważają, że wydarzenie to miało miejsce właśnie na
    Kasjun. Będąc w Damaszku warto wybrać się na to wzgórze. Rozpościera się z
    niego wspaniała panorama na okolicę.
    Jednak dla nas najbardziej interesujące jest Stare Miasto. Jego najsłynniejszy
    zabytek to Wielki Meczet, zwany także Meczetem Omajjadów. Znajduje się on w
    miejscu uświęconym różnymi kultami od bardzo dawna. Już około 1000 roku p.n.e.
    czczono w nim pogańskiego boga Hadada. Kilkaset lat później Rzymianie wznieśli
    tu świątynię Jowisza, którą cesarz Teodozjusz w IV wieku zmienił w Bazylikę św.
    Jana Chrzciciela. Po podboju arabskim muzułmanie zaadaptowali kościół na
    meczet. Przebudowany w VIII wieku przez rządzących Omajjadów, uznawany jest za
    najwybitniejsze dzieło architektury wczesnego islamu. Dzisiaj pielgrzymów z
    całego świata muzułmańsko-chrześcijańskiego przyciąga do niego wspólny cel.
    Jest nim modlitwa przy grobie św. Jana Chrzciciela, choć podobno złożono tutaj
    tylko głowę proroka. Jedna jego ręka jest w pałacu Topkapi w Stambule, a w
    Meczecie Omajjadów w Aleppo znajduje się głowa jego ojca Zachariasza.
    Niedaleko od Wielkiego Meczetu leży główna arteria Starego Miasta - ulica
    Prosta. To właśnie przy tej ulicy, w domu niejakiego Judy, zamieszkał św.
    Paweł, kiedy przyprowadzono go oślepionego do Damaszku. Niestety, nie wiemy
    gdzie znajdował się ów dom. Obecnie ulicą Prostą możemy dojść do dzielnicy
    chrześcijańskiej, w której są dwa inne miejsca związane z apostołem narodów.
    Pierwszym z nich jest Dom Ananiasza. Ananiasz był prawdopodobnie przełożonym
    gminy damasceńskich chrześcijan. Jezus objawił mu się w tym samym czasie, gdy
    św. Paweł przebywał w domu Judy. Polecił mu, aby odszukał on Pawła i nałożył na
    niego ręce. Kiedy Ananiasz wypełnił polecenie, św. Paweł odzyskał wzrok, po
    czym został ochrzczony. Chyba możemy być pewni, że później św. Paweł nie raz
    odwiedził dom Ananiasza, choć Dzieje Apostolskie nic o tym nie mówią. Kiedy
    władze miasta wydały na Pawła nakaz aresztowania, musiał on ukrywać się gdzieś
    w tym rejonie. Miejsce jego nocnej ucieczki, podczas której został spuszczony w
    koszu za mury miejskie, znajduje się niedaleko stąd. Obecnie znajduje się w nim
    mały kościółek zwany Oknem św. Pawła. To właśnie drugi punkt, którego w
    zwiedzaniu Damaszku nie należy pomijać.

    Maalula
    To jedna z najpiękniejszych miejscowości w Syrii oraz jedno z najbardziej
    osobliwych miejsc na Bliskim Wschodzie. Położona w wysokich partiach
    Antylibanu, jest w większości zamieszkana przez ludność chrześcijańską.
    Miasteczko związane jest z postacią św. Tekli, która schroniła się w nim przed
    prześladowaniami za wiarę. Kiedy ścigana przez Rzymian św. Tekla dobiegła do
    Maaluli, pionowa ściana skalna zagrodziła jej drogę. Wtedy jej żarliwe modlitwy
    spowodowały, iż strome skały rozstąpiły się, umożliwiając dalszą ucieczkę. Tak
    według legendy powstał wąwóz św. Tekli, po którym dziś spacerują turyści i
    pielgrzymi. U jego wylotu wybudowano klasztor św. Tekli, a w położonej nieco
    wyżej skalnej grocie, jest cudowne źródełko i kapliczka z relikwiami świętej.
    Drugim niezwykle ciekawym miejscem w Maaluli jest kościół św. Sergiusza. Leży
    on powyżej miasteczka i uważany jest za jeden z najstarszych kościołów w Syrii.
    Nieoczekiwanie natrafiamy w nim na polski ślad: znajdują się tam dwie ikony
    podarowane przez generała Andersa. Nie jest to jedyna niespodzianka. Wśród
    kaset z historią Maaluli, nagranych w różnych językach świata, możemy nabyć
    kasety także po polsku.
    Oprócz zabytków uwagę przyjezdnych zwraca rzadko spotykana zabudowa miasteczka,
    przypominająca nieco indiańskie pueblo: domy budowane są na stromych zboczach
    górskich, a ich dachy są jednocześnie podwórkami domów położonych powyżej.
    Ale Maalula swoją sławę zawdzięcza czemuś zupełnie innemu niż zabytki i piękne
    położenie. Jest to jedno z kilku miejsc w świecie, gdzie mieszkańcy do dziś
    władają językiem aramejskim. Język ten był bardzo rozpowszechniony w Palestynie
    w starożytności. Nauczał w nim Chrystus i posługiwali się nim apostołowie.
    Brzmienie języka aramejskiego możemy usłyszeć w kościele św. Sergiusza, w
    którym można również nabyć kasety z mszą świętą w tym języku.
    Wizyta w Maaluli to doskonały pomysł na całodzienną wycieczkę z Damaszku. Bilet
    autobusowy ze stolicy kosztuje równowartość złotówki.

    Saidnaya
    Spośród innych chrześcijańskich miejscowości położonych w górach Antylibanu na
    szczególną uwagę zasługuje Saidnaya. W VI wieku miało w niej miejsce objawienie
    Matki Boskiej, która ukazała się samemu cesarzowi Justynianowi. Zdarzyło się to
    podczas wojny pomiędzy Bizancjum i Persją. Żołnierze rzymscy byli zmęczeni
    walkami w trudnym, górskim terenie. Brakowało im wody. Pewnego dnia podczas
    biwaku Justynian spostrzegł gazelę, którą postanowił upolować. Pogoń za zwinnym
    zwierzęciem trwała długo. W pewnej chwili gazela wbiegła na szczyt wzgórza, z
    którego tryskało źródło krystalicznie czystej wody. Wtedy wreszcie cesarzowi
    udało się zbliżyć do niej na odległość strzału. Jednak zanim zdołał wypuścić
    śmiercionośną strzałę, nagle ujrzał, w miejscu gdzie przed chwilą była gazela,
    stojącą na wysokiej skale postać Maryi. Promieniała Ona wielkim blaskiem.
    Maryja oznajmiła Justynianowi, że znajdują się w szczególnym miejscu, w którym
    cesarz ma wznieść świątynię. Niedługo po tym wydarzeniu rozpoczęto budowę
    kościoła. Legenda mówi, że Matka Boska jeszcze kilkakrotnie odwiedzała
    Justyniana w snach, aby przekazywać mu instrukcje dotyczące wyglądu świątyni.
    Tak powstało, słynące z łask sanktuarium, wokół którego z czasem założono
    miasteczko o nazwie Siadnaya. Dzisiaj jest to ważne miejsce pielgrzymkowe. Na
    niedostępnym wzgórzu, w miejscu ukazania się Maryi, stoi kościół i klasztor. W
    klasztorze przechowywana jest kopia ikony, której autorstwo przypisywane jest
    św. Łukaszowi. Miejsce to posiada niezwykłą atmosferę, która uzmysławia, jak
    żywą religią w Syrii jest chrześcijaństwo. Droga na wzgórze wiedzie długimi i
    stromymi schodami. Z tarasu znajdującego się powyżej kościoła roztacza się
    wspaniały widok na żółte stoki Antylibanu.

    Rusafa
    Pomiędzy Aleppem a doliną Eufratu, około 30 km od jeziora Assada, znajdują się
    zagubione wśród skał Pustyni Syryjskiej ruiny miasta. W czasach Bizancjum był
    tu wielki ośrodek pielgrzymkowy - słynne Sergiopolis. Miasto powstało w
    miejscu, gdzie w czasach prześladowań chrześcijan przez Dioklecjana, zginął za
    wiarę śmiercią męczeńską rzymski żołnierz - św. Sergiusz. Pamięć o tym
    wydarzeniu była tak silna, że wkrótce zaczęto masowo pielgrzymować do tego
    miejsca. W VI wieku wybudowano tu sporej wielkości miasto. Posiadało ono trzy
    wielkie bazyliki i kilka kościołów, wśród któryc
  • beduinka 31.10.04, 12:26
    Rusafa
    Pomiędzy Aleppem a doliną Eufratu, około 30 km od jeziora Assada, znajdują się
    zagubione wśród skał Pustyni Syryjskiej ruiny miasta. W czasach Bizancjum był
    tu wielki ośrodek pielgrzymkowy - słynne Sergiopolis. Miasto powstało w
    miejscu, gdzie w czasach prześladowań chrześcijan przez Dioklecjana, zginął za
    wiarę śmiercią męczeńską rzymski żołnierz - św. Sergiusz. Pamięć o tym
    wydarzeniu była tak silna, że wkrótce zaczęto masowo pielgrzymować do tego
    miejsca. W VI wieku wybudowano tu sporej wielkości miasto. Posiadało ono trzy
    wielkie bazyliki i kilka kościołów, wśród których najważniejszym było martyrium
    św. Sergiusza. Do dziś nie wiadomo, czy zawierało ono prawdziwy, czy tylko
    symboliczny grób męczennika. Całość otaczały znakomicie do dziś zachowane mury
    obronne.
    Sergiopolis było miastem-fenomenem, ponieważ założono je w miejscu całkowicie
    pozbawionym wody. Życie w mieście umożliwiały olbrzymie cysterny. Były one cały
    czas uzupełniane świeżą wodą, dowożoną przez karawany z Eufratu. Kilkaset lat
    później Sergiopolis zostało zburzone przez kalifów abbasydzkich i popadło w
    ruinę. Dziś mało kto pamięta o jego istnieniu.

    Klasztor Św. Szymona Słupnika
    Okolice Aleppo słyną z ogromnej ilości ruin pochodzących z okresu rzymskiego.
    Znajdują się tam dziesiątki opustoszałych osiedli. Arabowie nazywają
    je "miastami umarłych". W późnej starożytności tereny te były gęsto zaludnione
    i bardzo dobrze rozwinięte pod względem gospodarczym. Zamożni Syryjczycy
    budowali wtedy nie tylko piękne domy, drogi i mosty, ale także wspaniałe
    kościoły.
    Spośród wielu zabytków tego obszaru, jednym z najciekawszych jest bazylika w
    miejscowości Kala'at Sem'an. Została ona wybudowana na wzgórzu, w miejscu,
    gdzie słynny asceta chrześcijański Szymon Słupnik, przesiedział na kolumnie
    ostatnie 44 lata swojego życia. Już wtedy pielgrzymowały do niego tłumy, gdyż
    święty słynął z wielkiej mądrości. Jego sława sięgała do najdalszych zakątków
    Cesarstwa. Podobno przybywali do niego nawet pątnicy z Wysp Brytyjskich. Liczba
    odwiedzających wzgórze stale rosła. Z czasem było ich tak wielu, że u jego stóp
    wyrosło sporej wielkości miasteczko. Nazywało się Telanissos, a jego ludność
    zajmowała się głównie obsługą pielgrzymów. Kiedy św. Szymon zmarł, w 459 roku,
    władze pobliskiej Antiochii siłą zabrały jego ciało. Wierzono, że obecność
    relikwii ochroni to miasto przed skutkami częstych w tym rejonie trzęsień
    ziemi. Tymczasem w samym Telanissos, po śmierci św. Szymona, ruch pątniczy nie
    ustał. Miejscowa ludność szczególną czcią otoczyła miejsce jego ascezy -
    wzgórze z kolumną. Stało się ono celem wizyt nadal licznie przybywających tu
    chrześcijan. I choć z samej kolumny wkrótce nic nie zostało - rozebrano ją i
    pocięto na plasterki, gdyż każdy przybysz pragnął zabrać kawałek na pamiątkę -
    to miasteczko stało się ważnym centrum pielgrzymkowym. Kilkanaście lat później
    cesarz Zenon kazał wybudować tu kościół. W 490 roku ukończono budowę
    trójnawowej bazyliki, wokół której równolegle powstał zespół różnych budowli
    sakralnych. Obecnie należy on do najlepiej zachowanych kompleksów architektury
    wczesnochrześcijańskiej. W miejscu gdzie stała słynna kolumna, dziś położony
    jest wielki wapienny głaz.
    Po podboju arabskim kraj podupadł. Wielu chrześcijan przeniosło się na obszar
    Bizancjum. Pozostała ludność stopniowo uległa arabizacji, przyjmując nową
    religię, język i kulturę. Wielkie ośrodki pielgrzymkowe w północnej Syrii
    popadły w ruinę.

    Dura Europos
    W latach 30-tych amerykańscy archeolodzy dokonali sensacyjnego odkrycia.
    Podczas prowadzonych przez nich prac, na terenie dawnego miasta-twierdzy Dura
    Europos, odkopano bardzo dobrze zachowaną synagogę oraz budynek uważany za
    najstarszy w świecie kościół. Wewnętrzne ściany w obydwu budowlach były pokryte
    znakomicie zachowanymi freskami, których odsłonięcie przyniosło wykopaliskom
    ogromną sławę. Freski przedstawiały wiele scen biblijnych. Sensację w świecie
    nauki wywołały szczególnie malowidła z synagogi, gdyż wyobrażały one postacie
    ludzkie (Mojżesza, Dawida, Ezechiela i wiele innych osób). Był to pierwszy
    przypadek znalezienia form sztuki figuratywnej w świątyni żydowskiej. Judaizm
    zabrania przedstawiania ludzi i zwierząt w miejscach kultu. Dlatego freski z
    Dura Europos uznano za ważny dowód na to, iż zakazy wynikające z tradycji nie
    były wśród Żydów tak surowo przestrzegane, jak niegdyś sądzono. Niedaleko
    synagogi znajduje się kościół. Pod względem architektonicznym nie był on
    budowlą sakralną, lecz zwykłym domem, w którym chrześcijanie gromadzili się na
    eucharystii. Modliono się w nim w tajemnicy, gdyż były to czasy, w których za
    wiarę chrześcijańską groziły prześladowania. Obydwie budowle pochodzą z
    pierwszej połowy III wieku. O tym, że przetrwały do XX wieku zadecydował
    przypadek.
    W roku 256 Dura Europos zostało całkowicie zniszczone przez Persów i nigdy już
    nie zostało odbudowane. Jego ruiny znajdują się tuż przy granicy irackiej,
    niedaleko miasta Abu Kamal nad Eufratem. Tylko nieliczni turyści docierają do
    tego miejsca. I choć nie zobaczymy tam najciekawszych znalezisk wykopanych
    przez Amerykanów - freski z synagogi zabrano do Muzeum Narodowego w Damaszku, a
    malowidła z kościoła do Yale w USA - to wizyta w Dura Europos może być jednym z
    najciekawszych przeżyć w Syrii. Aby tak się stało trzeba spełnić jeden warunek -
    uruchomić wyobraźnię.
    Na terenie Syrii jest jeszcze wiele innych miejsc związanych z
    chrześcijaństwem. Przedstawienie ich wszystkich to zadanie dla historyków, a
    być może również dla autorów przewodników. Spróbowałem przybliżyć tylko
    najważniejsze z nich. Czy na pewno żadnego nie pominąłem? Osoby interesujące
    się historią chrześcijaństwa zapewne spostrzegły brak historycznej stolicy
    Syrii - Antiochii. W czasach Cesarstwa Rzymskiego była ona, obok Rzymu i
    Aleksandrii, jedną z trzech wielkich metropolii świata. W Antiochii św. Piotr
    założył pierwsze biskupstwo, a uczniów Chrystusa po raz pierwszy nazwano
    chrześcijanami. Jeszcze w średniowieczu chrześcijanie odczuwali ogromny
    sentyment do tego miasta. Leżące na obszarze mocno aktywnym sejsmicznie, było
    ono wielokrotnie niszczone przez trzęsienia ziemi. Dlatego niewiele ocalało z
    jego dawnej świetności. Jednak pominąłem je przede wszystkim z przyczyn
    politycznych - obecnie znajduje się ono w granicach Turcji. Podróżując na
    Bliski Wschód drogą lądową zazwyczaj przejeżdżamy przez Antiochię. Pomimo, że
    niewielu turystów zatrzymuje się w tym mieście dłużej niż przez parę godzin, to
    warto zadumać się przez chwilę nad jego historią. Miejsca biblijne na terenie
    Turcji to jednak już inny temat.
  • beduinka 05.11.04, 01:15
    Nie zapomniałem języka


    Rozmowa z doktorem Gabro Lahdo, chrześcijaninem syryjskim, tłumaczem
    literatury polskiej na język arabski



    — Jest Pan jednym z nielicznych tłumaczy literatury polskiej na język arabski.
    Czy czytelnicy w krajach arabskich w ogóle znają polską twórczość pisarską?
    — Raczej nie. Tłumaczy się niewiele. Tylko raz widziałem książkę przełożoną
    przez kogoś innego. W gruncie rzeczy pozostaję osamotniony w mojej dziedzinie.
    — Jest Pan z wykształcenia inżynierem naftowym, taki też wykonuje Pan zawód.
    Czy to nie dziwne zestawienie— literatura i pola naftowe?
    — Rzeczywiście dziwne. Jestem filologiem samoukiem. Tłumaczenia to moja pasja,
    a nie zawód, nie zarabiam na nich. Praca nad tekstem sprawia mi przyjemność.
    Odpoczywam przy tym. Nafta to jedna część mojego życia,
    literatura — druga.
    — Nie odwiedzał Pan Polski od 20 lat, a włada Pan polskim jakby był Pana
    językiem ojczystym.
    — W Polsce spędziłem dziewięć lat, w tym czasie wiele czytałem, to zmusiło mnie
    do doskonalenia polskiego. Po powrocie do Syrii nie rozstałem się z waszą
    literaturą, wręcz przeciwnie, w każdej wolnej chwili staram się czytać. Dzięki
    temu nie zapomniałem języka, choć trzeba przyznać, że nie mam tu wielu okazji
    do rozmawiania po polsku.
    — Wybiera Pan do tłumaczenia pozycje poświęcone chrześcijaństwu. Czy to
    dlatego, że sam Pan jest chrześcijaninem, czy jest jakiś inny powód?
    — W Syrii nie było takich opracowań, trzeba więc było się tym zająć. Szukałem
    przede wszystkim czegoś o historii chrześcijaństwa na Bliskim Wschodzie.
    Interesowały mnie moje własne korzenie i chciałem podzielić się tymi
    poszukiwaniami z innymi.
    — Z jakim efektem?
    — Różnym. Część rzeczy udało się wydać, część — nie. Generalnie jednak w Syrii
    można dość swobodnie publikować prace o chrześcijaństwie.
    — Gdzie są rozprowadzane tłumaczone przez pana książki, tylko w Syrii?
    — W całym świecie arabskim. Wiem, że sprzedawały się w Egipcie, Libanie,
    krajach Zatoki Arabskiej [w Europie jest ona znana pod nazwą Zatoka Perska — A.
    T.]. Nie interesuję się zresztą sprzedażą, ja chcę tylko tłumaczyć. Jako
    ciekawostkę mogę jednak powiedzieć, że przełożona przeze mnie Ostatnia
    olimpiada Aleksandra Krawczuka została zakazana w Katarze i Zjednoczonych
    Emiratach Arabskich. Dlaczego? Nie wiem.
    — Jaka była pierwsza przetłumaczona przez Pana książka?
    — To była praca jakiegoś niemieckiego księdza — nazwiska nie pamiętam —
    zatytułowana Poszukiwanie Boga. Przetłumaczyłem jej przekład na polski, kiedy
    byłem w wojsku. Maszynopis dałem potem księdzu z Damaszku. Jednak gdzieś
    zaginął i praca nigdy nie została opublikowana. Podobne były losy Zarysu
    dziejów religii. O szczęściu Tatarkiewicza od lat czeka u wydawcy, a Wybraniec
    gwiazd został wstrzymany przez cenzurę. Na szczęście reszta trafiła do
    czytelników.
    — Ma Pan też na swoim koncie Reymonta, ale szczególnie ciągnie Pana do
    Dobraczyńskiego. Dlaczego akurat ten pisarz?
    — Na Dobraczyńskiego trafiłem właściwie przypadkiem. Pisał o starożytnym
    Kościele, zainteresowało mnie to; przetłumaczyłem jedną książkę i potem
    zabrałem się do następnych. Z kolei Reymont po prostu bardzo mi się
    spodobał, szczególnie Chłopi. Przetłumaczyłem powieść, ale zdaję sobie sprawę,
    że szanse na jej wydanie są niewielkie. No bo kogo w krajach arabskich
    interesują dzieje polskich chłopów? Natomiast Nowele Reymonta nawet nieźle się
    sprzedały.
    — Nad czym Pan teraz pracuje?
    — Nad przekładami Doby krucjat Dobraczyńskiego. W kolejce czeka jego Rozdarty
    Kościół.
    — Życzymy zatem owocnej pracy.



    Rozmawiał Andrzej Talaga


    --------------------------------------------------------------------------------


    Gabro Lahdo ukończył studia, a następnie uzyskał doktorat na wydziale
    wiertniczo–naftowym Akademii Górniczo–Hutniczej w Krakowie. Obecnie pracuje
    jako inżynier na polach naftowych w miejscowości Rumelan w północno–wschodniej
    Syrii. Jest chrześcijaninem, wiernym Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego.
    Przetłumaczył: Zarys dziejów religii pod redakcją Józefa Kelery, Nowele wybrane
    i Chłopów Władysława Reymonta, O szczęściu Władysława Tatarkiewicza, Wybrańcę
    gwiazd i Głosy czasu Jana Dobraczyńskiego, Sztukę Mezopotamii Krystyny
    Gawlikowskiej, Ostatnią olimpiadę Aleksandra Krawczuka. Współpracuje z
    wydawnictwami al–Hasad i Aljenabija.

    źródło: Miesięcznik Nowe Państwo nr.30
  • beduinka 18.11.04, 20:24
    Oto początek artykułu, który ukazał się w najnowszym newsweeku. Niestety
    czasopismo to na swojej stronie nie publikuje pełnych artykułów, lecz ich
    wycinki. Lecz może będzie to dla was zachęceniem do zakupu papierowego
    wydania :)

    Najstarsze miasta świata


    Pierwowzorem wielkich metropolii, takich jak Kair czy Londyn, są miasta
    wzniesione sześć tysięcy lat temu. Kluczem do ich sukcesu był handel.


    Dokądkolwiek byśmy pojechali, do Afryki, Ameryki Południowej czy na Islandię,
    bez trudu odróżnimy miasto od wsi. Wszystkie metropolie świata wyglądają bowiem
    podobnie. Wszędzie znajdziemy świątynie, miejsca handlu oraz budynki
    użyteczności publicznej, gdzie pracują urzędnicy. Miasta z reguły podzielone są
    na dzielnice. W jednych znajdują się warsztaty rzemieślnicze, zakłady
    przemysłowe, w innych rezydencje elit lub domy zwykłych ludzi.
    Ale nie tylko ta niezależna od różnic kulturowych powtarzalność wiele mówi o
    naturze człowieka. Zadziwiające jest też to, że mimo rozwoju cywilizacji układ
    miast nie zmienił się od tysiącleci. Strukturę zbliżoną do dzisiejszych
    molochów miało miasto Uruk na południu Mezopotamii, uchodzące do tej pory za
    najstarsze na świecie (ok. 5,5 tys. lat).
    Dziś wiemy, że to nie jedyna zbieżność między starym i nowym. Do tej pory
    sądzono, że podstawą rozkwitu najstarszych metropolii było rolnictwo oparte na
    systemach nawadniania. Ale odkryte właśnie dwa nowe miasta - starsze od Uruk -
    przeczą tym teoriom.
    Naukowcy z University of Chicago oraz brytyjscy badacze z University of
    Cambridge na razie odsłonili niewielkie fragmenty najstarszych zabudowań Tell
    Hamoukar i Tell Brak, położonych w dzisiejszej Syrii ( ok. 600 kilometrów na
    północ od Uruk). Ale już teraz jest jasne, że mamy do czynienia z miastami.
    Jednak Tell Hamoukar i Tell Brak szybki rozwój zawdzięczały nie rolnictwu, lecz
    korzystnemu położeniu na szlaku handlowym, który wiódł z dzisiejszej Turcji nad
    Zatokę Perską.


    Anna Piotrowska (apiotrowska@newsweek.pl)


    Artykuł ukazał się w tygodniku Newsweek Polska, w numerze 47/04 na stronie 78
  • beduinka 19.11.04, 20:27
    PAP, MFi /2004-10-27

    Syria: Pożar pustoszy tereny pod Latakią



    Olbrzymi pożar pustoszy lasy w rejonie syryjskiego portu Latakia w pobliżu
    granicy Syrii z Turcją - podała w środę miejscowa agencja SANA.

    Oddziały straży pożarnej z Latakii i pobliskich prowincji usiłowały w nocy
    ugasić jedno z ognisk pożaru w Ras al-Basit w rejonie tego portowego miasta -
    front pożaru rozciąga się na długości ponad dziesięciu kilometrów. Akcję
    ratowniczą utrudniają wysokie temperatury i bardzo silny wiatr.
  • beduinka 19.11.04, 20:33
    PAP, MFi /2004-11-08

    Słodki przysmak sprzed 10 tysięcy lat



    Migdały z pistacją były 10 tysięcy lat temu słodkim przysmakiem mieszkańców
    wczesnoneolitycznej osady w Tel Quaramel koło Aleppo w Syrii. Tajemnice
    ówczesnej kuchni ujawniły tegoroczne polsko-syryjskie badania prowadzone na
    terenie tej osady.

    "Od kilku lat, we współpracy z Syryjską Służbą Starożytności, badamy w Tel
    Quaramel ślady osadnictwa z IX-VIII tysiaclecia p.n.e. W tym czasie
    kształtowały się na tych terenach pierwsze kultury rolnicze i dokonywało się
    przechodznie od gospodarki myśliwskiej do uprawy roślin i hodowli zwierząt.
    Badana przez nas osada reprezentuje już etap neolitu przedceramicznego" - mówi
    kierujący badaniami prof. Ryszard Mazurowski z Centrum Archeologii
    Śródziemnomorskiej UW.

    W czasie tegorocznej kampanii wykopaliskowej (we wrześniu i październiku)
    odsłonięto liczne pozostałości dawnych domów. Rozpoznano aż 14 warstw zabudowy.

    Na zbadanym już terenie o powierzchni 4 arów znajduje się 50 kolistych chat.
    Cała osada zajmowała powierzchnię około 4 ha.

    "Osada istniała w okresie ok. 8650-7650 p.n.e. Była to już wówczas dobrze
    zorganizowana społeczność. W poprzednich latach odkryliśmy dwie budowle obronne
    z tego okresu, kamienne wieże. W tym sezonie znaleźliśmy interesujący ślad
    dawnego kultu - cztery poroża bawołów ponad metrowej długości, zakopane pod
    podłogą jednej z chat" - informuje prof. Mazurowski.

    "Dzięki badaniom szczątków organicznych wiemy, że mieszkańcy osady
    wykorzystywali dziko rosnące: jęczmień, pszenicę i soczewicę. Spożywali też
    mieszankę ze słodkich migdałów i pistacji, przysmak popularny również dziś na
    tych terenach" - zaznacza prof. Mazurowski.

  • beduinka 30.03.05, 11:03
    PAP, mat /2005-03-08

    Starożytne Mari to pierwsze miasto przemysłowe



    5 tys. lat temu pośrodku pustyni zostało założone pierwsze "miasto
    przemysłowe", starożytne Mari, aby pełnić rolę centrum metalurgii miedzi.



    Według francuskich archeologów, o jego lokalizacji zadecydowało strategiczne
    położenie na ważnym szlaku handlowym - informuje serwis internetowy "Middle
    East Online".

    Ruiny Mari zostały odkryte w 1933 r. przez francuskiego badacza Andre Parrota.
    Francuscy archeolodzy do dziś prowadzą prace na tym rozległym stanowisku.
    Wyniki ich wieloletnich badań świadczą o unikalnym charakterze tego miasta -
    powstało ono bowiem 5 tys. lat temu w niegościnnym rejonie, bez naturalnego
    zaplecza rolniczego i surowcowego.

    Ruiny znajdują się we wschodniej Syrii, w pobliżu granicy z Irakiem, na prawym
    brzegu Eufratu. Jest to pustynny nieurodzajny region leżący pomiędzy górami
    Taurus i równiną Mezopotamii. Francuscy badacze pracujący na stanowisku Tall al-
    Hariri kryjącym ruiny Mari od wielu lat zadawali sobie pytanie o sens założenia
    miasta w tak niedogodnym miejscu.

    Tradycyjnym schematem powstawania starożytnych miast na Bliskim Wschodzie było
    powiększanie się i urbanizacja wsi lub faktorii handlowych. Najstarsza zabudowa
    Mari - pozostałości budowli z ok. 2900 r. p.n.e. - od razu nosi charakter
    miejski.

    Począwszy od objęcia w 1979 r. kierownictwa misji archeologicznej w Mari przez
    prof. Jean-Claude Marguerona dokonano szeregu odkryć w najwcześniejszej
    warstwie kulturowej. Zdaniem francuskiego archeologa z Uniwersytetu w
    Strasburgu, wyjaśniły one pierwotny cel założenia miasta - od początku III
    tysiąclecia Mari pełniło rolę centrum metalurgii miedzi.

    "W zasadzie metalurgia była obecna w całym mieście. Istnienie tej intratnej
    działalności, jaką była produkcja broni i narzędzi, wyjaśnia wszystkie nasze
    wcześniejsze odkrycia" - podkreśla prof. Margueron.

    Pobliski kanał o długości 120 km, którego pozostałości archeolodzy odkryli na
    północ od miasta, stanowił prawdopodobnie drogę transportu rud miedzi oraz
    drewna z rejonu gór Taurus. Sieć rowów irygacyjnych pozwoliła na rolnicze
    zagospodarowanie najbliższych okolic miasta. Specjalny kanał łączący Mari z
    głównym biegiem Eufratu zabezpieczał z kolei miasto przez okresowymi zalewami i
    otwierał szlak transportowy na południe.

    "Budowniczowie Mari zdawali sobie sprawę z korzyści, które mogło dawać
    strategiczne położenie pomiędzy południem Mezopotamii i północą, pomiędzy
    wschodem i Morzem Śródziemnym. Niezliczone skarby odnalezione w trakcie
    wykopalisk świadczą o tym, że mieli rację" - wyjaśnia prof. Margueron.

    Francuscy badacze zidentyfikowali trzy warstwy miejskie odpowiadające trzem
    etapom rozwoju miasta. Początek urbanizacji Mari reprezentują pozostałości
    budowli z przełomu IV i III tysiąclecia p.n.e. Zniszczenie najstarszego Mari
    zostało dokonane przez armię Hammurabiego w XVII wieku p.n.e., w okresie
    starobabilońskim. Miasto odrodziło się w XXIV wieku p.n.e., jako stolica
    królestwa Mari.

    Ostatni etap zamieszkiwania miasta przypada na II wieku p.n.e. Starożytne Mari
    stało się słynne dzięki odnalezieniu w jego ruinach królewskiego archiwum.
    Ponad 25 tys. glinianych tabliczek pokrytych zapisami w piśmie klinowym do dziś
    stanowi nieocenione źródło informacji na temat polityki i gospodarki
    Mezopotamii z przełomu XIX i XVIII w. p.n.e.

    Wyniki wieloletnich prac prof. Marguerona w Mari zostały przedstawione na
    łamach ostatniej publikacji pt. "Mari. Metropole de I'Euphrate au IIIe et au
    debut du lie millenaire av. J.-C.".
  • beduinka 22.04.05, 21:35
    30 zabitych, 40 rannych w zderzeniu autokarów


    PAP, pi 31-03-2005

    Około 30 ludzi zginęło, a ponad 40 zostało rannych w zderzeniu dwu autokarów,
    do którego doszło w czwartek w Syrii na drodze między Damaszkiem a as-Suwajdą -
    podała tamtejsza agencja Sana. Przyczyną wypadku była prawdopodobnie nadmierna
    prędkość. Co najmniej cztery z rannych osób są w stanie ciężkim.
  • beduinka 06.06.05, 11:17
    Policja zdławiła protesty Kurdów w Syrii
    PAP, 2005-06-06


    Policja syryjska użyła w niedzielę gazów łzawiących, by zdławić protesty setek
    Kurdów syryjskich na ulicach miasta Kameszli, gdzie od kilku dni narasta
    napięcie, w związku z zabójstwem umiarkowanego kurdyjskiego duchownego.

    Akcję protestacyjną zorganizowały dwa nielegalne ugrupowania kurdyjskie,
    domagające się od władz syryjskich przeprowadzenia dochodzenia w sprawie
    zabójstwa szejka Mohammada Maszuka al-Chaznawiego, który - jak się podkreśla -
    nie głosił haseł antyrządowych.

    Świadkowie informują też o późniejszym rabowaniu sklepów kurdyjskich przez
    ludność arabską, należącą do miejscowego plemienia.

    "Sądzę, że członkowie tego plemienia zademonstrowali w ten sposób,iż mają dość
    napięć powodowanych przez ugrupowania kurdyjskie" - powiedział jeden z
    mieszkańców, Asyryjczyk z
    pochodzenia.

    W Syrii mieszka około 2 miliony Kurdów, reprezentowanych przez kilka ugrupowań
    politycznych, których działalność jest oficjalnie zakazana przez państwo.
    Domagają się one prawa do nauki w języku kurdyjskim, a także obywatelstwa dla
    około 200 tys. kurdyjskich bezpaństwowców.


  • kuchcik77 12.06.05, 11:00
    Witam,
    Chciałbym zadać pare pytań, moze oczywistych dla stałych bywalców
    tutaj.Dziwnym zbiegiem okolicznosci będe przebywał w Turcji w celach zarobkowo-
    rekreacyjnych i tak myśle ze będac nieopodal Syrii wartałoby tam 'zaglądnąć
    na pare (7-10) dni.
    Decyzje o wizycie muszę podjąc jeszcze w Polsce bo wiza jest do dostania
    tylko w naszej stolicy?
    Ile trwa procedura i co bedzie potrzebne?(procz tych 50dolcow..)
    Poniewaz z tego co sie orientuje wiza jest wielokrotna to do Jordanii można
    sobie pojechac, a jak z terminowoscia tej wizy? Podany jest termin ważności?
    wjazdu?
    Co do zwiedzania to zapewne Damaszek i jakies tereny nadmorskie a reszta
    wyjdzie w praniu ( po poczytaniu waszych wczesniejszych wypowiedzi nt Syrii)
    dziekuje , pozdrawiam Krzysztof
  • beduinka 12.06.05, 11:15
    kuchcik77 napisał:

    > Witam,
    > Chciałbym zadać pare pytań, moze oczywistych dla stałych bywalców
    > tutaj.Dziwnym zbiegiem okolicznosci będe przebywał w Turcji w celach
    zarobkowo
    > -
    > rekreacyjnych i tak myśle ze będac nieopodal Syrii wartałoby
    tam 'zaglądnąć
    > na pare (7-10) dni.
    > Decyzje o wizycie muszę podjąc jeszcze w Polsce bo wiza jest do dostania
    > tylko w naszej stolicy?
    > Ile trwa procedura i co bedzie potrzebne?(procz tych 50dolcow..)
    > Poniewaz z tego co sie orientuje wiza jest wielokrotna to do Jordanii można
    > sobie pojechac, a jak z terminowoscia tej wizy? Podany jest termin
    ważności?

    hej!!
    ja zawsze biorę wizę jednokrotną i ona kosztuje coś ok. 20-30$ (dokładnie teraz
    nie pamiętam). Natomiast już w Syrii możesz załatwić wizę powrotną (czyli jeśli
    wyjeżdżasz z Syrii i do niej chcesz wrócić za równowartość 1$ - ważna przez
    miesiąc - do załatwienia w urzędzie hidżra wal-dżawazat)
    Wiza jednokrotna otrzymywana w ambasadzie ważna jest przez 3 miesiące. Tyle
    czasu masz na wjazd do kraju. Natomiast jeśli jesteś w Syrii dłużej niż dwa
    miesiące musisz się zarejestrować w urzędzie hidżra wal-dżawazat - mieszczą się
    one nie tylko w Damaszku ale w prawie każdym większym mieście

    oprócz zielonych przynosisz do ambasady swoje zdjęcie (czy może dwa - nie
    pamiętam tego teraz), a także wypełniasz formularz
    normalnie wizy są gotowe po 3 dniach, ale jeśli ich poprosisz to wydadzą ci
    tego samego dnia

    > wjazdu?
    > Co do zwiedzania to zapewne Damaszek i jakies tereny nadmorskie a reszta
    > wyjdzie w praniu ( po poczytaniu waszych wczesniejszych wypowiedzi nt Syrii)
    > dziekuje , pozdrawiam Krzysztof

    na pewno Aleppo. I tak jadąc z Turcji będziesz przez nie przejeżdżał. A jest to
    naprawdę wyjątkowe miasto. Tamtejsze suki (bazary) robią wrażenie
    "Must see" jest też oczywiście Palmira
    także Crac des Chevaliers
  • kuchcik77 12.06.05, 12:48
    dziekuje, co do zwiedzania to te rzeczy o których wspomniałas zapewne
    zobaczęCrac. Palmyra. Latakia- zastanawiam sie czy pokonywać setki kilometrów
    do Petry...ps znas zjakies w miare normalne przeloty z Bliskiego Wschodu
    do Europy w jedna stronę?
    Hm więc do warszawy w sumie najprawdopodobniej 2x sie pofatyguje bo wniosek
    wizowy zapewne tzreba osobiscie skladac, wezmę jednorazowa bo moze sie zdarzyc
    ze do Jordanii czy Libanu nie dotre, a jesli mozna za grosze pzredłużać...
    Zapewne w Stambule moznaby dostac wize Syryjska ale to węcej zachodu ...
    Pozdrawiam.
  • beduinka 12.06.05, 13:55
    kuchcik77 napisał:

    > dziekuje, co do zwiedzania to te rzeczy o których wspomniałas zapewne
    > zobaczęCrac. Palmyra. Latakia- zastanawiam sie czy pokonywać setki
    kilometrów
    > do Petry...

    Petra jest jak najbardziej warta obejrzenia, ale akurat radziłabym poświęcić
    ten czas, który teraz masz na dokładniejsze obejrzenie Syrii (Hama, Bosra,
    Maalula, Ugarit i mjltum innych miejsc), a w Jordanii też jest więcej miejsc do
    obejrzenia niż tylko Petra, więc lepiej poświęcić na ten kraj trochę wiecej
    czasu innym razem

    > ps znas zjakies w miare normalne przeloty z Bliskiego Wschodu
    > do Europy w jedna stronę?
    > Hm więc do warszawy w sumie najprawdopodobniej 2x sie pofatyguje bo wniosek
    > wizowy zapewne tzreba osobiscie skladac,

    no ale możesz przyjechać po wniosek i od razu go wypełnić i złożyć... jeśli
    złożysz go w miarę wcześnie rano i grzecznie poprosisz (na twoją korzyść może
    być mieszkanie w innym mieście) to mógłbyś dostać od ręki

    a poza tym nie musi być osobiście... możesz napisać dla kogoś upoważnienie (z
    podaniem numeru jakiegoś dokumentu ze zdjęciem osoby odbierającej)... tak
    przynajmniej kiedyś dla kumpla, z któym jechałam do Syrii robiłam

    > wezmę jednorazowa bo moze sie zdarzyc
    > ze do Jordanii czy Libanu nie dotre, a jesli mozna za grosze pzredłużać...
    > Zapewne w Stambule moznaby dostac wize Syryjska ale to węcej zachodu ...
    > Pozdrawiam.
  • rasta69 12.06.05, 15:38
    > Zapewne w Stambule moznaby dostac wize Syryjska ale to węcej zachodu ...

    oj nawet nie wyobrazasz sobie ile zachodu. Syryjczycy w Stambule wymagaja list
    polecajacy od naszego konsula. Uzyskanie takiego listu to wg nich formalnosc, co
    potwierdzil spotkany tam Meksykanin, ktory w swoim konsulacie dostal wize od
    reki. No ale oczywiscie Polska to nie byle Meksyk, a nasz (owczesny) konsul
    Piszczakowski roztoczyl przed nami wizje Syrii, jako ziemii piekielnej z ktorej
    jesli wraca sie, to tylko w opakowaniu. Czeczenia przy Syrii jawila sie jako
    kraj milujacy pokoj, spokoj i porzadek. Obywatele Syryjscy mieli trudnic sie
    porywaniem obcokrajowcow w celch konsumpcyjnych, a ceny miesa bialych Giaurow
    osiagaly ceny barylki brent po kursie londynskim...
    W skrocie konsul pokazal nam fige bynajmniej nie jadalną. Kilka tygodni pozniej
    do konsulatu doszla kartka z Damaszku, nadana przez trzech studentow, raczej
    calych niz strawionych.
    Granice przekraczalismy na wariackich papierach na poludnie od Gaziantep w
    Turcji(dokladniej Kilis), na polnoc od Aleppo (a dokladniej A'zaz). Wiekszosc
    bialych przekracza granice na wschod od Aleppo (przejscie w Reyhanli), ale my
    oprocz mapy wschodniej Turcji nie mielismy nic wiecej. Czyli zadnego przewodnika
    czy mapy Syrii. Za to mielismy duzy zapas glupoty oraz blade pojecie o krajach
    arabskich. Juz w pasie zony przy granicy mocno zrzedly nam miny. Z jednej strony
    wysokiego nasypu pole minowe, z drugiej drut kolczasty z uzbrojonymi
    wiezyczkami. Stosunki miedzy tymi krajami nie sa zbyt wesole, Turecki
    pogranicznik dlugo dopytywal sie czego wlasciwie szukamy (oraz nasze dolary) w
    Syrii .
    Za to syryjscy pograniczycy ochlonawszy z pierwszego szoku(bialego tam pewnie
    dawno nie widziano), bardzo nam chcieli pomoc. Za kazdym razem inny urzednik
    podchodzil, machajac naszymi paszportami, z pytaniem: "wiza, yes?", co mialo byc
    pytaniem o to czy mamy wizy. Odpowiadalismy niezmennie "no" i za kazdym razem
    ogladalismy frasunek malujacy sie na obliczu rozmowcy, popierany niezmienna
    sentencja "no wiza, problem!".
    Po jakichs 3 godzinach zaprosil nas do siebie komendant przejscia. Miniaturka
    Saddama z obowiazkowym wasem i marsowa mina. Prawie od razu wniesiono jakies
    arabskie zarcie. My od dwoch tygodni jechalismy na ekonomicznym ekmeku i
    pomidorach, wiec z miejsca, calkiem dostojnie, rzucilismy sie na jedzenie.
    Poniewaz byl to nasz pierwszy kontakt z kuchnia arabska, co chwila spozieralismy
    na gospodarza czy przypadkiem konsumujemy potrawy w odpowiedni sposob. Ogolnie
    maczalismy wszystko we wszystkim, przegryzajac co chwla listkami miety.
    Obslugiwal nas dwumetrowy sluzacy w taki sposob jakbysmy cofneli sie do czasow
    niewolnictwa.
    Kiedy juz nasycilismy nasze zoladki, przyszla kolej na zaspokojenie ciekawosci
    komendtanta. Dla naszego gospodarza Polska to w gruncie rzeczy ZSRR. Nie
    prostowalismy niescislosci, zwlaszcza, ze jego brat studiowal w Kijowie.
    Skorzystalismy tez z okazji zeby poznac troche realia syryjskie. Wypytalismy o
    ceny noclegow, przejazdow i miejsc wartych zobaczenia. Zdobylismy tez namiary na
    hoteliki i hostele w Aleppo, uczylismy sie liczb i podstawowych zwrotow. Kiedy
    ten temat zostal wyczerpany zaczelismy bawic sie w gre "Panstwa i stolice". My
    mowilismy kraj europejski a komendant glowil sie nad stolica. Z kolei gospodarz
    rzucal nazwe kraju arabskiego a my zadziwialismy go znajomoscia stolic(i tu
    docenilem obowiazkowe wkuwanie na geografie, nazw stolic, krajow, gor i rzek).
    Krotko mowiac pobilismy go na calej linii.
    Cala rozmowa trwala ponad 3 godziny. Poniewaz w zab nie kumalismy arabskiego, a
    gospodarz poslugiwal sie lamana angielszcyzna, z rozbawieniem ogladalem caly
    cyrk przewracania oczami, nadymania sie i wzdychania podczas poszukiwania
    odpowiedniego slowka. Jedyny zgrzyt pojawil sie, gdy rozmowa zeszla na 11
    wrzesnia, ale przezornie udalismy idiotow a gospodarz nie drazyl tematu.
    Cala historia zakonczyla sie po 10 godzinach. Podobno przefaksowali nasze
    paszporty do Damaszku, tam Big General przyklepal sprawe, a my zaplacilismy 22
    dolce za wize 2 tygodniowa.
    Troche sie rozpisalem bo chyba bardziej o ta ostatnia informacje chodzilo :)))

    pozdrawiam :)

  • beduinka 12.06.05, 15:49
    przygoda naprawdę niesamowita
    ale nie wiem czy kuchcik będzie chciał starać się ją powtórzyć czy raczej
    zdecyduje się na wizę uzyskaną w syryjskiej ambasadzie w W-wie. Stawiam na
    opcję drugą
  • kuchcik77 13.06.05, 14:46
    Wize kupie w Wawie, pofatyguje sie do naszej stolicy, z geografi dobre oceny
    mialem ale ryzykowac quizu na granicach nie zamierzam. Szukam sobie jedynie
    pzrelotow z bejrutu badz Damaszku ale w sumie busem do Polksi to jakies 4 dni
    wiec spoko. hhe
  • beduinka 13.06.05, 14:56
    skontaktuj się z campusem - studenckim biurem
    ich infolinia to 0801 887 555
    Ja z nimi właśnie do Damaszku lub Bejrutu latam
  • dyinacz 24.08.06, 21:40
    Czy mógłbym prosić coś więcej na temat możliwości wyjazdu z Syrii w sytuacji gdy
    mam wizę jednokrotną. Czytałem na jakimś zagranicznym forum, że załatwienie
    czegokolwiek we wspomnianym urzędzie imigracyjnym nie jest łatwe. W naszej
    ambasadzie nie potrafią w ogóle powiedzieć czy możliwy jest wyjazd z Syrii i
    powrót do niej w sytuacji, gdy ma się wizę jednorazową. Czy jest z tym jakiś kłopot?

    ______________________________________________
    Solidarni z Libanem!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka