Dodaj do ulubionych

Stracilam To co najbardziej kochalam!

26.05.06, 16:38


------------------------------------------------------------------------------
--
Cieszylam sie ciaza jak niczym nigdy!!! To byla planowana i upragniona ciaza.
Swiadomosc tego, ze nosze w sobie moje Malenstwo dawala sily checi do zycia.
Poszlam na wizyte kontrolna w 13 tyg. ciazy i w przychodni pojawilo sie
plamienie, a wczesniej nic mi nie bylo i czulam sie swietnie. Lekarz mnie
zbadal, niby wszystko wydawalo sie ok., ale dla pewnosci zrobil USG. Pokazal
mi
mojego Skarbusia, a ja poprosilam o zdjecie, on ze smutkiem na twarzy
powiedzial, ze Malenstwo ma nadal 8,2 mm (tak, jak przy pierwszej wizycie)i,
ze... jego serduszko nie bije prawdopodobnie od miesiaca!!! W tym momencie
swiat przestal dla mnie istniec, zycie zupelnie stracilo sens... Tak bardzo
pokochalam juz moja Fasolke!!!! Wrocilam do domu, wylalam morze lez...i
spedzilam ostatnia noc z moja ukochana Dzidziunia. Nie spalam cala noc,
glaskalam brzuch, mowilam do mojego Malenstwa i nie moglam uwierzyc, ze moja
Nadzieja jest martwa. Nastepnego dnia pojechalam do szpitala.Zaaplikowano mi
tabletke na wywolanie porodu i czekalam tak do wieczora wiedzac, ze wraz z
wyplywajaca ze mnie krwia i skrzepami uchodzi ze mnie moje malutkie Żyćko!!!
Boze! Nikomu nie zycze tego bolu serca, tego zalu! Wieczorem przyszli po mnie
na zabieg...mialam zupelna pustke w glowie... nie balam sie zupelnie tego co
beda ze mna robic, ale tego co zrobia mojemu Dzidziulkowi...zasnelam...
zrobili
co mieli... a ja czulam sie bezradna i bezsilna... plakalam, bo wiedzialam,
ze
nigdy nie spelnia sie moje marzenia o pierwszym spotkaniu z dzieckim, ze
nigdy
nie powiem mu jak bardzo je kocham, ze nie urodze i nie poloza mi go na
piersiach, ze nigdy go nie przytule, nie pocaluje..., ze4 nie bede mogla sie
nim cieszyc! Mysli zwyczjnie zzeraly mi mozg! Boli caly czas i bedzie bolalo
juz zawsze. Pojde na pogrzeb, pozegnam sie z moim Malenstwem i chce zaczac
probowac dalej, chociaz strasznie boje sie kolejnego rozczarowania. Nie wiem
czy dalabym rade przejsc znowu przez to wszystko... chyba nie...ale nadal
pragne dziecka jak niczego na swiecie...chociaz to nie bedzie juz to
pierwsze...ale chce dobrze przygotowac sie do nastepnej ciazy i chce kochac
to
drugie jeszcze bardziej (choc nie wiem czy mozna kochac mocniej). Nie wiem co
robic...potrzebuje kogos kto mi pomoze, kto szczegolowo potrafilby mnie
ukierunkowac...napisac co mam zrobic, jakie badania przejsc. Dzisiaj w nocy
zaczelam krwawic i mialam straszny bol brzucha, nie wiem czy to normalne czy
biec z tym do lekarza. Kochane wy przez to przechodzilyscie nie raz moze
ktoras
z Was podpowie,nie wiem...blagam o jakakolwiek pomoc...Dziekuje z gory i
wszystkie Was serdecznie pozdrawiam!



Edytor zaawansowany
  • agaw00 26.05.06, 21:18
    słuchaj ja miałam podobną sytuację ale w 7 tygodniu i mnie odesłano z kwitkiem
    ze szpitala:( niestety za 3 dni wróciła z powrotem bo mocno krwawiłam.pamietaj
    ból brzucha i krew to nic dobrego.zakładam ze miałąs łyzeczkowanie a po takim
    zabiegu wsyztsko powinno sie goic....nadmierne krwawienie oznacza ze jeszcze
    jakis materiał pozostał.zgłos sie jak najszybciej do lekarza lub Izby Pzyjeć i
    nie bój sie połozyc do szpitala-fachowa opiea to podstawa-teraz masz
    niekorzystnie bo idzie weekend a w naszych placówkach nic nie robią ocen wiec
    sama swój stan i czy mozesz czekac z tym do poniedziałku ale ja bym nie
    czekała.
    jesli chodzi o ból po stracie maleństwa to pamietaj nie jestes sama wiele z nas
    rzechodiło to samo i choc teraz nie uwierzysz w to co piszeto czas jest
    najlepszym lekarstwem ale takze i zajecie tak aby nie myslec ciagle o tym bo
    cżłowiek zwariuje. jesli chodzi o kolejną ciąze to nie spiesz sie nie tlkoze
    wzgledów fizycznych ale także psychicznych odpocznij przygotuj sie ....i choc
    teraz ewnie jedyna mysl to jak najszybciej miec dzicko to uwierz mi zenic
    mylnego. jezeli ci pomaga to płacz rozmawiajz tym z wieloma osobami, korzystaj
    z forum np poronenie i otaczaj sie bliskimi osobami.teraz nic nie jest pewnie
    łatwe ale z perspektywy czasu zobaczysz że miałam rację. ja przechodziłam to
    samo i pamietaj w zyciu cierpi sie po to aby doceniac szczęście ...ja wpadłam w
    wir pracy zawodowej -nawet pomogo teraz jak moja dzidzia zajmuje mi 24 godz na
    dobe nawet nie m czasu wspominac juz tamtego bólu.
    pozdrawiam goraco i zycze mnóstwo optymizmu
  • 0ola0 29.05.06, 19:33
    Ty Agnieszko(?) mialas o tyle dobrze, ze nastapilo to tak wczesnie, i ze za
    drugim razem sie udalo:)! Pozazdroscic i zyczyc sobie tego samego:) Slyszalam,
    ze krwawienia moga wystepowac przez dwa miesiace (zle slyszalam?) Jutro ide do
    ginekologa i mam nadzieje, ze wszystko mi wytlumaczy. Jesli nie zrobi czegos co
    powinien zrobic, a ja bede miala problemy z zajsciem w ciaze to go chyba udusze!
  • jol34 27.05.06, 12:01
    Witam Cie cieplo,
    Bardzo mi przykro z powodu Twojego Dzieciatka.Sama przezywalam to samo ponad 2,5 roku temu. W 13 tyg dowiedzialam sie,ze moje dziecko przestalo sie rozwijac 3 tyg wczesniej.Bylo to dla mnie straszne zaskoczenie, wiedzialam,ze takie rzeczy sie zdarzaja ale przeciez nie mnie!Byl zal, placz,zamkniecie w sobie,poczucie winy.Nigdy nie zapomne tamtych chwil: ostatnia noc z moim dzieckiem, zabieg,dlugie tygodnie oczekiwania, kiedy znow bede w ciazy. Myslalam,ze nie przezyje kolejnej straty. Ale przezylam. Te dwa lata to bylo jak jakis zly sen: strata dziecka, potem smierc mamy, drugie poronienie i smierc mamy meza. W trzecia ciaze zaszlam dopiero po roku, potrzebowalam czasu na wyciszenie sie, uspokojenie. Znalazlam dobrego lekarza, zrobilam badania.I udalo sie,jestem mama 3-miesiecznego synka, ale przez caly okres ciazy, kazdego dnia nie opuszczal mnie lek, czy wszystko bedzie dobrze. Nigdy nie znalazlam przyczyny moich poronien, pomimo ze zrobilam mnostwo badan, ale warto je robic, bo czasem mozna zapobiec kolejnym poronieniom.Wiem, ze w tej chwili czujesz tylko bol i zal, ale to minie, nie, nie zapomnisz, ale wspomnienie tych kilku tygodni z Twoim Dzieciatkiem nie bedzie juz przywolywalo natloku mysli i lez. Wierze, ze moje dzieci sa gdzies blisko mnie i opiekuja sie swoim braciszkiem. Czuje to szczegolnie, gdy moj synek odchyla glowke, patrzy w sufit i smieje sie promiennie. Znajdz w sobie sile i probuj znow, jak poczujesz ze jestes gotowa.Zycze Ci tego z calego serca. Pozdrawiam cieplutko.
    Jola
  • 0ola0 29.05.06, 19:27
    Dziekuje Wam bardzo Dziewczyny za te cieplutkie slowa i za to, ze pomoglyscie
    mi zrozumiec, ze to nie ja jedyna tak strasznie cierpie, i ze warto miec
    nadzieje i patrzec w przyszlosc, a nie za siebie. Wiem, ze nigdy nie zapomne
    mojego Skarbulka, mam jednak nadzieje, ze bol minie... juz jest mi odrobine
    lzej, bo mysle sobie, ze tam mu jest poprostu lepiej. Jesli mial by sie urodzic
    np. chory, to cierpial by cale zycie, a ja razem z nim! Musze zrobic badania,
    dojsc do siebie i probowac dalej z nadzieja, ze sie uda..., choc teraz nie
    wykluczam juz (tak jak bedac w ciazy) tego, ze moze dojsc do jakis komplikacji.
    Wtedy nawet nie dopuszczalam do siebie takiej mysli!Wciaz pragne Malenstwa i
    ciagle prosze Boga, zeby nie zabral mi szansy bycia kochajaca
    matka.
    Wspolczuje Ci Jolu! Ty bylas w jeszcze gorszej sytuacji...tak wiele
    musialas przejsc, ale podziwiam Cie za Twoja zaradnosc i sile! Gratuluje
    Malenstwa! Napewno jestes wspaniala matka i pewnie teraz kochasz swojego
    Synulka za trzech:) Ja tez wierze w to, ze moja Dzidziunia bedzie czuwac nad
    pomyslnoscia mojej kolejnej ciazy, w ktora mam nadzieje niebawem
    zajde:)!!!
  • azzure1 30.05.06, 01:13
    Prawie 3 lata temu straciliśmy pierwsze dzieciątko w 8 tc., dwa tyg. później
    miałam łyżeczkowanie. Krwawiłam potem przez ok. 2 tygodnie, tak jak mnie
    uprzedzała lekarka. Po łyżeczkowaniu zostałam 1 dzień w szpitalu i dostałam
    antybiotyk, żeby zapobiec satnowi zapalnemu - jesli Ty nie, to może stąd ten ból
    brzucha? Na wszelki wypadek poradź się lekarza.
    Potem miałam serię badań w poszukiwaniu przyczyny, m. in. na IgM i IgG, toxo,
    chlamydię, kardiolipiny (czy coś takiego), hormony - i tu wyszła
    hiperprolaktynemia, przez co ciąża nie mogła się utrzymać. Mąż miał robiony
    spermiogram, na wszelki wypadek, ale z tego co wiem, to za facetów "biorą się"
    dopiero, jak u kobiety nic nie wyjdzie, a w sumie często mogłoby to oszczędzić
    dużo czasu. W każdym razie brałam Bromergon na obniżenie prolaktyny i po
    zalecanym pół roku poczęliśmy w pierwszym cyklu synka, dziś prawie dwulatka.
    Oczywiście baliśmy się, że sytuacja się powtórzy, ja się odważyłam cieszyć
    dopiero po skonczeniu I trymestru. A teraz czekamy na drugiego dzidziusia.
    Przede wszystkim daj sobie czas, czas na ból, łzy, gniew, bunt - to są normalne
    reakcje na taką stratę. Ale nie bój się, że to przekreśli Twoje szanse na
    macierzyństwo, nie bój się starać o kolejne dziecko. Oczywiście, o stracie
    dziecka nie da się zapomniec, ja do tej pory mam nieodparte wrażenie, że to była
    upragniona córeczka (teraz wychodzi drugi synek, a nie planujemy wiecej dzieci,
    więc może bezpowrotnie straciłam szansę przytulenia maleńkiej dziewczynki!), ale
    nie martw się, każde dziecko kocha się najbardziej, a czas naprawdę leczy rany.
  • 0ola0 31.05.06, 11:26
    Azzure1 dzieki za pomoc! Dostalam antybiotyk w szpitalu ale widocznie nie
    pomogl zbytnio. Wczoraj bylam na kontroli u ginekologa i okazalo sie, ze4 stan
    zapalny i tak sie pojawil. Lekarz zapisal dwa antybiotyki, ktore mam nadzieje
    mi pomoga. Widac bylo jakies zmiany w macicy, ale mam nadzieje oczysci sie
    jeszcze. Dzieki, ze napisalas o badaniach, bo mi zlecil tylko toxo i nic poza
    tym. Nie chce przez czyjas nieuwage przechodzic przez to samo ponownie. Napisze
    sobie te badania na kartce i pojde z nimi da niego... Musze sie wykurowac,
    zrobic badania i zyc z nadzieja, ze bede miala swojego upragnionego Dzidziulka.
    Dziekuje raz jeszcze! Pozdrawiam serdecznie!
  • zojkam 31.05.06, 09:06
    Współczuje Ci z całego serca - miałam łzy w oczach i ściskalo mnie w gardle gdy
    czytalam Twoja historię. Mam nadzieję, że wkrótce znajdziesz ukojenie i zyczę
    Ci tego, jak również ponownego Dzidziusia w Twoim brzuszku. Trzymaj się - na
    pewno wszystko będzie dobrze!!!!
  • 0ola0 31.05.06, 11:31
    Dziekuje Ci Zojkam za cieplusie slowa pociechy. Sa one mi teraz naprawde
    niezbedne do normalnej egzystencji. Najbardziej pomaga mi to, ze mam komu
    napisac o tym cierpieniu, a ktos potrafi wczuc sie w moja sytuacje. Pisze to
    tez dlatego, abyscie zrozumialy kochane mamusie jak wielkim cudem jest moznosc
    posiadania dziecka. Bycie w ciazy to nie jest zwykly etap w zyciu kazdej
    kobiety, ale najprawdziwszy cud od Boga!!! Pozdrawiam i caluje! Dziekuje...!
  • magdusia1984 23.09.06, 13:05
    wiem co przezywasz ja tydzien temu mialam lyzeczkowanie.stracilam Fasolka w 10
    tygodniu.to byl koszmar.najgorsze doswiadczenie jakie do tej pory mnie
    spotkalo.czulam sie dobrze poszlam na kontrole do lekarza i sie okazalo ze w
    macicy sa skrzepy. wieczorem zaczelam krwawic a rano lerzalam w szpitalu i z
    kazda minuta docieralo do mnie co sie wydazylo. Moj narzeczony tez to strasznie
    przezyl niestety w tym dniu nie mogl byc przy mnie. ale jest przy mnie teraz i
    dodaje mi sil. jak tylko zrobie wszystkie badania i poczuje sie lepiej bedziemy
    sie starac znowu i wierze ze tym razem sie uda..nie mozna tracic nadziei choc
    czasami po wielu probach nie ma sie juz sily... ale pocieszam sie moja sasiadka
    ktora po 19 latach malzenstwa zostala mama slicznej tatianki...i to za pomoca
    natury...glowa do gory bedzie dobrze...
  • alex74 31.05.06, 10:56
    Moje biedactwo.Wiem co czujesz bo miałam podobne wydażenia .Nie będę się
    rozpisywać co mi sie przytrafiło bo to nadal boli (chociaz miało miejsce ponad 2
    lata temu).Straciłam dwie ciąże i doskonale Cię rozumiem .Wiem jak to boli .Aż
    chciało mi sie płakać jak czytałam Twoją historię.Wiem ,że nie na dużo zdadzą
    się moje pocieszenia w tej sytuacji ,ale musisz pomyśleć optymistycznie.Napewno
    za drugim razem Wam się uda!Wierze w to z całego serduszka.My z mężem dalej się
    staramy i mamy cichą nadzieję ,że tym razem jak zaciąże będzie wszystko
    ok.Postaraj się otrząsnąć i pogódź się ze stratą fasolki.Ona jest teraz w niebie
    i patrzy na Ciebie jak się smucisz.Napewno by chciała widzieć mamę radosną.Wiem
    ,że to nie jest łatwe ,ale musisz się postarać.Jestem z Tobą i trzymam
    kciuki,abyś już nie długo podarowała nam wszystkim dobre fluidki.Pozdrawiam Cię
    cieplutko.Alex74
  • 0ola0 31.05.06, 11:40
    Dziekuje Ci Alex... dziekuje z calego serca! Wiem, ze moje Malenstwo jest
    gdzies przy mnie... czuje to... czuje to w moim sercu! Wspolczuje Ci, ze
    musialas przechodzic przez to juz dwa razy! Ja nie wyobrazam sobie znalezc sie
    w takiej sytuacji znowu! A Ty musialas i dalas rade! Jestem z Ciebie dumna:)!
    Trzymam kciuki za Ciebie, tak samo jak Ty za mnie, zeby tym nastepnym razem
    bylo tak, jak tego pragniemy! Wierze, ze nam sie uda, a nasze malenkie
    duszyczki, patrzace na nas gdzies z gory, beda czuwac nad pomyslnoscia
    spelnienia naszych marzen! Pozdrawiam i caluje!!! Dzieki za slowa wsparcia!
    Buziolki!!!
  • alex74 31.05.06, 11:47
    Aż mi serducho zapikało mocniej jak przeczytałam co do mnie napisałaś kochana
    OlaO.To przykre ,że musiałyśmy przez to przechodzić ale ważne że rozumiemy swój
    ból.Obydwie się nie poddamy!Nigdy!Ściskam Cię mocno.Życzę pogodniejszego
    nastroju i oczywiście tego co napisałam w poprzednim poście.Buziaki Alex74
  • 0ola0 03.06.06, 17:00
    Witaj Alex74!!! A wiesz czemu zapikalo Twoje serduszko? Bo naprawde je masz!!!
    Pamietaj Kochana, ze podstawowa wartoscia w zyciu czlowieka jest MIŁOŚĆ, a my
    ja mamy, tylko musimy czekac na kogos (kto napewno do nas przyjdzie) i bedziemy
    mogly w niego ( w nasza malutka, bezbronna istotke) je zainwestowac! Zaraz po
    tym jest WIARA I NADZIEJA, a my takowa mamy, wiec musi nam sie udac!!! Caluje i
    pozdrawiam!!!!
  • cyl31 01.06.06, 22:48
    Strasznie, strasznie mi przykro. Miałam łzy w oczach, gdy czytałam historie
    wszystkich dziewczyn. Mam nadzieję, że wkrótce wszystko będzie dobrze, zajdziesz
    w ciążę i urodzisz śliczne, zdrowe maleństwo. Z całego serca życzę ci siły,
    wytrwałości i wiary.
    Pozdrawiam.
  • 0ola0 03.06.06, 17:08
    Dziekuje cyl31!!! Ja tez mam nadzieje, ze wkrotce mi sie uda! Jest juz
    lepiej... dotarlo do mnie wreszcie, ze musze zamknac pewien etap w moim zyciu.
    Jest to strasznie ciezkie, bo zapomniec nie da sie nigdy... ale ja nie chce
    zapomniec, bo w koncu bylo to moje pierwsze dzieciatko, ktore nosilam pod
    sercem przez ponad trzy miesiace. Doczekac sie jednak nie moge, kiedy zagoi sie
    to, co ma sie zagoic i bede mogla probowac znowu i miec swiadomosc tego, ze
    rozwija sie we mnie moja upragniona...czastka mnie! Pozdrawiam cieplutko i
    jeszcze raz wielkie dzieki!
  • margonik 04.06.06, 16:58
    Ola, wejdź sobie na forum Poronienie:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=11916
    Tam dziewczyny z pewnością wiele Ci pomogą. Zreszta w samym nagłówku forum jest
    dużo cennych linków.

    Też to przechodziłam, co Ty. Teraz jestem w III trymestrze :-)
  • 0ola0 07.06.06, 15:26
    Dzieki margonik! Gratuluje dzidziuni!!! Mam nadzieje, ze ja wkrotce tez bede
    mogla sie podzielic moim szczesciem na tym forum..., ale wszystko wswoim
    czasie...Pozdrawiam
  • superaisa1 07.06.06, 22:25
    Nie wiem co napisać.. jestem w szóstym tygodniu, plamię, mam bóle brzucha..
    boję się, że będziemy przeżywać to razem.. to strqasznie niesprawiedliwe!!!
    Trzymaj się cieplutko, myślami jestem przy tobie :*
  • jagoda_271 08.06.06, 11:23
    oj dziewczynki , pamietajcie że nasze organizmy są na tyle mądre ze same
    potrafią odrzucic nieprawidłową ciąże , może tak jest lepiej
  • 0ola0 04.08.06, 11:14
    Tu nie chodzi o istote materialna ale o nasze uczucia! To wie kazdy, ze czasami
    tak bywa, ale dlaczego jednym sie udaje, a innym nie?! Jedne kobiety bedac w
    ciazy robia wszystko, zeby stracic to dziecko, a inne, ktore pragna dziecka jak
    niczego na swiecie traca je, bo ... jej organizm odrzucil wadliwa ciaze... i
    gdzie tu sprawiedliwosc?
  • 0ola0 04.08.06, 11:08
    Idz do lekarza!!! Jesli ten Ci nie pomoze to idz do innego! Ja tez przy
    nastepnej ciazy chyba zmienie lekarza. Wiem co to znaczy, kiedy jestes tak
    bezradna i nic nie mozesz zrobic, ale wierz mi znam ludzi, ktorych lekarz tak
    poprowadzil, ze nawet plamienia nic nie zdolaly! Czasami wystarcza odpowiednie
    leki...bywa jednak tak, ze ani leki, ani nawet sam Bog nie pomoze i tak
    poprostu sie dzieje, ze tracimy kogos na kogo tak bardzo czekamy i kochamy! To
    nie zalezy od nas! Trzymaj sie mocno!!! Zycze, zeby sie udalo, zebys nie
    musiala cierpiec tak jak ja! Buziolki!
  • 0ola0 04.08.06, 11:10
    Ten list do superaisa 1!
  • alex74 08.06.06, 11:37
    Kochana OolaO
    Mam nadzieję ,że te najgorsze samopoczucie juz Ci troszkę przeszło?
    Ja za to wpadłam w depreche z powodu męża ,bo powiedział ,że jestem samolób bo
    myślę tylko o dziecku i ,że od roku wprowadziłam straszne napięcie do naszego
    domu ,bo ciągle tylko dziecko i dziecko!!Jak nie ma to nie ma -tak powiedział!
    strasznie mnie to zabolało bo nie myślałam ,że może cos takiego
    powiedzieć!Okropnie się poczułam-tak jakbm tylko ja chciała tego dziecka.
    Przepraszam ,że sie tu wyżalam ale musiałam to wyrzuciż z siebie bo by mnie
    rozwaliło.
    Mam nadzieje ,że u ciebie jest juz lepiej .Pozdrawaim i całuje .Jeszcze raz
    sorka za moje żale.Alex74
  • aliah1 13.06.06, 12:16
    Alex jakoś mi tak blisko do Twojej wypowiedzi, mój mąż też tak potrafi się
    zachować niestety. Chociaż jest kochanym facetem to nie mam u niego zrozumienia
    w tej kwestii niestety.

    Olu do Ciebie również kieruję te słowa. Po prawie trzech miesiącach od straty
    mogę powiedzieć, że jest lepiej, ale nie lekko. Są dni kiedy nie chce mi się
    żyć, a są takie kiedy mogę góry przenosić. Teraz żyję myślą o następnej próbie.
    Mam nadzieję, że skutecznej i szczęśliwej. Pozdrawiam Was serdecznie i
    zapraszam do poczytania
    www.mojemacierzynstwo.blog.onet.pl
    Gdy było i jest mi ciężko zaczęłam pisać. To mi pomagało i pomaga w bólu.
    Teraz będę pisać o staraniach, za które modlę się do Boga.
  • monimak 13.06.06, 16:21
    Droga Alex bardzo wzruszyła mnie twoja wypowiedz gdyż ja także straciłam swoje
    pierwsze bardzo oczekiwane Maleństwo.W moim przypadku bardzo pomógł mi maż
    który nie mniej boleśnie ode mnie przeżył tą stratę.Wiem ile energii i czasu
    trzeba poświęcić by dojść do siebie ale jest warto.Teraz po 2,5roku spodziewamy
    się dziecka i mam nadzieję że tym razem los nam będzie sprzyjał.Pozdrawiam
    gorąco,głowa do góry!Widocznie tak nam było pisane.
  • 0ola0 04.08.06, 11:44
    Sorki, ze dopiero odpisuje, ale dlugo nie odwiedzalam tego forum... nie bylo
    czasu. Nie przejmuj sie gadaniem dziada! Ja jak bym sie moim przejmowala, to
    musialabym juz dawno udusic...albo siebie, albo jego:). Fakt...to nic milego
    sluchac takich rzeczy od osoby, ktora ma byc ojcem Twojego dziecka. Ja o moim
    poronieniu z moim prawie wcale nie rozmawiam, bo jak on uwaza..nie chce
    sprawiac mi przykrosci...Musze uciekac, bo stary mnie na zakupy
    pogania....odwiedz moje gg 9443109...pozdrawiam i caluje
  • 0ola0 04.08.06, 11:45
    Ten list do Alex
  • alex74 24.08.06, 15:07
    Kochana OlaO
    Jak juz sie pewnie zorientowalas ja tez dlugo nie odwiedzalam tego forum i
    dopiero dzis zobaczylam wiadomosc od Ciebie. Bardzo Ci dziekuje za pocieszenie
    chociaz to ja powinnam pocieszac Ciebie...Niestety teraz nie mam mozliwosci
    kozystania z mojego ''tajnego''gg wiec nie bede mogla sie do Ciebie
    odezwac.Mowie;;tajnego''bo moj maz o nim nie wiem a ja nie chce mu o nim
    powiedziec bo nie wszystko musi wiedziec.Moj maz jest teraz na urlopie do
    wrzesnia wiec jak juz pojdzie do pracy to sie odezwe na gg.A narazie to Ty
    mozesz sie odezwac na moje gg: 6617174.jak bede miala mozliwosc to odczytam i
    odpisze.Buziaki wielkie.Mam nadzieje ze juz jest u Ciebie ok :)))
    pozdrawiam Alex 74
  • agabilinska2 04.08.06, 11:25
    bardzo bardzo mocno cie prztulam i dosonale wiem co czujesz to samo przezyłam
    18/04/05 straciłam Juleczke ukochana wypragniona córunię! Ból jest wielki
    wielki ale pocieszam Cię z czasem staje się mniejszy i jest łatwiej ,a jak
    pojawia się kolejna dzidzia w brzusiu to już jest tylko wspaniale , ale dalej
    pamiętasz ból cie opuści ale pamięć o maleństwie zostanie:(
    Ja zaszłam w ciążę kolejną szybciutko bo 12/06/05 juz wiedziałam że Julcia
    wyprosiła siostrzyczkę dla siebie i tak oto 10/02/06 urodziłam Karolcie sliczną
    i zdrową córeczkę.
    Badania robiłam następujące: podstawowe+toxoplazmoza , które nic nie wykazały,
    wylaalm morze łez i przeszłam załamanie, ale była ze mna rodzina, która mi
    bardzo pomogła , mogłam się wygadac i wypłakać.
    Jeszcze raz mocno przytulam jak chcesz pogadac to mój nr gg: 5263314
    --
    Karolinka
    ur. 10/02/2006, 3140, 52cm, 10pkt/Appgar
  • 0ola0 19.09.06, 15:13
    23 maja miałam zabieg usunięcia mojej upragnionej dzidzi. Bylam w 13-stym tyg.
    ciąży i okazało się, że moje maleństwo nie żyło już od miesiąca. Lekarze pytali
    mnie po zabiegu co chcę zrobić ze szczątkami. Czy chce sama je pochować, czy ma
    to zrobić szpital, gdyż organizują pochówki nienarodzonych dzici. Na początku
    powiedziałam, że sama się tym zajmę. Później przyszła do mnie pielęgniarka i
    doradziła mi, że nie powinnam narażać się na koszty i powinnam pozwolić zająć
    sie tym szpitalowi. Obiecywali, że bedzie msza i godny pochówek mojego
    Skarbusia. Zmieniłam deklarację i..., był to największy bład jaki w życiu
    popełniłam! Obiecali, że mnie powiadomią przed pogrzebem. Owszem...dowiedziałam
    się o nim, ale dopiero trzy dni po..., z gazety! Nastepnego dnia (tzn. dzisiaj,
    bylismy na grobie...kupiliśmy kwiatki...zapaliliśmy znicz...wylalismy morze
    łez) pożegnaliśmy się z naszym Maleństwem. Obiecałam sobie, że nie zostawię tak
    tego i poszukałam odpowiednie numery i przedzwoniłam sobie do tego szpitala.
    Powiedziałam jak sprawa stoi i zapytałam dlaczego mnie nie powiadomiono, że był
    pogrzeb mojego dziecka (bo dla mnie bylo to już moje upragnione dzieciątko!).
    Okazało się, że nie było mnie wcale na liście i że mojego dziecka nie ma w tym
    grobie! Prosiłam o wyjaśnienia. Sprawdziła po nazwisku i powiedziala, że w
    opisie histopatologicznym wnika, iż w wyskrobinach nie stwierdzono obecności
    płodu i musiał wylecieć już po tym jak dostałam tabletkę na wywołanie porodu, a
    oni resztek tzn. samych tkanek, nie chowaja. Czekałam na ten pogrzeb cztery
    miesiące i okazało się, że już nigdy go nie będzie! Miał być to kres moich
    cierpień... tęsknoty i checi oddania dziecka Bogu..., a teraz muszę żyć z
    świadomością tego, że moje dziecko poszło w kanał! Wiem, że Bozia ma go u swego
    boku i patrzy na mnie gdzieś z góry, ale mogli mi chociaż dać wiarę w to, że
    moje Maleństwo spoczywa w tym grobie, na którym dzisiaj zapaliłam znicz. Gdzie
    teraz będe mogła to zrobić...?
  • alex74 19.09.06, 19:25
    OlaO
    Bardzo mi smutno .Wiem,że to co się stało to wielka tragedia dla Ciebie i dla
    męża.Nie umiem nic normalnego w tej chwili napisać bo jestem w szoku jakie
    rzeczy się dzieją w naszych szpitalach.Dawno temu Cię pocieszałam i myślałam ,że
    do dziś już się troche pozbierałaś ,a tu taki post ...Po prostu makabra.Trzymaj
    się cieplutko i pamiętaj ,że świeczke dla swojego dzieciątka zawsze będziesz
    mogła zapalić w swoim serduszku.Pozdrawiam Cię gorąco. Alex74
  • anula_82 20.09.06, 15:26
    czesc, ja również przez to przeszłam. to jest straszne uczucie, wiem. Teraz
    znowu sie staramy z mężem i znowu dostałam ...@ łeeee.badania porobiłam choć
    nie wszystkie, bo mnie nie stać na płacenie wszystkim na około. ale po prostu
    nie wiem dlaczego kobieta chcąca mieć dziecko, nie może tak łątwo zajść w
    ciążę, a takie rodziny wielodzietne nadal mają po roku coraz to młodsze
    rodzeństwo; rodziny biedne, patologiczne. ja tego nie umiem pojąć. Moze któraś
    z was wie???
    pozdrawiam i zycze wszystkim udanych "efektów" pożycia małżeńskiego.
  • 0ola0 23.09.06, 17:17
    Kochane dziewczyny!!! Bardzo Wam wszystkim dziekuje, ze w tych tak ciezkich dla
    mnie chwilach bylyscie ze mna! Dalyscie wiare w to, ze na obcych ludziach mozna
    czasami bardziej polegac niz na bliskich, znajomych. Teraz, gdy wyjasnila juz
    sie ta cala sprawa i mimo tego, ze tak wiele wycierpialam, zrozumialam, ze
    trzeba pozostawic przeszlosc historii i zaczynac zycie od nowa! Przeszlosci nie
    jestem juz w stanie zmienic, ale na przyszlosc mam jeszcze jakis wplyw i
    dlatego zamiast zamartwiac sie cale zycie postanowilam, ze... ZROBIE TO ZNOWU!
    Tak! Obliczylam plodne dni i ... staram sie o nastepne dzieciatko! Dziewczyny!
    Jakie to daje mi sily do zycia! Mowie sobie, ze duszyczka tego Malenstwa, ktore
    stracilam bedzie w tym nastepnym i chocby nie wiem co nic nie zrazi mnie do
    staran o zrealizowanie moich marzen! Jeszcze bede kupowac wozki, malusienkie
    ciuszki i najmniejsze na swiecie skarpetki, jeszcze bede tulic swojego Skarba i
    mowic mu jak bardzo Go kocham, jeszcze bede sie starac o to, by byc najlepsza
    matka na swiecie! Chce byc szczesliwa i nie chce juz dluzej pograzac sie w
    zalobie! Dzieki dziewczyny!Wielkie dzieki!!! Caluje i pozdrawiam!!!

  • alex74 27.09.06, 09:08
    Tak trzymaj kochana!! Jestem z Ciebie dumna! Aż się wzruszyłam...Chciałabym
    mieć tyle siły co Ty. Pozdrawiam gorąco.Alex74
  • 0ola0 27.09.06, 21:57
    Kochnie! Masz sile musisz ja tylko w sobie odnalezc!!! Caluje Cie mocno!
    Buziolki!!!!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka