Lęk niczemu nie służy. Nie jestem zwolenniczką zastraszania ludzi.
Jestem zwolenniczką teorii, że przyciągamy to, czego się boimy... A
że boimy się nieprzyjemnych rzeczy, to i takie nam się przydarzają
zwłaszcza podczas ciężkich tranzytów, kiedy nieuniknione zmiany
uruchamiają w nas potężny lęk...
Skorpion i Pluton to zejście w głębiny nieświadomości, gdzie pełno
demonów, strzyg itp. budzących lęk wytworów naszego umysłu.
Schodzimy w te głębiny i wracamy odmienieni, bo okazuje się, że nie
taki diabeł straszny, choć w momencie eksplorowania nieświadomości
umieraliśmy (!) ze strachu. Wg mnie, Skorpiony odnajdują przyjemność
w docieraniu do granic, a nie w lęku, chociaż docieranie do granic
wyzwala ogromny lęk. Wszyscy przecież czujemy lęk przed śmiercią.
Jednak, gdybym miała wskazać najbardziej odważny znak zodiaku, to
byłby to właśnie Skorpion. Skorpion przekracza własny lęk i idzie aż
do bram piekieł, a może jeszcze dalej... Wysoki Skorpion wie, że tak
naprawdę nie ma się czego bać. Tyle razy był u bram śmierci i zawsze
wracał cały i zdrowy, choć kompletnie przecież odmieniony. To
dlatego o ludziach z silnym Plutonem pisze się, że posiadają
umiejętność przeprowadzania ludzi poprzez ich kryzysy. Prowadzą ich
przecież poprzez znane sobie ścieżki.
Pisze to osoba tuż po doświadczeniu kwadratury Plutona do Słońca...
W Skorpionie mam "tylko" węzeł północny, więc może moje intuicje nie
są do końca trafne. Osobiście wolę lżejsze klimaty...
Kilka lat temu pan Leon Zawadzki opowiadał mi o moim horoskopie i to
była bardzo fajna, konstruktywna rozmowa. Kompletnie nie chciał mnie
zastraszyć. Pamiętam, jak powiedział, że znajomość języka
francuskiego będzie dla mnie bardzo korzystna (także finansowo) i
jak pomyślałam wtedy "dobra, dobra"... Dwa lata później zaczęłam się
uczyć francuskiego i już teraz bardzo mi się on przydaje w pracy.
Przepraszam, panie Leonie