Dodaj do ulubionych

A gdzie sens?

15.07.10, 16:26
Witam
Wszystkich
Czytam często Forum, czasami tez coś piszę. Np. dziś. W związku z
tym, że znów zostałam ciocią – urodziła moja kuzynka – synka 14
lipca o godz. 3.10 w nocy. I fajnie. Dziecko ma słońce w drugim
domu. I też fajnie. A mnie naszła myśl, że… tak patrząc na moje
słońce w 5 domu, do niczego w życiu nie dojdę (ur. 4 maja 1980 Piła,
godz. 22:35). Co mnie przeraża. Czy jedyna szansą na osiągnięcie
przeze mnie sukcesu jest wyjazd do Los Angeles, san Francisco?
Generalnie na zachodnie wybrzeże USA? Wtedy będę miała słońce w
pobliżu MC.
Teraz czuję się niedoceniana, głownie pod względem finansowym. Jakoś
ciągle czuję, że mi mało. To nic, że moje 2 opowiadania ukażą się w
książce, to nic , ze moja wystawa fotograficzna , była jedną z
najlepszych i najbardziej odwiedzanych w Domu Kultury i zobaczyło
ja ponad 4 tysiące osób i do dziś mi jej gratulują. To nic , że
dostanę za zasługi list gratulacyjny od władz powiatu. I mam
wiele nagród za wolontariat, a moje artykuły można p[przeczytać w
lokalnej prasie i nie tylko. To ciągle mało. Histerycznie
potrzebuję uznania. Ostatnio doszłam do wniosku, że jeśli nie
dostane Nobla, to moje życie nie ma sensu. Z drugiej strony patrząc
na horoskop i lustro, widzę, że nie mam przebojowości Dody, nie
jestem piękna, śpiewać nie potrafię chyba. I nie mam aspektów
słońce – Jowisz. Jestem przegrana. I właśnie się zdołowałam
totalnie, bo dotarło don mnie, ze nic nie osiągnę. Przeraża mnie
to, że nic po mnie nie zostawanie. Dzieci nie chcę mieć,
przynajmniej na razie. Patrząc na horoskop, nie wiedzę wyjścia z tej
sytuacji. Ale jednocześnie nie chcę się na nią godzić. A może trzeba
się pogodzić i być przeciętnym? Aby później nie być rozczarowanym?
Nie oczekiwać za dużo, nie angażować się, bo skoro i tak słońce
tylko w 5 domu i do tego w trygonie z „biednym” saturnem to mi
sławy i pieniędzy nie przyniesie. Aż płakać się chce. Nie wiem co
mam robić. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji. A Wy widzicie? Pewnie
powiecie, ze powinnam doceniać, to co mam. No doceniam, ale… to za
mało. Nie widzę przed sobą szans, przyszłości, spełnienia. I to jest
najgorsze.
Anka - Devine
Edytor zaawansowany
  • black_halo 15.07.10, 17:18
    Moja droga, posiadam na MC Jowisza w koniunkcji z merkurym i bedac
    niewiele mlodsza od Ciebie nie osiegnalam zadnego sukcesu - nawet
    wlasnej wystawy fotograficznej czy opublikowanego opowiadania. Nie
    wydaje mi sie, zeby Jowisz odpowiadal za sukces, on przynosi raczej
    szanse i szczescie ale ludzie, ktorzy do czegos w zyciu dochodza
    osiagaja to zazwyczaj ciezka praca i nie w wieku 30 lat a znacznie
    pozniej. Nie ma zbyt wielu osob, ktore w mlodym wieku osiagnelyby
    duzy sukces finansowy.

    W 10 domu masz plutona wiec wolontariat i nagrody za te dzialanosc
    nie dziwia. Wydaje mi sie, ze powinnas isc w tym kierunku tzn.
    pomagania ludziom.

    Nie uwazam, zeby zycie bylo przegrane jesli sie nie dostanie nobla.
    Nobla dostaje sie w trudnych dziedzinach, do ktorych trzeba miec
    serce i zamilowanie i jednoczesnie sie calkowicie poswiecic co czesto
    oznacza brak rodziny. Pomijam juz fakt, ze zanim sie tego nobla
    dostanie to mozna umrzec (zdaje sie ze czasem przyznaja posmiertnie)
    a ilosc pracy jaka trzeba wlozyc w badania z dziedzin takich jak
    fizyka czy chemia jest ogromna. Trzeba tez miec odpowiednie fundusze
    i szczescia, zeby akurat akademia zdecydowala sie przyznac nobla
    tobie.

    Moglabys miec szanse na nobla pokojowego ale jak nas uczy
    doswiadczenie ostatnich lat dostaja go ci, ktorzy jeszcze nic nie
    zrobili.

    Nie mam wystarczajacego doswiadczenia w astrologii zeby Ci powiedziec
    dlaczego nie jestes zadowolona ze swojego zycia. Wiele osob nie jest,
    zycie toczy roznie i mnie samej jest trudno sie z tym pogodzic.

    Truygon Slonca i Saturna jest wlasciwie jednym ze wskaznikow sukcesu
    poniewaz umiesz narzucic sobie rygor i ciezko pracowac. Pamietaj, ze
    mowi sie, ze talent to tylko 5% sukcesu - reszta to ciezka praca.
    Slonce w ogole jest dobrze aspektowane, trygon do Ksiezyca i
    koniunkcja z Merkurym (pisanie czy tez dziennikarstwo) na to
    wskazuja. Moze napiszesz ksiazke warta nobla?

    Nie wydaje mi sie, zeby wyjazd do USA ci ulatwil osiagniecie sukcesu.
    Mnie po relokacji Slonce przenioslo sie na zerowa koniunkcje z MC i
    jakos sukcesu zyciowego nie widze.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • aarvedui 15.07.10, 19:55
    uzależnienie od uznania - dobra diagnoza wink
    niemniej, nie bardzo wiesz sama, co Ci dolega.
    czy to faktycznie potrzeba uznania i świecenia?
    czy to może ambicja raczej?
    a może..błędne wytyczenie sobie wartości (np problem węzłów na osi 2-8)?

    potrzeba być może retrospektywnej medytacji, do której doskonale nadaje się
    astrologiczna mandala...
    właśnie - weź no kochana wklej tu swoją mandalę, bo łatwiej się dyskutuje widząc
    radiks
  • acrux_79 16.07.10, 02:49
    Pięciodomowe Słońce i tak lepsze niż moje trzeciodomowe smile

    Co do przyszłości, etc, etc, myślę że Pluton napoczął nadgryzanie
    Księżyca, a oś Saturn - Uran nie daje spać Wenus ( władcy MC ).
    Jeszcze ciekawiej będzie gdy Uran stanie na IC ( i potrząsnie
    kwadraturą do natalnego Księzyca ), faktycznie będą chęci ucieczki z
    miejsca zamieszkania, albo lokalnego, albo w ogóle kraju.

    Taką prostą diagnozę można stawiać.

    Solariusz też daje nieposkromione ambicje. Oj, i to jak !

    Są trzy wyjścia:

    a) Dostać Nobla
    b) Wejść "w pospólstwo", poprzeklinać, ponarzekać i po pewnym czasie
    zająć się swoimi rzeczami, które się lubi. Wbrew pozorom cholernie
    ciężkie.
    c) Spojrzeć bardziej pozytywnie na swój horoskop
    - jest cała "zaziemiona" - Jowisz/Mars w Pannie, Księżyc w
    Koziorożcu, Słońce w Byku w trygonie z Saturnem; tacy ludzie mogą
    kumulować niezłe pieniążki, konkretyzować, być przewidywalni
    - Neptun w 1. i Wenus ( władca MC ) w 7. w Bliźniętach dają
    komunikatywność, zasłaniają "ziemskość". Praktycyzm ubrany w szaty
    osoby towarzyskiej i eterycznej

    Owszem, Wenus trochę narwana z powodu niewygodnych aspektów od kilku
    planet ciężkich, ale znajomości ( Bliźnięta DESC, aspekty Merkurego,
    powtórka - Neptun ) przychodzą przecież łatwo ?

    Pozdrawiam ciepło
  • devine80 16.07.10, 09:15

    Witam
    Dzięki za odpowiedzi.
    Faktycznie, znajomości przychodzą dość łatwo. Nie mam problemów z
    publicznymi występami przed publicznością, przed kamerą. Pisać
    lubię. Piszę artykuły. Ostatnio te opowiadania. Tylko, że to
    wszystko za darmo. Z tego nie ma żadnej kasy. Nie ma przepływu
    energii. Niby jest jakieś uznanie, ludzie mówią, ze się im podoba.
    No i fajnie. Ale to nie to. Fotografować też lubię. Miałam wystawę
    fotograficzną – 27 stycznia 2010r. godz. 18.00 Piła. Sporo ludzi
    przyszło i to w tak beznadzieją pogodę. Później również było ich
    dużo. Wystawa była niekonwencjonalna, inna niż wszytki. Nikt jeszcze
    takiego tematu nie wymyślił. I pewnie stąd to zainteresowanie. No
    też fajnie. Problemy z miłośćią - też są. Dokucza mi wieczny brak
    zakochania. I dosyć wysokie wymagania co do mężczyzny mojego życia
    (czyżby to przez Jowisza - z Marsem w koniunkcji?). A jeśli takiego
    nie ma czekam. Poza tym są koledzy i nic więcej. Do nich nie mam
    żadnych wymagań. Wystarczy, ze ma się z kim porozmawaić.
    Jestem sfrustrowana i ciągle się obawiam, że to wciąż za mało. Mam w
    sobie histeryczne pragnienie sukcesu i uznania. Chyba za dużo
    ambicji. Bo kolejne wyróżnienia lokalne nie cieszą mnie, nic nie
    znaczą wobec, Nobla, wieczności. Nie wiem.
    Nie mogę wkleić obrazka, ale tu jest link do mojego „kółka”
    radiksowego:
    www.astro.com/cgi/chart.cgi?clang=e&btyp=w2at&rs=3&nhor=2&go.x=20&go.y=14&go=Go

    Pozdrawiam:
    Anka - DEVINE ur. 4 maja 1980 Piła, godz. 22:35
  • zlota.ra 16.07.10, 11:58
    A mnie się wydaje Droga Devine, że to nie o sławę i poklask chodzi. Intuicja mi do ucha gada, że poprzez gorączkowe dążenie do tychże, postanowiłaś sobie zrekompensować Bardzo Ważny Brak w Twoim Życiu.

    Po pierwsze brak pieniędzy - bycie niedocenianą za Twoją ciężką i twórczą pracę (Słońce w 5 domu to dla mnie super sprawa - też bym chciała coś takiego), a także szare, codzienne, mocno doskwierające poczucie niedostatku. Każdy pragnie życia w obfitości i każdy ma do tego prawo i każdy na to zasługuje. Tylko musi sobie to najpierw uświadomić, a potem na to pozwolić, otworzyć się i wpuścić do swego życia. I tak - wiem - nie jest to wcale takie proste smile - ale na tym m.in. polega nasze życie, jego cel i sens - na rozwoju i pokonywaniu trudności i uszczęśliwianiu siebie.

    Po drugie - brak Miłości. Kochana, co prawda Wenus narwana, ale wszystko jest do pokonania. Masz ładnie obsadzony 5 dom w Byku i Wenus w 7 - jest na czym się oprzeć smile

    Oczywiście to tylko moja intuicja. I może wcale tak nie być, ale... wejrzyj w siebie. Masz Lilith w 3 stopniu Wagi - nadgryza ją Pluton, dobiera się do niej Saturn, wtrąca się Uran, to dobry czas na dowiedzenie się paru niewygodnych rzeczy o sobie i przetransformowanie ich. Być może dlatego też zadajesz sobie pytania o sens życia. Ja mam natalnie koniunkcję Saturna z Lilith i nie jest to najfajniejsza rzecz, jaka mogła mnie spotkać. Od roku Uran wali w tą strukturę z opozycji i juz teraz wiem, że warto było się przemęczyć.

    A co do sławy itede - masz Węzeł Płn we Lwie w luźnej kon. Z Marsem i Jowiszem i fajnie - idź w tę mańkę (tylko bez przesady) i realizuj tą lwią energię, tylko zastanów się, jak ją konstruktywnie użyć w kontekście 8 domu, wtedy przyniesie Ci najwięcej korzyści, ulży i popuści surprised)

    I rzecz ostatnia - mam Jowisza i Marsa na MC i wierz mi - szału nie ma. Nie zanosi się na bycie drugą Dodą (dzięki Ci Boże), ani na Nobla, ani na nic generalnie. Spokojnie sobie żyję, cichutko pracuję, mam swoje planiki, marzenia i jakoś to leci smile

    pozdrawiam!
  • princesswhitewolf 16.07.10, 20:26
    Jestem sfrustrowana i ciągle się obawiam, że to wciąż za mało. Mam w
    sobie histeryczne pragnienie sukcesu i uznania


    <drapie sie po glowie> A chlopa jakiego porzadnego to ty masz???
  • arcoiris1 17.07.10, 23:34
    Bo kolejne wyróżnienia lokalne nie cieszą mnie, nic nie
    > znaczą wobec, Nobla, wieczności

    Zejdz na ziemię Devine, masz jej duzo w kółku. smile Nobel jest
    przyznawany w nastepujacych kategoriach - literatura, pokojowy,
    chemia, medycyna, ekonomia i nie wiem czy cos tam jeszcze pominełam,
    czy Twoja dziedzina którejś odpowiada? Twoja wystawa odniosła sukces
    lokalny, 4 tysiące osób ja odwiedziło, nie rozumiem Towjego
    podejscia. A jesli chcesz wiecej- to po prostu wyjedz z Piły, bo tam
    szans nie masz na to czego pragniesz.
  • lwi2 16.07.10, 13:56
    Na Ic masz planetę, nową nienazwaną, może warto się zainteresować co
    to (nie wiadomo co to). W 11 Barana jest u Ciebie, jedyna planeta na
    osi w Twoim horoskopie. 2002TC302, 84522, Urania ją ma, kiedyś
    przypadkowo włączyłam i zaczęłam obserwować.
    Byłaby u Ciebie w opozycji do Lilith przy MC, czyli na osiach masz
    takie towarzystwo, które może kazać "przekraczać granice", Nobel
    wszechświatowy, itd.

    Lwi
    --
    --------------------

    analizyastrologiczne.pl/
    lwi.bloog.pl/
  • arcoiris1 16.07.10, 18:42
    a może wyjedziesz z Piły do większego miasta po prostu?
    Niekoniecznie San Francisco, ale Warszawa, Poznan jest blisko-
    wszyscy moi znajomi zarabiają sporo powyzej sredniej krajowej, nie
    jest to co prawda zarobkowo Warszawa, ale prawie wszyscy moi znajomi
    pracujący w duzych firmach mieszcza sie w granicach 5-7 brutto i to
    nie na stanowiskach kierowniczych a to juz jest jakas czworka na
    rekę. Na początek tyle starczy na pewno. Kwestia dostania sie do
    dobrej firmy a koszt zycia o wiele niższy niz w Wawie. Wieksze
    zarobki, szanse to inne miasto.. Może tu tkwi problem? Co prawda
    kawa w kawiarni wyniesie Cię 8-10 zlotych ale tez więcej wpadnie do
    kiesy. No i jesli chodzi o wybicie sie, sławę, to tez łatwiej w
    duzym mieście. Tez wiecej facetow do wyboru smile
  • princesswhitewolf 16.07.10, 20:29
    Nie oczekiwać za dużo, nie angażować się, bo skoro i tak słońce
    tylko w 5 domu i do tego w trygonie z „biednym” saturnem to mi
    sławy i pieniędzy nie przyniesie.


    bardziej o slawe czy o pieniadze chodzi?
  • princesswhitewolf 16.07.10, 20:32
    Z drugiej strony patrząc
    > na horoskop i lustro, widzę, że nie mam przebojowości Dody,

    I dziekuj Bogu... Moda na rozwydrzone idiotki szybko sie skonczy.
  • black_halo 16.07.10, 21:32
    Ale dlaczego sie jej pytacie czy ma chlopa? Czy meskie portki w domu
    to wskaznik sucesu zyciowego kobiety i jak juz takowego ma to powinna
    jako cel obrac gotowanie obiadkow zamiast piecia sie do gory po
    szczeblach kariery?
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • arcoiris1 16.07.10, 21:34
    oj tam oj tam. O dobre bzykanie chodzi! A nie o gotowanie obiadków!
    Chociaz w sumie czemu nie, jesli sie spisał to można dac mu jeśćwink
  • black_halo 17.07.10, 00:01
    No to jest akurat bardzo seksistowskie - pamietam moich kolegow ze
    studiow, ktorzy powatarzali podobnie - ze kobiete trzeba porzadnie
    wybzykac to nie bedzie marudzic. Nie podoba mi sie to i mowie temu
    stanowcze NIE.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • arcoiris1 17.07.10, 12:56
    black halo, pogląd zmieni Ci sie na stanowcze TAK jak przekroczysz
    trzydziestke, tak od 32 się zacznie smile tez tak miałam jak Ty jak
    byłam w Twoim wieku wink
  • invisible7 17.07.10, 18:24
    arcoiris1 napisała:

    > black halo, pogląd zmieni Ci sie na stanowcze TAK jak przekroczysz
    > trzydziestke, tak od 32 się zacznie smile tez tak miałam jak Ty jak
    > byłam w Twoim wieku wink

    Ja też mówię stanowcze NIE, a mam 31 lat. Seks to w życiu nie wszystko
    i można bez niego żyć.
  • princesswhitewolf 17.07.10, 18:46
    invisible7 napisała:
    > arcoiris1 napisała:
    >> > black halo, pogląd zmieni Ci sie na stanowcze TAK jak przekroczysz
    > > trzydziestke, tak od 32 się zacznie smile tez tak miałam jak Ty jak
    > > byłam w Twoim wieku wink
    > Ja też mówię stanowcze NIE, a mam 31 lat. Seks to w życiu nie wszystko
    > i można bez niego żyć.


    A moze... Moze jest tak ze kazdy z nas jest inny i inaczej odczuwa spelnienie i tak:
    dla jednej osoby slawa jest najwazniejsza, dla innej pieniadze, dla innej czulosc w zwiazku i zrozumienie, a jeszcze dla innej osoby seks w zwiazku to podstawa... Wszak jest 12 znakowsmile Sa jeszcze kombinacjewink
  • invisible7 17.07.10, 18:56
    princesswhitewolf napisała:

    > invisible7 napisała:
    > > arcoiris1 napisała:
    > >> > black halo, pogląd zmieni Ci sie na stanowcze TAK jak przekroc
    > zysz
    > > > trzydziestke, tak od 32 się zacznie smile tez tak miałam jak Ty
    jak
    > > > byłam w Twoim wieku wink
    > > Ja też mówię stanowcze NIE, a mam 31 lat. Seks to w życiu nie
    wszystko
    > > i można bez niego żyć.

    >
    > A moze... Moze jest tak ze kazdy z nas jest inny i inaczej odczuwa
    spelnienie i
    > tak:
    > dla jednej osoby slawa jest najwazniejsza, dla innej pieniadze, dla
    innej czulo
    > sc w zwiazku i zrozumienie, a jeszcze dla innej osoby seks w
    zwiazku to podstaw
    > a... Wszak jest 12 znakowsmile Sa jeszcze kombinacjewink

    Tu się zgadzam smile Po prostu nie podoba mi się pogląd "Nie jest
    zadowolona z życia, to na pewno jej bzykanka brakuje" wink - tak jakby
    bez seksu nie można było być szczęśliwym człowiekiem. Może brakować
    całego mnóstwa innych rzeczy, np. tych, które wymieniasz smile
  • princesswhitewolf 17.07.10, 19:17
    invisible7 ja tam mysle ze Matka Natura obdarzyla nas rozmaitym popedem i dla
    niektorych osob doznania fizyczne sa najistotniejsze w zwiazku. No i dobrze
    jesli tacy ludzie dobieraja sie w pary a nie z osobami o mniejszych he he....
    potrzebach.
  • arcoiris1 17.07.10, 22:53
    jasne że mozna, ale co to za życie...
  • princesswhitewolf 16.07.10, 22:16
    Czy meskie portki w domu
    > to wskaznik sucesu zyciowego kobiety i jak juz takowego ma to powinna
    > jako cel obrac gotowanie obiadkow zamiast piecia sie do gory po
    > szczeblach kariery?


    Nie, meskie portki to nie jest wskaznik sukcesu zyciowego kobiety. Ale szczesliwa kobieta z wiekszym dystansem podchodzi do kwestii zawodowych i w jakims sensie zyciowo lepiej sie i to realizuje jesli ma wsparcie.
    Moja diagnoza jest nastepujaca: brakuje ci kogos kto Ci da w domu uznanie i poczucie bezpieczenstwa.
  • black_halo 17.07.10, 00:07
    Matko kochana i wszyscy swieci, akurat Ciebie Princess w zyciu bym
    nie podejrzewala o takie poglady. Sugerowanie, ze uznanie i poczucie
    bezpieczenstwa moze pochodzic od kogos innego niz my sami jest
    niebezpieczne. Na poczatek uznanie powinno pochodzic z wnetrza samej
    siebie, tak samo czlowiek sam powinien sie zatroszczyc o swoje
    poczucie bezpieczenstwa.

    Nie kazda kobieta jest spelniona w zwiazku, niektorym trzeba czegos
    jeszcze a ja Twoje pytanie odczytuje jako rady w rodzaju "znajdz
    sobie chlopa i kariera przestanie ci byc potrzebna bo facet cie
    bedzie chwalil za obiadki".

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 17.07.10, 00:16
    lee no wiadomo, ze trzeba siebie szanowac.

    Nie napisalam nigdzie , ze ma sobie znalezc chlopa bo kariera nie jest dla baby istotna. To nie jest tak ze devine jest sfurstrowana bo nie ma pracy. To inna historia niz Twoja
    Devine ma prace tylko oczekuje jakiejs..... slawy i uznania ...hmmm

    a dla mnie to dowod na poczucie niespelnienia w zyciu osobistym. Faceta jej brak i wyzyc sie chce w jakiejs slawiesmile
    Jakies osiagniecia niebywale to malo komu sie zdarzaja. Im wyzej w piramidzie tym trudniej. Poza tym jest to kwestia czasu. 30 letnia Devine chce juz tego co trafia sie 50latkomsmile

    A jesli jej chodzi o pieniadze to powinna zmienic branze zawodowa bo W JEJ ZAWODZIE zadnych pieniedzy sie wielkich nie zarabia. Trzeba byc realista
  • black_halo 17.07.10, 01:13
    Alez moja historia jest bardo podobna - ja tez chce uznania i chce
    rozwojowej pracy. Ta, ktora wykonuje czyli zmywak plus krojenie
    warzywek jest dobrze oplacanym zajeciem niewyamagajacym wielkich
    nakladow pracy i stresu. I co? I wciaz chce pracy lepszej, w
    zawodzie, chce cos osiagnac chociaz ambicji na nobla nie mam. I to
    wszystko pomimo udanego zycia osobistego. Ale facet nie rekompensuje
    mi braku sukcesow na polu zawodowym. To dwie rozne dziedziny zycia.

    Doskonale sobie zdaje sprawe z faktu, ze wiele kobiet w sytuacji
    mojej czy Devine jest bardzo zadowolo,ych - sama to zreszta
    napisalas. Ale sa kobiety takie jak my, ktorym brakuje rowniez
    kariery. Ja wiem, ze to nie jest popularna sciezka zyciowa bo
    oczekiwania w stosunku do kobiet sa jakie sa - wyjdz za maz, urodz
    dzieci i najlepiej siedz w domu bo aktualnie oczekuje sie, ze kobieta
    bedzie matka idealna dla swojego dziecka czyli, ze bedzie uzywala
    ekologicznych pieluch wielorazowych, samodzielnie gotowala kaszki,
    papki i przecierki, spedzala z dzieckiem czas na wysokiej jakosci
    rozwojowych zajeciach itd.

    Co do zawodu sie zgadzam, malo kto w jej dziedzinie moze sie
    pochwalic sukcesem finasowym ale bede sie upierala, ze facet jej tego
    nie zrekompensuje - jesli zzera ja wewnetrzna potrzeba dojscia do
    czegos wiecej niz ma wiekszosc ludzi to smiem twierdzic, ze w zwiazku
    albo uwiednie albo zniszczy faceta.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 17.07.10, 13:25
    black_halo. Ja widze roznice. Zmywak i krojenie warzyw to jednak nie to samo co
    praca w domu kultury w organizowaniu wystaw.... Devine chce swietlanej kariery.
    Ty chcesz po prostu sensownej pracy w swoim wyksztalconym zawodzie. Sama kiedys
    powiedzialas, ze nie masz ambicji na stanowiska kierownicze.
  • black_halo 17.07.10, 17:21
    Ale ja tez chce swietlanej kariery w zawodzie bo uznanie mojego szefa
    dla mojej ciezkiej pracy to tez za malo szczegolnie, ze nie ida za
    tym jakies wielkie pieniadze. Swietlana kariera to niekoniecznie
    stanowisko kierownicze - dla mnie to bycie specjalista w swojej
    dziedzinie i uznanie z tego plynace. Nie mam ambicji na bycie druga
    Doda, na modelke sie nie nadaje z powodu figury dalekiej od idealu i
    podobnie takich ambicji nie ma nasza kolezanka - ona chce uznania dla
    swojej pracy. Byc moze przesadza z noblem ale pozatym calkowicie ja
    rozumiem. Kazdy z nas jak juz napisalas chce byc na swieczniku ale
    dla kazdego to oznacza co innego. Dla jednego to bedzie wlasny
    dochodowy biznes, dla drugiego bycie znanym w srodowisku specjalista,
    dla trzeciego jest to bycie celebryta a dla kolejnego politykiem z
    pierwszych stron gazet.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 17.07.10, 18:09
    Dla jednego to bedzie wlasny
    dochodowy biznes, dla drugiego bycie znanym w srodowisku specjalista,
    dla trzeciego jest to bycie celebryta a dla kolejnego politykiem z
    pierwszych stron gazet.


    No ale trzeba podczepic swoje pragnienia pod realia i szukac kompromisu.
    Po pierwsze czy ma sie cos takiego niebywalego do zaoferowania. Poza tym: W
    pewnych zawodach po prostu nie ma super dochodow i nie ma co na to liczyc.
    W pewnych zawodach uznanie jest tylko chwilowe: jak zrobisz jakas tam wystawe.
    Nie ma tam slawy w sposob ciaglysmile
  • princesswhitewolf 17.07.10, 13:34
    > Co do zawodu sie zgadzam, malo kto w jej dziedzinie moze sie
    > pochwalic sukcesem finasowym ale bede sie upierala, ze facet jej tego
    > nie zrekompensuje - jesli zzera ja wewnetrzna potrzeba dojscia do
    > czegos wiecej niz ma wiekszosc ludzi to smiem twierdzic, ze w zwiazku
    > albo uwiednie albo zniszczy faceta.


    No a niby jak to ma sie stac? Jej dom kultury stanie sie centrum kultury polskiej czy jak?? Nie ma szans na to w tym zawodzie. Poza tym jakas dobra passa w zawodzie to kwestia trendu chwilowego, a do trwalych wysokich pozycji dochodzi sie z wiekiem. W pracy zawsze sa dolki i wyzyny ( jesli sie pracuje w zawodzie) i nie ma miejsca na slawe i super uznanie caly czas dla nikogo. Do trwalych wysokich pozycji dochodzi sie droga koziorozcowa: wiek i wysluga i dedykacja.

    Moim zdaniem nalezy bardziej sie skupiac na zyciu osobistym i tam znajdowac zrodlo stabilnosci psychicznej, bo tak naprawde w pracy nikt nas trwale nie doceni, a wielu kombinuje jak zrobic bysmy ich nie przycmili swoim swiatlem i jeszcze podlozy "swinie" jesli moze.

    Devine nie rozumie, ze ludzie wcale nie maja ochoty ja wynosic na piedestal bo prawda jest taka, ze prawie kazdy sam sie chce tam znalezc. A miejsca na swieczniku sa ograniczone w kazdej dziedzinie.

    W zyciu zawodowym nalezy robic to co sie jakos tam do jakiegos stopnia lubi czy chocby toleruje, wazne by zarobki byly zadowalajace( ale tu to kwestia decyzji i rezygnacji z pewnych upodoban zawodowych wchodzi w rachube) . A juz liczenie na jakas kariere he hehe... dla mnie swiadczy o nieznajomosci realiow.
  • black_halo 17.07.10, 17:33
    Byc moze sie myle bo jestem jeszcze mloda i glupia, niedoswiadczona i
    nie doczeniam tego co mam ale ... stabinosci psychicznej trzeba
    szukac w sobie. Mam naprawde kochajacego faceta, ktory skoczylby za
    mna w ogien i az sama sie do dzisiaj dziwie jak nam sie udalo tak
    idealnie dopasowac chociaz pochodzimy z dwoch roznych krajow. A i tak
    nie dalej jak dwa tygodnie temu zalozylam rozpaczliwy temat o
    siadajacej psychice. Moj facet nie jest mi w stanie zapewnic
    stablnosci psychicznej, to musi pochodzic ze mnie samej i chociaz
    doskonale wiem, ze mam oparcie to czuje, ze czegos mi brakuje a tym
    czyms sie uznanie w pracy. I chocbym nie wiem jak bardzo skupiala sie
    na zyciu osobitym to brak tego elementu mi doskwiera, a moj facet
    swoja gadka o glodujacych dzieciach w afryce doprowadza mnie do
    bialej goraczki. I zaloze sie, ze podobnie mialaby Devine - ona mowi,
    ze chce wiecej zarabiac, chce opublikowac ksiazke a on mowi 'no
    przeciez masz ubranie, jedzenie i dach nad glowa a nawet dostajesz
    list gratulacyjny za wystawe i wolontariat, ludzie cie lubia, robisz
    to i tamto - czego ty jeszcze chcesz kobieto?".
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • nuvvo 19.07.10, 17:08
    black_halo napisała:

    > Ja wiem, ze to nie jest popularna sciezka zyciowa bo
    > oczekiwania w stosunku do kobiet sa jakie sa - wyjdz za maz, urodz
    > dzieci i najlepiej siedz w domu bo aktualnie oczekuje sie, ze kobieta
    > bedzie matka (...)

    Bzdura, nie wiem gdzie odczuwasz takie oczekiwania.
    Nawet na polskich wioskach ex-pgr oczekuje sie od dziewczyn zeby byly niezalezne
    finansowo (zeby w razie czego nie zostaly na lodzie)
    A co dopiero normalna reszta polski, i nieco bardziej ucywilizowana reszta swiata.
    To juz kolejny watek, w ktorym kolezanka BLACK marudzi, ze wbrew "powszechnym
    oczekiwaniom" nie bierze sie za dzieci.
    Czy ty dziewczyno czasem nie robisz z siebie ofiary?

    To mi troche przypomina postać geja z serialu "little britain",
    w ktorym mlody (chyba David, ale bez znaczenia) only-gay-in-the-village
    przyjmowal notorycznie role meczennika, dyskryminowanego, wobec nieistniejacej
    nagonki. Powaznie - poniewaz juz drugi raz cie zlapalam na takim marudzeniu - to
    polecam obejrzec.

    Ale wybaczam, bo sama tez mam nierozwijajaca prace, i w porownujac sie do
    matek-kur domowych,moge sie przynajmniej pocieszyc. Przeciez jestem i tak o
    kroczek dalej w drodze do niezaleznosci, bo one to niestety maja troche trudniej
    w znalezieniu jakiejkolwiek pracy, nie mowiac o rozwoju kariery. Ale takich
    glupich to teraz niewiele,moze 5 %. Wiekszosc kobiet najpierw dazy do wlasnego
    rozwoju, potem dziecko.

    Spoleczne oczekiwania, jesli o nich mowa, sa raczej takie zeby sobie dziecka nie
    robic, jesli sie nie ma warunkow socjalnych.

    No ale dobra popocieszajmy sie. Przepraszam za razaca prostote mojego jezyka,
    ale jestem po pracy i jakos tak nie moge slow zebrac do kupy.

    A devine80, wydaje mi sie miala przechodzic koniunkcje saturna?

  • arcoiris1 17.07.10, 13:14
    Nie kazda kobieta jest spelniona w zwiazku, niektorym trzeba
    czegos
    > jeszcze a ja Twoje pytanie odczytuje jako rady w rodzaju "znajdz
    > sobie chlopa i kariera przestanie ci byc potrzebna bo facet cie
    > bedzie chwalil za obiadki".


    Oczywiscie nie każda kobieta jest spełniona w związku, zreszta nie
    chodzi o to żeby facet wypelniał jej całe zycie ale był jego
    częscią. Ta część jest bardzo ważna- daje Ci masę radości
    intelektualnej, seksualnej, przyjacielskiej (jesli dobrze trafisz)
    PO pracy, kiedy wracasz do domu i oznajmiasz mu że dostałas awans
    (choc to akurat może lepiej facetowi podac w zawoalowanej formie bo
    to nie jest cos co go pod chmury z radosci wyniesie zwłaszcza jesli
    on mniej zarabia i ma niższe stanowisko bo TAK PO PROSTU JEST I
    RZADZI NAMI BIOLOGIA czyli facet ma byc facetem a ty musisz
    umiejetnie w nim podsycać JEGO poczucie własnej wartości - vide ego-
    jesli ono ucierpi przez Ciebie to pozamiatane. Wiec pochwaly, nawet
    za bzdury to czesto klucz do udanego zwiazku- ONI TACY SA. Ich
    ulubiony tekst z Twoich ust to nie Kocham Cie, Tesknie, szaleje za
    Tobą ale Jestem z Ciebie taka dumna Kotku! Jak pieknie wbiles
    gwozdz/naprawiles szafe/znalazles droge/jestes fantastycznym
    kochankiem. Oni rywalizują z innymi facetami,równiez o Ciebie i
    jesli Ty zaczniesz mu pokazywac ze z nim rywalizujesz to jestes na
    równi pochyłej. Rób swoje, tak zeby on czuł ze jest przy Tobie
    samcem alfa, i wszystko będzie grało. Ugotuj mu czasem ten obiad i
    założ pantofle z pomponem, nie przeszkodzi Ci to w pisaniu
    doktoratu). Zle odczytujesz radę Princess. Tu nie chodzi o obiadki i
    siedzenie w chacie w toksycznym związku ale o to jak być szczesliwą
    majac fajne zycie zawodowe i prywatne. Da sie to połączyć, ale nie z
    każdym facetem- stad Twoje "nie każda kobieta jest spełniona w
    związku".
  • black_halo 17.07.10, 17:45
    Oczywiscie sie zgadzam, ze facet powinien byc czescia zycia i zgadzam
    sie ze zwiazki miedzyludzkie sa wazne i daja duzo radosci a dobre
    bzykanko polepsza widoki na wszystko.

    I jednoczesnie nie cierpie sytuacji w ktorej moj facet ma fajna prace
    i uznanie i fajny zwiazek ze mna a ja mam tylko zwiazek. Ot co. Co
    nie znaczy, ze widze problem w gotowaniu obiadow, jesli bym przestala
    jednek gotowac to umarlibysmy z glodu (moj facet jako pierwszy bo
    jest chudy, ja mam spore rezerwy). Z drugiej strony jakbym nie
    gotowala to bym nie musiala zmywac i przekonywac mojego faceta, ze
    rece nie odpadaja od wsadzenia naczyn do zmywarki.

    Co do spelnienia - byly czasy kiedy kobietom mowiono, ze spelnienie
    odnajda jedynie we wczesnym zamazpojsciu, urodzeniu gromadki dzieci i
    byciu chwalona za dobrze prowadzony dom. Ale i nawet w tych czasach
    byly kobiety, ktore uwazaly, ze maja prawo spelniac sie na polu
    zawodowym, uczyc sie i pracowac, robic to co lubia bo przeciez nie
    kazda z nas lubi dzieci, prawda? Sa kobiety, ktore chca sie spelniac
    w rodzinie i pracy zawodowej sobie wcale nie wyobrazaja, co wiecej -
    znam takie, ktore uwazaja, ze praca to nie jest zajecie dla kobiet.
    Sa tez kobiety, ktore nie potrzebuja mezczyzny ani rodziny za to z
    mila checia oddaja sie innym rzeczom. Moja ciocia na ten przyklad
    nigdy nie wyszla za maz, dzisiaj ma 52 lata, wlasna doskonale
    prosperujaca firme, co pare miesiecy jezdzi po swiecie a rodzine
    szokuje stwierdzeniami w rodzaju "facet jest mi potrzebny najwyzej do
    lozka". Dlatego moja rodzina lamentowala gdy dostalam sie na
    politechnike - przeciez na bank skoncze jak ona!
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 17.07.10, 18:05
    black_halo, zapewniam cie ze 98% osob na swiecie oczekuje wiecej zawodowo i
    czuje sie tym sfurstrowana ze nie jest w innym miejscu niz jest. Kazdy z nas
    uwaza ze powinien zarabiac wiecej i miec lepsze stanowisko pracy, ponadto
    powinien otrzymywac wiecej uznania. Jest to na tyle oczywiste ze nie bede
    wypisywac watkow jaka to sie czuje niedoceniania w pracy i jak pragne uznania bo
    uwazam to za... infantyle i bez wgladu w to ze nie ja jestem pepkiem swiata a na
    kazde stanowisko jest ilus tam chetnych rownie zdolnych.

    ja nie wiem po co te feministyczne teksty piszesz. Takich kobiet jak Twoja
    ciocia ( zakladajac ze nie ukrywa czegos) to jest niewiele.
    Wiekszosc ludzi pragnie zwiazku z druga osoba i dla mnie czesto to przejaw
    psychologicznej kompensacji. W zyciu zawodowym NIGDY nie osiaga sie pelnego
    spelnienia. NIGDY trwale. Na 5 minut. Od tego jest zwiazek z bliskimi ludzmi:
    przyjaciele, zony, mezowie, dzieci.
    A juz wypisywanie czegos o obiadkach to ja nie rozumiem bo nijak to ma sie do
    rzeczy... U mnie maz sprzata i sie domem zajmuje...
  • nielaik 17.07.10, 20:27
    Wiekszosc ludzi pragnie zwiazku z druga osoba i dla mnie czesto to
    przejaw
    > psychologicznej kompensacji. W zyciu zawodowym NIGDY nie osiaga sie
    pelnego
    > spelnienia. NIGDY trwale. Na 5 minut. Od tego jest zwiazek z bliskimi
    ludzmi:
    > przyjaciele, zony, mezowie, dzieci.
    > A juz wypisywanie czegos o obiadkach to ja nie rozumiem bo nijak to
    ma sie do
    > rzeczy... U mnie maz sprzata i sie domem zajmuje...

    Nie ma tak, przynajmniej nie u wszystkichwink Choćby nie wiem jaki fajny
    facet, przyjacile, nie są wstanie zrekomensować, zastąpić satysfakcji z
    pracy, z hobby jakiemu się człowiek oddaje, jeżeli ta sfera jest dla
    niego wyjątkowo ważna.
  • princesswhitewolf 17.07.10, 20:57
    nielaik, przyznam ze mam doswiadczenie zawodowe kilkunastu lat. Pracuje i
    pracowalam z setkami osob. Nie poznalam jeszcze ani jednej osoby jaka bylaby
    trwale i zawsze usatysfakcjonowana ze swojej pracy- szefa, klientow, pacjentow,
    placy, uznania. Kazdy przezywa "wzloty i upadki" na sciezce kariery.
  • black_halo 17.07.10, 21:26
    No a ja nie znam osoby, ktora by byla cale zycie zawsze
    usatysfakcjonowana swoim zwiazkiem/zwiazkami. Kazdy zwiazek przezywa
    wzloty i upadki.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 17.07.10, 22:37
    black_halo napisała:
    > No a ja nie znam osoby, ktora by byla cale zycie zawsze
    > usatysfakcjonowana swoim zwiazkiem/zwiazkami. Kazdy zwiazek przezywa
    > wzloty i upadki.


    Jestem pierwsza zatem. Cale zycie jestem usatysfakcjonowana z mojego zwiazku z
    moja matka. Nie ma tu upadkowsmile
    Ja nie mowie tylko o relacjach mesko-damskich.
  • nielaik 17.07.10, 22:23
    Acha, da się zastąpić partnerem, przyjaciółmi, pracę, wymarzone hobby,
    które stawia się na pierwszym miejscu? Wykonalne?
  • princesswhitewolf 17.07.10, 22:39
    nielaik, hobby to nie praca jakby nie bylo. Kazda czynnosc wykonywana 5 dni w
    tygodniu przez 8 godzin staje sie w pewnym momencie monotonne. Dlatego warto
    delektowac sie hobby bo jak stanie sie to zawodem zaczynaja sie rozczarowaniasmile
  • princesswhitewolf 17.07.10, 22:40
    i jeszcze...
    gdy zastapienie pracy przyjaciolmi, partnerem, rodzina czy hobby nie jest dla
    kogos mozliwe to przy przejsciu na emeryture popada sie w ostra depresjesmile
  • nielaik 17.07.10, 23:26
    Nie, rozmawiamy o czymś zupełnie innym. Chodzi o pracę, która daje
    satysfakcję, w której się spełniasz. W jaóbki sposób facet ma zastąpić,
    cheć zostania mistrzem kuchni?
  • arcoiris1 17.07.10, 23:29
    o ile kucharzenie nie stanie się jedyną treścią Twojego zycia
    to wszystko w porządku smile
  • arcoiris1 17.07.10, 23:06
    Nie ma tak, przynajmniej nie u wszystkichwink Choćby nie wiem jaki
    fajny
    > facet, przyjacile, nie są wstanie zrekomensować, zastąpić
    satysfakcji z
    > pracy, z hobby jakiemu się człowiek oddaje, jeżeli ta sfera jest
    dla
    > niego wyjątkowo ważna


    To ma nazwę- pracoholizm. I to się albo leczy albo rodzina się z
    hukiem rozpada albo Ty padasz na karoshi, albo któregos dnia
    wracając z roboty po 23:00 wlewasz benzyne do diesla i w końcu
    idziesz na terapię.
  • nielaik 17.07.10, 23:20
    Pracoholizmem jest wykonywanie zajęcia, które się lubi? Po prostu praca
    jest na pierwszym miesjcu, co nie oznacza, że przykacile poszli w odstawkę.
    Więc jak? Da się zastąpić facetem cheć robienia czegoś dla własnej
    satysfaksci, w tym wypadku zawodowej?
  • arcoiris1 17.07.10, 23:28
    Pracoholizmem jest wykonywanie zajęcia, które się lubi?

    Nie.

    Po prostu praca
    > jest na pierwszym miesjcu


    o to juz tak, albo zaraz bedzie to pracoholizm.

    Da się zastąpić facetem cheć robienia czegoś dla własnej
    > satysfaksci, w tym wypadku zawodowej?

    Alez miej satysfakcję z pracy! Byle by ta satysfakcja nie trwala od
    8-22 każdego dnia,bez urlopu, na plazy z laptopem i wykresami
    sprzedazy kwartalnej i zeby jeszczcze szef dywizji nie dzwonil w
    weekend. Podobnie z hobby.
  • nielaik 17.07.10, 23:35
    Po prostu praca
    > > jest na pierwszym miesjcu

    >
    > o to juz tak, albo zaraz bedzie to pracoholizm.

    Nie to kwestia priorytetów. Mniej czasu poświęca się znajomym, a więcej
    zajęciom, które się lubi. A zwiąkoholizmu nie ma?

    Alez miej satysfakcję z pracy! Byle by ta satysfakcja nie trwala od
    > 8-22 każdego dnia,bez urlopu, na plazy z laptopem i wykresami
    > sprzedazy kwartalnej i zeby jeszczcze szef dywizji nie dzwonil w
    > weekend. Podobnie z hobby.

    Ustaliśmy, że nie chodzi o pracoholim. Po raz kolejny zadaję pytanie, w
    jaki sposób związek ma zrekomensować pracę, zajęcie, które chciało by się
    wykonywać? JAK?
  • arcoiris1 17.07.10, 23:43
    ustalilismy ze 1. jesli praca/hobby jest na 1szym miejscu to jest to
    pracoholizm albo równia pochyła do niego i wypalenia zawodowego.
    2. Zwiazek nie ma niczego rekompensowac na Boga! Proporcje maja byc
    zachowane, praca 8 godzin a potem pa pa i czas na lubego i czas
    wolny! Zwiazek nie zrekompesuje ci braku pracy i praca nie
    zrekompensuje ci braku zwiazku, kazdy człowiek ma wiele potrzeb i
    powinny byc one zaspokojone wszystkie! Jesli zawalisz sobie 90
    procent zyciorysu hobby i praca to szczescia Ci to nie da, a juz na
    pewno nie jak pojdziesz na emeryturę i w skutek zaniedbania więzi z
    innymi jedyną osobą jaką bedziesz widywać bedzie listonosz z
    emeryturą!

  • nielaik 18.07.10, 00:56
    arcoiris1 napisała:
    > ustalilismy ze 1. jesli praca/hobby jest na 1szym miejscu to jest to
    > pracoholizm albo równia pochyła do niego i wypalenia zawodowego.

    Nie nieczego takiego nie ustaliliśmy. To twoje zdanie. Każdy ma inne
    priorytety, jednego szybciej wypali hobby a drugiego związek. Nie ma
    reguły.

    2. Zwiazek nie ma niczego rekompensowac na Boga! Zwiazek nie zrekompesuje
    ci braku pracy i praca nie
    > zrekompensuje ci braku zwiazku, kazdy człowiek ma wiele potrzeb i
    > powinny byc one zaspokojone wszystkie!

    Alleluja wink Każdy człowiek ma wiele potrzeb, różnych. Ten chce być
    sławny, tamten bogaty, ale nie każdy to chce. Dlatego są tacy co nie bedą
    się wspianć po szczeblach kariery, kiedy wolą siedzieć w ogódku i
    przycianć krzaki. Vice versa również. W tym wątku padła sugestia, że
    można to zrekompenosować, obejść się bez zaspokajania potrzeby pracy,
    wykonywania zawodu, czy hobby bez którego usychamy.

    Proporcje maja byc
    > zachowane, praca 8 godzin a potem pa pa i czas na lubego i czas
    > wolny!

    Dla kogo te proporcje? Nie dla wszystkich z pewnością. wink
    Pomijasz fakt, że ktoś tak chce, jemu to sprawia frajdę, taką ma wielką
    potrzebę. Nie wchodźmy już w korporoacje, pracoholizm, bo nie o to w tym
    wszystkim chodzi.


    Jesli zawalisz sobie 90
    > procent zyciorysu hobby i praca to szczescia Ci to nie da, a juz na
    > pewno nie jak pojdziesz na emeryturę i w skutek zaniedbania więzi z
    > innymi jedyną osobą jaką bedziesz widywać bedzie listonosz z
    > emeryturą!

    Kontrowersyjne, bo to czy coś szczęście da czy nie da jest indywidualną
    sprawą. Wszystko zależy jak wielkie masz potrzeby w zwiąku z hobby, pracą,
    partnerem.
  • black_halo 18.07.10, 01:23
    Nie uwazam, zeby praca ktora jest hobby byla pracoholizmem - jesli
    lubie pracowac to co? Jestem pracoholikiem? Grunt to umiec te rzeczy
    rozdzielic.

    Podzielam zdanie nielaika, ze kazdy ma wiele potrzeb ale dla jednego
    bardziej wazna jest potrzeba zwiazku i posiadania rodziny a drugiego
    robienie kariery takiej czy innej. Gdyby na ten przyklad Kopernik
    mial zone i dzieci to by nie pisal od nowa emfemeryd, prawda? Ludzie,
    ktorzy dochodza w zyciu do wielkich rzeczy poswiecaja zycie rodzinne
    i w ogole zycie poza praca jako takie. Ludzie, ktorzy uwazaja, ze
    praca jest wylacznie od zarabiania, 8 godzin i baj baj - raczej nie
    dochodza daleko w zyciu zawodowym. Oba wybory sa dobre jesli ktos
    jest swiadomy swoich potrzeb. Natomiast bardzo smutno konczy sie
    zycie, jesli czlowiek ulegl naciskom otoczenia i dal sobie wmowic, ze
    ta druga droga jest lepsza niz ta pierwsza czy na odwrot. Mozna sie
    obudzic na emeryturze i steordzic, ze dookola nas nie ma jednego
    czlowieka i stwierdzic, ze zmarnowalo sie zycie na prace zamist na
    zwiazki miedzyludzkie. Ale mozna tez sie obudzic w pewnym wieku, i
    dotyczy to zwlaszcza kobiet, kiedy dzieci wyfruwaja z gniazda. Nagle
    sie okazuje, ze poza tymi dziecmi i mezem i grupka znajomych nie ma
    nic. I zostaje poczucie, ze sie zmarnowalo zycie na sprawy innych
    ludzi a samemu nic sie nie osiagnelo. Osobiscie wolalabym tego
    uniknac i nawet jesli kiedys zdecyduje sie na dzieci - to chcialabym
    miec cos poza rodzina. Faceci czasem odchodza do mlodszych,
    ladniejszych albo lepszych kucharek, dzieci moga wyjechac robic
    badania na Antarktydzie a znajomi miec swoje zycie - i co zostaje?
    Piesek ewentualnie.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • arcoiris1 18.07.10, 12:07
    Ludzie, ktorzy uwazaja, ze
    > praca jest wylacznie od zarabiania, 8 godzin i baj baj - raczej
    nie
    > dochodza daleko w zyciu zawodowym.


    Niekoniecznie. Lata 90te sie juz skonczyły i teraz raczej powróciła
    normalność, nawet w korporacjach. Oczywiście sa jesczze takie jak
    PWC gdzie nikt kto przy zdrowych zmysłach by sie nie zatrudnił, ale
    duzo firm zluzowało. 8 godzin to zdrowa dawka. Mówimy tu o pracy w
    firmie, nie o tym ze jestes dajmy na to malarzem, rzezbiarzem,
    kompozytorem, pisarzem czy innym artystą, dla ktorego hobby i pasja
    to zrodlo utrzymania- ci ludzie to inna kategoria. Tak więc wierz mi
    wystarczy jesli wychodzisz z domu o 7:30-8:00 i wracasz do niego
    między 17 a 18stą. Naprawdę starczy smile
  • princesswhitewolf 18.07.10, 12:58
    Ludzie, ktorzy uwazaja, ze
    > praca jest wylacznie od zarabiania, 8 godzin i baj baj - raczej
    nie
    > dochodza daleko w zyciu zawodowym.


    Byloby sprawiedliwe gdyby tak faktycznie bylo. Z mojego doswiadczenia wynika
    inaczej.
    Pracowalam z osobami jakie mozna okreslic"pracusie" zyjace praca. Naprawde
    odwalali kawal dobrej roboty. Obawiam sie ze ja tez bardzo sie przykladam do
    tego co robie.

    Jak rowniez pracowalam z leniwymi pozerami, osobami swietnymi aktorsko jacy tak
    potrafili omotac szefa gornolotnymi zwrotami i obiecywaniem, ze szybko awansowali.

    Dlatego dyrektorzy najczesciej sa postaciami "charyzmatycznymi" i nic wiecej...
    Dobrze sie prezentuja, sprawnie sie wypowiadaja ale ponadto niewiele... Co
    gorsza jest to regula jak zauwazylam i chwalebne sa rzadkie wyjatki od tej reguly.

    Srodowisko zawodowe niekoniecznie awansuje w oparciu o zaslugi zawodowe.
    Najczesciej wysoki awans dotyczy cwanactwasmile))
  • arcoiris1 18.07.10, 11:36
    wiesz, jezeli praca Ci jest absolutnym priorytetem i poświecasz jej
    większość doby no to jest to jednak jednostka chorobowa i to nie my
    ustalilismy ale lekarze.

    jesli chodzi o dawanie szczęscia- moim zdaniem praca zawodowa go nie
    da, chyba ze faktycznie jest to Twoja wielka pasja (czyli nikły
    odsetek ludzi) szczęście dają ludzie w twoim otoczeniu i male
    codzienne rzeczy. Ale kazdy może mieć inne zdanie
  • princesswhitewolf 18.07.10, 00:07
    nielaik, czy ty wykonujesz zawod jaki spelnia twoje marzenia? I czynisz to od
    wielu lat??
  • nielaik 18.07.10, 00:58
    Ale co chcesz przez to powiedzieć?
  • princesswhitewolf 18.07.10, 13:17
    Nic nie chce powiedziec- PYTAM z ciekawosci o doswiadczenie zawodowe.

    Wrazenie ze zawodowo wszystko mozna osiagnac tylko przez systematyczna prace i przykladanie sie jest charakterystyczne u osob mlodych nadal pelnych szczytnych nadziei, jednakze z malym doswiadczeniem zawodowym w korporacjach, firmach jacy nie maja za bardzo pojecia jak wygladaja uklady ukladziki i na ile jest sie w ogole istotnym w tego typu instytucjach.

    W wieku 38 lat moge powiedziec ze pracowalam w okolo 7-8 instytucjach/firmach/korporacjach wszelakiego typu. Nie przypominam sobie aby kogokolwiek gdzies specjalnie uznali i chwalili...
    Awans nastepuje albo przez wysluge wieeeelu lat pracy, albo co czesciej niestety omijaja tego z wysluga lat i zatrudniaja " z zewnatrz" jakiegos pozera czy... kolege szefa. Widzialam to setki razy.

    Tak, nadal chcialabym oddac swoj dlug" dla ludzkosci" i zrobic cos pozytecznego. Nie wierze jednak ze mozna liczyc na uznanie w pracy w publicznych instytucjach czy w korporacjach.

    Widzialam natomiast wielokrotnie sytuacje jak b pracowity czlowiek jaki costam osiagnal ( wyzsza sprzedaz, lepszy projekt, lepsze kwalifikacje) byl zagrozeniem dla innych i jego sukces nie dosc ze nie byl doceniony to jeszcze mial problemy ze zazdrosnymi wspolpracownikami.

    Welcome to the brutal reality...
  • nielaik 18.07.10, 17:54
    Nie, jeżeli chodzi o korporacje, publiczne instytucje to mam takie samo
    zdanie. Ale tobie o co innego się znowuż rozchodzi. Ja wiem, że nawet gdy
    praca mi nie odpowiadała, to i tak musiałam sobie to nadrobić zajęciem,
    czynnością, którą lubiłam, w której mogłam się wyżyć. Towrzystwo owszem
    miło jest mieć wokół siebie, ale ja wiem, że to mi nie pewnych rzeczy nie
    zastąpi. Nie ma takiej możliwości. Trzeba gdzieś znaleźć ujście, tego co
    siedzi w głowie.
  • arcoiris1 17.07.10, 22:47
    Powiem Ci tak black halo smile Zadna kobieta, jesli ma trochę rozumu
    nie powinna zaangażowac sie totalnie w domu, zainwestować w rodzinę
    i partnera/męża całego swojego czasu, zycia, sil i marzeń. Dlaczego-
    bo 1. Stanie sie dla faceta nudna jak flaki z olejem 2. jesli sie
    rozwioda po dajmy na to 20-30 latach małżeństwa bo on znajdzie sobie
    kochankę a ta kobieta nasza nie będzie na tyle bystra i sprytna zeby
    zebrać dowody jego niewierności i przedłozyc je w sądzie to zostanie
    z niczym. Jej zyciowa inwestycja czyli rodzina i facet zrobi z niej
    bankruta na starość. Tak więc trzeba wywazyć zycie rodzinne i
    zawodowe/pozarodzinne. Co do karier- Princess ma rację- o kant d to
    rozbic wierz mi. Mam prawie 35 lat, i totalnie nie chce mi sie juz
    nigdzie wspinac po żadnych szczeblach, przekonywac panów ze umiem,
    byc 5 razy lepsza/pilniejsza/dokładniejsza niz przecietny garnturowy
    chłystek ale z jajamim wierz mi sa ciekawsze rzeczy do robienia po
    godzinach- astrologia, znajomi, facet, podróże, seks, kino, nawet
    TV. Przejdzie Ci ochota na kariery, czlowiek nie urodzil sie po to
    żeby tyrac w robocie po 12 godzin. Kobieta powinna sie w pracy
    ustawic zarabiac niezle, (tak zeby spokojnie mogla sie utrzymac
    SAMA), a reszte czasu spedzic na pielegnacji więzi. Poza tym, jak
    masz 60 lat idziesz na emeryture. No i co wtedy? bedziesz chadzała
    na spotkania doroczne emerytów byłych pracowników i nadal Cie bedzie
    ten j**ny koncern obchodził? big_grinDDD Nie sądzę smile Ale swoje 3,50 jak
    to mawia Domagalik musisz miec, ale nic ponadto. Moj ojciec mawia-
    jedynie dla atrystów ich praca jest zarazem ich pasja i miłościa.
    Dla reszty rola pracy sprowadza sie do jednego- wyciagnać z niej jak
    najwięcej siana. To wszystko.
  • black_halo 18.07.10, 01:07
    No dobrze, moze za 8 lat przestanie mi sie chciec robic kariere i
    zechce siedziec pzed tv, wpierniczac popcorn a w wolnych chwilach
    sadzic kwiatki. Ale najpierw chcialabym sprobowac zycia zawodowego.
    Moze mi sie potem znudzi i nie bedzie mi sie chcialo wiec wroce do
    swojego bezstresowego zmywaka. Tak czy siak - chce poprobowac takiego
    zycia a potem sie zobaczy. Jesli mam sie w pracy ustawic, to podobnie
    jak autorka - nie moge cale zyc gnic w niskooplacanej, beznadziejnej
    robocie chociaz mniemam ze autorka swoja prace lubi bardziej niz ja
    swoja.

    Nie mowie, ze chce robic w koncernie ani, ze w ogole chce byc
    korposzczurem albo tyrac po 12 godzin. Chce po prostu nomalnej pracy,
    w ktorej bede sie realizowac - zaden facet mi tego nie zastapi i nie
    zrekompensuje faktu, ze beznadziejnie sie czuje nie majac mozliwosci
    samodzielnego utrzymania sie.

    Princess dla przykladu ma juz ponad 35 lat, niezla prace i fajnego
    meza ale zaloze sie, ze jak pare lat temu siedziala w stanach bez
    pracy, zalezna od faceta przyprawiajacego jej rogi to nie bylo jej do
    smiechu i pewnie zabilaby za teskty jakie tu slysze ja i Devine. Moze
    i przyjdzie nam z wiekiem dojrzec do podobnych wnioskow ale czlowiek
    musi sie nauczyc na wlasnych bledach.

    Co do samej pracy - ja bardzo lubie pracowac i lubie byc zajeta.
    Chocby ten jowisz wskazywal na lenistwo !

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • arcoiris1 18.07.10, 11:38
    Rozumiem to. Nikt nie lubi mieć pracy poniżej swoich kwalifikacji.
    Jezeli tam gdzie mieszkasz tak trudno o pracę, dlaczego nie
    poszukasz gdzie indziej, w innym kraju lub mieście?
  • princesswhitewolf 18.07.10, 13:07
    black_halo napisała:
    Ale najpierw chcialabym sprobowac zycia zawodowego.
    > Moze mi sie potem znudzi i nie bedzie mi sie chcialo wiec wroce do
    > swojego bezstresowego zmywaka.


    Mysle, ze caly czas mylimy tematy. Ja nie mowie o pracy ponizej kwalifikacji jak to jest w przypadku twoim. Ja mowie o karierze zawodowej hoho! W kolko powtarzam, ze twoja sytuacja jest inna niz devine jaka pracuje ZGODNIE Z JEJ KWALIFIKACJAMI.
    Kazda normalna osoba chce miec prace zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i to nic dziwnego. Bycie tylko kura domowa jest dobijajace. ALE MY Z ARCROIS NIE mowimy ze masz siedziec w domu albo na zmywaku, ale o swietlanej wielkiej karierze i na ile jest wazna w zyciu w porownaniu z innymi dziedzinami zycia. Zrozum to.

    > Princess dla przykladu ma juz ponad 35 lat, niezla prace i fajnego
    > meza ale zaloze sie, ze jak pare lat temu siedziala w stanach bez
    > pracy, zalezna od faceta przyprawiajacego jej rogi to nie bylo jej do
    > smiechu i pewnie zabilaby za teskty jakie tu slysze ja i Devine.



    Nie. Absolutnie nie. Bo dokladniej bym czytala, a nie wyczytywala tendencyjnie co mi sie podoba.

    Bedac w USA szukalam pracy w swoim zawodzie, a nie jakiegos oczekiwania slawy i uznania oraz swietlanej kariery jak Devine

    Brak pracy i ponizej kwalifikacji zajecie ( Black_halo) to inny temat niz 30 latka pracujaca zgodnie z kwalifikacjami ( Devine) jakiej sie sni lsniaca kariera, slawa i uznanie pracujac... w domu kultury. Totalny brak poczucia realiow.

    Black halo, jeszcze raz wyraznie: nie jestes w sytuacji Devine.
  • princesswhitewolf 18.07.10, 13:24
    Black_halo nastaw sie tez na fakt, ze bedac emigrantem zawsze masz mniejsze
    szanse niz tubylcy. Musisz byc 2 razy lepsza niz tubylcy aby ktos cie awansowal
    albo dal prace...
    W Polsce zreszta podejrzewam podobnie by bylo nawet gdyby byl prezny rynek
    pracy. Woleliby zatrudnic Polaka niz podobnie wykwalifikowanego Bulgara...
  • black_halo 18.07.10, 14:03
    Mi sie wydaje, ze Devine szuka nie tyle swietlanej kariery co po
    prostu uznania dla swojej pracy a poniewaz jej zarobki sa niskie a
    uznanie tez stosunkowo nieduze to wlasciwie sama nie wie czego
    konkretnie by chciala. A chcialaby pewnie robic to co robi za lepsze
    pieniadze albo zarabiac nawet tyle samo co teraz ale miec wieksze
    uznanie, albo jedno i drugie naraz. I to wcale nie jest niczym zlym.
    Tak naprawde realia zycia poznaje sie duzo duzo pozniej niz w wieku
    30 lat.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 18.07.10, 14:29
    black_halo napisała:

    > Mi sie wydaje, ze Devine szuka nie tyle swietlanej kariery co po
    > prostu uznania dla swojej pracy


    obawiam sie zatem ze jest w sytuacji jak wiekszosc spoleczenstwa. Ja tez bym
    chciala wiecej uznania. Kazdy by chcial. Trzeba jednak sie liczyc z realiami ile
    to uznania i za co mozna dostac i zweryfikowac oczekiwania.


    A chcialaby pewnie robic to co robi za lepsze
    > pieniadze albo zarabiac nawet tyle samo co teraz ale miec wieksze
    > uznanie, albo jedno i drugie naraz. I to wcale nie jest niczym zlym.


    Tez bym chciala organizowac sobie fajne wystawy za kupe szmalu. Swego czasu
    skonczylam historie sztuki i jak najbardziej to byloby w mojej branzy. Zdawalam
    sobie jednak sprawe ze ani uznania ani super pieniedzy w tej dziedzinie nie ma,
    wiec albo zaakceptuje sytuacje finansowa i uznaniowa albo zdecyduje sie na
    dalsze ksztalcenie... zdecydowalam sie byc mniej wygodnicka i isc na kolejne
    studia- zrobic pewne poswiecenie aby dac sobie lepszy byt.

    > Tak naprawde realia zycia poznaje sie duzo duzo pozniej niz w wieku 30
    lat.


    cale zycie sie poznaje realia. To kwestia ilosci doswiadczen i wnioskow
    wyciagnietych na ich podstawie a nie wieku
  • arcoiris1 18.07.10, 15:51
    Tez bym chciala organizowac sobie fajne wystawy za kupe szmalu.
    Swego czasu
    > skonczylam historie sztuki i jak najbardziej to byloby w mojej
    branzy. Zdawalam
    > sobie jednak sprawe ze ani uznania ani super pieniedzy w tej
    dziedzinie nie ma
    > ,
    > wiec albo zaakceptuje sytuacje finansowa i uznaniowa albo
    zdecyduje sie na
    > dalsze ksztalcenie... zdecydowalam sie byc mniej wygodnicka i isc
    na kolejne
    > studia- zrobic pewne poswiecenie aby dac sobie lepszy byt.
    >


    No i mamy Bingo. Ja skończyłam iberystykę i pracuję zupełnie w innej
    branży, do tego bardzo męskiej. Miałam ten sam wybór, albo
    biedowanie albo zmiana zawodu (nie kręci mnie tłumaczenie w domu, ja
    chce do luuudzi wink i zdobywanie nowych doświadczeń. Trzeba
    kombinować, jesli wyuczony zawód nie daje szans trzeba szukac
    nowego, i być może to jest przypadek Devine.
  • black_halo 18.07.10, 16:12
    Latwo jest mowic jak ktos skonczyl z zalozenie niprzyszlosciowy
    kierunek. Idac na studia slyszalam dookola, ze politechnika to
    doskonaly wybor bo zawsze bedzie praca dla inzynierow. Mozecie sobie
    wyobrazic co czuje czlowiek kiedy czyta w gazetach, ze cala jego
    potencjalna praca przenosi sie powoli do tanich krajow azjatyckich i
    lepiej by zrobil ksztalcac sie na fryzjera? Chcialam nie byc
    wygodnicka i nie poszlam na latwa ekonomie czy zarzadzanie tylko na
    bardzo trudny kierunek. No i mam.

    Tak naprawde do Devine (chyba) nie napisala jakie ma wyksztalcenie,
    calkiem mozliwe, ze zupelnie inne niz to co dzisiaj robi wiec zawod
    juz raz zmienila i teraz robi to co lubi tylko nie jest za to
    odpowiednio wynagradzana. To odwieczne pytanie "byc czy miec".
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 18.07.10, 17:23
    Devine jest humanistka.

    Historia sztuki to bardzo trudny kierunek. na jedno miejsce jest 12 osob (
    zreszta na iberystyke tez cholernie ciezko sie dostac, baaaardzo trudno). Po
    pierwszym roku hist sztuki zostalo nas z 70 tylko 30 osob.Reszte wywalili z
    hukiem. Studia w terminie po 5 latach od zaczecia skonczylo i dyplom odbieralo
    12 osob w tym ja. Hist sztuki jest porownywalna do medycyny pod wzgl trudnosci.

    I co z tego? pracy po tym tez nie ma zadnej porzadnej

    Co do latwosci studiow zarzadzania to zapewniam ze MBA na zachodzie to scisly i
    bardzo trudny kierunek. Aby zdac GMAT na wymagana ilosc punktow na i sie dostac
    to juz nie lada sztuka.
    Ekonomia z prawdziwego zdarzenia to tez bardzo scisla dziedzina.

    A co maja powiedziec prawnicy jacy studiowali w pocie czola i sa teraz
    budowlancami w UK? Tak, absolwent prawa uniw. w lublinie wlasnie nam robil
    lazienke....

    Black halo... nie jestes jedyna. Po studiach wiekszosc ludzi w wiekszosci
    zawodow ma problem z dostaniem pracy
  • nielaik 18.07.10, 17:57
    Nie miałam pojęca, że historia sztuki jest tak trudna jak medycyna. Co w
    tych studiach jest trudnego?
  • princesswhitewolf 18.07.10, 18:36
    nielaik napisała:

    > Nie miałam pojęca, że historia sztuki jest tak trudna jak medycyna. Co w tych
    studiach jest trudnego?


    to samo co na medycynie: pamieciowa.
    Tysiace ilustracji na pamiec: kto to wykonal( namalowal wyrzezbil zaprojektowal)
    data i gdzie sie to znajduje. Czy to falsyfikat czy prawdziwy. Glowa kwadratowa.
    A to dopiero pierwszy etap kazdego egzaminu. Jak zdasz tzw "wizualke" to
    dopuszczaja cie do testu z wiedzy, gdzie rypiesz na pamiec slowniki ( np.
    pierwszy to Slownik Terminow Architektonicznych, dalej Ornamentalnych itd)
    Dopiero jak oba zdasz to masz egzamin- dyskusje na temat interpretacji danego
    obrazu i filozofia interpretacji. Oblejesz jakikolwiek etap to masz od razu
    poprawke. A nie zdasz poprawki to komisyjny itd...

    Poza tym jest kupa przedmiotow gdzie masz jakies filozofie estetyki od
    Panofskiego do Baxandalla, jakies objazdy terenowe gdzie po nocach sleczysz
    robiac mapy i opisy strukturalne

    Nie przypominam sobie abym w trakcie 5 lat studiow hist sztuki miala solidne
    wakacje bez kucia...

  • black_halo 18.07.10, 18:19
    No to Ci powiem, ze u nas na roku zaczynalo jakies 800 osob, po
    pierwszym semestrze zostalo niecale 250, w tym spadochroniarze z
    poprzedniego roku, po drugim semestrze ustabilizowala sie liczba w
    okolicach 220 na dwoch kierunkach. Studia sa trudne, nie porownuje do
    medycyny bo ja nie musialam znac na pamiec nazw wszystkich kosci po
    lacinie. Co nie zmienia faktu, ze obiecywano mi swietlana przyszlosc
    jako inzynierowi, na ktorych podobno wszyscy wtedy czekali a zachod
    to juz w ogole chociaz wtedy nie mialam planow wyjazdowych.

    Gdybym poszla na historie sztuki czy filozofie to przynajmniej bym
    wiedziala dlaczego nie moge znalezc pracy - nie ma popytu na takich
    absolwentow, nie bylo i raczej nie bedzie a nawet jesli to za nedzne
    pieniadze. A tymczasom maturzystow w Polsce ale i tu na zachodzie
    neci sie stypendiami, doplatami, preferencjami i obietnicami kariery
    i pieniedzy po studiach technicznych. Zebym ja to wszystko wiedziala
    wczesniej. 8 lat temu politechnika wydawala sie jedynym rozsadnym
    wyborem bo wiedzialam, ze np. moi rodzice nie maja odpowiednich
    znajomosci zeby mnie ew. upchnac w jakiejs kancelarii na aplikacje
    radcowska.

    Oczywiscie zgodze sie, ze MBA to trudny kierunek ale zarzadzanie w
    Polsce to juz szkolka niedzielna. Kiedy ja mialam ponad 35 godzin
    zajec w tygodniu, mnostwo projektow i sprawozdan - moi znajomi mieli
    2 dni w tygodniu wolne od zajec i sesje konczyli zazwyczaj w
    zerowkach bo ich wykladowcy zadowalali sie wypracowaniem czy lista
    obecnosci.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • princesswhitewolf 18.07.10, 18:40
    Studia sa trudne, nie porownuje do
    > medycyny bo ja nie musialam znac na pamiec nazw wszystkich kosci po
    > lacinie.


    na hist sztuki jest lacina i musisz znac nazwy po lacinie wielu rzeczysmile

    8 lat temu politechnika wydawala sie jedynym rozsadnym
    > wyborem

    to niestety sie ciagle zmienia. Teraz chyba tylko informatycy maja prace pewna jesli costam umieja.
    Poza tym jest recesja wiec i produkcji mniej stad mniej dla Ciebie szans na prace.
    Ja wiem ze w Polsce jest bezrobocie i tez byloby ci ciezko znalezc prace, ale uwazam ze pewne utrudnienie u Ciebie jest takie ze jestes obcokrajowcem tam gdzie jestes + brak wieloletniego doswiadczenia zawodowego.
    Najtrudniej poczatkujacym w zawodzie.

  • nielaik 18.07.10, 20:29
    Trzeba mieć mocne plecy, aby dostać pracę związaną z historią sztuki?
    Centrum kultury w dużym mieście, pisanie w magazynach o sztuce.
  • princesswhitewolf 18.07.10, 20:40
    nielaik napisała:

    > Trzeba mieć mocne plecy, aby dostać pracę związaną z historią sztuki?
    > Centrum kultury w dużym mieście, pisanie w magazynach o sztuce.

    Aby gdziekolwiek dobra prace dostac najczesciej przydaja sie plecysmile
    Tego typu pracy o jakiej piszesz jest malo i chetni sa po wielu kierunkach. Magazynow o sztuce nie jest znow tak wiele, bo malo jest dotacji. Ponadto kiepsko placa bo to nie sa dochodowe pisma

    WIecej pracy oplacalnej jest jako np klucznik w jakims zamku na wygnajewie gdzie malo obowiazkow poza oprowadzaniem okazyjnych wycieczek szkolnych i emerytow plus sprawozdania, jakies inwentaryzacje. Tego typu praca ma zalete, ze mieszkanie przy zamku, dworku jest za darmo i jesli ma sie rodzine i dzieciaki to no swietne miejsce do mieszkania.

    Acz przyznam ze osobiscie czyms innym zajmuje sie i nie jestem w ogole zwiazana z hist sztuki ale z ...przemyslem ciezkim i fizyka.
  • princesswhitewolf 17.07.10, 00:26
    Czy jedyna szansą na osiągnięcie
    przeze mnie sukcesu jest wyjazd do Los Angeles, san Francisco?
    Generalnie na zachodnie wybrzeże USA? Wtedy będę miała słońce w
    pobliżu MC.

    A jak to sobie wyobrazasz? Ze niby na jakich zasadach tam bedziesz pracowac i
    robic ta kariere??? Hm na jakiej wizie jaka ci niby da prawo do pracy hmm???
    Czy sadzisz, ze w San Francisco czekaja na dziewczyny z Polski z jakims tam
    angielskim na pewno nie native pracujace w domu kultury?
    Jedz tam na wakacje i zobaczysz ze to raczej tylko o pracy na czarno w barze
    mozesz myslec...
    Moja rada: zmien branze i dziedzine w jakiej pracujesz.
  • black_halo 17.07.10, 01:19
    Rowniez odradzam relokacje do USA, chocby niewiadomo jak piekny radix
    sie zrobil. Zreszta tak jak juz pisalam - mnie Slonce po relokacji
    znalazlo sie dokladnie na MC a sukcesow zyciowych nie widac wiec
    pewnie radix relokacyjny dziala z duzym opoznieniem a USA to trudny
    kraj. Emigrantom jest zawsze trudniej czego doswiadczylam na sobie.

    Wieksze miasto w Polsce to niezly pomysl wink
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas
    na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze
    zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem
    i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć
    wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • lwi2 17.07.10, 07:39
    Hej, a może Anka-Devine chce żebyśmy i my złożyli jej gratulacje i
    wyrazy uznania? To ja niniejszym składam, wyklikałam tę wystawę w
    internecie, REWELACJA. Anka rób co robisz!!
    Masz Punkt Szczęścia w 4 domu i Węzeł Płn. w domu 8 (w koniunkcji z
    Makemake).
    A tak na marginesie, do Anki-Devine, to mam jakąś "pruską" zagadkę
    rodzinną, ciągle zwlekam żeby się nią zająć, bo nie znam języka
    niemieckiego, ale nie tylko dlatego, nie wiem od czego zacząć bo ..
    nic nie wiem, kto i kiedy; chyba w końcu spróbuję ją ruszyć,
    zainspirowałaś mnie, znalazłam już właściwie kogoś kto może coś
    więcej wiedzieć, ale nie odczułam że chce się swoją wiedzą chętnie
    dzielić, nie wiem jak go skłonić do tego; a może nawet ty byś mogła
    pomóc, oj chyba nawet dzisiaj ruszę, ojciec od dawna mnie o to
    prosi. Twoja wystawa dała mi do myślenia o co może chodzić w tej
    mojej tajemniczej historii.
    Druga sprawa:
    Próbowałam zainteresować animatorów kultury imprezami typu - "zjazd
    potomków miasta", byłam na czymś takim w Rosji w zeszłym roku,
    rewelacja, dam tu linka, może będzie to dla Ciebie jakaś inspiracja:
    lakewierzycki13.bloog.pl/
    Nie słyszałam żeby w Polsce były tego typu imprezy, jak to
    rozpropagować?
    Kolejna:
    Niedawno jedna z moich klientek powiedziała mi o swoim dziadku,
    którego pamiętnik przechowuje w szafie, dziadek był jednym z szefów
    policji w okresie przed wojną i w czasie wojny, a pamiętnik leży w
    szafie, chociaż wciąż stara się jakoś o jego wydanie (ale tu już
    jakiś "animator kultury" się ponoć znalazł).
    Generalnie - świetny zawód, zmiany zawodu nie radzę, dobrze
    realizujesz swój horoskop.
    A co do Twoich zarobków to policz ile musiałabyś zapłacić za
    zorganizowanie wystawy, którą miałaś, gdybyś wszystkie koszty
    musiała pokryć z własnej kieszeni, tu jest Twój zysk w tym wszystkim.

    Lwi




    --
    --------------------

    analizyastrologiczne.pl/
    lwi.bloog.pl/
  • princesswhitewolf 17.07.10, 13:36
    Generalnie - świetny zawód, zmiany zawodu nie radzę, dobrze
    realizujesz swój horoskop.

    To prawda. tylko ze Devine chyba oczekuje w zyciu jakiejs kariery niebywalej a w
    tym zawodzie ( jakkolwiek fajnym) raczej ciezko to osiagnac.
  • janina62 17.07.10, 14:00
    ojej...zamknął się pierwszy cykl Saturna i dziewczyna poprostu
    dorośleje; poczuła Słońce w Byku i chce mieć, mieć, mieć!to jej
    wrodzona skłonność.
    Kilka lat temy radziłam Ani aby zajęła się pracą stylisty wnętrz i
    ogrodnictwa/praca popłatna i niesamowicie twórcza odpowiadajaca jej
    talentom; sama mogłby fotografowac a dzieki temu prezentować i opisywać
    swoje projekty.
    Może teraz nastał czas, dojrzała do konkretów w zyciu.../?/
  • aarvedui 17.07.10, 18:26
    ok podyskutujmy więc..

    dla ułatwienia rozdzielmy sprawy. jedno - potrzebę uznania. drugie - docenienie
    Twoich wysiłków w postaci twardej waluty.

    zacznijmy od tego drugiego.
    skoro, jak mówisz, analizowałaś swój radiks, powiedz, co Twoim zdaniem z tymi
    finansami.
    księżyc w domu drugim, w koziorożcu(bywa),nic w raku, ma lekkie wsparcie
    trygonami, a także ogólnie silnym obsadzeniem trygonu ziemskiego (więc ogólnie
    nie tak źle), żywioł wody obsadzony słabo, znaki i domy...
    kwadratura do osi pionowej rzuca się w oczy, choć to nie tragedia (wielu
    sławnych ma sporo kwadratur do tej osi)

    ---pytanie pierwsze: co z tego wyciągnęłaś sama? =) coś Ci się rzuciło w oczy
    lub potwierdziło w rzeczywistości? w kwestii finansów, a także ogólnie WARTOŚCI,
    które lubisz gromadzić? =)


    tranzytowo Pluton powoli zmierza do domu 2, także Uran,Jowisz,Saturn przejadą
    się po osi pionowej, kwadraturą do księżyca...

    ---to pytanie drugie...czegoś się spodziewasz? może odczuwasz, że "coś" rośnie"
    w Tobie, jakieś zmiany, specyficzne odczucia w powiązaniu przyszłości i tego, co
    wyszło z punktu pierwszego?
  • devine80 18.07.10, 13:25
    Cześć
    wow, dziękuję za odpowiedzi. Wiele rzeczy do przemyśleń, ale to dobrze.
    Po kolei:
    Chłopa nie ma.
    W ogóle myślę, że nie mamy wpływu na to, czy spotkamy swoja miłość. Nie mamy
    wpływu na to czy ktoś nas pokocha czy nie. Nie mam tez szczęścia w miłości.
    Moje miłości są platoniczne. Faceci to znajomi, koledzy. Nie ma seksu. Ale to
    mi nie przeszkadza. Miłość nie przychodzi, ale nie mam na to wpływu. Fajnie
    byłoby gdyby się zjawiła, ale skoro jej nie ma. Trudno. Może dlatego sporo
    piszę, fotografuje. Nie mam też potrzeby, posiadania dzieci. Nie czuję tego.
    Nie ma na nie czasu, ani pieniędzy. Nie ma tez odpowiedniego faceta. Może
    dlatego. Na wiele rzeczy w życiu nie ma się wpływu.
    Może faktycznie przeprowadzka do większego miasta? Ostatnio usłyszałam, ze
    ludzie mi się dziwią, ze ja pracuję, gdzie pracuję. I, że generalnie się tam
    marnuje, bo tu i tak mnie nie docenią. Ja lubię tę pracę, ale wiem, że nie mam
    w niej szans na rozwój. Choć spotyka się ciekawych ludzi, moje zarobki są nadal
    takie same (1200 zł netto) i na ma szans na zmianę. Na początku czerwca jadę w
    podróż po Polsce. Będę we Wrocławiu, może w Opalu, w Krakowie. Potem na chwilę
    w Gdańsku na Festiwalu Tatuażu. Chciałabym się z Wami spotkać na kawę. Dam znać.
    To tak, co mi przychodzi do głowy. Napiszę jeszcze, na spokojnie wkrótce.
    Anka - DEVINE

  • makaryna 18.07.10, 13:48
    "Jakoś ciągle czuję, że mi mało. To nic, że moje 2 opowiadania ukażą
    się w książce, to nic , ze moja wystawa fotograficzna , była jedną z
    najlepszych i najbardziej odwiedzanych w Domu Kultury i zobaczyło
    ja ponad 4 tysiące osób i do dziś mi jej gratulują. To nic , że
    dostanę za zasługi list gratulacyjny od władz powiatu. I mam
    wiele nagród za wolontariat, a moje artykuły można p[przeczytać w
    lokalnej prasie i nie tylko. To ciągle mało. Histerycznie
    potrzebuję uznania. Ostatnio doszłam do wniosku, że jeśli nie
    dostane Nobla, to moje życie nie ma sensu. "

    Ja nie bardzo rozumiem problem.
    1. Za fotografie nie daja Nobla
    2. Za pisanie daja, ale podejrzewam, ze trzeba napisac troche wiecej
    niz kilka artykulow do lokalnej prasy i 2 opowaidania w przygotowaniu
    do pracy zbiorowej. Trudno oczekiwac Nobla po takim dorobku.
    3. Jedynie pozostaje Pokojowa Nagroda Nobla..... i tutaj masz powazne
    szanse. Jak sama piszesz masz "wiele nagrod" za wolontariat tylko nie
    napisalas w jakiej dziedzinie..... Nie wiem czy Obama mial takowe,
    ale Nobla dostal smile

    Pozatym 3-cio domowe Slonce ma potrzebe blyszczenia za wszelka cene,
    czy zasluguje na to czy tez nie.
    I moim zdaniem Ty juz blyszczysz w swoim srodowisku. Zostaw sobie
    mrzonki o Los Angeles..... Lepiej byc "gwiazda" w Pile, niz
    anonimowym wyrobnikiem w "szerokim" swiecie.
  • lwi2 18.07.10, 22:21

    Zacytuję Makarynę:

    "Lepiej byc "gwiazda" w Pile, niz
    anonimowym wyrobnikiem w "szerokim" swiecie. "

    I się z tym zgodzę. Z wykształcenia jesteś historykiem, jak
    pamiętam, to błyszczeć możesz jako historyk, zrób doktorat na
    przykład, jak masz temat, a jak nie masz to szukaj tematu.


    Lwi


    --
    --------------------

    analizyastrologiczne.pl/
    lwi.bloog.pl/
  • raviccc 19.07.10, 14:49
    Archetypowo patrząc: jeśli Mars symbolizuje mężczyznę i I znakiem
    jest Baran to MC czyli X domem- domem kariery naturalnie dla Barana
    jest Koziorożec czyli władza lub ogólnie spełnienie na tle
    społecznym.
    Jeśli Wenus symbolizuje kobietę a cykl zaczyna się od jej znaku
    czyli Wagi to X znakiem dla Wagi czyli celem, do którego dąży
    teoretycznie kobieta jest Rak – dom i rodzina i tego się nie zmienismile
  • judytta 19.07.10, 15:51


    Czy nie chodzi tu o pewną równowagę..?
    Pewno są osoby mające dobrą pracę i dobre życie rodzinne oczywiście nie w każdym
    momencie wykazują totalne szczęście ale na tyle jest im dobrze bo nie tylko w
    jednej dziedzinie się realizują.

  • all2 23.07.10, 04:21
    Ale człowiek to nie archetyp. Dla Wenus może Rak czyli rodzina jest celem, dla żywej kobiety, u której Wenus jest tylko jednym z elementów horoskopu, już niekoniecznie.

    Poza tym możesz uznać za archetyp kobiety Księżyc i wtedy, jak policzysz dziesiąty dom od Raka, to wyjdzie ci akurat Baran - Mars czyli działanie tongue_out
  • all2 23.07.10, 04:45
    Aleście się dziewczyny nagadały wink

    Do Devine: jako piątodomowiec z nieco dłuższym stażem powiem Ci tak, ciesz się, że masz to Słońce połączone z Saturnem, bo chociaż pomarudzisz że taka się czujesz malutka i nijaka i niedoceniona, to jednak dzięki temu coś zrobisz konkretnie, już robisz, masz namacalne dokonania. Gdybyś miała z Jowiszem, to byś uznała, że jesteś po prostu świetna bez względu na to czy cokolwiek robisz, czy nic, i pewnie nie robiłabyś nic, ale samopoczucie i tak byś miała doskonałe.

    Jowisz z Marsem chciałyby wszystko od razu, a tu trzeba krok po kroku.

    Poza tym popatrz na swoje węzły, bo wydaje mi się, że tu może być pies pogrzebany. Przy tak ziemskim horoskopie ciągnięcie południowego węzła w drugim domu jest bardzo duże i najprostszy wyraz tego to mieć, dorobić się. No ale to jednak Wodnik, jak ma się Wodnik dorabiać, nawet gdyby bardzo chciał to dziwnie mu to wyjdzie. A północny masz w ósmym i przy Lwie to jest wymiana z otoczeniem, Ty dajesz siebie, swoją twórczość, to co tylko Ty możesz stworzyć i nikt inny, i w zamian korzystasz z tego co wypracowują inni. To jest dla Ciebie rozwojowy kierunek. Masz wielką potrzebę, żeby pozostawić po sobie coś konkretnego, i to mogą być albo nieruchomości i kasa w banku, albo jakieś Dzieło, a kierunek osi wskazuje na to Dzieło raczej. Dorabianie się dla samej kasy nie da Ci zaspokojenia. To trochę do tego, co wyżej pisały dziewczyny, moim zdaniem drugi kierunek studiów czy inne przekwalifikowanie tylko po to, żeby zarabiać lepszą kasę, nie jest dobrym wyjściem dla Ciebie, da Ci tylko frustrację. Zmiana miejsca zamieszkania już jest lepszym pomysłem. Ja rozumiem, że 1200 zł to jest śmieszna suma i nie mówię, że nie masz dążyć do tego, żeby zarabiać więcej, ale zarabianie więcej nie może być jedyym i wyłącznym motywem i celem. Gdzieś pewnie jest klucz do tego, żebyś mogła zarabiać więcej jednocześnie uczestnicząc w wymianie, Saturn mówi, że to będzie szło powoli, ale pewnie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka