Dodaj do ulubionych

DOWCIPY Z LUB O KRAJACH ARABSKICH

02.01.04, 20:04
Przed tronem faraona staje dwóch dobrze zbudowanych wojowników, niosących na
plecach ogromną kamienną tablicę z wyrytymi na niej hieroglifami. Jeden z
nich oznajmia.
Faraonie! Król Babilonu przysyła ci pocztówkę z wczasów z Mezopotamii!
Obserwuj wątek
    • beduinka Re: DOWCIPY Z LUB O KRAJACH ARABSKICH 03.01.04, 16:03
      Królowa Kleopatra przychodzi do kapłana-wróżbity i mówi:
      Ostatnio faraon bardzo mnie zaniedbuje. Co mam robić?
      - Kleopatro! Powinniście wraz z mężem rozwijać wspólne zainteresowania. Co
      Ramzes lubi najbardziej?
      - Młode niewolnice z Asyrii…
    • beduinka nietoperz 03.01.04, 23:21
      Dowódca straży oznajmia faraonowi:
      - Złapaliśmy wielkiego świętego nietoperza.
      W tej chwili słychać głos dobiegający z sieci trzymanej przez kilku strażników:
      - Po pierwsze nie jestem świętym, a po drugie nie jestem nietoperzem, tylko
      Batmanem!
    • beduinka woda 04.01.04, 00:01
      Idzie wędrowiec przez pustynię, nagle widzi oazę, a w niej studnię. Uradowany
      krzyczy: "Woda!". Ze studni wychodzi Arab i pyta: "Gdzie?".
    • beduinka krokodyl 04.01.04, 00:04
      Do świątyni Amona wchodzi faraon Ramzes XII i zobaczywszy bardzo zmartwionego
      arcykapłana, pyta:
      - Co się stało?
      - Nasz najświętszy krokodyl ugryzł przyszłego następcę tronu - twego syna
      Ramzesa XIII, gdy kąpał się w Nilu!
      - Nie martw się. To twardy chłopak, nic mu nie będzie.
      - Jemu nie, ale przed godziną nasz najświętszy krokodyl zdechł!
    • beduinka MALINIAK 04.01.04, 00:35
      Maliniak zawsze przechwalał się kumplom z pracy jaki to z niego światowy
      człowiek. Popisywał się, że zna różnych sławnych ludzi. Nikt mu oczywiście nie
      wierzył, ale pewnego razu przyjechał do ich zakładu Wałęsa. Idzie przez teren
      fabryki, aż tu nagle zobaczył Maliniaka. Zamachał do niego, wyściskali się,
      wycałowali. Potem zamknęli się w pokoju i obalili parę piw. Chłopaków trochę to
      zbiło z tropu, ale dalej nie wierzą we wszystko co gada Maliniak. Pewnego razu
      do Polski przyjechał Bush. Wszyscy stoją na ulicy, machają chorągiewkami.
      Jedzie samochód Busha i nagle zatrzymuje się. Wysiada Bush i żona, podchodzą do
      Maliniaka, ściskają się jak starzy znajomi, wspominają jakieś stare dzieje, w
      końcu zapraszają go do limuzyny i odjeżdżają na bankiet. No to już zupełnie
      przyłamało kumpli Maliniaka, ale dalej nie do końca mu wierzą. Aż pewnego razu
      pojechali wszyscy z wycieczką do Rzymu, zobaczyć papieża. Stoją na placu św.
      Piotra i nagle Maliniak mówi.
      – Ciągle mi nie wierzycie, to ja wam pokażę. Za chwilę wyjdę razem z papieżem
      na balkon błogosławić tłum na placu.
      – Eee, zalewasz Maliniak.
      – No to zobaczycie..
      I faktycznie poszedł gdzieś, a za chwilę patrzą, a na balkonie pojawia się
      papież i Maliniak. To już całkiem ich zgasiło, stoją i nic nie mówią. W pewnej
      chwili podchodzi do nich wycieczka Arabów i przewodnik pyta łamaną
      angielszczyzną:
      – Excuse me, panowie, czy mogłybyszcie nam powiedzecz, czo to za faczet w
      białym kitlu sztoi na balkonie z Maliniakiem?
    • beduinka z pamiętnika Ben Ladena - Polska :) 04.01.04, 20:04
      Poniedziałek 7:00

      Allah Akbar Cały świat się o nas dowie. Dziś zamach na okupantów z
      Polski. Tym razem na ich ziemi. Cel - Okęcie. Tradycyjnie porwiemy
      samoloty - cztery. Jeden spadnie od razu, trzy sparaliżyją pozostałe
      porty lotnicze. Zwycięstwo jest nasze!!!

      Poniedziałek 17:00

      Cały czas nie możemy znaleźć bagaży. Nici z ataku, na dodatek możemy już
      stąd nie wyjechać... To nic - jutro atak na Balice - tam musi się
      udać!

      Wtorek 7:00

      Dziś bracia wyjechali do Balic. Nie mamy bagaży, ale sterroryzujemy
      obsługę plastikowymi nożami i widelcami. Będzie dobrze.

      Wtorek 18:00

      Bracia talibowie wrócili - śmierdząca sprawa: kazano im zapłacić za
      autostradę, a jak byli przy lotnisku (15 minut później) kazali im
      zapłacić znowu. Wycofaliśmy się żeby nie budzić podejrzeń. Zresztą
      podobno i tak w polskich samolotach nie dają sztućców, bo je się tylko
      kanapki.
      PS Jutro atakujemy siedzibę polskiego rządu.

      Środa 8:00

      Dziś atak na polski parlament - mamy już dwa autobusy z przyczepami
      załadowane karbidem. Trotyl ukradli nam w poniedziałek na lotnisku, nic
      innego nie dało się skombinować. Autobusy wyjeżdzają o 8:30 - godziny
      wyjazdu przyczep jeszcze nie znamy - tajemnica. Plan jest prosty -
      przejeżdzamy przez warszawę i pierdut. Allach jest wielki!!!

      Środa 17:30

      Znów coś poszło nie tak. Bez problemów dotarliśmy do celu, ale droga
      była zablokowana przez samochody. Na wszystkich biało-czerwone wstążki.
      W każdym jeden kierowca-samobójca . Chyba przewidzieli nasz atak i
      wystawili swoich żołnierzy (prawie sami faceci, żadnych starców i dzieci
      - elita).
      PS Te dziury po drodze to chyba też nie przypadek - czyżby planowali
      zaminować drogę? Jutro zmiana planów - cel: Pałac kultury. Tymczasem
      wycofamy się pod Warszawę...

      Czwartek 7:00

      Wstaliśmy rano bo plan wymaga szybkich posunięć, poza tym zadekowaliśmy
      się pod Warszawą. Wyjazd o 7:10, prejazd przez Janki, Raszyn, wysadzamy
      Pałac Kultury Nauki i (na) Sztuki, po czym pryskamy do Klewek, gdzie
      bracia talibowie podstawią helikoptery. BUŁKA Z MASŁEM.

      Czwartek 17:30

      Oddam życie za bułkę z masłem. Stoimy od rana w Raszynie. Jakieś pacany
      w biało-czerwonych krawatach w kółko chodzą po pasach. Nie da sie
      przejechać - próbowaliśmy ich staranować, na szczęście Ahmed zauważył
      leżące po drugiej stronie odwrócone brony. Dobrze że nie szarżowaliśmy -
      nie byłoby jak wrócić do Janek do McDonalda...
      PS Tym razem rzucili przeciwko nam starców i baby - widocznie nas
      lekceważą. Ale my mamy plan - wrócimy w nocy

      Piątek 6:30

      Wreszcie przechytrzyliśmy wroga - przyjechaliśmy w nocy. Siedzimy przed
      stadionem Legii (X-ciolecia był większy, ale jakieś męty się
      kręciły).

      Piątek 7:30

      Super wiadomość - namówiliśmy na akcję jakąś wycieczkę - przyjechała
      autokarami i od razu zgodziła się na akcję. Mają nawet własne siekiery,
      materiały wybuchowe i transparenty. Idzie nam jak z płatka. Allach nam
      sprzyja.

      Piątek 16:30

      Nie, noooo. Co za ludzie - nie dość, że sami dostali pałami, to jeszcze
      pobili naszych braci talibów. LUDZIE JAK KTOŚ MA BRODĘ TO JESZCZE NIE
      ZNACZY ŻE JEST ŻYDEM. Żydzi mają PEJSY!!!!! Patrzcie trochę
      uważniej...

      Mam tego dość. Kit z polską. Jutro atakujemy SALWADOR!

      Sobota 1:30

      Jak podaje rzecznik Straży Granicznej, niedaleko przejścia granicznego w
      Kołbaskowie zatrzymano grupę wychudzonych, obdartych i głodnych starców.
      Umyto ich i ubrano. Na migi prosili, żeby nie strzyc bród. Niestety -
      nawet tłumaczom z ośrodka dla zbiegłych rumunów nie dało się ze starcami
      dogadać. Tyle tylko wiadomo, że chcieli jechać do Ameryki z jakąś
      "pracą". Zapewne to kolejna grupa Pakistańczyków z jakiejś ubogiej
      wioski. Odsyłamy ich dziś LOT-em. Wyglądają na wzruszonych...
    • beduinka syn szejka 04.01.04, 21:46
      Pewien szejk właściciel roponośnych pól miał jednego syna studiującego w
      Polsce. Syn w liście do ojca napisał:
      Tato, tutaj wszyscy jeżdżą do szkoły autobusem, tylko ja jeżdżę limuzyną. Ja
      też chcę jeździć autobusem
      Na to ojciec odpisał:
      - nie martw się synku... już paczka z autobusem w drodze!
    • chaladia Reality, nie dowcip, choć śmieszne 05.01.04, 16:25
      Przez cały pobyt w Asjut w latach 1986/7 nosiliśmy na głowach kaski z dumnym
      napisem „Costain Process Construction”. Costain to nazwisko Anglika, który tę
      firmę założył. Logo znane w całej Anglii i niby na całym świecie. Napis
      był „naszymi” literami i w transliteracji na arabikę. Egipcjanie uśmiechali
      się, ale nic nie mówili. Na koniec dopiero powiedział mi nasz tłumacz: Kos to
      po arabski „pi...a”, a końcówka ..in oznacza liczbę podwójną. Podobno można też
      zrozumieć, że to jest pi.. a kamionkowa - tez nie lepiej.
      Niby i słowo znałem i zasadę tworzenia liczby podwójnej też, ale jakoś tego
      nie skojarzyłem. Reszta Białych też nie...


      --
      Salaamu Wa-alleikum

      Chaladia Bolandi
        • chaladia Re: Reality, nie dowcip, choć śmieszne 05.01.04, 19:34
          Spawalnik (skądinnąd świetny fachowiec i przemiły człowiek) przysłany do nas na
          kontrakt do Asjut nazywał się Janik. Jak go przedstawiałem Egipcjanom, to
          myślałem, że zrobią pod siebie z wysiłku, żeby zachować poważny wyraz twarzy.

          Ciekawe, czy obecny bonza SLD o tym samym nazwisku bywał kiedyś w krajach
          arabskich...

          --
          Salaamu Wa-alleikum

          Chaladia Bolandi
          • hajota Re: Reality, nie dowcip, choć śmieszne 05.01.04, 20:55
            chaladia napisał:

            >
            > Ciekawe, czy obecny bonza SLD o tym samym nazwisku bywał kiedyś w krajach
            > arabskich...
            >
            Obecnego bonzę SLD, jeszcze jak był działaczem młodzieżowym, przymierzano do
            funkcji prezesa jednego z towarzystw przyjaźni polsko- z jednym z krajów
            arabskich. Naprawdę. Niemalże byłam przy tym. W końcu nic z tego nie wyszło, bo
            wymówił się brakiem czasu.
            W delegacjach arabskich, którym przed laty towarzyszyłam, wesołe skojarzenia
            budziło słowo "maniak" oraz skrót od Najwyższej Izby Kontroli.
            • lokman Ja znam trochę paskudny, choć "na czasie": 29.05.04, 18:47
              W Egipcie polski turysta wdaje się w pogawędkę z miejscowym przewodnikiem. Arab
              pyta go: "Where are you from", na co bywały w świecie globtrotter odpowiada z
              anglo-arabska: "from Bulanda". Replika budzi natychmiastowy entuzjazm
              Egipcjanina: "Bolanda good - Jedwabne..."
    • beduinka leniwy wielbłąd 05.01.04, 18:10
      Pewien arab miał leniwego wielbłąda,a musiał wybrać się w daleką drogę.
      Poradzono mu zatem wizytę u mechanika samochodowego,innego "specjalisty" w
      oazie nie było.
      Mechanik pomyślał chwillę i mówi "dawaj go na kanał",poczem zszedł do
      kanału,wziął dwa kamienie i huknął wielbłąda w jaja.
      Wielbłąd z rykiem zerwał się do biegu i za chwilę zniknął za horyzontem.
      "Coś zrobił najlepszego" krzyknął Arab do mechanika,"jak go dogonię".
      "rzeczywiście" odrzekł mechanik,pomyślał chwilę i mówi "teraz Ty stawaj na
      kanał".
      • jahreshka Re: leniwy wielbłąd 04.07.05, 20:41
        Jest jeszcze ciąg dalszy tego kawału:
        Mechanik huknął Araba w jaja i ten pognał za wielbłądem.
        A z kanciapki wychodzi właściciel zakłądu mechanicznego
        i pyta: "czy ten klient zapłacił?". "Nie" - odpowiada mechanik.
        "No to stawaj na kanał"...
        --
        kto nie wierzy, niech posłucha kociego mruczenia!
    • beduinka Poradnik religijny 05.01.04, 18:43
      Poradnik religijny

      Taoizm - Zdarza sie wdepnąć w gówno.
      Konfucjonizm - Konfucjusz powiada: "zdarza sie wdepnąć w gówno".
      Islam - Jeśli wdepnie się w gówno to jest to wola Allacha.
      Buddyzm - Jeśli wdepnie sie w gówno, to nie jest to gówno.
      Katolicyzm - Wdeptujesz w gówno, bo jestes grzeszny.
      Kalwinizm - Wdeptujesz w gówno, bo się opieprzasz.
      Judaizm - Dlaczego w to gówno wdeptujemy wlaśnie my ?
      Luteranizm - Jeśli wdeptujesz w gówno, uwierz, a nie wdepniesz więcej.
      Prezbiterianizm - Jeśli ktoś ma wdepnąć w gówno, to niech to nie będę ja.
      Zen - Czym jest gówno ?
      Jezuityzm - Jeśli wdepniesz w gówno i nikt tego nie poczuje, to czy ono
      naprawdę śmierdzi ?
      Christian Science - Jeśli wdepniesz w gówno, nie przejmuj się - to samo
      przejdzie.
      Hedonizm - Jeśli wdepniesz w gówno - raduj sie.
      Adwentysci Dnia Siódmego - Jedynie w soboty nie wdeptuje się w gówno.
      Hare Krishna - Równo w gówno. Rama, rama, om, om.....
      Rastafarianizm - Sztachnijmy sie tym gównem.
      Hinduizm - Wdeptywało się już w to gówno.
      Mormonizm - Wdeptywało się już w to gówno i wdeptywać się będzie.
      Ateizm - Nie ma w co wdepnąć.
      Agnostycyzm - Może jest w co wdepnąć, a może nie.
      Stoicyzm - No i wdeptuje sie w gówno. Co z tego ? Nie rusza mnie to.
      Swiadkowie Jehowy - Wpuść nas, a powiemy ci, dlaczego wdeptuje sie w gówno
    • beduinka wielbłąd - motocykl 05.01.04, 20:46
      Jedzie Arab na wielbłądzie przez pustynię, upał, Arab ledwo żyje, wielbłąd
      ledwo żyje.
      Nagle - bzzzzz - przemknął obok motocyklista i znikł na horyzoncie.
      Arab doczłapał do oazy i padł przy studni. Obok padł wielbłąd. Podchodzi
      motocyklista i mówi:
      - słuchaj stary, ty chyba nie wiesz, jak sobie radzić w taki upał. Jedziesz ZA
      WOLNO i dlatego ci tak gorąco. Ja jadę szybko i pęd powietrza mnie chłodzi.
      Prosta zasada - im szybciej jedziesz, tym ci chłodniej, Wypróbuj.
      Arab pomyślał, pomyślał, napoił wielbłąda, wyprowadził na skraj oazy, wskoczył
      na niego i puścił się galopem przed siebie.
      Po dzisięciu kilometrach biegu wielbłąd się przwrócił. Arab zlazł, obejrzał,
      kopnął w zad - wielbład nic. Podszedł do pyska, podniósł powiekę - a tu tylko
      białko błysnęło. A Aarab:
      - o q....! ZAMARZŁ!
    • beduinka Arab, Niemiec i Polak 05.01.04, 21:21
      Pan Bóg i Św. Piotr ogłosili przetarg na budowę bramy niebiańskiej.
      Pierwszy zgłosił się Arab.
      - Masz projekt? - pyta Bóg.
      - Mam - odpowiada Arab.
      - Masz kosztorys?
      - Mam.
      - To ile Ci wyszło?
      - 900 milionów.
      - A dlaczego aż tyle?
      - No cóż, 300 mln na materiały, 300 mln na robociznę, 300 mln zysku.
      - Dobra, dziękujemy, odezwiemy się jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr.

      Następny wchodzi Niemiec.
      - Masz projekt? - pyta Bóg.
      - Mam - odpowiada Niemiec.
      - Masz kosztorys?
      - Mam.
      - To ile Ci wyszło?
      - 1,5 miliarda.
      - A dlaczego aż tyle?
      - No cóż, 500 mln na solidne niemieckie materiały, 500 mln na rzetelną
      niemiecką robociznę no i 500 mln zysku.
      - Dobra, dziękujemy, odezwiemy się jak podejmiemy decyzję - mówi św. Piotr.

      Następny wchodzi Polak.
      - Masz projekt? - pyta Bóg.
      - Nie - odpowiada Polak.
      - Masz kosztorys?
      - Nie.
      - A ile chcesz za robotę?
      - 3 miliardy 900 milionów.
      - Skąd Ty wziąłeś taką kwotę?!?!?!?!
      - No cóż, miliard dla Pana Boga, miliard dla Św. Piotra, miliard dla mnie, a za
      900 mln arab zrobi bramę.
    • beduinka 2 Arabów i Żyd 05.01.04, 22:49
      Leci w samolocie w jednym rzędzie: 2 Arabów (od strony okna)i Żyd (od
      przejścia). Żyd w jarmułce, pejsy, te sprawy - wyluzowany kompletnie - rozpiął
      kołnierzyk, zdjął buty. Arabowie patrzą na niego nienawistnie. Po godzinie lotu
      jeden z nich wstaje i mówi:
      - Idę po Colę.
      Żyd na to:
      - Ależ nie, ja pójdę, po co się przeciskać.
      I poszedł. W tym czasie Arab napluł mu do buta. Żyd wraca, daje Colę Arabowi.
      Po kolejnej godzinie drugi Arab mówi:
      - Idę po Colę.
      Żyd jak poprzednio:
      - Ja pójdę.
      I poszedł. Drugi Arab napluł mu do drugiego buta. Żyd wraca, daje Cole Arabowi.
      Po godzinie samolot ląduje, Żyd zbiera się zapina kołnierzyk, założył jednego
      buta, skrzywił się i mówi:
      - Znowu ta straszna nienawiść między naszymi narodami - to plucie do butów, to
      szczanie do Coli...
    • piautre1 Re: z życia wzięte 06.01.04, 11:30
      algieria
      powein mój współpracownik dostał w prezencie piękną bluze NIKE. za dwa dni
      przychodzi i widze ze bluza jest zeszpecona. wydrapany ohydnie jeden kawałek
      litery N i pozostało VIKE. czemu to zrobilłeś/- pytam
      bo wszyscy podchodzili do mnie i czytali: NIK

      (dla niewtajemniczonych - nik to znaczy : fuck)
    • beduinka płetwonurek 06.01.04, 22:08
      Po pustyni idzie płetwonurek ubrany w akwalung, płetwy, żar leje się z nieba.
      Spotyka Araba na wielbłądzie:
      - Przepraszam, do morza daleko?
      - Ponad 200 km - mówi Arab.
      - No, ładnie, ale plażę to żeście odpierniczyli!
    • beduinka Arab z żoną 06.01.04, 22:45
      Przez pustynię jedzie na wielbłądzie Arab, a obok, ledwie żywa, biegnie jego
      żona. Spotykają jadącą naprzeciwko karawanę.
      - Dokąd się tak śpieszysz? - pyta przewodnik karawany.
      - Żona mi zachorowała, wiozę ją do szpitala.
    • beduinka Arab, żona i pisak 06.01.04, 23:01
      Arab jedzie na wielbłądzie, za nim truchtem posuwa jego kobieta. Po
      jakichś trzech dniach od opuszczenia oazy Arab pyta żonę "Masz czarny pisak?",
      ona na to, że nie. "No to ganiaj do oazy i przynieś". Posłuszna kobicina wraca
      po tygodniu, on do niej "Rysuj mi na plecach szachownicę" - narysowała, a on
      wtedy "A teraz podrap mnie w B7".

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka