Dodaj do ulubionych

Sklep spozywczy Kabacki Dukt 4-dogadywanie

04.07.07, 17:26
Czy wam tez sie zdarza, ze jak jestescie w sklepie spozywczym na rogu na
Kabackim Dukcie (chyba 4, albo 3), gdzie obsluguje taki Pan, to czesto
komentuje wasze zakupy, dogaduje, mowi jakies beznadziejne dowcipy, pogania w
decyzjach itp. Zdarzylo sie wam cos takiego? Ja tego nie cierpie, i mam
nadzieje, ze wlasciciel to przeczyta i nie bedzie odstraszal Klientow.
Edytor zaawansowany
  • a-n-i-k-a 04.07.07, 20:44
    Jeżeli mówisz o sklepie 'Pod lasem' przy KD3 to owszem, zdarza sie, że Pan
    dogaduje, dowcipkuje i pogania, ale mnie to akurat nie przeszkadza. Mojemu
    mężowi tez nie. Czasem nas bawi, czasem nie, ale na pewno nie jest to cos, co
    nas odstrasza. Wolimy tego Pana niz koleje w tesco i wiecznie niezadowolone z
    życia kasjerki.
    Poza tym jak obserwuje klientów sklepiku (stojąc czasem w kolejce) to nie
    sprawiają oni wrażenia zirytowanych Pana zachowaniem, wielu z nim dowcipkuje i
    rozmawia i jedyne co mnie czasem złosci to wlasnie to, ze ja sie spiesze i chce
    cos szybko kupic, a tu na pogaduszki sie niektorym zbiera smile.

    --
    ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

    ma już...
  • lidiaa 04.07.07, 22:59
    Pan często stoi przed sklepem i już nie raz z nudów zaczepiał nas z męże jak
    przechodziliśmy ulicą.
    A dogadywanki zawsze słyszę jak robię u Niego zakupy.
    --
    bd.lilypie.com/qF3-p1.png
  • dori7 07.07.07, 00:44
    a-n-i-k-a napisała:

    > Jeżeli mówisz o sklepie 'Pod lasem' przy KD3 to owszem, zdarza sie, że Pan
    > dogaduje, dowcipkuje i pogania, ale mnie to akurat nie przeszkadza. Mojemu
    > mężowi tez nie. Czasem nas bawi, czasem nie, ale na pewno nie jest to cos, co
    > nas odstrasza. Wolimy tego Pana niz koleje w tesco i wiecznie niezadowolone z
    > życia kasjerki.

    Mnie to na poczatku draznilo, ale z czasem przywyklam i nawet polubilam smile) Ma
    to swoj urok, ze wlasciciel sklepu pamieta, co kupuje i na haslo "poprosze
    mleko" od razu podaje mi z lodowki 2% w kartoniku.


    --
    Forum dla tarocistek i tarocistow
  • volta2 04.07.07, 23:39
    Oj pana dogadywanie znam aż za dobrze, dokąd czepiał się tylko moich zakupów,
    to jakoś to znosiłam(w sumie to nawet mi się podobało, bo to takie "swojskie"
    miejsce było, gdzie dostałam pieczywo nawet wtedy, gdy zabrakło mi pieniędzy).
    ale pan na coraz więcej sobie pozwalał i go któregoś razu obsztorcowałam, nawet
    trochę przeholowałam w tym sztorcowaniu - ale już naprawdę miałam dość.
    teraz jest lepiej, pan znów wrócił do komentarzy neutralnych, i to mogę
    zaakceptować.

    w moim dawnym bloku podobnie zachowywał się pan kioskarz, zawsze pożartował,
    pokomentował, ale jednocześnie nigdy nie przekroczył dobrego smaku, a tu do
    zbliżenia się dolnej granicy dobrego smaku to jeszcze panu trochę brakujesmile
  • lesny_lud 05.07.07, 08:45
    Pan w sklepie jest bardzo pobudzony, potrafi sie rozbuchac bardzo
    ale ogolnie jest nieszkodliwy
    czasem trzeba go troche przystopowac
    ale ma to swoj lokalny smaczek mysle heh
  • mayi 05.07.07, 09:35
    Parę przykładów. Tak po jakimś czasie nawet śmieszne.
    Przykład z autopsji:
    - Czy jest piwo bezalkoholowe?
    - Nie ma! To przecież jak stosunek bez pocałunku! Tak to można z kozą.
    - Bezalkoholowe pije się dla smaku, gdy nie można alkoholu pić.
    - To już lepiej w ogóle nie pić.

    Przykład 2 z drugiej ręki:
    - Czy tylko te jabłka są?
    - A co, one koślawe jakieś, czy co?
    - Nie, więcej chciałam.

    Przykład 3 zasłyszany późnym wieczorem:
    - Czy te bułki to dobre są, czy jakieś z odrzutu?
    - Sam pan jesteś z odrzutu.

    Znam przynajmniej dwie osoby, które unikają tego sklepu z tego powodu. A jeszcze
    filozofię zaopatrzenia też kiedyś poznaliśmy:
    - Czy są pieczarki?
    - Nie, ja już pieczarek nie zamawiam, od miesiąca jadłem tylko pieczarki i
    pieczarki, bo kupiłem całą skrzynkę, a tu tylko czasem jakiś student przyjdzie i
    dwie kupi. Ja już mam dosyć pieczarek. Nie ma.

    Mimo to ten sklep jest w na tyle wygodnym miejscu, że dość często w nim bywam. A
    po drodze z metra to mimo dużych kolejek w godzinach szczytu jednak Kapi rządzi.
  • lesny_lud 05.07.07, 13:13
    no to do mnie pan kiedys powiedzial po moim dluzszym zastanawianiu sie co wziac:
    - bystro, bystro bo juz k**** od godziny papierosa zapalic nie moge!

    heh
  • a-n-i-k-a 05.07.07, 13:58
    Ha, no to az takie "przyjemności" mnie nigdy nie spotkały - może dlatego, ze z
    dzieckiem zwykle zaglądam.

    No i jak dotad nie dogadał i nie skomentował nigdy moich zakupów tak, bym była
    skłonna sie obrazić. Zreszta ja nie z tych co to zaczna z tego powodu robic
    zakupy w innym sklepie - raczej powiem co myslę.
    Bo szkoda by było latac gdzies dalej jak sie ma sklep pod samym nosem.

    Dopisuje co ja usłyszałam:
    Klientka: - Czy ma Pan jajka?
    Pan: - Jak rano sie szykowalem do wyjścia z domu to na pewno miałem.

    smile)))))
    ubawiło mnie to wtedy bardzo - cóż - inteligentne pytanie = inteligentna odpowiedź

    --
    ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

    ma już...
  • m-oni 05.07.07, 13:54
    kiedyś kupowalam cebule i pan powiedział
    cytuję:
    od cebuli to mnie sie kuli
    ja mu na to :
    panu to juz chyba nie ma co sie kulić bo jak inwalida cały czas pan o wojnie
    gadasz
    myslał ,myslał...
    i juz moich zakupów nie komentuje
  • biljana 05.07.07, 20:11
    myslalam, ze tylko mi sie takie glupoty przytrafiaja i ze jestem moze jakas
    przewrazliwionasmile))))
    ale posniesliscie mnie na duchusmile
    odzywki pana do mnie: permanentnie zwraca sie do mnie per Pani Dyrektor (za boga
    nie wiem dlaczego), komentuje moje zakupy -twierdzi, ze zle sie odzywiam, a
    ostatnio zabil mnie tekstem o mnie skierowanym do innej klientki. Klientka cos
    mu tam opowiadala o jakims znajomym ktory nie moze sobie zycia ulozyc a taki
    jest fajny bla bla bla. Pan na to : no, to moze TA pani (mial na mysli mnie)
    Umarłam smile
    Tak mnie wcielo, ze nic nie powiedzialam.
    Rzadko robie tam zakupy, bo moim zdaniem sklep jest tak sobie zaopatrzony, ale
    czasem nie mam wyjscia. Na codzien wole Kapi.
    --
    Gucio i Maja

    Forum Kabaty-Moczydło
  • lesny_lud 06.07.07, 11:54
    no to jeszcze mi się przypomniało
    - czy jest pieprz?
    - wie Pani co to pieprz?
    - (nieśmiało)....przyprawa...?
    - nie! tryb rozkazujący!
  • polkagris 06.07.07, 13:13
    Pan z Pragi jest, oto cała tajemnica...

    Ja docinki ignoruję, ale żona jak nie musi to nie odwiedza tego sklepu. Poza
    tym staram się omijać sklep gdy idę KD, bo Pan zaczepny jest...
  • lidiaa 06.07.07, 15:36
    Mam pomysł !
    Wydrukujmy ten wątek i powieśmy na szybie sklepu !
    Może to chociaż da Mu coś do myślenia !
    --
    bd.lilypie.com/qF3-p1.png
  • lidiaa 06.07.07, 18:45
    Powinniśmy bojkotować ten sklep - przy zakupach w ogóle się nie odzywać i nie
    odpowiadać na zaczepki. Moze go to nauczy !!!!



    --
    bd.lilypie.com/qF3-p1.png
  • m-oni 08.07.07, 13:47
    o przepraszam...to ,że pan jest z Pragi co to ma do rzeczy?
    Chyba osoba argumentujaca w ten sposób Pragi nie zna.
  • m-oni 08.07.07, 13:49
    Ten pan równie dobrze mógłby byc z Rypina ,Sierpca albo Grudziądza,co to ma za
    znaczenie?
    Po prostu prostak jest i to cała tajemnica a nie to ,że z Pragi
  • mirastella26 08.07.07, 17:22
    Boze ludzie przewrażliwieni jesteście czy na żartach się nie znacie???wink
    Pan jest wesoły i towarzyski, lubi sobie pogadać, trzeba tylko też poczuciem
    homoru się wykazać. Z tego co ja obserwuje, a mieszkam przy KD 3, to pan często
    wprawia ludzi w dobry nastrój i ludzie sami lubią sobie z nim pogadać. I nigdy
    nie byłam świadkiem jakiś niesmacznych dowcipów. Ja tam wolę wesołego gościa
    niz sztywne sprzedawczynie Kapi.
  • mirastella26 08.07.07, 17:25
    Aaa... i doceeniam to jak ciężko ten facet pracuje, od 4 rano jest na nogach,
    pikekarnia, gazety itd, w sklepie przed 7 a interes zamyka o 21. Dopiero od
    niedawna zrobił sobie niedziele wolne, wcześniej harował jak wół. Latwo
    krytykować jak się nie widzi ile ktoś pracuje i jak zmęczony czsami bywa...
  • mayi 09.07.07, 10:46
    Tak to już jest, że niektórzy są bardziej wrażliwi, a inni mniej. I nie musi to
    znaczyć wcale, że ci "bardziej" są przewrażliwieni. Tak samo poczucie humoru ma
    dużą rozpiętość. Niektórych śmieszy "Śmiechu warte", innych Monty Python, a
    jeszcze innych i to, i to, albo żadne z powyższych.

    Jak widać po liczbie uczestników wątku, jest pewna grupa osób, która nie czuje
    się dobrze będąc świadkiem żartów, które _dla_nich_ są niesmaczne. Czy są
    niesmaczne, czy nie - ocenić każdy może w postach powyżej. Piszesz mirastello26,
    że facet wprawia ludzi w dobry nastrój - świetnie, to znaczy, że jest też pewna
    grupa osób, która się z tym dobrze czuje. Naturalnie mają mniej powodów, żeby
    pisać o tym na forum. Niemniej wydaje mi się, że ta grupa, która w związku z
    żartami unika sklepu to problem nie tej grupy, ale sprzedawcy.

    Piszę to z punktu widzenia dość częstego klienta, który nie unika sklepu. Cieszę
    się, że istnieje i będę wciąż robić w nim zakupy bo tak mi wygodnie. Na żarty
    jestem w miarę uodporniony, choć czasami bywa mi nieprzyjemnie w związku z nimi.
    A krytyka (miejmy nadzieję, że w miarę konstruktywna) to zupełnie inny temat niż
    docenianie/niedocenianie harowania lub jego efektów.

    Na koniec: ja wolę "sztywne sprzedawczynie" z Kapi, które też harują i bywają
    potwornie zmęczone. I też w niedziele. Ale rozumiem mirastello26, że wolisz
    "wesołego gościa" i zupełnie, wcale i w ogóle mi to nie przeszkadza.

    Pozdrawiam
  • eukaliptus.g 09.07.07, 14:46
    Oczywiscie rozumiem fakt, ze facet ciezko pracuje, od switu jest na nogach itp,
    ale to go kompletnie nie tlumaczy z glupiego dogadywania. To zaden argument.
    Ostatnio powiedzial mi, ze jak sie bede tak odzywiac to padne, bo kupilam mleko
    i platki. W ogole co to za dogadywanie - kupuje co chce.
  • mirastella26 09.07.07, 19:16
    Nie ma sie faktycznie co licytowac kto ile pracuje, choc faktem jest jest ze
    facet ten jest w sklepie praktycznie codziennie od rana do wieczora a np w Kapi
    jest pare kobiet na zmiany.
    Ja to widze tak: siedzi sam przez caly dzien i mu sie nudzi, bo ile mozna tak
    siedziec w jednym miejscuuncertain w zwiazku z tym zagaduje do ludzi i probuje, tak
    jak potrafi, nawiazac kontakt.
    Rozumiem ze nie zawsze jest to trafiony tekst czy zart i moze wkurzyc, ale zeby
    sie tym od razu przejmowac? Na mnie tez na poczatku fuknal jak zapytalam czy te
    bulki sa dzisiejsze, albo zarzucil ze robie zakupy w konkurencji. Zdarza mu sie
    powiedziec cos nie na miejscu, taki ma temperament i charakter impulsywny, ale
    mam wrazenie ze potem tego zaluje.
    Nie wiem, jakos potrafie go zrozumiec i wytlumaczyc, po prostu widze w nim
    dobrego czlowieka...
    Nie ma sie co dluzej rozwodzic, dla mnie facet jest JAKIS, ma duze poczucie
    humoru,czyms sie wyroznia, zapada w pamiec. Prawdopodobnie dlatego budzi takie
    kontrowersje. A ze Polacy sa przyzwyczajeni do cichych, malomownych i smutnych
    ludzi, co poradzic, ze jeden normalny, wesoly sprzedawca budzi takie emocjesmile
  • volta2 10.07.07, 00:49
    Ja generalnie lubię tego gościa, przez to, że tak się próbuje spoufalić to
    czasem to wykorzystuję i przychodzę z pustym portfelem a mam pełną torbę
    zakupów "na krechę". u bezosobowych pań z kapi by mi się to nie udałosmile

    ale jak pan zaczął krytykować nie tylko moje zakupy(do czego akurat mu prawo
    daję) ale mój wygląd, sposób ubierania itp. to mnie troszkę wkurzył.
    oczywiście zakupy tam dalej robię, nie jest to coś dyskwalifikującego, ale
    rozumiem też ludzi unikających tego miejsca.
  • amagda1 10.07.07, 14:41
    a gdzie jest KAPI? osobiście robię zakupy w Artusie, gdzie są dwa rodzaje pań:
    miłych i uśmiechniętych, sztywnych i robiących łachę oraz bardzo sympatyczni
    panowie.
    sklepu z dogadującym panem nie znam, ale myślę, że zawsze można zwrócić mu
    uwagę i poprosić o zachowanie komentarzy dla siebie. może pan myśli, że jego
    wypowiedzi wszystkim pasują (bo nie słyszy sprzeciwu)...
  • zachwycony1 10.07.07, 15:01
    Kilka osób pisze, że woli KAPI. Ja wręcz przeciwnie. Kilka razy oszukano mnie na
    wydawaniu reszty, w sumie niewiele 20-50 groszy, ale zawsze coś. Ostatnio padłem
    jak pani za zakupy 4,76 zł z banknotu 10 zł wydała mi 24 groszy.
    Po drugie wszystkie wagi są gdzieś tam i nie widać wbijanej wartości,
    szczególnie na warzywach, w sumie mogą wstukiwać co chcą, zresztą na warzywach
    nie ma cen, więc wiadomo...
    Cena chleba baltonowskiego 2,50 zł, rośnie tak po 10-20 groszy co jakiś czas. W
    innych sklepach jakoś nie.
    Ja tam u nich bardzo rzadko kupuję. Czeka się prawie jak w Tesco i jeszcze płaci
    2 razy tyle.
  • luckhasz 10.07.07, 23:11
    Jam tam Pana lubię - tzn. lubię robić u niego zakupy. Zawsze miłe żarty, nawet
    jak juz zamknięte a jest w środku to wpuści Cię i sprzeda. Taki lokalny urok. A
    w Kapi - kolejki jak w Tesco, oszukują z wydawaniem reszty, wagi ukryte - nie
    wiadomo ile co waży i kosztuje, nieszczęśliwe sprzedawczynie że muszą akurat tu
    pracować, ciasno i takie tam ....smile Generalnie sklep na Kabackim Dukcie 4 jest
    lokalnym kolorytem jak dla mnie - a poza tym ma miłą pracownicę od niedawna
    która nie dogaduje smile
  • lesny_lud 11.07.07, 10:17
    no wlasnie nowa pani w sklepie jest bardzo mila
    i usmiechnieta!
  • eukaliptus.g 11.07.07, 15:02
    No pani moze i sympatyczna, ale jest bardzo rzadko w sklepie. Czesciej jest pan
    i dogaduje...niestety
  • luckhasz 12.07.07, 20:48
    Chyba Pan przeczytał to forum bo przestał się odzywac przynajmniej w mojej
    obecności smile
  • volta2 14.07.07, 15:39
    i ja też zauważyłam, że pan jakiś przygaszonysmile
  • luckhasz 14.07.07, 17:36
    No i widzicie coś żeście zrobili z wesołym człowiekiem smile
    Ciekawe czy Ci którym to przeszkadzało z większą satysfkacją robię teraz zakupy
    w tym sklepie czy wręcz przeciwnie - zależy mi na szczerych odpowiedziach czy
    wolicie takiego sprzedawcę ??? smile
  • mirastella26 15.07.07, 12:20
    myślę że pan ma inne problemy niż słabe opinie paru osób na forum wink)
  • bazantarnia1 16.07.07, 23:12
    Masz rację. Pan Wojtek jest bardzo wesołym gościem, który z rana potrafi
    wparwić człowieka w fajny humor, powiedzieć komplent etc. Pomimo poważnych
    kłopotów jest prawie zawsze usmiechnięty. A to, że zagaduje uważam za zaletę a
    nie wadę.
    Ludzie dajcie spokój z tym oburzeniem i zgorszeniem. Nie bądźcie takimi
    sztywniakami.
  • mirastella26 17.07.07, 19:11
    dokładnie tak hehesmile
    pan Wojtek jest spoko i odczepcie się od normalnego, wesołego gościa, który ma
    talent do strojenia sobie żartów i rozbawiania ludzi.
    szok, ile sztywniaków w tym kraju...wink
  • a-n-i-k-a 17.07.07, 20:35
    przyłaczam sie zatem do NIESZTYWNIAKÓW smile
    Pan istotnie przygasł ostatnio i zakupy jakies smutne się zrobiły - dzis
    kupowałam śledzie i nic nie rzucił o wódeczce wink)) - niby zawsze slysze ten sam
    tekst, ale jednak czegos mi dziś zabrakło smile)
    ja wole dawnego Pana!!!


    --
    ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

    ma już...
  • mayi 18.07.07, 14:02
    Przede wszystkim nie chodzi o samo w sobie zagadywanie, a o treści, które ono ze
    sobą niesie. Sądzę, że sporo osób nie czułoby się dobrze, słysząc o seksie z
    kozą i uznałoby żart za prostacki i/lub niesmaczny. Czy to wystarczy do tego,
    żeby być "sztywniakiem"?
    Proszę, nie używajcie takich określeń tylko dlatego, że ktoś ma inne poczucie
    humoru niż wy, bo doczekacie się małej wojny forumowej i określeń typu
    "prostaki". Przecież tak naprawdę ani wy nie znacie rzekomych "sztywniaków" ani
    oni was, a obrazić kogoś jest łatwo.

    Dodam jeszcze, że wielokrotnie, gdy robiłem zakupy w sklepie nie usłyszałem
    żadnych uwag ani żartów i to, że ostatnio komuś się nie zdarzyło usłyszeć nic,
    to nie powód, żeby myśleć, że pan jest przygaszony. Jako kontrprzykład powiem,
    że ostatni żart usłyszałem przedwczoraj. Nie był wulgarny ani niesmaczny,
    całkiem w porządku, chociaż sztampowy trochę wink.
  • a-n-i-k-a 18.07.07, 18:52
    Co racja to racja - nie ma powodów do podsycania wzajemnych niechęci i wyzwisk.
    Dlatego sie poprawiam i na swoje usprawiedliwienie dodaje, że to ze zaliczylam
    siebie do niesztywniakow nie oznacza, ze cala reszta to sztywniacy - to tak dla
    jasności smile.
    Fakt, że każdy ma inne poczucie humoru i cos co jedną osobe bawi, drugą wręcz
    przeciwnie - może urazić.
    Zauważam też po wpisach w tym wątku, że Pan zdecydowanie inaczej odnosi się do
    kobiet a inaczej do facetów. Jak juz napisałam wczesniej mnie nigdy nie zdarzyło
    sie usłyszec niesmacznego żartu, a i komentarze odnosnie moich zakupów zawsze
    były w porządku i nieobraźliwe, np. gdy ostatnio kupowałam margaryne, jajka i
    mąke i usłyszałam:
    - Ocho, chyba będzie ciasto robione, a jakie? Może załapie sie na kawałek?

    Mąż owszem czasem usłyszał jakiś niewybredny komentarz z przekleństwem np. na
    temat naszego rządu, ale jego uszy jakoś to zniosły.

    O seksie z kozą żadne z nas nie słyszało - jak dotąd...

    Także jak tu czytam co niektórzy wysłuchuja od Pana, to naprawde dziwie sie, czy
    na pewno rozmawiamy o tej samej osobie smile).



    --
    ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

    ma już...
  • a-n-i-k-a 18.07.07, 19:05
    Zapomnialam jeszcze napisac o jednej rzeczy - dziwi mnie troche, czemu osoby,
    ktorym zarty Pana nie odpowiadaja nie powiedzia mu po prostu, ze nie życza sobie
    takich komentarzy, bo sa mało zabawne, niesmaczne, prostackie itd.
    Rozumiem, ze czym innym jest wypowiadanie sie anonimowo na forum i namawianie do
    bojkotowania sklepu, a czym innym powiedzenie komus wprost, by zachował sobie
    dla siebie niektóre teksty.
    Pań kojarzy klientów i mysle, że sobie zapamieta na co z kim może sobie pozwolić.
    Zreszta chyba ktos napisał wyżej, że raz cos odpowiedział co Panu było nie w
    smak i ma teraz spokój i "ciche" zakupy.


    --
    ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

    ma już...
  • eukaliptus.g 06.08.07, 14:45
    Sluchajcie, jak dla mnie Pan moze zartowac itp, ale chamskich zartow nienawidze
    i nie lubie wypytywania itp. Kupowalam u niego GW z mapa Chorwacji, a Pan: "ooo
    to do chorwacji sie Pani wybiera?" ja ze nie. Potem kupowalam mape Slowacji,
    Pan ten sam tekst - ja ze jade, a Pan ze chyba mam sporo kasy bo tam drogo
    chyba. I tego wlasnie nie lubie - wtracania sie. A moze zbieram mapy....i
    nikogo to nie powinno interesowac.
  • paulina.galli 16.08.07, 18:17
    eukaliptus.g - widzisz i tu sie roznimy...
    mi by zwisalo i powiewalo ze ktos sie mna "interesuje"
    po prostu smile
    nawet bym zaczela sciwmniac ze owszem jade bo tam faceci fajni i dobre wino i ze
    np. Panu Wojtkowi kartke z chorwachji przyjsle.
    Jak ci draznia takie zachowania - no coz - duzo sklepo dookola smile jest w czym
    wybierac
    Ja natomiast bardzo zaluje ze do tego sklepu mam nie podrodze smile.

    Do wszystkich marud ! Macie 100 sklepow na kabatach i ten jeden jedyny ktory
    jest "inny". A idzcie sobie robic zakupy do tych pozostalych 99 w ktorych jest
    nudno i sztampowo i w ktorych nikt sie wami ani waszymi zakupami "nie inetersue"
    Co wam, kurna przeszkadza ten jeden jedyny w ktorym jest po prostu inaczej???
    smile
  • paulina.galli 16.08.07, 18:18
    cos mi literki pozjadalo i pododawalo w poscie - przepraszam smile
  • ejmik 06.09.07, 11:47
    Czytając cały wątek odnosze wrażenie że wiele osób ma problemy
    komunikacyjne. Nie potrafi sobie poradzić z dowcipami P. Wojtka i
    namawia innych do bojkotowania jego sklepu zamiast ominąć ten sklep
    lub porozmawiać ze sprzedawcą. Najłatwiej jest krytykować i być
    zniesmaczonym bo jest się anonimowym. Wszyscy którzy chodza do tego
    sklepu robia to z jakiś powodów jedni dla pomidorów inni dla
    specyficznego klimatu a jeszcze inni bo im tak wygodnie itp. Każdy z
    nas ma wybór więc nie rozumiem dlaczego chcemy na siłę "
    uszczęśliwiać " sprzedawcę ( " powieśmy mu na drzwiach może
    zrozumie"). Ciekawy jestem jak osoby które sa tak zniesmaczone
    zachowały by sie np. w pracy jeżeli ktoś by im mówił teraz jest czas
    na uśmiech a teraz na żart tu masz stać a teraz siedzieć, im więcej
    nakazów tym większa frustracja. Powtórze jeszce raz każdy z nas ma
    prawo do własnego zdania i wyborów nie starajmy się pozbawiać tego
    innych.

    Pozdrawiam
  • mayi 06.09.07, 14:26
    Rozumowanie ogólnie rzecz biorąc wydaje się być poprawne, ale niestety oparte
    jest na złych założeniach. Proponuję przeczytać wątek jeszcze raz, zwrócić uwagę
    na nicki autorów poszczególnych wypowiedzi i zweryfikować twierdzenie, że "wiele
    osób [..] namawia innych do bojkotowania jego [p.Wojtka] sklepu". Moim skromnym
    zdaniem zdarzyło się to jednej osobie (a i to pewnie pod wpływem emocji), a z
    odzewem spotkało się zerowym. Takoż pozytywnym jak i negatywnym, co sugeruje, że
    nikt nie potraktował tego poważnie.

    Poza tym zgadzam się, że "każdy z nas ma prawo do własnego zdania". Także do
    zdania, że panu W. zdarzało się przeginać smile
    Pozdrawiam!
  • allija 06.08.07, 15:46
    Do sklepu przychodzi sie żeby cos kupic, jesli mam ochote pogadać to umawiam
    sie ze znajomymi na kawę, a jesli niewybrednie pozartowac to z zaufanymi
    przyjaciółmi. I pan ze sklepu powinien miec tego świadomość.
    Dawno temu w najbliżym obok mnie kiosku pracował chyba emerytowny polonista bo
    wszystkich swoich klientów poprawiał i strofował za każdy, nawet drobny błąd
    językowy. Strasznie nie lubiłam tego kiosku i chodziłam tam w ostateczności.
    Podobnie moze byc z tym sklepem i tym panem. Jeśli przypadkiem zajrzała tu jego
    sprzedawczyni to powinna uprzedzić swojego pracodawcę o konsekwencjach jego
    zachowania. Po prostu straci klientów a ona pracę. Juz niejeden mały sklep w
    tych okolicach padł, z przyczyn naturalnych a wiec warto dbać o klientów i nie
    zrażać ich dodatkowo. Miły uśmiech w zupełności wystarczy.
  • mirastella26 06.08.07, 22:00
    W przypadku pana Wojtka to raczej niewykonalne, to jakby powiedziec
    psu zeby nie szczekal wink)
    Zgadzam sie ze nie wszystkie jego zarty moga sie podobac, z tymze
    jak mi pare razy powiedzial cos cos co mnie wkurzylo to po prostu mu
    to wygarnelam i to bez ogrodek.
    Nie zawsze lubie jak probuje mi cos wcisnac, a to sernik bo kawalek
    ostatni zostal, a ja wlasnie na dieciewink
    Albo jak szukalam drodzdzy zeby zrobic maseczke na twarz
    oczyszczajacawink i chcialam takie zwykle, pytam sie go czy ma a on ze
    ma ale tylko w proszku. Ja na to ze w proszku mnie nie interesuja, a
    on ze jak to?!, czy probowalam???, bo sie nie znam itd. Ja mowie ze
    nie do ciasta chce je kupic i trzeba mi zwyklych, a on "a do
    czego???", na co ja juz wpieniona ze ja wiem do czego a on nie musi
    wiedziec. I do widzenia.
    Ale nastepnego dnia przychodze i jest milutki. poza tym ma najlepsze
    w okolicy pomidorywink
  • a-n-i-k-a 09.08.07, 14:00
    Nie do każdego sklepu idzie sie tylko, żeby cos kupić, czasem zakup wymaga
    porady i wtedy pogadać trzeba... Moze spozywcze artykuply faktycznie tego nie
    wymagaja, dlatego zakupy bez pogaduszek najlepiej robic w tesco. Tam to zupelnie
    nie grozi.

    Mysle, ze skoro do tej pory sklep funkcjonuje to raczej upadek mu nie grozi,
    tylko dlatego ze pare osob nie potrafi wprost powiedziec, gdy cos im nie
    odpowiada. Powtarzam sie, ale nie rozumiem, co jest złego w zwroceniu Panu
    uwagi? Rozumiem, że te osoby wola kupowac gdzies indziej niz wyrazic głosno
    swoje zdanie.
    Ich sprawa.


    --
    ♥♥ NaszaMarysia ♥♥

    ma już...
  • paulina.galli 07.09.07, 18:39
    allija napisała:

    > Do sklepu przychodzi sie żeby cos kupic, jesli mam ochote pogadać to umawiam
    > sie ze znajomymi na kawę, a jesli niewybrednie pozartowac to z zaufanymi
    > przyjaciółmi. I pan ze sklepu powinien miec tego świadomość.

    A ja inaczej - chodze na zakupy zeby tez pogadac i pozartowac (a co nie
    wybredne a wybredne - kwestia subiektywna)
    Nadal cie nie rozumiem - masz od groma innych sklepow w ktorych nikt nie
    dogaduje - czemu z uporem maniaka chodzisz tam gdzie wlasciciel cie drazni ???
    Masochizm??? smilesmilesmile
  • swam 15.08.07, 21:34
    Mi tam te nieco obcesowy humor nie przeszkadza - wręcz przeciwnie, dzięki niemu
    sklepik ma swój klimat, może nie każdemu przypadający do gustu, ale lepsze to
    niż beznamiętne Tesco z niedojrzałymi owocami czy zatłoczone Kapi. Bułeczki są
    Pod Lasem rewelacyjne, jestem ciekaw skąd on je sprowadza. Myślę że warto tam
    czasami zajrzeć, bo na Kabatach jest niewiele takich miejsc gdzie sprzedawca
    przejawia autentyczne zainteresowanie klientem zamiast z resztą wydawać wyuczony
    uśmiech. A że różnie mu to wychodzi, to inna sprawa, ważne że próbuje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka