Dodaj do ulubionych

Zakaz gry w piłkę na patio

10.06.13, 11:21
Witam serdecznie!

Mieszkamy w bloku przy Wańkowicza.

Kilka dni temu, po kłótni z jednym z sąsiadów, zawisł na płocie zakaz gry w piłkę na terenie patio.

Chciałam Was spytać, czy gdzie indziej na Kabatach spotkaliście się z takim zakazem?

Zamierzamy coś z tym zrobić, ale szczerze mówiąc, jeszcze nie mamy koncepcji jak do problemu podejść.

Może macie jakieś sposoby, które zadziałały?

Podpowiecie coś?
Edytor zaawansowany
  • gumitex 10.06.13, 11:38
    U nas był ten sam problem. Odbijanie piłki do nogi to straszny hałas. Najbardziej protestował sąsiad z parteru - wisiał zakaz, a on dodatkowo zabierał dzieciom piłkę. Nieco mu przeszło, jak sam ma dzieci.

    Trochę go rozumiem - nikt nie chce mieszkać na boisku. Dla starszych dzieci są orliki i boiska przy szkołach, tylko że łatwiej zejść na patio niż iść na boisko.
  • adaska75 10.06.13, 15:17
    U nas jest taki zakaz.
    I chociaż mam dzieci, które chętnie pokopałyby piłkę po południu, to rozumiem i w pełni akceptuję takie ustalenie wspólnoty.
    Większość nas dorosłych wraca po południu do swoich mieszkań jak do oazy i chce odpocząć, a nie słuchać odgłosu uderzającej piłki, bo przecież na "patio" szczególnie to słychać. Nikt dzieciom nie zabrania się bawić, biegać, jeździć na rowerze, ale z piłką wędrują na boiska czy "orlika".
  • nochalopagus82 10.06.13, 15:35
    W sumie, to częściowo się z Wami zgadzam.

    Sama mieszkam na parterze i rzeczywiście - bawiące się dzieci robią niezły łomot.

    Nie mniej jednak, nie mogę wyjść z podziwu, że niektórzy sąsiedzi wolą słuchać dziecinnych wrzasków zamiast odgłosów kopanej piłki.

    Mam dwóch synów - obecnie niecałe 7 lat.
    Jest jeszcze kilku chłopaków, z którymi w tę piłkę grają.
    I możecie mi wierzyć lub nie - ale to kopanie - szczególnie jak grają z daleka od okien - w mieszkaniu jest prawie niesłyszalne.

    Z kolei jak się bawią i ganiają, to wrzask jest taki, że czasami i mi się tolerancja kończy.

    Najgorsze jest jednak to, że ludzie jakoś nie zastanawiają się kupując mieszkania w bloku, gdzie okna i balkony wychodzą na plac zabaw. I później rodzą się konflikty i jakieś niepotrzebne nerwy.

    Staram się zrozumieć obie strony (i rodziców i tych zmęczonych życiem wink), ale jakoś mi trudno.

    Bo każdy ma swoje racje i będzie trzeba wykazać się nie lada rozsądkiem żeby ustalić kompromis.

    I jeszcze kwestia tego, żeby te dzieci grały w tą piłkę od rana do nocy...
    A to jest max godzinka co drugi, trzeci dzień...
  • nowikana 14.06.13, 14:36
    nochalopagus82 napisała:


    > Mam dwóch synów - obecnie niecałe 7 lat.
    > Jest jeszcze kilku chłopaków, z którymi w tę piłkę grają.
    > I możecie mi wierzyć lub nie - ale to kopanie - szczególnie jak grają z daleka
    > od okien - w mieszkaniu jest prawie niesłyszalne.
    >
    ..........
    Nie słyszysz ich bo grają pod oknami innych osób, a te słyszą, oj słyszą.

    >
    > Najgorsze jest jednak to, że ludzie jakoś nie zastanawiają się kupując mieszkan
    > ia w bloku, gdzie okna i balkony wychodzą na plac zabaw. I później rodzą się ko
    > nflikty i jakieś niepotrzebne nerwy.

    A w projekcie osiedla na patio było boisko do gry w piłkę ? Nie sądzę

    > Staram się zrozumieć obie strony (i rodziców i tych zmęczonych życiem wink), ale
    > jakoś mi trudno.
    >
    > Bo każdy ma swoje racje i będzie trzeba wykazać się nie lada rozsądkiem żeby us
    > talić kompromis.

    To idź w ramach kompromisu z dzieciakami na jakieś boisko lub oślą łączkę. W okolicach takie są,


    > I jeszcze kwestia tego, żeby te dzieci grały w tą piłkę od rana do nocy...
    > A to jest max godzinka co drugi, trzeci dzień...

    Taaak., Twoje godzinkę, sąsiada godzinkę, drugiego kolejną .... i tak od rana do wieczora nap....nie

  • nikulam 10.06.13, 17:49
    U nas wisi taki na wewnętrznym patio od początku jak tu mieszkam,czyli z 10 lat.Z mojego punktu widzenia to całe szczęście bo mam mieszkanie na niskim parterze.
  • manieczka.11 18.06.13, 16:42
    Witam, ciekawe o jakim nr Wankowicza jest tu mowa... Ja od jakiegoś czasu spedzam wiecej czasu w domu niz poza, wiec na bieżaco obserwuje sytuacje..

    U mnie dla odmiany nie ma moze tabunow dzieci, ale jest za to jeden mądry tatuś, co regularnie dzień w dzien koło 15 wylazi ze swoim synalkiem na patio i gra w noge na zmiane z nauką matematyki.. Nie musze mowic, jak się głosy niosą.. znam już wiekszosc zadań matematycznych..

    Po 10 minutach nauki jest kwadrans walenia piłka. I już moze mniej mi nawet chodzi o ten dzwiek pilki, ale o to, ze dwa razy bylam swiatkiem jak pilka wpadla na balkon do moich sąsiadów, ktorych akurat nie bylo w domu, a beztroski tatus po prostu przelazl przez wysoką barierke i sobie ją wyjal. Nastepnym razem strzal byl w moj balkon i mocne odbicie od barierki. O malu zawalu nie dostalam. Ochrzanilam. Poszli.

    Dzis natomiast wyszli jak zwykle, i na slowa chlopaka: "Tatus, to ja teraz strzele z calych sił", reakcja tatusia była ZEROWA. Tylko dlatego ze jest dzi staki skwar, to dziecku si eodechcialo grac i wrocili do domu. Ale jzu sie ubieralam i wychodzilam zeby ich porzadnie przegonic.

    Nie bede siedziec na balkonie i zastanawiac sie kiedy dostane w głowę, w brzuch albo okno. Mieszkam na sammym dole (balkon na rowni z podłogą patio..)..

  • volta2 20.06.13, 11:45
    . Ale jzu sie ubieralam
    > i wychodzilam zeby ich porzadnie przegonic.

    jeśli macie zakaz gry w piłkę - to może coś byś wskórała przy pomocy ochrony
    w innym przypadku - mogłabyś się spodziewać, że zostaniesz pogoniona przez tatusia.

    (no niechby mi kto próbował przegonić dziecko - w sytuacji gdy nie narusza przepisów - oj, miałby zdziwienie)
  • manieczka.11 20.06.13, 16:41
    Zakaz zakazem, ale jesli go nawet nie ma, to gdzie ludzka przyzwoitosc i minimum kultury?? Robienie sobie z balkonow celu i bramki to jest wg mnie czyste chamstwo, zero wyobiaźni i kultury. Ja wlasnemu dziecku to bym sie wlasnie starala wytlumaczyc. Pokazala źe strzelac gole to mozna obok w parku, a nie w okna, bo moze byc problem.. Ale widze, ze nie kazdy juz tak mysli..
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxgzu33scgwq0z.png
  • nowikana 20.06.13, 20:22
    Poza przepisami obowiązuje kultura, dobre wychowanie i życzliwość w stosunkach międzyludzkich. A te wymagają by liczyć się z innymi, np.z ich potrzebą odpoczynku. Jeśli tego nie nauczysz dziecka, to nie jeden będzie "je gonił" . I nieraz w życiu Twoje dziecko będzie cyt. "miało zdziwienie"
  • volta2 20.06.13, 23:17
    No to gdzie ta zyczliwosc? Pani idzie gonic, bo jej pilka przeszkadza?
    Moze prosic, zwrocic uwage grzecznie, ale ona o 15 idzie gonic.
    No to by sie zdziwila co najwyzej.

    Chyba ze jest zakaz, cisza nocna, albo demolka.
    Incydentalny wrzut pilkimdo sasiada to jeszcze nie jest koniec swiata, by sobie pozwalac na gonienie.
    Zawsze mozna na wies wrocic, albo lepiej roboty pilnowac, to pilka przeszkadac przestanie...
  • adaska75 20.06.13, 23:44
    Do tej pory w tym wątku - mimo różnych zdań, opinii - było kulturalnie, ale zdanie "Zawsze mozna na wies wrocic, albo lepiej roboty pilnowac, to pilka przeszkadac przestanie..." to ani kulturalne, ani zyczliwe jak autorka życzyła sobie. Dodam , że jeszcze brakuje wstawki "słoikach"...
  • nowikana 21.06.13, 09:41
    Tak, zawsze można wyjechać na wieś i tam walić w piłkę do woli nie przeszkadzając nikomu, chociaż w zasadzie uczestnicy dyskusji nie szli tak daleko, proponowali by z grą w piłkę iść na orlik lub parku.
  • volta2 21.06.13, 11:11
    jeśli komuś o 15-tej przeszkadzają odgłosy piłki to nie pomoże w zasadzie żadna wioska, może jedynie psychiatra? albo goździkowa ze swoją poradą.

    tak się składa, że jako osoba namiętnie siedząca w domu obserwuję wysyp piłkarzy w okolicach godziny 14-ej. dzieci po prostu wracają ze szkoły, starych jeszcze na ogół nie ma. nie ma się po co do domu spieszyć.

    ok 16 znów jest cicho.

    oczywiście wilczy dół drugą zmianę wypuszcza o 16-tej i następuje kolejny wysyp piłkarski, który dla umęczonych karierą jest o wiele bardziej dotkliwy. zaczyna się bowiem ok. godziny 18-tej, choć tu już częściej towarzyszą rodzice.

    tak to funkcjonuje, nikt w tych swoich małych mieszkankach kabackich tych dzieci nie utrzyma w czterech ścianach i próba gonienia małolatów nigdy nie spotka się u mnie z aprobatą.
    szczególnie u teoretyków, co to dopiero myślą czego by uczyli swe pociechy(gdyby kiedyś je mieli).

    osobiście - proszę mnie nie pouczać gdzie mają grać moje małolaty, bo ja nie mieszkam ani przy patio, ani nie mam widoku na żaden sąsiedni blok - więc moje grają na terenie zielonym, i nikomu nie przeszkadzają. jako przewidująca mać zakupiłam lokum poza gettem.
  • manieczka.11 21.06.13, 15:57
    hehe, ale sie ciekawa dyskusja wywiazala, nie ma co.. tak sie składa, ze akurat z dziada pradziada jestem Warszawianka, ale ani sie z tego powodu nie wywyzszam, ani mnie to ziebi. I przypominam, nie chodzi mi o odglosy dzieci, o zamykanie dzieci w 4 scianach, ale o to, ze robienie sobie za bramkę balkonów usytuowanych na niskim parterze jest głupota i kompletnym brakiem wyobraźni. Co ciekawe, zasady gry na patio ustala tatus pewnego młodzieńca. Świetny przykład ma młody od dziecka, nie ma co.. Ciekawe, jaka tatuś mialby minę, jakby piłka strzeliła komuś w szybę i szyba by sie stłukła. Patrzac na jego zachowanie, nawet słowo przepraszam by nie padło.
    Czy to tak cięzko zrozumieć tej częsci wypowiadających się? Dla mnie to niepojęte, prawdę mowiac..
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/3jgxgzu33scgwq0z.png
  • volta2 21.06.13, 19:00
    ze dwa razy bylam swiatkiem jak pilka wpadla na balkon do moich sąsiadów
    te dwa razy tak cię do zawału doprowadziły?

    przeszkadza ci też 10 minutowa lekcja matematyki.
    i o brzuch się martwisz?

    może jednak to hormony?
    nie przejmuj się, za 10 lat też obecne twoje hormony i ten brzuch będą ganiać za piłką i doprowadzać do pasji sąsiadów.

    to się jednak leczy - przez poród.
  • nowikana 21.06.13, 20:13
    Manieczko, odpuść sobie - volta nie rozumie i nie zrozumie Twojego dość oczywistego przykładu. To typ rodzica, który patrzy na swoje dziecko i myśli "o jak pięknie pluje".
    A co do tatusia to jeśli zbije szybę to w najlepszym wypadku cichcem ucieknie, a w najgorszym zrobi Ci awanturę, że Twoja szyba zniszczyła JEGO piłkę. Na pewno też napomknie, że gdybyś się wyprowadziła na wieś to ON nie miałby przez Ciebie problemu.
  • manieczka.11 21.06.13, 23:21
    Dzięki nowikana smile nic dodać, nic ująć.. wink
  • volta2 22.06.13, 01:26
    volta nie rozumie
    volta doskonale rozumie, że jak komuś przeszkadza piłka o 15 to jest nawiedzony
    ale jak "idzie jeszcze pogonić" to jest psychiczny i tyle

    który patrzy na swoje dziecko i myśli "o jak
    > pięknie pluje".
    moje dzieci dostają wyróżnienia i pochwały głównie za zachowanie, za naukę już znacznie rzadziej - ale widocznie są wychowywane przez normalną matkę a nie neurasteniczkę.
    dzieci o dziwo spełniają kryteria polskich szkół publicznych jak i międzynarodowych prywatnych, gdzie za plucie czy żucie gumy wzywają rodzica i proszą o zrobienie porządku z własną kulturą jak i z kulturą dziecięcia wyniesioną z domu. (to ze słyszenia, bo mnie nie wzywali)

    no ale najlepiej sobie dośpiewać typologię rodzica, samemu z widłami próbując przegonić groźnego bandytę osiedlowego w postaci kilkulatka z piłką. że też sama leciałaś a policji nie wezwałaś - jak taki nieprzepisowy i łamiący zasady to pójdzie do paki i jeszcze mandat zapłaci.
    ale pewnie nie ma ustalonej ciszy nocnej o 15-tej, nie ma też zakazu gry na patio i trzeba było widełki wyciągać samemu żeby przegonić z własnego pola?

  • manieczka.11 22.06.13, 10:05
    Hehe, coraz zabawniejsze kontrargumenty pani volta2 wysuwa wink

    Ja się trochę nie dziwię, że dzieci pani volty2 nagród za naukę nie dostają, jak matka ma podstawowe kłopoty ze ZROZUMIENIEM TEKSTU. Tekstu, z którego wynika, ze nie chodzi o "hałasy" o godzinie 15, ale o groźbę wybicia szyby albo zrobienia komuś krzywdy. Patio jest malutkie, otoczone wokół balkonami na równi z podłożem bez barierek, wiec nie jest to w żadnym przypadku dobre miejsce na ćwiczenie rzutów karnych. 50 m dalej jest ogromny park. W d..ie trzeba mieć, że na balkonie siedzi starsza pani po wylewie, dla której ten taras stanowi jedyna możliwość zaczerpnięcia świeżego powietrza i z racji choroby na tyle szybko nie ucieknie przed piłką, która leci centralnie na jej głowę. Pani volta2 na pewno zaraz tej pani poradzi, żeby do hospicjum poszła, czy coś, bo tam na pewno piłką od nikogo nie dostanie.. taki poziom, cóż..
    W całym bloku jakoś każdy przestrzega niepisanych zasad dobrego wychowania, oprocz tego pana właśnie. Potrafi on tez stać pod domofonem i ustalać z żoną kwestie zakupów, spotkania w sklepie, telefonów gdzieś tam. Potrafi tak stać i wrzeszczeć kilka minut. Żonę oczywiscie tez słychać idealnie. No ale w końcu jest dopiero 15, można, no nie? Pan też potrafi stać na pod czyimś balkonem i dłubać w nosie. A co tam. Siadanie na bruku plecami opartym o czyjs balkon i wkuwanie matematyki też jest normalne tak? Synek, niechętny nauce, żądny postrzelania karnych w balkony mówi do taty "wal się". Zero reakcji.

    Chodzi o podstawowe wychowanie, wyniesione z domu, i miejskiego i wiejskiego.
    Ale widocznie pani volta2 należy do tych ludzi, którzy za nic mają tzw. dobro sąsiedzkie, a liczą się tylko i wyłącznie jej potrzeby.
    Coz, przykre, ale jakże częste.
    Innymi przykładami jest puszczanie żulerskiej muzyki na cały regulator w upalny dzień, gdy każdy ma otwarte okna na oścież. A co w tym złęgo? Prawda? W końcu jest samo połodnie, a nie pólnoc, prawda pani volta2? Synek kocha taką muzykę, ciszy nocnej nie ma, to niech się dzieciak dobrze bawi.
    Inny przykład w związku ze zbliżającymi sie wakacjami: pustawa plaża, a ktoś kładzie swój koc korzystając z naszego parawanu po drugiej stronie. Co w tym złego, prawda? Nie położył się w końcu na naszym kocu, tylko po drugiej stronie, no nie? Włącza sobie radio, zapali papierosa i otworzy browar. No co, plaża jest dla wszystkich... Potem można iść się wysikać, przełażąc przez wydmy. A co? Od jednego przejścia nic się nie stanie...
    itd itp...
    Pani volta2 na pewno zaraz znajdzie jakiś powód, żeby nam tu udowodnić, ze to ja jestem nawiedzona smile

    Miłego dnia wink
  • manieczka.11 22.06.13, 10:08
    errata: oczywiście POŁUDNIE, a nie polodnie, bo jeszcze pani volta zaraz mi będzie chciała udowodnić brak wykształcenia, i wychowanie w stodole wink
  • volta2 22.06.13, 10:16
    Ty za to nie masz problemow ani ze zrozumieniem tekstu, ani z prowadzeniem wywodow na forum zadnych.
    Z 10 minutowej lekcji matmy odplynelas na plaze i do hospicjum.
    Slaby swiatek z ciebie, ale jakiz za to wyksztalcony.

    Z mojej strony eot, poczekajmy do porodu, wowczs tolerancja na bandyckie zachowania cudzych bandziorow wzrasta. Szczegolnie o 15.
  • nowikana 23.06.13, 18:05
    A mówiłam, że nie zrozumie smile
  • stilla1968 30.06.13, 11:12
    Przyznam, że Wasza dyskusja zrobiła się mało przyjemna, ale...
    Patia to nie podwórka. U nas też był problem z grą w piłkę nożną. Dźwięk odbijanej piłki w ścianę słychać było w mieszkaniach. I tak godzinami, a nie godzinkę. Sąsiadce omal nie wybito szyby. Z kolei "Młodzieniec" zrobił sobie ze szklanej szyby bramkę. Metalowa siatka przy murku, z którego zrobiono sobie bramkę, ma powyginane pręty. Zieleń podeptana. A za to my płacimy wszyscy. No ale niektórym dzieciom rodzice chcą nieba przychylić i "wpiep....yć" tym, którzy zwrócą ich dzieciom uwagę.
  • stilla1968 30.06.13, 11:06
    Oczywiście, że są, a sam fakt, że ten zakaz Ci przeszkadza jest wręcz zaskakujący. Tak małe patia na Kabatach to nie ogromne podwórka i ie miejsca w grę w piłkę. Trzeba też wziąć pod uwagę, że to przeszkadza innym.
  • gumitex 17.07.13, 14:54
    No i u nas też się pojawił zakaz gry w piłkę - zaraza jakaś, czy co? Właściwie to się z nim zgadzam, ale obawiam się, że zaraz będą kolejne zakazy, bo dzieci grały w badmintona i w berka i też sąsiad narzekał na hałas. A przecież są wakacje i nie wszystkie dzieci mogą wyjechać z miasta na 2 miesiące. Podwórka nie starczy na wystawienie wszystkich zakazów
  • stilla1968 18.07.13, 00:17
    Zakaz gry w piłkę nie oznacza, że zaraz pojawią się inne zakazy. Nie demonizowałabym. A sąsiad może miał zły albo ciężki dzień. Gra w badmintona to nic złego. Faktem jest, że czasem grupka dzieci potrafi dać niezłego czadu na całe patio i trzeba albo mieć cierpliwość, albo tak, jak on zwrócić lekką uwagę, aby były ciszej. Ale dzieci są tylko dziećmi, więc nawet nie zdają sobie sprawy, że są głośne.
    Problem w tym, że patia są akustyczne, bo małe.
  • nochalopagus82 18.07.13, 10:35
    U nas rzeczywiście pusto się zrobiło, bo dzieci powyjeżdżały na wakacje.
    W piłkę nikt nie gra, bo zakaz straszy i jakoś dzieci odpuściły.
    My w sumie też - chodzimy na Orlika albo w inne miejsca - gdzie zakazu nie ma.

    Smutne to tylko, że człowiek człowiekowi wilkiem i dzieciaki na tym cierpią.
    I szkoda, że zamiast przyjść i pogadać jak biały z białym, to ludzie wolą biec od razu do administracji, a ta wiesza kolejną tabliczkę z zakazem.

    I to chyba boli mnie najbardziej, bo przecież z tabliczką pogadać się nie da sad
  • stilla1968 18.07.13, 15:40
    Człowiek człowiekowi wilkiem w tym wypadku?
    Skoro jest wywieszka, to znaczy, że wiele osób się zwróciło uwagę administracji. Po drugie czegoś nie rozumiem - jak to sobie wyobrażasz - że każdy komu się nie będzie podobać granie w piłkę na patio - podejdzie do dziecka i spyta: "Kochanie, jak się nazywasz i pod którym numerem mieszka Twój tatuś?" Potem przyjdzie do tatusia i powie: Szanowny panie, może by Pan zabronił dziecku grać w piłkę na patio, bo.....". A tatuś odpowie: Spier....

    Dzieci grające w piłkę nożna na patio, które jest małe i daje rezonans to jest OK? Bieganie za piłką po trawniku i niszczenie krzaków i ogródków sąsiadów to jest OK - przecież za ich utrzymanie płacą mieszkańcy. Niszczenie ścian od odbijania piłek to też są dodatkowe koszty mieszkańców. Sorry, nie kupuję. Rozumiem, że dzieci, ale nie na wszystko należy im pozwalać. Równie dobrze możemy wyjść z założenia,a że mogą grać w mieszkaniu, albo odbijać o szyby na patio, skoro wszystko im wolno.wink

  • volta2 18.07.13, 22:50
    chyba czegoś nie doczytałaś

    to nie tatuś powie spier...
    tylko manieczka:
    Ochrzanilam. Poszli.

    jzu sie ubieralam i wychodzilam zeby ich porzadnie przegonic.


    czyli pani sąsiadka nie idzie rozmawiać, tylko ochrzania i przegania.;
    a jest na dokładnie takich samych prawach jak ten dzieciak - dopóki nie będzie zakazu gry dopóty ma takie same prawa.

    więc nie ma prawa ani ochrzaniać ani przeganiać - a jak to zrobi to może od taty dopiero usłyszeć co nieco.
    no chyba że nauczy się w cywilizowany sposób rozmawiać, na razie mentalnie widłami straszy i tyle.
  • stilla1968 19.07.13, 00:38
    Ja nie mówię o żadnej Manieczce, tylko o zakazie gry, który już istnieje tu i tam, i o pewnych zasadach dobrosąsiedzkich. Poza tym, chyba ją prowokujesz do kłótni...Ta już była j.w.

    Chcesz powiedzieć, że nie można zwrócić uwagi cudzym/Twoim dzieciom? Ja nie mam nic przeciwko temu, żeby ktoś zwrócił uwagę mojemu dziecku, jeżeli robi coś niewłaściwego. Niestety, dzieci mają często zaskakujące pomysły, albo są bezmyślne (to już się odnosi do 12-13latków).
  • volta2 19.07.13, 02:06
    widzisz różnicę między zwróceniem uwagi a opieprzeniem tudzież pogonieniem(takie działa wytacza manieczka)?

    bo ja widzę i od tego uzależniam kontakt - ktoś kto chce porozmawiać, zwrócić uwagę, nie spotka się z agresją, ten co opieprza na dzień dobry i wygania - może spotkać się z reakcją pt. spier... i oby tylko.

    u manieczki zakazu nie było więc jej pretensje są zdecydowanie nadające się na zwrócenie uwagi a nie na pogonienie. skąd wiesz, że jej wspólnota nie życzy sobie grania na patio? może tam akurat w większości są rodzice małych Lewandowskich i w godzinach 13-16 nie mają nic przeciwko? nie wiesz tego i tyle. możesz gdybać jedynie.

    tam gdzie jest ustalony już zakaz - nie ma o czym gadać. sprawa jest jasna.

    a czy patio nie pełni roli podwórka?
    dawniej były kamienice i podwórka-studnie. dziś są apartamentowce i zamiast studni-podwórka mają nowoczesne patio. tylko że apartamentowiec nie jest tak naprawdę żadnym apartamentowcem a patio jest zwykłym podwórkiem, elegancko nazwanym, by się szybciej lokale sprzedawały.
  • stilla1968 19.07.13, 12:15
    Swój pogląd na ten temat już zamieściłam w poprzednich postach, więc nie będę się powtarzać.

    Zmieniły się czasy, zmieniło się otoczenie. Dawniej tak budowano osiedla i kamienice, aby podwórko obok było duże, albo znajdowało się troszkę w dalszej odległości. Dziś patia nie pełnią role podwórek. Są też na nich ogrody, zieleń, itp. I są małe. Co ma spełniać tu rolę bramki? Okno? Ściana? Po czym mają biegać? Trawniku, roślinach?

    Poza tym idealnie podchodzisz do faktu, że sąsiad na pewno zareaguje pozytywnie w sytuacji, kiedy inny poprosi go, żeby jego dziecko nie szalało. A bardzo chcesz, żeby sąsiedzi chodzili i prosili Cię za każdym razem?

    Nie sądzę, że dzieci zazwyczaj są "przeganiane" w ostry sposób i krzykiem je ktoś zmuszał do opuszczenia patia.
  • nochalopagus82 19.07.13, 14:58
    Na naszym patio jest sporo zieleni - krzaki, drzewka i inne takie.
    Dzieciaki grają w piłkę w pewnej odległości od zieleni. Bramki robią sobie z kamieni - krzaki na tym nie cierpią.

    Gorzej jak ktoś im tego grania zabroni, to wtedy krzaki są główną atrakcją podwórka.
    Można wtedy dziatwę przeganiać milion razy - a dla nich to raj, bo gęste krzaczory są fajną kryjówką i idealnie nadają się na bazę smile

    Dlatego pisałam wcześniej, że głupotą jest dla mnie zakazywanie dzieciom grania w piłkę, bo oni tym graniem absolutnie nikomu nie szkodzą. Są mega zaangażowani - często zbiera się całkiem pokaźna grupa dzieci - i kopią wtedy do upadłego smile Ba! Ostatnio doszło nawet do swoistego pojednania między narodami i dzieciaki rozgrywały mecz Polska : Korea, bo na podwórku mamy dwóch Azjatów.

    A co do tego, co wcześniej napisałam, że człowiek człowiekowi wilkiem, to chodziło mi tylko o to, że nikt z nami rodzicami w ogóle nie rozmawiał - że mu coś przeszkadza, że hałas albo jeszcze coś innego. Raz jeden jedyny, sąsiad wyskoczył na mojego męża z twarzą, bo grał z dzieciakami za blisko jego balkonu. No i owszem - zrobiło się trochę nieprzyjemnie, ale nie dlatego, że ktoś śmiał zwrócić uwagę, ale z powodu sposobu w jaki to zrobił. Wydarł się i zaczął przeganiać dorosłego faceta, słowami jakich się do przeganiania bydła używa. Na pewno nie była to konstruktywna rozmowa.

    A po dziś dzień, jak jakieś dziecko ośmieli się mimo zakazu wyjść na podwórko z piłką, to ŻADEN sąsiad nie wyjdzie i nie zwróci uwagi - wolą zadzwonić do ochroniarzy i to oni dzieci przeganiają, choć jak twierdzą - robią to bardzo niechętnie. Ale muszą, bo wszyscy bohaterscy sąsiedzi, są tacy mocni w gębie w zaciszu własnego mieszkania.

    I to mnie właśnie wkurza najbardziej.
  • stilla1968 19.07.13, 15:54
    Ok. TO jest Twój punkt widzenia. Nie wiem, jak wygląda Wasze patio, może jest na tyle duże, że wbrew pozorom umożliwia grę, choć nie bardzo chce mi się w to wierzyć. Ale z drugiej strony, jeżeli taka pokaźna grupa dzieciaków zbierze się na patio i gra w piłkę do upadłego, to nie sądzisz, że ich krzyki mogą przeszkadzać mieszkańcom? Zwłaszcza, jak przychodzą z pracy. Na ale starsi ludzie też mieszkają, więc mają wszystkie okna pozamykać za dnia? Dźwięk w tzw. studniach rozchodzi się na maxa.

    Jeżeli ludzie wolą dzwonić na ochronę, to zapewne nie chcą wdawać się w kłótnie, chociaż akurat nie pochwalam tego typu interwencji (tel. do ochroniarza) w stosunku do dzieci. A ochroniarze to nigdy nie lubią reagować na cokolwiek - starsi panowie lub młode chuchra, które najchętniej siedzieliby tylko przed monitorami, a i to sprawia im problem.
  • nochalopagus82 21.07.13, 20:23
    Nasze patio to podwórko bezpośrednio sąsiadujące z niedawno zrobionym chodniczkiem prowadzącym do metra (kończy się przy Coco mokka cafe) - między Wańkowicza 5, a KEN 22 (chyba). To spory teren - na środku jest plac zabaw (plastikowa zjeżdżalnia i dwie huśtawki) i naokoło pełno krzaków. Jedne z tych krzaków rosną wzdłuż chodniczka właśnie i dokładnie przy nich, dzieciaki grają w piłkę.

    Możecie mi wierzyć lub nie, ale w tym roku - nie licząc jednej scysji starszego pana z moim mężem - nie było absolutnie żadnych sygnałów, że dzieci komukolwiek przeszkadzają! Dlatego moje zdziwienie, gdy któregoś pięknego dnia zobaczyłam na płocie wiszące tabliczki z zakazem - było przeogromne!

    Mój mąż zadzwonił na drugi dzień do administracji i spokojnie zapytał, o co chodzi i dlaczego tak. Pani również spokojnie i z dużą empatią wytłumaczyła mu, że dwóch, czy trzech naszych sąsiadów poskarżyło się w spółdzielni na hałas i stąd ten zakaz. Byliśmy nieźle zaskoczeni, że dwoje czy troje ludzi wystarczy, by tak po prostu zawiesić zakaz. Administracja przesłała nam kopię regulaminu i żeby było śmieszniej, nie było w nim absolutnie nic o graniu w piłkę big_grin Owszem - regulamin wspominał coś o hałasach, ale nie było jakoś wyszczególnione, że chodzi akurat o odgłos piłki.

    Wczoraj z kolei rozmawialiśmy z ochroniarzami i jakoś tak temat zszedł na sąsiadów i ich skargi. I ochroniarz mówił też, że zdarza się, że ktoś dzwoni do nich, bo dzieci jeżdżą po patio takimi plastikowymi autkami...

    Ja osobiście naprawdę staram się tych wszystkich ludzi rozumieć. To nie tak, że widzę tylko swój czubek nosa. Ale nie ukrywam, że momentami moja empatia tego już nie ogarnia. Owszem - zawsze możemy pójść na inny plac zabaw, ale ten kto mieszka na Kabatach wie, że 90% placów znajduje się w sąsiedztwie jakiegoś bloku....

    I jak tu nie sadzać dzieci przed telewizorami, albo komputerami wink
  • stilla1968 21.07.13, 21:57
    OK. Jeżeli faktycznie macie tam miejsce na grę w piłkę i dźwięk nie odbija się od ścian, no to nie będę się spierać.Ja widziałam tabliczki na małych patiach i tak "zorganizowanych", w tym u mnie), że na grę w piłkę po prostu miejsca nie ma i naprawdę to jest niewskazane z kilku względów.
    U mnie też czasem dzieci zasuwają na tych plastikowych autkach, co rzeczywiście "daje popalić", ale nie sądzę, żeby ktoś nawet, jak ma dosyć tego dźwięku, skarżył się do ochroniarzy. To tylko maluchy i to aż tak długo nie trwa. Idzie wytrzymać.smile
  • volta2 19.07.13, 21:18
    a możesz powiedzieć, skąd tak szybko po tej jednej kłótni z sąsiadem zawisł u was zakaz?

    czy to nie w gestii wspólnoty powinno być? jak tam u was dużo dzieci to przy wyznaczonych godzinach może moglibyście sobie coś ustalić?
    no chyba że regulamin mówi jasno tylko przekazu obrazkowego zabrakło, to rozumiem.


    ps. problem mnie nie dotyczy, więc sobie mogę poteoretyzować, natomiast dotyczy mnie jak ktoś o 13 chce przegonić moje dziecko, dziś bo gra, jutro bo stoi i się śmieje, a po jutrze że w ogóle jest i sobie w niebo patrzy.
  • manieczka.11 19.07.13, 21:41
    Hehe, znow temat wypłynął i szanowna pani volta chce mnie sprowokowac wink Nie dam się tym razem. Moze gwoli ścisłosci dodam tylko, że może niefortunnie uzyłam wówczas słowa "pogoniłam i ochrzaniłam", bo jestem ostatnią osobą która by sie wdawała w kłotnie z kimkolwiek. Moje ochrzanienie brzmialo mniej wiecej tak i było skierowane do ojca, a nie do dzieciaka: "przepraszam Pana, ale czy nie uważa Pan, że strzelanie ludziom prosto w okna zaraz może się skończyć wybiciem szyby, albo uszkodzeniem ciała osoby odpoczywającej na balkonie, i czy nie lepiej pojsc z dzieckiem do parku, znajdującego się 100 metrów od tego patia". I pan poszedł. Nie latalam za nim z widłami, i nie wykrzykiwałam donosnym głosem, jak mi pani volta chce tu zasugerować. Ale z tonu wypowiedzi jej wnioskuję, ze własnie ona jest takim typem osiedlowej "krzykaczki". Współczuję sąsiadom.
  • nicknateraz 22.07.13, 20:34
    > Ja osobiście naprawdę staram się tych wszystkich ludzi
    > rozumieć. To nie tak, że widzę tylko swój czubek nosa.
    > Ale nie ukrywam, że momentami moja empatia tego już
    > nie ogarnia. Owszem - zawsze możemy pójść na inny plac
    > zabaw, ale ten kto mieszka na Kabatach wie, że 90% placów
    > znajduje się w sąsiedztwie jakiegoś bloku....

    Na Kabatach są 4 publiczne place zabaw. Biorąc pod uwagę zabawny wpis na Wikipedii dotyczący Kabat: "Dziś tereny określane mianem Kabat liczą szacunkowo ok. 20-25 tysięcy mieszkańców. Cechuje je przede wszystkim nowoczesna, nierzadko ekskluzywna zabudowa. Duża część bloków mieszkalnych znajduje się na strzeżonych osiedlach. Mieszka tutaj wiele znanych osób ze świata showbiznesu..... Mimo, że Kabaty oficjalnie należą do Ursynowa, często przedstawiane są jako odrębna część Warszawy, ze względu na swoją odmienność środowiskową w stosunku do innych części dzielnicy." nie ma się co dziwić oszołomom którym przeszkadzają dzieci bawiące się, grające w piłkę, itd. Ktoś kto kupił mieszkanie na osiedlu, które nie ma infrastruktury miejskiej, w " nowoczesnej nierzadko ekskluzywnej zabudowie" w pięciopiętrowcu bez windy, podwórkiem 100 m 2 (aby 100 m2) będzie się złościł na wszystko.

    >A po dziś dzień, jak jakieś dziecko ośmieli się mimo zakazu
    >wyjść na podwórko z piłką, to ŻADEN sąsiad nie wyjdzie
    > i nie zwróci uwagi - wolą zadzwonić do ochroniarzy
    > i to oni dzieci przeganiają, choć jak twierdzą - robią
    > to bardzo niechętnie. Ale muszą, bo wszyscy bohaterscy
    > sąsiedzi, są tacy mocni w gębie w zaciszu własnego mieszkania.

    Robią to niechętnie i bardzo dobrze mają instynkt zachowawczy, ich też ktoś może "przegonić".

    A tak w ogóle oszołomami nie ma się co przejmować.
  • nochalopagus82 22.07.13, 22:24
    Dzięki za dobre słowo smile

    Pozdrawiam!
  • nicknateraz 29.07.13, 22:14
    Miedzy bloki, na ostatni wolny skrawek przestrzeni SBM Merkury wciska następny blok. Cytat z pisma dotyczącego wydania pozwolenia na budowę " inwestor za pośrednictwem pełnomocnika, złożył wniosek o udzielenie odstępstwa od $ 40 ust 2 i ust.3 ........ umożliwiające wykonanie budynku wielorodzinnego z oknami pomieszczeń przeznaczonych na pobyt ludzi w odległości 8 - 10m od placu zabaw dla dzieci usytuowanego.....". I za chwilę następne będzwały, które kupują takie mieszkania będą protestować przeciw hałasom i dzieciom.

    Nawiązując do początku wątku o zakazie gry w piłkę, w myśl zasady "Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?" najlepszym rozwiązaniem jest ignorowanie zakazu gry w piłkę.
    W Polsce to jest chyba najlepsza metoda postępowania. Prawo jest dla głupich i naiwnych.

  • stilla1968 31.07.13, 12:43
    Prawo jest dla głupich i naiwnych? No brawo. Więcej takich haseł i okaże się, że w Polsce mieszkają złodzieje i cwaniacy. A normalni ludzie zostają wtedy "będzwałami", bo po polsku poprawnie jest bęcwał.

    Takie hasła można odwrócić - ktoś, kto wybiera mieszkanie na Kabatach czy tego typu osiedlach musi liczyć się z tym, że nie mieszka sam w lesie i że powinien liczyć się z innymi.

  • annthonka 31.07.13, 13:25
    A nie dałoby się wypracować jakiegoś rozsądnego kompromisu? Na przykład takiego, że w piłkę na patio można grać w godzinach 15 -18 (godziny przykładowe).


  • nicknateraz 31.07.13, 18:44
    stilla1968 napisał(a):

    > Prawo jest dla głupich i naiwnych? No brawo. Więcej takich haseł i okaże się, ż
    > e w Polsce mieszkają złodzieje i cwaniacy. A normalni ludzie zostają wtedy "bę
    > dzwałami", bo po polsku poprawnie jest bęcwał.

    A czy nie jest to zgodne z prawdą? Od samej góry - premiera Tuska, który kiedy chce to przestrzega prawa, a kiedy mu coś nie pasuje to go po prostu nie przestrzega (w przypadku pośrednim w ciągu kilku dni zmienia prawo tak by mu pasowało). Spółdzielnia zgodnie z prawem nie może wybudować budynku to sru przez lobbystę (oj przepraszam, pełnomocnika) do ministra i minister wyraża zgodę na nieprzestrzeganie prawa. Budyneczek będzie stał z oknami prawie w placu zabaw. I co, dzieci maja się liczyć z innymi, czyli mieszkańcami, którzy kupili mieszkania prawie w placu zabaw? Co było pierwsze, plac zabaw czy mieszkanie miłujących ciszę. I niby dlaczego ja jako szary obywatel mam przestrzegać durnych przepisów stworzonych przez cwaniaków?

    A w Polsce mieszka bardzo dużo złodziei (nawet nie trzeba dawać przykładów, każdy zna ich tysiące) i cwaniaków (porównaj zachowanie na drodze kierowców np. niemieckich i polskich)





    > Takie hasła można odwrócić - ktoś, kto wybiera mieszkanie na Kabatach czy tego
    > typu osiedlach musi liczyć się z tym, że nie mieszka sam w lesie i że powinien
    > liczyć się z innymi.
    >
    Jeżeli ktoś mieszka w mieście i dodatkowo w budownictwie wielorodzinnym musi się liczyć
    z hałasem miejskim i tym, że na podwórkach bawią się dzieci, które z reguły nie są niemowami. Ktoś kto oczekuje ciszy i spokoju powinien kupić sobie domek w lesie.
    W Polsce idiota kupuje mieszkanie obok placu zabaw, żwirowni, kotłowni, itd., a później protestuje, że hałas, że smród, etc. Placów zabaw nie dobudowano kilka lat po wybudowaniu budynków, więc "widziały gały co brały" i taki delikwent powinien "liczyć się z innymi"
  • volta2 31.07.13, 21:48
    , że na podwórkach bawią się dzieci

    ależ nie zauważyłeś chyba, że na kabatach nie ma podwórek - są NOWOCZESNE PATIA - na których siedzą panie z brzuszkami i oczekują ciszy w godzinach 13-15, bo rozumiesz, na zwolnieniu przebywają na ciążę.


    co do przestrzegania prawa się nie wypowiadam, bo temat rzeka - z jednej strony staram się jak mogę, z drugiej homo sovieticus ostro w duszy siedzi i w kraju postsowieckim w jakim żyłam, korupmowałam miśków w radiowozach aż miło.
  • stilla1968 01.08.13, 01:55
    Patia nie są typowymi podwórkami, a jeżeli ktoś tego nie rozumie, to może niech zobaczy, czy na Zachodzie dzieci grają w piłkę nożną na patio. Bardzo się zdziwi. Poza tym tam jakoś nie ma problemu z przestrzeganiem prawa.
    Ponadto mówimy o konkretnym zakazie gry w piłkę i co się z tym wiąże, a nie ogólnie z hałasowaniem dzieci. Poza tym mieszkanie w budynku wielorodzinnym zobowiązuje do przestrzegania pewnych ogólnie przyjętych norm (czyż nie?) i hałas miejski nie ma z tym nic wspólnego. To nie znaczy, że np. sąsiad ma nam zrobić dyskotekę nad głową w nocy, a nawet w dzień, pety mają być wrzucane do ogródka, grill rozpalany na balkonie i tysiąc innych kwiatków tego typu. Większość budynków na Kabatach też nie była budowana na placu zabaw, więc tak - "gały widziały, co brały" i te "gały" mają prawo wyrażać niezadowolenie z uciążliwości. Inaczej będą właśnie głupie i naiwne, że muszą tolerować kogoś, kto nie umie mieszkać w budynku wielorodzinnym.
  • nicknateraz 01.08.13, 22:56
    stilla1968 napisał(a):

    > Patia nie są typowymi podwórkami, a jeżeli ktoś tego nie rozumie, to może niech
    > zobaczy, czy na Zachodzie dzieci grają w piłkę nożną na patio.
    >Bardzo się zdziwi. Poza tym tam jakoś nie ma problemu z przestrzeganiem prawa.

    Patio to po prostu nowobogackie określenie podwórka, bardzo popularne na Kabatach.
    Na zachodzie dzieci grają w piłkę na boiskach. Na osiedlu wielkości Kabat znajduje się ich z reguły
    kilka.
    Tak, nie ma problemów z przestrzeganiem prawa, bo po pierwsze mają lepszy przykład od swoich
    rządzących. Nasz premier nawoływał np. do niepłacenia abonamentu. Przykładów można podać tysiące na "olewanie" lub wykorzystywanie do własnych celów prawa przez rządzących. Po drugie na zachodzie prawo jest skutecznie egzekwowane.


    > Ponadto mówimy o konkretnym zakazie gry w piłkę i co się z tym wiąże, a nie og
    > ólnie z hałasowaniem dzieci. Poza tym mieszkanie w budynku wielorodzinnym zobow
    > iązuje do przestrzegania pewnych ogólnie przyjętych norm (czyż nie?) i hałas mi
    > ejski nie ma z tym nic wspólnego. To nie znaczy, że np. sąsiad ma nam zrobić dy
    > skotekę nad głową w nocy, a nawet w dzień, pety mają być wrzucane do ogródka, g
    > rill rozpalany na balkonie i tysiąc innych kwiatków tego typu.

    Zakaz gry w piłkę wynika bezpośrednio z hałasu generowanego przez dzieci. Przecież nikt rozsądny nie będzie grał w piłkę nożną czy siatkową na kabackich patiach/podwórkach, bo się po prostu nie da. Dzieci piłkę rzucają, kozłują ew. czasami kopną, to powoduje hałas i o ten hałas się rozchodzi. Przynajmniej tak było w przypadku mojego podwórka. Skargi sąsiada spowodowały wywieszenie tabliczki, bo to najprostsze rozwiązanie. Co najciekawsze wystarczyła skarga jednego sąsiada i administracja bez żadnych konsultacji np. z Radą Mieszkańców wywiesiła tabliczkę.

    W regulaminie nie ma zakazu gry w piłkę jest za to zakaz rozpalania grilla na balkonie, więc nie są to czynności porównywalne. To samo, rzucanie petów, a gra dzieci w piłkę - nie ta skala. A akurat cisza nocna jest w aktach prawnych wyższego rzędu niż jakiś tam regulamin osiedla i nikt nie wnosi o zniesienie ciszy nocnej.

    >Większość budynków na Kabatach też nie była budowana na placu zabaw, więc tak - "gały >widziały, co brały" i te "gały" mają prawo wyrażać niezadowolenie z uciążliwości. Inaczej będą >właśnie głupie i naiwne, że muszą tolerować kogoś, kto nie umie mieszkać w budynku >wielorodzinnym.

    Kabaty nie są niestety żadnym ekskluzywnym osiedlem, a raczej jak byśmy rozpatrywali to w kategoriach "zachodu" jest to raczej slums. Brak szkół, przedszkoli, żłobków, placów zabaw, boisk, przychodni publicznych, skwerów itd. Bardzo wysoka gęstość zaludnienia. W blokach jakie stoją na przeciwko Tesco (chodzi głównie o ich wielkość, ilość rodzin w budynku) to w Europie zach. mieszkają arabowie, murzyni, itd. A w slamsach w Europie czy USA to dzieci grają wszędzie.
    Wypada więc pogodzić się "niedogodnościami" związanymi z dziećmi




  • stilla1968 01.08.13, 23:30
    Kabaty i slums... Zdrowo przesadzasz. Chyba różne światy widzieliśmy.

    Po drugie, według Ciebie nikt rozsądny nie będzie grać w piłkę nożną na patio, na Kabatach? To się mylisz. Ja widziałam miesiącami i nie nie polegało to na rzucaniu piłeczką i lekkim kopaniu. Powiedz też starszej kobiecie, która po ciężkiej chorobie odpoczywa na balkonie, żeby się goniła do lasu, bo przecież dzieciom wszystko wolno, a Kabaty to slumsy i mogą robić, co chcą na patiach.
  • volta2 02.08.13, 00:33
    jak na razie to uwagi mają ociężałe na brzuchu i umyśle młode roszczeniowe siksy a nie stare i schorowane staruszki.
    a zasadą mieszkania w wielorodzinnym budynku jest przyjęcie do wiadomości iż nie jest się jedynym właścicielem nowoczesnego patia z którego przegania się ochrzaniając każdego, który nie pasuje do otoczenia.
  • chiara76 02.08.13, 08:25
    volta2 napisała:

    > jak na razie to uwagi mają ociężałe na brzuchu i umyśle młode roszczeniowe siks
    > y a nie stare i schorowane staruszki.

    volta, jak Cię czytam, to już wiem, czemu jak byłam w drugiej ciąży, i przeszłam się na badanie krwi do przychodni na Dembego to mi żadna z kobiet nie ustąpiła miejsca. A wyjątkowo podły dzień był i jak rzadko, bardzo źle się czułam.
    Ale najwyraźniej wiem już, wyglądam na co najmniej dychę mniej niż mam i najwyraźniej roszczeniowość wypisaną na twarzy, skoro na wszelki wypadek żadna nie mogła dać babce z wyraźnym brzuchem usiąść.
    Inna sprawa, że jedynie w Lux Medzie i chwała im za to widziałam wprost kartkę oznajmiającą, że babki w ciąży wchodzą poza kolejnością. Tam widać ogarnęli, że to stan, w którym można czuć się różnie a niekoniecznie trzeba o razu opowiadać o szczegółach innym osobom.

    --
    Japonia
    Kryminały i sensacje
  • volta2 02.08.13, 21:29
    wiesz, ale na dembego to są chyba dwa krzesła. mnie jak kręgosłup boli - to z takiego krzesła nie daję rady wstać na zawołanie - ale ja to już wg nomenklatury: schorowana staruszka odpoczywająca na balkonie i oczekująca ciszy i spokoju o 15-tej.

    inna sprawa że do młodych siks to ty się już dawno przestałaś zaliczaćsmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka