Dodaj do ulubionych

Ciekawostki o Egipcie

  • 24.06.09, 22:13
    www.bezdroza.com/serwis/main.php?action=newsy_pokaz&id=10219&newsletter

    W Luksorze odkryto grobowiec egipskiego urzędnika sprzed 3500 lat


    Zespół archeologów odkrył na stanowisku w Luksorze grobowiec
    egipskiego urzędnika sprzed ok. 3500 lat - informuje serwis
    internetowy DrHawass.com.

    Odkrycia dokonał zespół naukowców pod kierunkiem dr Zahi Hawassa,
    Sekretarza Generalnego Rady Najwyższej ds. Starożytności Egiptu, na
    cmentarzysku Dra Abu el-Naga w Luksorze w południowym Egipcie, w
    części miasta leżącej po zachodniej stronie Nilu.

    Jak poinformował Farouk Hosni, minister kultury Egiptu, odkryty
    grobowiec pochodzi z czasów XVIII dynastii (1570-1315 r. p.n.e.).

    Według dr Hawassa, grobowiec należy do Amun-em-Opeta, urzędnika
    sprawującego funkcję Naczelnego Łowczego tuż przed objęciem tronu
    przez faraona Amenhotepa IV Echnatona, który panował w okresie
    ok.1372-1355 r. p.n.e.

    Naukowcy odnaleźli też w północno-zachodniej części terenu grobowca
    dwa wejścia do kolejnych komór grobowych. Przed wejściem do jednej z
    nich odnaleziono siedem pieczęci grobowych z inskrypcją Amenhotep-
    Ben-Nefer, Nadzorca Stad Amona, a przed wejściem do drugiej pieczęć
    z inskrypcją Eke, Królewski Posłaniec i Nadzorca Pałacu.

    Archeolodzy odnaleźli też na stanowisku fragmenty
    niezidentyfikowanych mumii, a także wiele ceremonialnych figurek
    uszabti, wykonanych z palonej gliny i fajansu.

  • 16.07.09, 14:48
    przewodnik.onet.pl/38,1660,1566247,0,1,artykul.html
    Polska z dreszczykiem: Mumia powraca

    Joanna Lamparska

    Była niewysoka. Mogła mieć jakieś 21, najwyżej 23 lata. Rodziła się
    dwa razy i dwa razy umierała. Raz o mało nie została zjedzona. Raz
    musiała udawać, że ciągle żyje.


    Odkąd mumia egipskiej dziewczyny pojawiła się we wrocławskim Muzeum
    Człowieka, nieustannie wzbudza emocje. Na Dolny Śląsk przybyła
    zresztą w dość niezwykłych okolicznościach. Zapraszamy na wędrówkę
    śladami egipskich tajemnic. Można je odnaleźć również wielu innych
    miejscach, w Warszawie, Poznaniu, w krakowskich muzeach, na
    Opolszczyźnie i na Mazurach.

    Mumiowy proszek

    Już łacińsko-niemieckie źródła z 1658 roku wspominają, że we
    Wrocławiu znajdowały się trzy mumie. Ówcześni lekarze jedną z nich
    rozwinęli i przeprowadzili sekcję, żeby przekonać się co jest w
    środku. W ten sposób bezpowrotnie ją zniszczyli.

    Drugiej, pozbawionej stóp i kości udowej nie ruszali, bo była w zbyt
    dobrym stanie. Jak wynika z tych samych zapisków, mumie zostały
    wkrótce sproszkowane i po garstce użyte jako... środek wzmacniający
    leki.

    Ten, tak zwany „proszek mumiowy” sprzedawany był od XII wieku w
    wielu miejscach Europy. W handlu tym dość niezwykłym medykamentem
    wyspecjalizowali się Żydzi mieszkający na północy Egiptu.

    Popularność proszkowi przynosiła plotka, że choć jest panaceum na
    wszelkie dolegliwości, to szczególnie pomaga na potencję. Długo nie
    trzeba było czekać. Wkrótce szczególnie przedsiębiorczy kupcy po
    prostu kupowali fałszywe mumie, czyli specjalnie przygotowane i
    wysuszone ciała osób zmarłych całkiem niedawno.

    Kiedy proceder wyszedł na jaw, handel mumiami przestał być
    opłacalny. Aptekarze bali się kupować coś, co mogło nie być
    autentykiem.

    Z 1717 roku pochodzi informacja o kolejnej mumii we Wrocławiu. Była
    schowana w podziemiach wrocławskiej Apteki pod Murzynkiem Jakuba
    Krausego na placu Solnym. Przetrwała w nietkniętym stanie ponad
    kolejne dwa wieki.

    Odnaleziona została zaraz po II wojnie światowej, obok niej zaś
    leżała druga, niestety, już w tak złym stanie, że nikt nawet nie
    zamierzał jej ratować. Z całą pewnością ktoś potraktował ją bez
    zupełnego szacunku.

    Wiemy to, dzięki notatce prasowej zamieszczonej w 1947 roku w jednym
    z numerów dziennika „Słowo Polskiego”. Informacja, a właściwie mały
    artykuł, nosiła szumny tytuł: „Odnaleziono mumie piastowskich
    władców...
  • 20.07.09, 08:59
    fakty.interia.pl/nauka/news/popiersie-krolowej-hatszepsut-to-falszerstwo,1340990

    Popiersie królowej Hatszepsut to fałszerstwo?

    Popiersie królowej Hatszepsut z Muzeum Egipskiego w Berlinie być
    może zostało sfałszowane - pisze w niedzielnym wydaniu tygodnik "Der
    Spiegel".

    Popiersie Hatszepsut, która 22 lata władała Egiptem w połowie II
    tysiąclecia p.n.e., wykuto w brązowym granicie.

    Jak pisze "Der Spiegel", naukowcy z berlińskiej politechniki
    odkryli, że granit ten zawiera węglan magnezu i syderyt, podczas gdy
    skały o takim składzie nie występują w rejonie Nilu.

    ...
  • 22.07.09, 14:09
    Egipskie inwestycje
    W Egipcie powstaje pierwszy kurort na wybrzeżu Morza Śródziemnego.
    Marsa Matruh ma przyjąć pierwszych gości latem przyszłego roku.
    Poszerzenie oferty o wypoczynek nad Morzem Śródziemnym ma pomóc
    Egiptowi w utrzymaniu najpopularniejszego nieeuropejskiego kierunku
    wypoczynku wśród europejskich turystów. Marsa Matruh położona jest
    około 240 km na zachód od Aleksandrii przy głównej drodze
    prowadzącej od delty Nilu do granicy z Libią. Miejsce znane było od
    dawna z doskonałych plaż uchodzących za jedne z najlepszych w
    Egipcie. Warunki naturalne pozwalają tam również uprawiać nurkowanie
    i inne sporty wodne.

    www.rynekturystyczny.pl/artykul/20288/Egipskie_inwestycje.html
  • 19.08.09, 16:35
    turystyka.gazeta.pl/Turystyka/1,81947,6902560,Egipskie_wedrowki___oaza_Siwa__W_cieniu_miliona_palm.html

    Wspaniałe, strzeliste drzewa palmowe, dające błogosławiony cień,
    obwieszone kiściami ciężkich od miodu daktyli otaczają miasto Siwa,
    jedno z najpiękniejszych miejsc w Egipcie
    Z racji pustynnego położenia, daleko od głównych atrakcji, Siwę
    dosyć rzadko odwiedzają podróżnicy. Tak jest od wieków. I może
    właśnie dlatego panują tutaj trochę inne obyczaje niż w pozostałej
    części kraju.

    Daktyle rozpływają się w ustach, pozostawiając na podniebieniu
    intensywny smak czarnego miodu. Na piaszczystych ulicach czuć zapach
    owocowej melasy z fajek wodnych i cudowny aromat pieczonego chleba.
    Gorący wiatr niesie pomiędzy palmami śpiewy muezinów i śmiechy
    dzieci. Błękitne, malutkie jaszczurki, odurzone słońcem i zapachem
    kwiatów, spadają na głowy i ramiona. Kolorowo osiodłane konie i
    osiołki leniwie przemieszczają się uliczkami miasteczka, ocierając
    się o pogniecione karoserie terenowych samochodów. Ani jednej
    dyskoteki! Naprawdę warto przyjechać do ukrytej perły Egiptu.

    ***

    Oaza i miasto Siwa leżą w zachodniej części Egiptu, niedaleko
    granicy z Libią. Z resztą kraju (i z kurortem Marsa Matruh) łączy je
    tylko jedna wąska droga, niedawno wyasfaltowana. Jest tu gorąco, w
    lecie strasznie gorąco - mieszkańcy mówią, że deszcz trwający dłużej
    niż kilka godzin zdarza się raz na 25 lat. A jednak jest dużo wody,
    dzięki cudownym, krystalicznie czystym źródłom, których na terenie
    oazy jest ponad 200 (produkuje się z nich najczystszą wodę mineralną
    w Egipcie), w niektórych można pływać. Najsłynniejsze jest źródło
    Kleopatry, gdzie według legendy zażywała kąpieli ostatnia faraon
    Egiptu. Nurkowanie w lodowatej wodzie, w rozpalonej słońcem oazie,
    pośród palm, cytrusów i poskręcanych od starości drzew oliwnych to
    niezapomniane przeżycie.

    Mieszkańcy Siwy (ok. 20 tys.) to społeczność wyjątkowa. Zgodnie z
    tym, co mówi Ahmed, najstarszy, 97-letni mieszkaniec oazy, siwanie
    mają swoje korzenie w Libii, Maroku, Algierii, Sudanie, Nigerii,
    Arabii Saudyjskiej, Turcji i Malezji (potwierdza to większość
    antropologów). Ich korzenie rzeczywiście tkwią w wielu narodach
    przemierzających przed wiekami pustynie Afryki, głównie na szlakach
    prowadzących do Mekki. Ahmed, chodząca encyklopedia oazy, podobno
    zna dokładnie historię każdej rodziny. Opowiada w tasiwit (albo
    siwi), języku berberyjskim, prawie zupełnie niepodobnym do
    arabskiego. Nie ma on liter, a zapisywany jest niekiedy znakami-
    symbolami wyszywanymi na ubraniach i kilimach.

    Obyczaje i kultura tej społeczności nie zmieniły się praktycznie od
    setek lat. W oazie odkryto ślady ludzkiej obecności sprzed dwóch
    tysięcy lat p.n.e. Podobno na jej terenie znajduje się grób
    Aleksandra Macedońskiego.

    ***

    Nad miastem górują imponujące, nieco surrealistyczne ruiny fortecy
    Shali, zbudowanej na początku XII w. z błota, kamieni i spojonego
    solą piaskowca w celu obrony przed najazdami koczowniczych plemion.
    Podświetlona nocą robi niesamowite wrażenie, szczególnie kiedy nad
    jej wieżami bezszelestnie krążą ogromne stada nietoperzy. Koniecznie
    trzeba odwiedzić leżącą na tyłach ruin ponad 400-letnią tłoczarnię
    oliwy napędzaną przez osły.

    W latach 20. ubiegłego wieku wyjątkowy i niespotykany tutaj
    trzydniowy deszcz rozmył część twierdzy. W czasie II wojny oaza była
    miejscem ciężkich walk armii brytyjskiej i włoskiej. Do dzisiaj są
    leje po bombach i wielkie wyrwy w murach. Ahmed opowiada, że
    mieszkańcy przez kilka miesięcy ukrywali się w kryptach cmentarnych;
    na sufitach są jeszcze ślady po dymie z kaganków. Mówi też, jak
    uratowali z płonących włoskich ciężarówek setki skrzyń pełnych
    makaronu i puszek pomidorowego sosu. Dzisiaj spaghetti to jedno z
    popularniejszych dań w oazie, z tym że mielone mięso bywa z
    wielbłąda.

    ***

    Dookoła rozciąga się olbrzymia, milcząca, majestatyczna pustynia,
    słusznie nazywana Wielkim Morzem Piasku. Nocami słychać ujadania
    dzikich psów i porykiwania wielbłądów, których karawany przewoziły
    kiedyś do egipskich i libijskich miast kosze daktyli, oliwek, butle
    z najlepszą oliwą w Egipcie, pomarańcze i limonki. Dziś robią to
    ciężarówki. Wywożą stąd także piękne wyroby ludowe. Siwa słynie w
    regionie z wyrafinowanego rękodzieła, zwłaszcza ze srebrnej
    biżuterii. Ta prawdziwa, nieposrebrzana, nie jest tania, ale jej
    jakość i piękno są warte wysokich cen. Oaza słynie też z tagharów -
    koszy wyplatanych z palmowych liści, zdobionych kolorowymi frędzlami
    i uroczych, plecionych koszy półmisków do podawania słodyczy. Na
    straganach znajdziemy niezwykle mocne gliniane naczynia, piękne
    lampy oliwne, kolorowe narzuty i koce. Jeżeli przybędziemy do oazy w
    październiku, możemy uczestniczyć w święcie Siayha, zwanym także
    świętem turystów. Wbrew nazwie jest to autentyczna, stara ceremonia,
    na którą do wioski Jabal Jahrur zjeżdża się z najdalszych zakątków
    oazy ponad 10 tys. ludzi, którzy przez trzy dni i noce tańczą i
    śpiewają
  • 25.08.09, 13:17
    deser.pl/deser/1,97052,6961183,Przeszla_51_operacji_plastycznych__Chce_wygladac_jak.html

    Wierzy, że jest reinkarnacją słynnej egipskiej królowej.

    Trudno w to uwierzyć, ale 49-letnia obecnie Brytyjka Nileen Namita z
    Brighton wydała aż 223 tysiące euro na operacje plastyczne. Przeszła
    m.in. osiem operacji nosa, pięć - oczu, trzy - szczęki, dwie - ust
    oraz na około 20 zabiegów korekcyjnych. Wszystko, żeby wyglądać jak
    ona:

    Obsesja Namity zaczęła się jeszcze w dzieciństwie - piękna
    Egipcjanka pojawiała się w jej snach i wizjach. Kiedy Brytyjka
    skończyła 23 lata, zaczęła chodzić do psychoanalityka i z wolna
    zdała sobie sprawę, że jest reinkarnacją Nefretete - pisze "Daily
    Mail".



    Nowa Nefretete ma troje dzieci. Twierdzi, że jej twarz to "dzieło w
    toku" i że nie zamierza zaprzestać operacji. Co więcej, wygląda
    teraz "pozaczasowo i bez wieku" - może uchodzić za 25-latkę, choć
    jest niemal dwukrotnie starsza.



    Wieści o ''nowej" Nefretete dotarły już do Egiptu i wzbudziły
    zainteresowanie władz. Wysoki urzędnik egipski wyraził w
    poniedziałek gotowość przygotowania jej wizyty w Egipcie.



    Sekretarz generalny Wysokiej Rady ds. Starożytności Egiptu Zahi
    Hawas powiedział w poniedziałek egipskiej agencji MENA, że jest
    gotów przyjąć Nileen Namitę i że cieszy go jej podziw dla Nefretete.
    Hawas chciałby przygotować dla Namity wizytę w strefie
    archeologicznej w Tel el Amarna, gdzie żyła piękna królowa Egiptu.



    Nefretete (Nefertiti) była żoną Echnatona z XVIII dynastii,
    uważanego za "heretyckiego władcę", który przeniósł stolicę państwa
    z Teb do Tel el Amarna, wprowadził kult tarczy słonecznej - Atona,
    reformując całą ideologię państwa. Sława pięknej królowej wiąże się
    z popiersiem znalezionym w 1932 roku przez niemieckiego archeologa
    Ludwiga Borchardta w Tel el Amarna


    --
    krajearabskie.prv.pl
    عيشة
  • 10.09.09, 19:09
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,5636162,Obciac_jezyk_Hali_Sarhan.html

    Obciąć język Hali Sarhan
    Tekst: Marta Strzelecka

    Nie chcieli zwolnić mnie z powodu znieważenia następcy prezydenta,
    więc poszło o masturbację
    Egipska Oprah Winfrey na zdjęciach wygląda jak gwiazda
    bollywoodzkiego filmu. W telewizji przypomina bohaterkę
    serialu 'Dynastia'. Ale nie jest ani bogobojną muzułmanką, ani
    poprawną politycznie Amerykanką. Staranny makijaż, tlenione włosy,
    dużo biżuterii. Szeroki uśmiech, lśniące białe zęby. Niski głos,
    szybki dowcip. Tematami jej programów jest wszystko, co wypisuje się
    na pierwszych stronach tanich pism, żeby ich nakłady rosły:
    masturbacja, prostytucja, kazirodztwo, zdrada.

    Na okładce jednej ze swoich książek za plecami ma most Brookliński i
    wieżowce Manhattanu. Siedzi na chodniku ubrana w dżinsową kurtkę,
    spodnie i trampki. W dłoni ma dyktafon, obok leży stos książek.
    Wyzwolona reporterka. Studiowała na wydziale dramatu w Louisville w
    stanie Kentucky. Nie starczało na obiad, ale wspomina ten czas jako
    najszczęśliwszy w życiu. W Stanach była dziennikarką radiową,
    pracowała w amerykańskiej Arabskiej Telewizji. W Londynie redagowała
    arabski magazyn 'Sayidaty'. Po powrocie do Egiptu współtworzyła
    telewizję Dream. Jako jeden z jej szefów na sztandarowy program
    stacji zamierzała wypromować nowy talk-show. Szukała odważnej
    prowadzącej, skandalizującej, niebojącej się trudnych tematów. Nikt
    nie spełniał oczekiwań, więc wypromowała samą siebie. Twierdzi, że
    jeśli wzorowała się na czymkolwiek, to na amerykańskich talk-
    show: 'Jerry Springer', 'Late Night' Conana O'Briena i 'Late Show'
    Davida Lettermana - pełnych dowcipów, mieszających świat celebrytów
    z rozmowami o problemach społecznych...
    --
    krajearabskie.prv.pl
    عيشة
  • 11.09.09, 12:25
    Generał egipskiej tajnej policji zmarł po strzelaninie
    Generał Ibrahim Abdel Mabud, dyrektor egipskiej tajnej policji,
    zmarł w czwartek w szpitalu od ran odniesionych poprzedniego dnia
    podczas próby aresztowania w Suezie niebezpiecznego przestępcy.
    Otrzymał kilka postrzałów w głowę z broni automatycznej.

    Ciężko ranni zostali dwaj wyżsi oficerowie tajnej policji, którzy
    brali udział w akcji razem z generałem Mabudem.

    Egipskie media nie podały żadnych informacji o ściganym przestępcy.
    wiadomosci.onet.pl/2041034,12,general_egipskiej_tajnej_policji_zmarl_po_strzelaninie,item.html

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عيشة
  • 13.09.09, 13:33
    Bajki i legendy starożytnego Egiptu
    2009-09-19 @ 11:00

    Profesor Andrzej Niwiński poprowadzi spotkanie z opowieściami i
    legendami o starożytnym i współczesnym Egipcie. Baśnie będą
    ilustrowane pięknymi zdjęciami. Dla dzieci planowane są hieroglifowe
    niespodzianki.




    Koszt: 15 zł.
    Zapisy: 501 333 932.

    Kawiarnia mesita
    ul. Sienna 93

    www.mesita.pl

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عيشة
  • 23.09.09, 10:17
    www.cairotime.ca/
    He who hath not seen Cairo hath not seen the world. Her soil is
    gold; her Nile is a marvel; her women are like the black-eyed
    virgins of Paradise; her houses are palaces; and her air is soft, as
    sweet-smelling as aloe-wood, rejoicing the heart. And how can Cairo
    be otherwise, when she is the Mother of the World?
    --"A Thousand and One Nights"

    Juliette (Patricia Clarkson), a magazine editor, travels to Cairo to
    meet her husband, Mark (Tom McCamus), a UN official working in Gaza,
    for a three week vacation. When he is unavoidably delayed, he sends
    his friend Tareq (Alexander Siddig), who had been his security
    officer for many years, to escort her throughout the beautiful and
    exotic city. The last thing anyone expects is that they will fall in
    love.

    Cairo Time is a love letter to a city intertwined with a love story
    about a woman. It began when Syrian-Canadian writer/director Ruba
    Nadda first visited Cairo with her family many years ago. Returning
    a decade ago with one of her sisters, (and no longer under the
    protective eye of her father) they had memorable adventures. “The
    city was beautiful and the people were beautiful,” Nadda recalled.
    Having lived in Damascus, and subsequently traveled the world, Nadda
    never forgot the grandeur and the chaos of this ancient city that
    was originally settled in Paleolithic times. Sitting at the border
    of what was once Upper and Lower Egypt, the area that was to become
    the metropolis of Cairo has played host to the Greeks, Romans,
    Crusaders, the Ottomans, Napoleon, and the British and is now one of
    the most densely populated cities in the world. “I remember the city
    being alive. It’s gritty and historical and seething with humanity
    and I just had to capture it on screen.” Truly, a journey through
    Cairo is a journey through time and it awakens your soul.

    It was during Nadda’s many trips to international film festivals
    with her 14 short films and her previous feature, Sabah, that she
    came to appreciate the feelings of introspection and melancholy that
    traveling alone engenders. From these experiences came Cairo Time,
    something Nadda deems a “real love story, but one that is very un-
    West because to me the West is about acquiring, accomplishing,
    deadlines and running, running, running. The central character,
    Juliette, is suddenly forced to slow down and move on Cairo time.”
    This film has a West-meets-East quality to the unexpected,
    unrequited love between an Arab man and a North American woman. It’s
    also a throw to old style, classic films reminiscent of the
    restrained, emotional tension in the work of Jane Austen.

    Juliette is a woman who married young and still ardently loves her
    husband, Mark, who works abroad. Their children have grown up and
    moved away. Life, doing what it usually does to a marriage, has
    replaced their hopes and dreams with accomplishment and
    responsibilities. In the back of her head, Juliette had thought that
    sooner or later, she and her husband would have time for each other,
    which was the reason for her trip to Cairo.

    “I love this woman,” explained Nadda. “She is quiet. And she has a
    sadness that’s just under the surface which comes from a lifetime of
    being by herself a lot because she’s been stood up by a husband
    whose work has often taken priority.”

    Unable to meet Juliette when she lands, but knowing that she is an
    independent woman who is likely to head off on her own, Mark asks
    Tareq to care for her. For years, Mark had trusted Tareq with his
    own life, so it made sense to extend that trust to Juliette’s
    wellbeing.

    Once at the hotel, Juliette is alone again. Unwilling to wait
    quietly for her husband’s arrival, every effort she makes to venture
    out on her own is rebuffed. Cairo is not a gentle city. With a
    population of 17 million, the noise is unbearable. The heat, mixed
    with dust, is oppressive. Traffic does not adhere to lanes or stop
    lights. And women, particularly foreigners, do not easily move about
    in public alone. Quickly, Juliette learns that the simple activities
    of everyday living in Canada, like walking across the street, become
    a test of wills in Cairo. And so she turns to Tareq who shows her
    first, Cairo, and then herself.

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 07.10.09, 11:02
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7116608,Egipt_nie_chce__by_kobiety_zaslanialy_twarz.html

    Egipt nie chce, by kobiety zasłaniały twarz
    Marta Kazimierczyk

    Egipskie władze świeckie i religijne chcą zakazać wstępu do szkół i
    na uczelnie wyższe w muzułmańskiej chuście zasłaniającej twarz

    - Natychmiast zdejmij to z buzi, nie wiesz, że nikab [muzułmańska
    chusta zasłaniająca twarz] nie ma nic wspólnego z islamem? -
    zbeształ w zeszłym tygodniu kilkunastoletnią uczennicę szejk Said
    Muhammad Tantawi, jeden z największych autorytetów świata islamu,
    szef kairskiego uniwersytetu Al Azhar.

    Nie pomogło tłumaczenie, że dziewczynka na co dzień w klasie
    odsłania twarz, a chustę założyła specjalnie na przyjście
    czcigodnego szejka. Od poirytowanego duchownego usłyszała, by nigdy
    nie zakładała nikabu i przestała się wymądrzać, bo Tantawi zna się
    na sprawach islamu dużo lepiej niż uczennica i jej rodzice.

    Na koniec szejk zapowiedział, że lada dzień wyda fatwę, w której raz
    na zawsze zakaże zasłaniania twarzy uczennicom i studentkom w
    szkołach i uczelniach powiązanych z Al Azharem, a policjanci
    pilnujący wejść na uczelnie dostali już rozkaz niewpuszczania kobiet
    z zasłoniętymi twarzami.

    Pomysł szejka to kolejny etap walki egipskich władz z rosnącą ich
    zdaniem radykalizacją muzułmanów. Tydzień wcześniej podobną
    propozycję przedstawił minister edukacji Hani Hilal, który
    zapowiedział, że kobiety zasłaniające twarz nie będą wpuszczane na
    państwowe uniwersytety i na teren akademików.

    Minister i szejk swoimi rewelacjami wywołali w Egipcie prawdziwą
    burzę. Po obu wypowiedziach pod uczelniami protestowały tłumy
    studentek oburzonych "rażącym naruszaniem swobód religijnych i
    obyczajowych".

    - Nie może być tak, że kobiety zasłaniające twarz są postrzegane
    jako ekstremistki i nie mogą korzystać z pełni praw! - oburza się
    Hossam Bagat z Egipskiej Inicjatywy Praw Osobistych.

    Także deputowany z Bractwa Muzułmańskiego Hamdi Hasan nazwał decyzję
    Tantawiego "kompletnie nieodpowiedzialną" i wezwał go do
    rezygnacji. - Jeśli kobiety nie mogą nosić religijnych ubrań w
    religijnej instytucji, to gdzie w takim razie mają je nosić? -
    oburza się.

    Jednak Abd al Mati Bajumi, inny naukowiec z Al-Azhar, obiecuje, że
    uniwersytet poprze ewentualną fatwę Tantawiego: - Wszyscy zgadzamy
    się, że nikab nie jest wymogiem religijnym. Talibowie zmusili
    kobiety do zasłaniania twarzy, a teraz to zjawisko się
    rozprzestrzenia i najwyższy czas je powstrzymać.

    Nie wiadomo, czy nowe zasady uda się wprowadzić w życie. Ogłoszony w
    zeszłym roku zakaz zasłaniania twarzy przez pielęgniarki nigdy nie
    został wdrożony. Kiedy nosząca nikab kobieta nie została wpuszczona
    do biblioteki Amerykańskiego Uniwersytetu w Kairze, pozwała uczelnię
    i proces wygrała. Sąd najwyższy zdecydował, że całkowity zakaz
    noszenia nikabu jest niezgodny z egipską konstytucją.

    Chociaż zdecydowana większość Egipcjanek zasłania włosy, do tej pory
    niewiele nosiło nikab, który jest najbardziej popularny w krajach
    Zatoki Perskiej. Większość autorytetów świata islamu przyznaje, że
    zasłona nie jest wymogiem religijnym, ale raczej nawiązaniem do
    przedmuzułmańskich tradycji starożytnego Wschodu.

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 08.10.09, 09:41
    wyborcza.pl/1,75475,7121274,Egipt_idzie_na_wojne_z_Luwrem.html?utm_source=Nlt&utm_medium=Nlt&utm_campaign=1721533?
    utm_source=RSS&utm_medium=RSS&utm_campaign=4809254

    Egipt idzie na wojnę z Luwrem


    Egipskie władze zrywają współpracę z Luwrem, bo Francuzi nie oddali
    im nielegalnie kupionych zabytków

    - Zdecydowaliśmy, że nie będziemy współpracować z francuskim muzeum
    do czasu, gdy Egiptowi zostaną zwrócone fragmenty nielegalnie
    nabytej steli nagrobnej jednego z faraonów pochowanych w Dolinie
    Królów - poinformował wczoraj dr Zahi Hawwas, szef egipskiej
    Najwyższej Rady Starożytności i najsłynniejszy egipski archeolog.
    Decyzja jest poważna, bo oznacza m.in. zawieszenie prowadzonych
    przez Luwr prac w Sakkarze niedaleko Kairu.

    Egipcjanie chcą od Francuzów zwrotu pięciu skradzionych fragmentów
    steli (kamiennej płyty z inskrypcją), które Luwr zdaniem Egipcjan
    kupił nielegalnie. - Kupowanie kradzionych przedmiotów to zachęcanie
    do niszczenia i kolejnych kradzieży zabytków - oburza się Hawwas.


    Francuzi bronią się, że "fragmenty dekoracji grobowca kupili w
    uczciwy sposób", a dyrekcja Luwru zapewnia, że chce zwrócić stelę,
    ale "zgodnie z prawnymi mechanizmami i francuskimi procedurami".

    Luwr to niejedyne miejsce, gdzie według Kairu nielegalnie wystawia
    się egipskie skarby. Egipcjanie domagają się m.in. oddania przez
    Niemcy popiersia królowej Nefretete odkrytego przez niemieckiego
    archeologa Ludwiga Borchardta w 1912 r.




    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 10.10.09, 14:12
    Francja zwróci freski z Luwru Egiptowi
    Francja odda Egiptowi pięć fresków znajdujących się w paryskim
    Luwrze, a pochodzących z grobowca starożytnego dygnitarza
    egipskiego - poinformował francuski minister kultury Frederic
    Mitterrand. Dwa dni temu władze Egiptu ogłosiły, że zrywają "wszelką
    współpracę" archeologiczną z Luwrem, dopóki zabytki nie zostaną
    zwrócone.
    Kair domaga się oddania zabytków archeologicznych, które niegdyś
    zdobiły grobowiec położony w Dolinie Królów niedaleko Luksoru, około
    700 km na południe od Kairu. Egipcjanie chcą zwrotu płyt nagrobnych
    z grobowca dygnitarza XVIII dynastii (1550-1290 p.n.e), gdyż
    utrzymują, że pochodzą one z kradzieży. Francuskie ministerstwo
    twierdzi zaś, że cenne stele nagrobne z malowidłami zostały w latach
    2000 i 2003 zakupione zgodnie z prawem od innych francuskich galerii
    lub kolekcjonerów.

    Francuski minister wyjaśnił, że zgodził się na żądania Egiptu, a ich
    spełnienie "jest kwestią tygodni". Mitterrand dodał, że decyzję
    podjął po zasięgnięciu opinii Rady Naukowej francuskich muzeów,
    która jednogłośnie opowiedziała się za zwrotem zabytków.

    Francuskie media spekulowały, że decyzja o zerwaniu współpracy
    archeologicznej z Luwrem mogła mieć związek z porażką egipskiego
    ministra kultury Faruka Hosniego, który ubiegał się we wrześniu o
    stanowisko dyrektora UNESCO. Egipcjanie zaprzeczają temu, tłumacząc,
    że o swoich żądaniach zwrotu steli poinformowali francuskie muzeum
    już kilka miesięcy temu.
    wiadomosci.onet.pl/2057826,12,francja_zwroci_freski_z_luwru_egiptowi,item.html
    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 15.11.09, 20:24
    deser.pl/deser/1,97052,7239765,Legendarna_zaginiona_armia_znaleziona_na_Saharze.html

    Archeolodzy mówią o setkach ludzkich kości.




    O zaginionej armii perskiego króla Kambyzesa II pisał Herodot. 50
    tysięcy żołnierzy ruszyło przez egipską pustynię w 525 r. p.n.e.,
    natrafiło na potężną burzę piaskową i słuch o nich zaginął. Aż do
    teraz.


    Włoscy archeolodzy, Angelo i Alfredo Castiglioni twierdzą, że
    odnaleźli szczątki żołnierzy zaginionej armii. - Badacze szukali ich
    już w XIX wieku, ale większość błędnie ustaliła trasę, którą wybrali
    żołnierze. My przeanalizowaliśmy dziesiątki map i doszliśmy do
    wniosku, że armia Kambyzesa szła zupełnie innym szlakiem,
    prowadzącym z południa na północ - mówią w Discovery News.


    Badania zajęły Włochom trzynaście lat, koniecznych było pięć
    ekspedycji na pustynię. Ale opłaciło się. ZOBACZ MATERIAŁ WIDEO NA
    NEWS.DISCOVERY.COM>>>


    - 100 km od oazy Siwa znaleźliśmy pierwsze archeologiczne dowody na
    prawdziwość opowieści Herodota - twierdzi Castiglioni w Discovery
    News. Archeolodzy odkryli tam elementy perskiego uzbrojenia z brązu,
    srebrną bransoletę, kolczyk i ogromną liczbę ludzkich kości.

    - Są tam szczątki wszystkich żołnierzy. Jesteśmy pewni - mówi. Aby
    to sprawdzić, potrzebne są jednak kolejne badania. - Trzeba kopać na
    głębokość około 5 m - dodaje Castiglioni.


    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 30.11.09, 13:49
    Kupiłam dziś tę książkę, bo wydrukowano ją w moim rodzinnym mieście,
    jest to pierwsze wydanie, jeszcze świeżutkie o wierzeniach
    starozytnych Egipcjan, o egipskiej magii, która nie wymaga żadnych
    specjalnych studiów, jest prosta i pasjonujaca.

    Ksiązka poświecona jest egipskim bogom, szczególnie Amonowi, Hathor,
    Imhotepowi, Ibis, Neftydzie, Ozyrysowi, Rai i Thotowi. To własnie
    oni sa patronami miłości, magii i zaklęć, powodzenia i pisma...."

    I biorę się do studiowania zaklęć....
    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 30.11.09, 14:37
    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53581,5636303,Urfi_znaczy__apos_bez_zobowiazan_apos_.html

    "Niby wiedziałam, na co się decyduję. Wiadomo było, że będziemy się
    spotykać raz na jakiś czas - to co to za małżeństwo. Ale Ahmad
    obiecał, że jak już będziemy mogli, weźmiemy normalny ślub i
    zamieszkamy razem. 'Chyba nie chcesz czekać trzy lata, aż zarobię na
    mieszkanie?' - tłumaczył. Nie chciałam. Maha, studentka literatury
    angielskiej na Uniwersytecie Amerykańskim w Kairze (AUC), nosi
    dżinsy, wysokie obcasy, a na głowie chustę w kolorze khaki modnie
    zawiązaną z tyłu nad karkiem. - To hiszpański styl noszenia hidżabu -
    wyjaśnia. - Ja tak lubię, choć rodzice krzywo na to patrzą, bo
    wszystkie kuzynki noszą przykładnie spięty pod brodą. Rodzice Mahy,
    którym nie podoba się nawet nowocześnie wiązana chusta, pewnie mocno
    by się zdziwili, gdyby dowiedzieli się, że ich córka rok temu
    potajemnie wyszła za kolegę z roku. A dwa miesiące temu mąż ją
    zostawił. - Całe szczęście, że oddał mi kontrakt, no i że nie jestem
    w ciąży - szepcze Maha, która jak setki tysięcy Egipcjanek zgodziła
    się wyjść za mąż bez zobowiązań i tylko na jakiś czas.

    Zwykły ślub? Za drogo, za późno

    Zawadż urfi - 'małżeństwo zwyczajowe' - to egipski wynalazek, ale
    jest tylko jedną z kilku form dopuszczanego w islamie małżeństwa
    czasowego. Małżonkowie dobrowolnie rezygnują z części praw
    przysługujących w ramach normalnego związku małżeńskiego. Te prawa
    to przede wszystkim wspólne mieszkanie i finansowa odpowiedzialność
    męża wobec żony.

    Taki związek zwykle jest tajny - nie wiedzą o nim rodziny państwa
    młodych ani pierwsza żona pana młodego, jeśli taką ma. A zamiast
    zapewniać żonie dom i utrzymanie, mąż płaci jej - regularnie, jeśli
    małżeństwo trwa dłużej, lub jednorazowo, jeśli pobierają się na
    kilka godzin. - Bo jak człowiek się zakocha, to głupieje. Jak teraz
    zastanowię się na chłodno, widzę, że to wielkie oszustwo. Jestem
    wściekła, ale z drugiej strony wiem, że sama zgodziłam się podpisać
    ten cholerny kontrakt. Ale bez niego nie moglibyśmy nigdy być sami,
    nie dostalibyśmy nawet pokoju w hotelu. Właśnie restrykcyjne normy
    społeczne w konserwatywnym arabskim społeczeństwie, gdzie seks
    przedmałżeński jest całkowicie zakazany, zmuszają młodych Egipcjan
    do szukania sposobów ich ominięcia. Tym bardziej że małżeństwo to
    tutaj wyjątkowo kosztowne przedsięwzięcie. Młodzieniec, który chce
    znaleźć żonę z dobrej rodziny, musi zapewnić jej warunki
    przynajmniej nie gorsze od tych, jakie miała w rodzinnym domu - ale
    większość rodzin chce, żeby były dużo lepsze. W praktyce oznacza to,
    że kandydat na zięcia musi mieć duże, umeblowane mieszkanie, a przed
    ślubem sowicie obsypać wybrankę złotem. Szabka, czyli pełen zestaw
    złotej biżuterii, to wydatek zaczynający się od kilku tysięcy funtów
    egipskich, ograniczeń w górę nie ma. Przy średniej pensji 1 tys.
    funtów (500 zł) młody człowiek często w ogóle nie ma szans na ożenek
    albo narzeczeństwo ciągnie się latami. - Młodzi Egipcjanie mają
    dosyć ciułania latami na żonę, a dziewczyny mają dosyć czekania -
    tłumaczy Hania Szirkami, specjalistka do spraw małżeństw z AUC. -
    Nie mówiąc już o seksie, bez którego trudno żyć do czterdziestki.

    Trzy żony Amira

    - Ale nie podasz moich danych, OK? Wyszedłbym na ostatniego drania i
    już żadna dziewczyna by mnie nie chciała - śmieje się Amir, student
    czwartego roku nauk politycznych na AUC. Przystojny, w obcisłym
    białym T-shircie, nie wygląda na skruszonego. - Niby wiem, że urfi
    nie jest tak do końca w porządku, ale wszyscy tak robią. Bez tego
    papierka mało która dziewczyna zgodzi się pójść do łóżka, to co mi
    szkodzi go podpisać? A poza tym ja naprawdę kochałem wszystkie moje
    żony - uśmiecha się. Żony Amir miał już trzy, jedną, jak mówi,
    bardzo długo - cały rok akademicki. Pytam, jak wyglądały jego ślubne
    kontrakty i czy przy podpisaniu byli świadkowie. - Niby tak powinno
    być, ale nikt z moich znajomych tego nie przestrzega. Po prostu
    wzięliśmy kartkę, napisaliśmy, że się pobieramy, i oboje się
    podpisaliśmy - opowiada. Islam uznaje trzy formy małżeństwa
    czasowego: szyickie muta ('dla przyjemności'), sunnickie misjar ('w
    podróży') i typowo egipskie urfi.

    Najpowszechniejsze w Iranie i Iraku po upadku sunnity Saddama
    Husajna szyickie małżeństwo dla przyjemności to najbardziej
    kontrowersyjna, ale najmniej zakłamana forma czasowego związku.
    Małżonkowie już w akcie ślubu określają datę zakończenia małżeństwa.
    Taki związek można zawrzeć na godzinę, tydzień albo na 50 lat. Ale
    wraz z określoną w kontrakcie datą małżeństwo samoczynnie wygasa,
    nie można go przedłużyć, chociaż można zawrzeć je na nowo po
    odczekaniu wymaganych prawem 45 dni. Jego sunnickie wersje różnią
    się tylko brakiem daty kończącej związek. Reszta jest identyczna -
    małżonkowie nie mieszkają razem, a mężczyzna poza mahrem (finansowym
    darem małżeńskim) nie ponosi żadnych kosztów i nie ma obowiązku
    łożenia na ewentualne dzieci. Choć w kontrakcie nie ma daty jego
    wygaśnięcia, dla obu stron jest oczywiste, że ich związek nie potrwa
    długo. Najbardziej kontrowersyjny aspekt małżeństw czasowych - brak
    odpowiedzialności za dziecko - nie schodził z czołówek egipskich
    gazet przez ostatnich kilka lat. Zaczęło się w 2005 r., kiedy 29-
    letnia Hind al Hinnawi poszła do prasy z informacją, że jest w ciąży
    z ulubionym aktorem młodego pokolenia Egipcjan Ahmadem al Fiszawim i
    że dziecko zostało poczęte w czasie, kiedy była z Fiszawim w związku
    urfi. Wywołała prawdziwą burzę, bo zamiast po cichu zrobić aborcję,
    jak zrobiłaby na jej miejscu większość Arabek, otwarcie się
    przyznała, że jest w ciąży, mimo że nie ma męża. W dodatku Ahmad,
    który jest synem znanych aktorów, słynie z nieskazitelnego
    prowadzenia się, miał nawet w egipskiej telewizji program, w którym
    udzielał życiowych i religijnych porad pobożnym młodym Egipcjanom.

    Fiszawi wyparł się ślubu z Hind i ojcostwa. A że dziewczyna nie
    miała żadnego dowodu na małżeństwo, gdyż - jak twierdzi - kontrakt
    ślubny Ahmad zabrał i zniszczył, przegrała, bo aktor nie poddał się
    zleconym przez sąd testom DNA. Jego adwokat tłumaczył, że 'skoro nie
    ma żadnych dowodów zawarcia małżeństwa, równie dobrze al Hinnawi
    mogłaby kazać poddać się testom pierwszemu lepszemu mężczyźnie z
    ulicy'."

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 30.11.09, 14:42
    "On wróci i pośle mnie za kratki

    Brak dowodów zawarcia małżeństwa wpędził też w kłopoty Leilę,
    studentkę medycyny, z którą spotykam się we włoskiej knajpie na
    Zamalku, wyspie w centrum Kairu. - On na stałe mieszka w Kuwejcie,
    był tu na rocznym kontrakcie w firmie naftowej. Spotykaliśmy się
    kilka miesięcy, zanim zaproponował mi urfi. Tłumaczył, że trudno by
    mu było zorganizować ślub i wesele i zapraszać rodzinę z Kuwejtu.
    Obiecał, że kiedy skończy kontrakt, pojedziemy tam i pobierzemy się.
    Jednak kiedy kontrakt się skończył, wyjechał beze mnie, ale
    najgorsze, że nie oddał mi aktu ślubu! A co będzie, jeśli on tu
    kiedyś wróci i mnie znajdzie? Leila ma się czego bać. Jeśli kiedyś
    wyjdzie za mąż, on może się zjawić i udowodnić jej poliandrię, za
    którą nad Nilem można na siedem lat trafić do więzienia. Dopiero od
    niedawna egipskie małżeństwo urfi można zakończyć rozwodem.
    Wcześniej kończyło się, kiedy małżonkowie - a zwykle mąż -
    decydowali, że mają dość. Sąd nie mógł udzielić rozwodu małżeństwu,
    którego nie uznawał za zawarte. Co nie znaczy, że takie związki były
    zakazane. Dopiero w 2000 r. egipski parlament przyjął prawo, które
    legalizuje takie rozwody, tym samym pośrednio legalizując czasowe
    małżeństwa.

    - Niby kobiety dostały możliwość zakończenia związku, ale z drugiej
    strony w ten sposób prawo zachęca do wchodzenia w takie małżeństwa -
    tłumaczy Hania al Szirkami. - A w 90 proc. przypadków kontrakt i tak
    bierze mężczyzna i dziewczyna nie ma żadnego dowodu, że w ogóle była
    mężatką, więc z czym ma iść do sądu? Zresztą nawet z kontraktem mało
    która by poszła. Dziewczyny wiedzą, że jeśli sprawa wyjdzie na jaw,
    będą miały kłopoty w domu, a w przyszłości małe szanse na normalne
    zamążpójście. Żyjemy w kraju, gdzie niedziewica to nie jest
    kandydatka na żonę.

    Coraz bardziej legalne

    Rodziny rzadko się dowiadują, bo zawadż urfi najczęściej jest
    zawierane między studentami na kilka tygodni czy miesięcy.
    Socjologowie alarmują, że od kilku lat takie związki to codzienność,
    za to coraz mniej jest tradycyjnych małżeństw. - Poczucie
    bezkarności, myślenie: 'To musi być OK, bo wszyscy to robią', to
    wielka pułapka - tłumaczy al Szirkami. - Chłopaki zaczynają
    myśleć: 'Żeby ożenić się naprawdę, muszę najpierw zarobić kupę
    pieniędzy, a potem przez całe życie utrzymywać żonę. A tak mam
    kobietę, seks i żadnych zobowiązań'. A dla dziewczyny, jeśli taki
    związek wyjdzie na jaw, to jednak wielka hańba, szczególnie kiedy
    się rozpada - ostrzega Szirkami. W ostatnich latach przybywa
    przepisów, które regulują małżeństwa czasowe. W kwietniu 2006 r.
    Światowa Liga Muzułmańska wydała fatwę, która zezwala na związki, w
    których kobieta 'rezygnuje z prawa do domu i utrzymania i zgadza
    się, żeby mężczyzna przychodził do niej, kiedy tylko zechce, w dzień
    i w nocy'. Nowa fatwa tylko usankcjonowała od dawna istniejący stan
    rzeczy. Czasowe związki były praktykowane już w pierwszych latach
    islamu, kiedy arabscy mężczyźni spędzali lata na obczyźnie,
    podbijając ziemie niewiernych, i musieli kombinować, jak zaspokajać
    potrzeby seksualne, nie obrażając Allaha. Inni ginęli na wojnie, a
    ich żony musiały jakoś urządzić sobie życie bez nich. Niektórzy
    uczeni twierdzą, że z takich małżeństw korzystał sam prorok Mahomet.
    Zwyczajowe związki zgorszyły za to jednego z jego następców - kalifa
    Umara, który jeszcze w VII w. zakazał ich jako cudzołóstwa. Do
    sunnickiego islamu wróciły w XIX w., i to właśnie w Egipcie. To tu w
    1999 r. zostały ostatecznie zalegalizowane przez szejka Muhammada at
    Tantawiego, rektora jednej z najważniejszych instytucji świata
    islamu - kairskiego uniwersytetu al Azhar.

    Wielki szyicki ajatollah Ali as Sistani na swojej stronie
    internetowej pisze, że w takim związku kobieta 'nie ma prawa wymagać
    od męża opieki ani wsparcia finansowego, nawet jeśli spodziewa się
    dziecka'. Dzisiaj małżeństwo czasowe kwitnie w całym świecie islamu.
    Nawet w ultrakonserwatywnych krajach Zatoki Perskiej, takich jak
    Arabia Saudyjska czy Zjednoczone Emiraty Arabskie, jest ono coraz
    popularniejsze. Wielki muzułmański autorytet szejk Jusuf al Kardawi
    już w 1998 r. w telewizji al Dżazira tłumaczył, że małżeństwo
    czasowe spełnia wszystkie warunki muzułmańskiego związku, a za
    wzrost liczby takich małżeństw obwinił media, które 'z poligamii
    zrobiły zbrodnię'. - Nic dziwnego, że teraz mężczyzna woli nie
    martwić żony, tylko ożenić się z drugą kobietą w sekrecie i
    odwiedzać ją tylko od czasu do czasu - tłumaczył.

    Żona z pierwszej ręki

    Amira ma 21 lat, pochodzi z chrześcijańskiej rodziny. Mieszka w
    kairskiej dzielnicy Zejtun z mamą, trzema siostrami i bratem. Jej
    tata nie żyje od dziesięciu lat. - Gdyby żył, nie mogłybyśmy sobie
    tak siedzieć w knajpie, a tak, wystarczy, że jakoś oszukam brata -
    żartuje. W zeszłym tygodniu mama powiedziała Amirze, że ma dla niej
    idealnego narzeczonego. - Nie zamierzam nawet się z nim spotykać -
    wścieka się Amira. - Coś jest z nim nie tak? - pytam. - Nie mam
    pojęcia, ostatni raz widziałam go, jak miałam sześć lat, a on
    dziewięć, bo to mój kuzyn Ahmad. Jak mam potem powiedzieć ciotce, że
    uważam jej synka za brzydala albo idiotę? Margaret, starsza o rok
    siostra Amiry, patrzy na nią z dezaprobatą. - Wiesz, że on ma 200-
    metrowe mieszkanie w Szarm el Szejk? I przynajmniej będziesz miała
    pewność, że wszystko o nim wiesz. Amira się waha. - Jeszcze pomyślę,
    ale mama przecież nie będzie mnie zmuszać, w razie czego znajdzie mi
    innych kandydatów. - A sama nie mogłabyś poszukać? - pytam. - Bez
    przerwy szukam, na zajęciach, w pracy, ale żeby poflirtować -
    chichocze. - A do małżeństwa się nie nadają? - Pewnie jest szansa,
    że znalazłabym kogoś fajnego, ale wolę, żeby mama się tym zajęła.
    Wtedy będę pewna, że to ktoś dobry, z porządnej rodziny, no i on
    będzie mnie bardziej szanował. Gdybym sama go poderwała, mógłby
    pomyśleć, że wcześniej podrywałam innych, a może jeszcze coś
    gorszego. A tak jest pewien, że dostała mu się dziewczyna z
    pierwszej ręki.

    Internet lepszy niż dyskoteka

    Margaret : - Wam na Zachodzie się wydaje, że jesteśmy strasznie
    zacofani, a my mamy powody, żeby tak robić. Chłopak, zanim się
    ożeni, musi zarobić na mieszkanie, meble, złoto dla żony. Często
    żeni się, jak ma 40 lat! - A do tego czasu nie żyje jak święty! -
    przerywa jej Amira. - Musi sobie jakoś radzić, dlatego podrywa
    dziewczynę, wmawia jej, że się z nią ożeni, a kiedy mu uwierzy i się
    z nim prześpi, oczywiście ją rzuca. - Oczywiście? - Myślisz, że
    facet ożeniłby się z dziewczyną, która poszła z nim do łóżka? - No a
    jeśli pozna dziewczynę przez internet, na portalu randkowym? Teraz
    macie ich pełno. Amira się krzywi. - Myślisz, że Egipcjanin albo w
    ogóle Arab wchodzi na internet, żeby znaleźć żonę? Co by potem
    powiedział ojcu albo dziadkowi, że jak się poznali? Na czacie, gdzie
    każdy mógł z nią rozmawiać o wszystkim? Margaret potakuje. - Takie
    portale to fajna sprawa, w końcu Egipcjanie to normalni młodzi
    ludzie, chcą się zabawić, poflirtować, a tak jest łatwiej, to nie
    jest haram (religijnie zakazane) jak na przykład dyskoteka. Ale to
    wszystko. Firas ma 29 lat, nosi wściekle zielony podkoszulek, na
    włosach - duża ilość żelu. Na pytanie, gdzie poszuka żony, zaczyna
    się śmiać. - Na razie nie bardzo o tym myślę. Nie mam jeszcze ochoty
    na całą tę szopkę z harowaniem na żonę i tłum dzieciaków. A gdy mam
    ochotę poznać dziewczynę, wchodzę na czat. - Żony też będziesz tam
    szukał? - No coś ty! Przecież taka dziewczyna z netu rozmawia z
    każdym, a z niektórymi pewnie nawet się spotyka! Wyobraź sobie: po
    ślubie idę z nią ulicą, nagle mijamy gościa, którego ja nie znam, a
    on wita się z nią wylewnie! Chybaby mnie szlag trafił. Jak zechcę
    się ożenić, powiem o tym mamie. Ja mógłbym stracić głowę, polecieć
    na ładne nogi. A mama zadba, żebym dostał całą resztę -
    wykształcenie, porządną rodzinę
  • 30.11.09, 15:05
    Ma fi nasib - nie ma przeznaczenia

    Rodzina chce najlepiej nie tylko dla Firasa, ale i dla siebie, bo
    muzułmańskie małżeństwo to poważny cywilno-prawny kontrakt między
    dwiema rodzinami. Dla rodziny pana młodego, która kupuje i mebluje
    mieszkanie, a narzeczonej wypłaca mahr, to na tyle poważna
    inwestycja finansowa, że nie opłaca im się pomylić w wyborze
    oblubienicy. Podobnie jak rodzinie dziewczyny, bo po pierwsze -
    honor córki jest honorem całego rodu, a po drugie - to na rodzinę
    spada ciężar opieki nad ewentualną rozwódką. Na Zachodzie małżeństwa
    aranżowane zwykle przedstawia się jako dramat nastolatek siłą
    zmuszanych do związku z lubieżnym dziadkiem. Tymczasem taki
    scenariusz zdarza się w świecie arabskim rzadko, a małżeństwa
    aranżowane to już od dawna żaden przymus. W czasie chutby, czyli
    zaręczyn, para ma czas dobrze się poznać, co ułatwiają komórki i e-
    maile. Scenariusz zwykle jest taki: matka razem z ciotkami,
    stryjenkami i siostrami zaczyna rozglądać się w sąsiedztwie, dalszej
    rodzinie i wśród znajomych za odpowiednią partią. Dobrym miejscem na
    szukanie narzeczonej dla syna są wesela, na których mężczyźni i
    kobiety bawią się osobno. To prawdziwy targ - potencjalne teściowe
    oglądają dziewczyny, które na imprezę przychodzą wystrojone i bez
    chust. Jeśli któraś się spodoba, następuje wymiana numerów. Potem
    obustronny rodzinny wywiad, pierwsze spotkanie. Chłopak z rodzicami
    przychodzi do domu dziewczyny, młodzi mogą zamienić parę słów, ale
    raczej nie na osobności. Wieczorem po wizycie chłopak powinien
    zadzwonić. Jeśli usłyszy: 'Ma fi nasib' - nie ma przeznaczenia -
    wie, że się nie spodobał. W przeciwnym wypadku na następnym
    spotkaniu młodzi razem czytają pierwszą surę Koranu 'Fatihę',
    czyli 'Otwierającą'. Są zaręczeni i mogą zacząć się spotykać. - Ale
    jeśli któreś z nas stwierdzi, że to jednak nie to, możemy się
    rozstać, nie ma problemu. Szukanie zaczyna się na nowo - tłumaczy mi
    Amira.

    Jednak taka swoboda wyboru to raczej miejski zwyczaj. Na wsiach
    odrzucenie kandydata wybranego przez rodzinę to rzadkość, tam
    możliwości samodzielnego znalezienia partnera są praktycznie żadne,
    dlatego mało kto grymasi, bo staropanieństwo w świecie arabskim to
    niewesoły los.


    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 11.01.10, 12:07
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7439098,To_nie_niewolnicy_budowali_egipskie_piramidy.html

    To nie niewolnicy budowali egipskie piramidy

    Odkryte w Gizie w ostatnim dwudziestoleciu groby budowniczych
    Wielkich Piramid świadczą o tym, że były one wznoszone nie przez
    niewolników, jak do niedawna wielu sądziło, lecz przez wolnych
    robotników - oświadczył naczelny archeolog Egiptu.
    - Groby te znajdują się bezpośrednio przy piramidzie królewskiej. To
    każe nam sądzić, że pochowani w nich ludzie nie mogli być
    niewolnikami - powiedział Zahi Hawas, który kieruje zespołem
    archeologów prowadzących w tym miejscu wykopaliska.

    Hawas określił ten cmentarz, odkrywany stopniowo od lat 1990., jako
    jedno z najbardziej znaczących odkryć XX i XXI wieku. Groby należą
    do robotników, którzy budowali piramidy Cheopsa i Chefrena.

    ...
    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 06.02.10, 10:42
    www.nowa-ama.pl/dahab_miejsca.php
    Na południe i północ od Dahab znajduje się ponad dwadzieścia
    rewelacyjnych miejsc nurkowych, spośród których zdecydowana
    większość zasługuje na szczególną uwagę. Wszystkie miejsca są łatwo
    dostępne z brzegu i dojeżdża się do nich samochodami terenowymi.
    Wyjątkiem są Gabr El Bint na południu i Ras Abu Galum na północy,
    dostępne tylko na wielbłądach.
    Na północ od Dahab:
    Lighthouse - rewelacyjne miejsce na rozruchowe nurkowanie. Na prawo
    od zejścia stromy piaszczysty stok, na którym spotkać można liczne
    gatunki fauny piaszczystego dna - skorpeny, ryby-krokodyle, ogończe
    i wiele innych, również skrzydlice... Po lewej stronie rozciąga się
    istny labirynt koralowych wież, wśród których igrają niezliczone
    stada bajecznie kolorowych ryb. Idealne miejsce na nurkowanie nocne.

    Eel Garden - Ogród węgorzy. Wejście do wody w niewielkiej lagunie,
    za którą rozpościera się piaszczyste dno, w którym żeruje ogromna
    masa wężowideł piaskowych. Płynąc w prawo trafimy na niewielkie
    wieże koralowe, pomiędzy którymi znajdziemy korale stołowe.

    Ras Abu Helal - przepiękny koralowy ogród, na głębokości 32 metrów
    znajduje się wąski kanion. Między rafą przybrzeżną a ogrodem
    piaszczyste dno na głębokości 5 - 15 metrów.

    Abu Talha - Ciekawe miejsce z olbrzymimi stożkami korali oraz dużymi
    koralami stołowymi.

    Canyon - jedno z najpiękniejszych i najciekawszych miejsc nurkowych
    na Synaju. Wejście do wody w niewielkiej, płytkiej lagunie, po
    wypłynięciu z laguny piękny koralowy ogród. Płynąc w lewo trafiamy
    do kanionu. Kanion od góry zwieńczony jest na głębokości kilkunastu
    metrów niewielką grotą (Fishball), która stromym i wąskim tunelem
    opada do przestronnej komnaty. Komnata jest od góry otwarta. Dalej
    kanion opada w dół, stopniowo się zwężając, do głębokości 52 metrów,
    gdzie kończy się niewielkim otworem, pozwalającym na wypłynięcie na
    zewnątrz. Pomiędzy komnatą a końcem otwór w suficie kanionu jest
    bardzo wąski i uniemożliwia swobodne wypłynięcie.

    Canyon Garden - Skośne dno pokryte koloniami miękkich i twardych
    korali. Można stąd "przedryfować" w kierunku Canyonu.

    Blue Hole - Jedno z najsłynniejszych miejsc nurkowych świata.
    Pionowa studnia zapadnięta w rafie brzegowej, połączona z otwartym
    morzem łukowato sklepioną bramą, zwaną Wielkim Łukiem. Blue Hole swą
    sławę zawdzięcza gigantycznym rozmiarom - średnica studni wynosi 90
    metrów, głębokość pod Łukiem prawie 110 metrów. Sam Łuk ma wysokość
    ponad 50 metrów i 30 metrów szerokości... Prawdziwa potęga...

    Bells - kolejna perełka okolic Dahab, jednak aby ją zobaczyć trzeba
    przejść kawałek na piechotę, gdyż ostatni parking na tej drodze
    znajduje się przed Blue Hole. Wąska szczelina w pionowej ścianie
    rafy, miejscami zamknięta od strony morza, tworząca tunel. Na
    głębokości 28 metrów kończy się skalną półką. Z reguły tu właśnie
    rozpoczyna się nurkowanie w Blue Hole - po wypłynięciu ze szczeliny
    należy skręcić w prawo i wzdłuż pionowej ściany rafy dopływa się do
    Blue Hole, gdzie wpływa się przez siodło o głębokości 7 metrów. W
    siodle wspaniały koralowy ogród.

    Bells jest ostatnim miejscem nurkowym w kierunku północnym, do
    którego dojechać można samochodem. Dalej już tylko na wielbłądach. A
    warto odbyć tę podróż, ponieważ na jej końcu znajduje się...

    Ras Abu Galum - Od wejścia należy kierować się w lewo, krótki
    odcinek piaszczystego dna, za którym zaczyna się przepiękny,
    niezwykle żywy koralowy ogród. Po nurkowaniu możliwy odpoczynek na
    poduchach w beduińskiej wiosce.

    Na południe od Dahab:
    Mashraba - Na piaszczystym dnie przy brzegu koralowy ogród z
    anemonami i błazenkami. Dalej, wzdłuż ściany przybrzeżnej rafy
    dopływamy do koralowej wieży z tunelem biegnącym przez środek.

    Islands - Trzy podwodne koralowe wyspy. Pomiędzy nimi istny
    labirynt twardych i miękkich korali a także kolonie anemonów. Na
    piaszczystym dnie przed najgłębszą wyspą korale stołowe.

    Laguna - To właściwie dwa miejsca nurkowe w jednym. Po lewej
    stronie laguny znajduje się Napoleon Reef, do której dopływa się
    wzdłuż zamykającej lagunę rafy. Można tu spotkać duże napoleony oraz
    mnóstwo ryb piaszczystego dna. Po prawej stronie znajduje się 7
    Pinnacles - siedem sterczących z dna koralowych słupów. Uwaga -
    lepiej nie wynurzać się w lagunie z dala od rafy - jest to jeden z
    najlepszych na świecie akwenów do windsurfingu, więc jego
    powierzchnia nie jest dla nurków bezpieczna...

    Southern Oasis - Niewielka ścianka i liczne koralowe wysepki. Na
    brzegu urokliwy palmowy zagajnik - wprost wymarzone miejsce do
    odpoczynku między nurkowaniami.

    Golden Blocks - Piaszczyste dno ze sporymi koralowymi wieżami,
    pomiędzy którymi znaleźć można gorgonie, korale stołowe i niewielkie
    pole trawy morskiej. Głębiej piaszczyste dno przechodzi w ściankę z
    dwoma stromymi wąwozami.

    Moray Garden - Ogród muren. Na wprost wejścia jest boja, pod którą
    znajduje się wspaniały koralowy ogród, pełen anemonów i korali
    stołowych. Po bokach dwie koralowe wieże a na wprost malownicza
    ściana rafy. Na piaszczystym dnie bliżej brzegu rośnie trawa morska.

    3 Pools - Wchodząc do wody trzeba przepłynąć przez trzy płytkie,
    wyścielone piaskiem baseny w rafie - stąd nazwa tego miejsca. Za
    basenami rozpościera się przepiękny koralowy ogród.

    Umm Sid - Przepiękne i różnorodne miejsce nurkowe. Najpierw stromy
    wąwóz między ścianami rafy, o piaszczystym dnie. Poniżej pole
    wężowideł piaskowych. Na lewo liczne koralowe wieże, tworzące istny
    labirynt.

    Caves - W ścianie przybrzeżnej rafy znajdują się dwie duże groty.
    Na piaszczystym dnie dalej od brzegu kilka koralowych wież.
    Możliwość spotkania większych ryb.

    Caves jest ostatnim łatwo dostępnym miejscem w kierunku południowym,
    tuż za rogiem kończy się droga. Dalej pozostaje tylko malownicza
    podróż na wielbłądach. Wąska ścieżka pomiędzy skałami i morzem
    prowadzi do...

    Gabr El Bint - Jedno z najbardziej urokliwych miejsc nurkowych na
    Synaju. Idealne miejsce na dwa nurkowania. Na prawo od zejścia istny
    labirynt koralowych wąwozów i kanionów, pełnych niezliczonych,
    bajecznie kolorowych ryb. Po lewej stronie laguna i koralowy ogród.
    Bardzo duże prawdopodobieństwo spotkania żółwia morskiego!

    Small Blue Hole - to praktycznie dziewicze i bardzo rzadko
    odwiedzane miejsce nurkowe znajduje się po drodze do Gabr El Bint. W
    przybrzeżnej rafie jest tu niewielka, piętnastometrowej głębokości
    studnia, przy dnie połączona bramą z otwartym morzem. W studni
    piaszczyste dno, na zewnątrz niesamowite koralowe formacje i mnóstwo
    ryb. Małe Blue Hole jest rzadko odwiedzane ze względu na trudny
    dostęp i mało miejsca na rozłożenie obozu.

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 17.02.10, 15:04
    ksiazki.wp.pl/katalog/ksiazki/ksiazka.html?kw=47785
    Kochani- obowiązkowa lektura podczas rejsu po Nilu. Razem z
    bohaterami ksiązki zobaczycie Luksor, Edfu, Kom Ombo, Assuan,
    zwiedzicie Abu Simbel ... popływacie feluką po Nilu...czyta się
    jednym tchem, więc gorąco polecam:

    "Bohaterka, chcąc odpocząć po przykrych przeżyciach związanych z
    rozwodem, wybiera się na wycieczkę do Egiptu. Zabiera w podróż
    dziennik swej prababki, z którego dowiaduje się o jej pięknym
    romansie i klątwie, ciążącej na egipskim flakoniku. Annę zaczyna
    prześladować czyjaś nieuchwytna obecność....

    Palące słońce Egiptu, Dolina Królów, Wiekowe świątynie, piramidy- to
    wszystko może stać się naszym udziałem dzięki książce „Szepty
    pustyni” Barbary Erskine. Młoda rozwódka Anna Fox, chcąc oderwać się
    od przeżyć związanych ze sprawą sądową, wybiera się na wycieczkę do
    Egiptu. Prowadzą ją tam pamiętniki jej prababki Luizy, która wiele
    lat wcześniej odbyła rejs po Nilu, podróżując z Luksoru do Asuanu.
    Luiza, znana i ceniona akwarelistka, zostawił Annie coś więcej niż
    rysunki i zapiski. Kobieta posiada również starożytny zalakowany
    flakonik na wonności. Cudowny z początku rejs wypełniony jest
    zwiedzaniem reliktów z przeszłości oraz wspomnieniami z pamiętnika
    akwarelistki. To właśnie z niej Anna dowiaduje się o klątwie
    nałożonej na egipskie naczynie i romansie prababki z tubylcem
    Hassanem. Pamiętnikami Luizy zainteresowani są również dwaj
    przystojni uczestnicy wycieczki. Toby i Andrew. Wkrótce Anna zaczyna
    wyczuwać nadprzyrodzoną energię wokół siebie, dzieją się dziwne,
    niewyjaśnione rzeczy. Kobieta, przy pomocy poznanej na statku Sereny-
    medium i specjalistki od wierzeń, pragnie rozwikłać tajemnicę
    flakonu, zdjąć ciążącą na nim klątwę i uchronić się od
    opętania. „Szepty pustyni” są podróżą poprzez wieki, ale również
    wycieczką w głąb siebie, konfrontacją z naszymi wierzeniami i
    oczekiwaniami. To ciekawa, ambitna powieść z historycznymi watkami,
    nie pozbawiona jednak nuty romantyzmu. Znakomita na leniwe wakacyjne
    popołudnia lub na wycieczkę "


    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 18.02.10, 14:02
    www.youregypt.com/eguide/destinations/upperegypt/aswan/kalabsha/kioskkertassi/

    www.youregypt.com/eguide/destinations/upperegypt/aswan/kalabsha/kalabshatemple/index.htm

    Dzięki lekturze tej ksiązki odkryłam nieznane mi dotąt nowe piekne
    miejsca, zwłaszcza światynię Kertassi poświęconą Izydzie, ktorą
    zwiedzała bohaterka ponad 100lat temu....

    Uciekam do lekturki, jak coś ciekawego się pojawi, dam znac!
    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 23.02.10, 09:00

    wyborcza.pl/1,75248,7589658,Noblista_niepokoi_egipski_rezim.html
    Noblista niepokoi egipski reżim
    Marta Urzędowska
    Były szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej i laureat
    Nagrody Nobla Mohammed El-Baradei wraca do Egiptu, ostro krytykuje
    rządy prezydenta Hosniego Mubaraka i rozważa odebranie mu fotela

    Troszczę się o los naszego narodu, o przyszłość naszych dzieci -
    mówił w niedzielę w pierwszym wystąpieniu po piątkowym powrocie do
    kraju. - Chcę skierować Egipt na drogę demokracji.

    Mówił o nadużyciach władzy, biedzie i wszechobecnej korupcji
    cechującej trwające blisko 30 lat autorytarne rządy Mubaraka: -
    Egipcjanie nie mają praw politycznych, rząd twierdzi, że się
    reformuje, ale te reformy są zbyt wolne i idą w złym kierunku!

    Egipcjanie, którzy nieczęsto słyszą takie rewelacje na temat swoich
    władz, przyjęli sławnego rodaka z otwartymi ramionami. W piątek
    zgotowali mu na kairskim lotnisku królewskie powitanie. - Baradei na
    prezydenta! Jesteś naszą nadzieją! - krzyczeli, wymachując
    transparentami z jego zdjęciem.

    Na razie 67-letni noblista nie chce mówić, czy wystartuje w
    przyszłorocznych wyborach prezydenckich. - Wiem, że mamy duży
    problem i musimy zmienić kierunek, w którym zmierza nasz kraj -
    mówił. - Żądam sprawiedliwości i wolności, a jeśli reżim się tego
    boi, to mamy w Egipcie większy problem, niż nam się wydaje.

    Jeśli cieszący się szacunkiem na świecie i niezwiązany ze
    skorumpowanymi politykami El-Baradei zdecyduje się kandydować, mocno
    pomiesza szyki władzom. Rządzący niepodzielnie Mubarak zazdrośnie
    strzeże swego tronu, a od kilku lat coraz wyraźniej szykuje na
    następcę syna Gamala.

    Chociaż do ostatnich wyborów prezydenckich dopuszczono innych
    kandydatów, w praktyce nie mieli żadnych szans, bo jedyna realna
    opozycja, czyli Bractwo Muzułmańskie, jest nielegalna. Także El-
    Baradei miałby twardy orzech do zgryzienia, gdyż kandydaci
    niezależni muszą mieć poparcie 250 deputowanych w kontrolowanym
    przez rząd parlamencie.

    Już w listopadzie, kiedy egipscy aktywiści poprosili go, żeby
    kandydował, odpowiedział, że zgodzi się tylko wówczas, gdy wybory
    będą wolne i uczciwe. Ten warunek niełatwo będzie spełnić, bo w
    Egipcie, gdzie od ponad ćwierć wieku jest stan wyjątkowy,
    fałszerstwa wyborcze, brutalne uciszanie opozycji, aresztowania
    reformatorów i nieprawomyślnych dziennikarzy są na porządku dziennym.

    Tuż przed przylotem noblisty kilku opozycjonistów trafiło do aresztu
    za rozwieszanie plakatów wzywających do jego powitania. Zostali
    zatrzymani za "wywrotowe zachowania zagrażające pokojowi i
    porządkowi". El-Baradei będzie też musiał zmierzyć się z
    oszczerstwami państwowych mediów.

    Do tej pory utytułowany Egipcjanin był oczkiem w głowie władz, a
    prezydent Mubarak przyznał mu najwyższe odznaczenie. Ale odkąd
    pojawiły się sugestie o jego możliwym kandydowaniu, państwowe media
    mnożą oskarżenia pod jego adresem. Z bohatera narodowego stał się
    nagle zdrajcą, ignorantem, cudzoziemcem i amerykańskim agentem, a
    wpływowa gazeta "Al-Ahram" nazwała jego reformatorskie pomysły
    nawoływaniem do przewrotu.



    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 26.02.10, 16:19

    www.tvn24.pl/-1,1645161,0,1,liniowiec-uderzyl-w-portowe-nabrzeze,wiadomosc.html
    Liniowiec uderzył w portowe nabrzeże
    EWAKUOWANO PONAD 1500 LUDZI; 3 OSOBY NIE ŻYJĄ

    Katastrofa statku w Egipcie
    Katastrofa luksusowego liniowca Costa Europa u wybrzeży Sharm el-
    Sheikh. Przewożący ponad 1500 pasażerów statek roztrzaskał się o
    molo. Troje członków załogi zginęło. Nie wiadomo czy na pokładzie
    byli Polacy.
    Statek runął do wody
    Jest szeroki na 15 metrów, długi na 70 m, potrafi udźwignąć ładunek
    do 120... czytaj więcej »Do wypadku doszło około godz 4.45 - podaje
    agencja AP. Całkowicie zniszczona została prawa burta, następnie
    przez otwór wielkości 4-6 metrów zalany został przedział maszynowy
    oraz pomieszczenia załogi.

    Wielka ewakuacja i ofiary

    Troje załogantów, prawdopodobnie z Ameryki, zginęło. Jak informuje
    AP, najprawdopodobniej zatonęli w kabinie. Kolejnych dwóch udało się
    uratować w ostatniej chwili. Ponad 1500 pasażerów udało się
    ewakuować, trzech z nich w stanie ciężkim trafiło do szpitala.

    Ze wstępnych doniesień wynika, że statek uderzył w przeszkodę na
    skutek silnego wiatru i błędu przy manewrowaniu.

    Płynął do Egiptu

    Jak poinformowały lokalne służby statek płynął z portu w Safadze na
    Morzu Czerwonym do Sharm el-Sheikh.

    Statek, ważący 55 tysięcy ton, zbudowany w 1986 roku, odrestaurowany
    i oddany do eksploatacji został w 2002 roku. Jest to jeden z 15
    statków wycieczkowych należących włoskiej spółki Costa Cruise.



    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 10.03.10, 18:41

    wiadomosci.onet.pl/2139661,11,jaroslaw_kaczynski_otrzymal_bilet_do_egiptu_w_jedna_strone,item.html

    Młodzieżówka PO podarowała Jarosławowi Kaczyńskiemu bilet do Egiptu
    w jedną stronę. PiS odpowiada: Platforma powinna zafundować wczasy
    tym, którzy stracili pracę.
    Do siedziby PiS przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie młodzi działacze
    PO przynieśli prezesowi Jarosławowi Kaczyńskiemu bilet do Egiptu w
    jedną stronę. To reakcja na jego słowa z weekendowego kongresu.

    - Plaże Egiptu, Tunezji są dzisiaj zaludnione przez Niemców,
    Francuzów, Anglików, po części też Rosjan czy Czechów. Polaków tam
    niezbyt wielu - mówił m.in. Jarosław Kaczyński. Europoseł Jacek
    Kurski zdradził na kongresie dziennikarzom, że prezes PiS wyznał mu
    kiedyś, że ostatni raz na plaży był w 1966 roku.

    - Zapamiętałem dobrze ten rok, bo się wtedy urodziłem. Prezes sam na
    plaże nie jeździ, ale ma dobry dostęp do statystyk, które mówią, że
    obecnie mniej ludzi jeździ na plaże niż w czasie rządów Prawa i
    Sprawiedliwości - powiedział.

    - W Polsce bilety w jedną stronę mają bardzo złą tradycję. Bardzo
    smutną tradycję. Szkoda, że młodzi z PO się w nią tak bezkrytycznie
    wpisują. Ufam, że Donald Tusk i jego kandydaci na prezydenta
    wykorzystają szansę i odniosą się do tych pomysłów swoich młodych
    kolegów - napisał w oświadczeniu rzecznik klubu PiS Mariusz
    Błaszczak.

    - Jeśli młodzi z PO chcą się wykazać niech zafundują wczasy w
    Egipcie tym, którzy pod rządami PO stracili pracę oraz tym, których
    nie stać na wakacje - dodał.

    Szef Młodych Demokratów tłumaczył, że dostarczając prezesowi PiS
    symboliczny bilet nie mieli złych intencji. - To akcja
    humorystyczna. Prezes zawsze może wrócić. Bilety powrotne nie są
    takie drogie - powiedział przewodniczący młodzieżówki PO Dariusz
    Dolczewski

    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة
  • 13.03.10, 13:07
    Film Alejandro Amenabara o tym, jak fanatyzm niszczy swiat.

    Opowiada historię zycia i śmierci filozofki Hypatii z Aleksandrii,
    która była jedną z największych umysłów swego czasu. Prowadziła
    szkołe w Aleksandrii, w której uczyli się wspólnie chrześcijanie i
    poganie. Kochała nauke i ta miłość ją zgubiła.


    --
    krajearabskie.prv.pl
    عائشة

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.