Dodaj do ulubionych

Podwórka jako normalne place zabaw

02.09.12, 18:01
Chciałam zapytać czy zamknięte podwórka w waszych blokach również funkcjonują na tych samych zasadach, co normalne place zabaw?
Dzieci całe dnie, szczególnie popołudnia i i wczesnym wieczory dopóki jest jasno spędzają na podwórku. Jest ich zazwyczaj kilkanaście i zawsze przynajmniej kilkoro dorosłych. Jest bieganie, krzyki, jeżdżenie na rowerkach i wszelkich plastikowych pojazdach po kostce brukowej, jest gra w piłkę, jest latanie po krzakach rosnących na podwórku. To wszystko generuje naprawdę okropny hałas, zwiększony przez fakt, że to jest podwórko-studnia w którym każdy dźwięk bardzo się niesie. Pracuję głównie w domu, okna mojego mieszkania wychodzą na podwórko, w ciepłe dni nie da się wytrzymać bez otwartego okna, a ładna pogoda generuje oczywiście zwiększony ruch dzieci, oraz dorosłych ktorzy zachęcają dzieci do biegania, sami grają z nimi na tym podwórku w piłkę itd.
Zastanawiam się, czy to ze mną coś jest nie tak? Czy te podwórka naprawdę powinny służyć do takich celów? Wiadomo, że dzieci nie będą się bawić bezgłosnie, nie oczekuję cudu, wiadomo, że gdzieś bawic się muszą. Ale czy podwórko w bloku powinno miejscem zabaw traktowanym tak samo jak otwarty plac czy boisko, które przecież są na kabatach? Spędzanie z dziećmi życia pod blokiem jednak cholernie uprzykrza życie współmieszkańcom...
Edytor zaawansowany
  • domi_33 02.09.12, 21:56
    syndrom naszych czasów, ja wychowywałam się na otwartym podwórku biegając po całym osiedlu. a teraz mamy zamknięte enklawy, w których dzieci są pozornie bardziej bezpieczne. i kiedyś studni nie budowali tylko prostokątne bloki. niestety chyba tego się nie uniknie, ja ze swoim na patio rzadko wychodzę bo nie ma tam co robić i nie ma dzieci. także może blok warto zmienić? są i takie podwórka po których dzieci nie hasają całymi dniami. i warto się cieszyć bo osobiście znam takie patio co najmniej sztuk dwa które są placami zabaw dla prywatnych przedszkoli. to musi być hardcore. mi dla odmiany przeszkadza nieustanny ruch samochodów jadących w stronę basenu, ale nic na to nie poradzę przecież. smród z metra też mi przeszkadza i walczę z nim i walczę a on się pojawia co jakiś czas. suspicious
    --
  • horpyna4 03.09.12, 09:49
    Otwarte podwórka to czasy już powojenne. Jeszcze dawniej typowa miejska zabudowa to były właśnie kamienice z zamkniętym placem, gdzie tyle samo było dziecięcego wrzasku, co dziś. Do zabaw służył zwykle trzepak, na którym dzieciątka rozwijały sprawność fizyczną.

    Była jednak pewna różnica. Od podwórka były okna kuchenne i łazienkowe, a nie pokojowe.
    Projektanci współczesnych budynków udających dawne kamienice zapomnieli i tym drobnym fakcie. A raczej nie pomyśleli, bo są za młodzi, żeby pamiętać. Przydałoby się trochę wyobraźni.
  • volta2 03.09.12, 00:03
    skoro padło pytanie czy z tobą ok, to najpierw odpowiedz ile masz dzieci?

    ja, chyba jak większość przyszłych rodziców kupując mieszkanie sprawdzałam, czy ma ono wewnętrzny plac zabaw. bo o ile wiadomo, że półtoraroczniaka tam nie poślę samego o tyle 7 latka jak najabardziej.

    te placyki po coś istnieją. człowiek kupujący mieszkanie od strony patio widząc na nim urządzony plac zabaw chyba wie, co czyni?
    to nie nasza wina że z mieszkania robisz sobie biuro. zawsze można wynająć office a nie wysyłać cudze dzieci na szczaw.
    jeśli dzieci brykają tam po 22 drugiej lub przed wchodem słońca - możesz skarżyć się gdzieś do administracji.

    na naszym patio ktoś wymyślił ufundowanie ze środków prywatnych trampoliny - ciekawe czy pomysł przejdzie?
  • pole_koniczyny 03.09.12, 09:09
    A to ilość dzieci ma decydować o tym czy jestem normalna?

    Kupowałam mieszkanie w tym bloku ponad 12 lat temu. I zawsze było tam patio, jak zresztą w wielu budowanych wtedy blokach. Placyk jednak był użytkowany latami znacznie bardziej spokojnie. Dzieci bawiło sie mniejsze, a więc bawiły się znacznie spokojniej. Starsze dzieci, w wieku szkolnym, jakoś nie hasały tam godzinami. Po prostu nie było takiego zwyczaju. On się powoli usankcjonowal.
    Fajnie, że wszystko wiesz na temat robienia sobie z mieszkania biura - mam prawo robić w swoim mieszkaniu co chcę o ile nie przeszkadzam innym, a nie każdy ma to szczęście, że o 17 może zamknąć biuro i zapomnieć o swojej pracy. Poza tym hałas przeszkadza zarówno w pracy jak i w wypoczynku, a do pospania mam w swojej sypialni mam chyba prawo?
  • volta2 04.09.12, 15:48
    sama na forum zadajesz pytanie w wątku startowym czy to z tobą coś nie tak? no przecież znikąd takich wątpliwości człowiek nie nabiera?

    jeśli jest patio i jest tam urządzony plac zabaw to normalne, że bawią się tam dzieci. skoro były małe to znaczy że teraz urosły i ci hałasują, a nie że kiedyś ich tam nie było.

    masz kilka opcji do wyboru:
    zmienić biuro
    zminić mieszkanie
    zmienić przeznaczenie patio w ramach jakiejś tam działalności we wspólnocie - jeśli dla swoich problemów znajdziesz sprzymierzeńców, nic na przeszkodzie nie stoi, by zrobić uchwałę i rozebrać patio zostawiając tam tylko skalniak.

    ja ciebie doskonale rozumiem, mnie też hałas męczy, szczególnie dzieciarni, no ale takie patio w bloku nie będzie martwe przecież. jeśli zakłócają ci ciszę nocną, masz narzędzia do walki, ale domaganie się tej ciszy w ciągu dnia?
  • nochalopagus82 04.09.12, 16:53
    Dla mnie to wygląda trochę tak, jakby ktoś kto kupił mieszkanie przy Marszałkowskiej miał pretensje do kierowców, że mu przez cały dzień jeżdżą pod oknami...

    Zgadzam się w 100 % z volta2 i ze swojej strony doradzam jeszcze zatyczki do uszu smile

    A- i pytanie o ilość dzieci posiadanych przez autorkę wątku uważam za jak najbardziej trafione- ludzie posiadający dzieci mają w sobie dużo więcej wrażliwości i... empatii.

    Pozdrawiam!
  • tommen 04.09.12, 17:30
    Bardzo ciekawy wątek. Dla mnie to wątek nie o hałasie , ktory mnie osobiście nie przeszkadza tylko o leniwych rodzicach którym nie chce się ruszyć 4 liter na jeden z 3 pięknych placów zabaw lub boisk czy na spacer do Powsina. Biedne dzieci betonu...
  • agatka_s 04.09.12, 18:48
    Bo tu nie o dzieci chodzi a o kulture (osobistą zresztą). Można miec dzieci, można byc super wrażliwym na ich (na ogół własnych) potrzeby, ale jednocześnie rozumiec że w bloku mieszkają inni ludzie, czasem chorzy, czasem zmęczeni, czasem pracujący. Często też w tych blokach mieszkają inne dzieci, które np potrzebują zasnąc...

    Niech dzieci i rodzice korzystają z tych "podwórek" , po to są, to prawda ale w taki sposób jakby chcieli aby korzystali z nich inni gdy np ich dziecko zachoruje, albo gdy będą sie musieli zaopiekowac starszą mamą...wystarczy odrobina wyobrażni i empatii.

    O klasie jakiejś dzielnicy wcale nie świadczą marki samochodów po niej jeżdzace i zakupy na najdroższym bazarku Poslki, raczej kultura która polega na tym że szanuje się potrzeby innych współmieszkańców, NAWET TYCH BEZDZIETNYCH.

    Ps
    Żeby nie było !!! Mam dziecko !!!! wink
  • volta2 04.09.12, 19:15
    no więc ja właśnie jako współmieszkaniec życzyłabym sobie uszanowania potrzeb dzieci, bo one też tu mieszkają i potrzeby mają wiadome.

    jeśli pani od biura w domu wysyła dzieci na piękny plac zabaw, to ja nie widzę tu żadnej próby zrozumienia sytuacji.

    gdyby dzieci hałasowały od świtu do nocy i w nocy - ok, ale te dzieci są w szkołach, na zajęciach dodatkowych, no jakoś nie uwierzę, że 24 na dobę nie ma kobieta wytchnienia od tych hałaśliwych potworów.

  • agatka_s 04.09.12, 19:40
    Ja mam balkon wychodzący wprost na piaskownice, więc temat znam organoleptycznie.

    Dzieci hałasuja tylko jak jest ładna pogoda, jak pada jest spokój. W wakacje od rana do nocy całkiem późnej. W ciągu roku szkolnego od 16.00 do 20.00., w weekendy różnie ale nie bardzo, chyba wyjeżdzają.

    Mnie dzieci nie przeszkadzają bardzo, ale czasem jak zczynają krzyczec, albo jak np jakieś jedno zaczyna walic czymś albo coś podobnego i wszystkie naśladują, małpują to naprawde można zwariowac i ma się ochote te dzieci udusic gołymi rękami. No a niestety rodzice stoją zachwyceni i....NIC.

    moim zdaniem to rola rodziców, aby po pierwsze zrozumiec że podwórko blokowe, to jednak oznacza innych ludzi, sąsiadów, ich okna wychodzące wprost i są troche inne zasady zachowywania się niż na publicznym placu zabaw, w lesie, a po drugie przekazac to dzieciom, uczulic dzieci że potrzeby innych są tak samo ważne. OK bawimy się ale tak aby nie przszkadzac innym. To zresztą jest lekcja która przydaje się potem i w życiu dorosłym 9chocby do bycia wrażliwqym rodzicem w przyszłosci).
  • domi_33 04.09.12, 21:11
    do lasu się teraz nie chodzi bo tam albo napadają matki z dziećmi albo kleszcze i komary atakują. smile a poza tym w lesie niektórym dzieciom nudno, co maja tam robić. nie wszystkie są spacerowe.
    --
  • volta2 04.09.12, 22:22
    a ja nie rozumiem jak można iść do lasu by hałasować.

    na spacer, pobiegać, to i owszem, nawet rower będzie bardzo ok. ale hałas?

    moje dzieci z frakcji spacerowo-leśnej, uwielbiają polanę w lesie kabackim, nie wiedziałam, że tam jest tak niebezpiecznie?

  • domi_33 04.09.12, 22:59
    pisali ostatnio o jakimś napadzie na matkę z wózkiem i zdaje się to się powtórzyło. o kleszczach powiedziała mi pediatra. a i na polance miał też miejsce jeden nieszczęśliwy przypadek, po którym jakoś już mniej swojsko się tam czuję. moje dziecko z frakcji placu zabaw a spacery nudzą. ale żeby nie było chodzę na zbiorczy, gminny. smile i współczuję ludziom, których okna na te place wychodzą. smile zawsze coś nie tak.
    --
  • volta2 04.09.12, 23:57
    a możesz napisać co się stało na polance? może być na priva.

    o napadzie czytałam, kleszczy jakoś się nie boję, ale czasem bywam sama z dziećmi w tych miejscach i nie chciałabym być zupełnie zaskoczona...
  • domi_33 05.09.12, 09:50
    wysłałam ci na gazetowego aż trzy maile.
    --
  • juleg 05.09.12, 18:10

    -- My też polanę kochamy, co tam się stało, napiszcie dziewczyny na priv, dziękssmile
  • volta2 05.09.12, 18:37
    domi, dzięki
    o tej sprawie wiedziałam, to niestety mama jednej z forumek na gazecie. także nawet z tego powodu mi nie umknęło, artykuły też czytałam

    sorry, nie odpowiadam na priva, bo coś z moją pocztą jest nie tak dziś, dobrze że ją w ogóle otworzyłamsmile
  • tommen 05.09.12, 09:14
    a jaki problem na rower pociechę do tego lasu zabrać, mieć ze sobą piłkę lub inny gadżet do zabawy na powietrzu ? po wychowywać w tym wszechobecnym betonie ?
  • pole_koniczyny 05.09.12, 10:05
    Tu nie chodzi o to, że "wrzeszczące bachory przeszkadzają mi 24 godziny na dobę" - nic w podobnym tonie nie napisałam.
    Chodzi o to, że moim zdaniem z placyku na podwórku powinno się korzystać trochę inaczej niż z normalnego placu zabaw i rodzice powinni zwracać uwagę dzieciom kiedy poziom decybeli robi się za wysoki. Na przykład kiedy dwójka dzieci ustawia się po dwóch przeciwnych stronach podwórka, zaczyna kopać do siebie piłę i krzyczeć do siebie z tych dwóch końców. Nie wydaje mi się, że kilkulatek powinien akurat po takim podwórku jeździć w kółko na plastikowym samochodziku - łatwo sprawdzić ile to robi hałasu na kostce brukowej.
    Kompromis dwóch stron - dzieci niech się bawią, ale w miarę spokojnie. Jak chcą się porządnie wyszaleć, wykrzyczeć, wybiegać, to rodzice powinni je zabrać na normalny plac zabaw, boisko, do do lasu, a nie uważać, że można się tak samo zachowywać ludziom pod oknami i na polanie w lesie.
    A argument pod tytułem "dom to nie biuro" jest kompletnie idiotyczny. Ludzie pracujacy w wolnych zawodach niech sobie wynajmują biura na mieście, studenci niech piszą magisterki w bibliotekach, chorzy niech chorują w szpitalach, zmęczeni niech sobie wynajmują hotel. Bo prawa mają tylko ci mający dzieci bawiące się na podwórkach - reszta się ma dostosować. Ciekawa logika.
  • gumitex 05.09.12, 14:19
    W sprawie normalnych czy publicznych placów zabaw chciałam zauważyć, że one też są pod czyimiś oknami (może z wyjątkiem placu przy Bażantarnii, który nie graniczy z blokami). Wysyłanie dzieci na normalny plac zabaw, to po prostu wysyłanie ich komuś innemu pod okno.
  • volta2 05.09.12, 15:04
    logika taka jak twoja, ty masz biznes w domu a dzieciak ma się wynieść, by ci nie przeszkadzać.

    a co dzieci mają do twojego biznesu? czy to ich problem?


  • pole_koniczyny 05.09.12, 15:38
    Nie wynieść. Korzystać jak najbardziej. Tylko korzystać tak, żeby hałas był na jakimś umiarkowanym poziomie. Dokładnie tak jak ja nie prowadzę w mieszkaniu biznesu, który przeszkadza moim sąsiadom bo np. przewijają się tabuny ludzi.
  • nauboczu 05.09.12, 15:44
    Współczuję Ci, współczuję, że akurat ten hałas Cię denerwuje. Myślę, że dlatego słyszysz to bardziej. Mieszkam na Rybałtów, pod domem mam właściwie pustą ulicę po której rzadko jeżdżą samochody, za to tłuką się przez pół dnia chłopcy na deskorolkach... to jest dopiero łomot. wkurzający łomot. Ostatnio tłuką się trochę mniej, zdaje się, że wiele osób ich przepędzało z ulicy. Place zabaw są dla dzieci, trudno dziecku wytłumaczyć, że ma być cicho. Kiedy tu się wprowadziłam na moim patio nie było dzieci, bo chyba nie było ich w bloku ... teraz jest sporo, łącznie z moją córką. To, że wychodzę z nią na patio bierze się stąd, że wracam z pracy późno i łatwiej mi wyjść z nią pod blok niż iść gdzieś dalej. Zresztą mamy fajny plac zabaw. Spróbuj może pójść do sąsiadów urzędujących na placu i porozmawiaj z tymi którzy wyjątkowo hałasują. Chociaż nie wiem co z tego wyjdzie. Dzieci dorosną i może wreszcie przestaną wychodzić na plac smile
  • bestgeneralkonkretny 10.09.12, 11:52
    Trzeba było pozostać na wsi pod Lublinem a nie wprowadzać się do stolycy...
    Pzdr
  • domi_33 10.09.12, 14:30
    wiedziałam, że ten argument w końcu paść musi toż to najbardziej pożywny argument internetu. i najczęściej używany. ileż ja się go nasłuchałam w walce ze smrodem, ech. dziwiłam się, że tu po takim czasie widocznie temat był mało chodliwy. suspicious
    --

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka