Anahello, myślę, że Foudre chodziło o coś innego. O coś takiego, że
z jednej strony - owszem - wiemy, że jakieś reguły astrologiczne nie
działają zawsze i w każdym wypadku; a zdrugiej strony, jeżeli chcemy
budować wiedzę, to musimy ją oprzeć na jakichś twierdzeniach. Z
Twojej pierwszej wypowiedzi do mnie wynikało jednak, że nie ma
żadnych twierdzen, żadnych reguł, na których uczący się astrologii
mogliby się oprzeć.
> Badanie tranzytami, do tego można dołożyć inne techniki,
> np. kiedy progresywny ascendent przechodzi przez planety natalne.
> Ale progresje uznałabym za metodą sprawdzającą wnioski
> wysnute z tranzytów i nie jako cecha obowiązkowa.
No tak, ale tutaj powołujesz się na ilościowe metody rektyfikacji, a
one pod względem 'znaczeniowym' są bardzo neutralne. A co z regułami
wykorzystywanymi w metodach jakościowych? Z tego, co tu i wcześniej
napisałaś można wywnioskować, że nie rektyfikujesz horoskopu
metodami jakościowymi. One zakładają bowiem, że musisz wypowiedzieć
jakieś zdanie w w stylu "jeżeli jest jakaś, to pewnie ma taki, czy
inny układ w horoskopie".
A co z astrologią horarną? Co w przypadku pytania o to, czy kwerent
będzie posiadał dzieci? Z tego, co się orientuję, w przypadku tej
gałęzi astrologii wielu jej adeptów powołuje się na Liliego, który
swej wiedzy innym nie skąpił i zostawił wiele dzieł na temat swojego
warsztatu. Polecam jego studium
Childbirth and Pregnacy Horary Questions.
Jakoś nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ludzie chcą wiedzieć takie
rzeczy, jak to, czy będą mieli potomstwo. Jak Twoim zdaniem powinien
na to zareagować astrolog? Co ma odpowiedzieć? Co, jeżeli pytanie o
dzieci pojawi się u astrologa horarnego? Wiem, że tu już wkraczamy
na grunt etyki, ale jestem ciekaw Twojego zdania.
Pozdrawiam
Tomasz
--
Astrologia z Astrolabium