Dodaj do ulubionych

Idę do grobu...czyli Księżyc w Skorpionie !

13.03.12, 12:32
Nie jest dobrze. Wczoraj nauczycielka świetlicy przedstawiła mi kartkę, na której mój 7-letni syn napisał "Pa, pa całemu światu. Idę do grobu". Wczoraj nie czuł się zbyt dobrze , pobolewał go brzuch, ale...od jakiegoś czasu zauważyłam, że on często ma takie nawiązania do umierania i śmierci...Wydaje mi się, że nasz dom jest dość pogodny, nie dzieją się jakieś straszne rzeczy i patologie. Syn nie gra w ponure gry o zabijaniu na komputerze, telewizję ogląda sporadycznie. Dużo się rusza (piłka nożna), więc endorfiny się produkują. A mimo wszystko skądś u niego te ponure myśli, boi się każdej choroby, nawet przeziębienia, choć nie choruje często. Na dodatek do niedawna regularnie sikał w nocy, teraz już sporadycznie.
Czy da się to wszystko wytłumaczyć tym nieszczęsnym Księżycem? Taki charakter czy mam pędzić do psychologa? Nie mam dobrego zdania o psychologach, więc się boję, by jeszcze coś gorszego z tego nie wynikło.

Jego data urodzenia: 6 stycznia 2005, Warszawa, godz. 12.40.
Edytor zaawansowany
  • jerry.uk 13.03.12, 14:05
    Planety nie wpływają na nasz charakter ani na nasze życie, więc nie można "wytłumaczyć" hipochondrii i ponuractwa Twojego syna Księżycem w Skorpionie.

    Zastanawiam się, co mogłoby przekonać Twojego syna, że warto żyć każdą chwilą. Jakaś ekscytująca wyprawa, uratowanie komuś życia? A może opiekowanie się zwierzątkiem domowym? Myślę, że psycholog częściej spotykał się z takimi przypadkami, niż my - amatorzy z Internetu, więc chyba warto byłoby z kimś takim porozmawiać, nawet bez udziału dziecka.
    --
    Wojtek
    www.astrobiznes.pl
  • labrom 13.03.12, 15:33
    jerry.uk napisał:

    > Planety nie wpływają na nasz charakter ani na nasze życie, więc nie można "wytł
    > umaczyć" hipochondrii i ponuractwa Twojego syna Księżycem w Skorpionie.

    O prosze, to cos nowego. I to pisze doswiadczony Astrolog.
  • jasmina.0 13.03.12, 15:44
    Hmmm. Można się poradzić psychologa. Ale....
    Nie wiem na ile masz rozwiniętą intuicję i ile czasu możesz poświęcić dziecku, ale ja kierowałabym się bardziej intuicja matczyną jesli chodzi o wychowanie swojego dziecka. Obserwować, dużo rozmawiać, pokazywać optymistyczne aspekty życia.
    To, że syn zaczął interesować się śmiercią nie musi niczego złego oznaczać. Mój jak był mały ciągle rysował ( lata całe) jakieś makabryczne rysunki, a wyrósł na empatycznego wrażliwego człowieka ( na tyle na ile facet może być wrażliwy he,he). Ale ja bardzo dużo poświęcałam dzieciom czasu i staralam się im wypełnić jakos sensownie i fajnie czas.
    Więc bądź z nim jak najczęściej i duuuuuużo miłości i czułosci dla Księżyca w Skorpionie. Zapewniaj Go o tym jak najczęściej.
  • centauris 13.03.12, 19:07
    Smutne, ale taka "intuicja matczyna" nie uchroniła jednej nastolatki przed samobójstwem. Wszyscy mówią, że była taka wesoła i uśmiechnięta, a w niedzielę targnęła się na swoje życie, kiedy był akurat Księżyc w Skorpionie. Jedno wiem, że była bardzo wrażliwa. Za bardzo na ten świat.
  • jerry.uk 13.03.12, 15:59
    > O prosze, to cos nowego. I to pisze doswiadczony Astrolog.

    A czy ja kiedykolwiek mówiłem o "wpływach" planet? takie słowa wkładają nam w usta dziennikarze i bojówki katolickie. doświadczeni astrologowie mówią raczej o synchroniczności, do czego nawiązuje też nazwa tego forum: "Jak na górze, tak na dole".

    Jest pewna korelacja między położeniem planet a wydarzeniami w życiu człowieka, ale nie świadczy to o związku przyczynowo-skutkowym. tak samo jak znaki drogowe nie powodują, że samochód zwalnia. one tylko wskazują, że na tym odcinku jest ograniczenie prędkości.
    --
    Wojtek
    www.astrobiznes.pl
  • labrom 13.03.12, 16:16
    jerry.uk napisał:

    > > O prosze, to cos nowego. I to pisze doswiadczony Astrolog.
    >
    > A czy ja kiedykolwiek mówiłem o "wpływach" planet? takie słowa wkładają nam w u
    > sta dziennikarze i bojówki katolickie. doświadczeni astrologowie mówią raczej o
    > synchroniczności, do czego nawiązuje też nazwa tego forum: "Jak na górze, tak
    > na dole".
    >
    > Jest pewna korelacja między położeniem planet a wydarzeniami w życiu człowieka,
    > ale nie świadczy to o związku przyczynowo-skutkowym. tak samo jak znaki drogow
    > e nie powodują, że samochód zwalnia. one tylko wskazują, że na tym odcinku jest
    > ograniczenie prędkości.


    Wszyscy wiedzą że Astrologia sie zajmuje badaniem wplywu planet na życie ludzkie.
    Nie wiem czemu pan sie tak boi slowa "wplyw".Oczywiscie że pewna synchronicznosc istnieje, ale zupelnie nie rozumeim co ma do tego nazwa forum, jesli to ma byc argumentem.
    Uwazam że to co pan napisal w pierwszym poscie o braku tego wplywu jest duzym naduzyciem i śmiem twierdzic że zaprzecza pan sobie samemu tym bardziej że panska praca dokladnie nawiazuje do tegoz "wplywu". No i jesli jest korelacja to jest i ten "wplyw" przez pana nie lubiany. Ja nie widze tu sprzecznosci. smile
  • lwi2 13.03.12, 16:37
    O Boże, co tu się dzieje! Jerry chyba niepotrzebnie coś sprostował w pierwszym poście, bo jednak mówimy w taki sposób, astrolodzy także, i duzi i mali, i uczący się dopiero.
    A wpływu oczywiście, że nie ma. I astrologia nie zajmuje się badaniem wpływu planet na życie ludzi. Ale nie trzeba tego powtarzać, wiemy. Chyba, że słowo "wpływ" jest różnie rozumiane, co możliwe.

    Księżyc w Skorpionie "opisuje" jednakże charakter tego dzieciaka. Jest świetna książka M.J. Abadie "Horoskop Twojego dziecka", o Księżycu w Skorpionie jest tam trochę napisane, m.in.: "być może matka po prostu wyszła do pracy, co jej dziecko postrzega jako porzucenie". Wrażliwa bardzo istota taki Księżyc w Skorpionie, ciekawa skrajnych emocji, trzeba postępować tak jak radzi Jasmina "daj ... tyle miłości ile jesteś w stanie.. często otaczaj opieką..." - to cytat.

    Lwi
    --
    --------------------
    lwi.bloog.pl/
    analizyastrologiczne.pl/
  • labrom 13.03.12, 16:46
    lwi2 napisała:

    > O Boże, co tu się dzieje! Jerry chyba niepotrzebnie coś sprostował w pierwszym
    > poście, bo jednak mówimy w taki sposób, astrolodzy także, i duzi i mali, i ucz
    > ący się dopiero.
    > A wpływu oczywiście, że nie ma. I astrologia nie zajmuje się badaniem wpływu pl
    > anet na życie ludzi. Ale nie trzeba tego powtarzać, wiemy. Chyba, że słowo "wpł
    > yw" jest różnie rozumiane, co możliwe.
    >


    A co pani ma na mysli, ze slowo "wplyw" jest roznie rozumiane w astrologi?, bo dla mnie to jest jednoznaczne. I czym sie zajmuje Astrologia wg pani? Z ciekawosci pytam smile
  • jerry.uk 13.03.12, 18:18
    "wszyscy wiedzą" jest niepotrzebnym uogólnieniem, najwyraźniej stawiającym mnie samego poza zbiorowością owych "wszystkich". Ja nie zajmuję się badaniem wpływu planet na życie ludzi, zajmuję się prognozowaniem rynków finansowych w powiązaniu z cyklami planet.

    Boję się słowa "wpływ", bo nie zostało ono naukowo udowodnione. Boję się wszelkich przesądów, ufam tylko temu, co mogę wyliczyć i zweryfikować metodami naukowymi. Mędrca szkiełko i oko silniej do mnie mówi niż czucie i wiara. Może jest jakiś "wpływ" planet, nie neguję, ale na razie go nie odkryto metodami naukowymi, więc nie można zakładać, że istnieje.

    Co do korelacji i wpływów - 100% ludzi pijących wodę w końcu umiera, ale nie można powiedzieć, że picie wody było tego przyczyną. To po prostu kolejna korelacja.

    Nazwa forum pochodzi ze Szmaragdowej Tablicy. Proponuję poszukać co takiego napisał Hermes Trismegistos.
    --
    Wojtek
    www.astrobiznes.pl
  • labrom 13.03.12, 18:41
    jerry.uk napisał:

    > "wszyscy wiedzą" jest niepotrzebnym uogólnieniem, najwyraźniej stawiającym mnie
    > samego poza zbiorowością owych "wszystkich".

    A ja smiem twierdzic, że pan niepotrzebnie komplikuje to co jest juz dawno udowodnione smile

    Ja nie zajmuję się badaniem wpływ
    > u planet na życie ludzi, zajmuję się prognozowaniem rynków finansowych w powiąz
    > aniu z cyklami planet.


    Wiem cZym pan sie zajmuje i uwazam że to rowniez jest wplywem planet na zycie tu na ziemi, albo jak pan woli pewną synchronizacja planet,ktora ladnie sie uzupelnia tam na Gorze i tu na Dole.
    >
    > Boję się słowa "wpływ", bo nie zostało ono naukowo udowodnione. Boję się wszelk
    > ich przesądów, ufam tylko temu, co mogę wyliczyć i zweryfikować metodami naukow
    > ymi. Mędrca szkiełko i oko silniej do mnie mówi niż czucie i wiara. Może jest j
    > akiś "wpływ" planet, nie neguję, ale na razie go nie odkryto metodami naukowymi
    > , więc nie można zakładać, że istnieje.

    Wszytsko zalezy co uwazamy za "metody naukowe" . I niech pan nie twierdzi że tylko pan to tak weryfikuje, bo cofniemy sie do sredniowecza smile
    >
    > Co do korelacji i wpływów - 100% ludzi pijących wodę w końcu umiera, ale nie mo
    > żna powiedzieć, że picie wody było tego przyczyną. To po prostu kolejna korelac
    > ja.

    Tu nie widze zwiazku. Ludzie umierają w wyniku starzenia sie organizmu.
    A na osłode powiem panu że bardzo sobie cenie pana prace, tylko nie mam pojecia skad u pana tyle sprzecznosci. Mysle że to jest kwestią nazewnictwa tych malych i duzych Astrologow jak ktos napisal wczesniej. Ja zaliczam sie do tych malych smile
  • princesswhitewolf 14.03.12, 13:04
    Labrom, czy jestes zaznajomiony z teoria synchronicznosci jaka podjal Jung i astrologia, a w zasadzie jaka pochodzi jeszcze od antycznej Szmaragdowej Tablicy Hermesa Trismegistrosa?
    Osobiscie uwazam, ze aby zrozumiec astrologie i jak funkcjonuje jest to niezbedny ochlap wiedzy jaka trzeba uszczknac.

  • labrom 14.03.12, 14:35
    princesswhitewolf napisała:

    > Labrom, czy jestes zaznajomiony z teoria synchronicznosci jaka podjal Jung i as
    > trologia, a w zasadzie jaka pochodzi jeszcze od antycznej Szmaragdowej Tablicy
    > Hermesa Trismegistrosa?
    > Osobiscie uwazam, ze aby zrozumiec astrologie i jak funkcjonuje jest to niezbed
    > ny ochlap wiedzy jaka trzeba uszczknac.


    Insynuuje pani, ze ktos kto nie przeczytal to nie ma prawa zajmowac sie i weryfikowac Astrologiae? czy chce pani mnie przepytac na forum z antycznej literatury magiczno-hermetycznej-alchemicznej?
  • princesswhitewolf 14.03.12, 22:35
    > Insynuuje pani, ze ktos kto nie przeczytal to nie ma prawa zajmowac sie i weryf
    > ikowac Astrologiae? czy chce pani mnie przepytac na forum z antycznej literatur
    > y magiczno-hermetycznej-alchemicznej?


    nic nie insynuuje. nie mowie kto ma prawo i czym sie zajmowac. Kazdy ma prawo. Grzecznie zapytalam. To taka wazna sprawa w astrologii, a czasem nieporozumienia wynikaja, z tego ze jedna strona o czyms mowi w oparciu o pewna teorie jaka nie sposob wyjasnic w paru slowach tutaj na forum. Nawet nie chodzi o przeczytanie tego tylko o tym. Bo tylko w taki sposob mozesz wiedziec o jerry prawi.
  • antares22 15.03.12, 08:18
    Owszem, planety wpływają “fizycznie” na nasze życie, choćby dlatego, że niewielu ludzi jest świadomych, tzn. umiejących kierować swoim życiem, przyjąć za nie - i za swe decyzje - odpowiedzialność. Większość jest miotana instynktami, czyli w tym pojęciu idzie po najmniejszej linii oporu, zgodnie z tym, jakie rozwiązania “dyktuje” im planeta. Na planie fizycznym różne są przejawy tego dyktatu (kreacja i pomysłowość energii jest chyba nieskończona), ale tym niemniej, tylko człowiek świadomy tych energii może nimi pokierować i je ukierunkować, co wcale nie jest łatwą sprawą. Ale możliwą. Mój Saturn i jego połączenia symbolizują np. ogromne lenistwo. Ja o tym (już) wiem i staram się “nie być leniwa”, co dla mnie jest szalenie trudne, ale - realizuję. Ktoś inny ma podobny problem “z Saturnem” ale nie uświadomiwszy go sobie - nic z tym robić nie będzie. I skutki będą inne. Ja, ciężką pracą nad swoim lenistwem mogę “coś” osiągnąć, ktoś inny będzie pełen goryczy, że nie osiągnął nic. To oczywiście ogromny skrót. A jeśli ma się jakieś pojęcie o “wpływach planet” i zwala winę na tego Saturna, to moim zdaniem jest to nie tylko nieumiejętność korzystania z tej wiedzy ale i kompletna ignorancja.
    Dlatego naumma: nie obarczaj winą Księżyca - “ Czy da się to wszystko wytłumaczyć tym nieszczęsnym Księżycem? Taki charakter czy mam pędzić do psychologa? “ - częściowo da się wytłumaczyć tym Księżycem i pozostałymi energiami - bo one są i działają, taki właśnie charakter ma Twój syn jak one wskazują, ale charakter można - i trzeba - kształtować oraz można działać świadomie, wybierając opcję pomocy dla chłopca, a nie zostawiać go samemu sobie ze swoimi lękami. Planety dyktują tylko nieświadomym i bezwolnym.
  • foudre 15.03.12, 10:38
    Co to znaczy „być leniwym?” Ja na ten przykład nie lubię odkurzać, ale książki czytam pasjami. Do pracy chodzę ze śpiewem na ustach, ale jak tylko praca przestaje mnie kręcić (kwadratura Urana i Saturna), to staję się bezczelnym leniem i szybciutko się zwalniam. Czy jestem leniwa czy nie? smile
    Wydaje mi się, że należy sprecyzować problem i znowu – przyczyn szukać tu na Ziemi, a nie w pozycji Saturna na niebie. W przypadku permanentnego lenistwa, np. „nie chce mi się i już” może być tak, że wychowałaś się w rodzinie, w której etos pracy był słabo rozwinięty wink Przyczyn „lenistwa” może być miliard – od „nie wysypiam się w nocy i nie mam siły wstać do pracy”, przez „w mojej rodzinie panowało przekonanie, ze gołąbki same wpadają do gąbki”, do „jestem bogatym rentierem i nie muszę nic robić”. Wśród tego miliarda potencjalnych przyczyn nie ma wg mnie przyczyny o nazwie „pozycja Saturna w horoskopie”. Saturn nie wpływa na daną sytuację, lecz tylko (albo aż) pokazuje (obrazuje, odzwierciedla, symbolizuje) daną sytuację.
    Aha, to nie jest tak, że ludzie zajmujący się astrologią mają dużo większe szanse na rozwój świadomości. Znam ludzi, którzy o astrologii i pozycji Saturna w horoskopie nie wiedzą nic, a jednak żyją świadomie.
  • antares22 15.03.12, 12:07
    Przyczyny są na niebie, bo jestem pod wpływem tych energii, które dominowały w dniu mojego urodzenia a tym samym są we i mnie. To właśnie nazywam “przyczyną niebieską”. Za moje lenistwo nie odpowiada Saturn i jego aspekty, ba za to ja odpowiadam, ale on emanuje pewną energię, która dzięki twardym aspektom tak, a nie inaczej, przejawia się we mnie. I jeżeli jestem tego świadoma, to staram się je modyfikować tak, by pracowały na moją korzyść, jeżeli nie to idę na łatwiznę i pozwalam tej energii przejawiać się jak chce, czyli inaczej mówiąc: nie ja nią rządzę tylko ona mną. Przyczyną lenistwa nie jest “nie wysypiam się w nocy” itd. bo to jest wymówka, przyczyną jest sama niechęć do wysiłku, do pracy wogóle, która we mnie tkwi, przy czym nie jest to tylko sam Saturn, ale c a ł y horoskop, który wskazuje, że tak mam. Mając tego świadomość (ja np. dzięki astrologii) staram się być choć trochę zdyscyplinowana w tym temacie Saturna, bo to jest coś, dzięki czemu wiele zawaliłam. I ta samodyscyplina przynosi efekty.
    Co do świadomości: ja mówię o takiej świadomości wewnętrznej, która pozwala na rozpoznawanie, rozumienie i modyfikowanie przyczyn wydarzeń w sobie, a nie poszukiwania ich na zewnątrz. I ta świadomość jest niezależna od tego czym się kto zajmuje, ona po prostu jest lub nie, tak samo w prostym człowieku jak i w uczonym. Gdzie padło zdanie, że astrolog ma dużo większe szanse na rozwój świadomości? Przecież to nie jest zależne od tego czy innego zajęcia! Tak samo poziom kultury czy to jakim się jest człowiekiem nie są zależne od tego jakie ma się wykształcenie (właśnie z takim twierdzeniem zetknęłam się ostatnio i aż mnie zatchnęło…wink
  • foudre 15.03.12, 12:53
    Ja się z tobą antares w sumie zgadzam, tyle że „przyczyny niebieskiej” nie nazywam przyczyną. To „coś niebieskiego” współwystępuje z danym ziemskim zjawiskiem, ale go nie wywołuje. A przynajmniej na ten moment nic nam o tym nie wiadomo.
    Astrolog oczywiście wskaże rodzicowi, że jego dziecko może intensywnie przeżywać wiele sytuacji, które mogą wywoływać problemy przy ostrych aspektach. No ale astrolog nic nie wie o cioci Ziucie. Może gdybać o jakichś krewnych widząc połączenia 3domowe, ale równie dobrze może to być sąsiadka Marylka. Więc rodzic nadal sam musi wykonać tę pracę z uświadomieniem sobie wpływu wizyt cioci Ziuty (czy sąsiadki Marylki) na Henia czy Marka. Co nie zmienia faktu, że astrologia jest ogromną pomocą.
    Skończyłam psychologię, nie pracuję w zawodzie, ale jakieś praktyki z dziećmi tzw. dysfunkcyjnymi miałam. Większość tych dzieci moczyło się w nocy (Księżyce w znakach zodiaku były pewnie rozłożone zgodnie ze statystyką), dlatego tak się czepiłam tego moczenia, które zdaje się jest trochę ignorowane przez naummę (choć może się mylę, tak przynajmniej odczytuję jej post). Karteczka "Pa, pa całemu światu. Idę do grobu" jest bardziej dobitnym zasygnalizowaniem problemu. Jak widać bardziej skutecznym, skoro naumma podejmuje kolejne kroki, żeby dostrzec problem i go rozwiązać.

    „W tym wypadku sprawa jest poważniejsza niż “ziemska” przyczyna, siusianie trwało zbyt długo, stres był ciągły i należało wcześniej reagować” – no ale ciągły stres nadal jest „ziemską przyczyną”, czyli nadal przyczyna moczenia (nawet jeśli nie jest nią jednorazowa wizyta) jest tu na Ziemi, a nie na Księżycu. Ciągły stres zaczyna się pewnym pojedynczym doświadczeniem, którego znaczenie później uogólniamy na wszelkie podobne doświadczenia. Czyli jeśli przyczyną moczenia dziecka jest jego krytykowanie przez ciocię Ziutę, to jeśli nie zaradzimy problemowi od razu, to potem wszelkie przejawy oceniania i krytyki będą skutkować moczeniem się dziecka. Zetknęłam się z przypadkami, kiedy nawet nastolatkowie mieli takie epizody. U dorosłego człowieka skutek będzie pewnie już inny, jednak lęk przed krytyką i ocenianiem pozostanie.

    > Co do świadomości: ja mówię o takiej świadomości wewnętrznej, która pozwala na
    > rozpoznawanie, rozumienie i modyfikowanie przyczyn wydarzeń w sobie, a nie posz
    > ukiwania ich na zewnątrz.


    Czyli mamy 2 sytuacje:
    1. poszukiwanie przyczyn wewnątrz siebie
    2. poszukiwanie przyczyn na zewnątrz siebie

    Sytuację kiedy to Saturn emanuje energią i sprawia, że np. jestem leniwa, zaliczyłabym do tej drugiej kategorii. Przyczyna mojego lenistwa krąży gdzieś w układzie słonecznym.
  • antares22 15.03.12, 14:26
    Przykład z moczeniem jest dobry, bo pomaga wytłumaczyć różnicę między tym co jest tym czymś, co tkwi w psychice, warunkując określone reakcje emocjonalne (po astrologicznemu nazywa się to np. Księżyc w Skorpionie) a tym co jest bezpośrednią przyczyną wywołującą taką reakcję (ciocia Ziuta). Ciocia nie jest najważniejsza i nie jest przyczyną, czyli tym co tkwi w psychice, ona jest katalizatorem, jest czynnikiem wywołującym reakcję. Ja nie wnikam w katalizator, mogę ogólnie sprecyzować, że jest nim ta ciocia albo sąsiadka, moim zadaniem - jeśli ktoś zwróci się o poradę - jest wskazanie sposobu, który pozwoli na wyciszenie niekorzystnych energii wskazywanych przez Księżyc, czyli faktycznego “sprawcę” niewspółmiernych do sytuacji reakcji emocjonalnych. Mówię tu tylko o tym, że taka pozycja Księżyca symbolizuje i sygnalizuje wystąpienie określonych problemów emocjonalnych i psychicznych, nie zaś o tym, że on sam z siebie je powoduje. Wiele dziedzin, w tym astrologia i - psychologia także - posługuje się symboliką, naszą jest “Księżyc”, “Słońce” “Saturn” “Skorpion”, “kwadratura” itd. Za ich pomocą określamy cechy charakteru, różne osobnicze skłonności, kondycję fizyczną, psychiczną, intelektualną, witalność, słowem to, z czego składa się człowiek. I za ich pomocą możemy odnaleźć klucz, który może człowiekowi pomóc w przezwyciężaniu jego problemów.
    Masz całkowitą rację, że ta karteczka jest bardziej dobitnym zasygnalizowaniem problemu, tym bardziej, że moczenie - tak długoletnie! - nie było sygnałem skutecznym i trzeba było zastosować inną metodę zwrócenia matczynej uwagi.
    Jednak ta przyczyna jest w Księżycu (nie na nimwink ) - astrolog tak to właśnie nazywa, gdyż to Księżyc, w tym znaku, symbolizuje - intensywne i bardzo głębokie przeżywanie każdej sytuacji, nie tylko tej stresującej. Psycholog nazwie to inaczej i nie idzie tu o terminologię tylko o skuteczność: rozpoznanie problemu i jego uleczenie. To jest forum dla astrologów, wiec rozpatrujemy wszystko w kontekście astrologii, takąż się terminologią posługujemy. Na forum dla psychologów te same problemy omawiane są innym językiem, ale przecież chodzi o to samo: rozpoznać i uleczyć
    “Czyli jeśli przyczyną moczenia dziecka jest jego krytykowanie przez ciocię Ziutę, to jeśli nie zaradzimy problemowi od razu, to potem wszelkie przejawy oceniania i krytyki będą skutkować moczeniem się dziecka“ - I właśnie astrologia ze swą symboliką służy też i temu, by rozpoznać wrodzone predyspozycje dziecka, jeśli jest ono bardziej wrażliwe niż inne dzieci, to dzięki tej wiedzy możemy poprosić Ziutę, by dala sobie spokój z krytyką a jeśli nie zechce, to skreślamy ją z listy bywalców naszego domu. Nawet gdyby Ziuta śmiertelnie się na nas miała obrazićwink Bo faktycznie: lęk przed krytyką zostanie i dorosłemu już człowiekowi może nieźle “umilić” życie.
    Z tym Saturnem i świadomością to się nie rozumiemy: nie ma 2 sytuacji, ja mówię tylko o świadomości pozwalającej na rozpoznanie co jest przyczyną problemu; a problem i jego przyczyna zawsze tkwi w człowieku, nigdy na zewnątrz, jeśli zaś ktoś projektuje go na zewnątrz, widząc przyczynę problemu nie w sobie a w sytuacji, w pechu, w innej osobie to nie jest świadomy tego, że sam prowokuje te sytuacje, co za tym idzie nie potrafi się z nich wyplątać, skutecznie ich rozwiązać. To nie Saturn sprawia, że jestem leniwa, to ja jestem pod wpływem określonej energii, w astrologii symbolizowanej przez Saturna i jest to dla mnie sygnałem, że nie idę w dobrym kierunku, ale też nie znaczy to, że ten kierunek jest zdeterminowany i inaczej nie mogę. Mogę i chcę, ja rozpoznałam problem u siebie dzięki symbolice astrologicznej i dzięki niej z nim sobie radzę. Nie znaczy to też, że tylko astrologia może być w tym pomocna. Można udać się do psychologa a można pogadać z serdecznym przyjacielem, który otworzy mi oczęta na wady i przywary.
    A “przyczyna” mojego lenistwa nie krąży gdzieś w układzie słonecznym - ona jest we mnie, a my nazywamy ją “Saturn” bo jest on s y m b o l e m tej niekorzystnej cechy we mnie tkwiącej i dzięki temu symbolowi ja ją rozpoznałam i uświadomiłam sobie co sprawiło, że na wielu polach poległam. Zapewne jest mnóstwo innych symboli, pomocnych w określeniu mojej dolegliwości wink ale ja nauczyłam się tego języka i tym najlepiej jest mi się posługiwać.
  • princesswhitewolf 15.03.12, 21:41
    gratuluje najdluzszej wypowiedzi w historii forum.
  • potrek 15.03.12, 22:13
    Witaj Antares.
    Gratuluje znajomości astrologii. Miło się to, co napisałaś czytało. Dobra szkoła.
    Pozdrawiam.
    Może jesteś następczynią Neptus smile Bo All2 też się już chyba tu nie chce zaglądać.
    PS
    Jak to przeczytasz Alinka to Pozdrawiam serdecznie.
    Na zjazd PSA raczej nie pojadę sad
  • antares22 16.03.12, 00:57
    Dzięki Potrek za miłe słowa smile Moja szkoła to po prostu na początek teoria a dalej lata nauki praktycznej, dzięki której mogę zatrzymać to co się z tej teorii sprawdza i schować to, co się nie sprawdza, przynajmniej na razie. Teraz jest swobodny dostęp do materiałów (ale nie do wiedzy) i im większy jest ten dostęp tym więcej bzdetów jedni ludziska wypisują a drudzy w nie wierzą. Pani Donka Madej powiedziała nam kiedyś, żeby dużo czytać - ale do czasu. Potem przychodzi czas na weryfikację tego, co wyczytaliśmy, czego się dowiedzieliśmy a uczyć się będziemy do końca swych dni. I tak jest, w dalszym ciągu się uczę i odkrywam i nie zamierzam przestać. A kiedyś też kręciło mnie “naukowe udowadnianie”, dziś jednak tkwię w przekonaniu, że najważniejsze, oprócz doskonalenia warsztatu, jest być skutecznym. Jeśli jestem mocna w teorii, jeśli nawet wiem, że coś działa zgodnie z definicją, a przy tym nie wiem, jak pomóc sobie lub człowiekowi, który przychodzi do mnie z konkretnym problemem, to ta cała wiedza nie jest mi potrzebna, niczemu nie służy. Dlatego rzadko wypowiadam się na forach, bo jeśli nie mogę służyć radą, to po miejsce marnować. Ale czasami mnie ponosi, czego skutki widać w tym wątku… mam nadzieję, że mnie stąd nie wywaląwink Bo miało być tylko o tym, żeby naumma skorzystała z porady specjalisty, a zatrąciło nawet o kwestię determinizmu i wolnej woli…
  • potrek 16.03.12, 06:39
    Witaj Antares22
    Teraz to forum ma od jakiegoś czasu posuchę astrologiczną. Jest to wynik progresji Słońca do natalnego Saturna ( kwadatura ) . Data forum 03.03.2003r h 10:15 Warszawa. Progresywny Księżyc też powoli wychodzi z koniunkcji z Saturnem. 2013r wejdzie Jowisz tranzytem na Asc to się forum z powrotem ożywi.
    Pozdrawiam Piotr R.
    Ps. Nikt cię z stąd nie wyrzuci. Zadbam o to smile
  • princesswhitewolf 16.03.12, 12:40
    Nikt cię z stąd nie wyrzuci. Zadbam o to smile

    Tu sie nikogo nie blokuje poza trollami, a na szczescie to rzadkie zjawisko. W ogole skad taka dramaturgia?
  • antares22 17.03.12, 00:49
    Skąd dramaturgia? nooo... z Księżyca w Skorpionie smile
  • princesswhitewolf 17.03.12, 01:59
    Skąd dramaturgia? nooo... z Księżyca w Skorpionie

    Potrek ma Ksiezyc w Skorpionie? Namietny facet zatem.
  • princesswhitewolf 16.03.12, 12:41
    Ale czasami mnie ponosi, czego skutki widać w tym wątku… mam nadzieję, że mnie stąd nie wywalą

    no cos ty. Bez przesady.
  • princesswhitewolf 16.03.12, 13:00
    Przykład z moczeniem jest dobry, bo pomaga wytłumaczyć różnicę między tym co jest tym czymś, co tkwi w psychice, warunkując określone reakcje emocjonalne (po astrologicznemu nazywa się to np. Księżyc w Skorpionie) a tym co jest bezpośrednią przyczyną wywołującą taką reakcję (ciocia Ziuta).

    To ze maly Franio tak a nie inaczej na ciocie Ziute tez jest czyms co tkwi w psychice, a zatem i to jest zaprogramowane w radixie i aktualnej jego ewolucji. Bo juz jego brat Jasio nie sika po wizycie cioci Ziuty.

    To ze Franio natknal sie na ciocie Ziute pokaza jego tranzyty np. Saturn taranujacy kwadratem Ksiezyc parokrotnie. Jak rowniez to ze ciocia Ziuta odegrala Saturniczna role bedzie zrozumiale jesli zrobimy synastrie Frania z ciocia Ziuta vel katalizatorem.
    Osobiscie mysle, ze rozwiazaniem nie byloby usuniecie cioci Ziuty ale „oddemonizowanie jej” i „oswojenie” przeszkody w glowie Frania. Rozmowa z Ziuta to juz inne wyzwanie i jej nieswiadomosc jak postepuje – jej radix i problemy.
    Pewnych doswiadczen w zyciu nie da sie usunac z drogi dziecka czy kogokolwiek. Nic co nas dotyka nie jest bez przyczyny. Po prostu musimy „oswajac” sie z tym i owym zwlaszcza jesli chodzi o Ksiezyc- nasze wlasne emocje. Za pare lat Franio bedzie mial gdzies ciocie Ziute po fazach opozycji „sikania w lozko”, po fazie kwadratury i strzelania do Ziuty wojennie „z procy” itd.

    a problem i jego przyczyna zawsze tkwi w człowieku, nigdy na zewnątrz, jeśli zaś ktoś projektuje go na zewnątrz, widząc przyczynę problemu nie w sobie a w sytuacji, w pechu, w innej osobie to nie jest świadomy tego, że sam prowokuje te sytuacje, co za tym idzie nie potrafi się z nich wyplątać, skutecznie ich rozwiązać.

    Tylko w pewnym stopniu tak jest. Sa tez przyczyny zbiorowe pewnych sytuacji ( wojna, a w srodku niej znajduja sie i bardzo pokojowi ludzie bogu ducha winni ponoszacy ca), przyczyny okreslane jako „karmiczne” gdzie recepta, ze samemu sobie trzeba pomoc, zwyczajnie nie jest sprawiedliwa- jak 3 miesieczne niemowle moze „sobie pomoc” bo cierpi na niedorozwoj mozgu? Itd itp.


  • antares22 17.03.12, 00:52
    Oczywiście, że reakcje emocjonalne tkwią w psychice, są zapisane przez Księżyc, ale to jak Franio zareagował na wizytę cioci jest nie jedyną a jedną z wielu opcji, wynikających nie tylko z samego Księżyca, ale z całego horoskopu; może Franio nie zmoczy się w nocy ale zsika się na podołek obejmującego go w powitalnym uścisku katalizatora? Albo puści sobie krew z nosa? (tak robiła moja mama, jak była kilkuletnią dziewczynką). Oddemonizowanie i oswojenie cioci (czytaj: lęku przed krytyką) w głowie Frania jak najbardziej, ale samej Ziucie rozmowa się przyda, bo choć jej postępowanie to jej radix i jej problem, ale być może nie zdaje sobie sprawy, jaką szkodę czyni Franiowi swoją zgryźliwością. Franio po paru latach będzie miał Ziutę z tyłu, owszem, ale pojawi się inny katalizator, który zgliździ go jeszcze bardziej, niż ona. Jasne, że doświadczeń nie da się usunąć, trzeba przez nie przejść (o tem potem) smile ale jest różnica w tym jak się przez nie przechodzi.
    Dlatego dla synka naummy może być potrzebny psycholog, który pomoże mu w jego problemie: lękiem przed czymś, on nie wymaże tego lęku, ale wskaże, jak sobie z nim radzić, tak, by nie przesłaniał mu istotnych spraw i radości życia. Franio, jak będzie dorosły, być może sam uda się do specjalisty, lecz to, co narosło w nim przez te lata będzie proporcjonalnie trudniejsze do uleczenia, niż gdyby było za szczenięcych lat, gdy problem się zmaterializował w postaci cioci Ziuty, mokrej reakcji na nią i zostałby wtedy odpowiednio potraktowany.
  • antares22 17.03.12, 01:21
    Przyczyna zbiorowa - wojna - wpływa na los wszystkich ludzi nią objętych. Oczywiście jeśli jest czas wojenny - straty w ludziach są bardziej widoczne dla naszych oczu niż w czasie pokoju. Jednak nie wiemy, jak los tych ludzi potoczyłby się bez wojny. Sadzę, że wojna, choć dotyczy większego zbiorowiska ludzkiego, nie wpłynie inaczej na los jednostki niż ma ona zapisane w horoskopie indywidualnym, inaczej mówiąc: zginiesz na wojnie lub ucierpisz przez nią w jakiś sposób, lecz i w czasie pokoju jeśli masz zginąć lub przez coś ucierpieć to ucierpisz. Ale też tak w czasie pokoju jak i wśród zawieruchy są ludzie, którym wiedzie się lepiej niż innym. Inne są rekwizyty, narzędzia, okoliczności zewnętrzne, ale “los” - jest taki, jaki ma być.
    Jeśli mam do przerobienia temat “praca” to bez względu na to, czy jest to czas pokoju czy wojny, jestem zmuszona do przerobienia tego tematu. W czasie pokoju mogą mnie dotknąć skutki bezrobocia, mogę być bez pracy i żeby przeżyć, mieć na czynsz i na jedzenie muszę podjąć każdą pracę, która mi wpadnie w ręce, nawet taką, która mi absolutnie nie pasuje, ciężką, niewdzięczną, mało płatną itd. Jeśli będę uparta i nie będę chciała tak pracować, to czeka mnie buszowanie po śmietnikach i zbieranie surowców wtórnych - a to też jest praca, tyle, że bardziej upokarzająca - oraz miejsce w noclegowni lub na ławce w parku. W czasie wojny mogę być zmuszona do pracy i choć moja wyobraźnia tu się zatrzymuje i nie chce podsuwać mi uroczych obrazów poniewierkiwink to były, są i będą takie miejsca jak niegdyś obozy pracy i tam, powiedzmy, trafię. Kreatywność i pomysłowość, nazwijmy to “kosmosu”, jest nieskończona. To jest oczywiście przykład, obrazujący jedną z wielu możliwości przejawienia się tego, co jest zapisane w horoskopie na temat pracy. Jeśli zapisane jest tam, że mimo wszystko będę mieć jakieś tam ułatwienia, to mogę mieć np. jakieś przywileje, których nie mają inni, jeśli zaś jest zapisane, że mnie w końcu ta praca wykończy, to tak się stanie. Aliści nie jest to jednak całkowity determinizm, bo mam możliwość wyboru drogi, jaką pójdę w kierunku tematu “praca”; mogę iść kamienistą ścieżką (zbierać puszki), mogę wybrać drogę wygodniejszą (dobrowolnie podjąć pracę, nawet mało płatną) albo pojechać autostradą (podnieść kwalifikacje i podjąć pracę taką, która mi odpowiada). Ale w każdym wypadku muszę się jakoś zetknąć z tym co zadane mam jako “praca”. I to jest właśnie ten problem, ta “przyczyna”, o której mówię, że tkwi w człowieku, a którą symbolizuje planeta, jej posadowienie i aspekty. “Wojna” nie jest “przyczyną” sytuacji, jest sceną - prawda, że zbiorową, ale tylko sceną, okolicznością - wśród której rozgrywa się ta sytuacja (borykamy się z problemem, który jest zapisany w horoskopie), równie dobrze można by się było borykać z tym problemem w innych (pokojowych) okolicznościach.
    Ja nie chcę wchodzić w temat zwany “karma”, bo po pierwsze: nie wiem naprawdę jak to jest a po drugie: każdy ma inne pojęcie na jej temat. To słowo odmieniane jest przez wszystkie możliwe przypadki, wszędzie go teraz pełno, a tak naprawdę, to nie znam nikogo kto mógłby powiedzieć, że wie na pewno, co to jest.
    Ale jeśli już to słowo padło, to powiem tak: Ty mówisz “nic co nas dotyka nie jest bez przyczyny”, więc już zakładasz, że jest jakaś przyczyna, dzięki której to niemowlę urodziło się chore, ale też nie wiesz, jaka jest czyjaś karma, więc nie możesz wiedzieć, czy ci “bardzo pokojowi ludzie, bogu ducha winni” lub “3 miesięczne niemowlę” nie mają karmy, która każe znaleźć się im w takich właśnie a nie innych okolicznościach. Nie jest to “sprawiedliwe” dla człowieka, dla jego zakresu pojęciowego, ale człowiek nie zna wszystkich okoliczności, wszystkich żyć tej duszy, które zna “Bóg” (tak to roboczo nazwę).
    I wracając: niemowlę może trafić na cudownych rodziców, którzy będą się nim z poświęceniem opiekować a może trafić na rodziców obojętnych, którzy je porzucą. I to jest droga tego niemowlęcia, my myślimy, że ono sobie nie wybiera takiej drogi, bo jest niezdolne do podjęcia świadomej decyzji z racji swego wieku i braku doświadczenia i nieświadomości, ale nie myślimy na przykład, że dusza, która przyszła na świat, wybrała sobie taki los, iż w tym wcieleniu nie może decydować o sobie i musi być zdana na łaskę lub niełaskę innych ludzi. I to wydaje się nam bardzo niesprawiedliwe, bo my nie wiemy dlaczego ta dusza ma przechodzić takie doświadczenie, możemy tylko przypuszczać, że taki jest jej program. Na dzień dzisiejszy kończy się nam zakres wiedzy, ale jutro może będziemy już wiedzieć dlaczego tak jest?
  • princesswhitewolf 17.03.12, 01:54
    Sadzę, że wojna, choć dotyczy większego zbiorowiska ludzkiego, nie wpłynie inaczej na los jednostki niż ma ona zapisane w horoskopie indywidualnym

    Oczywiscie ze wplynie bo wszystko jest zapisane w horoskopie lacznie z wojna. Duch czasu calego danego pokolenia sa pokazane w kazdym jednym horoskopie indywidualnym- toz to banalna wiedza z podstaw astrologii mundialnej. Przeciez to pokazuja wzajemne aspekty pomiedzy planetami transsaturnicznymi.

    [i]Ty mówisz “nic co nas dotyka> nie jest bez przyczyny”, więc już zakładasz, ze jest jakaś przyczyna,

    Prawo fizyki obserwowanej golym okiem. Samo sie nic nie dzieje, zawsze jest z czegos, jakichs przypadkowych czy nieprzypadkowych okolicznosci.Oczywiscie, ze jest przyczyna bo wszystko z czegos sie bierze.

    dz> ięki której to niemowlę urodziło się chore, ale też nie wiesz, jaka jest czyjaś
    > karma, więc nie możesz wiedzieć, czy ci “bardzo pokojowi ludzie, bogu du
    > cha winni” lub “3 miesięczne niemowlę” nie mają karmy, która
    > każe znaleźć się im w takich właśnie a nie innych okolicznościach.


    A ktos gdzies zasugerowal, ze wie i zna wszelkie odpowiedzi na nurtujace pytania od wiekow ze tak rozprawiasz? Przyznam, ze nie bardzo rozumiem o chodzi.Istnienia karmy nie potwierdzam bo astrologia nie zajmuje sie tym. To jedna z wielu opcji wytlumaczenia tylko tego - nie wiem jak jest naprawde. A ktos wie? Nie znam takowej oswieconej osoby. Wszystko to kwestia wiary. Dlatego tez nie przypisuje wszelkich czynnikow przyczyny jednostce, ze sama sobie to kreuje swiadomie czy nieswiadomie.


    zginiesz na wojnie lub ucierpisz przez nią w jakiś sposób,
    > lecz i w czasie pokoju jeśli masz zginąć lub przez coś ucierpieć to ucierpisz.


    Wojne czy jakis okres dobrobytu to widac w horoskopie calych panstw czy pokolen w danym okresie. A to, ze nie kazdy gloduje w kryzysie i nie kazdemu jest zle mimo iz wiekszosci tak- to chyba oczywisty banal nie wart wspominania. To przeciez wiadome, ze np. badylarze w okresie glebokiej komuny gdy wszyscy stali w kolejkach mieli dobrobyt z pewexu bo zyli z wysylnia pieczarek na zachod.
    Mowa nie byla o jakichs wyjatkach ale o ogole.


    ale nie myślimy na przykład, że dusza, która
    > przyszła na świat, wybrała sobie taki los, iż w tym wcieleniu nie może decydow
    > ać o sobie i musi być zdana na łaskę lub niełaskę innych ludzi


    No to juz sa spekulacje. Jedni podejmuja kwestie sprawiedliwosci i wierza w karme i doswiadczenia duszy dziecka , inni nie i uwazaja, iz swiadomosc niemowlaka z wodoglowiem jest podobna do rosliny pojecie jakiejs tam sprawiedliwosci na przestrzeni wcielen jest dla nich wyssane z palca.
    Jedni uwazaja, iz przyczyny i wina za wszystko co nam sie przydarza tkwi w nas samych a swiat, inni ludzie to tylko projekcja niepokoju naszego ducha i tak naprawde nic nie istnieje tylko nasze problemy i wirtualna rzeczywistosc jaka sobie tworzymy.

    Sa jednak i tacy jacy uwazaja to, za egocentryczna koncepcje bycia "pepkiem swiata" i sadza, ze jestesmy jednym wielkim organizmem a kazdy z nas trybikiem w mechanizmie tego organizmu uzaleznionym od ruchow i innych. Takowi astrologowie lubia i astrologie mundialna i jej cyklicznosc bo swiadomosc ich nurtuje relacje planet Transsaturnicznych: Nicolas Campion czy Andre Barbault.

    Kazdy wierzy w to co uwaza za stosowne.

    Z horoskopu mozna nie tylko o jakiejs tam jednostce zwroconej na to co ona przezywa, ale i srodowisku w jakim sie wychowal, o jego rodzinie, jak i pokoleniu jakie takie a nie inne energie urzeczywistnia w swiecie realnym i ich mundialnej roli politycznej i historycznej wyrazonej przez polaczenie aspektow transsaturnicznych jako tlo i przyczyne do realizacji jaka obrazuja aspekty personalne w radixie danej mroweczki. Dodac do tego trzeba dynamike progresji i jeszcze wiecej swiatla pada na role danego pokolenia.

    W sumie to troche zabawne, ze sa mrowki jakim sie wydaje, ze ich losy sa niezalezne i nie bardzo powiazane z jakimis tam losami kopca. Podczas gdy sily determinizmu pchaja ja tak czy tak by ten kopiec budowaly czy burzyly w zaleznosci od cyklu. I nie wazne czy wypadlo jej pchac ten kawal kamyka dolinka czy gora. Kopiec powstaje. I jest nas 6 bilionowsmile


  • jerry.uk 15.03.12, 14:40
    Piszesz, że Saturn "emanuje pewną energię". Jaka jest postać tej energii? Czy można ją jakoś zmierzyć?

    Nic dziwnego, że astrolog, który pisze o "planetarnych energiach" wierzy też w ich wpływ na człowieka. Jest to nawet spójne i logiczne. Problem w tym, że nauka nie odkryła takich energii, więc moim zdaniem nie można zakładać, że istnieją.
    --
    Wojtek
    www.astrobiznes.pl
  • antares22 15.03.12, 14:54
    Nauka nie odkryła jeszcze wielu rzeczy. To co piszę nie jest kwestią mojej wiary, ja w to nie wierzę, ja wiem, że działa i pies z tym tańcował, jak to kto chce nazwać. Nie mam zamiaru sprzeczać się o terminologię ani udowadniać wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętem Wielkiej Nocy. Mam pół wieku na karku, astrologią interesuję się od piaskownicy, dość dawno postanowiłam uporządkować te zainteresowania, zrobiłam to, mam swoją wiedzę i doświadczenie a dywagowanie "czy nauka" coś odkryła, coś zmierzyła czy nie mnie nie interesuje. U mnie działa, staram się dzielić tym co wiem z tymi co chcą o tym czegoś się dowiedzieć i tyle. Chcesz - udowadniaj, waż, mierz, ja nie mam zamiaru. Emanacja planet przejawia się ich symboliką, jesteśmy częścią kosmosu, on jest w nas, my jesteśmy w nim, a energia, którą planeta symbolizuje przejawia się w nas w określony sposób, przybierając różne formy, ot cała tajemnica.
  • princesswhitewolf 17.03.12, 01:56
    antares a o teorii synchronicznosci przez te pol wieku czytalas? bo my tu w kolko do tego samego wracamy.

    Czasem mam wrazenie, ze ludzie nie bardzo wiedza o czym mowimy poruszajac to
  • antares22 17.03.12, 03:09
    Ja nie mówię o tym, że „uczestnictwo” w wojnie nie jest zapisane w horoskopie jednostki, tylko o tym, że wojna sama w sobie nie wpływa na sposób tej jednostki w kwestii świadomego rozwiązywania jej „problemu” czy „drogi do przebycia”. Problem rozwiązuję w tych czasach wojny, owszem, ale mój indywidualny los i zadanie są mimo wszystko niewzruszone, to co ma mnie spotkać, to mnie spotka. Odczytuję np. że grozi mi niebezpieczeństwo utraty życia spowodowanego bronią palną, lecz choć jest to czas wojny, niekoniecznie musi mnie zastrzelić żołnierz maruder podczas działań wojennych, może to zrobić niezależny bandzior, podczas trwania tych samych działań wojennych - bo taki jest akurat czas: wojna, ale nie wojna jest przyczyną tego strzału i nie wojna sama w sobie wpływa na taki mój los. I bandyta i żołnierz i broń palna są symbolizowane przez Marsa, szczegółów wydarzenia nie pokażą planety ciężkie, one same zresztą nie pokażą nawet tego, czy będę wplątana w wydarzenia związane z wojną, to pokazują powiązania osi i planet osobowych z nimi, toż to banalna wiedza z podstaw astrologii.
    Owszem, duch czasu całego pokolenia jest zapisany w każdym horoskopie indywidualnym, powiedzmy, że jest to ta wojna i mój los rozgrywa się w tym czasie (jestem wszak jedną z pokolenia, które jest wojną objęte) ale ja mogę wyjechać gdzieś (lecz nie wojna jest powodem wyjazdu) gdzie ta wojna nie dotrze. I choć ten wojenny duch pokolenia mam zapisany w moim horoskopie, to na mój los nie wpłynie fakt, że rozpętała się wojna. Ja jestem wpisana w te czasy, jestem z nimi powiązana przez to, że urodziłam się w tym czasie, ale one same w sobie nie wpływają na to, co ja mam do zrobienia, wpływają na okoliczności w jakich przyjdzie mi to robić.
    Los mrówki zawsze jest powiązany z czasami, w których żyje, ale jej los nie jest zależny od tego czasu, od czasu zależne są okoliczności, w jakich ten los się rozgrywa.
    No i wyszło, czemu nie lubię mówić o karmie - każdy ma swój na nią pogląd i trudno jest się porozumieć. A astrologia karmiczna? już istnieje, jest taki dział, są specjaliści od niej, no cóż, trzeba być bardzo ... uczonym... jeśli z taką pewnością rozprawia się o tym, o czym się nie wie, czym to jest.
    Czytałam, czytałam, ale nie przez pół wieku, tylko ostatnio. No, wracamy w kółko, ale to nie synchroniczność, ino między dyskutantami - Merkury, a i ludzie są różnie zaawansowani i nie wszystkich interesuje ten temat. No i dyskusja na żywo inaczej wygląda, niż pisanina, szczególnie jeśli ktoś (czyt. ja) nieprecyzyjnie się wyraża. No, ale to mój Saturn, to nie ja wink
    A Księżyc jest mój, nie Piotra smile ja też dramatyzuję...
  • princesswhitewolf 17.03.12, 11:44
    że wojna sama w sobie nie wpływa na sposób t
    > ej jednostki w kwestii świadomego rozwiązywania jej „problemu” czy
    > „drogi do przebycia”.


    Oczywiscie ze wplywa, caly swiat jest organizmem przyczynowo skutkowym. To ze mrowce sie wydaje ze to jest "jej problem" ze musi przejsc mala dolinke, a reszta jej nie dotyczy, nie oznacza ze ta dolinka nie jest czescia "kopca" czyli tematu jaki drazy caly swiat na danym etapie - Na tym polega holistyka radixu i calej astrologii. Wyobrazic sobie to nalezy jak Rosyjskie Babuszki. Indywidualny radix zawiera spoleczny, a spoleczny narodowy, a narodowy pokoleniowy itd itp
    Bezrobotna mrowka nie jest bezrobotna przypadkiem ale dlatego, ze to temat jaki dotyczy wiekszej skali w danym momencie.

    le ja mogę wyjechać gdzieś (lecz nie wojna jest powodem wyjazdu) gdzie ta wojna nie dotrze
    Wojna czy jakiekolwiek globalne czy grupowe zjawiska dotyka wszystkiego chocby w taki sposob ze slyszysz o tym w mediach jak wyjedziesz. I nic tu wyjazd nie pomoze, bo i tak w tym uczestniczysz mniej czy bardziej biernie- pokazuja to aspekty indywidualne do planet wlasnie pokoleniowych oraz horoskop relokacji.
    Coz z tego ze nie bylismy w Japonii podczas tsunami? Wszystkimi nami to wstrzaslo jakos, wszyscy slyszeli, wszyscy dostali powiew zatrutego radioaktywnego wiatru itd itp.

    choć ten wo
    > jenny duch pokolenia mam zapisany w moim horoskopie, to na mój los nie wpłynie
    > fakt, że rozpętała się wojna.


    Podczas wybuchu 2 wojny swiatowej jak mowilam byli i ludzie nastawieni bardzo pokojowo. Co nie oznacza ze kopiec mrowek jako calosc nie przyczynila sie do wojny.
    Wszyscy jestesmy odpowiedzialni za to co sie dzieje na swiecie- chocby jesli rzesze mrowek odwacaja dupe i mowiac: to mnie nie dotyczy . To postawa tez dajaca przyczyny.

    >Los mrówki zawsze jest powiązany z czasami, w których żyje, ale jej los nie jes
    > t zależny od tego czasu, od czasu zależne są okoliczności, w jakich ten los się
    > rozgrywa.
    smile)))))Przepraszam ale to wbrew rozumieniu podstaw astrologii mundialnej. Jak najbardziej zalezny jest los indywiduum od czasu w jakim zyje i momentu w jakim sie urodzil.
    Ja rozumiem, ze sa astrologowie jacy mysla ze mozna zrozumiec swiat skupiajac sie jedynie na uczuciowych i finansowych dramatach tudziez zdrowtnych mrowki o imieniu Frania.
    Niemniej jednak to dosc zawezona wizja swiata i astrologii bez osadzenia w wiekszym kontekscie.

    A astrologia karmiczna? już istnieje, jest taki dział,
    > są specjaliści od niej, no cóż, trzeba być bardzo ... uczonym... jeśli z taką
    > pewnością rozprawia się o tym, o czym się nie wie, czym to jest.


    Aby rozprawiac o domniemanej karmie to raz ze trzeba w nia wierzyc, dwa nie byc tyle uczonym ile chyba jasnowidzem nieomylnym by znac przyczyny z poza tegoz wcielenia. Sorry ja nie spotkalam w zyciu osoby majacej ultrawysoka trafnosc co do trafnosci chocby tego co sie wydarzylo komus tudziez wydarzy, a juz nie wspominajac o domniemanych poprzednich wcieleniach. Mysle, ze nie ma sie co zajmowac tematem ile aniolow miesci sie na czubku swieczki jesli nie mamy mozliwosci poznawczych tego tematu- nawet jesli faktycznie ta anioly tam siedza.

    No, wracamy w kółk
    > o, ale to nie synchroniczność, ino między dyskutantami - Merkury, a i ludzie są
    > różnie zaawansowani i nie wszystkich interesuje ten temat.


    Moze warto jednak zaglebic sie w to, by zrozumiec o czym arvedui czy jerry prawi, bo wtedy prawdopodobnie ulotnia sie wizje o tajemnych emanacjach Saturna jaki to wszystko "czyni" , a tym latwiej zrozumie sie pojecie osadzenia kazdej jednostki w mundialnej rzeczywistosci. Jest to uwazane za jedna z podstaw astrologii.
  • antares22 18.03.12, 01:08
    <<<Jak najbardziej zalezny jest los indywiduum od czasu w jakim zyje i momentu w jakim sie urodzil.>>>
    Nie. My się kompletnie nie rozumiemy. Mówię przecież, że jeśli mam do przerobienia temat pracy, to bez względu na czasy i katastrofy ten temat przerobiony być musi. Czas, w jakim się urodziliśmy wpływa na okoliczności realizacji losu, ale i s t o t a tego, co ma człowiek do “zrobienia” pozostaje niezmienna! I w tym sensie bezrobotna mrówka jest bezrobotną nie dlatego, że są takie czasy i ten temat dotyczy większej skali tylko dlatego, że bezrobocie jest narzędziem, które ma jej dać w tyłek. I w tym sensie bezrobocie ma wpływ, bo jest użyte jako narzędzie a mrówka znalazła się w takich czasach, że bezrobocie zostało użyte do jej lekcji, ale gdyby znalazła się w czasach dobrobytu, kiedy bezrobocia nie było, to w inny sposób musiałaby się z tym tematem. Więc nie bezrobocie, nie dzieje światowe są tym czynnikiem, który warunkuje doświadczenie, czasy kreują okoliczności, sposób doświadczania, ale nie samo doświadczenie!
    My zwyczajnie bijemy pianę, bo nie rozumiemy się o co konkretnie każdej chodzi.

    <<<Ja rozumiem, ze sa astrologowie jacy mysla ze mozna zrozumiec swiat skupiajac sie jedynie na uczuciowych i finansowych dramatach tudziez zdrowtnych mrowki o imieniu Frania. Niemniej jednak to dosc zawezona wizja swiata i astrologii bez osadzenia w wiekszym kontekście>>>
    Po to przychodzi mrówka do astrologa, by się dowiedzieć o swoim losie, by ten skupił się na jej sprawach a nie na tym, czy ona i jej kopiec (które przecież uczestniczą w światowych procesach) rozpętały wojnę. To ja, jako astrolog, muszę (a przynajmniej powinnam) wiedzieć o powiązaniach przyczynowo - skutkowych, nie mrówka, chyba, że ona też chce to wiedzieć .
    Astrolog nie sądzi, że można zrozumieć świat skupiając się na finansowych czy uczuciowych dramatach ludzi, to jest jego praca, po to on jest, by się na tym skupił, po to ludzie do niego przychodzą, żeby im pomógł.
    Ale powiem Ci jedno: jeśli nie zrozumiesz tych przyziemnych ludzkich spraw, jeśli nie pochylisz się nad tym zwyczajnym ludzkim losem, tymi ludzkimi cechami, nad tym, z czego składa się ludzka dusza, to ani nikomu nie pomożesz ani świata nie zrozumiesz, nawet astrologia mundalna w tym Ci nie pomoże. Najpierw trzeba wyciągnąć drzazgę z tyłka, jak mawia Leon Z. Rozprawianie o astrologii światowej (karmicznej, medycznej, harmonicznej etc. etc.) wobec klienta przychodzącego po konkretną przecież poradę a nie po wykład, to są po prostu kpiny i z niego i z zawodu. Można oczywiście bujać myślą wysoko, dla samej przyjemności poznawania, rozumienia, poszerzania horyzontów, rozwijania świadomości itp. ale wtedy nie mówmy o pracy dla drugiego człowieka, bo w tej pracy to on jest najważniejszy, nie nasze rozważania. A skoro jest najważniejszy, to i najważniejsze są jego, często trywialne (dla nas) problemy: te właśnie finanse, miłość, zdrowie, małżeństwo, praca. Jeśli wydarzenia i trendy pokoleniowe będą miały z n a c z ą c y wpływ, to wtedy je omawiamy, jeśli nie - dajemy sobie spokój i skupiamy si,ę skupiamy ... na tych właśnie prostackich (dla nas, lotnych i wspaniałych, których te zwyczajne wydarzenia przecież nie dotyczą) sprawach.
    W następnym poście będzie bajka smile
  • antares22 18.03.12, 01:21
    Dawno, dawno temu, za 7 górami, za 7 lasami, za 7 rzekami była sobie szkoła astrologów. W tej szkole uczyła się hoża dziewoja, którą każdego dnia zachwycało odkrywanie tajników tej wspaniałej wiedzy.
    Pewnego dnia dziewczę zapytało swojej Nauczycielki: co znaczy ta Planeta na moim MC?
    - będziesz wplątana w wydarzenia historyczne odpowiedziała Nauczycielka.
    Jak to? zdziwiło się dziewczę, które miało zupełnie inne nadzieje związane z tą Planetą, myślałam, że o mojej pracy mówi władca MC, Saturn… które wskazują, że będzie ona wyglądała tak a nie inaczej… no, a gdyby tej Planety tu nie było, to te historyczne wydarzenia też byłyby ważniejsze niż to, co mówi Saturn i władca MC?
    - Istota doświadczenia związanego i z Saturnem i z każdą planetą w horoskopie, jest zawsze taka sama i t o się nie zmieni. Ty musisz przejść doświadczenie Saturna, jest ono bardzo akcentowane.
    Planeta na MC stworzy ci okoliczności, w których będziesz tego doświadczać i wpłynie na twój los, gdyż jest powiązana z Ascendentem i Słońcem i z samym Saturnem. Gdyby jej tam nie było, gdyby nie miała tych powiązań, okoliczności saturnicznego doświadczenia byłyby inne a wydarzenia społeczne nie miałyby większego wpływu na twój los, w tej sprawie byłyby bez znaczenia. One byłyby obok ciebie, ty je widzisz, przepływają obok ciebie, ale t e g o t e m a t u bezpośrednio nie dotyczą, nie mają nań wpływu. Ale przez samo doświadczenie przejść musisz.
    I o tym właśnie mówię. Ale nie zrozumiemy się chyba nigdy, choćby dlatego, że dla mnie jest ważne to, czy trendy pokoleniowe mają istotny wpływ na los jednostki czy nie, czy ona jest włączona w wydarzenia historyczne w taki sposób, że ją te wydarzenia bezpośrednio dotkną, stworzą swoiste okoliczności realizacji jej indywidualnego losu.
    Każdy ma gdzieś Urana, Neptuna i Plutona. Ale nie u każdego te planety działają mocno i pierniczenie o ich przemożnym wpływie na los każdego jest nieporozumieniem. Oczywiście, że skoro są, to coś gdzieś u każdego robią, a na pewno informują, że żyjąc w danym czasie podlegasz takim a nie innym warunkom, ale warunki te niekoniecznie są ważniejsze niż lekcja, którą musisz przejść z planetami szybszymi o ile one i osie nie mają silnych połączeń z pokoleniem. Astrologia mundalna mówi o czasach, o tym co się działo, dzieje i dziać może na świecie, o trendach pokoleniowych i to jest wiedza ważna, w zasadzie niezbędna, ale używanie jej w kontekście rozprawiania o losach indywidualnych kojarzy mi się z zastosowaniem F 16 do polowania na muchy. Nie temu ona ma służyć, choć jest przydatna wtedy, gdy przychodzi baba do lekarza i chce wiedzieć, czy to co się dzieje na świecie porysuje jej życiorys czy też pozostawi go gładkim.
    Powyższa opowieść jest o mnie. Kiedy zadawałam to pytanie miałam inną koncepcję związaną z MC, oczywiście uwzględniałam Planetę na szczycie MC, ale nie w perspektywie “zmian historycznych” tylko zwyczajnej interpretacji związanej w wykonywanym zajęciem i tym, co się zwie karierą zawodową. Odpowiedź Nauczycielki sprawiła, że nie tylko sklęsłam straszliwie, ale także wniosłam do swojego świata astrologicznych pojęć coś takiego jak “astrologia światowa”. To było 16 lat temu.
  • princesswhitewolf 18.03.12, 12:02
    co znaczy ta Planeta na moim MC?

    Pozycja planety na MC nie swiadczy o wplataniu w wydarzenia historyczne, a raczej powie wiecej o karierze. Ta nauczycielka miala nedzna wiedze o astrologii mundalnej.
    Poza tym czy byl ktos taki jak nauczycielka astrologii w Polsce dawno temu w ogole? Pierwsze w komunie lekcje astrologii mozna bylo zdobyc u Weresa na przelomie konca lat 80tych i poczatku 90tych w Poznaniu i na jego szkolach. Wielu z nas tam bywalo.
    Wczesniej to tylko przed 2 wojna swiatowa byli.

    To było 16 lat temu.

    No to juz w Polsce wielu zajmowalo sie astrologia.
    Nie znam calosci twojego horoskopu ani przezyc by cokolwiek powiedziec o tym Saturnie. Ale odsylam do ksiazek i artykulow chocby w Polsce Jarka Gronerta. Zreszta wielu znanych astrologow Polskich ( Piotrowski, Zylbertal, Panie Krogulska i Podlaska) doskonale rozumie astrologie mundialna i biora pod uwage ja w analizach indywidualnych, choc niekoniecznie kazdy z nich sie w niej specjalizuje jako podstawe bo nie mozna przeciez zajac sie wszystkim naraz.

    Jak przychodzi baba do lekarza ( astrologa) to nie ma sensu jej mowic Uran w Wadze wiec nie dziwota ze padlo pani na rozwod. W ogole Babie nie ma co mowic "Uran w Wadze" bo nawet tego ona nie zrozumie. Co nie oznacza ze nie powinnismy byc sami swiadomi cyklow planetarnych


    dla mnie jest ważne to, czy trendy pokoleniowe mają istotny wpływ na los jednost
    > ki czy nie,


    Zawse maja wplyw. ( w kolko to juz tutaj pisze). To ze Pani jest nieswiadoma tego nie oznacza ze nie maja nie oznacza ze nie ma tych wplywow.

    " Nikt nie jest samotna wyspa zagubiona na oceanie ( ...) Wiec nie pytaj komu bije dzwon - bije on tobie"

    oraz podstawa tego forum jaka dotyczy wielu wymiarow:
    "Jak na gorze" ( makroskala mundialna) "tak na dole" ( odzwierciedla sie to w horoskopie jednostki)

    To ze Frania nie ma pracy wiaze sie z sytuacja ekonomiczna ( makroskala)
    To ze Czesiek nie chce Frani bo nie ma sylwetki modelki tez sie wiaze z sytuacja makroskali (TV pierze mu mozg i wydaje mu sie ze model kobiety jest taki a nie inny).

    Nie wazne czy interesuje sie ktos polityka czy nie ( czy jest jej swiadomy) to polityka nim sie interesuje i on w niej uczestniczy - CHOCBY NIESWIADOMIE.

    >ale używanie
    > jej w kontekście rozprawiania o losach indywidualnych kojarzy mi się z zastosow
    > aniem F 16 do polowania na muchy


    Bo z calym szacunkiem ( grzecznosciowe poklony o brak urazy) nie rozumiem Pani zagadnienia astrologii mundialnej i kojarzy ja tylko z wydarzeniami typu : Wojna, tsunami, kryzys itd.


    Astrologia mundialna mowi o trendach pokolen i ich zadania ( w tym i wojna moze byc taka lekcja).Sa to i inne lekcje jak Np. Pokolenie urodzone z Uranem w Wadze i kolejne roczniki z Plutonem w Wadze przepracowywuja problem malzenstwa i wolnosci- przymusu "kiedy" wypada/ nalezy ozenic sie, czy "rozwod" to nie hanba tylko wybor. Kolejne aspekty Urana w trygonie do Wagi, Plutona np w kwadraturze do Wagi podejma ten watek dalej. Bo to sa CYKLE mundialne jakie realizuja sie w indywidualny sposob.
    Wiec jesli ogladasz horoskop kogos kto mial Plutona w Raku to jest to inne pokolenie i inne myslenie niz ten z Plutonem w Wadze. Z cala pewnoscia bierzesz to pod uwage nieswiadomie myslac " inne pokolenie" i nie patrzac na to w horoskop ale to wlasnie jest astrologia mundialna w jakiej kazda jednostka uczestniczy.
    Mowie tutaj o wycinku jakiegos mundialnego zagadnienia Wagi dzisiejszych 38-42 latkow, ale dla kazdych paru rocznikow jest to cos innego i moga to byc wielokrotne zagadnienia.

    Owszem, sa jednostki jakie inaczej zrealizuja Urana w Wadze: zerwaniem umowy miedzynarodowej jako decyzji jaka podjeli bedac na stanowisku, Beda pracowac w roli w jaka bedzie wymagac dyplomacji w instytucji zwiazanej z wysoka ( padlo na MC), ale zawsze beda jedna z mrowek realizujaca jakis tam motyw grupowy.




  • antares22 22.03.12, 01:37
    <<<co znaczy ta Planeta na moim MC?
    Pozycja planety na MC nie swiadczy o wplataniu w wydarzenia historyczne, a raczej powie wiecej o karierze. Ta nauczycielka miala nedzna wiedze o astrologii mundalnej.>>>
    Nie, proszę, nie rozśmieszaj mniesmile
    Planeta pokoleniowa na MC OPRÓCZ informacji o karierze jako takiej, świadczy TAKŻE o “wplątaniu” w wydarzenia historyczne/ społeczne - gdyż te wydarzenia mają istotny wpływ na drogę zawodową jednostki. Wtedy myślałam tak jak Ty, dlatego nie było mi po nosie, dziś wiem, że Nauczycielka miała stuprocentową rację (choć dalej mi nie po nosie). Nie każdy pracuje na wysokościach, nawet jak ma Bardzo Ważną Planetę na MC, ale u każdego ta planeta będzie miała wpływ z racji wydarzeń społecznych/ pokoleniowych, szczególnie jeśli jest powiązana z osiami i/ lub innymi ważnymi w danym horoskopie planetami. I te wszystkie wymienione przez Ciebie osoby doskonale o tym wiedzą.
    <<<Poza tym czy byl ktos taki jak nauczycielka astrologii w Polsce dawno temu w ogole? Pierwsze w komunie lekcje astrologii mozna bylo zdobyc u Weresa na przelomie konca lat 80tych i poczatku 90tych w Poznaniu i na jego szkolach. Wielu z nas tam bywalo.>>>
    Był ktoś taki. Jeśli chodzi o pana Weresa to wybacz, ale on z wiedzą był po Donce Madej, która o niebo go w tym przewyższa. To, ze ktoś “ma szkołę“ nie znaczy, że jest jedynym, który wiedzę przekazuje. Nie mów, jeśli nie wiesz. Bywałam na lekcjach różnych astrologów, dobrych astrologów, każdy miał coś ciekawego do przekazania, szanuję ich wszystkich, choć nie ze wszystkimi się zgadzam. Ale dziś i swojej wiedzy nie umniejszam. 16 lat temu postanowiłam uporządkować swoje wiadomości, dlatego poszłam do regularnej szkoły, nie poszłam tam jednak zielona.
    Oczywista, że nie można zająć się wszystkim naraz, lecz trzeba - przynajmniej ja jestem o tym przekonana - wiedzieć co w trawie piszczy, znać, choć w podstawach, każdy dział astrologii. Do tego każdy ma swojego konika, coś co go w tej astrologii kręci najbardziej, ja zmagam się z astrologią medyczną, ale “podstawy podstaw” czyli wiadomości elementarne musi znać każdy, bez tego ani rusz.
    Mój Saturn to tylko przykład, ale naprawdę niepotrzebne mi są - już teraz - książki i artykuły, nie, żebym nie chciała poznać, co mają do powiedzenia inni, bo to jest niezbędne - ale są mi niepotrzebne w tym sensie, że swoją wiedzę mam i nie wstydzę się jej. Każdy kiedyś zaczynał, wtedy tak, wtedy chłonie się wszystko, ale potem zaczyna się selekcja - co działa a co nie, konfrontuje się to co mówią inni ze swoim doświadczeniem.
    Uran w Wadze to nie jest od razu rozwód i tylko rozwód. Mówiłam, że trendy pokoleniowe mają istotny wpływ na los jednostki lub nie i to jest właśnie jest ważne. Nie każda baba z Uranem bierze rozwód, bierze ta, której Uran ma i s t o t n y wpływ w jej horoskopie na tą dziedzinę życia.
    Moje podejście do astrologii mundalnej to nie jest tylko wojna, tsunami, kryzys, katastrofa - proszę zauważyć, że jest to odpowiedź taka jak “zadane” przykłady. Operujemy pojęciami, symbolami.
    Raz jeszcze mówię: DLA MNIE ważną jest informacja, jakie są trendy pokoleniowe, jak mogą kształtować się wydarzenia na świecie i biorę to wszystko pod uwagę przy rozpatrywaniu horoskopu, ale w rozmowie Z KLIENTEM nie roztrząsam tych szczegółów, bo on przychodzi do mnie na przyklad po informację na temat swego małżeństwa, a nie po to, by usłyszeć ode mnie, że jego pokolenie przepracowuje problem małżeństwa. I ja jestem od tego, by mu to powiedzieć co w jego małżeństwie może się wydarzyć. Biorę pod uwagę całość wpływów, bo w astrologii inaczej nie można, ale synteza jest krótka: pytasz o to - odpowiadam na to i na to wszystko, co chcesz wiedzieć a ja mogę rozpoznać. Rzadko kiedy kogoś ciekawi fakt, że taki jest trend pokolenia. Ot, niedawno była pani, która chciała czegoś dowiedzieć się na temat swego małżeństwa i związku z innym mężczyzną. Na to pytanie odpowiedź była krótka, rozmawiałyśmy jednak długo, gdyż po drodze wychodzą różne inne sprawy. Jednak jej absolutnie nie interesowało to, że jej pokolenie “tak ma” - ją interesowało wyłącznie jej własne życie osobiste.
    Astrolog, w pracy z ludźmi zajmuje się ludzką przyziemnością, ale żeby trafnie prognozować jaka może być ta przyziemność, jest mu niezbędna wiedza nie tylko z zakresu wszelakich dziedzin astrologii ale właściwie powinien mieć jakie takie pojęcie z zakresu historii, socjologii, psychologii, medycyny, religioznawstwa, kulturoznawstwa, symboliki, mitologii …. etc. etc. Wszystkiego wiedzieć nie sposób, tym niemniej trzeba mieć podstawowy zasób wiedzy z wielu dziedzin, które pozornie z astrologią nie mają nic wspólnego.
  • aarvedui 22.03.12, 02:01
    planeta na MC wcale nie musi świadczyć o żadnym wplątaniu w historię.

    zabrakło by książek na opisanie ludzi z planetą na MC.

    MC to po prostu nasz społeczny ASC - punkt widoczności w społeczeństwie, punkt kontaktu ze społeczeństwem, prestiżu, autorytetu, pozycji.

    to, że ktoś jest widoczny społecznie jest pewną wskazówką, że może zaistnieć w "historii" - bo po prostu będzie w pewien sposób "widoczny", żargonowo - pewne energie planetarne będą się wyrażać tak, że będzie człowieka widać w pewien sposób.

    do "wplątania w wydarzenia historyczne" to jeszcze baaaardzo daleka droga.

    taka interpretacja to jak "karmiczne" dramatyzowanie, kiedy w odczytach "karmicznych" co druga osoba to książę albo co najmniej wicehrabia ;>
  • antares22 22.03.12, 14:04
    Nie, niedaleka. Czy wy kochani naprawdę uważacie, że wydarzenia historyczne w świetle tego, co usiłuję wytłumaczyć to musi być “coś widocznego”, coś co musi być zauważone przez społeczeństwo, że właściciel takiego układu musi świecić, gwiazdorzyć, przechodzić przez jakąś szczególnie wyróżniającą się drogę itp? Staram się wyrażać jasno: wydarzenia historyczne/ przemiany społeczne mają wpływ na właściciela MC obsadzonego planetą pokoleniową, która to planeta ma powiązania z jego planetami osobowymi i/ lub osiami, szczególnie z Ascendentem oraz też z innymi ważnymi punktami horoskopu indywidualnego. Ten wpływ jest doskonale widoczny w jego życiu, te przemiany ważą na jego drodze zawodowej szczególnie, niekoniecznie jednak jest to widoczne w blasku jupiterów. U mnie nie jest widoczne, ale wpływ wywarła planeta potężny. Niestety potężny.
    Samo MC ma kilka znaczeń, te wymienione przez Ciebie również, ale nie o nich rozmawialiśmy, tylko o wpływie planet zwanych ciężkimi/ pokoleniowymi/ transaturnicznymi W POWIĄZANIU z ww. punktami. Rozważaliśmy wpływ planet pokoleniowych na jednostkę, nie omawialiśmy zaś czym jest MC. Wielu ludzi ma obsadzone MC i interpretacja tego to elementarz astrologiczny.
    Podałam tu swój przykład, bo po pierwsze jest jednym z wielu, w którym ta zasada się sprawdza i po drugie mogę go podać bez obaw, że ktoś będzie miał wąty, iż bez jego zgody coś omawiam.
  • jerry.uk 22.03.12, 15:18
    Chciałbym wyjaśnić małe nieporozumienie, jakoby nauczanie astrologii w Polsce zaczęło się od pana Leszka Weresa. Udokumentowane źródła opisują wykłady prowadzone przez pana Andrzeja Wesołowskiego w latach 1982-1983, nawet są zapiski z tych wykładów na stronie Logonia:

    www.logonia.org/content/view/92/2/
    Mniej więcej w tych latach, a może nawet wcześniej, w Poznaniu były wydawane Problemy Astrologii i działało stowarzyszenie astrologiczne.
    --
    Wojtek
    www.astrobiznes.pl
  • aarvedui 22.03.12, 18:02
    jerry.uk napisał:

    > Mniej więcej w tych latach, a może nawet wcześniej, w Poznaniu były wydawane Pr
    > oblemy Astrologii i działało stowarzyszenie astrologiczne.

    w swoim wydawnictwie na koniec dekady podają lata 1980-1989, jako lata kiedy publikowali ogólnodostępne (w miarę) teksty astrologiczne "Problemy Astrologii".
    samo stowarzyszenie powstało w 1978.

    tak poza tym - chętnie wymienię się skanami (bo wątpię czy ktoś będzie chciał odsprzedać) "Problemów". niestety posiadam jedynie wydawnictwo z końca dekady =/
  • antares22 23.03.12, 12:59
    ja mam jakieś Problemy Astrologii, po weekendzie poszperam, może coś Ci się przyda.
  • antares22 23.03.12, 13:01
    A, zajrzyj na Allegro tam zawsze coś mają
  • labrom 18.03.12, 18:21
    antares22 napisała:

    > Dawno, dawno temu, za 7 górami, za 7 lasami, za 7 rzekami była sobie szkoła ast
    > rologów. W tej szkole uczyła się hoża dziewoja, którą każdego dnia zachwycało o
    > dkrywanie tajników tej wspaniałej wiedzy.




    Piekne smile niestety nie udalo mi sie wyslac calego postu smile
  • labrom 18.03.12, 18:23
    Powiem szczerze ze ciesze sie ze rozbujalam ten watek, chociaz dostalam od Aruveidi po łapkach smile To forum ostatnio wialo nudą . smile
  • princesswhitewolf 19.03.12, 11:43
    aruveudi nie bije. po prostu mowi co uwaza. i dobrze ze ma wlasna opinie.
  • aarvedui 19.03.12, 12:50
    princesswhitewolf napisała:

    > aruveudi nie bije. po prostu mowi co uwaza. i dobrze ze ma wlasna opinie.

    e tam. zapewne jest to klasyczny powtórzony węzeł karmiczny. wiktoriański przemysłowiec i krwiopijca arvedui 150 lat temu bił palcatem pokojówkę labrom jak nie dodała mu dwóch kostek cukru do kawy. teraz to wraca, ale już nic nie mogę jej zrobić, mogę tylko grozić. ;>
  • labrom 19.03.12, 14:04
    aarvedui napisał:


    >
    > e tam. zapewne jest to klasyczny powtórzony węzeł karmiczny. wiktoriański przem
    > ysłowiec i krwiopijca arvedui 150 lat temu bił palcatem pokojówkę labrom jak ni
    > e dodała mu dwóch kostek cukru do kawy. teraz to wraca, ale już nic nie mogę je
    > j zrobić, mogę tylko grozić. ;>


    Byc moze arvedui ..z tym ,ze ty jestes tym sluzącym, a ja wiktorianską krolową smile)
  • aarvedui 17.03.12, 12:28
    antares22 napisała:


    > Los mrówki zawsze jest powiązany z czasami, w których żyje, ale jej los nie jes
    > t zależny od tego czasu, od czasu zależne są okoliczności, w jakich ten los się
    > rozgrywa.

    niemniej to każda i ogół "mrówek" jest odpowiedzialna za los mrowiska.

    powyższe mi przypomina słynne wybielanie historii, że to naziści i komuniści mordowali, a nie porządni niemcy i rosjanie.
    a w ogóle to wojnę rozpętał Naziland, a nie jakieś tam Niemcy
  • oko1wita 22.03.12, 16:25
    Nie mam pojęcia o co chodzi w tym wątku ale przyłącze się do rozmowy!
    --
    Znaki zodiaku dla każdego.
  • aarvedui 22.03.12, 18:03
    post reklamowy / pozycjonowanie strony.
    kasować !
  • labrom 15.03.12, 13:21
    antares22 napisała:

    Dziekuje za tą wypowiedz.Dokladnie to pisalam wczesniej, tylko nie wiadomo czemu niektorzy ludzie wolą ironizowac i splycać, niz wymieniac sie swoimi przemysleniami na ten temat .
    Mi osobiscie bliska jest Astrologia ezoteryczna np. Edgara Cayce, ktory mowil, ze
    "Planety i gwiazdy mówią do nas, o ile zechcemy ich posłuchać”. Cayce dużo uwagi poświęcal kwestiom sił planetarnych, wyjaśniając, że planety i gwiazdy wpajają nam wrodzone potencjalne popędy za pośrednictwem swoich wibracji. Są wibrującymi świadkami naszego pobytu na Ziemi. Wywierają na nas swój duchowy wplyw zgodny z naszym stanem świadomości duchowej.
  • foudre 15.03.12, 14:27
    No i mamy odwieczny spór w astrologii - determinizm vs. wolna wola.
    Ja jestem zwolenniczką wolnej woli. Rozumiem ludzi, których od astrologii odrzuca jej deterministyczny wydźwięk.
    Nie tak znowu daleką reperkusją idei deterministycznych w astrologii jest choćby ten wątek - matka obserwując zespół objawów u swego dziecka, które to objawy ją niepokoją, zadaje pytanie, którego sens jest mniej więcej taki
    "czy mogę coś zmienić w tej sytuacji, czy tak po prostu jest?"
    "czy mam wolną wolę, aby zmienić tę sytuację, czy też Księżyc spowodował, że tak już jest i nic nie jestem w stanie zrobić?"
  • labrom 15.03.12, 14:58
    foudre napisała:

    > No i mamy odwieczny spór w astrologii - determinizm vs. wolna wola.
    > Ja jestem zwolenniczką wolnej woli. Rozumiem ludzi, których od astrologii odrzu
    > ca jej deterministyczny wydźwięk.
    > Nie tak znowu daleką reperkusją idei deterministycznych w astrologii jest choćb
    > y ten wątek - matka obserwując zespół objawów u swego dziecka, które to objawy
    > ją niepokoją, zadaje pytanie, którego sens jest mniej więcej taki
    > "czy mogę coś zmienić w tej sytuacji, czy tak po prostu jest?"
    > "czy mam wolną wolę, aby zmienić tę sytuację, czy też Księżyc spowodował, że ta
    > k już jest i nic nie jestem w stanie zrobić?"


    Ale jedno drugiemu nie zaprzecza. Odpowiedz sobie na pytanie, ale tak szczerze.. Czy naprawde masz na WSZYSTKO wplyw tu na ziemi? Czy sa jakies aspekty w Twoim zyciu ,ktore przewyzszaja Twoja percepcje rozumowania? I chocbys nie wiem jak upewniala siebie, że wszytsko zalezy od Twojej woli ,to poprostu oklamujesz sama siebie. Oczywiscie, że jestesmy tu na tym swiecie po to, żeby rozwijac swoj dar intencjalnosci, kształcic sie i doskonalic ,zdobywac dobra materialne , walczyc ze swoimi slabosciami i nie usprawiedliwiac sie takim mysleniem
    " Nie moglam nic poradzic, bo Saturn jest wredny i mi dokucza". To smieszne podejscie i tak mysląc bedziemy zawsze krecic sie w kolko powodując w sobie tylko wieksze frustracje. Ale jesli potrafimy pracowac nad sobą, przekraczając granice swojej wlasnej tozsamosci i nie bac sie życia jak rowniez tego co nam niesie, byc w pelni swiadomym, ze nie wszytsko na tym świecie mozna wytlumaczyc racjonalnie ,o tyle mniej doswiadczamy klesk w zyciu. Bo poszerzamy naszą swiadomosc na wyzsze poziomy.. wlasnie te karmiczne, prawo przyczyny i skutku. Nie bedziemy zyli w chaosie tylko w harmonii ze samym soba. Taki jest Wszechswiat, kosmos a my jestesmy czastką tego kosmosu przeciez.
    Stara prawda mowi -"Oddaj Bogu co boskie, a cesarzowi co cesarskie"
  • antares22 15.03.12, 14:41
    Myślę, że dlatego iż jest to forum, otwarte dla wszystkich, dla tych bardziej zaawansowanych, dla mniej zaawansowanych, dla początkujących i dla tych, którzy chcą się czegoś o astrologii dowiedzieć. Każdy ma własne przemyślenia, a posty nie pozwalają na rozwinięcie myśli, zresztą bezpośredni kontakt i wymiana poglądów jest o niebo lepszą formą niż wypowiedź na forum, gdzie, jeśli ktoś czegoś nie zrozumie z czyjejś wypowiedzi lub pojmie inaczej niż autor zamierzał, nie chce się pisać epistoł. Ja np. dziś mam trochę czasu, to sobie piszę, ale zazwyczaj rzadko się wypowiadam, bo pomijając inne przyczyny: mam mnóstwo zajęć. Dlatego cenię sobie spotkania w gronie, czyli w grupie miłośników astrologii i nie tylko astrologii a pisanie zostawiam sobie na wtedy, gdy mam troszkę czasu tylko dla siebie smile
  • princesswhitewolf 15.03.12, 21:39
    > Mi osobiscie bliska jest Astrologia ezoteryczna np. Edgara Cayce, ktory mowil,
    > ze
    > "Planety i gwiazdy mówią do nas, o ile zechcemy ich posłuchać”. Cayce du
    > żo uwagi poświęcal kwestiom sił planetarnych, wyjaśniając, że planety i gwiazdy
    > wpajają nam wrodzone potencjalne popędy za pośrednictwem swoich wibracji. Są
    > wibrującymi świadkami naszego pobytu na Ziemi. Wywierają na nas swój duchowy wp
    > lyw zgodny z naszym stanem świadomości duchowe
    j.


    Na tej zasadzie to wszystko cokolwiek istnieje na nas wplywa przy pomocy swoich wibracji: wszystko czyli zarazem jeden wielki szum wszelakosci i ich wibracji. Sasiad wplywa na mnie swoimi wibracjami tez
    Edgar swego czasu zapowiadal zalanie Kalifornii tuz po 2001 roku. Japonia miala miedzy 2001-2005 zniknac pod woda, a Atlantyda sie wynurzyc. Czekalam na to! < rozpaczsmile)) >
  • princesswhitewolf 14.03.12, 13:01
    no wlasnie. Troche za pozno to przeczytalam a wczesniej tamta wypowiedz juz wyslalam, jaka w zasadzie mowi to samo co ja napisalam.
  • princesswhitewolf 14.03.12, 12:59
    labrom napisała:

    > O prosze, to cos nowego. I to pisze doswiadczony Astrolog.


    tak w ogole to jerry ma racje jesli wezmie sie pod uwage idee synchronicznosci ( jak w tytule tego forum) czyli planety nie wplywaja tylko odzwierciedlaja micro relacje w latwiejszych do analizy makro relacjach Ukladu Slonecznego.

    Tylko ze to cale "odzwierciedlanie" moze juz wiele tlumaczyc.
  • labrom 14.03.12, 14:37
    Ja sie powtarzac nie bede. Napisane jest wyzej. A dla mnie to jest kwestią nazewnictwa.
    "Wplyw" jest czy pani chce czy nie chce.
  • aarvedui 14.03.12, 15:08
    labrom napisała:

    > Ja sie powtarzac nie bede. Napisane jest wyzej. A dla mnie to jest kwestią naze
    > wnictwa.
    > "Wplyw" jest czy pani chce czy nie chce.

    nie.

    czy jeśli robisz coś na czas (na określoną godzinę), to z powodu tego, że zegarek wysyła magiczny promień sterujący, czy też z innych powodów ?
  • labrom 14.03.12, 15:44
    aarvedui napisał:

    > labrom napisała:
    >
    > > Ja sie powtarzac nie bede. Napisane jest wyzej. A dla mnie to jest kwesti
    > ą naze
    > > wnictwa.
    > > "Wplyw" jest czy pani chce czy nie chce.
    >
    > nie.
    >
    > czy jeśli robisz coś na czas (na określoną godzinę), to z powodu tego, że zegar
    > ek wysyła magiczny promień sterujący, czy też z innych powodów ?

    Robie to w danym momencie, bo mam taką ochote lub z przyczyn ktore wywolują okolicznosci zewnetrzne. Ale nie rozumiem co pan chce mi udowodnic tym pytaniem?
  • tina544 13.03.12, 16:27
    Oczywiscie można twierdzić, że uklad planet nie ma wpływu na nic...
    Ponieważ ja tak nie uważam, wydaje mi się, że na zachowanie Twojego syna duzy wpoływ ma kwadratura Księzyca z Neptunem - to właśnie aspekt zamartwiania się wyimaginowanymi problemami. Poza tym w jego horoskopie są silne wpływy Saturna i Neptuna, więc on nigdy raczej wesołkiem nie będzie...Ale ma też przecież wspaniałą recepcję Wenus i Jowisza. I ogolnie bardzo ciekawy kosmogram, którego jeszcze do końca nie przeanalizowałam, więc tylko tych kilka uwag naprędce smile
  • aarvedui 13.03.12, 18:49
    tina544 napisała:

    > Oczywiscie można twierdzić, że uklad planet nie ma wpływu na nic...

    bo to jest takie głupie gadanie "Saturn mi robi to, a Neptun tamto". Bałwochwalstwo i szukanie dla siebie wymówek i usprawiedliwień.

