Dodaj do ulubionych

depresja - martwię się o koleżankę, jak pomóc?

03.11.14, 18:11
Martwię się coraz mocniej o swoją koleżankę. Przez różne koleje losu miała w ostatnim czasie sporo sytuacji stresowych m.in. rozstanie z mężem, rzucenie pracy. Wcześniej już miewała problemy o charakterze depresyjnym i wiem, że brała jakieś środki psychotropowe. Teraz nie ma pracy, ale też widzę, że jakoś nie bardzo usiłuje ją znaleźć, prawie całymi dniami leży w łóżku, sięga często po używki. Próbujemy ją jakoś z drugą koleżanką trochę "aktywizować"- czasem gdzieś wyciągamy, wspólnie spędzamy czas o ile to możliwe, ale wiadomo, że to tylko kropla w morzu w porównaniu do faktycznego działania.
Czy jest szansa, żeby jej jeszcze jakoś pomóc?
Edytor zaawansowany
  • Gość: omka IP: 10.201.58.* 04.11.14, 14:36
    Zawlec do lekarza, bo brzmi poważnie.
  • cetherena 04.11.14, 21:29
    Pomyślałam, że to zależy od tego jak ona ocenia swój stan i ile to trwa. Jeśli np. robi sobie dwutygodniową przerwę na odreagowanie, to może niech odreagowuje, ale jeśli trwa to dłużej, to warto koleżankę namawiać na wizytę u lekarza rodzinnego, który oceni sytuację i pokieruje dalej. A może znacie kogoś z jej rodziny, kto ma na nią wpływ?

    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • matyldzia.80 22.04.15, 00:03
    Jeśli koleżanka ma potrzebe leżenia w łóżku to jej na to pozwólcie. Czasem i takie "aktywizowanie" może mieć kiepskie skutki, kiedy np. wzmocni poczucie koleżanki, że tyle dla niej robicie i powinna być Wam wdzięczna i powinna się czuć lepiej, a to działa odwotnie. Koniecznie wizyta u psychiatry (pomoc w stosowaniu się do zaleceń), okazywanie wsparcia, empatii i akceptacji choroby, do tego dużo cierpliwości. 3mam kciuki!

    --
    Jak wybrać odpowiedniego terapeutę?
  • badencja 05.11.14, 15:12
    Nie no, niestety trwa dłużej. Nie jest tak, że ona non stop w tym łózku siedzi, ale jednak ogranicza swoje aktywności w sposób znaczny. Niby znam jej rodzinę, ale oni tak naprawdę nie wiedzą chyba do końca co się dzieje, albo może nie widzą w tym problemu... nie wiem.
    Obawiam się, że próba wyciągnięcia jej do lekarza skończy się tym, że stwierdzi, że zwariowałam, że nic jej nie jest itd. i będzie nieskuteczna :/ nie mamy na nią takiego aż wpływu chyba... :(
  • badencja 05.11.14, 15:15
    A i jeszcze jak ona ocenia swój stan? Trudno powiedzieć, czasem z siebie się śmieje, że jest leniem i tyle ;) a czasem jak ma doła to nawet gadać nie chce, więc na pewno ma świadomość, że to co robi zwykłym lenistwem nie jest.
    Obawiam się coraz bardziej, że jej jest po prostu dobrze w tym jej małym depresyjnym świecie, ale dobry objaw to to na pewno nie jest :(
  • tamiza.1 06.11.14, 17:04
    może ona ma po prostu taką naturę?
  • badencja 07.11.14, 15:18
    Nie sądzę, żeby taka niechęć do jakichkolwiek czynności życiowych była naturalna ;) a w jej przypadku na pewno nie.
  • cetherena 09.11.14, 20:12
    Może dadzą jej do myślenia często zadawane pytania o przyszłość, o plany, o pracę?
    Może to ją trochę przywróci do rzeczywistości?

    --
    Życie miejskie: miliony ludzi, których dzieli wspólna samotność (Henry David Thoreau)
  • badencja 10.11.14, 16:40
    często o tym gadamy ;) tylko póki co na gadaniu się kończyło :( ale widzę, że jakos w ostatnich dniach jest poprawa, więc miejmy nadzieję, że jakoś pójdzie to dalej w dobrym kierunku
  • ekspert_klinika.stresu 17.11.14, 22:55
    Witam

    Pisze Pani o bardzo poważnej sytuacji.
    Depresja jest chorobą, która może się różnie objawiać. Zazwyczaj jest to smutek, apatia, niskie poczucie wartości, brak wiary w sens tego, co się robi. Z czasem może się nasilać i prowadzić do wycofania się chorego z życia społecznego, trudności w wykonywaniu codziennych czynności, a nawet do samobójstw.
    Dlatego każda depresja wymaga leczenia.

    Otoczenie chorego odgrywa w leczeniu niezwykle istotną rolę. Na szczęście żyjemy w czasach, kiedy depresja jest coraz lepiej zbadana, przestała być tematem tabu, a w związku z tym coraz łatwiej jest o niej rozmawiać.

    Podam Pani kilka ogólnych wskazówek, jak wspierać osobę chorą. Radziłabym się jednak udać do terapeuty, który po przeprowadzeniu wywiadu z Panią pomoże ocenić, jak zaawansowana jest choroba koleżanki:

    - Nikogo nie możemy zmusić do leczenia, ale możemy zachęcać i być z chorym w trudnych chwilach
    - Przede wszystkim należy okazać zrozumienie i akceptację choroby (to da poczucie bezpieczeństwa)
    - Dawać dobrą energię, towarzyszyć choremu w tym co sprawia mu przyjemność
    - W głębokiej depresji należy pomagać choremu w wykonywaniu codziennych czynności

    Czego nie robić:
    -Nie krytykować chorego i jego zachowań (takich jak leżenie w łóżku). Osoby cierpiące na depresję mają niską samoocenę, a krytyka może ją jeszcze zaniżyć.
    - Nie porównujemy się z chorym, nie umniejszamy problemu - "ja też tak mam", albo "inni mają jeszcze gorzej"
    - Nie pocieszamy - "nie martw się/uszy do góry"
    - Nie obarczać osoby chorej własnymi problemami

    Zatem proszę po prostu być z koleżanką. Upewniać ją w przekonaniu, że jest dla Pani ważną osobą, że chce Pani ją zrozumieć i że może na Panią liczyć. Nie zmuszać do aktywności, ale zachęcać do leczenia. Może Pani zaproponować, że razem udacie się na konsultacje. Tłumaczyć, że depresja to choroba, z którą można wygrać.

    Życzę powodzenia
    Monika W. Perdjon / Klinika Stresu
  • badencja 19.11.14, 09:47
    Dziękuję bardzo za odpowiedź. Mam nadzieję, że wsparcie pomoże koleżance stanąć na nogi. Zastanawiam się jeszcze czy warto zaangazowac się w pomoc w szukaniu dla niej pracy? Poprzednią rzuciła przez fatalną atmosferę w firmie i stres, od tamtej pory nie pracuje i niby szuka pracy, ale tak naprawdę niewiele w tym kierunku robi. Mogę jakoś pomóc czy to już będzie uszczęśliwianie na siłę i zbytnie wtrącanie się?
  • ekspert_klinika.stresu 20.11.14, 11:48
    Witam

    Wszystko zależy od tego, jak głęboka jest depresja.
    Jeżeli koleżanka jest w miarę stabilna, to znalezienie interesującej pracy mogłoby jej pomóc. Miałaby kontakt z ludźmi, nowe wyzwania, jej poczucie własnej wartości mogłoby się poprawić. Dlatego warto zaproponować pomocy w tym temacie. Można też porozmawiać o tym, w jakiej pracy siebie widzi, co dla niej oznacza znalezienie pracy, co się w jej życiu zmieni, co będzie możliwe dzięki pracy, czego się obawia w związku ze zmianą, jaki najmniejszy krok może wykonać, aby się do tej nowej pracy przybliżyć? Te pytania mogą koleżankę zmotywować.
    Trzeba jednak pamiętać, że jeżeli depresja jest głęboka, to znajoma będzie unikała działania. Nawet umówienie jej na rozmowę rekrutacyjną nic nie da. Nie pójdzie, albo podświadomie zaprezentuje się tak, żeby pracy nie dostać.

    Dlatego proszę najpierw "wybadać" sytuację. Cały czas też zachęcam do konsultacji z terapeutą, bo depresja jest poważną chorobą. Terapia pomoże na wczesnym etapie. Później potrzebne będzie leczenie psychiatryczne i farmakologiczne.

    Pozdrawiam
    Monika W. Perdjon /Klinika Stresu
  • badencja 20.11.14, 19:28
    Obserwuję ją ostatnio i widzę poprawę, także chyba będzie warto spróbować. Ona zawsze była bardzo otwarta i kontaktowa, uwielbiała przebywać wśród ludzi, tylko parę wydarzeń w życiu ją tak przydołowało. Mam nadzieję, że z tego wyjdzie :)
  • anikssa 24.11.14, 18:52
    trzymam kciuki za koleżankę :)
  • raj-ana 29.11.14, 12:10
    chciałabym mieć kogoś kto by się o mnie martwił jak Ty o koleżankę :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.