Dodaj do ulubionych

relaks po pracy

22.10.14, 13:47
mam bardzo stresującą pracę. po powrocie do domu długo jestem poddenerwowana i zmęczona. potrzebuję metody na odstresowanie, która nie wymaga dużo czasu i energii . Zakładam, że godzinny jogging albo inne ćwiczenia mogłyby pomóc. niestety nie mam na nie siły ani ochoty. Najlepiej sprawdza się drink.. albo dwa:) Proszę o pomoc, zanim stanę się zrelaksowaną alkoholiczką. Jakaś medytacja, praca oddechem?
Edytor zaawansowany
  • 22.10.14, 14:27
    juz tu pisałam w którymś wątku, że dla mnie bieganie jest najlepsze na odstresowanie ;) i to nie jest tak, że jak wracam zła i zmęczona z pracy to mam ochotę iść biegać, tylko tak, że po prostu wiem, że jak pójdę to mi przejdzie
    uprawiasz w ogóle jakąś aktywność fizyczną? może długi energiczny spacer będzie dla Ciebie wystarczająco odprężający? do tego słuchawki z ulubioną muzyką na uszy i skupienie się na marszu i utrzymaniu jego tempa - spróbuj może :)
  • 22.10.14, 15:11
    dziękuję za odpowiedź. Mój problem polega na tym, że nie umiem się zmusić nawet do spaceru. A nawet jak pójdę na spacer to jestem dalej tak zestresowana na spacerze, że wszystko mi przeszkadza. A kiedy się w końcu zrelaksuję, to potem jak wrócę do domu i myślę, ile rzeczy muszę jeszcze zrobić to się stresuje od nowa. Co więcej jestem zła, że poszłam na spacer, bo zabrał mi za dużo czasu. Wydaje mi się, że problem jest w moim podejściu do zagadnienia relaksowania się. Nawet relaksowanie się traktuję zadaniowo!
  • 26.10.14, 16:20
    Może zamiast drinka - gorąca kąpiel w wannie z książką? Może masz jakieś hobby, któremu mogłabyś poświęcić trochę czasu, a jak nie to może warto byłoby poszukać? ;)
  • 28.10.14, 01:13
    To chyba najlepsza metoda. Pozwala zamortyzować napięcia:
    www.youtube.com/watch?v=aRuBZefAQVI
  • 29.10.14, 16:24
    I tu właśnie jest rozwiązanie. Większość pomysłów, sposobów i rad powyżej i poniżej jest bardzo słuszna. Niestety z żadnej z nich nie skorzystasz. Z oddychania i relaksacji też - to naprawdę zabiera dużo czasu :) Zdaje się, że problem leży w tym, jak rozumiesz siebie w tej rzeczywistości i swoje zadania. Skoro MUSISZ mnóstwo różnych rzeczy, to zrozumiałe, że nie MOŻESZ się rozluźnić. Proponuję Ci prosty eksperyment: za każdym razem, kiedy usłyszysz "muszę (zrobić to, zrobić tamto)... " pstryknij się w ucho (albo zrób coś podobnego) i powiedz to samo jeszcze raz, tylko MUSZĘ zamień na CHCĘ, WYBIERAM, DECYDUJĘ SIĘ... Chodzi tu o to, że tak naprawdę nic nie musisz, tylko wybierasz coś - kosztem czegoś. Może być i tak ale warto nazywać rzeczy tak, jakimi one są.

    Pozdrawiam
    Marek Jaros/Klinika Stresu
  • 30.10.14, 07:52
    opowiem o swoich doświadczeniach z jogą. Miałem pracę w korporacji. Nerwówka, terminy. Pogięty szef. Stres, stres, stres. Najgorsze były niedziele. Nie wróć najgorsze były bezsenne noce. I poszedłem na jogę. Spotkania po godzinie, dwa razy w tygodniu. Zaczynały się wyciszeniem i relaksacją. Trwały tylko rok. Potem koło się rozpadło. Ale doskonale pamiętam ten spokój wewnętrzny jaki dzięki temu osiągałem. Nic nie było wstanie wyprowadzić mnie z równowagi. To było cudowne uczucie. Potem wiele razy próbowałem ćwiczyć samodzielnie, ale to nie było to samo. W domu nie ma warunków. Dzieciaki, krzątanina, niezapowiedziane wizyty i najważniejsze brak oprawy i "mistrza".
    Są też inne techniki relaksacji np. metoda wizualizacji, albo autohipnozy. Też dobre.
    Najgorsze co może ci się przytrafić to depresja. A więc najpierw wizyta u dobrego psychiatry, potem psycholog, potem terapia lub inna forma samopomocy. Powodzenia i trzymam kciuki.
  • 27.10.14, 19:18
    Sen, dużo snu. Jeśli nie możesz zasnąć z powodu stresu, idź do lekarza po odpowiednie leki. Te leki mają być nie na sen, tylko przeciwko stresowi. Na sen potrzebujesz czasu. Jeśli twierdzisz, że nie masz czasu na sen, to się zastanów, jakim prawem nazywasz życiem to co teraz prowadzisz. Alkohol Twojego problemu nie rozwiąże, a go jedynie zasłoni. To odrobina lepszego samopoczucia na kredyt, który w końcu trzeba będzie spłacić. Im później, z tym większymi odsetkami. Łatwo wpaść w spiralę albo skończyć życiowym bankructwem. Jeśli żadna z tych rad nie da się zastosować, rzuć tą pracę.
  • 22.11.14, 12:04
    zgadzam się, ja juz się przekonałem, że człowiek wyspany od razu inaczej patrzy na życie :)
  • 27.10.14, 23:34
    kiedyś miałam na studiach trening autogenny Schultza. Sama nauka trochę trwa, ale jak się go dobrze opanuje to potem łatwo się odstresować, ale też nauka nie jest taka prosta. Z innych metod to może zacznij brać magnez, melisę czy to w formie naparów czy tabletek, suplementacja też daje dobre efekty
  • 28.10.14, 09:31
    Zapisz się na jakieś zajęcia, które będą miały określone terminy. Spacer i jogging można odkładać w nieskończoność, poza tym w ich trakcie jesteś w stanie rozmyślać o pracy. Wybierz coś na tyle absorbującego i wymagającego, że o niej zapomnisz (np. fitness, joga, taniec - polecam tango argentyńskie, jazda konna). No i nie ma: "nie chce mi się", musisz się trochę postarać i na początku nawet zmuszać. Wiem, bo miałam podobnie... a udało mi się wyjść z ciężkiego pracoholizmu i stresu związanego z pracą :)
  • 28.10.14, 09:40
    No i też miałam problem z relaksowaniem się, nie pomagały ani techniki relaksacyjne, techniki oddychania, gorące kąpiele itp. Spróbuj z drugiej strony: zamiast na siłę się relaksować, zajmij się dodatkowo czymś innym niż praca, żebyś miała odskocznię i chwilę oddechu. Znalezienie pasji, hobby, może też zmienić perspektywę patrzenia na problemy w pracy. Teraz nawet w pracy pewne rzeczy nie stresują mnie jak dawniej, po prostu nie jest to najważniejsza rzecz w moim życiu i wiem, że stres w końcu minie albo sama się go pozbędę.
  • 29.10.14, 09:01
    Jeżeli jesteś tak zaangażowana w to, co robisz, obawiam się, że jedynym ratunkiem jest rzeczywiście zmiana pracy. Ja tak zrobiłam, jestem teraz szczęśliwa, spełniam się kulinarnie, nadrabiam zaległości w czytaniu, chodzę na basen, planuję zacząć bieganie. Mam czas dla siebie i mojej rodziny, NIE MAM ZAŚ JUŻ WYRZUTÓW SUMIENIA, że marnuję MÓJ PRYWATNY CZAS. Do decyzji dojrzewałam 2,5 roku, od 2 miesięcy moje życie jest zupełnie inne. Polecam, bo takim, jak my chyba nic innego nie pomoże.
  • 28.10.14, 09:40
    @trololinka123

    Miałem lata temu podobny przypadek. Obowiązki ponad możliwości, szef trudny ipt.
    Zamiast szukać technik relaksu, zmieniłem pracę. Pomogło :)

    Nie wiem, na ile to łatwe w Twoim przypadku, poleciłbym jednak silnie ten krok. Poprzeglądać ogłoszenia, zgłosić sie na rozmowę, w końcu jest świat poza firmą, w której pracujesz.

    --
    Mam boskie ciało. Ciało Buddy :)
  • 28.10.14, 11:02
    zmień pracę, póki Cię nie wykończy...
  • 28.10.14, 12:02
    żadna praca nie jest warta stresu.
  • Gość: asd IP: *.static.ip.netia.com.pl 28.10.14, 14:47
    Naucz się medytować. 10-20 minut dziennie i wszystko minie. Medytacja to brak myśli. Kiedy umysł podsuwa kolejną myśl, powiedz mu - przestań! Zamknie się i nie będzie ciągle trajkotał. Z czasem dostrzeżesz o co w tym chodzi. I bardzo pomaga na wewnętrzny spokój.
  • 28.10.14, 18:56
    Naucz się medytować i myśleć o oddzielaniu życia i pracy. Ja też taka byłam jak Ty, ale i tak zakład pozbył się mnie jak znoszonej rzeczy. Nauczyło to mnie, że musi istnieć życie oprócz pracy i że praca jest dla życia a nie życie dla pracy. Pomogło mi wsparcie rodziny i medytacja. Wychodzę teraz z pracy i zamykam temat pracy aby zajmować się własnym życiem.
  • 28.10.14, 20:52
    Parafrazując profesora Milczarka z Hydrozagadki - rozwiązania problemu należy szukać u źródła - inna metoda to absurd. Dokładnie tak jak w Twoim przypadku.

    --
    Bazinga!Blox
  • Gość: Tomek IP: 62.29.251.* 29.10.14, 10:21
    Myślę że powinnaś zacząć od zadania sobie pytania a gdzie Ja w tym wszystkim,
    gdzie moje zainteresowania. Nie sądzę że praca którą wykonujesz jest twoją pasją.
    Pasja nie męczy wręcz przeciwnie dodaje energii.
    Rozumiem że nie zawsze robimy to co byśmy chcieli.
    Ja miałem podobnie i myślałem że to wina pracy ale się myliłem to nie praca to podejście do niej i totalne zignorowanie własnych potrzeb. Zrozumiałem to dopiero jak straciłem wszystko o co tak zabiegałem.
    Jeśli jeszcze nie dopadła Cię depresja to jak najszybciej zmień swoje podejście do samej siebie.
    Zwykle prawdziwe problemy leżą tam gdzie ich nie widać na pierwszy rzut oka.
    Alkohol Ci nie pomoże – tylko zniszczy twoje ciało i psychikę a wtedy jesteś w głębokiej d..
    Na bieganie lub inną aktywność nabierzesz ochoty jak zrozumiesz co się z tobą stało – wcześniej raczej ciężko (ale próbuj to fajna sprawa)
    Medytacja ok – tylko w takim stanie widzimy świat innym niż jest i trudno medytować w napięciu.
    Możesz pogadać z psychologiem – dobry psycholog zwróci uwagę na to czego Ty nie możesz zobaczyć. Polecam test osobowości, może Cię trochę „trzepnąć” ale się nie martw to tylko test :).
    Poczytaj trochę np. na zenforest.wordpress.com
    nie chodzi o zmianę religii czy coś w tym rodzaju, chodzi o zmianę spojrzenia na pewne sprawy i życie w zgodzie z samym sobą.
    Trochę ryje nam beret cywilizacja i niestety nie wszyscy dobrze to znosimy.
    Działaj od zaraz to twoje życie i sprawisz że będzie piękne pomimo wszystkich kłód rzucanych pod nogi. One mają tylko "wzmocnić twoje nogi ;)".
    No i oczywiście dieta. Sprawdź czym karmisz swego „ducha” i ciało ;)

    Pozdrawiam serdecznie
    i życzę powodzenia
    Tomek :)
  • 30.10.14, 21:11
    Pięknie napisane...Zajrzyj w siebie...i sprawdź czego potrzebujesz...może taniec, medytacja, zdrowy rozwój osobisty zmieni podejście do stresujących sytuacji...i ważna jest akceptacja samej siebie...ALICJA pOZNAN

  • 29.10.14, 17:42
    www.artofliving.org/pl-pl Polecam jako wylowymiarową pomoc na stres, zapobieganie jego powstawaniu, ogólna poprawa jakości życia:)
  • Gość: Ddd IP: *.dynamic.chello.pl 30.10.14, 13:00
    Niestety, tylko zmiana pracy może tu pomóc
  • 30.10.14, 13:10
    Jeśli mieszkasz w miejscowości, w której prowadzone są zajęcia jogi, to warto się zapisać. Potrafią być tak absorbujące, że na czas ich trwania literalnie zapomina się o świecie, w tym o stresach i problemach zawodowych. Wiem z doświadczenia.

    Na problem z brakiem chęci jest stosunkowo proste (i skuteczne, przynajmniej w moim przypadku) rozwiązanie - chodzić na zajęcia wprost z pracy, bez zahaczania o dom. Odpada wtedy pokusa, by sobie odpuścić wyjście i zostać w fotelu z drinkiem w ręku.

    --
    Resident Troll
  • 30.10.14, 17:36
    zmien prace, wiem, ze latwo mowic, ale nie ma sensu sie scierac jak masz stres.
    prze nerwowke tracisz ty, otoczenie, lata mijaja i tak naprawde nie zyjesz swoim zyciem tylko praca.

    a na relaks najlepszy jest maly skrecik na wieczor.

  • Gość: dede IP: *.109-247-122.customer.lyse.net 30.10.14, 18:11
    Skręcik na wieczór? Myśląc krótkofalowo może tak, ale w dłuższej perspektywie to jeszcze większa nerwówka jeśli traktuje się to jako lekarstwo na stres. Blant czy alkohol nie rozwiązują żadnych problemów.

    Zmiana podejścia, sport i zdrowy tryb życia - tak.
    Zadymiony i przepity umysł - nie.
  • Gość: Anna IP: *.elblag.vectranet.pl 30.10.14, 18:52
    Myślę,ze dobrze przeczuwasz kłopoty z alkoholem. To bardzo prosta ścieżka do samozagłady. Polecam przyjaciół, książkę, terapię. JAk chcesz, napisz do mnie:-)Anna
  • 30.10.14, 21:59
    Alkohol po pracy to bardzo zły pomysł, lepiej iśc do psychologa i to przepracować jakoś.
  • 30.10.14, 23:22
    Generalnie mam podobnie :( Po pracy myślę o pracy i czekam z utęsknieniem na każdy piątek. Mówicie, żeby autorka postu zmieniła pracę? Ok, można szukać, ale przecież trzeba opłacić rachunki, ratę kredytu itp... Ciężko przewidzieć jak będzie w innej pracy niestety. To chyba przede wszystkim kwestia podejścia - np. myślę, że mój szef nie stresuje się pracy nic a nic. Fakt faktem, że jest praktycznie 24/7 dostępny pod telefonem i tylko bierze kilka dni urlopu w roku...
  • 01.11.14, 00:32
    Wydaje mi się, że przede wszystkim powinnaś pracować nad podejściem. Mam wrażenie, że teraz się zakręciłaś, myślisz, że jesteś tak zestresowana, że sama nie dasz rady się odstresować. I w efekcie stresujesz się, że się stresujesz.

    Pierwsza rzecz nad którą bym pomyślała, to ten stres w pracy. Nie wiem, jaką konkretnie masz pracę, może jakąś mega odpowiedzialną i ważną. Ale nie oszukujmy się nawet jeśli jesteś lekarzem, na którego oddziale codziennie ktoś umiera... to nie możesz tej pracy dać się wykończyć. O swój spokój trzeba walczyć. Zwłaszcza z własnym umysłem, który wieczorem wciąż przetwarza sytuacje sprzed paru godzin. Często sytuacje, które były i się nie odstaną i analizowaniem nic nie zmienisz. Są rzeczy, które w pracy możesz zmienić, są takie których nigdy nie zmienisz, choćbyś na głowie stanęła. I nie ma sensu się nimi zadręczać. Zmianę pracy, którą tu niektórzy sugerują można rozważyć, ale panować nad stresem też warto się nauczyć.

    Druga sprawa to co robić po pracy. Dla mnie ruch to super rozwiązanie, piszesz, że nie masz siły - ok. Ja też kiedyś nie miałam, odkąd się ruszam to mam więcej. No, ale ok. Może pomoże Ci stworzenie sobie rytuału popracowego. Np. wychodzisz z pracy, zapuszczas muzykę, która kojarzy Ci się z wieczorem (czy spokojną czy klubową, cokolwiek), słuchasz, dojeżdżasz do domu, szklanka wody, prysznic - zmywasz z siebie dzień, przebierasz się w inne ubranie i jest wieczór. Jesz kolację i trochę czasu na serial/książkę/szydełkowanie, cokolwiek co lubisz. Najlepiej to sobie zaplanować wcześniej.
    Pamiętaj, że na cokolwiek się zdecydujesz, joga, ćwiczenia oddechowe itp. - będzie trzeba się tego nauczyć. Na początku nie będzie dobrze działało. Stopniowo. Ale jest o co walczyć.
  • Gość: Anna IP: 178.235.39.* 01.11.14, 17:16

    do sigrid:
    To bardzo konstruktywne, co napisałaś. Aż miło było czytać:-)Pozdrawiam,Anna
  • 02.11.14, 23:25
    Anna, dziękuję, rozpisałam się, ale mam nadzieję, że to się komuś przyda:)
  • Gość: Anna IP: *.elblag.vectranet.pl 03.11.14, 07:00
    Od dłuższego czasu mocno pracuje nad sobą w terapii, i czuje w twoich słowach duża mądrośc:-) niast wymadrzania.Anna
  • Gość: pawel IP: *.adsl.inetia.pl 17.11.14, 21:59
    problem polega na nadmiernym stresie a nie jego likwidowaniu ,powinnaś pójść do psychologa , który podpowie czemu się nadmiernie stresujesz , zwykle są to wyparte emocje ,nieumiejętność reakcji na zadania ,na otoczenie , złe nawyki z dzieciństwa .Nie jest to proste i szybkie ale tylko to skuteczne:)
  • 02.11.14, 13:13
    Zaangażuj się w wolontariat, który będzie cię wciągał. Mogą to być na początek weekendy, ale jeśli wciągniesz się, na pewno będziesz rozmyślać o tym wieczorami, a nie o pracy.
    --
    Obecnie skłaniam się ku byciu zwiewną leliją, delikatną,
    przemęczoną, z fochami raz na jakiś czas a jednocześnie maksymalnie niezależną finansowo. /triss_merigold6/
  • 04.11.14, 17:06
    trololinka123 napisała:

    > Zakładam, że godzinny jogging albo inne ćwiczenia mogłyby pomóc. nies
    > tety nie mam na nie siły ani ochoty. Najlepiej sprawdza się drink.. albo dwa:)

    Pomyślałam, że może warto przyjrzeć się temu, czego by zabrakło, gdyby było spokojnie?
    Być może przyjemnej ekscytacji, alkoholu, poczucia, że ma się ważną pracę?
    Co jest na tyle ważne, żeby niszczyć sobie zdrowie ciągłym stresem?

    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • 05.11.14, 11:14
    a może jakis serial? ja jak chce sobie odpocząć i się odmóżdzyć to sobie zapodaje jakiś serial na lapku i wyłanczam myślenie, hehe :P
  • 05.11.14, 11:37
    Oj ,chyba lepiej byłoby jednak włĄczyć myślenie. ..
  • 06.11.14, 17:05
    kraaaker napisał:

    > a może jakis serial? ja jak chce sobie odpocząć i się odmóżdzyć to sobie zapoda
    > je jakiś serial na lapku i wyłanczam myślenie, hehe :P

    ja też lubię serialami się odmóżdżyć ;)
  • 19.11.14, 21:15
    ja po pracy relaksuje się zakładając słuchawki na uszy i słuchając ulubionej muzyki, ale żeby nie było, że przy słuchaniu leżę bezczynnie to w międzyczasie np. gotuję coś albo sprzątam, takie odcięcie od otoczenia słuchawkami naprawdę robi różnicę ;)
  • 23.11.14, 00:47
    Od kilku dni oglądam filmiki bardzo wyluzowujące, jest tzw. orgazm dla mózgu, ASMR (Autonomous sensory meridian response). Wystarczy w YT wpisać ASMR.
    moja ulubienica www.youtube.com/watch?v=RVpfHgC3ye0

    i pan po polsku www.youtube.com/watch?v=ROweZf9Px8g

  • 26.11.14, 22:10
    chyba warto pomyśleć nad zmianą pracy ;)
  • 29.11.14, 10:58
    Dobrze rozumiem ten problem. Też tak miałam. Gdy było juz bardzo źle tafiłam na książkę o traktowaniu siebie. Niby bez związku, ale zaczełam się zastanawiać nad tym co robie ze swoim życiem i jak siebie traktuję. Zmiany przyszły powoli. Najpierw przestałam się w myślach "opieprzać". Tak robiłam to stale (jak sie okazało). Potem relaksowałam się po pracy, a za jakiś czas ta wstrętna i pochłaniaca całą moją energię praca była jakby troche lepsza. Ku mojemy zdziwieniu zaczełam mieć ochotę na ruch i odzyskiwałam energię. Teraz ćwiczę codziennie lub wychodze na spacer. Mam więcej siły i czasu niż kiedyś. Od jakies czasu zaczełam lubić swoją pracę. To dziwne. Nie ukrywam, że pomógł mi też psycholog. Nie wiem dlaczego tak póżno sie na to odważyłam. Wcześniej wydawało mi sie, że to nie ma sensu. Zrób cokolwiek co ci radzą. każda rada ma sens ale nie pij. to Cie na pewno pogrąży. Agnieszka
  • 29.11.14, 11:11
    podasz tytuł tej książki?
  • 29.11.14, 17:08
    Alkohol na dłuższą metę nie jest najlepszym rozwiązaniem. Spróbuj najpierw naturalnych preparatów. Na począek chociażby herbata z melisy. Jeśli to nie pomoże to udaj się do apteki po tabletki uspokajające, które z regóły oparte są na naturalnych składnikach. Mimo wszystko staraj się jak najwięcej ruszać.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.