Dodaj do ulubionych

Pytam poważnie o ...

05.04.06, 01:21
Pytam poważnie, bo tak mi dziś przyszło do głowy. W którym domu jest u obu
płci zlokalizowany orgazm?
Przecież to doznanie od umysłu jako analizatora, sprawa zmysłu (dotyk), sfera
do zapamiętania (jako przyjemne umysł to zapamiętuje i chce powtórki).
Na ten temat nie znalazłem wypowiedzi. Nie chodzi mi o podparcie starej
astrologii, bo najprawdopodobniej nikt tak tego nie ujął. Chodzi o Wasze
spostrzeżenia, obserwacje, pomysły, którego domu to moze byc sprawka.
Pozdro
Hattric
Edytor zaawansowany
  • all2 05.04.06, 01:24
    Jak sama nazwa wskazuje, szczyt to Koziorożec.

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • hattric 05.04.06, 01:31
    All, ale dlaczego Koiza?
    Wyjaśnij dokładniej.
    H.
  • hattric 05.04.06, 01:35
    all2 napisała:

    > Jak sama nazwa wskazuje, szczyt to Koziorożec.
    >
    Szczyt np. u mężczyzny nie musi być równoznaczny z orgazmem. Mam na myśli szczyt
    doznań samych seksualno dotykowych w stosunku i doznania emocjonalne połaczone z
    dotykowymi.
    Jak to się ma do siebie ?
    Chodzi mi o komplet doznań od dotyku do jedności emocjonalnej w pełni. Nie wiem
    czy jasno sie wyraziłem...
    H.
  • all2 05.04.06, 02:02
    Jak to jest u mężczyzny, to nie wiem. Poelaboruj coś, silwuple smile

    Ale skoro pytasz poważnie, to odpowiem tak. Osmy dom jako dom wartości dodanej, czyli takiej, gdzie uzyskany wynik jest większy, niż prosta suma składników. W 8 domu występuje też skok jakościowy - ta ostateczna całość należy do innego poziomu niż poszczególne składniki.
    Celowo piszę: ósmy dom, a nie: Skorpion, bo bardziej mi tu pasuje ujęcie domowe jako sekwencja wyraźniej obecna w życiu każdego z nas.
    A co do Twojego podziału na szczyt fizyczny i emocjonalny, pasują mi tu dwaj władcy 8 domu - stary Mars jako to proste rozładowanie napięcia fizycznego i Pluton jako stopienie emocjonalne.

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • am98 05.04.06, 23:28
    hattric napisał:

    Chodzi mi o komplet doznań od dotyku do jedności emocjonalnej w pełni. Nie wiem
    > czy jasno sie wyraziłem...
    > H.
    Kwadrat Wenus Pluton.


    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • luna99 05.04.06, 03:58
    w starych książkach, które wertowałam, jest to sfera 5 i 11 domu - jako miłośc
    ofiarowana i otrzymana (Freude und Zufriedenheit - czyli dokładnie radość i
    zadowolenie, skojarzyło mi się z orgazmem, chyba właściwie?)
    No, ale stare dziełka orgazmu od miłości nie oddzielały, czas zrobił swoje i
    seksualnośc 8 domu górą, jak widać...
  • hatti 05.04.06, 04:07
    a czy te Domy to nie mówia o miłosci bez erotyki? wszak z każdym np
    przyjacielem nie chodzimy do łożka.Sadzę że tu chodzi o ustalenie powiązań
    miłosci ze sex , taki kosmicznym orgazm smile
    Oczywiścieze V Dom to romanse , długofalowy układ bez zobowiązań, natomiast
    VIII Dom to seks wynikający z " trzewi " jak sie do tego dołaczy miłość V I XI
    Dom to opozycyjnie rozładowanie mamy na VIII. Jak zrozumiałam chodzi o
    zblizenie zakończone orgazmem... Nie o zbliżenia tylko seksualne.Jakośc i
    forma smile
  • janina62 05.04.06, 12:06
    Witajcie...to co można powiedziec o przypadku anorgazmii?czy ona tez jest jakoś
    w horoskopie zlokalizowana?
    i tutaj podaję za LZ że 40proc kobiet nie ma orgazmów...więc one w horoskopie
    tego wpisanego nie mają?/przeciez to spora grupa osób...hehehe a napewno jeszcze
    nie jeden mężczyzna z anorgazmią by się znalazł;
    jeśli więc brak orgazmu ma związek z kwadratem/opozycją Mars/Wenus/Księżyc to
    harmonijne aspekty oznaczaja talent do orgazmu; w przeżywaniu tego szczególnego
    stanu nie pomagają silna obsada pasma Bliżniąt.Raka.Panny,Wagi,
    Koziorożca.Ryb...w V/VII,XI,XII D......więc obsada pozostałych zywiołów i domów
    pomaga w osiąganiu orgazmów;
    ja bym dodała jeszcze opozycję/kwadrat Wenus/Saturn w VII...choć to bardziej
    aspekt braku talentu do bycia szczęścliwym...ale/?/
    poza tym kobieta może mieć talent do o.ale jeśli ma bezsensownego partnera /np.z
    silna obsadą w/w pasm i domów/?...to co?...to mimo talentu orgazmów nie ma; czy
    to oznacza że go nie kocha?e....co za temat/pzdr

  • luna99 05.04.06, 12:48
    tak, Janino, zgadzam się z Tobą. Tak jak zakonnica ma szansę zostać matką
    pięcioraczków, tak i może mieć ona talent do przeżywania orgazmów - zgodnie z
    radixem.
    Hattric ma spore poczucie humoru i, jak mniemam, skłonnośc do skupiania się na
    szczegółach, które w poszczególnych horoskopach mogą nie mieć żadnego znaczenia
    dla WH.
    Nie jestem mężczyzną i chociaż znam kilku erotomanów, nie pokusiłam się jak
    dotąd sprawdzić im orgazm, za to 8 dom i skorpion jako uzależnienie od seksu w
    horoskopie mają zaakcentowane.
    Moim zdaniem orgazm nie jest zdolnością indywidualną, bowiem - jak Janina
    słusznie napisała - partner partacz lub brak uczucia zmieniają jego jakość,
    a tranzyty też swoje robią.
    A jeśli mnie chóralnie zapewnicie, że kobieta przez lata na seks zamknięta, bez
    jakichkolwiek aspektów przez Was wspomnianych w natalnym, zakochana do
    szaleństwa - nie przeżywa orgazmów, bo astrologicznie nawet skłonności brak, a
    co tu a talencie wspominać, to kłaniam się przed Wami głęboko i znikam z tego
    wątku.
    Bowiem jeśli seksualność 8 domu nie jest powiązana z miłością domu 5 w momecie,
    gdy chodzi o uczucie dwóch osób, to ja z innej epoki i innej szkoły
    astrologicznej.
  • hattric 06.04.06, 11:46
    janina62 napisała:

    > "Witajcie...to co można powiedziec o przypadku anorgazmii?czy ona tez jest jakoś
    > w horoskopie zlokalizowana?
    > i tutaj podaję za LZ że 40proc kobiet nie ma orgazmów...więc one w horoskopie
    > tego wpisanego nie mają?/przeciez to spora grupa osób...hehehe a napewno jeszcz
    > e
    > nie jeden mężczyzna z anorgazmią by się znalazł;[...]"
    I tu jest problem. Po części wiemy, że on istnieje, ale odwracamy się od niego,
    bo to temat dla wielu tabu, a dla reszty drażliwy. O ile nie będziemy jakoś
    składnie na ten temat dyskutować, to i potem klientowi nic nie powiemy, bo:
    1. nie będzie wiadomo z czego to może wynikać,
    2. będziemy się dalej wstydzić mówić o rzeczach dotyczących seksu, erotyki, a
    klient wyjdzie nieusatysfakcjonowany.
    Pozdro
    H.
  • luna99 05.04.06, 12:49
  • luna99 05.04.06, 12:54
    5 dom mówi o płodności, potomstwie, więc niby jak to sobie wyobrażasz bez erotyki?
    Może wrócimy do źródeł - czy orgazm jest elementem seksu czy rozmnażania się=
    TWORZENIA nowego życia?

    nie wiem, co mi wcięło treść przed chwilą..
  • hatti 05.04.06, 13:12
    nalezało by wrócic do meritum bo dyskusja przeradza sie w ranking i lada
    chwila konkurs , choc nie od rzeczy byłoby np. podanie choćby pod zmienionym
    nickiem , danych od panów i pań , a co do erotyzmu i rozmnażania to i owszem
    uważam ze erotyzm moze byc sobie a rozmnażanie sobie , rozmnażanie bywa wbrew
    pozorom czesto oddalone od erotyzmu , ba nawet wbrew pewnym prawom fizyki .
    Brak orgazmu nie powoduje ze seks zaczyna byc odarty z przyjemności ,stwarza
    raczej potrzeba rozładowanie go poza partnerem , Nie chodzi o szczegóły bo
    faktycznie L.Zawadzki w oparciu o dane statystyczne na bazie badań L.Starowicza
    opisał astorlogiczne układy , zapewne nie wszystkie. nie pamiętam tytulu
    dokładnie a ze dwa lata temu ukazał sie ksiażeczka na te tematyh łącznie z
    opisem który znak jak i co lubi , i co jakie ma ,
    juz nie mówiąc i pionierskiej ksiązce J.Sara- Skapskiego. plus inni ,
    Szkoła Huberów równiez ,.
  • janina62 05.04.06, 14:31
    witaj
    może zaciekawią cię moje priv spostrzeżenia w tej materii; orgazm wg mnie
    rzeczywiście u kobiet jest częsty i zniewalający niejako u osób z
    koniunkcją/trygonem Marsa i Wenus przy jednoczesnie zaznaczonej pozycji
    Neptuna/np w sekstylu do tego układu ew.podkreslonym d.XII w radix/
    obsada w paśmie Byka dodatkowo mnie intryguje jako niezwykle odpowiednie miejsce
    dla igraszek miłosnych z pozytywnym skutkiem; i podam ci kilka dat pań które bez
    pruderii mówiły mi o przyjemnościach/odlotach czerpanych ze obcowania z płcią
    odmienną :
    3.06.1956 g.5.15
    27.09.1957 g.7.10
    19.06.1977 g.11.00
    a dla kontrastu takie co to nie miewają orgazmów:
    8.03.1961 g.12.05
    29.06.1962 g.07.00
    8.06.1935 g.5.00
    jako ciekawostkę nadal będę preferować pogląd że jest zależność między
    zdolnością do bycia szczesliwym a osiaganiem orgazmów przez kobiety; postrzegam
    niewidzięczną opozycję Saturn/Wenus jako głównego winowajcę deficytu
    przyjemności wielopostaciowej w zyciu kobiet;/pzdr
  • hatti 05.04.06, 14:42
    to jest plon , dzięki, mnóstwo zadania domwego do odrobienia , oki ,
    zgłoszę sie po oględzinach astro.smile
    a o panach nic nie masz ??? .może panowie napisza ?
  • aarvedui 05.04.06, 18:53
    oto kolejny watek gazetowy typu - koziorożce są zimne a barany szybko kończą tongue_out

    za sprawę orgazmu tak właściwie odpowiadać będzie co innego u każdej osoby.
    każdy moze mieć orgazm. ważne chyba zeby wiedzieć co potrzeba do jego
    osiagniecia (czyli znać własną stronę erotyczną
    -psychiczną,emocjonalną,cielesną) i mieć to czego potrzeba smile
    to nie jest kwestia skazania przez układy na oziębłosc czy erotomanię lecz
    samoświadomosci własnej seksualności tongue_out

    wenus-saturn to chłód piszecie? to tylko niepewnosc i kontrola.jeśli uda sie
    zrozumieć i przepracować własne potrzeby wenus w tym wypadku (do czego moze
    podejść dość poważnie i solidnie) - to niby dlaczego nie ma mieć orgazmów?

    astrologia nie słuzy do WYNAJDYWANIA problemów na siłę,a do ich rozwiazywania.

    każdy aspekt/układ może działać inaczej w zależnosci od rozwoju i świadomosci
    człowieka.
    dopiero mając konkretny problem można poszukiwać jego źródła przy pomocy róznych
    narzędzi,m.in. analizy astrologicznej,i próbować znaleźć "homeopatyczne"
    rozwiązanie.

    cytujac klasyczne przykłądy - np aspekty neptuna mogą wzmóc kreatywność
    duchową,artystyczną lub seksualną.mogą być zachamowaniem poprzez nadmierną
    idealizację(i np niechęc do"brudnego" seksu),ale także mogą tchnąć
    fantazją,wrazliwością i czułością (seks-oczyszczajace przezycie emocjonalne)...

    i tak dalej,w każdym INDYWIDUALNYM przypadku - odmiennie.

    wpychając sie w szufladki na siłę robicie krzywde sobie i potencjalnym klientom
    --
    -------------------------------------------------------
  • hatti 05.04.06, 19:25
    astrologia nie słuzy do WYNAJDYWANIA problemów na siłę,a do ich rozwiazywania.

    każdy aspekt/układ może działać inaczej w zależnosci od rozwoju i świadomosci
    człowieka.
    dopiero mając konkretny problem można poszukiwać jego źródła przy pomocy róznych
    narzędzi,m.in. analizy astrologicznej,i próbować znaleźć "homeopatyczne"
    rozwiązanie.

    I tak zaczał sie toczyc wątek, umiec powiedziec pytającej osobie co ma z
    tym zrobic , lub wyczytac np ze ma punkt erotycznej mapy w dość dziwnym
    miejscu , nietuzinkowym . rozmawiałeś kiedyś z facetem który ma problemy jak
    dogodzic kobiecie ?



  • arcoiris1 05.04.06, 20:20
    moja przyjaciółka kocha sex, dosc ostry i perwersyjny, nie ma problemów z
    orgazmem. Pluton na Asc w Wadze, Saturn w kon z Wenus w Raku w 10 w opozycji,
    co prawda luznej, do Księzyca w 4 w Koziorożcu (jaka sliczna recepcja
    znakowo/domowa; Słoneczko i Merkury w Bliznietach, Pluton robi jej teraz
    opozycje do tego ostatniego własnie, Mars w Baranie.

    A kto powiedzial ze Koza jest zimna w łożku??? hehehe.... ja bym nawet
    zaryzykowała że Koziorożec lubi mocny, ziemski, zmysłowy sex, bez żadnych
    romantycznych ozdóbek i wdychania kwiatków pod baldachimem z retro-koronek i
    ogladaniem Luny i Wielkiego Wozu- mam Asc w kKoziorozcu, skubanca Saturna w 7,
    wiec co w łózku sie lubi z takimi układami, ze bede wylewna przez moment.

    Satrurn uszkadzajacy Wenus nie zabiera orgazmu, ale wychładza uczucia. Przecie
    można uprawiac satysfakcjonujacy sex bez milości/uczuc. Rzesze mezczyzn moga to
    potwierdzic, kobiety zreszta tez. Ba, sex bez miłosci moze miec nawet 8 domowe
    podłoże, bardzo duchowe, mistyczne wrecz, symboliczna smierc i nowe zycie
    poprzez seks--> vide hieros gamos.
  • janina62 06.04.06, 11:12
    no cóż...jakoś sex w oderwaniu od uczuć głębszych wydaje mi się mechaniczny;
    przy takim podejściu do sprawy mogłabym sex porównać do jedzenia tortu czy tańca
    w dyskotece/przyjemność jak każda inna/; wierzę jednak mocno że kobieta nie jest
    tylko konsumentem w tej materii i nie sprowadza swojej osoby do pozycji
    dawcy/biorcy w zalezności od temperamentu; sex w połaczeniu z więzią z
    partnerem, prawdziwą i głęboką- odpowiada kobiecości, harmonizuje i wzmacnia ją;
    kobieta raczej z natury wydaje się być monogamiczna / choćby z racji
    macierżyństwa do którego ją przyroda przygotowała zarówno fizjologicznie jak i
    psychicznie/pzdr

  • dori7 06.04.06, 11:23
    janina62 napisała:

    > kobieta raczej z natury wydaje się być monogamiczna / choćby z racji
    > macierżyństwa do którego ją przyroda przygotowała zarówno fizjologicznie jak i
    > psychicznie/pzdr

    Z ta natura to tak naprawde nic nie wiadomo, kultura patriarchalna tak mocno
    wpaja kobietom koniecznosc monogamii i wiernosci, ze trudno sie doszukac, co w
    tym jest naturalne, a co narzucone w celu sprawowania lepszej kontroli nad
    zenska czescia ludzkosci. U szympansow, ktorych zachowania najwiecej moga nam
    powiedziec o naturalnych popedach naczelnych, samice kopuluja ponoc z wieloma
    samcami po to, aby w razie ich smierci male szympansiatko mialo kilku ojcow, co
    zwieksza jego szanse na przetrwanie.
  • janina62 07.04.06, 16:05
    nie jestem zwolenniczką poglądu że "ojców można mieć wielu a matkę tylko jedną";
    ojca również ma się tylko jednego;
    osobiście nie podoba mi się obecny trend do łatwizny życiowej polegającej na
    rozrywaniu rodzinnych więzi z powodu byle kryzysu; i nie ma to wiele wspólnego z
    patry- czy matry-jarchatem; ma to związek z brakiem szacunku do siebie, partnera
    i odpowiedzialności za sprowadzone potomstwo;
    do Jasnej Anielki...prawda jest taka:
    dzisiaj każda"kotka"może robić ze sobą co tylko zechce/nałyka się hormonów i
    szaleje bez konsekwencji; tak...w takim przypadku można mówić o "kopulacji"i
    robić porównania między reakcjami ludzkimi i zwierzęcymi/pzdr

  • anahella 07.04.06, 21:25
    Janina i Dori: fajna ta wasza wymiana pogladow, pokazuje dwa rozne swiaty. Jesli
    Janina62 jest z roku 62 to znaczy ze urodzila sie jeszcze przed tranzytem
    Plutona przez Wage, a Dori wprost przeciwniesmile I to sie nazywa roznica pokolensmile

    Akurat (mimo ze jestem z Plutona jeszcze w Pannie) nie jestem zwolenniczka
    trwania w zwiazku za wszelka cene. Nie docieraja do mnie natomiast powolywania
    sie na zwierzeta, badanie prehistorycznych kultur i machanie przed nosem madrymi
    teoriami. Czlowiek (nie mezczyzna, nie kobieta ale czlowiek) rodzi sie po to by
    realizowac siebie. Mozna realizowac sie w zwiazku, w rodzinie, jako rodzic,
    mozna robic to tez przez cierpienie (czemu nie?). Jednak jesli partner
    przeszkadza w realizacji to - moim zdaniem - trzeba sie z niego plutonicznie
    oczyscic.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • janina62 09.04.06, 19:18
    droga Anahell...
    z mojej strony-obserwacją rzeczywistosci poparte; zaiste hormony są w jednakowym
    stopniu dostępne dla kobiet w wieku 20-ty,30-tu czy 40-tu lat ;każda może
    wypróbować siebie w roli madonny czy ladacznicy, modliszki czy Messaliny...
    Pluton w Pannie stymuluje myslenie analityczne, tą właściwosć jestem skłonna
    sobie jak najbardziej przypisać; to mało powiedziane, korzystam z niej namiętnie
    i dzieki niej może/?/potrafię zdystansować się i swobodnie wypowiadać ...
    Pluton w Wadze przyniósł przewartościowanie poglądów na temat związków i pozycia
    sexualnego ale to w niczym nie umiejsza pozycji kobiety;
    Pluton w Skorpionie przyniósł nowe sposoby kontroli urodzeń; ale...również
    postepowanie destruktywne, gwałtowne , żle pojętą odwagę w sprawach sexu, utrate
    piekna i subtelności płci kiedyś dumnie nazwanej "piękną";
    takie sa pokoleniowe nośniki tych energii...nie mnie oceniać/ale że czasami
    trochę zaboli ten brak harmonii, brak wyobrażni co do konsekwencji-to fakt/pzdr

  • am98 08.04.06, 00:07
    janina62 napisała:
    osobiście nie podoba mi się obecny trend do łatwizny życiowej polegającej na
    > rozrywaniu rodzinnych więzi z powodu byle kryzysu; i nie ma to wiele
    wspólnego z patry- czy matry-jarchatem; ma to związek z brakiem szacunku do
    siebie, partnera i odpowiedzialności za sprowadzone potomstwo; do Jasnej
    Anielki...prawda jest taka dzisiaj każda"kotka"może robić ze sobą co tylko
    zechce/nałyka się hormonów i szaleje bez konsekwencji; tak...w takim przypadku
    można mówić o "kopulacji"i robić porównania między reakcjami ludzkimi i
    zwierzęcymi/pzdr
    >
    Mnie natomiast drażni pęd do bezmyślnego rozmnażania i tworzenie - posługując
    się Twoją Janino - nomenklaturą, nieprzemyślanych- pozbawionych
    jakiejkolwiek "logiki i sensu" - na zasadzie: "bo tak tatko powiedzieli", "bo
    tak trzeba" - czyli spełnianie społecznych oczekiwwań - więzów
    rodzinnych;...... nie mających sensu, bo skazanych po kilku latach, ba!
    miesiącach na rozpad.
    Z naukowego punktu widzenia my ludzie nie jesteśmy niczym innym jak zespołem
    genów nie walczących już o byt(w tej kwestii rownież zmieniła się
    terminologia), ale dostosowujących się do zmieniających się warunków; nie
    różnimy się niczym od zwierząt, co naukowcy z uporem maniaka próbują
    udowodnić. Wytwory ludzkiej kultury (bo nawet małpy mają swoją- podobną
    zresztą do naszej) są tylko produktem ubocznym rozwoju, bo ponoć celem życia
    jest rozwój genów i dostosowywanie się ich do zmieniających się warunków.

    Czym w takim razie jest świat jeżeli nawet altruizm mierzony jest w
    stopniach, a jest on tym większy, im bliższe są rodzinne więzy?


    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • arcoiris1 06.04.06, 20:04
    Monogamia nie istnieje w przyrodzie a wsród ludzi narzuca ja kółko na palcu,
    kultura i kanony religijne, oraz hormony- po paru latach, góra trzech w
    najbardziej ognistych seksualnie związkach nastepuje zamiana na oksytocynę,
    która cementuje przyjazn, usuwa lekko erotyczna goraczke w cien na rzecz uczuc
    wyżeszgo rzedu takich jak wspolnota, rodzicielstwo, przyjażn, przyjemnośc z
    bycia razem a seks to juz to wszystko tylko pieknie podkresla (jesli ma sie
    szczeście) ale nie jest juz motorem związku, zazwyczaj. Dlatego czesto po paru
    latach, dwóch, trzech bajka sie rozpada bo nie ma niczego innego jak się,
    uranicznie z obucha, okazuje. Jest przyjazn i uczcuia wyższe- związek przetrwa,
    czyli nastepuje Jowisz i jego legalizacja oraz szlachetność, ideały, gormadzeni
    wspolnych dóbr, kredytów, działek, nieruchomości itd.


    Basic Instinct to rozsiewanie genów gdzie i jak sie da. Ponieważ to kobieta
    ponosi najwieksze "ryzyko", to ona chodzi w ciązy, rodzi i jest z dzieckiem,
    wiec to jej najbardziej zalezy na tym żeby partner z nią został i zapewnił jej
    jako tako byt a przynajmniej nie zostawił na pastwe losu z potomostwem bo
    wiadomo, co dwie pensje to nie jedna wink i we dwoje razniej. Stad
    domniemana "monogamicznośc" kobiety, ale szeroko rozpowszechnione badania DNA
    na okolicznośc ojcostwa i bulwersujace ich rezultaty obalaja ten mit ruk cuk że
    sie po poznansku wyraże.

    Natomiast nie ulega watpliwości, ze seks polaczony z uczuciem to jest chyba
    najpiękniejsza rzecz jaka przypada w udziale czlowiekowi, to sie panu Bogu
    udalo. Ale seks sam w sobie może byc mistycznym a zarazem czysto fizycznym
    przezyciem bez udziału uczuc wyzszych wobec partnera, byc swego rodzaju
    katharsis, miec jednym słowem taka role jaką spełnial w religiach
    przedchrzescijanskich, które go niestety strasznie zdemonizowały, vide rytuały
    obecne w niektórych religiach afrokaraibskich, rytuały inicjacji, wreszcie
    prostytucja, szokująco to brzmi, ale wiekszośc facetów łazi do nich czesto po
    to żeby sie tez zwierzyc, opowiedziec o problemach, oczyścić z napięcia,
    nauczyc czegos nowego (wypisz wymaluj starozytne kapłanki oddające sie w
    światyniach, w obencyh czasach jest w Meksyku bodajże klasztor takich mniszek,
    oddajacych sie mezczyznom, seks jako świetość i furtka do wyżeszgo wymiaru).
    Fajnie o tym wszystkim pisze Eichelberger, kobieta jest kluczem do poznania
    tajemnicy, doswiadczenia transgresji, seksu, milości, zycia, orgazmu, daje
    zycie i zabiera, sacrum, z którego religie monoteistyczne uczyniły profanum.

    Wiec teraz tak: orgazmu na szybko ot tak gdzie przyjemnośc jest celem samym w
    sobie szukałabym w Byku, a orgazmu mistycznego, malej śmierci jak to nazywają
    Francuzi, w domu 8 i Skorpionie, przynajmniej archetypowo. Lew według mnie jest
    bardziej związany z grą wstepna, ale to "sedno", zmysłowy szczyt, orgazm bedzie
    lezal na osi Byk-Skorpion

    pozdrawiam

  • am98 06.04.06, 23:07
    janina62 napisała:

    > no cóż...jakoś sex w oderwaniu od uczuć głębszych wydaje mi się mechaniczny;
    > przy takim podejściu do sprawy mogłabym sex porównać do jedzenia tortu czy
    tańc
    > a
    > w dyskotece/przyjemność jak każda inna/; wierzę jednak mocno że kobieta nie
    jes
    > t
    > tylko konsumentem w tej materii i nie sprowadza swojej osoby do pozycji
    > dawcy/biorcy w zalezności od temperamentu; sex w połaczeniu z więzią z
    > partnerem, prawdziwą i głęboką- odpowiada kobiecości, harmonizuje i wzmacnia

    > ;
    > kobieta raczej z natury wydaje się być monogamiczna / choćby z racji
    > macierżyństwa do którego ją przyroda przygotowała zarówno fizjologicznie jak i
    > psychicznie/pzdr
    >
    Przepraszam najmocniej, ale brzmi to nie dosc jak anachronizm to jeszcze
    niezgodny z naturą wielu kobiet a i mezczyzn zapewne też. Oklepany banał
    powielany przez pokolenia, bardzo ludziom szkodzący. Sex ma dawać,najoględniej
    mówiąc - przyjemność dwojgu, trojgu, czy jakimkolwiek innym konfiguracjom i
    tyle.... bez dobudowywania jakichś "faszyzujących" ideologii. Jeżeli jest w tym
    jakaś miłość to dobrze, jeżeli nie ma, a ludziom jest z tym dobrze - to też
    dobrze.
    Jako lekturę proponuje badania Malinowskiego - Triobrandy.


    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • anahella 07.04.06, 21:27
    am98 napisała:

    > Sex ma dawać,najoględniej
    > mówiąc - przyjemność


    A wedlug mnie nie przyjemnosc tylko radosc. Astrologicznie ujmujac - znalezc
    punkt czuly zarowno dla Wenus jak i Jowisza.



    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • am98 08.04.06, 00:12
    anahella napisała:

    > am98 napisała:
    >
    > > Sex ma dawać,najoględniej
    > > mówiąc - przyjemność
    >
    >
    > A wedlug mnie nie przyjemnosc tylko radosc. Astrologicznie ujmujac - znalezc
    > punkt czuly zarowno dla Wenus jak i Jowisza.
    >
    Być może, a uściślając- powiedzialabym, że radość jest pochodną przyjemności.

    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • anahella 08.04.06, 21:37
    am98 napisała:

    > Być może, a uściślając- powiedzialabym, że radość jest pochodną przyjemności.

    Polemizowalabym. Radosc zazwyczaj przychodzi po akcjach, w ktore wnosi sie
    czastke siebie. Przyjemnosc mozna sobie zafundowac lub sie od kogos dostaje.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • ofiara-saturna 11.04.06, 09:29
    Ja bym niekoniecznie wiązała orgazm z przyjemnością w Jowiszowym znaczeniu. U
    niektórych ludzi (np takich z aspektami Pluton-Wenus, o których już była mowa),
    rozkosz może się łączyć w dziwny sposób raczej z cierpieniem niż z
    łagodną "przyjemnością". Proszę mnie źle nie zrozumieć, nie mówię o sado-maso,
    to już inna broszka, tylko o "rozkoszy aż do bólu", uniesieniu nie do
    zniesienia. To tylko taka uboczna uwaga smile
  • anahella 05.04.06, 21:30
    Mam wrazenie ze dyskutujacy myla trzy pojecia:
    milosc, seks (blagam, nie "sex", to to jest w roznych jezykach "szesc") i
    macierzynstwo.

    Pomimo ze wiaza sie one nam na co dzien ze soba, to mozna je stosowac zamiennie
    lub mimo braku pozostalych.
    Mozna miec seks bez milosci, milosc bez dzieci i dzieci bez seksu (in vitro).
    Seks to dom VIII a nie V czy XI. Tu zachodzi kolejna pomylka. Dom V to dom
    erotyzmu, nie seksu.

    Osobiscie wzielabym na serio (chyba) zart All2 i szukala orgazmu, czyli
    spelnienia w domu X lub XII jako ze to jest dom konczenia wszelakich spraw.


    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • moris6 05.04.06, 22:29
    anahella napisała:

    > Mam wrazenie ze dyskutujacy myla trzy pojecia:
    > milosc, seks (blagam, nie "sex", to to jest w roznych jezykach "szesc") i
    > macierzynstwo.
    MAsz rację, więc moze to troche uporządkujmy.
    Księżyc - pierwotne instynkty, seks, stopień wrażliwości na bodźce, zmysły
    Wenus - erotyzm, miłość, kultura seksualna,


    > Pomimo ze wiaza sie one nam na co dzien ze soba, to mozna je stosowac zamiennie
    > lub mimo braku pozostalych.
    > Mozna miec seks bez milosci, milosc bez dzieci i dzieci bez seksu (in vitro).
    > Seks to dom VIII a nie V czy XI. Tu zachodzi kolejna pomylka. Dom V to dom
    > erotyzmu, nie seksu.

    Zgadzam się co do domu V i VIII równiez z tym, że bardziej szczegółowo seks
    kobiety jest bardziej w II a meżczyzny bardziej w VIII. Wiadomo kto jest dawcą a
    kto biorca i to nie tylko w sensie dosłownym gdy za seks się płaci wink


    > Osobiscie wzielabym na serio (chyba) zart All2 i szukala orgazmu, czyli
    > spelnienia w domu X lub XII jako ze to jest dom konczenia wszelakich spraw.

    A moze orgazm to XI dom, skoro jest to stan energetyczny w którym na krótka
    chwile mamy kontakt z boskością?
    moris
  • hatti 05.04.06, 22:44
    a co z Marsem , PLutonem?
  • moris6 06.04.06, 12:14
    hatti napisał:

    > a co z Marsem
    No mars owszem, jest bardzo ważnym czynnikiem udanego seksu, ale zaliczam go
    bardziej do kategorii bodźców pobudzających. Jakość doznań w głównej mierze
    zależy od relacji Ksieżyc - Wenus.

    >, PLutonem?
    Nie czuje się kompetentny go interpretować wink

    MR
  • bawolek 14.04.06, 02:26
    "Zgadzam się co do domu V i VIII równiez z tym, że bardziej szczegółowo seks
    kobiety jest bardziej w II a meżczyzny bardziej w VIII. Wiadomo kto jest dawcą a
    kto biorca..."

    Jeśli tak,to jak możnaby patrzeć na układ:

    partnerka: Uran w II domu natalnym (waga)(w synastrii uderza w dsc oraz
    znajdująca się tam koniunkcję jowisza i saturna partnera),
    partner: Uran (władca księzyca) w VIII domu w ścisłej koniunkcji z neptunem
    partnerki(neptun u niej jest władcą dsc, marsa i węzła płn, jego asc w baranie
    wypada w jej VIII domu...
    Zastanawia mnie to, że z jednej strony jej II dom a jego VIII są powiązane
    uranicznie (co chyba moze dawać elektryzujące czy wręcz piorunujace
    wrażenia?!), z drugiej pojawia sie tu wzajemne powiązanie tych układów z dsc.
    Czy to może uzależniać ewentualne "spięcia elektryczne" od zaistnienia między
    nimi jakiegoś formalnego układu czy też raczej do niego prowadzić? Ciekawi mnie
    bardzo wasze zdanie?

    A i jeszcze jedna rzecz mi się nasuwa - czy ten zajmujący temat nie powinien
    znajdowac jakiegos odzwierciedlania w horoskopie kontaktowym potencjalnych
    kochanków?

  • dori7 05.04.06, 21:31
    hattric napisał:

    > Pytam poważnie, bo tak mi dziś przyszło do głowy. W którym domu jest u obu
    > płci zlokalizowany orgazm?

    Moze w publicznym...? tongue_out

    Czy nastepnym watkiem bedzie wniosek o zmane nazwy forum z 'Jak na gorze, tak
    na dole' na 'Raz na gorze, raz na dole'?
  • am98 05.04.06, 22:39
    dori7 napisała:

    > hattric napisał:
    >
    > > Pytam poważnie, bo tak mi dziś przyszło do głowy. W którym domu jest u ob
    > u
    > > płci zlokalizowany orgazm?
    >
    > Moze w publicznym...? tongue_out
    >
    > Czy nastepnym watkiem bedzie wniosek o zmane nazwy forum z 'Jak na gorze, tak
    > na dole' na 'Raz na gorze, raz na dole'?

    LOLOLOLOLOLOLOL!!!!



    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • hattric 06.04.06, 11:39
    dori7 napisała:

    > hattric napisał:
    >
    > > Pytam poważnie, bo tak mi dziś przyszło do głowy. W którym domu jest u ob
    > u
    > > płci zlokalizowany orgazm?
    >
    > Moze w publicznym...? tongue_out
    >
    > Czy nastepnym watkiem bedzie wniosek o zmane nazwy forum z 'Jak na gorze, tak
    > na dole' na 'Raz na gorze, raz na dole'?

    W domu publicznym są stękania, jęki i udawanie,że jest przyjemnie. To po
    pierwsze. Po drugie forum ma dobrą nazwę i tyle. Po trzecie jeśliś pruderyjna,
    to nie musisz zabierać głosusmile
    Pozdrawiam
    H.
  • dori7 07.04.06, 10:25
    hattric napisał:

    > W domu publicznym są stękania, jęki i udawanie,że jest przyjemnie. To po
    > pierwsze. Po drugie forum ma dobrą nazwę i tyle. Po trzecie jeśliś pruderyjna,
    > to nie musisz zabierać głosusmile
    > Pozdrawiam
    > H.

    Po pierwsze - marniutko z Twoim poczuciem humoru.

    Po drugie - watek uwazam za jeden wielki bigos z kapusta, a sama idee tropienia
    orgazmu za bezsensowna. To zbyt skomplikowane przezycie, aby dalo sie po prostu
    upchnac grzecznie do okreslonej szufladki. A juz badanie tego w druga strone,
    czyli szukanie, gdzie jest w horoskopie orgazm, ktorego nie ma, jest moim
    zdaniem podejsciem zupelnie blednym, bo przyczyn problemow z zyciem seksualnym
    moga byc setki i po prostu trzeba rozwazac konkretne przypadki, podchodzac do
    nich za kazdym razem indywidualnie. Brak orgazmu jest zawsze skutkiem czegos, a
    nie problemem samym w sobie.

    Po trzecie - bynajmniej nie jestem pruderyjna, ale po prostu jak wiekszosc
    osob, majacych calkowicie satysfakcjonujace zycie intymne, nie czuje potrzeby
    prowadzenia kompensacyjnych rozmow na temat seksu tongue_out
  • ofiara-saturna 06.04.06, 11:31
    Ja tu się zgodzę z niektórymi przedmówcami, że chyba trudno znaleźć jakieś
    konkrety na temat orgazmów jako takich w radiksie. Moim zdaniem najwyżej możemy
    wskazać jakieś ogólne tendencje, komu łatwiej, komu trudniej, na podstawie
    układów, które nie tylko na tą strefę rzutują, typu blokady Marsa, Wenus i
    świateł od malefików.Przykład: mi Saturn blokuje opozycją Słońce w 5 domu i
    miałam całe życie naprawdę dziwne jazdy i odchyły jeśli chodzi o erotykę. Ale
    szczegóły - czyli w którą stronę odchył i jaka ostra jazda, to już zależały od
    a.) tranzytów (np.Uran przez 7 - o bogowie!) b.) wzajemnych relacji mojego
    horoskopu i partnera. I moim zdaniem ten ostatni aspekt właśnie byłby tu chyba
    najważniejszy, przynajmniej dla kobiet (bo facetom łatwiej podobno).
  • hattric 06.04.06, 11:37
    Skoro jest tak dużo odpowiedzi w tym wątku i baaardzo różne podejście do sprawy
    - to chciałbym parę rzeczy wyjaśnić. Nastąpiło wiele niezrozumień i z tego
    wyszło wiele nieporozumień. Najpierw jednak odniosę się do niektórych wypowiedzi
    (cytując Wasze), a potem wyjaśnię dlaczego ten wątek w ogóle powstał.
    H.
  • hattric 06.04.06, 12:06
    Wątek powstał, bo wiele ludzi na świecie (kobiet i mężczyzn - a o chłopach nikt
    nie wspomina, bo myśli się, że samce nie potrafią udawać orgazmu!) tak do końca
    nie wie co to orgazm. Nigdy tego w pełni nie przeżyli.
    Zatem tezę wysuwam następującą:
    kto nie poczuł całym ciałem, sercem i duszą swojej partnerki czy partnera chyba
    jeszcze orgazmu nie miał. Był to po prostu przyjemny wieczór, romantyczna
    kolacja, wspaniałe wrażenia w teatrze czy zabawa w knajpce zakończone jakimś
    zbliżeniem fizycznym.
    O ile w życiu trafi nam się partnerka lub partner i przeżyjemy z nimi orgazm, o
    którym mówię, to wtedy dopiero doceniamy tzw. stopienie serc, dusz i ciał w tak
    dziwnym, odlotowym i w sumie nie bardzo zrozumiałym przez logikę i umysł stanie,
    jakim jest orgazm.
    Wiele razy w życiu słyszałem, że komuś wydawało się, iż ta konkretna dziewczyna
    czy ten konkretny facet musi być odlotowy, bo już na sam widok mnie kręci. Potem
    dochodziło do stosunku i... pojawiały się myśli:
    co to stworzenie Boskie robi ze mną w łóżku? Ładne to może i jest, ale reszta =
    wielka klapa i wpadka!
    Zatem jakie połączenia synastryczne i co w konkretnym natalu mówi o zdolności
    czy możliwości przeżycia takiego uczucia stopienia w jedność?
    Wątek jest jak najbardziej poważny, bo dotyczy poważnych spraw!
    Jak się bawię, to się bawię i wątki mogą być humorystycznesmile, ale dlatego ten
    zatytułowałem pytam poważnie!
    Czy teraz wszystko jest już jasne i przestaniecie to traktować jako dziwadło?
    Hihihi!
    Dodam, że takie stopienie mi się przytrafiło.
    A czy Wam też?
    To jest podstawa, bo może wyeliminujmy tych, którzy do stopienia z drugą osobą
    są dopiero na "najlepszej drodze"smile
    Całuję i pozdrawiam tych, którzy wiedzą o czym tu się mówi, a tym z "najlepszej
    drogi do..." życzę szybkiego osiągnięcia stopienia dusz, serc i ciał z partnerem
    (parnerką)smile
    H.
  • limetka77 06.04.06, 12:43
    > Zatem jakie połączenia synastryczne i co w konkretnym natalu mówi o zdolności
    > czy możliwości przeżycia takiego uczucia stopienia w jedność?

    A także - jakie połaczenia w natalu mówią o tym, że danej osobie się to NIGDY
    nie przytrafi, bo najpierw musiałaby przełamać obrzydzenie do seksu jako
    takiego, co obecnie wydaje się niemożliwe?
  • hattric 06.04.06, 12:56
    limetka77 napisała:

    > > Zatem jakie połączenia synastryczne i co w konkretnym natalu mówi o zdoln
    > ości
    > > czy możliwości przeżycia takiego uczucia stopienia w jedność?
    >
    > A także - jakie połaczenia w natalu mówią o tym, że danej osobie się to NIGDY
    > nie przytrafi, bo najpierw musiałaby przełamać obrzydzenie do seksu jako
    > takiego, co obecnie wydaje się niemożliwe?
    Witam w gronie osób, które doceniają istote i wagę problemu. Przecież to, ze
    temat jest wstydliwy nie ujmuje mu wagi. Wstydliwość tematu wynika z dziwnych
    polskich obyczajów. Jednak to my kształtujemy przyszłe pokolenia, a zatem i
    podejście młodych ludzi do spraw erotyki i seksu. Teraz zastanówcie się kto
    miałby rzetelnie uczyć takiego przedmiotu w szkołach?
    Nie ma tylu nauczycieli, bo nikt ich nie wyedukował!
    Może się coś zmieni w tej kwestii w Polsce epoki średniowiecza....Hihihihi!
    Nie chodzi o to by byc chamskim i wyuzdanym, ale umieć pieknie na ten temat
    mówić i rozumieć wagę problemu. Innych odsyłam do LPR, bo tam świetnie maskuje
    się ten temat i wykrzywia.
    Pozdrawiam
    H.
  • limetka77 06.04.06, 13:04
    do Hattrica - trochę nie do końca mi o to chodziło, ale niech będzie smile Miałam
    tu na myśli nie tyle polską mentalność, LPR itp., ale o możliwość wystąpienia w
    natalu układów mówiących o silnych zahamowaniach w sferze seksu - takich, że
    ktoś może nie być w stanie nigdy do końca się do tego nie przełamać, co tu
    dopiero mówić o orgazmie...
  • ofiara-saturna 06.04.06, 17:40
    Koleżanka poruszyła temat zahamowań. Oto przykład z życia, który jest
    ilustracją tego, jaka to skomplikowana kwestia.
    Słońce władca Asc. przebywa w domu 5(dobrze) lecz odbiera poważne negatywne
    aspekty: opozycję Saturna i kwadraturę Plutona(niedobrze). Natomiast Wenus
    przebywa w domu 6 (niedobrze, prawda?) lecz w koniunkcji z władcą domu 5 -
    Jowiszem(dobrze) i w trygonie z Plutonem (oj dobrze). Na życiorys to się
    przełożyło w taki sposób, że posiadaczka tego horoskopu doznała bardzo
    przykrych doświadczeń w dziedzinie erotyki w dzieciństwie, po czym cierpiała na
    poważne zahamowania (nazwijmy to niezdolnością do odczuwania prawdziwej
    przyjemności), które dramatycznie pogłębiły się po urodzeniu dziecka (nienawiść
    do seksu, trwająca kilka ładnych lat mimo miłości do małżonka), lecz kiedy
    doszło do splotu różnych dzwinych tranzytów (oraz spotkania odpowiedniego
    partnera oczywiście) owe zahamowania ustąpiły dość nagle i niespodziewanie i
    okazało się, że jest zdolna do tak cudownych przeżyć jakich nigdy nie była
    sobie w stanie wyobrazić nawet w najśmielszych marzeniach. Czy to nie jest
    bardzo dziwne? Spróbuję poszukać więcej przykładów horoskopów obciążonych
    zahamowaniami.
  • hattric 06.04.06, 20:13
    Znowu małę niezrozumienie. Po prostu uważam, że dotknęliśmy w tym wątku wielu
    spraw związanych z współżyciem płciowym w dość otwarty sposób o tym mówiąć i z
    tego zrobiło się trochę bałaganu.
    Dla mnie osobnym tematem jest częściowa lub całkowita niechęć jakiejś osoby do
    seksu lub strach przed współżyciem lub wynikające z tego dalsze konsekwencje.
    Tematem tu głównym jawi się sama istota orgazmu jako pełnej euforii ciała,
    duszy, zmysłów, serca. Stopienie w akcie spółkowania wszystkich elementów
    naszego jestestwasmile
    I tu różnica tematu uczyniła pewne niezrozumienia, bo mamy w tym samym tyglu
    fobię przed seksem i euforię orgazmu. Jasno powiedziałem?
    smile
    H.
  • ofiara-saturna 06.04.06, 18:18
    Jeszcze jeden przykład radiksu z zahamowaniami na tle erotycznym znalazłam.
    Saturn na wierzchołku 5 domu (jako jedyna planeta w nim przebywająca) w
    kwadraturze z Merkurym, władcą tego domu i władcą Słońca jednocześnie. Jeszcze
    jakieś tam były paskudztwa w horoskopie tej pani, ale ten układ chyba był
    decydujący, a że nie było tam nic za bardzo, co mogłoby to zrównoważyć, pani
    owa nie potrafiła zaakceptować zbliżenia z mężczyzną, mimo, że skądinąd marzyła
    o mężu i dzieciach.
  • arcoiris1 06.04.06, 20:21
    obrzydzenie do seksu... jeżlei problem jest fakycznie cięzki to chyba tylko
    seksuolog, plus astrologia. Musiałabys bardziej zdefiniowac to obrzydzenie-
    fizjologiczne czy psychiczne? Bo to zupelnie inna paa kaloszy.
  • aarvedui 07.04.06, 10:36
    obrzydzenie to przeciez reakcja majaca poczatek zawsze w psychice smile
    ewentualnie ekstremalnie-przeklada sie na doznania fizyczne.
    --
    -------------------------------------------------------
  • limetka77 07.04.06, 10:38
    arcoiris1 napisała:

    > obrzydzenie do seksu... jeżlei problem jest fakycznie cięzki to chyba tylko
    > seksuolog, plus astrologia. Musiałabys bardziej zdefiniowac to obrzydzenie-
    > fizjologiczne czy psychiczne? Bo to zupelnie inna paa kaloszy.


    Na przykład taka sytuacja, gdy ktoś traktuje miłość jako coś wyidealizowanego,
    subtelnego, estetycznego, a przy tym dość intelektualnego, i w tym pojęciu
    miłości nie mieści się seks utożsamiany z czymś pierwotnym, zwierzęcym, wręcz
    brudnym. Albo na przykład lęk przed utratą kontroli, zatraceniem się,
    wyłączeniem intelektu i folgowaniem instynktom.
  • ofiara-saturna 06.04.06, 12:55
    Niekórzy twierdzą, że aspekty Plutona do Wenus w radiksie świadczą o zdolności
    do głębokiego przeżywania takich rzeczy. Nawet spotkałam się z pewnym
    komercyjnym programem astrologicznym, w którym trygonowi Plutona i Wenus nadano
    tytuł "ziemia się trzęsie" (zdaje się, że to bohater Hemingweya w "Komu bije
    dzwon" miał takie udane zbliżenie, ze aż przeżył prywatne trzęsienie ziemi, ale
    może nie tylko on, może tak się mówi w Ameryce ogólnie na ten rodzaj odlotu,
    wyznam, że nie wiem.) I mi by się to potwierdzało, poniekąd. (Ale co z Uranem,
    lub Neptunem do Wenus? Niech ja zerknę tu i ówdzie to jeszcze potem powiem co
    myślę. Ale może w ogóle aspekty do Wenus od tych powolnych planet?)
    A jeszcze pamiętam skądś (ale skąd?) twierdzenie, że im "dalej" są od siebie
    Wenus i Mars (znaczy dalej od koniunkcji a bliżej opozycji) w radiksie tym
    lepiej się dana osoba realizuje w sferze erotycznej. Ale osobiście nie
    poczyniłam żadnych obserwacji, które by to potwierdzały.
    I jeszcze bym się zgodziła z niektórymi przedmówcami, że ten 5 dom jest ważny
    (chociaż oczywiście nikt nie twierdzi, że jak ktoś nie ma nic w 5 Domu to
    znaczy, że nie miewa orgazmów, ale np. jak 5 Dom odbiera bardzo złe
    aspekty,itp., to już coś w tym moze być.)
    W każdym razie gdybym ja bym chciała to komuś sprawdzić to bym zaczęła od
    popatrzenia na aspekty do wenus i jej położenie w domach i znakach, na
    zawartość 5 Domu i jakie aspekty ta zawartość odbiera, na władcę 5 Domu
    (położenie, jakość aspektów, stosunek do 5 Domu). Spodziewam się, że im więcej
    w tym wszystkim harmonii tym łatwiej powinno być osiągnąć stan, o ktorym
    mówisz. Ale są oczywiscie jeszcze inne rzeczy, które też trzeba brać pod uwagę.
  • hattric 06.04.06, 13:05
    ofiara-saturna napisała:

    >" Niekórzy twierdzą, że aspekty Plutona do Wenus w radiksie świadczą o zdolności
    > do głębokiego przeżywania takich rzeczy. Nawet spotkałam się z pewnym
    > komercyjnym programem astrologicznym, w którym trygonowi Plutona i Wenus nadano
    >
    > tytuł "ziemia się trzęsie" [...]"
    Temu trygonowi Wenus-Pluton to nawet Alexander von Pronay też dał następujący opis:
    "miłość i namietność, miłość jest przeznaczeniem; WH fascynuje, inni łatwo mu
    się poddają"
    Coś w tym może więc być. Co do innych aspektów - poczekam na Twoją opinię.
    Pozdrawiam serdecznie
    H.
  • bawolek 14.04.06, 01:21
    A co można by w takim razie powiedzieć o dziewczynie, która z jednej strony ma
    trygon wenus i plutona w natalnym a jednocześnie kwadraturę saturna do
    koniunkcji słońca i wenus w Vdomu zreszta w koziorożcu(przy czym występuje tu
    wymiana wenus i saturna -wenus w koziorożcu a saturn w byku)?Do tego pluton
    znajduje się w opozycji do marsa w VIIdomu(ryby). Ma dziewczyna szansę na
    doświadczenie tego trygonu plutona i wenus?Jak myślicie?Bogini seksu czy
    mniszka raczej?
  • arcoiris1 06.04.06, 20:15
    Dobra będe wylewna wink
    wedlug mnie to kon Wenus/Pluton, mam taki związek za soba i seks z ta osoba to
    bylo zanurzanie sie w tunel ze światełkiem na koncu, jak w życiu po zyciu.
    Koniunkcja jego Plutona z moja Wenus przypadała na mój 8 dom, a on był
    Skorpionem.
  • arcoiris1 08.04.06, 14:53
    dodam jeszcze, bo dosyc to mna wstrzasnęło (sprawdzałam sobie wlasnie dyrekcje
    Łuku Solarnego do dat, ktore szczególnie zapadły mi w pamięc jako że wiązą sie
    z waznymi wydarzeniami)-- w dniu/nocy kiedy pierwszy raz sie z nim kochałam
    dyrekcyjna Wenus była dokladnie na moim urodzeniowym Plutonie w domu 8 (Pluton
    7,16 Wagi, Wenus dyr 7,02. Znalismy sie juz dośc długo ale troche to trwało
    zanim... winkOczyska teraz przecieram ze zdumienia!!!

    troche nie na temat, w ramach reklamy dyrekcji Łuku Solarnego: W moim przypadku
    chyba najlepiej działaja wlasnie dyrekcje, osłupiałam przed chwila jak
    wrzuciłam sobie w kólko date dosc odległa z roku 1990, kiedy to zdawałam do
    najlepszego liceum w mieście ze straszną konkurencją, pobiłam 25 osob na jedno
    miejsce w klasie humanistyczno-językowej, nawet przeszłam brawurowo przez
    egzamin z matmy z której jestem zresztą kompletną debilką, i co sie ukazuje: 9
    domowy Uran w opozycji do Jowisza w 3 domu a to wszystko w kwadracie do Saturna
    w 7 w radiksie, wlazł mi dokladniutko na MC w dyrekcjach (MC natalne 12, 53
    Skorpion, Uran dyr 12, 58)Poza tym miałam idealnie aspektowana natalna Wenus z
    12 stopnia róznych znaków przez planety dyrekcyjne(Mars z Blizniat, Wezeł ze
    Strzelca- kwadraty natomiast Merkury siedział dokladnie na niej). Wenus
    natalnie włada mi domem 4 i 9. Nie musze dodawac, że na pomysł tejze szkoły
    wpadłam z mama na ostatnia chwile i cała rzecz rezegrała sie w przeciagu
    miesiaca, praktycznie z dnia na dzień i do tej pory pozostaje jedna z
    najbardziej szałaputnych decyzji jakie w swoim zyciu podjęłam, chociaz wyszło
    mi to wszystko na dobre.
  • am98 06.04.06, 23:20
    hattric napisał:

    > Zatem jakie połączenia synastryczne i co w konkretnym natalu mówi o zdolności
    > czy możliwości przeżycia takiego uczucia stopienia w jedność?
    >> H.
    Wenus z Plutonem.
    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • makaryna 07.04.06, 19:26
    hattric napisał:

    > Wątek powstał, bo wiele ludzi na świecie (kobiet i mężczyzn - a o chłopach nikt
    > nie wspomina, bo myśli się, że samce nie potrafią udawać orgazmu!) tak do końca
    > nie wie co to orgazm. Nigdy tego w pełni nie przeżyli.
    > Zatem tezę wysuwam następującą:
    > kto nie poczuł całym ciałem, sercem i duszą swojej partnerki czy partnera chyba
    > jeszcze orgazmu nie miał. Był to po prostu przyjemny wieczór, romantyczna
    > kolacja, wspaniałe wrażenia w teatrze czy zabawa w knajpce zakończone jakimś
    > zbliżeniem fizycznym.
    > O ile w życiu trafi nam się partnerka lub partner i przeżyjemy z nimi orgazm, o
    > którym mówię, to wtedy dopiero doceniamy tzw. stopienie serc, dusz i ciał w tak
    > dziwnym, odlotowym i w sumie nie bardzo zrozumiałym przez logikę i umysł stanie
    > ,
    > jakim jest orgazm.
    > Wiele razy w życiu słyszałem, że komuś wydawało się, iż ta konkretna dziewczyna
    > czy ten konkretny facet musi być odlotowy, bo już na sam widok mnie kręci. Pote
    > m
    > dochodziło do stosunku i... pojawiały się myśli:
    > co to stworzenie Boskie robi ze mną w łóżku? Ładne to może i jest, ale reszta =
    > wielka klapa i wpadka!
    > Zatem jakie połączenia synastryczne i co w konkretnym natalu mówi o zdolności
    > czy możliwości przeżycia takiego uczucia stopienia w jedność?
    > Wątek jest jak najbardziej poważny, bo dotyczy poważnych spraw!
    > Jak się bawię, to się bawię i wątki mogą być humorystycznesmile, ale dlatego ten
    > zatytułowałem pytam poważnie!
    > Czy teraz wszystko jest już jasne i przestaniecie to traktować jako dziwadło?
    > Hihihi!
    > Dodam, że takie stopienie mi się przytrafiło.
    > A czy Wam też?
    > To jest podstawa, bo może wyeliminujmy tych, którzy do stopienia z drugą osobą
    > są dopiero na "najlepszej drodze"smile
    > Całuję i pozdrawiam tych, którzy wiedzą o czym tu się mówi, a tym z "najlepszej
    > drogi do..." życzę szybkiego osiągnięcia stopienia dusz, serc i ciał z partnere
    > m
    > (parnerką)smile
    > H.


    No dobrze, podam przepis na taki efekt smile

    I czesc skladowa:
    VIII-mio domowy Pluton w opozycji do VIII-mio domowego Slonca oba w kwadracie do Marsa w
    Skorpionie, ktory wypada w V domu jednego z partnerow. V dom drugiego partnera wypada w
    znaku Marsa pierwszej osoby
    II czesc skladowa, latawiec:
    Scisla koniunkcja Wenus/Wenus w trygonie do Urana i Neptuna, a w opozycji do tej podwojnej
    Wenus jest Pluton

    Zaznaczam, ze I czesc skladowa stosowana poza tzw. sypialnia, a nie kontrolowana moze stanowic
    mieszanke mocno eksplozyjna smile
    I dlatego zalecana tylko dla osob o mocnych nerwach smile

  • luna99 06.04.06, 15:13
    WE = UR/MC - to: "szybkie reakcje na pobudzenie zmysłowe, pobudzanie zmysłowości
    innych, barwne życie miłosne;"
    pasuje?
    za to WE= MA/SA - oziębłośc.

  • sinsing 06.04.06, 16:20
    luna99 napisała:

    > WE = UR/MC - to: "szybkie reakcje na pobudzenie zmysłowe, pobudzanie
    zmysłowośc
    > i
    > innych, barwne życie miłosne;"
    > pasuje?
    > za to WE= MA/SA - oziębłośc.

    mozna poprosic o wyjasnienie co te równanie " algebraiczne "mówią ?
    >
  • arcoiris1 06.04.06, 17:00
    Wenus równa sie midpunkt między Uranem a MC, czyli Wenus jest na midpunkcie
    miedzy tymi dwiema planetami.
  • sinsing 06.04.06, 17:35
    dziękismile
  • luna99 06.04.06, 22:05
    zgadza się, arcoiris1, ale dopiero po przeniesieniu na 1/4 harmoniczną. To nie
    jest to samo, co na radixie 360.
  • hattric 06.04.06, 23:17
    luna99 napisała:

    > zgadza się, arcoiris1, ale dopiero po przeniesieniu na 1/4 harmoniczną. To nie
    > jest to samo, co na radixie 360.
    Himalaizacja Sturna na Twojej lewej piersi Ci to podpowiada?smile
    A może tak NORMALNIE i dla ludzi, bo tu LUDZIE przychodzą, a nie adepci zm
    ierzający do geniusza czyli wariata innymi słowysmile
    Porzuć ten zbytek nomenklatury i zacznij mysleć i mówic jak najnormalniejsza
    baba a nie jak wielka zadufana Lunasmile
    Hihihi!
    Astrologia ekierkowo-katomierzowa się kłaniasmile
    H.
  • luna99 07.04.06, 17:55
    to taki facet, Niemiec, co przeniósł z 360 stopniowego koła na 90 stopniowe koło
    planety z radixu i wzajemne ich aspekty opisał.
    Metoda w Polszcze może mało znana, bowiem tu astrologia w przeważającej części z
    hameryki.
    sarkazm nikomu nie potrzebny, masz problem jakiś? wystarczyło się normalnie
    zapytać. skąd niby ma taka luna wiedzieć, co jest dla wszystkich jasne, a co nie?
    zadufanie Tobie hattric zostawiamsmile)) możesz czuć się obdarowany.
    Serio - miałam nadzieję, że ktoś się zainteresuje Ebertinem, a nie moim wpisem.
    Sedno czasem ucieka, gdy się w szczególiki zabrnie.
  • hattric 07.04.06, 18:50
    luna99 napisała:

    > to taki facet, Niemiec, co przeniósł z 360 stopniowego koła na 90 stopniowe koł
    > o
    > planety z radixu i wzajemne ich aspekty opisał.
    > Metoda w Polszcze może mało znana, bowiem tu astrologia w przeważającej części
    > z
    > hameryki.
    > sarkazm nikomu nie potrzebny, masz problem jakiś? wystarczyło się normalnie
    > zapytać. skąd niby ma taka luna wiedzieć, co jest dla wszystkich jasne, a co ni
    > e?
    > zadufanie Tobie hattric zostawiamsmile)) możesz czuć się obdarowany.
    > Serio - miałam nadzieję, że ktoś się zainteresuje Ebertinem, a nie moim wpisem.
    > Sedno czasem ucieka, gdy się w szczególiki zabrnie.
    A ...!!!!!! Tu Cię mam!!! To jednak umiemy po ludzku! Bo tamten kaczy bełkot nie
    ma nic wspólnego z naszym sposobem komunikacji (ludzkim). Do Twoich rzeczowych
    poprzednich wyjaśnień musiałabyś dawać legendęsmile
    Nie jestem zadufany. Lubię czytać konkrety, ale powinny jednak oscylować wokół
    przeciętnego czytelnika. Nie dziwię się, ze Ebertinem trudno Ci kogoś
    zainteresować.
    Może ta trudna i wściekła lekcja zrobi z Ciebie pedagoga jak się patrzysmile
    Jak widzę samą specjalistyczną nomenklaturę w czyichś wypowiedziach, to wiem, że
    najprawdopodobniej osoba ma wiedzę i brak talentu pedagogicznego albo ma same
    kompleksy. Posądzam Cię o to pierwsze czyli... wiedzę. Metodykę nauczania można
    różnymi drogami doprowadzić nawet do perfekcji. Uczenie kogoś bez wiedzy w ogóle
    mija się przecie z celemsmile
    Pomogło?
    Moje nowe imię: Tra la lasmile
    Ewentoilniesmile Victory!
  • arcoiris1 07.04.06, 18:56
    Zdradz no wreszcie co to za babelki, jowiszowe, szapanskie? No, nie bądz
    chytrus, weekend sie zaczał chetnie dołacze a sklep mam pod blokiem! wink)))
    s posdravem
  • makaryna 07.04.06, 23:18
    una99 napisała:

    > to taki facet, Niemiec, co przeniósł z 360 stopniowego koła na 90 stopniowe koło
    > planety z radixu

    hmmm... musze sie przyznac, ze nawet ten Ebertin mnie zainteresowal, ale jak piszesz, ze wynalazl
    on kolo 90 -cio stopniowe, to moj entuzjazm troche oslabl.... sad
  • hattric 06.04.06, 23:22
    luna99 napisała:

    > zgadza się, arcoiris1, ale dopiero po przeniesieniu na 1/4 harmoniczną. To nie
    > jest to samo, co na radixie 360.
    I nie stosuj kwint i oktaw równoległych, bo dostaniesz pałę z harmonii!!!
    smile
    H.
  • hattric 06.04.06, 23:25
    luna99 napisała:

    > zgadza się, arcoiris1, ale dopiero po przeniesieniu na 1/4 harmoniczną. To nie
    > jest to samo, co na radixie 360.
    PS>cryingprzypomniałem sobiesmile)
    najlepiej zażyj sobie bromek amonowy, tylko nie przesadź, bo ...
    Twój
    Cykloheksan
  • all2 07.04.06, 00:35
    nadmiar Jowisza wyraźnie Ci nie służy...

    To tak prostym językiem, na poziomie 12 znaków Zodiaku.

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • hattric 07.04.06, 07:42
    all2 napisała:

    > nadmiar Jowisza wyraźnie Ci nie służy...
    >
    > To tak prostym językiem, na poziomie 12 znaków Zodiaku.
    >
    A to dlaczego niby? Dlatego, że mój jezyk jest zrozumiały dla ludzi, a nie dla
    wybrańców? Nomenklaturą można zabić, bo każda dziedzina może sobie pojechać
    takim nazewnictwem, że siedząca obok inteligentna osoba nie mająca styczności z
    tą nauką dostanie hopla od samych nazw.
    Pozdrawiam Cię serdecznie. Zapewne polubisz moje nowe imię, dużo Ci powie i
    szybkie i łatwe do zapamiętania:
    Z pozdrowieniami
    Jodek (Z)-3-fenylo-2-(1-metylopirydynio-2)propenonianu etylu
  • all2 08.04.06, 02:59
    hattric napisał:

    > A to dlaczego niby? Dlatego, że mój jezyk jest zrozumiały dla ludzi, a nie dla
    > wybrańców? Nomenklaturą można zabić, bo każda dziedzina może sobie pojechać
    > takim nazewnictwem, że siedząca obok inteligentna osoba nie mająca styczności z
    > tą nauką dostanie hopla od samych nazw.


    No ale to jest forum dla ludzi, którzy znajmują się astrologią, prawda? I mam wrażenie, że dotyczy to również Ciebie? W takim razie po co Luna miałaby szeroko wyłuszczać w dziesięciu akapitach coś, co może powiedzieć w czterech słowach? Czy tak samo będziesz protestował, gdy natrafisz na słowo "synastria" albo "radiks"? To też nie są słowa zrozumiałe dla "ludzi", większości mogą się skojarzyć najwyżej z jakąś odmianą rzodkiewki. Ze już nie wspomnę o słowie "kwinkunks". Więc o co chodzi - czy o to, że Luna użyła słowa Ci nieznanego? W takim razie wystarczy zapytać, na pewno chętnie wyjaśni Ci szerzej, na czym polega astrologia harmoniczna. Parę osób tutaj ją stosuje, czy to wg Ebertina, czy wg skryptów Sara Skąpskiego. Piękna dziedzina i ogromnie precyzyjna. Tak że nie wstydź się, zawsze można czegoś nie wiedzieć tongue_out Powiem Ci jeszcze, że harmoniczne rozwinięcia horoskopu przedstawione graficznie są bardzo ładne i malownicze, jak kwiaty albo gwiazdy, i nawet ktoś, kto nie zna słowa "kwinkunks", może sobie taki oprawić w ramki, powiesić nad łóżkiem i oglądać z przyjemnością, albo wysłać w prezencie wybrance serca tongue_out

    > Pozdrawiam Cię serdecznie. Zapewne polubisz moje nowe imię, dużo Ci powie i
    > szybkie i łatwe do zapamiętania:
    > Z pozdrowieniami
    > Jodek (Z)-3-fenylo-2-(1-metylopirydynio-2)propenonianu etylu

    Prawda, że to zupełnie nie to samo, co (Z)-3-metylopirydynio-2-(1-propenolo-2) etyl fenylu? Te same składniki, a treść jakże inna...

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • aarvedui 07.04.06, 10:59
    all2 napisała:

    > nadmiar Jowisza wyraźnie Ci nie służy...
    >
    > To tak prostym językiem, na poziomie 12 znaków Zodiaku.

    Mnie sie jakoś podoba ta wybujała pseudoerudycja ;] ale ja jestem strzelcem,moze
    to dlatego smile


    --
    -------------------------------------------------------
  • hattric 07.04.06, 15:30
    aarvedui napisał:

    .
    >
    > Mnie sie jakoś podoba ta wybujała pseudoerudycja ;] ale ja jestem strzelcem,moz
    > e
    > to dlatego smile
    Dlatego! smile
    Coś mi się zdaje, że tu na forum Strzelce zaczynają sie mnożyć w tempie
    króliczym (12 szt/miot). Jak to zniesie biedna alergiczka? Rodem z naczelnych
    oczywistasmile
    Skoro mogą być i L`wy i tigrysy i jadovite zaboravam (z południowych Słowian) i
    Byki (orty, inty, style, literówki) i Wodniki z odwrotną proporcjonalnością w
    częściach dolnych i górnych i wiele innych stworzeń Bliźniaczo podobnych do Kozy
    (ale pewnych stosunków nie polecam!). To wszystko może się zdarzyć np.
    niespodziewany orgazm w tramwaju i to z samego patrzenia na otaczjące nas zwykle
    Barany.
    Pozdrawiam
    chlorek 2(hydroksyetylo)fenylodibenzylofosfoniowy (moje drugie imięsmile ładne
    niesmile a jestem osobą wielu imionsmile -ponoc wg niektórych źródeł mam ich nadmiar
    i odpowiadam za wszystko co złe i również za gradobicie, a Kopernik była
    kobieta!!!!!
    Samiec Twój Wróg!
    tertbutyl
    >
  • janina62 07.04.06, 15:46
    Hattric,zaiste nie zatracaj sie w tej nowomowie bo zaczynasz byc małoczytelny
    /tak jak "panie koleżanki"wcześniej; miej sobie nicków ile tylko chcesz ale
    pozostań przy pieknej i poprawnej polszczyżnie; pzdr
  • hattric 07.04.06, 16:35
    janina62 napisała:

    > Hattric,zaiste nie zatracaj sie w tej nowomowie bo zaczynasz byc małoczytelny
    > /tak jak "panie koleżanki"wcześniej; miej sobie nicków ile tylko chcesz ale
    > pozostań przy pieknej i poprawnej polszczyżnie; pzdr
    Jak to czasem mozna spotkać babę z jajem smile
    Dzięki za wsparcie emocjonalne, bo mnie już Halny poniósł jak dobrego ogiera pod
    złym jeźdźcemsmile
    H.
  • anahella 07.04.06, 21:12
    hattric napisał:

    > ponoc wg niektórych źródeł mam ich nadmiar
    > i odpowiadam za wszystko co złe i również za gradobicie

    Czemu mowisz o mnie w liczbie mnogiej? Ja nie jestem "niektore zrodla" tylko
    jedna, bardzo konkretna osoba. Czyzby ta forma byla pluralis maiestatis?

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • hattric 07.04.06, 21:20
    Tak jest Wasza Wysokośćsmile
    Ogólnie stosuję pluralis modestiae, ale w tym przypadku masz słuszność Wasza
    Wysokość:
    "My, Anna, Królowa..."
    Pozdrawiam
    G.
  • hattric 08.04.06, 22:54
    anahella napisała:

    > A ktoryz to uklad z mojego horoskopu czyni mnie z Twoich oczach taka krolewska?
    >
    Odpowiadam:
    Chyba kwadratury Jej Królewska Mość!
    Przecie żadna królowa nie miała lekkigo życia...
    G.
  • am98 08.04.06, 00:26
    aarvedui napisał:

    > all2 napisała:
    >
    > > nadmiar Jowisza wyraźnie Ci nie służy...
    > >
    > > To tak prostym językiem, na poziomie 12 znaków Zodiaku.
    >
    > Mnie sie jakoś podoba ta wybujała pseudoerudycja ;] ale ja jestem
    strzelcem,moz
    > e
    > to dlatego smile


    Mnie się podoba i dodam, że jest ON (?) jednym z lepszych w oracji, no ale nie
    każdemu musi....


    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • all2 08.04.06, 03:12
    Nic mi do Hattricowej kwietoelokwencji, gwoli oszczędności czasu zawsze mogę czytać co trzecie słowo, tylko co to za Jowisz, co lubi wyłącznie te piosenki, które już zna...

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • makaryna 07.04.06, 19:04
    luna99 napisała:

    > WE = UR/MC - to: "szybkie reakcje na pobudzenie zmysłowe, pobudzanie zmysłowośc
    > i
    > innych, barwne życie miłosne;"
    > pasuje?

    A co sie dzieje jezeli w midpunkcie pomiedzy Uranem a MC jest Mars, albo Jowisz (z drugiej strony) ?

    > za to WE= MA/SA - oziębłośc.
    I tu bym sie zdecydowanie niezgodzila, chyba ze wezmiemy pod uwage, ze "wyjatek potwierdza
    regule"
    Moj eks mial Wenus miedzy Marsem a Saturnem i kazdemu zyczylabym takiej "ozieblosci" smile
    Moze dlatego, ze to wszystko bylo w koniunkcji ?
  • anahella 07.04.06, 23:31
    makaryna napisała:


    > Moj eks mial Wenus miedzy Marsem a Saturnem i kazdemu zyczylabym takiej "oziebl
    > osci" smile
    > Moze dlatego, ze to wszystko bylo w koniunkcji ?

    Koniunkcja Wenus i Saturna ma zla prase. Ale ja z doswiadczenia wiem, ze te
    osoby raczej nie lubia mowic otwartym tekstem o swoich uczuciach czy na tematy
    seksu, sa w tym dosc oszczedne, choc potrafia jednym zolnierskim zdaniem trafic
    w sedno.


    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /
    Opowieści z Trydium
  • makaryna 08.04.06, 00:16
    anahella napisała:

    > makaryna napisała:
    >
    >
    > > Moj eks mial Wenus miedzy Marsem a Saturnem i kazdemu zyczylabym takiej "
    > oziebl
    > > osci" smile
    > > Moze dlatego, ze to wszystko bylo w koniunkcji ?
    >
    > Koniunkcja Wenus i Saturna ma zla prase. Ale ja z doswiadczenia wiem, ze te
    > osoby raczej nie lubia mowic otwartym tekstem o swoich uczuciach

    Jak zwykle wszystko bywa wzgledne.. byc moze dla kogos innego byloby to brakiem otwartosci,
    dla mnie z Ksiezycem w Koziorozcu bylo w normie smile
    Planety ulozyly sie nam po kolei w Koziorozcu: jego Saturn (13°51'), jego Wenus (15°22'), moj
    Ksiezyc (17°53'), jego Mars (19°05')

    Sprawe rozlozyl moj Saturn, tez w Koziorozcu ( 3° 21'), ktory niestety byl w opozycji do jego
    Ksiezyca w Raku ( 4°25') i to ja okazalam sie ta "oziebla", pomimo mojego ascendentu w Raku,
    aczkolwiek nie chodzilo tu o sprawy seksualne, ktore sa w temacie watku. Raczej potrzeby
    emocjonalne drugiej osoby.
    Zauwazylam przy okazji, ze taki ascendent w Raku ( w moim przypadku) dziala jak wabik a zarazem
    "zmylka" dla na osob z Ksiezycem w Raku. Niestety po jakims czasie okazuje sie wielkim
    nieporozumieniem ! Bo Rak to nie ja, jak to wyglada "na pierwszy rzut oka" (od tego zreszta jest
    ascendent!). Ten ascendent jest w kwinkunksie ze Sloncem. Nawet ja sama mam z tym wielkim
    nieporozumieniem problemy smile




  • am98 08.04.06, 00:30
    anahella napisała:

    Koniunkcja Wenus i Saturna ma zla prase. Ale ja z doswiadczenia wiem, ze te
    > osoby raczej nie lubia mowic otwartym tekstem o swoich uczuciach czy na tematy
    > seksu, sa w tym dosc oszczedne, choc potrafia jednym zolnierskim zdaniem
    traficw sedno.


    Wstań!
    Spocznij!
    Wstań!!!

    wink


    --
    Nie walczę. Bierz ile chcesz, Ty zyskasz, mnie i tak nie ubędzie.
  • lockaps 08.04.06, 10:28
    anahella napisała:
    >
    > Koniunkcja Wenus i Saturna ma zla prase. Ale ja z doswiadczenia wiem, ze te
    > osoby raczej nie lubia mowic otwartym tekstem o swoich uczuciach czy na tematy
    > seksu, sa w tym dosc oszczedne

    zgadzam sie w 100%, mój tatko ma taki aspekt i jak sie przy nim powie cos na
    temat chocby zblizony do seksu, to zmienia temat jak tylko może najszybciejsmile
    ja osobiscie mam wenus w koziorożcu w kwadracie z saturnem, ale to mi zupełnie
    nie przeszkadza w mówieniu o czymkolwiek smile
  • pjopaw 09.04.06, 00:20
    Kurcze, ale się Wam zrobił gorący temat! wink
    Jeśli pozwolicie to i ja zamieszam troszkę w tym kotle:
    Zacząłbym od rozróżnienia dwóch rzeczy, co zresztą już tu padło - sama zdolność
    do przeżywania orgazmu oraz druga kwestia - faktyczne ich doświadczanie.
    W wypadku tego pierwszego powiedziałbym troszkę inaczej niż Wy: według mnie
    odpowiadają za to całym trygonem domy wodne, a więc czwarty, ósmy i dwunasty.
    Pisaliście o ósmym, piątym, jedenastym domu... tymczasem tym domem, gdzie orgazm
    się zaczyna jest dom czwarty. To z niego wyrastają nasze pierwotne
    doświadczenia, to on nas kształtuje i w dużej mierze determinuje nasze
    możliwości doświadczania w tym w tak delikatnej sferze jaką jest seks. To
    poprzez ten dom jesteśmy także w stanie doświadczyć jedni z innymi ludźmi, idąc
    za Jungiem - przez IV dom przemawiają do nas archetypy.
    O ósmym domu powiedzieliście już sporo. Ja bym może jeszcze zwrócił uwagę, że
    prócz pasji charakterystycznej dla tego domu jest on też przecież domem śmierci,
    także tej symbolicznej. A przecież związki Erosa z Tanatosem są znane od wieków.
    Czyż w jakimś sensie nie umieramy w chwili orgazmu?
    I wreszcie dwunasty dom - tu stajemy wobec naszego osamotnienia w chwili po
    spełnieniu. Dom tego, co już dokonane, ale co przecież dopełnia to ekstatyczne
    przeżycie. A czy nie jest tak, że wiedza o tym, co będzie kiedy dojdzie do
    spełnienia wpływa na nasze jego przeżywanie? Taka antycypacja mała... To też dom
    ambiwalencji - nie wiesz do końca jeszcze czy jesteś sam, czy partner(ka) jest
    Twoją częścią.
    Ten cykl to także logiczne przejście od wartości kardynalnej przez stałą ku
    zmiennej, a więc pełny zakres przeżycia. O jego potencjale oczywiście decydować
    będą różnorakie elementy: jakie znaki są w tych domach, jakie planety tam
    przebywają i jakie tworzą aspekty. Wszystko jednak pozostaje potencjalnością do
    momentu faktycznego doświadczenia - które może być wprawdzie czysto indywidualne
    (zrób to sam wink ), ale jednak preferowane na ogół jest w zjednoczeniu z
    partnerem. I sposób jego przeżywania (przechodzimy do drugiego wspomnianego na
    początku elementu) zależy w dużej mierze od parnera/partnerki - a więc między
    innymi od wzajemnych układów planetarnych w horoskopach obojga ludzi. Z
    doświadczenia powiem, że inaczej przeżywałem orgazm z różnymi partnerkami. Niby
    to samo doświadczenie - a przecież tak różne. Czyli realizacja mojego
    wewnętrznego potencjału w tak delikatnej materii zależy nie tylko ode mnie -
    także od drugiej osoby. Oczywiście jest jeszcze co najmniej jeden czynnik
    dodatkowy - bieżące tranzyty, które w sposób dynamiczny oddziaływują jeszcze na
    ten układ. W sumie dożo składowych, które powodują, że to tak przyjemne
    doświadczenie może być doświadczane na różne sposoby, potencjalnie nawet - jak w
    Tantrze - stając się bramą nieskoczoności, gdyż istnienie może stać się tak
    intensywne, że aż zniknie w tym blasku doświadczenia.
    Ups, przepraszam, chyba późna pora oraz pierwszodomowo-skorpionowy Neptun
    zatrygoniony dziewiątodomowym Jowiszem za bardzo się rozgadał na mistyczną nutę. wink
    Dobrej nocy i jak najwięcej radosnych doświadczeń z omawianego w tym wątku zakresu.

    pjopaw
  • zaden1 09.04.06, 00:57
    do mnie przemawia smile
  • limetka77 09.04.06, 01:40
    Do mnie też - zwłaszcza to o czwartym domu jako początku determinującym nasze
    późniejsze możliwości. To o dwunastym też. Umieśćmy sobie teraz np. w 4 Saturna,
    a w 12 Marsa, przyjmijmy że mamy między nimi kwadrat - i wiele się wyjaśnia
    jeśli chodzi o zahamowania.
  • hattric 09.04.06, 19:48
    No i popatrzcie!
    Ile nas tu się wypowiada, a każdy ma nieco inne spojrzenie i innego typu
    doświadczenia. Jedni podchodzą do tego tematu z większym zawstydzeniem inni jak
    do każdego innego problemu. Wszyscy jednak zauważamy, że seks, zbliżenie dwóch
    osób na płaszczyźnie fizycznej to za mało, by można powiedzieć, iż przeżyło się
    orgazm.
    Doprowadza to do jednego wniosku: orgazm jest zarezerwowany dla takich
    partnerów, którzy mają ze sobą połączenia wielopostaciowe:
    1.połączenia planet erotycznych (Wenus, Mars),
    2.połączenia telepatyczne dzięki Księżycowi lub Neptunowi
    3.połączenia Saturniczne, by wiele razem znieść i dalej ze sobą być,
    4.połączenia Jowiszowe dla przyjemności i legalizacji związku oraz rozmachu w
    związku
    5. połączenia Uraniczne dla tego błysku elektrycznego (iskry ekscentryzmu)
    i mnóstwo innych.
    Dopiero wtedy chyba wystąpi odlotowy orgazm, bo wszystko u jednej osoby po
    prostu NADĄŻA za potrzebami drugiej i na odwrót.
    Sam horoskop natalny może kogoś zblokować w przeżywaniu orgazmu lub ustawić w
    pozycji: chyba tego nigdy nie osiągnę. A tu przychodzi partnerka lub partner,
    który ma taki radix, że zrywa nim nasze blokady i dostajemy tzw. odlot.
    Chyba tak to działa...
    Ale jak to umieśćić teraz w domach, znakach itp. to nam się wszystkim tu trochę
    błądzismile
    Sam właśnie nie wiem jak to w natalnym jest, ale chyba nie ma co szukać, tylko
    synastria nam da odpowiedź jak to u tej pary będzie z odlotami i orgazmem.
    Ale kontynuujmy, bo ciekawa dyskusja i cieszę się, że wreszcie zredukowała się
    pruderia do minimum. To istotne, bo tyle kobiet i mężczyzn nie przeżywa zjawiska
    orgazmu i nie wie jak temu zaradzić.
    H.
  • moris6 09.04.06, 20:09
    hattric napisał:

    > Sam właśnie nie wiem jak to w natalnym jest, ale chyba nie ma co szukać, tylko
    > synastria nam da odpowiedź jak to u tej pary będzie z odlotami i orgazmem.
    > Ale kontynuujmy, bo ciekawa dyskusja i cieszę się, że wreszcie zredukowała się
    > pruderia do minimum.

    Skoro pruderia juz sie schowała, to Hattric wyłóż w końcu, jak to się mówi, kawę
    na ławę i podaj dane historyczne Twojego odlotowego uniesienia, nie zapomnij też
    o danych swoich i swojej partnerki. Jak mamy dalej rozmawiać to przy najmniej o
    konkretnym seksie na konkretnym przykładzie.
    pozdrawiam
    Moris
  • hattric 09.04.06, 20:31
    moris6 napisał:


    >
    > Skoro pruderia juz sie schowała, to Hattric wyłóż w końcu, jak to się mówi, kaw
    > ę
    > na ławę i podaj dane historyczne Twojego odlotowego uniesienia, nie zapomnij te
    > ż
    > o danych swoich i swojej partnerki. Jak mamy dalej rozmawiać to przy najmniej o
    > konkretnym seksie na konkretnym przykładzie.
    > pozdrawiam
    > Moris
    A skąd ja mam wiedzieć czy Ty skarbeńku nie przeżyłeś lepszego orgazmu ode mnie?
    Może Ty podasz daty?
    H.
  • hattric 09.04.06, 20:33
    hattric napisał:

    > moris6 napisał:
    >
    >
    > >
    > > Skoro pruderia juz sie schowała, to Hattric wyłóż w końcu, jak to się mów
    > i, kaw
    > > ę
    > > na ławę i podaj dane historyczne Twojego odlotowego uniesienia, nie zapom
    > nij te
    > > ż
    > > o danych swoich i swojej partnerki. Jak mamy dalej rozmawiać to przy najm
    > niej o
    > > konkretnym seksie na konkretnym przykładzie.
    > > pozdrawiam
    > > Moris
    A poza tym miałem tyle odlotów i miewam dalej takie orgazmy, że nie nadążam
    zapisywać dat i godzin, bo w środku odlotu się raczej o tym nie myśli!
    Hihihi!
    Pozdrawiam
    H.
  • moris6 09.04.06, 21:04
    Hattric.. ja po prostu czuje, że w tym zakresie
    to do pięt Tobie nie dorastam smile
    Zaufaj mojej intuicji i nie daj sie
    dłużej prosic... w końcu tu sami swoi.
    Ze swej strony obiecuję, że zrobię poważną analize.
    pozdrawiam
    Moris
  • hattric 09.04.06, 21:53
    moris6 napisał:

    > Hattric.. ja po prostu czuje, że w tym zakresie
    > to do pięt Tobie nie dorastam smile
    > Zaufaj mojej intuicji i nie daj sie
    > dłużej prosic... w końcu tu sami swoi.
    > Ze swej strony obiecuję, że zrobię poważną analize.
    > pozdrawiam
    > Moris
    Nie dorastasz, bo odloty mam co chwilkęsmile
    Intuicję masz na pewno.
    Obiecanki macanki, a głupiemu...
    "Sami swoi" są bezkonkurencyjni, ale w telewizji i z Pawlakiem i Kargulemsmile
    Sami swoi w gnieździe żmij?
    Pozdro
    H.
    PS.(przypomniałem sobiesmile)
    Swoje dane trzymaj w kufrze, bo są Twoje i tylko Twoje!
    Intencje dobre, ale adres strony fałszywysmile
    H.
  • moris6 09.04.06, 22:10
    hattric napisał:

    > Swoje dane trzymaj w kufrze, bo są Twoje i tylko Twoje!
    > Intencje dobre, ale adres strony fałszywysmile

    Oj Hattric... Twój kuferek jeszcze zamknięty?
    MR
  • hattric 09.04.06, 23:02
    Dwie osoby, którym seks wychodzi. Materacem nie byłem, więc nie mogę zaręczyćsmile
    21.04.1975. 18:00 Częstochowa
    12.06.1985. 0:40 Częstochowa.
    Porównaj sobie skarbeńku i może coś Ci do głowy wpadnie (pomysłowy Dobromirze)smile
    H.
  • moris6 09.04.06, 23:19
    hattric napisał:

    > 21.04.1975. 18:00 Częstochowa
    > 12.06.1985. 0:40 Częstochowa.
    > Porównaj sobie

    Wolę Twój przypadek,
    bo z Tobą można o pogadać o szczegółach
    w konfrontacji z hor.... no chyba że nie można sad
    MR
  • hattric 09.04.06, 23:24
    moris6 napisał:

    > hattric napisał:
    >

    >
    > Wolę Twój przypadek,
    > bo z Tobą można o pogadać o szczegółach
    > w konfrontacji z hor.... no chyba że nie można sad
    > MR
    Moris!
    Zapytam jak Icek:
    O co Ciebie idzie?
    Chcesz się przespać z moim horoskopem, ze mną czy z moją partnerką?
    hihihi!
    Pozdrawiam
    H.
  • moris6 09.04.06, 23:34
    hattric napisał:

    > O co Ciebie idzie?

    Ach ten seks, wredna cholera
    jak niektorym on doskwiera
    W kółko o nim wciąż gadają
    jego smaku lecz nie znają
    cdn... autor: JBR
    Dobranoc Hattric smile
    MR

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka