KARNAWAŁ ZAPUSTY OSTATKI Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Nazwa karnawał pochodzi od łacińsko - włoskiego słowa carnavale, którego
    człony caro - mięso i vale - bywaj, oznaczają razem, w wolnym przekładzie,
    pożegnanie mięsa, a wraz z nim wszelkiego rodzaju uczt, zabaw i hulanek oraz
    nieuchronne zbliżanie się Wielkiego Postu.

    Jest to czas liczony od Nowego Roku lub Trzech Króli do wtorku zwanego kusym
    czyli diabelskim, poprzedzającym Środę Popielcową, czas tańców, uczt,
    maskarad i ogólnej wesołości.


    Kolebką europejskich zabaw karnawałowych są kraje śródziemnomorskie, a przede
    wszystkim Włochy.
    W wiekach średnich z obchodów karnawałowych znana była przede wszystkim
    Wenecja; miasto to słynie dotychczas z karnawałowych maskarad.
    Zabawami karnawałowymi także wsławił się Rzym, później również Hiszpania,
    Portugalia i Francja. Z czasem dotarły one na Bałkany, do Rosji, Niemiec
    i innych krajów Europy.

    Najstarsze opracowanie poświęcone karnawałowi polskiemu pochodzi z XVII w.
    Jest to komedia mieszczańska nieznanego autora zatytułowana Mięsopust albo
    Tragicocomedia wydana drukiem w 1622r.
    • 15.02.07, 14:39
      Karnawał polski nazywano Zapustami i nazwy tej używano albo dla całego okresu
      od Nowego Roku do Środy Popielcowej.

      W Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy, był to czas poczęstunków,
      tańców i swawoli.

      Na wsi i w miastach, we wszystkich stanach, bawiono się i stosownie do
      posiadanych środków i zasobów jedzono dużo, tłusto i wypijano wiele mocnych
      trunków.

      Księża bezskutecznie gromili z ambon te zapustne hulanki, wołając ze są od
      diabła wymyślone oraz że ...większy zysk czynimy diabłu trzy dni rozpustnie
      mięsopustując, aniżeli Bogu czterdzieści dni nieochotnie poszcząc.

      W miastach urządzano okazałe i bardzo wystawne uczty i bale, a wśród nich modne
      w Polsce, już w XVI w. kostiumowe bale dworskie zwane redutami.

      Do ulubionych staropolskich rozrywek karnawałowych, urządzanych z wielką
      fantazją, należały szlacheckie kuligi. Była to sanna prowadzona przez
      wodzireja, od dworu do dworu, a w każdym czekała gości uczta i salony
      przygotowane do tańca.

      Kipiący radością, wesoły i huczny, choć inny w charakterze był karnawał
      chłopski, bo i na wsi w zapusty było gwarno, suto i radośnie.
      Karnawał chłopski - ludowe zapusty był czasem pod każdym względem niezwykłym.

      Na wsi bowiem z zabawami zapustnymi, z tańcami i poczęstunkami wiązały się
      zawsze stare i bardzo ciekawe zwyczaje oraz obrzędy na płodność i urodzaj,
      które mieszkańcy wsi, obyczajem swych przodków, odprawiali u schyłku zimy.

      Na wsi, tak jak wszędzie, najweselej i najhuczniej obchodzono ostatni tydzień
      karnawału od Tłustego Czwartku po ostatni kusy wtorek.
    • Tłusty - zapuśny czy inaczej Combrowy Czwartek upływał głównie na jedzeniu
      i piciu.

      We wszystkich domach gotowano dużo obficie kraszonego jadła, kaszy i kapusty ze
      skwarkami, stawiano na stołach słoninę i sadło, a u bogaczy również mięso
      i różne kiełbasy.

      W Tłusty Czwartek nigdzie nie mogło zabraknąć smażonych na tłuszczu słodkich
      racuchów, blinów i pampuchów oraz lepszych i delikatniejszych ciast, pączków
      i chrustów(zwanych faworkami).
      Już w XVII i XVIII w. chlubili się umiejętnością wyrobu doskonałych pączków
      cukiernicy warszawscy.
      Dotychczas dokładnie nie wiadomo jakimi drogami łakocie te przywędrowały do
      Polski.
      Być może jest to przysmak turecki; być może pochodzą z Wiednia.
      Pewne jest natomiast, że zadomowiły się w trwale w tradycji i kuchni polskiej
      i że dotychczas zajadamy się nim i w karnawale i przede wszystkim w Tłusty
      Czwartek.
      W domu smaży się je rzadko i robią to tylko bardzo dobre gospodynie, znane ze
      swych kulinarnych talentów.
      Natomiast przed wszystkimi cukierniami, w Tłusty Czwartek, ustawiają się długie
      kolejki kupujących.

      W przeszłości Tłusty, Combrowy Czwartek był dniem zabaw kobiecych.

      Celowały w nich zwłaszcza przekupki krakowskie.

      Legenda głosi, że ostatni czwartek karnawału wziął swą nazwę od nazwiska
      żyjącego w XVII w. krakowskiego wójta Combra, złego i surowego dla kobiet
      rozstawiających swe kramy i handlujących na krakowskim rynku.
      W rocznicę śmierci wójta (rzekomo w Tłusty Czwartek) krakowskie kramarki,
      a także służące i wyrobnice urządzały wielką zabawę.

      Z czasem stała się ona dorocznym zwyczajem krakowskim.

      Wybierały spośród siebie marszałkową i - za krzywdy i poniewierkę jakich
      niegdyś doznawały od wójta Combra - brały odwet na wszystkich przechodzących
      przez rynek mężczyznach, a już zwłaszcza tych nieżonatych.
      Wprzęgały ich do kloca i kazały go ciągnąć za to, że wywinęli się od
      małżeńskich obowiązków, ściągały z nich futra i szuby, stroiły - na
      pośmiewisko - w słomiane wieńce, a nawet włóczyły po rynku, zmuszając do
      tańca i nieprzystojnych podskoków najpoważniejszych nawet mieszczan
      krakowskich. Trwało to tak długo, aż wykupili się brzęczącą monetą.

      Tłusty Czwartek był jednak tylko wstępem do hucznych zabaw i różnorodnych
      zwyczajów, które odbywały się w ostatnie trzy dni karnawału.
    • Ostatnie trzy dni karnawału nosiły także staropolską nazwą Mięsopust (od
      słów mięsa - opust, czyli pożegnanie, opuszczenie, pożegnanie mięsa).

      Nazywano je również ostatkami, kusymi (diabelskimi) dniami, kusakami,
      dniami zapuśnymi. Obecnie "OSTATKAMI" nazywane już są nie trzy dni co wręcz
      ostatnie godzny ZAPUSTÓW, a konkretnie wtorek przed POPIELCEM.

      Podczas tych dni starano się najeść do syta dobrych rzeczy, aby przed
      zbliżającym się Wielkim Postem, wytańczyć, wybawić, wyśmiać i wykrzyczeć.
      Tańczono więc do upadłego w domach i w karczmach, a na ulice wsi, miasteczek
      i przedmieść wielkomiejskich wychodziły korowody wesoło pląsających
      i płatających figle przebierańców.

      Przebieranie się i wkładanie masek, czy choćby tylko czernienie sobie twarzy
      sadzą, było w ostatki regułą.

      Na wsi, która najdłużej zachowywała dawne swe zwyczaje, biegały po drogach
      i przychodziły do domów przebrane postacie, a wśród nich postacie zwierzęce,
      znane z wcześniejszych obchodów kolędniczych: koza, turoń, niedźwiedź i konik,
      a także bocian i żuraw (zwiastuny wiosny.
      Wierzono powszechnie, że wraz z nimi przychodzi do domów dostatek i urodzaj.

      W miastach - po ulicach biegali mężczyźni poprzebierani za kobiety, czarne,
      rogate diabły i inne cudacznie przyodziane postacie, zaczepiając przechodniów,
      porywając ich do tańca, ściskając i całując, a przy okazji czerniąc im twarze
      i ubrania sadzą.

      Wszyscy bez wyjątku przebierańcy natarczywie domagali się datków.
    • Ostatki - aniouek1 z 28.02.06, 16:37
      ---------------------------------------------------------

      Następny dzień - Środa Popielcowa oznacza początek oczekiwania na Wielkanoc.

      Ostatni dzień karnawału (wtorek), w Wielkopolsce zwany jest Podkoziołkiem.
      Inna nazwa ostatniego dnia karnawału to również "śledzik", a zabawy nazywane
      były i są nadal "śledziówkami"

      Pod koniec zabawy - na trochę przed północą przed Popielcem - stawiano na
      stołach tak zwany podkurek, to jest kolację składającą się z jaj, mleka
      i śledzi, która miała symbolizować przejście od mięsopustnych do postnych
      potraw.

      --
      pl.wikipedia.org/wiki/Ostatki
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11087&w=37641999&a=37641999
      • dzis tutaj zajadaja sie tymi bulami

        img461.imageshack.us/my.php?image=22c6f9675ps.jpg
        to ciasto jak na drozdzowke z kardamonem,wypelnia sie pozniej srodek masa
        migdalowa i bita smietana....pychotka,tez nie mozna zjesc za wiele bo sa syte,
        zawsze jedna sztuke zaliczam i niemal pekam smile)
        --
        Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
        nie gaś nigdy światła nadziei
        (Bob Dylan)
        • ><crying(((º>`·.¸¸.· ;´¯`·.¸¸>
          aniouek1 28.02.06, 21:59 + odpowiedz
          ---------------------------------------------------------------

          jeszcze troszku i...śledzik z żurem postnym zajmie miejsce na stole tych
          frykasów rozmaitych: szynków, kiełbasków, pączuszków, faworków i Kendusinych
          bułków z kardamonem, migdałami i bitą śmietanką też wink

          --
          prosze...piszcie listy do szuflady nie czekając na odpowiedź
          - może...cud się zdarzy...?! smile www.szufladalistopisow.prv.pl
          • dla mnie OK,taki postny obiadek smile
            lubie sledzie i mozna z nich sniadanie porzez obiadek do kolacji zajadac,
            zupki tez lubie,choc z zorkiem to klopot,torebki z polski przywiezione sie
            pokonczylysad(
            w tym roku zjadalm tylko jedna taka "bule",sycace i powoduje smak tluszczu u
            mniesad
            --
            Nawet jeśli niebo zmęczyło się błękitem,
            nie gaś nigdy światła nadziei
            (Bob Dylan)
    • karnawałowych no i tak...po prostu jak to wygląda tam gdzie jesteście
      i w różnych krajach i na lądach różnych. Karnawał jednak trochę czasu trwa.
      Czym różnią się pierwsze od środkowych a te od ostatkowych dni karnawałowych?
      Bez czego Wy sami nie uznalibyście karnawałowego okresu za udany?

      Prosze...poopowiadajcie troszku bo to napewno baaaardzo interesujące

      --
      prosze...piszcie listy do szuflady nie czekając na odpowiedź
      - może...cud się zdarzy...?! smile www.szufladalistopisow.prv.pl
    • No tak.....Dzien ogolnej wesolosci a mnie jakos niebardzo
      wesolo.Taki jakis "samotny Katajew" tutaj rezyduje.Czuje sie jak
      rozbitek na tratwie.Ale rozbitek nie moze stracic nadziei wiec i ja
      nie trace.Moze zagladnie jakas dobra dusza? Jakis ludek szufladkowy.
      • marucha1 napisał:

        > No tak.....Dzien ogolnej wesolosci a mnie jakos niebardzo
        > wesolo.Taki jakis "samotny Katajew" tutaj rezyduje.Czuje sie jak
        > rozbitek na tratwie.Ale rozbitek nie moze stracic nadziei wiec i
        ja
        > nie trace.Moze zagladnie jakas dobra dusza? Jakis ludek
        szufladkowy.

        zaglądam - nie bardzo dobra ale jestem i dodaję Ci otuchy ze
        wszystkich sił byś nadziei nie tracił bo jak widzisz - sam nie
        jesteś.

        A co do karnawału i ogólnej wesołości to przyznaję, że ....nie
        dostrzegam ani karnawału ani wesołości tyle tylko zauważyć zdążyłam,
        że dziś OSTATKI karnawału. Jutro POPIELEC!
        --
        prosze...piszcie listy do szuflady nie czekając na odpowiedź
        - może...cud się zdarzy...?! smile www.szufladalistopisow.prv.pl

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.