Dodaj do ulubionych

Nie zgadzam się z pewnymi interpretacjami

30.04.06, 12:59
W jednym z niedawnych wątków Bawolek napisał:

Osobiście uważam, że sztywna interpretacja układów nie jest wskazana, bo fakt
faktem u kazdego moga one realizwowac się w bradzo rózny sposób. Niemniej
jednak ciekawy jestem konkretnych interpretacji indywidualnych, jednostkowych
ukadów, bo dają swojego rodzaju inspiracje do interpretacji, otwierają w
głowie okienka, które dają mozliwość świeżego spojrzenia.

W związku z powyższym proponuję o wpisywanie aspektów natalnych, figur,
układów niezgodnych z astrologiczną klasyką. Zakładam oczywiście pewną
umowność tej inicjatywy, ponieważ wiem, że u "każdego co innego", tym
niemniej może być to ciekawy punkt do dalszych przemyśleń.
Na początek ze swej strony proponuję.....





--
gg: 2332266
Edytor zaawansowany
  • 30.04.06, 13:01
    wenus + pluton?
  • 30.04.06, 13:27
    romy_sznajder napisała:

    wenus + pluton?
    Bingo! Dokładnie tak!

    "Nieumiejętność" manipulowania ludźmi. Brak jakiejkolwiek potrzeby manipulacji
    kimkolwiek i czymkolwiek. Wręcz głęboka niechęć wobec manipulujących.
    Owszem potrzeba totalnego oddania się, spalenia, ale na zasadzie: wszystko albo
    nic.


  • 01.05.06, 00:17
    Znam jednego- now w kon z Plutonem i Wenus w domu 7 w Pannie- uroczy
    manipulator, szef mojej przyjaciołki, kocha władze, kontroluje wszystko i
    wszystkch jak szpieg, analitycznie, do tego uroczy, zjawiskowy wrecz z
    charyzma. Firme traktuje jak gre w monopol
  • 01.05.06, 19:23
    am98 napisała:

    > romy_sznajder napisała:
    >
    > wenus + pluton?
    > Bingo! Dokładnie tak!
    >
    > "Nieumiejętność" manipulowania ludźmi. Brak jakiejkolwiek potrzeby manipulacji
    > kimkolwiek i czymkolwiek. Wręcz głęboka niechęć wobec manipulujących.
    > Owszem potrzeba totalnego oddania się, spalenia, ale na zasadzie: wszystko
    albo nic.

    U mnie brak nawet tego ostatniego.
    Nikim nigdy nie maniplowałam, ale i potrzeby spalania się też nie czułam.
    --
    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce [Lew
    Tołstoj]
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
  • 02.05.06, 01:39
    queenmaya napisała:

    > am98 napisała:
    >
    > > romy_sznajder napisała:
    > >
    > > wenus + pluton?
    > > Bingo! Dokładnie tak!
    > >
    > > "Nieumiejętność" manipulowania ludźmi. Brak jakiejkolwiek potrzeby manipu
    > lacji
    > > kimkolwiek i czymkolwiek. Wręcz głęboka niechęć wobec manipulujących.
    > > Owszem potrzeba totalnego oddania się, spalenia, ale na zasadzie: wszystk
    > o
    > albo nic.
    >
    > U mnie brak nawet tego ostatniego.
    > Nikim nigdy nie maniplowałam, ale i potrzeby spalania się też nie czułam.

    Więc jak przypuszczam, realizacja takiego aspektu odbywa się podświadomie,
    tyle, że ja nic o tym nie wiem. I wychodzi na to, że tak, bo Wenus
    trzeciodomowa.
    Należy tylko zaczekać do jakiegoś tranzytu, który już wkrótce - tranzytujący
    Pluton złamie natalnego Plutona - podświadmość weźmie górę.

  • 30.04.06, 13:19
    Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
    1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego zmysłu".
    Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego powodu.
    Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr; przy
    braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczny.

    2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.
  • 30.04.06, 13:26
    Znam podobny przypadek, Merkury/Satrun na ASC. Dziewczyna humanistka i super komunikatywna.
  • 30.04.06, 14:12
    paulia napisała:

    > Znam podobny przypadek, Merkury/Satrun na ASC. Dziewczyna humanistka
    > i super ko
    > munikatywna.

    Merkury/Saturn to superkomunikatywnosc! To jest "odpowiednie dac rzeczy slowo":
    wyrazanie sie jasne, klarowne i z uzyciem odpowiedniego slownictwa. Od polozeni
    a tej koniunkcji zalezy w czym czlowiek potrafi sie wyrazic, niekoniecznie
    slowami. jeden napisze genialne rownanie matetamatyczne opisujace caly swiat, a
    inny powie jednym zdaniem to, na co innemu potrzeba godzinnego przemowienia.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 30.04.06, 13:26
    Mam między nimi pólskekstyl, bardzo dokladny i się podpisuje rekoma i nogami.
  • 30.04.06, 22:40
    am98 napisała:

    > Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
    > 1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego
    zmysłu".
    > Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego powodu.
    > Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr;
    przy
    > braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczny.
    >
    > 2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.


    To co napisałaś nie jest nie zgodne z regułkami smile, widać w twoim przypadku
    Merkury jest silniejszy od Saturna i nie dopuszcza go do głosu. Taki układ
    koniunkcji Merkury/Saturn może dać milczka jak i gadułę nie do zniesienia, z
    pisaniem to samo smile Także odwrotność w zamiłowaniu do przedmiotów ścisłych i
    uzdolnienia w tym kierunku. Z koniunkcją Merkury/Saturn można być następnym
    tworcą E=mc2 ale także osobą całkowicie nie zdolną w tym kierunku smile
    Pozdrawiam potrek
  • 30.04.06, 22:59
    potrek napisał:

    > am98 napisała:
    >
    > > Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
    > > 1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego
    > zmysłu".
    > > Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego pow
    > odu.
    > > Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr;
    >
    > przy
    > > braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczn
    > y.
    > >
    > > 2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.
    >
    >
    > To co napisałaś nie jest nie zgodne z regułkami smile, widać w twoim przypadku
    > Merkury jest silniejszy od Saturna i nie dopuszcza go do głosu. Taki układ
    > koniunkcji Merkury/Saturn może dać milczka jak i gadułę nie do zniesienia, z
    > pisaniem to samo smile Także odwrotność w zamiłowaniu do przedmiotów ścisłych i
    > uzdolnienia w tym kierunku. Z koniunkcją Merkury/Saturn można być następnym
    > tworcą E=mc2 ale także osobą całkowicie nie zdolną w tym kierunku smile
    > Pozdrawiam potrek

    Szanowny Potrku,
    Pragnę uściślić: wychodzi na to, że jestem "dwa w jednym", ponieważ do milczków
    nie należę, ale "katarynką" również nie jestem. A i nie lubię ludzi mówiących
    bez przerwy i bez sensu. Powiem więcej: paplanina mnie męczy.
    To, co napisałam wynika z tego, co gdzieś tam wyczytałam jak i z tego, co pewna
    mądra osoba dawno kiedyś mi powiedziała.
    Serdecznie dziękuję za sprecyzowanie i poszerzenie.
    Pozdrawiam również.
  • 30.04.06, 23:10
    > Szanowny Potrku,
    > Pragnę uściślić: wychodzi na to, że jestem "dwa w jednym", ponieważ do
    milczków
    >
    > nie należę, ale "katarynką" również nie jestem. A i nie lubię ludzi mówiących
    > bez przerwy i bez sensu. Powiem więcej: paplanina mnie męczy.
    > To, co napisałam wynika z tego, co gdzieś tam wyczytałam jak i z tego, co
    pewna
    >
    > mądra osoba dawno kiedyś mi powiedziała.
    > Serdecznie dziękuję za sprecyzowanie i poszerzenie.
    > Pozdrawiam również.

    Czy ja szacowny ? HEHEHEHE
    Droga am98, tak to wygląda że człowiek jest jak szmpon Heden&showders i różnie
    w jego życiu w pewnych okresach działają planety. Saturn ci się władcza jak
    słyszysz gaduły smile
    Pozdrawiam serdecznie potrek
  • 01.05.06, 02:21
    Witam,
    Saturn to forma, Merkury to myśl. Razem mogą dawać poszukiwanie harmonijnych
    relacji w świecie. Symetria to klucz do tego aspektu. Z tego punktu widzenia
    matematyka jest poszukiwaniem ukrytego wzoru. Podobnie jak dobrze dobrane słowa.
    Nie ma tu, dla koniunkcji Merkury - Saturn róznicy. Bez względu na dziedzinę
    fałszywa nuta wręcz fizycznie boli.

    Pozdrawiam smile
    Mii

    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 01.05.06, 12:35
    mii.krogulska napisała:

    > Witam,
    > Saturn to forma, Merkury to myśl. Razem mogą dawać poszukiwanie harmonijnych
    > relacji w świecie. Symetria to klucz do tego aspektu. Z tego punktu widzenia
    > matematyka jest poszukiwaniem ukrytego wzoru. Podobnie jak dobrze dobrane
    słowa
    > .

    Dotyczy to może też Merkurego w Koziorozcu?
    > Nie ma tu, dla koniunkcji Merkury - Saturn róznicy. Bez względu na dziedzinę
    > fałszywa nuta wręcz fizycznie boli.
    >
    > Pozdrawiam smile
    > Mii
    >
  • 02.05.06, 00:52
    bawolek napisał: Dotyczy to może też Merkurego w Koziorozcu?



    Tak bawołku dotyczy to także Merkurego w znaku Koziorożca.
  • 02.05.06, 01:57
    Tak,tak, to by się zgadzało. Pewnego rodzaju skrupulatność w słowach zwłaszcza
    na pismie. A do tego wnikliwość. To Merkury w Koziorożcu> Przypisywałem to
    raczej asc w Pannie ale to pewnie jeszcze wyostrza te cechy..
  • 29.11.17, 14:58
    ciekawy wątek, a jak byś zinterpretowała tą koniunkcję w zależności od położenia w domach albo znakach? czy np. w Pannie albo domu 6-tym, to będzie bardziej tendencja w kierunku analityki, a np. w Bliźniętach albo w domu 3-cim- zdolności oratorskie? To tak stereotypowo myśląc. Co jeśli te planety są na osiach? np. na DSC? Jak wyczytać w radixie, jak ta koniunkcja będzie się bardziej realizowała? Czy np. wsparta przyjaznym aspektem Neptuna da kogoś świetnego w komunikacji, medialnego? A z Uranem kogoś bardziej technicznego?
  • 01.05.06, 11:36
    am98 napisała:

    > Nieznajmość tabliczki mnożenia.

    Na litosc boska! Nieznajomosc tabliczki mnozenia nie siedzi w koniunkcji
    Merkuego z czymkolwiek, tylko w braku zainteresowania rodzicow postepami w nauce
    dziecka. Kazdy jest w stanie nauczyc sie tabliczki mnozenia, i zasad ortografii.
    Kwestia dopilnowania przez rodzicow.

    Tabliczki mnozenia dzieci ucza sie do 10 roku zycia. Wtedy czlowiek jest na
    etapie ksiezycowym a nie slonecznym. Nie dziala sam, glownie jest poddanawny
    wplywom. To jest okres pierwszych osiagniec, bo to pierwszy cykl Jowisza.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 02.05.06, 00:49
    anahella napisała: Kazdy jest w stanie nauczyc sie tabliczki mnozenia, i zasad
    ortografii.


    Zasad ortografi każdy jest wstanie się nauczyć, ale są osoby które przez całe
    życie mają kłopoty z robieniem bęłdów ortograficznych. Ja jestem tego
    przykładem smile
    Pozdrawiam potrek z Hermesem w retro smile.

  • 02.05.06, 07:25
    potrek napisał:

    > Pozdrawiam potrek z Hermesem w retro smile.

    No to jest nas dwoje z cofajacym sie Merkurym. Pamietam z dziecinstwa dyktanda w
    szkole i w domu. Nauczylam sie zasad ortografii, tabliczki mnozenia, wzorow na
    pole trojkata, prostokata i nawet na objetosc kuli. Podstawy matematyki
    przychodzily mi z latwoscia, a ortografii szly jak po grudzie, dlatego w domu
    dreczono mnie dyktandami, przepisywaniem ksiazek. Nie uwierze, ze ktos pisze
    "ktury", "hociarz" i "wiekrzy" bo to ma w horoskpie. Po prostu zostal
    niedouczony w dziecinstwie, tak samo jak ja jestem niedouczona z zasad dynamiki,
    mejozy czy mitozy.

    Wiesz Potrek, ze Cie lubie, ale na ten temat bede sie klocic i zdania nie zmienie.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 02.05.06, 12:25
    Nie uwierze, ze ktos pisze
    > "ktury", "hociarz" i "wiekrzy" bo to ma w horoskpie. Po prostu zostal
    > niedouczony w dziecinstwie, tak samo jak ja jestem niedouczona z zasad dynamiki
    > ,
    > mejozy czy mitozy.

    Przepraszam, ze sie wtrace, ale nie zawsze to wynika z niedouczenia. Dysortografia jest zaburzeniem o
    podlozu biologicznym !! Mam kolezanke z dyskalkulia i ona ma problemy z najprostszymi dzialaniami.
    Czestoi widzi np. 7 a mowi 6 itp. Najgorzej jest jak idzie do sklepu i wydaja jej reszte. Poza tym niczym
    innym nie odbiega od normy smile) Inteligentna, oczytana osoba, dla ktorej cyfry stanowia zagadke.


  • 02.05.06, 13:35
    moj brat ma mase planet retro w Wodniku, w tym Merkurego, i jest humanista jak
    sie patrzy, z zacieciem dzienkarskim; konczy politologie i nigdy nie mial
    problemow z ortografia, wrecz przeciwnie
  • 02.05.06, 23:11
    anahella napisała:

    > am98 napisała:
    >
    > > Nieznajmość tabliczki mnożenia.
    >
    > Na litosc boska! Nieznajomosc tabliczki mnozenia nie siedzi w koniunkcji
    > Merkuego z czymkolwiek, tylko w braku zainteresowania rodzicow postepami w
    nauce dziecka. Kazdy jest w stanie nauczyc sie tabliczki mnozenia, i zasad
    ortografii. Kwestia dopilnowania przez rodzicow.
    >
    > Tabliczki mnozenia dzieci ucza sie do 10 roku zycia. Wtedy czlowiek jest na
    > etapie ksiezycowym a nie slonecznym. Nie dziala sam, glownie jest poddanawny
    > wplywom. To jest okres pierwszych osiagniec, bo to pierwszy cykl Jowisza.
    >
    Anahello, wybacz, ale ja, od razu skojarzyłam tabliczkę mnożenia z matematyką
    (mam uraz).
    Od maleńkości ojciec mi pomagał w sumowaniu słupków i nic z tego nie wyszło.
    Pewna pani astrolog, z którą miałam do czynienia bardzo dawno temu, niejako na
    wstępie powiedziała mi, że mam wybitny talent do przedmiotów ścisłych, czym się
    zdziwiłam i zaprzeczyłam. Ona do mnie, że być może dlatego, że byłam
    niewłaściwie prowadzona. Zastanawiam się od dłuższego czasu nad kursem
    matematyki, by niejako potwierdzić jej tezę.. i się przekonać. Od zawsze wielce
    ceniłam umysły ścisłe.
    Język polski chwytałam w lot - nigdy się tego przedmiotu nie uczyłam.
    Jeśli idzie o ortografię to się nie zgodzę - jest coś takiego jak dysleksja.
  • 03.05.06, 00:05
    Moje zdolnosci matematyczne ujawnily sie dopiero w liceum, gdzie mialam w
    pierwszej klasie normalna nauczycielke, lubiaca mlodziez i swoj zawod.
    To co do tej pory bylo czarna magia zaczelo byc zabawne (np. funkcje
    trygonometryczne). W podstawowce wedlug pani od matematyki bylam "debilem,
    nieukiem, niezdolna do niczego kretynka". W liceum okazalam sie "troche
    niedouczona, ale nieglupia, mozesz to nadrobic" - oto cytaty z moich nauczycielek.

    A jesli chodzi o dysleksje - pradopodobnie tez ja mialam i bardzo sie tego w
    dziecinstwie wstydzilam. Zle czytalam na glos: polykalam gloski, z mojego
    glosnego czytania wychodzil belkot. Do tej pory bazgrze jak kura pazurem. Jako
    dziecko mowilam "kordła, druszlak, sachomód". Jakis czas temu na lekcji
    hiszpanskiego przekrecilam slowo i lektor poplakal sie ze smiechusmile Chyba
    walnelam cos ciekawego....

    Napisalam ze mam ja prawdopodobnie, bo w czasach gdy chodzilam do szkoly dzieci
    nie dzielilo sie na normalne i dyslektyczne, tylko na normalne i nieuki.
    Szczesliwie mialam normalna nauczycielke w pierwszych latach edukacji, ktora
    kazde dziecko traktowala jak wyzwanie. Problemy z matematyczka zaczely sie pozniej.

    Do tej pory potrafie zrobic literowke w pismie odrecznym! Mysle ze dzisiejszy
    zalew dysortografikow wynika nie z czestszego wystepowania tej dysfunkcji (a
    wiec dlugoterminowych tranzytow), ale ze zlych metod dydatkycznych i zwyklego
    niedopilnowania przez rodzicow.

    Dzieci dyslektyczne sa w stanie nauczyc sie normalnie pisac i czytac. Ale to
    wymaga poswiecenia im wiecej uwagi i specyficznych cwiczen. W mojej szkole
    podstawowej (lata 70.) raz w tygodniu byly dyktanda, a po nich omawianie bledow
    i regul.

    Szkolni psycholodzy znaja sposoby na dzieci dyslektyczne. Znaja ale siedza
    cicho, bo gdyby sie wychylili to mieliby kupe roboty. Latwiej wypisac papier,
    zeby dziecko zdalo mature niz spotykac sie po lekcjach i sleczec nad dyktandami.
    Nade mna siedziala mama i nauczycielka w pierwszych latach nauczania.

    Nie jestem piewca sredniowiecznych metod nauczania, ale zaluje ze w mojej szkole
    nie bylo kursu kaligrafii i ciesze sie, ze jestem z pokolenia, ktore mialo w
    domu ksiazke:

    www.merlin.com.pl/frontend/towar/328704
    I zeby bylo astrologicznie: moj Merkury w Raku (X) odbiera nastepujace aspekty:
    1. Kwadratura do Marsa w Wadze (I)
    2. Trygon do Neptuna w Skorpionie (II)
    3. Sekstyl do Uranoplutona w Pannie (XII)

    O dysleksji mozna poczytac tu:

    pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja
    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 01.05.06, 13:35
    Znam ze trzy osób (w moim środowisku) z koniunkcją saturna i merkurego. Nie
    widzę w nich specjalnych zdolności humanistycznych. Łatwiej im liczyć pieniądze
    niż czytać poezję. Raczej są do bólu dociekliwi, wiercą dziurę w brzuchu nawet
    przy drobiazgu.
    Trudno z nimi wytrzymać w towarzystwie, są do bólu nudni (dla mnie), powtarzają
    się, spalają każdy dowcip. Małe poczucie humoru. Raczej przemądrzali, czasem w
    rodzaju "głupio - mądrzy". Upierają się przy swoim, choć często nie mają racji.
    Zazwyczaj omijam ich szerokim lukiem. Męczą mnie po dziesięciu minutach. Mój
    merkury w koniunkcji z ascendentem zaczyna ziewać.

    Może ci, których znam, odbiegają od reguł?

    Osobiście wolę ludzi z koniunkcją urana na merkurym. Tutaj płynie się. Rozmowa
    z nimi jest przygodą.
  • 02.05.06, 00:52
    sarna34 napisała:

    Osobiście wolę ludzi z koniunkcją urana na merkurym. Tutaj płynie się. Rozmowa
    z nimi jest przygodą.

    Wędrówką po stepach, zanurzeniem w nicości i powrotem do teraźniejszości...


  • 01.05.06, 19:31
    am98 napisała:

    > Realizacja w życiu (wbrew pewnym astrologicznym regułom):
    > 1) kłopoty z nauką przedmiotów ścisłych, totalny brak "matematycznego zmysłu".
    > Matematyka i fizyka wręcz piętą achillesową. Problemy w szkole z tego powodu.
    > Nieznajmość tabliczki mnożenia. Głęboka niechęć do wszelkich liczb, cyfr; przy
    > braku innych "zakłócających" aspektów ten układ. Umysł wręcz humanistyczny.

    Oooo, to mój przypadek. Myślałam, że to z powodu koniunkcji Neptuna z tym
    układem. Z tabliczką mnożenia do dziś mam problemy, pamięci do liczb nie mam w
    ogóle, fizykę bardzo lubiłam, ale tylko do momentu, gdy kazali mi coś policzyć.
    Wtedy przestawałam lubić. Wole filozofować, niż liczyć.
    Ale jak załatwiono mi korepetycje z matematyki, to okazało się, że mam talent.
    Tyle tylko, że baaardzo głęboko schowany sad

    > 2)Brak jakichkolwiek problemów z werbalizacją myśli, komunikacją.

    Z tym mam problemy. Zwykle wolę ważne sprawy załatwiać na piśmie niż w mowie, bo
    gadanie jest zbyt szybkim procesem, a mój procesor przetwarza dane wolno i
    mozolnie, co w pisaniu nie przeszkadza, bo można je szlifować aż do skutku.
    --
    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce [Lew
    Tołstoj]
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
  • 02.05.06, 01:03
    Wążne w jakim żywiole wypada konincja Saturn/Merkury i tu wydaje mi się że leży
    Klucz do rozwiązania tej zagadki smileMerkury jest neutralny ale Saturn w znakach
    ziemskich czuje się doskonale, w powietrznych całkiem dobrze co nie można
    powiedzieć że w żywiole ognia Saturn jest kontent.
    Pozdrawiam potrek
  • 30.04.06, 13:42
    To nie kura domowa.
    Kwiatki w ogródku owszem, ale chyba u sąsiada...
    Mieszkanie takiej Wenus to nie graciarnia bibelotów z pchlego targu i żadne tam
    dzieła sztuki czy roślinki w doniczkach. W domu niezbędne minimum, powierzchnie
    gładkie i obłe, po to, aby łatwo można było je sprzątnąć. Funkcjonalizm po
    primo!
  • 30.04.06, 13:48
    Brak akcentu na sferę seksualną, wręcz jej negacja, wbrew temu co twierdzą
    niektóre interpretacje. Mam wrażenie, że zbyt wielu astrologów utożsamia Plutona
    ze Skorpionem i 8 domem, a to nadmierne uproszczenie. Pluton to skrajności,
    wszystko albo nic, nadmiar albo niedobór pewnie też.
  • 30.04.06, 13:52
    Tradycyjna interpetacja - 5 dom = dzieci. W związku z tym jeśli ktoś ma np. 2
    planety w 5, w tym Księżyc, powinien te dzieci lubić i dążyć do ich posiadania,
    a także być dobrym nauczycielem... heh suspicious Przypadek - Księżyc/Pluton w 5.
    Całkowity brak instynktu macierzyńskiego, nieudane (powiedziałabym
    katastrofalne) doświadczenia w pracy pedagogicznej, która została podjęta z
    przypadku, w braku czegoś innego. Za to być może duży potencjał twórczy, jak
    dotąd nie zrealizowany z powodu braków "warsztatowych" i niedostatecznej wiary w
    siebie (kwadrat w/w koniunkcji ze Słońcem w 1).
  • 30.04.06, 15:57
    o tak, to jest to! Ten piaty dom. mniej wiecej podobnie: Księżyc + Netun w
    luźnej koniunkcji. Duża rezerwa do dzieci, im mniejsze, tym większa, ale już w
    wieku przedszklonym bywa całkiem niezła komunikatywnosć. Więcej dziecięcości
    chyba w sobie - ale bynajmiej nie w sensie infantylnym (co by oznaczało, że
    zachowuję się dziecinnie a moge inaczej, lecz nie chcę), tylko tak po prostu,
    spontanicznie.
  • 01.05.06, 00:47
    Bo 5 dom to bardziej dzieci przez pokrewieństwo duchowe do nich smile niż jako skłonność do niańczenia. Typy przedszkolanek to bardziej d 4 i Rak.

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • 01.05.06, 01:00
    No wlasnie, tu wydaje mi sie, ze odstaje od reguly...
    Rak to dom, rodzina
    Ja mam asc w Raku, a ja od rodzinki jak najdalej....
    A dom jest o tyle, ze lubie go miec, zeby w razie czego miec sie gdzie wycofac, czyli na tzw. z gory
    upatrzone pozycje smile I tu sie konczy moj raczany stosunek do domu. Raczej z rzadka w nim bywam i
    traktuje raczej jako miejsce skladowania niektorych rzeczy i przespania sie, a czasmi i zjem tez w
    domu. Urzadzam go tylko raz, na poczatku po wprowadzeniu.... byc moze za kazdym razem za
    krotko mieszkam, zeby go przeorganizowac. Zamiast przemeblowac, to zmieniam mieszkanie smile
  • 01.05.06, 01:05
    makaryna napisała:

    > No wlasnie, tu wydaje mi sie, ze odstaje od reguly...
    > Rak to dom, rodzina
    > Ja mam asc w Raku, a ja od rodzinki jak najdalej....
    > A dom jest o tyle, ze lubie go miec, zeby w razie czego miec sie gdzie wycofac,
    > czyli na tzw. z gory
    > upatrzone pozycje smile I tu sie konczy moj raczany stosunek do domu. Raczej z rz
    > adka w nim bywam i
    > traktuje raczej jako miejsce skladowania niektorych rzeczy i przespania sie, a
    > czasmi i zjem tez w
    > domu. Urzadzam go tylko raz, na poczatku po wprowadzeniu.... byc moze za kazdym
    > razem za
    > krotko mieszkam, zeby go przeorganizowac. Zamiast przemeblowac, to zmieniam mie
    > szkanie smile


    Zapomnialam napisac, ze ten moj nieszczesny asc w Raku jest w kwinkunksie do Slonca w Wodniku i
    moze jest to powod, ze jest on w takim "rozdarciu" !!!
  • 01.05.06, 01:11
    mo więc właśnie, przy tych przypadkach odstawania zawsze jakieś takie niuanse wychodzą...

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • 30.04.06, 19:57
    rzeczywiście u mnie ta standartowa interpretacja 5 domu też leży, szczególnie
    skłonność do romansów i zabawy, a mam w 5 domie koniunkcję Merkurego i Marsa,
    Plutona i Księżyc, może to wszystko dlatego, że władca V domu leży u mnie w IV
    domie i Pannie, Saturn leży w Lwie i blokuje te V domowe potrzebysmile
  • 01.05.06, 12:43
    Jaki wpływ na V dom może mieć fakt,że Lew to XII dom w dodatku pusty? Słońce w
    tymże V domu natomiast
  • 30.04.06, 22:48
    Odpowiadasz na :
    limetka77 napisała:

    > Tradycyjna interpetacja - 5 dom = dzieci. W związku z tym jeśli ktoś ma np. 2
    > planety w 5, w tym Księżyc, powinien te dzieci lubić i dążyć do ich
    posiadania,
    > a także być dobrym nauczycielem... heh suspicious Przypadek - Księżyc/Pluton w 5.
    > Całkowity brak instynktu macierzyńskiego, nieudane (powiedziałabym
    > katastrofalne) doświadczenia w pracy pedagogicznej, która została podjęta z
    > przypadku, w braku czegoś innego. Za to być może duży potencjał twórczy, jak
    > dotąd nie zrealizowany z powodu braków "warsztatowych" i niedostatecznej
    wiary

    To co piszesz nie jest niezgodne z regułką sad Księżyc np.; V domu w skorpionie
    nie pragnie wcale dzieci a konuncjia Księżyca z Plutonem jest analogiczna do
    Księżyca w Skorpionie.
    Pozdrawiam potrek
    PS : To co napisałem nie jest regułą, bo może być odjazd całkowity w przeciwną
    stronę i kobieta ma hopla na punkcie swego dziecięcia.
  • 01.05.06, 00:11
    Arroyo uważa, ze kon Pluton Księzyc jest czesto oznaka głebokiego leku przed
    rodzicielstwem i ucieczką od niego, mimo że osoba lubi matkowac ludziom
  • 01.05.06, 00:14
    myśle ze moze wynikac to z tego, ze osoba z taka koniunkcją uswiadamia sobie
    jak głeboka transformacja cielesno-psychiczna się z tym wiąze, w odróznieniu od
    ludzi którzy czesto ida na zywioł, koniunkcji Plutona z Ksiezycem nie zdarzy
    sie wpadka i rodzicielstwo z przypadku
  • 30.04.06, 14:19
    limetka77 napisała:

    > Brak akcentu na sferę seksualną, wręcz jej negacja, wbrew temu co twierdzą
    > niektóre interpretacje. Mam wrażenie, że zbyt wielu astrologów utożsamia
    > Plutona
    > ze Skorpionem i 8 domem, a to nadmierne uproszczenie. Pluton to skrajności,
    > wszystko albo nic, nadmiar albo niedobór pewnie też.

    A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to Marssssssssssmile

    Znajoma przytoczyla mi kiedys stwierdzenie swojego znajomego (chyba lubi kobiety
    ten pan, bardziej niz inni) i stwierdzil on, ze w seksie nawet najbardziej
    niesmiala kobitka potrafi przemienic sie w kwiozercze monstrum. I gdzie tu Wenus?

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 30.04.06, 14:48
    > A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to Marssssssssssmile
    >
    > Znajoma przytoczyla mi kiedys stwierdzenie swojego znajomego (chyba lubi kobiet
    > y
    > ten pan, bardziej niz inni) i stwierdzil on, ze w seksie nawet najbardziej
    > niesmiala kobitka potrafi przemienic sie w kwiozercze monstrum. I gdzie tu Wenu
    > s?
    >

    Miałam na myśli Plutona w ogóle, niekoniecznie z Wenus, zaznaczyłam to w tytule,
    ale może niezbyt jasno to wynikalo z postu smile
  • 30.04.06, 21:46
    No tak, napierw przeczytam a potem sie zastanawiamsmile Poniewaz bylo to w drzewku
    o wenus w Rybach, dlatego sadzilam ze to dotyczy Wenus. Przepraszamsmile

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 30.04.06, 18:28
    czyli Arroyo ma racje wink biorac pod uwage tradycyjnych władców wink
    Ja bym rzekla że, Mars to technika i "wykonawstwo" w seksie a Pluton to cala
    reszta emocji i doznan z nim zwiazanych. Ideałem byłby wiec Mars w Pannie i
    Pluton w Skorpionie wink Szkoda, ze tacy sa ode mnie ponad dziesiec lat
    mlodsi. wink
  • 02.05.06, 01:00
    arcoiris1 napisała:

    > czyli Arroyo ma racje wink biorac pod uwage tradycyjnych władców wink
    > Ja bym rzekla że, Mars to technika i "wykonawstwo" w seksie a Pluton to cala
    > reszta emocji i doznan z nim zwiazanych. Ideałem byłby wiec Mars w Pannie i
    > Pluton w Skorpionie wink Szkoda, ze tacy sa ode mnie ponad dziesiec lat
    > mlodsi. wink

    Mars z Uranem.
    Cybersex.
    wink

  • 20.08.06, 12:30
    A to mnie ucieszyłaś tym skojarzeniem!...

    Mam Marsa w Pannie, Plutona w Skorpionie, lecz płcią żeńską jestem smile [i wcale
    nie żałuję]

    Warsztat i emocje? Bardzo, bardzo ciekawe...To taki Artful Dodger ze mniesmile
  • 30.04.06, 23:04
    anahella napisałasuspicious A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to
    Marssssssssssmile



    Utożsamiają Wenus z sexem gdyż następstwem aktywności Marsa smile jest orgazm smile
    za który odpowiada Wenus smile
    Pozdrawiam cię Anahello potrek
  • 01.05.06, 00:01
    potrek napisał:

    anahella napisałasuspicious A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to
    Marssssssssssmile

    Utożsamiają Wenus z sexem gdyż następstwem aktywności Marsa smile jest orgazm smile
    za który odpowiada Wenus smile
    > Pozdrawiam cię Anahello potrek

    Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa?

    --
    gg: 2332266
  • 01.05.06, 00:04
    am98 napisała:

    > potrek napisał:
    >
    > anahella napisałasuspicious A dlaczego utozsamiacie Wenus z seksem? Seks to
    > Marssssssssssmile
    >
    > Utożsamiają Wenus z sexem gdyż następstwem aktywności Marsa smile jest orgazm smile
    > za który odpowiada Wenus smile
    > > Pozdrawiam cię Anahello potrek
    >
    > Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa?
    O ile nie należałoby zapytać: gdzie Wenus miała Wenus?


    --
    gg: 2332266
  • 01.05.06, 00:10
    am98 napisała:
    > > potrek napisał:

    > następstwem aktywności Marsa smile jest orgaz
    > m smile
    > > za który odpowiada Wenus smile

    > > Zapytam zatem: gdzie Wenus miała Marsa?

    > O ile nie należałoby zapytać: gdzie Wenus miała Wenus?


    Moim zdaniem wlasciwe pytanie, to : gdzie Mars mial Wenus smile
  • 02.05.06, 01:14
    Wenus miała Marsa w swojej alkowie , a zdradzała swego kulawego i szpetnego
    męża kowala smile
  • 02.05.06, 07:27
    potrek napisał:

    > Wenus miała Marsa w swojej alkowie , a zdradzała swego kulawego i szpetnego
    > męża kowala smile

    Czyli jechala po Marsie a nie po Sloncusmile A Jowisz widzial wszystko, ale nic nie
    mowil, bo sam nie byl lepszywink

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 01.05.06, 02:26
    Witam,
    polecam ograny film "Władca pierścieni", gdzie się biedny Gandalf Szary
    świadomie rzuca się w czarną dziurę. Im więcej działał dobra i "był dobry", tym
    większy potwór rósł w czarnej dziurze i na niego spokojnie czekał. Z tym mi się
    kojarzy "nic" Plutona.

    Pozdrawiam, Mii


    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 05.05.06, 17:01
    mii.krogulska napisała:

    > Witam,
    > polecam ograny film "Władca pierścieni", gdzie się biedny Gandalf Szary
    > świadomie rzuca się w czarną dziurę. Im więcej działał dobra i "był dobry", tym
    > większy potwór rósł w czarnej dziurze i na niego spokojnie czekał. Z tym mi się
    > kojarzy "nic" Plutona.
    >
    > Pozdrawiam, Mii

    Geniale to wykombinowałaś Mii...
    To jest właśnie ten plutoniczny, jungowski cień.
    Im bardziej osoba chce być święta, tym bardziej "włochate" myśli i natręctwa ją
    dopadają - doświadczali tego wszyscy święci, którzy żalili się na ataki sił
    demonicznych.
    Może to jest właśnie to, co przytrafiło się również Kościołowi? Że im bardziej
    powinien być świętym tym bardziej był nieświęty i im bardziej walczył z
    grzechami tym bardziej szatan rósł mu w siłę. Urósł w końcu tak bardzo, aż
    niektórzy uwierzyli, że posiada on moc większą niż sam Bóg.
    Ezoterycy zawsze przestrzegali przed zbyt usilnym naprawianiem świata, bo
    wiedzieli, że im większe dobro wyhodują, tym większe zło na to odpowie (działa
    to również w przeciwną stronę, ale strach spróbować).
    W naszej rzeczywistości mamy polaryzację dobra i zła, światła i ciemności i
    między tymi siłami musi być zachowana równowaga. Biedny Gandalf przekonał się o
    tym na własnej skórze.
    Pluton jest strażnikiem tej równowagi. Przegniesz w jedną stronę, uzyskasz
    skutek dokładnie przeciwny.
    --
    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce [Lew
    Tołstoj]
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
  • 30.04.06, 14:58
    > To nie kura domowa.

    To nie kura domowa.


    > Kwiatki w ogródku owszem, ale chyba u sąsiada...

    Moja wenus w raku uwielbia kwiaty, mam hektarowy ogród z ogromną ilością
    kwiatów i drzew przez siebie wyhodowanych. Lubię nielad, więc nie ma alejek pod
    sznurek, ale dużo różnobarwnych plam kolorystycznych.

    > Mieszkanie takiej Wenus to nie graciarnia bibelotów z pchlego targu i żadne
    tam
    >
    > dzieła sztuki czy roślinki w doniczkach.

    Dziela sztuki, zdecydowanie. Trzymam różne kolekcje. Jestem zbieraczką pięknych
    rzeczy. Wszystko to jednak ze smakiem.


    >W domu niezbędne minimum,

    bzdura.... minimum mnie męczy. Musi być dużo przedmiotów.


    >powierzchnie gładkie i obłe, po to, aby łatwo można było je sprzątnąć.

    Nie lubię sprzątać, choć marsa mam w pannie. Sprzątam, kiedy już wszystko się
    wysypuje. Szkoda mi czasu na taką prozę wink

    >Funkcjonalizm po primo!

    Estetyzm na pierwszym planie... funkcjonalizm, to nie moja dzialka...
  • 30.04.06, 15:28
    am98 napisała:
    W domu niezbędne minimum,

    sarna34 napisała:
    bzdura.... minimum mnie męczy. Musi być dużo przedmiotów.

    Przedstawiłam punkt widzenia swojej raczej Wenus.
    Punktu widzenia Twojej raczej Wenus nie poddaję w wątpliwość, po prostu
    przyjmuję do wiadomości.
    Tak więc określenie "bzdura" uznaję za bezzasadne.
  • 30.04.06, 16:24
    Jak widać, dswie wenus w raku... a sporo różnic. Może te różnice polegają na
    tym, ze moja wenus odbiera ścisly trygon neptuna i sekstyl plutona. Minimalizm
    nie jest domeną mojej wenus... lubię dużo.
  • 30.04.06, 22:41
    sarna34 napisała:

    Jak widać, dswie wenus w raku... a sporo różnic. Może te różnice polegają na
    tym, ze moja wenus odbiera ścisly trygon neptuna i sekstyl plutona. Minimalizm
    nie jest domeną mojej wenus... lubię dużo.

    I od tego, w którym domu Wenus jest posadowiana.
    Jako, że jestem bardzo skromna i nieśmiała, nie będę robić sobie reklamy
    aspektami swojej Wenus.
    O wszelkich przerostach i nadmiarach mówią zwykle aspekty Jowisza. Wszędzie
    tam i jaki aspekt tworzy Jowisz tam zwykle bywa dużo.
    --
    gg: 2332266
  • 01.05.06, 10:22
    Moja racza Wenus podobnie: trygon do Neptuna i sekstyl do Plutona, dodatkowo w koniunkcji z Marsem. Raczej unikam otaczania się przedmiotami, gdyż każda rzecz wymaga jakiegoś tam doglądania, doszło do teg,o że świadomie prawie zaprzestałam kupowania książek - jestem z branży. Martwa materia mnie przytłacza, eksponaty podziwiam ale u innych. Jeśli chodzi o relacje, to jest jakiś rodzaj romantycznego zaangażowania,takiego niewymagającego trwania nawet w koleżeństwie.
  • 30.04.06, 22:54
    am98 napisała:

    > To nie kura domowa.
    > Kwiatki w ogródku owszem, ale chyba u sąsiada...
    > Mieszkanie takiej Wenus to nie graciarnia bibelotów z pchlego targu i żadne
    tam
    >
    > dzieła sztuki czy roślinki w doniczkach. W domu niezbędne minimum,
    powierzchnie
    >
    > gładkie i obłe, po to, aby łatwo można było je sprzątnąć. Funkcjonalizm po
    > primo!

    To o czy piszesz nie jest Wenus w Raku ale aspekty miedzy Wenus w Raku a
    Saturnem.
  • 30.04.06, 23:11
    potrek napisał:

    To o czy piszesz nie jest Wenus w Raku ale aspekty miedzy Wenus w Raku a
    Saturnem.

    Spotkałam się kiedyś z takim właśnie opisem (na tym forum również) dlatego
    chciałam niejako zburzyć pewne "przesądy" o Wenus w Raku.
    Wenus nie tworzy żadnego aspektu z Saturnem, a jest w domu, którym rządzi
    Merkury, który jest z kolei w koniunkcji z Saturnem. Tak czy siak, jakoś pasuje.
    Pozdrawiam


    --
    gg: 2332266
  • 30.04.06, 23:18
    am98 napisała:

    > potrek napisał:
    >
    > To o czy piszesz nie jest Wenus w Raku ale aspekty miedzy Wenus w Raku a
    > Saturnem.
    >
    > Spotkałam się kiedyś z takim właśnie opisem (na tym forum również) dlatego
    > chciałam niejako zburzyć pewne "przesądy" o Wenus w Raku.
    > Wenus nie tworzy żadnego aspektu z Saturnem, a jest w domu, którym rządzi
    > Merkury, który jest z kolei w koniunkcji z Saturnem. Tak czy siak, jakoś
    pasuje
    > .
    > Pozdrawiam

    Ponieważ Merkury rządzi Wenus smile a jak jest na spotkaniu z Saturnem (
    Koniunkcja ) tak to wyglada smile Merkury wraz Saturnem rzadzą Wenus smile To i
    baroku w domku nie masz smile
    Pozdrawiam serdecznie potrek
  • 30.04.06, 23:45
    potrek napisał:

    Ponieważ Merkury rządzi Wenus smile a jak jest na spotkaniu z Saturnem (
    Koniunkcja ) tak to wyglada smile Merkury wraz Saturnem rzadzą Wenus smile To i
    baroku w domku nie masz smile
    Pozdrawiam serdecznie potrek

    Szanowny Potrku,
    Dla zupełnej ścisłości dodajmy, że Merkury jest w domu rządzonym przez
    Merkurego, którego naturalnym władcą jest Wenus.
    Zapomniałam o jednym drobnym szczególe: do koniunkcji Saturn - Merkury podpina
    się Słońce - również koniunkcją smile).
    Anyway, nasuwa się pytanie: czy ma jakikolwiek sens pisanie o planetach w
    znakach i domach, bez komplexowego spojrzenia na horoskop?
    Nie ulegajmy uproszczeniom.
    Pozdrawiam serdecznie
    Anita


    --
    gg: 2332266
  • 30.04.06, 13:53
    Owszem chroniczny brak pieniędzy, ale pieniądze są wartością żadną.
    Żadna bieda w domu rodzinnym.
    Cele życiowe zogniskowane na idei a nie na materii.
  • 02.05.06, 01:22
    W drugim domu nadmiar.
  • 02.05.06, 01:30
    am98 napisała:

    > W drugim domu nadmiar.

    To bądź oszczędna i szanuj pieniądze, bo nie koniecznie będziesz miała
    pieniądze przez całe życie. Na jakimś tranzycie Saturn się obudzi sad A on
    hulaków nie lubi smile
  • 02.05.06, 01:43
    potrek napisał:

    > am98 napisała:
    >
    > > W drugim domu nadmiar.
    >
    > To bądź oszczędna i szanuj pieniądze, bo nie koniecznie będziesz miała
    > pieniądze przez całe życie. Na jakimś tranzycie Saturn się obudzi sad A on
    > hulaków nie lubi smile


    Potrku przepraszam za ten skrót myślowy, ja chciałam tylko pobudzić podtopic.
  • 02.05.06, 01:23
    am98 napisała: , ale pieniądze są wartością żadną.

    To jest twój Saturn a II domu smile
  • 30.04.06, 20:02
    Ja mam Słońce i Wenus w Pannie i zero skłonności do czystości, raczej jestem
    bałaganiarzem, giną mi rzeczy - tu też może przeszkadzać Neptun na wygnaniu w VI
    domie, tak samo mój ojciec - ma Marsa w Pannie i jest jeszcze gorszym bałaganiarzem
  • 01.05.06, 00:16
    lzygan napisał:

    > Ja mam Słońce i Wenus w Pannie i zero skłonności do czystości, raczej jestem
    > bałaganiarzem, giną mi rzeczy - tu też może przeszkadzać Neptun na wygnaniu w V
    > I
    > domie, tak samo mój ojciec - ma Marsa w Pannie i jest jeszcze gorszym bałagania
    > rzem


    Jak to milo slyszec !! A juz sobie myslalam, ze moje dziecie jest wyjatkiem od reguly. Slonce w
    Pannie, a drzwi do pokoju nie da sie otworzyc..... wszystkie szuflady i polki puste: zawartosc w
    stosach na podlodze, zmieszana z innymi dodatkami sad((((
    Jedyne co jest u niej panniaste, to punktualnosc i ..... poprawianie wszelkich niedokladnosci w
    rozmowie....sad((( Co wprawia mnie czasami w szal !!!
  • 01.05.06, 00:45
    bo tak to jest z wszelkimi Pannami - one muszą mieć porządek GDZIES, w jakimś konkretnym miejscu albo dziedzinie; pewien mój znajomy z Wenus w Pannie twierdzi, że on ma porządek w plecaczku, inne miejsca go nie interesują. Do sprzątania to z tego, co zauważyłam, najbardziej są skłonne panniaste Księżyce. Ja mam Marsa w Pannie i objawia się to tak, że ten Mars się włącza wtedy, kiedy mam coś ważnego i terminowego do zrobienia. Wtedy rzucam się do sprzątania i w ogóle pojawiają się miliony ważnych spraw do załatwienia. Wześniej bałagan mi nie przeszkadza.

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • 02.05.06, 01:53
    all2 napisała: > bo tak to jest z wszelkimi Pannami - one muszą mieć porządek
    GDZIES,
    To 100% prawda, bo np. w domku bałagan a w pracy błysk smile i te szufladki
    zapchane do maksimum smile no i taka Wenus w znaku Panny to dopiero umię pokazać
    innej osobie jak się myje szklanki i wyciera kurze smile a jak składa czy prasuje
    koszulę smile Raki zimują smile
    Pozdrawiam potrek
  • 01.05.06, 00:26
    mam Wenus w Pannie, nie jestem usłuzna, nie lubie sprztac i mam tak zwane Low
    Attention to Details. Nie lubie miec jedynie naczyn w zlewie i zanim zjem to co
    sobie przyrzadze to musze posprztac, inaczej mi nie smakuje wink
    Nie jestem analityczna, aboslutnie, ale mam 6 dom w rozlatanych blizietach a
    Merkury we lwie blisko slonca, wiec dorbiazgi nie dla mnie, ajkies tam
    rachunki, pamietanie o głupotach i innych debetach smile o- wenus w pannie w 8 a
    debet jak był tak jest! wink
  • 02.05.06, 01:12
    arcoiris1 napisała:

    mam Wenus w Pannie, nie jestem usłuzna, nie lubie sprztac i mam tak zwane Low
    Attention to Details. Nie lubie miec jedynie naczyn w zlewie i zanim zjem to co
    sobie przyrzadze to musze posprztac, inaczej mi nie smakuje wink

    To i tak nieźle wink. Mam znajomego z koniunkcją Słońca i Wenus w Lwie, która
    przysłania mu dużo, nawet to, że w zlewie kiełkuje papryka..
  • 05.05.06, 10:09
    Mam Wenus w Pannie w 11 domu i wogóle jest ona władcą horoskopu. Uran w Wadze na Ascendencie.
    Porządek w moim życiu występuje wyłącznie na mnie - wystudiowany nieład - ciuszki, włoski i cała ja - zawsze bezwzględnie czyste i na swoim miejscu. Jedna plama na spodniach potrafi mi zepsuć humor na cały dzień. Za to w domu porządek mam, jeden dzień po posprzątaniu. Ubrania zawsze na pralce, krzesłach, o stanie szuflad nie wspomnę.
    Wszędzie walają się książki, gazety, płyty itp.
  • 30.04.06, 20:04
    Jowisz w Bliźniętach - zero komunikatywności u mnie, jestem bardzo zamknięty w
    sobie, aż czasami do przesadysmile
  • 02.05.06, 01:20
    lzygan napisał: Jowisz w Bliźniętach - zero komunikatywności u mnie, jestem
    bardzo zamknięty w
    > sobie, aż czasami do przesadysmile


    Popatrz kto rzadzi tym Jowiszem i w jaki domu wypada . Tam leży klucz do nie
    komunikatywności Jowisza smile Coś go musi blokować sad
    Pozdrawiam potrek


  • 02.05.06, 13:19
    potrek napisał:

    > lzygan napisał: Jowisz w Bliźniętach - zero komunikatywności u mnie, jestem
    > bardzo zamknięty w
    > > sobie, aż czasami do przesadysmile
    >
    >
    > Popatrz kto rzadzi tym Jowiszem i w jaki domu wypada . Tam leży klucz do nie
    > komunikatywności Jowisza smile Coś go musi blokować sad
    > Pozdrawiam potrek

    jak na mój gust blokuje go Saturn w III domie i dom XII, w którym się znajdujesmile

    pozdrawiam
  • 01.05.06, 00:58
    jeśli ktoś pisze, że mu się aspekt czy pozycja planety realizuje nieksiążkowo, to niech napisze też, w jaki sposób się realizuje - jak postrzega jej działanie. bo jakoś przecież się ją odczuwa! więc ciekawe będzie poczytać o tych niestandardowych czy mniej oczywistych sposobach wyrażania.

    --
    Przed postawieniem czajnika na gazie upewnij się, że w środku jest woda.
  • 01.05.06, 02:04
    Szukam niepodważalnej reguły, wspólnego mianownika, jakiejś subtelności; i
    jeżeli już mowa o Wenus w Raku, zadam pytanie: co mają ze sobą wspólnego
    wszyscy ludzie, którzy posiadają Wenus w Raku, czy na przykład Wenus w
    Bliźniętach, (czy jakikolwiek inny układ), bo chyba nie jest przypadkiem, że
    ona tam właśnie jest?
    Pytam, bo idzie mi o precyzję i brak możliwości nadinterpretacji.
    --
    gg: 2332266
  • 01.05.06, 02:16
    Witam,
    przyznam się, że nie bardzo rozumiem, o co chodzi w tym wątku. O dyskusję z
    konkretnym podręcznikiem?

    > co mają ze sobą wspólnego
    > wszyscy ludzie, którzy posiadają Wenus w Raku, czy na przykład Wenus w
    > Bliźniętach, (czy jakikolwiek inny układ),

    Jeśli rozumiesz znaczenie zodiaku i planet, to z czym jest problem?
    Ci ludzie mają to wspólnego, że ich system wartości, sposób spędzania czasu,
    wizja sympatycznej osoby, rzeczy godne posiadania etc (co wyprowadzasz ze
    znaczenia Wenus) są wyrażone przez konkretny znak - jeśli Rak, to wodny,
    kardynalny. Emocjonalny, posesywny - w wielkim skrócie. Jeśli Bliźnięta - to
    powietrzny, zmienny. Intelektualny, żądny zmian - w wielki skrócie.
    Trochę nie rozumiem, z czym w tym wątku trwa polemika.

    Pozdrawiam, Mii

    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 01.05.06, 08:16
    Najważniejszy będzie tutaj horoskop osoby, która stawia taki problem.
    Am98 mówi, że ma ścisłą koniunkcję Merkury-Saturn-Słońce, jej sposób
    komunikowania to filtr Saturna, stąd widzi taki problem, inni go nie zauważają
    wcale (ja nie widzę). Ale skoro taki "Saturn" pyta co mają wspólnego wszystkie
    Wenus w Raku, to można go posłuchać i się zastanowić, a nuż uda się coś odkryć.
    Wenus rządzi Wagą i Bykiem, czyli powietrze i ziemia. A tutaj jest w znaku
    wodnym, któremu patronuje Księżyc, czyli te podstawowe emocje. Nie jest u
    siebie, w Raku powinna czuć się dobrze, ale .. tego położenia nie ocenia się
    zbyt korzystnie. Za dużo benefika, za dużo emocji, takich podstawowych, wieczne
    zakochanie, itp.
    Lwi
  • 01.05.06, 08:49
    mii.krogulska napisała:

    > Witam,
    > przyznam się, że nie bardzo rozumiem, o co chodzi w tym wątku. O dyskusję z
    > konkretnym podręcznikiem?

    Raczej z wyobrazeniami i uproszczeniami. O uproszczenia w kazdej dziedzinie
    najlatwiej.


    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 01.05.06, 09:44
    Ja rozumiem chyba o co chodzi. O to, by nie upraszczać, nie spłycać, nie
    stosować skrótów myślowych z którymi wiele osób się nie zgodzi, tylko dotrzeć do
    źródeł interpretacji, do samego sedna, z którego wywodzą się te wszystkie inne,
    pochodne; do podstawy i przyczyny zachowań, które łączymy np. z Wenus w Raku czy
    Bliźniętach, a które u różnych osób, jak widzimy, mogą być zróżnicowane.
  • 01.05.06, 10:44
    Witam smile

    limetka77 napisała:
    > dotrzeć d
    > o
    > źródeł interpretacji, do samego sedna, z którego wywodzą się te wszystkie inne,
    > pochodne; do podstawy i przyczyny zachowań

    Ale to wynika z konstrukcji zodiaku: z żywiołów, z jakości, z ich powiązań, a
    następnie z władztw planet - tak na poziomie podstawowym. Wszystko jest w
    Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
    Zaczynacie od złej strony, bo szukacie co będą miały wspólnego paniusie z Wenus
    w Raczku czy Byczku i ich pytacie o zdanie z czym się nie zgadzają.
    Ja mam Merkurego z Saturnem i nie zgadzam się z osobą, która napisała, że nie ma
    zdolności matematycznych, bo ja mam zdolności matematyczne. To do niczego nie
    prowadzi oprócz opowiadania sobie o swoich horoskopach...

    Pozdrawiam smile
    Mii
    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 01.05.06, 11:13
    mii.krogulska napisała:

    > Ja mam Merkurego z Saturnem i nie zgadzam się z osobą, która napisała,
    > że nie ma
    > zdolności matematycznych, bo ja mam zdolności matematyczne.

    No wlasnie! Ja nie mam Merkurego z Saturnem, a zdolnosci matematyczne tez mam!
    Gdyby dzialac regulkowo, to znaczy, ze mam je bezprawniewink

    I miedzy innymi to jest powod, dla ktorych walcze z robieniem horoskopow metoda
    przepisywania cytatow z ksiazek. Gdy ktos sypie mi madrosciami z Pronaya
    (ktorego bardzo powazam, wbrew pozorom) to zaraz znajduje w mojej bazie dowody
    na to, ze regulka nie dziala.
    Do opisania kazdej cechy sluzy caly horoskop. Ale zeby cokolwiek zinterpretowac,
    trzeba ZROZUMIEC zodiak. Koniec, kropka.

    Sadze, ze kazdy w nauce astrologii pokonuje pewne progi. Na samym poczatku jest
    fascynacja slowem podrecznikowym, a w nastepnej kolejnosci (o ile zabiera sie za
    astrologie na powaznie) zadaje sobie pytania.

    Mysle, ze ten watek obrazuje dobrze ten drugi etap w drodze astrologicznej
    autorki. Zgadza sie?

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 01.05.06, 12:17
    A ja myślę, że regułek nie należy zwalczać, tylko je rozumieć, że są to
    przykładowe emanacje(?) i szerzyć wiedzę, że są to tylko przykłady. Natomiast
    Saturn am98 autentycznie chciałby wiedzieć "ściśle", no a Saturn głupi nie
    jest, raczej bardzo wymagający.
    Ścisła koniunkcja Merkurego i Słońca to spalone Słońce, itd., ale to
    jednocześnie ktoś kto potrafi relacjonować na bieżąco (z sedna problemu na
    przykład). A jak między Merkurego i Słońce, wpada jeszcze Saturn, to mamy już
    obraz całości, sedno problemu ma być uchwycone i koniec, bez dyskusji.
    Zanim Merkury doniesie informację Słońcu musi ją skonsultować z Saturnem.
    Dlatego zadanie które am98 postawiła uważam za całkiem ciekawe - co takiego
    mają ze sobą wspólnego wszystkie Wenus w Raku? Tylko trudno na nie odpowiedzieć
    tak jakby chciał ten Saturn, czyli konkretnie i ściśle.
    Może - przeodobrzone emocje?
    Lwi
  • 01.05.06, 13:06
    Witamsmile. Bardzo rozsądne to, co Mii napisała. Jednak.... Kiedyś ktoś uważający
    się za astrologa i bardzo czuły w temacie krytyki swojej wiedzy powiedział mi,
    że wenus w bliźniętach jest powierzchiowna i nie potrafi kochać. A ja jestem
    podstarzała paniusia z wenus w bliźniętachsmile, napisz więc publicznie Mii droga,
    że to nieprawdasmile.
    Pozdrawiam.
  • 01.05.06, 13:30
    Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna ani chłodna
    w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile
  • 01.05.06, 13:54
    No i chciałabym przy tej okazji zwrócić uwagę na pewną kwestię związaną z
    wszelkimi interpretacjami - w żadnym wypadku nie powinno się ich formułować w
    sposób wartościujący, gdyż jest ryzyko, że nie tylko ktoś się z taką
    interpretacją nie zgodzi, ale wręcz poczuje się urażony. Nie ma "lepszych" i
    "gorszych" znaków, a Wenus w Bliźniętach nie jest w żaden sposób "gorsza" od
    Wenus w Raku czy Rybach, po prostu inna. To tylko kwestia tego, jaki sposób
    wyrażania uczuć oraz jakie upodobania nam bardziej u kogoś pasują. Obserwując
    choćby siebie i własną Bliźniaczą Wenus, mam wrażenie, że ta Wenus po prostu
    potrzebuje więcej gadania o uczuciach, intelektualnego analizowania ich oraz
    deklaracji słownych niż np. Wenus w znakach wodnych. Znaki wodne mogą przyjąć
    założenie: "Prawidziwe uczucie jest gdy rozumiemy się bez słów, po co gadać bez
    potrzeby", podczas gdy ktoś z Wenus w Bliźniętach może się poczuć sfrustrowany i
    nie wiedzieć na czym stoi, gdy te uczucia nie zostaną wyartykułowane. W ogóle
    jestem przeciwna opiniom, że są "złe" i "dobre" znaki - co najwyżej bardziej lub
    mniej zgodne z symboliką planety, np. Mars w Baranie zdecydowanie wyraźniej
    działa, bardziej "po marsowemu" niż np. w Raku. Ale powtarzam, wszystko zależy
    od tego, jakie cechy nam odpowiadają. Mnie na przykład, przy mojej dość mocno
    Bliźniaczej naturze, kompletnie jakoś nie pasuje symbolika i czysta energia
    znaku Panny, co nie znaczy że muszę zaraz deprecjonować "pannowate" cechy
    charakteru i nie lubić osób, które coś w tej Pannie mają.
  • 01.05.06, 20:25
    limetka77 napisała:

    > Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna
    > ani chłodna
    > w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile

    A ja sie zastanawiam czy Wenus w ogole potrafi kochacsmile
    Co Wenus potrafi? Byc urocza, trzepotac do swojego wybranka firankami rzes,
    biegac na randki, doprowadzic wybranka do oltarza/lozka i w rozmowach z
    przyjaciolkami roztrzasac istote swojego zwiazku.

    Kocha - wedlug mnie - Ksiezyc.

    Macie jakies kontrargumenty?

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 01.05.06, 20:40
    anahella napisała:

    > limetka77 napisała:
    >
    > > Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna
    > > ani chłodna
    > > w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile
    >
    > A ja sie zastanawiam czy Wenus w ogole potrafi kochacsmile
    > Co Wenus potrafi? Byc urocza, trzepotac do swojego wybranka firankami rzes,
    > biegac na randki, doprowadzic wybranka do oltarza/lozka i w rozmowach z
    > przyjaciolkami roztrzasac istote swojego zwiazku.
    >
    > Kocha - wedlug mnie - Ksiezyc.

    przeanalizowalem to pod kątem jednego aspektu sympatii w moich synastriach
    partnerskich - trygonu ksiezyc-wenus.
    i faktycznie.stroną zaangażowana - kochajacą zawsze jest ksiezyc.wenus moze
    odwzajemnic-ale czesto nie odwzajemnia uczuc ksiezyca.
    to w trygonie - bo w moich doswiadczeniach to aspekt-pewnik jakiegos
    zaangazowania uczuciowego miedzy ludzmi sspotykajacymi sie na codzien smile

    --
    -------------------------------------------------------
  • 01.05.06, 20:50
    A moze postawic taka teze:

    Ksiezyc = milosc
    Wenus = partnerstwo

    A moze te dywagacje biora sie z mojego posaturnionego VII domu?

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 01.05.06, 20:57
    wenus jest od kontaktow, od dyplomacji, od gustu, od wygladu, od sztuki. od
    wkradania sie w laski i wywierania dobrego wplywu. sama wenus, wyspecyfikowana
    ze znaku. ksiezyc jest od czucia, podatnosci na zranienia, antenowosci, reakcji
    instyktownych i bliskich relacji.
  • 01.05.06, 21:48
    Pomijając kontakty, estetykę, pieniądze, przyjemności, moze to jest tak, że
    wenus wyraża ideał, którego szukamy oraz sposób realizacji tych poszukiwań?
    Idealistyczne, platoniczne związki często trafiają się przy aspektach wenus i
    neptuna. Bierzemy natomaist to, co nam niesie księżyc? Tu i teraz trzeba jakoś
    żyć, a do ideału zawsze możemy sobie powzdychaćsmile. Dla Panów np.:wenus-
    kochanka, księżyc-żona. A dla Pań? Dobrze, gdy jego wenus na naszym
    ascendenciesmile
  • 01.05.06, 22:28
    "Dla Panów np.:wenus-kochanka, księżyc-żona. A dla Pań? Dobrze, gdy jego wenus
    na naszym ascendenciesmile"

    Ale dlaczego dobrze? Taki układ daje zainteresowanie kobieta czy kobieta
    interesuje sie mężczyzną? Dotyczy to tylko asc czy równiez dsc?



  • 02.05.06, 00:12
    ja bym chciala trafic na taki Ksiezyc na moim asc.
  • 02.05.06, 00:52
    No dobrze a czy istnieja jakieć aspekty, które niweczą dobroczynne działanie
    księzyca czy wenus na mężczyzny?Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
    nas księzyc to już umarł w butach?
  • 02.05.06, 01:09
    > Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
    > nas księzyc to już umarł w butach?


    Dzizas, to ma byc fajne obustronnie. Zreszta ja mam Wenus w Rybach. W trygonie
    do asc.
  • 02.05.06, 08:01
    "Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
    > nas księzyc to już umarł w butach?" - znam taki przypadek: asc. kobiety uderza dokładnie w księżyc mężczyzny, facet idealizuję swój upatrzony "obiekt" uczucia są platonicznie, a może to zarodek jakieś obsesji. W każdym razie dość dziwna relacja, są jeszcze inne ciekawe układy, więc może to nie wpływ Księżyca...
  • 02.05.06, 13:06
    bawolek napisał:

    > No dobrze a czy istnieja jakieć aspekty, które niweczą dobroczynne działanie
    > księzyca czy wenus na mężczyzny?Czy jak spotykamy kobietę, której asc uderza w
    > nas księzyc to już umarł w butach?


    ksiezyc kocha - asc to wizerunek,skóra.ktoś naturalnie emocjami głaszcze Cie po
    skórze.ale wewnątrz mozesz sie trząść z obrzydzenia albo z rozkoszy ;] nie ma
    reguły co do zachowania ascendentu - przynajmniej ja nie zauważyłem. jest
    podłączenie do tej "skóry" ale jak ono dziala na "srodek" czlowieka - różne bywa

    --
    -------------------------------------------------------
  • 02.05.06, 23:56
    No dobrze a jak słońce mężczyzny uderzy w asc albo dsc kobiety? To można mówić
    o miłości? Jaka Waszym zdaniem jest różnica?
  • 02.05.06, 13:42
    przemyslałam to sobie i sie po namysle zgodze. Nie kocham moja Wenus w Pannie,
    tylko 8-dmowym Księzycem z Plutonem. Moje miłości zawsze były dramatyczne,
    obsesywne i z duzym ładunkiem erotyzmu, wrecz wykańczjace; nie wiem czy Wenus w
    Pannie tak potrafi, chyba jest bardziej powsciagliwa, zwlaszca jak dostaje tyle
    kwadratur co moja. Co prawda mam ja tez w 8 domu natalnie ale nijak do mnie ta
    Panna nie przystaje- moze dlatego że obecnie jest w progresjach we Lwie, na
    natalnym Merkurym wł 5 domu i z tym utozsamiam sie juz o tysiąckroc bardziej.
  • 02.05.06, 13:45
    dodam, że moj wieloletni partner miał swoj Księzyc dokładnie na mojej Wenus i
    to on mnie bardziej kochał, i kocha nadal, mimo że od paru lat nie jestesmy juz
    razem

    notabene: Ksiezyc w Pannie a bałaganiarz jakich mało
  • 02.05.06, 02:24
    limetka77 napisała:

    > Wenus w Bliźniętach POTRAFI kochać i na pewno nie jest powierzchowna ani
    chłodn
    > a
    > w uczuciach smile Podpisano - włacicielka Wenus w Bliźniętach smile


    Wenus kocha w każdym znaku tak samo silnie smile ale w znaku Bliźniąt to jeszcze
    lubi o tym sobie pogadać co nie można powiedzieć już o Wenus w znaku np.
    Koziorożca smile Wenus w Koziorożcu też pogada ale najpierw poszuka Saturnowego
    słuchacza smile czyli tego jedynego i odpowiedzialnego co nie wyklepie tego co mu
    się zdradzi smile co nie można powiedzieć o Wenus w znaku Bliźniąt sad
  • 02.05.06, 02:41
    Potrek z tą Wenus w Koziorożcu to strzał w dziesiatkę. Taka dziewczyna zwykle
    sie nie rozdrabnia... Sprawdzone w praktyce. Odnosze wrażenie że u niej nawet
    wszystko albo nic. Inaczej chyba jej poprostu trudno. inaczej nie potrafi. I
    jak słyszałemnie byłaby szczęśliwa...Tu zwykle albo tworzą sie niezmiernie
    silne więzi albo nie tworzą sie wcale.
  • 02.05.06, 13:16
    ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada głównie ta
    koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę Wenus i
    tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księżyc
    odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi

    pozdrawiam
  • 02.05.06, 13:36
    lzygan napisał:

    > ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada głównie ta
    > koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę Wenus i
    > tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księżyc
    > odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi
    >
    > pozdrawiam

    Domyślam się, że to było u mnie i gdzieś się zagubiło pod innymi postami, bo
    jakoś mi nie pasowało do tego, co piszą Dafne i Potrek smile
  • 02.05.06, 14:54
    limetka77 napisała:

    > lzygan napisał:
    >
    > > ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada główn
    > ie ta
    > > koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę W
    > enus i
    > > tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księż
    > yc
    > > odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi
    > >
    > > pozdrawiam
    >
    > Domyślam się, że to było u mnie i gdzieś się zagubiło pod innymi postami, bo
    > jakoś mi nie pasowało do tego, co piszą Dafne i Potrek smile

    dokładniesmile - powinienem był skopiować, twój post

    pozdrawiam

    P.S. a jak to w sumie jest z tym twoim kochaniem i sferą emocjonalną?
  • 02.05.06, 15:25
    lzygan napisał:

    > P.S. a jak to w sumie jest z tym twoim kochaniem i sferą emocjonalną?

    Jest to chyba najbardziej skomplikowana i problematyczna sfera mojego życia.
    Sporo na ten temat napisałam tutaj:
    www.astrolabium.pl/content/view/168/47/

    Cytuję także dwa posty z innego wątku z tego forum:

    • Re: Metamorfozy(makeovers) chcę byc piekna
    arcoiris1 30.03.06, 15:17 + odpowiedz

    Limetka, to Twoja kon Księzyca z Plutonem tak działa-- mam na mysli Twoje słowa
    a propos zakochania się. Gdzie ona jest? W 8? w 5 - piszesz obniżenie własnej
    wartości? Czy czasem nie jest tak że obawiasz sie tego, bo lecisz w to tak mega
    totalnie; ta druga osoba moze sie poczuc wrecz oszolomiona ale tez
    przytłoczona; ze boisz sie i wolisz "nie" bo to jak w tej piosence, "mów, mów,
    wszystko Ci dam, naprawde na wszystko mnie stac" a ludzie zazwyczaj, no jak
    ludzie, z rozna intensywnościa czuja? Jako posiadaczka takiego aspektu emocjami
    mogłabys obdarzyc polowe osiedla. Nie bj sie, to jest cena tej koniunkcji. Tez
    ja mam, wiec wiem o czym mówisz. Ja mam ja w 8, wiec schiza u mnie jeszce
    wieksza. Poza tym Słońce we Lwie jest dosc wylewne- więc baty ze wszech
    stron. wink Zakochanie jest super sprawa- jak wieczny tranzyt Urana!


    • Re: Metamorfozy(makeovers) chcę byc piekna
    limetka77 30.03.06, 15:52 + odpowiedz

    Tak, w 5, i jeszcze w powiązaniu kwadraturowym ze Słońcem w V. Owszem, obawiam
    się tego - gdyż zawsze, nieodmiennie trafiam na panów, którym nie zależy na
    mnie nawet w części tak, jak mnie na nich, i nieraz miałam wrażenie, że ich
    przytłaczam lub wręcz przerażam. z kolei ten brak takiego bezgranicznego
    zainteresowania i oddania interpretuję tak, że nie jestem dla nich dość dobra -
    i zaczyna się jazda pod tytułem: "on mnie nie dostrzega, jestem do niczego,
    jestem brzydka, nieinteresująca, co w tej innej dziewczynie jest takiego, czego
    mnie brakuje, na mnie nikt nigdy tak nie spojrzy, do mnie nikt nigdy tego nie
    powie...." Takimi myślami (i obawą, że sie pojawią) sama siebie bardziej
    wykańczam niż samą faktyczną sytuacją. I w ogóle z tym Plutonem jest tak, że
    bardziej się czasem obawiam tego, co będę w danej sytuacji czuła, że będę się
    zatruwać własnymi emocjami i jak to będzie bolało niż samej sytuacji jako
    takiej. Dlatego faktycznie boję się zakochać i gdy tylko widzę u siebie jakieś
    tego symptomy, sama siebie sprowadzam na ziemię:"Co ty wyprawiasz, chcesz znowu
    cierpieć?" Dopiero gdy jestem wolna od zakochania w kimkolwiek, jestem tak
    naprawdę sobą, odzyskuję normalne poczucie własnej wartości i wewnętrzny
    spokój.

    Czyli w skrócie:
    - niezwykle silne emocjonalne angażowanie się, wręcz do uzależnienia, często
    połączone z rozczarowaniem gdy ktoś inny angażuje się mniej - stąd nie pasują do
    mnie częste interpretacje Wenus w Bliźniętach mówiące o wielu powierzchownych
    kontaktach; stawiam na jakość, nie na ilość;
    - emocje tak intensywne, że mnie samą przerażają - boję się zakochać, gdyż mogę
    nie być w stanie zapanować nad emocjami;
    - nieumiejętność pozbywania się urazów emocjonalnych, zapominania o nich;
    przykre zdarzenie sprzed paru lat potrafi boleć tak, jakby to było tydzień temu
    i wciąż wywołuje poczucie krzywdy; słyszałam, że coś takiego występuje też przy
    Księżycu w Skorpionie i nawet jest na to fachowe określenie, ale nie mogę go
    sobie przypomnieć;
    - brak poczucia bezpieczeństwa spowodowany sytuacją w domu rodzinnym oraz pewnym
    podświadomym lękiem przed przemijaniem oraz brakiem kontroli nad zdarzeniami.
  • 02.05.06, 17:29

    > gdyż zawsze, nieodmiennie trafiam na panów, którym nie zależy na
    > mnie nawet w części tak, jak mnie na nich, i nieraz miałam wrażenie, że ich
    > przytłaczam lub wręcz przerażam.

    ale czy to nie jest tak, że zawsze trafiałaś i będziesz trafiała na takich
    panów, tobie chyba trudno dorównać pod względem siły przeżywania emocji,
    szczególnie trudno o to mężczyznom, a może się mylę...
  • 02.05.06, 20:40
    lzygan napisał:

    >
    > > gdyż zawsze, nieodmiennie trafiam na panów, którym nie zależy na
    > > mnie nawet w części tak, jak mnie na nich, i nieraz miałam wrażenie, że i
    > ch
    > > przytłaczam lub wręcz przerażam.
    >
    > ale czy to nie jest tak, że zawsze trafiałaś i będziesz trafiała na takich
    > panów, tobie chyba trudno dorównać pod względem siły przeżywania emocji,
    > szczególnie trudno o to mężczyznom, a może się mylę...

    Nie, nie mylisz się. Ponieważ u mnie emocje i zaangażowanie są znacznie
    silniejsze niż u większości ludzi, to w porównaniu z tym ich stopień
    zaangażowania będzie niemal zawsze wyglądał na lekceważenie.
  • 02.05.06, 23:11
    ..już tak mają wink
    wodne - więc splutonione zneptunione i podobnie - nie lubią lekceważenia ich uczuć
    --
    -------------------------------------------------------
  • 02.05.06, 13:25
    ale czy to nie jest tak, że u ciebie za sferę emocjonalną odpowiada głównie ta
    koniunkcja Plutona z Ksieżycem, zapewne bardzo trudno rozgraniczyć siłę Wenus i
    tej koniunkcji, ale chyba jednak ta koniunkcja działa dużo silniej, Księżyc
    odpowiada sferze emocjonalnej a Pluton namiętnemu Skorpionowi

    pozdrawiam
  • 02.05.06, 02:34
    mii.krogulska napisała:

    > Witam smile
    >
    > limetka77 napisała:
    > > dotrzeć d
    > > o
    > > źródeł interpretacji, do samego sedna, z którego wywodzą się te wszystkie
    > inne,
    > > pochodne; do podstawy i przyczyny zachowań
    >
    > Ale to wynika z konstrukcji zodiaku: z żywiołów, z jakości, z ich powiązań, a
    > następnie z władztw planet - tak na poziomie podstawowym. Wszystko jest w
    > Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
    > Zaczynacie od złej strony, bo szukacie co będą miały wspólnego paniusie z
    Wenus
    > w Raczku czy Byczku i ich pytacie o zdanie z czym się nie zgadzają.

    Szanowna Mii,
    Która strona jest dobra?
  • 02.05.06, 07:29
    am98 napisała:

    > Szanowna Mii,
    > Która strona jest dobra?

    Mii napisala to w poscie, ktory cytujesz:

    > Wszystko jest w
    > Zodiaku, to logiczna konstrukcja.


    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 02.05.06, 13:42
    anahella napisała:

    > am98 napisała:
    >
    > > Szanowna Mii,
    > > Która strona jest dobra?
    >
    > Mii napisala to w poscie, ktory cytujesz:
    >
    > > Wszystko jest w
    > > Zodiaku, to logiczna konstrukcja.
    >
    Anahello, alez ja o tym wiem doskonale, tyle, ze moze troszke inaczej na to
    wszystko patrze (z innej strony).

    --
    gg: 2332266
  • 02.05.06, 15:55
    am98 napisała:

    > tyle, ze moze troszke inaczej na to
    > wszystko patrze (z innej strony).

    To znaczy jak? Z ktorej strony? Bo ja nie rozumiem do konca idei tego watku.

    Mozna napisac, ze Wenus w Raku to *miedzy innymi* kura domowa - ale nie mozna
    powiedziec tak o kazdej posiadaczce Wenus w tymze znaku, bo to jest myslenie
    *archetypowe*. Archetypy nie wystepuja w naturze, sa tylko wzorcami do ktorych
    mozemy odnosic poszczegolne kolka. Ale to nie jest intepretacja, bo
    interpretacja to: *analiza* a nastepnie *synteza* calego kolka.
    Jesli ta Wenus bedzie na IC to ona moze sie dobrze czuc w domu. W pieleszach, o
    ktore sama zadba. Ale jak bedzie w domu IX albo XI? Albo tej Wenus w Raku
    towarzyszy Uran na Ascendencie?

    Tak czy siak archetypy trzeba zrozumiec, bo bez nich nie ma interpretacji. Nie
    sa jednak interpretacja sama w sobie.

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 03.05.06, 00:01
    anahella napisała:

    > am98 napisała:
    >
    > > tyle, ze moze troszke inaczej na to
    > > wszystko patrze (z innej strony).
    >
    > To znaczy jak? Z ktorej strony? Bo ja nie rozumiem do konca idei tego watku.
    >
    > Mozna napisac, ze Wenus w Raku to *miedzy innymi* kura domowa - ale nie mozna
    > powiedziec tak o kazdej posiadaczce Wenus w tymze znaku, bo to jest myslenie
    > *archetypowe*. Archetypy nie wystepuja w naturze, sa tylko wzorcami do ktorych
    > mozemy odnosic poszczegolne kolka. Ale to nie jest intepretacja, bo
    > interpretacja to: *analiza* a nastepnie *synteza* calego kolka.
    > Jesli ta Wenus bedzie na IC to ona moze sie dobrze czuc w domu. W pieleszach,
    o
    > ktore sama zadba. Ale jak bedzie w domu IX albo XI? Albo tej Wenus w Raku
    > towarzyszy Uran na Ascendencie?
    >
    > Tak czy siak archetypy trzeba zrozumiec, bo bez nich nie ma interpretacji. Nie
    > sa jednak interpretacja sama w sobie.

    1)Sama napisałaś Anahello, jak również inne osoby - idzie o to, aby nie
    spłaszczać ludzi, nie upraszczać i do każdego przypadku podejść indywidualnie.

    2)Ja nadal będę się zastanawiać (szukać klucza) nad tym, co mają wspólnego
    wszyscy ludzie z Wenus w Raku, a chyba mają wspólnego coś, bo po co mielibyśmy
    12 znaków Zodiaku, jak dla naszej wygody mogłyby wystarczyć tylko cztery? Nie
    wspominając już o tym, że lubię wiedzieć wszystko, albo nic, ot tak po prostu.
    A z drugiej strony poniekąd: odkrywane są nowe planety, planetoidy, ludzie
    parający się astrologią doszukują się ich wpływów, nie wspominając już o
    niezliczonej liczbie aspektów (nonagony, septyle i in.), wciąż pojawiają się
    nowe teorie, cała masa technik predykcyjnych, ile systemów domifikacji...
    I ja mogłabym zapytać - po co? Jakby podstaw było mało? Skoro są problemy.

  • 03.05.06, 00:17
    am98 napisała:

    > 2)Ja nadal będę się zastanawiać (szukać klucza) nad tym, co mają wspólnego
    > wszyscy ludzie z Wenus w Raku, a chyba mają wspólnego coś, bo po co mielibyśmy
    > 12 znaków Zodiaku, jak dla naszej wygody mogłyby wystarczyć tylko cztery?

    Oczywiscie, nie moge Ci tego zabronicsmile To jest forum, sluzy do wymiany mysli a
    nie komunikowania jednostronnego: "Anahella do forumowiczow".

    Moim zdaniem wchodzisz w slepa uliczke - ale domyslam sie, ze Cie nie przekonam,
    zadnej krzywdy mi tym nie robisz.

    > Nie
    > wspominając już o tym, że lubię wiedzieć wszystko, albo nic, ot tak po prostu.

    Prawo Jowisza i Merkurego.

    > A z drugiej strony poniekąd: odkrywane są nowe planety, planetoidy, ludzie
    > parający się astrologią doszukują się ich wpływów, nie wspominając już o
    > niezliczonej liczbie aspektów (nonagony, septyle i in.), wciąż pojawiają się
    > nowe teorie, cała masa technik predykcyjnych, ile systemów domifikacji...
    > I ja mogłabym zapytać - po co? Jakby podstaw było mało? Skoro są problemy.

    Po co? Bo wiedza jest wartoscia nieskonczona. Astrologia zas - swoistym
    fraktalem. Z szacunkiem dla wiedzy starozytnych dochodzimy do rzeczy, o ktorych
    im sie nie snilo. Gdyby Kolumb nie odkryl Ameryki (a przeciez nie musial) to
    dzis Steven Arroyo pewnie uprawialby dzis kukurydzewink

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 03.05.06, 03:19
    anahella napisała:

    >
    > Astrologia zas - swoistym
    > fraktalem.

    o! to! to! - dokładnie!
    nie ma sensu mnożyc zasad - bo i tak wraca się do w zupelnosci wystarczajacych
    podstaw - 4x3 - powtarzane w rozmaitych wariantach..

    --
    -------------------------------------------------------
  • 05.05.06, 00:23
    aarvedui napisał:

    o! to! to! - dokładnie!
    nie ma sensu mnożyc zasad - bo i tak wraca się do w zupelnosci wystarczajacych
    podstaw - 4x3 - powtarzane w rozmaitych wariantach..

    Proponuję zmniejszyć Zodiak.
    Do odstawki na pierwszy rzut proponuję: albo Pannę, albo Koziorożca, albo Ryby,
    bo to chyba najmniej popularne znaki (?).
    Miejsce "starego" X domu, niech zajmie Strzelec z nowym - starym patronem
    Jowiszem oczywiście.
    Sądzę, że tak będzie najwygodniej.
    Będzie się nam wszystkim miło żyło.
  • 04.05.06, 00:37
    anahella napisała:

    >> > A z drugiej strony poniekąd: odkrywane są nowe planety, planetoidy, ludz
    > ie
    > > parający się astrologią doszukują się ich wpływów, nie wspominając już o
    > > niezliczonej liczbie aspektów (nonagony, septyle i in.), wciąż pojawiają
    > się
    > > nowe teorie, cała masa technik predykcyjnych, ile systemów domifikacji..
    > .
    > > I ja mogłabym zapytać - po co? Jakby podstaw było mało? Skoro są problemy
    > .
    >
    > Po co? Bo wiedza jest wartoscia nieskonczona. Astrologia zas - swoistym
    > fraktalem. Z szacunkiem dla wiedzy starozytnych dochodzimy do rzeczy, o
    ktorych im sie nie snilo. Gdyby Kolumb nie odkryl Ameryki (a przeciez nie
    musial) to dzis Steven Arroyo pewnie uprawialby dzis kukurydzewink


    To nie wiedza napędza ten świat, a dwa modusy: modus posiadania i modus
    przetrwania. Przynajmniej tak było w przypadku konkwistadorów. Swoją drogą
    Montezuma (astrolog również) przewraca się w grobie.
    Przepraszam za tę nieastrologiczną uwagę.


  • 04.05.06, 08:02
    am98 napisała: To nie wiedza napędza ten świat, a dwa modusy: modus posiadania
    i modus przetrwania.

    Świat zachodu z pewnością napędza materia i przetrwanie w jak najbardziej
    luksusowych warunkach. A Świat nie składa się li tylko z Europy i Ameryki
    Północnej, ocena z tej prespektywy jest w moich oczach błędna.
    Pozdrawiam Hermes-Mitzrael
  • 04.05.06, 18:57
    Ourzylas sie na tekst o Kolumbie i Arroyo? I slusznie. Mam nadzieje ze Montezuma
    jednak nie przewraca sie w grobie, tylko siedzi na kamiennym sarkofagu (o ile w
    jego czasach takowe byly) i koscianymi pietami bebni o niego zasmiewajac sie do
    rozpuku.

    Podpuscilam Cie, zeby wywolac w Tobie bunt przeciwko wypisywaniu rzeczy, ktore
    do wiedzy maja sie nijak i sa wypowiedziane z punktu widzenia "wydaje mi sie ze
    mogloby tak byc" - ale w autorytarnej formie.

    Mam nadzieje, ze rozumiesz.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 04.05.06, 13:26
    anahella napisała:
    > Gdyby Kolumb nie odkryl Ameryki (a przeciez nie musial) to
    > dzis Steven Arroyo pewnie uprawialby dzis kukurydzewink

    Hehe, gdyby nie Kolumb, to ktoś inny wink
    Ale nawet jakby tej Ameryki wcale nie było, to Arroyo działałby pewnie na innym
    kontynencie i podejrzewam, że też byłby astrologiem.
    Anahello, ten wątek chyba powinien być podłączony do wątku "Kwestia podejścia".
    Pewnie jak zwykle nie da się dojść w tej sprawie do sensownych wniosków.
    --
    Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce [Lew
    Tołstoj]
    www.astro.eco.pl
    astromaria.blog.pl
  • 04.05.06, 19:02
    queenmaya napisała:

    > anahella napisała:

    > Hehe, gdyby nie Kolumb, to ktoś inny wink

    Albo Indianie odkryliby Europewink Albo wyladowaliby kosmici, a potem przyszedlby
    lesniczy i wygonil partyzantow z lasuwink
    To byla prowokacja z mojej strony - chcialam kolezanke pobudzic do buntu
    przeciwko splaszczeniom myslowym.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 04.05.06, 11:17
    O Wenus w Raku to sobie przypomniałam, że na studiach miałam zajęcia z etyki, i
    tam każdy dostał na zaliczenie termin do opisania, ja dostałam
    wówczas "troskliwość", może to jest ta "Wenus w Raku"?
    Tak jednym słowem. Pamiętam, że w dwóch słowach to było to: "troszcząca się
    staranność".
    Pozdrawiam
    Lwi
    (Wenus w Raku oczywiście)
  • 05.05.06, 00:12
    lwi2 napisała:

    ja dostałam wówczas "troskliwość", może to jest ta "Wenus w Raku"?
    Pozdrawiam
    Lwi
    (Wenus w Raku oczywiście)
    Tak.
    Pozdrawiam również.


  • 02.05.06, 14:05
    dobra, czytam własnie ksiazke Liz Greene "relating" i jest w niej cos co mnie
    uderzyło. Dzieli ona ludzi, biorac pod uwage dominante horoskopu rozumiana jako
    zywioły i jakości, na 4 typy:
    1. Czujacy (Woda)Feeling
    2. Doznaniowy (Ziemia)Sensation
    3. Intuicyjny (Ogien) Intuitive
    4. Myślacy (Powietrze) Thinking

    i teraz przciwieństwa ksztaluja sie nastepujaco: Ogien-Ziemia, Woda-Powietrze.
    Osoba z silnym Powietrzme ma najgorzej rozwinieta funkcję Feeling i tłumaczy to
    dlaczego tak czesto Powietrze jest tak magnetycznie przyciagane do Wody. W moim
    przypadku sie to zgadza, jestem typem bardzo intuicyjnym, 4 planety w Ogniu, w
    tym Slonce we Lwie i mimo, że Mars/Wenus plus Asc w Ziemi, to kompletnie jej
    nie czuję i tego mi najbardziej brakuje (wieczne zapominanie o rachunkach,
    sprawach przyziemnych, bytowych, lekkomyslnosc w sprawach finansowych,
    formalnosci, i głeboka niechęc do form, ram spolecznych, ktore nakladaja
    jakiegos typu kaganiec, itd) Ziemia to moja funkcja nierozwinieta (heheh,
    dlatego moj animus jest dośc ziemski wink

    Dlatego moja Wenus w Pannie kompletnie nie odpowiada regułkom, Asc rózwniez,
    taki ze mnie Koziorozec jak z Koziej D.. Traba.

    może ta teoria jest kluczem do tego watku.
  • 04.05.06, 23:10
    arcoiris1 napisała:

    > Dlatego moja Wenus w Pannie kompletnie nie odpowiada regułkom, Asc rózwniez,
    > taki ze mnie Koziorozec jak z Koziej D.. Traba.

    O przepraszam, zaprotestuje. Dostalam kserowki od Ciebie i ze zgroza
    przypomnialam sobie, jak wygladaly te ode mnie: krzywo, jakies cienie posrodku,
    widac, ze latalam ksiazka po calej maszynie dostajac szalu od sterczenia przy
    kseromacie. A Twoje - eleganckie, bieluskie, czysciutkie, precyzyjne, z
    rowniutkimi marginesami. Jesli to nie Wenus w Pannie, to jestem d. wolowa smile)
  • 05.05.06, 13:50
    co Ty opowiadasz! wink okładki były pod kolor grzbietu! wink
  • 02.05.06, 02:03
    am98 napisała: Pytam, bo idzie mi o precyzję i brak możliwości nadinterpretacji.

    Kluczy do wszystkich zamków nie znajdziesz smile Astrolog jest detektywem który ma
    wytrych a nie dopasowane klucze smile Wytrych to znajomość regułek plus intuicja,
    a jak jeszcze do tego dojdzie dar Boży do wieszczenia to jest super smile Ale jak
    to powiedział Ptolemeusz : Tylko natchnieni przez bóstwo mogą wieszczyć ze
    szczegółami smile
    Pozdrawiam potrek



  • 02.05.06, 02:27
    Potrku,
    Ty miód na moje astrologiczne serce lejesz i powodujesz, że ręce opadłe do
    klawiatury się podnoszą.

    Pozdrawiam smile
    Mii

    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 02.05.06, 02:37
    mii.krogulska napisała:

    > Potrku,
    > Ty miód na moje astrologiczne serce lejesz i powodujesz, że ręce opadłe do
    > klawiatury się podnoszą.
    >
    > Pozdrawiam smile
    > Mii

    I wice wersa smileDroga Mii czytając ciebie to taki żydowski cymes smilesmile
    Pozdrawiam ciebie serdecznie potrek


  • 02.05.06, 02:54
    Witam,
    ja mam na Hajfę słabą relokację smile choć pustynia mi się śni regularnie. Ale, jak
    mówią zaprzyjaźnieni Żydzi w kwestii astrologii: ty się Mia, choć dla
    przyzwoitości, kabałą zajmij...

    Pozdrawiam serdecznie smile
    Mii

    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 02.05.06, 03:35
    mii.krogulska napisała:

    > Witam,
    > ja mam na Hajfę słabą relokację smile choć pustynia mi się śni regularnie. Ale,
    ja
    > k
    > mówią zaprzyjaźnieni Żydzi w kwestii astrologii: ty się Mia, choć dla
    > przyzwoitości, kabałą zajmij...
    >
    > Pozdrawiam serdecznie smile
    > Mii

    Dobrzy ludzie dobrze radzą smile A ostatnio ukazały się fajne pozycje np.
    Mistyczna Kabała – Dion Fortune – Astrologiczna pozycja smile oraz Opowieści
    Zoharu – Obie super. Także Komentarze do Tory – Konstanty Geberta polecam. Jak
    kupiłem smile
    Pozdrawiam serdecznie potrek
  • 02.05.06, 03:45
    Witam,
    ja jestem z domu Kania,ma mój dalszy stryj to Ireneusz Kania. Dion Fortune, to w
    sumie młody tekst, Kto to wydał?

    Mii

    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 02.05.06, 03:51
    Zazdroszczę ci stryja smile Też bym chciał mieć takiego sad Mistyczną Kabałe wydało-
    Domy Księgarskie ,, Ezoteric” Warszawa 2005
  • 02.05.06, 03:55
    Pan Jreneusz Kania piszę super, jak będziesz miała okazję mu to powiedzieć to
    mu to przekarz. Ja jestem ksiażką Opowieści Zoharu zafascynowany .
    Pozdrawiam ciebie i stryja potrek
  • 02.05.06, 04:07
    Witam,
    ja nie znam dobrze stryja osobiście, ale wiem, że bywał w praskich domach, gdzie
    i ja bywałam. On jest Kanie wybywsze krakowskie, ja po dziadku zasiedziawsze
    śląskie. My, w Kaniach, jesteśmy powierzno-intelektalni i się nie cmokamy wink

    Ppozdrawiam smile
    Mii








    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 02.05.06, 03:59
    Witam,
    dopowiem jeszcze tak, że w stanie wojennym, kiedy byłam małą dziewczynką,
    dostawaliśmy paczki z RPA. Przyjaciel mojej rodziny wyjechał w 68 roku i trafił
    dość daleko. Miałam ze 12 lat, kiedy o tym rozmawiałam z ojczymem. Zapytałam,
    czemu nie wyjechał w cholerę, kiedy jasne było, że wedle przepowiedni komuna
    zdechnie po 50 latach od powstania. Ja, nie będąc Żydówką, i tak bym poszła po
    bilet. Czasami myślę o tym, kto dawniej jechał w nicość. I przed wojną, i po
    wojnie. Dziki Jowisz to robi ludziom?

    Pozdrawiam, Mii

    --
    www.albireo.pl
    www.czary.pl
  • 02.05.06, 04:08
    Dużo dobrych ludzi powyjeżdżało w 1968r to minus sad ale jest tego też plus smile
    ma się kogo teraz odwiedzać i nocleg na całym świecie smile
    Pozdrawiam serdecznie potrek
  • 02.05.06, 07:40
    mii.krogulska napisała:

    > Dziki Jowisz to robi ludziom?

    Czasem jak patrze na ludzi, to brakuje mi w ich horoskopach Ksiezyca-bis. Jeden
    by mowil o kraju pochodzenia, a drugi o malej ojczyznie. Ten wazniejszy bylby od
    haimatu. Jako solarny Rak doskonale rozumiem tych, ktorzy zostali w Polsce mimo
    zmiany systemu na "lepszy" (a lepsze - jak wiadomo - jest wrogiem dobrego).
    Zdaje sobie tez sprawe, ze wygnanie ilus tysiecy Zydow bylo tragedia dla tych
    ludzi, i krzywda, jaka Peerel uczylil swoim obywatelom. Podobnie zreszta
    rozprawiono sie z inteligencja po stanie wojennym.

    Jak to wykopac w horoskpach Polski? Czy obu fali banicji nalezy szukac w
    horoskopie PRL czy w tym z 966 roku?

    --
    Forum o astrologii dlaastrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • 27.09.17, 18:30
    Bo to jest kwestia bardzo indywidualna i tak naprawdę to nigdy nie wiesz kiedy coś takiego Cię spotka i w jakim stopniu będzie miało to miejsce.


    ____________
    www.horoskop360.pl/sennik

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.