Dodaj do ulubionych

opinie o szkołach podstawowych Kabaty

03.12.10, 20:51
Niedawno przeprowadziłam się na Kabaty, a od września 2011 moja córka pójdzie tam do szkoły podstawowej. Zastanawiam się nad jedną ze szkól:
- publiczna Wilczy Dół (najbliżej)
- Primus (wysoki poziom, ale podobno duża rotacja nauczycieli, konflikty i konsumpcyjne podejście do życia niekórych dzieci/rodziców)
- szkoła Niepokalanek (najwyżej w rankingach).
Prosiłabym o opinie rodziców, których dzieci chodzą do tych szkół.
Szczególnie interesuje mnie: poziom nauki języków obcych, indywidualne podejście do dziecka, warunki, zajęcia dodatkowe, świetlica - godziny zajęć w szkole - jak radzą sobie z tym rodzice wracający z pracy o 17:30-18.
Nie znam jeszcze wielu rodziców w w tych okolicach, będę więc wdzięczna za wszelkie opinie.
Edytor zaawansowany
  • jan-w 04.12.10, 10:56
    Musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcesz posłać dziecko do szkoły wyznaniowej, czy normalnej. I ile jesteś gotowa (i będziesz w stanie) płacić. Nie każdego stać na płacenie np 1000 zł miesięcznie za szkołę.
  • marek.dumle 04.12.10, 13:29
    A do Niepokalanek można się w ogóle dostać? Jeżeli tak, to radzę rozważyć...

    Wilczy Dół przeładowany uczniami, ale zapewne da się to wytrzymać.

    Primus... Jeżeli Twój samochód jest w stanie zrobić wystarczająco duże wrażenie na kolegach/koleżankach córki to z pewnością warto rozważyć.
  • chiara76 04.12.10, 14:08
    marek.dumle napisał:

    > A do Niepokalanek można się w ogóle dostać? Jeżeli tak, to radzę rozważyć...

    też mnie to zastanawia, tym bardziej, że słyszałam, że nie da się ot tak zapisać, "z miejsca", ale być może się mylę. Moja kuzynka próbowała usilnie i nic z tego nie wyszło.
    >
    > Wilczy Dół przeładowany uczniami, ale zapewne da się to wytrzymać.

    czy dalej dzieci uczą się tam na dwie zmiany?
    >
    > Primus... Jeżeli Twój samochód jest w stanie zrobić wystarczająco duże wrażenie
    > na kolegach/koleżankach córki to z pewnością warto rozważyć.


    --
    Japonia
    Kryminały i sensacje
  • marek.dumle 04.12.10, 14:34
    > czy dalej dzieci uczą się tam na dwie zmiany?

    Dochodziły nawet wieści o trzech zmianach, ale mogło się to zmienić...
  • juleg 05.12.10, 08:44
    Na Wilczym Dole raczej indywidualnego podejścia do ucznia nie uświadczyszuncertain
    Słyszałam, że ta na Teligi jest fajna.
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/gb/vi/9j1z/gjETNjcTHTETnvDpqA.jpg
    www.pomoz-amelce.pl/
  • ancymon123 07.12.10, 11:47
    To bardziej Natolin, ale ma ktoś może informacje o SSP NR 1 STO im. Jeziorańskiego -podstawówka jest jakoś między Na Uboczu a Belgradzką (oddział z Polinezyjskiej 10). A państwowa podstawówka interesująca mnie to: Szkoła Podstawowa nr 336 im. Janka Bytnara "Rudego" ul. Małcużyńskiego 4. Bedę wdzieczna za opinie o szkołach.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdk6nlfnmtiez8.png
  • agatka_s 07.12.10, 15:57
    > To bardziej Natolin, ale ma ktoś może informacje o SSP NR 1 STO im. Jeziorański
    > ego -podstawówka jest jakoś między Na Uboczu a Belgradzką (oddział z Polinezyjs
    > kiej 10). A państwowa podstawówka interesująca mnie to: Szkoła Podstawowa nr 33
    > 6 im. Janka Bytnara "Rudego" ul. Małcużyńskiego 4. Bedę wdzieczna za opinie o s
    > zkołach.

    Z całym szacunkiem, ale moim zdaniem zanim zapyta się o opinie o szkole osób kompletnie nieznanych, to dobrze byłoby sobie wyrobić własne zdanie np choćby co do tego gdzie dana szkoła się mieści (nie mówiąc już o tym aby poprostu do szkoły się wybrać i sprawdzić organoleptycznie)...Ja bym zaczęła od swojego wrażenia, a dopiero potem bym go jakoś konfrontowała z opiniami innych.

    STO nr 1 mieści się na ul. Braci Wagów (cześc zajęc jest w tzw NOK, dla zerówki i pierwszych klas), na Polinezyjskiej jest gimnazjum. Jest to przyzwoita szkoła, kameralna co ma wady i zalety, ale nie jest to napewno szkoła dla snobów tak jak Primus (choć czasem i tu rodzice jeżdzą nie najgorszymi samochodami), w STO raczej dzieci do 18.oo nie przechowują. Uczą solidnie, ale bez fajerwerków. Zaletą jak na Ursynów jest jednozmianowość i małe klasy.
  • ancymon123 07.12.10, 16:00
    Właśnie tam byłam i szkoła jest na Braci Wagów, ale na stronie www napisane jest, że adres to Na Uboczu 3, a siedziba na Polinezyjskiej smile, dlatego napisałam tak "na oko", bo nie wiedziałam, który adres podać.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/k0kdk6nlfnmtiez8.png
  • julita77 07.12.10, 13:08
  • marek.dumle 07.12.10, 17:46
    Istnieje smile
    W tym roku co prawda przeciążona bo rozebrali pawilon, więc wciąż rozrastająca się podstawówka i gimnazjum wzajemnie się duszą...
  • lusiaaa 21.12.10, 10:08
    marek.dumle napisał:

    > Istnieje smile
    > W tym roku co prawda przeciążona bo rozebrali pawilon, więc wciąż rozrastająca
    > się podstawówka i gimnazjum wzajemnie się duszą...

    A cos wiecej: poziom, relacje miedzy uczniami nauczycielami dyrekcja rodzicami?
    A kiedy bedzie nowy budynek, ma ktos jakies sprawdzone informacje?
  • dwunastnica 03.01.11, 16:27
    > A cos wiecej: poziom, relacje miedzy uczniami nauczycielami dyrekcja rodzicami?
    Ja jestem z tych relacji bardzo zadowolony. Szczególnie kontakt z panią dyrektor jest bardzo dobry.
  • marek.dumle 04.01.11, 11:34
    > A cos wiecej: poziom, relacje miedzy uczniami nauczycielami dyrekcja rodzicami?

    Nauczyciele, jak nauczyciele. Różni. Są świetni i są też "krzykacze".
  • mami7 09.12.10, 21:01
    Primusa nie polecam. Poczytaj o tej szkole. Nie jest to "typowa" szkoła podstawowa, nawet niepubliczna. Zależy oczywiscie, co kto lubi, albo jak che wychowywac dziecko.
    Nieważna juz wielkosc samochodu, domu, czy portfela.

    Jeśli to ma być szkoła niepubliczna to znajomi chwalą STO nr 1.
    Do Niepokalnek teraz będzie się już chyba cięzko dostać, ale zawsze lepiej spytać u źródła. Zastanów się tylko, czy odpowiada Ci szkoła prowadzona przez zakonnice...

    Szkoły publiczne na Ursynowie, czy zawężąjąc na Kabatach i Natolinie są generalnie całkiem niezłe, ale zatłoczone, a co za tym idzie ciezko o NIEzmianowosc i indywidualne
    podejsćie. ale na poziomie klas 0-3 wszystko zalezy od nauczyciela na jakiego się trafi.
    z tym różnie bywa.
  • kasia20052007 09.12.10, 23:22
    Dziękuję za wszystkie opinie. Chętnie dowiedziałabym się więcej od rodziców dzieci, które aktualnie chodzą do tych szkół.

    Mami 7, co masz na myśli pisząc, że Primus nie jest typową szkołą?

  • formelka1 10.12.10, 09:22
    My z kabat jeździmy na ZWM, klasa sportowa pływająca.Jesteśmy ze szkoły zadowoleni.

    pzdr,
    ff
  • agatka_s 10.12.10, 15:19
    Ja nie wiem co na mysli ma Mami7, ale ja mam Primusa vis a vis i obserwuje.

    Dla mnie Primus, to prywatne przedsięwzięcie biznesowe tj szkoła dla dzieci ludzi bardzo zajętych, zamożnych i chcących całą odpowiedzialność za rozwój dzieci scedować na szkołe. Taka szkoła "supermarket", dający klientowi wszystkiego czego potrzebuje za wysokie czesne.

    Stąd światła na świetlicy często i około 20.00 i możliwość że szkoła załatwi wszystko-odrabianie lekcji, spędzanie wolnego czasu, zajęcioa poza szkolne. Szkoła jest śliczna, super wyposażona itp, ale mam wrażenia że głównie jest zrobiona pod gust klienta-rodzica, nie wiem czy rzeczywiście interes dzieci jest tam najważniejszy. No ale to moje obserwacje, nie muszą one być prawdziwe.

    Szkoły społeczne z załozenia są inne. Biednie tam i niekomfortowo, a do tego trzeba jako rodzic udzielać się na rzecz szkoły, i to mimo że czesne nie jest jakoś drastycznie niższe (troche jest, ale to też spory wysiłek finansowy).
  • nula45127 11.12.10, 01:35
    Agatko_s wydajesz opinię o szkole, o której nie masz pojęcia. Nie wiesz o tym, że szkoła kończy pracę o 17-tej, a potem wynajmuje klasy np. szkole językowej, nie zwiazanej z primusem. Stąd światło do 20-tej.

    Wsiekło mnie jak napisałaś że jest to...

    "szkoła dla dzieci bardzo zajętych, zamożnych i chcących całą odpowiedzialność za rozwój dzieci scedować na szkołe. Taka szkoła "supermarket", dający klientowi wszystkiego czego potrzebuje za wysokie czesne.

    Jak można wypowiadać opinie o szkole nie mając żadnych z nią związków.

    Owszem czesne jest wysokie- około 1500 złotych- ale zadnych ulg dla ucznów. Wymagania wobec ucznów są wysokie, ale oferta szkoly jeszcze wyższa.

    Tenis, basen, 5 godzin angielskiego tygodniowo, francuski, niemiecki, hiszpański do wyboru po 4 godziny, wiele kółek od tańca po matematykę.

    Zastanawiasz się, czy interes dzieci w tej szkole jest najważnieszy? Gdybyś tam miała swoje dziecko nie nie mialabyś wątpliwości.
  • protozoa 11.12.10, 16:02
    Proponuję wejść na stronę Primusa, żeby przekonać się, że agatkowe "rewelacje" o zajęciach pozalekcyjnych do 20.00 to opowieści co najmniej przesadzone. Zajęcia kończą się w granicach 17.00 a potem szkoła organizuje szkolenia ( w tym internetowe dla DOROSŁYCH), wynajmuje sale szkole językowej itd.
    Szkoła jest dla ludzi dość zamożnych ( nie każdy może sobie pozwolić na czesne w granicach półtora tysiąca złotych), ale jedni są bardziej zajęci inni mniej, jedni usiłują scedować wszystko na szkołę inni nie. I tacy i tacy rodziece są we wszystkich szkołach - także publicznych . I mniemam, że i tu i tam są dzieci zadbane i zaniedbane wychowawczo.
    Ale jak już jesteśmy przy zajętych rodzicach to chyba lepiej, że dziecko jest pod opieką w szkole i uczestniczy w różnego rodzaju kółkach - tu znów odsyłam na stronę internetową- niż by miało siedzieć przed telewizorem czy internetem w domu, albo włóczyć się nie wiadomo gdzie. Z tego co widzę oferta zajęć jest ogromna i ciekawa, ale chyba nie obowiązkowa - jest więc propozycja, ale nie ma przymusu.
    Szkoła jest ładna i czysta, utrzymanie kosztuje.
    Jest do niej sporo chętnych i , co już mniej mi się podoba, do zerówki jest coś w rodzaju egzaminu. Zastanawiam się czy ma to sens. Egzamin coś sprawdza, ale test robiony 5-6 latkom sprawdza dyspozycję dziecka w danym dniu. Z drugiej strony przy takim zainteresowaniu szkolą trzeba robić jakąś selekcję, żeby nie było np. konkursu protekcji.
    Nie jest prawdą, że super ciuchy i super samochody wyznaczają pozycję dziecka w szkole. Parę lat temu skończył tę szkołę syn moich przyjaciół. Zapewniam, że ci ludzie byli jednymi z gorzej sytuowanych rodziców w tej szkole ( co nie oznacza, że przymierali głodem, ale całkiem średni samochód, mieszkanie wcale nie z górnej półki , ciuchy nie zawsze markowe, wakacje nie koniecznie na Seszelach itd), a ich syn bardzo popularnym i lubianym uczniem. Tak więc i tu ocena Primusa jest niepełna i tendencyjna.
    Czy interes dziecka jest najważniejszy? Sądzę , że tak. Poczytajcie stronę internetową szkoły pod kątem oferty, zajęć sportowych, opieki, wycieczek. Przyjrzyjcie się statystykom i wynikom sprawdzianów.
  • agatka_s 11.12.10, 16:44
    Przepraszam bardzo, ja mam prawo do opinii. To jest MOJA opinia co bardzo wyraźnie napisałam, nie fakty, czy jakaś prawda objawiona. Napisałam na jakiej podstawie mam tę opinię-na podstawie obserwacji przez okno i bardzo bliskiego sąsiedztwa przez mniej więcej ostatnie 10 lat i wielokrotnego obserwowania i słuchania, i rodziców i dzieci które do szkoły uczęszczają (tak apropos to napisałam wyraźnie że widzę światła w oknach świetlicy, ja wiem gdzie jest świetlica bo tam byłam osobiście, i z tego co wiem to akurat tam zajęcia angielskiego się nie odbywają, widzę też regularnie dzieci z tornistrami (a w zasadzie z plecakami na kółkach , bo widzę że to jest styl dominujacy w tej szkole wink i rodziców wychodzących bardzo późno ze szkoły). Ze szkołą i rodzicami miałam też doczynienia raz bardzo blisko gdy doszło do rozjechania trawnika przed moim osobistym blokiem, nie był to kontakt bardzo miły i jak na placówkę której misją powinno być wychowywanie dzieci między innymi w poszanowaniu cudzej własności, nie wypadło to najlepiej, mimo wszystko interes klienta szkoły był istotniejszy dla szkoły niż interes otoczających szkołe mieszkańców, nie mówiąc o poszanowaniu prawa. Dosyć wyraźnie dano mi do zrozumienia że osoby których dzieci chodzą do TEJ szkoły, muszą przecież gdzieś parkować, nie ma znaczenia że rozjeżdzając trawniki wokoł (dotyczyło to sytuacji gdy dzieci wyjeżdzały na wycieczke czy coś i rodzice naprawde rozjechali nam trawniki). Zero jakiejś refleksji że to jednak tak ciut nie w porządku zniszczyć coś komuś....

    Można ze mną polemizować, ale proszę mi nie zabraniać mieć zdania i jego artykułowania.


    A co najważniejsze ja Primusa nie krytykuje, poprostu uważam (od wielu lat od kiedy na tym forum toczy się dyskusja o tej szkole zresztą) że jest to specyficzna szkoła dla specyficznej klienteli (przy czym raz jeszcze powtórze tu klientem jest RODZIC, w mniejszym stopniu dziecko, a to akurat wiem po moich osobistych kontaktach ze szkołą 6 lat temu). Każdy wybiera to co mu odpowiada i tyle np te wszystkie zajęcia o których piszesz na miejscu zamiast kontaktu z własnym dzieckiem (no bo jeśli się skorzysta z tych wszystkich zajęć no to nie ma zmiłuj, kontakty z rodzicami raczej ograniczone do późnych wieczoróe i weekendów i szkoła jest zamiast kontaktu z rodzicem, zabawy itp, i to miałam na myśli czy jest to w interesie dzieci ....). To jest kwestia wyboru czy wybiera się szkołę która zapewnia te wszystkie baseny, szachy i inne języki tak że wkłada się dziecko o 8.00 odbiera o 20.00, ale z dzieckiem mało się widuje, czy inaczej mniej wypasioną szkołę ale z dzieckiem spędza się trochę więcej czasu i UWAGI, nawet tylko jeżdząc z dzieckiem na zajęcia na drugi koniec miasta...Każdy wybiera sam nie tylko szkołę ale też i sposób życia. No i to jest idealna szkoła dla tych co taki styl życia i wychowania dzieci wybrali (co nie oznacza że nie chodzą tam np dzieci mam niepracujacych, może i tak być).

    Pozdrawiam

  • protozoa 11.12.10, 18:19
    Czy widzisz coś złego w plecakach na kółkach? Ja nie, co więcej uważam, że są zdrowsze dla kręgosłupa niż przerzucane przez ramię plecaki czy torby.
    Podobnie jak Ty miałaś scysję z rodzicami, którzy rozjechali Ci przed domem trawnik tak i ja z parafianami kościoła p.w Ojca Pio. Też mili ludzie: rozjeżdżają trawniki, parkują tak, że w czasie mszy nie tylko nie można przejechać ale nawet przejść, a na zwróconą uwagę wymyslaja per "ty komuchu, ty świnio". I co ma to wspólnego z miłością bliźniego swego czyli naczelną zasadą głoszoną przez kościół katolicki? Nic. I czy upowaznia mnie do twierdzenia, ze WSZYSCY katolicy to ludzie, którzy nie tylko nie szanują cudzej własności ( rozjeżdżone trawniki czy porysowane samochody) ale i chamy (wymyslanie w ordynarny sposób). Nie! Jest jakaś garstka ludzi zachowująca sie w ten sposób. Tak jak dla części rodziców z Primusa ICH interes ( tu samochodowy) jest najważniejszy tak i wiernych z parafii Ojca Pio. I tu i tam zero refleksji. Ale są i inni.
    Krytykujesz, krytykujesz Primusa i to nie tylko w tym watku. Wolno Ci, od tego jest forum. Przedstawiasz swój punkt widzenia, z którym inni mają prawo się nie zgodzić.
    Znam rodziców uczniów tej szkoły i sa naprawdę bardzo rózni. Portret, że są to ludzie, którzy za 1500 zł chca mieć dziecko z głowy i zminimalizować z nim kontakt jest jednostronny i nieprawdziwy. Są i tacy i tacy. Znam rodziców ze szkoły na Małcużyńskiego ( publiczna podstawówka), którzy nie organizowali żadnych zajęć a dzieci gros czasu spędzały przy telewizorze/komputerze. A jeśli uczyły się języków obcych poza szkoła ( ta oferowała minimalną liczbę godzin) to w Sokratesie i to nieregularnie.
    Powtarzam - zajęcia pozalekcyjne nie są obowiązkowe i jeśli ktos nie chce może zaraz po lekcjach iść do domu, do babci na obiad, z mamą do kina, z tatą na mecz, z sistrą do koleżanki. Ale jeśli chce uczestniczyć w zajęciach to może. Między MOZE a MUSI jest róznica. Tu się chyba zgodzimy.
    Znasz Primusa - jak sama przyznajesz- bardzo wyrywkowo. Ktoś rozjeździł Ci trawnik, gdzieś paliło się światło, z kimś rozmawiałaś.
    Nie ma szkoły idealnej, ale ta jest dobra. Dużo oferuje- poczytaj co jest na stronie internetowej, jest bezpieczna, przestronna.
  • agatka_s 11.12.10, 19:27
    protozoa napisała:

    > Czy widzisz coś złego w plecakach na kółkach? Ja nie, co więcej uważam, że są z
    > drowsze dla kręgosłupa niż przerzucane przez ramię plecaki czy torby.
    > Podobnie jak Ty miałaś scysję z rodzicami, którzy rozjechali Ci przed domem tra
    > wnik tak i ja z parafianami kościoła p.w Ojca Pio. Też mili ludzie: rozjeżdżają
    > trawniki, parkują tak, że w czasie mszy nie tylko nie można przejechać ale naw
    > et przejść, a na zwróconą uwagę wymyslaja per "ty komuchu, ty świnio". I co ma
    > to wspólnego z miłością bliźniego swego czyli naczelną zasadą głoszoną przez ko
    > ściół katolicki? Nic. I czy upowaznia mnie do twierdzenia, ze WSZYSCY katolicy
    > to ludzie, którzy nie tylko nie szanują cudzej własności ( rozjeżdżone trawnik
    > i czy porysowane samochody) ale i chamy (wymyslanie w ordynarny sposób). Nie! J
    > est jakaś garstka ludzi zachowująca sie w ten sposób. Tak jak dla części rodzic
    > ów z Primusa ICH interes ( tu samochodowy) jest najważniejszy tak i wiernych z
    > parafii Ojca Pio. I tu i tam zero refleksji. Ale są i inni.


    Nie zrozumiałaś mnie. Ja wiem że ludzie są różni, i to nie stanowi dla mnie jakiegoś powodu do oburzenia. Ja mówie o reakcji szkoły-instytucji bądź co bądź mającej na celu przekazywanie wartości, dającej przykład swoim wychowankom. Kilka dni po tym jak trawniki zostały rozjechane ja poszłam do szkoły, do sekretariatu. Poprosiłam o rozmowę z kimś kto szkołą kieruje, niestety nie wiem kto to był dokładnie bo mimo że ja się przedstawiłam zarówno z imienia i nazwiska, oraz powiedziałam że jesrem sąsiadką z naprzeciwka, pani mi się niestety nie przedstawiła. Powiedziałam co się stało kilka dni temu, i poprosiłam aby na kolejnym zebraniu rodzice zostali uprzejmie poproszeni aby trawników sąsiadów nie rozjeżdzali. Powołałam się na to że szkoła powinna dbać o dobre stosunki z lokalną społecznością i poprosiłam aby pośredniczyła w tej sprawie. Niestety pani mi powiedziała to co powiedziałam "rodzice uczniów tej (z naciskiem na TEJ) szkoły mają samoichody i muszą je parkować" no i to było "natyle". Podziękowałam i wyszłam, ale swoją opinię o szkole (którą nabyłam kilka lat temu gdy postanowiłam do szkoły się wybrać aby się czegoś dowiedzieć) ugruntowałam.
    > Krytykujesz, krytykujesz Primusa i to nie tylko w tym watku. Wolno Ci, od tego
    > jest forum. Przedstawiasz swój punkt widzenia, z którym inni mają prawo się nie
    > zgodzić.

    Nie krytykuje Primusa. Są rodzice dla których taka szkoła jest IDEALNA, i ja o tym pisze. Sama gdybym pracowała 24h na dobę, a wśród moich znajomych wartością byłoby że dzieci chodzą do szkoły prywatnej, za bardzo wysokie czesne, a na dodatek uczą się pięciu języków i baletu i ja nie musze już niczym się zajmować (bo pracuje 24h na dobę i przecież nie mam czasu...), to napewno bym taką szkołę wybrała. Tylko nie każdemu zależy aby dziecko spędzało w szkole 9h (załózmy że tak jak piszecie szkoła działa "tylko" do 17.00) codziennie.
    > Znam rodziców uczniów tej szkoły i sa naprawdę bardzo rózni. Portret, że są to
    > ludzie, którzy za 1500 zł chca mieć dziecko z głowy i zminimalizować z nim kont
    > akt jest jednostronny i nieprawdziwy. Są i tacy i tacy. Znam rodziców ze szkoły
    > na Małcużyńskiego ( publiczna podstawówka), którzy nie organizowali żadnych za
    > jęć a dzieci gros czasu spędzały przy telewizorze/komputerze. A jeśli uczyły si
    > ę języków obcych poza szkoła ( ta oferowała minimalną liczbę godzin) to w Sokra
    > tesie i to nieregularnie.

    Ja nie pisze o rodzicach, ja pisze o szkole i o tym co oferuje, a oferuje to że dziecko może być w szkole cały dzień i że szkoła de facto może przejąć gros odpowiedzialności (i czasu poświęconego) za edukacje, wychowanie, rozrywke i emocje dzieci. Dla bardzo wielu klientów tej szkoły to napewno coś za co warto zapłacić (bo pracują 24h na dobę...). Niewiele szkół to oferuje i to jest to o czym pisze dla wielu klientów-rodziców to oferta idealna. Nie wiem tylko czy to oferta idealna dla dzieci....

    > Powtarzam - zajęcia pozalekcyjne nie są obowiązkowe i jeśli ktos nie chce może
    > zaraz po lekcjach iść do domu, do babci na obiad, z mamą do kina, z tatą na mec
    > z, z sistrą do koleżanki. Ale jeśli chce uczestniczyć w zajęciach to może. Międ
    > zy MOZE a MUSI jest róznica. Tu się chyba zgodzimy.

    No nie sądze że gdyby na zajęcia chodziły tylko jednostki to szkole opłacałoby się organizować te zajęcia. To jest BIZNES i ten biznes opiera się na tym że klientowi oferuje się to czego on oczekuje i chce. Skoro jest popyt na zajęcia i trzymanie dzieci do nocy i są tacy którzy chcą za to zapłacić to taki biznes się kręci. Skoro są te miliony zajęć to oznacza że klienci tego oczekują i głosują nogami. Jeśli do szkoły zaczną dzieci posyłać rodzice którzy wolą zamiast trzymania dzieci do nocy spędzać z nimi czas, to model biznesowy się zmieni, zamiast szkoły otworzy się fabrykę guzików...

    > Znasz Primusa - jak sama przyznajesz- bardzo wyrywkowo. Ktoś rozjeździł Ci traw
    > nik, gdzieś paliło się światło, z kimś rozmawiałaś.
    > Nie ma szkoły idealnej, ale ta jest dobra. Dużo oferuje- poczytaj co jest na st
    > ronie internetowej, jest bezpieczna, przestronna.

    Tak to jest bardzo dobra szkoła dla zamożnych i zajętych klientów, którzy za sporą kasę oczekują-zajęć, bezpieczeństwa, komfortu i miłego otoczenia, czasu spędzonego z ich dziećmi+miejsca do zaparkowania swoich samochodów (nawet na trawnikach sąsiadów)...I szkoła to oferuje na 100%.
  • protozoa 12.12.10, 10:00
    Tak, klient nasz pan. Zadowolony klient.
    I po stokroć wole szkołę, która za czesne coś oferuje - a w tym przypadku są to atrakcyjne zajęcia, niz duzo gada, bierze mniejsze czesne a zajęć brak lub są byle jakie.
    Gdybym miała dzieci w wieku szkolnym oddałabym ostatnią koszulę za to, żeby były bezpieczne. I chyba zrobiłoby to większość rodziców.
    Wolałabym spędzić z dziecmi czas ( tak czas!) na spacerze niż w samochodzie wożąc je na zajęcia dodatkowe.
    Wolałabym, żeby dzieci zjadły w szkole ciepły posiłek niż opychały się kanapkami.
    Wolałabym, żeby np. chemii uczyły sie w dobrze wyposażonej pracowni niż czytały o doświadczeniach z ksiązki. A tak jest w większości szkół.
    I nie jest prawdą, że są tam WYŁACZNIE dzieci bardzo zapracowanych rodziców. Oczywiście są i takie podobnie jak w większości szkół. Tylko w sytuacji, gdy szkoła oferuje świetlicę czynna do 16.00 i kółko teatralne, które odbywa się raz na dwa tygodnie to....dziecko tych zapracowanych rodziców idzie samo do domu, opycha się chipsami a popołudnie i wieczory spędza przed telewizorem. Czasem babcia zawiezie na angielski czy basen, czasem sąsiadka na korepetycje.
    Tylko w szkole czynnej do 16.00 tego sie nie widzi. Te dzieci wcale nie sa bardziej dopilnowane.
    Primus proponuje - i z tego co wiem nie sa to zajęcia odpłatne. Tak więc biznes odpada. Czy przychodzi 4 dzieci czy 20 nauczyciel i tak jest.
    Zajęcia sportowe - chwała szkole za to. Gros dzieci nie rusza się, krzywe kręgosłupy to dzis norma a jedyną aktywnościa ruchową jest ćwiczenie mięśni nadgarstka przy grze komputerowej. Tak więc basen, tańce, tenis są błogosławieństwem.
    Znasz Primusa wyrywkowo, krytykujesz go z rozjechany trawnik. Nie popieram niszczycieli trawnika, ale są oni wszędzie .
  • agatka_s 12.12.10, 13:30
    Protozoa, zgadzam się z Tobą w 100% !!!

    Primus to szkoła supermarket, a w zasadzie taki "drive-in" przywozisz dziecko rano, a odbierasz wieczorem nauczone, nakarmione, usportowione i uduchowione, gdyby jeszcze czytali przed snem i dawali buziaka na dobranoc, to już byłby ideał kompletny, ale pewnie i za jakiś czas i taką "usługę" sprzedadzą, a może przykładem niektórych żłobków i przedszkoli otworzą całodobową przechowalnie dzieci, wtedy nawet dowozić nie będzie trzeba. wink (czemu w Anglii były szkoły z internatami ? dla dobra wychowanków, czy dla wygody ich opiekunów ?)

    Tobie taki model szkoły się podoba. Mnie-nie. Moim zdaniem dziecko w wieku podstawówkowym dla higieny psychicznej i zdrowia w szkole powinno być kilka godzin, maksymalnie do jakiejś 13.00. Potem zwyczajnie ze szkoły wychodzić powinno (choćby żeby popatrzeć na co innego) i robić to co dzieci lubią robić tj być na dworze, czytać książki, ponudziś się, połupać na komputerze itp itd, a niekoniecznie siedzieć do nocy w szkole, choćbym nie wiem jak ciekawą ofertę ta szkoła miała bo dzieci nadal są w szkole (to tak jak w pracy, jakby szef ci oferował nie wiem jak atrakcyjne zajęcia w pracy i tak marzysz aby wreszcie udać się do domu i na swojego szefa poprostu choć przez kilka godzin nie patrzeć). No ale jak się np dowozi dziecko z podwarszawskich miejscowości, albo z drugiego krańca miasta zamiast puścić do szkoły obok (często zapyziałej i bez tych wszystkich basenów i pracowni chemicznych) gdzie dziecko mogłoby samo wracać itp, to nie ma zmiłuj dziecko musi czekać aż rodzic po nie przyjedzie, a że do tego czekania dorabia się ideologie typu "dziecko się rozwija" no to już kompletnie inna para kaloszy, jakoś swój egoizm trzeba szczególnie przed sobą wytłumaczyć. Szkoła odpowiada ofertą na potrzeby takich klientów i tyle. Jeśli ktoś z takiej oferty chce skorzystać-jego wola i jego wybór. Ta szkoła ma taką ofertę i gros klientów dla takiej oferty tę szkołę wybiera, a jeszcze sporo płaci więc żyje w przekonaniu że robie dla swoich dzieci wiele, choć de facto skazuje na tkwienie w szkole po 10 godzin na dobę, bez prawa do zwolnienia warunkowego....

    Już mi się nie chce gadać o Primusie, bo on ani mnie ziębi ani grzeje. Ja (tzn poprzez swoje dziecko) już jestem na etapie liceum (i ubolewam że na Ursynowie (już nie wspomne o Kabatach) nie ma żadnego dobrego...).


    A swoją drogą chciałabym kiedyś poznać wyniki jakiś badań które pokazałyby czy te wszystkie miliony zajęć jakie fundują dzieciom współczesni rodzice mają wpływ na ich szczęście i to jakimi ludźmi są jako dorośli....Ciekawe zagadnienie (moim zdaniem).
  • protozoa 12.12.10, 21:32
    Ja jestem na etapie studiów moich dzieci, więc też jesli ktoś będzie chodził do Primusa to moje wnuki. I to za dobrych kilka lat, bo na razie nic nie wskazuje, żebym je miała miec.
    Nie dogadamy się w kwestii i Primusa, ja uważam, że jesli szkoła coś oferuje to mozna z tego skorzystać, ale nie ma przymusu. I lepiej korzystać z bogatej oferty zajęć niż pozwolić, żeby dziecko włóczyło sie po osiedlu bez sensu. A odbieranie dziecka ze szkołu ok 13.00 jest możliwe gdy:
    mama nie pracuje lub,
    - babcia nie pracuje, mieszka blisko, jest zdrowa i chce odbierać wnuka ze szkoły=nie ma innych zajęc lub,
    - jest gosposia, która wyręcza rodziców
    W przeciwnym razie gdy rodzice pracują, babcia i dziadek też i w domu nie ma gosposi pozostaje świetlica lub klucz na szyi.
    Moje dzieci może nie miały milionów zajęć, ale nie miały też czasu na gapienie się godzinami na kreskówki i gry komputerowe. Postawiliśmy na języki ( procentuje) i sport ( też procentuje). Zamiast do hipermarketu chodziliśmy do muzeum, albo do lasu, albo na basen. I były zajęcia pozalekcyjne- nie codziennie, zgodne z zainteresowaniami.
    Zastanawiam się co jest większym egoizmem - puszczenie dziecka samego sobie czy też zapewnienie mu róznego rodzaju zajęć. Bo powtarzam na luksus pracy w domu czy niepracowania mogą sobie pozwolić nieliczni.
  • marek.dumle 12.12.10, 22:41
    protozoa napisała:

    > Podobnie jak Ty miałaś scysję z rodzicami, którzy rozjechali Ci przed domem tra
    > wnik tak i ja z parafianami kościoła p.w Ojca Pio. Też mili ludzie: rozjeżdżają
    > trawniki, parkują tak, że w czasie mszy nie tylko nie można przejechać ale naw
    > et przejść, a na zwróconą uwagę wymyslaja per "ty komuchu, ty świnio". I co ma
    > to wspólnego z miłością bliźniego swego czyli naczelną zasadą głoszoną przez ko
    > ściół katolicki? Nic. I czy upowaznia mnie do twierdzenia, ze WSZYSCY katolicy
    > to ludzie, którzy nie tylko nie szanują cudzej własności ( rozjeżdżone trawnik
    > i czy porysowane samochody) ale i chamy (wymyslanie w ordynarny sposób).

    Zaskakująca sprawa. Najwyraźniej rodzice z Primusa chodzą do kościoła pw o. Pio. Bo zachowania zaiste podobne.
  • mat123mat 28.03.14, 12:49
    Mity i fakty o Primusie - NSP nr 47
    Przez ostatnich kilka lat nasłuchałem się i naczytałem tylu legend o Primusie, że postanowiłem napisać swoją opinię na temat tej szkoły, dla wszystkich tych rodziców, którzy zastanawiają się czy posłać tam swoją pociechę.
    Faktem jest, że wybierając szkołę dla naszego dziecka chcemy, aby miało jak najlepsze warunki do dalszego rozwoju. Chcemy przysłowiowo utorować jemu drogę do „lepszego/łatwiejszego życia” w przyszłości. To, co możemy dać to miłość rodzicielską, wsparcie dziecka i … dobre wykształcenie. Niestety czasami warunki finansowe, zdolności dziecka (brak) i za duże nasze oczekiwania powodują, że jest to trudne.
    Postaram się obiektywnie podejść do sprawy i pomóc Wam uzyskać wiarygodną informację, a nie prezentować zasłyszane opinie czy cytować zawistne/cudowne poglądy.
    Piszę to z „poziomu” rodzica, który ma dziecko w tej szkole, nie jeździ terenowcem, nie zarabiamy z żoną „kokosów”, do szkoły musimy dowieźć dziecko ze Śródmieścia, nie mamy w Warszawie „odsieczy wiedeńskiej” w postaci babci/dziadka.
    Przy wyborze szkoły kierowaliśmy się następującymi kryteriami: bezpieczeństwo dziecka, poziom nauczania w tym, co najmniej 3 godz. tygodniowo język angielski, ciekawe zajęcia dodatkowe na miejscu w szkole (ze względu na pracę odbiór dziecka około 16.00-17.00) oraz stołówka na miejscu a nie catering. Czesne max. 1.500 zł.
    Rozeznanie „rynku” zrobiliśmy, gdy dziecko miało około 5 lat. Podobnie jak w przypadku przedszkola wytypowaliśmy kilka szkół m.in. Pijarów na Gwintowej, SP nr 2 Przymierza Rodzin itp.. Z różnych powodów poszczególne szkoły odpadły. Na palcu boju pozostał Primus i Pijarzy – ze wskazaniem na Primusa.
    Pierwsze podejście do Primusa do klasy 6-latów - nieudane. Dużo chętnych (ponad 10 osób na 1 miejsce), do tego dziwny Pan dyrektor (pożegnał się– albo bardziej pożegnali jego (do końca nie wiem i nie chcę wnikać) - ze szkołą w wakacje. A także nie do końca czytelne kryteria przyjęcia (mimo tego, że był bardzo rozbudowany „egzamin” dla dziecka – malowanie i kolorowanie (zazwyczaj trzeba namalować indianina lub dzieci grające w piłkę albo dzieci w ogródku – co roku coś innego z tej trójki rysunków), kolorowanie (A4 – duży miś do pokolorowania), szlaczki, prosty tekst do przeczytania (1 linijka), dodawanie i odejmowanie do 10, głoskowskie itp. Trzeba przyznać, że można było zobaczyć rysunki i szlaczki wykonane przez dziecko oraz punktację swojego dziecka z poszczególnych obszarów.
    W 2014 (nabór na 2014/2015) forma egzaminu się zmieniła.
    Decyzja zostawiamy dziecko w przedszkolu w 0.
    Kolejny rok marze-kwiecień trzeba zacząć działać ze szkołą – Pijarzy (nie za bardzo – sporo kontrowersji - ale cóż dość blisko + wysoki poziom + koledzy z podwórka). Przez przypadek, weszliśmy na stronę Primusa i zobaczyliśmy, że za 2 tyg. jest egzamin do szkoły dla 7-latków.
    Z marszu dziecko podeszło do „egzaminu” i dostało się bezpośrednio (informacyjne: w Primusie tworzona jest lista dodatkowa/rezerwowa na wypadek rezygnacji osób, które dostały się).
    Na marginesie, jeden z moich wniosków: dzieci, które uczęszczają do „dobrych” przedszkoli mają łatwiej przy „egzaminie” (ważna jest osoba, która zajmuje się naszym dzieckiem w przedszkolu a nie czy jest to prywatne czy państwowe przedszkole (niestety w prywatnym jest większe prawdopodobieństwo, trafienia na dobrego nauczyciela) – nie chcę wdawać się w polemikę, ale niestety tak jest.
    Poza tym ważne są predyspozycje/chęci dziecka i zaangażowanie rodziców na tym etapie – np. czy wieczorami czyta bajki dziecku (a nie puści dziecięcy kanał telewizyjny, bo jest zmęczony – często niestety tak jest), czy rysuje z dzieckiem (a nie tłumaczenie, że przecież to robi w przedszkolu), itp.
    Ale do meritum, jak jest w Primusie.
    Prawdą jest, że szkoła ma świetne zaplecze i jest świetnie wyposażona (można się przejść i samemu zobaczyć). Chodź trzeba przyznać, że wprowadzenie w roku 2013/2014 iPad-ów dla klas 1 (3 z 4 kas, jedna klasa się wyłamała) było moim zadaniem delikatnie mówiąc nie do końca przemyślanym posunięciem, lobbowanym (chyba) przez ówczesną panią prezes fundacji, której od stycznia/lutego 2014 już nie ma w Primusie. Z tego co wiem, szkoła w przyszłym roku (2014/2015) wycofuje się z tego pomysłu (opcjonalnie mają być iPady od 2 klasy, wliczone w czesne rozłożone w dłuższym horyzoncie czasowy).
    Prawdą jest, że szkoła ma duży teren – plac zabaw, duże boisko do gry w piłkę, do tego nowo oddana bieżnia + przyrządy do ćwiczeń. W planach jest także zrobienie ogródka dla dzieci, aby mogły uprawiać warzywa.
    Prawdą jest, że szkoła na olbrzymią halę sportową i w końcu szatnie (przy hali) dla dzieci.
    Prawdą jest, że szatnie główne są koszmarne i małe. O godzinie 8.00-8.15 jest istny horror.
    Prawdą jest, że wśród rodziców zdarzają się przysłowiowe „buraki” ale tak jest wszędzie. Dobrym przykładem była kwestia wjazdu na teren szkoły. Kilka miesięcy temu (2013) został zrobiony nowy wjazd i powiększony parking. Pomimo zmiany organizacji ruch i postawienia znaku zakaz wjazdu i tablicy informacyjnej gdzie jest nowy wjazd, często owe „buraki” wjeżdżały pod zakaz. W końcu dyrekcja postawiła pana z tablicą, że wjazd jest 30 m dalej. Ci, co chcieli się nauczyć – nauczyli się, ci co są burakami pozostali nimi. Cóż taki jest ten świat.
    W ramach klasy rodzice świetnie się dogadują i są życzliwi. Często sami organizują wspólne całodniowe wyjazdy całej klasy - sobota.
    Niewątpliwym i największym plusem szkoły jest obecna Pani Dyrektor (p. Syguła ) oraz większość nauczycieli. Można dużo na ten temat pisać. Tak w kilku zadaniach. Dyrekcja otwarta, zawsze znajdzie czas na rozmowę. Osoba, która była wcześniej nauczycielem w Primusie (chyba z EW) i pracuje w Primusie chyba od samego początku (około 20 lat). Większość nauczycieli wyższa półka, mili ale też wymagający, np. na początku roku (>klasa 4) ustalane są na początku jasne reguły (reguły, swego rodzaju kontrakt są podpisywane przez ucznia i rodziców, karta ta jest następnie wklejana do zeszytu ucznia)– co zawiera m.in. ile kartkówek i sprawdzianów, sposób zapowiadania sprawdzianów, ilość dozwolonych np oraz bz).
    Co do nauczycieli zdarzają się również „ewenementy”, ale cofnijmy się do swojej przeszłości. Kto nie miał chodź jednego dziwnego nauczyciela w szkole czy na studiach?
    Tron kadry dydaktycznej jest od lat stały. Zmieniają się (raz na pewien czas) głównie nauczyciele od języków.
    Języki obce. W klasach (1-3) można trafić na trochę słabszego nauczyciela z języka angielskiego wynika to także, że nie ma w klasie 1 poziomowania – startujemy od 0 z angielskim. Na koniec 3 klasy jest poziomowanie i przypisywanie do poszczególnych grup w zależności od poziomu znajomości języka. Zajęcia z angielskiego od 1 do 6 kasy codziennie (5 x w tygodniu). Od 4 klasy wchodzi drugi język – do wyboru: niemiecki, hiszpański lub francuski – w wymiarze 3 x w tygodniu.
    Na koniec 6 klasy większość uczniów zna angielski na poziomie PET część może podchodzić do FCE.
    Drugi język na poziomie niższym średnio-zaawansowanym.
    Poziom nauczania w Primusie.
    Większość z nas chciałoby, aby dziecko miało mało zadawane do domu, aby nie było zbyt często sprawdzianów, aby szkołą miała „miękkie” podejście do rozwoju ucznia itp. JEDNYM słowem, mało się uczyło w domu a szkoła była „luźna”. Większość powie nie, ale to później się wam zmieni!
    Mój pogląd na to (nie będę się wdawał w polemikę), takie podejście nie jest realne.
    Dlaczego? Na osiągniecie/sukces trzeba zapracować, nikt mam jego nie da. To nie jest tak, że ma się bogatych rodziców, to wszystko będę miał. Dziecko musi czuć, że samo zapracowało na swoje wyniki, bo inaczej w przyszłości będzie źle.
    Primus stawia na naukę.
    Jeśli dzie
  • mat123mat 28.03.14, 12:51
    c.d.
    Primus stawia na naukę.
    Jeśli dziecko ma predyspozycje do nauki, to sobie poradzi. Jeśli natomiast dziecko nie ma takich predyspozycji a rodzić ma wygórowane oczekiwania względem dziecka, to zaczyna się dramat. Bardzo często, to właśnie tacy rodzice rozsiewają plotki o tym, że w szkole jest wyścig szczurów. Niespełnione własne marzenia/oczekiwania przerzucane na dzieci. Tacy rodzice niestety są w Primusie (nieliczni, ale są).
    Ile jest zadawane do domu? Różnie. To zależy od szybkości pracy dziecka. W klasach 1-2 nie jest za wiele zadawane do domu na weekend. Poza tym po zajęciach można odrabiać lekcje na świetlicy (3 sale są do zabawy a w jednej można usiąść i odrobić zadania domowe). Poza tym w planie lekcyjnym jest odrabianie lekcji – zazwyczaj ostania godzina lekcyjna w czwartek lub piątek.
    W 3 klasie zaczynają się małe schody. Nauczyciel EW przygotowuje już wówczas dzieci do ilości obowiązków/pracy w klasach 4-6. Wówczas jest więcej zadawane. Ale jak pisałem powyżej można odrabiać lekcje w świetlicy albo 30-60 min w domu.
    4 klasa to dla każdego dziecka mały koszmar, czy to w państwowej czy prywatnej szkole. Zaczynają się normalne przedmioty i jest tego sporo. Jeśli dziecko nie było odpowiednio przygotowane w 3 klasie do odrabiania lekcji i systematyczności to może być szok.
    W klasach 4-6 trzeba poświęcić 2-3 dni po ponad 60 min. na odrabianie zadanych lekcji (ale podkreślam zależy to od indywidualnych predyspozycji dziecka). Problem jest natomiast w Primusie z salą gdzie uczniowie klas 4-6 mogliby odrabiać lekcje po zajęciach. W tygodniu mogą być max. 3 zapowiedziane 2 tyg. wcześniej sprawdziany (czasami sprawdziany niestety się nakładają i faktycznie są 3 w tygodniu, mimo tego, że przez kolejne 2-3 tygodnie jest np. tylko 1 sprawdzian albo wcale).
    Największym problemem jest kiedy dziecko „wypadnie” (bo zachoruje lub wyjedzie gdzieś z rodzicami na wycieczkę we wrześni) i trzeba nadrabiać zaległości. Wówczas to faktycznie jest koszmar.

    Primus stawia na naukę – efekty. Efekty są (sami zobaczcie poniższy tekst ze strony www).
    Informacja ze strony www Primusa - Laureaci w Kuratoryjnym Konkursie Matematycznym!
    1 lutego 2014 r. odbył się etap wojewódzki, finał Konkursu Kuratoryjnego. Z radością informujemy, że czworo naszych uczniów osiągnęło rewelacyjne wyniki.
    Kamil Dutkiewicz kl. 6a - laureat, Maciej Giembicki kl. 6a - laureat, Jakub Terlikowski kl. 6c - laureat, Anna Kosycarz kl. 6b - finalista
    Wszyscy laureaci są zwolnieni z pisania sprawdzianu szóstoklasisty (zdobywając tym samym maksymalną ilość punktów), a gimnazja stoją przed nimi otworem.

    Podkreślam, uczeń jeśli nie chce nie musi brać udziału w żadnym konkursie (tylko od niego zależy czy chce startować).

    Co do „pędu” za wynikami w Primusie? Jest, ale nie tak wielkie jak krążą legendy (każda szkoła chce mieć wyniki, to jest jeden z głównych kryteriów, dlaczego RODZICE wybierają daną szkolę).
    Np. osobiście uważam, że nagroda PRIMUS W PRIMUSIE przyznawana na półrocze w klasach 4-6 za dobre wyniki w nauce (średnia 4,75 z 4 głównych przedmiotów – polski, matematyka, przyroda, historia, oraz 5,00 ze wszystkich przedmiotów, a do tego zachowanie bardzo dobre) jest trochę chybionym pomysłem. Dlaczego? Ponieważ z klasy, która liczy 16 uczniów, zazwyczaj 4-9 uczniów otrzymuję to wyróżnienie). Powoduje to trochę niezdrową atmosferę w grupie dzieci i rodziców. Dla mnie rodzica to jest miłe (próżność się odzywa), ale także głupie. Jak już wyróżnienie to powinno być przyznawane dla 1 max. 2 dzieci, które uzyskują wysokie miejsca w różnych ogólnopolskich konkursach. Z DRUGIEJ strony uzyskanie przez tylu uczniów (w klasach 4-6, w roku 2014, przyznano taki tytuł chyba 88, rok wcześniej było to chyba około 30 uczniów) świadczy, że poziom nauczania i przyswajania wiedzy jest bardzo wysoki i stale wzrasta (pomimo zaostrzenia kryteriów).

    Zajęcia szkolne zaczynają się o 8.15 i trwają do godz. 14.25 (tak jest w klasach 4-6), później jest obiad do 14.55. Posiłki są gotowane na miejscu, do wyboru są zawsze zupa, 2 różne dania + dodatkowo danie jarskie i kompot (koszt obiadu 12 zł, miesięcznie wychodzi około 240 zł). Do tego można uzgodnić ze stołówką serwowanie specjalnych dań dla danego ucznia, który jest np. alergikiem.
    Po obiedzie, od godz. 14.55 są zajęcia dodatkowe (warto wejść na stronę i samemu zobaczyć, jakie – każde dziecko i rodzic znajdzie coś dla siebie). Zajęcia dodatkowe są NIEOBOWIĄZKOWE. Zajęcia dodatkowe są nieodpłatne (koszt jest w ramach czesnego).
    Wielokrotnie było/jest powtarzane przez dyrekcję i byłą panią prezes, żeby nie zostawiać dzieci za długo w szkole. Że dzieci powinny także odpocząć a nie chodzić na wszystkie możliwe zajęcia dodatkowe. Zajęcia dodatkowe kończą się tuż po 17.00. Do 17.30 trzeba odebrać dziecko ze szkoły.
    Istnieje również swego rodzaju „bufor bezpieczeństwa” na wypadek spóźnienia się rodzica po dziecko (czasami tak się zdarza) i przyjazd po 17.30. Wówczas dziecko może zostać na świetlicy, nauczyciel się kontaktuje z rodzicem (co się dzieje), a równocześnie od 17.30 pobierana jest opłata za każdą godzinę pobytu dziecka. Opłata ta nie jest po to, aby dodatkowo szkoła mogła zarobić, ale aby zdyscyplinować rodziców, że szkoła to nie przechowalnia dzieci. Pamiętam, że kiedyś rodzice walczyli, aby czas odbioru dziecka bez ponoszenia płatności był do 18.00. Była pani prezes się na to nie zgodziła.
    Czesne było 1410 zł (utrzymało się przez kilka lat), od tamtego roku wzrosło do 1520 a w przyszłym roku będzie na poziomie 1560 zł. Część podwyżek przeznaczanych jest (chyba) na nauczycieli, którzy podobno są podbierani przez inne bardziej „prestiżowych” szkołach, gdzie czesne jest zdecydowanie wyższe.
    Bardzo częste są wyjścia i wyjazdy m.in. do kina, teatru, muzeum, wycieczki poza Warszawę. Raz w roku jest zielona szkoła – tygodniowy wyjazd nad morze albo w góry – koszt całkowity ~950 zł.

    Starczy. Straciłem trochę czasu (przepraszam za potencjalne błędy stylistyczne i niespójność przekazu ale się trochę śpieszyłem). mam nadzieję, że niektórym pomogłem w podjęciu decyzji i obaliłem krzywdzące legendy.

    A jeszcze bezpieczeństwo. Teren ogrodzony. Czasami jedynie problem z „burakami” przy wjeździe na parking – trochę za szybko i pod prąd wjeżdżają. Do tego panowie z ochrony, którzy są od lat – praktycznie wszystkich znają. W klasach (1-3) odbiór dziecka tylko przez rodziców i upoważnionych przez rodziców osoby (potrzebny dowód osobisty takiej osoby). Trzeba codziennie podpisywać listę z potwierdzeniem odebrania dziecka.
    W podstawówce nie ma czegoś takiego jak większe bijatyki (czasami chłopcy (rzadko) potrafią się posprzeczać), czy prób palenia papierosów.
  • paweluskkk 03.11.15, 18:08
    mat123mat dzięki za rzeczową wypowiedź. Mam pytanko - napisałeś, że "W 2014 (nabór na 2014/2015) forma egzaminu się zmieniła". Mógłbyś rozwinąć jak teraz wyglądają egzaminy (rozumiem, że poniższe info: " trzeba namalować indianina lub dzieci grające w piłkę albo dzieci w ogródku – co roku coś innego z tej trójki rysunków), kolorowanie (A4 R11; duży miś do pokolorowania), szlaczki, prosty tekst do przeczytania (1 linij ka), dodawanie i odejmowanie do 10, głoskowskie jest już nieaktualne? wink Ponadto, byłbym bardzo wdzięczny za info o ilości kandydatów na 1 miejsce (zgodnie z informacjami ze strony są 4 klasy 1 po 16 osób - daje to razem 64 miejsca, przy 10 osobach na miejsce byłoby to 640 kandydatów, trochę dużo...) i tego co jest oceniane (wyłącznie poprawne wykonanie zadania czy też np praca w grupie itd? Z góry dziękuję
  • agatka_s 11.12.10, 20:00
    nula45127 napisała:

    > Agatko_s wydajesz opinię o szkole, o której nie masz pojęcia. Nie wiesz o tym
    > , że szkoła kończy pracę o 17-tej, a potem wynajmuje klasy np. szkole językowej
    > , nie zwiazanej z primusem. Stąd światło do 20-tej.
    >

    Ze statutu szkoły:

    § 61
    Zajecia swietlicowe prowadzone sa codziennie od godz. 12.00 do godz.17.30. W sytuacjach
    szczególnych, kiedy rodzice nie moga odebrac ucznia w godzinach pracy swietlicy,
    dodatkowe koszty opieki nad uczniem ponosza jego rodzice według stawki wynagrodzenia za
    prace nauczyciela w godzinach nadliczbowych.


    Myśle że jednak jest sporo takich rodziców którzy za te nadliczbowe godziny które nauczyciele spędzają z ich dziećmi są gotowi zapłacić, stąd te światła w świetlicy i koło 20.00....To tylko kwestia kasy, nasz klient nasz pan.
  • m_o_n_i_a77 19.12.10, 18:19
    Tak sobie czytam i czytam ten wątek... Zaczęło się od prośby o opinię o szkołach na Kabatach, a skończyło na wymianie zdań na temat Primusa... Muszę powiedzieć, że poniekąd zgadzam się z jedną i drugą stroną. Przebywanie dziecka w szkole przez cały dzień nie jest dobre dla jego zdrowia psychicznego, emocjonalnego, społecznego. Piszę to jako pedagog i nauczyciel. Nadmiar zajęć dodatkowych też nie służy niczemu dobremu - no może przygotowuje zawodników do wyścigu szczurów: jak się dzieciak wdroży w pracę od świtu do nocy, to w dorosłym życiu będzie orał jak wół z uśmiechem na twarzy smile Primus jest szkołą specyficzną, to fakt. Rodzice też są specyficzni, a dzieci takie, jak ich rodzice. Nie zgodzę się, że skoro rodzice pracują do późna, to dobrze, że dziecko siedzi w szkole, bo nie zawsze jest blisko babcia czy niańka i dziecko musiałoby chodzić samopas. Skoro rodzice mają możliwości finansowe, żeby dziecko posłać do Primusa, skoro pracują do wieczora należy domniemywać, że posiadają środki finansowe na zatrudnienie niańki, albo wręcz na rezygnację z pracy jednego z rodziców i poświęcenie tego czasu dziecku. Zapewniam, że to byłoby z większą korzyścią dla dziecka, niż pozostawianie go w szkole niemal na cały dzień. Poza tym bogata oferta zajęć dodatkowych w szkole nie świadczy, że w tej szkole dobro dziecka jest najważniejsze.
    Zgadzam się natomiast z opinią na temat ludzi przyjeżdżających czy przychodzących do kościoła o. Pio. Wyjątkowo niekulturalni. Na zewnątrz i wewnątrz kościoła niestety też.
  • nula45127 19.12.10, 20:55
    Zgadzam się z Tobą, ze przebywanie dziecka cały dzień w szkole nie jest dobre dla zdrowia psychicznego.....itp.
    A czy dobrze jest ,że dziecko w sobotę i niedzielę nie ma wolnego bo idzie na basen, tenis, zajęcia plastyczne, teatralne, itp.?
    Czy jest w porządku, że dziecko kończy lekcje o 15-tej, a potem jest wożone na języki, zajęcia sportowe lub inne i wraca do domu około 20-tej.
    Czy niańka jak mówisz wyrówna nieobecność rodziców.?
    Czy lepiej jak dziecko siedzi w szkole do 17-tej , czy
  • blfr 20.12.10, 09:38
    Witam,
    Jestem nauczycielką matematyki w jednym z najlepszych z warszawskich liceów. Staram się czytać każdy wątek dotyczący szkół, wychowania, relacji młodzież-dorośli.
    Nie znam Primusa.
    Miałam kilku uczniów, którzy ukończyli tę szkołę. Nie mogę powiedzieć o nich złego słowa- otwarte głowy, dobrze wychowani, pewni siebie, ale i empatyczni. Nie byłam ich wychowawczynią.
    Natomiast....
    Jestem przeciwniczką przesiadywania w szkole od rana do nocy ( zresztą nie tylko w szkole, także w biurze, redakcji czy korporacji, kancelarii , gabinecie itd), jednak nastały specyficzne czasy - pogoni za karierą, pieniędzmi, prestiżem. Propozycja, aby jedno z rodziców rezygnowało z pracy, aby poświęcić się dziecku jest niedorzeczna. Ten rodzic ma prawo do własnej kariery, realizowania potrzeb, ambicji. Znacznie gorzej dla wszystkich będzie, gdy po latach zacznie wypominać dziecku ten wybór.
    Niania nie zawsze jest boną. Bywa, że jest to osoba o wątpliwych kwalifikacjach pedagogicznych czy moralnych. Mając wybór między zorganizowanymi zajęciami do 17.30 a pałętaniem się po osiedlu czy oglądaniem telewizji może lepiej wybrać to pierwsze.
    Moje pokolenie ( 50+) czy nawet Wasze (30+, 30 ++) dorastało w innych warunkach niż dzieci ruszające do podstawówki. Inne były uwarunkowania, ambicje rodziców, możliwości finansowe.
    Gdy ja chodziłam do podstawówki na 30 uczniów tylko 2 miało oboje rodziców z wyższym wykształceniem i u następnych 4-5 jedno z rodziców legitymowało się dyplomem ukończenia wyższej uczelni.
    Samochody należały do rzadkości.W klasie może 3-4 dzieci mogło się pochwalić samochodem w rodzinie. Na wakacje wyjeżdżało się "gdzieś w Polsce" a wyjazd do Bułgarii był rzadką wyprawą.
    Późniejsze pokolenie miało trochę lepiej, a dziś to co kiedyś było rzadkością jest normą.
    Popatrzmy więc na przebywanie dzieci poza domem , zajęcia dodatkowe, nauke języków z nieco innej perspektywy.
  • ancymon123 20.12.10, 11:12
    Ja byłabym zachwyconą mogąc posłać dziecko do szkoły, gdzie po lekcjach ma zapewnione odrobienie pracy dowmowej, jakieś zajęcia dodatkowe itp. i mogłabym dziecko odebrać wracając z mojej pracy, czyli pewnie między 17 a 18.
    Jednak nie stać nas na prywatną placówkę i na prawde nie wiem co będzie... Pewnie zaangażujemy babcię, jak mały będzie w podstawówce powinna już być na emeryturze.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/n59y3e5e4p6rrlma.png
  • menodo 20.12.10, 13:30
    Hehe.
    Blfr/ Protozoa w akcjibig_grin
  • menodo 20.12.10, 15:39
    blfr napisała:

    > Witam,
    > Jestem nauczycielką matematyki w jednym z najlepszych z warszawskich liceów.

    Tiaaa, ciekawe, w ktorym?
  • menodo 20.12.10, 16:00
    Pytam, bo lansujesz sie na wielu forach, a ja znam osobiscie wiele wybitnych nauczycielek matematyki ze swietnych warszawskich ogolniakow; osoby o mentalnosci zblizonej do Twojej jakos nie udalo mi spotkac w tym srodowisku.
  • blfr 21.12.10, 18:35
    Jeśli przedstawisz mi się imieniem i nazwiskiem, napiszesz gdzie pracujesz, chętnie zrewanżuję się tym samym. Póki co z Twojej strony widzę tylko agresywne zachowania tylko dlatego, ze na innym forum, w innym wątku skrytykowałam zachowanie Twojej córki.
    Nie, nie Protozooą - marny z Ciebie detektyw.
  • menodo 08.01.11, 22:30
    > Nie, nie Protozooą - marny z Ciebie detektyw."

    Oj tam, chyba nie taki marnysmile
  • mami7 02.01.11, 21:08
    moje dziecko nie chodzi do Primusa, zatem nie powinnam się wypowiadać wink
    jeśli zależy ci na mojej opinii, napisz na adres gazetowy.
    my wybierając szkołę blisko 4 lata temu zrezygnowaliśmy z Primusa.
    chodzą tam znajome dzieci. niektóre dzieci i rodzice są zadowoleni bardziej inni mniej. wszystko zależy od człowieka.
    generalizując... z opinii znajomych wynika, ze wśród okolicznych publicznych podstawówek najlepiej wypada szkoła na Lokajskiego.
    jeśli bierzesz pod uwagę szkołę wyznaniową to bardzo dobra jest katolicka Przy Bażantarnii.
    warunki lokalowe mają jednak kiepskie.

  • kasia20052007 10.01.11, 22:59
    Dziękuję wszystkim za opinie. Wasza dyskusja daje do myślenia. Szkoda tylko, że nie wypowiadają się rodzice, a głównie osoby, które faworyzują lub mają uprzedzenie do niektórych szkół. W pewnym momencie czyta się to jak dyskusję nauczycielki Primusa z nauczycieką innej szkoły, przy czym nikt nie ujawnia, kim jest. Szkoda, w końcu nie ma się czego wstydzić, a osoba pracująca w danej szkole może być również dobrym źródłem informacji. Ale cóż, fora mają to do siebie.
    Zapraszam do dyskusji rodziców z Primusa, Wilczego Dołu, Nazaretanek. Napiszcie, jak oceniacie szkoły swoich dzieci.
  • agatka_s 11.01.11, 19:54
    kasia20052007 napisała:

    > Dziękuję wszystkim za opinie. Wasza dyskusja daje do myślenia. Szkoda tylko, że
    > nie wypowiadają się rodzice, a głównie osoby, które faworyzują lub mają uprzed
    > zenie do niektórych szkół. W pewnym momencie czyta się to jak dyskusję nauczyci
    > elki Primusa z nauczycieką innej szkoły, przy czym nikt nie ujawnia, kim jest.
    > Szkoda, w końcu nie ma się czego wstydzić, a osoba pracująca w danej szkole mo
    > że być również dobrym źródłem informacji. Ale cóż, fora mają to do siebie.
    > Zapraszam do dyskusji rodziców z Primusa, Wilczego Dołu, Nazaretanek. Napiszcie
    > , jak oceniacie szkoły swoich dzieci.

    Ech nie sądze aby tu wypowiadały się nauczycielki pod przykryciem (w każdym razie nie masowo). 2 panie znam niemalże "osobiście": protozoa to lekarz, mama 2 bliźników (to są oficjalnie ujawniane info przez panie),a menodo-mama licealistki i studenta, ja sama jestem mamą gimnazjalisty (co prawda mokotowskiego, ale 60% klasy to dzieci z Kabat, absolwenci różnych podstawówek tutejszych), przed dostaniem się do liceum, ale za to mama ucznia i Małcużyńskiego i Wilczego Dołu i STO przy Polinezyjskiej, a Primusa rozważaliśmy 2 razy, w pierwszej i czwartej klasie....

  • gumitex 12.01.11, 12:45
    W przypadku szkół niepublicznych, to nie do końca tak jest, że to rodzic wybiera szkołę. Raczej szkoła wybiera dziecko (primus) lub rodzica (nazaretanki i przymierze rodzin). Miejsc jest niewiele, potencjalnych chętnych dużo. Stąd chyba tyle złych emocji

    Wilczy Dół pracuje na zmiany, więc nie wszystkie dzieci mają możliwość nauki "do 13.00" (chyba, że są w klasie sportowej, ale tu też nie każdy się dostaje). Część dzieci spędza ranek na świetlicy, a ze szkoły wychodzi poźniej. Wilczy Dół to twój rejon? Inaczej nie przyjmą
  • keskowa 28.01.11, 09:39
    Mam dwójkę dzieci w Primusie i muszę przyznać, że jest tam bardzo wysoki poziom nauczania, co wiąże się z dużą ilością czasu przeznaczonego na naukę również po wyjściu ze szkoły. Jest wiele prac, prezentacji, plakatów itp. które dzieci przygotowują w domu i to z racji wyskokiej poprzeczki, zmusza rodziców do aktywnego włączania się w pomoc dzieciakom. Z jednej strony to dobrze, że rodzice są zmuszani do współpracy, ale jeśli ta wynika ze zbyt dużego tempa pracy i wysokich oczekiwań nauczycieli, i dzieci muszą podpierać się rodzicami, to jest to lekka przesada. Lekcje można odrabiać w szkole, ale i tak często dzieci nie nadąrzają i pracy w domu jest sporo. Dlatego te tornistry na kółkach, bo dzieci mają mnóstwo materiałów pomocniczych, słowników, projektów etc. Niewątpliwie to szkoła dla dzieci zdolnych, szybko pracujących, lubiących się uczyć. Nauczyciele są różni, bywają i tacy, o których zmianę rodzice walczą, ponieważ nie są zadowoleni z ich umiejętności edukacyjnych. Problemy wychowawcze dzieci również się zdarzają i tu pomaga grono pedagogiczne oraz psycholog, jednak nie zawsze udaje się wypracować zadowalające środki zaradcze. Szkoła jako obiekt jest wspaniała, wciąż rozbudowywana, ale na kredyt, więc pieniądze są jak wszędzie potrzebne. Czesne 1410,- miesięcznie obejmuje poza nauką zajęcia dodatkowe(bezapelacyjnie wspaniałe), plus opłata za stołówkę (mogą być same obiady, ale również śniadania i podwieczorki), płatne dodatkowo wszystkie pomoce i podręczniki, świetna biblioteka z audiobookami i internetem. Wyposażenie autentycznie w najwyższym standardzie.
    Jednak jest w szkole ciśnienie na wyniki. Bardzo szybkie tempo pracy. I jeśli takie jest założenie rodziców i dziecka, to ok. Osobiście jestem jako rodzic, rozczarowana. Mam poczucie, że wpadliśmy w wyścig szczurów. Dzieci chodzące do tej szkoły mają za mało czasu dla siebie i na dzieciństwo po prostu, na zabawy, na beztroskie brykańsko na powietrzu. Nie wykluczam zmiany szkoły.
  • kokeshi_0 03.02.11, 15:38
    Dzieki za rzeczową opinię o szkole primus. Chciałabym zapisać tam moje dziecko. Jednak podczas rozmowy wstępnej okazało się, ze ilość kandydatów w tym roku przekracza wszelkie oczekiwania, szanse są niewielkie. Ale faktycznie szkoła robi świetne wrażenie. Na Zaruby szanse na przyjęcie niestety tez mizerne.
  • malgoska4 06.02.11, 22:18
    Witam, mój syn chodzi do drugiej klasy szkoły sióstr Niepokalanek. Wcześniej chodził tam do przedszkola. Siostry zawsze przyjmują grupę dzieci spoza przedszkola, więc szanse są. Nie wiem, czy zaglądałaś wcześniej do szkoły, albo na stronę internetową, bo zebranie informacyjne odbyło się 3 lutego. (Ja dopiero dziś zobaczyłam ten wątek.) Syn jest w tej szkole szczęśliwy, my też jesteśmy zadowoleni. Poza wysokim poziomem nauczania szkoła oferuje serdeczną rodzinną atmosferę, dużo zajęć dodatkowych (muzyczne, taneczne, teatralne, ekologiczne i in.), dzieci często mają okazję pokazać swoje umiejętności w różnych występach, chłopcy spełniają się w drużynie piłkarskiej. Od pierwszej klasy jest informatyka, muzyka, dzieci uczą się tańców i gry na flecie. Świetlica do 17.
  • plaskorzezba1977 07.02.11, 13:44
    Może szkoła jest i ok, ale mnie osobiście nie odpowiada fakt, że jest prowadzona przez zakonnice. Szkoła powinna być neutralna światopoglądowo, ale co kto lubi.
  • agatka_s 07.02.11, 22:20

    plaskorzezba1977 napisała:

    > Może szkoła jest i ok, ale mnie osobiście nie odpowiada fakt, że jest prowadzon
    > a przez zakonnice. Szkoła powinna być neutralna światopoglądowo, ale co kto lub
    > i.

    Ale niepubliczna szkoła katolicka z założenia nie jest neutralna swiatopogladowo, bo ona jest katolicka.
  • ancymon123 10.02.11, 10:39
    I dlatego wiele rodziców, w tym ja, nie zajmie w niej miejsc dzieciom katolików. Żeby nawet była najlepsza w Polsce.
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/43kt3e5etw1f2005.png
  • mybaracuda 08.03.11, 13:06
    Witam,
    Moje dziecko też chodzi do Primusa. Zaczęło się świetnie, natomiast wydaje mi się, że jest co roku gorzej. Nauczyciele tylko egzekwują wiedzę; ogrom materiału (wile elementów niepotrzebnych), dzieci przemęczone itd. Postanowiłam spróbować powalczyć o powrót do normalności tej szkoły. Udało mi sie zorganizować grupę rodziców skłonnych do zaangażowania się w rozmowy z dyrekcją i zarządem fundacji. mam nadzieję, że się uda. Wszystkich chętnych rodziców zapraszam do kontaktu.
    pozdrawiam
  • agatka_s 08.03.11, 18:02
    mybaracuda napisała:

    > Witam,
    > Moje dziecko też chodzi do Primusa. Zaczęło się świetnie, natomiast wydaje mi s
    > ię, że jest co roku gorzej. Nauczyciele tylko egzekwują wiedzę; ogrom materiału
    > (wile elementów niepotrzebnych), dzieci przemęczone itd. Postanowiłam spróbowa
    > ć powalczyć o powrót do normalności tej szkoły. Udało mi sie zorganizować grupę
    > rodziców skłonnych do zaangażowania się w rozmowy z dyrekcją i zarządem fundac
    > ji. mam nadzieję, że się uda. Wszystkich chętnych rodziców zapraszam do kontakt
    > u.
    > pozdrawiam

    Może pewnym pocieszeniem będzie stwierdzenie, że to co opisujesz jest raczej typowe dla wszystkich szkół topowych, z pierwszych miejsc rankingowych. Wszędzie jest założenie: dostajemy dobry materiał i mamy prawo wymagać wiele, bez refleksji jak te dzieciaki sobie poradzą, ile de facto te dobre rezultaty ich kosztują. Im dalej tym gorzej niestety. Mi mojego skądinąd zdolnego i całkiem pracowitego gimnazjalisty czasem żal bo widze ile on czasu poświęca na nauke, a potem słyszę na zebraniu "dzieci się nie uczą, olewają", np dziś była taka sytuacja:syn siedział uczciwie prawie cały weekend nad pracą z informatyki (a ma co robić, bo to miesiąc do egzaminu gimnazjalnego i informatyka naprawde nie jest najważniejszym przedmiotem, ale siedział i "rzeźbił" uczciwie), a dziś dostał 4+ bo pani powiedziała że coś tam użył, jakiegoś programu gotowca, czyli się nie napracował...żal i trochę złość, bo po pierwsze akurat naprawde się napracował zeby to jego coś "chodziło", ale gdyby nawet to o co chodzi ? o to aby się napracować czy o efekt ? Po co tak gnębić młodego człowieka ? Ale tak jest w tych dobrych szkołach, nie należy pozwoliś aby uczniowie mieli zbyt lekko...
  • nula45127 17.03.11, 20:45
    ale użył gotowca czy nie?
  • agatka_s 17.03.11, 21:54
    Nie mógł użyć gotowca bo to jest praca z bazami danych, muszą stworzyc swoją baze danych, jakieś makro czy program napisać czy coś i tam wszystko musi sie liczyc, otwierac, indeksować i jakieś kwerendy robić itp. Ja sie na tym nie znam, powtarzam pewnie bez sensu to co syn mi probowal tłumaczyć. Ale były różne sposoby zrobienia tego samego, jakiś tam sprytniejszy i taki bardziej na piechote. W klasie wpadli na sprytniejszy, no ale pani to sie nie spodobało....(ale i tak najgorsze że pracuja na programie od kilku lat już przestarzałym , ale pani się upiera,bo taki jest w szkole, chodzi o Access ileś tam )
  • marzenadorota 11.03.11, 21:50
    A ja dodam kilka słów o Primusie, gdzie pierwszy rok uczęszcza moje dziecko. Szkoła zarówno nam, rodzicom jak i dziecku bardzo się podoba. Mają bardzo sympatyczną panią, wymagającą ale i potrafiącą nauczyć, lekcje bardzo urozmaicone, a tym samym ciekawe, tempo pracy dość szybkie, ale dzięki temu dzieci się nie nudzą. Co do zajęć dodatkowych to dziecko samo wybrało sobie zajęcia dodatkowe na które chce chodzić i jest bardzo zadowolone, na niektóre nawet czeka z chęcią w świetlicy (która nie jest dłużej otwarta niż do 17.30!). Szkoła umożliwia udział w bardzo wielu konkursach, ale nikogo nie zmusza do udziału w nich!
    Co do konsumpcyjnego podejścia niektórych dzieci i ich rodziców to obawiam się, że tacy są wszędzie i nic na to nie poradzimy. My wcale nie jeżdzimy najnowszym modelem terenowca, wręcz przeciwnie o takim możemy tylko pomarzyć.
    Jak narazie jesteśmy ze szkoły bardzo zadowoleni, dziecko się dużo uczy i chętnie chodzi na zajęcia.
    Ciekawi mnie jedno skoro tyle obaw wzbudza ta szkoła to dlaczego z każdym rokiem jest coraz więcej chętnych do rozpoczęcia w niej nauki?
    Pozdrawiam
  • juleg 12.03.11, 07:20
    Może ktoś doda swoją opinię, będę wdzięcznasmile
    --
  • tommen 14.03.11, 11:09
    "Ciekawi mnie jedno skoro tyle obaw wzbudza ta szkoła to dlaczego z każdym rokiem jest coraz więcej chętnych do rozpoczęcia w niej nauki?"

    Odpowiedź jest prosta - wyż demograficzny na Ursynowie i brak konkurencyjnych prywatnych szkół.
    Nie sama szkoła wzbudza obawy tylko mało transparentny system rekrutacji, który - co można zauważyć codziennie rano na parkingu pod szkołą - premiuje dzieci właścicieli terenowców a nie najlepszych w konkursie.
  • marzenadorota 14.03.11, 15:26
    Chyba nie do końca tak jest. My do testu wstępnego to się długo przygotowywalismy, wiedzielismy od znajomych co "mniej lub więcej było w zeszłym roku" i ćwiczyliśmy. Natomiast terenowca nie mamy i nawet nie zapowiada się żebyśmy go kiedykolwiek mieli. Mamy kilkuletni samochód, zupełnie przęciętny a w procesie rekrutacji nikt nas nie pytał czym jeżdzimy.
  • tommen 14.03.11, 21:16
    Nie twierdzę,że bez terenowca nie można się tam dostać smile i gratuluję zdanych egzaminów dzielę się jedynie swoją obserwacją odnośnie typów aut tam podjeżdżających, których nie widać (aż tyle) przy Małcużyńskiego czy na Wilczym Dole.
    To jest dobra szkoła ale z nietransparentnym i uznaniowym procesem rekrutacji z którego mało naprawdę wynika jakie talenty/predyspozycje dzieci są przez szkołę promowane. Taki proces aż prowokuje do wniosków w stylu "jeżeli nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze"
    Problemem Primusa jest brak konkurencji a ten jak wiemy z życia w dłuższym terminie nie prowadzi do niczego dobrego.
  • marzenadorota 11.03.11, 21:58
    jescze jedna sprawa mi się przypomniała odnośnie odrabiania lekcji, a mianowicie dwa razy w tygodniu dziecko ma w planie lekcji "pracę domową", jeśli mają coś zadane to odrabiają a pani sprawdza co potwierdza postawieniem parafki. Wtedy w domu może już tylko odpoczywać. Jeśli nic nie mają to albo wychodzą na dwór albo bawią się.
  • kasia20052007 16.03.11, 00:18
    marzenadorota - wysłałam Ci maila na priva. Będę wdzięczna, za odpowiedź.
  • marzenadorota 16.03.11, 09:03
    Niestety nie używam poczty gazetowej. Prześlij proszę na adres wiosna_lato@poczta.onet.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka