Plyty Orchestrion nie słyszałem (i przyznaje ze do dzis zupelnie nie
mam na to ochoty), za to na koncercie byłem (choc nie na tym w
Warszawie) i musze z przykroscia stwierdzic, ze bardzo mnie
rozczarowal...
Po pierwsze: kompozycje były nieciekawe, dosc schematyczne, ciezko
było odróżnić jeden kawalek od drugiego i zakodowac w glowie
jakiekolwiek melodie czy nastroje. Ot, taki background music
wpadający jednym uchem a wypadający drugim. Większość utworow była w
typowym dla Pata średnim tempie, ale nawet kawalki, które w
uwerturze obiecywaly cos innego (np. ballada, wolniejsze tempo,
ladna melodia) po dwoch-trzech minutach upodabnialy się do
wszystkich innych.
Po drugie, ponieważ muzyka grana była przez automaty, nie było w
niej czucia, delikatności, niuansow, po prostu dynamiczny rytm i
zlewajaca się w jeden halas potezna masa dzieku. Nie było tam
zupełnie miejsca na cisze, zwolnienie tempa, zróżnicowanie
dynamiki...
No i po trzecie – i to jest dla mnie najpowazniejszy zarzut – te
maszynki po prostu graly z playbacku!!! Rozumiem, ze technologia
pozwolila Metheny'emu grac za pomoca jednej gitary na jednym
fortepianie, jednym ksylofonie albo jednym zestawie butelek. Ale
nikt mi nie powie ze był on w stanie grac partie tych wszystkich
instrumentow jednoczesnie, a na dodatek solo na gitarze! Zgadzam się
nawet ze mogl zarejestrowac kilka taktow granych na kazdym z
instrumentow i potem w kolko je odtwarzac jako tlo dla swojej
solowki, ale te takty musiałyby się powtarzac, a tak nie bylo… one
musiały zostac zaprogramowane wczesniej! No coz, może nie było w tym
nic zlego, ale ja osobiscie na koncert ide po to żeby usłyszeć
muzyke grana na zywo, a nie odtwarzana, nawet z jakiejs bardzo
skomplikowanej maszynki...
Naprawde, probowalem dostrzec geniusz muzyczny (albo chociaz
inżynierski) Metheny'ego podczas tego dwugodzinnego nużącego
widowiska. I tak naprawde udalo mi się to tylko podczas tych paru
kilkuminutowych przerywnikow kiedy wyłączał cala te maszynerie,
siadal na krzesle z gitara i zaczynal grac prawdziwa muzyke, nie
próbując mnie oszukiwac...