Tak jak obiecałam pisze...zaraz pluton po raz czwarty i piaty (sierpień,
wrzesień) będzie na moim dsc, jednocześnie tranzytujący saturn siedzi na marsie
i dodatkowo siedzi na marsie mars

, wszystko w opozycji do urana i jowisza.
(28.05.1982 g.6.10 lublin).
Przez półtora roku trwania dość ciężkich tranzytów byłam dwa razy w szpitalu i
miałam domową rehabilitację kręgosłupa. Tak czy siak - uziemienie. Teraz
odbieram to jako plutoniczne "oczyszczenie" mojego organizmu, choć długotrwałe i
żmudne (saturn).
Piszę ten post już dzisiaj, mimo, że cieżkie tranzyty jeszcze się nie rozeszły,
bo właśnie przeczytałam niezbyt korzystny artykuł o swoim koncercie. Dziennikarz
opisuje skrzętnie mój wygląd oraz to...że nie zachwycam publiczności swoim śpiewem.
Po raz pierwszy taka opinia, szczerze - to nie jestem przyzwyczajona, zawsze
wszyscy byli zachwyceni itp. Czuję mocno, że dojrzewam, daję sobie przyzwolenie
na to, że nie wszystko mi sie musi podobać, nie wszystkich muszę lubić, mam
prawo odczuwać złość. Dzisiejsza sytuacja pokazuje mi, że takie same prawo mają
inni.
siedzę w domu z chorym psem, w nocy trzy razy wychodziłam z nim, bo miał
biegunkę. Większość sytuacji, które mają miejsce w ostatnim czasie, bardzo mnie
"uziemia"- chora ja, chory pies, opieka nad chorymi, opieka nad nie swoim domem,
kiepska opinia dziennikarza, brak faceta...
Hehehe, piszę jak w pamiętniku

,
pozdrawiam.
dornep.