Złota. Ra - Twoje słowa to miód na moje serce. Ja kilka miesięcy
temu przeszłam niemal dwuletnią kwadraturę Plutona do Słońca i
jestem teraz innym człowiekiem. Rozprawiłam się ze swoim lękiem. Nie
boję się niczego, stąd chyba ten wątek

I żałuję, że aspekty
Plutona do Słońca zdarzają się tak rzadko, a zdarzają się tak
rzadko, bo tak diametralne zmiany potrzebują pewnie czasu.
Saturn 2 tygodnie temu zrobił mi koniunkcję do Słońca w VII domu
(Saturn w VI natalnie), w tym samym czasie mam kwadraturę Urana do
MC i IC - otrzymałam propozycję naprawdę znacznego awansu, jestem na
3-miesięcznym okresie próbnym, sprawa rozwiąże się podczas drugiego
i trzeciego przejścia Saturna. Wynik mnie jednak nie interesuje. Mam
motywację do pracy, załatwiam mnóstwo spraw od A do Z i jest to czas
nieprawdopodobnie konstruktywny i … kreatywny. Jestem fanką tzw.
ciężkich tranzytów, to wtedy ruszamy z miejsca, to podczas nich
wzrastamy. Nie mogę się doczekać opozycji Urana do Słońca
Wątek założyłam po to, aby ten lęk wśród astrologów zauważać i
dystansować się od niego. Astrologia służy wzrostowi naszej
świadomości i dzięki temu niweluje lęk, jednak patrzenie w swój
horoskop i przewidywanie klęsk związanych z nadchodzącym tranzytem
Saturna albo Plutona do czegoś tam, ten lęk TWORZY. A wtedy, wg
mnie, zajmowanie się astrologią traci sens.