Dodaj do ulubionych

radosc z ciazy

29.07.04, 13:35
Jestem w 18 tygodniu ciazy(wiem od niecalych 2 mies.), ale caly czas tak
naprawde mnie to nie cieszy, ale czesto zalamuje, a nawet przeraza. Jak mi
ktos mowi, zebym sie "cieszyla" ze swojego stanu, to mnie to tylko denerwuje
(latwo powiedziec).Na pewno jest to zwiazane z tym, ze nie byla to planowana
ciaza, choc ni do konca(nie dopuszczalam do siebie tej myli, ze moglabym
zajsc, a pigulek jak na razie nie moglam brac), ale rowniez to, ze jeszcze
studiuje(w przyszlym roku magisterka), zaocznie, a i tak przez kilka lat nie
moglam znalezc pracy(wiadomo, ciagle ta niedyspozycyjnosc, brak
doswiadczenia, wielka konkurencja, a do tego b. duze bezrobocie w Sz-nie i
moj brak przebojowosci i malo "konkretny" kierunek-socjologia). Takze w sumie
to jestem jeszcze sama niedojrzala spolecznie, problemy finansowe na kazdym
kroku, co mnie cholernie stresuje, a tu czeka mnie taka
odpowiedzialnosc.Dlatego czesto nie wiem co bedzie, mimo, ze nie jestem sama
(przynajmniej teoretycznie),ale optymizm mojego chlopaka nie na wiele mi sie
zdaje:( Co zrobic, zeby bardziej optymistycznie spojrzec w swiat i nie bac
sie tak bardzo?! Wychowywalam sie w sumie bez ojca(dluga emigracja) i moze
przez to jestem taka "slaba" psychicznie? Moj nr GG:5244126
Edytor zaawansowany
  • mamalgosia 29.07.04, 13:49
    Rozumiem Cię bardziej niż myślisz.
    Powymieniałaś przyczyny, które mogą być powodem braku radości z ciąży. Ja
    jednak sądzę po sobie i myślę, że to raczej kwestia charakteru niż okoliczności
    zewnętrznych.
    Ja planuję ciążę (pierwsza też byłą planowana i też się bałam i mało
    cieszyłam), co nie zmienia postaci rzeczy, że się bardziej boję niż cieszę (nei
    wiem, czy się w ogóle cieszę). Oczywiście mam jakieś problemy typu: praca,
    zdrowie, itp. ale myślę, ze martwiłabym się i bała nawet gdyby ich nie było.
    Myślę, ze najtrudniej zmienić siebie. Pracuję już nad sobą latami i nie wiem,
    czy widać jakąkolwiek poprawę.
    Mogę Ci tylko tyle powiedzieć, że choć ciąża byłą jaka była, to teraz synek
    daje mi bardzo dużo radości. Moze więc warto to przetrwać?
  • olcia1 29.07.04, 18:59
    Ice-tea, wiekszosc z nas, kobiet, ma mniejsze lub wieksze obawy zyciowe. I to
    podejrzewam niezaleznie od tego jaki mamy status ekonomiczny i czy jestesmy w
    ciazy czy nie. Takie przyszly czasy, taki mamy rynek pracy jaki mamy. O prace i
    o to co bedzie dalej boja sie zarowno te dziewczyny, ktore dopiero zaczynaja
    samodzielnie zycie jak i te, ktore pracuja od paru lat, w dobrych firmach i
    niezle zarabiaja. Nie bede opisywac moich rozterek. Jestem w ciazy, wiem co
    mnie czeka, wiem, ze powrot z macierzynskiego moze roznie wygladac, wiec
    postanowilam "zainwestowac" w lepsze (a raczej nie gorsze) jutro. Do czasu
    rozwiazania chce byc na biezaco z rozwojem w pracy, przejsc te szkolenia, ktore
    dam rade i pozdawac wymagane egzaminy zawodowe. Podciagnac angielski, pouczyc
    sie niemieckiego. Swojego faceta motywuje to brania nadgodzin, tylu ile sie da,
    dopoki dzidzia sie nie urodzila (potem wole zeby byl z dzieckiem) -
    zaoszczedzimy troche, bedziemy mieli wiekszy komfort psychiczny. Ja sama tez
    postanowilam zaoszczedzic tyle ile sie da (wiesz.. dla dobra sprawy mozna sobie
    odpuscic pewne przyjemnosci a kase odlozyc). No i przede wszystkim zmienilam
    swoj sposob patrzenia na nasz zwiazek - tzn. zaakceptowalam to, ze bede kobieta
    na utrzymaniu swojego mezczyzny (do tej pory nie do pomyslenia, zebym ja -
    samowystarczajaca, zarabiajaca na siebie, swietnie dajaca sobie rade bez
    facetow - byla... kobitka uzalezniona od faceta).

    Znajdz swoj sposob na nastepne miesiace. Przemysl co mozesz dla siebie zrobic i
    zrob to. Po prostu wez sie za siebie. Da Ci to komfort psychiczny, nie bedziesz
    miala czasu na myslenie o problemach no i efekty beda wymierne.

    pozdrawiam
    Ola

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka