Dodaj do ulubionych

Astrologiczny teatr

01.12.09, 11:48
Niniejsze jest odpowiedzią na dyskusję, która pojawiła się w wątku Przestroga przed astrologią. Pojawiło się tam wiele głosów, które wprowadzają zament w regułach astro-wiedzy. Znalazło się tam wiele teoretyzowania, które jest niebezpieczne dla reguł praktycznych.

Uważam, że teoretycznie, to do wszystkiego możemy dojść, a ze względu na brak możliwości falsyfikacji tych sądów, każdy z nich wydaje się być uprawniony. Mi chodzi w tym wszystkim o trzymanie się ducha astrologii, który zawarty jest w pismach tych, którymi śladami podążamy.

Na kursach dla początkujących, gdy już zostaną opisane elementy horoskopu – zodiak, planety, domy i aspekty – kursanci mają problemy z uchwyceniem różnic między tymi elementami. Spotkałem się kiedyś z analogią do teatru, która dość dobrze wyjaśnia różnice między tymi elementami.

Planety – to aktorzy, którzy występują na scenie. Jest król, królowa, posłaniec, etc...

Znaki zodiaku – to role, jakie grają aktorzy. To zespół cech, które zawarte są w danej roli. Król może być pyszny, ciekawy świata, królowa zaabsorbowana szczegółami, a posłaniec zafascynowany nowymi środkami przekazywania informacji.

Domy – to konkretne miejsca na scenie, w których znajdują się aktorzy. Król może być w kuchni, królowa w spiżarni, a posłaniec kryje się gdzieś w szafie.

Aspekty – to relacje między aktorami. Król kłóci się z królową, posłaniec króla nie lubi, ale szepce czułe słówka królowej.

Astrologię trzeba maksymalnie upraszczać a zbytnie teoretyzowanie jest pułapką, w jaką wpada umysł, który rządny jest prawdy. Zresztą takie są konsekwencje praktyki astrologicznej:

1. Zostaje zadane pytanie.

2. Szukamy sygnifikatora odpowiadającego temu pytaniu. Możemy stosować sygnifikatory ogólne lub szczegółowe, tutaj zdania od tysiącleci są podzielone (patrz krytyka sygnifikatorów ogólnych dokonana przez Cardana).

3. Gdy mamy już sygnifikator pytania to sprawdzamy jakie jest jego położenie zodiakalne i horoskopowe (położenie w domach). Na tej podstawie wnioskujemy o jego sile i cechach.

4. Potem sprawdzamy, jak inne planety działają na ten sygnifikator, na tej podstawie widzimy, jaki on jest w kontekście szerszych zależności.

************************

Co do znaków jako kolejnych faz rozwoju, co wybrzmiewa w niktórych głosach w ww. wątku, to nigdy się z tym nie godziłem i zgodzić do dzisiaj nie mogę. Może to wynika z tego, że czegoś na ten temat nie wiem, ale wydaje mi się, że tego typu myślenie grozi elitaryzacją zodiaku (jeden znak zawiera doświadczenia drugiego, a więc jest pełniejszy, czyli lepszy od drugiego), a to kłóci się z egalitarnym duchem światopoglądów filozoficzno-religijnych, które są mi bliskie i jestem wewnętrznie przekonany o ich słuszności. Tak więc jestem przekonany o tym, że nie ma pełniejszych, czy lepszych znaków zodiaku. Jeden znak zodiaku nie zawiera innych. Zodiak jest całością, a prawidłowości, jakie w nim dostrzegamy, to siatka zależności związana z biegunowością znaków, ich żywiołami i jakościami.

Reasumując: Reguły astrologii są bardzo proste i wewnętrznie spójne. Reszta to pułapki, w jakie wpada nasz umysł chcący odkryć prawdę. Moim celem jest opisywanie mych doświadczeń, bo może ktoś kiedyś uniknie pułapek, w które mój umysł wpadał.

Przeczytaj również:
1. Planety jako sygnifikatory spraw i ludzi
2. Chłonny Księżyc zabarwiany przez wszystko
3. Księżyc w Rybach nie jest skryty

Pozdrawiam
Tomasz

--
Znaki zodiaku * Ascendent
Edytor zaawansowany
  • invisible7 01.12.09, 12:56
    Muszę się z tym zgodzić. Moim zdaniem stwierdzenie, że planeta odpowiada na
    pytanie "co?", znak na pytanie "jak?", a dom na pytanie "gdzie?" to podstawa
    astrologicznej interpretacji i co najmniej zdziwiły mnie wypowiedzi, że to
    planeta zabarwia znak, a nie odwrotnie. Co do znaków jako faz rozwoju - można by
    to rozumieć tak, że archetypowy Baran jest mało rozwinięty, a Ryby to już ach i
    och, bo to najwyższy etap rozwoju. Wiem, że to w rzeczywistości nie takie
    proste, ale rzeczywiście kojarzy mi się to z założeniem, ze są znaki "lepsze" i
    "gorsze".
  • princesswhitewolf 01.12.09, 13:44
    invisible7 napisała:

    >archetypowy Baran jest mało rozwinięty, a Ryby to już ach i
    > och, bo to najwyższy etap rozwoju.

    To jest CYKL a nie linearny rozwoj gdzie uwienczeniem sa ryby i nic po tym. Wiec jest wydanie Barana jaka jest bardziej zaawansowane niz poprzedzajace go Ryby. Bo ow Baran jest w kolejnym cyklu ewolucyjnym
    Nie na darmo Weres w swojej ksiazce Homo Zodiakus opisal rozmaite fazy rozwoju Skorpiona ( pajak itd)
    Czy chcemy czy nie jeden znak nie bez powodu nastepuje po drugim, i ma to cel i sens.W progresjach to jest ladnie widoczne lekcje z jednej fazy przenosimy na faze kolejna jaka jest nastepny znaksmile
    To nie sa niezalezne od siebie fazy. Tam jest pewna ewolucja, ale na milosc boska,nie upraszczajmy tego do banalu ze Baran to prymityw a Ryby to niewatpliwie oswiecone juz sa. W realistycznym wydaniu przeciez Baran wszak moze byc charyzmatycznym wojownikiem Joanna d'Arc, a Ryby jakims anonimowym pijaczyna na rogu ulicy.
    Pamietam jak na seminarium o Fazie Raka w 1 polowie lat 90tych, Weres powiedzial iz Ambicja archetypalnego Raka jest podolac zadaniom Lwa.

    ( oczywiscie podkresle tutaj mowa o archetypach a nie indywidualnych wydaniach)
  • anahella 01.12.09, 20:10
    princesswhitewolf napisała:

    > invisible7 napisała:
    >
    > >archetypowy Baran jest mało rozwinięty, a Ryby to już ach i
    > > och, bo to najwyższy etap rozwoju.
    >
    > To jest CYKL a nie linearny rozwoj gdzie uwienczeniem sa ryby i nic po tym.

    To prawda. Słowo "cykl", które słusznie podkreśliłaś, jest kluczem do
    zrozumienia astrologii.
    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • astrolabium.pl 02.12.09, 10:06
    Princesswhitewolf:
    > To jest CYKL a nie linearny rozwoj gdzie uwienczeniem sa ryby i nic po tym.

    Anahella:
    > To prawda. Słowo "cykl", które słusznie podkreśliłaś,
    > jest kluczem do zrozumienia astrologii.

    Anno, są różne astrologie, a wśród nich i takie, które nie opierają się na cyklicznym, tylko linearnym podejściu do czasu. Cykliczność jako fundament światopoglądu astrologicznego wydaje się być w astrologii zachodnioeuropejskiej pojęciem dość młodym. Cykliczny rozwój faz zodiaku, o którym tak wiele mówi Leszek Weres, jest rdzeniem astrologii humanistycznej i w głównej mierze bazuje na koncepcjach Rudhyara. Wielce pomocne w zrozumieniu tego podejścia jest zapoznanie się ze wstępem do Domów Astrologicznych Rudhyara, którego autorem jest Rafał Prinke. Polecam zapoznanie się z całym wstępem, ale tutaj przytoczę jedynie fragment, który w naszej dyskusji jest kluczowy:

    System astrologii humanistycznej zasadza się na idei cykliczności czasu, jego powtarzalności, sięgającej swymi korzeniami najdawniejszych kosmologii, a przejętych przez Rudhyara bezpośrednio z dzieł założycielki Towarzystwa Teozoficznego – Heleny Pietrownej Bławackiej – szczególnie Doktryny tajemnej (The secret doctrine), a także z hinduizmu, do którego teozofia się odwoływała. Takie rozumienie świata jest zasadniczo różne od tradycyjnej w myśli (i astrologii) europejskiej wizji czasu linearnego, w której nic się nie powtarza, ale podlega stałemu rozwojowi. Połączenie z psychologią głębi Junga, gdzie cykliczność również odgrywa ważną rolę, i okultystyczną numerologią nawiązującą do neopitagorejskiej filozofii matematyki, dało w rezultacie wysoce symboliczny i złożony system astrologiczny, którego celem nie jest – jak w astrologii tradycyjnej – przewidywanie wydarzeń, ale stanów człowieka i etapów jego rozwoju wewnętrznego.

    Gdy do tego dołożymy definicje czasu cyklicznego i linearnego, które znajdziemy w Wikipedii, to wiele nam się może w tym temacie wyjaśnić. Znajdujemy tam następujące stwierdzenia:

    Czas cykliczny: Występuje np. w społeczeństwach rolniczych, plemiennych, w starożytności, w plemionach barbarzyńskiej Europy we wczesnym średniowieczu, zanim przyjęły one chrześcijaństwo. Czas cykliczny polega na tym, że jest postrzegany jako wciąż powracający cyklami zdarzeń na takiej zasadzie, jak pory roku. W takich społeczeństwach powszechnie uważa się, że czas zatacza koła, powracając rytmem pór roku i pojawiających się i odchodzących kolejnych pokoleń.

    Czas linearny: Przełomowe znaczenie w pojawieniu się linearnego odczucia czasu miał judaizm, który jako pierwszy system światopoglądowy nie opisywał świata jako cyklicznego, a zaczął to robić jako zmierzający do pewnych zdarzeń w przyszłości (nadejście mesjasza, restauracja Domu Dawidowego, itp.). Następnym takim przełomem było chrześcijaństwo, które ostatecznie wyprostowało czas w cywilizacji Zachodu, dzieląc go na ten przed przyjściem Jezusa Chrystusa i po nim, a także wyznaczając pewne zdarzenia docelowe: Sąd Ostateczny.

    ***************************

    REASUMUJĄC:

    1) Cykliczność i linearność czasu wynikają z założeń światopoglądowych, o których trudno jest racjonalnie dyskutować.

    2) Budując astrologię na koncepcji cykliczności siłą rzeczy zbliżamy się do astrologii humanistycznej i koncepcji Rudhyara, a tego typu astrologia jest zupełnie inna niż tradycyjna astrologia zachodnioeuropejska.

    3) W naszym kręgu kulturowym, na który tak wielki wpływ miało chrześcijaństwo, można uprawiać astrologię bazującą na linearnym podejściu do czasu, mało tego – tego typu podejście wydaje się być bliższe naszej kulturze.

    4) To, jak będziesz podchodziła do koncepcji czasu w uprawianiu astrologii będzie miało bardzo duże konsekwencje praktyczne. Opierając się na cyklach w głównej mierze jesteś zainteresowana etapami rozwoju wewnętrznego człowieka. Jak pisał Rudhyar: Astrologia nie przywiduje wydarzeń, ale fazy rozwoju osoby. Ale pamiętajmy, że istnieje również inna astrologia, która skupiona jest na przewidywaniu konkretnych zdarzeń w świecie zewnętrznym, a tego typu podejście opiera się nie na cyklach, tylko na linearnym podejściu do czasu.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Astrolabium - astrologia i horoskop * Panto: pisma rozproszone
  • princesswhitewolf 02.12.09, 11:15
    astrolabium.pl napisał:

    >Cykliczność jako fundament światopo
    > glądu astrologicznego wydaje się być w astrologii zachodnioeuropejskiej pojęciem dość młodym.

    Lubie z toba astrolabium gawedzic ale przyznam ze ten post dla mnie byl powiedzmy...zadziwiajacy.< wytrzeszcz> Rudhyara i Blawacka nie pierwsi na to wpadli ha ha ha...
    Za czasow kiedy jeszcze hasalismy po lasach z maczuga w lapie jako troglodyci juz tworzyly sie poczatki astrologii. Wtedy to zaobserwowalismy ze natura kosmosu jest cykliczna, wedruje w kolko i ze Wielkie Bostwo(Slonce) ma swoj cykl, no i cyklicznie pozera je drugie Wielkie Bostwo ( Ksiezyc)
    Cyklicznosc w astrologii jest stara jak swiat i to podstawa astrologii. Przejawem tego jest fakt iz analizujemy mandale jako KOLO a nie linie prosta - odcinek. Nawet w starym podejsciu byl to kwadrat gdzie byl ruch- cykl, a nigdy jakas linia prosta z planetami nasadzonymi na skali. Przyznam ze nie znam szkoly astrologicznej jaka nie zauwazyla ze planety poruszaja sie przez znaki cyklicznie i ze w makrowymiarze istnieje precesja slonca. Wie to kazdy kto obserwuje tranzyty czy progresje. Rozszczepione podejscie gdzie nie ma idei ewolucji swiadomosci przez kolejne fazy zodiakalne jest wynikiem takiej a nie innej wspolczesnej bedu dydatktycznego w astrologii gdzie nauczaja statycznego znaczenia faz zodiakalnych bez rownoleglego wprowadzenia elementu dynamiki- CYKLU. Astrologiczne zjawiska nie sa statyczne, sa Dynamiczne Co wiecej to jest CYKL- SPIRALA. Zalozenie jest takie ze (archetypalna) ewloucja od Barana do Ryb nie konczy sie bo zaczyna sie kolejny cykl ( pietro spirali wyzej)

    Co do historii astrologii to polecam solidne zrodla wiedzy. Wreszcie porzadnie zostala hist astrologii opisana przez Campiona
    The Dawn of Astrology: A Cultural History of Western Astrology Tom I
    History of Western Astrology Volume II: The Medieval and Modern Worlds TomII

    dalsze tomy w przygotowaniusmile
    dr. Nicolas Campion prowadzi wydzial kosmobiologii gdzie mozna zrobic w dziedzinie astrologii magistra( MA) czy doktorat ( pHd) na University of Wales
    http://www.lamp.ac.uk/sophia/ma.html
  • princesswhitewolf 02.12.09, 11:24
    *Rudhyar
  • astrolabium.pl 02.12.09, 11:57
    Renata (Princesswhitewolf)

    Wszystko, co miałem do powiedzenia w tej sprawie, zostało dokładnie wyłożone w mojej wcześniejszej wypowiedzi. Przeczytaj ją uważnie kilka razy i zastanów się nad tym.

    Czytając to miej na uwadze trzy rzeczy:

    1. Mówiąc o kulturze zachodnioeuropejskiej mam na myśli to, co zaczęło się w starożytnej Grecji, a nie czasy kiedy -- jak to nazwałaś -- hasaliśmy z maczugą po lasach.

    2. Cykliczność vs linearność czasu to światopogląd, na temat którego trudno jest racjonalnie dyskutować, gdyż z definicji: jego zasadność wyznaczana i oceniana jest nie poprzez obiektywne i ogólne standardy, lecz poprzez indywidualną jednostkę ludzką, orzekającą o jego przydatności/nieprzydatności dla realizacji konkretnych działań.

    3. Rozumiem, że możesz być bardzo mocno emocjonalnie związana ze szkołą astrologii humanistycznej Leszka Weresa -- masz do tego prawo. Niemniej pamiętaj również, że są inne szkoły astrologiczne, dla których cykliczność nie jest czymś fundamentalnym, mało tego -- które budują swoje systemy na na linearnym podejściu do czasu. Bardzo wyraźnie pisał o tym Prinke w cytowanym przeze mnie fragmencie.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    PS. Nie musisz odpisywać na każdy mój post, gdyż habituacja mi się powoli na Ciebie włącza, a chciałbym jednak niekiedy posłuchać tego, co masz do powiedzenia, i rzeczowo z Tobą pogawędzić.

    --
    Znaki zodiaku * Ascendent
  • princesswhitewolf 02.12.09, 12:12
    Tomku bede odpisywac na kazdy post jaki do mnie zaadresujesz bo jestem grzecznasmilei odpowiadam zawsze. Jesli nie chcesz odpowiedzi- nie odpisujsmile))

    Jesli chodzi o mnie mozesz zapoczatkowac szkole astrologii odcinajaca sie od podst zjawiska w astrologii jaka jest cyklicznosc i masz pelne prawo do tego. Absolutnie! Takiej szkoly nie znam jeszcze ani jej konkretnych reprezentatntow wiec bedziesz nowatorski i tym bardziej wieksze pole do popisu w obalaniu dogmatu astrologii pt Cyklicznoscsmile. Dyskursy: czemu horoskop jest to okregiem- mandala a nie linearna centymetrowa beda jak najbardziej zasadnesmile

    bardzo mocno emocjonalnie związana ze szkołą astrologii humanistycznej Leszka Weresa
    a gdzie tam...no u Weresa bywala kiedys, ( ani ziebi ani parzy, dobre poczatki i chwala Weresowi za odwalenie kawala dobrej roboty) bywalam tez wtedy u Zylbertala, jak rowniez bywam w Astrological Association of GB , londynskiej lozy astrologicznej i co najwazniejsze w w www.cpalondon.com i w ogole jesliz czyms najbardziej sympatyzuje to z tym ostatnim, szkola Liz Greene, ale nie tylko. Rozwiniety czlek nie jest podczepiony pod jednego guru a wielu slucha. Pozdrawiam Cyklicznie
  • princesswhitewolf 02.12.09, 11:59
    astrolabium.pl napisał: Przełomowe znaczenie w pojawieniu się linearnego odczucia czasu miał judaizm, który jako pierwszy system światopoglądowy nie opisywał świata jakocyklicznego, a zaczął to robić jako zmierzający do pewnych zdarzeń w przyszłoś ci (nadejście mesjasza, restauracja Domu Dawidowego, itp.).


    Judaistyczna wizja swiata owszem rownie wazna jak i kazda inna filozofia.Tylko ze judaizm nijak sie ma do astrologii. A tu o Astrologii mowa.Ta religia w 90% byla niechetna analizom zjawisk astrologicznym
    en.wikipedia.org/wiki/Jewish_views_of_astrology
  • princesswhitewolf 02.12.09, 12:13
    patrze na ta strone w wikipedii o astrologii i zastanawiam sie nad tym zdjeciem Kola-Cyklu
  • princesswhitewolf 03.12.09, 10:33
    anahella napisała:

    > Ok, to wyjmij pojęcie cyklu z astrologii. Co z tego zostanie?

    tez sie zastanawiam. Przeciez to podstawa astrologii...
  • astrolabium.pl 03.12.09, 17:20
    > Ok, to wyjmij pojęcie cyklu z astrologii. Co z tego zostanie?

    A astrologia horarna?
  • princesswhitewolf 03.12.09, 18:36
    astrolabium.pl napisał:

    > A astrologia horarna?

    no skoro tylko chcesz sie opierac na analizie natalnego i horarnej...
    i odciac od wszelakich tranzytow, progresji czy dyrekcji i wszelakiej idei dynamiki w horoskopie to oczywiscie masz pelne prawo. Niektorzy ludzie wola statyczna wizje i kontrole.
    a tak a propos to ja do horarnej ( i harmonicznej) jeszcze sie nie przekonalam. Nie wykluczone ze i to kiedys sie zmieni. Po prostu jeszcze sie nie sprawdzilo mi nic na tej podstawie co mi "wrozono" bo to dla mnie rodzaj wrozb, ale ostatnio czytalam Beaty Kibil artykul o horarnej i byl ciekawy. Musze sie z nia umowic moze mnie zarazi...
  • hypokaimenon 03.12.09, 12:51
    astrolabium.pl napisał: "Ale pamiętajmy, że istnieje również inna astrologia, która skupiona jest na przewidywaniu konkretnych zdarzeń w świecie zewnętrznym, a tego typu podejście opiera się nie na cyklach, tylko na linearnym podejściu do czasu".
    .
    .
    .
    Czy mógłbyś pokrótce wyjaśnić na czym polega przewaga "linearnego podejścia do czasu" w kwestii przewidywania przyszłości, nad podejściem cyklicznym?
    Innymi słowy - co sprawia, że łatwiej jest przewidywać zdarzenia w świecie zewnętrznym stosując podejście linearne?
  • princesswhitewolf 03.12.09, 13:03
    Nawet gdybysmy zalozyli absurdalnie ze nie istnieje cykl planetarny i planety nie zataczaja kola, a astrologia bylaby kilkunastocentymentrowym odcinkiem gdzie ok 0 bylby Baran, a ok 12 bylyby Ryby, ( i dalej nicosc czy co tam...) to nadal linearnosc zaklada nastepstwo jednego po drugim i w zwiazku z tym ewolucje znakow.
    Linearnosc to nastepstwo jednego po drugim a wiec i ewolucja,
    transformacja. 1 + 1 daje 2 wiec liczba 2 jest ewolucja jedynki na wyzszy poziom z dodatkiem. 2 nie jest pozbawiona jedynki. Zawiera jej dwukrotnosc itd itd. Kazdy nastepny poziom wnosi wielokrotnosc ( wiec rosnie, ewoluuje)

    Nawet jesli zalozymy dziwna teorie, ze w astrologii nie ma ewolucji to nie mozemy mowic o jakiejs linearnosci bo gdzie linearnosc tam zwiazek przyczynowy i jest ewolucja ale o zestawie nie zwiazanych ze soba w jakikolwiek sposob znakow zodiaku gdzie jeden nie wynika z ewolucji drugiego.


  • invisible7 03.12.09, 13:32
    princesswhitewolf napisała:

    > Nawet gdybysmy zalozyli absurdalnie ze nie istnieje cykl planetarny i planety n
    > ie zataczaja kola, a astrologia bylaby kilkunastocentymentrowym odcinkiem gdzie
    > ok 0 bylby Baran, a ok 12 bylyby Ryby, ( i dalej nicosc czy co tam...) to nada
    > l linearnosc zaklada nastepstwo jednego po drugim i w zwiazku z tym ewolucje zn
    > akow.
    > Linearnosc to nastepstwo jednego po drugim a wiec i ewolucja,
    > transformacja. 1 + 1 daje 2 wiec liczba 2 jest ewolucja jedynki na wyzszy pozi
    > om z dodatkiem. 2 nie jest pozbawiona jedynki. Zawiera jej dwukrotnosc itd itd.
    > Kazdy nastepny poziom wnosi wielokrotnosc ( wiec rosnie, ewoluuje)
    >
    > Nawet jesli zalozymy dziwna teorie, ze w astrologii nie ma ewolucji to nie mo
    > zemy mowic o jakiejs linearnosci bo gdzie linearnosc tam zwiazek przyczynowy i
    > jest ewolucja ale o zestawie nie zwiazanych ze soba w jakikolwiek sposob zn
    > akow zodiaku gdzie jeden nie wynika z ewolucji drugiego.

    >


    Abstrahując już od kwestii linearności. Co do ewolucji lub jej braku - widzę
    znaki jako powiązane ze sobą aspektami, żywiołami i jakościami, natomiast nie
    umiem zgodzić się z poglądem, że jeden znak wynika z drugiego (bezpośrednio go
    poprzedzającego) i jest następnym etapem w ewolucji. Ponieważ to by się właśnie
    sprowadzało do tego, o czym pisałam poprzednio - że Baran jest pierwszym,
    najniższym etapem rozwoju, a Ryby najwyższym, przy czym rozwinąwszy się z 11
    pozostałych znaków powinny w konsekwencji jednoczyć w sobie wszystkie ich cechy.
    Tymczasem nie wydaje mi się, żeby tak było. Owszem, mają coś wspólnego z
    pozostałymi znakami wodnymi, są po opozycji przewagą dla Panny, ale z takim np.
    Wodnikiem nie mają nic wspólnego. A jak z pozostałymi znakami? Trudno mi sobie
    wyobrazić, by Rak był wyższym etapem rozwoju Bliźniaka, Lew wyższym etapem
    rozwoju Raka itp. Poza tym wracamy tu do punktu wyjścia dyskusji - zakładanej
    nierównosci znaków. Skoro znaki są sobie równe i jednakowo wartościowe, powinny
    być odrębne, co najwyżej połączone pewnymi wspólnymi cechami lub stanowiące pary
    przeciwieństw.
  • princesswhitewolf 03.12.09, 15:14
    invisible7 napisała:
    przy czym rozwinąwszy się z 11
    > pozostałych znaków powinny w konsekwencji jednoczyć w sobie wszystkie ich cechy


    ewolucja to tez transformacja wartosci i zmienienie ich oblicza na podst kombinacji wielu doswiadczen. Niekoniecznie jest to jakis wor tych samych elementow ale przetransformowanych.
    Czy analizujesz tez progresje prymarne? No tam bez idei ewolucji ani rusz.
  • princesswhitewolf 03.12.09, 15:44
    Horoskop natalny jest najbardziej aktualny w mlodosci.Czyli juz nie jestes ta sama osoba jaka bylas majac 17 lat. Wiele cie zycie juz nauczylo. Gdyby astrologowie tylko wydawali prognozy w oparciu o horoskop natalny i to w wersji statycznej, to taka sama analiza dotyczylaby 17 latki i 70 latki. A przeciez wiadomo ze czlowiek sie zmienia. Swiadomosc czlowieka ewoluuje z wiekiem co nie podlega watpliwosci wraz z tranzytami ( jedni zmieniaja sie mniej inni bardziej ale mimo wszystko tak). Ta ewolucje pokazuja tez progresje.
    Nasz uklad natalny ma pewna ukryta dynamike pozycje planet w a aspektach sie zblizaja albo oddalaja. W dziecinstwie mozesz bardziej odczuwac kwadrat Urana z Wenus a poniewaz jest to Separacyjna kwadratura wiec z wiekiem bedzie mniej dokuczliwa. I odwrotnie, niektore si eprzyblizaja
    W przypadku wartosci reprezentowanych przez Ksiezyc jest to szczegolnie widoczne ze wzgl na jego szybkosc.
  • astrolabium.pl 03.12.09, 17:03
    > Gdyby astrologowie tylko wydawali prognozy w oparciu o horoskop
    > natalny i to w wersji statycznej, to taka sama analiza
    > dotyczylaby 17 latki i 70 latki.

    Prognozy długoterminowe -- odpowiedzi na pytania o dzieci, małżeństwo, możliwość stałego osiedlenia się za granicą -- mogą być wydawane na podstawie samego horoskopu urodzeniowego. Mało tego -- wydaje się, że jest to w takim przypadku o wiele skuteczniejsze niż korzystanie z tranzytów, które dość dobrze sprawdzają się w przypadku prognoz średnioterminowych i krótkich. Są różne techniki, które na bazie samego horoskopu urodzeniowego pozwalają określić czas zaistnienia różnych sytuacji w życiu zainteresowanego.

    Tom.

    --
    Kurs astrologii * Interpretacje astrologiczne
  • princesswhitewolf 03.12.09, 18:26
    astrolabium.pl napisał: Mało tego -- wydaje się, że jest to w takim przypadku o wiele skuteczniejsze niż korzystanie z tranzytów

    Ooo wrociles. Dobrze bo zaczynalam tesknic he he.. Nikt nie pisze ze tranzyty sa wazniejsze od horoskopu natalnego. Nie o tym mowa. Tu mowa czym jest ewolucja i jak ja widac w astrologii i dlatego pisze o tranzytach i progresjach.
    Przyznam ze nie nigdy wpadlabym na pomysl porownywania wyzszosci analiz prognostycznych z horoskopu natalnego z tranzytami. Przeciez to OCZYWISTE ze ZAWSZE wychodzi sie od natalnego i od niego zaczynabo tam jest pewien potencjal, zarodek przyczynowy na cale zycie. A tranzyty w kontekscie danej osoby zawsze sa rozwazane w stosunku pozycji urodzeniowej przeciez ( albo progresywnej). Czym sa tranzyty jak nie spojrzeniem na uklady aktualnego nieba w porownaniu z horoskopem natalnym? Przeciez jedno bez drugiego nie istnieje.
    Poczatkujacy zawsze ucza sie analizy horoskopu natalnego. To dluga i wazna szkol, Ale jesli juz ktos nie uwaza sie za poczatkujacego to warto poczytac wiecej i spojrzec na niebo czasem tez i zobaczyc co tam aktualnie sie dzieje.
  • astrolabium.pl 03.12.09, 18:33
    > Czy mógłbyś pokrótce wyjaśnić na czym polega przewaga "linearnego podejścia do
    > czasu" w kwestii przewidywania przyszłości, nad podejściem cyklicznym?

    Nie oceniałem i nie pisałem o tym, że jakieś podejście ma przewagę nad drugim. Ale w odpowiedzi na Twoje pytanie odpowiem tak:

    N-----------M--D-------B---D------K--W-----------------------------Ś

    Gdzie:

    N - narodziny
    M - małżeństwo
    D - dziecko
    B - sukces biznesowy
    K - kochanka i kryzys małżeństwa
    W - wypadek samochodowy
    Ś - śmierć

    Taką astrologię chciałbym uprawiać i wierzę, że to jest możliwe. Ludzie zapisując się na wizytę u astrologa chcą słyszeć o konkretach a nie o fazach rozwoju wewnętrznego. Tak było kiedyś, tak jest teraz i tak pewnie będzie. (Nawiązuję tu do słów Rudhyara: Astrologia nie przywiduje wydarzeń, ale fazy rozwoju osoby.)

    > Innymi słowy - co sprawia, że łatwiej jest przewidywać zdarzenia
    > w świecie zewnętrznym stosując podejście linearne?

    Konkretne wydarzenia w świecie zewnętrznym trudniej jest przewidzieć niż fazę rozwoju osobowości. Ale wiem, że pytasz o coś innego.

    Wg mnie cykliczność zakłada powtarzalność pewnych sytuacji. Ile konkretnych wydarzeń typu: narodziny dziecka, śmierć matki, małżeństwo, czy osiedlenie się na stałe za granicą, dzieje się w Twoim życiu cyklicznie? Nie sądzę, by podejście cykliczne było w stanie coś takiego wychwycić. Jeżeli prawdą jest -- o czym mówią wedyjczycy -- że dane jest nam zaznawać jedynie około 7 stanów emocjonalnych, to wydaje się, że podejście cykliczne mówi właśnie o emocjach, a nie o konkretnych wydarzeniach. Emocja, jaka towarzyszyła Panu X przy postawieniu nogi na obcej ziemi, może być analogiczna z tą, gdy pierwszy raz przekroczył bramy uniwersytetu. Tak więc nasze nastawienie i to, co odczuwamy podczas różnych zdarzeń, może być cykliczne -- z tym się zgodzę. Ale już konkretne kardynalne zdarzenia z naszego życia, które lokują się na osi czasu między narodzinami i śmiercią, takie nie są.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Znaki zodiaku * Ascendent
  • princesswhitewolf 03.12.09, 18:47
    N - narodziny
    M - małżeństwo
    D - dziecko
    B - sukces biznesowy
    K - kochanka i kryzys małżeństwa
    W - wypadek samochodowy
    Ś - śmierć

    tak malo? i nic wiecej?? tylko tyle zmiennych do wyboru w zyciu jest?
    wiesz, kazdy astrolog aspiruje tylko do konkretow i faktow ale ilu sie to udaje w 100%? Osobiscie nie spotkalam jeszcze astrologa jaki mi by powiedzial od poczatku do konca fakty jakie sie potem wydarzyly. A wierz mi niejedna slawa mi stawiala astro Badzmy realistami ....Cos kolo trafiali w najlepszym przypadku...
    Mnie tam interesuja fazy rozwojowe i osoby jakim stawiam horoskop - tez. Nie jestem zawodowa wrozka i robie to z czystej przyjemnosci. Astrolog to nie jasnowidz.

    Nawiązuję tu u do słów Rudhyara: Astrologia nie przywiduje wydarzeń, ale fazy rozwoju osoby.

    no toz ten cytat Rudhyuara jest o ewolucji swiadomosci ( rozwoj osoby) jak jasna ch..l.rka!

    >czy osiedlenie się na
    > stałe za granicą, dzieje się w Twoim życiu cyklicznie?


    taaa... calkiem cyklicznie u mnie. Emigrowalam kilka razy i to jak Pluton robil jakis wazniejszy ruch. Jak Pluton wlazl na Neptuna kolo asc w Strzelcu ( Pluton natalnie w 9 domu mam) to wyjechalam do Szwecji, Jak wlazl na asc to do UK. Jak stanal na przeciwko Saturna to wyjechalam do USA, jak stanal na przeciwko Wenus to wrocilam do UK. No prawie z zegarkiem w reku. Mam jeszcze jedna taka kolezanke co tez tak ja nosilo jak dotad.
  • astrolabium.pl 03.12.09, 19:29
    > Nie jestem zawodowa wrozka i robie to z czystej przyjemnosci.

    W tym wątku napisałaś:

    > moi klienci odczuwaja wiele pokoleniowych tranzytow

    Możesz mi to wyjaśnić, bo widzę tutaj sprzeczność. Brałaś kiedyś pieniądze za stawianie horoskopu?
  • princesswhitewolf 03.12.09, 22:51
    nigdy Tomaszku!

    Chlopie no cos ty, ja zawodowo w fizyce "robie", z astrologii to ciezko wyzyc, a ja z Jowiszem w 2 domu w Kozle mam wymagania przeciezsmile))

    uzylam slowa "klienci" w skrocie, odnoszac sie do kilku setek babiszonkow i ich mezow jakich mam w swojej bazie danych, jacy sa moimi znajomymi, znajomymi znajomych i przyjaciolmi tudziez rodzina a jakim analizuje horoskopy zupelnie za friko, no czasem przyniesie kto smaczne ciasto, albo bombonierke. Ja mam silne bliznieta i silna potrzebe "babiszonstwa" czyli towarzysko sie udzielam. Przeciez nie bede ich nazywac "pacjenci"
  • princesswhitewolf 01.12.09, 14:11
    invisible7 napisała:
    >co najmniej zdziwiły mnie wypowiedzi, że to
    > planeta zabarwia znak, a nie odwrotnie.

    No to juz z tym zabarwianiem znaku to slowa Pana Tomasza byly i jego interpretacja i Jego slowa. Ja napisalam wyraznie ze
    Ryby z przebywajacym w nich Ksiezycem sa nieco inne w realizacji od archetypalnych Ryb. Bo gdy mowimy o archetypalnych Rybach to odwolujemy sie do pozycji Slonce w Rybach Maja dodatek rytmicznosci Ksiezyca. Ksiezyc w rybach to nie to samo co Slonce w Rybach. Wychodzac jak napisalas od Planet to zwaz ze jednak Ksiezyc to nie Slonce

    a ze to Pan Tomasz podsumowal tak a nie inaczej to juz jego sprawa
  • princesswhitewolf 01.12.09, 13:35
    Po co nowy watek, skoro tam dyskusja sie toczy juz na ten temat gdzie indziej? Ale OK. rozumiem ze uwazasz iz temat byl niezauwazony przez wielu i warto by inni sie przylaczyli do dyskusji tez, a zakladanie nowego watku uczyni to bardziej widocznym.

    astrolabium.pl napisał:

    >Reguły astrologii są bardzo proste i wewnętrznie spójne

    Gdyby tak faktycznie bylo to by kazda jeda predykcja astrologiczna konczyla sie sukcesem i wszystko by sie sprawdzalo. A jednak tak nie jest i rozmaicie bywa z tym sukcesem. Z pewnoscia astrolog nieomylny jak sie takowy pojawi to bedzie najbogatszym czlowiekiem swiata.

    Choc astrologia zachodnia ma wspolne mianowniki to jednak sa ROZNE SZKOLY. Nie dotyczy to tylko ciebie versus moich pogladow, ale astrologow na calym swiecie. Np. Na francuskim podworku: Patrice Guinard i popierajacy jego od dawna scieraja sie ze szkola pogladowa Andre Barbaulta. Na anglosaskim podworku jeszcze wiecej takich roznic w pogladach. Wielu nie zgadza sie z powrotem do tradycji sredniowiecza jakie Rob Hand w pozniejszej fazie swojego zycia propaguje. Na polskim podworku w Astrologii Samoswiadomosci, Jozwiak napisal iz wg niego Uran nie wlada Wodnikiem. Wielu sie z nim nie zgadza. Ma Jozwiak pelne prawo do wlasnej opiniismile Wymieniac takowych roznic mozna calymi godzinami.

    Astrologiczne szkoly roznia sie zasadniczo czasem w podstawowych zalozeniach www.bobmarksastrologer.com/skeptics.htm

    nic na to nie poradzisz ze jedni widza ewolucje jakas od Baran do Ryb, a inni widza to jako niepowiazane ewolucja odrebne znaki. To sa odrebne szkoly astrologiczne.

    Kazdy zwolennik jakiejs tam astrologicznej szkoly uwaza ze jego metoda jest TA WLASCIWA ( i nie dotyczy to tylko astrologii, ale kazdej dziedziny w zasadzie).

    Jesli ktos mysli ze juz w zadne pulapki umyslu nie wpadnie i jego warsztat astrologiczny jest ten jedyny i wlasciwy to WLASNIE JEST W PULAPCE. Takich pulapek, bledow myslenia bedziemy miec pelno jeszcze w zyciu- jestem pewna wszyscy bez wyjatkusmile)))

    Astrologii uczymy sie cale zycie.
  • astrolabium.pl 01.12.09, 14:31
    Panto: Reguły astrologii są bardzo proste i wewnętrznie spójne

    > Gdyby tak faktycznie bylo to by kazda jeda predykcja astrologiczna
    > konczyla sie sukcesem i wszystko by sie sprawdzalo.

    Reguły meteorologii, czy giełdowej analizy technicznej, również są bardzo proste i wewnętrznie spójne. Mimo tego nie każda tego typu predykcja kończy się sukcesem. Innymi słowy nie mieszajmy dwóch rzeczy: reguł pieczenia ciasta z tym, jak to ciasto komu wyjdzie.

    > Choc astrologia zachodnia ma wspolne mianowniki to jednak sa ROZNE SZKOLY.

    Wiem, że są różne szkoły. Szanuję poglądy tych szkół. Mimo, że Zawadzki i Jóźwiak reprezentują inne podejście do astrologii, to szanuję ich obu i rozumiem jakie są podstawowe założnia pięknych systemów, które tworzą.

    > nic na to nie poradzisz ze jedni widza ewolucje jakas od Baran do Ryb, a inni
    > widza to jako niepowiazane ewolucja odrebne znaki. To sa odrebne szkoly astrologiczne.

    Wiem, że to są odrębne szkoły i trudno tutaj prowadzić dyskusję, gdyż ociera się to o światopogląd, na temat którego trudno racjonalnie dyskutować. Niemniej mam prawo wyrazić moje zdanie w tym temacie. Nie oceniam innych, jedynie wykładam moje argumenty. Przede wszystkim przedstawiam niebezpieczeństwa, jakie moim zdaniem kryją się za ww. podejściem. Czytający ocenią, wyciągną z tego wnioski, może komuś się to przyda w dalszych poszukaniach. Może również być tak, że znajdzie się tu ktoś, kto mi to dokładniej wyjaśni i pozwoli zrozumieć to obce mi podejście.

    > Kazdy zwolennik jakiejs tam astrologicznej szkoly uwaza
    > ze jego metoda jest TA WLASCIWA

    Mylisz się, nie każdy. Nie twierdzę, że mój sposób uprawiania astrologii jest jedynie słuszny i prawdziwy. Znam inne podejścia, które szanuję i które wiele wnoszą do moich poszukiwań. Staram się przede wszystkim być uczciwy wobec reguł wnioskowania. Gdy ktoś pyta mnie, czy ma zająć się astrologią, czy nie, czy ma stosować szkołę Zawadzkiego, czy Jóźwiaka, to mówię mu, że każda z tych astrologii jest piękna, a ja nie mogę podjąć decyzji za kogoś, gdyż każdy uprawia taką astrologię, jaki ma horoskop.

    > Jesli ktos mysli ze juz w zadne pulapki umyslu nie wpadnie
    > i jego warsztat astrologiczny jest ten jedyny i wlasciwy
    > to WLASNIE JEST W PULAPCE.

    Jak już pisałem. Tezy moje nie roszczą sobie prawa do jedynie obowiązującej słuszności. Nie tworzę szkoły, nie twierdzę, że zostałem oświecony, nie szukam uczniów. Jedyne co robię, to przedstawiam moje argumenty, do czego mam prawo. Wiem, że są tacy, do których to trafi, ale też tacy, którzy pójdą inną drogą. Są również i tacy, którzy zupełnie odrzucą astrologię. Ich również będę szanował za decyzję i będę pełen podziwu za odwagę konwertyty, która skazuje na chłód samotności.

    Leszek Kołakowski pisał, że wyższością kultury zachodnioeuropejskiej nad innymi kulturami jest to, że nasza kultura ma świadomość własnych niedociągnięć i ułomności, a do tego poddaje się nieustającej krytyce. To twierdzenie przyświeca mi w uprawianiu astrologii. Nie chcę tworzyć jedynego słusznego systemu -- Zodiak jest na tyle pojemny, że starczy go dla wszystkich!

    Reasumując: 1) Rozmawiajmy o astrologii, prezentujmy różne podejścia, szanujmy patrzących inaczej. 2) Tylko głupota nie zna wątpliwości. 3) Praktyczną wiedzę astrologiczną zdobywa się przez doświadczenie, a nie przez astro-spekulacje.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Znaki zodiaku * Ascendent
  • princesswhitewolf 01.12.09, 14:51
    Wielosc szkol jednak wskazuje ze reguly astrologii nie sa tak oczywiste i spojne
    skoro wokol nich tyle kontrowersji i odmiennych pogladow w kazdym jednym zakresie.
    Jesli ciasto nie wychodzi to receptura na nie nie jest adekwatna. Wszyscy
    astrologowie szukamy tych sprawdzajacych sie regul, recepturysmile
  • astrolabium.pl 01.12.09, 15:10
    > Wielosc szkol jednak wskazuje ze reguly astrologii nie sa tak
    > oczywiste i spojne skoro wokol nich tyle kontrowersji i odmiennych
    > pogladow w kazdym jednym zakresie.

    Podstawowe pytanie, jakie powinien sobie zadać ktoś, kto od kilku lat zajmuje się astrologią: Na jakich zasadach działa astrologia? To wydaje mi się obecnie kluczem otwierającym drzwi do zrozumienia dlaczego tak, a nie inaczej w tym temacie się dzieje.

    > Jesli ciasto nie wychodzi to receptura na nie nie jest adekwatna.

    Jest wiele innych powodow, dla których ciasto mogło nie wyjść. Popsuty piekarnik, zbyt czyste ręce, wolicjonalne rozrzewnianie serca podczas ugniatania, czy być może ciasto nie urosło, bo Księżyc był w fazie ubywania. Zresztą dopuszczam taką możliwość, że to, że reguły astrologiczne nie działają może być wynikiem tego, że astrologia po prostu nie działa. Miejmy odwagę intelektualną by spojrzeć na to z takiej perspektywy! Poza tym wróćmy do kluczowego pytania: Na jakich zasadach działa astrologia? - to jest klucz, tak mi się przynajmniej obecnie wydaje.

    Narka...

    --
    Kurs astrologii * Interpretacje astrologiczne
  • astrolabium.pl 01.12.09, 15:34
    > Jesli ciasto nie wychodzi to receptura na nie nie jest adekwatna.

    Zresztą tutaj musimy ciągle pamiętać, że w obrębie dyskursu astrologicznego są w tym temacie dwa podejścia:

    1. Nie każdy astrologii może się nauczyć, gdyż zależy to od indywidualnych predyspozycji zawartych w horoskopie. Tego typu podejście wydaje się być bliskie Zawadzkiemu, który w swoim Astrologu opisuje czułe punkty w horoskopie astrologa. Tego typu podejście jest również bliskie temu, co znajdujemy w Centiloquium, którego autorstwo przypisuje się Ptolemeuszowi. Chodzi o ten fragment, że tylko natchnieni przez bóstwo potrafią przepowiadać szczegóły. (Na dobrą sprawę to podejście "natchnienia przez bóstwo" mogłoby być 3 rodzajem podejścia, ale upraszczajmy...)

    2. Astrologii może nauczyć się każdy, kto poświęci na to wystarczającą ilość czasu. Wydaje się, że tego typu podejście bliskie jest Jóźwiakowi. On, mimo że szamanem jest, to do astrologii podchodzi w iście naukowy sposób.

    ***************************

    Wydaje się również, że te dwa różne podejścia do astrologii wynikają z innej odpowiedzi na pytanie: Na jakich zasadach działa astrologia? Stanowisko Jóźwiaka znam, bo się o to kiedyś pytałem. Mówił, że wierzy w to, że astrologia działa na zasadach naukowych, czyli przyczynowo-skutkowych, a reguły te kiedyś zostaną odkryte. Nie pytałem się o to Zawadzkiego, ale domyślam się, że On będzie uważał, że o możliwości zgrabnej interpretacji horoskopu będą mówiły osobiste predyspozycje osoby interpretującej. Zresztą po lekturze jego Astrologa takie wnioski nasuwają się same.

    ****************************

    Wracając do pytania: dlaczego ciasto nie wyszło? Wiele tutaj zależy od tego, jak odpowiadasz sobie na pytania o zasady działania astrologii. Jeżeli zbliżasz się myśleniem do Jóźwiaka (Weres chyba podobny jest w tym względzie -- proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę), to będziesz mówiła, że zastosowałaś złe reguły do pieczenia ciasta i musisz te reguły dopracować. Jeżeli będziesz myślała w sposób zbliżony do Zawadzkiego, to powiesz, że ktoś nie ma predyspozycji zapisanych w horoskopie do tego, by piec pyszne ciasta.

    Tak to widzę...

    Pozdrawiam
    Tomasz


    --
    Astrolabium - astrologia i horoskop * Panto: pisma rozproszone
  • princesswhitewolf 01.12.09, 15:49
    Tak naprawde fakt ze ktos ma pozycje planet wskazujace na to iz nadaje sie na dobrego astrologa nie jest gwarantem iz takowym bedzie.

    Wszystko w zyciu trzeba z teorii przeniesc do praktyki. A ta tutaj jest sprawdzian oczywisty: Sprawdza sie- nie Sprawdza sie. Proste.
  • astrolabium.pl 01.12.09, 16:07
    > Tak naprawde fakt ze ktos ma pozycje planet wskazujace na to iz nadaje sie na
    > dobrego astrologa nie jest gwarantem iz takowym bedzie.

    Logika -> warunek konieczny i warunek wystarczający.

    > A ta tutaj jest sprawdzian oczywisty: Sprawdza sie- nie Sprawdza sie.

    Pytam retorycznie: Co się sprawdza czy nie sprawdza? Mogą być dwie możliwości:

    1. Sprawdza się jakaś reguła, która jest intersubiektywnie sprawdzalna (jedno ze współczesnych kryteriów rozróżniania zdań naukowych).

    2. Sprawdza się werdykt astrologa, który zostaje wydany na podstawie różnych reguł, ale werdykt ten nie jest intersubiektywnie sprawdzalny i powtarzalny (nie jest to zdanie naukowe).

    Nasze podejscie w tym temacie zależy od odpowiedzi na pytanie, na jakich zasadach działa astrologia, do czego będę uparcie wracał, a potrzebę zadania tego pytania promował.

    Narka...

    --
    Astrolabium - astrologia i horoskop * Panto: pisma rozproszone
  • princesswhitewolf 01.12.09, 16:16
    No przeciez cala astrologia polega na szukaniu obiektywnych regul jakie w subiektywnym wydaniu maja sie sprawdzac.

    Jak to co ma sie sprawdzac? Przepowiednia, Prognoza. I nie ogolnikowa ale im bardziej szczegolowa tym bardziej warta punktacji
    Dla mnie sprawa jest prosta: Astrolog czy Wrozka powiedziala cos co sie zdarzylo albo i nie. Jesli trafi chociaz w 50% to i tak uwazam ze to niekiedy sukces jesli nie miala danych do dedukcji.
  • uranicznaluna 01.12.09, 16:09
    Ale czy myślenie o predyspozycjach zapisanych w horoskopie urodzeniowym nie
    zmierza do fanatyzmu? Nie ma przecież jednej receptury na dobrego astrologa, ani
    na żaden inny twór. Czy metodą sprawdzania tego nie powinna być skuteczność?
    (ale tą też, można obalać przyjmując różne miary jej skuteczności). Może to jest
    połączenie jednego z drugim? Wiedzy, którą trzeba wchłonąć, bo to jazda
    obowiązkowa, jak elementarz i dalsze tomy encyklopedii + "natchnie", czyli
    inaczej intuicja, zdolność odbioru całościowego... Bez jednego i drugiego
    składnika nie da rady. Przypomina mi to teorię o tym, że rysować może nauczyć
    się każdy, malarstwo, wyczucie koloru, to jest już dar.

    Agnieszka
  • astrolabium.pl 01.12.09, 16:34
    Witaj Agnieszko!

    > Ale czy myślenie o predyspozycjach zapisanych w horoskopie
    > urodzeniowym nie zmierza do fanatyzmu?

    Nie do końca zgodzę się, że chodzi tutaj o fanatyzm. Nie rozumiem tego w tym kontekście i nie patrzę na to w ten sposób. Bardziej by mi pasował termin 'fatalizm', ale nie wiem, czy o to Ci chodziło.

    Z praktyki astrologicznej wiem, że osoby przed 30. przychodzą by spytać się astrologa do jakiego zawodu zostali predysponowani. Kim są, dokąd zmierzają. Zobacz, dyskurs astrologiczny dość często odwołuje się do wrodzonych predyspozycji. Jeżeli go z tego ogołocimy, to cóż innego nam pozostanie? Analiza notowań giełdowych? - nie chcę się tym zajmować, bo moje myśli nie krążą wokół pieniędzy czy kataklizmów, w centrum mojego zainteresowania jest Człowiek!

    > Czy metodą sprawdzania tego nie powinna być skuteczność?

    Jak już pytałem retorycznie: skuteczność reguł, czy werdyktów?

    > "natchnie", czyli inaczej intuicja, zdolność odbioru całościowego...

    Słyszałem o werdykcie Zawadzkiego, który na podstawie zaćmienia Słońca padającego na VII dom klientki wydał prognozę, że wyjdzie za mąż za niewidomego mężczyznę. To nie jest reguła, a bynajmniej tutaj przedstawiona może być narażona na ostrza krytyki. Niemniej powinniśmy być pełni podziwu dla jego umiejętności odczytywania znaków, które kryją się w złożonym symbolu jakim jest horoskop. Wydaje mi się, że jego werdykt zawierał dwa elementy:

    1. Był spójny z systemem astrologicznym, który prezentuje.

    2. To był bardzo dobry - jak to nazywam - "strzał", którego wyrażenie wiele wspólnego ma z natchnieniem.

    Nie wiem, jakie były dalsze losy tej prognozy niemniej piszę o niej, gdyż wydaje mi się, że skoro otworzyło mi to oczy na sposób wnioskowania astrolologicznego, to pewnie znajdą się tu tacy, którym się to przyda.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Znaki zodiaku * Ascendent
  • princesswhitewolf 01.12.09, 16:52
    astrolabium.pl napisał:
    Słyszałem o werdykcie Zawadzkiego, który na podstawie zaćmienia Słońca padającego na VII dom klientki wydał prognozę, że wyjdzie za mąż za niewidomego mężczyznę

    a wyszla za takowego niewidomego?? No bardzo wazne losy tejze przepowiedni. Tak sie sprawdza warsztat astrologa: po trafnosci
  • uranicznaluna 01.12.09, 19:13
    Witaj!

    Fanatyzm odnosił się do wiary w recepturę "dobry astrolog" na
    postawie jego horoskopu. A blisko w tym co prawda do fatalizmu. Bo
    co wtedy, kiedy potencjalnie się do tego nie nadajemy (nasz
    horoskop), a mimo wszytko potrzeba nam tej wiedzy, jaką jest
    astrologia? Co prawda opieram się tylko na mojej wrodzonej
    niewierze, nieufności i sceptycznej postawie, ale tylko powtarzające
    się aspekty, konfiguracje, konstelacje u "przebadanej grupy
    astrologów" byłyby w stanie dowieść, że coś takiego istnieje. Czy
    jest coś takiego jak baza "uznanych" astrologów? Czy z własnej
    praktyki astrologicznej, obserwując choćby jak to wygląda u Ciebie
    czy zaprzyjaźnionych astro, widzisz powtarzające się schematy?

    Pozdrawiam serdecznie!
    Agnieszka

  • astrolabium.pl 01.12.09, 23:31
    Agnieszo

    > co wtedy, kiedy potencjalnie się do tego nie nadajemy (nasz
    > horoskop), a mimo wszytko potrzeba nam tej wiedzy, jaką jest
    > astrologia?

    To proste idzesz do kogoś, to takie predyspozycje ma i płacisz mu za usługę. Podobnie jest przecież z medycyną, tłumaczeniem, psychoterapią i wieloma innymi rzeczami.

    > Czy jest coś takiego jak baza "uznanych" astrologów?

    Zbieraj dane, przeprowadzaj badania, obserwuj. Możesz zacząć od horoskopu Cardana. Czy nie dostrzegasz w nim pewnego podobieństwa do swojego horoskopu?

    > Czy z własnej praktyki astrologicznej, obserwując choćby
    > jak to wygląda u Ciebie czy zaprzyjaźnionych astro,
    > widzisz powtarzające się schematy?

    Zgadzam się z tym, co napisał Zawadzki w Astrologu, a podawał za Carterem: "specyficznie sprzyjającymi dla astrologii są zodiakalne obszary około 27° Lwa-Wodnika oraz 11° Panny-Ryb". Może nie traktuję tego tak dosłownie, bo regułę tę rozciągam na całe znaki, ale wydaje mi się, że te dwie osie są często podkreślone u astrologów. Zresztą widzę to tak, że w zależności od tego, którą z tych osi masz podkreśloną, to taki rodzaj astrologii uprawiasz.

    Porównaj to z tym, co pisał Aarvedui, w tym wątku, a co zostało rozwinięte tutaj.

    Oczywiście to, co tu napisałem, nie rości to sobie żadnego prawa do jakiejś ogólnie obowiązującej reguły, bo badań statystycznych nie robiłem i jedynie powtarzam to za kimś. Niemniej wydaje mi się, że te 4 znaki dla uprawiania astrologii są dość ważne.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Astrolabium - astrologia i horoskop * Panto: pisma rozproszone
  • invisible7 01.12.09, 23:40
    Zaciekawiło mnie to. Mogę sobie wyobrazić, jaką astrologię uprawia ktoś z
    podkreślonym znakiem Ryb, a jaką z podkreślonym znakiem Panny. Natomiast jak
    Twoim zdaniem manifestuje się to w przypadku Lwa/Wodnika? Mam oś MC/IC właśnie w
    tych znakach, do tego Merkurego i Jowisza w Lwie i ciekawa jestem, jak to
    odzwierciedla moje podejście do astrologii.
  • princesswhitewolf 01.12.09, 23:45
    A Uran co robi i Saturn. Invisible? Te 2 planety sa istotne dla astrologa
  • invisible7 02.12.09, 00:02
    princesswhitewolf napisała:

    > A Uran co robi i Saturn. Invisible? Te 2 planety sa istotne dla astrologa

    Uran jest w 6 domu w Skorpionie, jest władcą MC, ale zarazem tworzy z nim
    kwadrat. Saturn w IV domu w Pannie, blisko wspomnianego przez Tomasza punktu i w
    koniunkcji z węzłem pn. (Saturn 9 st. 29', Węzeł ok. 11), w kwadracie z Marsem i
    sekstylu ze Słońcem.

    W tym momencie przyszło mi na myśl, że w astrologii najbardziej fascynuje mnie
    to, że może oddziaływać na wyobraźnię - że możemy na podstawie horoskopu
    wyobrazić sobie osobę, której nawet nie znamy, naszkicować słowami jej portret
    psychologiczny, okoliczności życiowe itp., możemy też wyobrazić sobie pewne
    przyszłe wydarzenia z jej życia. Myślę też, że bardziej przemawia do mnie
    tradycyjna symbolika planet, znaków i domów (ale nie do tego stopnia, by
    odrzucać planety transsaturniczne smile, niż np. astrologia harmoniczna, która jest
    dla mnie jakaś bezduszna i zbyt matematyczna. Nie lubię się też skupiać na
    szczegółach, wolę patrzeć na to, co najbardziej widoczne i co wydaje się
    najistotniejsze.
  • princesswhitewolf 02.12.09, 10:53
    > Uran jest w 6 domu w Skorpionie, jest władcą MC, no to jest bardzo wskaznik potencjalu astrologicznegosmile ale zarazem tworzy z nim kwadrat eee ja tam nazwe to ladniej he he: Dynamizuje MC

    Astrologia harmoniczna tez mi jakos jeszcze nie smakuje ale jestem na liscie dyskusyjnej Jana Sara jaki tez ma specyficzna teze na temat harmonicznej no i moze kiedys i harmoniczna sie we mnie obudzi...smile
  • astrolabium.pl 04.12.09, 03:31
    > Mogę sobie wyobrazić, jaką astrologię uprawia ktoś z podkreślonym
    > znakiem Ryb, a jaką z podkreślonym znakiem Panny. Natomiast jak
    > Twoim zdaniem manifestuje się to w przypadku Lwa/Wodnika?

    Oś Ryby-Panna ma tendencję do poddawania wiedzy astrologicznej nieustającej krytyce. Oś Lwa-Wodnika jest wiedzy astrologicznej raczej pewna, a wątpliwości w tym temacie nie rozumie.

    BR
    Tom
  • anahella 03.12.09, 09:39
    > Zbieraj dane, przeprowadzaj badania, obserwuj. Możesz zacząć od
    > horoskopu Cardana.
    > Czy nie dostrzegasz w nim pewnego podobieństwa do swojego
    > horoskopu?

    Czy Ty właśnie wyprodukowałeś wzorzec horoskopu astrologa? A jak ktoś nie widzi
    podobieństw to co? Jest złym astrologiem? Nie jest astrologiem? Nigdy nie będzie?

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • astrolabium.pl 03.12.09, 11:13
    > Czy Ty właśnie wyprodukowałeś wzorzec horoskopu astrologa?

    Nie, ale czytałem, że Ty zajęta jesteś produkowaniem horoskopu gwiazdy porno. Skoro tego typu wnioskowania uprawnione są w obrębie branży erotycznej, to dlaczego nie można podobnie badać branży astrologicznej? Zresztą w literaturze przedmiotu, są prowadzone rozmyślania na ten temat, więcy wydaje mi się on jak najbardziej uprawniony.

    > A jak ktoś nie widzi podobieństw to co? Jest złym astrologiem?
    > Nie jest astrologiem?

    Są różne astrologie i różni astrolodzy. Jedni z nich są lepsi, drudzy gorsi, jedni pomagają, inni staszą, jedni są zajęci jedynie edukacją inni praktyką astrologiczną. Jedni lansują astro-wiedzę, drudzy siebie, jeszcze inni lansują swoich mistrzów. Jedni dość dobrze radzą sobie z realiami życia codziennego, a z zachowań i wypowiedzi innych można wnioskować, że mają duże problemy psychiczne. To całe spektrum różnych możliwości zasługuje na uwagę w kontekście korelacji astrologicznych -- podobnie jak każda inna branża, którą staramy się wtłoczyć w astro-korelacje.

    Zresztą tutaj również należy zadać pytanie, na jakich zasadach działa astrologia, gdyż z odpowiedzi na nie będzie wynikało, czy astrologii można się nauczyć, czy jest ona darem niebios.

    Ot, tyle...

    --
    Znaki zodiaku * Ascendent
  • lwi2 03.12.09, 11:34
    W ostatnim numerze "Trygonu" jest artykuł gdzie m.in.:
    "silne małe aspekty między Uranem i Saturnem wynikające z podziału
    koła przez pięć mówią o "urodzonym astrologu". koniec cytatu.

    Lwi
    --
    --------------------

    lwi.bloog.pl/
  • princesswhitewolf 03.12.09, 12:55
    Mysle ze nalezy sie zastanowic co to jest astrologia:

    1. Astrologia jest jasnowidzeniem, iluminacja, jakiegos natchnienia a mandala pelni tylko funkcje taka jak szklana kula, wrozenie z fusow I zadne reguly nie sa istotne bo liczy sie dar z niebios jasnowidza, (znaki zodiaku moglyby sie nazywac kon krowa buty I kolana etc I tez by dzialalo bo nie maja znaczenie reguly bo nadrzedne znaczenie ma jasnowidzenie)

    Czy tez

    2. Astrologii mozna sie nauczyc, jest konkretna wiedza a intuicja jest ewentualnie tylko wsparciem I potwierdzeniem jakichs konkretnych regul astrologicznych
  • anahella 04.12.09, 00:35
    astrolabium.pl napisał:

    > > Czy Ty właśnie wyprodukowałeś wzorzec horoskopu astrologa?
    >
    > Nie, ale czytałem, że Ty zajęta jesteś produkowaniem horoskopu gwiazdy porn
    > o
    . Skoro tego typu wnioskowania uprawnione są w obrębie branży erotycznej
    > , to dlaczego nie można podobnie badać branży astrologicznej?

    Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi (którą linkujesz), więc ujmę to prościej.

    Nie ma jedynych słusznych horoskopów osób parających się tym czy tamtym, są
    tysiące przykładów.

    Motywacje do takich czy innych działań znajdujemy w całym horoskopie a nie w
    jednym aspekcie.

    Każdy element horoskopu coś w nim robi, jakoś pracuje. Każdy pracuje inaczej.
    Pluton pracuje inaczej, Saturn inaczej. Inne wnioski na temat tych planet
    wyciągniemy z horoskopu porno aktora, a inne z horoskopu pana sprzedającego
    pieczarki. Ale nie będą one identyczne jak w horoskopie innego aktora porno i
    innego pana sprzedającego pieczarki. Ponadto jeden będzie łamał tabu machając
    gołym fiutem przed obiektywem, inny będzie robił to samo sprzedając pieczarki.

    Dyskusja zeszła na Plutona i Saturna, ale nigdzie nie napisałam, że tylko te
    dwie planety tworzą porno gwiazdę.

    Moje wypowiedzi są wnioskami na temat, a nie tworzeniem ogólnych reguł, dlatego
    powinny być traktowane jako wnioski dyskusji na temat, a nie jako ogólne reguły.

    Prościej nie potrafię.


    > > A jak ktoś nie widzi podobieństw to co? Jest złym astrologiem?
    > > Nie jest astrologiem?
    >
    > Są różne astrologie i różni astrolodzy. Jedni z nich są lepsi,
    > drudzy gorsi,

    Ale na moje pytanie nie odpowiedziałeś. Czy jeśli mój węzeł północny leży blisko
    węzła w podanym przez Ciebie horoskopie to jestem dobrym czy złym astrologiem? I
    jaką orbę powinnam liczyć? A może chodzi tylko o znak zodiaku, lub aspekty jakie
    ten horoskop robi do mojego?

    Zacząłeś wątek na poziomie podstawowym: podajesz informacje dla początkujących o
    roli planet, domów, znaków. A potem rzucasz horoskopem astrologa i każesz
    porównywać.

    Daj wiec narzędzie porównania. Bo w zależności od narzędzi znajdę podobieństwa
    między gruszką a jabłkiem, znajdę też różnice.

    No i nie napisałeś najważniejszego: jaki jest cel tego porównania.

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • astrolabium.pl 04.12.09, 03:19
    > Nie zrozumiałeś mojej wypowiedzi (którą linkujesz), więc ujmę to prościej.

    Zrozumiałem, zrozumiałem. Chciałem tylko Ci pokazać, że z jednej strony szukasz korelacji, a z drugiej nie dajesz takiego prawa innym.

    > Moje wypowiedzi są wnioskami na temat, a nie tworzeniem ogólnych reguł, dlatego
    > powinny być traktowane jako wnioski dyskusji na temat, a nie jako ogólne reguły

    Zgadzam się z Tobą w tym względzie. Ale jak to, co piszesz, ma się do tego, co pojawia się chwilę potem w Twojej wypowiedzi:

    > Czy jeśli mój węzeł północny leży blisko węzła w podanym
    > przez Ciebie horoskopie to jestem dobrym czy złym astrologiem?

    To wygląda tak, jakbyś chciała 'wypuścić' mnie do stworzenia ogólnego sądu, by potem poddać go surowej krytyce. Ale ok, już przestaję się z Tobą droczyć.

    1. Jeżeli chodzi Ci o horoskop Cardana, który podawałem na początku tego sub-wątku, to informuję, że była to wypowiedź adresowana do Agnieszki (Uranicznaluna), która ma Neptuna na MC, o czym pisała w tym wątku. Tak sobie pomyślałem, że jeżeli to zobaczy, to być może zainteresuje się biografią tego Pana i pomoże to jej w zrozumieniu tej konfiguracji.

    2. Nie pracuję z węzłami księżycowymi więc trudno mi powiedzieć, jakie to ma znaczenie.

    3. Wydaje mi się, że byłoby nietaktem, gdybym na Twoim forum publicznie wypowiadał się na temat tego, co myślę o Tobie jako o człowieku i astrologu. Uważam Cię za 'osobę publiczną' w świecie astrologii, dlatego jeżeli nie mam na ten temat wyrobionego zdania to wolałbym się w te tematy nie zapuszczać.

    > Zacząłeś wątek na poziomie podstawowym [...] A potem rzucasz
    > horoskopem astrologa i każesz porównywać.

    Moja wypowiedź była adresowana do Agnieszki, zresztą z tego, co się zorientowałem, to Ona to zrozumiała i całkiem dziarsko sobie poradziła z wyszukiwaniem innych astro-korelacji. Tak więc nie bardzo wiem, o co Ci chodzi.

    > Daj wiec narzędzie porównania. Bo w zależności od narzędzi
    > znajdę podobieństwa między gruszką a jabłkiem, znajdę też różnice.

    Rzeczy, które udało mi się zaobserwować w horoskopach astrologów, są następujące:

    1. Podkreślona któraś z osi Wodnik-Lew lub Ryby-Panna.

    2. Aspekty Urana do świateł, o czym pisałem tutaj.

    3. Księżyc w Nakszatrze Szatabisza.

    Oczywiście są może i inne astro-korelacje, których nie zauważyłem.

    > No i nie napisałeś najważniejszego: jaki jest cel tego porównania.

    Nie rozumiem, o jakie porównanie Ci chodzi.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Kurs astrologii * Interpretacje astrologiczne
  • anahella 04.12.09, 14:07
    > Zrozumiałem, zrozumiałem. Chciałem tylko Ci pokazać, że
    > z jednej strony szukasz
    > korelacji, a z drugiej nie dajesz takiego prawa innym.

    No właśnie nie zrozumiałeś. Nie szukam korelacji tylko patrzę jak w danym
    horoskopie pracują planety.

    > Zgadzam się z Tobą w tym względzie. Ale jak to, co piszesz,
    > ma się do tego, co
    > pojawia się chwilę potem w Twojej wypowiedzi:
    >
    > > Czy jeśli mój węzeł północny leży blisko węzła w podanym
    > > przez Ciebie horoskopie to jestem dobrym czy złym astrologiem?
    >
    > To wygląda tak, jakbyś chciała 'wypuścić' mnie do
    > stworzenia ogólnego sądu, by
    > potem poddać go surowej krytyce.

    Wprost przeciwnie. Chcę wydusić z Ciebie abyś proponując komuś porównanie,
    powiedział jak do tego porównania podejść.

    > 1. Podkreślona któraś z osi Wodnik-Lew lub Ryby-Panna.

    Nie mam obsadzonej takiej osi.

    > 2. Aspekty Urana do świateł,

    Brak u mnie takich układów.

    Czy to znaczy, że mam nieastrologiczny horoskop? I co? W świetle tego powinnam
    zarzucić astrologię?

    Będę walczyć z gotowymi przepisami na astrologa, prostytutkę, muzyka,
    sprzątaczkę, kucharza.

    Horoskop astrologa może być uraniczny, ale równie dobrze neptuniczny czy
    plutoniczny albo saturniczny. I tak samo może być z horoskopem prostytutki,
    muzyka, sprzątaczki czy kucharza.

    > 3. Księżyc w Nakszatrze Szatabisza.
    Nie mam pojęcia co to jest.

    > > No i nie napisałeś najważniejszego: jaki jest cel
    > > tego porównania.
    >
    > Nie rozumiem, o jakie porównanie Ci chodzi.

    O porównanie horoskopu osoby współcześnie żyjącej z kimś z innej epoki. Dla mnie
    ma sens gdy np. ciekawi nas: "dlaczego muzyka Bacha tak do mnie przemawia".

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • astrolabium.pl 04.12.09, 15:22
    > Nie szukam korelacji tylko patrzę jak w danym
    > horoskopie pracują planety.

    Nie rozumiem tego sformułowania. Możesz rozwinąć, co masz na myśli?
    Co to znaczy 'patrzyć jak w danym horoskopie pracują planety'? Czy
    ta czynność jest podobna do 'patrzenia jak w danym serialu TV grają
    aktorzy'?

    > Czy to znaczy, że mam nieastrologiczny horoskop? I co?
    > W świetle tego powinnam zarzucić astrologię?

    To znaczy jedynie tyle, że spośród zaobserwowanych przeze mnie
    czynnikow, które zauważyłem w horoskopach astrologów, Twój horoskop
    nie spełnia ani jednego. Przyczyną tego może być to, że po prostu w
    mojej bazie danych nie udało mi się wychwycić pewnego
    astrologicznego czynnika, który się często powtarza u innych
    astrologow.

    > Będę walczyć z gotowymi przepisami na astrologa, prostytutkę,
    > muzyka, sprzątaczkę, kucharza.

    Ok, walcz -- masz do tego prawo. Ale dla mnie ta wakla będzie trochę
    nieautentyczna, bo skoro znalazłaś przepis na
    marynarzy i przetwórców
    rybnych
    , to dlaczego odrzucasz przepis na astrologa? Nie bierz
    do siebie tego, o czym tu piszę. Po prostu widzę pewną
    niekonsekwencję w Twoich wypowiedziach. Bo z jednej strony walczysz
    z regułami, a z drugiej sama takie reguły przedstawiasz. Więc o co
    tutaj chodzi, o reguły (brak reguł jest również regułą), czy o samą
    walkę?

    > O porównanie horoskopu osoby współcześnie żyjącej z kimś z innej
    > epoki. Dla mnie ma sens gdy np. ciekawi nas: "dlaczego muzyka
    > Bacha tak do mnie przemawia".

    Ja patrzę na to w trochę inny sposób. Zauważyłem, że koniunkcja
    Księżycow istnieje w horoskopach osób o podobnym sposobie patrzenia
    na świat, co w przypadku dużej różnicy wieku może prowadzić do
    nawiązania się relacji mistrz-uczeń. Widać to w horoskopach Rudhyara
    i Arroyo, ale też w horoskopach Kaczyńskich i Ziobry.

    Odnajdując astrologa z przeszłości, który ma podobne konfiguracje
    planetarne do moich, zaczynam uważnie wsłuchiwać się w to, co miał
    do powiedzenia, jak na siebie i rzeczywistość patrzył, jakiego typu
    astrologię uprawiał. Dzięki temu lepiej poznaję siebie i dostrzegam
    dokąd astro-pasja może mnie zaprowadzić. Traktuję ich jako moich
    astrologicznych starszych braci, którzy musieli borykać się z
    podobnym sposobem patrzenia na świat, co ja. Dają mi wielkie
    wsparcie i sprawiają, że widzę sens w uprawianiu przeze mnie astro-
    wiedzy.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Znaki zodiaku * Ascendent
  • invisible7 04.12.09, 16:34
    Moje wnioski są nastepujące. Wydaje mi się, że samo to, że ktoś się zainteresuje
    astrologią na poważnie, wyjdzie poza etap horoskopów gazetowych względnie
    męczenia innych o horoskopy wink a przede wszystkim znajdzie w sobie dość
    wytrwałości, by tę dziedzinę zgłębić i zajmować się nią dość długo - już
    świadczy o pewnych predyspozycjach do astrologii.

    Myślę, że też kwestia w tym, co kogo do astrologii motywuje i po co w ogóle chce
    tę astrologię uprawiać. Jeden chce podkreślić swoją oryginalność, opanować
    wiedzę nieznaną przeciętnym zjadaczom chleba i mieć poczucie, że należy do
    wąskiego grona wtajemniczonych (z tym kojarzy mi się Uran i Wodnik), inny chce
    pomagać ludziom lub realizować jakieś ciągoty duchowe (Ryby i Neptun), a innym
    np. kieruje zwykła ciekawość intelektualna i podchodzi do astrologii jako
    łamigłówki (Merkury/Bliźnięta). Jeszcze ktoś z kolei będzie miał problemy z
    funkcjonowaniem w jakiejś sferze życia i będzie chciał zbadać, dlaczego tak
    jest. I tak dalej, i tak dalej.

    Wydaje mi się, że ważny jest jakiś czynnik mówiący o wytrwałości i konsekwencji
    (Saturn? znaki stałe?), by nie skończyło się na tym, że ktoś się pobawi w
    astrologię, pozna trochę podstaw i porzuci, bo mu się znudzi. Istotne jest też,
    czy ktoś jest zdolny do zainteresowania się samą astrologią jako taką, czy
    jedynie potrzebuje jej jako środka do innego celu. Ciekawostka - znałam kiedyś
    osobę, która niby chciała się uczyć astrologii, ale przez dwa lata nie wyszła
    poza etap najbardziej podstawowych podstaw oraz ciągłych próśb o analizowanie
    horoskopów jej dzieci. Mogę więc wnioskować, że nie zależało jej tak naprawdę na
    astrologii, lecz na poznaniu predyspozycji swoich dzieci i otrzymaniu dla nich
    prognozy (co mogła zresztą osiągnąć także w inny sposób). Cel osiągnęła, dalszej
    motywacji zabrakło. Interesujące, że miała dość podobny horoskop do mojego, choć
    było parę istotnych różnic. Może właśnie gdzieś w tym różnicach tkwi
    wyjaśnienie, dlaczego mnie od lat interesuje astrologia jako taka i potrafiłam
    się zmobilizować, by jednak samej coś na ten temat przeczytać.

  • anahella 05.12.09, 08:31
    Bardzo pięknie to napisałaś. W horoskopie mamy motywy działania i rolą astrologa
    jest je odnaleźć.

    I teraz: czy pasuje to do reguł czy nie jest sprawą drugorzędną.

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • princesswhitewolf 04.12.09, 16:43
    Ale dla mnie ta walka będzie trochę
    > nieautentyczna, bo skoro znalazłaś przepis na
    marynarzy i przetwórców
    > rybnych, to dlaczego odrzucasz przepis na astrologa?


    ze tobie sie chce szukac po starych watkach argumentow.... Podziwiam upor!
  • anahella 05.12.09, 08:41
    Ponieważ Tomek na siłę próbuje sformalizować astrologię do zbioru reguł. Ludzie,
    na litość boską, nie każdy kto ma Neptuna w X domu będzie uprawiał wymieniony w
    tamtym wątku zawód!

    Znam osobę z Neptunem na MC, która nienawidzi podróżowania (choroba lokomocyjna
    u niej przybiera patologiczne rozmiary), jeszcze 10 lat temu była
    hackerką-amatorką, a teraz pisze programy wykorzystywane w bezpieczeństwie
    sieciowym. Zaczęła od tego, że wykonała włam konkursowy: administratorzy czasem
    ogłaszają takie konkursy, w których hacker ma się włamać a potem włam opisać aby
    admin wiedział gdzie dziury zostawił. Wykonała włam życia, po którym posypały
    się legalne propozycje pracy. W życiu nie widziała na oczy żadnego swojego
    pracodawcy, bo oni siedzą w innych krajach, a sprawy formalne załatwia
    korespondencyjnie. Jest neptuniczny zawód? Nie, bo programista to zawód
    uraniczny. A jest Neptun w tym horoskopie? Jest i to jak fajnie zrealizowany.

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • anahella 05.12.09, 08:24
    > Ok, walcz -- masz do tego prawo. Ale dla mnie ta wakla
    > będzie trochę
    > nieautentyczna, bo skoro znalazłaś przepis na
    > marynarzy i przetwórców
    > rybnych, to dlaczego odrzucasz przepis na astrologa?

    A Ty znowu szukasz regułek, których nie tworzę. Nie rozumiesz: znaki, planety,
    domu mają swoja energię, ale konkretne układy o niczym nie przesądzają.

    Nadal nie rozumiesz: planeta w horoskopie pracuje. Raz tak raz owak. Raz Neptun
    będzie stanowił o zawodzie, raz o wyobraźni, innym razem o religijności,
    skłonności o używek. Albo o części lub o wszystkim na raz. Przeciez każdy ma w
    horoskopie Neptuna ale nie każdy jest zapitym religijnym marynarzem z dużą
    wyobraźnią.

    Rolą astrologa jest zrozumieć działanie tej planety a nie recytować regułki.

    Interpretacja horoskopu to nie jest zastosowanie reguł szczegółowych.
    Przecież interpretacja horoskopu na zasadzie "księżyc w Strzelcu, będzie Pan
    miał żonę z zagranicy, Mars w VII domu mąż wojskowy" to bzdura. Bo recytujemy
    regułki dotyczące położenia planety w znaku i domu, co daje ponad 100 możliwości
    i modlimy się aby choć część miała pokrycie w rzeczywistości. Tak się horoskopu
    nie interpretuje.
    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • anahella 05.12.09, 09:16
    > Nie rozumiem tego sformułowania. Możesz rozwinąć, co masz na myśli?
    > Co to znaczy 'patrzyć jak w danym horoskopie pracują planety'? Czy
    > ta czynność jest podobna do 'patrzenia jak w danym serialu TV grają
    > aktorzy'?

    Nie do końca, ale coś w tym jest.

    Planeta pracuje, czyli jest w znaku, domu, włada jakimś domem i robi aspekty. U
    każdego inaczej z inną intensywnością i odpowiada za różne dziedziny życia jedne
    bardziej drugie mniej. Zrozumienie tego da nam ogląd, czy Uran w horoskopie
    "zrobi" z człowieka astrologa, hackera czy lotnika. Albo czy człowiek jest
    astrologiem po Uranie, Neptunie, Plutonie czy Saturnie.

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • hypokaimenon 05.12.09, 18:14
    W tym kontekście trzeba wspomnieć o kwestii POZIOMU HOROSKOPU - czymś niemal
    całkowicie nieznanym i co za tym idzie - nieobecnym w większości książek -
    niezależnie od poziomu ich zaawansowania.

    Poziom horoskopu to coś, co sprawia, że np. u jednej osoby pełny X sektor daje
    karierę dyrektorską, wysokie zarobki i prestiż, a u drugiej z podobną obsadą -
    karierę sprzątaczki, szarą i całkowicie anonimową egzystencję. Poziom horoskopu
    to w pewnym sensie poziom rozwojowy człowieka. Są możliwe sytuacje, że pozornie
    mizerny radiks ma wybitnego właściciela i odwrotnie - dynamiczne układy,
    latawce, mistyczne prostokąty i inne podobne astro-fajerwerki pomieszczone są w
    radiksie całkowicie przeciętnej osoby.
    Poziom horoskopu można ocenić dopiero w kontakcie z daną osobą - gdy można
    ocenić generalny pułap jej możliwości, zakres świadomości, rejestry intelektu,
    percepcji, uczuć, intuicji - czyli pewną ogólna i szczegółową energetykę w
    jakiej dana osoba się przejawia.
  • aarvedui 05.12.09, 19:34
    hypokaimenon napisał:

    > W tym kontekście trzeba wspomnieć o kwestii POZIOMU HOROSKOPU - czymś niemal
    > całkowicie nieznanym i co za tym idzie - nieobecnym w większości książek -
    > niezależnie od poziomu ich zaawansowania.

    powiedz mi więc, kto i kiedy wynalazł pojęcie "poziomu horoskopu", kto to
    stosuje, i jakie były podstawy wynalezienia tego pojęcia...

    mam dziwne przeczucie, że stoi za tym zwykłe astrologiczne chciejstwo i sny o
    potędze (zawsze można użyć tej awaryjnej furtki "jesteś na zbyt niskim poziomie,
    przykro mi"). no chyba że astrogwiazdy opracowały już jakieś metody mierzenia
    poziomu horoskopu, poza widzimisię astrologa wink
  • hypokaimenon 05.12.09, 20:17
    Pojęcia poziomu horoskopu nie trzeba jakoś specjalnie "wynajdywać". By wiedzieć o czym mowa, wystarczy zajmować się astrologią z jakim takim rozeznaniem i mieć pewne pojęcie o ludziach.
    Każdy astrolog ocenia poziom horoskopu - nie zawsze zresztą świadomie.
    Odnosząc się do osoby badanej, robi się to na jej poziomie - inaczej powstają nieporozumienia. Astrolog mówi więc do "klienta" tak, by "klient" go zrozumiał. Jeśli "klient" nie rozumie - astrolog nie rozpoznał prawidłowo poziomu horoskopu.

    Wiedza na temat poziomu horoskopu, to wiedza astrologa, a nie informacja dla "klienta". W oparciu o znajomość poziomu horoskopu astrolog bardziej adekwatnie ocenia grę wpływów w kosmogramie, ogół możliwości danej osoby.

    Ponieważ poziom horoskopu jest rzeczą niewymierną, nie poddaje się łatwo formalizacji. Niemniej problem istnieje i jest jak najbardziej realny.
    Pytasz o konkretnych astrologów, którzy to pojęcie stosują...
    Choćby L.Weres i jego uczniowie.
  • uranicznaluna 03.12.09, 11:53
    smile

    Spojrzałam na kilka horoskopów znanych i uznanych (współczesnych) i muszę
    przyznać, że coś w tym jest. Dominacja znaków Lew- Wodnik i Ryby-Panna.
    Patrzyłam przede wszystkim na osie i Księżyce. Bardzo często pojawia się Księżyc
    w Wodniku, później w Rybach, Pannie. Dodałabym jeszcze zaakcentowanie znaku
    Skorpiona. Przyznam, że nie odnosiłam się w tych małych obserwacjach ani do
    umiejscowienia planet w domach, ani aspektów. Wyczytałam, że Uran w 8 domu daje
    takie zdolności(?). Czy silnie zaakcentowany 8 dom może mieć wpływ na
    "uprawianie" astrologii? Podejrzewam, że większość z nas ma swoją teorię
    odnosząca się do nas samych, dlaczego albo interesujemy się nią hobbystycznie
    albo niektórzy wykonują zawód astrologa. Ciekawe jakie energie są dominujące....

    pozdrawiam smile
  • astrolabium.pl 03.12.09, 19:20
    Witaj Agnieszko!

    > Spojrzałam na kilka horoskopów znanych i uznanych (współczesnych) i muszę
    > przyznać, że coś w tym jest.

    Teraz jeszcze musisz wziąć pod rozwagę jedną rzecz, o której mówił jakiś socjolog, którego nazwiska niestety nie pamiętam. Ponoć umysł ludzki jest tak skonstruowany, że jeżeli na cokolwiek zacznie zwracać uwagę, to zacznie w tym dostrzegać jakieś prawidłowości. To ma miejsce, gdy kupujesz czerwone Audi i od tego czasu codziennie widzisz tego typu samochód, a przecież wcześniej tego nie dostrzegałaś. To ma miejsce, gdy jesteś wykluczonym ze zboru Świadkiem Jehowy i codziennie na rejestracjach i innych cyferkach dostrzegasz potrójne szóstki. To ma miejsce, gdy jesteś w ciąży i widzisz jak wiele niedoszłych mam jest w Twoim otoczeniu. Mówię o tym z dwóch powodów: 1) Zajmując się astrologią trzeba pamiętać, że umysł ludzki lubi płatać figle; 2) Może astrologia 'działa' na takich właśnie zasadach? Poddaje pod rozwagę...

    > Dodałabym jeszcze zaakcentowanie znaku Skorpiona.

    No tak, tak, ale to już raczej czarownice i wróżki. Tak to jakoś widzę, że ten znak bliższy jest tej profesji.

    > Wyczytałam, że Uran w 8 domu daje takie zdolności(?).

    Zostawmy Urana w VIII domu, ale popatrzmy na aspekty Urana do Świateł (Sł. i Ks.) w horoskopie.

    Uran w aspektach do Świateł w horoskopach astrologów:

    John Addey -- Uran kwadrat Księżyc
    Stephen Arroyo -- Uran trygon Księżyc, lekki trygon ze Słońcem
    Al Biruni -- Uran kon. Księżyc, sekstyl Słońce
    Jerome Cardan -- Uran blisko Księżyca
    Charles Carter -- Uran trygon Słońce
    Michael Gauquelin -- Uran trygon Księżyc
    Liz Green -- Uran Opozycja Księżyc
    Bruno Huber -- Uran trygon Słońce
    Wojciech Jóźwiak -- Uran sekstyl Księżyc
    Johann Kepler -- Uran blisko Słońca
    Walter Koch -- Uran sekstyl Księżyc
    Alan Leo -- Uran sekstyl do Księżyca i Słońca
    Michail Lewin -- Uran kon. Słońce i Księżyc
    William Lilly -- Uran trygon Księżyc
    Tracy Marks -- Uran kwadrat Księżyc i Słońce
    Rafał Prinke -- Uran trygon Księżyc, opozycja Słońce
    Alexander Pronay -- Uran blisko Słońca i Księżyca, w midpunkcie między nimi
    Dane Rudhyar -- Uran kwadrat Księżyc
    Bil Tierney -- Uran sekstyl Księżyc, luźny trygon Słońce
    Hajo Banzahf -- Uran opozycja Księżyc
    Anna Heabler -- Uran trygon Księżyc
    Paweł Teofan Sadowski -- Uran trygon Księżyc, sekstyl Słońce
    Andrzej Wesołowski -- Uran blisko Księżyca

    Nie pisałem tutaj o Uranie na osiach oraz jego aspektach z Merkurym, a przeglądając moją bazę astrologów parę razy rzuciło mi się to w oczy.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Kurs astrologii * Interpretacje astrologiczne
  • invisible7 04.12.09, 12:13
    Trochę mnie dobiłeś tym zestawieniem wskaźników astrologa w horoskopie, bo ani
    nie mam wyraźnego aspektu Urana do świateł (czy 7-stopniowy trygon, nie
    wykazywany przez wiele programów, wystarczy?), ani Księżyca w Wodniku czy
    Rybach.... Mam nadzieję, ze Merkury z Jowiszem w Lwie plus MC-IC Wodnik-Lew
    wystarczy smile
  • astrolabium.pl 04.12.09, 17:34
    > Trochę mnie dobiłeś tym zestawieniem wskaźników astrologa
    > w horoskopie,

    Złe podejście, złe podejście. Chcesz być -- jak to mówił LZ --
    ambasadorem nieba, a tak emocjonalnie podchodzisz do siebie?
  • invisible7 04.12.09, 17:56
    astrolabium.pl napisał:

    > > Trochę mnie dobiłeś tym zestawieniem wskaźników astrologa
    > > w horoskopie,
    >
    > Złe podejście, złe podejście. Chcesz być -- jak to mówił LZ --
    > ambasadorem nieba, a tak emocjonalnie podchodzisz do siebie?

    A co jedno drugiemu przeczy? Zresztą przeczytaj mój post nieco powyżej, z 16.34
    chyba.
  • lwi2 04.12.09, 18:05
    Taki trygon 7 stopni między Uranem i Słońcem to bym brała pod uwagę.
    W sumie aspekty Słońce - Uran, zrozumiałe, = astrolog.
    Ale dlaczego te osie? I czy to znaczy, że jakiekolwiek planety w
    tych znakach i już się liczy? Że obsadzona oś?
    No i co z tą naksztarą której nawet google nie wyłapują?

    Lwi

    --
    --------------------

    lwi.bloog.pl/
  • lwi2 04.12.09, 18:12
    A, no i ja, Uran-Słońce to bardzo szeroki aspekt, ale bym brała pod
    uwagę, bo wchodzi w konfigurację (z Węzłami i Eris).
    Księżyc w Wodniku dobrze się jak do astrologii usadowił (27).
    Czegoś jednak w tym horoskopie brak, żeby być "całkowitym"
    astrologiem, LZ zwrócił na to uwagę, ale nie zapamiętałam (nie
    chciał przyjąć mnie na kurs mówiąc że na darmo nie będzie mnie uczył
    skoro ja i tak astrologiem nie zostanę).

    Lwi
    --------------------

    lwi.bloog.pl/
  • astrolabium.pl 04.12.09, 19:16
    Witaj Łucjo

    > Ale dlaczego te osie?

    Nie wiem do końca dlaczego, ale intuicja mi podpowiada, że może chodzić o królewskie gwiazdy Fomalhaut i Regulus, które tam się znajdują.

    > I czy to znaczy, że jakiekolwiek planety w tych znakach i już się liczy?

    Zawadzki w Astrologu wymienia horoskopy astrologów, którzy przy stopniach podanych przez Cartera mieli Saturna, Urana, czy Neptuna. Trochę mi to nie pasuje z moją astrologią, w której przede wszystkim zwracam uwagę na planety osobiste oraz osie.

    > No i co z tą naksztarą której nawet google nie wyłapują?

    Nakszatry to księżycowy zodiak w astrologii wedyjskiej, który wynika z podziału koła na 27 równych odcinków po 13°20' każdy. Wedyjczycy mają dwa rodzaje podziału zodiaku. Pierwszy zbliżony do naszego, gdzie koło dzieli się na 12 odcinków po 30° każdy. Są różne sposoby wyznaczania początku zodiaku gwiazdowego, ale najpopularniejszy, który nazywa się Lahiri, polega na wyznaczeniu pozycji gwiazdy Spica, która wg tego systemu wyznacza 0° Wagi. Drugim, bardzo ważnym systemem podziału znaków zodiaku są właśnie Nakszatry, gdzie głównie sprawdza się położenie Księżyca.

    Księżycowy podział zodiaku (27-30 części) możemy również odnaleźć w tradycyjnej astrologii zachodnioeuropejskiej, ale też w astrologii arabskiej, czy chińskiej. Zawadzki w zielonej Ariadnie opisuje trzy z takich systemów: Doby Księżycowe, Domy Księżycowe, Pasma Księżycowe.

    Wracając do Nakszatr: Wedyjczycy z jednej strony opierają ten podział na podzieleniu koła na 27 części, ale jest też tak, że każda z tych części przyporządkowana jest do jakiejś gwiazdy stałej. Np Nakszatra Rohini przyporządkowana jest do pięknego czerwonego Aldebarana w gwiazdozbiorze Byka, w którego celuje z łuku Orion. Wg nich Księżyc w Rohini daje człowieka namiętnego, żarliwego, kochającego dzieci, sztukę i muzykę, który przejawia materialistyczne podejście do życia. Z kolei Nakszatra Szatabisza wyznaczana jest przez gwiazdę Fomalhaut, która w astrologii zachodnioeuropejskiej uważana jest za jedną z czterech gwiazd królewskich.

    UWAGA: Sprawdzając Nakszatry pamiętajcie, że stosujemy zodiak gwiazdowy, a nie tropikalny.

    O Nakszatrach pisałem kiedyś na tym forum (Gwiazda Fomalhaut), ale też w Astrolabium, gdzie był nawet specjalny dział na ten temat. Jeżeli ktoś z Was zna angielski i jest w stanie pomóc mi z tłumaczeniami, to zapraszam, możemy to razem zrobić.

    Poszukiwania informacji na temat Nakszatr możecie zacząć w anglojęzycznej Wikipedii. Oto link do hasła Nakshatra.

    Pozdrawiam
    Tomasz

    --
    Astrolabium * astrologia i horoskop
  • uranicznaluna 04.12.09, 16:36
    Witam smile

    Chylę czoła, posunęłam się do zbyt pośpiesznego echo-acha. Prawda! Postaram się
    ściągnąć z urlopu własnego wewnętrznego księgowego, żeby powstrzymał mnie przed
    tego typu reakcjami. Rozumiem, że wróżko-szamano-wizjonero-medialnych zostawiamy
    na boku, nie natchnieni mgliście mają być, ale w duchu Urana. Mają mieć
    objawienia intelektualne. I do razu pytanie... Bo nie wiem. Co z Merkurym w
    Wodniku. Po prostu nie wiem czy można go stawiać na równi właśnie z aspektami
    między Uranem a Merkurym... Myślenie naznaczone błogosławieństwem Urana ma w
    sobie coś skokowego, sinusoidalnego. Dzisiaj przyszło mi do głowy, że te
    genialne olśnienia są dla ludzi z energia Urana czymś w rodzaju orgazmu
    intelektualnego. I nic nie jest w stanie tego przebić. Ten rodzaj satysfakcji
    po, zostało mi coś objawione nagle, elektrycznie, jakby mnie prąd kopnął.

    Pozdrawiam smile
  • astrolabium.pl 04.12.09, 17:31
    > Co z Merkurym w Wodniku?

    Merkury w Wodniku występuje w horoskopach następujących astrologów:

    Charles Carter
    Światosław Nowicki
    Rafał Prinke
    Morinus -- zobacz jego tekst o planetariuszach
    Anna Haebler

    *******************************

    Dużo trafnych spostrzeżeń na masz na temat Urana w Wodniku, ale chciałbym w to wejść głębiej. Jakie jest Twoim zdaniem myślenie Merkurego w Wodniku? Uparcie obstaje przy swoich poglądach, czy jest otwarty na zmiany i nowości?

    Pzdr.
    T.

    --
    Astrolabium * Panto: pisma rozproszone
  • uranicznaluna 04.12.09, 21:08
    Uparcie obstaje przy swoich poglądach, czy jest otwarty na zmiany i
    nowości?

    Hmy... Pierwsza myśl, to porównanie to zwierzaka, roślinki, która ma
    jeden cel - chłonąć. Działa trochę jak odkurzacz. To trochę jak z
    obżarstwem, ale pokarm nie jest ścisle wyselekcjonowany. Najpierw
    wchłonę co się da, później będę segregował. Myslę, że jest aż
    nadmiernie otwarty, bo takie nastawienie na kanał szybkiego odbioru,
    męczy. (Stąd typowe w sytuacjach stresowych bóle głowy). Nie daje
    sobie chwili na reset, bo jeszcze to i tamto chciałby wiedzieć. U
    siebie widzę związany z tym problem. Tak mocno i tak szybko chcę
    posiąść jakąś wiedzę, że przelatuje przez mnie jak tgv i zostawia
    często, przeżycie odbioru i przetważania informacji, przy totalnym
    braku danych. Czytam książke, pożeram ją wręcz, po dłuższej chwili
    niewiele pamiętam. Myślę, że to winna tej "szybkości wciagania"
    informacji. Czuję się przez to lekko upośledzona smile
    Uparty to może być przy forsowaniu zmian. Żeby nie umrzeć z nudów,
    robi parę rzeczy na raz. Myślę też, że jest otwarty na opinie
    innych, na nową wiedzę. Bywa, że podchodzi do niej jako pierwszy, aż
    zanadto entuzjastycznie. Równie szybko jak się zapala, potrafi się
    znużyć. Całe, życie musi więc stymulować się intelektulnie, jeśli
    już uczyć się nie musi to i tak to robi. To gimnastyka w jego
    wydaniu. Jeszcze jedno! Przebłyski o brzasku. Budzi się o 5 rano, bo
    nagle dopada go ta olśniewająca myśl. To z czym chodził i męczył się
    od wielu dni, nachodzi go nagle, z nienacka. Ot tak!

    pozdr smile
  • aarvedui 05.12.09, 04:24
    Merkury w Wodniku - powietrze, myślenie konceptualno-ideowe. Stałość (wierność)
    własnym ideom. Ustalona idea odporna na zmiany i wchłanianie nowej informacji,
    aż ilość nowości przekroczy masę krytyczną - następuje wtedy rewolucja i
    przekształcenie idei z nowych klocków.
    Tolerancja Wodnika na inne idee opiera się na skupieniu na własnej idei. Jest to
    właściwie przychylna neutralność naukowca, humanisty (w sensie renesansowym),
    który potraktuje inne idee jak neutralny obiekt badań. Jeśli ich waga jest
    spora, przyjmie je, jeśli niewielka - zignoruje.
  • aarvedui 05.12.09, 00:03
    a jeśli brak jest tych czynników w radiksach natalnych, to czy dopuszczasz, że
    astrologiem można zostać na odpowiednich dyrekcjach, progresjach, lub nawet
    tylko tranzytach ? ;>
  • hypokaimenon 02.12.09, 12:51
    Zodiak to cykl.
    Czas w astrologii ma postać zarówno liniową, jak i kołową - cykliczną. Radix
    jest jednym, jedynym momentem, wyróżnionym i niepowtarzalnym (pierwszy oddech to
    jakby pierwsze wciągnięcie świata do płuc), ale to nie znaczy, że wyznaczony w
    tym momencie obraz stanął w miejscu. Planety nie zatrzymały się w momencie
    naszego urodzenia i nie zatrzymają się nigdy.
    Istnieje radix jako pierwotny obraz i jego modyfikacje progresywno-tranzytowe.
    Jedno istnieje równolegle z drugim - jakby kolejne warstwy znaczeniowe nakładały
    się jedna na drugą.
    Im człowiek starszy tym bardziej działają na niego progresje, a i innym planetom
    podlega w miarę upływu lat (rytm Księżyc-Merkury-Wenus-Słońce-Mars-Jowisz-Saturn).
    Tranzyty wyznaczają kolejne fazy cykli, Jowisz z Saturnem przechodzą
    kilkakrotnie przez MC, Ascendent itd.

    W sprawie Zodiaku i jego cyklicznego wymiaru odsyłam do lektur - Weresa,
    Podwodnego, Barbault, Liz Green. To szeroki temat, niestety słabo upowszechniony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka