Dodaj do ulubionych

współpracownik-narkoman

17.03.17, 02:24
Cześć! Proszę o poradę jak poradzić sobie ze stresem wywołanym przez współpracownika-narkomana, który zaczyna nieproszony wchodzić w moje życie prywatne. Początkowo był tylko stres związany z wydarzeniami odbywającymi się wyłącznie w czasie pracy (niepewność co się dzisiaj wydarzy, czy w ogóle przyjdzie, czy będzie w stanie pracować, czy będzie agresywny, czy będzie chciał pożyczać pieniądze na długi, czy nie zniknie w połowie dnia i będzie trzeba robić za dwóch, czy będzie trzeba wysłuchiwać jak obwinia wszystkich, tylko nie siebie...). Niestety, ostatnio okazało się, że nowe towarzystwo, które wciągnęło go w narkotyki, mieszka w pobliżu mnie i osoba ta stwierdziła, że zacznie mnie przy okazji odwiedzać. Dodam, że nigdy tego człowieka nie zapraszałem do siebie, nie spotkaliśmy się nigdy po pracy oprócz oficjalnych wyjść firmowych, a mój dokładny adres poznał, wchodząc do jednej z aplikacji firmowych. Mieszkam w starej kamienicy, w wynajmowanym mieszkaniu, wśród sąsiadów starej daty, którzy na pewno nie będą w stanie zaakceptować obecności takiego "kolegi". Jak na razie nic się poważnego nie wydarzyło, był u mnie tylko raz i odbił się od domofonu, ale o narkomanach wiem na pewno, że są nieprzewidywalni. Widziałem już zresztą, do czego ta osoba jest zdolna. Ja sam nie mam możliwości, żeby mu pomóc, bo dopiero od niedawna wiążę znowu koniec z końcem. Już cieszyłem się, że wreszcie jest lepiej i wszystko zaczyna wyglądać dobrze, a tu... A jako "drugi człowiek" - pomógłbym jak się da, ale on nie chce pomocy, bo nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. W pracy rozmawiam z nim (o ile się da nawiązać kontakt), biorę udział w aktywnościach, w których i on bierze udział, żeby go nakierować na coś dobrego, ale co z tego, skoro po pracy przyjeżdżają po niego koledzy i on znika (czasem rodzina przychodzi pytać, czy go nie widzieliśmy, czy nie jest w pracy, bo sprzedał telefon i nie ma znim kontaktu przez parę dni). Jestem przez tą sytuację potwornie zestresowany i powoli przestaję sobie radzić. Dręczy mnie bezsenność. Nawet sport, który zawsze pomagał, już nie pomaga. Przeglądam sieć w poszukiwaniu wyjścia, ale szczerze mówiąc jestem przez to wszystko tak zdemotywowany, że nic mi te wszystkie artykuły o radzeniu sobie ze stresem już nie mówią. Potrzebuję chyba resetu. Od czego zacząć?
Edytor zaawansowany

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.