Dodaj do ulubionych

Zawalczmy o nowa szkołę na Kabatach!

02.10.08, 10:42
Proponuję stworzyć silną grupę, która zawalczy o nową szkołę na
Kabatach. Wilczy Dół pęka w szwach a nowa reforma edukacji zakłada,
że będzie tam chodzić jeszcze więcej dzieci. A poziom nauki i tak
już leci na łeb. Jest ponoć teren na potrzeby edukacyjne. Niech więc
władze wezmą się do roboty i wybudują szkołę. Wybudowali
przedszkole, teraz czas na ciąg dalszy. Tylko niech nie robią takich
głupot jak w przedszkolu na Pala Telekiego, gdzie wywalili kupę kasy
na... klimatyzację.
Edytor zaawansowany
  • karolina2 02.10.08, 11:31
    Jestem za!!!
    Z tego co pamiętam to jest chyba zarezerwowany teren pod budowę
    szkoły podstawowej na ul. Zaruby (na przeciwko szkoły sióstr)
    Może ktoś to potwiedzi? Ale nie wiem na jakie lata jest planowana
    budowa tej szkoły.
  • isa1001 02.10.08, 11:38
    Też słyszałam o terenie przy Zaruby. Trzeba działać w takim
    razie,żeby powstała tam szkoła. Bo jeszcze się niebawem okaże, że
    postawią tam jakiś wieżowiec. A szkoła jest potrzebna już albo
    jeszcze szybciej!
  • marek.dumle 02.10.08, 11:40
    Chyba między KEN i Relaksową jest jakiś plac na szkołę...
    Warto zauważyć, że szkoły środkowego Ursynowa nie są przeładowane
    (Mandarynki itp). Ja rozumiem, że oznacza to dojazd, ale może póki
    co jest to lepsze rozwiązanie niż zapchany Wilczy Dół.
  • isa1001 02.10.08, 11:44
    To ma być głos przeciw budowie szkoły, bo nie bardzo rozumiem? Jak
    trzeba będzie, to będę wozić, choć przy obecnych rozwiązaniach
    komunikacyjnych to horror! Po prostu uważam, że 20 tysięcy
    mieszkańców Kabat zasługuje na to, żeby mieć na swoim terenie
    przedszkola, szkoły i przychodnie. Teren pod szkołę jest i trzeba ją
    wybudować!
  • isa1001 02.10.08, 11:54
    Może znajdzie się ktoś, kto zrobi stronę internetową, na której
    można by zbierać podpisy pod apelem o nową szkołę? Apel (płomienny)
    mogę napisać!
  • marek.dumle 02.10.08, 12:34
    Nie.
    Tylko twierdzę, że póki nie ma nowej szkoły są też inne rozwiązania
    niż Wilczy Dół. Ursynów nie jest aż tak zakorkowany, żeby nie można
    było dowieźć dziecka w inny rejon dzielnicy.
    Masz rację - Kabatom szkoła się należy (choć zapewne za parę-
    parenaście lat ta szkoła opustoszeje gdy osiedle zacznie się starzeć)
  • an_ni 02.10.08, 13:49
    Marek, tylko czy przyjma tam dziecko z innego rejonu? chyba
    orientujesz sie ze rejonizacja nadal istnieje i obawiam sie ze
    szkoly ze "srodkowego Ursynowa" nie powieksza nagle klas bo na
    Kabatach jest tlok
  • rubeus 02.10.08, 17:51
    podstawówki ze środkowego i północnego ursynowa bez problemu przyjmą
    nowych uczniów spoza rejonu - tamte osiedla nie są już
    zbyt 'dzietne' i dyrektorzy mają problemy z zapełnieniem klas.

    Szkoła na Mandarynki na pewno przyjmuje z otwartymi rękoma.
    Co do dojazdów - bez przesady, akurat wewnątrz Ursynowa korków
    raczej nie uświadczy się.
    --
    Mój Ursynów - wydarzenia, kultura, czas wolny
    Tak dla rozwoju infrastruktury komunikacyjnej w Warszawie
    Moje fotki
  • an_ni 02.10.08, 21:00
    oj mylisz sie ! moze jak poszerza KEN to bedzie lepiej
    oczywiscie to nie sa mega korki ale luzu ok 8 nie ma
  • an_ni 02.10.08, 21:48
    oj spowolnienie napotkane juz "za rogiem" w godzinach porannych jest
    tak uciazliwe ze mozna nazwac to korkiem lokalnym wink
  • marek.dumle 02.10.08, 22:08
    Rosoła się nie korkuje. KEN i Stryjeńskich co nie co...
  • protozoa 03.10.08, 07:39
    Jeszcze jedna,dwie wysepki jak na Stryjeńskich to korki mamy
    murowane. Co nie oznacza, że Jaśnie Państwo nie mogą wstać 10 minut
    wcześniej i przejechać 3 kilometry do szkoły. Każdy by chciał mieć
    pod nosem to co AKTUALNIE JEMU jest potrzebne. Gdy dziecko małe-
    przedszkole, gdy idzie do podstawówki - należy przedszkola
    przekształcić w sześciolatki, potem w gimnazjum, liceum....
  • rubeus 07.10.08, 10:54
    w pewnej książce SF taki pomysł był zrealizowany.
    Gdy jedno pokolenie dorastało przedszkola zamieniały się w
    podstawówki, a te z kolei w licea, szkoły zawodowe, rozrastały się
    uniwersytety itp i tak do czasu wkroczenia w wiek rozrodczy.
    No ale tam były cyklicznie powtarzające się katastrofy, niszczące
    spory odsetek populacji i rodzenie się setek dzieciaków w podobnym
    terminie, w kilka miesięcy po hekatombie smile,
    No i pracownicy naukowi stawali się wychowcami w przedszkolach i
    szkołach.
    --
    Mój Ursynów - wydarzenia, kultura, czas wolny
    Tak dla rozwoju infrastruktury komunikacyjnej w Warszawie
    Moje fotki
  • jan-w 03.10.08, 08:52
    marek.dumle napisał:
    > Rosoła się nie korkuje. KEN i Stryjeńskich co nie co...
    Takie solidne co nie co sad
    --
    Liberté!
  • an_ni 02.10.08, 13:46
    jestem za!
  • agatka_s 02.10.08, 15:48
    Ja mam już gimnazjalistę, ale jak pojawi się petycja bardzo chętnie
    podpisze.

    A taka ciekawostka, mój syn chodzi do gimnazjum na Mokotowie, a
    konkretnie do Reytana (gimnazjum dwujezyczne, bez rejonizacji,
    obowiazuje egzamin wstępny), wczoraj przyniósł listę adresową i
    telefoniczną wszystkich kolegów, na 30-ro dzieci 13-ro jest z
    Ursynowa w tym 9-ro to adresy kabackie....(reszta to pojedyńcze
    przypadki z różnych dzielnic i nawet kilku miejscowości pod
    Warszawą, z Mokotowa są 3 osoby).

    Na Kabatch i całym Ursynowie brak jest też dobrych gimnazjów, nie
    mówiąc o liceach.
  • 24mw 02.10.08, 19:28
    Szanowni Państwo,
    szlag mnie trafia gdy widzę tak bezczelny lobbing biznesowy.
    Dzisiaj na sesji Rady Warszawy "przypadkiem" pojawił się znany nam wszystkim pan
    radny "Naszego Ursynowa" (a może sdpl?) P.Guział z prośbą o ewentualną pomoc dla
    znanej nam wszystkim "Firmy Pana Edwarda" w skr. FPED (nie piszę pełnej nazwy bo
    firma groziła procesami sądowymi za wymienianie jej nazwy na listach
    dyskusyjnych). FPED jest właścicielem części działki za tesco planuje tam budowę
    budynków mieszkalnych, współwłaścicielem tej działki jest miasto. Taka sama
    struktura własności istnieje na sąsiedniej działce gdzie planowana jest szkoła.
    Najlepszym rozwiązaniem byłaby wymiana działek. W korespondencji z miastem firma
    FPED dowiedziała się, że jest to dość odległe w czasie. I nagle powstaje
    "społeczna" inicjatywa przyspieszenia budowy szkoły na kabatach.....Ocenę tej
    społecznej inicjatywy zostawiam dla Państwa, pewnie w najbliższej passie ukaże
    się artykuł o "społecznej inicjatywie" i włączeniu się w tą sprawę naszego
    ursynowa oczywiście ...bezinteresownie..znowu zadyma na kabatach.

    a tak poważnie,
    w sprawie szkoły zarząd ursynowa przeprowadził pierwsze rozmowy po uchwaleniu
    planu dla kabat. Niestety w związku z euro 2012 prawdopodobnym terminem budowy
    będzie 2011-2013. Moim zadaniem, jako radnego RW, będzie próba przyspieszenia
    tej inwestycji (przy przedszkolu udało się).

    Zapraszam do kontaktu, jestem do Państwa dyspozycji.

    Maciej Wyszyński
    Radny m.st. Warszawy
    24mw@aster.pl
  • isa1001 02.10.08, 21:07
    Nie znam "Pana Edwarda" ani radnego Guziała. A lobbuję wyłącznie za
    szkołą dla mojego dziecka. Jak się komuś chce, to może prześledzić
    moje wpisy na forum z ostatnich kilku lat. Są one dowodem na to, że:
    1. Mieszkam na Kabatach.
    2 Dziecko posiadam.
    3 Do żłobka i przedszkola przez 2 lata musiałam je dowozić metrem i
    autobusami i mam tego serdecznie dość.
    4.O szkole pisałam już kilka miesięcy temu.
    A poważnie - może Pan Maciej Wyszyński doradzi nam, jak spowodować,
    żeby budowę szkoły przyspieszono?
  • marek.dumle 02.10.08, 21:12
    Podał swojego maila.
    Może spróbuj bezpośredniego kontaktu.
    Napewno jest bliżej tematu niż my.
  • marek.dumle 02.10.08, 21:08
    No proszę smile
    ED jak zawsze próbuje być sprytny smile
    A zamiast sprytny jak zwykle okazuje się żałosny smile
  • isa1001 02.10.08, 21:16
    Widzę, że wobec powszechnej paranoi i wszechobecnej spiskowej teorii
    dziejów, lepiej dać sobie spokój z wszelkimi inicjatywami. Nie będę
    udowadniać nikomu,że nie jestem żyrafą (czytaj Panem Edwardem albo
    radnym Guziałem). O interesy swojego dziecka (płci męskiej, lat 4)
    zadbam w inny sposób. Biorę się do roboty i zarobię tyle kasy, że go
    zapiszę do Primusa. A inni niech się cisną na Wilczym Dole albo
    jeżdżą po całej Warszawie. W końcu nikogo nie oszukiwałam, że chodzi
    mi od dobro puliczne. Bo mi nie chodzi - mam na względzie wyłącznie
    dobro mojego dziecka. SIC!
  • marek.dumle 02.10.08, 21:26
    Nie ma co się tak zaperzać.
    Też mam dzieci. Też mieszkam na Kabatach.
    Wiem jaka jest sytuacja.
    Działaj dalej i rób swoje.
    Rozważ kontakt z radnym.
  • an_ni 02.10.08, 21:55
    no szybko sie poddalas !
    ale w sumie sie nie dziwie
    ja posylam dziecko do przedszkola lada moment i tez nie jestem
    zachwycona tym nowym molochem na 250 dzieci, ktory mial byc lekiem
    na "cale zlo", a szkole wybuduja i zageszcza niestety podobnie sad
    jednak chcialabym miec mozliwosc i wybor we wlasnej dzielnicy a nie
    byc skazana na wozenie dziecka lub szkole prywatna
  • isa1001 02.10.08, 22:08
    Pocieszę cię, że moloch jak na razie jest bardzo w porządku. Moje
    dziecko jest tym nowym przedszkolem zachwycone. Dobrze, że jego
    budowa nie została zbojkotowana. A ktoś mógł przecież dostrzec w tym
    podstępną grę Pana Edwarda i radnego Guziała! I z przedszkola byłyby
    nici. Ale przecież to żaden problem - można dzieci wozić do Wołomina
    i Zielonki. A choćby i do Radomia. Co to dla nas?
  • protozoa 03.10.08, 07:51
    Można wozić nawet 15-20 km! Gdy moje dzieci były w wieku
    przedszkolnym na Kabatach rosła kapusta, kartofle i maki - resztki
    tych ostatnich można jeszcze znależć koło kościoła na Rybałtów.
    Mieszkaliśmy więc w innej dzielnicy, w której dostanie się do
    publicznego przedszkola graniczyło z cudem. A ponieważ nie należałam
    do grupy uprzywilejowanej ( rodzina wielodzietna,
    patologiczna,nauczycielska- a nauczycieli akademickich nie zaliczano
    do grona belfrów-) miałam alternatywę: wozić dzieci do Śródmieścia
    albo przedszkole prywatne. Z tym, że to drugie także nie było pod
    nosem. Woziłam i jakoś nikomu korona z głowy nie spadła.
    Dziś są w klasie maturalnej dobrego liceum. Na Kabatach, ba na
    Ursynowie są całkiem mierne - składa się na to wiele czynników, ale
    nie o tym ten wątek. Jeżdżą metrem 20-25 minut. I też nic im nie
    jest. A na uczelnię, już za rok dojazdy będą jeszcze dłuższe.
  • agatka_s 03.10.08, 08:36
    O rany znowu to samo,wkoło Macieju.

    To ze kilkanaście lat temu, na Kabatach rosła kapusta, a Ty
    bohatersko woziłaś dzieci 50 km do szkoły, naprawdę nie uzasadnia, i
    nie usprawiedliwia tego aby dziś kiedy już sporo czasu minęło od
    tych pionierskich i kombatanckich wspomnień-ludzie nie mogli posyłać
    dzieci do szkoły na piechotę.

    Wożenie dzieci na drugi koniec miasta nie jest NORMALNE. Jest
    aberacją. Można się czasem poświęcić jeśli są wyjątkowe warunki,
    obiektywne bo dzielnica tonie w błocie i żurawiach budowlanych, albo
    subiektywne bo ma sie ochotę aby dziecko chodziło do najlepszej
    szkoły w mieście z językiem japońskim i wykładami Kurta Schellera na
    temat kuchni światowej. Pewnie można dzieci uczyć i w domu, i
    pewnie można dla dzieci wyprowadzić się do Finlandii bo tam podobno
    są najlepsze szkoły.....Można pewnie robić i tysiace innych rzeczy i
    pewnie jest tysiące bohaterskich rodziców którzy robią takie hocki
    klocki aby zapewnić swoim dzieciom najlepszą edukację o jakich nawet
    nam się nie śniło (a twoje bohaterskie wożenie dzieci na drugi
    koniec miasta to pikuś przy ich wysiłach).

    Ale jeśli dzielnica jest już dojrzała, okrzepła. Jeśli ktoś nie ma
    ochoty na prestiżową i najbardziej kosmiczną szkołę, ma prawo do
    zwykłej rejonowej podstwówki za rogiem. Nie takiej gdzie dzieci
    jest 2,5 raza wiecej niż było w planie pierwotnym(i nie Primusa za
    1500 miesiecznie). Takiej zwykłej aby dziecko wyszło z domu za 15
    ósma i uczyło sie w normalnych ludzkich warunkach.

    I tyle.
  • isa1001 03.10.08, 09:52
    Agatak_s trafiła w sedno! To, że ktoś woził swoje dzieci, nie
    znaczy, że tak ma robić reszta świata. Może wyrzućmy wszystkie
    samochody i przesiądźmy się na wozy drabiniaste, bo kiedyś wszyscy
    nimi jeździli? Albo kąpmy się raz w roku na Wielkanoc, bo tak robili
    nasi przodkowie? Ja uważam, że mam tak zdolne dziecko, że żadna
    kosmiczna podstawówka nie jest mu potrzebna, bo i tak zajdzie
    daleko! Więc poproszę o najzwyklejszą rejonową podstawówkę na
    Kabatach. Bez wodotrysków, basenu, klimatyzacji i lotniska dla
    helikopterów na dachu.
  • protozoa 04.10.08, 15:36
    Zyczę Ci, żeby Twoje dziecko zaszło daleko, ale czy tak będzie okaże
    się za dobrych kilka lat.
    Wożenie dzieci jest rzeczą normalną - no może nie dla Agatki, która
    chciałaby mieć wszystko pod nosem. I wszędzie na świecie wozi się
    dzieci, dorośli dojeżdżają do pracy. Wszędzie!
    W Stanach dojazd do pracy 60-80 km to NORMA! Nikogo to nie dziwi ani
    nie oburza.
    W Anglii dojazdy są bardzo powszechne. W większości krajów, nie
    wyłączając Skandynawii, które jest często stawiana za wzór edukacji -
    również.
    Naprawdę nic się nie stanie jeśli dziecko zamiast klepać w
    klawiaturę pójdzie spać o pół godziny wcześniej i o tyleż samo
    wstanie.
    P.S. Nie dowoziłam dzieci do szkoły po 50 km w każdą stronę. To już
    imaginacja Agatki. Nie pierwsza zresztą.
  • ak5533 24.11.08, 08:00
    Protoza, można do tego dołożyć kolejny argument.Kiedyś ludzie chodzili
    robić za stodołę i tez było OK.
    Co tam przyzwoita szkoła w miarę blisko domu. Po co to komu tylko
    ludziom poprzwraca sie w głowach.
  • marek.dumle 24.11.08, 09:47
    ak5533 napisał:

    > Protoza, można do tego dołożyć kolejny argument.
    > Kiedyś ludzie chodzili
    > robić za stodołę i tez było OK.

    Powiem więcej: I komu to przeszkadzało?! smile))
  • agatka_s 03.10.08, 07:46
    w dodatku warszawskim, była analiza jak szkoły podstawowe są
    przygotowane do 6-latków (skrót myślowy). Ogólnie bdb, ale jakaś tam
    ważna osoba z ratusza stwierdziła że jest kilka szkół które
    absolutnie muszą zostać rozbudowane (o ile zrozumiałam na Warszawę
    mniej niż pięć)-jako jeden z przykładów wymieniono szkołę na Wilczym
    Dole.

    Po pierwsze pokazuje to że PROBLEM JEST, jest widoczny nawet dla
    władz Warszawy. Po drugie tam jak wół stało że do 2011, Wilczy Dół
    zostanie rozbudowany. Może to jest jakiś trop-lobbować aby to
    rozbudowanie było jak najwcześniej i najsprawniej.
  • marek.dumle 03.10.08, 10:02
    agatka_s napisała:

    > w dodatku warszawskim, była analiza jak szkoły podstawowe są
    > przygotowane do 6-latków (skrót myślowy). Ogólnie bdb,...

    Szkoły warszawskie są moim zdaniem kompletnie nieprzygotowane na
    sześciolatków...
  • agatka_s 03.10.08, 10:11
    To czy są czy nie, to już zupełnie inna sprawa.

    Mnie chodziło o to,że na Kabatach jest naprawdę wyjątkowo zła
    sytuacja jeśli chodzi o miejsca w szkołach. Jeśli na całą Warszawę
    jest 5 szkół w których brakuje miejsc i jedna z nich jest ta kabacka-
    to oznacza że tu naprade jest problem, i postulaty dotyczące budowy
    szkoły, nie są jak próbuje to nam wmówić od kilku lat protozoa
    fanaberią leniwych rodziców którym sie nie chce podnieść tyłka,
    tzlko realnzm problemem

    Moim zdaniem brak szkół nie jest tylo problemem jednego czy
    drugiego, konkretnego rodzica. To jest problem społeczny. Dzieci w
    przepełnionej, 3 zmianowej szkole uczą się gorzej. Dzieci które
    codziennie poświęcają 1-2 ha na transport, tracą te 1-2 h dziennie
    np z gry w piłkę, albo z przebywania na świeżym powietrzu. Ja wiem
    jak wyglądało moje dziecko cchodzace na 2-gą zmianę na Wilcyzm
    Dole ....nie chciaabzm abz roslo nam pokolenie kabackich inwalidow.
  • marek.dumle 03.10.08, 10:53
    OK
    Natomiast jestem ciekaw czy przy Wilczym Dole jest w ogóle miejsce
    na jakąś rozbudowę.
  • isa1001 03.10.08, 10:56
    marek.dumle napisał:

    > OK
    > Natomiast jestem ciekaw czy przy Wilczym Dole jest w ogóle miejsce
    > na jakąś rozbudowę.

    No właśnie. Też mnie to zaciekawiło. Mieszkam w pobliżu i
    stwierdzam, że nie ma. Chyba, że zrobią kilka pięter pod ziemią.
  • agatka_s 03.10.08, 10:59
    ja sobie pomyślałam,że może całe piętro dobudują.

    teoretycznie z przodu jest-tylko trzeba wtedy zlikwidować parking.

    nie wiem, skoro pani z ratusza mówi , że przewidziana jest
    rozbudowa, to chyba wie jak jest przewidziana. Moze warto podrążyć
    temat.
  • allija 03.10.08, 11:35
    troche jednak bronię protozoy, nie jest trudno zauważyć, że teraz
    każdy chciałby wszystko mieć pod nosem. Dla przykladu wystarczy
    przejść byle jakim chodnikiem po byle jakiej warszawskiej ulicy zeby
    zobaczyc samochody stojace u wejscia do sklepu bez wzgledu na
    cokolwiek. Ostatnio widziałam taki na, malutkim ale bardzo
    uczęszcznym i o kiepskiej widocznosci, skrzyżowaniu kabackim, z
    dzieckiem w foteliku. Wyłącznie z dzieckiem bo mamusia właśnie
    weszła do sklepu przy skrzyżowaniu zostawiając bezmyślnie samochód
    na srodku tegoż.
    Tak to teraz jest, ze jak ktos musi przejść czy przejechać parę
    metrów lub w ogóle zrobic cokolwiek dodatkowo to robi sie z tego
    tragedia.
    Moje dzieci w ogóle nie chodziły do szkół ursynowskich.
    przeprowadziłam sie w trakcie ich edukacji i nie zmieniły szkoły.
    Zamiast uczyc sie na dwie zmiany dojeżdżały do swojej starej szkoły.
    Gimnazjum znalazły lepsze niż na Ursynowie, licea też. Metro
    powoduje że dostanie sie w jakiekolwiek inne miejsce miasta to
    dodatkowe co najwyżej pół godziny, na Ursynowie 5-10 minut. Jeśli sa
    korki to mozna pojechac metrem, korona z głowy mie spadnie.
    W Polsce likwiduje sie wiele szkół, łączy z innymi i dzieciaki musza
    dojeżdżać po wiele kilometrów, i żadne protesty rodziców nie
    pomagaja chociaz moze właśnie oni maja więcej racji domagajac sie
    szkoły w swojej wsi. U nas podwiezienie dziecka dwie ulice dalej to
    juz problem.
    Szkoła na Kabatach jest zatłoczona ale moze za parę lat bedzie pusto
    i w ogóle nie ma potrzeby budowania nowej? może w innych
    ursynowskich szkołach jest luźno i mozna tam uczyc dzieci kabackie?
    Po co wiec wydawać pieniadze na nowa szkołe podstwowa? Zresztą
    Wilczy Dół to nie jedyna rejonowa szkoła na Kabatach. Dzieci
    sasiadki rejon maja na Małcuzyńskiego.
    Sprawa sześciolatków. Moje dzieci chodziły do szkolnych zerówek. Nie
    widziałam po nich żeby jakos cierpiały z powodu nauki w szkole,
    przeciwnie. Miały zapewniona przez cały czas opieke nauczycielki aż
    do przyjścia rodzica, przerwy miały w innym czasie niż reszta szkoły
    i wtedy kiedy była taka potrzeba a nie po 45 minutach. Sala była
    zupełnie inaczej urządzona niz normalne klasy i pod katem małych
    dzieci, nie jakos specjalnie i bez zadnych kosztów, po prostu ławki
    stały inaczej, weselszy wystrój. Pani pilnowała by umyły ręce,
    zjadły, poszły do toalety. Klasy zerówkowe znajdowły sie w bardziej
    kameralnej części szkoły. Tak było dobrych kilka temu w zwykłej
    podstwówce, nie sadzę żeby teraz nagle cos sie pogorszyło. Dlatego
    naprawdę nie rozumiem tego całego szumu wokół nauki 6 latków, chyba,
    ze chodzi o cos zupełnie innego np. to, ze trzeba bedzie zając sie
    swoim własnym dzieckiem po szkole ale to nie ma nic wspólnego z jego
    nauką przeciez.
    ciesze sie agatko że twój syn chodzi do Reytana /gimnazjum
    dwujezyczne, bez rejonizacji, egzamin wstępny/ ale skad u niego
    lista kolegów /a tym samym przeciez rodziców/ z pełnymi danymi
    adresowymi i telefonami? a gdyby tak ja zgubił?
    Mój syn /licum Batorego, klasy dwujezyczne, międzynarodowa matura/
    nigdy takich danych do domu nie przynosił.
  • isa1001 03.10.08, 11:47
    Przepraszam cię, ale nie wiesz o czym mówisz. Za parę lat szkoła na
    Wilczym Dole nie będzie pusta, ale pęknie w szwach. Rocznik 2004,
    który ma już za sobą nie zawsze udaną walkę o miejsce w przedszkolu,
    jest uważany za pierwszy rocznik wyżu demograficznego. Każdy kolejny
    rocznik jest liczniejszy. Po prostu za rozmnażanie wziął się wyż
    stanu wojennego. Wiadomo, że stan wojenny mocno ograniczył możliwość
    jakiejkolwiek wieczornej rozrywki dla społeczeństwa. A do tego
    często światło wyłączali i centralne ogrzewanie. No i buty były na
    kartki, to trzeba było je oszczędzać i rzadko z domu wychodzić. I
    tak z braku innych zajęć ludziska się rozmnażali.
    A zwolennicy wożenia dzieci po Warszawie proszeni są o założenie
    własnego wątku. Ten wątek został założony przez i dla leniwych, co
    to wszystko chcą mieć pod nosem. I my się do wożenia przekonać nie
    damy, obojętnie jak długi post na ten temat napiszesz.
  • allija 03.10.08, 12:18
    wiem o czym mowie, to raczej ty posługujesz sie frazesami. Stan
    wojenny...no nie rozśmieszj mnie. Moze ty nie potrafisz zapewnic
    sobie innej rozrywki poza rozmnazaniem ale zapewniam cie że człowiek
    srednio inteligentny w stanie wojennym miał takze inne mozliwosci
    niz dziurawe buty w przedpokoju i łóżko w ciemnosciach, szczególnie
    w duzych miastach, w tym w Warszawie. Nikt swiatła nie wyłączał ani
    centralnego, moje buty były całe i w worku też nie chodziłam. Poza
    kartkami istniał drugi obieg, w tym takze w rozrywce np teatry
    domowe. Tak wiec jak głos zabierasz to trochę dokształć sie w
    temacie bo stan wojenny to nie Długosz i jest wielu ludzi ktorzy to
    przeżyli.
    Poza tym sprawa budowy szkół to jak najbardziej temat dla nas
    wszystkich, nie tylko dla leniwych. Bowiem szkoła ta bedzie budowana
    także za moje pieniadze. Jeśli chcecie sobie wybudować szkołę
    spoleczna to wtracać sie nie bedę, chyba, że pod moimi oknami.
  • agatka_s 03.10.08, 11:49
    to nie o to chodzi , że można wozić. Chodzi o to aby mieć prawo nie
    wozić, a mimo to uczyć się w godnych warunkach.

    Ja np zrezygnowałam z Wilczego Dołu, i wybrałam szkołe społeczną.
    Inne osoby posłały dzieci do szkół na Mokotowie. Podejrzewam że
    gdyby wszystkie dzieci z rejonu Małcużyńskiego, czy Wilczego Dołu
    poszły rejonowo to ta szkoła nie miałaby 800 uczniów ale ponad
    tysiąc. (Prawie wszyscy moi znajomi z Kabat posyłają dzieci do szkół
    społecznych, a przypadek gimnazjum Reytana potwierdza że dzieci z
    Kabat uczą się poza Kabatami)

    Jasne że jak rodzice się postarają to SIĘ DA. Ale to nie o to
    chodzi. Chodzi o to że brak szkół na Kabatach jest naprawdę dużym
    problemem. I potrzeba większej ilości szkół jest obiektywna. Widzą
    to nawet w ratuszu, co samo świadczy jak duży jest to problem.

    Dla wyrównania dodam że wczoraj byłam w Ursynowskim Sądzie, na
    Bemowie (Kocjana)-to też jest jakaś totalna aberacja (jechałam ponad
    1 h w jedna stronę i brnęłam po kostki w błocie bo akurat tam
    remontuja...). Tak samo jak Urząd Skarbowy na Mokotowie.

    A co do tego aspektu Twojego postu

    ciesze sie agatko że twój syn chodzi do Reytana /gimnazjum
    dwujezyczne, bez rejonizacji, egzamin wstępny/ ale skad u niego
    lista kolegów /a tym samym przeciez rodziców/ z pełnymi danymi
    adresowymi i telefonami? a gdyby tak ja zgubił?
    Mój syn /licum Batorego, klasy dwujezyczne, międzynarodowa matura/
    nigdy takich danych do domu nie przynosił.


    No widzisz to w Reytanie są bardziej obrotne , społecznie otwarte
    dzieci (inteligentniejsze ?), niż w Batorym same sobie taką listę
    zrobiły bez pomocy czy ingerencji dorosłych. I jeszcze mailem sobie
    wysłały... Bardzo ta lista zresztą już się przydała, jak mój syn
    musiał dowiadywać się o lekcje.
  • allija 03.10.08, 12:46
    A czy dzieci z jakiegos Pcimia nie maja prawa do godnych warunkow
    nauki? chyba tez a ich sytuacja jest bardziej skomplikowana niz na
    Kabatach, gdzie szkoły sa oddalone o wiele km i dojazd jest duzym
    problemem. Jednak im szkoły sa zabierane bowiem sa to szkoły bez
    przyszłości i zbyt kosztowne w utrzymaniu.
    To czy nowa szkola na Kabatach jest rzeczywiscie potrzebna powinno
    byc poprzedzone jakims badaniami sytuacji teraz i za ileś lat a nie
    tylko wygodą, czy tez lenistwem, rodziców. To nie jest inwestycja
    tania ani na chwilę, wydawane sa nasze wspólne pieniadze dlatego
    wolałabym żeby była to rzecz rzetelnie udokumentowanaa nie wymuszona
    tylko przez rodziców i chęć podlizania sie przyszłym wyborcom.
    Nie mam żadnych watpliwości, że dzieci z Reytana sa
    inteligentniejsze niz młodzież z Batorego, moj syn ma telefony tylko
    najbliższych kolegów i koleżanek, adresów chyba żadnych, jeśli u
    kogos bywa to raczej "na pamieęć" tam chadza. Za to z wieloma ma
    kontakt na Gadu-gadu, e-mailowy, jakos mu to wystarcza, w sprawach
    lekcji takze. Podobnie drugi syn /UW/ nie wykazał sie jakąs
    specjalna inteligencją albowiem nigdy nie biegał z pełną lista
    adresowo/telefoniczną swoich kolegów/ich rodziców.
  • agatka_s 03.10.08, 13:11
    allija napisała:

    > > To czy nowa szkola na Kabatach jest rzeczywiscie potrzebna
    powinno
    > byc poprzedzone jakims badaniami sytuacji teraz i za ileś lat a
    nie
    > tylko wygodą, czy tez lenistwem, rodziców. To nie jest inwestycja
    > tania ani na chwilę, wydawane sa nasze wspólne pieniadze dlatego
    > wolałabym żeby była to rzecz rzetelnie udokumentowanaa nie
    wymuszona
    > tylko przez rodziców i chęć podlizania sie przyszłym wyborcom.
    > Nie mam żadnych watpliwości, że dzieci z Reytana sa
    > inteligentniejsze niz młodzież z Batorego,

    Jeśli do szkoły zaplanowanej na maximum 300 dzieci już 6-sty rok z
    rzędu uczęszcza 700-800-ro (co roku wiecej, bo co roku przybywaja
    nowe bloki) to nawet mało inteligentny uczeń Batorego dojdzie do
    wniosku, że potrzebna jest jeszcze conajmniej druga taka szkoła (a
    matematycznie to nawet minimum 1,5 takich szkół).

    O tym że szkoła jest potrzebna mówią wszyscy od 6 lat conajmniej, i
    to kompletnie jest poza dyskusją.

    Gdybyśmy stosowali taką żelazną logikę to skoro szkoły są zamykane
    bo jest mało uczniów, i wyrzucją uczniów, to jak jest na odwrót to z
    taka samą logiką rodzice powinni teraz wymagać otwierania nowych
    szkół i to tak samo szybko jak gdzie indziej są zamykane. Szkołe
    zamyka się szybko, natomiast jak pokazuje Wilczy Dół otwiera nową
    baaaaaardzo długo. O tym że szkoła jest za mała mówiono już w
    trakcie jej otwierania i obiecywano podjęcie stosownych działąń aby
    to naprawić (pamiętam jak na otwarciu był Pan Burmistrz i inni
    święci i tak właśnie obiecywali). jak widać minbęło 6 lat i
    sytuacja raczej pogarsza się. Jeśli nagle nie spadnie bomba atomowa
    na Kabatach (albo stado wilków z lasu kabackiegozdzisiątkuje
    dziecinną populacje), to nic nie wskazuje aby nagle liczba dzieci
    miała radykalnie spaść o 500 dzieci.
  • allija 03.10.08, 13:30
    moze jest potrzebana co najmniej druga taka szkoła, nie wiem,
    zapewne z powodu ułomnosci swojej inteligencji. Jednak wolałabym
    dowiedziec sie o tym z innych źródeł niz rozemocjonowane i leniwe
    mamusie.
    Jesli prawdą jest że na Ursynowie inne szkoły swieca pustkami to nie
    widze problemu żeby zawieźć/zaprowadzic dziecko do tej właśnie
    szkoły. Polska nie jest tak bogatym krajem zeby szkola stała na
    kazdej ulicy dla dzieci z tejze ulicy, moze warto o tym pamietac.
    To ze gdzies zamyka się szkołę z powodu oszczędności to nie oznacza
    wcale, ze własnie te pieniadze mozna przeznaczyc na inna szkole w
    innym miejscu, bo przeciez to wlasnie oszczędność była powodem
    zamkniecia tej pierwszej, jak na moj mały rozumek.
    Moze zamiast budować nowe szkoly warto ulepszyc te które juz są, a
    które pomieszczą nasze, kabackie dzieci. Moze warto rozbudować tam
    pracownie, w ogole infrastrukturę szkoły, zainwestować w jezyki i co
    tam jeszcze przyszłemu pokoleniu przyda się. Moze to bedzie lepsze
    niz wybudowanie kolejnej przecietnej szkoły byle tylko pod nosem?
    nie wiem. Wiem tylko, ze na pewno nie powinna to byc decyzja
    pochopna i pod presja rodzicow lub czyjąkolwiek.
  • isa1001 03.10.08, 13:35
    Nie chcemy szkoły na każdej ulicy. Jest nas na Kabatach już pewnie
    ponad 20 tysięcy. Przede wszystkim ludzie z małymi i trochę
    starszymi dziećmi. I nie uważam za fanaberię tego, że na 10 tysięcy
    ludzi buduje się jedną szkołę! A rodzice mają prawo domagać się
    szkół i wywierać presję. No, bo kto ma to robić? Eskimosi z Alaski
    czy emeryci z Florydy? Jak sobie nie wywalczymy, to nie będziemy
    mieli.
  • agatka_s 03.10.08, 13:50
    Decyzja którą podejmuje się od 6 lat, to można o niej powiedzić
    wszystko, ale nie to że jest ona pochopna.

    No i znowu wracamy do podejmowanego tu pięć tysięcy razu pomysłu,
    dowożenia dzieci z Kabat do innych szkół.

    Czemu jeśli w Pcimiu Dolnym zamyka się szkołę to od razu organizuje
    się gimbus, który te dzieci dowiezie do szkoły w pobliskiej wsi ?
    Czemu mimo że ta idea pojawia się od 6 lat (nie na forum tylko), nic
    nie zrobiono aby dzieci kabackie "poupychać" w innych szkołach, w
    sposób zorganizowany ? Czemu przez 6 lat nic nie zrobiono (znaczy
    gmina nie zrobi ła) aby dzieci kabackie choć ciut miały lepiej ?
    (sorry zrobiono-zmniejszono ciut rejon, kosztem Małcużyńskiego,
    czyli upudrowano żeby tak fatalnie w statystykach to nie wyglądało)
    Poprostu wszystko zwala się na rodziców, a jako że populacja kabacka
    jest a. zamożna b. zaradna i bardziej zależy rodzicom na interesie
    dzieci niż na utarczkach z gminą, to od 6 lat trwa taki proceder że
    gros rodziców nie wytrzymuje i organizuje sobie alternatywną naukę w
    szkołach płatnych, lub w szkołach poza rejonem. Tak jest i tak
    jakoś trwa to, ale tak być nie powinno. Bo to jest obowiązkiem
    gminy zapewnić aby obowiązek szkolny mógł być realizowany w sposób
    prawidłowy.

    Gdyby taka sytuacja była na jakimś robotniczym osiedlu Łodzi, to już
    byłoby o tym we wszystkich gazetach a każdy poseł miałby za swój
    honor pomóc biednym rodzicom, wszyscy by grzmieli jaka to
    niesprawiedliwość, bezprawie i gwałcenie praw obywatelskich (co
    akurat wszystko jest prawdą). No ale skoro to dotyczy najbogatszej
    dzielnicy Polski, to tak jakoś nie halo, tym nowobogackim rodzicom
    pomagać, jak się nie podoba niech idą do Primusa-w końcu to gmina
    załatwiła że ta oaza na tle edukacyjnej mizeriii Kabat może istnieć
    (brawo gmina !!!). Bardziej się opłaca (i jest to społecznie
    sprawiedliwe ?) roztkliwiać nad losem biednych stoczniowców , którym
    państwo takie kuku zrobiło...
  • allija 03.10.08, 14:40
    no dobrze, ale tu wchodzimy juz w zupelnie inne zagadnienia,
    organizacji edukacji w ramach dzielnicy a nie nowych szkół.
    Myślę, że rodzice powinni pójść w innym kierunku tzn blizszej
    współpracy z gimna czy moze wiekszym zainteresowaniem jej praca.
    Przeciez radni nie biora sie z kosmosu, to my ich wybieramy, mozemy
    tez miec z nimi kontakt, maja swoje dyzury, mozemy tez uczestniczyc
    w obradach. Tylko prawda jest taka, ze mało kto angażuje sie w takie
    działania, przyznam, ze ja też. Wolą załatwić to po swojemu czyli
    zawieźć dziecko do szkoły prywatnej. Jednym slowem brak jest
    jakiegokolwiek przepływu informacji /i potrzeb/ od mieszkanców do
    gimny. I radni załatwiaja wszystko tak, jak im wydaje sie, że
    powinno być.
    I nie gloryfikujmy znowuż tych Kabat, mozliwe, ze jest tu wielu
    bogatych ludzi, jednak wiekszość to zwykli ludzie przecietnie
    zarabiajacy. Dzis nie tylko robotnik przecietnie zarabia, tzw klasa
    średnia też często zarabia srednio dobrze.
    Ja nie uważam sie za bogata, owszem zarabiam ale zebym opływała w
    luksusy to nie powiem. Takze moi sasiedzi i znajomi, no jakoś nie
    widzę tego bogactwa. Wielu nie stac na prywatne szkoły. Skoro
    parking przy Primusie jest zapchany to raczej nie rodzice z Kabat
    tam przyjezdzaja, mnie szkoda by bylo czasu na wyciaganie samochodu
    z garażu zeby przejść dwie ulice.
    A tak swoja droga to ostatnio miałam smutna okzje do porzadkowania
    rodzinnych dokumentów. Znalazłam m.in. zdjecia członkow rodziny z
    lat 30tych. Na szkolnych zdjeciach klasowych sidzi sobie ok. 50.
    dzieci a w środku nauczyciel. Tak, tak, tylu uczniow w klasie.
    Teraz to byłby nie lada szum przy czyms takim.
  • agatka_s 03.10.08, 14:59
    To bogactwo Kabat to oczywiscie taki skrót myślowy. Nie każdy tu
    mieszkający jest krezusem. Krezusi to raczej mieszkają gdzie
    indziej...ale tak czy siak jest to raczej miejsce gdzie ludzi jako
    tako sytuowanych jest większość i raczej nie występują tu takie
    problemy jak na warszawskiej Brzeskiej, czy na katowickim Nikiszowcu
    czy łódzkich Bałutach (jeśli są tu mieszkancy tych dzielnic, to z
    góry oświadczam że nie jest moją intencją obrażać kogokolwiek-te
    dzielnice cytuję za telewizorem, gazetami itp). Ja zarabiam OK, ale
    i moje środki finansowe powoli zaczynaja się wyczerpywać gdy muszę
    płacić za prywatną edukację (już nie musze od miesiąca), za prywatne
    ubezpieczenie zdrowotne, i jeszcze myśleć o prywatnej emeryturze bo
    ta z ZUS, to mi na przysłowiowe waciki wystarczy...Naprawde czasem
    mam wrażenie że jednak coś od tego Państwa raz na jakiś czas mogłoby
    mi się należeć...normalna szkoła, może sąd niekoniecznie na Bemowie,
    może jakiś z jeden szpital niekoniecznie na drugim końcu miasta
    (kiedyś na ostry dyżur musiałam jechać do szpitala Bródnowskiego-
    taksówka z Kabat tam kosytowaa mnie w obie strony 200 PLN, to juz
    wole placic za prywatne ubeypieczenie medyczne). Ale to taka
    dygresja....


    No więc taka petycja rodziców to chyba jest właśnie takie
    działanie. Ja widzę to tak: rodzice składają petycje, gmina mówi że
    zbudować nie może ale może zrobić a.b,c,, a zbudowanie szkoły
    przewiduje wtedy a wtedy. Mamy wtedy jakiś dialog, jakis ruch w
    intersie. Wiadomo że taka petycja nie spowoduje od razu że szkoła
    powstanie na drugi dzień, ale spowoduje że władze gminy choć trochę
    wyrwie sie z tego letargu i dobrego samopoczucia.
  • an_ni 03.10.08, 12:19
    dojazd do gimnazjum czy liceum to jest zupelnie inna sprawa
    dzieciak 12 letni spokojnie moze pojechac metrem/autobusem nie
    mowiac o licealistach bo to norma
    ale 6 letni maluch powinien miec dogodnie, blisko i bezpiecznie
    chyba sami pamietacie ze fajnie bylo miec kolegow ze szkoly rowniez
    na podworku? tym bardziej ze teraz na podworka sie nie wychodzi sad

    po za tym tu nie chodzi o to czy mozna dojezdzac tylko o prawa
    mieszkancow do dostepu do panstwowych szkol/przedszkoli w rejonie
    zamieszkania
    jakbym nie placila podatkow, to by mnie panstwowe szkoly nie
    obchodzily

    a propos szkol, ja nie mam problem zeby dziecko chodzilo pozniej niz
    na 8 rano do szkoly, sama tak chodzilam i nic mi sie nie stalo, mnie
    martwi tlok, masa dzieci, liczne klasy, zaganiani nauczyciele, brak
    powierzchni chocby do WF-u, bo to na pewno ma /bedzie mialo miejsce
    na Wilczym Dole i dlatego nowa szkola jest potrzebna
  • volta2 07.10.08, 10:20
    aż się dziwię, że do tej pory nie zabrałam głosu w dyskusji...
    sama mam 2 dzieci na starcie w edukacji szkolnej. i już dziś martwię
    się co zrobić, gdzie posłać dzieci, tak by było optymalnie - nie
    wygodnie, nie komfortowo, ale optymalnie właśnie.
    i wilczy dół nie pasuje mi do mojego optimumsad
    choć mamy najbliżej.

    czy szkoła potrzebna jest? a cóż to za pytanie, to chyba łatwo
    stwierdzić, bo wskaźnika nikt nie ukryje. jeśli jest on 2,5 dziecka
    na jedno przygotowane miejsce w szkole to tak jak pisała agatka, by
    było komfortowo, potrzebaby było zbudować 1,5 podstawówki takiej jak
    na wilczym dole.

    dodam, że było spotkanie w tym roku z dyrektorkami podstawówek z
    rodzicami z ursynowa. bardzo zachęcały do zapisania dzieci do swoich
    szkół - na wiolinową, koncetową, mandarynki, puszczyka...
    dyrektorki z wilczego nie było, bo ona jednyne co mogłaby zrobić na
    takim spotkaniu, to błagać rodziców by wilczy omijali, gdyż z
    tłokiem już rady nie dają. i to właśnie wtedy była mowa o tych
    wskaźnikach - średnia na ursynowie to 1,3-1,5. na wilczym 2,5, więc
    o czym my tu dyskutujemy?
  • rubeus 07.10.08, 10:59
    no to trzebaby rozważyć powrót do pomysłu spzed lata i początków
    Ursynowa. Szkoły bliskie rejonu zamieszkania dla klas 0-3,
    reszta edukacji w szkole bardziej oddalonej od domu.
    Jakoś dzieciaki z mojej częsci Kabat, mogły uczęszczać do szkoły na
    Lokajskiego, a jeszcze wcześniej być wożone na daleki Mokotów (moje
    pokolenie ) i jakoś krzywda im się nie działa.
    --
    Mój Ursynów - wydarzenia, kultura, czas wolny
    Tak dla rozwoju infrastruktury komunikacyjnej w Warszawie
    Moje fotki
  • an_ni 07.10.08, 11:16
    ale czy musi byc tak jak kiedys bywalo?
    w Twoich czasach tych dzieci bylo zapewne mniej, bo Kabaty nie byly
    tak rozbudowane przeciez
  • ak6 18.12.08, 01:38
    gdyby tę listę zgubił, to dzięki adresom/telefonom znalazca nie
    miałby większego kłopotu z jej oddaniem wink
  • isa1001 18.12.08, 09:45
    Podobnie, jak wtedy, gdybym ja zgubiła swój notes z numerami
    telefonów i adresami albo telefon komórkowy... Czy to znaczy, że nie
    mam niczego nigdzie nie zapisywać? Totalna bzdura!
  • gumitex 21.11.08, 01:52
    Też uważam, że na Kabatach powinna być jeszcze jedna lub dwie szkoły
    podstawowe. Napisałam podobny post kilka miesięcy temu i odezwali
    się ci sami malkontenci - "a po co szkoła pod domem? ja woziłam
    dzieci do centrum autobusem, to niech inni nie mają łatwiej!"

    Nie przejmuj się ich argumentami, bo przy takim podejściu nie byłoby
    wielu rzeczy na Kabatach: sklepów, kin, restauracji, przecież to
    wszystko jest w innych dzielnicach, po co budować drugie na
    Kabatach? Jedyne co wg nich trzeba, to nabudować jeszcze więcej
    bloków i niech wszyscy wożą dzieci na stary Ursynów - przecież to
    najlepsze wyjście!

    Tu mieszkamy, tu płacimy podatki i tu powinniśmy mieć żłobki,
    przedszkola i szkoły. I w przyszłosci kluby seniora. A samorząd jest
    po to, żeby te potrzeby przewidzieć i zapewnić. I tyle.
  • gumitex 21.11.08, 02:01
    Żeby nie być gołosłowną, wklejam link do mojego wątku
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11115&w=79899763&a=79899763
    Isa, jest więcej osób, którym zależy na szkołach na Kabatach. Jedna
    protozoa nam nie straszna!
  • protozoa 22.11.08, 21:17
    Zostałam wywołana po imieniu więc odpowiadam- wszystkiego nie mozna
    miec. Jedni chcą, żeby były żłobki, inni uważają, że sa potrzebne
    przedszkola, Ty chcesz co najmniej 2 szkoły podstawowe, a gdy
    dziecko dorośnie zapewne gimnazjum ( tak jak Agatka), a potem
    liceum. Czas szybko biegnie więc może wydział na którym będzie
    studiowało TWOJE dziecko, no bo niby dlaczego ma się fatygować 20
    minut metrem.
    Nie dajmy się zwariować. Nigdzie na świecie wszyscy nie maja pod
    nosem wszystkiego. Norma sa dojazdy. I niech Agatka się cieszy, że
    jej syn jedzie do Reytana tylko kwadrans metrem, a nie na Twardą,
    gdzie są równie zdolne jesli nie zdolniejsze dzieci, ciut ciut
    dłużej.
  • marek.dumle 22.11.08, 23:48
    Można mieć wszystko. Trzeba tylko chcieć. A nie przyjmować od razu
    założenie - "i tak się nic nie da zrobić, a zresztą niewarto".
  • gumitex 23.11.08, 00:36
    Protozoa odpowiadam na twoje argumenty:

    1. Szkoły wyższe są finansowane z budżetu centralnego, więc to
    wykracza poza możliwości naszego samorządu

    2. Uważam, że do gimnazjum czy liceum dzieci mogą dojeżdżać. Jest
    tylko jedno "ale". W gimnazjach chyba nadal jest rejonizacja, więc
    dzieci z Kabat zawsze będą na gorszej pozycji, żeby dostać się do
    szkoły, bo muszą być super-zdolne i iść do klas profilowanych lub
    się przemeldować. Nie wiem jak jest w liceach

    3. Jeśli chodzi o normy na świecie, to normą jest to, że dla
    większości dzieci są miejsca w przedszkolach, dzieci chodzą do
    szkoły na jedną zmianę, a jak budowane są nowe osiedla, to planuje
    się dla nowych mieszkańców infrastrukturę: drogi, sklepy, usługi,
    komunikację miejską, przedszkola i szkoły. Jeśli nasz samorząd tego
    nie potrafi, to mieszkańcy muszą to od niego wyegzekwować

    4. Jakie są Twoje oczekiwania co do infrastruktury na Kabatach? Czy
    chciałabyś coś zmienić, czy wszystko jest OK? To nie jest tak, że
    realizacja różnych potrzeb się wzajemnie wyklucza


  • protozoa 23.11.08, 13:40
    Ad 1. Ale niby dlaczego samorządy nie miałyby robic nacisku , zeby miec szkołe
    wyższą na SWOIM terenie. Przeciez za 10-12 lat dzisiejsze małe dzieci (
    uczniowie podstawówek) pójdą na studia. Po co więc mają dojeżdząc?
    Ad 2. Dlaczego uczeń gimnazjum może dojeżdżać a szkoły podstawowej nie może byc
    wożony? Myslę, że jak TWOJE dziecko będzie w gimnazjum/liceum zmienisz zdanie.
    Ad 3.Infrastruktura na świecie nie przedstawia się tak różowo jak piszesz.
    Ad 4. Uważam, że na Kabatach potrzebne są sensowne rozwiązania komunikacyjne.
    Metro nie załatwia wszystkiego. Szersze drogi - zlikwidowanie idiotycznych
    wysepek, więcej autobusów - i buspasy, więcej terenów zielonych i rekreacyjnych.
    Brakuje mi teatru , ale jeśli chcę coś zobaczyć wsiadam do samochodu i po max 45
    minutach jestem w Dramatycznym lub Ateneum.
    Ty chciałabyś , aby powstały szkoły - a może warto by było dowozic dzieci do
    istniejących szkół w Śródmieściu? Pani X chciałaby np. Dom Pomocy Społecznej,
    zeby umieścić tam rodziców i miec blisko, pani Y szpital połozniczy i
    pediatryczny ( dużo dzieci się rodzi i choruje). Nie mozna wszystkiego miec.
    Jest szkoła na Wilczym Dole - mozna ją rozbudować, są przedszkola - nie dla
    wszystkich publiczne. No chyba, że wybudujemy obiekt, w którym na 1 p. rodziłyby
    się dzieci, na 2 byłby żłobek, 3 - przedszkole, potem podstawówka, gimnazjum,
    liceum, dom starców itd. A w skrzydłach odpowiednio teatr, księgarnia itd. Ale
    to tez nie rozwiąże sprawy, bo zaraz zaczną się awantury, dlaczego żłobek na I
    pietrze, a nie np. dom starców.
  • agatka_s 23.11.08, 15:27
    Protozoo

    A słyszałaś o takim czymś jak rejonizacja ?

    Tak się składa że ani szpitale, ani teatry ani domy opieki społeczne
    nie obowiązuje coś takiego jak rejonizacja. Natomiast szkoły dopóki
    są obowiązkowe (tzn na pozimie podstawowym i gimnazjalnym) taka
    rejonizacja obowiązuje. Co ona oznacza ? Że każde dziecko w naszym
    kraju jest przypisane do SWOJEJ najbliższej podstawówki i gimnazjum.

    Każde dziecko (w odróżnieniu od miłośników teatru, tudzież chorych)
    ma niejako jak psu miche należne miejsce w konkretnej szkole. To na
    gminie ciąży obowiązek aby te należne miejsca zapewnić. To że jakiś
    rodzic pośle do innej szkoły prywatnej lub publicznej jest aktem
    dobrej woli-może ale NIE MUSI !!!! Natomiast gmina MUSI zapewnić
    miejsce dziecku, które jest na danym terenie, w danym rejonie
    zameldowane.

    Dywagacje o tym że możemy chcieć lokalnych teatrów i Uniwersytetów
    jest bez sensu. Póki co wszyscy chcą szkół, czyli de facto tego co
    zapewnia nam konstytucja. Tylko tyle (i aż tyle jak widać, bo
    podobne wątki są na tym forum od 7 lat conajmniej, bo odkąd moje
    dziecko rozpoczęło edukacje).

    Pozdrawiam i radze sie skupić na lobbowaniu za lokalnym, teatrem,
    już te szkoły zostawić w spokoju.


  • protozoa 23.11.08, 16:47
    Kiedyś były przychodnie rejonowe tj. byłaś przypisana do okreslonej przychodni,
    ba, do okreslonego lekarza mającego pod opieka ten dom. A do przychodni
    przypisane były określone oddziały szpitalne. dzis jest inaczej - mozesz sie
    leczyć gdzie chcesz.
    Czy może byc analogicznie ze szkołami? Może i w dużej mierze jest. Zwłaszcza z
    podstawowymi.
    Na Ursynowie w okolicy Kabat jest kilka szkół podstawowych: Lokajskiego.
    Małcużyńskiego, Wilczy Dół. Gmina zapewnia w nich miejsca, a, ze niekoniecznie
    na jedną zmiane to juz inna bajka. Jak ktoś chce może zapisać dziecko np. na
    Górnośląską ( pół godziny samochodem, 45 minut autobusem) i nie ma problemu. W
    Śródmieściu - dzielnicy starych ludzi - w szkołach sa miejsca.
    Za kilkanaście lat, gdy pobuduje się szkoły Kabaty się zestarzeją i zostaniemy z
    budynkami, w których będa wolne miejsca i, do których będzie przywozic się
    dzieci z innych - być może jeszcze nie istniejących - miejsc.
    Nie histeryzujmy. Na Kabatach jest mało miejsc pracy, większość z nas pracuje w
    w innych dzielnicach. 100% mieszkańców ma co najmniej jeden samochód. Nie ma
    problemu, aby wsiąść z dzieckiem do auta i w drodze do pracy zawieść je do
    szkoły oddalonej od domu o kilka km.
    P.S. Nie mam zamiaru lobbować za lokalnym teatrem, bo jak juz wspomniałam - gdy
    chce iśc do teatru poświęcam na ten cel godzine dłużej na dojazd.
  • agatka_s 23.11.08, 17:13
    Opieka zdrowotna dla naworodków-czyli szczepienia obowiązkowe też
    jest rejonowa. Noworodek ma prawo być zaszczepiony w miejscu
    zamieszkania.

    To czy rodzic wybierze szczepienie w miejscu zamieszkania czy 200 km
    dalej jest jego wyborem, ale musi mieć możliwość takiego wyboru.
    Tak samo ze szkołą, ktoś moze woleć posłać dziecko do szkoły gdzie
    pracuje, ale moze woleć tam gdzie dziecko ma rejon, tam gdzie
    mieszka (i z powodów logistycznych i psychologicznych, czyli czasu,
    towarzystwa kolegów itp większość rodziców decyduje się na wariant
    szkoły za rogiem). Dziecko ma prawo uczyć się w miejscu
    zamieszkania, bez konieczności podróżowania, czy konieczności
    płacenia za szkołe przez rodzica-a możliwość egzekwowania tego prawa
    zapewnia gmina. KONIEC KROPKA-tak jest bo tak mówi nasza
    konstytucja, tak jest bo taki mamy ustrój. Jeśli Państwo nie będzie
    narzucać jakiś obowiązków, to wtedy nie będzie też mieć samo
    obowiązków. Póki co państwo narzuca nam obywatelom rózne rzeczy w
    tym i płacenie podatków (dlatego musi zapewnić infrastrukture do
    tego, np rejonowy Urząd skarbowy)-stąd skoro nam narzuca musi i samo
    z pewnych obowiązków się wywiązywać.

    Państwo narzuca na rodzica obowiazek szczepienia i obowiazek
    posłania do szkoły-za niedotrzymanie obu może rodzica wsadzić do
    więzienia. Ale za to Państwo ma obowiązek zapewnić to ze i
    szczepienia i edukacja (póki obowiązkowa) są powszechnie dostępne w
    miejscu zamieszkania.

    Wybacz ale szkoły na kilka zmian to nie jest standard który
    powinniśmy uważać za dopuszczalny, 2-ga zmiana to jest jakiś stan
    przejsciowy, można zaakceptować jeśli wie się że jest coś robione
    aby powstała nowa szkoła, ale nie jako norme. Nigdzie w
    cywilizowanym świecie nie słyszałam o szkołach na kilka zmian. Poza
    tym doświadczyłam tej zmianowości i z całą odpowidzialnością
    stwierdzam iż jest to absolutnie dewastacyjne dla dziecka, i nikt mi
    nie udowodni że kończenie lekcji o 18.00 przez 8-latka jest dla
    niego korzystne.


  • allija 23.11.08, 18:12
    Póki co Kabaty nie sa dzielnicą, dzielnica jest Ursynow którego
    czescia sa Kabaty. Na Ursynowie sa szkoly podstawowe w
    wystarczajacej ilosci /bez drugiej zmiany/, panstwo zabezpiecza
    obowiazek uczenia sie, koniec kropka. Jesli w konstytucji bedzie
    okreslona odległość placówki szkolnej od miejsca zamieszkania dzieci
    to pogadamy, poki co nie jest. Może w tej konkretnej sytuacji lepiej
    powalczyc o gimbus, ktory dowozilby dzieci na inne ulice, tak, jak
    gimbusami podróżuja wiele kilometrów do swoich szkół dzieci
    wiejskie, o wiele dalej niz musiałyby wasze dzieci, moze warto by
    sie przejąć ich losem w ramach wspólnie placonych podatków?
    Wasze podejście do sprawy jest mocno egoistyczne, szczególnie
    uderzyło mnie zdanie, ze dzis szkoły, jutro gimnazja a potem kluby
    starości. Ja rozumiem, że autorka ma akurat takie potrzeby ale ja
    właśnie zupełnie inne, moze ja teraz potrzebuje domu starości a nie
    wtedy kiedy autorka postu sie zestarzeje? Ja tak samo płacę podatki
    i to duze /niestety/, dlaczego tylko ty i twoje dzieci maja nich
    korzystac?
    Osobiscie wolałabym przychodnie, ktorej w ogóle nie ma na Kabatach,
    żeby móc zaszczepic w niej swoje dziecko lub zebym nie musiała
    dziecka z goraczką wozic po całej dzielnicy. I pewnie jeszcze parę
    rzeczy by sie znalazło.
  • agatka_s 23.11.08, 18:42
    Ostatnią rzeczą o jaką akurat mnie można posądzić to egoistyczne
    podejście.

    Moje dziecko chodziło do prywatnego przedszkola, potem społecznej
    podstawówki, teraz chodzi do szkoły poza gminą. Leczymy się
    prywatnie (posiadamy ubezpieczenie Medicover). Moimi rodzicami
    zajmuję się i nadal zamierzam sama. Ja akurat nie zamierzam czekać
    z założonymi rękami i losem swojej rodziny zajmuję się sama, nie
    czekając na Państwo i jego wątpliwe wywiązywanie się z obowiązków.
    Dlatego tym bardziej mam moralne prawo oceniać.

    Oceniam sytuacje obiektywnie jako mieszkaniec Kabat, a nie jako
    klient ww instytucji-oceniam iż brak jest przedszkoli i szkół i brak
    jest od jakich 10 lat conajmniej, bo tyle o tym że ich brak już
    słysze.
  • marek.dumle 24.11.08, 09:57
    Prawdę mówiąc nie rozumiem tego godzenia się faktem mieszkania w
    blokowisku i jeżdżenia wszędzie by załatwić każdą sprawę.
    Przecież na Mokotowie jest normalne, że w najbliższej okolicy jest:
    -przychodnia
    -szpital
    -przedszkole
    -szkoła
    -uczelnia
    -sklepy i usługi typu fryzjer itp
    -kluby dla młodszych i starszych
    -kościół
    -biblioteka
    -urząd (w tym także komunikacyjny i skarbowy)
    -boisko i sala gimnastyczna
    -zorganizowany plac zabaw
    -...
    Dlaczego na Ursynowie ma być inaczej?!
  • rubeus 24.11.08, 10:33
    marku - ale na mokotowie najbliższa okolica to czesto prawie taka
    sama odległość jak z niektórych rejonów kabat na natolin.

    Jakby kabaty i moczydło powstawały wg. planów sprzed 1989 roku, to
    by tu było wszystko zaproejktowane tak jak na natolinie.
    Niestety włodarze naszego skrawka warszawy od 1990 r., dali wolną
    rękę w zabudowie wszystkich terenów i posprzedawali prawie wszystko
    co mieli i to co będzie za x lat ioh nie obchodziło.
    Siostry i bodajze primus dostały bezprzetargowo działki, pod
    warunkiem, że preferewane będą dzieciaki z kabat i będzie możliwość
    korzystania z ich infrastrukutry po godzinach.
    Tymczasem z tych obietnic zostało mniej niż zero.
    --
    Mój Ursynów - wydarzenia, kultura, czas wolny
    Tak dla rozwoju infrastruktury komunikacyjnej w Warszawie
    Moje fotki
  • marek.dumle 24.11.08, 14:20
    Ja to wszystko wiem.
    Władze w pewnym momencie odpuściły urbanistykę co wywołało spapranie
    znacznej części Ursynowa. Tyle, że nie określajmy tego stanu czymś
    normalnym czy wręcz "stanem błogosławionym" smile
    Jak mawia klasyk: "Nie nazywajmy szamba perfumerią" smile
    Stan infrastruktury na Ursynowie, a zwłaszcza na Południowym
    Ursynowie jest ZŁY. Nie tak fatalny jak w Miasteczku Wilanów, ale
    jednak zły.

    PS. Niepokalanek i Primusa nawet nie będę komentował.
  • allija 24.11.08, 13:33
    Co najmniej od kilkunastu lat żyjemy w innej rzeczywistości. Ta inna
    rzeczywistość pozwoliła twojemu dziecku korzystać z prywatnych
    placówek pedagogicznych a tobie zarabiac tyle zeby było cie na nie
    stać. Być moze dlatego nie nie widzisz tej drugiej strony nowego
    porządku, żyjemy w biednym kraju, którego nie stać na rozrzutność.
    Ja rozumiem, że przeciętny zjadacz chleba powtarza jak
    mantrę "należy mi się" ale ty, jako człowiek inteligentny i swiadomy
    powinnas sobie zdawać z tego sprawę. Dlatego domaganie sie czegos
    czego być nie musi jest w tej sytuacji nieco egoistyczne.
    Szczególnie kiedy poszczególne placówki maja powstawać wraz ze
    zmianą moich tylko potrzeb ale za to za wspólne pieniądze.
    W bliskiej odległości Kabat, na ich granicy w zasadzie, sa co
    najmniej 3 inne szkoły, na Lokajskiego, Na Uboczu i na
    Małcużyńskiego, mozna dojść spacerkiem, ja nie widze problemu szkół.
    Powtarzam jeszcze raz, moim zdaniem lepiej skupic się na podniesienu
    jakosci nauczania zamiasat mnożyć byle jakie placówki, to bardziej
    przyda sie naszym dzieciom bowiem zycie ciągle podnosi im
    poprzeczkę. Wtedy nie bedziemy musiały szukać lepszych szkół w
    innych dzielnicach Warszawy bowiem taka szkoła bedzie tuz obok.

  • agatka_s 24.11.08, 15:36
    Allija gadasz głupoty i frazesy bez pokrycia. Jaka bieda ? Gdzie
    bieda ? Może na Żuławach, albo w Ostrołęce, ale nie w Warszawie !!!

    Ursynow to jedna z najbogatszych gmin. Tak samo jak Lesznowola,
    albo jak Konstancin. Poczytaj sobie co Pani burmistrz Lesznowoli
    robi dla swoich mieszkańcow, jak dba o ich potrzeby. Tam sa same
    baby w ratuszu, moze dlatego tak tam wszystko sie rozwija.

    Co zas robi dla swoich mieszkancow gmina Ursynow (szczegolnie tych z
    Kabat) ? Co ostatnio sfinansowano dla potrzeb "szarego
    człowieka" ? Co takiego poza prywatnymi domami, prywatnymi parkami
    (Nasz Park) czy prywatnymi sklepami powstało realnie dla
    mieszkancow ?

    Nie ma szkol od 10 lat conajmniej (bo ja tyle o tym ze ich nie ma
    słysze), przedszkole wybudowano w tym roku (po ilu latach
    pomstowania rodzicow ?), to otwierano je tak hucznie niczym gdyby
    oddali 500 km autostrady conajmniej. Coś co jest "oczywistą
    oczywistością" świętuje się i fetuje jak conajmniej ten nowy kurort
    w Emiratach Arabskich.



    Co jeszcze zrobiono tu na Kabatach ? Na co ida moje podatki ? Aha
    sorry zbudowano ratusz (i OK że zbudowano zresztą) i posadzono
    drzewka zimą, które wszystkie zdechły.

    Co do innych szkół:
    Małcużyńskiego jest niemal tak samo zatłoczone jak Wilczy Dół. A
    temat dowozenia dzieci do innych szkół gimbusem jest też wałkowany
    od 10 lat i też nic. Nawet pół palca z biura edukacji ratusza w tym
    kierunku nie kiwnęło.

    6 lat temu Dyrektor Grelka na moje własne uszy obiecywała że gmina
    bardzo silnie pracuje nad tym jak ulżyć "naszym dzieciom", i co ? i
    śmigło, może moje wnuki się doczekają....
  • allija 24.11.08, 18:29
    wybiegam nieco dalej poza twój dom, bowiem naszym domem jest nie
    tylko gmina. Nie ma biedy? posłuchaj chocby teraz tvn24, właśnie
    słysze jak to nie ma biedy, jak ludzie musza utrzymac rodzine za
    10zł dziennie, no, ale to oczywiscie frazes. Jak mam pełny garnek i
    pełne konto to co mnie obchodzi jakas mała miescina w głebi kraju
    czy chocby pod Warszawą, prawda? Otóz ja akurat z racji zawodu dosyc
    dużo słyszę i widze tej biedy i bezradnosci ludzkiej wobec niej. Ale
    mniejsza o to, zaraz usłysze, ze kazda gmina rzadzi sie swoimi
    pieniedzmi /choc nie do konca przeciez/.
    Wszystkie znaki na ziemi i niebie pokazuja, że rodzi sie coraz mniej
    dzieci i nie sadzę żeby, poki co, zmieniły to dłuższe urlopy
    macierzyńskie. Taka jest światowa tendencja, w zwiazku z tym
    przedszkoli i szkół potrzeba bedzie coraz mniej, nie wiecej. I nadal
    uważam, ze lepiej inwestować w te szkoly które juz sa. Myslę, że 4
    szkoly w najblizszej okolicy to wystarczająca ilość, nawiasem,
    przedszkole jest od dobrych kilku lat w moim budynku, niewielkie ale
    jest, publiczne.
    Ja mam dwoje dzieci, zawsze wybierałam dla nich szkoły dobre, dobrze
    doposażone, z dobra atmosfera i dobrymi wynikami, szkoły, w ktorych
    cos sie dzieje i ktore cos im dadzą, nie tylko w sensie wiedzy. W
    związku z tym uczyly sie zawsze poza Ursynowem, nie tylko Kabatami,
    bo tu takich szkół nie ma. Zawsze dojezdżali ale za to i jeden i
    drugi syn chodzili do swoich szkół chętnie, bardzo chetnie a
    rozstawali sie z nimi niemal ze smutkiem. Do dzis odwiedzaja swoje
    stare szkoły i uwazam że dobrze by było stawiac na podobne placówki
    a nie takie w których czesciej bywa policja niz dobra atmosfera, a w
    ursynowskich szkołach tak bywa, niestety.
    W związku z tym ja nigdy nie narzekalam na brak szkół, po prostu
    szukałam najlepszego dla siebie wyjscia zamiast wchodzic na
    barykady.
    Moje dzieci byly w przedszkolu pół roku, przez ten czas zdążyły
    zaliczyc szpital w związku z epidemia przedszkolna a opieka
    przedszkolanek byla pożal sie Boże, jeden z moich synów omal nie
    stracił przednich zębów przez nieostrozna przedszkolanke. W związku
    z tym zatrudnilam opiekunke zamiast przedszkola. Po co mam walczyć o
    kolejne publiczne byle jakie przedszkole? z fatalna obsługa i
    paniami, które chcąc ulżyc swej pracy otwierają szeroko okna w
    mroźny dzień? Ja nie potrzebuje takiego przedszkola podobnie jak nie
    potrzebuje byle jakiej szkoły, i tak moje dzieci z nich nie
    skorzystaja.
    I nie wiem dokladnie co gmina robi z moimi podatkami, ba, nie wiem
    nawet co sie z nimi dzieje w skali całego kraju. Ufam, ze sa
    wydawane mniej wiecej dobrze. Nie mam czasu żeby sie w to wgłebiać,
    moze kiedys na emeryturze bedąc znajde na to czas i checi, teraz
    absolutnie. Przychodzi mi tylko ufac, ze ci których wybralismy
    zasłużyli na nasze zaufanie.
    Poza tym, wybacz, nie lubie takich uwag ale po raz kolejny widzę, co
    najmniej piszemy oddzielnie.
  • agatka_s 24.11.08, 19:01
    A w Sudanie to ludzie z głodu umierają, więc w ramach solidarności z
    biedą proponuje od dziś zrezygnować z jedzenia.

    Polska jest krajem Unii E, Warszawa jest stolicą kraju
    europejskiego, a Ursynów jest jedną z "młodych" dzielnic tego
    miasta. Kabaty zaś są miejscem gdzie obok zdaje sie Tarchomina czy
    Białołęki jest największy przyrost nowych mieszkańców w ciągu roku.
    Przyrost GEOMETRYCZNY !!!

    W stolicy europejskiego kraju standardem powinien być dostęp (dostęp
    oznacza szkołe rejonową) do dobrej państwowej szkoły-dobrej czyli
    takiej w której dzieci uczą się w systemie 1-zmianowym, w klasach
    gdzie nie ma więcej niż 20-ro dzieci. O ten standard mieszkańcy
    Kabat mają prawo walczyć. I TYLE.


    Czemu powinni walczyć, nawet jeśli nie dotyczy to ich dzieci
    konkretnie ? Aby nasze "wspólne" dzieci, nasze wnuki za
    kilkadziesiat lat czyli przyszli Polacy, byli dobrze wyedukowani i
    żeby w Polsce nie było już ludzi żyjących za 10 zł dziennie.

    Reszta czyli cała ta dyskusja o szpitalach, domach starców tudzież
    wmawianie egoizmu, nieliczenia się z biedą tych co mają 10 zł
    dziennie to DEMAGOGIA

    Tylko inwestowanie w edukacje i rozwój jest receptą na zacofanie
    naszego kraju,w tym tą biede nad która tak płaczesz. Nic wiecej.


  • allija 25.11.08, 09:12
    agatko, jesteś osobą, która zawsze musi miec ostatnie zdanie a
    dyskusja z toba wydaje sie być bezzasadna. Ja rozumiem, ze jako
    samotna matka musisz stapać twardo po ziemi i nie poddawać sie
    sentymentom ale takie przekrzykiwanie kojarzy mi sie bardziej z
    przekupką niz jakąś merytoryką. Natomiast ja nie jestem samotna
    matka, nie musze zmagac sie z życiem, moze dlatego dostrzegam także
    jego inne strony i innych ludzi poza własnymi dziećmi.
    Ursynów jest jedna ze starszych dzielnic a pierwsi jego mieszkańcy
    dochowali sie wnuków, znam takie osoby w swoim otoczeniu. Dzieci i
    wnuki tych osób na ogół juz tu nie mieszkaja. Oczywiscie, nie jest
    tak stara jak Śródmiescie czy Wola, zależy jakie kryteria
    przyjmniemy. Kabaty sa młode dlatego miejsca dla tych dzieci sa w
    dalszych częściach dzielnicy, w dodatku z moich spostrzeżeń wynika,
    że Kabaty troche przyhamowały, mniej jest nowych mieszkańców i
    dzieci. Widze to chociażby po swoim osiedlu a mieszka tu blisko 200
    rodzin. Nie dostrzegam wysypu dzieci.
    Oczywiście masz rację, że nalezy dbać o edukacje naszych dzieci ale
    ja mam tu na mysli jakośc tej edukacji. Dlaczego jedne szkoły ciesza
    sie dużą popularnością a innych się unika, dlaczego jesli mamy wybór
    posyłamy dziecko do szkoly prywatnej? bo one maja cos do
    zaproponowania poza ksiażką i nauczycielem za biurkiem. Warto sie
    nad tym zastanowic.
    Nie musisz rezygnowac z jedzenia aby pomóc dzieciom w np Kenii czy
    Ghanie, wystarczy, ze je "zaadoptujesz" na odległość. Jeśli
    przeznaczysz na to np 50 zł miesiecznie to dziecko takie ma szansę
    skończyc szkołę i życ potem o włsnych siłach, zachęcam.
    Tak naprawdę to ani ja ani moje dzieci nie sa juz zainteresowane
    edukacja na Kabatach wiec ja juz dziekuję.
  • agatka_s 25.11.08, 09:28
    Już zostałam zaatakowana ad personam ze wszystkich stron, a to że
    jestem egoistka, a to że za dużo zarabiam dużo (za dużo na co ??), a
    to że nie widzę ludzi 10 zł na dzień, mających (przecież tacy są w
    Małkini). Teraz jestem przekupka i SIC !!! samotna matka (no dużo
    zarabia i jeszcze samotna matka, to już normalnie skandal !!!).
    Rozumiem że samotna matka to tylko stopień lepiej od lesbijki i tfu
    tfu feministki....

    Rozumiem że te wszystkie cechy dyskredytują mnie i nie mam prawa
    domagać się standardów europejskich w dziedzinie szkolnictwa. No
    gdybym miała pełna rodzinę, zarabiała średnia krajową i może jeszcze
    miała zaświadczenie że co piątek chodzę do spowiedzi, to wtedy bym
    mogła zabierać głos.

    Zauważ że ja nie użyłam nawet promila argumentu ad personam wobec
    Ciebie. Nawet jednego "mrugnięcia okiem" wobec twojej sytuacji
    prywatnej.

    Kończę już to dyskusję bo to nie ma rzeczywiście sensu. Ja popre
    każdą inicjatywe zmierzająca do budowy przedszkoli, szkół, gimnazjów
    (np dwujęzycznych) na Ursynowie. Czemu na Ursynowie a nie w
    Sudanie ? Bo tu mieszkam i zamierzam mieszkać jeszcze długo. Ty
    nie musisz, adoptuj dziecko w Ghanie.

    A na koniec co to za dzielnica. Urząd Skarbowy ma na Mokotowie.
    Sąd Rejonowy na Bemowie i w Śródmieściu ? Szpital ? , nie ma wcale.

    Aaaa to taka dzielnica gdzie niektórzy mieszkańcy dochowali się już
    wnuków.....
  • protozoa 25.11.08, 18:35
    Agatko bez względu na to czy zarabiasz dużo czy mało, czy jesteś samotna matką
    czy nie zrozum wreszcie, że nigdzie nie jest powiedziane, że każdy musi miec
    szkołe pod nosem, a jego dzieci chodzić na 8.15 . Gmina gwarantuje nauke w 3
    podstawówkach, 3 gimnazjach, w takich warunkach jakie ma i tyle. A jesli ktoś
    życzy sobie lepszej edukacji, warunków to niech ruszy 4 litery i zawiezie
    dziecko do Śródmieścia.
    Urząd Skarbowy na Mokotowie? A co to komu przeszkadza? PIT mozna wysłać pocztą,
    a dojazd trwa max 20 minut ( są co prawda trudności z parkowaniem, ale to zdarza
    się wszędzie).
    Jak często przeciętny obywatel bywa w sądzie? Ja tylko jako biegła i jest mi
    dokładnie obojetne czy jest na Bemowie czy na Woli. Szpital? Pewnie, że by sie
    przydał w sporej dzielnicy, ale na Banacha jest niecale 12 km, na Litewska
    podobnie, na Madalińskiego ( oddział połozniczy) ok 8, na Stępińską poniżej 10.
    Ile polskich gmin marzyłoby aby mieć szpital w tak małym promieniu?
    Trzeba inwestować w drogi i komunikację bo to umożliwia nam wszystkim szybkie
    dotarcie do celu.
    W Śródmieściu są puste szkoły, które co chwile się zamyka albo restrukturyzuje.
    Czy nie mozna tam dowozić dzieci?
  • agatka_s 21.11.08, 10:59
    gumitex napisała:

    >
    >
    > Tu mieszkamy, tu płacimy podatki i tu powinniśmy mieć żłobki,
    > przedszkola i szkoły. I w przyszłosci kluby seniora. A samorząd
    jest
    > po to, żeby te potrzeby przewidzieć i zapewnić. I tyle.



    Nie wiem czy pisałam już tu o takiej ciekawostce. Mó syn rozpoczął
    w tym roku naukę w gimnazjum. Jest to gimnazjum na Mokotowie, przy
    liceum Reytana. W klasie na 30 dzieci w zasadzie absolutna
    większość są to dzieci z Kabat i potem z Ursynowa (a wiem to bo
    dzieci zrobiły sobie liste z adresami wszystkich). To są
    najzdolniejsze dzieci (bo do szkoły była niesamowita konkurencja
    egzamin i konkurs świadectw), które niestety ani na Kabatach, ani na
    całym Ursynowie nie znalazły dla siebie oferty edukacyjnej na
    odpowiednim poziomie. WSTYD !!!!

    Moim zdaniem gmina Mokotów powinna zwrócić się o zwrot kosztów
    edukacji tych dzieci do gminy Ursynów.
  • agatka_s 21.11.08, 11:02
    uuups

    widze że już o tym pisałam !! sorry, ale nadal mnie to nieustannie
    dziwi i w jakimś sensie oburza.
  • volta2 25.11.08, 11:00
    Jesli w konstytucji bedzie
    okreslona odległość placówki szkolnej od miejsca zamieszkania dzieci
    to pogadamy, poki co nie jest. Może w tej konkretnej sytuacji lepiej
    powalczyc o gimbus, ktory dowozilby dzieci na inne ulice, tak, jak
    gimbusami podróżuja wiele kilometrów do swoich szkół dzieci
    wiejskie, o wiele dalej niz musiałyby wasze dzieci, moze warto by
    sie przejąć ich losem w ramach wspólnie placonych podatków?


    właśnie, że jest w przepisach zapis o odległości szkoły od miejsca
    zamieszkania dziecka. nie wypowiadaj się o czymś, czego do końca nie
    wiesz(ja zresztą też nie mam pewności do do tej konkretnej
    odległości, to trzebaby sprawdzić w sekretariacie byle podstawówki).
    rejon - to nie jest kwestia dzielnicy, bo te potrafią być 120
    tysięczne, gdyby nie było zagwarantowanej odległości, to władze
    ursynowa moglyby wybudować wszak jedną podstawówkę i jedno gimnazjum
    8-piętrowe, zrobić 4 zmiany od 8 do 20-tej i finito.
    dla podstawówek rejon, tzw obwód to ok 3 km, jeśli dobrze pamiętam.
    i w dzienniku jest rubryka, w którą wpisuje się, czy uczeń mieszka w
    obwodzie, nie w rejonie. te obwody dotyczą głównie szkół wiejskich,
    i tam faktycznie ogrganizuje się dojazdy do szkoły, u nas poza
    trzecią zmianą nie organizuje się już niczego. bo i po co? 100%
    ludzi samochody przecież ma, na tych bogatych kabatach, prawda?

  • protozoa 25.11.08, 18:38
    A czy gdziekolwiek jest zapis, że każdemu przysługuje nauka na pierwszą zmianę?
    Chyba nie. Od Wilczego Dołu do Małcużyńskiego jest znacznie mniej niz 6 km, tak
    więc nikt nie łamie przepisów ( o ile ile takie są).
  • marek.dumle 25.11.08, 20:11
    A jest gdzieś przepis, że przysługuje nam asfalt na Wąwozowej?
  • ak5533 25.11.08, 21:25
    A czy gdzieś jest przepis że musisz mieć bierzącą wodę w domu, do tego
    kanalizację i ogrzewanie. Chcesz innych wysyłać do odległych miejsc to
    sama ganiaj z wiadrem po wodę. Przecierz to tylko wygoda, że masz wodę
    w domu. Tak samo inni chcą mieć wygodę by ich dzieci miały bliżej do
    szkół.
    A i tak niedługo nie bedzie miejsca na szkoły bo powstaną kolejne
    kościoły by wierni mieli bliżej i wygodniej i to też za moje
    pieniądze, bo za swoje nie postawią.
  • jan-w 25.11.08, 21:41
    To czy mam wodę w domu, ogrzewanie, balkon itp jest zapisane w umowie z
    dostawcami i jest moją własną decyzją jakie mieszkanie kupuję. Z wodą w kranie
    czy na podwórzu. Szkolnictwo, opieka medyczna itp też stopniowo ewoluują w tym
    kierunku. Za szkoły państwowe płacimy wszyscy niezależnie od tego czy z nich
    korzystamy, czy nie. Dlatego warto aby te pieniądze były wydawane racjonalnie.
  • ak5533 25.11.08, 22:37
    Woda itp. masz rację to Twoja dodatkowa sprawa. W zasadzie mieszkanie
    też, bo chyba nigdzie nie jest zapisane, że kazdemu przysługuje dach
    nad głową. Co do nauki to istnieje wręcz "obowiązek" nauki. Oczywiście
    nie powinniśmy sprowadzać dyskusji na manowce. Chodzi raczej chyba o
    to by wszystko było racjonalne i z głową. Nie mam dzieci w wieku
    szkolnym ale miejsc w szkołach naprawdę brakuje.
  • protozoa 26.11.08, 07:24
    Jan Ci odpowiedział... Istnieje obowiązek nauki i KAŻDE dziecko w wieku szkolnym
    ma miejsce w szkole, tyle, ze niekoniecznie jest to szkoła marzeń 100 metrów od
    domu.
    Masz rację - wszystko powinno być racjonalne i z głowa. Jestem ZDECYDOWANĄ
    PRZECIWNICZKĄ kolejnych kościołów na Ursynowie - nic by sie nie stało gdyby
    wierni ruszyli 4 litery i poszli do kościoła kilka kilometrów dalej. W promieniu
    max 3 km sa 3 szkoły (na Małcużyńskiego, Lokajskiego i Wilczym Dole). Mozna je
    rozbudować, można umówić się z ościennym Mokotowem i zainwestować w autokary
    dowożące dzieci, można samemu wozić dzieci w drodze do pracy. Budowanie kolejnej
    szkoły jest bez sensu. Nie popełniajmy błędów Woli, Ochoty, Śródmieścia. Dziś są
    tam budynki szkolne świecące pustkami, bo dzielnica się zestarzała. Za 10-12-15
    lat to samo będzie na Kabatach i w okolicy. Dzisiejsi uczniowie pójda na studia
    i pozostaną puste budynki. Korzystajmy z tego co jest w mieście.
    P.S. Dobra komunikacja - drogi+ dogodne połączenia autobusowe i buspasy skrócą
    czas dojazdu.
  • rubeus 26.11.08, 18:08
    Szkoła nawet jakby się wzięto za jej budowę w przyszłym roku
    powstanie najwcześniej za 2-3 lata. W tym czasie do wieku szkolnego
    dorośnie kolejne kilka setek dzieciaków z Kabat. Więc może drodzy
    rodzice zawalczcie skutecznie o dowożenie do szkół istniejących na
    Ursynowie (protozoa proponuje radykalnie mokotów - ale po co od razu
    tam ). Napiszcie pismo do dzielnicy, poproście radnych o
    interpelację w tej sprawie, i przypominajcie się regularnie, zamiast
    tylko jojczyć na forum.

    --
    Mój Ursynów - wydarzenia, kultura, czas wolny
    Tak dla rozwoju infrastruktury komunikacyjnej w Warszawie
    Moje fotki
  • protozoa 26.11.08, 20:07
    Napisałam Mokotów, ale jeśli na Ursynowie jako takim są wolne miejsca w szkołach
    to jeszcze lepiej.
  • allija 18.12.08, 23:26
    jeśli chodzi o odległość to akurat mowa była o konstytucji i w innym
    kontekście. Zreszta, jak przyznajesz, sama masz małą wiedzę na ten
    temat.
    Poza tym to czy na "bogatych" Kabatach ludzie mają, czy też nie,
    samochody nikogo raczej nie obchodzi. Natomiast interesujace jest
    zapewne to, ze na tychże Kabatach jest metro kursujace w szczycie co
    3 min. i w zasadzie nikomu zaden gimbus nie jest potrzebny. Uważam,
    ze byłoby to, wymuszone przez rodziców, nadużywanie wspólnych
    pieniedzy. Ostatecznie mowimy o zwykłej podstawówce a nie szkole dla
    dzieci niepełnosprawnych, ktore muszą być dowożone pod drzwi szkoły.
    Pewnie za czas jakiś zajdzie taka konieczność bowiem samochodami
    jeżdzimy juz wszedzie, gdzie trzeba i nie, więc kończyny stana sie
    bezużyteczne ale to jeszcze pewnie chwilę potrwa. Póki co dzieciaki
    jakos świetnie daja sobie rade na placach zabaw, boiskach,
    podwórkach, myślę, że dojdą także do metra bez słaniania sie.
    Póki ono jest bowiem duze grono nowych mieszkanców narzeka na jego
    uciążliwość, niby, ze w nocy hałasuje. Oczywiście, wprowadzając sie
    tu nie mieli pojecia że obok jest metro. No wiec precz z metrem.
    Obowiazuje ta sama zasada, wprowadzam sie z dziećmi wiec żądam
    szkoły 200m od domu. Wprowadzam sie, metro obok hałasuje, żądam
    usunięcia metra, należy mi sie, ostatecznie jakieś standardy
    obowiazują, najlepiej europejskie, no i konstytucja, te rzeczy...
  • ak5533 19.12.08, 16:27
    Widzę proste rozwiązanie edukacji na podstawowym poziomie. Wszystkie szkoły przekazać siostrzyczkom / chyba Niepokalanki / to te co wyrwały teren przy Zaruby za friko bo miała być "normalna" szkoła.
    Do tej szkoły dzieci nie dymają pieszką, chyba że mieszkają naprzeciw.
    nie potrzeba też gimbusów. Załatwia to rodzicielski transport.

  • 24mw 28.11.08, 20:19
    Szanowni Sąsiedzi,
    śledzę z uwagą ten wątek i muszę przyznać rację wszystkim rozmówcom.
    Szkoła w tej części kabat jest niezbędna - niestety budżet miasta nie jest z gumy i nie da się nagle znaleźć środków na nowe inwestycje. W planach na 2009-2011 jest przewidziana rozbudowa szkoły na Wilczym Dole - to powinno przynajmniej na chwilę rozładować sytuację. Na dzień dzisiejszy nie ma możliwości wygenerować środków na nową szkołę (kryzys gosp. oraz euro 2012) co nie oznacza że nie powinniśmy walczyć. Naszym celem powinno być umieszczenie zadania inwestycyjnego pt. "Szkoła na Kabatach" w Wieloletnim Planie Inwestycyjnym w budżecie miasta. Nie jest ważne w jakich latach będzie przewidziana data inwestycji, najważniejsze jest aby taka inwestycja znalazła się w WPI. Od inwencji radnych miasta będzie zależało w jaki sposób będzie potraktowana ta inwestycja (przypomnę, że przedszkole było w WPI przewidziane na lata 2009-2010). Warto by skoordynować działania aby były skuteczne - w czym służę moją osobą. Jeżeli ktoś byłby zainteresowany faktycznym działaniem to zapraszam do kontaktu.
    Maciej Wyszyński
    Radny m.st. Warszawa
    24mw@gazeta.pl
    Ojciec 3 dzieci
    2x Małcużyńskiego - Szk.Podst.
    1x Wilczy Dół - Przedszk.
  • agatka_s 29.11.08, 09:32
    A ja mam taką prośbę do pana radnego.

    Czy może pan postarać się i zaprezentować tu na forum dane liczbowe
    dotyczące ursynowskich szkół, pod względem tzw "obsadzenia". Ile
    dzieci uczy się w poszczególnych szkołach i jaki jest obecnie
    wskażnik dzieci na przysługujace miejsce. Byłabym też wdzięczna
    gdyby się udało ustalić jak wygląda kwestia zmianowości w
    poszczególnych szkołach ursynowskich.

    Będe wdzięczna, a ze swojej strony deklaruje pomoc.
  • ak5533 18.12.08, 15:52
    Pan radny dyplomatycznie przyznaje racje wszystkim. Czyli tym co
    chcą, nie chcą nie wiedza chcieć czy nie. Zaraz też pada "budżet nie
    jest z gumy" "kryzys" "euro2012" itp. Przy takim podejściu i takim
    tempie to trzeba raczej zacząć mysleć o domach starości i
    przytułkach.
  • jan-w 18.12.08, 16:01
    Odpowiedź radnego jest bardzo rozsądna. Jest to zresztą jedyny radny który
    jawnie się wypowiedział. Oczywiście jego podstawową wadą jest to że nie należy
    do kliki Naszego Ursynowa, prawda? Może niech Guział lub któryś z koleżków
    wypowie się co zamierza zrobić w tej sprawie? Ale z tego pieniędzy nie będzie...
  • ak5533 18.12.08, 22:10
    Też uważam, ze bardzo rozsadna wszak przyznaje rację wszystkim. Z
    tego wynika że i klice Naszego Ursynowa i klice cenzorów z
    gazeta.pl, a nawet z tego wynika Twojemu ulubionemu Guziałowi. Jak
    wszystkim to wszystkim.
    A może Pan radny napisze tu jakie inicjatywy podjął z czym wystąpił
    co załatwił / byle nie dla Tesco /. Bo wiecie jest kryzys, jest Euro
    2012, nie ma kasy itp to wiem.

    wytnie nie wytnie oto jest pytanie.
  • gumitex 13.12.08, 10:32
    Proponuję wykorzystać list dotyczący budowy przedszkoli, który jest
    na stronie www.budujmyprzedszkola.pl/index.php?
    option=com_content&task=blogcategory&id=17&Itemid=43
    Można w nim dopisać o konieczności budowy szkół podstawowych i
    wysłać na podane adresy.
  • iwona_czarkowska 17.12.08, 14:13
    Napisałam petycję i mogę wysłać wszystkim chętnym. Proszę się
    zgłaszać. Ja sama wieczorem ustalę sobie adresy i roześlę. Jak będę
    miała gotową listę adresową zamieszczę na forum.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka