Niestety mam podobny problem, bo chodze do prywatnego gina (i dodam, ze dosc
drogiego, ale co tam). Dodatkowo musze placic za wszystkie badania, ktore on mi
zleca, mimo, ze jestem panswowo legalnie ubezpieczona. Dostalam dwa razy
skierowanie na badanie morfologii i moczu od mojej internistki, choc zrobila to
z wielka laska i powiedziala, ze "ma pewne limity i nie moze ich przekraczac".
Do panstwowego gina nie mam sil czekac miesiacami, a i tak trafic mozna na
takiego pozal sie Boze konowala, ze strach usiasc na fotelu, bo np. bada cie
bez rekawiczek....
No wiec placze i place. Wczoraj wydalam ponad 60 zl (morfologia + toxo), a
pielegniarka pobierajaca mi krew wytrzeszczyla oczy ze zdziwienia widzac dwa
skierowania (od prywatnego gina na toxo i morfologie, a od panstwowej
internistki TYLKO na mocz, bo limity jej sie wyczerpaly i na morfologie juz nie
dala).
To jakas paranoja. Gdzie ulatnia sie lwia czesc mojej skromnej nauczycielskiej
pensyjki??????? Niech w cholere zlikwiduja panswowa sluzbe zdrowie i nie
odciagaja nam naszych pieniedzy. Wtedy bezpieczamy sie same gdzie chcemy i do
nikogo nie bedzie pretensji!!!!!!
Uff.....ulzylam sobie :-)
--
NASZE KURCZĄTKO