    Żadna planeta nic nie robi, planety reprezentują cykle i archetypy.


    co do zainteresowania dziecka - dzieci od małego interesują się sprawami, które drobnomieszczańska dulszczyzna uważa za kontrowersyjne, m.in. śmiercią i seksualnością.

    nie ma w tym nic dziwnego, ani zdrożnego. jedyne zło może wyniknąć od rodziców czy opiekunów, którzy zamiast wyjaśnić dziecku te sprawy zaczynają kłamać albo ignorować temat.
    kłamstwo dzieci wyczują, a jak nie uzyskają odpowiedzi od rodziców to poszukają ich same - i to i to ma negatywne konsekwencje.

    poza tym - co ma dziecko rysować, jeśli już w przedszkolu tłucze się im do głów żydowski kult promujący cierpienie i rytualny kanibalizm ?

    rozmowy i zaufanie dziecka może je troszkę ochronić przed wpływem głupich ludzi typu zakonnice czy niektóre nauczycielki.
  • jasmina.0 13.03.12, 23:04
    aarvedui napisał:
    > bo to jest takie głupie gadanie "Saturn mi robi to, a Neptun tamto".
    > Żadna planeta nic nie robi, planety reprezentują cykle i archetypy.
    ---------------------------------------------
    Łatwiej jest mówić "Saturn mi to robi". Dla mnie to taki wygodny skrót. I od razu wiadomo o co chodzi. Ktoś kto zajmuje się chociaż trochę astrologią zrozumie od razu, ten kto sie nie zajmuje chociażby bez minimalnych podstaw raczej nie zrozumie nawet jak mu zrobisz obszerny wykład o cyklach i archetypach.
  • princesswhitewolf 14.03.12, 13:06
    Łatwiej jest mówić "Saturn mi to robi". Dla mnie to taki wygodny skrót

    To prawda i tak zwyklismy mowic. Ale z drugiej strony wazne jest ze wiesz, ze to tylko skrot i co jest faktycznie u podstawy astrologii.
  • aarvedui 14.03.12, 15:00
    chodzi o to, że słowa mają moc zmiany naszego myślenia.

    jeśli odsuwamy całkowicie poza siebie zarówno ośrodek decyzyjny jak i doświadczenie, sprowadzamy się do pozycji chłopa pańszczyźnianego od którego nic nie zależy.

    odsuwamy też odpowiedzialność w stylu słynnego "bóg tak chciał" czy "mordujcie wszystkich, bóg rozpozna swoich".

    tego rodzaju sformułowania są nie tylko nieprecyzyjne i mogą mieć wpływ na nasze myślenie.

    stosowanie takich zwrotów są również nieprecyzyjne z punktu widzenia wizerunku astrologii na zewnątrz. inna jest reakcja z zewnątrz na człowieka który powie:
    "to Saturn powoduje że robię coś tam" - reakcja standardowa - choroba psychiczna.
    niż na:
    "jestem teraz na etapie życia który można opisać za pomocą takiego a takiego cyklu".

    inna też jest reakcja naszej podświadomości.
    dlatego takie nieprecyzyjne mówienie, pisanie a w końcu myślenie jest po prostu szkodliwe.
  • foudre 14.03.12, 18:14
    Chcę zwrócić uwagę jeszcze na jeden aspekt całej tej sytuacji u naummy, co często zauważam u osób zajmujących się astrologią. Zamiast zauważyć problem i poszukać stosownego rozwiązania w realnym świecie, patrzą w horoskop "aha, to ten Księżyc w Skorpionie, ten typ tak ma". I sprawa załatwiona.
    Księżyc w Skorpionie nie powoduje, że dziecko się moczy. Księżyc w Skorpionie opisuje pewną część psychiki, którą charakteryzuje intensywność i dużo większa niż przeciętnie głębia przeżywania.
    Dla rodzica (który zajmuje się astrologią i jest rodzicem świadomym) jest to informacja, że jego dziecko bardzo głęboko przeżywa sytuacje, które dla innych mogą być zupełnie bez znaczenia. Być może jest to nawet przesadnie głębokie przeżywanie (bo Księżyc jest w upadku w Skorpionie). Obserwując moje dziecko z Księżycem w Skorpionie zaskakuje mnie codziennie ta jego właściwość. Myślę, że nie znając astrologii pewnie bym ją zignorowała (sama mam Księżyc w Baranie, więc w naturalny sposób ignoruję czyjeś stany emocjonalne). Jednak dzięki astrologii wspinam się czasem na własne szczyty empatii w stosunku do mojego dziecka.
    Natomiast kiedy w nocy się moczy, to nie szukam przyczyn w horoskopie, lecz w REALNYM życiu.
  • jerry.uk 14.03.12, 20:57
    Princesswhitewolf, Aarvedui, Foudre, dzięki za Wasze komentarze. Ostatnio czułem się trochę osamotniony w przekonaniu, że planety symbolizują czy odzwierciedlają ale nie wpływają fizycznie na nasze życie. Zewsząd słyszałem tylko o "wpływach", że "to wina Saturna" jakby już nic od nas nie zależało. Dlatego podobał mi się tekst, że człowiek podświadomie dostosowuje się do przekonania o "wpływach planet", szuka wymówek i usprawiedliwień dla swojego zachowania.
    --
    Wojtek
    www.astrobiznes.pl
  • jasno-ciemno 20.06.13, 10:06
    Zapraszam na nowy cykl wykładów Okiem Astrologa

    Jak pies z kotem
    Czyli o współczesnym partnerstwie słów kilka
    Zmiana paradygmatu kobiecości i męskości
    Astrologiczne spojrzenie na relacje XXI wieku

    21.06.
    godz. 18.00 – 20.00
    Wykład prowadzi Ewa Kornafel
    Cena: 20 zł


    AstroVita
    Kraków, ul. Zacisze 14
    e-mail: kontakt@astrovita.pl
    tel.: 690 069 986


    Czytaj więcej
  • tamara401 13.03.12, 17:17
    Osobiście spotkałam się z podobnymi reakcjami w horoskopie ludzi/szczególnie dzieci/ z takim położeniem Księżyca.Moja rodzona siostra właścicielka Księżyca w Skorpionie ,jako dziecko panicznie bała się śmierci,pamiętam,że gdy podczas kąpieli napiła się niechcący wody z mydłem,potrafiła do późnego wieczora zamęczać matkę pytaniami cyt"... czy na pewno nie umrze od tego..."znam też małą dziewczynkę, która wieczorami podczas czytania bajek pyta matkę cyt"...jak tam jest u aniołów.."lub gdy jest chora mówi cyt"... że nie chce iść do aniołów.."Trudno powiedzieć co porusza te dzieci do takich myśli.Myślę,że istnieje wrodzona predyspozycja do subiektywnego koncentrowania uwagi na skorpionowych tematach.Jeżeli chodzi o moja siostrę to nigdy nie miała żadnych załamań nerwowych,dziś jest kierowniczką dużej placówki zdrowia,oprócz tego okresu z dzieciństwa,nigdy nie wykazywała się jakimś szczególnym lękiem o własne zdrowie.Oczywiście trudno na podstawie jednego Księżyca wyrokować o stabilności psychiki to jedna sprawa a dwa to dorosły człowiek pewnie też bardziej kontroluje to co mówi,oraz świadomie inaczej podchodzi do swych własnych nastrojów.Poza tym wracając do Twego syna z horoskopu widać trzy planety "siedzące" na szczycie VIII domu,Pluton też tranzytuje VIII dom. Zanim ten dom się "opróżni" psychikę mogą ogarniać lęki.T.Ring pisał kiedyś gdy pracuje VIII dom dreszcz przebiega po plecach.
  • black_halo 13.03.12, 20:40
    Mam Saturna i Plutona w Skorpione w 8 domu i tez mam jakis tam rodzaj fobii przed chorobami, przed sama smiercia jakos mniej. Jak bylam mala to na widok lekarza dostawalam atakow histerii, ale to moze tez dlatego, ze pakowali mi zastrzyki seriami po 20 na byle przeziebienie, niestety takie czasy byly. No i lekarzy nie lubi do tej pory. Natomiast z upodobaniem wynajduje sobie rozne choroby, wystarczy ze mnie cos zakluje i juz sobie wyobrazam, ze wlasnie schodze z tego swiata na jakiegos nowotwora. Teraz staram sie kontrolowac i unikac czytania o chorobach ale i tak od czasu do czasu mam jazdy.
    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • jasmina.0 13.03.12, 23:22
    Przy takim Księżycu różne myśli przychodzą do głowy. Jak wspominam dzieciństwo to miałam taką fobię na punkcie pestek wiśni, że jak połknę przez przypadek to mi drzewo w brzuchu wyrośnie. Śmieszne to teraz ale jak byłam dzieckiem to była dla mnie poważny problem. te wisnie, bo pestki innych owoców nie powodowaly u mnie żadnych oporów. I wyobrażalam sobie jak to bedzie z tym drzewem, jak będę cierpieć itp. Śmieję się z tego teraz jak to piszę.

    W każdym razie dzieci w ogóle, a w szczegolności te z Księzycem w Scorpio nalezy jak najrzadziej zostawiać sam na sam ze swoimi myślami. To co potrafią wymyśleć i chciec zaraz sprawdzić jak to działa to nie mieści się w głowie. Trzeba bacznie obserwować i dużo rozmawiać, wyjasniac - ale tak aby dziecko nie chciało przypadkiem czegoś sprawdzić. Nie umiem tego dokladnie wytlumaczyć. Zawsze działałam intuicyjnie w tym względzie.

    Wierzę też w matczyną intuicję ( krtos wyżej ją zironizował), bo sama dzięki niej ustrzeglam dzieci przed wieloma nieprzyjemnymi zdarzeniami też tymi ostatecznymi i dzięki mojej intuicji lekarze byli uprzejmi niejednokrotnie zwrócić uwagę na przypadki, które uważali za niemożliwe. Ale może byłam też przewrażliwioną matką? Miałam fobię nt. różnych przypadków,które mogą się ew. dzieciom przydarzyć i im na wszelki wypadek zapobiegałam. Np. nigdy nie wiązałam nic nad łóżeczkiem bo uważałam, że przez przypadek może taśma zaplątać się dziecku na szyi. Albo, że dziecko połknie zabawke albo .... No, ale sama mam Ks w Sc.
  • am98 14.03.12, 00:03
    naumma napisała:
    A mimo wszystko skądś u niego te ponure myśli, boi się każdej choroby, nawet przeziębienia, choć nie choruje często. Na dodatek do niedawna regularnie sikał w nocy, teraz już sporadycznie.
    Czy da się to wszystko wytłumaczyć tym nieszczęsnym Księżycem? Taki charakter czy mam pędzić do psychologa? Nie mam dobrego zdania o psychologach, więc się boję, by jeszcze coś gorszego z tego nie wynikło.
    Jego data urodzenia: 6 stycznia 2005, Warszawa, godz. 12.40.

    Witaj Naumma. Jako matka małego jeszcze dziecka będę Cie gorąco namawiała na kontakt z dobrym psychologiem, np. poleconym przez kogoś. Psycholog ustali, czy "ten wiek tak ma", nie należy się przejmować, czy też przypadek wymaga interwencji.
    Nie wiem skąd ta niechęć do psychologów? Są lekarze a lekarze, są fryzjerzy a fryzjerzy; podobnie rzecz się ma z psychologami. Są lepsi i gorsi. Jako matka wolę słuchać opinii doświadczonych, wykwalifikowanych, czyli kompetentnych specjalistów niż słuchać pokątnych rad. Ludzie bzdury plotą. Psychologowie to ludzie wykształceni. Jestem pedagogiem (nigdy nie pracowałam w zawodzie), wiedza, którą wtedy zdobyłam, procentuje teraz przy opiece i wychowaniu dziecka. Żałuję, że bardziej nie przykładalam sie do nauki.
    Swoją droga co na to ta pani ze świetlicy? Chyba nie biorą tam ludzi z ulicy? Jakie ma kwalifikacje? Czy rozmawiała z Tobą? A pielęgniarka środowiskowa?
    --
    Jestem Bogiem.
  • naumma 14.03.12, 10:13
    Dziękuję za wasze odpowiedzi. Sprawa będzie miała ciąg dalszy, bo pani ze świetlicy powiedziała o wszystkim wychowawczyni, a ta zaprosiła nas na rozmowę (słusznie zresztą....).

    Co do synka - tak, to ten typ, który z jednej strony jest niezwykle mocny (forsowne treningi, duża odporność, ogromna energia), a z drugiej boi się wszystkiego, nawet kota. Kiedyś mało nie dostał histerii, kiedy kot ciotki wskoczył mu nagle na kolana (miał 5 lat wtedy). Każde zadrapanie to powód do rozważań na temat rychłej śmierci. Z bólem brzucha 4ej nad ranem jedziemy na ostry dyżur, bo on krzyczy tak, jakby właśnie rozlewał mu się wyrostek (nie będziemy ryzykować, prawda?). Teraz z kolei przy każdym posiłku pyta, czy nie jest zbyt tuczący, czy nie ma za dużo cukru, czy ma witaminy itp...I tak dalej.

    Co do psychologów - szerokie doświadczenia własne każą mi unikać zbyt częstych kontaktów smile Zaraz zacznie się obwinianie (mnie - bo przecież nie męża), że pracuję, że za mało uwagi poświęcam, że to, że tamto. A to jest ostatnia rzecz, jakiej z kolei mi potrzeba w tym całym natłoku obowiązków...Egoistyczne? Tak, ale jak tylko idę z dzieckiem i katarem do pediatry, od drzwi słyszę, że to moja wina, bo chodzą do przedszkola...A wiadomo przecież, że kasa spada z nieba, a matki mogą się poświęcić robieniu syropów.
  • aarvedui 14.03.12, 15:11
    nie odpowiedziałaś, czy syn nie miał przypadkiem ostatnio kontaktu z religią jakąś.

    nawet nie wiesz jak może dzieci nastraszyć tępa zakonnica, a teraz religia jest już od przedszkola...
  • antares22 14.03.12, 18:13
    Nastraszyć i niezdrowo namącić może niekoniecznie tępa zakonnica czy ksiądz, nawiedzeni także. Pewna zakonna katechetka mówi dzieciom, że najlepiej jest umrzeć, bo wtedy fizycznie (sic!) połączą się z Jezusem a to jest najlepsze, co może spotkać człowieka. To tylko jeden z kwiatków jej wypowiedzi. A kto wie, czego i od kogo ten chłopiec się nasłucha, a z jego skorpioniastą psychiką i wyobraźnią, koziorożcowym Słońcem i raczym Saturnie można stworzyć rozmaite strachy. Moczenie nocne ma swoją przyczynę, rzadko kiedy czysto fizjologiczną, przeważnie u jego podłoża leży właśnie jakiś lęk, w tym wieku dziecko nie powinno mieć tego typu przypadłości.
  • foudre 14.03.12, 17:56
    Naumma, można analizować horoskop dziecka w takich sytuacjach jak twoja. Moim zdaniem jednak jest to sytuacja alarmowa i powinnaś skontaktować się ze specjalistą (w tym przypadku z psychologiem dziecięcym), bez względu na swoje własne opory.
    Moja córka (lat 5) ma Księżyc w Skorpionie. Od kiedy zaczęła korzystać sama z toalety, w nocy zmoczyła się 2 razy. Za pierwszym razem pomyślałam, że to przypadek (np. za dużo wypiła przed snem), następnej nocy wiedziałam, że to nie jest przypadek. Okazało się, że do przedszkola przyszła nowa dziewczynka, która tłukła wszystkich dookoła. Moje dziecko od razu zareagowało moczeniem nocnym. W przypadku długotrwałego moczenia (jak piszesz) sprawa jest prawdopodobnie poważniejsza.
    Córka ze swoim Księżycem w Skorpionie kompletnie nie jest strachliwa, z tym że jej Księżyc nie odbiera żadnego ostrego aspektu (sekstyl Wenus, sekstyl Pluton, trygon Mars, trygon Węzeł PN), więc tę strachliwość obrazują pewnie ostre aspekty Księżyca w horoskopie twojego syna.
  • foudre 14.03.12, 10:03
    Księżyc w Skorpionie mozna interpretować na wiele sposobów.
    Jednak długotrwałe moczenie się dziecka w nocy jest dzwonkiem alarmowym i WYMAGA wizyty u specjalisty.
  • miluszka 14.03.12, 12:00
    Moja znajoma kiedyś powiedziala - gdy dziecko ma problemy, do psychologa powinni pójść rodzice. Ale pewno i wizyta dziecka u psychologa się przyda. Byle był dobry!
    --
    www.przystanocalenie.pl/
  • antares22 14.03.12, 14:19
    “Wpływ” planety mają. Bo jesteśmy wszyscy częścią wszech-świata, który wespół z nimi tworzymy. I są także informatorami, znakami na drodze, które wskazują jak mamy zachować się na tej n a s z e j drodze.
    Ma więc ten Księżyc wpływ na chłopca, tak jak i każda inna energia planetarna.
    Ale ma też i Słońce w Koziorożcu i władający nim Saturn w Raku, Merkury - władca horoskopu jest w koniunkcji z Plutonem, Wenus także. Umieszczenie w domu, z powodu różnych przyjmowanych systemów, jest dyskusyjne więc nie ma co tu o tym mówić, ale już samo ułożenie w znakach informuje, że dziecko jest ciekawe ale i bardzo wrażliwe, ma rozbudowaną wyobraźnię w kierunku ponurych, pełnych lęku i czarnowidztwa myśli, jest też w nim potrzeba bohaterskich, pełnych poświęcenia czynów, walki ze złem/ brudem i niesprawiedliwością. Naturalnym dla takiego układu jest zainteresowanie tematem śmierci, w różnych jej odsłonach, to jest niejako “na wyposażeniu”, tak samo jak skłonność do lęku przed chorobami; ale właśnie dobrze byłoby poradzić się psychologa, choćby dlatego, że może on mieć fajny pomysł jak uchronić chłopca przed przeżywanym lękiem i skierować jego uwagę na tą słoneczną stronę nieba. Jak najbardziej pokazywać mu - ile tylko się da - optymistycznych opcji i aspektów życia, to po prostu jest niezbędne.
    Myślę też, że coś jest nie tak w relacjach z otoczeniem, nie to, że one są “złe”, tylko on nie przyjmuje ich, że tak powiem, prawidłowo, może dlatego, że potrzebuje ogromnej uwagi i miłości dla siebie i po prostu czuje w tym temacie ciągły niedosyt, bez względu na to, ile tej uwagi, zainteresowania i miłości jest mu okazywane.
    Sądzę, że właściwe pokierowanie da rezultaty (Światła mają do siebie dobry aspekt, Saturn i Księżyc również). Wiem, że znalezienie dobrego psychologa nie jest łatwe, ale można się rozejrzeć, popytać znajomych, poczytać opinie itp. - warto zainwestować we własne dzieckosmile
  • labrom 14.03.12, 14:46
    Ktos napisal wyzej ,ze u tego dziecka jest w tranzytach uaktywniony 8 dom i to jest glowna przyczyna jego strachu. Matce polecam przeczytac (oprocz innych madrych rad przedstawionych tu na forum) Stephena Aroyo i jego dzielo "Cykle zycia i zwiazki miedzyludzkie" Opisuje on przypadek tam swojego dziecka, kiedy rowniez mial aktywny 8 dom w tranzytach.
    Naprawde polecam, bo ta ksiazka wiele potrafi wyjasnic jesli chodzi o psychologie czlowieka.
  • jasmina.0 14.03.12, 15:45
    naumma napisala:
    Zaraz zacznie się obwinianie (mnie - bo przecież nie męża), że pracuję, że za mało uwagi poświęcam, że to, że tamto. A to jest ostatnia rzecz, jakiej z kolei mi potrzeba w tym całym natłoku obowiązków...Egoistyczne? Tak, ale jak tylko idę z dzieckiem i katarem do pediatry, od drzwi słyszę, że to moja wina, bo chodzą do przedszkola...
    --------------------------------------------
    Przecież to nie Twoja wina i jeśli jesteś o tym przekonana to w czym problem? Puszczasz mimo uszu i skupiasz się na prawdziwym problemie ( zdrowiu dziecka) a nie na tym co jedna pani drugiej pani.

    A wiadomo przecież, że kasa spada z nieba, a matki mogą się poświęcić robieniu syropów.
    --------------------------
    Tu będę niestety brutalna. Wiadomo nie od dziś, że posiadanie dziecka wiąże się z poświęceniem jakiejś cząstki siebie. Wniosek : mam dziecko rezygnuję z części siebie i czegoś tam, nie mam dziecka robię karierę itd. Chociaz jedno nie wyklucza drugiego moim zdaniem. Ale potrzebny jest zdrowy dystans do życia. Tylko 3% (?) ludzi na świecie osiąga coś ponad przeciętną. Reszta żyje zupełnie przeciętnie i im szybciej sobie to uświadomimy tym mniej będziemy sfrustrowani. A radośc macierzyństwa wynagradza przecież inne straty. Poza tym nikt nie zapewniał, że będzie lekko.
    Nawet pracując jestes w stanie zrobić ten syrop, jak dziecko np. moczy nóżki w jakiś naparach to jest doskonały czas do pogadania z nim. Ty też odpoczniesz w tym czasie a może się czegoś od dziecka nauczysz. Naprawdę warto słuchać dzieci.

    Co do różnych rad. Ile ludzi tyle punktow widzenia. Też warto posłuchać, zanalizować, ale musisz kierować się własnym rozsądkiem.

    Wszystkiego dobrego Ci życzę.
  • revived 14.03.12, 16:18
    Witam.

    Chłopiec może mieć tego typu inklinacje,ale to moim skromnym zdaniem w jego wypadku naturalne.Asc wskazuje energie Merkurego,Słońce-Saturna,Księżyc-Plutona i Marsa.Ponadto wspomniane i wyróżnione Pluton z Merkurym dodatkowo tworzą niezłą koniunkcję z dołączającą się Wenus.Tyle jeśli chodzi o szczegóły techniczne.

    Dodam od siebie,osoby obdarzone taką dominantą planetarną wykazują zainteresowanie takimi sprawami już od najmłodszych lat.Z moją identyczną dominantą już w podstawówce na plastyce rysowałem nałogowo groby i cmentarze,w wieku 10 lub 11 lat horrory oglądałem do obiadu,w wieku 13 czy 14 lat miałem na koncie kilkaset przeczytanych książek z tego gatunku,itp.nie wspominając już o innych przygodach.

    Pozdrawiam
  • foudre 15.03.12, 09:54
    Mamy pewną niezbyt komfortową sytuację - dziecko moczy się w nocy. Ludzie zajmujący się astrologią często zaczną szukać przyczyn … na niebie. Tymczasem przyczyna zawsze jest jak najbardziej ziemska i może nią być np. przyjazd cioci Ziuty, której dziecko jakoś nie lubi albo mama ofuknęła dziecko, bo dopominało się uwagi akurat wtedy kiedy podczytywała forum astrologiczne wink albo pani w przedszkolu pochwaliła rysunek kolegi, a rysunek dziecka pominęła znaczącym milczeniem, etc. Przyczyn może być miliard, ale wśród nich nie ma przyczyny o nazwie „Księżyc w Skorpionie”.
    Jeśli nie wykonamy tej pracy tak, jak ona powinna być wykonana (czyli: dziecko zmoczyło się, bo poprzedniego dnia przyjechała ciocia Ziuta), to nasza świadomość nadal jest żadna, tzn. przy następnej wizycie cioci zareagujemy tak jak zwykle, czyli nijak. Tymczasem odkrywszy przyczynę i skutek (tu na Ziemi), mamy możliwość np. wcześniejszego przygotowania dziecka na tę wizytę, uważnego obserwowania reakcji dziecka podczas wizyty, obserwowania żeby nie czuło się odrzucone przez matkę, krytykowane przez ciocię, porównywane do brata, etc. Mając tę wiedzę, zauważamy, że dziecko np. nie lubi być porównywane do brata. Mając tę wiedzę, świadomie potrafimy neutralizować określone sytuacje, kiedy ciocia Ziuta popiskuje „Heniu jest bystrzejszy niż Marek”, mówiąc „dla mnie i Heniu i Marek są tak samo bystrzy i inteligentni”. Można też wziąć ciocię Ziutę na tapetę i poprosić, żeby nie porównywała braci, bo niczemu to nie służy.
    A potem (albo przedtem) w ramach ćwiczeń mentalnych możemy sprawdzić tranzyty Księżyca i Merkurego.
    Powyższy przykład akurat jest specyficzny, bo matka powinna sprawdzić własne tranzyty, a nie tranzyty dziecka, bo tę świadomą pracę (zmoczyło się, bo…wink wykonuje ona, a nie małe dziecko.
    Nie zgadzam się ze zdaniem „dziecko moczy się, PONIEWAŻ ma Księżyc w Skorpionie” i w tym sensie uważam, że planety nie wpływają na nasze życie. Poza tym zdanie „dziecko moczy się, PONIEWAŻ ma Księżyc w Skorpionie” niczego nie wnosi do sprawy, nie rozwiązuje problemu, odwraca uwagę od prawdziwego znaczenia danej sytuacji i w tym sensie uważam, że takie zdanie jest wręcz szkodliwe.
  • lwi2 15.03.12, 10:35
    A gdzie to "ponieważ" przeczytałaś? Ja go tam absolutnie nie widzę.
    --------------------
    lwi.bloog.pl/
    analizyastrologiczne.pl/
  • foudre 15.03.12, 10:42
    "Czy da się to wszystko wytłumaczyć tym nieszczęsnym Księżycem? Taki charakter czy mam pędzić do psychologa?"
    W powyższym zdaniu nie ma oczywiście słowa "ponieważ", ale autorka mniej więcej taki sens sugeruje. Czy iść do psychologa czy też Księżyc TŁUMACZY określone zachowania dziecka i nie trzeba robić nic.
  • antares22 15.03.12, 11:26
    A kto mówi, że dziecko moczy się, ponieważ ma Księżyc w Skorpionie? Księżyc nie o tym informuje, tylko wskazuje na nadwrażliwość psychiki, którą akurat nadszarpnął przyjazd cioci Ziuty, której ono nie cierpi. Reakcja dziecka była akurat taka - nastąpił wyciek płynu wink (którym Księżyc włada) ale ta reakcja mogłaby być też zupełnie inna, lecz zawsze zgodna z sygnifikacją planety w znaku i biorąc pod uwagę cały horoskop a nie tylko Księżyc. Ja też mam Księżyc w Skorpionie, ale na stresujące mnie sytuacje nie reagowałam moczeniem się. Więc bezpośrednią ziemską przyczyną był przyjazd cioci, ale działającą tylko na to dziecko, bo to ono ma Księżyc w Skorpionie - i to jest przyczyna “niebieska” - zbyt głębokie przeżywanie ciocinej wizyty. Jego siostra, mająca Księżyc, powiedzmy we Lwie, byłaby zachwycona wizytą cioci, gdyż ciocia podziwia jej urodę i wychwala ją pod niebiosa… Przyczyna jest ta sama: przyjazd cioci a reakcje zupełnie inne: bo inna jest lokalizacja Księżyca i inne reakcje emocjonalne. Gdyby zaś siostra nie lubiła cioci, to raczej nie zmoczyłaby się w nocy i prędzej bezpośrednio a szczerze palnęłaby, że jej nie lubi i nie chce mieć żadnych z nią kontaktów.
    Tranzyty owszem, na dany moment można sobie posprawdzać, ale przede wszystkim ważne jest rozpoznanie, co i dlaczego dziecku dolega - co astrolog sprawdza swoim systemem - a to już jest natalny horoskop dziecka; i co jest jeszcze ważniejsze: trzeba znaleźć sposób, w jaki można pomóc temu dziecku. I to właśnie jest sztuką. Przyznam, że dla mnie trudną, muszę spędzić dużo czasu nad horoskopem i na rozmowach z klientem, by skutecznie dopomóc mu w wyjściu z trudnej sytuacji, a właściwie delikatnie wskazać, co może w jego przypadku zadziałać. Pamiętam też ze szkoły jedną z zasad: horoskop dziecka rozpatruje się razem z horoskopem jego matki/ rodziców. Choćby właśnie dlatego, że na tym etapie to mama/ rodzice działają świadomie (przynajmniej w założeniu…wink, wychowują je i podejmują za nie decyzje, że nie wspomnę o wpływie, jaki wywierają na całe jego późniejsze życie. Zwracam uwagę, iż Księżyc symbolizuje także matkę, w Skorpionie zawsze z jakiejś przyczyny są to trudne relacje (choć ich ocena może być subiektywna, mamie może wydawać się, że wszystko O.K, a dziecko widzi to inaczej) a co dalej to już w zależności od aspektów i domifikacji można kombinować. No, u mnie one były bardzo trudne, tak dla mnie jak i dla mojej mamy, ale i mój plan życia różowo nie wygląda, więc się nie wieszam tego mojego Księżyca…
    W tym wypadku sprawa jest poważniejsza niż “ziemska” przyczyna, siusianie trwało zbyt długo, stres był ciągły i należało wcześniej reagować, zaś nawiązywanie do umierania i śmierci - przy tym układzie horoskopowym - nie jest niczym dziwnym, ale też trzeba zwrócić uwagę, żeby nie stało się zwyczajem, ucieczką przed problemami i lękiem.
  • rt.4 15.09.12, 18:14
    Moze poczytaj wiecej na temat astrologii!Do diaska jak ktos ma takie mysli jak ty masz to sie nie dziwie ze i dziecko ma!

    Szkoda dzieciaka...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka