Dodaj do ulubionych

Wojny, śmierć, cierpienie - sytuacje graniczne

09.06.10, 16:17
Jeśli założymy, że większość powyższych rzeczy zdarzy się niemalże każdemu, to
jak scharakteryzowalibyśmy działanie tzw. malefików ( Saturn, Mars, oraz
opcjonalnie Uran, Neptun, Pluton ) na "doświadczenia graniczne" ?

Termin d.g. , a dokładniej "sytuacje graniczne" pochodzi z filozofii Karla
Jaspersa, niemieckiego egzystencjalisty. Ciekawy jest cytat, wyciągnięty stąd
angelus.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=7127&Itemid=794: [
- "sytuacje graniczne zbliżają nas do innych ludzi? - Wręcz przeciwnie -
czynią nas bardziej samotnymi. I to z dwóch powodów. Pierwszy jest prozaiczny:
ludzie po prostu unikają przebywania z tymi, którzy mają kłopoty. Drugi jest
głębszy: człowiek w sytuacji granicznej przypomina kogoś, kto przeżył
doświadczenie mistyczne - nie jest w stanie wyjaśnić innym ludziom, co
przeżył, pozostaje niezrozumiany." ]

Z perspektywy tej pojedynczej wypowiedzi, jak i ludzkiego doświadczenia,
wynikałoby, że tzw. złe, maleficzne aspekty, czyniące z człowieka kogoś
zgorzkniałego, z pozoru niesympatycznego, albo podejrzliwego, mogą być
kluczowe dla przeżywania ciężkich chwil.

Spójrzmy np na horoskop J. Kaczyńskiego. Z punktu widzenia "życia jako
takiego", korzystny to on, ( z szacunkiem dla byłego premiera, którego nie
jestem zwolennikiem ) NIE JEST. Co z tego, że takie wysokie funkcje publiczne,
że taka "walka" i "poczucie misji". Księżyc w Rybach w domu 12 - odosobnienie,
cierpienie, aspektujący trygonem do wrażliwej Wenus w Raku blisko IC (
rodzina, no i... patriotyzm może... ). Uran koniunkcja Słońce - gwałtowność,
upór ideowy, koniunkcja Mars - Merkury - wojowniczość na argumenty, kwadrat
świateł, niezbyt korzystny.

Dlaczego Kaczyński ? Mianowicie, przywołuję jego postać, ponieważ został
doświadczony przez olbrzymią tragedię. A jednak się podniósł ! Czy człowiek z
beneficznie "ustawionym" horoskopem mógłby przeżyć taki mocny cios ? Na ten
moment nie wiem, musiałbym pogrzebać w horoskopach wybitnych ludzi, którzy
przeżyli ostrą osobistą tragedię i zaledwie po kilku tygodniach mocno ruszyli
w tzw. działalność publiczną.

Teza jest inna. To znaczy - jak malefiki mogą pomóc wygrać z nieszczęściami i
niejako za życia "przyzwyczaić" ich właściciela do walki, do hartu ducha, do
odnoszenia zwycięstw.

J. Kaczyński w horoskopie natalnym ( rozpatrując pokrótce ) z układów
beneficznych posiada:
1) trygon Wenus - Księżyc i bardzo silne IC ( tożsamość, waga rodziny w życiu )
2) trygon Jowisz z domu 10 do Marsa/Merkurego ( agresywna komunikacja wsparta
siłą przekazu i nobilitacją Strzelca )
3) sekstyl Uran/Słońce do Saturna ( upór, ale i wyrazista postawa )
4) trygon Neptun do Marsa/Merkurego ( przydaje się politykom )

Z układów maleficznych
1) Mars con Merkury kwadrat Saturn ( nie cofanie się przed niczym w dyskusjach )
2) władca ASC przy IC ( Wenus ) plus półsekstyl z Plutonem - nadmierna
ochrona swojej prywatności
3) do ww. kwadratura Neptuna do Wenus i Księżyc w Rybach - nadwrażliwość
połączona z dziwnymi sposobami chronienia swojej osoby za pomocą iluzorycznych
stwierdzeń nt twardych faktów. Vide - konto w banku, brak żony, i sto innych
spraw.
4) con Uran/Słońce kwinkunks Jowisz - pewność siebie
5) kwadrat Uran/Słońce wobec Księżyca

Idąc dalej - spójrzmy, czy układy "maleficzne" mogły umożliwić przejście w
nową, brutalną rzeczywistość, bez brata i bratowej i połowy wierchuszki PIS-u.

Przede wszystkim kłania się punkt (3). Bardzo silny Neptun i władca ASC Wenus,
które odwołują się bardzo mocno ( także przez Księżyc w Rybach ) do takich
pojęć jak: MISJA ( której motorem napędowym jest śmierć i pamięć, także
symbolicznie urzeczywistniona poprzez Katyń ), NIEDOKOŃCZONA PREZYDENTURA
BRATA ( nieważne jaka była... ), przemiana z "agresywnej polityki na politykę
miłości 2" ( Neptun nie uprawia agresji, on ją rozpuszcza, co nie świadczy, że
nie stosuje przemocy na polu fałszywej interpretacji ), SOLIDARNOŚĆ 2010 (
tylko Księżyc i Neptun pasują do tej roli ).

Kwadratura Urana/Słońca do Księżyca (5) ( Jowisz w kwinkunksie do Urana/Słońca
też znajduje się w Wodniku ) pozwala na zaabsorbowanie się jakąś ideą,
niemalże rewolucyjną ( znam to po sobie... ), umożliwiając w jakiś sposób
ODCIĘCIE emocji kosztem rewolucji. Dlatego też rewolucjoniści bywają
bezwględni w działaniu, nie zwracając uwagi na koszty. Wodnik jako władca
Urana jest w kwadraturze do Skorpiona ( poświęcanie się dla innych ), w
kwinkunksie do Raka ( rodzina, wrażliwość ), kwinkunksie do Panny (
samokrytycyzm działania ), kwadraturze do Byka ( bezpieczeństwo wzrastania ).
Może dlatego pozornie "maleficzny" Uran pozwala łatwiej się podnieść po
emocjonalnej klęsce i działać. Parafrazą, prowokacyjną rzecz jasna, jest mocna
zwrotka Wojewódzkiego/Figurskiego "Po trupach do celu". Uran - rewolucjonizm,
idealizm, racjonalność połączona z intuicją - wszystko to faktycznie ma coś z
tą bezwzględnością wspólnego.

Kwadratura Saturna do Marsa/Merkurego (1). Teoretycznie Saturn w horoskopie
się nie wyróżnia. Ale Koziorożec władca MC wskazuje na to, że w razie
odnalezienia ważnego celu życiowego Saturn może przyhamować "agresję"
komunikacyjną. Ostatnimi czasy we znaki daje się też Saturn w kwadraturze do
Słońca ( albo opozycja Saturn/Uran). Możliwe, że to nieco wyciszyło tego polityka.

Zatem, bardzo prawdopodobne, nie tylko na podstawie jednej osoby i
prowizorycznego horoskopu, że malefiki momentami mogą naprawdę wyświadczyć
przysługę i pomóc w zwalczeniu najgorszych sytuacji życiowych. Tak jak Pluton
jednej znajomej umożliwił jej ciągłe powstawanie po nieudanych związkach. Tak
jak silny, nieharmonijny żywioł wody u jednego kolegi uratował mu życie i
spowodował narodziny nowej "tożsamości w działaniu".

Pozdrawiam
Edytor zaawansowany
  • hypokaimenon 09.06.10, 19:34
    Zaobserwowałem następującą prawidłowość : wejście Słońca progresywnego do dwadasamsy Skorpiona (p.sekundarne) otwiera okres (ok 2.5 roku), w którym dana osoba zmuszona jest niejako przez los do konfrontacji z sytuacjami zbliżonymi do granicznych w rozumieniu Jaspersa.
    Nie muszą być to od razu absolutnie makabryczne zdarzenia (często oznacza to po prostu okres bardziej introwertywny), ale waga przeżyć w tym okresie, ich głębokość i dramatyzm różni się od przeżyć w okresie poprzedzającym dwadasamsę Skorpiona czy następującym po niej.

    Ponadto - z obserwacji ludzi posiadających urodzeniowe Słońce w dwadasamsie Skorpiona wnioskuję, że co jakiś czas w ich życiu pojawiają się sytuacje wymuszające głębokie, czasem bardzo trudne przeżycia. Może to dotyczyć rozmaitych sfer życia i koniec końców warunkowane jest przez całokształt horoskopu...
    Nie znaczy to oczywiście, że osoby ze Słońcem w innej dwadasamsie nie będą miały podobnych przeżyć - jest to raczej kwestia większego prawdopodobieństwa i częstotliwości (przy d. Skorpiona).

  • sollunari 09.06.10, 20:17
    Witam,

    nikt nie jest szczęśliwy, kiedy dookoła widzi cierpienie. Słowami
    wspomnianego pana premiera skwituję: iż jest to "prawda oczywista".
    Ale jest to też pewne uproszczenie.
    Są przypadki ludzi, którzy nie umieją zachować się wobec cierpienia
    innych i chowają się przed nim. Są także tacy, którzy przeszli juz i
    doswiadczyli sytuacji kryzysowych i dzięki temu albo poprzez to są
    bardziej medialni, rozumieją położenie i uwarunkowania innych i
    potrafią wniknąć w ich psychikę. W astrologii znak Skorpiona -co do
    zasady -jest znakiem, który daje ludziom "pod nim" urodzonym
    umiejętność odnajdywania się w sytuacjach granicznych. Mają ją
    również osoby, w horoskopie których silny jest Pluton i/lub silnie
    obsadzony jest VIII dom horoskopowy, itd. Ludzie spod innych
    znaków "wyczuwają" silną psychikę Skorpiona lub Plutonika i
    podświadomie lgną do niego w sytuacjach kryzysowych. Potrafią się
    przed nim otworzyć, gdyż wyczuwają, iż on już przeszedł przez
    niejedno. W tym więc sensie Plutonicy mogą ludzi do
    siebie "przyciągać" . Nie uciekają przed przekraczaniem granic, są
    oswojeni z nieszczęściem, nie boją się śmierci.

    Co do premiera i jego osobistej tragedii. Jest za wcześnie na ocenę
    że jest on teraz potulnym barankiem lub że jego obecny wizerunek
    medialny służy wprowadzeniu w błąd wyborców. Można oczywiście
    wskazać na to, że ludzie się zmieniają wobec traumy, którą przeżyli,
    ale czy ją wtedy sprzedają?
    Koniunkcja Merkury-Mars to wrogi stosunek do innych a z kwadraturą
    Saturna to zawziętość, zatwardziałośc w gniewie.Znak Koziorożca na
    MC przy tym, to kariera za wszelką cenę. Kwadratura Świateł świadczy
    o tym, że nie lubi się siebie ani innych.

    Pluton tranzytuje przez znak Koziorożca. Czy jest w stanie zmienić ,
    dokonać metamorfozy kariery (Koziorożec) premiera? Trzeba przyjrzeć
    się Plutonowi w jego horoskopie.




  • jasmina.0 09.06.10, 21:54
    Nie odniose się do twojej wypowiedzi co do kaczyńskiego bo przyznam, że nie doczytałam do końca - z braku czasu - chociaż naprawdę ciekawie piszesz. Mam nadzieję, że jutro doczytam do końca.

    Ale odpowiem nt. problemu o którym piszesz - czy zaznaczone malefiki w horoskopie i ich aspekty pozwalają się podnieść po różnych tragediach - jestem tego przykładem. Pluton i Saturn w moim horoskopie tworzą w sumie 58% aspektów do planet osobistych z wszystkich które mam (mniej lub bardziej dokładnych ale w granicach 4 st).Nie będe się wywnętrzać ale powiem tak - za każdym razem sie podnoszę. Malefiki jakkolwiek działajace podnosza człowieka z kolan z najcięższych tragedii i pozawalaja dalej żyć - ale niektóre aspekty nie pozwalają nigdy zapomnieć.
  • lileo 11.06.10, 12:02
    "Księżyc w Rybach,w 12 domu-odosobnienie,cierpienie,aspektujący trygonem do wrażliwej wenus w raku blisko IC(rodzina,no i...patriotyzm może...)"

    Ciekawe,jak wszystkie te sprawy,są osnute mgłą neptunową w horoskopie JK:
    Wspomniany Księżyc w Rybach.
    W 12 domu.
    Jest władcą IC.
    Które to IC (w koniunkcji z Wenus) jest jeszcze w kwadracie do Neptuna.

    Nieźle oddaje to atmosferę wokół przeszłości i korzeni JK.Nigdy nie znajdą się pewnie odpowiedzi na pytania,dlaczego rodzice JK,z AK-owską przeszłością,żyli w PRL dostatnio i pod parasolem ochronnym.
    Niektóre rzeczy na zawsze pozostaną niejasne,tak jak udział prezydenta w decyzji nt lądowania w Smoleńsku.
    Jak to z Neptunem bywa,złe czasem wychodzi na dobre.Z czasem też się okaże,czy powrót do znaczenia politycznego JK "dzięki" katastrofie będzie miało korzystne czy niekorzystne skutki dla Polski.
    Osobiście w znaczącą przemianę JK nie wierzę,ale jakaś na pewno w tym człowieku nastąpiła.Jeśli powróci do władzy,być może będzie rządził mniej destrukcyjnie.Jeśli nie powróci,może będzie skuteczniejszym "biczem" na ospałych rządzących monopolistów.Oby z tego był pożytek,a nie kolejny polski pech.

    Co do sytuacji granicznych,to przychylam się do tezy.Ludzie oswojeni z cierpieniem,czy bólem egzystencjalnym z racji trudnych aspektów, łatwiej radzą sobie z ciosami i łatwiej się podnoszą.Obserwuje też w swoim otoczeniu osoby o w miarę "gładkich" horoskopach i życiorysach,które wpadają w panikę jeśli tylko na ich drodze pojawi się kilka problemów grubszego kalibru.Odbierają to jako koniec świata albo nagłe fatum,które nie wiadomo dlaczego się ich uczepiłosmile
    JK z resztą mógłby gorzej znieść całą sytuację,gdyby wycofał się z polityki i zajął przeżywaniem żałoby.Polityka była i jest całym jego życiem.Gdyby jeszcze to stracił,mógłby wpaść w życiową pustkę i dołek.Jego decyzja jest do zaakceptowania.
    Natomiast wszystkich nieźle szokuje Marta Kaczyńska,która w tydzień "zaliczyła" 3 okładki i wywiady w kolorowych pismach.To dopiero "imponujące" podniesienie.Ciekawe,jakie ma aspekty.




  • arcoiris1 11.06.10, 17:27
    Natomiast wszystkich nieźle szokuje Marta Kaczyńska,która w
    tydzień "zaliczyła"
    > 3 okładki i wywiady w kolorowych pismach.To dopiero "imponujące"
    podniesienie.
    > Ciekawe,jakie ma aspekty.
    >
    gdzies znalazłam date jej urodzin 22 czerwca 1980, ale bez godziny
  • black_halo 11.06.10, 17:23
    Wlasciwie nie mam zadnych powaznych kwadratur w hosroskopie, czyli
    taki latwiutki radix a jednak bardzo szybko podnosze sie po
    niepowodzeniach i w ogole trudne sytuacje jakos gladko mi przechodza
    predzej czy pozniej. Nie wiem skad bierze sie moja sila, byc moze z
    mocno podkreslonego znaku Strzelcu i ogolnego optymizmu zyciowego,
    ktoremu zawsze przyswieca mysl, ze jesli nie moze byc gorzej to na
    pewno bedzie lepiej. Trzyma mnie tez wielokrotnie przy zyciu mysl, ze
    tak czy inavczej mam latwe zycie - poki co ominal mnie konflikt
    zbrojny, nigdy nie musialam glodowac, zawsze mialam dach nad glowa i
    pelna rodzine oraz wsparcie nie tylko rodziny ale i przyjaciol,
    jestem w szczesliwym zwiazku i az boje sie to wszystko pisac bo wiem,
    ze roznie z zyciu bywa. Kiedy uswiadamiam sobie jak wiele mam, nie w
    sensie materialnym ale ogolnie to boje sie to stracic. I jednoczesnie
    wiem, ze mam w sobie sile, zey sie podniesc.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • acrux_79 11.06.10, 19:32
    A miałaś, jeśli mogę spytać, jakąś dramatyczną rzecz z poniższych:

    a) nagła ( tydzień ? ) śmierć jednego z rodziców
    b) nagła zdrada partnera z którym byłaś dość długo
    c) nagła utrata pracy i brak pieniędzy, albo "mocny" kredyt ( w
    sensie - że rodzina nie dawała wparcia finansowego )
    d) bardzo poważna choroba własna

    albo z "lżejszych problemów" chociaż:
    e) wielkie kłótnie i "prawie" rozwód rodziców
    f) nie dostanie się na wymarzone studia, do których uczyłaś się co
    najmniej 3 miesiące
    g) mocne zakochanie się w kimś "ważnym" i odrzucenie, "bolesne"
    h) ostracyzm środowiska, doskwierającą samotność, nieśmiałość
    i) choroby para-psychiczne, zahaczające o schizofrenię, borderlinę,
    lekki autyzm, albo blokady emocjonalne ?

    Jeśli nic z powyższych, wówczas "niepowodzenia" faktycznie dadzą się
    znieść. Jeśli jednak coś z tego przeszłaś "lekką ręką", otrząsając
    się z tego, wówczas rzeczywiście optymistyczny horoskop jest
    ochronny dla "nieszczęść".

    Ja przeżyłem (e), nie wiadomo jak, było hardcorowo,
    przetransformowałem (g), oraz miałem mnóstwo zachowań z kategorii
    (h) oraz (i). Miałem też oczywiście, swoje (f).
    Jak oglądałem ostatnio film "Adam" Maxa Mayera, to nieźle się
    śmiałem, ponieważ zauważyłem ... pewną analogię do tego bohatera.
    Cierpiącego na zespół Aspergera...

    Filozofując - nie wiadomo, czy mój horoskop, z punktu
    towarzyskiego "zły", nie ochronił mnie przed tymi złymi sytuacjami.
    A może taki "zły", bo właśnie tyle niekorzystnych rzeczy się
    zdażyło ?
    To jest dylemat typu jajko - kura. Możliwe, że to "gorszy" horoskop
    wyznaczył pewne sytuacje trudne i pozwolił maleficznym planetom
    zamanifestować swą moc, choćby pozytywną. Gdyby horoskop dał więcej
    korzystnych zdarzeń, wówczas manifestacja i pokazanie mocy, także
    pozytywnej, ze strony malefików, byłoby mało istotne.

    Pozdrawiam
  • black_halo 12.06.10, 12:30
    Mialam brata umierajacego 8 miesiecy na nowotwor w domu na oczach
    calej rodziny, jednoczesnie bylam nieswiadoma, ze umrze bo sama
    mialam 6 lat.
    Moj kolega ze studiow poplnil samobosjwto i przez jakis czas bardzo
    to przezywalam bo ow kolega czesto powtarzal, ze ze soba skonczy, ze
    nie ma po co zyc.
    Zaluje do tej pory, ze nie zadzwonilam do rodzicow. Do dzisiaj sni mi
    jego matka na pogrzebie.
    Stracilam prace i nie moglam znalezc nawet sprzatania przez prawie
    poltora roku i jednoczesnie slyszalam od rodziny, ze sama jestem
    sobie winna, ze wyjechalam za granice do chlopaka, teraz jestem
    utrzymanka bo nie mamy slubu wiec powinnam radzic sobie sama.
    Moi rodzice straszyli mnie rozwodem i samobojstwem conajmniej raz na
    miesiac.
    Nawet ostatnio moj ojciec spowodowal powazny wypadek po pijanemu co
    bylo naglosnione na cala Polske, co pociaga za soba ogromne koszty
    finansowe a sprawa sie jeszcze nie skonczyla.
    Moja babcia ma schizofrenie i nie chce isc do lekarza, jej choroba
    zaowocowala sprzedaniem mieszkania w kamiennicy w centrum miasta
    wartego jakies 300 tys za ... slownie piec tysiecy zlotych i nic nie
    mozna z tym zrobic.
    Zawodow serwocowych juz nie bede zliczac. Moze teraz z perspektywy
    czasu oceniam to inaczej, moze to bylo glupie ale dzien po studniowce
    moj chlopak oswiadczyl mi, ze od pol roku ma inna ale nie chcial mi
    mowic bo gdzie ja bym miala czas szukac nowego partnera na
    studniowke.
    W podstawowce spotkalam sie z okropna niechecia dzieci w stosunku do
    mnie, a wlasciwie jednego goscia, ktory zrujnowal mi pobyt w szkole
    na dlugie lata a rodzice nie chcieli, zebym zmienila szkole lub
    klase bo po co kolejny raz.


    Ze wszystkiego sie podnioslam i zyje dalej, nie rozpamietuje. Moze i
    ten lekki horoskop nie jest taki najgorszy. Przyznam, ze poczulam sie
    urazona kiedy ktos powiedzial, ze ludzie z gladkimi radixami nie
    wiedza co zrobic w trudnych sytuacjach. Prawie kazdy zalamuje na
    poczatku rece, tak jestesmy skonstruowani. Ja z racji posiadania
    wszystkich planet blisko siebie nie posiadam kwadratur ale z drugiej
    strony kiedy zaczyna sie kwadrat czy opozycja do stellum to wszystko
    naraz !
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • lileo 12.06.10, 14:03
    Black_halo,nikt tego nie powiedział.Napisałam tylko,że ja obserwuję takie osoby w swoim otoczeniu i nie czyni to żadnej reguły.No,chyba że czujesz się urażona w imieniu tych osóbwink
    Nieharmonijne aspekty od malefików mogą być jednym z kilku pomocnych wpływów w kwestii podnoszenia się po ciężkich przejściach.Ja też dostałam w kość od życia tak,że mogłabym się licytować.Z perspektywy czasu uważam,że przetrzymać wszystko pomógł mi pierwszodomowy Saturn,a podnieść się ascendent w Lwie,który jest takim źródłem nie poddawania się i optymizmu "mimo wszystko".Oczywiście ze względu na Saturna trochę to trwało.U black_halo może to być duża dawka energii jowiszowej.Także sprawa jest bardziej złożona.
    Ps.czy to stellum w Strzelcu nie robi Ci kwadratur do osi?
  • acrux_79 12.06.10, 14:36
    Twój post zrobił na mnie wielkie wrażenie. Przy okazji pokazał ( co
    prawda jednostkowo ), że "lepszy" radix nie pociąga za sobą
    automatycznie łatwiejszego życia. W ogóle nie wiadomo, co jest w tej
    sytuacji lepsze, a co gorsze i czy taka klasyfikacja działa.

    Pzdr smile
  • black_halo 12.06.10, 15:03
    No wlasnie widzisz - nie wiem w jakim jestes wieku ale zgaduje, ze
    zblizonym do mojego (26 lat) i bedac mlodasz uwazalam, ze mam
    tragiczne zycie a dzisiaj z perspektywy czasu oceniam, ze az tak zle
    nie mialam. Byc moze ma na to wplyw codzienne ogladanie trudnosci
    innych osob i codziennie sobie mysle, ze ja nie poplenilam zadnych
    glupich bledow typu wpadka z nieznanym gosciem na imprezie,
    narkotyki, alkohol, kiepskie towarzystwo, nie wyszlam glupio za maz,
    nie wzielam kredytu na gorce "bo inaczej przegram zycie" i podobne.

    Z powodu malego doswiadczenia astrologicznego stwierdzam, ze nie wiem
    jaki radix jest lepszy a jaki gorszy.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • black_halo 12.06.10, 14:41
    No wlasnie, chcialam przeprosic bo wlasciwie nie powinnsmy sie
    licytowac na ilosc nieszczesc ale tak jakos troche mnie post acruxa
    zdenerwowal. Kazdy inaczej odczuwa nieszczescia i dla kazdego
    nieszczesciem jest co innego. Smierc rodzica, nawet nagla jest
    obiektywnie nieszczesciem ale kiedy nagle w wypadku zginal ojciec
    mojej kolezanki bylam zaoszkowana, ze nawet jej to jakos nie obeszlo.
    Dopiero powtem sie dowiedzialam, ze odetchnela z ulga po jego smierci
    bo bylo to czlowiek lubujacy w przemocy slownej i fizycznej.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • black_halo 12.06.10, 14:59
    Kwadrat do ASC tworzy mi Slonce i troche Uran. No i jeszcze jest
    opozycja wezla polnocnego do Jowisza i Merkurego i slaba kwadratura
    marsa do Neptuna ale to juz naprawde na sile. Najdokladniejsza jest
    kwadratura Slonca do ASC, reszta troche rozmyta.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 13.06.10, 11:22
    Ja rozumiem umierajacy brat ale nie przesadzajmy z kolega ( obca osoba) popelniajaca samobojstwo jako osobista tragedia. Strata pracy to cos t tak popularnego ze naprawde sama przezylam to kilka razy w zyciu... Zawody sercowe??? ehehehe to juz niebywale czeste. Babcia to nie ty jakby nie bylo...To co opisalas nie odbiega od przecietnosci. Wszyscy z nas costam przezywali i przezywaja...
    Black_haluś, olaboga. Inteligentnam mloda ladna babka jestes, w dodatku zdrowa wiec naprawde nie ma powodu do tragedii
  • black_halo 13.06.10, 12:23
    No wiem wlasnie, ze kazdy ma takie czy inne tragedie. Po prostu
    napisalam acruxowi, ze z gladkim radixem tez nie jest w zyciu latwo a
    prznajmniej nie latwiej niz w innych wypadkach. Oczywiscie kolega to
    nie jest bliska osoba ale jednoczesnie jesli w jakis sposob jestes z
    kims zwiazana, ta osoba ciagle ci powtarza, ze zamierza ze soba
    skonczyc a nastepnie konczy swoj zywot - ciezkie przezycie, uwierz mi
    na slowo bo nikomu nie zycze tego powtornego poczucia winy. Babcia to
    tez oczywiscie nie ja ale biorac pod uwage, ze mieszkanie bylo
    zapisane w 1/3 na mnie wiec sprzedaz tegoz kawalka przynioslaby mi
    sensowne pieniadze, ktore bardzo by mi sie przydaly w czasach
    bezrobocia.

    Widzisz, tak ogolnie to sie nie uzalam nad soba bo niby jaki bym
    miala powod - sa ludzie, ktorzy maja gorzej.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 13.06.10, 16:57
    Oczywiscie kolega to nie jest bliska osoba ale jednoczesnie jesli w jakis sposob jestes z kims zwiazana, ta osoba ciagle ci powtarza, ze zamierza ze soba skonczyc a nastepnie konczy swoj zywot - ciezkie przezycie, uwierz mi na slowo bo nikomu nie zycze tego powtornego poczucia winy.
    Znam takie przypadki w bliskim polu i jakos ci ludzie nie obwiniaja sie bo jakis tam znajomy kiedys tam popelnil samobojstwo. To nie byl twoj najblizszy przyjaciel i przestan byc meczennikiem. To byl jego wybor. Jesli ktos nieustannie powtarza ze sie chce zabic to sie sugeruje znajomemu psychologa. Zreszta bywali tacy co chodzili do psychologa i tez popelnili samobojstwo. Nie mozna ponosic odpowiedzialnosci za kazdego dalszego znajomego i jego zycie chyba ze ktos lubi zyc z poczuciem winy. I nie mozna tez miec poczucia winy ze sie nie bylo nagle wielkim przyjacielem odleglego znajomego i nie przebywalo sie 24h na dobe bo grozi.

    Babcia to tez oczywiscie nie ja ale biorac pod uwage, ze mieszkanie bylo zapisane w 1/3 na mnie wiec sprzedaz tegoz kawalka przynioslaby mi sensowne pieniadze, ktore bardzo by mi sie przydaly w czasach bezrobocia.
    No gdybym ja liczyla na spadek po moich babciach bylabym dzis bardzo bogata kobietasmile Spadek to super rzecz, ale jego brak to nie jest znowu cos co okreslibylismy jako wielkie nieszczescie, no nie?
  • black_halo 13.06.10, 22:56
    Powiem tak: kto nie przezyl ten nie wie. Byc moze na zewnatrz nie
    bylo widac, ze sie obwiniam i przezywam, nie mam tez tendencji do
    robienia z siebie meczennika - jakos mnie te okreslenie zabolalo. Nie
    zycze nikomu takich przezyc - to naprawde trudne i ciezko sobie z tym
    poradzic emocjonalnie, zwlaszcza, ze otoczenie reaguje dokladnie jak
    Ty, Princessko. To nie bym nikt bliski wiec dlaczego to tak
    przeyzwasz ?
    pytali i co mialam odpowiedziec? Sama nie wiem
    dlaczego to byl dla mnie az taki wstrzas. Nie da sie jednak ukryc, ze
    bylo to przelomowe wydarzenie w moim zyciu bo ograniczylam kontakty
    towarzyskie do minimum (ja ktora wczesniej imprezowala conajmniej 3
    razy w tygodniu).

    Nieszczescie to moze nie jest ale bylo to pewne zabezpieczenie
    przyszlosci a ktorego teraz nie ma. Oczywiscie nie tragedia bo moglo
    sie spalic. Same pieniadze to nie wszystko - o wiele trudniejszym
    problemem jest schizofrenia babci.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 14.06.10, 19:33
    > towarzyskie do minimum (ja ktora wczesniej imprezowala conajmniej 3
    > razy w tygodniu).


    moze to doswiadczenie sprawilo ze dojrzalas bo sobie uswiadomilas charakter zycia. A co do tego ze kto nie przezyl ten nie wie to trzeba uwazac bo nigdy nie wiadomo co inni przezyli, a to ze o tym nie opowiadaja tak otwarcie jak ty to czesto sygnalizuje ze widocznie przezyli to i owo wlasnie i uwazaja to za prywatne.

    o wiele trudniejszym problemem jest schizofrenia babci. Pewno ze to trudne. Faktem jest jednak, ze osob psychicznie chorych jest wiecej niz sie nam wydaje. Prawie kazdy kogos tam w blizszej czy dalszej rodzinie ma niedomagajacego psychicznie
  • black_halo 14.06.10, 20:37
    Wtedy bym raczej o tym nie powiedziala. Dzisiaj moge o tym mowic
    spokojnie, duzo czasu minelo i mi przeszlo. Faktem jest, ze tak sie
    wlasnie objawil tranzyt Saturn przez 5 dom.

    Co do chorob psychicznych - zdarzaja sie i nie ma chyba na to wplywu.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • acrux_79 13.06.10, 12:50
    Princess - tą "sytuację rodzinną" i wypadek drogowy podciągnąłbym jednak
    pod kategorię "bardzo złe doświadczenia życiowe". Zresztą bystry zauważy
    wzajemne powiązania.
    Strata pracy - noooo, zależy od kontekstu. Raz moźe być dla kogos tragedią
    ( kolega mówiący, że popełni samobójstwo jak ją straci - bywają tacy ),
    dla drugiego uwolnieniem, nowym wyzwaniem. Niektórzy podświadomie czynią
    stosowne "wysiłki" by tą prace stracić big_grin

    BlackHalo - a to ciekawy horoskop masz, bo mamy wspólne "korzenie"
    rodzinne ( alkohol, śmierć rodzeństwa ) pod pewnymi względami, a
    zapomniałem dodać, że zmarła czwórka mojego rodzeństwa gdy się rodziła, a
    moi rodzice byli w pewnym sensie z niepełnych domów, ale nie chciałem się
    licytować również.

    Niestety, nie czuję uwiarygodnienia tezy pod tytułem - "trudny horoskop
    przygotowuje na trudne czasy". Albo źle postawiłem problem i zadałem
    pytanie, albo nie wiem co.
  • lileo 13.06.10, 16:08
    Teza może nie jest źle postawiona,tylko problem w tym,żeby nie zawężać sprawy do trudnych aspektów..?Trudny horoskop może być też z malefikiem na osi plus dodatkowo niefortunne rozmieszczenie planet w znakach,domach itd.Jak zwykle w astrologii,wiele składowych daje pełny obraz.Na pewno jest tak,że trudne czynniki oznaczają kłopoty,ale też są źródłem siły do ich pokonania-i tu miałeś rację.

    Jeszcze a propos horoskopu black_halo.
    Dzięki temu,że chciała się podzielić swoimi przeżyciami,mogliśmy zobaczyć jak łatwo się zasugerować silnym wpływem jowiszowym oraz brakiem ciężkich aspektów i pomyśleć "horoskop szczęścary".A tak sobie myślę,że z boku stoi sobie skromnie ascendent w Rybach i jakąś porcję rybiej smuty obrazuje(większość problemów życiowych,które wymieniła black,mają właśnie Ryby w tle:samobójstwo/poczucie winy,schizofrenia,alkohol,zdrada/oszustwo,bezrobocie),pozostałe mają domieszkę skorpionową.
    Jowiszowe szczęście tutaj polega na szybkim podniesieniu się i nie rozpamiętywaniu,optymizmie oraz na mądrości(szersze spojrzenie typu "inni mają gorzej").Pewnie też na tym,że większość spraw ostatecznie się ułoży i pomyślnie rozwiąże.
    Tak sobie kombinuje,bo przecież ascendent i pierwszy dom to taki pryzmat przez który należy przepuścić wszystkie pozostałe elementy horoskopu.
    Wiele zależy oczywiście od tego,jak wyglądają władcy tego ascendentu,ich aspekty i dwady.
    Osobiście mam dwa ścisłe aspekty od malefików i dwa luźne,ale to Saturn w 1,Księżyc w Rybach w 8 i Uran w Skorpionie w 4 domu świetnie obrazują większość moich ciężkich przejść.A są nie najgorzej aspektowane.
  • black_halo 13.06.10, 16:10
    A mnie przyszlo do glowy, ze wiele zalezy od dziecinstwa i moze tam
    mozna byc szukac wskazowek? Jaroslaw Kaczynski z tego co czytalam
    trudnego dzienstwa nie mial - dzieci AKowcow raczej nie graly w
    filmach, ich rodzice nie wykladali w wyzszych szkolach i malo ktora
    matka moga spokojnie zajac sie domem a nie praca wiec raczej nie
    nalezal do powszechnych w tamtych czasach dzieci z "kluczem na szyi".
    Nigdy nie byl tez internowany jak jego brat. Z drugiej strony
    czytalam, ze jako pochodzacy z "wyzszych sfer" byl raczej
    nieakceptowany w srodowsiku rowiesniczym - nie jest to latwe
    doswiadczenie zyciowe.

    Patrzac na siebie - nie mialam najgorzej w zyciu ale niestety
    musialam sie zmierzyc z osoba mojej matki, ktora jest zwyczajnie
    wredne i zlosliwa jak to skorpion i uwaza, ze jesli ona mi nie powie
    prawd oczywistych to ja tego od nikogo innego nie uslysze. No
    tragedia po prostu, ze nie uslysze. Jej nie da sie przetlumaczyc, ze
    czego oczy nie widza i uszy nie szlysza tego sercu nie zal. Jej
    komentarze skutecznie podkopaly moja pewnosc siebie i nawet dzisiaj
    musze mocno pracowac nad swoja samoocena co w ogole rodzinie (dalszej
    tez) nie jest w smak bo wszyscy woleliby zebym siedziala cicho,
    zahukana i nie odzywala sie, miala ciepla urzednicza posadke,
    urodzila dzieci i nie podskakiwala za wysoko bo i po co. Wlasciwie
    wszystko inne uwazam, ze srednio trudne i niezbyt trudne
    doswiadczenia, natomiast wlasna matka to osoba, ktora potrafi wiele a
    najbardziej lubuje sie w szarganiu nerwow innym ludziom.

    Oczywiscie teraz moge leciec dalej i analizowac jej przeszlosc: no
    nie ukrywam, ze nie byla latwa. Dzaidek byl alkoholikiem znecajacym
    sie nad cala rodzina a w wieku 65 lat zachorowal sobie na raka pluc
    (lata palenia fajek po 3 paczki dzienie, pamietam do dzisiaj a umarl
    jak mialam 10 lat) i wymagam od calej rodziny wspolczucia i pomocy co
    mnie juz wtedy cholernie irytowalo bo sam z siebie nigdy nic nie dal.
    Ma tez moja mama w posiadaniu niedoroznieta spolecznie siotre i brata
    - osmielam sie tak mowic gdyz oboje jedyne co potrafia to siedziec i
    narzekac na swoj los i nie robic nic zeby zmienic. Wystarczy
    wspomniec, ze ciotka w wieku 18 lat wpadla z dzieciakiem co w tamtych
    czasach czyli prawie wtedy gdy urodzilam sie tez ja, nie bylo
    powszechnie akceptowane. Natomiast wujaszek, wyczekany synek mojego
    dzidka zostal tak rozpieszczony, ze odkad osiagnal pelnoletnosci z
    niewielkimi przewami ciagle siedzi w wiezieniu. Niedawno wyszedl
    kierujac swe pierwsze kroki do moich rodzicow. Mieszka ze
    schizofreniczka, moja babcia. Oczywiscie mama wspominala, ze
    absolutnie nie mozna babci dawac zadnych pieniedzy do reki bo babcia
    ze swoja choroba ludzi rozdawac albo wyrzucac przez okno czy do
    smietnika. Nie posluchal i zostal bez pieniedzy. tak wiec ogolnie nie
    ma lekko, dodajmy jeszcze do tego nowotwor u malego dziecka - 5 lat i
    to wykryty kiedy mlodsza siostra miala pare miesiecy, kredyt
    mieszkaniowy w czasach hiperinflacji, rowniez jakis czas bezrobocia.

    Potem patrze na radix mojego ojca i ... mam wrazenie, ze pomimo
    wielkiego krzyza w horoskopie zostal przez zycie dopieszczony. W
    czasach kiedy sie urodzil powszechne bylo posiadanie solidnej
    gromadkie dzieci a moi dziadkowie mieli tylko dwojke bo babcia,
    chociaz skonczyla 3 klasy podstawowki uwazala, ze nie bedzie wlasnego
    potomstwa narazac na glod i biede czesta w wielodzietnych rodzinach.
    Oboje, on i jego siostra zostali wyslani na nauki w miescie i mieli
    sie wlasciwie jak poczaki w masle bo w domu raczej niczego nie
    brakowalo a dziadek rozpieszczal dzieci, jedynie babcia chyba troche
    go stopowala. Przez cale zycie nie byl nawet jednego dnia bezrobotny
    wiec takie zmartwienia jak brak pracy nie byly jego chociaz
    oczywiscie finanse sie roznie ukladaly bo byl czas kiedy moja mama
    nie pracowala. I tu sobie tak mysle: moze dlatego, ze tak mu w zyciu
    lekko bylo to za bardzo sobie folgowal i skonczyl jak skonczyl.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 13.06.10, 16:51
    black_halo, przeczytawszy co napisalas o wujaszku w wiezieniu, alkoholu wrednej mamie, to: biorac pod uwage co opisujesz to wychodzi na to, ze masz bardzo duzo szczescia skoro wywodzac sie z marginesu spolecznego osiagnelas wyksztalcenie i jestes kim jestes... Twoje trygony i sekstyle zatem maja pelne uzasadnienie.
  • black_halo 13.06.10, 22:50
    No z tym marginesem spolecznym to juz nie przesadzajmy. Trzeba oddac
    rodzicom sprawiedliwosc, ze jednak skutecznie trzymali mnie z dala od
    tej czesci rodziny i obie z siostra wyszlysmy na ludzi co jest tez
    zasluga rodzicow bo gdyby nie chcieli mnie utrzymawac kiedy ja
    dziennie studiowalam to bym pewnie nie byla tu gdzie jestem. Co nie
    zmienia faktu, ze rodzice sa jacy sa i niestety sie ich nie wybiera.
    Ogolny bilans jest taki, ze trafilam nienajgorzej. Mogli sie trafic
    rodzice maltretujacy a jednak wychowywano mnie bez kar fizicznych
    (nie licze paru klapsow co dostalam akcje w rodzaju wbieganie na
    ulice albo skakanie z pierwszego pietra - moje kolezanki i koledzy
    mieli duzo gorzej choc to tez nie byla zadna patologia). Mogli mi sie
    trafic rodzice nie poswiecajacy zadnej uwagi mnie i moim sprawom i
    zapewne zakonczylabym jak niektore znane mi dzieci szwendajac sie po
    nocach po podworku z podejrzanym towarzystwem. Moglo sie trafic wiele
    innych przypadkow. Oczywiscie jako zbuntowana nastolatka, ktorej
    rodzice nie pozwali na calonocne imprezy i paletanie sie po ulicach
    do polnocy mialam to rodzicom za zle ale teraz doceniam ich wysilek
    zebym jednak majac tak wzroce w rodzinie wyszla na ludzi.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • aarvedui 11.06.10, 20:17
    acrux_79 napisał:

    > Jeśli założymy, że większość powyższych rzeczy zdarzy się niemalże każdemu, to
    > jak scharakteryzowalibyśmy działanie tzw. malefików ( Saturn, Mars, oraz
    > opcjonalnie Uran, Neptun, Pluton ) na "doświadczenia graniczne" ?
    >
    > Termin d.g. , a dokładniej "sytuacje graniczne" pochodzi z filozofii Karla
    > Jaspersa, niemieckiego egzystencjalisty. Ciekawy jest cytat, wyciągnięty stąd
    > angelus.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=7127&Itemid=794:
    [
    > - "sytuacje graniczne zbliżają nas do innych ludzi? - Wręcz przeciwnie -
    > czynią nas bardziej samotnymi. I to z dwóch powodów. Pierwszy jest prozaiczny:
    > ludzie po prostu unikają przebywania z tymi, którzy mają kłopoty. Drugi jest
    > głębszy: człowiek w sytuacji granicznej przypomina kogoś, kto przeżył
    > doświadczenie mistyczne - nie jest w stanie wyjaśnić innym ludziom, co
    > przeżył, pozostaje niezrozumiany." ]


    zgadzam się, że te przeżycia izolują. jednakże z bezpośrednimi współuczestnikami
    powstaje niezwykła więź, silniejsza od większości związków międzyludzkich.
    przykłady? weterani wojenni - każda służba na wojnie powoduje powstanie więzi
    "braterstwa" (ludowo - wojenko, wojenko, cóżeśty za pani (...) )
    są konflikty (kampanie), gdzie są już sytuacje skrajne.
    chociażby Dien-bien-phu, Wietnam, liczne oblężenia IIWŚ (Stalingrad, Bastogne),
    również określone rodzaje służby powodują większe narażenie na sytuacje skrajne
    (zagrożenie życia) - np służba na okręcie podwodnym.

    tak więc masz circa paręnaście milionów WH do przebadania
  • sollunari 05.07.10, 20:13
    Po zachowaniu J.Kaczyńskiego w ostatniej fazie kampanii widać było,
    iz jego martyrologiczna poza wyborcza była obliczona na zysk.
    Zaskutkowało, gdyz nie wszyscy (sądzac po wyniku wyborów) połapali
    się, że paradowanie po lokalu wyborczym z bratanicą (zamiast żony)
    oraz z jej dziećmi było zorganizowane pod publiczkę, oraz że
    wypowiedź na temat Gierka jest klepaniem po ramieniu komuny (o
    stosunki z którą swojego czasu szła wojna z Lechem Wałęsą). Nie
    wszyscy wyborcy również potrafili odpowiednio zinterpretować
    zabieganie Pana K. o głosy rolników i składanie obietnic w sprawie
    zachowania ubezpieczenia "kruzowskiego" (choć powszechnie wiadomo,iż
    jest to system niesprawiedliwy i krzywdzący innych emerytów).

    Nie zawsze więc sytuacje graniczne są w stanie zmienić człowieka.O
    jego trasformacji (co do faktu i rodzaju) mówi w horoskopie Pluton.
    W przypadku J. Kaczyńskiego osobista tragedia nie spowodowała
    znaczniejszych zmian w jego postrzeganiu innych ludzi i stosunku do
    nich.

    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka