Dodaj do ulubionych

Egipt mistrzem Afryki w piłce nożnej!!!!!!!!

10.02.08, 20:47
Egipt - Kameron: 1-0
koniec pucharu Afryki w piłce nożnej ;-)
Edytor zaawansowany
  • aisza5 04.11.08, 20:31
    afryka.org//?showNewsPlus=3339
    Afrykańska Liga Mistrzów: Co to był za mecz!
    Niemal 75 tysięcy fanów Al Ahly zasiadło w niedzielny wieczór na
    Międzynarodowym Stadionie w Kairze. Ich ulubieńcy po raz kolejny nie
    zawiedli. Wygraną 2-0 z kameruńskim Coton Sport, postawili milowy
    krok ku wygraniu tegorocznej edycji Ligi Mistrzów.


    © flickr / d_mcplum. Tym razem triumfowało Al Ahly.
    Fantastyczna atmosfera na trybunach i jeszcze lepsza organizacja
    spotkania. To rzeczywiście było widowisko godne finału tak
    prestiżowych rozgrywek. Przed meczem faworyt był jeden - Al Ahly
    Kair - który na papierze powinien zmiażdżyć rywala.

    Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, po pierwszym gwizdku
    sędziego zarysowała się przewaga gospodarzy. 120 sekund później
    Gilberto zmarnował sytuację sam na sam i było jasne, że Al Ahly chce
    za wszelką cenę odnieść wysokie zwycięstwo. Piłkarze Coton Sport nie
    mieli nawet okazji do pogratulowania bramkarzowi świetnej
    interwencji, bo rzut wolny w okolicach linii rzutu rożnego
    wykonywali Kairczycy. Najsprytniejszy w polu karnym okazał się Wael
    Gomaa, który strzałem głową nie dał szans Kassali Daouda.

    Gospodarze poszli za ciosem. Nie minęło 15 minut, a kibice po raz
    drugi szaleli ze szczęścia. Fatalne zachowanie obrońców Coton Sport,
    wykorzystał celną główką Flavio i podwyższył prowadzenie na 2-0.

    Wzorowa organizacja gry, dała Ahmedowi Hassanowi i spółce kolejne
    szanse do strzelenia gola. Szwankować zaczęła jednak skuteczność
    Flavio, który w żaden sposób nie potrafił umieścić piłki w siatce.

    Początek drugiej połowy znów należał do gospodarzy. Fantastyczna gra
    w środku pola, kompletnie zaskoczyła Kameruńczyków, którzy nie
    potrafili znaleźć sposobu na wyjście z własnej połowy. Udało się
    tego dokonać dopiero w 52. minucie, kiedy to dwukrotnie Kameruńczycy
    przedzierali się prawym skrzydłem.

    10 minut po wznowieniu gry, podopieczni Manuela Jose wykonywali rzut
    wolny. W ogromnych zamieszaniu Egipcjanie dwukrotnie mogli
    podwyższyć wynik spotkania, lecz za każdym razem na ich drodze
    stawali zawodnicy Coton Sport, którzy wszelkimi możliwymi sposobami
    wybijali piłkę w głąb boiska. Nieoczekiwanie jedna z rozpaczliwych
    piłek dotarła do Kameruńczyka. Ten rozpoczął fantastyczny sprint w
    kierunku bramki. Nie zdołał go zatrzymać żaden z Egipcjan i gdy
    wydawało się, że bramka kontaktowa wisi w powietrzu, sędzia liniowy
    wskazał na pozycję spaloną, jednego z zawodników wychodzących na
    czystą pozycję.


    W kolejnych minutach oglądaliśmy niemal identyczny przebieg
    spotkania. Al Ahly wciąż dążył do podwyższenia rezultatu, a Coton
    Sport liczył na przebojowych skrzydłowych, którzy raz po raz
    kontrowali poczynania gospodarzy. Kairczycy imponowali przede
    wszystkim grą z pierwszej piłki, lecz na nic się to zdawało, wobec
    tragicznej skuteczności Flavio.

    W 70. minucie Coton ruszył do ataku. Najpierw z dystansu świetnie
    uderzył Ngomna Ahmadou, a następnie sędzia podyktował rzut wolny dla
    gości w odległości około 30 metrów od bramki. Zamiast groźnej
    sytuacji Kameruńczyków, zobaczyliśmy fatalnie wykonany stały
    fragment i 50 metrowy rajd z piłką Ahmeda Hassana. Pomocnik
    reprezentacji Egiptu wykorzystał gapiostwo obrońców i popędził lewą
    stroną na bramkę. Były zawodnik Anderlechtu Bruksela wyraźnie
    zmęczył się biegiem, gdyż jego nieudane dośrodkowanie, które bez
    problemów wyłapał Kassali Daouda .

    Pięć minut później powinno być 3-0. Prawą stroną popędził Barakat i
    zagrał po ziemi do dobrze ustawionego Flavio. Angolczyk sprytnie
    przepuścił futbolówkę i Mohammed Aboutrika znalazł się w niemal
    stuprocentowej bramkowej sytuacji. Niestety fatalnie przestrzelił z
    jedenastu metrów i na tablicy wciąż pozostawał ten sam wynik.

    To jednak nie był koniec fatalnej dyspozycji strzeleckiej Al Ahly. W
    82. minucie Aboutrika wbiegł z prawej strony pola karnego i miał
    przed sobą tylko bramkarza. Jeden zwód wystarczył do położenia
    golkiper a i Flavio dostał podanie na pustą bramkę. Zamiast gola,
    ujrzeliśmy strzał wysoko nad bramką i wymowny uśmiech pomocnika
    reprezentacji Egiptu.

    Al Ahly łatwo wygrał pierwszy finałowy mecz MTN Ligi Mistrzów. Byli
    lepsi od swoich rywali pod każdym względem i udowodnili, że są
    obecnie zdecydowanie najlepszym zespołem na Czarnym Lądzie. Tej
    tezie będą próbowali zaprzeczyć zawodnicy Coton Sport, którzy jednak
    wydają się ustępować w Egipcjanom w każdym elemencie piłkarskiego
    rzemiosła. Jedno jest pewne, emocje w Garoua gwarantowane.

    Maciek Bartoś
  • aisza5 25.06.09, 21:32
    afryka.org//?showNewsPlus=4205
    Kwalifikacje na półmetku
    Na trzy kolejki przed końcem eliminacji powoli jasne staje się,
    która z drużyn będzie reprezentować Afrykę na historycznym dla tego
    kontynentu turnieju. Milowy krok w kierunku RPA wykonali
    reprezentanci Ghany, Wybrzeża Kości Słoniowej i Algierii. Jednak nie
    wszyscy faworyci sprostali pokładanym w nim nadziejom. Coraz
    trudniejsza staje się sytuacja Marokańczyków i nigeryjskich Super
    Orłów. Wszystko wskazuje na to, że na Mundialu zabraknie również
    mistrzów Afryki - Egiptu.


    Fatalna passę kontynuują marokańskie Lwy Atlasu, które do tej pory,
    w trzech meczach decydującej fazy kwalifikacji, zdobyły zaledwie dwa
    punkty. W sobotę mimo atutu własnego boiska Maroko nie zdołało
    pokonać żłobionych brakiem Emmanuela Adebayora Togijskich Jastrzębi.
    Najlepszą okazję do strzelenia bramki zmarnował marokański napastnik
    Mounir El Hamdoui, który w 10. minucie meczu nie wykorzystał rzutu
    karnego. Bezbramkowy remis oznacza, że Togo cały czas pozostaje w
    grze o bilet na Mistrzostwa Świata, natomiast Marokańczycy muszą
    koncentrować się na walce o uniknięcie ostatniego miejsca w grupie,
    które zajmują na razie inni wielcy przegrani eliminacji -
    Kameruńskie Lwy. Liderem grupy A pozostał Gabon.

    Bramek nie przyniosło również spotkanie pomiędzy Tunezją i Nigerią.
    Z remisu bardziej zadowoleni mogą być gospodarze, którzy zachowali
    pozycje lidera i dwupunktową przewagę nad najgroźniejszym rywalem.
    Jednak sam mecz, który był zapowiadany jako największe wydarzenie
    eliminacyjnego weekendu, zdecydowanie rozczarował. „Spodziewałem
    się, że Nigeria ruszy do ataku, tymczasem zagrała defensywnie
    czekając na nasz ruch. Przynajmniej nie przegraliśmy. Z optymizmem
    patrzę na rewanżowe spotkanie w Abudży. Nigeryjczycy będą musieli
    zaatakować śmielej a my możemy to wykorzystać" - komentował sobotnie
    spotkanie trener Tunezji - Humberto Coelho.

    W drugim meczu grupy B ważny krok w kierunku awansu do Pucharu
    Narodów Afryki uczynili Kenijczycy, którzy przed własną
    publicznością pokonali Mozambickie Węże. Gospodarze rozpoczęli mecz
    od mocnego uderzenia i bramki Juliusa Owino. Mozambik zdołał
    wyrównać tuż po przerwie dzięki bramce Dominguesa, lecz ich nadzieje
    na korzystny rezultat rozwiał Macdonald Mariaga ustalając wynik
    spotkania na 2-1 bramką z rzutu karnego. W ostatnich sekundach meczu
    stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Fanuel, który z ośmiu metrów
    posłał piłkę ponad kenijską bramką.

    Dla końcowego układu zarówno górnej, jak i dolnej części tabeli
    grupy B, kluczowa będzie następna seria spotkań. Jeśli Mozambickie
    Węże nie wygrają z Kenijczykami na własnym boisku będą mogły się
    pożegnać z marzeniami o pierwszym od 12 lat występie na Pucharze
    Narodów Afryki. Niezwykle emocjonująco zapowiada się również
    spotkanie w Abudży, gdzie reprezentacja Nigerii chcąc potwierdzić
    swoje wielkie aspiracje będzie musiała pokonać tunezyjskie Orły
    Kartaginy.

    W grupie C z wielkim hukiem pękł pompowany od wielu dni balon
    zambijskich nadziei. Chipolopolo przegrali przed własną
    publicznością z reprezentacją Algierii pozostawiając sobie jedynie
    matematyczne szanse na awans do Mistrzostw Świata. Porażka
    Zambijczyków jest dla nich tym bardziej bolesna, że zdaniem wielu
    ekspertów zagrali najlepsze spotkanie w tej fazie eliminacji. Jedyne
    o co można obwiniać zambijską reprezentacje, która przez większą
    część meczu kontrolowała sytuację na boisku, to brak skuteczności.

    Pierwszą bramkę Algieria zdobyła wykorzystując zamieszanie, które po
    rzucie wolnym zapanowało w zambijskim polu karnym. Zwycięstwo
    przypieczętował Rafik Saifi, który bezlitośnie wykończył kontratak
    Lisów Pustyni.

    ...
  • aisza5 02.02.10, 15:42
    sport.onet.pl/74318,1248685,2121332,,nowy__stary_mistrz_i_rekord_pucharu_narodow_afryki,wiadomosc.html

    Nowy, "stary" mistrz i rekord Pucharu Narodów Afryki
    reprezentacja Egiptu pokonała 1:0 (0:0) drużynę Ghany w meczu
    finałowym Pucharu Narodów Afryki. Gola na wagę zwycięstwa zdobył
    pięć minut przed końcem Mohamed Gedo. Dla Faraonów było to już
    trzecie z rzędu mistrzostwo Afryki.
    Mecz Czarnych Gwiazd z Faraonami stał pod znakiem zaciętej, twardej
    walki. Na Estadio 11 de Novembro obie drużyny skupiły się na uważnej
    grze w polu, przez co ucierpiało widowisko, brakowało bowiem
    odważnych ofensywnych akcji.

    Piłkarze Ghany, którzy w finale wystąpili po raz pierwszy od 1992
    roku, do 85. minuty remisowali bezbramkowo z mistrzami Afryki. Wtedy
    jednak piękną akcją popisała się drużyna Egiptu. Kilka szybkich
    podań sprawiło, iż w polu karnym w sytuacji "sam na sam" znalazł się
    Mohamed Gedo, który pięknym strzałem po długim rogu umieścił piłkę w
    siatce.


    Piłkarze Egiptu długo celebrowali gola, m.in. całując murawę. Dla
    Gedo była to już piąta bramka w afrykańskim turnieju, która
    zapewniła mu koronę "króla strzelców".

    Czarne Gwiazdy rzuciły się do rozpaczliwych ataków, ale Egipcjanie z
    zimną krwią rozbijali ofensywne poczynania rywali. W doliczonym
    czasie gry, tuż przed końcowym gwizdkiem, Ghana stworzyła sobie
    jeszcze doskonałą okazję do zdobycia gola, ale piłka szczęśliwie dla
    bramkarza Faraonów odbiła się od napastników rywali kilka metrów od
    jego bramki, co pozwoliło mu na skuteczną interwencję.

    Po chwili sędzia zakończył spotkanie i w obozie Egiptu wybuchła
    wielka radość. To już trzecie z rzędu zwycięstwo Faraonów w Pucharze
    Narodów Afryki, a siódme w historii. To absolutny rekord PNA.
    Poprzednio "Faraonowie", których zabraknie w tegorocznych finałach
    mistrzostw świata w RPA, zwyciężali w latach: 1957, 1959, 1986,
    1998, 2006 i 2008.

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • aisza5 31.12.10, 13:51

    afrykagola.pl/?p=1058
    Wielkie derby Kairu


    Już za kilka godzin w stolicy Egiptu wielkie wydarzenie: mistrz kraju Al-Ahly podejmuje lidera tabeli Zamalek SC. To coś więcej niż zwykły mecz piłkarski. Rywalizacja „Czerwonych Diabłów” (Al-Ahly) z „Białymi” wywołuje szczególnie wielkie emocje nie tylko wśród rozkochanych w futbolu Egipcjan, ale i w całym futbolowym świecie arabskim. Ba, to ważne spotkanie dla całej afrykańskiej piłki. Przecież i Al-Ahly i Zamalek to dwa najbardziej utytułowane kluby w Afryce. Ci pierwsi klubowe mistrzostwo kontynentu zdobywali sześć razy, a Zamelek pieć.

    Jeśli chodzi o triumfy na krajowym podwórku, to tu Al-Ahly jest zdecydowanie lepsze. „Czerwone Diabły” po mistrzostwo kraju sięgały aż 35 razy. Ostatnio ta sztuka udała im się sześć razy z rzędu. Wydaje się jednak, że teraz może być inaczej.

    Na czele Egyptian Premier League po trzynastu kolejkach jest właśnie Zamalek SC z 30 punktami na koncie. Al-Ahly ma już sześć punktów straty. Dlatego dzisiejsze spotkanie jest tak ważne.

    Dobra gra „Białych” w tym sezonie, to duża zasługa ich szkoleniowca Hossama Hassana. Ten były świetny napastnik bardzo dobrze poukładał zespół, którego pierwszą gwiazdą jest 24-letni napastnik Shikabala, nazywany „egipskim Messim”. W tym sezonie trafił już do siatki rywala dziewięć razy, w tym pięć w czterech ostatnich spotkaniach.

    Z kolei „Czerwone Diabły” kończą rok w nie najlepszych nastrojach. Nie udało się po raz kolejny wygrać Ligi Mistrzów, a u siebie lepszy jest znienawidzony rywal. Kilku kluczowych zawodników, z Ahmedem Hassanem na czele, jest na dodatek kontuzjowanych. No cóż, wydaje się, że dobra passa Al-Ahly skończyła się wraz z odejściem z trenerskiego stołka portugalskiego trenera Manuela Jose.

    Żeby jeszcze dobitniej uzmysłowić, jakie emocje wzbudza walka obu klubów na piłkarskiej murawie, warto przywołać przykład sprzed kilku lat. W Palestynie trwały akurat walki pomiędzy zwolennikami Hamasu, a Fatahu. Kiedy jednak na murawę wybiegli zawodnicy Al-Ahly i Zamalek, to wszystko ucichło. Wszyscy w napięciu oglądali mecz.

    Fani Al-Ahly z dumą mówią, że ich ukochany klub ma na całym świecie aż 60 milionów kibiców. Tych z Zamalek dopinguje połowa mniej fanów.

    Jest też kontekst historyczno-polityczny. „Czerwone Diabły” to klub założony na początku wieku przez miejscowych. Przez lata uosabiał zmagania o wyzwolenie się spod obcej kolonizacji. Z kolei Zamalek założony został w 1911 roku przez belgijskiego prawnika. Kibice Al-Ahly cały czas wypominają to swojemu wielkiemu rywalowi z Kairu

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • aisza5 31.12.10, 13:54
    afrykagola.pl/?p=1052
    Polski trener w Egipcie
    Teraz pracę w Afryce zaczyna kolejny trener z Polski. Chodzi o innego byłego świetnego zawodnika Górnika i 20-krotnego reprezentanta Polski Ryszarda Komornickiego. W czwartek rano popularny „Koko”, który już od wielu lat mieszka w Szwajcarii, wylatuje do Egiptu. Będzie tam pracował w zespole El Gouna FC.

    Komornicki zajmie się zespołami młodzieżowymi i będzie odpowiedzialny za skauting.

    „Była propozycja pracy z pierwszym zespołem, ale wspólnie z właścicielem, którym jest bogaty przedsiębiorca budowlany Samih Sawiris, doszliśmy do wniosku, że lepiej będzie na razie popracować z młodzieżą. Podpisałem atrakcyjny dla mnie, także ze względów finansowych, dwuletni kontrakt” – informuje Komornicki.

    Co ciekawe w pracy będzie mu pomagał inny trener pochodzący z Górnego Śląska. Chodzi o Dawida Kołodziejczyka, który jeszcze do niedawna szkolił żeński zespół Polonii Tychy.

    El Gouna FC, to klub założony siedem lat temu przez Samiha Sawirisa. Zespół zajmuje obecnie dwunastą lokatę w Egyptian Premier League. Komornicki ma tam zbudować solidne podstawy. Polski trener słynie zresztą z dobrej pracy z młodzieżą co udowodnił prowadząc swego czasu rezerwy FC Zurich czy później pierwszy zespół FC Aarau. Ostatnio Komornicki trenował drugoligowy szwajcarski zespół FC Wil, z którym kilka dni temu rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.

    Dodajmy, że El Gouna to miejscowość położona nad Morzem Czerwonym w bliskiej odległości od znanej turystycznej miejscowości Hurghada


    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • aisza5 26.07.12, 19:23

    A jak sobie Egipt poradzi podczas olimpiady??
    dziś mamy pierwszy mecz EGIPT- BRAZYLIA
    TRZYMAM KCIUKI, CHOCIAŻ NIE BEDZIE ŁATWO!!!!!

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.