Dodaj do ulubionych

kiedy koniec permanentnego bezrobocia?

14.09.09, 03:25
Witam Wszystkich serdecznie,

mój Narzeczony od kilku już lat boryka się ze znalezieniem DOBREJ pracy.
Dobrej = rozwojowej, dobrze płatnej, pozwalającej nam obojgu wziąć mieszkanie
na kredyt. Tymczasem biegnie 8-my rok naszej znajomości i Narzeczony ma pracę
albo na umowę zlecenie za grosze, albo na czarno trochę lepiej płatną, co
przekreśla marzenia o wspólnym domu.

Narzeczony jest solarnym Wodnikiem, więc wiązałam wielkie nadzieje z tranzytem
Jowisza przez znak Wodnika w roku 2009. Niestety rozmowy kwalifikacyjne -
jeśli były - to przebiegały "poniżej poziomu", np.: praca w dziale technicznym
IT okazywała się akwizycją usług Netii itp.

Czyżby więc Saturn w opozycji do Urana=patrona Wodników na bieżącym niebie
okazał się silniejszy od dobroczynnych wpływów Jowisza na solarne Wodniki?

Jeżeli ktoś z Was miałby czas i w ogóle ochotę popatrzeć na horoskop mojego
Narzeczonego, to podaję dane urodzeniowe:

23.01.1983 r. 08:50 Wrocław

Bardzo chciałabym poznać Wasze zdanie, kiedy będzie szansa na pracę z
prawdziwego zdarzenia? Ja jej kolejno upatrywałam w korzystnych aspektach
Jowisza. Niestety - bez efektu. Oczywiście marzenia o wspólnym zamieszkaniu -
pozostają marzeniami... (8-my rok...)

Pozdrawiam,
Lisenne
Edytor zaawansowany
  • lisenne 14.09.09, 03:34
    Bardzo przepraszam za pomyłkę, jest po 3:00 w nocy i ze zmęczenia nie
    zauważyłam, że podałam czas GMT=08:50, zamiast lokalny=09:50
    sad
  • zlota.ra 14.09.09, 11:15
    Z Twojego postu odniosłam wrażenie (być może błędne), że załatwienie kredytu i kupno mieszkania to zadanie dla Twojego narzeczonego. Jeśli tak bardzo chcesz z nim mieszkać w waszym własnym domu, nie patrz na niego i nie przejmuj się tak jego horoskopem, tylko sama weź kredyt i kup dom. Proste i skuteczne. Jeśli chcesz zmieniać świat - zacznij od siebie.

    A jeśli nie masz pracy i zdolności kredytowej, popatrz w swoje kółko i zastanów się jak możesz to zmienić. A narzeczonemu odpuść - niech sam się zajmie swoimi trudnościami. Każdemu z was wyjdzie to na dobre.
  • lwi2 14.09.09, 13:02
    Nie pamiętam czy Lisenne znasz trochę astrologię. Nie każdy ma
    horoskop na zarabianie dużych pieniędzy, zdolność kredytową i
    otrzymanie kredytu na własny dom. Całkiem poważnie, to co
    powiedziała poprzedniczka - może Ty masz taki?
    Lwi
  • madzik1975 14.09.09, 16:08
    (...) a ja się czasami zastanawiam po co w ogole sa fora dyskusyjne
    skoro tylko jaśnie chrabiostwo na nim siedzi i nie raczy nikomu
    pomoc ? wystarczy prosta odpowiedz a jeśli się czegoś nie wie to
    zamiast atakować wystarczy siedzieć cicho...

    Lisenne, ja sama bylam kiedys w podobnej sytuacji i mój też nie mógł
    długo znaleźć pracy, po paru latach się udało i teraz zarabia na
    tyle dużo że sam mógłby utrzymać nas oboję.
    Ja niestety niezbyt dobrze znam się na horoskopach, więc tu Ci za
    bardzo nie pomogę jednak trzytmam za Was kciuki smile
  • dzika_plaza 14.09.09, 17:01
    Nie jestem ekspertem a raczej oscyluje w kierunku astrologicznej
    zieleniny. Jednak obecnie jowisz+chiron+neptun znajduja sie w 12
    domu Twojego partnera, zblizaja sie do punktu asc. Mysle, ze podczas
    przejscia przez asc Jowisza i pozniej - podczas pobytu w 1 domu
    powinno sie poprawic. Dalej Jowisz powinien uaktywnic Marsa w 1 domu.

    18 stycznia 2010 jowisz przejdzie przez asc.
    Nie wiem czy dobrze mowie. W zasadzie chcialam tylko stworzyc
    pretekst do dalszej dyskusji na ten temat.

    A czy partner nie jest troche leniwy jesli chodzi o prace? W 2 domu
    ksiezyc w byku...dom pieniedzy i zarobkowania.

    Patrzac dalej koniunkcja Satur Pluton jest calkime ladna:

    ze strony :unicorn.blox.pl/2007/05/Rocznik-1983-czyli-
    koniunkcja-Pluton-Saturn.html

    "Rocznik 1983, czyli koniunkcja Pluton - Saturn
    Robiłam kilka horoskopów dla osób z rocznika '82 i '83, mogę też
    obserwować kilka takich osób w działaniusmile Wbrew obiegowym opiniom o
    tzw. maleficzności (złoczynności) tego aspektu, ludzie, jakich
    napotykam z tą koniunkcją, radzą sobie z nią zwykle bardzo dobrze -
    są solidni, punktualni, można na nich liczyć i zwykle, o ile się
    polubimy, jest to znajomość na dłużej, na lata.
    Saturn, zupełnie niesłusznie, ma niedobrą opinię co najmniej od
    czasów Renesansu jako ten, który przynosi melancholię, smutki i
    żale. Pluton, jako wielka nie wiadoma i na dodatek patron
    Skorpionów, też bywa przedstawiany jako coś, czego trzeba się bać -
    tak już mają osoby nastawione do życia lękowo, zawsze gdzieś trzeba
    się oszukać kozła ofiarnego w horoskopie, który weźmie na siebie
    ciężar niepowodzeń wynikających z niedopatrzenia, lenistwa albo
    braku granic, które zdaja sie być znakiem naszych czasów i dorobiło
    się własnej nazwy, borderline.


    Osoby z tą koniunkcją mają natomiast bardzo dobrze ustawione
    granice - ani za sztywne, ani zbyt płynne. Twarde, ale elastyczne.
    To pozwala im być asertywnymi i w istocie pozostać sobą, pomimo, a
    może właśnie często trudnym doświadczeniom wyniesionym z
    dzieciństwa, co pokazuje, ze nie taki Saturn (i Pluton) straszny,
    jak go malująwink


    Joseph Campbell w "Bohaterze o tysiącu twarzy" pisze, że człowiek,
    który nie rozpoznaje w sobie pierwiastka ciemności i nie przyjmuje
    do wiadomości, że posiada także swój cień, swoją ciemną stronę,
    widzi diabła we wszystkim na zewnątrz i nawet w sferze sacrum widzi
    diabła. Tak też bywa z osobami, które boją się Saturna i Plutona i
    osób o wyraźnie widocznym charakterze saturniczno-plutonicznym -
    przeciez każdy ma gdzieś w swoim horoskopie Saturna i Plutona, a
    więc one także. Siła tkwi nie w oskarżaniu innych o swoje
    niepowodzenia, lecz przyjrzenie sie własnym wzorcom postępowania - i
    ich sumiennej, systematycznej korekcie, która jest dla większości
    osób z rocznika '83 sprawą oczywistą.
    Moim zdaniem ta koniunkcja daje wiele siły tym, którzy chcą i
    potrafią zniej skorzystaćsmile

    Saturn i Pluton się lubią - to podobne energie, choć Pluton rzecz
    jasna działa w większym i głębszym zakresie. Saturn to młodszy
    braciszekwink Oczywiście zdaję sobie sprawę, że to dość specyficzne
    rodzeństwo i że mają bardzo specyficzne zabawy i zabawki -
    powiedziałabym, że nieco gotyckie w wyraziewink - zwłaszcza dla
    rocznika '83, kiedy planety tworzyły koniunkcję już nie w Wadze, a
    Skorpionie."
    Prosze mnie poprawic jesli napisalam bzdury;D
  • nuvvo 14.09.09, 20:12
    dzika_plazowiczko a z jakiego to zrodla?
    nie napisalas bzdur, chociaz to bardzo ogolny opis.
    Nigdy wczesniej nie znalazlam niczego na temat tej koniunkcji
    dlatego ciesze sie ze ktos sie nia zajal.

    W latach 82-83 roznie sie ta koniunkcja ukladala, ja na przyklad mam
    saturna w skorpionie ale plutona jeszcze w wadze. (wrzesien'83)

    Lisenne, jesli naprawde marzycie o pomieszkiwaniu razem, to mozecie
    cos sobie wynajac.
    Nie sadze zeby ktos chcial tu ci sprawic przykrosc na forum.
    Bo prostu brak stalej pracy to nie tylko utrapienie twojego
    narzeczonego, a na tym forum z reguly nie robi sie nikomu
    horoskopow. Tez prawda ze niektorzy uzytkownicy naduzywaja motta
    forum i odmawiaja jakiejkolwiek drobnej informacji

    Moim skromnym zdaniem fakt, iz nie ma sie zdolnosci kredytowej do
    kupna apartamentu to jeszcze zadna nedza. Wybacz ostatnio mialam
    przeboje z koleznaka w podobnej sytuacji i wszedzie przedstawiala
    sie w roli strasznej ofiary losu, jaka to ona biedna, bo zarabia 700
    euro ( w polsce!!!) bo ma 1500zl oplat (my, pozostali smiertelnicy
    za prad i wode nie placimy?) i samotnie wychowuje dziecko.

    Na szczescie twoj nowszy post rozwial moja niechec.
    Zajrze chetnie w kolko twojego partnera, w koncu to moj rocznik.
    Niestety o konkretnym zatrudnieniu sam radix niedecyduje.
  • lisenne 15.09.09, 00:37
    Hej nuvo smile

    > W latach 82-83 roznie sie ta koniunkcja ukladala, ja na przyklad mam
    > saturna w skorpionie ale plutona jeszcze w wadze. (wrzesien'83)

    ... skoro to planety pokoleniowe, to może nosisz w sobie (energetyczny) ślad
    przełomu epok?

    Koszt wynajmu/1 m-c = koszt 1 raty kredytu, 3 planety w Byku nie pozwalają mi
    płacić komuś, gdy możemy spłacać NASZE smile

    Wierz mi, naprawdę rozumiem, skąd tendencja do odrzucania próśb o horoskop. W
    dawnej pracy rozniosło się, że interesuję się astrologią. Wiele dziewczyn
    chciało (nie mylić z prosiło) "te wróżbeeee", a przy okazji dla siostry, mamy
    itp. Tak więc nie dziwię się postawie obronnej przed zasypaniem prośbami o
    "wróżbeeee"

    Z drugiej strony myślę, że jeśli ktoś kulturalnie prosi o pomoc i parę słów
    otuchy, to nie powinno się z marszu, nie znając sytuacji, wylewać mu pomyje na
    łeb za przeproszeniem. To mnie zraziło w wypowiedzi zlota.ra, zwlaszcza ze w
    wątku napisałam, że proszę o odpowiedź - jeśli ktoś będzie miał czas i w ogóle
    ochotę popatrzeć na horoskop mojego. Jeśli nie ma - to wystarczy pominąć wątek.
    Tak bywa na forum księgowym, jeśli np.: pytanie się powtarza, to zostaje bez
    odpowiedzi, aż delikwent skorzysta z wyszukiwarki. Ale nikt po nim "nie jedzie".

    Aaaaa, to stara prawda, że biadolą najczęściej ludzie, którzy mają lepiej od
    nas, czasem nawet dużo lepiej. Do nas kiedyś wydzwaniał znajomy ponarzekać, że
    cała kasa im poszła, bo kupili meble do pokoju w swojej willi, jak to źle i w
    ogóle -> wiedząc doskonale, że my o samym mieszkaniu możemy jedynie pomarzyć.

    Nie wiem, jakie to ma psychologiczne zaplecze, ale fakt, już nie po raz pierwszy
    się z takim zjawiskiem spotykam. Ludzie w naprawdę złej sytuacji najczęściej
    wstydzą się o tym mówić.

    Cieszę się, że kolejny post przejaśnił trochę sprawę i rozwiał niechęć smile W
    międzyczasie napisałam tyle następnych, że jasność tego wątku pewnie już razi w
    oczy wink
  • nuvvo 15.09.09, 17:22
    lisenne napisała:
    > Koszt wynajmu/1 m-c = koszt 1 raty kredytu, 3 planety w Byku nie
    pozwalają mi
    > płacić komuś, gdy możemy spłacać NASZE smile

    Przepraszam ze sie czepiam, ale wedug mnie to jest biadolenie.
    Z calym szacunkiem, ale wedlug mnie, to tutaj jest saturn pogrzebany!
    Bo na czym wam zalezy wlasciwie? Na posiadaniu tego WASZEGO
    mieszkania, czy na byciu razem?

    W pierwszym poscie napisalas ze tak bardzo marzycie o wspolnym
    zamieszkaniu. Taki smutny post! Pomyslalam o dwojgu biednych,
    kochajacych sie mlodych osobach nie mogacych byc ze soba sam na sam
    w swoich czterech scianach.

    Pal licho! nawet jesli dzisiaj pozrzedze. Takie problemy to naprawde
    pikuś!
    Saturn u twojego narzeczonego odgrywa wazna role w radiksie.
    Rzadzi MC i robi tudziez sekstyl do MC.
    Co jest zlego w pracy telemarketera? przeciez to nie musi byc praca
    na reszte zycia.
    Moze po prostu czasem lepiej wziac sie do jakiejkolwiek i poczekac
    na lepsze czasy?
    Awanse przychodza po mozolnym wysilku, tak jak egzaminy na studiach
    same sie za siebie nie zdaja - kosztuja sporo mozolnego wysilku.
    Ilu z nas musialo sie chwytac pracy w Mc'donaldzie czy Tesco mimo ze
    mialo dyplom magistra z uniwerku? (ja na wolalam wyjechac za granice)

    Ja rowniez mam z domu parcie na sukces - kiedy rodzice dzwonia i
    pytaja co tam u mnie slychac (w sensie ile egzaminow do przodu, czy
    kupie w koncu ta zieme, samochod itd)odpowiadam:
    -pomału! w zyciu jak na polu - jest czas zbioru i cza SIEWU, narazie
    jestem w tym drugim nie mam sie czym chwalic.
    pozdrawiam,
    aha - a ile teraz kosztuje wynajecie mieszkania w Waszym miescie?

  • arcoiris1 16.09.09, 00:21
    ha, a ja do końca sie z Tobą Nuvvo nie zgodzę. Bo, w wieku 26-27 lat
    człowiek zazwyczaj jest juz po kilku latach wynajmowania mieszkania,
    ma w miare stabilną sytuacje zawodową albo zaczyna ją miec i TO JEST
    FAKTYCZNIE WYRZUCANIE SIANA W BŁOTO, SORRY i Lisenne ma rację,
    lepiej wziąc kredyt (zawsze mozesz sprzedac mieszkanie) niz KOMUS go
    spłacac wynajmując. (mówie to jak osoba z IC i Marsem w Byku)wiec
    nic w tym dziwnego. No i durga rzecz, kazdy sprzedawał lody,
    pracował w macu czy w jako kelner oraz roznosil ulotki. Kazdy wiek
    ma sowje prawa i swoje zajęcia dorywcze które mu przysługują. Ale w
    pewnym wieku zaczynasz wymagac, i teraz, lepiej miec nizsza posade w
    dobrej, duzej firmie, niz na odwrót. w pewnym wieku nie bierzesz
    wszystkiego jak lecisz, chyba ze sytuacja zyciowa cie do tego zmusi
    i stoisz na krawedzi, dopoki tak nie jest warto szukac czegos co da
    ci satysfakcję i popchnie kariere do przodu. Oczywiscie znalezienie
    takiej pracy wymaga czasu, pracy, chęci i łutu szczęścia. Czasem
    warto poczekac i dobrze przeczesac rynek zeby nie wpasc w jakies
    beznadziejne miejsce.
  • nuvvo 16.09.09, 17:01
    po prostu zmylil mnie pierwszy post.
  • lisenne 16.09.09, 22:00
    Witaj arcoiris1 smile))) <- ten szeroki uśmiech to dlatego, że wiem, że nawet jeśli
    będziesz miała odmienne zdanie, to wyrazisz je w taki sposób, że będzie wesoło i
    ciekawie big_grin

    Dziękuję za Twoje celne słowa. Ja nie zawsze potrafię wyartykułować
    swoje/Narzeczonego poglądy. A jest dokładnie tak jak piszesz - jest czas na
    ulotki, lody itp., żadne z nas rąk od tego nie umywało. A potem przychodzi czas
    na stabilizację i zabezpieczenie się na starość. W tej chwili wydawać się może
    ona odległa, ale pamiętajmy, że emerytury z ZUS-u mogą być niskie albo nie
    będzie ich wcale (ponoć już teraz ZUS-y są w bankach zadłużone), więc do tego
    czasu lepiej chociaż (i aż) móc na starość czuć się bezpiecznie we WŁASNYM,
    WSPÓLNYM domku smile
  • lisenne 16.09.09, 20:54
    Nuvo,

    wynajem: ceny zaczynają się od 1500-1600 zł (kawalerka lub 2 małe pokoje). Mamy
    swoje lata i tak wiele czasu na spłatę mieszkania, które na starość miałoby by
    być naszym kątem, już nie zostało. Moim zdaniem rozsądniejsze jest inwestowanie
    w to, co zabezpieczy nam życie, niż płacenie za wynajem komuś - a potem co?
    Zostać na starość bez własnego kąta? Mielibyśmy Córce zwalić się na głowę,
    zamiast zapewnić jej mieszkaniem jakiś start?

    Narzeczony "nie opieprza się", po prostu praca telemarketera na pół etatu +
    prowizja od nabitych w butelkę klientów jest mniej opłacalna niż dorywcze prace,
    najczęściej na budowie, które wykonuje. Te dochody są po prostu większe. I nie
    każdemu jest w smak naciągać klientów, bo na tym zwykle polega praca telemarketera.

    Dodam, że ja też zaczynałam od pracy fizycznej, z rodzicami sprzedawałam
    warzywa, dźwigałam ciężkie skrzynki itp., w pierwszej "własnej" pracy ścierałam
    łóżka w solarium po spoconych babach itd. O tych moich pierwszych pracach nawet
    nie wspominam teraz w CV.

    To nie jest tak, że mamy dwie lewe ręce do roboty i czekamy biadoląc na gwiazdkę
    z nieba (tak przynajmniej odebrałam Twoje słowa). Pierwszy powód czekania to
    zdolność kredytowa w oczach banku, bo zależy nam na spłacaniu własnego "M".
    Drugi powód jest taki, że w Narzeczonym jest silny strach pt.: "A co będzie,
    jeśli się nie uda, jaka to dopiero będzie porażka i pośmiewisko, że sobie nie
    poradziliśmy, a wtedy już nie będzie odwrotu". Bez Jego pewnej sytuacji
    zawodowej wiem, że nie mogę oczekiwać, że podejmie ryzyko oderwania się od
    własnego domu.
  • nuvvo 16.09.09, 22:00
    dziecko zmienia stan rzeczy. jesli naprawde jestes pewna ze do konca
    zycia bedziesz tam i z nim mieszkac to faktycznie oplaca sie wziac
    kredyt. w kazdym razie kredyt na dom to bardzo powazna sprawa. znam
    ludzi po 30tce z dobra pensja (bez dzieci co prawda)ktorzy lepiej
    wyszli na wynajmie: bo z narzeczony odszedl, bo dzielnica zeszla na
    psy itd.
    widac dom i wlasna rodzina to dla ciebie wiecej niz potrzeba
    bezpieczenstwa. taki wloczega z wyboru jak ja raczej tego nie
    zrozumie.
    w kazdym badz razie nie ty jedna masz tego typu problem.
    ja wlasnie jestem w takiej sytuacji co twoj narzeczony - no moze
    troche gorszej. zawsze myslalam ze to tylko moja wina, albo rynku
    pracy dlatego wole plynac z pradem i zmieniam branze (tak jakbym
    zmarnowala 4 lata studiow)
    a tutaj widze ze to moze wynikac z radixu.


  • princesswhitewolf 16.09.09, 22:17
    nuvvo napisała:
    >zawsze myslalam ze to tylko moja wina, albo rynku
    > pracy dlatego wole plynac z pradem i zmieniam branze (tak jakbym
    > zmarnowala 4 lata studiow)
    > a tutaj widze ze to moze wynikac z radixu.

    Jezeli ktos ma ten silne wplywy"zmiennosci" wpisany w horoskop to najlepiej
    sprawe ujarzmic znajdujac prace jaka ma element zmiennosci: liczne wyjazdy,
    ruch, przeplyw obok ludzi itd itp. Wowczas praca moze byc trwala ale sama w
    sobie ma element zmiennosci
  • nuvvo 16.09.09, 22:45
    czy tu chodzi rowniez o podkreslenie znakow "Zmiennych"? panna niby
    taka stala ale jest znakiem zmiennym ( mam sporo od wodnika urana,
    strzelca , mam w ogole radix emigrancki)

    Mam duzo ognia i powietrza w horoskopie, udusilabym sie
    jednostajnym, niezmiennym fachu.
    aczkolwiek dzielnie wyrabiam nadgodziny pracujac na moja
    niezaleznosc. gdyby nie wytrwalosc mojego narzeczonego w dazeniu do
    zmaieszkania razem to pewnie nadal bym kontynuowala zwiazek na
    odleglosc (na odleglosc 2000km). boje sie takiej stabilizaccji na
    amen - tak jak narzeczony lisenne: a co bedzie jesli sie nie
    powiedzie? przeciez rozne rzeczy sie dzieja.

    a co na starosc... no na starosc rowniez niezaleznosc ekonomiczna.
  • lisenne 16.09.09, 23:15
    boje sie takiej stabilizaccji na
    > amen - tak jak narzeczony lisenne: a co bedzie jesli sie nie
    > powiedzie? przeciez rozne rzeczy sie dzieja.

    heeeej, nuvvo, zwykle te osoby, ktore sie najbardziej obawiaja, czy z partnerem
    "wyjdzie" i sie "uda", najlepiej trafiaja. To juz predzej dziewczyny, ktore leca
    na hurrrra, jakos to bedzie, zle trafiaja.
  • lisenne 16.09.09, 23:07
    Nuvo,

    "jedyną stałą rzeczą w życiu są zmiany" -> tak więc może to i całe szczęście, że
    masz charakter "włóczęgi z wyboru", może ta domieszka zmiennej natury pomoże Ci
    zaakceptować obecne zmiany.

    Obserwuj, jakich ofert pracy jest dużo, a jakich co raz mniej. Może lepiej teraz
    przekreślić 4 lata, niż w wieku dojrzałym na bezrobociu boleśnie uświadomić
    sobie, ze w 2009 była szansa się przebranżowić.

    Bardzo fajnie odpisała Ci na temat pracy Princesswhitewolf smile Powodzenia! smile
  • nuvvo 16.09.09, 23:22
    fajnie, tylko ze czytajac o twoich problemach, odkrylam ze mam
    bardzo podobne, ale jestem w o wiele gorszej sytuacji. jednak nie
    nazywam tego permanentnym bezrobociem!
    troche mi sie przykro zrobilo bo myslalam ze macie jakies powazne
    finansowe problemy (do tego masz coreczke na utrzymaniu)
    a tu odkrywam ze w porownaniu do ciebie to jestem nedzarz. serio.
  • lisenne 14.09.09, 22:00
    Cześć DzikaPlażo smile

    przepraszam Cię najmocniej, ale chyba wprowadziłam Cię niechcący w błąd.
    Poprawiłam się co prawda w drugim poście, ale chyba się zasugerowałaś tym moim
    pierwszym, gdzie podałam godzinę urodzenia wg czasu GMT, a nie lokalnego sad
    PRZEPRASZAM. Po prostu pisałam strasznie późno i zasypiałam nad klawiaturą...

    Ogólnie jednak myślę, że masz rację, wskazując na tranzyt Jowisza przez
    ascendent. Coś się niewątpliwie w tym czasie będzie bardziej znaczącego działo.
    Martwi mnie jednak, że oprócz dobroczyńcy Jowisza przy ascendencie, na MC będzie
    siedział Pluton, a na descendencie Saturn, czyli utworzy się półkrzyż sad

    Potwierdzam też przytoczoną przez Ciebie interpretację koniunkcji Saturna z
    Plutonem. Żartuję sobie czasem z mojego, że pasowałby na agenta wywiadu. ZAWSZE
    punktualny, ZAWSZE słowny... Mam wrażenie, że żaden znajomy (ani ja) nie jest w
    stanie sprostać Jego wyśrubowanym standardom, przez co na nikogo nie może tak
    bardzo liczyć, jak ludzie na Niego.

    Kiedyś planował karierę zawodową w wojsku, co zważywszy na Jego samodyscyplinę,
    całkiem nieźle by do Niego pasowało. Ale zważywszy na wiek to już raczej na to
    za późno. No i wg mnie na szczęście, w życiu bym się nie zgodziła, żeby pojechał
    np.: do Afganistanu!!

    W/w saturniczną melancholię osładza Jowisz w Strzelcu => na zewnątrz bardziej
    widać nieprzeciętne poczucie humoru i Wodniczo-Uraniczne zamiłowanie do
    nowoczesnych technologii, zmysł techniczny, w sumie ciekawa krzyżówka big_grin
  • dzika_plaza 14.09.09, 23:10
    Faktycznie...chyba byłam nieprzytomna i dośc ekspresowo podjełam
    decyzję o pomocy w tej sprawie... ze przeoczyłam lisenne Twoja
    poprowkę godziny...;/
  • lisenne 15.09.09, 00:47
    Liczą się dobre chęci smile

    A zresztą -> to pewnie przez tego Neptuna na MC, nawet tutaj zamącił, gdy zaczęłyśmy omawiać kwestię kariery zawodowej wink
  • princesswhitewolf 16.09.09, 00:29
    alez skad, zadne bzdury. za samo cytowanie malo znanego w Polsce niestety
    Josepha Campbella osobiscie rozdaje medale, dzika plazo
  • lisenne 14.09.09, 21:03
    Madzik1975,

    dziękuję ogromnie za pocieszające słowa smile

    Na szczęście są tu na forum też i ciepłe, serdeczne osoby smile Polecam posty
    Arcoiris czy Anahelli. Emanują dobrą energią i poczuciem humoru smile
  • lisenne 14.09.09, 19:41
    Witaj lwi2 smile

    Pamiętam, że Arcoiris i Anahella nie chciały mi w 2006 roku wierzyć, że z Wenus
    i Jowiszem w Byku w X domu zarabiałam wtedy 1.172 zł netto - ale taka była
    prawda, radix szpecą mi po prostu inne układy. Od 1,5 roku zaczęło się to
    zmieniać na korzyść, chociaż dalej nie są to mega zarobki. Starcza na studia
    zaoczne, żywność, opłaty i zakup po 1-3 sztuki odzieży. Jak na nasz kraj, to nie
    ma co narzekać. Aczkolwiek oszczędności nie jestem w stanie na razie odkładać
    żadnych. Pewnie jak odpadną opłaty za studia.

    U Narzeczonego baaaardzo podoba mi się Jego Jowisz w Strzelcu, w sekstylu do
    Słońca, do tego w VIII domu, a z tego co pamiętam, jak pisał kiedyś Potrek - dom
    VIII znamionuje m.in. pieniądze brane na kredyt - nie nasze. Dawałoby to
    nadzieję na pomyślnie przebiegającą spłatę kredytu (benefik w VIII domu).
  • lisenne 14.09.09, 19:19
    zlota.ra,

    Twoje wrażenie faktycznie było błędne sad

    Od 1,5 roku mam dość wysoką zdolność kredytową, może w końcu zaczyna procentować latami zbierane doświadczenie zawodowe. Wg symulacji Open Finance mam możliwość uzyskać kredyt na kawalerkę jako samotna matka (mam córcię z poprzedniego związku). Ale uważam, że nie ma sensu pakować się w formalności i niemałe koszty okołokredytowe, by zdobyć kawalerkę, kiedy we dwoje mamy szanse na mieszkanie dwupokojowe. Kupno domu samemu bynajmniej nie jest "proste i skuteczne" jak piszesz, do tego trzeba dwojga ludzi, dwóch pensji, przynajmniej w naszym kraju.

    Od 1,5 roku jestem gotowa na zmianę świata. Zaczęłam od siebie. A wątek założyłam, mając nadzieję, że przeczytam coś wspierającego Narzeczonemu - i samej sobie. Niestety za wiele ciepła w Twoim poście nie znalazłam sad
  • foudre 14.09.09, 20:00
    Twój narzeczony ma Neptuna w koniunkcji z MC, co wskazuje, że ma
    dość mgliste pojęcie o swojej ścieżce kariery, choć MC jest w
    konkretnym znaku Koziorożca. Jeśli jego czas urodzenia jest
    dokładny, to Pluton właśnie tranzytuje mu MC, punkt kariery, więc
    coś w najbliższym roku się zmieni. Na lepsze - urodzeniowo i Pluton
    i Saturn (władca MC) są w sekstylu do MC. Władcą VI domu pracy
    zależnej jest Słońce, które jest w kwadraturze do Saturna, władcy
    MC - jak na moje oko, główna przyczyna problemów z pracą u
    narzeczonego to niskie poczucie własnej wartości. Może jednak liczyć
    na poparcie wpływowych osób (Słońce w XI domu, w sekstylu do
    Jowisza). Nie jest to horoskop szczególnie prominentny pod względem
    tradycyjnie rozumianej kariery i osiągania znaczenia w świecie
    zewnętrznym. Narzeczonego bardziej pociągają rzeczy "nie
    z tego świata" (Neptun na MC, w kwadraturze do ASc.). A co do
    pieniędzy - niepokojący jest wg mnie Chiron w koniunkcji z Księżycem
    na szczycie II domu w kwadraturze do Wenus, władczyni II domu
    pieniędzy - mówi o jakimś silnym urazie z dzieciństwa, które to
    zranienie w jakiś sposób przeciwidziała bogaceniu się. Warto
    przyjrzeć się temu motywowi w życiu narzczonego, tzn. wskazać mu ten
    kierunek, ale przyjrzeć musi się on sam smile
  • nuvvo 14.09.09, 20:29
    foudre ale czy neptun na mc to nie sygnifikator chemików,
    farmaceutów?
  • foudre 14.09.09, 20:50
    Znam sprzątaczkę, dyrektora szkoły, nauczyciela jogi i kierownika
    działu kontroli jakości w dużej firmie z Neptunem na MC smile
  • cytryna76 14.09.09, 21:41
    Przede wszystkim w chwili obecnej Saturn tranzytuje 6 dom - dom
    m.in. pracy, a więc w zasadzie nie dziwi mnie, że od dłuższego nie
    może znaleźć satysfakcjonującego zajęcia. Saturn zawsze zmusza nas
    do intensywnej pracy nad sobą w danej dziedzinie, w przede wszystkim
    wymusza realistyczne spojrzenie na świat - w tym przypadku na jego
    życie zawodowe. Najwidoczniej Twój mężczyzna ma tu do odrobienia
    jakąś lekcję i póki co obrywa po głowie od surowego nauczyciela -
    Saturna.
    Może musi podnieść swoje kwalifikacje? Może ma za duże oczekiwania,
    trochę nierealistyczne w jego sytuacji? PIszesz, że dostaje samo
    mało atrakcyjne propozycje - może zatem powinien zacząć z tego
    niższego pułapu i żmudną, saturnową harówką zapracować na coś
    więcej? Może ma za wysokie aspiracje i oczekiwania?

    Oczywiście to tylko przypuszczenia, nie znam sytuacji nie chcę
    niczego przesądzać, może chodzić jeszcze o coś innego. Na pewno
    jednak saturn "sprowadza go do parteru", by z jakiegoś powodu zszedł
    na ziemię. Trazyt konczy się w przyszłym roku i wówczas sytuacja
    zapewne poprawi się, o ile odrobi lekcje zadane przez saturna (tylko
    lekcji raczej trudno nie odrobić, niestetywink. Do tego jeszcze
    dochodzi wspomniany już tranzyt Plutona przez MC - w sumie wygląda
    to na radykalną zmianę kierunku rozwoju zawodowego. Może np.
    całkowita zmiana "branży"?

    Jowisz co prawda tranzytował jego słońce, co przypuszczalnie dodało
    mu ochoty do działania i rozwoju, tyle, że po pierwsze było to na
    początku roku, po drugie Jowisz przechodził przez słoneczko tylko
    raz. Sam pobyt Jowisza w znaku słońca niestety nie daje z automatu
    powodzenia we wszystkich dziedzinach życia. Jak widać wpływy Saturna
    okazały się potężniejsze.
  • lisenne 15.09.09, 01:46
    Cześć Cytryno76 smile

    Bardzo fajna wypowiedź. Dużo informacji, mało treści. Nie to co moje zdania
    wielokrotnie złożone wink

    Masz rację. Stawiam na trochę za duże oczekiwania (nie były duże, ale być może
    faktycznie za duże, jak na początek drogi zawodowej). Powstała "przy okazji"
    presja rodziny na sukces po sukcesie siostry na pewno nie pozostaje tutaj bez
    znaczenia.

    Kwalifikacje zmieniał (ukończył 2 kursy) - moze kiedys sie przydadza... I raczej
    w prywatnym zyciu.

    Fakt, pobyt Jowisza w znaku Slonca naprawde niewiele tutaj przyniosl, surowy
    Saturn w opozycji do Urana-patrona Wodnika chyba przycmil wszystko. Staruszek
    pokazal, kto tu rzadzi!



  • lisenne 15.09.09, 00:43
    Mojej koleżanki mąż - z Neptunem na MC - jest zawodowym żołnierzem. Ale mimo
    tych sztywnych ram - cytuję - świetnie współpracuje z nim wahadełko, "chodzi mu
    w rękach".
  • lisenne 16.09.09, 18:23
    foudre napisała:

    > Znam sprzątaczkę, dyrektora szkoły, nauczyciela jogi i kierownika
    > działu kontroli jakości w dużej firmie z Neptunem na MC smile

    Od biedy jakieś powiązanie z Neptunem na MC tutaj jest:

    1)sprzątaczka -> jak mocno zakurzy miotłą
    2)dyrektor szkoły -> prowadzenie szkoły pełnej małoletnich gagatków wymaga iście neptunicznego ("rybiego") poświęcenia
    3)nauczycielka jogi -> no tu całkiem serio, oddechy, sprawy ducha itp.
    4)kierownik działu kontroli jakości -> pewnie nie raz przymyka oko na jakość wyrobu i naściemnia w papierach, inaczej niewiele by do sprzedaży przeszło

    wink
  • lisenne 14.09.09, 23:08
    Witaj Foudre big_grin

    Na dość skondensowanej przestrzeni Twojej wypowiedzi padła spora ilość
    konkretów, za które bardzo Ci dziękuję smile

    Neptun na MC - a wiesz co, to już lepiej niech ma to mgliste pojęcie o swojej
    ścieżce kariery zawodowej, niż żeby mi na księdza poszedł wink Albo muzyka wink

    A tak serio, to faktycznie, wykonywał już wiele zawodów - ot, próba dostosowania
    się do rynku pracy. Zarazem "po Neptunowatemu" - błędne decyzje, zmiana kierunku
    na studiach itp.

    Czas urodzenia jest dokładny, tj.: ten podany w drugim poście i jest to czas
    lokalny, w pierwszym poście przysypiałam i podałam przez pomyłkę czas GMT sad

    Pocieszyłaś mnie, bo dotąd nie zwracałam uwagi, że ta ciężko mi się jawiąca
    koniunkcja Saturna i Plutona, tworzy jednak sekstyl do MC!! smile To naprawdę dobra
    wiadomość smile (Sama mam kwadraturę Saturn+Mars do MC i dwa razy wyleciałam z
    pracy, do dziś została mi schiza, by wykonywać wszystko perfekcyjnie, bo inaczej
    cokolwiek może stać się pretekstem do wyrzucenia. Nie raz później mój Saturn z
    Marsem w koniunkcji ze zgrozą przyglądał się, jak innym młodym i
    niedoświadczonym dziewczynom uchodziły POWAŻNE niedociągnięcia na sucho).

    To prawda, była jedna wpływowa osoba, ale praca okazała się kompletnym
    niewypałem, firma jeszcze nie powstała, stanowisko telemarketer zamiast
    informatyk, umowa o dzieło zamiast umowy o pracę itp.

    Pluton na MC = wg mnie to jak nic kryzysy psychiczne w związku z pracą i karierą
    zawodową - a właściwie jej brakiem. Ale mam nadzieję, że tak jak piszesz - przez
    to, że urodzeniowo Pluton tworzy sekstyl do MC, ostatecznie zmieni się na lepsze.

    Niskie poczucie własnej wartości - z pewnością. Za dużo krytyki przez całe
    życie, kary cielesne w dzieciństwie.

    Przyznam szczerze, że nie znam symboliki Chirona w horoskopie?? To zranienie, o
    którym piszesz przywodzi mi na myśl dwie możliwości:
    1)cały dom zawsze finansowała Mama Narzeczonego (ojciec jest stworzony "do
    wyższych celów" i zarabia tyle, co na swoje potrzeby. Czasem boję się, że mój ma
    tak wbity głęboko ten obrazek z domu w podświadomości, że niezależnie od chęci i
    intencji nieświadomie "przyciąga" podobny układ życiowy.
    2)Siostra mojego przebojem weszła w życie, świetnie sobie dziewczyna radzi smile Z
    drugiej strony mam wrażenie, że ten wyczyn niechcący jednak tylko podwyższył
    poprzeczkę mojemu.
    3)jeszcze jedno: kiedyś widząc jak mój obstawia Lotto powiedziałam, że kto wie,
    z takim ładnym Jowiszem, to może faktycznie będzie miał szczęśliwą rękę. Kłopot
    w tym, że mój gra już 8 czy 9 lat, czasami boję się, że myśli, że obecne
    "krzywdy" wynagrodzą mu się za to z nawiązką w postaci wygranej. Zaznaczam, że
    On sam wie, że szanse na wygraną to 1 : 14 000 000, z matmy jest dobry...
  • foudre 15.09.09, 14:16
    Ja postrzegam koniunkcję Saturna i Plutona jako dającą ogromny
    power. Sama w sobie ta koniunkcja nie jest ani dobra ani zła, ot
    zależy, co narzeczony wybierze w odniesieniu do niej.
    Podczas tranzytu Plutona przez MC wzbiłam się na szczyty swojej
    dotychczasowej kariery, choć był to wyczerpujący okres. Awansowałam,
    pracowałam po 12 godzin dziennie, w bardzo krótkim czasie musiałam
    nauczyć się kompletnie nowych rzeczy. Jednocześnie miałam wtedy
    powrót Saturna. Tranzyt Plutona przez MC wymusza przemianę, po jego
    zakończeniu w życiu zawodowym funkcjonujemy zupełnie inaczej.
    LEPIEJ.
    Chiron to antyczny centaur - nieśmiertelny syn Kronosa (Saturna),
    bardzo mądry i kochający ludzi. Zajmował się m.in.medycyną.
    Przypadkowo zraniony przez Heraklesa nie mógł wyleczyć swej rany,
    która ciągle krwawiła. Nie mógł też umrzeć, bo był nieśmiertelny. W
    końcu zrzekł się swej nieśmiertelności. Symbolizuje w horoskopie
    ranę powstałą najczęściej w dzieciństwie, która ciągle się odnawia -
    ciągle przyciągamy ludzi, zdarzenia, okoliczności, które tę ranę
    jątrzą. Każą nam się jej przyjrzeć i uzdrowić, my jednak wolimy
    wyprzeć ją do nieświadomości, aby świadomie nie przeżyć powtórnie
    tego bólu.
    Chyba masz dobrą intuicję co do tego motywu zranienia w życiu
    narzeczonego - zauważ, że to Księżyc i Wenus aspektują Chirona
    (kobiety!). Jednak cały ten układ (Chiron koniunkcja Księżyc w
    kwadraturze do Wenus) pokazuje, że narzeczony właśnie ogromnie boi
    się powtórzenia podobnego scenariusza, jaki zaistniał w jego domu
    rodzinnym. Nie chce go powtórzyć. Jednak przyciągamy właśnie to,
    czego się boimy. A przecież wystarczy spojrzeć i zobaczyć, że tak
    naprawdę nie ma się czego bać smile
    Jeszcze uwaga odnośnie tej sytuacji z wypełnianiem totolotka (czy
    jak to się teraz nazywa) - przyjrzyj się, na ile twoja postawa,
    twoje słowa, twoje zachowania jątrzą owo zranienie. Jesteś przecież
    symbolizowana w horoskopie narzeczonego i przez Księżyc i przez
    Wenus.
  • lwi2 15.09.09, 15:58
    Obie podpowiedzi na początku były moim zdaniem prawidłowe. Skoro
    jesteś silnym Bykiem, to "dom" jest Twoim zadaniem, większe masz do
    tego predyspozycje i możliwości, z samego znaku zodiaku. Pomyśl jak
    to osiągnąć, niekoniecznie akurat kredyt.
    Byki mają duży talent do takich rzeczy, aż są w tym nudne czasami i
    monotonne bardzo. Mam znajomego silnego Byka, który wszystkie włości
    rodzinne trzyma w garści, a posag siostrom wypłaci jak znajdą sobie
    facetów z domem (taki numer!, nie może być facet bez domu i już, dom
    to mus).

    Lwi

    --
    --------------------

    lwi.bloog.pl/
  • lisenne 16.09.09, 19:58
    Predyspozycje do założenia własnego ogniska są u mnie obecne od wczesnych lat
    dziecięcych, tyle że z racji potrzeby ucieczki z domu pełnego awantur i nie raz
    rękoczynów, a nie z czystej i wesołej Byczej chęci do gromadzenia majątku, w tym
    ziemskiego.

    Niestety, ja możliwości finansowych jak Twój znajomy Byk nie posiadam. Czysto
    teoretycznie - być może kiedyś z siostrą otrzymamy spadek po matce w postaci
    działek budowlanych i to by było na tyle w temacie znaku Byka.

    Cała moja droga zawodowa bardziej przebiegała w klimacie znaku Koziorożca (być
    może przez kwadraturę Mars+Saturn do MC): wielokrotne nadgodziny, samotne
    wertowanie wielu dokumentów-wzorców, gorączkowe doczytywanie przepisów -
    wszystko po to, by być kompetentną, by nie zostać zwolnionym, utrzymać siebie i
    dziecko, wypracować pozycję zawodową, która da nam w miarę jakieś zabezpieczenie
    materialne.

    Naprawdę, wiele poświęciłam, by osiągnąć obecny pułap zawodowy - i dalej się
    zresztą uczę, mimo to małe szanse są na to, żebym wyłącznie sama była w stanie
    osiągnąć, jak piszesz - jako silny Byk - mieszkanie dla naszej trójki.

  • lisenne 16.09.09, 19:04
    Witaj Foudre smile

    Przyznam się, że na początku postrzegałam koniunkcję Saturna i Plutona z
    obawami, negatywnie. Patrząc na horoskop mojego z czasem jednak zastanawiałam
    się, czy to możliwe, żeby ta niesamowita punktualność, słowność, dobra
    organizacja miały związek z właśnie TYM (ocenianym jako brzydki) układem? Do
    tego w kwadracie do Słońca? Teraz czytam wypowiedzi Twoje i dzikiej_plaży i
    okazuje się, że jednak jest więcej osób mających w/w zalety przy tak "ciężkim"
    układzie smile

    Gratuluję Ci tak pozytywnej realizacji tranzytu Plutona przez MC!! Wierzę Ci, że
    to był wyczerpujący okres, coś podobnego jak Ty też przeżyłam, praca od 08:00 do
    22:00, czasem dłużej, brrr... Mam nadzieję, że teraz to u Ciebie procentuje smile

    Bardzo Dziękuję Ci za obrazową definicję Chirona.
    Ta otwarta rana to może schemat wbity gdzieś w podświadomości: kobieta-matka,
    które pracuje, dobrze zarabia, ale kasa przepada na utrzymanie całego domu - i
    mężczyzna-ojciec, który żeby tyle pracował, co ją krytykuje i poniża, to byłoby
    dobrze.
    W efekcie mój, jako syn-mężczyzna nie ma dobrego wzorca, nie ma z kim się
    utożsamiać, kiedy trzeba się wykazać typowo męskimi cechami w walce o pozycję
    zawodową itp.
  • lisenne 16.09.09, 19:10
    foudre napisała:

    > przyjrzyj się, na ile twoja postawa,
    > twoje słowa, twoje zachowania jątrzą owo zranienie. Jesteś przecież
    > symbolizowana w horoskopie narzeczonego i przez Księżyc i przez
    > Wenus.

    Dodam jeszcze, że energetycznie jestem wpasowana w ten układ i pewnie go
    "jątrzę". Moje stellum Wenus, Jowisza i trochę dalej Słońca ląduje na Księżycu
    Narzeczonego.
    Z kolei mój Księżyc jest prawie w tym samym stopniu, co Księżyc Jego Mamy
    (różnica około 1 stopnia), a zarazem obie lądujemy tymi Księżycami na
    descendencie mojego Narzeczonego.
  • princesswhitewolf 16.09.09, 00:43
    dobra stabilna prace dostaje sie jak sie ma sensowne CV czyli w nim nie dosc ze
    zawod w jakim jest praca aktualnie na rynku i to niezle platna, to jeszcze w
    dodatku na tym CV jest jakas ciaglosc zawodowa a nie nieustanne zmiany. Historie
    zawodowa musi sie w solidna ukierunkowana historie" lepic". Osobiscie
    zniechecaja mnie kandydaci z malo ukierunkowanym CV i czestymi zmianami pracy-
    sa niewiarygodni, bo wydaja sie zbyt zmienni... i takich na interview nie zapraszam.

    Uwazaj na wariant 1. lisenne jaki opisalas ( cos mi intuicja tak szepta ze to
    moze niebezpiecznie trafny opis sprawy), zwlaszcza w polaczeniu z wariantem 3. i
    lepiej sie ostro za tego swojego narzeczonego zabierz. Zalecana mantra i
    medytacja to Panna i Koziorozec. Aby osiagnac stabilnosc zawodowa nalezy miec
    podejscie pannniasto- koziorozcowo a nie jowiszowe- czyli mozolnie, z trudem i
    powoli ale za to na trwalych i solidnych fundamentach cos budowac. Nie ma ze
    boli i nie jest od razu idealna praca, bo od czegos trzeba zaczac zwlaszcza
    majac posiekane CV ze skokami to tu to tam...
  • aarvedui 16.09.09, 16:09
    princesswhitewolf napisała:

    > dobra stabilna prace dostaje sie jak sie ma sensowne CV czyli w nim nie dosc z
    > e
    > zawod w jakim jest praca aktualnie na rynku i to niezle platna, to jeszcze w
    > dodatku na tym CV jest jakas ciaglosc zawodowa a nie nieustanne zmiany. Histori
    > e
    > zawodowa musi sie w solidna ukierunkowana historie" lepic". Osobiscie
    > zniechecaja mnie kandydaci z malo ukierunkowanym CV i czestymi zmianami pracy-
    > sa niewiarygodni, bo wydaja sie zbyt zmienni... i takich na interview nie zapra
    > szam.


    czyli nudne korpoludy. osobiście nudnych korpoludów nie zaprosiłbym na zaden
    interview do agencji, nawet do księgowości wink
  • princesswhitewolf 16.09.09, 19:08
    nie pracuje w korporacji gwoli informacji, aarvedui. Nie znam "fascynujacych i
    nienudnych skoczkow po profesjach". Najczesciej sa na tyle powierzchowni ze
    niewiele maja do powiedzenia na interview, w przeciwienstwie do tych
    solidniejszych pasjonatow jakiejs dziedziny. W zyciu przeczytalam tysiace CV i
    setki kandydatow obejrzalam. W pracy liczy sie czy osobnik bedzie pracowal i czy
    z tego powodu instytucja bedzie miala jakis wymierny zysk, a nie czy bedzie
    lokalnym komikiem czy bajarzem uprzyjemniajacym czas.

    Ostatnio zatrudnilam jako swojego asystenta 70letniego sympatycznego
    Brytyjczyka jaki zaczynal od bycia zegarmistrzem. Cos umie i w przeciwienstwie
    do wielu innych logicznie sie wypowiadal na interview.
  • lisenne 16.09.09, 22:39
    smile smile smile

    W księgowości pracują nie tylko stateczne panie z grubymi szkłami, zależy na
    kogo trafisz. Są też księgowe - jajcary, robiące sobie nawzajem kawały smile
  • lisenne 16.09.09, 22:30
    Witaj Princesswhitewolf,

    wcale Ci się nie dziwię. Pracując na Twoim miejscu też bym się kierowała
    podobnymi przesłankami jak Ty. I wiesz, właśnie to mnie nie raz zadziwia: w
    pracy spotykałam różnych ludzi, nie raz nieprzeciętnych, a czasem zupełnie
    zwyczajnych, z przywarami: spóźnialskich, niesłownych, niezorganizowanych itp.
    (ja z tymi cechami walczę, hehehe). Ale jednak jakiś czynnik (pomijam pracę "z
    polecenia") powodował, że te osoby tę pracę dostawały! A cały kapitał cenionych
    w pracy zalet, jakie mój mógłby wnieść - punktualność, słowność, zorganizowanie,
    wydajność - leży odłogiem!

    Mój ma smykałkę w kierunku napraw/montażu sprzętu komputerowego. Ma zmysł
    techniczny, praca z komputerami to zajęcie na czasie i o ile wiem - dobrze
    płatny. Wydaje się być dla niego idealny. Niestety, pracodawcy obawiają się
    powierzyć taki sprzęt komuś bez doświadczenia w tym zawodzie (zrozumiałe->
    ryzyko, koszty). Same zaświadczenie o praktykach uczelnianych w branży IT to
    trochę mało.

    Dla sprawiedliwości dodam, że pracował w 1 miejscu 3 lata, ale nie była to umowa
    o pracę, no i nie w zawodzie "na lata". Niemniej postaraliśmy się o ogólne
    referencje od tamtego szefa smile Niestety się nie przydają jak widać sad

    Dziękuję za wskazówkę co do mantr i medytacji pt.: "Kozły & Panny", poszukam
    czegoś o tym w necie, jeszcze nie praktykowałam.

    PS.: Zważywszy na Twoje zainteresowanie astrologią, masz świetnie dopasowaną
    pracę smile Szkoda tylko, że w CV nie ma godzin urodzenia wink
  • princesswhitewolf 17.09.09, 12:01
    Lisenne,
    No na poczatku sciezki zawodowej osoby z papierami z uczelni ale bez
    doswiadczenia maja problem i sama takowy mialam. Swego czasu mialam polskie mgr
    i mba z usa... i bardzo malo doswiadczenia zawodowego ( bo ciagle w szkolach
    bylam, a prace podczas studiow nie sa w "dziedzinie", ale najczesciej ze szmata
    albo jako sprzedawczynie) i w rezultaciewciaz otrzymywalam odmowy jako
    "overqualified" jak skladalam na pozycje startowe dla osob bez wielu lat
    doswiadczenia, a znow na wyzsze pozycje nie chcieli mnie przyjac bo tego
    doswiadczenia nie bylo. To byl paragraf 22, jakies kolko bez wyjscia. W sumie mi
    pomogly KONTRAKTY. Latwiej je bylo dostac. Kontrakcik tu kontrakcik tam i costam
    skaplo na CV i pozniej juz bylo latwiej.
    Dobrze ze ten Twoj narzeczony ma smykalke do systemow komputerowych. Moze niech
    rozwazy jakies kurs CISCO i egzaminy ( np. CCNA, CCIE, CCNP, CCVP). Naprawde
    jesli zda egzaminy CISCO to praca w Europie i Polsce stoi dla niego otworem.
    Egzaminy i kurs kosztuja, mozna tez samemu sie uczyc ale spece nawet w aktualnej
    sytuacji ekonomicznej maja pracy duzo i sa swietnie oplacani.
    Lisenne ja nie jestem rekruterka z zawodu. Prowadze dzial marketingu w
    ogromniastej instytucji zajmujacej sie fizyka
  • lwi2 17.09.09, 13:19
    Wątek zajął się sprawami domu i kredytu, a w tytule było zdaje się
    coś o pracy, a raczej jej braku.
    Może trzeba od nowa spojrzeć na ten horoskop i zastanowić się "jaka
    praca?"
    Nie mam teraz czasu, ale tak klasycznie to straszne pustki w domach
    odpowiedzialnych właśnie za pracę. A jak coś już siedzi, to nie to
    co powinno (Księżyc jest wszędzie super, zwłaszcza w Byku, ale nie w
    2 domu o czym już była mowa). Za to króluje Neptun na MC, w dodatku
    silny w znaku (recepcja z Jowiszem), facet ma po prostu
    Neptun/Jowisz na MC!
    Może "Alveo"?
    Lwi
    --
    --------------------

    lwi.bloog.pl/
  • norjana 19.09.09, 13:03
    Lisenne,
    Powiem Ci to co widzę, interpretując kosmogram najlepiej jak potrafię.
    Popatrzyłam na kółko twojego faceta (rozumiem, że 9;50 rano)i myślę, że kluczem
    jest po prosu znalezienie odpowiedniej dla danej osoby pracy, której typ pasuje
    wiąże się pozytywnie z energią zarabianej kasy w horoskopie.
    Więc jedziemy:
    1. słońce w wodniku, jako władca 6 domu - pracy znajduje się w 11 odpowiadającym
    za między innymi organizacje pozarządowe. Wenus również w wodniku jest w 12 domu
    odpowiadającym między innymi za instytucje zamknięte i szeroko rozumianą opiekę.
    Ponieważ słońce ma bardzo ładny sekstyl do jowisza i saturna w 8 domu - może z
    powodzeniem szukać pracy jako np. informatyk w tym właśnie środowisku:
    pozarządowo - opiekuńczym. Na portalu www.ngo.pl są oferty pracy w tym sektorze.
    Są różnie płatne ale zazwyczaj są dosyć ciekawe. Pozatym niech Twój facet
    poogląda sobie strony organizacji pozarządowych i pozwoli zadziałać szczęściu:
    ma słońce w sekstylu do jowisza - niech da szansę wykazać się aspektowi
    2. władcą zarabianej kasy jest wenus w 12 domu, w kwadraturze do chirona i
    księżyca - to niestety niełatwe aspekty, które szczęścia nie dodają i każą
    wątpić właścicielowi horoskopu w samego siebie.
    Ale za to wenus z 12 domu jest w trgonie do neptuna w 9 domu: czyli rzecz
    artystyczne np. grafika komputerowa mogłyby przynieść profit, zwłaszcza jeśli
    pracowałby w tym fachu za granicą. Usytuowanie wenus i jej aspekt do neptuna
    wskazuje, że taką pracę chętnie zamawiałyby u niego instytucje duchowe,
    szpitale, domy opieki - może nawet więzienia bo to też dziedzina 12 domowa.
    3. natalnie, z jego kosmogramu nie wynika aby zdobył swój dom samodzielnie. Ma
    za to obietnicę pomocy innych ludzi w tym względzie i widzę też zapowiedź
    otrzymania spadku, który wydatnie poprawi finanse.
    Księżyc władca IC (domu) jest w koniunkcji z chironem a obie planety są w
    kwadraturze do wenus oznaczającej zarabiane pieniądze.
    Jeśli w kosmogramie natalnym nie ma sytuacji wskazującej na jakieś zdarzenie, to
    ani tranzyty ani progresje zazwyczaj do niego nie doprowadzą.
    4. progresje planet mówią o tym, że w jego życiu szykuje się rewolucja. Jego
    progresywne słońce jest w 29 stopniu wodnika i za chwilę wejdzie do ryb. To
    odmieni jego życie. Pamiętajmy, że słońce w natalnym odpowiada za pracę, w
    związku z czym w przeciągu roku podejmie nowe, ważne decyzje w tym zakresie.
    Usytuowanie w 12 domu zarówno wielu planet natalnych (w tym marsa, władcę
    ascendentu w znaku ryb)jak i progresywnych mówi o silnej chęci pracy dla innych,
    bez rozgłosu, często za cenę nawet symbolicznego wynagrodzenia.

    Tak to właśnie widzę.

  • lwi2 19.09.09, 14:01
    Norjana super to napisałaś. Ja o tym Alveo całkiem poważnie, też
    pasuje. Ma Merkurego w koniunkcji z Ceres, bardzo ścisły,
    najściślejszy aspekt. Wykombinować coś w rytmie Merkury-Ceres.
    Znak Panny jest zamknięty w 6 domu, zastanawiam się co to, czy
    czasami do trybu funkcjonowania sprzedaży Alveo nie pasuje.
    A Merkury/Ceres co by nie było w 10/11 domu.
    O Alveo mam osobiście bardzo dobre zdanie, preparat jest Neptunowo-
    Jowiszowy jak najbardziej. On ma koniunkcję Saturn-Pluton w 7 domu,
    na kontakt ze starymi chorymi potrzebującymi odrodzenia ludźmi, na
    przykład. A Księżyc/Chiron w 1/2 to pieniądze z takich kontaktów.
    Napisałam trochę z pamięci, ale nawet przy tak pięknej pogodzie mam
    włączony komputer i od czasu do czasu tu zaglądam.
    Lwi
    --
    --------------------

    lwi.bloog.pl/
  • lisenne 06.10.09, 21:28
    Na początku nie zrozumiałam o co chodzi z tym Alveo, wrzuciłam hasło w google -
    i już całkiem się poczułam zdezorientowana, jak zobaczyłam wyniki wyszukiwania
    smile Dopiero w tej wypowiedzi tutaj się połapałam.

    Co do starszych ludzi, to faktycznie, wiele razy spadały na "mojego" obowiązki
    obu babć i dziadka: malowanie altanki, wrzucanie węgla do piwnicy - i to
    począwszy od lat nastoletnich, ponieważ szanowny ojciec od zawsze ma dwie lewe
    ręce oraz czas tylko na swoją pracę, fajki i piwo.

  • lisenne 06.10.09, 21:21
    O matko, ogromnie dziękuję Ci Norjana za pochylenie się nad kosmogramem mojego
    narzeczonego i tak szczegółową analizę!! Naprawdę bardzo Ci jestem wdzięczna,
    ponieważ mam świadomość tego, ile taka dokładna analiza wymaga czasu. Bardzo,
    bardzo Ci dziękuję smile

    Cieszę się, że przyjęłaś do tak długiej analizy już tę poprawną godzinę 09:50.
    Nie darowałabym sobie, gdybyś niepotrzebnie namęczyła się z tą najpierw przeze
    mnie podaną i błędną sad

    Słońce w domu XI i w Wodniku -> faktycznie, to dusza społecznika, lubi ludzi i
    dużo dla nich robi, choć po iluś rozczarowaniach mocniej ostatnio dochodzi do
    głosu Saturn w VII domu - i większy dystans w relacjach.

    A wiesz co jest najciekawsze? smile Odpaliłam linka, który podałaś i za który
    również Ci dziękuję - i co się okazało? smile W jednej z wymienionych na stronie
    instytucji mój był ostatnio na rozmowie kwalifikacyjnej! smile Dobrze przebiegła,
    aczkolwiek jest też jeszcze jeden kandydat i nie wiemy, kto ostatecznie zostanie
    wybrany. Żyjemy w napięciu, bo ciągle nie ma jeszcze decyzji sad

    To prawda, co piszesz, "mój" ma także pewne przygotowanie zawodowe w zakresie
    grafiki komputerowej, nie dopatrzyłam się wcześniej, że stoi za tym sprzyjający
    aspekt Wenus i Neptuna smile

    Nie ukrywam, że się zasmuciłam tym, że nie widać w horoskopie mojego
    narzeczonego samodzielnie wypracowanego mieszkania sad Choć pewnie masz rację, bo
    już tyle lat mam poczucie, że brniemy pod górę na żwirze i dalej się obsuwamy w
    to samo miejsce sad

    I to chyba prawda, co piszesz o teoretycznie możliwym spadku, tj.: kiedyś tam
    otrzymaniu malutkiego (32m2) mieszkania. Choć o tej możliwości akurat myślę
    niechętnie, ponieważ jak rok temu pojawiła się przez chwilę na to szansa
    (rodzice mojego mieli przenieść się do dziadków w willi, a nam zostawić to "M")
    - to chociaż nic z tego nie wyszło, to zdążyły paść komentarze, jak to bardzo
    nam jest dobrze i że idziemy na gotowe. No cóż, nic z tego nie wyszło, więc
    pewnie "komentatorom" zrobiło się lżej na sercu...

    Nie stosowałam za często progresji, niemniej zwrócę teraz szczególną uwagę, jak
    się będzie przejawiać przejście progresywnego Słońca do znaku Ryb. Nie ukrywam,
    że boję się, czy owe Rybio-XII-domowo pełne poświęcenia klimaty nie zapowiadają
    okoliczności życiowych typu utrata pracy przez główny filar rodziny: Mamę, co
    skutkowałoby spadnięciem utrzymania domu (+mama+ojciec+babcia) na narzeczonego
    barki. Oczywiście w tej sytuacji narzeczony zapewne czułby się zobowiązany dalej
    mieszkać w swoim domu i go utrzymywać, ja z kolei dalej bym mieszkała osobno, z
    córką w jednym pokoju sad

    Kurczę, no! A niby ma takiego ładnego Jowisza w Strzelcu, do tego w koniunkcji z
    Uranem! Ciągle
    jeszcze liczę na to, że przyniesie mu dobrze płatną pracę w związku z nowoczesnymi
    technologiami (Uran) i zagranicą (Jowisz & Strzelec).

    Na zakończenie tej mojej dłuuugiej wypowiedzi jeszcze raz bardzo dziękuję Ci
    Norjana za ogrom pracy nad horoskopem i dogłębną analizę.

    Pozdrawiam Cię serdecznie smile



  • lisenne 06.10.09, 19:39
    Słuszna uwaga lwi2, wątek faktycznie zboczył z głównego tematu, niemniej obie
    sprawy się mocno ze sobą wiążą.

    Faktycznie, dobre pytanie: jaka praca? To pytanie zwróciło moją uwagę na MC w
    Koziorożcu (pierwsze kilka stopni, ale już w Koziorożcu jednak). Czy w takim
    razie czasem nie najważniejszy jest władca znaku na MC: Saturn, w koniunkcji z
    Plutonem? Nie raz sobie żartowałam, że z tą przesadną wręcz punktualnością i
    słownością mógłby zostać tajnym agentem wywiadu (Saturn & Pluton), no ale tak
    serio, to czyżby jednak wskazane byłoby zatrudnienie w policji, wojsku? Wiem, że
    uwielbia militaria i nawet lubi nosić się w takim a la wojskowym stylu. Ale
    mrozi mnie na myśl, ile w takiej pracy sytuacji, niosących zagrożenie życia, już
    nie mówiąc o kwadraturze Saturna & Plutona do Słońca uncertain
  • lisenne 06.10.09, 19:18
    Princesswhitewolf,

    masz imponujace wyksztalcenie (to MBA...), ktorego gratuluje Ci tym bardziej, ze
    zdobylas je godzac prace fizyczna z nauka (wiem jak to jest, gdy pozniej na
    wykladzie oczy zamykaja sie same ze zmeczenia).

    Mialas dobry pomysl z tymi kontraktami. Moj zbyt dlugo mierzyl za wysoko, staral
    sie od razu o etatowa prace, zamiast na poczatek o praktyki, tak jak Ty o
    kontrakty. Ale wiesz, zawsze wydawalo sie, ze "w tym wieku" jest juz "za stary"
    na praktyki, poza tym 420 zl za czesne co miesiac trzeba bylo zaplacic, wiec
    bezplatne praktyki odpadaly.

    Hehe, nie tylko smykalka do komputerow jest, kursy CCNA tez ma ukonczone, ja
    zreszta rowniez big_grin - ale szczerze, to tylko papier, bo niewiele z nich
    wynieslismy. Byly robione w ramach toku studiow, prowadzacy siedzial i cos sobie
    czytal w laptopie, a my metoda prob i bledow robilismy cwiczenia na Packet
    Tracerze (symulatorze). Prawdziwy sprzet zamkniety na zapleczu, router tylko raz
    widzialam.

    Ale nie ukrywam, ze Twoje slowa o dobrych zarobkach w tej branzy zachecaja, by
    zglebic ten material, choc samemu ciezko jest nauczyc sie wszystkiego "na
    pamiec" z "Course book-ow" bez obslugi sprzetu. Zwlaszcza jak ktos ma - jak moj
    - Barana na ascendencie. To kinestetyk, uczy sie przez dzialanie, ruch,
    majstrowanie przy sprzecie. Tylko, ze czym innym jest beztroskie
    ekperymentowanie przy naprawie starego radia babci smile, a czym innym jakies tam
    potwornie drogie swiatlowody.

    "Ogromniasta instytucja zajmujaca sie fizyka" - toz to brzmi super i naprawde
    robi wrazenie!! smile Zapewne masz kontakt z bardzo inteligentnymi ludzmi i
    prawdziwymi fachowcami. Tak to sobie przynajmniej wyobrazam smile

    Pozdrawiam smile
  • princesswhitewolf 06.10.09, 19:58

    Z CCNA nie moze dostac pracy??? <WYTRZESZCZ>
    To strasznie trudne egzaminy i naprawde wysoko przynajmniej tutaj szacuje.
    Przebijaja innych na interviews, ale... moze sie rynek ostatnio popsul.

    lisenne napisała:
    > Mialas dobry pomysl z tymi kontraktami. Moj zbyt dlugo mierzyl za wysoko,
    >stara sie od razu o etatowa prace, zamiast na poczatek o praktyki, tak >jak Ty
    o kontrakty.
    Nie przejmuj sie. Ja taka madrala od poczatku tez nie bylam. Radze w oparciu o
    bolesne doswiadczenia. Mi tez sie na poczatku wydawalo ze na kolana beda padac
    pracodawcy jak juz zobacza to MBA he he... Niestety przeliczylam sie, pokory
    nabralam i z desperacji zabralam sie za kontrakty, a dopiero po 1.5 roku
    takowych dostalam pierwsza stala prace.

    lisenne napisała:

    > Princesswhitewolf,
    > masz imponujace wyksztalcenie (to MBA...), ktorego gratuluje Ci (...)

    cos ty Lisenne. MBA nawet w najlepszych ze szkol nie jest znowu takim strasznie
    trudnym kierunkiem. Ciezko bardzo to sie dostac bo trzeba zdawac w USA na
    renomowanej uczelne egzamin GMATA jaki jest j ang ( o niebo wyzszy poziom niz
    CPE) i matematyke. Poza tym studia sa bardzo fajne i praktyczne.
    O niebo niebo trudniejsze w moim zyciu bylo przez 5 lat kucie tysiace obrazkow i
    dat do egzaminow na hist sztuki w Polsce. W Polsce na niektorych kierunkach
    jest niebywaly wycisk.

  • lisenne 06.10.09, 21:53
    Princesswhitewolf,

    my te egzaminy zdawaliśmy na uczelni, jako przedmiot nauczania (nie wiem, jak
    jest na kursach). Na CCNA1 może nas jeszcze pilnowali, czy nie ściągamy. Ale już
    na CCNA4 zostawili nas samych w sali smile Egzaminy zaliczaliśmy w rekordowym
    tempie, ponieważ w necie są dostępne gotowe odpowiedzi (np.: strona Krzysztofa
    Kleina www.klaine.pl/?page_id=13), tak więc Ctrl+C pytanie, Ctrl+F na
    stronie Kleina i już masz odpowiedź smile Tylko Voucher'a się nie dało tak łatwo
    zaliczyć, bo w nim są najgorzej wymieszane pytania.

    Ściągaliśmy równo, bo tak jak pisałam, sieci na pamięć ciężko się nauczyć. Mam
    za złe uczelni brak dostępu do sprzętu, choć routery, szafa itp. na wyposażeniu
    jest. Pod kluczem i alarmem.

    Historia sztuki trudniejsza niż MBA?? No to teraz ja zrobiłam <WYTRZESZCZ> smile

    A moze pracodawcy Cie odrzucali z MBA, bo tak naprawde padali na kolana - tylko
    nie chcieli tego po sobie okazac? Nie raz sie mowi o dyrektorach/kierownikach,
    ktorzy nie chca miec podwladnego przewyzszajacego ich kwalifikacjami big_grin

  • princesswhitewolf 08.10.09, 20:35
    A moze jest jakis wyzszy CCNA czy cosik co jest takie powazane tu?? Jest jakis
    CCNA5 czy cosik? Na pewno cos z tych CCNA jest takie ze baaaaaaardzo tu szanuja
    bo czytalam nie raz.

    napewno tez jest cos w tym jest ze niektorzy obawiali sie o swoje pozycje...
    wiele interview polegalo tez wtedy na tym ze pytali sie co bym zrobila by
    poprawic w ich firmie to i to i...zapisywali skrzetnie he he... Roznie bywalosmile

    Jak mowilam. Dostac sie na porzadne MBA przez tego GMATA i w ogole konkurencje
    jest ciezko, ale Hist Sztuki na UAM to koszmar. 12 na jedno miejsce, przyjeli
    70. Po pierwszym roku zostalo nas 30( tyle miesci sie do autobusu na zajecia w
    terenie lol wiec tyle mialo byc i juz)a po 5 tym roku w terminie dyplom
    odbieralo nas tylko 12 osob...Horror. MBA nie jest tak trudno skonczyc jesli sie
    zdalo niezle GMATA, jak sie totalnie czlowiek leni to wiadomo ze nie da rady.
    Ale tam mniej kucia a masa praktycznych projektow.
  • lisenne 11.10.09, 17:49
    Princesswhitewolf,

    CCNA4 to - z tego co mi wiadomo - najwyzszy stopien. Mysle zreszta, ze te 4
    stopnie spokojnie by starczyly, gdybysmy mieli dostep do sprzetu, bo sama nauka
    teorii, to jak nauka latania samolotem z ksiazek.

    W kazdym razie - dobrze (od Ciebie smile) wiedziec, jak bardzo te certyfikaty sa w
    cenie za granica, moze kiedys sie przydadza, gdy (i jesli) dojrzejemy do
    emigracji. Robilam dzis relokacje na rozne kraje. Dobrze wyglada horoskop mojego
    w Hiszpanii, Mars przy Asc dodalby mu przebojowosci, a do tego MC w Strzelcu +
    Jowis z Uranem w Strzelcu - jak miło smile Tylko ze moj radix mniej mi sie tam
    podoba: Saturn przy Asc i Pluton przy IC - a pamietam, ze przy tranzycie Saturna
    przez Asc mialam bodaj najgorszy okres w zyciu zawodowym.

    Ojej, ale bym sie wkurzyla, gdybym widziala, jak skrzetnie zapisuja moje
    pomysly, tak jak Twoje na interview, a wspolpracy pewnie na koniec obwiesie Ci
    nie zaproponowali, wrrrr...

    Mi sie wydaje Princesswhitewolf, ze Ty masz duzo z Koziorozca i choc piszesz, ze
    takie MBA itp. nie bylo az takie trudne, to pewnie dlatego, ze spotkalas w zyciu
    jeszcze ciezsze warunki, jak to mialo miejsce na historii sztuki. W ogole
    myslalam, ze medycyna czy prawo to najbardziej oblezone kierunki, nie mialam
    pojecia o tym, co sie dzieje na historii sztuki - miejsc tyle, co w autobusie,
    hehehe, choc to w sumie wcale smieszne to nie jest.

    A jesli moge zapytac - w jaki sposob i w jakim czasie tak dobrze sie nauczylas
    angielskiego? Zakladam, ze dobrze opanowalas ten jezyk jeszcze przed podjeciem
    studiow w USA -> bo przeciez, by wyniesc cokolwiek z wykladow itp. byl niezbedny?
  • princesswhitewolf 11.10.09, 19:08
    lisenne napisała:
    > A jesli moge zapytac - w jaki sposob i w jakim czasie tak dobrze sie
    >nauczylas angielskiego? Zakladam, ze dobrze opanowalas ten jezyk jeszcze
    >przed podjeciem studiow w USA -> bo przeciez, by wyniesc cokolwiek z wykladow
    >itp. byl niezbedny?
    No bez angielskiego nie da sie zdac wymaganego swiadectwa znajomosci j,
    angielskiego na studia w USA TOEFL egzaminu, a co dopiero czesci z angielskiego
    na GMAT ( dziadostwo matematyczno-jezykowe jakie trzeba zdac conajmniej na 600
    pkt aby sie w sensowne miejsce dostac, konkuruje sie native speakerami)
    Magisterke z hist sztuki obronilam w 1996, nieco wczesniej uswiadomilam sobie ze
    w zasadzie moge byc tylko muzealnica z zawodu tudziez jakims klucznikiem... i
    wiadomo, zeenie bardzo mi to odpowiadalo ze wzgl na zarobki oraz muzealna nude.
    Stwierdzilam ze bez jezyka ani rusz nic ciekawego robic sie nie da zawodowo. W
    LO mialam tylko niemiecki i rosyjski wiec wiadomo jak te jezyki zna sie po
    ogolniaku... Wiec podjelam decyzje wyjazdu. Pod koniec 1996 roku wyjechalam do
    UK aby sie nauczyc od zera i cos jeszcze studiowac potem. Mialam 3 letni plan.
    Chodzilam codziennie do szkoly poczynajac od Callana w pierwszym roku ( nawet
    dorabialam tam jako tlumacz wstepu do metody Callana na j. polski) Po dwoch
    latach zdalam CAE a po trzech czyli w grudniu 1999 CPE itd. W miedzy czasie
    pracowalam aby sie utrzymac i zaplacic za skzolenajpierw jako sprzataczka 3
    miesiace(lol), potem niania kilkanascie miesiecy, potem po roku pozostale 2 lata
    mialam wielkei szczescie jak na emigrantke bo pracowalam w Bibliotece
    Brytyjskiej w dziale Literatury Slowianskiej ( polskie ksiazki). No a potem w
    2000 skladalam na to MBA m na uniwersytety w UK i USA i dostalam sie w pare
    miejsc, a wyladowalam w Kalifornii bo mi dali stypendium czyli znizke za czesne
    co bylo bardzo istotne bo MBA paskudnie kosztowne jest.
  • nuvvo 12.10.09, 19:38
    ukłony szacunku dla twojej kariery princess,
    twoje doswiadczenie to najlepszy dowod na to ze na odpowiednie
    stanowisko trzeba cierpliwie zapracowac.
    to mnie zdopingowalas do nauki jezykow (pracuje nad zrobieniem
    B1-business z angielskiego i B2 standard z włoskiego)
  • princesswhitewolf 12.10.09, 20:24
    nuvvo, bez przesady znowu bo sie zapadne ze wstydu pod ziemie hehe. Jest tez
    wiele osob jakie ciezko studiuje i w Polsce.
    Idee nauki jezyka popieram bo to zawsze sie przyda w zyciu. Sama francuski tluke
    od 2003 na cotygodniowych lekcjach.
    No wszystko co trwale przychodzi stopniowo i z mozolem...
  • nuvvo 13.10.09, 12:44
    Nie przesadzam absolutnie. Wielu absolwentow polskich uczelni liczy na pelny
    etat od razu po szkole. Po czesci maja racje (piec lat na zupkach w proszku),
    ale to nie tedy droga niestety. Liczy sie doswiaczenie a nie papier.

    Tyle jesli chodzi o polskich absolwentow, co sie zas tyczy prawdziwego
    bezrobocia: To problem, kiedy brakuje pracy nawet dla sprzataczek. A tak sie
    akutalnie dzieje (nie mowie o Polsce). Rezultatj jest taki ze masa fajnych
    kreatywnych ludzi laduje na bruku, ewentualnie kołuje u rodziców (brak
    perspektyw, wegetacja = prawie jak bruk, bo ci ludzie nie maja srodkow na edukacje)

    Ja, choc jestem na 4 roku studiow, szukam byle jakiej roboty aby sie utrzymac i
    realizowac dalsza edukacje. I musze sie cieszyc byle jaka praca na pol etatu. Na
    szczescie za granica za pol etatu da sie jakos zyc.
    Z dzisiejszej perspektywy twoje szczescie polega na zdobyciu tej pierwszej pracy
    (sprzatanie). Nie wiem czy to naprawde brakuje etatow, czy to wina
    niekompetentnych urzedniczek w posredniakach. Nawet prywatne biura pracy nie
    oddzwaniaja.
    Ja i moi znajomi skaladlismy juz cv WSZEDZIE.
  • princesswhitewolf 13.10.09, 13:29
    nuvvo napisała:
    >Na szczescie za granica za pol etatu da sie jakos zyc.

    Wiesz z tym zyciem za pol etatu tutaj to owszem masz absolutnie racje, da sie
    zupelnie spokojnie przezyc ale tylko jesli sie ma mieszkanie wlasnosciowe albo
    mieszka u rodzicow.
    Jezeli jednak nie to trzeba uwzglednic iz minimalna praca za godzine to £5.60
    czy cos w ten desen a wynajem pokoju to 400 funtow na miesiac w Londynie.
    Wynajem kawalerki to juz inwestycja rzedu £700+ oplaty z council taxem to ok
    £200. No czyli jesli ktos pracuje na pol etatu i wiele nie zarabia a nie
    mieszkania wlasnosciowego czy rodziny to jest w trudnym polozeniu naprawde i
    tutaj. To jest problem wlasnie z jakim sie wiekszosc emigrantow boryka. Zarobki
    sa ok, ceny tez znosne w stosunku do tych zarobkow ale niestety cena wynajmu
    mieszkania czy pokoju jest zatrwazajaca i zmienia zupelnie postac sprawy.
    Jesli chodzi o studia to rok najtanszy tutaj to £3200 i o ile 1-3 rok, college
    mozesz dostac grant i jakas pozyczke ( loan) to juz na studia magisterskie ( MA)
    juz nie... Wiec studenci tez sa w sumie w kropce.
  • nuvvo 14.10.09, 09:04
    swiat nie konczy sie na londynie na szczescie.
    akurat z wynajmem mieszkan mam duzo do czynienia, w
    przypadku "swiezych" emigrantow najwazniejszy jest staly pelny etat.
    bo na poczatku nie ma sie znajomosci i trzeba sie godzic z takimi
    cenami jakie sa.

    najgorszy jest brak pracy
  • princesswhitewolf 14.10.09, 13:13
    nuvvo napisała:
    > swiat nie konczy sie na londynie na szczescie.
    niby nie. Tyle ze poza Londynem, nizsze sa ceny mieszkan ale rowniez i pensje...

    > najgorszy jest brak pracy

    Swieta prawda. Po studiach zaliczylam 2 lata w USA desperackiego szukania
    pracy... wiem czym to smakuje, gorsze niz tran brrr
  • black_halo 13.10.09, 14:15
    Nie wiem czy to w czyms pomoze, trafilam tu przez przypadek.
    >Insteresuje sie astro od niedawna.

    Jestem z tego samego roczinka co Towj facet i od roku jestem
    bezrobotna. Mozna za to winic kwadrature saturna do urodzeniowego
    Jowisza, ktora przechodzilo albo przechodzi teraz wiekszosc ludzi z
    rocznikow 83-84. Do tego wlasnie weszlam w okres kwdratury Saturna
    do Neptuna. Do tego ta sama kwadratura pojawia sie w progresjach
    wiec ciezka sprawa. U mnie Jowisz przechodzi przez AC dokladnie 14
    lutego 2010, podejrzewam, ze moge sie spodziewac znaczacych zmian
    co tez potwierdzil moj osobisty astrolog bo w swojej sprawie wole
    nie czytac horoskopu sama tongue_out
  • nuvvo 14.10.09, 09:07
    ja tez przechodze te kwadrature saturna do neptuna.
    ale sam saturn niedlugo bedzie w sekstylu do jowisza i urana (sa w
    koniunckji w strzelcu) i mam nadzieje ze cos ruszy pod koniec roku.
    borykam sie ze znalezieniem stalej pracy i imam sie byle czego od
    czasu do czasu.
  • black_halo 14.10.09, 10:30
    U mnie saturn bedzie w sekstylu do slonca dopiero do konca
    listopada, na nastepne sekstyle musze czekac troche dluzej, potem
    uran a na koncu jowisz i merkury. Niestety po drodze wypada mi
    konikcja mars-saturn a mam saturna niespaketowanego wiec wszystko
    to trzesie moim zyciem. nawet tych sekstyli sie obawiam.

    Cos mi jeszcze przyszlo do glowy, co moglabym powiedziec autorce.
    Wiek 26-27 lat to nie jest koniecznie czas kiedy juz trzeba
    mieszkac na swoim. Co wiecej - bylabym za wynajmowaniem conajmniej
    do 30tki a moze dluzej. czasy sa takie, ze dzisiaj mozesz miec
    prace ww Warszawie a jutro w Krakowie ale jesli splacasz mieszkanie
    w stolicy to nie pojedziesz do Krakowa wynajmowac. Mnostwo mlodych
    osob w Europie zach. wynajmuje mieszkania nawet do 40 lat a w tym
    czasie odkladaja kase na wklad wlasny, mieszkanie lub. Wcale nie
    jest dziwne kupic sobie dom na emeryturze np. w Hiszpanii czy
    Wloszech. uwazam, ze nie ma sie co spieszyc a wynajmowanie to nie
    jest wkladanie pieniedzy w czyjas kieszen tylko kupowanie uslug.
    Jak idziesz do fryzjera to tez placisz chociaz twoj facet moglby ci
    obciac wlosy "pod garnek" w domu. Nie jest nigdzie powiedziane ze
    do 30stki trzeba sie "dorobic". Nasi rodzice przez pierwsze lata
    zazwyczaj mieszkali u swoich rodzicow lub wynajmowali pokoje i
    gniezdzili sie w nich z dziecmi, psem i kotem i jakos zyli.
  • princesswhitewolf 14.10.09, 13:16
    black_halo napisała:
    > Wiek 26-27 lat to nie jest koniecznie czas kiedy juz trzeba
    > mieszkac na swoim. Co wiecej - bylabym za wynajmowaniem conajmniej
    > do 30tki a moze dluzej. czasy sa takie, ze dzisiaj mozesz miec
    > prace ww Warszawie a jutro w Krakowie ale jesli splacasz mieszkanie
    > w stolicy to nie pojedziesz do Krakowa wynajmowac. Mnostwo mlodych
    > osob w Europie zach. wynajmuje mieszkania nawet do 40

    Zgadzam sie w pelni Black_halo. Na tym polega caly problem dzisiejszych czasow
    ze w sumie czlek sie nie moze osiedlic na stale bo NIGDY nie wiadomo gdzie
    wyladuje w nastepnej pracy. Niemniej jednak w KONCU trzeba wziac ten kredyt i
    cos gdzies kupic bo inaczej bedzie tak jak z moim znajomym. 60 lat i wciaz zyje
    w wynajmowanych mieszkaniach, bo wciaz przenosili go zawodowo.
  • nuvvo 15.10.09, 09:53
    princesswhitewolf napisała:

    Niemniej jednak w KONCU trzeba wziac ten kredyt i
    > cos gdzies kupic bo inaczej bedzie tak jak z moim znajomym. 60 lat
    i wciaz zyje
    > w wynajmowanych mieszkaniach, bo wciaz przenosili go zawodowo.

    A gdzie jest napisane ze trzeba? Poza tym, moze temu twojemu
    znajomemu to odpowiadalo?
    Piszesz o nim jakby conajmniej zycie przegral.

    A narzeczony lisenne nie ma przeciez 60 lat!

  • princesswhitewolf 15.10.09, 10:31
    nuvvo napisała:
    > Piszesz o nim jakby conajmniej zycie przegral.

    Moze zycia nie przegral ale z pewnoscia mu to nie odpowiadalo. Jest osoba
    niezbyt zaradna w tych sprawach... ma 60 lat i obecnie nie posiada nic poza
    problemami finansowymi, a czynsz za jego mieszkanie oplaca panstwo jako ze jest
    na zasilku bo nie ma pracy juz od paru lat. Wiesz ow facet to Byczek ze stellum
    w Strzelcu wiec takei szarpanie miedzy potrzeba byczej stabilizacji a
    nieustannym nie do konca przekonaniem gdzie chcialby osiasc.

    Pewno ze narzeczony lisenne i ona sama maja czassmile To sa baaaaaaardzo mlodzi
    ludzie. Mnie tez bawi ze w wieku dwudziestuparu lat ludzie sie juz stresuja ze
    nie maja niewiadomo jakiego stanowiska i zarobkow. Wszystko z czasem przychodzi
    w tych sprawach.
    Mowilam o tym kredycie ogolnie, nie w lisenne przypadku konkretnie. Ile
    dziesiatek lat mozna komus placic za mieszkanie skoro rownie dobrze moznaby
    przez ten czas splacic cos wlasnego .Nie, nie ma ze trzeba, ale jesli ktos chce
    zalozyc rodzine to takowe okredytowanie ( o ile nie posiada sie wlasnosciowego
    mieszkanie) to taka opcja jest najlepszym rozwiazaniem dla rodziny.
  • nuvvo 16.10.09, 12:06
    princesswhitewolf napisała:

    > nuvvo napisała:
    > > Piszesz o nim jakby conajmniej zycie przegral.
    >
    > Moze zycia nie przegral ale z pewnoscia mu to nie odpowiadalo.
    Jest osoba
    > niezbyt zaradna w tych sprawach... ma 60 lat i obecnie nie posiada
    nic poza
    > problemami finansowymi, a czynsz za jego mieszkanie oplaca panstwo
    jako ze jest
    > na zasilku bo nie ma pracy juz od paru lat. Wiesz ow facet to
    Byczek ze stellum
    > w Strzelcu wiec takei szarpanie miedzy potrzeba byczej
    stabilizacji a
    > nieustannym nie do konca przekonaniem gdzie chcialby osiasc.
    >
    > Pewno ze narzeczony lisenne i ona sama maja czassmile To sa
    baaaaaaardzo mlodzi
    > ludzie. Mnie tez bawi ze w wieku dwudziestuparu lat ludzie sie juz
    stresuja ze
    > nie maja niewiadomo jakiego stanowiska i zarobkow. Wszystko z
    czasem przychodzi
    > w tych sprawach.
    > Mowilam o tym kredycie ogolnie, nie w lisenne przypadku
    konkretnie. Ile
    > dziesiatek lat mozna komus placic za mieszkanie skoro rownie
    dobrze moznaby
    > przez ten czas splacic cos wlasnego .Nie, nie ma ze trzeba, ale
    jesli ktos chce
    > zalozyc rodzine to takowe okredytowanie ( o ile nie posiada sie
    wlasnosciowego
    > mieszkanie) to taka opcja jest najlepszym rozwiazaniem dla rodziny.

    Princess, toz to sa fakty oczywiste i nikt tego nie podaje w
    watpliowsc.
    Tylko spojrz na temat watku, a na prawdziwy problem ("bo chca
    mieszkac na swoim a nie wynajmowanym")
    Tak i oto wyszlo szydlo z worka, bo na forum znalazlo sie wiecej
    bezrobotnych z powazniejszymi problemami, niz "chec mieszkania na
    swoim".

    Jak to zwykle bywa, najwiecej biadola ci ktorym wcale zle sie nie
    wiedzie.
  • princesswhitewolf 16.10.09, 15:40
    nuvvo napisała:

    > Tylko spojrz na temat watku, a na prawdziwy problem ("bo chca
    > mieszkac na swoim a nie wynajmowanym")
    > Tak i oto wyszlo szydlo z worka, bo na forum znalazlo sie wiecej
    > bezrobotnych z powazniejszymi problemami, niz "chec mieszkania na
    > swoim".

    Niewatpliwie masz racje. Dla kogos komu konczy sie zasilek czy w ogole nie ma za
    co wynajac czegokolwiek problem "mieszkania na swoim" to luksusowa koncepcja.
  • nuvvo 15.10.09, 09:49
    dokładnie halo, całkowicie sie z toba zgadzam. przede wszytskim
    dlatego ze praca moze byc dzis tu a jutro na drugim koncu polski.
    pisalam o tym we wczesniejszych watkach. dodalabym jeszcze motyw
    partnera - no bo jak kredyt to przeciez na conajmniej 20 lat, a
    facet co? tez na nastepne 20 lat? Tu lisenne musi byc niesamowicie
    odwazna.

  • princesswhitewolf 15.10.09, 10:37
    nuvvo napisała:
    >no bo jak kredyt to przeciez na conajmniej 20 lat, a
    > facet co? tez na nastepne 20 lat? Tu lisenne musi byc niesamowicie
    > odwazna.

    Mieszkanie na kredyt tez mozna sprzedac, mozna byla narzeczona splacac bo to
    zalatwia notariusz przeciez, a nawet zyskac nawet w aktualnych warunkach
    ekonomicznych jesli kupi sie takowy do remontu i poprawi go a nastepnie sprzeda.
    Sa rozne rozwiazania.

    Znam osoby jakie maja zdrowie na remonty i nerwy, i co jakis czas kupowaly i
    remontowaly to znowu sprzedawaly i w sumie juz dzieki zyskowi w okresie hossy
    splacily wiekszosc kredytu. Obecnie kupili sobie nowy domek, znow remontuja ale
    czekaja na lepsze ceny do sprzedazy.
  • ilecram2 02.11.09, 21:45
    sory, że się tak wtrącę (i to z zupełnie innej beczki).
    Czy w tym horoskopie widać, że podmiot rozważań ur 23.01.83 związał
    się z kobietą z dzieckiem?
    Pytam, ponieważ mam identyczną datę ur (godz. 12.00) i znam jeszcze
    jedną osobę z tą datą, a oczywiście jak się domyślacie, jest to
    elementem wspólnym wszystkich nas.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka