Dodaj do ulubionych

kiedy Wam sie udalo?

29.09.04, 18:23
Czesc dziewczyny,
Weszlam tu, zeby sobie poczytac mile rzeczy. O tych, ktorym sie udalo.
Powiedzcie, za ktorym razem, przy ktorym cyklu Wam sie udalo? Wiem, ze to
roznie, ale bylabym wdzieczna za kilka wypowiedzi. Moze dlatego, ze
chcialabym przeczytac, ze w koncu sie udaje :). pls. napiszcie cos
optymistycznego.
Edytor zaawansowany
  • ooo_lka 29.09.04, 18:33
    głowa do góry! nam udało się w 7 cyklu a oboje z mężem byliśmy zdrowi (chociaż
    nie byłabym tego taka pewna bo w końcu wyszło że są problemy z "chłopaczkami"
    ale w ciążę zaszłam zanim mąż zaczął brać tabletki) Wystarczyło tylko nie
    chcieć tak bardzo dzidziusia (wiem że to może być trudne) A poza tym starania o
    dzidziusia są całkiem miłe - no może gdyby nie to comiesięczne rozczarowanie że
    znowu nic z tego
    powodzenia
  • mowi32 29.09.04, 18:44
    Nam się udało za pierwszym razem. Wcześniej się zabezpieczaliśmy. W pewnym
    momencie stwierdziliśmy, że "robimy dzidziusia" i zadziałało od razu. Kiedy w
    dniu spodziewanej miesiączki nie było jej - kupiłam pierwszy lepszy test i ...
    wyszedł pozytywny. Nie bardzo mogłam w to uwierzyć, ale teraz to już 22
    tydzień :).
  • khc 09.10.04, 20:58
    mowi32 napisała:

    > Nam się udało za pierwszym razem. Wcześniej się zabezpieczaliśmy. W pewnym
    > momencie stwierdziliśmy, że "robimy dzidziusia" i zadziałało od razu. Kiedy w
    > dniu spodziewanej miesiączki nie było jej - kupiłam pierwszy lepszy test
    i ...
    > wyszedł pozytywny. Nie bardzo mogłam w to uwierzyć, ale teraz to już 22
    > tydzień :).



    Z nami było dokładnie tak samo. Na kiedy masz termin? Pozdrawiam, Kasia
  • mowi32 14.10.04, 17:24
    Cześć Kasiu.
    Przepraszam, że tak późno, ale dopiero teraz tu zajrzałam ponownie. Wcześniej
    jakoś nie miałam za bardzo czasu. Teraz siedzę na zwolnieniu i mam go trochę
    więcej. Termin mam na 4 lutego.
  • mowi32 14.10.04, 17:29
    Acha i już wiem, że będę miała Jasia :)
  • _diabolique_ 29.09.04, 20:24
    Optymistycznie: nam sie udalo za pierwszym "strzalem":)
    Sama bylam zdziwiona bo mam 30 lat i balam sie bardzo, ze troche to potrwa
    zanim sie uda.


    --
    Diabolique i Lalka 38 tc.
  • szpiczak 29.09.04, 20:58
    no to ja napisze ci cos bardzo optymistycznego.zdecydowalam sie z chlopakiem na
    dziecko 20 maja 2003 roku i tego wieczoru...za 9 miesiecy urodzil sie nasz
    wymarzony syn.takze czasem sie zdarza za pierwszym razem
    mama
  • tromysza 30.09.04, 08:31
    Dzieki dziewczyny. Milo przyjsc do pracy i przeczytac takie optymistyczne
    posty. Bede sobie tu czasem wchodzic i Was podgladac. To naprawde fajne tak
    czytac sobie, jak opisujecie objawy, jak widzicie na USG serducho. Az mi moje
    bije mocniej, kiedy o tym czytam. Trzymajcie za mnie kciuki. Ja na poczatku
    bardzo chcialam dziewczynke. A teraz mysle, ze po prostu bardzo chce dziecko.
    Najwazniejsze, zeby bylo zdrowe. I zebym mogla uslyszec jego serduszko i
    zobaczyc je na USG...nie bede sie nakrecac. Bedzie jak ma byc. Fajnie tym,
    ktorym sie udalo za pierwszym razem. Szok. Mam nadzieje, ze za jakis czas do
    Was dolacze. Jesli nie za miesiac, to za dwa, trzy.
    Pozdrawiam cieplo. Milej pracy albo milego odpoczywania w domu. Jeszcze raz
    wielkie dzieki :)
    k.
  • malgorzatorstwo 30.09.04, 14:59
    Hej, hej....Wcale się ci nie dziwie....że chciałabyś usłyszeć serducho na
    usg...to jest super...szczególnie dla mnie teraz,...gdy juz mam synka (ma
    półtorej roku i tez powstał od pierwszego strzału...co wiecej ci powiem...nie
    wiedząc , że jestem ciąży 2 tygodnie pływałam na desce surfingowej...troche się
    tylko dziwiłam, ze jak schodzę z dechy to mnie podbrzusze boli...ale zwalalam
    to na kark zmęczenia...a w 3 miesiącu byłam na rejsie jachtem po wyspach
    greckich...to był super czas mojej ciąży...24 godziny na świeżym
    powietrzu...słonko, wiaterek...bujało więc wiecznie sobie spałam:-))))teraz,
    czasami włączam sobie kasete wideo z usg i jak słysze to serducho to błogo mi
    sie robi. A poza tym zrobiłam sobie album mojego synka...powlepiałam tam sobie
    wszystkie zdjęcia z usg razem z opisami...na jednym jest takie zdjęcie jego
    buziuni z profilu...jak sie urodził wyglądał dokładnie tak samo:-)))potem w
    albumie sa zdjęcia z moim wielkim brzuchem...potem ze szpitala itd....życze ci
    sterdecznie tromysza, żebyś za niedługo tez mogła sobie taki album zrobić:-)))
    --
    pozdrawiam - mamaKajka
    i jej Kajko
  • tromysza 30.09.04, 17:24
    Hmm, widze, ze Ty sportsmenka jestes. A ja to sie boje, ze jak zajde w ciaze to
    sie zamienie w inkubator i tylko bede rosla, rosla i rosla. Oczywiscie, wszerz.
    Kiedys to byl moj podstawowy lek (ech, ja glupia). A teraz? Chcialabym miec
    brzuch. To dla mnie superkobiece. Uwielbiam patrzec na kobiety w ciazy. Ale
    oczywiscie, jak tak piszecie o tym, ze za pierwszym razem to ja juz sobie
    kombinuje: co ze mna nie tak, ze nie wyszlo. Dobrze, ze chociaz starania o
    fasolke sa takie mile. A czulas, ze to bedzie chlopiec, chcialas czy bylo Ci
    wszystko jedno? jak o tym wczesniej myslalas? Ciekawa jestem czy kobiety to
    czuja. Ech, ale ja Cie (Was) mecze. Ale oczywisie, jak mi napisalas swoim
    synku i kolekcji zdjec to prawie sie poplakalam. No czy to nie paranoja.
    Dorosla baba, a taka tkliwa.
  • malgorzatorstwo 01.10.04, 10:22
    Tromysza, no coś ty...tkliwa baba...to jest piekne czekac na dziecko:-)) Kochać
    je, wzruszać się i w ogóle co jest piekniejszego w zyciu?...A nie masz sie co
    denerwowac tym, ze za pierwszym razem nie wyszło, bo wsród moich znajomych
    tylko jeszcze jedenej kolezance tak łatwo to poszło...pewnie dlatego, że obie
    nie starałysmy sie specjalnie tylko stwierdziłyśmy, ze będzie to będzie:-)))
    A ja też uważam, że brzuch w ciąży jest piękny...mój małżonek uwielbiał go...bo
    on tak strasznie chcial mieć dziecko...i dla niego był najpiękniejszy, bo w nim
    był jego synek:-))(chociaz obojetne mu zupełnie było jaka będzie płec dziecka)
    ja miałam cesarke i ta blizne po cesarce tez bardzo lubi, bo tamtendy wyszedł
    jego synek:-)))A mój mąż jest w ogóle wspaniały jeśli chodzi o zajmowanie sie
    synem. Teraz się ucze do bardzo trudnego egzaminu...tak od 3 miesięcy siedze po
    10 godzin dziennie nad ksiązkami..a synem się zajmuje mój małżonek...i on nigdy
    nie ma dość zajmowania sie dzieckiem....nigdy nie jest nim zmęczony..w nocy
    może go nosic nawet kilka godzin (bo jak sie domyslasz to ja w nocy nie wstaje
    teraz do dziecka, bo mój małżonek twierdzi, że musze sie wyspac przed nauką, a
    on lubi nosić Kajka, bo lubi jak maluszek mu wtula się w ramię)
    A co do płci...czy się czuje??? Ja czułam...od samego początku stwierdziłam, że
    to bedzie syn. I powiem co coś śmiesznego...bylam z mężem na usg które miało
    określić płeć. Przyszła tam tez moja siostra, która jest lekarzem w tamtym
    szpitalu...no i ginekolog powiedzial, że to chyba będzie dziewczynka...Ja
    spojrzałam na męża, mąz na mnie, ja na siostre, siostra na mnie ..wszyscy z
    niedowierzaniem.....i kazaliśmy mu dokładniej poszukać.....no i znalazł
    siusiaczka...no więc widzisz...tak silne to było we mnie...że nie byłam w
    stanie uwierzyć, że to może byc dziewczynka....jakoś wewnętrznie czułam, że to
    chłopak i koniec. (mimo, ze zawsze chcialam miec córeczke:-)Pozdrawiam
    serdecznie:-))))I chyba nie musze mówić, czego Ci z całego serca zyczę:-)
    --
    pozdrawiam - mamaKajka
    i jej Kajko
  • tromysza 01.10.04, 11:18
    Czy Ty chcesz, zebym ja wyplakala wszystkie lzy??? Znowu sie splakalam. Bede
    sie czasami chyba pytac o Twojego synka. Ladne ma imie...i fajnego masz meza.
    <Moj na pewno tez taki bedzie
  • malgorzatorstwo 01.10.04, 11:37
    Hej, tromysza!!!Ja nie chciałam, żeby Ci było smutno!!!!!Chyba, ze to tylko łzy
    wzruszenia:-))))Pozdrawiam cieplutko!
    --
    pozdrawiam - mamaKajka
    i jej Kajko
  • tromysza 01.10.04, 11:49
    Wzruszenia, oczywiscie. Ucz sie dzielnie! pa pa.
  • sylwiawm 01.10.04, 18:25
    Nam udało się w 10 cyklu :)
    --

    src="lilypie.com/days/050512/3/21/0/+1" alt="Lilypie Baby Days"
    border="0" /></a>
  • roewelina 15.10.04, 07:46
    a ja Ci napiszę trochę o naszym małym cudzie... jakieś dwa lata temu
    stwierdzono u mnie PCO (zaczęłam się badać, bo już jakiś czas kochaliśmy się z
    mężem bez zabepieczenia i nic). Zaczęłam leczenie i czekałam - robiłam
    dziesiątki testów i nic... Wciągu dwóch lat dwa razy byliśmy za granicą po dwa
    miesiące (wszyscy nam mówili, że jak zmienimy klimat to na pewno nam się
    uda...), jednak nic z tego nie wyszło... Zarzuciłam leczenie (nie polecam tego,
    ale ja już nie widziałam jego sensu)i wróciliśmy do kraju. W końcu
    wyprowadziliśmy się od mojej teściowej. Znowu spóźniał mi się okres, ale po
    zarzuceniu leczenie nie było to niczym nadzwyczajnym... Zaczęłam na początku
    sierpnia bezwiednie przysypiać w róznych sytuacjach. Poszłam do rodzinnego,
    żeby zbadać poziom cukru (przy PCO mam dużą insulinooporność i obawiałam się,
    że rozwinęła się u mnie cukrzyca), ale był w normie. Lekarka spytała o termin
    ostatniej miesiączki i kazał zrobić test, ale ja zaczęłam o swoich problemach.
    Mimo tego kupiłam test. Ale powiedziałm do męża, że mam już obrzydzenie do tych
    testów i nie chce mi się go jutro robić (oboje już zwątpliśmy chyba, a
    przynajmniej przestaliśmy czekac na dziecko...). I zrobiłam go z samego rana 23
    sierpnia. Bez odczytania wyniku wyprowadziłam psa. Kiedy wróciłam, chciałam go
    odruchowo wyrzucić (zawsze był negatywny...)ale było na nim jakoś zbyt
    niebiesko... Byłam tym tak zaskoczona, że zinterpretowałam to jako wadę testu.
    Dopiero po chwili spróbowałam przejrzeć instrukcję... Kiedy do mnie dotarło, że
    widzę dwie kreski i to, co one oznaczają zaczęłam głośno wołać męża, który
    jeszcze spał. Wszedł do łazienki i od razu zaczął zaglądać do wanny w
    poszukiwaniu jakiegoś obrzydlistwa, które jego zdaniem wywołało tą moją poranną
    mini-histerię... Nie wierzył, że chodzi o test, a kiedy mu go pokazałam,
    zapytał o co mi chodzi... W końcu wydusiłam z siebie - jestem w ciąży... Nie
    wierzył... Kilka razy przeczytał instrukcję i wtedy do niego dotarło... A teraz
    jestem pod koniec 12 tygodnia i mam już spory brzuszek :o) Cuda się zdarzają,
    tylko nie można na nie czekać! Powodzenia!
  • susanka 07.10.04, 11:20
    Czesc Dziewczyny!

    Nam udalo sie za pierwszym razem (nawet dokladnie pamietam kiedy i gdzie :) .
    Przez 6 miesiecy stosowalam tabletki anty, ale poniewaz bardzo zle je
    tolerowalam to odstawilismy i zaraz potem mielismy 2 krechy :) Buziaczki
    s,
  • sylwikkk1 07.10.04, 15:53
    tromysza napisała:

    > Czesc dziewczyny,
    > Weszlam tu, zeby sobie poczytac mile rzeczy. O tych, ktorym sie udalo.
    > Powiedzcie, za ktorym razem, przy ktorym cyklu Wam sie udalo? Wiem, ze to
    > roznie, ale bylabym wdzieczna za kilka wypowiedzi. Moze dlatego, ze
    > chcialabym przeczytac, ze w koncu sie udaje :). pls. napiszcie cos
    > optymistycznego.
    mi sie udało mam córeczke po 5 latach niepowodzeń wcześniej 2 razy poroniłam
    ale teraz jestem najszczęśliwszą mamusią na świecie!!!!
  • lukolka 07.10.04, 16:09
    Za pierwszym razem:)))) Podróż poślubna okazała się baaaaardzo owocna:)))))))
  • tromysza 08.10.04, 14:47
    Ale wam fajnie (tym co za pierwszym razem). A te co udalo sie za ktoryms tam,
    byly jakies wspomagacze?
  • sylwiawm 09.10.04, 13:02
    Ja przez tydzień piłam ziólka na płodność i pomogły od razu :)
    --

    src="lilypie.com/days/050512/3/21/0/+1" alt="Lilypie Baby Days"
    border="0" /></a>
  • tromysza 09.10.04, 19:24
    jakie ziolka ????????????????????????????// blagam, pisz natychmiast. ja
    dopiero raczkuje na forum i wszystkie takie rzeczy bardzo mnie interesuje.
    napisz od razu gdzie je kupie. Dzieki
  • kangur4 12.10.04, 09:51
    Nam udało się za czwartym razem. Mimo, ze zadne z nas nie ma stresujacej pracy
    (dzieki, ci Panie), dziecko zmajstrowalismy dopiero na urlopie. Polecam taką
    formę rekreacji ;-). Poniewż wiekszość postów mówi o pierwszym razie - nie
    martw się. Statystyka jest nieubłagana. Tak naprawdę mało komu udaje się tzw.
    złoty strzał. Ja nawet nie martwiłam się za bardzo, bo tłumaczyłam sobie, że
    każdy cykl "bez dwóch kresek" oddala mnie w czasie od ostatniej dawki lariamu
    (silnego leku na malarię, który brałam osiem mies. wczesniej). Moja rada - nie
    nakręcaj się, bo to nie pomaga. Życzę powodzenia i miłego próbowania :).
  • ewcia80 12.10.04, 10:44
    Zawsze śmieję się ,kiedy o tym opowiadam, ale uważam że to powód do dumy :). 7
    sierpnia był nasz ślub, moja mama obrzucała nas ryżem (co symbolizuje płodność)
    a już 10 sierpnia byłam w ciązy (czego wtedy jeszcze nie wiedziałam), poczułam
    wysoką temperaturę tydzień później (koło 15.08). To był nasz pierwszy cykl
    starań i od razu.Pigułek nigdy nie brałam, więc też nic nie musiałam
    odstawiać :).Cykle miałam bardzo regularne i lekarz mówił, że świadczy to o
    zdrowiu.Natomiast mam tyłozgięcie macicy, a to ponoć może powodować trudności z
    zajściem, ale jak widać to ściema!!!!Pozdrawiam gorąco
  • mamamichalka1 12.10.04, 21:47
    Nam się udało za ósmym razem. Wiem, często się mówi, że dopiero po roku
    bezowocnych starań można mówić o niepłodności, ale ja nie chciałam czekać tak
    długo, i bardzo dobrze. Chociaż badania (plemniki i moje hormony) wyszły okey,
    to jednak dostałam od ginekologa prawdziwe wspomagacze - clostilbegyt i
    duphaston, i w pierwszym cyklu ich brania zaszłam :) Pozdrawiam serdecznie -
    mama prawie trzyletniego Michałka.
  • roewelina 15.10.04, 07:53
    Widzisz, ja brałam te lekarstwa prawie przez dwa lata i dopiero jakis czas po
    ich zarzuceniu udało się! :o) To już końcówka dwunastego tygodnia mojej cud-
    ciąży :O)
  • pocahontas_kw 13.10.04, 16:19
    Szczerze mówiąc przypadkiem się udało. Wiem jednak,że moja przyjaciólka stara
    się od miesięcy i nic, chociaz i ona i jej chłopak sa zdrowi. Myslę,że może
    stara się za bardzo. My teraz się bardzo cieszymy, choć nie staralismy się o
    dziecko, chcielismy z tym jeszcze trochę poczekac i przede wszytskim najpierw
    się pobrać, ale liczylismy się z tym, że możemy je mieć. Cudny przypadek u
    schyłku lata nam sie przytrafił.
    Tomysza, życzę szczęścia. Będziesz świetna mamą na pewno. Postaraj się może
    jednak troszkę rozluźnić, na pewno wszystko będzie dobrze.


    pozdrawiam
    pocahontas
  • tromysza 14.10.04, 12:11
    Dzieki. Pewnie masz racje pocahontas. Za duzo o tym mysle: a powinnam zostawic
    to losowi. Ale nie moge. Kiedys sie balam ciazy: tego, ze kariera mnie minie,
    ze bede zazdroscic niezaleznym kolezankom, ze sie roztyje (a chudzina i tak nie
    jestem), ze piersi mi urosna (a juz mam C), ze bede mnie ciac, ze bede w
    szpitalu, ze to male takie bezradne na pewno i skad bede wiedziala co z nim
    zrobic. Ze to i ze tamto. A teraz? Niczego sie nie boje. Ale masz racje. Chyba
    musze pomyslec: bedzie jak bedzie. Luz.
    Dzieki.
  • mola16 14.10.04, 13:17
    Tromysza, myślałam kiedyś dokładnie tak samo jak ty. A teraz- najważniejsze,
    żeby była w końcu ta fasolka. Do tej pory przyglądałam się koleżankom z pracy,
    które chodziły w ciązy i zawsze odkładałam momant zajścia w ciążę. Pytały się
    tylko "A ty kiedy?" a ja odpowiadałm za jakiś czas. I przeciągnęło sie na kilka
    lat. Jestem z tobą Tromysza. Mamy takie same odczucia. I na koniec coś
    humorystycznego. Kiedyś sobie powiedziałam, że jak do 30-stki nie będę miała
    bobo to kupię sobie pieska. No i już najwyższy czas rozglądać sie za rasą. :))))
  • tromysza 14.10.04, 13:56
    To trzymam za Ciebie kciuki. A jestes na watku dla "starajacych sie"?
    ja to lubie powchodzic sobie na ciaze i podgladac dziewczynki. Czytac co pisza.
    To masochizm chyba he he
  • tromysza 14.10.04, 13:58
    ja mam 28. z pieskiem poczekaj
  • mola16 14.10.04, 14:57
    Hej Tromysza, Co do wątków to jestem na wielu ale tylko biernie, na trudej
    ciazy, w oczekiwaniu, ciąza i poród, niepłodnośc i inne. Też lubie sobie
    poczytać jakie sprawy są poruszane. No i w wielu przypadkach utożsamiam się z
    dziewczynami. Czasami coś wpiszę ale wątków nie tworzę. Mam przykre
    doświadczenie, bo jak raz chciałam porady na forum TRUDNA CIĄŻA to tak mnie
    dziewczyny zjechały że mi się wszystkiego odechciało. Ale na tym forum jest
    fajnie. Lubie tu zaglądać. A i jeszcze jedno, śledzę twoje wątki i w
    oczekiwaniu czekam na kolejne informacje o staraniach. Pozdrawiam
  • tromysza 14.10.04, 16:03
    Na forum "ciaza" dziewczyny sa supermile. Dzis pytanie, dzis odpowiedz. I nawet
    jak idiotyczne pytania zadajesz. A na forum "dla starajacych" dziewczyny by Cie
    na pewno nie zjechaly. Sa kochane. na inne nie wchodze. O nie, przepraszam.
    Czasm na "imiona dla dzieci". Strasznie sie tam kloca. :)
  • mola16 15.10.04, 08:16
    Wiem Tromysza, że na tym forum jest extra i fajne babki się wpisują, dlatego tu
    jestem.
  • 45q6 14.10.04, 15:04
    za pierwszym razem ,ślub mieliśmy 25 10 a za dziesięć miesięcy tj25 08 urodziła
    się Adrianna .I nawet w podobnych godzinach ,bo ślub był o 11 z minutami a Ada
    przyszła o 12 05 . Pozdrawiam Agnieszka
  • ana1973 14.10.04, 17:45
    Rok po ślubie zdecydowaliśmy się, że czas najwyższy na dzidzię. Prawie rok
    próbowaliśmy i nic. Potem zgłosiłam się do mojego gina i zaczęło się badanie
    cykli (tzw. ocena owulacji). Wychodziły co miesiąc różne cuda i dziwy, raz była
    owulacja, raz nie, raz brałam leki, raz nie i nic nie wychodziło. W grudniu
    miałam robioną laparoskopię - sprawdzali, czy mam drożne jajowody - też o.k. I
    dalej nic. Zaczął się kryzys, już straciłam nadzieję. W styczniu nie
    wytrzymałam i zapytałam gina, ile razy będę musiała jeszcze tak przychodzić, bo
    wszyscy mówią, że za bardzo się przejmuję, żebym o tym nie myślała, a jak ja
    mam nie myśleć, skoro muszę co miesiąc stawiać się na badania, a moje pożycie
    sprowadza się do tych kilku najważniejszych w miesiącyu dni i już mi szkoda i
    siebie i męża. Dowiedziałam się, że po laparoskopii trzeba jeszcze 4-5 razy
    przeprowadzić badania, bo potem może się wszystko zmienić. No i za miesiąc
    znowu się zameldowałam. Rozmowy zeszły już na temat inseminacji i in vitro,
    więc generalnie nie za dobrze. Po 2 spotkaniach (bo w każdym miesiącu łaziłam 3-
    4 razy, żeby obserwować co się dzieje) okazało się, że jest szansa (kolejna
    zresztą), bo jest owujacja. A ja w panikę, bo mąż wyjechał akurat tego dnia w
    delegację na kilka dni (jak pech to pech). Ale gin się tylko uśmiechnął i
    powiedział, że jak go od serca pożegnałam, to może coś wyjść. Miesiąc później w
    terminie miesiączki dostałam plamienia, ale to trwało tylko 1 dzień. Po
    tygodniu czekania na miesiączkę zrobiłam na odczepnego test, nawet się nie
    podniecałam co na nim wyjdzie - po prostu odłożyłam go na bok i zaczęłam się
    przygotowywać do pracy. Po kwadransie zajrzałam, a tam 2 krechy!!!!!!!!!!!
    Wpadłam mężowi do łóżka z wrzaskiem, że będziemy rodzicami, co specjalnie do
    niego nie docierało, bo spał. Płakaliśmy jak dzieci, a ja całą drogę do pracy
    ryczałam jak bóbr (ku zdziwieniu współpasażerów), co spowodowało, że przez pół
    dnia miałam czerwone i zapuchnięte oczy, dzięki czemu wszyscy petenci patrzyli
    na mnie jak na dziwaka, ale było mi wszystko jedno. Teraz jestem w 34tc, od 6
    tygodni muszę leżeć w łóżku (na szczęście udało mi się uniknąć szpitala) i już
    się nie mogę doczekać malucha.
    Jak widzisz wszystko jest możliwe.
  • sylwiawm 14.10.04, 18:05
    Ja pojechałam do zielarza i on mi dał jakieś zioła. Piłam zioła na płodność
    przez tydzień i się udało. Mam na niego namiary więc jak chcesz to mój nr gg
    3443479. Wcale się nie luzowałam i dla mnie to głupie gadanie, że jak się
    wyluzujesz to od razu zajdziesz. Może to działa na kogoś, ale nie na mnie.
    --

    src="lilypie.com/days/050512/3/21/0/+1" alt="Lilypie Baby Days"
    border="0" /></a>
  • tromysza 15.10.04, 09:45
    Kurcze, to glupie :), ale nie umiem obslugiwac gg. W ogole nie mam pojecia jak
    to sie robi. To forum jest moim debiutem (konkretnie forum dla starajacych).
    Napisze do Ciebie maila. Bo rozumiem, ze to sylwiamm@gazeta.pl.
    Zaraz napisze
  • tromysza 15.10.04, 09:43
    Wlasnie sie poplakalam po Twojej historii. W pracy. Ech
  • tromysza 15.10.04, 10:08
    napisalam do Ciebie maila. Buziaki :)
  • karolcia_81 17.10.04, 15:59
    nam udało się za drugim razem ale byłam już bardzo pesymistycznie nastawiona bo
    dwa lata wcześniej miałam dwie operacje usunięcia torbieli iprzez pięć lat
    brałam pigułki.do naszego poczęcia starannie się przygotowywałam,trzy miesiące
    przed brałam Folik i gdy postanowiłam że to będzie teraz to..nie wyszło, a ja
    głupia już spanikowałam,na szczęście mój lekarz przemówił mi do rozumu i już na
    kolejnej wizycie oglądałam moją kruszynkę.Teraz jesy 18tg i już powoli ją(jego)
    czuję .Tobie napweno też śię uda czego szczerze Ci życzymy
    Pozdrawiam Karolcia
  • czarnulka77 19.10.04, 12:00
    Witaj
    Nic sie nie martw. My staraliśmy sie 4 miesiące i nic. Az w końcu zrezygnowałam
    i przestałam o tym myśleć. Teraz jestem w 30 tc. Udało sie i oboje tez jestesmy
    zdrowi. Często tak jest ze jak bardzo sie starasz to nic nie wychodzi. Przestan
    troszke o tym mysleć.
    Pozdrawiam
    kasia
  • tromysza 19.10.04, 13:03
    No wlasnie. Przestac o tym myslec. Dzis obudzilam sie rano i pomyslalam: musze
    przestac o tym myslec, bo inaczej zwariuje. I moj maz razem ze mna. P.S Mam
    nadzieje, ze w wariatkowie bede miala dostep do komputera :). Uwielbiam
    dziewczyny "starajace sie", ale juz bym chciala, zebysmy
    wszystkie "pazdziernikowo-listopadowe" byly tutaj. :) Dzieki za cieple slowa.
  • magdam456 19.10.04, 13:47
    Nam udało się za pierwszym razem.Wcześniej przez 2 lata brałam tabletki
    antykoncepcyjne.A teraz jestem w 16 tc.
    Wam też na pewno się uda!!!!!!!!
    Trzymam kciuki.
  • szymma 19.10.04, 19:11
    Wzruszyłam się Twoją historią- jestem przekonana, że cuda się zdarzają!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka