Dodaj do ulubionych

Powracające przykre wspomnienie

26.10.14, 16:52
bbyłem kiedyś świadkiem wypadku samochodowego, który był dość drastyczny w swoich skutkach
to było jakieś 7 lat temu, a do tej pory potrafi mi stawać przed oczami tamten widok, potrafię się też obudzić w nocy, kiedy mi sie przyśni
myślałem, że z czasem przejdzie i w sumie jest to coraz rzadsze, ale nadal gdzieś siedzi z tyłu głowy
myślicie, że da się to jakoś wymazać? że kiedyś przestanie mnie nawiedzać wizja rozbitych samochodów i tych ludzi w nich... na samą myśl teraz jak to piszę dostaję drgawek
Edytor zaawansowany
  • 29.10.14, 15:15
    W pewnym sensie da się to "wymazać" - drastyczne/traumatyczne doświadczenia często zapisują się w pamięci w postaci żywego, emocjonalnego obrazu, który często powraca. Może być tak, że w końcu Twoje wspomnienie faktycznie się zatrze. Możesz również podjąć się krótkoterminowej psychoterapii - sądzę, ze kilka sesji z doświadczonym w pracy z traumą psychoterapeutą powinno wystarczyć.
    Pozdrawiam
    Marek Jaros/Klinika Stresu
  • 21.11.14, 17:17
    a ktos sie orientuje ile takie cos moze kosztowac?
  • 05.11.14, 11:12
    ja miałem w dzieciństwie wypadek i długo pźóniej jeszcze po nocach mi się sniło, ale w końcu przeszło, wiec głowa do góry!
  • 06.11.14, 17:07
    chyba niestety się nie da za bardzo czegoś takiego wymazać
  • 07.11.14, 15:26
    całkowicie na pewno się nie da, ale na pewno da sie to jakoś przepracować na tyle, żeby nie przynosiło już takich emocji na co dzień
  • 08.11.14, 18:18
    badencja napisała:

    > całkowicie na pewno się nie da, ale na pewno da sie to jakoś przepracować na ty
    > le, żeby nie przynosiło już takich emocji na co dzień

    Tez mi sie tak wydaje, z odpowiednia pomoca mozna praktycznie zapomniec
  • 14.10.15, 20:34
    Ciezko jest pozbyc sie takich mysli, tez dopadają mnie czasem takie natretne wspomnienia, nie sa one jednak tak dramatyczne jak u Ciebie. Mozesz sam probowac z tym walczyc lub lwasnie udac sie do psychoterapeuty.
  • 06.10.17, 08:18
    Być może nigdy o tym nie zapomnisz, może to znak, żebyś komuś pomógł? Jest bardzo dużo potrzebujących.
  • 27.10.17, 11:04
    STASZEK DARIUSZ
    ŁAZNÓW 60
    97-221 ROKICINY KOLONIA
    TEL. 601749938
    2017-09-12


    List Płaczący błagający o POMOC.

    Witam pozwólcie że się przedstawię.
    Dariusz Staszek lat czterdzieści , wykształcenie wyższe drugiego stopnia (załączniki)
    Stan Cywilny żonaty, Ojciec dwojga córek lat 6 i lat 10.
    Czynnie pracujący od Luty 2017 do sierpień 2018
    Nim zacznę pisać o głównym problemie napisze cos o sobie.
    Mieszkam wraz z dójką dzieci i żona na niespełna 32 metrach kwadratowych, w domu żony gdyż Ja pochodzę z okolic Inowłodza. Dom dość Duzy ale niestety brak funduszy na dalsze zagospodarowanie sprawia że gnieździmy się ale jest spokój i jest harmonia i jakoś sobie do tej pory radziliśmy. Fakt Mój Ojciec prowadzi działalność dość obszerną lecz na jego pomoc nie mam co liczyć bowiem od kąt pamiętam zawsze byłem tym złym Synem, bez perspektyw i ciągle słyszałem ,że Jestem nic nie wart. Dorastałem w domu gdzie pieniądze były tematem a nie rodzina. Po za tym częste bicia w dzieciństwie odbiły się na Moja psychikę w późniejszym czasie brak szacunku do Mnie i Siostry a także Matki, wycofywanie Społeczne. Ciągła walka z rówieśnikami w przeszłości i z zewsząd krytyki a to pod adresem wyglądu a to że jestem wyłączoną jednostką społeczną.
    Lata walki i bez pomocy Państwa jakiej kol wiek, pozwoliły mi na wyrwanie się z gehenny jakim był Mój rodzinny dom. Ukończyłem z dobrymi wynikami Studia Wyższe zaliczyłem Obowiązek Suwerenności wobec Narodu Polskiego a także zdobyłem wiele kwalifikacji zawodowych.
    Co do okresu zatrudnienia cóż jak to Ja człowiek wrażliwy i pełen empatii i otwartości do ludzi zaufałem Ojcu i jego Firmie zamiast kontynuować pracę w zawodzie. Ponad 15 – lat śmieciowej Umowy z Firma Ojca lub tzw. bez rejestrowania, gdyż z czegoś trzeba było żyć.
    Gdy założyłem rodzinę myślałem że los mi się uśmiechnie poprawi się Moje samopoczucie bo mowa tu o wewnętrznych śladach z przeszłości. Ale nadal tkwiłem w machinie Ojcowskiego przekonania jako : sierota, jednostka wykluczona nawet nie miał szacunku do Mojej zony i teraz jak potrzebuje Pomocy tez go brak.
    Spokój rodzinny przerwały dwa tragiczne wypadki samochodowe jeden po drugim w 2004 roku czego następstwem Są choroby stałe ( załączniki). I mimo to dalej starałem się dbać jak teraz o dobro domu rodzinnego którym mieszkam i osób najbliższych z swego otoczenia. Zawsze pomocny i wspierający ludzi w potrzebie.
    Nadszedł 2017-07-25 gdy dowiedziałem się iż Moje Zycie jest zagrożone ponieważ zdiagnozowano u Mnie SEPSE (załączniki), walka o życie w szpitalu dała rezultat pozytywny. Żyje chodź na dzień dzisiejszy Mam Żal do Boga że Mnie nie zabrał z eto Świata. Smutek i stan depresyjny z którego się leczę pogłębia się z dnia na dzień ponieważ brak pomocy i funduszy na dalsze leczenie a leki są zbyt drogie.
    Dzieci rosną i też SA wydatki a zarobki żony nie są wysokie aby pokryć bieżące potrzeby gdyż mimo kosztów mojego leczenia są i inne wydatki takie jak rachunki i koszty utrzymania rodziny. Faktem jest że otrzymuje zasiłek chorobowy ale to igła w stogu siana.
    Moje rokowania na powrót do pracy SA na dzień dzisiejszy marne ponieważ musze zakończyć leczenie związane z zakażeniem septycznym a następnie zając się uszkodzonym kręgosłupem z którym walczę od czasów zdarzeń drogowych. Liczę na Państwa pomoc i wsparcie jeżeli nie jesteście w stanie pomóc Mi finansowo to chociaż pod powiedźcie gdzie mogę zdobyć takie wsparcie. Wiem ze jak się wyleczę stanę na nogi i znajdę zatrudnienie wszystko powróci do normy.
    Wiem też że wiek czterdziestolatka nie jest taki tragiczny i że mogę jeszcze wiele w życiu osiągnąć i do wielu pragnień które mnie interesują dotrzeć. Rozumiem iż bariera jaka jest choroba nie będzie trwać wiecznie a los kiedyś okaże się dla Mnie łaskawy. Należę do osób bardzo ambitnych zarazem upartych i rzadko proszących o Pomoc czy Wsparcie. Tym bardziej iż zbliżają się Święta Bożego Narodzenia szybkim krokiem i tym razem nie chcę by córki były zawiedzione i obwiniały Mnie że Mikołaj ich w tym roku nie odwiedzi.
    Młodsza córka marzy o klockach lego a starsza jeszcze nie mówiła bo już jako dwunastolatka ma swoje tajemnice i bardzo dużo rozumie. Rodzina najważniejsza takie mam rozumowanie a świadczy o tym fakt iż do tej pory na nic nam nie brakowało nawet pomagaliśmy ludziom w potrzebie. Przez chorobę wszystko się pogmatwało cóż taki Mój los.
    Liczę że w Świecie są ludzie o dobrym Sercu którzy Mnie potrafią zrozumieć i przeciwnie nie po traktują tego pisma jako oszustwo czy sposób wyłudzenia. Pisałem już do bardzo dużej grupy instytucji, do Gmin i nic jedynie z Urzędu Gminy otrzymałem zapomogę na leki w wysokości 200złotych co chodź trochę poprawi Mój stan zdrowia.


    Przesyłem załączniki do analizy.
    Proszę o szybką odpowiedź i POMOC.
    Z POWAŻANIEM Staszek Dariusz

    Dla ludzi o dobrym Sercu podaje Swój numer konta na Wsparcie w tych trudnych dla Mnie okresach:
    29 89850004 0090 0978 5721 0001 Darek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.