Dodaj do ulubionych

depresja a aspekty planet

18.01.06, 23:28
mam pytanko, jakie aspekty planet wplywaja negatywnie na nastroj? Moze ktos
mi pomoc rozwiklac ta zagadke? Co sprawia z astrologicznego punktu widzenia,
ze danego dnia lub tygodnia mamy obnizony nastroj?
Edytor zaawansowany
  • ogrom 18.01.06, 23:51
    a może wogole zacząc od opisu radixów TYch którzy są depresyjni- chorzy a nie
    tylko okresowo.
  • aarvedui 19.01.06, 00:14
    ja jestem depresyjny tongue_out po pierwszej wizycie wstepna diagnoza tongue_out
    --
    -------------------------------------------------------
  • mb1mb 19.01.06, 00:29
    Skarbie, może jak znajdziesz nową maksymę pod tą grubą krechę to Ci się teren
    podniesie? smile
  • aarvedui 19.01.06, 03:38
    taaa...bo ja z puław piszę tak ogólnie ;]
    E.O.T.
    --
    -------------------------------------------------------
  • queenmaya 19.01.06, 00:51
    Są takie trudne tranzyty. Zdarza się, że osoba nie cierpiąca na żadne zaburzenia
    depresyjne nagla wpada w doła, jakiś czas się męczy, a potem jej to mija.
    Takie dołujące działanie mogą mieć tranzyty Saturna (koniunkcja i kwadratura)
    przez Słońce, Księżyc, Merkurego i czasem Wenus, przez domy wodne, czyli 4, 8 i
    12. Podobnie może zadziałać tranzyt Neptuna czy Plutona. Jeden wpadnie w
    depresję, inny nie, zależy od tego, co działo się wcześniej.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • psycholozka7 19.01.06, 01:32
    dziekuje za odpowiedzsmile z tym saturnem to slyszalam, ze faktycznie malo
    zabawnie, zwlaszcza ze mi wlasnie saturn zbliza sie w tranzycie do slonca
    (koniunkcja)... Czy to zawsze jest bolesne?
  • queenmaya 19.01.06, 02:22
    psycholozka7 napisała:

    > (koniunkcja)... Czy to zawsze jest bolesne?

    Nie zawsze, ale czasem bywa. Za to zwykle osłabia żywotność, więc trzeba się
    ciepło trzymać, dobrze jadać, wysypiać, nie stresować (hehehe, dobra rada). Im
    człowiek starszy i dojrzalszy, tym lepiej na Saturna reaguje.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • neptus 16.06.06, 10:20
    psycholozka7 napisała:

    > dziekuje za odpowiedzsmile z tym saturnem to slyszalam, ze faktycznie malo
    > zabawnie, zwlaszcza ze mi wlasnie saturn zbliza sie w tranzycie do slonca
    > (koniunkcja)... Czy to zawsze jest bolesne?

    Absolutnie nie! Mam całe zycie na bakier z Saturnem i niejednokrotnie dał mi w
    kość ale tranzyty do Słońca (a było ich już sporo) zawsze sa dla korzystne i
    stymulujące.
    --
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~
  • aarvedui 19.01.06, 03:42
    ano...
    pluton na neptunie
    saturn w 4
    uran jeszcze wenus nie skonczyl niepokoic to za chwile na ksiezyc wlezie

    bidny ten mój ksiezyc.
    przytuliłby sie trygonem do pani pluton-wenus-merkury w skorpionie ale pani
    gryzie,a ze waga,to strasznie męczy.sadystka i tyle ;]
    oj nie ma lekko sad
    --
    -------------------------------------------------------
  • czupakabra27 19.01.06, 12:05
    no to może konkret. ta osoba się zgodziła wiec podaję: 04.02.1977 Warszawa g.12.45.
    Kobieta z klinicznie stwierdzoną depresją, próbowała 3 krótnie różnego rodzaju
    psychoterapii - bezskutecznie. Zrezygnowała z farmakoterapii. Nigdy nie
    próbowała szarpnać sie na własne życie, ale cały czas żyje jakby za szybą, nie
    umie sie cieszyć, ma bardzo zanizoną samoocenę, wchodziw związki, które sa
    destrukcyjne dla jje psychiki. Stany depresyjne jej już od dzieciństwa, ale nie
    zostały zauważone przez rodzine. W jej przypadku przebieg choroby nie jest moze
    ostry, ale chroniczny. Ona właściwie nigdy nie wychodzi z tego obniżonego
    nastroju, a najgorsze, że nie trafiła jeszcze na odpowiednią dla siebie formę
    terapii. Czy z jej radixu mozna by wyciągnąć jakies wnioski. co mogło by jej pomóc?
    --
    "Nie ma przeciętnych kotów" - Colette
  • ogrom 19.01.06, 12:48
    KOleny przykład: 06-02-1980 wawa 14:30.
    Wiele rozpoznań schizofrenia, depresja itp. Od 10lat na lekach.

  • makaryna 19.01.06, 13:30
    Podane przez Ciebie sa bardzo symptomatyczne....
    Obydwa: Slonce w Wodniku, asc w Raku, kwadrat do Urana
    Wiem cos o tym, bo sama mam taki uklad ( tylko u mnie opozycja Slonce-Uran)
    Mowiac prawde nie jest ze mna tak ciezko, ale cale zycie walcze ze soba i pomimo to popadam od
    czasu do czasu w stan stagnacji i niemoznosc komunikacji samej z soba. Kiedy to co w glowie nie
    zgadza sie z dzialaniem ( a raczej brakiem dzialania). Mozna to zobrazowac jako: samochod stoi na
    wolnym biegu przy nacisnieciu "do dechy" na gaz...... Wewnatrz burza, a na zewnatrz
    znieruchomienie.
    Wydaje mi sie, ze powodem tego jest, ze znaki Slonca i asc. sa w kwinkunksie i daja taki efekt
    rozdwojenia. Tak jak waz o dwoch glowach: jeden chce w prawo, a drugi w lewo i szarpia sie z tym,
    a tymczasem sa w tym samym miejscu. Pozatym jak wspomnialam na innym watku tranz. Neptun
    jest w koniunkcji do Slonca co powoduje zwolnienie wszelkiej aktywnosci i popadniecie w letarg.
    U mnie dzieje sie to w VIII domu. W podanych przez Ciebie przykladach w jednym Slonce tez jest w
    VIII domu, drugi w IX domu czy aby pewna godzina urodzenia ? Ja nasilenie sie tego
    zaobserwowalam jak Neptun wszedl mi do VIII domu.

    Mnie ratuje w duzej mierze kwadrat Pluton -Mars, takie zmuszanie sie do pokonywania wlasnych
    slabosci.... przy czym obydwa ziemskie, wiec przywoluja mnie do porzadku
  • gronisia 19.01.06, 13:57
    Trygon Słonce Księzyc wyklucza chorobę stricte psychiczną np. wspomnianą
    schizofrenie. Kwadrat Sat Nept mowi o chorobliwej nadwrażliwości psychicznej.
    Sat w 3D. wg Mertza to lęk wszczepiony dziecku w kołysce , mowi tez o tym
    opozycja Sat.wenus, jakieś duze zaniedbania w dzieciństwie, moja
    diagnioza:potrzeba dobrej terapii , silna nerwica lękowa, brak poczucia
    bezpieczeństwa wyniesiony z domu rodzinnego.
  • haldricmann 18.08.06, 14:44
    masz kontakt do tej osoby ?
  • xxero 19.01.06, 13:19
    zadziwiajace ze to lutowe wodniki z przedzialu paru dni. Moze cos w tym jest o
    czym pisal bodajze Rudhyar, ze ludzie o jazni Wodnika czy Ryb maja wielki
    klopot: naturalnie ich jazn, ego nie kreci sie wokol niczego. Jezeli nie
    wypracuja sobie w ciagu zycia czegos co ich pochlania, kreci, fascynuje, nie
    pozostaje im kompletnie nic. Dodam jeszcze ze bywal na tym forum kolega chyba
    tez z 6 lub 7 lutego. O sobie mawia "psychol" wg mnie bardzo wartosciowy
  • gronisia 19.01.06, 14:02
    Tu podobnie, jesli godzina prawidłowa, Sat .w 3 D. to daje zawsze trudnosci w
    relacjach z otoczeniem , lęk wyniesiony z dzieciństwa, nie chodź tam.., nei
    rób , uważaj itd.itp. Jakieś zaburzone relacje z rodzicami.Ponieważ koniunkcja
    Sat.Ks.I Ks.kwadrat Uran można domniemywać jakieś endogenne czyli organiczne
    podłoże nerwicy, nadmierne pobudzenie z okresami obniżenia.Tu na pewno
    pomogłyby leki farmakologiczne najnowszej generacji.
  • wodniczek7 19.01.06, 13:34
    Jestem wodnikiem z 8 lutego i też zmagam sie z moja depresyjnością od wielu
    lat.Do tego numerologiczna 7.Mam wrazenie że to jest jakby częścią mnie i juz
    nigdy sie od tego nie uwolnię.Raz jest lepiej raz gorzej a teraz przy tym
    saturnie tranzytującym 12 dom i neptunie na słońcu to w ogóle beznadzieja.
  • psycholozka7 19.01.06, 18:06
    mysle, ze siodemki z natury potrzebuja samotnosci i od czasu do
    czasu "zdolowania sie" i pławienia sie w swoich smutkach... To wynika jakby z
    ich natury... Tak jakby potrzebowaly odbic sie czasem od dna...wink Moze bez
    tego trudno byloby docenic prawdziwe szczescie? A swoja droga to interesujace
    sa zbieznosci pomiedzy astrologia i numerologia... Zupelnie inne techniki a
    wnioski podobnesmile
  • psycholozka7 19.01.06, 17:51
    a co mozecie powiedziec o osobie ktora ma saturna (8,17 lwa) na ascendencie
    (7,26 lwa) i teraz przez to przechodzi saturn w tranzycie a zaraz potem minie
    slonce... Jest z nia teraz podobno tragicznie jesli chodzi o dolasad Ogolnie
    jest zreszta osoba bardzo depresyjna... moze przez tego saturna na asc?
  • xxero 19.01.06, 19:27
    psycholozka gratuluje wiary w numerologie ale dla mnie to akurat kosmiczna
    bujda. zawsze wychodzilem z zalozenia ze niemozliwe jest zeby zamknac czyjes
    losy czy charakter w cyferce, poniewaz w kazdym jezyku imie moze byc inaczej
    pisane, nie wiadomo czy brac pod uwage drugie itp. wiec podejrzane. Mowie to
    jako 11 smile

    Saturn na ASC w I domu, podobnie do Saturna w Baranie, czlowiek niesie w sobie
    glebokie ograniczenie wiary w siebie, wlasnej konstytucji i mozliwosci. Saturn w
    zasadzie zawsze daje sie skwitowac "niesmailoscia" dopiero analiza radixu
    pokazuje gdzie i jak ta niesmialosc wychodzi. Jesli przechodzi przez to saturn w
    tranzycie znaczy sie osobka cos kolo 29,5 roku badz 59 lat ? Saturn idacy
    tranzytem przez taka pozycje urodzeniowa na pewno tylko wzmacnia to co przyniosl
    w radixie. Jakis autor twierdzi ze Satrun na ASC w duzym stopniu symbolizowac
    moze kogos uduszonego lub powieszonego w poprzednim zyciu
  • ogrom 19.01.06, 19:40
    A ja napisze coś co może nie będzie dla wszystkich tak oczywiste, ale czemu ta
    teoria nie ma być dobra!

    Każdy element przychodzący na świat czy to przez pączkowanie czy urodzenie,
    wstrzeliwuje sie w wibracje, które ją stwarzaja i nadają jej cech odpowiedne
    dla danego rodzaju, gatunku itd.

    Tak sobie myslę, że tak to moze być. Mi ten poglad pasi. Może dlatego nie chce
    Nikogo zmieniac na siłe!!!!!- to juz moja wew. przekonanie.

  • czupakabra27 19.01.06, 20:09
    a czy macie jakiś pomysł jak pomóc tej mojej Wodniczce? To znaczy ja jej
    chałupniczo pomagać nie chcę, ale może coś jej podpowiedzieć, zainteresować ją
    czymś o charakterze terapeutycznym np. czy raczej powinna szukać pomocy dalej w
    lekach antydepresyjnych i terapii konwencjonalnej, czy np. bardziej pomogłaby je
    naturoterapia, coś z tego nurtu itd. wiem, że to nie będzie żadna superwiążąca
    porada, ale widzę jak ona się gubi w tym nielubieniu siebie, smutku,
    wyszukiwaniu sobie problemów itd.
    --
    "Stare rosyjskie przysłowie głosi - Aby wyjsć, trzeba najpierw trochę
    posiedzieć" - dozorca Anioł
  • queenmaya 19.01.06, 21:56
    czupakabra27 napisała:

    > a czy macie jakiś pomysł jak pomóc tej mojej Wodniczce?

    Ty nic nie zrobisz, jeśli ona nie ruszy się sama, uważaj, żebys się za bardzo
    nie zaangażowała, bo jeszcze ciebie pociagnie na dno, jak alkoholik, któremu
    pomóc się nie da, dopóki on sam nie zechce przestać pić. Być może to jest rodzaj
    uzależnienia: uzależnienie od złych myśli. Wiem coś o tym, bo sama to miałam.
    Uzależniony czasem musi spaść na dno, żeby naprawdę zechciec chcieć.
    Jeśli ona zechce, to może niech spróbuje nauczyć się medytacji, niech trochę
    sama poszuka pomocy w necie, może jej pomóc joga itp. Ale powiem ci, że próby
    ratowania kogoś takiego są często daremne. Ona być może jeszcze nie dość się
    nacierpiała, mówię to z własnego doświadczenia byłego depresyjnego straceńca.
    Najgorzej jest, gdy ktoś taki boi się sekt, więc niczego nie spróbuje. No bo
    napisane jest, że joga to sekta itp.
    Próbowałam pomóc ludziom z grupy dyskusyjnej o depresji, możesz przeczytać w
    ostatnim wpisie na moim blogu, jak to się skończyło.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • ath108 31.08.06, 01:00
    Oj, obawiam sie ze joga niewiele pomoze, jesli nie zmieni sie swiadomosc tej osoby. Znam przypadek faceta, ciezko uzaleznionego od alkoholu - od 8 lat uczeszcza codziennie na zajecia i cwiczy sumiennie. Robi to z takim zapalem glownie dlatego, ze joga przez to ze trzyma go w lepszej formie fiz.pomaga pic stale, dzien w dzien niejako bezkarnie.I on nie chce nic zmieniac, bo nie odczuwa skutkow degeneracji fizycznej na tyle mocno, zeby go to ruszylo. Kazde uzaleznienie to straszna chroba, bo umysl kombinuje przewrotnie i na opak.
  • ath108 31.08.06, 01:01
    Zapomnialam dodac ze ten czlowiek ma Slonce w dokladnej opozycji do Neptuna.
  • makaryna 19.01.06, 22:31
    czupakabra27 napisała:

    > a czy macie jakiś pomysł jak pomóc tej mojej Wodniczce? To znaczy ja jej
    > chałupniczo pomagać nie chcę, ale może coś jej podpowiedzieć,

    Jak napisalam powyzej sama, cale zycie zmagam sie ze swoja depresja. Slonce mam w tym samym
    stopniu, a asc tez w Raku. Z tym, ze u mnie Slonce jest w VIII domu.
    Jest to nie tylko moj problem. Mam 3-ch znajomych tez z takim ustawieniem, z tym ze oni maja asc
    w Pannie. I oni maja identyczny problem, ktory mozna by nazwac albo brakiem "energii", albo
    abnegacja..... zmagaja sie ze soba przez caly czas jak ja ze soba. Widzisz, Slonce w Wodniku ma
    bardzo malo typowych motywacjii... ze praca, ze dobra materialne, ze pozycja spoleczna, a tym
    bardziej tzw. co ludzie powiedza, itp. To wszystko tego typu ludziom "wisi". Slonce w Wodniku zyje
    bardziej ideami... i te idee sa problemem. "Wodnik" zyje we wlasnym hermetycznym swiecie swoich
    idei i to niestety ma swoja negatywna strone, ktora objawia sie takim "nihilizmem", brakiem
    energii, checi, a przede wszystkim organizacji i systematycznosci.
    Ja przez zycie wypracowalam swoja prywatna metode: wprowadzanie dyscypliny, czyli
    wypracowanie pewnych punktow dnia, ktore MUSZE wykonac !!! Czy chce mi sie, czy nie chce (
    najczesciej mi sie niechce) !
    Jeden z takich punktow jest 3x w tygodniu silownia. Nie chce mi sie ! ale sie zmuszam !
    To wprowadza u mnie pewna dyscypline. Zmeczenie fizyczne naprawde dziala zbawiennie na
    psychike. Czuje, ze jestem posiadaczka ciala !!! A poza tym dyscyplinuje, wprowadza lad w moje
    zycie i zbliza do swiata realnego.
    Fakt, ze zeby dojsc na silownie wymaga ogromnego samozaparcia, ale Wodniki jako znak staly
    potrafia byc uparte i jak sie zapra to "po trupach", ale swoje dopna, zwlaszcza ze twoja znajoma ma
    Marsa w Koziorozcu wiec taki wysilek fizyczny moze jej wyjsc tylko na zdrowie( ja mam w BYku).
    A po wyjsciu z silowni sama sie dziwie dlaczego nie przybieglam tu wczesniej smile
    Nastepnym razem precedura sie powtarza.... Zmuszenie sie, a potem zmeczenie, zadowolenie, chec
    zycia i patrzenie na swiat z optymizmem.

    " zainteresować ją
    > czymś o charakterze terapeutycznym np. czy raczej powinna szukać pomocy dalej w
    > lekach antydepresyjnych i terapii konwencjonalnej, czy np. bardziej pomogłaby j
    > e
    > naturoterapia, coś z tego nurtu itd.

    Kiedys przez jakis czas bralam Prozac ( przepisany przez lekarza), ale po paru miesiacach
    wyrzucilam do kosza. I owszem nie bylam w depresji, ale radosci zycia...... rzadnej sad
    Raczej obojetnosc. Tak, ze nie polecam....
    A te wszystkie naturoterapie, to przepraszam ale mnie smiesza....
    Jezeli nie jest to przypadek wymagajacy leczenia klinicznego, to moim zdaniem nalezy sie z tym
    zmagac samemu.... Cale zycie sie z czyms zmagamy, jedni z tym, inni z innym. Cale zycie to walka i
    zmaganie sie z przeciwnosciami losu, chociazby ta przeciwnoscia byloby wlasne "ja". I w tym jest
    caly urok smile
  • ogrom 19.01.06, 22:52
    a rozwój duchowy?
    Na początek jakieś afirmacje, miłe ciepłe klimaty wokół niehc nich je poprostu
    sobie stwarza albo niech jej ktoś w tym pomoże. Chodzi o to by poczuła to co ma
    w środku siebie. Medytacja czasem pomaga, ale z nią trzeba uważać bo to zależy
    jaki jest jej teraz stan umysłu.
  • paulia 20.01.06, 22:23
    Medytacja czasem pomaga, ale z nią trzeba uważać bo to zależy
    > jaki jest jej teraz stan umysłu.

    Moglabys rozwinac ten temat? daczego "czasem pomaga"?
    Ja uwazam, ze to nie moze byc nic groznego. Medytacja wycisza umysl, pomaga
    slyszec nasza intuicje, ktora jest niezbedna (wedlug mnie) do wszystkiego:
    zdrowego funkcjonowania, osiagania celow w zyciu, zycia w zgodzie ze soba i
    innymi, itp. mozna pisac w nieskonczonosc. W mojej pracy (life coach) jest ona
    niezbedna! I czesto w samym procesie coaching'u wykorzystujemy medytacje,
    wizualizacje itp.Trudno jest medytowac, ale mozna to wycwiczyc...
  • queenmaya 20.01.06, 23:42
    paulia napisała:

    > Medytacja czasem pomaga, ale z nią trzeba uważać bo to zależy
    > > jaki jest jej teraz stan umysłu.
    >
    > Moglabys rozwinac ten temat? daczego "czasem pomaga"?
    > Ja uwazam, ze to nie moze byc nic groznego.

    Powiem z własnego doświadczenia. Kiedy człowiek jest naprawdę w głębokim dole,
    wtedy samotna medytacja może sprawić, że skonfrontuje się jeszcze bardziej ze
    swoim mrokiem, odczuje bardziej ból i może naprawdę poczuć się kiepsko.
    W takim przypadku jeśli medytować to z kimś, kto wie jak tym pokierować, żeby
    wkroczyć na jaśniejsze tereny.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • paulia 21.01.06, 07:41
    Oki, ale to zalezy tez od czlowieka. Znam ludzi,ktorzy byli w glebokich
    depresjach i medytacja im pomogla. Duzo zalezy od nastawienia. Od siebie moge
    powiedziec, ze w mojej pracy nie mam do czynienia z ludzmi w glebokich
    depresjach, odsylamy ich do psychologow/psychiatrow, ktorzy maja kompetencje w
    ich leczeniu.
    Mnie medytacja bardzo pomogla, kiedy bylam w depresji, ale to byl jeden z
    elementow mojej autoterapii.
    Pozdrawiam QueenMayu
    Paulia
  • queenmaya 21.01.06, 11:04
    paulia napisała:

    > Mnie medytacja bardzo pomogla, kiedy bylam w depresji, ale to byl jeden z
    > elementow mojej autoterapii.

    Mnie też, w moim przypadku pewna nietypowa odmiana medytacji (uzdrawiania
    poprzez wyciszanie się) była jedynym skutecznym elementem terapii, ale najpierw
    musiałam znaleźć sposób na to, żeby nie skupiać się na moim cierpieniu. To było
    najtrudniejsze, bo wciąż moja myśl powracała do tego problemu, a własnie trzeba
    było ją wykasować z "twardego dysku" swojego umysłu. No, i to właśnie zajęło mi
    najwięcej czasu i wysiłku. Jak się z tym uporałam, to już potem samo poszło.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • aarvedui 20.01.06, 03:26
    polecam dość naturalne "trankwilizatory":
    -zestaw nienasyconych kwasów tłuszczowych w aptekach sprzedawany czesto pod
    nazwą "omega-3".działa jako stabilizator nastroju.efekty po 2-3 tygodniach
    regularnego brania.
    -preparat na odchudzanie(?) Apptrim.poza skłądnikami na odchudzanie zawiera
    sporo składników poprawiających pracę mózgu(cholina,5HTP).niestety zawiera
    kofeinę,która jest niewskazana w depresjach.ale-niech nie pije kawy,coli,czarnej
    herbaty,to powinnobyć ok.
    -acetylo-l-karnityna.dobrze wspomaga pracę mózgu.dostępna w sklepach z
    odżywkami,dla sportowców,niektórych aptekach.UWAGA - zwykła l-karnityna jest o
    wiele mniej skuteczna.tutaj składnik aktywny jest inny.warto zwrócić na to uwagę.
    -naświetlanie lampą kwarcową.w depresjach czesto jest zaburzony rytm,i osoby
    unikają światła,spacerów,które pomagają.no właśnie.najlepiej nie wdawać się
    dyskusje,akceptować marudzenie,narzekania,ale robić swoje-zabierać na
    spacery,przyroda,świeże powietrze,zaproponować wspolne spędzanie czasu na
    jakichś miłych czynnościach,cierpliwym być smile

    -jeśli jest gorzej,poza ziołowym Deprimem nie znam żadnych stabilizatorów bez
    recepty.konieczna bedzie wizyta u psychiatry (może wczesniej u psychologa-jesli
    osoba jest wrazliwa na tym punkcie.psycholog brzmi w miarę neutralnie.psychiatra
    raczej negatywnie.jeśli faktycznie jest problem to psycholog może przekonać
    wodniczkę do "krótkiej i całkowicie niezobowiązujacej" wizyty psychiatry.tak
    "tylko po delikatne leki na poprawę nastroju"
    --
    -------------------------------------------------------
  • czupakabra27 20.01.06, 11:22
    o tym, że ruch jest dobry na napady melancholii miałam okazję samama sie
    przekonać. moja znajoma od niedawna tez zaczęła się dużo ruszać bo leki
    antydepresyjne spowodowały, że przybrała na wadze. ja tego nie widzę, ale dla
    niej to kolejny powód do rozpaczy, jednak dużo czarniejszej niż zwykłe kobiece
    smutki dot. figury. ma za sobą próbę z dość niebezpiecznym preparatem
    odchudzającym. mam nadzieję, że teraz kiedy zaczęła sie zachowywać nieco
    rozsądniej ruch pomoże także na depresję. pomocne mogły by byc tutaj i
    -acetylo-l-karnityna i Apptrim o którym pisał Aarvedui. wydaje mi się jednak, że
    potrzebna jest jej równolegle głęboka duchowa przemiana i podwyższenie samooceny
    w kontekście kontaktów miedzyludzkich, a szczególnie związków, bo w tym tkwi
    główny problem. co dziwne ona przyciąga jak magnes facetów z problemami -
    depresyjnych i wygaszonych, paranoików - zazdrosnych i wybuchowych, oraz
    maniaków i patologicznych kłamców. nigdy nie była w zwiazku z kimś w
    przybliżeniu normalnym i z kazdego układu wychodziła jeszcze bardziej niepewna
    siebie i poraniona.
    i psychologów i psychiatrów ma przerobionych. z miernym skutkiem. ostatnia pani
    psychiatra sama nadawałaby się na leczenie.szydzenie z problemów pacjenta i
    krzyk, nie jest najlepszą metoda leczniczą w tym przypadku.
    --
    "Stare rosyjskie przysłowie głosi - Aby wyjsć, trzeba najpierw trochę
    posiedzieć" - dozorca Anioł
  • makaryna 20.01.06, 12:15
    czupakabra27 napisała:

    > o tym, że ruch jest dobry na napady melancholii miałam okazję samama sie
    > przekonać.

    Ruch to malo ! Ja bym powiedziala wysilek fizyczny smile
    Malo kto bieze pod uwage madrosci ludowe, a powinni. W zdrowym ciele, zdrowy duch smile

    moja znajoma od niedawna tez zaczęła się dużo ruszać bo leki
    > antydepresyjne spowodowały, że przybrała na wadze. ja tego nie widzę, ale dla
    > niej to kolejny powód do rozpaczy, jednak dużo czarniejszej niż zwykłe kobiece
    > smutki dot. figury. ma za sobą próbę z dość niebezpiecznym preparatem
    > odchudzającym. mam nadzieję, że teraz kiedy zaczęła sie zachowywać nieco
    > rozsądniej ruch pomoże także na depresję. pomocne mogły by byc tutaj i
    > -acetylo-l-karnityna i Apptrim o którym pisał Aarvedui.

    O bojku ! Jak w Polsce wszyscy uwielbiaja sie szpikowac jakimis preparatami.... sad
    To jest zastraszajace, ta wiara, ze jak kupia cos w aptece, a najlepiej jak nazywa sie to "naukowo",
    to od razu jak reka odjal. Takie pasywne podejscie do wlasnego organizmu: ja nic nie musze robic,
    kupie, zaplace za "cudowny" srodek i sprawa zalatwiona ! A reklama zeruje na naiwnosci ludzkiej i
    tysiace firm zyje z tego !
    A nie lepiej wykorzystac sily istniejace w nas samych, bez tej chemii ?!
    Zamiast przereklamowanej "omega 3", czy nie lepiej i zdrowiej napic sie tranu ( bo omega3, to
    tran), albo jeszcze lepiej: zjesc 2-3 razy w tygodniu tlusta rybe morska (makrela, losos). Efekt duzo
    lepszy niz kapsulki, tyle tylko ze bardziej...... prozaicznie !


    wydaje mi się jednak, ż
    > e
    > potrzebna jest jej równolegle głęboka duchowa przemiana i podwyższenie samoocen
    > y
    > w kontekście kontaktów miedzyludzkich, a szczególnie związków, bo w tym tkwi
    > główny problem. co dziwne ona przyciąga jak magnes facetów z problemami -
    > depresyjnych i wygaszonych, paranoików - zazdrosnych i wybuchowych, oraz
    > maniaków i patologicznych kłamców. nigdy nie była w zwiazku z kimś w
    > przybliżeniu normalnym i z kazdego układu wychodziła jeszcze bardziej niepewna
    > siebie i poraniona.
    > i psychologów i psychiatrów ma przerobionych. z miernym skutkiem. ostatnia pani
    > psychiatra sama nadawałaby się na leczenie.szydzenie z problemów pacjenta i
    > krzyk, nie jest najlepszą metoda leczniczą w tym przypadku.
  • aarvedui 20.01.06, 21:49
    to nie są "jakieś preparaty"
    to są ekstrakty z naturalnych substancji.

    oczywiscie najlepiej jakbysmy zyli sobie bezstresowo.
    to ja poproszę tropikalną wyspę piękną żonę tongue_out
    moge łowić ryby i zajmowac sie domoswem i żoną.
    będę super szczesliwy zyjac sobie minimalistycznie.
    nie bede musial nic brac bo nic nie bedzie niszczylo mi zycia.

    naprawdę nie wiem czy w wypadku osoby z depresją "porady babci aliny" są na
    miejscu uncertain

    --
    -------------------------------------------------------
  • queenmaya 20.01.06, 22:09
    aarvedui napisał:

    > oczywiscie najlepiej jakbysmy zyli sobie bezstresowo.
    > to ja poproszę tropikalną wyspę piękną żonę tongue_out
    > moge łowić ryby i zajmowac sie domoswem i żoną.
    > będę super szczesliwy zyjac sobie minimalistycznie.
    > nie bede musial nic brac bo nic nie bedzie niszczylo mi zycia.

    E tam, jak ktoś ma taką manię życiową żeby się gnębić, to ani tropikalna wyspa,
    ani wielka kasa, ani piękna żona mu nie pomoże. Nic mu nie pomoże. Popatrzcie
    ilu milionerów cierpi z bliżej nieokreślonego powodu (to dotyczy głównie tych,
    którzy się w wielkim bogactwie urodzili i o nic nie musieli walczyć). Jak ktoś
    jest pusty w środku, to nie ma czym wypełnić swojego życia.
    Dlatego trzeba szukać czegoś, co temu życiu nada sens.
    Problem tylko w tym, żeby się chciało chcieć.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • arcoiris1 20.01.06, 22:22
    czyli duzo kwadratur w radiksie wink
  • virridi1 31.08.06, 13:42
    "i zdrowiej napic sie tranu "

    O qrczę,to są tacy co tran pijają ??? Przecież te bidne Wielorybki na wymarciu
    już są dawno .Poczytaj "Moby Dicka" to Ci sie wszelkich traników
    odechce ...Brrrr
    Nie jesteśmy sami na świecie pozwólmy innym też życ!!!
    Wieloryby i ssaki morskie to moje ukochane zwierzaczki i nie mogłam przejśc
    koło tego posta obojętnie.


  • psycholozka7 20.01.06, 02:05
    > psycholozka gratuluje wiary w numerologie
    xxero, nie nazwalabym tego wiara ale jakims poszukiwaniem sensu w swiecie i
    logikismile Juz taka jest moja natura ze musze szukac i badacsmile Logicznie rzecz
    biorac to faktycznie wydaje sie to troche dziwne ale moze nie wszystko jeszcze
    potrafimy ogarnac naszym umyslem?wink Ciekawe, ze w praktyce sporo sie jednak
    sprawdza w numerologii...
    > Mowie to jako 11 smile
    -podziwiam wszystkie liczby doskonalesmile

    >w zasadzie zawsze daje sie skwitowac "niesmailoscia" dopiero analiza radixu
    > pokazuje gdzie i jak ta niesmialosc wychodzi.
    - fakt, jest bardzo niesmiala i niepewna siebie
    Jesli przechodzi przez to saturn
    > w tranzycie znaczy sie osobka cos kolo 29,5 roku badz 59 lat ?
    -w sierpniu skonczyla 29 lat

    > Jakis autor twierdzi ze Satrun na ASC w duzym stopniu symbolizowac
    > moze kogos uduszonego lub powieszonego w poprzednim zyciu
    - to ciekawe... ona twierdzi, ze czesto zdarza jej sie widziec duchy... i znam
    ja na tyle ze wierze ze nie wymysla... hm... moze to ma zwiazek z uduszeniem
    lub powieszeniem?

  • anahella 21.01.06, 13:38
    xxero napisała:

    > psycholozka gratuluje wiary w numerologie ale dla mnie to akurat kosmiczna
    > bujda.

    Inne (niz astrologia) metody badania czlowieka nie sa gorsze. Sa po prostu inne.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • queenmaya 23.01.06, 13:28
    xxero napisała:

    > psycholozka gratuluje wiary w numerologie ale dla mnie to akurat kosmiczna
    > bujda. zawsze wychodzilem z zalozenia ze niemozliwe jest zeby zamknac czyjes
    > losy czy charakter w cyferce, poniewaz w kazdym jezyku imie moze byc inaczej
    > pisane, nie wiadomo czy brac pod uwage drugie itp. wiec podejrzane. Mowie to
    > jako 11 smile

    A teraz wyobraź sobie, że czytasz słowa sceptyka-racjonalisty (np. takiego w
    portalu Racjonalista":
    xxero, gratuluje wiary w astrologie ale dla mnie to akurat kosmiczna bujda.
    zawsze wychodzilem z zalozenia ze niemozliwe jest zeby zamknac czyjes losy czy
    charakter we wpływie gwiazd, poniewaz ... i tak dalej.

    > Mowie to jako 11 smile
    11 może być wibracją mistrzowską, ale bywają też upadli mistrzowie, o czym
    numerologia mówi bardzo wyraźnie (tak samo jak w astrologii - każda rzecz może
    zamanifestować się pozytywnie lub negatywnie). Negatywne cechy 11 są dość
    ponure, jak chcesz mogę podać ich listę tongue_out
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • zaczarowanatoja 19.01.06, 21:22
    Zespół nerwicowo-depresyjny - Księżyc w Koziorożcu a do tego kwadratura ksiezyc
    merkury, ksiezyc uran i ksiezyc pluton. Zupełny brak umiejetnosci wyrazania
    swoich uczuc i emocji. Mur emocjonalny! Tłamszenie wszystkiego w sobie,
    kompleksy i brak wiary w swoje mozliwosci.
  • makaryna 19.01.06, 21:52
    Kompletna bzdura !
    Czy chcesz przez to powiedziec, ze Ksiezyc w Koziorozcu daje zespol nerwicowo-depresyjny ?
    Taka osoba nie musi okazywac swoja wylewnosc, ale zeby zaraz jakis zespol nerwicowo-
    depresyjny, to juz za wiele !
    A dlaczego kwadrat Ksiezyc-Pluton mialby oznaczac "brak umiejetnosci wyrazania swoich uczuc i
    emocji" ? To chyba wrecz odwrotnie !
    Czy tez kwadrat Ksiezyc-Uran ?
  • queenmaya 19.01.06, 21:59
    zaczarowanatoja napisała:

    > Zespół nerwicowo-depresyjny - Księżyc w Koziorożcu a do tego kwadratura ksiezyc
    >
    > merkury, ksiezyc uran i ksiezyc pluton. Zupełny brak umiejetnosci wyrazania
    > swoich uczuc i emocji. Mur emocjonalny! Tłamszenie wszystkiego w sobie,
    > kompleksy i brak wiary w swoje mozliwosci.

    No i znowu mamy tu astrologię deterministyczną???
    Ludzie litości, trochę mniej pewności w ferowaniu wyroków.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • zaczarowanatoja 19.01.06, 22:21
    Człowiek z księżycem w Koziorożcu może mieć tendencje do tego aby zewnętrznie
    odcinać się od swoich uczuć. Księżyc w tym położeniu nie pozwala na folgowanie
    emocjom mimo iż osoba jest nimi silnie targana. Wtedy rodzi się w człowieku
    nadmierny krytycyzm i negatywizm co w tym wypadku doprowadziło do depresji.
    Kwadratura księżyc uran wpływa na to, ze ten człowiek dramatycznie odczuwa
    związki z innymi osobami (próby samobójcze). Kwadratura z Plutonem tez mu wcale
    nie pomaga gdyż wspomaga tutaj postawę pasywną. A kwadratura z Merkurym to brak
    umiejętności mówienia o swoich problemach.
  • makaryna 19.01.06, 22:43
    zaczarowanatoja napisała:

    > Człowiek z księżycem w Koziorożcu może mieć tendencje do tego aby zewnętrznie
    > odcinać się od swoich uczuć. Księżyc w tym położeniu nie pozwala na folgowanie
    > emocjom mimo iż osoba jest nimi silnie targana.

    Jestem posiadaczka Ksiezyca w Koziorozcu i to co piszesz zupelnie nie jestem w stanie poswiadczyc.
    Fakt, ze nie "wieszam sie" na kazdym z moimi uczuciami i nie wywnetrzniam sie kazdej napotkanej
    osobie ( co w wypadku negatywnych uczuc, to moze i dobrze). Ale zapewniam Cie, zadnego stresu
    czy dyskonfortu z tego powodu nie odczuwam. Jest to dla mnie jak najbardziej naturalne.

    To co dalej napisalas tez sie mija z prawda....
    polecam ciekawy link z aspektami Ksiezyca ( i innymi)
    astrologyweekly.com/astrological-aspects/moon-aspects.php


    Wtedy rodzi się w człowieku
    > nadmierny krytycyzm i negatywizm co w tym wypadku doprowadziło do depresji.
    > Kwadratura księżyc uran wpływa na to, ze ten człowiek dramatycznie odczuwa
    > związki z innymi osobami (próby samobójcze). Kwadratura z Plutonem tez mu wcale
    >
    > nie pomaga gdyż wspomaga tutaj postawę pasywną. A kwadratura z Merkurym to brak
    >
    > umiejętności mówienia o swoich problemach.
  • arcoiris1 20.01.06, 22:28
    Moja przyjaciólka ma w 4 domu Księzyc w Koziorożcu co prawda na 29 stopniu a do
    tego Wenus w kon z Saturnem w 10 domu, przy czym Wenus włada Asc- i mam
    wrazenie ze, jest wychłodzona emocjonalnie w kontaktach z męzczyznami,
    zwłaszcza od czsu kiedy 2 lata temu przezyla straszny zawód miłosny, a w tym
    roku Saturn przelecial jej przez natalna kon z Wenus
  • all2 20.01.06, 02:50
    O ile dobrze zrozumiałam, to jest opis konkretnego przypadku (i konkretnych reakcji), a nie reguły astrologii deterministycznej.
    Owszem nie jest to łatwy układ, ale potencjalnie do uporządkowania. Księżyc w kwadraturze do Urana i Plutona jest ogromnie burzliwy. Wpływ Saturna (Koziorożec) może tu być zbawienny, bo jest w stanie tę burzliwość trochę ustabilizować, żeby właściciela nie rozniosło.
    Merkury w kwadraturze do Księżyca absolutnie nie jest niemową, tylko musi wypracować sobie własny język. Gdy tego dokona, będzie potrafił jasno i precyzyjnie wyrażać własne potrzeby i postawy. Taki Merkury to skarb.

    Jeśli jest to prawdziwy układ, to przy przyjęciu rozsądnych orb możliwe ułożenie planet jest tylko takie: Pluton w końcówce Panny, Uran w Wadze a Księżyc na początku Koziorożca. Czy tak? A w takiej sytuacji Pluton i Księżyc, choć są w kwadraturze, to w znakach tego samego trygonu, czyli kwadratura jest tu trochę złagodzona i to może być dobry punkt zaczepienia do pracy z całym układem. Księżycowi łatwiej jest czerpać siłę z Plutona.
    Moim zdaniem depresyjność i inne objawy, o których piszesz, wynika tu stąd, że ta osoba boi się (jeszcze) swojego Plutona z Uranem i wygodniej jest jej ustawiać się w roli ofiary innych ludzi i zdarzeń losowych.
    Ale już niedługo, na kwadraturach Plutona, będzie miała doskonałą okazję to zmienić.
    Nie wiem gdzie jest Merkury i jaka kolejność tego łańcuszka, można to sprawdzić dokładnie.
    Drugim kluczem do układu jest Saturn i tu pierwsza kwadratura drugiego cyklu też może się okazać przełomowa, tym bardziej jeśli Pluton zacznie już wtedy działać. Saturn musi przestać być obręczą na szyi, a stać się selekcjonerem bodźców uruchamiających Księżyc.
    Nie jest to więc układ determinujący depresyjność na całe życie. Przyjdzie moment, kiedy można będzie się wyzwolić z blokad i uzyskać wielką energię.
    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • zaczarowanatoja 20.01.06, 08:50
    Mysle, że chyba musze wyjaśnić, ze nie uwazam iz taki układ planet zawsze
    prowadzi do stanów depresyjnych. Jezeli wie sie co jest przyczyną depresji bo
    nie zawsze te same czynniki ją wywołują to można złapać jakis punkt zaczepienia
    i tak jest w tym wypadku. Człowiek ten ma od 12 lat ma zdjagnozowany zespół
    nerwicowo-depresyjny wywołany najprawdopodobniej rozstaniem z kobietą. Jest to
    człowiek, który kompletnie nie potrafi mowic o swoich potrzebach,
    oczekiwaniach, nie potrafi okazywac uczuc, nie zwierza sie, nie ma przyjaciół,
    wszystko za co w zyciu sie weźmie i sie nie uda odbiera osobiście jak koleją
    rzecz potwierdzającą, ze do niczego sie nie nadaje, z tym są związane również
    problemy seksualne a do tego dochodzą kompleksy. Najśmieszniejsze, że taki nie
    powinien byc a jednak jest i nie radzi sobie z własnym zyciem. Najwiecej
    problemów u tej osoby wzieło sie z braku umiejętnosci komunikowania sie z
    innymi, zwłaszcza wyrażania swoich emocji. Być może kiedys to się zmieni...

    Merkury w Baranie!!!! Uran i Pluton w Wadze. Saturn w Bliźnietach.
    Jezeli interesują Cie konkretne dane moge wysłać je na maila.
  • zaden1 20.01.06, 10:36
    zaczarowanatoja
    Interesuja mnie konkretne dane
    jesli można to prosze o podesłanie danych tej osoby na priv .
  • wodniczek7 20.01.06, 13:07
    ja tez mam saturna na asc w lwie i pewien astrolog powiedzial że po domknięciu
    sie 1 cyklu saturna (29,5 lat)te saturnowe ograniczenia zaczna sie
    rozpadac,nastepuje odblokowanie ascendentu.Ponoć dla osób z silnym saturnem z
    biegiem lat sytuacja zyciowa poprawia sie.generalnie im ktos starszy tym lepiej
    radzi sobie ze swoimi saturnowymi problemami.Tak wiec może bedzie coraz
    lepiej.Marsa mam w koziorozcu i potwierdzam że wysilek fizyczny dobrze robi
    tylko jest pewien problem żeby sie do tego najpierw zmusic(żeby sie zechcialo
    ruszyc)uwielbiam sport ale aie mam sily szczegolnie ostatnio.mozna popatrzec na
    obsadzenie zywiolow u tej osoby i obczaic co jej jest potrzebne by w miare(jak
    to przy depresji) sprawnie funkcjonowac.A leczenie chyba jest konieczne
    farmakologia + psychterapia.
  • makaryna 20.01.06, 13:47
    wodniczek7 napisała:

    > ja tez mam saturna na asc w lwie i pewien astrolog powiedzial że po domknięciu
    > sie 1 cyklu saturna (29,5 lat)te saturnowe ograniczenia zaczna sie
    > rozpadac,nastepuje odblokowanie ascendentu.Ponoć dla osób z silnym saturnem z
    > biegiem lat sytuacja zyciowa poprawia sie.generalnie im ktos starszy tym lepiej
    >
    > radzi sobie ze swoimi saturnowymi problemami.Tak wiec może bedzie coraz
    > lepiej.Marsa mam w koziorozcu i potwierdzam że wysilek fizyczny dobrze robi
    > tylko jest pewien problem żeby sie do tego najpierw zmusic(żeby sie zechcialo
    > ruszyc)uwielbiam sport ale aie mam sily szczegolnie ostatnio.

    Znam ten bol.... za kazdym razem walcze ze soba, zeby pojsc na silownie...
    Ale potem jestem zadowolona i z siebie i z zycia.
    Organizm ma w sobie wszystko to co potrzebujemy. Wystarczy tylko sie w niego wsluchiwac i
    rozsadnie uzywac. Podczas wysilku fizycznego wyzwalaja sie edorfiny, tzw. hormon szczescia, a to
    najlepsze lekarstwo na depresje smile

    mozna popatrzec na
    >
    > obsadzenie zywiolow u tej osoby i obczaic co jej jest potrzebne by w miare(jak
    > to przy depresji) sprawnie funkcjonowac.A leczenie chyba jest konieczne
    > farmakologia + psychterapia.

    Oczywiscie nie mam na uwadze przypadkow klinicznych, np. prowadzacych do prob samobojczych.
    Tu niewatpliwie potrzebny jest specjalista i odpowiednie podejscie.
    W pozostalych przypadkach mozna pomoc samemu sobie smile
  • anahella 21.01.06, 13:34
    psycholozka7 napisała:

    > Co sprawia z astrologicznego punktu widzenia,
    > ze danego dnia lub tygodnia mamy obnizony nastroj?

    Padly tu rozne przyklady,i mysle ze osoby piszace mialy podstawy by tak pisac.
    Ja chce jednak wziac w obrone koniunkcje tranzytujacego Saturna przez natalnego
    Merkurego. Pewna pani astrolog na dlugo przed tym aspektem straszyla mnie
    depresja przy tym tranzycie, wrecz sugerujac ze moge popelnic samobojstwo...

    Otoz byl to dla mnie naprawde szczesliwy okres. Pomijajac kilka przykrych
    wydarzen z dziedziny Merkurego, ktore mnie dotknely Saturn spowodowal ze
    zamknelam sie na jednym temacie, zaglebilam sie w niego i przykrosci staly sie
    drugorzedne.

    Jako osoba ksiezycowa (mocny Rak) obnizki formy czy to psychicznej ("nikt mnie
    nie kocha"), intelektualnej ("zaraz zaraz co to ja mialam na mysli"), czy to
    fizycznej ("jak mi sie nic nie chce!") przezywam dosc czesto i sa one wyznaczane
    rytmami Ksiezyca - gdy tranzytuje moj 12 dom. Oczywiscie nie zdarza sie to co
    miesiac, ale w zaleznosci od innych tranzytow.

    Najwieksza depresja, ktora mnie do tej pory dopadla miala miejsce po smierci
    mojej mamy (Saturn w kwadraturze do natalnej Wenus) i po wywaleniu z pracy
    (Neptun w kwadraturze do natalnego Ksiezyca).

    Dlatego uwazam, ze podatnosc na depresje mozna okreslic jako atakakowany przez
    ciezkie planety Ksiezyc, chociaz nie zawsze, bo gdy Pluton zrobil mi opozycje do
    Ksiezyca mialam w sobie tyle energii, ze wszelakie depresje poszly precz. Ale to
    oczywiscie jest do wytlumaczenia, to to jednoczesny aspekt trygonu do natalnego
    Slonca.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • lwi2 21.01.06, 19:19
    Gdyby się skupić tylko na układzie Księżyc - Saturn, jako
    astrologicznym "wskaźniku" depresji, to należy zauważyć, że:
    - Księżyc przy Saturnie nie ma żadnych szans, "nie podskoczy". Raczej
    należałoby "uruchomić" w tym przypadku Saturna, żeby coś robił, zamiast ten
    biedny Księżyc przygniatać.
    Ciężkie (Saturn) emocje (Księżyc) = depresja. Tak wyglądałaby definicja.
    Zmusić Saturna do ruchu, ale jak? I jakiego ruchu.
    Ruchu typu saturnowego (ciężki, powolny, wytrwały, dokładny).
    I ruchu skierowanego na coś co symbolizuje Księżyc, bo o spotkaniu tych dwojga
    przecież mowa.
    Przykład Makaryny jest genialny, ten z siłownią.
    Inny przykład to: piesze wędrówki turystyczne.
    Jeszcze inny: wszelkie zajęcia domowe, w gospodarstwie domowym, typu
    sprzątanie, ogródki, a najlepiej mieć gospodarstwo rolne i to takie tradycyjne.
    Widać jasno, że siłownia jest najprostsza, jeszcze najłatwiej się tam ruszyć.
    Pytanie tylko czy to tak łatwo zrobić, z tym uruchomieniem Saturna, i
    zmuszeniem go do ruchu. Pewnie nie każdy Saturn to potrafi, i ani go zachęcić
    ani zmusić. I co wtedy?
    Pozdrawiam.
    Lwi
  • queenmaya 21.01.06, 21:32
    anahella napisała:

    > Pewna pani astrolog na dlugo przed tym aspektem straszyla mnie
    > depresja przy tym tranzycie, wrecz sugerujac ze moge popelnic samobojstwo...

    Kurde, jak ludzie nic a nic nie myślą.
    Jakby każdy popełniał samobójtwo przy tranzycie Saturna przez Księżyc, to nikt
    nie dożyłby trzydziestki. Nie mówiąc o sześćdziesiątce.
    W moim forum jeden facet spodziewał się śmierci przy tranzycie Plutona przez
    swoje Słońce. Jak mu napisałam, że nic mu nie będzie, to wpadł w szewską furię,
    zbluzgał mnie rynsztokowo i chciał mnie udusić. Taką silną wiarę w gwiazdy mają
    ludziska.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • gronisia 21.01.06, 21:46
    Znam niestety kilka osób, łącznie z moim ojcem((, które zeszły z tego swiata
    przy takim tranzycie Plutona ze Słoncem. To tranzyt, ktory wokreślonych
    warunkach /dyrekcje/ moż e zdominowac inne, nawet harmonijne.Sądze,ze sporo
    astrologicznych kawałkow pisano jednak po d wplywem doświadczenia a nie z
    sufitu)),pozdrawiam z wyrazami szacunku i uznania.
  • anahella 21.01.06, 23:24
    gronisia napisała:

    > Znam niestety kilka osób, łącznie z moim ojcem((, które zeszły z tego swiata
    > przy takim tranzycie Plutona ze Słoncem. To tranzyt, ktory wokreślonych
    > warunkach /dyrekcje/ moż e zdominowac inne, nawet harmonijne.

    Oczywiscie, jak kazdy astrolog, w ktorym momencie zaczelam zadawac sobie pytania
    na temat smierci w horoskopie. Wczesniej slyszalam od bardziej doswiadczonych,
    rozne opinie, ale wiekszosc zgodnym chorem mowila, ze smierc jest tak
    zaskakujaca w kosmogramie, ze trudno to przewidziec. Zaczelam wiec badac
    horoskopy znanych osob, ktore juz nie zyja. I ze zdziwiwniem odkrylam, ze
    niektorzy mieli wyjatkowo harmonijne tranzyty w dniu smierci, inni zas naprawde
    ciezkie. Wiec na pewno da sie powiedziec o smierci w horoskpie jedno: nie zawsze
    widac to jako mnostwo napietych aspektow.

    Michail Lewin twierdzil, ze smierc lepiej widac w horoskopach bliskich (oni
    bardziej cierpia) i u nich sa aspekty nieharmonijne, niz u samego umierajacego,
    i umierajacy bardzo czesto ma aspekty lagodne.

    A wiec nie tylko Pluton, choc mitologicznie nam tu bardzo pasuje.


    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • queenmaya 23.01.06, 13:48
    gronisia napisała:

    > Znam niestety kilka osób, łącznie z moim ojcem((, które zeszły z tego swiata
    > przy takim tranzycie Plutona ze Słoncem.

    No widzisz, twój tata zmarł, a ja nie. Mam Słońce w Skorpionie, więc mam ten
    tranzyt za sobą, a jednak żyję i nawet nie chorowałam ani nie uległam żadnemu
    wypadkowi. Za to zmarła moja mama, a więc w moim przypadku potwierdziły się
    słowa Lewina, przytaczane przez Anahellę.


    > Sądze,ze sporo
    > astrologicznych kawałkow pisano jednak po d wplywem doświadczenia a nie z
    > sufitu)),

    A jak najbardziej, tylko że czasy jakby się zmieniły. Dziś mamy w szpitalach
    sprzęt XXI wieku i przepis, że karetka pogotowia musi dojechać do chorego w
    ciągu kilku do kilkunastu minut. Umiemy reanimować i przywracać życie ludziom,
    których dawniej uważano za nieodwracalnie zmarłych. Kiedyś leczono ziółkami,
    puszczaniem krwi i takimi podobnymi metodami.
    Dawniej nawet tranzyty poczciwego Saturna bywały tragiczne w skutkach, bo co
    najmniej wypadały człowiekowi wszystkie zęby, a dziś zdarza się przeżyć nawet
    tranzyt Plutona.
    Jak ktoś ma umrzeć, to umrze nawet przy tranzycie Merkurego (znam taki
    przypadek) lub gdy utworzy mu się krzyż z udziałem osi węzłów księżycowych (taki
    przypadek też widziałam).
    Gdyby jednak każdy umierał przytranzycie Plutona przez Słońce, to dziś
    wymierałyby masowo Strzelce, a po Skorpionach nie byłoby śladu (byliby tylko
    najmłodsi, urodzeni już po tym tranzycie).
    Poza tym, dzięki badaniom statystycznym możemy dziś obalić wiele twierdzeń
    dawnej astrologii. Kiedyś wierzono w nie jak w objawienie, a dziś je po prostu
    negujemy, bo się to nie sprawdza.
    Nie piszę tego ze złośliwości, tylko po to, żeby ludzie się nie bali. Jak
    pisałam jeden facet tak uwierzył, że nie przyżyje tego tranzyctu, że moje
    zanegowanie jego wiary zatrzęsło jego całym światopoglądem.
    --
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
    ab.lap.pl/astro/forum/
  • anahella 21.01.06, 23:10
    queenmaya napisała:

    > Jakby każdy popełniał samobójtwo przy tranzycie Saturna przez Księżyc, to nikt
    > nie dożyłby trzydziestki. Nie mówiąc o sześćdziesiątce.

    Akurat w moim przykladzie chodzilo o Merkurego nie Ksiezyc. Przy Saturnie
    przechodzacym przez Ksiezyc wprowadzil sie do mnie moj chlopak i poczulam sie w
    moim wlasnym domu Bardzo Powazna Kura Domowa Dodatkowo Pracujaca wink

    > W moim forum jeden facet spodziewał się śmierci przy tranzycie Plutona przez
    > swoje Słońce. Jak mu napisałam, że nic mu nie będzie, to wpadł w szewską furię,
    > zbluzgał mnie rynsztokowo i chciał mnie udusić. Taką silną wiarę w gwiazdy mają
    > ludziska.


    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • undyna 06.06.06, 15:08
    Wszystko to co piszesz o tranzycie Saturna na natalnym Merkurym, to całkowita
    prawda, głównie skupienie na pojedyńczych sprawach odgrywa tutaj rolę,
    natomiast kwadrat Neptuna do natalnego Księżyca, to ostra jazda depresyjna, na
    tym aspekcie rozpoznałam u siebie pełnoobjawową reakcję depresyjną znacznie
    obniżony napęd i nastrój, brak sensu życia, niewyobrazalne poczucie winy za
    praktycznie wszystko, aż urojeniowe, poczucie całkowitej bezwarościowości,
    lubiłam marzyć o swoich zwłokach rozkwaszonych na chodniku, Neptun robił przy
    okazji kwadrat do Lilith; cały czas miałam świadomość, że jestem chora po
    prostu, ale świadomość świadomością a emocje swoją drogą, było to całkiem
    niedawno ok. 2 m-ce temu, całe szczęście, że miałam jaki taki orient
    astrologiczny, wywnioskowałam, że ani chybi "wina" Neptuna, Księżyc i Neptun to
    woda, jak poradzić sobie z tą wodą, wymyśliłam basen, zaczęłam chodzić,
    dostałam basenowego amoku, chodziłam codziennie, po kazdym basenie czułam się
    zdecydowanie lepiej niz przed, po 2 tyg. zaczęło się przejaśniać, nadal chodzę
    na basen co drugi dzień, doszłam do takiej wprawy, że z zachłystującej się pani
    pływajacej na najmniejszym basenie dla dzieci przeskoczyłam na szybki tor na
    największym z basenów, mam marzenie o nurkowaniu, myślę, że realizowalne, już
    jako tako nurkuję, polecam basen na kwadraty księżycowesmile))
  • psycholozka7 23.01.06, 09:33
    a moze mi ktos powiedziec jak dziala tranzyt urana przez asc? Czy to jest
    rowniez trudne czy po prostu zmiany...? Dla uscislenia asc mam w 10,15 ryby...
  • anulenka7 06.06.06, 11:02
    A czy na zakłocenie poczucia szczescia (w efekcie chroniczną deprechę) może
    wpływać siłny kwadrat Jowisza ze Słońcem? Czy taka osoba w ogóle ma szansę być
    szcześliwa? Poczucie szcześcia jest tu w niezgodzie z siłami witalnymi.
  • anahella 07.06.06, 01:01
    anulenka7 napisała:

    > A czy na zakłocenie poczucia szczescia (w efekcie chroniczną deprechę) może
    > wpływać siłny kwadrat Jowisza ze Słońcem? Czy taka osoba w ogóle ma szansę być
    > szcześliwa? Poczucie szcześcia jest tu w niezgodzie z siłami witalnymi.

    Jowisz w kwadraturze do Slonca mowi: "chce wiecej niz jestem w stanie wygenerowac".

    Mysle, ze kazda osoba jest w stanie byc szczesliwa. Ta z kwadratura
    Slonce/Joiwsz musi sobie uzmyslowic ze co za duzo do niezdrowo, a ta z
    kwadratura Slonce/Saturn - ze czasem zasluguje na wiecej, i powinna wyciagnac
    reke po co, co istnieje tylko w jej niesmialych marzeniach.

    Kwadratura to nie jest nieszczescie! To nie koniec swiata. To problem, pokazany
    wyraznie, dlatego w kazdej chwili mozna zaczac nad nim pracowac.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • anulenka7 14.06.06, 21:00
    Anahello, dziękuję za fachową informację. smile
  • queenmaya 15.06.06, 20:10
    anulenka7 napisała:

    > A czy na zakłocenie poczucia szczescia (w efekcie chroniczną deprechę) może
    > wpływać siłny kwadrat Jowisza ze Słońcem? Czy taka osoba w ogóle ma szansę być
    > szcześliwa? Poczucie szcześcia jest tu w niezgodzie z siłami witalnymi.

    Astrologia to nie prosta układanka. Nie można z jednego aspektu wysnuwać wniosku
    na temat całej osobowości czy przeznaczenia człowieka.
    Jowisz to nie tylko proste słowo-klucz: "poczucie szczęścia", a Słońce to nie
    "siły witalne". Oba te obiekty mają dużo szersze znaczenie. Podobnie kwadratura
    to niekoniecznie "konflikt". Może to być tylko napęcie, mobilizujące do jego
    uwolnienia, również konstruktywnego - czyli np. aktywnego działania.
    Takie osądzające i kategoryczne podejście pachnie determinizmem, a ten się
    zawsze fatalnie kończy dla jego wyznawcy.
    Człowiek przekreśla swoją szansę na szczęście sam, na przykład wierząc w
    formułki ze złego i szkodliwego podręcznika astrologii.
    Astrologia daje możliwość poznania swoich potencjałów. I nic ponadto.
    A co do wspomnianego fatalnego końca: znam naprawdę przykre skutki wiary w
    gwiezdny determinizm, jeden skończył się w gabinecie psychiatry, a drugi na
    odwyku, więc radzę uważać ibardziej wierzyć we własną moc sprawczą. I nie
    obwiniać gwiazd oraz astrologii za swoje życiowe niepowodzenia.
    --
    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce [Lew
    Tołstoj]
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
  • r.richelieu 06.06.06, 23:01
    Depresja to ciężka choroba, a nie obniżony nastrój. Jednym z objawów depresji
    jest obniżony nastrój, ale wobec innych symptomów ten jest zupełnie
    nieszkodliwym.
    Jak więc wpływają aspekty planet na chorobę, a nie pściu bździu chwilowa
    płaczliwość, powinno pisać.
  • neptus 15.06.06, 20:26
    Jesli mowa o nastrojach, to bez Księżyca sie nie obejdzie. Najbardziej dołujące
    sa tranzyty planet "ciężkich" do Księzyca ale musi taka predyspozycja byc
    zaznaczona w horoskopie urodzeniowym.
    --
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~
  • neptus 16.06.06, 13:24
    Depresja czesto dotyka osoby niechętne zmianom. Do pewnego momentu wszystko sie
    udaje, sprawdza, jedziemy równym wyślizganym torem i nagle pojawia sie seria
    tranzytow, kto zmusza do calkowitej zmiany, przestawienia bocznicy na inny tor,
    odnalezienia nowych celow i sposobów ich realizacji. I tak, człowiek, ktory
    całe swoje zycie ustawiał na jedno zadanie - spelnienie funkcji rodzicielskiej,
    traci sens zycia, kiedy dzieci odchodza z domu i zaczynaja wlasne samodzielne
    zycie (tzw. syndrom pustego gniazda), czlowiek, ktory nie mial nigdy zadnych
    innych celow poza kariera zowodowa, wpada w depresje po przejsciu na emeryture.
    Podobnie zbyt wymagajacy rodzice moga wpedzic w ciezka depresje wlasne dziecko,
    gdy nie jest ono w stanie spelnic ich wygorowanych ambicji.
    Stad czeste sa przypadki depresji na tranzytach Saturna (ambicje i cele
    zyciowe) lub Neptuna - poczucie izolacji, osamotnienia, braku zrozumienia,
    bycia ofiarą (czesto zupelnie nieuzasadnione).
    --
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~
  • haldricmann 19.08.06, 12:46
    Dotyczy "KOleny przykład: 06-02-1980 wawa 14:30.
    Wiele rozpoznań schizofrenia, depresja itp. Od 10lat na lekach."
    Masz kontakt do tej osoby ?
  • laziabea 29.08.06, 18:52
    a ja pozwolę sobie zapytać jak widzicie takie tranzyty i może ktoś ma pomysł
    jak sobie z nimi poradzić?tranz. Neptun -kwadratura do urodzeniowego księżyca w
    skorpionie, a za chwilę w kwadraturze do ur. saturna w byku, saturn w
    kwadraturze do ur. księżyca, a za chwilę w kwadraturze do swojej poz.
    urodzeniowej( w radiksie opozycja ks-saturn) i kwadrat. plutona do swojej
    pozycji urodz.Pozostaje terapia czy moze cos innego?
  • neptus 30.08.06, 14:52
    Rozumiem, że masz tranzytową opozycję Saturn/Neptun w kwadraturze do natalnej
    opozycji Księżyc/Saturn i do tego jeszcze kwadraturę Pluton/Pluton. Układ jest
    mocny ale jego działanie zalezy od bardzo wielu czynników, a przede wszystkim
    od Twojej zdolności i chęci do poddawania się przemianom. Jesli zdecydujesz sie
    na terapię i przy niej wytrwasz, to bedzie ona pewnie bardzo trudna
    emocjonalnie ale skuteczna, jako początek długiego cyklu przemian w Twoim życiu
    i osobowości. Jezeli zapierasz się, by niczego nie zmienic w sobie i swoim
    zyciu, moze to zaowocowac serią traumatycznych przezyć, które Cie do takich
    zmian zmuszą. Może to być okazja do rozpoczecia rozprawiania się z upiorami
    dzieciństwa ale przy swiadomosci, ze rozpoczynasz pracę na długie lata, a w
    zasadzie na całe zycie.
    Moze to byc tez całkiem spokojny tranzyt, jezeli pracujesz juz wczesniej nad
    tymi energiami.
    Jesli myslisz o terapii, zacznij ja jeszcze przed ta serią tranzytów. Postaraj
    sie je wyprzedzic.
    --
    Trudno zerwać się do lotu, kiedy opadają ręce.
    AstroAlgorytmy www.astro.hg.pl
  • laziabea 31.08.06, 13:58
    dzięki za odpowiedź.No, właśnie spokojnie to wszystko nie przebiega, więc
    pomyślałam w końcu o terapii, choć na samą myśl ...brr Może udział Neptuna w
    tym układzie sprawia, że wszystko wydaje mi się niejasne i miotam się w kółko
    bez sensu. A czy spotkałaś może kogoś kto miał podobny układ i co z tego
    wynikło?
  • ollaboga77 30.08.06, 00:11
    mam, ale nie wiem czy by sobie zyczyła bym Was kontaktowała tak naprawde...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka