U mojej przyjaciółki było dokładnie to samo.Jak tylko Saturn wszedł
jej do 2 domu, została zmuszona do przejścia na pół etatu, co
oczywiście radykalnie obniżyło jej zarobki. Przez 2 lata nie było ją
stać dosłownie na nic, a jak tylko udało jej się cokolwiek uciułać,
to zaraz pojawiały się nagłe, absolutnie konieczne wydatki - a to
popsuty komputer, a to rozpadły się buty itp. Rozpacz w kratkę
dosłownie.
Teraz z perspektywy twierdzi, że w zasadzie miała wtedy tyle, żeby
nie umrzeć z głodu

, ledwie wiązała koniec z koncem. Saturn zmusił
ją do cięzkiej pracy nad zmianą sposobu wydawania pieniędzy i do
wyrobienia w sobie cnoty oszczędności. Wcześniej - jak sama
przyznaje - była zbyt rozrzutna i żyła ponad stan. Saturn ją
tak "przeczołgał", że nauczyła się oglądać każdą złotówkę przed jej
wydaniem.
Nie muszę dodawać, że zaraz po ustaniu tranzytu odzyskała pracę na
cały etat, a nawet znalazła dodatkową. Teraz ma całkiem sporo
pieniędzy, ale lekcji Saturna nie zapomni do końca życia