Dodaj do ulubionych

Kabaty - szczyt snobizmu, kulturalna pustynia

26.11.05, 19:50
Dla mnie Kabaty to kompletnie przereklamowana dzielnica dla snobków
przyjezdnych z różnych zapchlonych pipidówków, którzy zrobili w Wa-wie
karierę. W rzeczywistości to betonowa kulturalna i gastronomiczna pustynia. W
weekendy zadeptany Las Kabacki, w dni powszednie metro-praca-metro,
wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.
Edytor zaawansowany
  • ol4 26.11.05, 19:59
    Do snobizmu to tu daleko...
    A szanowny dyskutant to pewnie w Tesco na magazynie robi?? A tatus przyjechał
    ze wsi w '75 cegły nosic na budowie?
  • rubeus 26.11.05, 20:09
    guitarra napisał:

    > W rzeczywistości to betonowa kulturalna i gastronomiczna pustynia.
    Hmmm... Co do betnowej pustyni kulturalnej - kagankiem jest działalność
    biblioteki publicznej przy al. K.E.N 21 - przynajmniej raz w miesiącu
    odbywają się tam wieczorki poetyckie... Ale to ciut mało...

    Co do gastronomicznej pustyni - tu trafiłeś jak kulą w płot...
    Czego jak czego, ale knajpek, restauracji, kafejek i pizzeri na Kabatach
    nie brakuje... Fakt, że spora część skupiona jest na wschód od linii
    K.E.N-u, ale na zachodnie też coś się znajdzie - wystarczy ruszyć się
    z domu...

    --
    Kabaty Site
    Moja Strona Domowa
    Forum Kabackie
  • jan-w 26.11.05, 21:38
    Szanowna dyskutantka, jak słusznie zauważył ol4, pewnie chemię wykłada ( w tesco
    na półki) i nigdy Kabat nie widziała poza swoją droga praca-metro-dom. A tak
    poważnie - to zwykła podpucha frustrata.
    --
    Kabaty-Moczydlo
  • jan-w 26.11.05, 21:43
    Przedmówcy, byli bardziej dociekliwi. W innych wątkach, guitarra przedstawia się
    jako osoba płci męskiej. Ale wyraźnie ma kompleks Warszawiak/Przyjezdny.
    --
    Kabaty-Moczydlo
  • guitarra 26.11.05, 22:43
    Czy ja się przedstawiałem jako kobieta w tym wątku? Nie przypominam sobie...
    więc proszę bez insynuacji...
    Jeśli dotknąłem czyjeś urażone poczucie dumy, to znaczy, że z Wami,
    przyjezdnymi mieszkańcami Kabat nie jest jeszcze (albo już) aż tak źle,
    zaczynacie mieć poczucie tożsamości lokalnej...
  • agatkaros 27.11.05, 00:46
    To mi dopiero spostrzeżenie, prawie na miarę naukowca badacza smile)) A kim Ty
    jesteś, że takie tezy stawiasz? Jakieś badania były robione w tym kierunku i Ty
    jesteś ich autorem/autorką?
  • layla_mm 27.11.05, 10:24
    niektórzy to na kabatach przeżyli 3/4 swojego życia... nie czuję się snobem, nie
    jestem przyjezdna,a kabaty lubie, bo blisko do metra i do lasu i do sklepu..
    jest tu jeszcze dość spokojnie no i we wschodniej części mamy jeszcze naprawde
    sporo zieleni (zwłaszcza w tych uroczych starych bloczkach smile ), a dosadzanych
    jest teraz coraz więcej drzewek, więc zapowiada się jeszcze ładniej smile kabaty
    mają takie "wzięcie" własnie dlatego że mają tyle plusów..
  • allija 27.11.05, 11:59
    A ja osobiście ciesze się, że mieszkam na tej "pustyni".
    Jeśli mam ochote gdzieś wypaść to do centrum jest "o rzut beretem" /nawet tym
    moherowym/. Doskonała komunikacja do późnej nocy więc żaden z tym problem nawet
    jeśli nie mam na taksówkę. A przynajmniej za oknem mam spokój, żadnych hałasów,
    żadnych smrodów, a dzięki ogrodzeniu i ochronie czuję sie bezpiecznie, dzieci
    moga spokojnie bawic się same na podwórku, bez zagrozenia ze strony osiedlowych
    chuliganów czy dewiantów, nikt nie wyrwie mi torebki z ręki, a rano wsiądę do
    samochodu z czterema kołami. Na ulicach zas rzadko tu słychac najpopularniejsze
    w Polsce słowa używane zamiast przecinków. Także estetyka domów robi na mnie
    przyjemne wrazenie, nie wracam do domu obsmarowanego graffiti z niewybredymi
    tekstami. Mój dom i moje mieszkanie służy temu czemu służyc powinno -
    odpoczynkowi. A na zabawę są inne miejsca.
    A przyjechalam tu z Mokotowa, całkiem nieźle chyba jak na pipidówek.
    Snobem ani karierowiczem nie jestem ale jesli inni tak sądza to nawet mi to
    pochlebia. Moja rodzina jest calkiem zwyczajna a raczej, powiedziałabym,
    normalna. Jesli dzis jest to jakimś wyróżnikiem w naszym kraju to raczej smutny
    fakt.
    Reasumując - to zwykła zazdrość ze strony autora, ot co.
  • bugatti.atlantic 27.11.05, 12:31
    A ja mieszkam na Kabatach od niedawna i bardzo mi sie podoba smile Urodziłam się na
    Górnym Mokotowie, potem mieszkałam krótko na Ursynowie Pn. Mąż namawiał mnie na
    Kabaty, ale ja nie chciałam - między innymi dlatego, że słuchałam tego typu
    mądrości jak autora tego wątku. Zamieszkałam i jestem zachwycona!
    a)w większości mili sasiedzi - interesujący sie tym, co dzieje sie w domu. U
    mnie na Mokotowie, zeby bomba spadła na naszą kamienicę to dla sąsadów było
    wszystko świetnie. NIC im nie przeszkadzało.
    b)rewelacyjna unfrastruktura - świetne sklepy (świat serów, palce lizać, bazarek
    na stryjeńskich, ekologiczny na KENie - ewenement w skali warszawkiej), fitness,
    basen, kawiarnie, restauracje, fryzjerzy, apteki, niezła ksiegarnia Stenor (tego
    mogłoby być więcej!)
    d) świetny dojazd
    e)cisza, spokój, czyste ulice - prawdziwa rzadkość!!!
    f) bardzo niewiele menelstwa
    g) las. popularny, zadeptany, ale to nie skwerek czy parczek tylko las!
    Jestem zachwycona!!!
  • guitarra 27.11.05, 13:16
    Wiem co piszę, bo choć urodziłem się na Woli i większość życia mieszkałem na
    Mokotowie, to zdarzyło mi się również ponad rok mieszkać na osławionych
    Kabatach (1999/2000). Uważam, że przemawia przez Was brak obiektywizmu i
    nieuzasadniona euforia.
    Ale po kolei:

    Sklepy – w większości hipermarkety – na Kabatach/ Ursynowie jest ich największe
    zagęszczenie w Wa-wie. Osobiście nie przepadam, uważam, że są też mało
    funkcjonalne, szczególnie w okresie przedświątecznym, kiedy trzeba odstać dwie
    godziny w zaduchu w kolejce do kasy (w Tesco zdaje się nadal nie ma Klimy).

    Bezpieczeństwo/ brak kradzieży – bez przesady, to żadna rewelacja, uważam, że
    poza osławionymi rejonami Starej Pragi, niektórymi częściami Woli no i może
    okolicami Poznańskiej w Centrum praktycznie w pozostałych dzielnicach Warszawy
    wcale nie jest bardziej niebezpiecznie niż na Kabatach

    Odgrodzone osiedla – dla mnie do odczłowieczające bunkry. Zresztą po co Wam
    one, skoro przecież piszecie, że już jest tak cudownie bezpiecznie.

    Zieleń i Las Kabacki. Kupa śmieci i w weekend prawie jak w supermarkecie,
    człowiek na człowieku, pod tym względem mamy pod Warszawą masę rejonów bardziej
    atrakcyjnych (np. Konstancin czy okolice Puszczy Kampinoskiej

    Dojazd. Zapewne chodzi o metro. Pod tym względem śmiało może konkurować
    Żoliborz, z którego do Centrum jest znacznie bliżej. Poza metrem komunikacja
    miejska nie istnieje. Problem z dojazdem z Kabat polega na tym, że jak już się
    jedzie w rejon inny niż Centrum gdzie dojeżdża metro (np. na Ochotę lub Wolę
    lub Pragę) to jest murowane 45 minut stania w korkach (strata czasu i benzyny)

    Kawiarnie/ restauracje. To jest dla mnie najbardziej zadziwiające. W
    przeliczeniu na 1 mieszkańca podejrzewam, że na Kabatach jest najmniejsza ilość
    punktów gastronomicznych ze wszystkich dzielnic w Warszawie. A i tak ŚWIECĄ
    PUSTKAMI? Dlaczego? Jak się wraca z pracy o 21, nie ma znajomych w dzielnicy a
    na weekendy jeździ 100 km do rodziców do domu, to i po co chodzi do kawiarni i
    restauracji?
  • chiara76 27.11.05, 13:36


    wszyscy się rzucili do odpowiedzi, to i ja wrzucę kamyczek do ogródka.

    Warszawianka z dziada pradziada (tu zaburzę Twoją teorię, nie tylko ludzie
    spoza W-wy tu mieszkają).
    Żeby było śmieszniej, Kabaty ostatnio rzeczywiście mnie zawodzą, ale nie ze
    względu na to, co Ty akurat wymieniasz.

    A bezpieczniej jest dużo bardziej. Mieszkałam na Żoliborzu i wyobraź sobie
    Starym Żoliborzu, a tak, tym super osławionym. Niestety, nie jestem milionerką,
    bo nie stać nas było na mieszkanie w tej lepszej części Starego Żoliborza, więc
    wylądowaliśmy w tej mniej miłej. Było bardzo niebezpiecznie i bardzo
    nieciekawie. Nie będę wnikać w szczegóły.

    Oczywiście nie będę też się oszukiwać, że na Kabatach się nie zmieni pod tym
    wględem. Wiadomo, skoro na mieście jest fama, że tu mieszkają milionery i cuda
    wianki snoby, to się złodzieje wybiorą z wizytą.

    Mnie na Kabatach drażni brak właśnie mniejszych sklepików i zmuszenie po
    większe zakupy wędrowanie do Tesco (kosmetyczne, spożywczych tam nie kupujemy).
    Jest bazar z cenami jak z najdroższych sklepów, to tez irytujące.

    Co do ludzi, to w ogóle ich nic nie obchodzi. Może i dobrze, nie wiem,
    natomiast smuci to, że nikt tu się nikomu nie kłania (wielokroć o tym pisałam i
    powtarzać mi się nie chce).
    A więc może to u niektórych to poczucie wyrwania się z małej miejscowości,
    gdzie rzekomo wszyscy wszystkich znają i takie poczucie anonimowości? (Jakby
    powiedzenie dzień dobry sąsiadowi coś zmieniało w tym poczuciu anonimowości).

    Denerwuje mnie też to, czego nigdzie indziej nie widziałam, a mianowicie nie
    zwracanie uwagi na sąsiadów, hałasowanie, nie przejmowanie się tymi, co
    mieszkają pod kimś (sąsiedzi nad nami są właśnie bardzo uciążliwymi sąsiadami),
    wystawianie na klatkę śmierdzących śmieci (sic!), wystawianie butów smile , tak
    tak, wystawianie wszystkiego, co się da. Nigdzie wcześniej się z tym nie
    spotkałam.

    Reasumując, mam lepsze i gorsze dni tu mieszkając. Kiedyś bardziej mnie to
    miejsce zachwycało, teraz mniej. Nie stać mnie jednak na skakanie z miejsca na
    miejsce, więc na razie tu jestem. I siłą rzeczy muszę to miejsce polubić.

    Śmieszy mnie jedno, takie uogólnianie, jak w temacie Twojego postu, ale to
    typowo polska cecha, więc mnie nawet nie dziwi.

    Zastanawia mnie też, po co pisać takie posty. No przecież już wszystkim na
    forum zrobiło się głupio, że są snobami i wyznawcami kulturowej pustyni bez
    żadnych pasji i zainteresowań.wink) No, ale rozumiem, że jak się ma dużo czasu,
    to sobie można pisać.

    W sumie, prowokacja bardzo udanawink


    >--
    Japonia
    Kabaty
  • lewe_oko 27.11.05, 13:53
    Chiara, na bazarku na Stryjeńskich są wysokiej jakości produkty wiec są drogie.
    W skali warszawskiej da sie to porównać jedynie z Polną, która jest jeszcze
    droższa. Z chemią i kosmetykami faktycznie nie jest rewelacyjnie, ja mam koło
    siebie od niedawna drogerię Blue, która jest ok. Ale co do sklepów to ja robię
    zakupy na Kabatach, mimo że mieszkam na starym Ursynowie. Wymaga to dość
    zasobnego portfela, ale wędlinka z Kogucika i sery z Kabackiego Duktu... Mniam!
    --
    zawsze na południu
  • bugatti.atlantic 27.11.05, 14:13
    Chiaro, to może ja mam takie szczęscie? A może tak jest miło, bo to dopiero
    początek? Nie dość, że mówimy sobie dzień dobry, to rozmawiamy z sasiadami,
    planujemy, nawet byliśmy już na dwóch herbatach...
  • lewe_oko 27.11.05, 13:46
    Sklepy - w większości hipermarkety??? W większości to sa małe sklepiki i jest
    ich mnóstwo, temu nie sposób zaprzeczyć. Jesli już porównujesz z Żoliborzem, to
    mieszkając na Żoliborzu Oficerskim musisz iść po bułkę do MiniEuropy lub
    Lukullusa aż na plac Wilsona (sic!). A na Ursynowie, naprawde nie musisz
    chodzić do Tesco, chyba że lubisz... Ja nie, dlatego nie bywam w żadnym z
    hipermarketów. Kawiarni i restauracji jest bardzo dużo, w szczególności na
    Kabatach. Nie powiesz mi, że jest ich więcej na Żoliborzu czy Woli... Moge się
    zgodzić, że sa trochę bez klimatu. Dojazd... No cóż Ursynów jest 15 km od
    centrum, więc jak możesz porównywac z bliskimi dzielnicami. Porównaj z
    Bielanami, Białołęką, Wawrem... Ja korzystam prawie wyłącznie z metra, ale to
    kwestia możliwości i wyboru. Ursynów nie jest piękny. Nie ma ciekawej
    architektury i jest daleko - to są faktyczne wady. Ale nie wymyślaj sztucznie
    innych w postaci zamkniętych podwórek czy Tesco... Zamknięte podwórka są takze w
    starych dzielnicach - to nie jest nowy pomysł. To było już przed wojną. Podwórka
    powinny być zamykane - to przestreń półprywatna! Grodzenie osiedli to obsurd -
    zgoda, ale z tym praktycznie nie mamy do czynienia. Chodzę w weekendy i do
    kawiarni (nie ma w nich pustek) i do lasu (miło spędzam czas) i zupełnie nie
    rozumiem jaki masz cel w atakowaniu dzielnicy, w której już nie mieszkasz.
    Wchodzisz na fora wszystkich dzielnic i je krytykujesz???
    --
    zawsze na południu
  • allija 27.11.05, 14:39
    Twoje argumenty sa żadne i własciwie to w ogole nie wiadomo o co ci chodzi. Co
    chcesz nam, mieszkancom kabat, przekazać?
    Ja wprowadzilam sie tu w 1998 roku, wtedy kabaty w zasadzie zaczynały dopiero
    istnieć bo jeszcze w 2 lata wczesniej, kiedy przyjezdżałam na miejsce budowy,
    było tu głównie błoto i szare, ponure, wznoszące sie dopiero domy. Od tego
    czasu duzo sie zmieniło, dzielnica zaczynała nabierac dopiero charakteru. Cóż
    więc możesz powiedziec na jej temat?
    Poza tym jako urodzony warszawiak nie powinno byc dla ciebie niczym niezwykłym,
    ze podróżuje sie po całym mieście bo nigdy jedna dzielnica nie zapewniała ci
    wszystkich atrakcji, w innym miejscu była ulubiona kawiarnia, gdzie indziej
    doskonała ksiegarnia, w innej dzielnicy kino z filmem na który akurat chciałes
    pójść, juz nie wspomnę o teatrach czy salach koncertowych, gdzie indziej znowu
    masz swój sprawdzony warsztat samochodowy czy sklep z czyms tam itd, itp.
    Za to kazda ze starych dzielnic warszawskich ma chociaz jedna taka ulicę na
    dźwięk której włos jezy sie na głowie, nie tylko Praga i Poznanska.
    A korki są w całej Warszawie, stoisz w nich nie tylko jadąc z Kabat.
    Po prostu, zwyczajnie, czepiasz sie.
    Mieszkam tu juz 7 lat i zdążyłam poznac wszystkie plusy i minusy. Nie
    zamienilabym tego miejsca na zadne inne w Warszawie, nawet powietrze jest tu
    inne, czystsze, wystarczy wysiąść z metra i od razu czuc róznicę. Nigdzie tez
    nie zdarzyło mi sie spotkać na warszawskiej ulicy sarny, a tu tak. I uslyszeć
    słowika czy zobaczyc przlatującego nietoperza nad moim balkonem.
  • jan-w 27.11.05, 14:59
    A ja, jak zwykle, napiszę o jeżach, kunie, rzekotkach, kumakach, lisie i innym
    towarzystwie które spotykamy wink.
    --
    Kabaty-Moczydlo
  • guitarra 27.11.05, 17:52
    Mój cel był prosty: uświadomić Wam, mieszkańcom Kabat, że Wasza dzielnica jest
    przereklamowana i nie zasługuje na miano topowej dzielnicy w Warszawie, o czym
    większość z mieszkańców Kabat jest święcie przekonana.
    Oczywiście każdy jest wolnym człowiekiem i sam wybiera (jeśli go na to stać),
    gdzie będzie mieszkał. Warto jednak chociaż spróbować być obiektywnym

    Jeszcze kilka dodatkowych argumentów, które może otworzą Wam oczy:

    1. Piszesz o tym, że Warszawiacy się przemieszczają w poszukiwaniu swoich
    ulubionych miejsc po całym mieście. To prawda. Mam jednak wielu znajomych,
    którzy mieszkają na Kabatach i rzadko wyściubią nos poza swoją dzielnicę.
    Głównie opuszczają ją celem udania się do pracy. Na tym właśnie polega problem.
    2. Czyste powietrze. To jakiś mit. W Warszawie wieją głównie wiatry
    północno-zachodnie, więc nad Kabaty i Piaseczno nawiewa cały ten syf w postaci
    spalin i smogu znad miasta.
    3. Cisza. Kolejny mit. Jest cicho dopóki samoloty nie latają rezerwowymi
    tunelami schodzenia do lądowania, bo wtedy zamiast ciszy co dwie minuty słychać
    huk odrzutowca.
    4. I jeszcze kilka rzeczy których ewidentnie brakuje na
    Kabatach/Ursynowie: parki; boiska; dobre, duże księgarnie, dobre sklepy
    kosmetyczne, bazarki, klasyczne tradycyjne kino (poza plastikowym Multikinem
    nie ma nic)
  • agatkaros 27.11.05, 18:05
    Drogi forumowiczu. Śmiem twierdzić, że Twój post nie miał żadnego rozsądnego
    celu.
    Pisałeś, że mieszkałeś tu w 200 roku, to jak dobrze liczę 5 lat temu, prawda?
    Wiedz, że dużo tu się zmieniło przez te kilka lat właśnie.
    Piszesz, że masz na Kabatach znajomych, ale przecież nie znasz wszystkich i nie
    wiesz, co oni sami myślą o swojej dzielnicy.
    Jeśli chodzi o huk odrzutowca, to nigdy takowych odgłosów nie słyszałam, więc
    to bujda.
    Co do wiejących wiatrów, to fala śmiechu mnie zalała, nie będę komentować.
    Odnosząc się do ostatniego punktu, to skąd wiesz, czego tu brakuje, skoro
    podobno tu nie mieszkasz.
    Nie wiem, skąd się biorą u Ciebie takie zapędy uświadamiania ludzi na siłę.
    Czyżby jakieś własne niepokonane kompleksiki, hehehe.
  • layla_mm 27.11.05, 18:19
    haha!!

    --------------------------
    /| /| | |
    ||__|| | PROSIMY NIE KARMIĆ |
    / O O\__ |
    / \ TROLLA |
    / \ \ |
    / _ \ \ ----------------------
    / |\____\ \ ||
    / | | | |\____/ ||
    / \|_|_|/ | __||
    / / \ |____| ||
    / | | /| | --|
    | | |// |____ --|
    * _ | |_|_|_| | \-/
    *-- _--\ _ \ // |
    / _ \\ _ // | /
    * / \_ /- | - | |
    * ___ c_c_c_C/ \C_c_c_c____________
  • layla_mm 27.11.05, 18:19
    eee.. poprzesuwało sie uncertain
  • jan-w 27.11.05, 18:42
    Też próbowałem, ale na forum testowym. Forum nie trawi nie tylko html, ale też
    tabów. Musiałabyś, własnoręcznie wstawić spacje. smile)
    --
    Kabaty-Moczydlo
  • layla_mm 27.11.05, 19:38
    moze i bym sie pobawiła w spacje gdyby była tu możliwość edytowania postów..
    ale nie ma, więc sobie odpuszczam smile
  • guitarra 27.11.05, 18:17
    Droga forumowiczko,

    Nic oczywiście na siłę, zdaję sobie sprawę, że nie niektórzy mają klapki na
    oczach i nic ich nie uświadomi. Ale część z Was na pewno zastanowi się nad
    wadami i zaletami tej dzielnicy i może wreszcie wybierze się poza Kabaty raz na
    jakiś czas, aby porównać jak jest gdzie indziej. Ja, jako człowiek światły
    podróżuję po Warszawie, a ponieważ, jak pisałem mam znajomych, to też czasem
    bywam na Kabatach i z nimi rozmawiam, stąd jestem na bieżąco.
    Co do huku, to fakt, mój teść pracuje w Agencji Ruchu Lotniczego na Okęciu i
    potwierdza, może masz dźwiękoszczelne okna?
    Co do wiatrów - to fakt, jak nie wierzysz, to zadzwoń do dowolnej stacji
    meteorologicznej - oni na pewno to potwierdzą.

    Ciekawe jakie kompleksy masz na myśli? Z mojego forumowego doświadczenia
    wynika, że kiedy ktoś ma inne zdanie niż większość, to od razu posądza się go o
    kompleksy. Taka argumentacja jednak nie ma nic wspólnego z obiektywną dyskusją.
  • chiara76 27.11.05, 19:50
    eee, a ja myślę, że miałeś na celu poprowokować.

    Tak sobie myślę, przychodzisz na forum, zostawiasz post, w sumie mało osób się
    z Tobą zgadza, a Ty dalej swoje. Misja. Misjawink No nic, powodzenia życzę, bo
    nie sądzę, żeby ktoś stąd specjalnie się tym przejął.

    --
    Japonia
    Kabaty
  • zerocin 27.11.05, 21:14
    guitarra napisał:

    > Co do wiatrów - to fakt, jak nie wierzysz, to zadzwoń do dowolnej stacji
    > meteorologicznej - oni na pewno to potwierdzą.

    Nawet w tak prostej sprawie nasz "prowokator" się pomylił. W Warszawie
    przeważają wiatry południowo - zachodnie, między innymi dlatego hutę zbudowano
    na Młocinach, a nie w Lesznowoli.
  • agatkaros 27.11.05, 22:00
    Hahaha, no tak, jak ktoś światły, to i wie najlepiej... a tak swoją drogą to
    zdaje się, że te sądy na temat Kabat to nawet nie Twojego autorstwa,
    piszesz: "teść potwierdza", "znajomi mówią".
    No i o czym tu rozmawiać...
  • agawamala 28.11.05, 08:32
    Na Kabatach mieszkam od 2000 roku. Przedtem mieszkałam: w Śródmieściu ( okolice
    Starego Miasta), na Ochocie i na Służewiu ( nad Dolinką).
    Miałam pod nosem skpepy i meneli, bardzo dogodną komunikację i wynikający z
    tego smród i hałas, kina i teatry pod nosem( do których nie chodzilam prawie
    wcale - małe dziecko) itp, itd.
    Od pięciu lat mieszkam na Kabatach. Nie jest to dzielnica bez wad- takiej
    nigdzie na świecie nie ma, ale jest tu relatywnie najlepiej.
    1. Nieprawdą jest, że Kabaty to kulturalna pustynia. Jest i biblioteka i co
    najmniej dwie duże księgarnie - takie z duszą-i doskonały dojazd do kilku
    warszawskich teatrów czy kin ( metro). A Multikino znajduje się naprawdę o
    przysłowiowy rzut beretem - tylko chodzić!
    2.Nieprawdą jest, że samoloty są tak bardzo uciążliwe. Zapasowy korytarz
    wykorzystywany jest rzadko, a hałas mniejszy niż w wielu miejscach Warszawy.
    3. Nieprawdą jest, że nikt nikogo nie zna i panuje anonimowość. Mam co najmniej
    3-4 zaprzyjaźnione rodziny w bliskim sąsiedztwie.
    4. Nie muszę dzwonić do stacji metereologicznej aby usłyszeć taka czy inną
    informację o kierunku wiatrów - wystarczy mi własny, za to dość wrażliwy nos.
    Powietrze jest zdecydowanie lepsze niż w dzielnicach centralnych.
    5. Nieprawdą jest, że są wyłącznie hipermarkety. Sama nie przepadam za Tesco (
    robię większe zakupy w Geancie), ale pod nosem mam bazarek na Wąwozowej z ponad
    setką sklepików. Po wędlinę do Kogucika przyjeżdżają ludzie z innych dzielnic.
    Podobnie do sklepu ze świeżą zywnością.
    6. Są, tylko trzeba dobrze się rozejrzeć, punkty usługowe,przychodnie lekarskie
    jest wszystko to co niezbędne jest do wygodnego życia w normalnej dzielnicy.
    7. Kabaty są znacznie bezpieczniejsze. Wszechobecna ochrona zniechęca meneli do
    działalności.
    8. Ogrodzone osiedla są, niestety, potrzebą dzisiejszych czasów. I dzięki nim
    jest tu własnie bezpieczniej.
    9. Tego, w swoim tendencyjnym poście, nie raczyłes zauważyć, ale standard
    domów, ich wykończenie, estetyka znacznie przewyższa domy np. w Śródmieściu.
    10. Prawie wszędzie są garaże, a więc nie ma problemu z choćby odśnieżaniem
    samochodów, nie jest to także obojętne dla bezpieczeństwa.
    Nie ma dzielnic bez wad. To co nie podoba mi sie na Kabatach to relatywnie duzo
    psich odchodów. Niestety, jest to problem wszystkich polskich miast.
  • layla_mm 27.11.05, 18:16
    po pierwsze to kabaty nie są DZIELNICĄ, tylko OSIEDLEM w dzielnicy Ursynów,wiec
    nie porównuj ich do dzielnic.
    po drugie:
    1) jak masz znajomych którzy nie "wyściubują" nosa poza kabaty, to chyba żaden
    argument.. ja mam znajomych z całej wawy którzy nigdzie nie wychodzą.. a mają do
    centrum dużo bliżej (np. saska kępa).
    2) czyste powietrze - ja bym nie narzekała.. jest na prawde niezłe.. nikt nie
    próbuje tu sie kłócić czy jest najlepsze w wawie.. chodzi o to że jest niezłe..
    że nie śmierdzi.
    3)cisza - nade mną samoloty nie latają.. może jestem szczęściarą?
    4)parki - las kabacki to jeden wielki park big_grin
    boiska - przy szkole na ul.przy bażantarni, przy szkole na ul.lokajskiego, przy
    szkole amerykańskiej na ul. wąwozowej, koło mojego bloku (kosz/siatka) przy
    dembego, no i place do tenisa w alei kasztanowej.. jak na OSIEDLE a nie
    DZIELNICE to raczej sporo..
    ksiegarnie - stentor, świat książki.. na OSIEDLU więcej mi nie potrzeba..
    sklepy kosmetyczne - wiekszosc rzeczy kupuje w tesco (waciki, zmywacze,
    szampony, odzywki itd..) kosmetyki inne kupuje w centrum, lub zamawiam.
    bazarki - gdyby na każdy OSIEDLU był bazarek to byłby koszmar. U nas są pawilony
    na wąwozowej przy rosoła oraz mały bazarek na wąwozowej przy rybałtów. W
    DZIELNICY mamy też "dołek" oraz bazarek "na skraju".
    kino - zawsze chodze do multikina. dużo filmów grają, przez co zawsze można
    trafić na cos dla siebie w dobrej godzinie. (multikino = imielin, a nie
    kabaty!)a jak sie ma ochote na cos starszego, to do metra blisko i siup na
    stacje ratusz smile
    jedyne czego mi brakuje to knajpek z muzyką na żywo. ale juz sie dowiedzielismy
    że jest przy lanciego.. moze z czasem więcej sie otworzy.. w końcu to OSIEDLE
    jest bardzo młode smile

  • bugatti.atlantic 27.11.05, 22:13
    Nie pojmuję Twojej misji sad Dlaczego uważasz, że każdemu mieszkańcowi Kabat wydają sie one rajem na ziemii??? Mnie podoba sie w wielu innych miejscach Warszawy... A poza tym naprawde nie wybrałam Kabat dlatego, że sa one "topowe".. Np. w moim środowisku Kabaty to raczej obciach - modne sa stare dzielnice, najlepiej Praga albo Żoliborz. Wszystko zalezy od punktu widzenia wink
  • ol4 27.11.05, 22:43
    No własnie - fajnie ze ktos oskarza mnie o snobowanie sie na Kabaty, ale
    zgadzam sie z bugatti smile u mnie w pracy wszyscy "dorobieni" dawno sie stad
    wyprowadzili smile Na druga strone lasu.
  • rubeus 28.11.05, 09:26
    guitarra napisał:
    > Mam jednak wielu znajomych,
    > którzy mieszkają na Kabatach i rzadko wyściubią nos poza swoją dzielnicę.
    > Głównie opuszczają ją celem udania się do pracy. Na tym właśnie polega
    problem.

    To żaden argument... Ludzie są różni... Jeżeli nie czują potrzeby
    aby ruszyć się dalej niż przysłowiowy rzut beretem od własnego
    mieszkania, to nie ważne gdzie będą mieszkać i tak nie 'odkryją'
    własnego osiedla, czy dzielnicy. Będą żyli w przekonaniu, że
    nic tam nie ma, nic się nie dzieje itp.
    I mogą przeżyć w danym miejscu x lat i nie będą wiedzieli, że tuż za rogiem,
    ulicę czy dwie dalej powstał nowy skelpik, knajpka itp.
    Ktoś inny, lubiący spacerować zaraz odkryje nowości - tak więc
    nie oceniaj dzielnicy po wypowiedzi 'nieruchawych' znajomych...

    Jak się sprowadziłem na Kabaty w 1989 r., było to prawdziwa pustynia.
    [pod każdym względem - zarówno handlowym, jaki i kulturalnym, czy
    gastronomicznym]. Po kilku latach, powoli coś się zmienialo...
    Od kilku lat, jest to tętniący życiem kawałek miasta...
    Co do kina - pamiętam czasy kiedy jedynym miejscem na Ursynowie
    gdzie można było obejrzeć jakikolwiek film, był 'Dom Sztuki'.
    Aby obejrzeć coś z aktualnego repertuaru trzeba było jechać
    od śródmieścia [albo ciut bliżej do kina Moskawa...].
    Jak powstało Mulitkino, wszyscy się cieszyli, że wreszcie coś
    powstało pod samym nosem... Na filmy ambitne jeżdzi się do
    kilku kin, które się w nich specjalizują. I robią tak ludzie
    z całej Warszawy...
    Bazrek - 'Targowsiko Na Dołku' - obsługuje cały wysoki Ursynów i okolicę.
    Więcej nie trzeba... Ale ktoś musi ruszyć 4 litery z domu... i poświęcić 5
    minut na dojazd samochodem...
    Parki - walczymy aby było coś więcej [i bliżej] niż tylko las kabacki...
    Inne 'minidzielnice' w mieście nie mają nawet tego...
    Sklep kosmetyczny - czy po tym poznaje się 'dobrą do mieszkania'
    dzielnicę/rejon miasta, że jest dobrze zaopatrzony sklep ?
    Powietrze - naprawdę czuje się różnicę w jakości...
    Ci mieszkający najbliżej lasu czują najwyraźniej...
    Cisza - Kabaty rozrosły się, jest więcej ludzi, samochodów
    - ale jeśli ktoś nie mieszka w pobliżu głównych ulic, to jest cicho
    [Prawdziwa cisza to była w 89' r. jak sie sprowadziłem - pianie koguta
    doskonale było słychać...]
    Samoloty - czasem polatają - ale i tak odczuwają to nieliczni...

    Nie twierdzę, że jest to idealne miejsce do życia - ma swoje
    plusy i minusy - jak każde osiedle, rejon Warszawy...
    Jak dla mnie nadal przeważają pozytywy...
    --
    Kabaty Site
    Moja Strona Domowa
    Forum Kabackie
  • anthonka 28.11.05, 10:24
    Hmmm...
    Podobnie jak Chiara, jestem warszawianką z dziada-pradziada, więc to podważa
    Twoją teorię. Na Kabatach mieszkam, bo mi to osiedle pod wieloma względami
    odpowiada i zupełnie mnie nie obchodzi czy to jest "topowy" rejon czy też nie.

    To, że akurat Twoi znajomi prowadzą taki przygnębiający tryb życia, nie jest
    jeszcze powodem do uogólnień.

    Samoloty owszem czasami korzystają z zapasowych korytarzy i wtedy rzeczywiście
    jest głośno, ale są to sytuacje sporadyczne (w ciągu dwóch lat zdarzyło się to
    dwa razy i trwało może przez tydzień). W centrum za to narażony jesteś na
    ciągły jazgot tramwajów za oknem oraz neony świecące po oczach.

    Jak na razie na Kabatach czuję się bezpieczniej niż na Mokotowie, gdzie
    ukradziono mi spod domu samochód oraz zrzucono mnie z roweru, czy też na Woli
    gdzie próbowano wyrwać mi torebkę.

    Jeżeli chodzi o dojazd to oczywiście metro nie załatwia wszystkiego, ale pokaż
    mi proszę rejon Warszawy, z którego możesz wszędzie dojechać nie stojąc w
    korkach w godzinach szczytu.

    Kabaty mają swoje plusy i minusy - tak jak każdy rejon Warszawy, o czym jako
    człowiek światły i bywały powinieneś wiedzieć wink
  • agatka_s 28.11.05, 11:17
    Ohhhh jak ja Cię rozumiem, ja też mam pecha że sąsiedzi tacy jacyś mało
    empatyczni. smieci, halasy, zero dzien dobry, czesto na klatce jak po stadzie
    swin...-...moze my w tym samym domu mieszkamy ?

    Zaczelam bardzo, bardzo poważnie rozwazac przeprowadzke, tylko u mnie to nie
    bedzie kwestia miejsca, raczej typu nastepnej nieruchomosci.
    nastepne "mieszkanie", nie moze miec zadnych sasiadow za sciana,i musi miec
    duzy ogrod (bo ja przed tem mieszkalam w domu z ogrodem i jednak kurcze brakuje
    mi tego !!!). Poki co to malo realne, nawet nie tyle z powodu finansow, ale bo
    mam dziecko w wieku szkolnym, ktore powinno do gimnazjum "dociagnac" tu gdzie
    jest... (biedactwo juz 3 szkoly zaliczyl w ciagu 4 lat...). No ale
    projekt "wyprowadzka" juz mi zakielkowal na dobre.

    Pozdrawiam ! (szkoda że ludzie tak jakos nie moga sie dobrac: ci imprezujacy
    razem, aci cisi i spokojni razem...powinny byc takie biura matrymonialne dla
    przyszlych ssiadow-a moze to pomysl na biznes, np developer ktory sprzedaje
    mieszkania tylko milym, statecznym i nieimprezujacym...)
  • chiara76 28.11.05, 11:36
    agatka_s napisała:

    > Ohhhh jak ja Cię rozumiem, ja też mam pecha że sąsiedzi tacy jacyś mało
    > empatyczni. smieci, halasy, zero dzien dobry, czesto na klatce jak po stadzie
    > swin...-...moze my w tym samym domu mieszkamy ?

    >
    > Zaczelam bardzo, bardzo poważnie rozwazac przeprowadzke, tylko u mnie to nie
    > bedzie kwestia miejsca, raczej typu nastepnej nieruchomosci.
    > nastepne "mieszkanie", nie moze miec zadnych sasiadow za sciana,i musi miec
    > duzy ogrod (bo ja przed tem mieszkalam w domu z ogrodem i jednak kurcze
    brakuje
    >
    > mi tego !!!). Poki co to malo realne, nawet nie tyle z powodu finansow, ale
    bo
    >
    > mam dziecko w wieku szkolnym, ktore powinno do gimnazjum "dociagnac" tu gdzie
    > jest... (biedactwo juz 3 szkoly zaliczyl w ciagu 4 lat...). No ale
    > projekt "wyprowadzka" juz mi zakielkowal na dobre.
    >
    > Pozdrawiam ! (szkoda że ludzie tak jakos nie moga sie dobrac: ci imprezujacy
    > razem, aci cisi i spokojni razem...powinny byc takie biura matrymonialne dla
    > przyszlych ssiadow-a moze to pomysl na biznes, np developer ktory sprzedaje
    > mieszkania tylko milym, statecznym i nieimprezujacym...)

    mnie się też marzy domek...ale to naprawdę marzenie na razie. Wiem, że sensowne
    ceny na coś, co metraż by już miało taki, jak chcę (nie widzę sensu gnieżdżenia
    się w domu niewiele większym metrażem od obecnego mieszkania) to mają domy
    daleko poza Warszawą. No nic, mam nadzieję, że kiedyś nam się uda.




    --
    Japonia
    Kabaty
  • lewe_oko 28.11.05, 11:52
    Nie załamujcie mnie! Moja mama własnie kupiła mieszkanie na Kabatach. NA razie remontujemy, ale na klatce jest idealnie czysto i dotychczas poznani sąsiedzi są mili...

    --
    zawsze na południu
  • lewe_oko 28.11.05, 12:43
    Na Polnej Róży smile

    --
    zawsze na południu
  • agatka_s 28.11.05, 13:22
    lewe_oko napisała:

    > Na Polnej Róży smile
    >

    lewe_ok moja ostatnia wypowiedz byla do ciebie.

    A co do adresu, te "stare" Kabaty, sa chyba spokojniejsze. Ludzie raczej
    kupowali tam dla siebie, to taka pierwsza "fala" napecznialych potrzeb
    mieszkaniowych w dobrym miejscu.

    Nowe domy (tzn takie mniej niz 3 lata), to juz w duzej mierze byly jako
    inwestycje i duzo jest wynajmowanych, i chyba dlatego jest gorzej.

    Ale jeszcze raz zycze aby mieszkanie bylo super !!!!
  • agatka_s 28.11.05, 12:17
    życze jak najlepiej !!!!

    U mnie jest sporo "normalnych" mieszkańców, niestety jest też kilka mieszkań,
    które są wynajmowane, i to jest najgorsza sytuacja. Od dwóch miesięcy mam na
    dole mlodzież ktora traktuje mieszkanie jak klub:non stop muzyka (niby nie
    bardzo glosno, ale takie łup-łup przez 2 miesiace o każdej porze dnia i nocy
    może wykończyć, trzaskanie drzwi, kiedys rozwalili kilka butelek piwa na klatce
    (no pewnie że nie sprzatneli, lezalo tak do rana, mozna sobie wyobrazic jak to
    potem pachnie...), zero liczenia sie z innymi, tak jakby zerwali sie ze smyczy
    i odreagowywali...


    Niestety od dwóch miesiecy "nie znam dnia ani godziny", nie wiem czy dzisiaj
    uda się spokojnie zasnąć, czy znów nie...(najgorzej jak syn nie może, bo co ja
    mam mu powiedzieć ?)

    No cóż, na pocieszenie, Ci wynajmujący się zmieniają, więc jest zawsze
    nadzieja !!!!!
  • layla_mm 28.11.05, 13:37
    problem z sąsiadami jest znany od wieki wieków,
    stąd powiedzenie "szanuj sąsiada swego bo możesz mieć gorszego" wink
    to nie jest problem tylko kabat.. tak jest wszędzie..
    ja tez mam sąsiadów ktorzy pare godzin dziennie puszczają głośną muzyke w stylu
    "łup łup"
    chyba nie ma na to rady..
  • agatka_s 28.11.05, 13:48
    layla_mm napisała:

    > problem z sąsiadami jest znany od wieki wieków,
    > stąd powiedzenie "szanuj sąsiada swego bo możesz mieć gorszego" wink
    > to nie jest problem tylko kabat.. tak jest wszędzie..
    > ja tez mam sąsiadów ktorzy pare godzin dziennie puszczają głośną muzyke w
    stylu
    > "łup łup"
    > chyba nie ma na to rady..


    ABSOLUTNIE !!!! mój post wkleił sie w złym miejscu, miał być nawiazaniem do
    tematu ubocznego, dlaczego chiara nie zawsze lubi Kabaty...

    A sąsiedzi wiadomo, wszędzie (no poza Szwajcaria !) moga sie trafić fatalni.

    Ja abstrachujac (ortografia ?)od sasiadow Kabaty bardzo lubie, ale oczywiscie
    komus moga sie nie poobac (znaczy mam na mysli pana gitare).

    A bywajac w Warszawie sporadycznie, tylko utwierdzam sie w przekonaniu ze je
    (znaczy kabaty) bardzo lubie. A takie prowokacyjne watki, to naprawde nie wiem
    po co są ? Komu przeszkadza ze ktoś lubi miejsce gdzie mieszka, i chce na siłe
    wmowić że ten ktoś się myli. Po co ? Mnie tam nie przeszkadza,że mieszkaniec
    żoliborza lubi mieszkać na żoliborzu ! (nawet się ciesze że jeszcze ktoś w tym
    kraju coś lubi, bo tu na ogól sami pesymisci wkoło...)

    Pozdrawiam !!!!
  • jansierp 28.11.05, 22:13
    Mili Państwo. Jestem z dziada pradziada warszawiakiem do 2002 mieszkalismy na
    Niecałej (to rejon Senatorskiej ogrodu Saskiego Wierzbowej) To miejsce przyznać
    trzeba bardzo prestiżowe.Przyszedł jednak moment,że mieliśmy dosyć hałasu
    bieganiny meneli handlarzy na pl. Bankowym.Decyzje podjęliśmy jedną ,tylko
    Kabaty.Minęło trzy lata, to była dobra decyzja za nic nie wrócilibyśmy do
    śródmieścia.Mamy cisze las bezpieczeństwo kupiliśmy rowery Pracuje na Woli i z
    radością wracam do domu.Prawda- byli bankietujący sąsiedzi napisaliśmy pismo do
    spółdzielni, które podpisało wiele osób z klatki schodowej.Lokatorzy zmienili
    się nie do poznania od roku jest spokój .Jaką presję na nich wywarto nie wiem i
    nie dochodzimy tego są grzeczni i nawet sie kłaniają.Kabaty to moja dzielnica.

  • m121 29.11.05, 18:47
    Przepraszam, ale ulica Niecala chyba nie jest zbytnio halasliwa?
    Mysle, ze jest tam spokojniej niz na wielu kabackich ulicach.
  • rubin13 30.11.05, 08:51
    Prawda o ul. Niecałej jest taka : Uliczka jest dość cicha oprócz godzin pracy
    robi się tam parking samochodowy dla pracowników okolicznych urzędów,
    a oprócz tego by tam dojść trzeba pokonać Marszałkowską Senatorską .Nie
    wyobrażam sobie tam n.p. wieczornego spaceru.Na Kabatach to wielka przyjemność
    pójść wieczorem pod las.(mieszkam na Zaruby).W/g mnie to inny świat.Pozdrawiam
    J.S.
  • m121 30.11.05, 08:58
    Moze masz racje.
    Jednak chyba jest tak, ze ludzie sie roznia. Jedni lubia dosc sobie w 5 minut
    na Krakowskie Przedmiescie/Nowy Swiat, a inni pod las. Dla kazdego cos dobrego.
  • lewe_oko 30.11.05, 09:21
    Do tego włąsnie prowadzili dyskutanci - im jest dobrze na Kabatach, Guitarrze
    było źle, więc wyprowadził się - i po sprawie.
    --
    zawsze na południu
  • guitarra 30.11.05, 11:53
    I tu akurat masz rację, lewe_oko! Nie było mi najlepiej, choć wtedy z
    osobistych powodów, a nie z obiektywnych.
  • czarna_a 29.11.05, 20:50
    guitarra napisał:

    > Dla mnie Kabaty to kompletnie przereklamowana dzielnica dla snobków
    > przyjezdnych z różnych zapchlonych pipidówków, którzy zrobili w Wa-wie
    > karierę. W rzeczywistości to betonowa kulturalna i gastronomiczna pustynia. W
    > weekendy zadeptany Las Kabacki, w dni powszednie metro-praca-metro,
    > wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.

    Trzeba być naprawdę ostatnim burakiem, żeby zamieścić tutaj taki tekst...
  • malgosia75 29.11.05, 23:53
    Szczerze mówiąc to nie obchodzi mnie zdanie guitarry. A poza tym nie ma głosu z
    prostego powodu- nie mieszka tu więc nie ma
    prawa do wygłaszania swoich opini o Kabatach.
  • ol4 30.11.05, 10:16
    jaka tam pustynia kulturalna - nawet Andrzejki dla singli sie urządza smile
  • guitarra 30.11.05, 11:54
    Każdy ma prawo do wyrażania swoich poglądów. W takim kraju żyjemy, gdzie
    panuje, póki co demokracja. Jak przeniesiemy osiedle (nie dzielnicę) Kabaty do
    Korei Północnej lub na Kubę, to się z Tobą z zgodzę w tej kwestii.
  • makryba 30.11.05, 10:15
    guitarra napisał:
    > w dni powszednie metro-praca-metro,
    > wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.

    a jak by było inaczej to byś napisał że to sypialnia, a ludzie całe dnie
    spędzają poza dzielnicą

    jak by nie kręcił tak d**a z tyłu
    --
    "To be is to do" - Immanuel Kant
    "To do is to be" - J.P. Sartre
    "Do-be-do-be-do" - Frank Sinatra
  • guitarra 30.11.05, 11:56
    makryba napisał:

    > guitarra napisał:
    > > w dni powszednie metro-praca-metro,
    > > wieczorami telewizory w odgrodzonych od świata zamkniętych osiedlach.
    >
    > a jak by było inaczej to byś napisał że to sypialnia, a ludzie całe dnie
    > spędzają poza dzielnicą

    W tym przypadku jedno nie wyklucza drugiego, już zresztą o tym pisałem. To
    ciągu dnia - pusta dzielnica - wszyscy w pracy od rana do zmierzchu, w nocy -
    sypialnia.
  • lewe_oko 30.11.05, 14:38
    Byłam dziś rano na małym spacerze na Kabatach i szczerze mówiąc byłam żdziwona
    jak wiele osób spotkałam. Oczywiście że były to głownie mamy z dziećmi i osoby
    starsze, ale cóż pora taka - ale ile osób chodzi, spaceruje - np. na tym pasie
    obok stacji postojowej metra smile
    --
    zawsze na południu
  • dawkorn 30.11.05, 12:28
    Nie będę przytaczał oczywistych kontrargumentów, które podali już inni.
    Dodam tylko, guitarra, że naprawdę dziwi mnie, skąd taka pewność w Tobie, że
    - żyją tu snobkowie, robiący karierę przyjezdni,
    - w dni powszednie metro-praca-metro, wieczorami telewizory.
    Widocznie tak żyją Twoi znajomi; nie zazdroszczę ani im, ani Tobie.

    Co tu dużo mówić, uogólniasz. Na Kabatach żyje wielu artystów,
    którzy mają zdecydowanie inny tryb życia, który podajesz cierpko
    za przykład (zresztą tak chyba jest w każdej większej metropolii,
    przecież nie wszyscy muszą partycypować w clubbingowaniu,
    piciu alkoholu w pubach, puszczaniu latawców...)
    Ja sam jestem prozaikiem. Obok mnie mieszka jeszcze jeden pisarz.
    Niedaleko znajomy reżyser. Jest tu również sporo aktorów, dziennikarzy
    (także związanych z kulturą) i tak dalej, i tak dalej. I zapewniam Cię,
    że oglądanie telewizji to ostatnia czynność, którą się zajmujemy.
    Czy my także podpadamy pod Twój schemat?
    Czy podpadają pod schemat wykształceni ludzie, którzy zarabiają ciężko
    na życie i z radością wracają do domu, by nabrać sił i się zregenerować.
    Jeśli ktoś myśli o snobowaniu się, to chyba sprzedawca warzyw,
    który ubiera się wyłącznie w ubrania z logo Nikesmile
    Przyjedź kiedyś w lecie na Kabaty, odwiedź miłe restauracje przy Wąwozowej 6.
    I nie tylko.
    Zresztą może nie przyjeżdżaj. Siedź dalej w tym internecie, jak inni przy
    telewizorze.
    Bez obrazy.

  • layla_mm 30.11.05, 12:39
    dawkorn napisał:
    > Co tu dużo mówić, uogólniasz. Na Kabatach żyje wielu artystów,
    > Ja sam jestem prozaikiem. Obok mnie mieszka jeszcze jeden pisarz.
    > Niedaleko znajomy reżyser. Jest tu również sporo aktorów, dziennikarzy
    > (także związanych z kulturą) i tak dalej, i tak dalej.

    są tu jeszcze muzycy! smile
  • guitarra 30.11.05, 13:47
    Tego niestety obiecać Ci nie mogę. Jako człowiek światły chcę osobiście i na
    bieżąco obserwować tę swoistą metamorfozę jakiej ulega Wasze osiedle. I może
    nawet pewnego pięknego dnia obiektywnie uznamy, że Kabaty to numer jeden, jeśli
    chodzi o jakość życia. Z tego co piszesz wynika natomiast, że gościnność ma
    nikłą szansę stać się Waszą dominującą cechą. Bez obrazy.
  • layla_mm 30.11.05, 14:03
    nie dziw się nam gitarku że tak zareagowaliśmy...
    wsadziłeś kij w mrowisko i się dziwisz? smile
    zamiast marudzić wpadnij na andrzejki dla singli
    to sie forumowicze tobą zaopiekują na pewno wink
  • pomidorekk 30.11.05, 14:47
    trudno byc gościnnym dla kogoś, kto określa w niemiły sposób miejsce i
    mieszkańców do którego ma być zapraszany...
    Jakby ktoś ci powiedział, że jesteś snobem i karierowiczem to pewnie też nie
    zabiegał byś o to by ów ktoś często Cię odwiedzał.
    Także niech każdy przebywa tam gdzie uważa, że jest najlepiej, oczywiście dla
    niego.
  • guitarra 30.11.05, 18:43
    layla_mm napisała:

    > nie dziw się nam gitarku że tak zareagowaliśmy...
    > wsadziłeś kij w mrowisko i się dziwisz? smile
    > zamiast marudzić wpadnij na andrzejki dla singli
    > to sie forumowicze tobą zaopiekują na pewno wink

    Generalnie chętnie...
    Chociaż boję się linczu, więc raczej odpuszczę... wink
  • layla_mm 30.11.05, 20:55
    haha.. to sie nie przyznawaj że TY TO TY wink
  • guitarra 30.11.05, 21:42
    Spoko, podam się za laylę, ciekawe czy ktoś to kupi... wink
  • layla_mm 01.12.05, 13:33
    smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka