• 26.09.05, 11:51
    26.09.2005.-11:11

    Nie pisałem przez łikend. Spokojny i słoneczny był. Najlepsze oblicze jesieni.
    Bez deszczu, bezwietrznie, dużo słońca,dużo liści pod butami. Spacerowałem po
    kilka godzin w wszystkie łikendowe dni. A dziś już poniedziałek niestety.
    W piątek poszliśmy na maraton teatralny. Kilku znajomych tam można było
    spotkać. A z zespołu byłem tylko ja i Sam. Niezbyt długo zresztą,bo o 18:50
    tata zabrał nas samochodem do leśniczówki w Malinowie,gdzie byli już Marcin i
    Kosmos,no a przede wszystkim solenizantka Marta,która pięknie tego dnia
    wyglądała. Było też kilkadziesiąt innych osób,obcych mi,znajomych Marty i
    innych solenizantek. W swoim wstrętnym zamyśle mieliśmy przyjechać,złożyć
    życzenia i oddalić się do MDK-u,oglądać następne sztuki (okazało się,że
    pierwsza i jedyna jaką zobaczyliśmy była najbardziej interesująca,tak
    powiedziała moja siostra. No i mnie się to pierwsze przedstawienie naprawdę
    podobało). Ale widząc minę Marty,jej spojrzenie,zostaliśmy. Pomijając wszystkie
    inne atrakcje,było dużo dobrego jedzenia. Nie tracąc czasu z Samem-jedliśmy, co
    zaowocowało lekkim bólem brzucha i mdłościami. Po 21,będąc u kresu swoich
    możliwości konsumpcyjno-trawiennych,pożegnawszy się,oddaliliśmy się w okolice
    MDK-u (zawiózł nas tata Marty). Ale nic już nie zobaczyliśmy,tylko wychodzących
    na zewnątrz ludzi. No a później jeszcze spacer.
    W sobotę nagrywaliśmy pięć godzin. Swoje ścieżynki nagrywał Marcin i nagrał
    wszystko,wszystkie cztery kawałki. Można powiedzieć,że zagadało to.Bardzo
    męczące jest to nagrywanie.Każdy fragmencik po kilka razy.Po pięciu godzinach
    ma się na kilka chwil dosyć muzyki pod jakąkolwiek postacią.Podczas nagrywania
    odwiedziły nas na kilka chwil Marta zwana Śliwką i Eliza. Dziękujemy smile O 19
    skończyliśmy. Jak wracałem było bardzo przyjemnie na dworzu,więc spacer
    zaplanowałem po kolacji i aż do północy chodziłem sobie.
    A niedziela to wreszcie,po dłuższym czasie normalna próba. Niezbyt długa,bo
    gdzieś tak półtorej godziny graliśmy. Trochę się to nie kleiło,trochę za głośno
    graliśmy,ale za to dużo,dużo energii.A po próbie spacer po pustych uliczkach.
    Dziś jest znów ładna pogoda. Bardzo chciałbym,aby taka pozostała do końca
    tygodnia. Bardzo bym chciał...
    pat
  • 26.09.05, 15:41
    Czy zespół mjut nie brał udziału w wyborach, czy raczej nie jest to na tyle
    ważne, by o tym pisać?!

    pozdrawiam

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-

    la aferra
  • 26.09.05, 17:21
    zespół mjut zawsze, li i wyłącznie pisze o zespole mjuit........nie
    przypuszczam,żebyś otrzymał od mjuta merytoryczną odpowiedź.
  • 26.09.05, 17:45
    Zespół mjut po swojemu zaangażował się już w kampanię wyborczą smile
    A zupełnie poważnie to Marcin mówił,że głosował, Kamil jeszcze nie osiągnął
    stosownego wieku,a Dawid i ja zaniżyliśmy niską frekwencję wyborczą.
    Ja nie wiem co się dzieje w polityce,nie próbuję wiedzieć.Nie znam ludzi,partii
    i programów.To co mimo woli dociera do mnie,nie zachęca mnie do większego
    zaangażowania,nie pochłania,wywołuje bezsilność raczej,zdziwienie i rozbawia.I
    chyba nawet się ciesze,że wczoraj zapomniałem,że wybory są,a dziś,że były...
    Też pozdrawiamy...

    "gdybym jeszcze umiał się smiać,to bym chciał umrzeć tu ze śmiechu i to nie
    raz..."
  • 26.09.05, 21:29
    Hmmm... Dobre i to - 1/4 głosowała wink
    ale dyskutować tu nie zamierzam - wszak i tak gorąco w wątku "a ja nie
    głosowałam" wink

    i pewnie chciałbyś jeszcze "umrzeć z miłości"...

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-

    la aferra
  • 26.09.05, 22:31
    Z mojej strony to nie jest ani jakaś przesadna niechęć do polityki,czy
    polityków,ani że na przekór czy coś.Myślę o tym raczej tak: nie głosowałem,bo
    nie potrzebowałem,nie czuję tego,nie znam się też,nie widzę w tym nic dla
    siebie,ani tym bardziej siebie w tym.Cyba tylko tyle...

    >i pewnie chciałbyć jeszcze "umrzeć z miłości"...

    A Ty byś nie chciał? smile

    Do zobaczenia.
  • 29.09.05, 12:12
    29.09.2005.-11:28

    Przyjemny tydzień.Czerwono-słoneczno-pomarańczowo-żółto-kasztanowa
    jesień.Ciepłe wieczory,spacery.Mogłoby być tak już do końca,a potem od razu
    śnieg. Bez deszczu,chłodu,a przede wszystkim bez wiatru. Ale w nocy spadł już
    deszcz,a dziś niebo już zachmurzone. Gdyby jeszcze w nadchodzący łikend było
    słonecznie...Dawno nie pisałem,aż nasz wątek na forum gazeta.pl spadł na
    odległe miejsce.Na wm.pl jesteśmy prawie zawsze na samej górze,bo tam nowe
    wątki prawie nie powstają.
    A u nas mało pracowity tydzień. Chyba potrzebowaliśmy się nie spotkać ze dwa
    razy.W poniedziałek i wtorek nie było prób. Zagraliśmy za to wczoraj i było
    bardzo fajnie. Jednak dwa dni bez wspólnego grania to w naszym przypadku wiele.
    Ja odczuwałem taki głód żywego brzmienia gitar i bębnów,takiego z głośników
    prosto do uszu, hałasu,że ojej...A wczoraj zabrzmieliśmy tak fajnie i z taką
    energią bajerancką.
    We wtorek poszliśmy z Samem na spektakl do MDK-u.Na początku zdziwiła nas duża
    ilość starszych osób na widowni. Zdecydowanie mniej było młodzieży.Okazało
    się,że to zwiastun pewien dotyczący aktorów występujących w spektaklu.Byli to
    bowiem z nielicznymi wyjątkami ludzie starsi właśnie. Ale jak zagrali...Taka
    naturalność,pomysł dobry i dobre przygotowanie.A...i jeszcze super scenografia.
    Wszyscy,z którymi dzieliłem się wrażaniami byli przynajmniej odrobinę zdumieni
    tym co zobaczyli. To było naprawdę interesujące. Moja siostra poszła wczoraj
    drugi raz smile
    A poza tym to spacery codziennie,dużo myśli,muzyki i dużo refleksji.
    pat
  • 30.09.05, 15:06
    30.09.2005.-14:44

    Piątek nareszcie. Bez słońca niestety,a ja bardzo chciałem,żeby słoneczny był
    ten ostatni wrześniowy łikend.Właściwie to już tylko piątek i sobota będą takie
    swobodne,a potem niedziela przyklei się do poniedziałku.
    Jestem ciągle zamyślony,wyłączam się na długo.Codziennie spaceruję i bez
    przerwy słucham muzyki. I nawet teraz jakoś z trudem pisze kolejne zdania,bo
    się zamyślam...
    Myślę sobie,że to dobry czas na napisanie jakiś wiarygodnych tekstów. Ciasto
    upiekłem dziś z zakalcem. I jakiś taki bardzo jesienny jestem.
    Dziś mamy ważne spotkanie w sprawie naszej strony www. Mam nadzieję,że owocne
    będzie. Nie idzie mi ten post...
    Przyjemnego weekendu.
    pat
  • 01.10.05, 15:32
    01.10.2005.-12:22

    Przed chwilą było słońce. A teraz nie ma już. Chciałbym,żeby chmury przeszły i
    żeby dziś słonecznie było.
    Od pięciu miesięcy piszę nasz pamiętnik. To już takie oczywiste dla mnie
    jest,że codziennie prawie o mjutowskich bajerkach Wam opowiadam. Forum jest już
    jakby nieodłączna częścią życia naszego zespołu.Pisanie piosenek, próby,
    koncerty,wyjazdy, spacery, rozmowy i forum. Pisanie tutaj to też sposób na
    rozwijanie się,kształtowanie,poszukiwanie siebie w tym. To nie jest
    proste.Pisać by było ciekawie i prawdziwie,by przybliżyć zespół
    czytającym,pewnie też by zdobyć ich sympatię,ale bez demagogii. To tutaj
    pojawiła się pierwsza jawna krytyka,nie jakaś tam szeptana,tylko powiedziana
    wprost,choć ukryta za pseudonimami. I to też doświadczenia. Trzeba było się
    zmierzyć z nią,a zdarzało sie,że jeden post wywoływał zamieszanie trwające
    długi czas.Dziekuję i pozdrawiam wszystkich czytających pamiętnik... smile
    Wyszło słońce. Dziś jest dzień rozmyślań,zamkniętych oczu...
    A wczoraj spotkaliśmy się w Avanti z Wojtkiem,który zajmuje się projektowaniem
    i wykonywaniem stron www. Dyskusja trwała dwie godziny i chwilami była
    burzliwa,ale owocna,bo pod koniec wypracowaliśmy wstepny pomysł na projekt.
    Fajnie się to wszystko zapowiada. Strona powinna być ciekawa,nieszablonowa, i
    bogata w informacje. Mam nadzieję,że jeszcze w tym roku zaprezentujemy Wam ją.
    Dziś próba o 18.Bardzo chce mi się grać...
    pat

    Podziękowania od zespołu dla Wojtika
  • 04.10.05, 12:00
    Do apf:

    Maja wie,bo Maja sama znalazła dla Patryka to forum i poleciła mu je.I nie tylko
    Patryk ma z Mają kłopoty,Maja z Patrykiem również bo to zawsze działa w dwie strony.

    Przyjemnego dalszego pisania życzę
  • 04.10.05, 12:20
    Jak Patryk już nie chce dla Maji śpiewać to ja zaśpiewam:

    "Ach ci ludzie to brudne świnie co napletli o tej dziewczynie" - Kazik S.
    --
    apf
    .
  • 04.10.05, 13:28
    04.10.2005.-12:38


    Tak dość nieoczekiwanie bardzo mało,albo wcale nie graliśmy w ostatnich dniach.
    Niby każdy jakieś sprawy ma,że się spotkać nie możemy,ale ja wiem,że to na
    pewno zmęczenie tak działa. I lepszy taki krótki przestój wynikający z
    rzeczywistego zmęczenia wszystkich,w którym po prostu nie czujemy jakiejś
    przeogromnej ochoty na spotykanie się i granie,niż zaplanowany odpoczynek w
    nietrafionym czasie,bo zmęczenie i tak prędzej,czy później dałoby znać o
    sobie.I tak to naturalnie wyszło.
    Poza tym nie mieliśmy konkretnych celów. Były plany koncertowe,ale odległe i
    niesprecyzowane. A wczoraj zapadły ustalenie odnośnie,aż dwóch fajnych występów
    jeszcze w październiku. Najpierw 13 października,w czwartek o godzinie 18
    zagramy na auli w starym liceum,a w daleszej perspektywie w Lidzbarku,w fajnym
    klubie Jędruś,w przedzaduszkowy termin,najprawdopodobniej 29 października. Dla
    mnie jest to strasznie fajna sprawa,te dwa koncerty.Ciesze się bardzo...
    Piękny dzień dzisiaj jest.Słońce świeci i nie ma chmur.Próba na 17.Już z myślą
    o występach będziemy grali. Jej...dwa koncerty w październiku. Nie mogę się
    doczekać...
    pat
  • 05.10.05, 17:00
    05.10.2005.-16:40

    Marcin pożyczył niedawno od jakiegoś dalszego znajomego płytę i słuchał jej bez
    wytchnienia. Okazało się ,że to Sigur Rós. Ja znałem ich już trochę wcześniej.
    Dostałem te nagrania od Marcina w prezencie. Od wtedy uzależniam się od nich
    każdego dnia. Już zasypiam,śpię i budzę się przy przedostatniej płycie Sigur
    Rós. Nigdy nie słyszałem tak cudownie poruszającej muzyki. Naprawdę. Jej wpływ
    jest na mnie tak silny.Zwłaszcza teraz,jesienią, zwłaszcza w te dni...
    Wczoraj mieliśmy w Fabryce miłego gościa,któremu zagraliśmy wszystkie nasze
    piosenki. Dużo było wczoraj energii,bo kilka dni bez próby. Nie zapalaliśmy
    światła,mimo że szybko zrobiło się całkiem ciemno. Długimi chwilami czułem się
    jak byśmy grali koncert.
    Jest piękna jesień. Do piątku jeszcze dwa dni...
    pat
  • 05.10.05, 19:17
    Tak, Sigur Ros jest ciekawe, znam ich dwie płyty "Ageatis Byrjun" i "Von"
    ale bardziej cenię, również islandzki, Mum - poszukaj, naprawdę warto. często na
    dovbranoc gram sobie album "Finally We Are No One"- ich promowala Bjork, a oni
    promowali Sigur Ros - taka islandzka solidarnosc muzyczna smile
    bylem w zeszłym roku na ich koncercie, ale taka muza nie sprawdza się w wielkim
    klubie, polecam tez "Yesterday Was Dramatic, Today Is Ok" i "Summer Make Good"
    (najnowsza).

    pozdrawiam
    o.

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-

    la aferra
  • 07.10.05, 14:11
    Dzięki.Ja słyszałem trochę dobrego o Mum,ale ich muzyki niestety jeszcze nie.
    Zakładam,że będzie dość trudno zdobyć jakieś ich nagrania.
    A Sigur Rós mi bardzo,bardzo odpowiada. Czasem myślę sobie,że to taka dla mnie
    stworzona muzyka...
    Będę Ci wdzięczny,jeśli co jakiś czas,tak jak powyżej zasugerujesz mi jakieś
    tytuły,jakieś zespoły,godne szczególnej uwagi...
    ...i pozdrawiam.Miłego weekendu.
    pat
  • 13.10.05, 14:04
    podaj mi mailem swój adres pocztowy, to podeślę Ci Mum i kilka innych ciekawych
    zespolów, niekoniecznie myslovitzo-mjutopodobnych wink

    pozdrawiam


    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-

    la aferra
  • 07.10.05, 14:04
    07.10.2005.-13:43

    Piątek nareszcie.Dziwnie to zabrzmi,ale ja na piątki czekam już w soboty.
    Piątek to najbardziej wyczekiwany dzień. Nawet gdyby miał być najbardziej
    nudny,bezbarwny i pochmurny...Piątek nareszcie.
    Jest tak pięknie za oknem.Próbuję nacieszyć się słońcem jak tylko mogę. Wczoraj
    na niebie nie było nawet jednej malutkiej chmury.
    Słońce,liście,kasztany...Chciałbym,żeby taka pogoda utrzymała się do naszego
    koncertu w czwartek.
    To już tylko niespełna tydzień. Plakaty są już gotowe. Nasz nadworny grafik
    spisał się świetnie,wykonał projekt błyskawicznie,prezentując przy tym próbkę
    swoich możliwości. Rozklejać będziemy,gdy zacznie się cisza przedwyborcza,czyli
    jutro.
    Jestem już teraz bardzo podekscytowany,tym przyszłotygodniowym koncertem w
    liceum. Czuję jak dojrzewamy,jak sierpniowe trzydzieści prób procentuje,jak
    dobrze wpłynęły na nas koncerty wrześniowe. Czuję swobodę coraz większą,coraz
    większą precyzję i energię. Zapraszam wszystkich na koncert w czwartek...
    Przedwczoraj zagraliśmy próbę tylko we dwóch,ja i Sam,ale bardzo pracowicie
    spędziliśmy czas w Fabryce ćwicząc fragmenty kilku kawałków i wsłuchując się co
    jeszcze kuleje.Grając we dwóch naprawdę dużo niedokładności własnych można
    usłyszeć.A wczoraj na próbę przyszedł do nasz znajomy,Wojtek. Słuchał nas i
    robił fotografie na stronę www. Potem poszliśmy na podwórko i w okolicach
    Fabryki Wojtek robił nam kolejne zdjęcia,a później nawet na jezdnię i na tory
    poszliśmy. Fajnie się grało. Swobodnie,ale kilka rzeczy jeszcze trzeba przez
    łikend poprawić.
    Kończę już. Idę drukowac plakaty. Przyjemnego weekednu...
    pat
  • 09.10.05, 21:09
    MJUT to dzieciaczki, kóre dorawły się do jakiegoś sprzętu garjącego i udają
    wielkie gwiazdy...
    No coż na terenie Działdowa zawsze można być gwiazdą, nawet disco polo...
    Szkoda takich ludzi jak oni bo, trzymają głowy wysoko nad chmurami i mogą przez
    przypadek zabić się o ziemię, gdy spadną... denerwuje mnie najbardziej to, że
    czytając to forum nabieranm wrażenia, że myślą, że są jedyną najlepszą rzeczą
    jaka ostatnio spotkała nasze biedne Działdowo...
    Imitują Rojka a przedewszystkim wokalista śpiewa jakby smarkał na podłoge i
    choćby się starał jak tylko może to i tak baruje mu niewiele żeby zostac
    nastepcą Mabadryny...
    Jak ogląda się ich koncert to wydaje się że graja tylko dla siebie a nie dla
    publiczności, min. odwracają się tyłem do słuchaczy.
    Najbardziej szkoda mi tych biednych 14-stek, którym w tak wczesnym wieku
    skrzywiają poczucie gustu muzycznego.
    Więcej pokory a za jakiś czas może cos z was bedzie...
    Marek Niedźwiedzki...
  • 09.10.05, 21:13
    Pokora - pokora ż IV, CMs. ~orze, blm
    «stan psychiczny polegający na odczuwaniu własnej małości, niższości; uniżona
    postawa wobec kogoś, czegoś; brak buntu wobec przeciwności; potulność,
    uległość, uniżoność»
    Uczyć się OD kogoś pokory.
    Pochylić głowę na znak pokory.
    Prosić, błagać o coś w pokorze.
    Mówić, przepraszać z pokorą.
    Pochylić głowę, zdjąć czapkę z pokorą.
    Przyjmować coś z pokorą.
    Spojrzeć na kogoś z pokorą.
    Znosić coś z pokorą.
  • 09.10.05, 21:23
    Prosimy zatem poinformować nas,gdy już "coś z nas będzie",albo zacznie być
    przynajmniej.Tymczasem zapraszamy na koncerty...
  • 10.10.05, 20:01
    kurczę - czy to źle że chłopaki mają swoją pasje ? - co do ruchów scenicznych
    tak czują muzykę
    - co do imitacji Rojka
    no może faktycznie coś w
    tym jest
    - co do nastolatek
    sory ale ich poczucie gustu
    muzycznego nie będzie
    skrzywione( muzyka - dobra)
    a tak w ogóle please mam już dość tego że ludzie sa dla siebie tacy niemili
    kurczę nikt nie jest idealny i po co zaraz komuś coś wytykać , nikt nikomu nie
    każe czytać jakiegoś forum - jeśłi się nie podoba to trudno - nikomu nigdy się
    noe dogodzi

    (...) chciałbym w domu znaleźć światło
    by rozjaśnić wspomień mrok
    i w tym blasku żyć wciąż prawdą
    co dzień pewniej stawiać krok

    ciągle szukam swego domu
    ciszy , światła i wolności
    ciągle domu swego szukam
    domu prawdy i miłości(...)

  • 10.10.05, 22:45
    09.10.2005.-22:36

    Kończy się łikend.Słoneczny i przyjemny. Już myślę o następnym.Lubię tak
    myśleć...
    Jutro zacznie się tydzień.Do szkoły trzeba wyruszyć. W tym nadchodzącym
    tygodniu,najważniejszym dla każdego z nas dniem będzie czwartek.W czwartek znów
    zagramy koncert.A zatem życie toczyć się będzie do czwartku,a potem
    zobaczymy smile
    Plakaty wiszą już. Są według nas bardzo udane. Wczoraj po próbie rozwieszaliśmy
    je,ale musieliśmy przerwać rozklejanie,bo pan milicjant zasugerował,że
    zakłócamy ciszę przedwyborczą. I na nic zdały się tłumaczenia,że nasze plakaty
    z wyborami nie mają nic wspólnego,a my sami z wyborami tyle,co z
    mercedesami smile.Cisza,to cisza...i koniec. Rozklejanie dokończyliśmy dziś przed
    próbą.
    A w piątek byliśmy na koncercie bluesowym w pubie u Kozika,gdzie byłem po raz
    pierwszy.Zagrali weterani z Tamersajm Bandu oraz jako pierwszy zespół,Plac
    Zabaw. O zespole Tamersajm ktoś napisał kiedyś,że grają archaicznego bluesa z
    domieszką przetrawionego alkoholu,o czym wokalista przypomniał przez mikrofon
    wszystkim zgromadzonym. Swoją drogą,ktoś kto to wymyślił musi mieć niezłe
    poczucie humoru smile
    Tamersajm podobał mi się bardziej niż wcześniej,kiedyś,choć to nie dla mnie
    muzyka. Było więcej fajnych,odczuwalnych emocji. No i precyzja zegarmistrzowska-
    zagryweczka, solóweczka, solóweczka, solóweczka, bitonalny cymesik... smile Plac
    Zabaw podobał mi się mniej.
    No to tyle.Idę spać. Trzymajcie się. Do czwartku...
    pat
  • 14.10.05, 21:04




    Wróć do Wysłane pomoc



    dodaj adres do książki | dodaj adres do reguł
    Od: maaruf@gazeta.pl
    Data: 2005-10-14 19:52
    Do: mjut_music@gazeta.pl
    Temat: masz poczucie humoru
    rozwiń nagłówek



    .

    Gazeta.pl > Forum > Prywatne > Miasta > Warmińsko-
    mazurskie Piątek, 14 października 2005


    Działdowo




    25.05.2005-13:24
    Autor: mjut_music
    Data: 26.05.05, 00:58 + dodaj do ulubionych wątków

    + odpowiedz

    --------------------------------------------------------------------
    ------------








    23.05.2005


    Po występie naszych sąsiadów zza Odry wystąpił zespół-
    legenda,bożyszcze
    nastolatek...Tamersajm Band.Ze sceny prawie natychmiast powiało
    przetrawionym
    alkoholem z domieszką archaicznego bluesa.Ale nie mogliśmy czuć się
    niezadowoleni,bowiem po wielu,wielu miesiącach dane nam było
    usłyszeć nasz
    ukochany szlagier...czyli Kaledonię,którą wręcz ubóstwiamy i w
    tajemnicy powiem
    Wam,że mamy nawet w swoim repertuarze. Czasem sobie odpalamy kilka
    taktów
    przed,albo po próbie...Sam pofrunął pod scenę i ja,zwykle wyważony
    również nie
    wysiedziałem na swoim krzesełku.Tak bardzo oddziaływuje ta
    muzyka,taką ma
    siłę... smile Och Tamersajm...szatany...



    O zespole Tamersajm ktoś napisał kiedyś,że grają archaicznego
    bluesa z
    domieszką przetrawionego alkoholu,o czym wokalista przypomniał
    przez mikrofon
    wszystkim zgromadzonym. Swoją drogą,ktoś kto to wymyślił musi mieć
    niezłe
    poczucie humoru smile



  • 12.10.05, 12:41
    12.10.2005.-11:56

    To już jutro. Już jutro znów koncert zagramy. Nawet to oczekiwanie na wejście
    na scenę,na pierwsze dźwięki wprowadza mnie w nastrój przyjemnego napięcia.To
    już jutro...
    Wczoraj o tym z Samem rozmawiałem. Mamy za sobą dziesięć koncertów i potrafimy
    już dostrzec pewne zjawiska,pewne prawidłowości związane z naszymi występami. I
    tak to sobie analizowaliśmy. Sam na przykład nie lubi grać siódmych-ósmych
    piosenek,bo wtedy najczęściej przekraczamy połowę występu.I dalej to już jest
    ta ostatnia połowa,czyli druga smileJa uwielbiam początki,bo dobrym poczatkiem
    można nadać występowi fajny nastrój i rozbudzić emocje.U siebie oczywiście,choć
    jeśli widać reakcje słuchających,to jest w ogóle cudnie. Ja prawie zawsze sobie
    palec rozwalę,że aż krew tryska,podobnie zresztą Marcin.Sam pałkę złamie i tak
    dalej. Pełno takich historyjko-skojarzeń koncertowych wczoraj mieliśmy,a każda
    kończyła się słowami: "kurde...to już jutro....czujesz?" smile
    Nie obyło się bez zamieszania.Wczoraj zmuszeni byliśmy interweniować u
    dyrektora szkoły,bo rano zapadły nowe,nie za ciekawe dla nas ustalenia związane
    z koncertem. Na szczęście wszystko skończyło się po naszej myśli,czyli nic
    ostatecznie nie uległo zmianie. Później poszedłem z Samem na lumpki do Żarta i
    wyhaczyłem cztery stylowe okrycia wierzchnie za łączną,niebagatelną kwotę
    dwudziestu peelenów oraz futerał do gitary w 2 cenie 2 PLN. Sam natomiast nabył
    czapkę ala Fidel Castro za 50 groszy. W Żarcie spotkaliśmy Ilonę,naszą
    koleżankę i w jej towarzystwie wracałem do domu. Nasz przystanek na ławce w
    parku zaowocował dwudziestozłotowymi mandatami oraz pełną ironii polemiką z
    dwoma panami funkcjonariuszami publicznymi. Ale fajnie było,prawda? smileJest
    przepiękna jesień.
    Wieczorem zagraliśmy fajną próbę.Kompletujemy resztę drobiazgów. Kable,by ich
    nie zabrakło,a dziś Sam pojechał do Olsztyna po kostki,pałki i struny.Aula
    liceum jest najlepszą ze wszystkich sal w jakich zagraliśmy w Działdowie.Jest
    długa i z fajną wysoką sceną.
    Jeszcze raz zapraszam wszystkich...
    pat
  • 13.10.05, 23:37
    I już po...Problemów mieliśmy mnóstwo.Moglibyśmy obdzielić nimi kilka
    występów.Ale było fajnie. Dziękuję wszystkim,którzy nas słuchali.Jutro napiszę
    więcej.Dobranoc.
  • 14.10.05, 13:01
    Koncert w auli LO

    Już od rana,jak każdego dnia,kiedy gramy koncert łaziliśmy po mieście,by
    pozałatwiać ostatnie sprawy. Transport,stroboskop,folie z wydrukowanym logo do
    rzutnika, baterie do tunerów...Wszystko udało się zdobyć. Przed samym wyjściem
    do Fabryki herbatka u Marcina.W Fabryce ekspresowe przygotowywanie sprzętu do
    transportu. Ty razem nie zapomnieliśmy prawie niczego. Wyjątkiem okazała się
    bateria 9V,kupiona kilka godzin wcześniej smile
    Na miejscu szybciutku uprzątneliśmy aulę ze stołów i krzeseł. Potem sprzet.
    Podłączyliśmy wszystko nawet dość sprawnie i bez większych kłopotów.Na koniec
    światła,rzutnik,dekoracje z plakatów.I już.
    Nagłośnienie koncertu zawdzięczamy Łukaszowi z zespołu Orchid i Markowi z
    Szumu.Oni słuchali nas na akustycznej próbie z głębi sali,podpowiadali i
    odpowiednio manewrowali przy mikserach.To,że publiczność słyszała nas lepiej
    niż zwykle i my siebie sami również,im własnie zawdzięczamy.Jeszcze raz
    dziękujemy.
    Dość dużo osób przyszło nas posłuchać. Tak sobie myślę,że najpewniej nie każdy
    miał ochotę posłuchać muzyki w szkole smile Ale dzień był dobry,bo nazajutrz od
    szkoły wolne. Miło było zobaczyć już po raz kolejny twarze ,które tylko z
    koncertów znam.A najprzyjemniejszy jest widok osób zasłuchanych,zamykających
    oczy...
    Zapadł zmrok i zaczęliśmy.Niestety zawiódł mnie mój piec. Nie jest to
    urządzenie wysokiej klasy,ale bez zarzutu działał od maja chyba do wczoraj. A
    zatem nerwowy początek,bo najpierw trzaski paskudne z niego się wydobywały,a
    potem w ogóle mnie nie było przez kilka chwil. W końcu naprawiłem go jakoś. I
    tak nam Intro minęło...Miało być ładne,a wyszło nerwowe.Potem jeszcze problemy
    Marcina z gitarą i ciągłe ze strojeniem.Ale graliśmy.Udało się przezwyciężyć
    jakoś i problemy i stres z nimi związany.
    Set był taki jak zazwyczaj,z niewielkimi zmianami tylko. Emocji troszkę,ale
    każda usterka techniczna rozpraszała i kazała budować emocje od poczatku. Nie
    zagraliśmy tak bardzo ładnie,nie był to nasz najlepszy występ,ale jesteśmy
    zadowoleni.Na bis był Kraków z repertuaru Myslovitz i Nienawiść.I tak
    skończyliśmy.
    Po występie wywiad do szkolnej gazetki i zbieranie sprzętu,uprzątanie sali i
    transport do Fabryki.Wrzuciliśmy wszystko do kanciapy i pojechaliśmy do
    Sabatu,by tam zjeść smaczną pizzę i porozmawiać.Jedenasty koncert za nami.
    pat
  • 16.10.05, 12:47
    dzień zpowiadał sie niezle wieczorkiem spacer z kumplami ,piwko i koncert
    na który czkałem z niecierpliwością.Szczerze mówiąc pierwszy raz byłem na
    koncercie tej kapeli,z opinii jakie słyszałem wcześniej wynikało ze kapela
    nieżlee........smęci.Ale nic wieczorek miał być miły, udaliśmy sie do jednego z
    działdowskich barów i wszystko by było dobrze gdyby nie sąsiadujący z nami stolik
    który podzielał zdanie moich przyjaciół na temat" mjotu "(byli naprawdę szczerzy).
    Zaciskajac prężnie mózgi jednak udaliśmy się na koncert sad
    No i stało zaczeli grać ,od pierwszych dzwięków słychać że kapela gra od wczoraj
    tragedia co my tu robimy próbuje się sztucznie wczuć w muzyke regularnie kiwając
    głową niestety krzywy bębniarz mi niepozwolił a MOŻE TAK MA BYĆ NO NIEWIEM.
    Uwagę moja przyciągał wokalista ,wpatrywałem sie w niego wyobrażając sobie
    gwiazde porno ,a miało być tak pieknie Zeby nie pinball w mojej nokii
    nie przeżyłbym i kilka osób koło mnie stojących
    w tej samej chwili przypomniałem sobie że miałem trawe na ogródku skosić

    NIECH ŻYJE RAZ CHŁOPAKI!
    DOZOBACZENIA
  • 16.10.05, 22:55
    Zaobserwowałem,że dotychczas rozczarowujemy głównie prawdziwych znawców
    muzyki... smile
    Do zobaczenia (rozłącznie)
  • 17.10.05, 15:01
    i oczywiście zapraszamy na koncerty
  • 16.10.05, 23:31
    16.10.2005.-22:59

    Zmieniła się pogoda.Zimno i wietrznie.Ale pogoda jaka jest,każdy widzi... smile
    Staram się pamiętać te cieplutkie dni,które były jeszcze niedawno. Sześć
    chłodnych miesięcy teraz.Czekam na wiosnę.Już czekam.
    Po koncercie odpoczywaliśmy i nie było prób. Niewiele się działo. Spacerowałem
    codziennie i nawet niezbyt dużo myślałem o koncercie.
    Dziś wreszcie odwiedziliśmy Fabrykę. Mieliśmy grać,ale zaczęliśmy od
    przemeblowania i porządkowania. W miedzyczasie do głów mjutantów wpadały
    kolejne pomysły na zagospodarowanie naszego pomieszczenia. W konsekwencji
    zmieniliśmy prawie wszystko. Tylko perkusja pozostała na swoim miejscu.Reszta
    instrumentów i sprzętu zmieniła miejsce. Gdzie indziej jest też
    tapczan,lampa,fotel i stolik. Obecnie mamy nawet sympatyczny przedsionek.
    Sprzęt ustawiliśmy "koncertowo" czyli dokładnie tak,jak ustawiany będzie na
    koncertach.Chcemy oswajać się z brzmieniem przy takim rozstawieniu,bo wtedy
    zdecydowanie łatwiej nam będzie podczas występów. To ma naprawdę bardzo duże
    znaczenie.
    Jutro rozpoczyna się nowy tydzień.Pewnie zimny będzie. Czekam na piątek i
    wiosnę.
    pat
  • 20.10.05, 15:50

    20.10.2005.-14:00

    Bardzo długo udawało nam się prawie bez ograniczeń poświęcać czas muzyce i
    zespołowi.Sam bez nauki przebrnął przez klasę maturalną i samą maturę, Marcin i
    Kosmos prześlizgnęli się przez drugą klasę bez przesadnego wysiłku,a ja przez
    drugi rok także suchą stopą.I graliśmy tak często jak chcieliśmy.Ten rok już
    taki nie będzie na pewno.
    Jesteśmy o rok starsi i każdemu z nas,niestety dużo bardziej niż przed rokiem
    rzeczywistość utrudnia swobodnie unoszenie się,wspólne granie bez ograniczeń.I
    myślenie czasem prawie tylko o muzyce. W tym roku tej swobody nie będzie
    już,więc pewnie trudny to będzie dla nas rok. Musimy sobie poradzić jakoś.
    Sam szuka pracy,a w weekedny ma szkołę,ja mam dużo zajęć w tym roku,a Marcin z
    Kosmosem są w klasie maturalnej.Okoliczności się nam bardzo zmieniły.Wiem ,że
    potrzeba nam teraz,bardziej niż kiedykolwiek wierzyć w to,że cenne jest dla nas
    to co robimy i wartościowe,warte poświęceń.W miniony rok szkolny i wakacje
    łatwo było o to wszystko,bo tyle było swobody.
    Tymczasem jednak kolejny koncert przed nami.W Lidzbarku,w klubie Jędruś zagramy
    29 października,o godzinie 20.Bardzo się cieszę,bo świetnie wspominam pierwszy
    nasz występ tam,w kwietniu.To już za dziewięć dni smile
    pat
  • 20.10.05, 19:11
    dziś sprawdź skrzynkę wirtualną
    a jutro lub w sobotę skrzynkę pocztową
    pozdrawiam

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-
  • 23.10.05, 22:34
    23.10.2005.-21:53

    Minął następny jesienny łikend.Liści jest już chyba więcej na ziemi niż na
    drzewach.Od czwartku do dziś graliśmy codziennie. Powoli oswajamy się z nowym
    rozstawieniem sprzętu. Od razu słychać niesłyszane dotąd rzeczy,bo teraz stoimy
    blisko siebie,tak jak na koncertach i w takim koncertowym ustawieniu ćwiczymy.
    Przygotowujemy się oczywiście do występu w Lidzbarku. Chcielibyśmy się
    zaprezentować jak najlepiej, bo niesłyszano nas tam od kwietnia,a my wiele
    pracy przez ten czas wykonaliśmy.Plakaty są gotowe już.
    W piątek mieliśmy gości w osobach czterech dziewczynek z podstawówki,które
    wybrały nas jako ważne osobistości w mieście. Ich zadaniem było przeprowadzić
    wywiad ze znanymi mieszkańcami Działdowa. No i tym sposobem stanęliśmy na
    chwilę w jednym rzędzie z burmistrzem i wice,wójtem i starostą. Tylko my w tym
    zacnym towarzystwie nie nosimy wąsów.
    Już w czwarek dowiedzieliśmy się,że pytania będę podchwytliwe. Nazajutrz w
    komplecie,o 17 stawiliśmy się w Fabryce,lekko spięci,nie wiedząc zupełnie co
    nas czeka. Panie młode dziennikarki przygotowały pytania,których niestety
    zapomniały zabrać ze sobą. Wywiad się zatem opóźnił,ale potem już przebiegał
    sprawnie.Pytania były naprawdę interesujące i tak skonstruowane,że wymagały od
    nas wyczerpujących odpowiedzi,np:"dlaczego wasza muzyka jest podobna do muzyki
    zespołu Myslovitz?" smile,albo "czy kłócicie się na tematy dotyczące muzyki i te
    pozamuzyczne?".Było ciekawie,zwłaszcza,gdy napięcie już opadło.Na koniec
    zagraliśmy cztery piosenki,złozyliśmy swoje podpisy smile i wywiad dobiegł końca.
    W sobotę,jakby w odpowiedzi na jedno z zadanych dzień wcześniej pytań,trochę
    się pokłóciliśmy,a dziś za to była fajna i pracowita próba.Zaczyna się nowy
    tydzień.Do koncertu w Lidzbarku jeszcze tylko sześć dni.
    pat
  • 26.10.05, 23:52
    26.10.2005.-23:32

    Najgorsze dni tygodnia minęły. Teraz z górki już,do soboty.Plakaty wiszą w
    Lidzbarku i w Działdowie.Wykonał je Wojtek,któremu dziękujemy. Ja wróciłem dziś
    ze szkoły,z dworca od razu na dwugodzinną próbę.Pogoda dość paskudna.Deszczowo
    i wietrznie.Po próbie plakatowanie, ale mniejsza ilością plakatów niż
    zazwyczaj,bo koncert jednak nie tu,tylko w Lidzbarku jest.
    Zastanawiamy się,czy ktoś przyjdzie nas tam posłuchać. Termin udało się
    załatwić bardzo dobry. Sobota-pierszy dzień czerodniowego łikendu. Zaduszki w
    perspektywie,więc wiele osób przyjedzie do domu. No i tak można gdybać sobie i
    zakładać różne wersje zdarzeń,ale to nic dobrego nie przyniesie. Poprzez nie
    zaprzątanie sobie tym głowy można uniknąć rozczarowania na kilka chwil przed
    rozpoczęciem występu.
    U nas po staremu. Do koncertu pozostały nam dwie próby. Sprzęt nam nie
    szwankuje,więc może i w Lidzbarku nie zaszwankuje. Plakaty,jak już pisałem
    wiszą,załatwiliśmy sobie już transport no i właściwie wszystko w porządku.No i
    na szczęście nikt z nas nie choruje,wszyscy jesteśmy zdrowi smile
    pat
  • 28.10.05, 12:17
    28.10.2005.-11:34

    Piątek już!!! Na dodatek słoneczny. A jutro gramy w Lidzbarku. Jej...
    Wczoraj zagraliśmy elegancką,dwugodzinną próbę. Uwielbiam próby podczas których
    po prostu gramy. Gasimy światło,zapalamy nocną lampkę i gramy. I nawet nie ma
    kiedy napisać esemesa.Bo pisząc czujesz,jak wszyscy czekają aż skończysz i już
    znów będziemy mogli grać.
    Chciałbym,aby jutro była taka jak dziś pogoda. Lubię Lidzbark,podoba mi się
    bardzo to miasteczko i jeśli wystarczy nam jutro czasu,to pójdę sobie nad
    jezioro i do lasu. Te uliczki w Lidzbarku są chyba jeszcze ładniejsze niż w
    Działdowie.W ogóle chciałbym,żeby jutro wszystko odbyło się bez zgrzytów.
    Mówiąc wszystko nie mam na myśli tylko koncertu,ale przede wszystkim dojazd tam
    i nagłośnienie się w Jędrusiu,żeby odbyło się to tak spokojnie,bez stresu.I
    żeby starczyło czasu na spacerek po Lidzbarku.
    Z ważniejszych wczorajszych wydarzeń warto też wspomnieć o festynie przy
    nowootwartej Biedronce. W festynie nie uczestniczył nikt,tylko pan śpiewał
    sztampowe piosenki siedząc w bagażniku swojego samochodu. Ot i cały festyn.
    Wczoraj też,wraz z koleżanką Ilonką uwolniliśmy sumienia płacąc na poczcie
    dwudziestozłotowe mandaty za "złośliwe utrudnianie i trzymanie nóg na siedzisku
    ławki zanieczyszczając ją"(Art.143 paragraf 1 kw.) smile
    Miłego weekendu. Zapraszam na nasz koncert...
    pat
  • 30.10.05, 09:57
    Pomysł jest jak najbardziej odpowiedni...i bardzo fajnie będzie być na
    bieżąco,czytając co słychać w zespole,jakie plany...itp.;]Co do
    muzyki...wielbie takie klimaty...trzymać tak dalej!!!smile)Pozdrawiam anka;]
    (czekam też na stronke...i jakieś mp3 do ściągnięcia...tongue_out)
  • 30.10.05, 11:04
    Było fantastycznie w Lidzbarku smile Naprawdę. Tak było,że gdybym mógł,to
    poszedłbym teraz do Fabryki załadować sprzęt i pojachał tam z chłopakami,by
    przeżyć to jeszcze raz. Dziękuję wszystkim,którzy przyszli i przyjechali nas
    posłuchać smile
    pat
  • 31.10.05, 11:59
    Nasz koncert w Lidzbarku

    Może to zabrzmi mało wiarygodnie,ale jeśli koncert gramy o godzinie 21,to wstać
    z łóżka należy nie mniej niż dwanaście godzin wcześniej. To konieczność,jeśli
    chce się wypełnić wszystkie rytuały smile Długa kąpiel najpierw, trochę słuchania
    muzyki,pakowanie (buty,koszula i spodnie na przebranie,owoce,jogurty,diskmen i
    płyty). Przed wyjściem jeszcze kilka telefonów dotyczących głównie
    transportu,kto z kim tam i z powrotem,żeby się wszyscy pomieścili. Ważnym
    rytuałem jest wizyta na herbacie u Sama. A więc po wyjściu z domu,o 11 kieruję
    kroki do niego,po drodze kupuję coś w piekarni. U Sama rozmawiamy,pijemy
    herbatę i on mi puszcza kawałki różne ("poczekaj,jeszcze tylko to Ci puszczę").
    A potem,przed 13 do Fabryki,rozmawiając o muzyce,zespole i zbliżającym się
    występie. Na miejscu są już Marcin i Kamil.Najczęściej jakąś godzinę zajmuje
    nam przygotowanie wszystkiego do transportu.Tym razem trochę dłużej,bo
    wszystko,każdą najmniejszą rzecz oznaczaliśmy naklejką z napisałem "mjut",oraz
    zrobiliśmy szczegółowy spis wszystkich rzeczy,które zabieramy (każdy kabelek
    najmniejszy,wszystko).
    O 14:30 mamy transport. Przyjeżdża po nas pan Piotr,pakujemy wszystko i
    jedziemy do Lidzbarka.Na miejscu,na słupach w mieście nasze plakaty. Miłe
    przyjęcie w klubie,wypakowanie wszystkiego. Przygotowanie sali,rozstawianie
    sprzętu. Trochę zastanawialiśmy się nad optymalnym ustawieniem w tej wąskiej
    sali. W końcu je znaleźliśmy. Potem nagłośnienie i oświetlenie.Pomógł nam
    Mateusz,nasz znajomy i dzięki niemu i my się słyszeliśmy dobrze i publiczność
    nas dobrze słyszała podczas koncertu. Zagralismy sobie kilka piosenek,zjedlismy
    pyszną pizzę i poszliśmy pospacerować po Lidzbarku. Było już całkiem ciemno i
    zimno bardzo,więc planowana wizyta nad jeziorem nie doszła niestety do
    skutku.Może następnym razem smile
    Niebo było pełne gwiazd,a uliczki całkiem puste.Ładne jest to miasteczko.
    Wróciliśmy do Jędrusia ok. 19.30,a tam już pierwsi ludzie i nasz znajomy DJ
    Parker za gramofonami. Z każdą chwilą przybywało osób,a przed 20 już nie było
    mowy o tym,by gdzieś usiąść sobie.Coraz trudniej było też przemieszczać się w
    wąskich przejściach klubu.
    Nie przypuszczaliśmy,że z Działdowa przyjedzie nas posłuchać tak wiele osób.I
    to było super przyjemne,gdy stałem pod klubem rozmawiając z jego właścicielem,a
    co jakiś czas podjeżdżały samochody z działdowskmi rejestracjami i wysiadały z
    nich osoby,których nie znam wcale,albo tylko w widzenia. Przyjechały nas
    posłuchać...Część osób zdecydowała się nawet na podróż koleją,nie wiem nawet
    jak wróciły,bo po koncercie pierwszy pociąg był dopiero o 5 rano.Z Lidzbarka
    też przyszło dużo osób.
    Od 20 do 21 ostatnie rozmowy,rozgrzewanie dłoni.Pan właściciel rozpalił
    wszędzie w sali świeczki na kredensach. Zrobiło się tam tak przyjemnie. DJ
    Parker skończył grać,nastroiliśmy gitary.Właściciel zabrał głos na moment,a
    potem już mogliśmy zacząć. Graliśmy ten sam set co podczas koncertów we
    wrześniu i październiku. Na początek trochę improwizacji, a potem już na
    przemian szybkie i wolne utwory.Fajnie to wszystko brzmiało w tej sali.Według
    mnie lepiej niż kiedykolwiek i chociaż energii było trochę mniej niż zwykle,to
    większy był poziom dokładności. Ja chciałem bardzo,abyśmy zagrali wreszcie
    koncert na pewnym poziomie precyzji,na który nas już stać,ale na koncertach nie
    porafiliśmy się zbliżyć do niego,tak jak na próbach. I tym razem nareszcie się
    udało.Kosztem energii,ale to nic.Poza tym nic się nie popsuło..
    Błyskawicznie wszystko minęło.Ledwie zaczęliśmy,a już ostatnią piosenkę trzeba
    było grać. Kilku piosenek nie śpiewałem sam,bo mi pomagał pierwszy rząd smile
    Dziękuję...
    Na bis Myslovitz i to był już koniec. Trochę rozmów i zwijanie sprzętu.
    Pożegnanie z bardzo przyjemnym i rzeczowym panem właścicielem klubu i do
    Fabryki podróż,a potem do domku.Super tam było.Następny koncert dopiero za dwa
    miesiące,28 grudnia.
    pat
  • 03.11.05, 10:04
    Szkoda, że mnie tam nie było wink
    A jaki numer Myslovitz zagraliście?
    I jak tam muzyka?

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-
  • 03.11.05, 11:10
    Może 28 grudnia uda Ci się przyjechać. Pewnie zagramy wtedy nowe piosenki,te
    które teraz właśnie powstają.Wiedząc,że zepołowi Myslovitz trochę zawdzięczamy,
    prawie zawsze,najczęściej na bis gramy coś z ich repertuaru. W Lidzbarku
    zagraliśmy "Kraków" i "Nienawiść" z płyty "Miłość w czasach popkultury".
    Postanowiliśmy,że będziemy się starali wybierać optymalne terminy na koncerty
    (święta,ferie),aby mogło nas usłyszeć jak najwięcej osób. Zależy mi też,abyś Ty
    nas usłyszał.
    A do muzyki od Ciebie podchodzę ostrożnie.Nie wszystkiego na raz słucham,tylko
    odkrywam i poznaję powoli.Przegrywam na Audio pojedyncze albumy i słucham przez
    kilka dni. Zacząłem od Sigur Rós (Agaeties Byrjun),a teraz słucham Mum (Summer
    make good).Gdzieś po drodze był Portishead,ale nie przypadł mi do gustu.
    Następne w kolejce album to Placebo.Ale to dopiero dziś lub jutro smile
    A w kopercie z płytami była taka kartka z treścią nie do rozszyfrowania dla
    mnie. Wyjaśnisz?
  • 03.11.05, 15:05
    No to świetnie, może rzeczywiście będzie okazja Was zobaczyć, chociaż
    niewykluczone, że znów będę w Wawie.
    Muza jest różna - mój zamysł był taki, byś posmakował dźwięków mniej
    popularnych, ale też kapel grających coś innego niż rock.
    Co do kartki, to nie pamiętam, ale pewnie było kilka słów polecenia i nadziei,
    że ta muza Tobą wstrząśnie wink

    pozdrawiam

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości...
  • 02.11.05, 15:35
    02.11.2005.-14:27

    Echa koncertu w naszych głowach ucichły bardzo szybko,bo po jednym dniu
    odpoczynku zabraliśmy się do pracy.Najpierw oczywiście cały sprzęt w Fabryce
    musieliśmy rozstawić na nowo,bo po koncercie wszystko tak tylko wrzuciliśmy do
    środka i pojechaliśmy do domu. Gdy już wszystko było ustawione,zgodnie z
    założeniem rozpoczęliśmy pracę nad nowymi pomysłami. Początek jak zwykle
    niepewny i dość nerwowy,no bo tak niewiadomo co będzie,co się wydarzy. Jeden by
    chciał ostrzej,drugi łagodniej,a trzeci się spieszy do domu smile Ale tak mozolnie
    i powoli zajęliśmy się przez dłuższą chwilę jednym fajnym pomysłem,który
    pojawił się kiedyś,dawno temu podczas,gdy sobie improwizowaliśmy. Fragment po
    fragmencie,szukając brzmienia, jakiegoś właściwego toru dla tego pomysłu,każdy
    własnych dźwięków i razem ich współbrzmienia,ale też odniesienia do naszej
    wcześniejszej mjuto-twórczości. W ten sposób,dziesiątki razy zaczynając od
    poczatku,za każdym razem o jeden kroczek dalej powstała nowa piosenka,bardzo
    odległa od pierwotnego pomysłu,ale nie tak bardzo odległa muzyce jaką
    gramy.Jest gdzieś w niej coś z brzmienia Comy,Sigur Rós,może Hey nawet i
    Nirvany.Na razie dobrnęliśmy do refrenu.Zobaczymy co wydarzy się dalej,ale nie
    zdziwiłbym się,gdybyśmy zmienili jeszcze kilka razy coś w tym co już jest.
    Wczoraj poszliśmy dalej z tym kawałkiem,ale spróbowaliśmy też zająć się dwoma
    innymi pomysłami.Pierwszy z nich to taki rozkręcający się kawałek bez słów,a
    drugi to pomysł Marcina,który trochę jak Radiohead się zaczyna,a później brzmi
    tak jakoś orintalnie (przynajmniej wczoraj tak brzmiał),ale ma w sobie coś
    bardzo wciągającego.
    Dobrą porę wybraliśmy sobie zrobienie czegoś nowego. Szybko robi się
    ciemno,zapalamy lampkę,a refleksyjny jesienny nastrój sprzyja poszukiwaniom.
    Dotychczas grane na koncertach piosenki też powstały właśnie minionej jesieni i
    zimy.
    Dziś prawie cały dzień,od rana spędziłem z gitarą. Śpiewałem sobie do tych
    naszych nowych dźwięków i wciagnęło mnie to tak bardzo,że nawet do tej pory
    łóżka nie pościeliłem,a ziemniaki na obiad obrałem w ekspresowym tempie.Mam
    nadzieje,że dzisiejsza próba też się nam uda.
    A wczoraj był refleksyjno-przygnębiający dzień,pełen światełek i zapachu
    wosku.Spacerowaliśmy po cmentarzach i tak jakoś nie chciało się ust nawet
    otwierać, by mówić.Walczyć z tym nastrojem,czy poddać się jemu...?
    pat
  • 04.11.05, 23:56
    04.10.2005.-15:14

    Spodobał mi się Mum od pierwszego usłyszenia. Nie wiem na jak długo mnie
    zainteresował,ale uwielbiam takie dźwięki i uwielbiam kiedy muzyka oddziaływuje
    na mnie w ten sposób,że aż chcę się przenieśc tam,skąd pochodzi. W przypadku
    Mum to aż do Islandii smile I poczuć to miejsce i siebie tam przez chwilę. Mam
    nadzieję,że nie piszę czegoś absolutnie niezrozumiałego... smile
    A druga płyta Mum jeszcze przede mną.W międzyczasie poznałem kolejny album
    Sigur Rós (Agaetis Byrjun) i choć podoba mi się mniej niż ten,który dostałem od
    Marcina (przedostatni album) to też zapada w pamięć i też chce się wracać do
    niego.
    Jak zasłuchany w Mum szedłem alejką obok cmentarza to sobie pomyślałem,że tyle
    pięknej muzyki ludzie tworzą na świecie. Gdzieś tam,na przykład w Islandii,a
    potem prawie nieznajomy człowiek poleca mi tę muzykę, wysyła i ja mogę słuchać
    dźwięków,które aż z tak daleka są,które ktoś,gdzieś tak daleko stąd stworzył...
    A my dalej walczymy o jak najlepiej brzmiące nasze nowe utwory. Mam nadzieję,że
    mamy spore możliwości,bo teraz się to tak naprawdę okaże smile Staramy się dawać
    szansę każdemu pomysłowi,chyba nawet zdając sobie sprawę,że nie wszystkie
    wytrzymają próbę czasu. Dziś spróbujemy dwie nowe rzeczy.Jeden kawałek zanosi
    się na taki Placebopodobny,a drugi taki bliżej Coldplaya.Przyjemne,ale
    wyczerpujące jest to zajęcie,takie poszukiwanie właściwej drogi dla pomysłów
    opartych czasem na kilku dźwiękach,albo dwóch akordach.Schematy narzucają się
    same,bo podświadomie chce się zagrać i zabrzmieć tak,jak już się gdzieś
    słyszało.I tak naprawdę nie wiesz,jak bardzo,albo jak niezbyt bardzo Twoje jest
    to co stworzyłeś i grasz.
    Teksty piszą się powoli,bardzo powoli. Teraz dobry jest czas na pisanie.
    Problem spójności tekstu z tłem muzycznym czasem spędza mi sen z powiek smileOj
    długo bym mógł o tym wszystkim,ale na dziś już wystarczy.
    Jest piątek,tradycyjnie życzę przyjemnego łikendu i uciekam na próbę.Pa.
    pat
  • 05.11.05, 23:08
    05.11.2005.-22:21

    Kolejne próby pełne dźwieko-poszukiwań za nami. Teraz cztery dni odpoczynku od
    wspólnego grania. Szkołą trzeba się zająć. Bardzo rzadko mamy tak długie
    przerwy.
    W środe ja i Sam wybieramy się do Warszawy,do Stodoły posłuchać Freak of
    Nature,gitarowego zespołu z Wałbrzycha,mającego już za sobą debiut płytowy. Nie
    słyszeliśmy ich jeszcze na żywo,ale mówi się,że inspirują ich Radiogłowi,że ich
    muzyka przepełniona jest emocjami i że grają bardzo dobre koncerty.Poza tym
    jeszcze trzy zespoły konkursowe (w ramach festiwalu Młode Wilki organizowanego
    prze Stodołę właśnie).To daje cztery gitarowe zespoły w jeden wieczór. Mam
    nadzieje,że uda nam się dotrzeć i posłuchać. Jak wrócę to na pewno podzielę się
    wrażeniami.
    Wracając do naszych nowych kompozycji to mamy ich już cztery.To znaczy udało
    nam się uchwycić dla tych czterech pomysłów aranżacje,które nam samym podobają
    się i po prostu dość dobrze nam się to gra,gdy pomysły ubraliśmy w takie
    właśnie dźwięki.Zgodności oczywiście nie ma,bo najczęściej jest tak,że to co
    mnie się bardzo podoba,bardzo nie podoba się Marcinowi,albo na odwrót smile Sam
    znajduje fajne,przyjemne dla ucha rytmy i idzie to dość szybko do
    przodu.Jeszcze będziemy szukać,dłubać w tym co już mamy i zmieniać,ale wydaje
    mi się,że to co najważniejsze już znaleźliśmy.Ponadto robimy kolejny po Help i
    Wonderful Life bardzo znany utwór we własnej aranżacji,tym razem jest to bardzo
    ładna,polska piosenka,znana chyba wszystkim (nie są to "Czarne oczy" smile. Na
    koniec zostawiliśmy sobie jeszcze jeden pomysł,najlepszy według mnie,nad którym
    od kilku już tygodni pracowaliśmy z Samem. Niedługo przyjdzie czas zagrać go we
    czwórkę.
    No ale tymczasem,tak jak pisałem mamy cztery dni przerwy. W czwartek spotykamy
    się,by przez kilka wolnych dni nagrać kilka piosenek.Co jakiś czas nagrywamy,by
    się oswajać ze specyfiką rejstrowania,bo to nie jest ani proste,ani przesadnie
    przyjemne.To będzie też dobra okazja,by nagrać te nowe rzeczy i posłuchac jak
    one brzmią. Sam na okolczność nagrania wybudował sobie w Fabryce domek
    perkusisty z drewnianych płyt.Samo-konstukcja wygląda dość okazale,masywnie i
    co dziwi,dość solidna jest (nie na taśmę klejącą).Bębny brzmią w niej naprawdę
    dobrze,i najpewniej lepiej niż dotychczas zabrzmia na nagraniu.
    No to tyle. Postaramy się zamieścić na forum wm.pl kilka fotografii z
    nagrania,pod koniec przyszłego tygodnia.Miłego nadchodzącego tygodnia.
    pat
  • 06.11.05, 01:10
    No to niewykluczone, że się spotkamy, bo ja też wybieram się do Stodoły.
    Tylko uprzedzam, że nie będzie zbyt wielu ludzi, więc i odbiór koncertu może nie
    być najlepszy.
    Poproszę o odpowiedź na maila!

    pozdrawiam

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-
  • 07.11.05, 13:59
    to widzimy sie w warszawiesmile...
  • 09.11.05, 22:34
    niestety, jak widzieliście nie udało mi się dotrzeć, ale mam nadzieję, że
    koncert się podobał

    pozdrawiam

    --
    -> muzyka buntu wyznacza rytm
    będący głosem naszej wściekłości... <-
  • 07.11.05, 21:12
    07.10.2005.-21:02

    Myślałem dziś trochę o wakacjach. O koncercie 4 lipca w zatłoczonym i
    przeraźliwie dusznym Sabacie,o słonecznym Węgorzewie pełnym ludzi,muzyki i
    cudownej swobody. Przypomniałem sobie też trzydzieści sierpniowych
    prób,spacery,oglądanie filmów u Marcina,wyjazdy na koncerty,wyprawę po piec dla
    Kosmosa...
    Teraz jest już zimno i trudno. Trzeba się bardzo starać. Czekam na każdy
    piątek, wiosnę i wakacje...
  • 10.11.05, 17:11
    10.11.2005.-16:50

    Dziś nareszcie możemy wrócić do grania. Mi już bardzo brakuje muzyki,zapachu
    naszej próbowni w Fabryce i w ogóle. Wczoraj z Samem byliśmy w Warszawie,w
    Stodole na koncercie,o którym pisałem w sobotę. Z czterech grających zespołów
    nie rozczarował nas tylko ten ostatni,gwiazda wieczoru,czyli Freak of Nature.
    Bardzo emocjonalna muzyka.
    Wróciliśmy o 3 w nocy pociągiem do Działdowa,a już po siódmej pobudka,bo na 9
    byliśmy umówieni na wywiad w redakcji Tygodnika Działdowskiego.Było
    fajnie,ciekawe pytania,miła atmosfera. Byliśmy tylko we dwóch,ja i Sam.O
    koncercie i wywiadzie napiszę już wkrótce,gdy będę miał trochę więcej czasu.
    A jutro rano ruszamy z nagrywaniem demo. Weekend spędzimy pewnie w Fabryce.
    Dużo ciężkiej pracy przed nami.
    A dziś jest czwartek taki prawie jak piątek,bo jutro wolny dzień i dwa następne
    też. Miłego odpoczynku. Idę na próbę.
    pat

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.