Dodaj do ulubionych

Jednorazowa mocna prowokacja - ale przeczytajcie;)

07.06.06, 22:27
Coś mi leży na sercu, a więc piszę. Więcej takich wątków nie będę poruszał -
więc darujcie mi podwójnie moją prowokację. Bardzo lubię to forum, dużo się
tutaj dowiaduję, uczę, spoglądam na pewne ciekawe wypowiedzi, ba! - wyraziste
poglądy.
Ale do rzeczy. Otóż, chciałbym się z Wami zastanowić na temat zachowawczości
wśród astrologów. Słowo to wyraża pewną niechęć, ignorancję, albo i złość
wobec bardziej szczegółowej analizy horoskopu. Tj. bardziej indywidualnych
zdarzeń, możliwych wypadków, albo konkretnych cech ( zdrowie, psychika,
itp. ) konkretnego człowieka. "Zachowawczość" nigdy nie powie, że w ta a ta
osoba może mieć np jakąś chorobę, w jakimś czasie ktoś jej umrze, albo ma w
horoskopie ciężką dewiację seksualną. Zamiast tego, woli się "zabezpieczyć"
wolną wolą, uogólnianiem spraw, rozgałęzianiem drogi życiowej na dużą ilość
możliwości. Z jednej strony rozumiem to stanowisko - jest nacechowane
optymistyczną wiarę w wolną wolę człowieka, unika "etykietek", daje jakiś
większy wachlarz szans. Albo - co najważniejsze - unika
mechanizmu "samosprawdzającej się przepowiedni" i pozostawia moralną i
egzystencjalną wolę decydowaniu o własnym życiu człowiekowi.
Jednakże pomyślałem sobie, że "unik zachowawczości" może być również
motywowany nie tylko szczytnymi celami. Im więcej wiadomości z zewnątrz
dotyczących Mistrzów Astrologii otrzymuję, tym bardziej wierzę w to, iż
jednak - można nie być zachowawczym. Spójrzcie choćby na P. Zawadzkiego, czy
P. Weresa - troszeczkę zetknąłem się z ich "Astrologią" ( przez duże A ) i
zauważyłem, że potrafią - tak - potrafią ! - przewidzieć i zaobserwować
ważne - szczegółowe cechy jednostki, albo ważnego wydarzenia. Czy to rzecz
etyczna, czy nieetyczna - nie wiem, nie mi ferować wyroki ( już widzę jak
część osób zatrzyma się na tym wątkuwink ). Jednakże skłania mnie to ku temu,
by stwierdzić, że Astrologia przez duże A nie jest jedynie mapą życia, ale i
bywa drogowskazem, z widocznymi drogami.
W powodzi wielu wypowiedzi próbuję odnaleźć wiele pytań i odpowiedzi
starających się uchwycić jeden wątek, który sprowadzałby "kawałek radixowego
tortu" do mądrej analogii. I udaje Wam się to ! Skądinąd powstaje jednak
mądra konkluzja - za pomocą kawałka tortu ( paru aspektów ) nie damy rady
ocenić, jak naprawdę to wszystko wygląda. Ale - gdy mamy do czynienia z CAŁYM
radixem - sytuacja się zmienia - czyż nie ? Nie ma już analogii, nie ma
już "gdybania", ale jest już indywidualny, konkretny horoskop. I w tym
wypadku najlepsi są w stanie określić całkiem ważne szczegóły ( np
prawdopodobne małżeństwo, dzieci, brak ojca/matki, poważne choroby, nawet
samobójstwa ! ).
Konkluzja na koniec tych wywodów jest taka - nie
podzielałbym "humanistycznego" optymizmu astrologicznego w los człowieka. A
co za tym stoi, nie podzielałbym "zachowawczych" opinii na temat pojedynczych
horoskopów. Niestety, parafrazując Sheakspeara - "najlepsi astrologowie są w
stanie przewidzieć szczegóły o których nie śniłoby się na Ziemi najlepszym
filozofom". A pewnego rodzaju unikanie szczególniejszych wypowiedzi, na rzecz
ogólnikowych, wyraża... pewną bezradność, a nawet niewiedzę niektórych. Ba ! -
każdy ma do tego prawo, nie zamierzam nikogo oskarżać, ani atakować, hmm...
z moim poziomem w tej chwili nie mam czego tutaj szukać wobec wielu osób,
które "żyją" z astrologii. Ale czy jednak w stwierdzeniu, że nie mówienie o
szczegółach jest równoznaczne z pewną niewiedzą, nie ma ziarna prawdy ?
Pozdrawiam i dziękuję za przydługą wypowiedź, która mogła się tu ukazać smile.
Make peace, not war wink
Edytor zaawansowany
  • rigel79 07.06.06, 22:35
    P.S. Zlitujcie się, ale mam dzisiaj niezłą depresję i alkoholizuję się i
    wypowiedź może być bełkotliwa, ale trudno sad . Jakiś przekaz tam w końcu
    jest..., niekoniecznie odzwierciedlający mój obecny stan..
  • anahella 08.06.06, 00:24
    Ok, to jak wytrzezwiejesz, napisz resume z tego elaboratu, bo ja na razie, z
    ponizszego fragmentu wyciagnelam jeden wniosek:

    *****
    Otóż, chciałbym się z Wami zastanowić na temat zachowawczości
    wśród astrologów. Słowo to wyraża pewną niechęć, ignorancję, albo i złość
    wobec bardziej szczegółowej analizy horoskopu. Tj. bardziej indywidualnych
    zdarzeń, możliwych wypadków, albo konkretnych cech ( zdrowie, psychika,
    itp. ) konkretnego człowieka. "Zachowawczość" nigdy nie powie, że w ta a ta
    osoba może mieć np jakąś chorobę, w jakimś czasie ktoś jej umrze, albo ma w
    horoskopie ciężką dewiację seksualną.
    *****

    domyslam sie, ze to odpowiedz na moj post, w ktorym usilowalam Ci wyjasnic, ze
    nie ma jednolitych aspektow na pewne cechy.

    Astrologia to nie matematyka:
    W matematyce rownania sa proste:

    2 + 6 = 8 i 8 - 2 = 6 oraz 8 - 6 = 2

    i wezmy tu inny przyklad, np. zwiazany z kulinariami:

    jajka + maka + mleko + drozdze + bakalie = keks

    sprobuj powyzsze rownanie przeksztalcic matematycznie na:

    keks - jajka - maka - mleko - bakalie = drozdze.

    Moge podeslac Ci swiezo upieczony keks, a Ty mi zwrocisz paczke drozdzy?

    Podobnie jest z astrologia:

    planeta + znak + dom + aspekt(y) = cecha.

    To rownanie, podobnie jak w przypadku ciasta dziala tylko w jedna strone.
    Natura ludzka jest zbyt skomplikowana, by opisac ja za pomoca prostego rownania,
    o wiele bardziej zlozona niz receptura na keks czy inne lakocie.

    Jaki stad wniosek?
    Astrologia sluzy do interpretowania horoskopow, a nie do dobierania horoskopow
    do interpretacji.

    Na pocieszenie dodam, ze taki stan jest stanem przechodnim, o ile robi sie
    inerpretacje. To sie przechodzi jak swinke czy odre. Jesli nie masz mozliwosci
    sprawdzenia sie - pojdz na jakies warsztaty: tam zobaczysz jak profesjonalisci
    to robia, spotkasz ludzi poczatkujacych sredniozaawansowanych jak i starych
    wyjadaczy.

    To, co Ty nazywasz zachowawczoscia - ja nazywam odpowiedzialnoscia.
    Niejednokrotnie wysylalam kogos na badania, albo sugerowalam zostawic dobrze
    zapowiadajaca sie kochanke. Ale robilam to wtedy, gdy moglam wziac
    odpowiedzialnosc za moje slowa. Ludzie sluchali lub nie, ale potem dzwonili i
    mowili: "bez ciebie nie przyszloby mi do glowy, zeby isc do lekarza" albo
    "mialas racje, kochanka mnie okradla, ale zona teraz nie chce ze mna gadac".
    Tylko ze ja spedzalam iles czasu nad kazdym kolkiem, i robialam analize, a nie
    synteze.

    Chyba nie myslisz, ze astrolog patrzy na horoskop, widzi Plutona jadacego na
    Ksiezyc i mowi: "oooo, zona albo matka Panu/i umrze"?

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 08.06.06, 00:40
    Hmm... tylko zastanawia mnie parę przykładów, np Pan Weres który przewidział
    WTC, Pan Zawadzki który wyraźnie i z pokorą pisze w "Wyroczni" bodajże ( jeśli
    to pilne, mogę poszukać ), że można pewnym sceptykom powiedzieć pewne szczegóły
    z ich życia, niekoniecznie z poczucia pychy, ale z racji profesjonalizmu
    astrologa i ich zaskoczyć niesamowitą dokładnością. Albo też wróćmy do
    czasów "zamierzchłych" - czyli - "dawno i nieprawda" - chociażby Willam Lilly i
    przepowiedziany pożar Londynu, czy Nostradamus. Czy to również są równania
    matematyczne typu bezy- keks ? Niekoniecznie. I czy osoby te są
    nieodpowiedzialne, albo bawią się w matematyczne łamigłówki ? Myślę, że też
    niekoniecznie ! Czy zatem termin "zachowawczość" oznacza na pewno
    odpowiedzialność, a nie pewną niewiedzę zasłanianą tzw. "wartrościami" ?
    Pozdrawiam !
  • aarvedui 08.06.06, 01:08
    "Młody nowicjusz,po rozpoczęciu nowicjatu nalegał na spotkanie z opatem w bardzo
    ważnej sprawie natury duchowej.Kiedy uzyskał widzenie,z wielką powagą wygłosił:
    - Ojcze,brat Ambroży powinien mnie uczyć,a tymczsem nie chce odpowiedzieć mi na
    ważne pytanie,ktore przyszło mi do głowy.Zresztą wydaje mi sie że sprawa ta jest
    bagatelizowana przez Ojców Kościoła!
    - Nic nie jest bagatelizowane.Odpowiem Ci na Twoje pytanie.Zadaj je proszę.
    - Chodzi o to,na czym stał Bóg,kiedy stwarzał ziemię.Brat Ambrozy najpierw
    powiedział,że być moze unosił sie w powietrzu,albo stał na chmurze lub też na
    gwiazdach.Ale przecież musiał na czymś stać zanim stworzył tamte rzeczy!
    Opat przymknął powieki,przesunął palcami po paciorkach rózańca.Spojrzał na
    nowicjusza,widząc narastajacy goracy entuzjazm a w oczach błysk tryumfu.
    - Tak...kiedy osiągniesz już taką doskonałość,kiedy będziesz potrafił stworzyć
    świat,wtedy będziesz mógł dokłądnie pojąć jak to się robi,albowiem Bóg daje nam
    zrozumienie wedle naszej wiary i potrzeb.Jałowe spekulacje to nie tylko
    pycha,ale i strata czasu,który mógłby być wykorzystany pożyteczniej.Jednak
    powiem Ci ze znajde czas na Twoje pytanie,kiedy powiesz mi zę zakończyłęś
    wszystkie swoje duchowe i fizyczne obowiązki,i pomogłeś ostatniej duszy obok
    Ciebie która potrzebowała pomocy."
    --
    -------------------------------------------------------
  • aarvedui 08.06.06, 01:10
    "Nie zanurzaj sznura umysłu w to,co nie zgłębione.Kto tak czyni - błądzi"
    --
    -------------------------------------------------------
  • anahella 08.06.06, 01:27
    aarvedui napisał:

    > "Nie zanurzaj sznura umysłu w to,co nie zgłębione.Kto tak czyni - błądzi"

    "sznur umyslu" - dobre!

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 08.06.06, 01:35
    Oj tak, ale zanurzyłem sznur w wosk, by móc zapalić świecę smile. Pozdrawiam
  • arcoiris1 08.06.06, 13:04
    Kompletnie sie nie zgadzam i myślę, kazdy Wodnik by sie usmiał.

    Przyrównujesz astrologie do odwiecznych pytań co było 1-sze jajko czy kura i
    sugerujesz że nie ma na to za bardzo odpowiedzi. Tym sposobem- Ty sam sznur
    masz zanurzony bardzo głeboko.
  • aarvedui 08.06.06, 18:31
    widać ze kompletnie nie zrozumiałaś,tylko nie wiem czemu się tak rzucasz ^^

    interpretuj sobie po swojemu smile

    ps.mam silnego wodnika i co z tego?
    --
    -------------------------------------------------------
  • anahella 08.06.06, 01:26
    Weres i Zawadzki: to osoby z wielka wiedza. Trudno mi sie do nich rownac.

    Leon Zawadzki
    Nie bylam nigdy na zadnym wykladzie Zawadzkiego, czytalam go niewiele, wiec jego
    warsztat jest mi obcy. Ariadne przeczytalam - istotnie byl tam jakis epizod
    dotyczacy butow klienta. Zawadzki nie wiedzial ze klient w wieku ilus lat kupil
    jakies buty, po czym dopasowal do tego horoskop klienta. Wyraznie pisze, ze mial
    kolko przed nosem i taki fakt wyinterpretowal. Klient przyniosl mu skladniki i
    wyszedl z ciastem, a nie przyniosl ciasta i wyszedl ze skladnikami.

    Leszek Weres
    Kiedys na wykladzie, opowiadal o horoskopie swojego syna, dokladniej o
    zagrozeniu zdrowia (a moze zycia?). Powiedzial cos takiego: gdy moj syn mial
    tyle_a_tyle zdarzylo sie to_i_to, po czym wyjasnil to cytujac caly lub prawie
    caly horoskop i tranzyty. Wzial pod uwage calosc horoskopu urodzeniowego i
    calosc tranzytowego.

    Obaj, wyzej wymienieni maja swoj warsztat. Wypracowany przez lata, przez wiele
    setek a moze i tysiecy interpretacji. Prawdopodobnie znalezienie astmy w
    horoskopie mlodej dziewczyny zajeloby im pol minuty, mi zajelo kilka godzin.
    Sadzisz, ze oni dopasowuja interpretacje do horoskopow? Watpie, bo gdyby tak
    bylo, to nie uczyliby zrozumienia zodiaku tylko sprzedawali opisane aspektami
    cechy.

    Nie wiem na jakiej zasadzie zostal przepowiedziany pozar Londynu, nie wiem jak
    dzialal Nostradamus. Ale z tego co wiem to obaj wymienieni przez Ciebie polscy
    astrolodzy robia interpretacje horoskopow - konkretnych kosmogramow. Weres nad
    horoskopem Stanow Zjednoczonych siedzial. Wierze, ze zna kolko USA na pamiec,
    znal nadchodzace tranzyty i polaczyl fakt, ze op. Saturn/Pluton siedzi na
    horyzoncie Stanow. Znam pare osob z takim samym horyzontem jak maja Stany
    Zjednoczone - zadne dwie wieze im sie na glowe nie zwalily w tym czasie.
    Opozycja podlaczyla sie im pod horoskopy osobiste i wywolala inne wydarzenia.

    Nie sugeruje ze ktos jest nieodpowiedzialny, bo cos przewidzial -
    nadinterpretujesz moje slowa. Jaki to ma zwiazek z tym co pisze?

    Umiejetna prognoza z pycha nie ma nic wspolnego. Wprost przeciwnie: dobra
    prognoza to pokora przed klientem i jego motywacjami. Astrolog jest od tego aby
    te ostatnie znalezc, powiazac ze soba i ustalic przyszle wydarzenia w rytmie
    tranzytow i innych technik prognostycznych. Pycha jest wtedy, gdy astrolog
    sugeruje, ze wlada zyciem klienta. To zupelnie inny temat.

    Mialam okazje zobaczyc przy pracy Michaila Lewina. Sadze, ze dorobek ma podobny
    do wymienionych przez Ciebie polskich astrologow. Istotnie, dzialal tak, jakby w
    glowie mial sterty regulek - takie sprawial wrazenie. Najpierw rzucal jaka WH ma
    ceche, a potem zmudnie tlumaczyl jak do tego doszedl. Gdyby nie tlumaczyl,
    calosc interpretacji zajelaby mu moze z pol godziny. Z wyjasnieniami trwalo to
    kilkanascie godzin. Kazda cecha dotykala prawie calego kolka, wiec nie mial
    gotowej formulki na ceche. Mial wiedze i praktyke, ale wydawalo sie ze dziala
    jak zaprogramowany automat.

    Zatem zeby powiedziec komus: "jutro kupisz sobie lody pistacjowe marki X" trzeba
    wiedzy i praktyki, wiedzy i praktyki, wiedzy i praktyki.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 08.06.06, 01:33
    Tak! Podoba mi się ta odpowiedź wink. Praktyka czyni mistrza, a nie pokornego
    wyznawcę "zachowawczości" smile
  • anahella 08.06.06, 01:37
    Zycze zatem wielu sukcesow w poszukiwaniu aspektu kalectwa.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 08.06.06, 01:44
    No, mówiąc o kalectwie, traktuję tą przypadłość jak najbardziej serio. I
    patrząc na tę parę osób, które spotkałem w życiu, myślałem: dlaczego los tak
    chciał, jaki cel ich czeka w życiu, jaką pracę wyznaczyła "Góra" dla ich
    dusz... Pytanie o kalectwo bardziej wypłynęło z mojego poczucia
    niesprawiedliwości ( cóż - zdarza się ! ), aniżeli zabawy w "szukanie
    składników".
  • am98 08.06.06, 01:26
    Wyślij dane do kilku/kilkunastu profesjonalnych astrologów i zażądaj
    szczegółowej analizy, jakiegoś interesującego Ciebie aspektu życia. Wtedy, być
    może się przekonasz co dobre, a co złe.
    --
    A.M.
  • rigel79 08.06.06, 01:38
    Oj, na to trzeba mieć wiele pieniędzy, rozterek i pychy, by wysyłać do kilku
    astrologów pytania o jakiś interesujący aspekt smile. "Co dobre, a co złe" -
    odwieczny dylemat wierzących w coś ponad siebie smile. Pozdrawiam.
  • am98 08.06.06, 02:00
    rigel79 napisał:

    Oj, na to trzeba mieć wiele pieniędzy, rozterek i pychy, by wysyłać do kilku
    astrologów pytania o jakiś interesujący aspekt smile. "Co dobre, a co złe" -
    odwieczny dylemat wierzących w coś ponad siebie smile. Pozdrawiam.

    Ok. Anyway...
    Więc inaczej: spróbuj w takim razie przeprowadzić experyment astrologiczny.
    Najlepiej przy tranzycie ciężkiej planety, a nalepiej Jowisza i Saturna. W
    trakcie tranzytu Jowisza dodawaj sobie na maxa, a później przy Saturnie
    zobaczysz, czego Ci ewentualnie ubywa i w jakich dziedzinach.
    Przy Uranie mogłabym powiedzieć jedno: spodziewaj się niespodziewanego.
    Najlepiej jednak - nie pragnij niczego.

    --
    A.M.
  • arcoiris1 08.06.06, 12:58
    Tak sobie myślę, że sa astrologowie, którzy widzą starsznie duzo w horoskopie,
    potrafią zrobic porządną rektyfikację opierając sie na wydarzeniach i nie boją
    sie prognoz. Astrologia zachowawcza jak to nazwałes Ty a Anahella
    odpowiedzialnościa- oboje wyraziliście to samo innymi słowy. Zachowawcza - bo
    nie wiem, nie jestem pewny, moja wiedza jest zbyt mała zeby wysnuć i wygłosic,
    dajmy na to radykalny osąd, nie narazając sie na szok albo w przypadku pudła-
    na osmieszenie, odpowiedzialność- za klienta, za to jak on zareaguje na newsa,
    za jego rownowage psychiczną. czytałam kiedys o klientce, kórej wrózka
    przepowiedziała smierc męza w ciagu dwóch lat. Biedak kichnał a ona cała w
    stresie.

    Słowo do pana Omniscientes Aarvedui- wiem, powinna mi sie podobac Twoja
    przypowiastka, bo w sumie jest i fajna.
    Ale jakos tak mnie Twoja mentorska poza deko na nerwy działa (Twój Strzelec
    wychodzi tu z Ciebie jak w pysk strzelił a ja Strzelca w nadmiarze nie trawię.)
    Zrozumiałabym, jeżeli byłbys Weresem albo Al-Birunim conajmniej, ale nie jestes
    i raczej nie będziesz. Czytając Cię Aarvedui nieustannie mam wrażenie, ze
    wszystkich pouczasz podśmichując sie pod nosem. Natomiast merytorycznych,
    ciekawych wypowiedzi w typie jakim serwuje Anahella, Moris, All2 czy niekiedy
    PP- u Ciebie jak na lekarstwo.
    Wiec, proszę, podziel się swoją wielka wiedza z nami początkującymi--> jak ja,
    Rigel, Bawołek i wielu innych, podziel sie nią tak jak Moris na przykład, ale
    zarazem prośba- podaj ją w postaci czytelnej papki a nie zawiłego
    filozofującego elaboratu w którym trudno sie połapac.

    pozdrawiam
  • rigel79 08.06.06, 13:18
    Bardzo dziękuję za tego posta ! Wysyłam energię wdzięczności arcoiris1 wink
  • aarvedui 08.06.06, 18:52
    teoretycznie najlepiej by było na priv.
    ale skoro sama poruszasz publicznie...

    Twoje zacietrzewienie wywołuje u mnie sporo śmiechu i rozbawienia smile
    nie znam jego powodów ale ja ne zmuszam nikogo do czytania moich
    postów,pozbawionych,jak twierdzisz,tresci merytorycznej.

    po co więc czytasz coś,co nie ma w sobie treści? lubisz sobie podnosić
    adrenalinkę? masochizm to czy co? wink

    w tym miejscu widzę staje mi przed oczami Młodzież Wszechpolska,która zarzekajac
    sie jak bardzo nienawidzi gejów wie o gejach wiecej niz niejeden homoseksualista ;]

    ostrożnie mogę stwierdzic ze oceniasz dyskusje za bardzo osobiscie.a treśc
    postów nie jest sama dla Ciebie wyznacznikiem tylko jej autor.
    jak zauważyłaś oba teksty były w cytatach.celowo nie przytoczyłem ich autorów,
    z powodu powyżej.
    nad sama treścią moze jeszcze raz przemyśl sobie,może teraz w inny sposób -
    zamiast szukać różnic,w czym cechujesz,poszukaj podobieństw.
    niby łatwe - a jak zmienia postrzeganie smile

    pozdrawiam
    --
    -------------------------------------------------------
  • arcoiris1 08.06.06, 19:12
    nie jestem zacietrzewiona, nie lubię po prostu mentorstwa i jakiegos takiego
    popatrywania z góry na młodszych kolegów a to u Ciebie dość czeste, nie tylko w
    tym watku. Najzwyczajniej w świecie mnie dojechała Twoja przypowiastka mimo, ze
    nie była skierowana do mnie ale do Rigel79. Trafiam na Twoje posty poniewaz mam
    w zwyczaju rozwijac wszystkie watki naraz. Nad treścią nie muszę ponownie
    mysleć, mam w końcu specjalizację z literatury i symboliki, podobnie jak
    niewazne czy Ty byłbys ich autorem czy rzecz jest w cytatach. Natomiast forma w
    jakiej ją podajesz budzi moja niechęć.
  • aarvedui 08.06.06, 20:25
    no i Forma jaką nadałem Cytatowi tak Cię zdenerwowała? big_grin

    wiesz - słowa i mysli dzieja się w ludziach.ja nie mam intencji wywyzszac się
    nad nikogo.skoro tak to interpretujesz i nadal mimo wszystko mnie czytasz -
    cóż,masz problem,ponieważ Tobie to przeszkadza.
    mnie nie,trzymam sie swojej "wodnikowej" wizji i mam nadzieje ze Ci ktorym sie
    ona nie podoba nie będa sie starali na siłe jej zmienic. bo sie nie dam wink

    cytat odnosił sie do tego - ze w miare praktyki zrozumienie pewnych spraw
    przychodzi samo,niektóre zrozumiałe są dopiero po pewnym czasie - nie wcześniej.
    dlatego najlepiej zająć sie odpowiadaniem na pytania które sie rozumie i są "w
    zasiegu".i tak jest ich dość.
    czy bardzo specjalistyczne wykształcenie i nos nie podpowiedziały Ci także do
    jakich filozofii się odwołuję? jesli tak,to moze jednak jest to personalne
    zacietrzewienie którego nie rozumiem?

    EOT z mojej strony.wodnikowego dystansu na który ochodczo sie powołujesz - życzę
    --
    -------------------------------------------------------
  • arcoiris1 08.06.06, 20:59
    Zostańmy przy: ja nie mam intencji wywyzszac sie nas nikogo. Nie ma sensu,
    żebysmy dalej ciagnęli te dyskusję. Pewne rzeczy można przekazac po prostu
    miło, sympatycznie, przyjaznie, albo nie- to tyle a propos formy.
    miłego wieczoru
  • hattric 08.06.06, 21:21
    arcoiris1 napisała:

    [...]
    > Ale jakos tak mnie Twoja mentorska poza deko na nerwy działa (Twój Strzelec
    > wychodzi tu z Ciebie jak w pysk strzelił a ja Strzelca w nadmiarze nie trawię.)
    [...]

    >
    > pozdrawiam

    Inteligentna to Ty jesteś, ale Strzelce Ci w nadmiarze nie mogą odpowiadać, boś
    Lwica słoneczna i kto tu jest królem zwierząt? Hmmmm.... Niestety Strzelec jest
    rządzony przez Jowisza a zatem nieco ma powiekszone: albo watrobe albo Ja. To
    tak z powodu tej pompki powiększającej nazywanej inaczej Zeusem. Dlatego różnie
    to z nami Strzelcami bywasmile Lew natomiast woli swoją dumę i królewskość i dawać
    po łapach błaznomsmile
    Jowisz czasem jest kapryśny, a zatem Strzelec ma kaprys, ale i humor! Trochę
    mniej dramatyzowania Lwiego, a więcej humoru Strzeleckiego moja Drogasmile
    Poza tym nie tylko ta osoba ma coś z mentora. Tu raczej wszyscy mają coś z tej
    maścismile
    A poza tym asc. w... Chciałoby się rozdawać prawa? Nieprawdaż?
    A wypowiedzi filozoficzno-niezrozumiałe niektórych tu piszących bardziej ranią
    moją prostotę i jowialność niż Twoja Lwia duma i ciepło Twego sercasmile
    Z pozdrowieniami
    H.
    --
    "Pamietaj zawsze w szkole o tym, czego nauczyło Cię przedszkole:
    proszę, dziękuje, przepraszam..."
  • arcoiris1 08.06.06, 21:44
    Witaj Grzesiu wink

    Twoja Wenus w.... i na......a wiec Strzelec Strzelcowi nierówny wink
    Poza tym mój drogi- oboje mamy trygon Słonca do Jowisza w Ogniu

    ps.-jestes pewny, ze to moj Asc? ja bym raczej stawiała własnie na
    ten "królewski trygon" tongue_out hmmm. A moze mój dom 9?

    w kazdym razie pozdrawiam serdecznie serdecznie, raczką machając wink)
  • anahella 09.06.06, 02:41
    arcoiris1 napisała:

    > Astrologia zachowawcza jak to nazwałes Ty a Anahella
    > odpowiedzialnościa- oboje wyraziliście to samo innymi słowy.

    Wybacz, ale sie nie zgadzam: jest zasadnicza roznica miedzy slowem "zachowawczy"
    a "odpowiedzialny".

    Cytuje za slownikiem:

    zachowawczy (Wilga)
    przym. IIb 1. ‘mający za zadanie zachowanie, utrzymanie czegoś’ 2. ‘silnie
    związany z tradycją lub istniejącym stanem; unikający zmian; będący członkiem
    partii konserwatywnej’

    odpowiedzialny (Wilga)
    przym. Ia, ~ni, ~niejszy 1. ‘postępujący tak, by nie wywołać złych, przykrych
    dla kogoś skutków; rzetelny, rozsądny, gotowy ponieść konsekwencje swoich
    czynów’ 2. ‘mający jakieś zadanie, obowiązek (najczęściej strzeżenia kogoś,
    czegoś, czuwania nad kimś, czymś itp.) i rozliczany z jego wykonania’ 3.
    ‘odpowiadający za jakiś czyn, występek, zaniedbanie itp; ponoszący
    odpowiedzialność’ 4. ‘obciążający dużą odpowiedzialnością (w zn. 1.), wymagający
    wysokich kwalifikacji; poważny, ważny’


    W skrocie: zachowawczy - nie idzie na gleboka wode, bo sie boi. Odpowiedzialny,
    czyli taki, ktory boi sie robic glupoty.

    Postanowilam wiec sie zachowac nieodpowiedzialnie, i powiem Wam jakie uklady
    byly w roznych przykrych zdarzeniach z mojego zycia i moich bliskich (w
    tranzytach):

    Smierc ojca: kwadratura Saturna do marsa, kon. Saturna do Slonca.
    Smierc matki: kwadratura Saturna do Wenus, kwinkunks Urana do Wenus.
    Smierc dziecka: Neptun na Marsie, now w kwadraturze do Saturna
    Smierc rodzenstwa: Uran na Marsie
    Smierc WH: jak wyzej
    Pozar domu (dziecko WH przez kilka lat na psychoterapii): Uran w kwinkunksie do
    Ksiezyca
    Wypadek samochodowy (WH i jego zona wyladowali w szpitalu, wiele miesiecy
    rehabilitacji): pelnia w kwadraturze do Neptuna, kwinkunks ksiezyca do Wenus.
    Wywalenie z pracy: Neptun w kwadraturze do Ksiezyca.

    A teraz zapraszam wielce odwaznych astrologow, do przesledzenia swoich i
    bliskich kolek. Przypominam, ze miejsce na cmentarzu jest drogie, wiec juz dzis
    radzilabym wziac kredyt w banku.

    Zadowoleni? Mysle ze czesc wielce oswieconych i odwaznych adeptow astrologii
    bedzie zachwycona. Nagada glupot rodzinie i znajomym, bo przeciez ludnosc
    pracujaca miast i wsi uwielbia sie bac.

    Wyobrazam sobie, ze szanowny autor watku bedzie czul sie teraz madrzejszy od
    najmadrzejszych. I gratuluje, bo posiadl wiedze bez zagladania w *calosc
    horoskopu*. Ale rozumiem, ze pewni ludzie nie potrzebuja robic interpretacji,
    zagladac w kolka, stawiac sobie pytan, rozumiec. Wystarczy, ze ktos na forum cos
    napisze.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 09.06.06, 09:20
    A co byś powiedziała, gdybym ci rzekł, że pewna astrologiczna sława parę dni
    temu przepowiedziała możliwe trzy terminy samobójstwa bliskiej mi osoby ???
    Powstaje dylemat - co wolno, a czego nie wolno. Czy powiedziała, by uchronić
    poprzez prowokację, czy uczyniła błąd ??
    I na pytaniach natury moralnej, a nie "zachowawczej" radzę się skupić, bo nie
    wolno tego utożsamiać. Sugerujesz jeszcze ,że większa wiedza i znajomość
    tragicznych wydarzeń wiąże się z pokusą nieodpowiedzialnego zachowania
    astrologa. Nie - ja dostrzegam tą "nieodpowiedzialność" w hipokryzji która boi
    się powiedzieć - tak, to jest możliwe, a nie humanistyczne dywagacje
    typu: "masz wolną wolę", "wszystkim się to może zdarzyć, ale nie Tobie", "myśl
    pozytywnie, a nic złego się nie stanie", itp.
    Nie "onanizuję" się intelektualnie, widząc tragizm losu, ale nie lubię
    uogólniania wszystkiego pod płaszczyk "savoir vivre'u" obyczajowego. Co
    jednocześnie nie oznacza, że wszystko wolno powiedzieć.
    Pozdrawiam wink
    PS. I proszę jeśli masz taką wolę, o odniesienie się do pierwszego akapitu, nie
    muszę tego chyba wyjaśniać... ? ( Mnie też w życiu dotknęło wiele tragedii -
    czwórka zmarłego rodzeństwa choćby... nie kontynuuję tematu... )
  • neptus 09.06.06, 10:59
    rigel79 napisał:

    > A co byś powiedziała, gdybym ci rzekł, że pewna astrologiczna sława parę dni
    > temu przepowiedziała możliwe trzy terminy samobójstwa bliskiej mi osoby ???

    To jest dopuszczalne tylko w jednym przypadku - gdy chodzi o zapobieżenie
    nieszczęściu.
    NIGDY nie jest to fakt, któżna orzekać ale PRAWDOPODOBIEŃSTO. A to jest ogromna
    różnica.
    Powtarzam to do znudzenia. Wymienione przez Anahellę tranzyty Saturna każdy
    osoba przechodzi w zyciu wielokrotnie. Ludzie umieraja także na "beneficznych"
    tranzytach Jowisza i Wenus. Kazdy układ musi być rozpatrywany z uwzględnieniem
    znajomości dotychczasowego życia człowieka, jego aktualnego wieku, stanu
    zdrowia, kondycji psychicznej, jego bieżącej sytuacji zyciowej, kolejności
    nastepowania tranzytow, szczegółowej analizy horoskopu natalnego i mnóstwa
    innych czynników. Zawsze jest możliwość, ze jakieś fakty z wywiadu zostały
    przemilczane, że nie znamy pełnego obrazu, w jakich warunkach przebiega
    tranzyt. Dlatego tez wyrokowanie faktów jest nieodpowiedzialne.
    Nieodpowiedzialna prognoza może być jedyną przyczyną zejścia własciciela
    horoskopu, a to jest zbrodnia, ktora powinna być ścigana prawnie. Takie
    prognozy może stawiać tylko ktoś równie nieodpowiedzialny, jak niedouczony
    dyskutant, ktory usiłuje "poprawiać" astrologię po pijanemu.
    --
    Dwa półgłówki to nie to samo, co jeden z głową.
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~
  • moris6 09.06.06, 11:37
    > Wyobrazam sobie, ze szanowny autor watku bedzie czul sie teraz madrzejszy od
    > najmadrzejszych. I gratuluje, bo posiadl wiedze bez zagladania w *calosc
    > horoskopu*. Ale rozumiem, ze pewni ludzie nie potrzebuja robic interpretacji,
    > zagladac w kolka, stawiac sobie pytan, rozumiec. Wystarczy, ze ktos na forum cos
    > napisze.

    Nie odebrałem treści rigel79 w taki sposób jak ty. Nie sądze aby Rigel chodziło
    w tym wątku o nieodpowiedzialną interpretację na podstawie fragmentarycznych
    danych. Rozumiem co miała na myśli
    i w wielu miejscach podzielam jej zdanie.

    Wiec jeżeli dobrze zrozumiałem Rigel brakuje konkretnych wniosków jakie powinny
    paść interpretując całość horoskopu. Bo to chyba jest oczywiste dla każdego
    poczatkującego, ze z fragmentów które tu tak często padają nie można zrobić nic,
    prócz dywagacji typu: może to a może tamto.

    Inną sprawą jest czy forum na to pozwala i czy jest to właściwe miejsce i na ten
    temat można dyskutować. Sądzę że jest to możliwe w pewnym zakresie. Obiektem
    ćwiczeń mogą to być osoby sprawują publiczne funkcje. Można również dla cwiczeń
    brać konkretne wydarzenia i próbować swoich sił, nie narażając się na
    śmiesznosć, której tak często boi się początkujący, ale i również doświadczony
    astrolog. Ten właśnie strach Rigel nazywa zachowawczością lub zachowawczą
    astrologią, która jest sposobem na zajmowanie się astrologią w sposób
    "bezpieczny" aby nie utracić raz wypracowanego autorytetu i w tym znazceniu
    pasuje to do słownikowego znaczenia tego słowa.

    Żółnierz za nim zostanie wysłany do walki, jest trenowany i ćwiczony. Uczy się
    strzelac w bezpiecznym miejscu tj. na strzelnicy. Mam propozycje jeżeli forum to
    wg anahelli nie spełnia założeń strzelnicy, co też po części rozumiem, ponieważ
    jest publiczne, zalóżmy wobec tego forum zamkniete dla tych którzy chcą sie
    uczyć, gdzie mogą popełniac błedy i nie być narazeni na śmieszność.

    moris
  • anahella 09.06.06, 13:59
    moris6 napisał:

    > Nie odebrałem treści rigel79 w taki sposób jak ty. Nie sądze aby Rigel
    > chodziło
    > w tym wątku o nieodpowiedzialną interpretację na podstawie fragmentarycznych
    > danych.

    Domyslam sie ze caly ten watek to odpowiedz na moj post z watku:

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11132&w=43193753

    Jesli ktos doszukuje sie apspektow odpowiedzialnych za cos, czyli szuka ukladow,
    ktore potem bedzie dopasowywal do horoskopow, to nigdy astrologii sie nie
    nauczy. Kazda cecha nie jest wartoscia jednoskladnikowa. A w zacytowanym watku
    czlowiek pyta o kalectwo. Boze widzisz i nie grzmisz!!!!!!! Autor wrzucil
    kalectwo do jednego worka, i nawet nie chcialo mu sie podzielic na zaburzenia
    funkcjonowania poszczegolnych czesci ciala. Przeciez kazda czesc ciala to w
    horoskopie inne pasmo!
    Lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo. I w momencie, gdy wyjasnam, ze rozne
    schorzenia biora sie z innych przyczyn - odbija pileczke sugerujac
    zachowawczosc. Przeciez kazdy astrolog, ktory robi horoskopy wie, ze nie
    dopasowuje sie aspektow do horoskopu, tylko patrzy sie na horoskopy i wysnuwa
    wnioski.

    Podalam Ci Moris kiedys moje dane na priv. Jesli je jeszcze masz to zerknij i
    powiedz jak tam sa opisane moje odwieczne klopoty z lewa kostka stopy. Czy
    wezmiesz pod uwage tylko i wylacznie Neptuna w kwadraturze do Wenus, czy
    bedziesz szukal tego w calym horoskopie? Czy inne uklady nie maja z tym nic
    wspolnego?
    Idac dalej: gdy widzisz w horoskopie kw. Neptuna do Wenus, nawet przy tej samej
    domifikacji co u mnie, powiesz klientowi, ze cale zycie bedzie sie zmagal ze
    zwichnieciami kostek? Wierze ze nie, bo czytam Twoje wypowiedzi i na tej
    podstawie uwazam, ze jestes astrologiem myslacym, a nie automatem.

    Nie chodzi tutaj tylko o ciezkie wydarzenia: kiedys byla podobna awantura w
    watku o ludziach dodajacych innym skrzydel. Gdy napisalam, ze takich ludzi
    nalezy szukac we wlasnym horoskopie, to autorka sie oburzyla ze nie chce jej
    przekazac wiedzy.

    Ja tylko na glos sie pytam: skad sie bierze cala rzesza ludzi, ktora broni sie
    przed poznaniem natury znakow i planet? Dlaczego wiele osob z forum interpretuje
    tak: Saturn - zle, Jowisz - dobrze, Pluton - seks, Wenus - malzenstwo, Neptun -
    nachtnienie artystyczne. Dlaczego nie odrozniaja pojecia archetypu od
    poszczegolnego przypadku?

    > Wiec jeżeli dobrze zrozumiałem Rigel brakuje konkretnych wniosków
    > jakie powinny
    > paść interpretując całość horoskopu. Bo to chyba jest oczywiste dla każdego
    > poczatkującego, ze z fragmentów które tu tak często padają nie można
    > zrobić nic
    > prócz dywagacji typu: może to a może tamto.

    Dlatego poczatkujacy powienien kolecjonowac kolka i szukac cech w nich, a nie
    szukac na forum ukladow i dopasowywac je do kosmogramow.

    > Inną sprawą jest czy forum na to pozwala i czy jest to właściwe miejsce
    > i na ten
    > temat można dyskutować. Sądzę że jest to możliwe w pewnym zakresie. Obiektem
    > ćwiczeń mogą to być osoby sprawują publiczne funkcje.

    I o to chodzi!!!! Mam w bazie dane znanego narkomana? Nie wiem, ale chce
    wiedziec, jakie uklady (w tym konkretnym horoskopie) mowia o uzaleznieniu od
    narkotykow? Wrzucam je na forum i zadaje pytanie: "czy planeta X w aspekcie Y do
    planety Z ma w tym przypadku znaczenie?" Pozostali wrzucaja sobie kolka do
    swoich programow i wypowiadaja sie.

    > nie narażając się na
    > śmiesznosć, której tak często boi się początkujący, ale i również doświadczony
    > astrolog. Ten właśnie strach Rigel nazywa zachowawczością lub zachowawczą
    > astrologią, która jest sposobem na zajmowanie się astrologią w sposób
    > "bezpieczny" aby nie utracić raz wypracowanego autorytetu i w tym znazceniu
    > pasuje to do słownikowego znaczenia tego słowa.

    Nie, nie nie!!! W pierwszym poscie tego watku zostalo napisane:

    "Otóż, chciałbym się z Wami zastanowić na temat zachowawczości
    wśród astrologów. Słowo to wyraża pewną niechęć, ignorancję, albo i złość
    wobec bardziej szczegółowej analizy horoskopu."

    Autor zada gotowych interpretacji, a nie chce uczestniczyc w jej powstaniu,
    nawet jako bierny sluchacz.

    > Mam propozycje jeżeli forum t o
    > wg anahelli nie spełnia założeń strzelnicy, co też po części rozumiem, ponieważ
    > jest publiczne, zalóżmy wobec tego forum zamkniete dla tych którzy chcą sie
    > uczyć, gdzie mogą popełniac błedy i nie być narazeni na śmieszność.

    Jako wlasciciel loginu mozesz takie forum zalozyc, spokojnie je tutaj mozesz
    zareklamowac.
    Chociaz moim zdaniem to forum, na ktorym teraz piszemy spelnia warunki
    strzelnicy, tylko, na litosc boska, strzelajmy do tarczy a nie do chmur.

    Jest normalne, ze poczatkujacy szukaja najkrotszej drogi. Ja, Ty i wiele innych
    tez to przeszlismy i szybko sie przekonalismy, ze najkrotsza droga to ta ciut
    bardziej skomplikowana niz sie na poczatku wydaje. Dlatego nie rozumiem
    oburzenia poczatkujacych, gdy mowi sie im "nie tedy droga", bo gdy ja zadawalam
    podobne pytania mojej pierwszej nauczycielce, i ona mi odpowiadala to samo - nie
    oburzalam sie, nie twierdzilam, ze cos przede mna ukrywa tylko drazylam temat.
    Ona kierowala mnie a ja zadawalam pytania, na ktore jako nauczyciel astrologii
    mogla odpowiedziec. Z rozmow z moimi znajomymi astrologami wynika ze nie
    jestem wyjatkiem.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • arcoiris1 09.06.06, 12:21
    Anahello,

    to co miałam na myśli wyjasnia Moris w swoim poście do Ciebie.

    To jest własnie ta zachowawczość o ktorej pisze Rigel, i którą ja rowniez
    określiłam w swoim poście jako pewna rezerwa, badanie terenu, własnych sił,
    żeby nie narazic sie na smieszność w razie pudła. Wynika ona najcześciej z
    braku wiedzy/praktyki. Skupiamy sie wtedy bardziej na opisie cech osoby, robiąc
    taki psychologiczny portret cech raczej niż samych wydarzeń, które mogą
    nastapic na danych tranzytach/dyrekcjach. A wiec zachowawczy astrolog powie
    przykładowo: jestes optymistyczny, pociagaja cie takie i smiakie kobiety,
    możesz byc uzdolniony jezykowo, Twoim problemem moze byc nadmierna
    emocjnalność, duzo podrózujesz i lubisz to, lubisz sztukę i ludzi, chciałbys
    osognac to i tamto, miewasz problemy w związkach, uciekasz od nich/traktujesz
    je zbyt idealistycznie. Natomiast nie powie: W pazdzierniku tego roku będziesz
    miał operacje wyrostka robaczkowego. Bo takie rzczy to nieliczni potrafią.
  • rigel79 09.06.06, 12:23
    Właśnie - można pewne rzeczy wiedzieć, a nie zasłaniać się w każdym przypadku
    kurtyną "zachowawczości". Co nie oznacza, że najlepsi nawet mają mówić o
    wszystkim, bo etyka astrologa zobowiązuje. Najważniejsze to wyważone
    proporcje. wink
  • piotrowski_piotr 09.06.06, 13:34
    arcoiris1 napisała:

    PP. W innym wątku się dowiedziałem, że astrologia wydarzeniowa jest astrologią
    zachowawczą. Teraz się się dowiaduję, że również astrologia urodzeniowa i
    interpretowanie horoskopu radix jest zachowawcze.

    Najpierw oczekuje się od astrologii, żeby spełniała kryteria nowoczesnej
    psychologii humanistycznej i skupiała się na pogłębionej analizie potencjałów
    człowieka, a później się oczekuje, żeby astrolog przestał być zachowawczy i
    zaczął mówić, kiedy będę mieć operację wyrostka robaczkowego.

    Jaka jest w tym logika?

    Piotr Piotrowski



    > Anahello,
    >
    > to co miałam na myśli wyjasnia Moris w swoim poście do Ciebie.
    >
    > To jest własnie ta zachowawczość o ktorej pisze Rigel, i którą ja rowniez
    > określiłam w swoim poście jako pewna rezerwa, badanie terenu, własnych sił,
    > żeby nie narazic sie na smieszność w razie pudła. Wynika ona najcześciej z
    > braku wiedzy/praktyki. Skupiamy sie wtedy bardziej na opisie cech osoby, robiąc
    >
    > taki psychologiczny portret cech raczej niż samych wydarzeń, które mogą
    > nastapic na danych tranzytach/dyrekcjach. A wiec zachowawczy astrolog powie
    > przykładowo: jestes optymistyczny, pociagaja cie takie i smiakie kobiety,
    > możesz byc uzdolniony jezykowo, Twoim problemem moze byc nadmierna
    > emocjnalność, duzo podrózujesz i lubisz to, lubisz sztukę i ludzi, chciałbys
    > osognac to i tamto, miewasz problemy w związkach, uciekasz od nich/traktujesz
    > je zbyt idealistycznie. Natomiast nie powie: W pazdzierniku tego roku będziesz
    >
    > miał operacje wyrostka robaczkowego. Bo takie rzczy to nieliczni potrafią.
  • rigel79 09.06.06, 14:00
    Zgadzam się ze wszystkim Panie Piotrze, pod warunkiem, że prawdziwe jest
    założenie, iż psychologia humianistyczna z potencjałami człowieka i mówienie o
    szczegółach ( takich jak np wyrostek ) są dwiema perspektywami, których nie
    można ze sobą pogodzić. Czyli - albo humanizm, albo "nie-humanizm" ( rozumiany
    jako ryzykowna interpretacja jakiejś ważnej rzeczy z przyszłości, z wszystkimi
    tego typu konsekwencjami ). Albo ogień, albo woda... A może jednak zupa ?
  • piotrowski_piotr 09.06.06, 14:43
    rigel79 napisał:

    > Zgadzam się ze wszystkim Panie Piotrze, pod warunkiem, że prawdziwe jest
    > założenie, iż psychologia humianistyczna z potencjałami człowieka i mówienie o
    > szczegółach ( takich jak np wyrostek ) są dwiema perspektywami, których nie
    > można ze sobą pogodzić.
    Czyli - albo humanizm, albo "nie-humanizm" ( rozumiany
    > jako ryzykowna interpretacja jakiejś ważnej rzeczy z przyszłości, z wszystkimi
    > tego typu konsekwencjami ). Albo ogień, albo woda... A może jednak zupa ?

    PP. To sprawa bardziej złożona, niż się na pierwszy rzut oka wydaje. Jak będę
    miał więcej czasu, to może kiedyś coś o tym napiszę.
    Generalnie humanizm w astrologii nie jest przeciwstawiany "nie-humanizowi",
    tylko astrologii XIX i XX wiecznej kształtowanej przez nurty pozytywistyczne,
    neopozytywistyczne i empiriokrytycyzm (Pronay, Prengel i in.).

    A w tej dyskuji się oczekuje, żeby astrologia była i humanistyczna, i
    pozytywistczna zarazem. To są oczekiwania sprzeczne, nielogiczne, a więc nie do
    spełnienia.

    Piotr Piotrowski

  • dafne04 09.06.06, 22:03
    rigel79 napisał:

    "Albo ogień, albo woda... A może jednak zupa ?"

    Witamsmile. Nie sądzę, aby Twoje pytanie było pozbawione sensu - wszak wiele
    bardziej beznadziejnych, wątków tu się pojawiało i ich autorzy nie byli tak
    ostro krytykowani. Zakładam, że forum jest rownież dla tych,którzy chcą się
    czegoś nauczyć, mają wątpliwości, etc.i czasami sprowokują. Moim zdaniem zupa
    jest realnasmile. Podobnie jak Moris, skorzystałam kiedyś z porady jednej z dwóch
    wymienionych przez Ciebie sław. Prognoza sprawdziła się w 80%.Zakładam,, że do
    astrologa chadza się częściej, gdy ma się jednak kryzys i oczekuje się
    konkretnej odpowiedzi, pocieszenia (niektórzy), pomocy w wytyczaniu własnej
    drogi. I prawdziwy astrolog prawdopodobnie widzi, czy problem jest wydumany,
    czy naprawdę fundamentalny. Zaraz niektórzy powiedzą, że wszystko jest względne
    i dla niektórych problemem są pryszcze i zgodzę się z tym, ale nie do końca, bo
    jednak z wiekiem, w skali ogólnej ważne są duch i zdrowe ciało, umiejść dawania
    i otrzymywania miłości, pożywienie, odzienie,dach nad głową. Nawet
    najbardziej "klasyczny" Astrolog (przez duże "A")nie wysypie Ci z rękawa
    kalendarium wydarzeń , chociaż zapewne potrafi. Powie Ci tyle, ile udźwigniesz,
    a ile udźwigniesz wyczyta sobie z Twojego horoskopu.Powie Ci o wyrostku wtedy,
    o ile uzna, że jest to potrzebne, abyś zrozumiał siebie i złapał pion. A na
    pytanie "kiedy umrę?" odpowie: nie jestem Panem Bogiem, ale wtedy i wtedy
    zaistnieje p r a w d o b o d o b i e ń s t w o, że obniżą się Pana (Pani) siły
    witalne i coś się odezwie. Na pytanie "kiedy się zakocham" odpowie wtedy i
    wtedy zaistnieje taka okoliczność, ale zależy to od radiksu osoby którą się
    spotka. Jeśli będziesz niezadowolony,to w końcu wyśle Cię do wróżki. Tak więc
    sadzę, że nawet najbardziej biegły w prognozowaniu wydarzeń prawdziwy astrolog
    wykorzysta swoje umiejętności w sposób dla Ciebie konstruktywny. I to będzie
    jego "sito", niestety,nawet jeśli Cię to zirytuje.
    Pozdrawiam - "kto nie pyta, jest martwy".
  • moris6 09.06.06, 14:50
    piotrowski_piotr napisał:

    > arcoiris1 napisała:
    >
    > PP. W innym wątku się dowiedziałem, że astrologia wydarzeniowa jest astrologią
    > zachowawczą. Teraz się się dowiaduję, że również astrologia urodzeniowa i
    > interpretowanie horoskopu radix jest zachowawcze.

    Piotrze zamiast próby uporządkowania tematu powrzucałeś różne wyrwane fragmenty
    do jednego kociołka i wyszła z tego zupa kompletnie niestrawna.

    Oczywiście, że astrologia nie może byc zachowawcza, sama w sobie.
    Zachowczość jest cechą charakteru, która jest przenoszona na czynności które
    wykonujesz. Jeżeli ktoś jest zachowawczy (ostrożny) to zachowawczo prowadzi
    samochód, a na gruncie astrologii zachowawczo interpretuje i nie ważne w tym
    momencie czy interpretuje horoskop radix, horalny, wydarzeniowy czy jakikolwiek
    inny. "Astrologia zachowawcza" to skrót myślowy określający sposób interpretacji.

    moris
  • piotrowski_piotr 09.06.06, 15:11
    moris6 napisał:

    >
    >
    > Piotrze zamiast próby uporządkowania tematu

    PP. A dlaczego ja mam ten temat porządkować? Przecież to nie ja go zacząłem.

    powrzucałeś różne wyrwane fragmenty
    > do jednego kociołka i wyszła z tego zupa kompletnie niestrawna.

    PP. NIczego nie powrzucałem, tylko skojarzyłem fakty.

    Piotr Piotrowski
  • arcoiris1 09.06.06, 14:58
    z całym szacunkiem dla Twojego dorobku Piotrze- kompletnie nie zrozumiałes
    mojej wypowiedzi a napisałam ją wręcz łopatologicznie.
    Wiec jeszcze raz:
    są astrolodzy tak swietni, byc może z innym dodatkowym darem, ktorzy potrafią
    powiedziec rzeczy tak szczegółowe dotyczace przeszłosci, terażniejszości lub
    przyszłości człowieka, że szczęka opada. Ale to wymaga ogromnej wiedzy
    astrologicznej i nie tylko, lat praktyki, tysiaca zintrepretowanych kółek,
    ogromnej intuicji, czasu, pasji, znajomości nie tylko astrologiii urodzeniowej
    ale tez medycznej, wydarzeniowej, elekcyjnej i wszelakich technik
    prognostycznych. Taki astrolog wie. Kwestia czy powie, i JAK to powie to
    kwestia etyki, ale wierzę że astrolog-erudyta jest elegancki i odpowiedzialny.
    Zachowawczość- to takie bardziej trzymanie sie w interpretacji znajomych
    szlaków, takich troche lajcikowych gdzie wiadomo, że nie popełni sie gafy i nie
    zrobi krzywdy, takie troszkę sobie generalizowanie i psychologizowanie li i
    jedynie - wynika ona z braku wiedzy najczęsciej. A zatem jest
    odpowiedzialnoscia zarazem bo taki astrolog powie tylko to, co uwaza że
    bezpiecznie może powiedziec.

    Troche mnie śmieszy natomiast kiedy astrolog zanim wypowie słowo od siebie
    przeprowadza długi wywiad środowiskowy i analizuje sytuacje klienta pod kazdym
    katem. Prawdę mówiąc, wolałabym psychologa z prawdziwego zdarzenia, z
    wykształceniem medycznym albo ramię przyjaciółki i butelkę wódki na otarcie łez
    gdy mam problem miłosno-zyciowy, tudziez dół. Nie tego oczekuje przeciętny
    klient ASTROLOGA, a ja dobrze pamiętam jak jeden z naszych forumowiczów Moris
    zinterpretował ciężki, życiowy problem mojej znajomej i jej horoskop w taki
    sposób że nadal zbieram szczękę z podłogi. NIE ZNAŁ JEJ SYTUACJI ZYCIOWEJ, CZY
    MA MEZA, KIM JEST Z ZAWODU, CZY JEST ZDROWA, CHORA, WYSOKA, NISKA, BRZYDKA,
    ŁADNA, GŁUPIA, WYKSZTAŁCONA Z DOKTORATEM CZY PO SZKOLE PODSTAWOWEJ, CZY JEST
    SIEROTĄ, BIEDNA CZY BOGATA. Nic nie wiedział o tym o czym pisze Neptus uwazajac
    że to konieczne do prawidłowej interperatacji- a to co mi powiedział o tamtym
    horoskopie i jej problemie brzmiało jakby ja znał od kołyski, a trafność jego
    opinii co do KONKRETNYCH WYDARZEŃ była porażająca. Oczywiście Neptus ma rację,
    sa osoby, ktore potrzebują takich informacji z pierwszej reki od klienta, żeby
    ruszyc do przodu z czymkolwiek, ale sa takie jak Moris, które sobie poradzą bez
    tego.

    I O TO WŁASNIE PYTA RIGEL W SWOIM POŚCIE. CZY OSOBA KTORA NIE MOWI RZECZY
    TYPU "W PONIEDZIALEK W GODZINACH PORANNYCH SPOTKASZ MIŁOŚĆ SWEGO ZYCIA NA NOWYM
    ŚWIECIE TUDZIEZ INNEJ MARSZAŁKOWSKIEJ" NIE ROBI TEGO, BO PO PROSTU NIE WIE i I
    NIE UMIE TAKICH RZECZY WYDEDUKOWAC, CZY NIE CHCE POWIEDZIEC Z PRZYCZYN
    ETYCZNYCH.

    Pytasz, najpierw sie oczekuje.. Hm. Wiesz jak ja to widze? Najpierw człowiek
    jest wyznawcą astrologii humanistyczno-psychologicznej bo ta jest najłatwiej
    dostepna i przyjazna uczniowi, a pozniej, po wielu, wielu latach pracy i
    praktyki zakładając że, ma prawdziwy talent to może zacząc mówic kiedy dany
    człowiek będzie miał wyciety wyrostek robaczkowy.



  • anahella 09.06.06, 15:41
    arcoiris1 napisała:


    > są astrolodzy tak swietni, byc może z innym dodatkowym darem, ktorzy potrafią
    > powiedziec rzeczy tak szczegółowe dotyczace przeszłosci, terażniejszości lub
    > przyszłości człowieka, że szczęka opada.

    Mowisz wiec o astrologu-jasnowidzu. Tak samo jak ktos moze byc psychologiem i
    weterynarzem, albo marketingowcem i nauczycielem. To dwie rozne rzeczy, ale moga
    isc w parze.


    > Ale to wymaga ogromnej wiedzy
    > astrologicznej i nie tylko, lat praktyki, tysiaca zintrepretowanych kółek,
    > ogromnej intuicji, czasu, pasji, znajomości nie tylko astrologiii urodzeniowej
    > ale tez medycznej, wydarzeniowej, elekcyjnej i wszelakich technik
    > prognostycznych.

    No dobra, ale jaki to ma zwiazek z pierwszym postem? Autor watku domaga sie
    interpretacji i wyraza swoj zal ze ich nie dostaje. Jednoczesnie doklada
    przymiotniki do slowa "astrologia" - ktorych to polaczen nie zrozumialam i juz
    sami nie wiemy o co mu chodzilo. Sam zreszta przyznal, ze napisal to pod wplywem
    alkoholu.


    > to takie bardziej trzymanie sie w interpretacji znajomych
    > szlaków, takich troche lajcikowych gdzie wiadomo, że nie popełni sie
    > gafy i nie zrobi krzywdy

    Pomiedzy gafa a krzywda jest wielka roznica. Nie zgadzam sie na laczenie ich w
    jednym zdaniu. Gafe moge popelnic, gdy robie intepretacje osoby
    szescdziesiecioletniej i zwracam sie do niej per "ty". Krzywda to stwierdzenie:
    "pani jest stara i umrze w tym roku".

    > takie troszkę sobie generalizowanie i psychologizowanie li i
    > jedynie - wynika ona z braku wiedzy najczęsciej.

    Nie, nie nie i jeszcze raz nie!
    Wiesz u ilu swietnych astrologow sie uczylam, w ilu warsztatach uczestniczylam?
    Kazdy jak mantre powtarzal: czego nie ma w horoskopie urodzeniowym, nie bedzie
    tego w tranzytach. Nie zrobisz dobrze kolka urodzeniowego, to przy prognozie
    mozesz liczyc na innego rodzaju przekazy. Ale jasnowidztwo to nie astrologia.
    Czasem idzie w parze, ale nie musi. Jedno drugiemu nie musi przeszkadzac.


    > A zatem jest
    > odpowiedzialnoscia zarazem bo taki astrolog powie tylko to, co uwaza że
    > bezpiecznie może powiedziec.

    Bezpiecznie, czyli to, czego jest pewien. Potrafie powiedziec klietowi "nie
    jestem pewna, jednak poszlabym na badania pluc". Ale dopoki nie zobacze w kolku,
    ze tej osobie grozi rak pluc, to nie powiem.

    > Troche mnie śmieszy natomiast kiedy astrolog zanim wypowie słowo od siebie
    > przeprowadza długi wywiad środowiskowy i analizuje sytuacje klienta pod kazdym
    > katem.

    Bez przesady. Wywiad srodowiskowy to jedno, a analiza sytuacji to drugie.

    > I O TO WŁASNIE PYTA RIGEL W SWOIM POŚCIE. CZY OSOBA KTORA NIE MOWI RZECZY
    > TYPU "W PONIEDZIALEK W GODZINACH PORANNYCH SPOTKASZ MIŁOŚĆ SWEGO ZYCIA NA
    > NOWYM
    > ŚWIECIE TUDZIEZ INNEJ MARSZAŁKOWSKIEJ" NIE ROBI TEGO, BO PO PROSTU NIE WIE i I
    > NIE UMIE TAKICH RZECZY WYDEDUKOWAC, CZY NIE CHCE POWIEDZIEC Z PRZYCZYN
    > ETYCZNYCH.

    Autor watku domagal sie przemielonej papki - aspektow kalectwa w innym watku.
    Gdy zadalam mu stos pytan dodatkowych, aby pobudzic go do myslenia - obrazil
    sie, natrabil i wysmazyl post o niedouczonych, zlych i zachowawczych
    astrologach. Rozumiem, ze sam jest alfa i omega, i trafil na to forum jako
    ekspert a nie jeden z uczniow. Ja osobiscie czuje sie uczniem. Moze ciut
    bardziej zaawansowanym niz Rigel, ale nie widze powodu by komukolwiek sypac
    glpoty. Ja przeciez, do cholery nie wiem czego on nie wie. Nie mam pojecia czy
    on wie, ze kosci to Koziorozec, a hormony to Neptun. Moze wie, ale sie zaplatal
    w wypowiedzi, a moze nie wie i mysli ze jest aspekt kalectwa? Tylko co to za
    zdobywanie wiedzy - oskarzanie innych ze sa zli, zachowawczy i niedouczeni.

    > Pytasz, najpierw sie oczekuje.. Hm. Wiesz jak ja to widze? Najpierw człowiek
    > jest wyznawcą astrologii humanistyczno-psychologicznej bo ta jest najłatwiej
    > dostepna i przyjazna uczniowi, a pozniej, po wielu, wielu latach pracy i
    > praktyki zakładając że, ma prawdziwy talent to może zacząc mówic kiedy dany
    > człowiek będzie miał wyciety wyrostek robaczkowy.

    Podpisalabym sie pod tym fragmentem obiema rekami (umiem!tongue_out) i nogami (tego juz
    nie umiem, ale moge sie nauczycsuspicious) gdyby zmienic jedno wyrazenie:

    zamiast: "wyznawcą astrologii humanistyczno-psychologicznej"
    napisalabym: "adeptem astrologii urodzeniowej".

  • rigel79 09.06.06, 16:18
    Grasz nie fair Anahella, bo robisz mi nadinterpretację i rzucasz z rękawa ( aż
    mnie to szokuje że z taką łatwością! ) tezy na temat mojej Pychy, Wiedzy,
    złośliwości, itp. Zarzucając mi jednocześnie że oskarżam, mam żal, etc. Jak
    jestem taki "Zły", albo "Złośliwy", możesz mi zrobić kółko dotyczące mojej
    moralności i etyczności. Wtedy na podstawie swojej wiedzy możesz mnie oceniać,
    a nawet wbijać szpilki w moją laleczkę vodoo.
    PS. Ale ponieważ kółko "kosztuje", a dwa nie masz wcale zamiaru spoglądać na
    taką Kreaturę jak ja, zatem - masz gdzieś moje kółko. I słusznie ! Ale
    pamiętaj - ja nic nie mam do ukrycia. Co nie oznacza automatycznie, że uprawiam
    nieetyczny ekshibicjonizm.
    PS.2 Miłej żonglerki moją osobą, a czy ja żongluję, niech oceni ktoś
    kompetentniejszy. Ego pokonało ciekawość sad
  • anahella 09.06.06, 16:45
    rigel79 napisał:

    > Grasz nie fair Anahella, bo robisz mi nadinterpretację i rzucasz z rękawa ( aż
    > mnie to szokuje że z taką łatwością! ) tezy na temat mojej Pychy, Wiedzy,
    > złośliwości

    Nigdzie nie napisalam ze zzera Cie pycha, ze nie masz zadnej wiedzy i ze jestes
    zlosliwy. Prosiabym o nie dopisywanie mi niczego.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • piotrowski_piotr 10.06.06, 15:33
    arcoiris1 napisała:

    > z całym szacunkiem dla Twojego dorobku Piotrze- kompletnie nie zrozumiałes
    > mojej wypowiedzi a napisałam ją wręcz łopatologicznie.
    >


    Arcoiris, ja dokładnie rozumiem, o czym tu jest mowa, ale uważam, że problem
    jest źle sformułowany.

    Generalnie toczy się tu spór o coś takiego: "refleksja astrologa humanistycznego
    nad potencjałami człowieka kontra radykalna wypowiedź astrologa prognozującego z
    dokładnością programu telewizyjnego".

    Tyle, że ten pierwszy (astrolog humanistyczny) stoi na stanowisku, że horoskop
    urodzeniowy oraz prognostyczny to mapa potencjałów, które urodzony może, ale nie
    musi rozwijać. Dlatego przyszłość, choć jakoś ustalona, jest jedynie
    potencjalna. Człowiek jest wolny, ma wolną wolę, może dokonywać wolnych wyborów,
    a przyszłość leży w jego rękach. Leszek Weres (astrolog humanistyczny) często
    powtarza, że prognozowanie w astrologii polega na minimalizowaniu strat i
    maksymalizowaniu zysków. Innymi słowy, nie masz wpływu na to, na jakiej
    znajdujesz się drodze, ale masz wpływ na to, jak nią przejdziesz. A takie
    podejście mylnie nazywa się tu zachowawczym, w podtekście, że astrolog nie mówi
    konkretów, bo jest niedouczony. Tymczasem nie wynika to z niewiedzy, tylko z
    podejścia, że człowiek jest istotą rozumną, wolną i dążącą do samorealizacji
    (rozwoju), wobec czego nie da się ustalić żadnej radykalnej prognozy.

    Natomiast astrolog prognozujący z dokładnością programu telewizyjnego nie może
    jednocześnie zakładać, że istnieje wolna wola, bo wtedy jego radykalne prognozy
    byłby nic nie warte. Dla niego, jak i dla jego klientów, światem rządzi
    determinizm (fatalizm astralny), wszystko jest z góry ustalone, łącznie z tym,
    kiedy będę miał operację wyrostka robaczkowego (tak jakby w astrologii istniał
    algorytm na prognozowanie operacji wyrostka). I takie podejście jest przez
    niektórych uczestników tego forum wielce pożądane.

    Wiem, że neofici są rozczarowani tym, że współczesna astrologia rozprawia
    wyłącznie o potencjałach i pozostawia człowiekowi wolną rękę w sprawach, które
    go najbardziej nurtują, podczas gdy ten by oczekiwał konkretów w stylu: "Niech
    mi pan nie mówi, czy mam zdolności językowe, tylko niech mi Pan powie, kiedy się
    nauczę tego angielskiego".

    Ale jeśli oczekujesz, że astrolog powinien to zrobić, to rozumiem, że
    jednocześnie uważasz, że wszystko, co w życiu osiągnęłaś i co jeszcze możesz
    osiągnąć, nie jest Twoją zasługą, tylko zasługą gwiazd (fatalizmu astralny).

    Piotr Piotrowski
  • aarvedui 10.06.06, 16:39
    całkowicie sie zgadzam - astrolog nie może przejmować odpowiedzialnosci za
    klienta i jego życie...chociaż z punktu widzenia miłosci własnej oraz ekonomii
    ideałem byłoby uzależniać swoich klientów za pomocą ścisłych prognoz odnoszących
    sie do każdego wycinka..

    ale w samej postawie astrologa humanistycznego jest jakis paradoks - najwiekszym
    sukcesem astrologa jest tutaj przypadek że klient po 1 wizycie dalej radzi sobie
    juz sam,wzbogacony o astrologiczną mapę której moze używać.

    jednym z wniiosków "na skróty" mógłby być taki że idealnym swiatem wg astrologa
    humanistycznego jest taki gdzie astrolog nie jest w ogóle potrzebny,bo ludzie
    maja wystarczającą świadomosc siebie żeby optymalnie kierowac swoim życiem wink

    ale to takie lekkie rozważania w ramach rozładowania wątku...smile
    --
    -------------------------------------------------------
  • romy_sznajder 10.06.06, 16:53
    jest u gory watek "kwestia podejscia", czy przypadkiem to samo, ale w tonie
    spokojniejszym [pomijajac wyciete posty] nie jest juz poruszone, albo zaczete w
    tamtym watku?
  • anahella 10.06.06, 17:16
    Istotnie, jest to tam poruszone, ale po ilosci wpisow tam i tu widzisz, ze popyt
    nie jest rowny z podaza.

    Po lekturze wpisu Piotra mam dwa wnioski:

    1. Astrologia promowana przez media nie jest tym samym co astrologia uprawiana
    przez astrologow, stad rozminiecie sie oczekiwan klientow z tym, co astrolodzy
    dzis oferuja.

    2. Zacytuje Piotra:
    "Wiem, że neofici są rozczarowani tym, że współczesna astrologia rozprawia
    wyłącznie o potencjałach i pozostawia człowiekowi wolną rękę w sprawach, które
    go najbardziej nurtują, podczas gdy ten by oczekiwał konkretów w stylu: "Niech
    mi pan nie mówi, czy mam zdolności językowe, tylko niech mi Pan powie, kiedy się
    nauczę tego angielskiego".

    Od postawy z powyzszego cytatu do innej: "prosze mi powiedziec jak najlepiej, w
    moim przypadku, uczyc sie angielskiego" droga daleka ale mozliwa, i wiele osob
    ja pokonuje. Wierze w ludzi, i dlatego sadze, ze wiekszosc przez nia przechodzi.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 10.06.06, 18:09
    Napisałem w pierwszym poście: "pewnego rodzaju unikanie szczególniejszych
    wypowiedzi, na rzecz ogólnikowych, wyraża... pewną bezradność, a nawet
    niewiedzę niektórych. Ba ! - każdy ma do tego prawo, nie zamierzam nikogo
    oskarżać, ani atakować, hmm... z moim poziomem w tej chwili nie mam czego tutaj
    szukać wobec wielu osób, które "żyją" z astrologii. Ale czy jednak w
    stwierdzeniu, że nie mówienie o szczegółach jest równoznaczne z pewną
    niewiedzą, nie ma ziarna prawdy ?"
    Czyż wątek ten nie przypomina trochę zabawy w głuchy telefon - chcemy
    usłyszeć o tym, co chcemy, a nie o tym, czego nie chcemy. W konkluzji
    stwierdziłem m.in., że niemówienie o szczegółach związane jest z pewną
    niewiedzą, z zastrzeżeniem, że NIE JESTEM TEGO PEWNY, NIE ZAMIERZAM NIKOGO
    ATAKOWAĆ i że może być w tym ziarno prawdy. Nie napisałem o tym, że ROZKAZUJĘ
    postawić szczegółowy horoskop, że CI którzy nie stawiają szczegółowego, są OD
    RAZU zachowawczy. I nie miałem poczucia ŻALU jak w jedym zdaniu napisała
    P.Anahella, która sama się zezłościła na moją pewną nadinterpretację na jej
    temat.
    W moim wypowiedziach nie było SKRAJNOŚCI - uważam że... to a to... a w
    podtekście jeśli się ze mną nie zgadzasz to jesteś ... TAKI SIAKI I OWAKI, albo
    inne osoby są be.. bo myślą sobie tak, a tak. O NIKIM TAK NIE POWIEDZIAŁEM.
    Dowiedziałem się O SOBIE paru NIEZBITYCH FAKTÓW ( o sobie rozumianym
    jako "pewne osoby" ) - że oczekuję JUŻ GOTOWEJ RECEPTY, że nie darzę sympatią
    astrologii humanistycznej, że jestem PIJAKIEM i osobą na pozimie jakiejś
    sympatyczki Samoobrony.
    Jednakże mój wątek został odebrany jako bełkotliwy JAD, mimo że nie było taką
    intencją wprowadzanie tu jadu, ani złośliwości. Za to inne osoby, których wątki
    można by tu było PRZYTOCZYĆ Z PIERWSZEJ RĘKI, zachowały się i
    nieodpowiedzialnie i złośliwie wobec mnie ( i innych ). I jeszcze musiałem za
    siebie, za nie, i za koklusz i gradobicie ( niczym PO ), przepraszać.
    Mam nadzieję, że każdy wyciągnie z tej lekcji wnioski i nie będzie dwuznaczny
    moralnie - niczym politycy - którzy z jednej strony mówią o uczciwości i
    pewnych ZASADACH, a z drugiej robią to, czego nie powinni. A co gorsza wytykają
    MOJĄ NIEETYCZNOŚĆ, zasłaniając swoją niedelikatność moim pijaństwem.
    Ja ze swej strony dziękuję że mogłem wziąść udział w tym wątku, to było i jest
    dla mnie bogate doświadczenie.

    Dziękuję wszystkich co tu coś napisali, bez względu na ORIENTACJĘ, a zwłaszcza
    tych, stojących ponad wszelką orientacją i nie bawiących się w spór, jaka osoba
    ma rację, tylko ile możliwych opcji czy propozycji możemy spokojnie i
    niezłośliwie rozważyć.
  • anahella 10.06.06, 20:15
    Skoro juz alkohol wylecial z Ciebie, to moze powiesz krotkim, zolnierskim slowem
    o co Ci chodzi? Ze sie nie znamy na astrologii, ze robimy kiepskie horoskopy i
    dupy z nas a nie astrologowie?

    Masz podstawy by tak sadzic? To napisz: Anahella jest kiepskim astrologiem, bo:
    (i tu wymien swoje racje). Nawet nie zamierzam sie bronic, bo jakim jestem
    astrologiem wiedza ci, ktorym zrobilam *kompletny* horoskop. To nie jest
    targowisko astrologicznych dokonan, a astrolog nie ma prawa gadac na prawo i
    lewo o swoich klientach. Jezeli uwazasz inaczej, to zrob kilka horoskopow,
    poczekaj az sprawdzi Ci sie prognoza i o tym napisz. Nikt nie broni Ci tego zrobic.

    Zacznij konkretny temat, albo kontynuuj inne, juz przez Ciebie rozpoczete, bo
    poki co bijesz piane i zajmujesz sie ocena ludzi. A to jest forum o astrologii a
    nie o astrologach. Zadziwiajace, ze musze o tym ciagle przypominac.

    A przy okazji: pisanie wersalikami oznacza krzyk. Prosze nie uzywac tej formy.

    I jeszcze jedno: zwroc uwage na pewne wyraznia, bo powtarzajac je troche sie
    neglizujesz.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • piotrowski_piotr 10.06.06, 21:09
    rigel79 napisał:

    > W konkluzji
    > stwierdziłem m.in., że niemówienie o szczegółach związane jest z pewną
    > niewiedzą, z zastrzeżeniem, że NIE JESTEM TEGO PEWNY, NIE ZAMIERZAM NIKOGO
    > ATAKOWAĆ i że może być w tym ziarno prawdy.

    PP. Rigel, wszystko zależy od tego, jakie szczegóły masz na myśli. Czy chodzi Ci
    o szczegółową prognozę w stylu programu telewizyjnego, gdzie będziesz miał
    podany dzień i godzinę, kiedy dostaniesz wysypkę, a kiedy zadzwoni do Ciebie
    ciocia z Zabrza, lub - co gorsza - kiedy popełnisz samobójstwo, czy też chodzi
    Ci o prognostyczną „mapę”, na której zaznaczone będą wszystkie góry, doliny,
    mosty, rzeki, ulice itp., dzięki czemu klient zorientuje się, jak ma się ustawić
    wobec życia, aby uniknąć porażek albo zyskać jak najwięcej.

    A jeśli chodzi o samych astrologów, to chyba powinieneś mieć świadomość, że tak
    jak w innych branżach tu również zdarzają się i profesjonaliści, i partacze.
    Astrologowie pod względem formalnym niczym nie różnią się od dobrych i kiepskich
    lekarzy, prawników, nauczycieli, malarzy czy hydraulików. To chyba banał
    niewymagający dodatkowych wyjaśnień.

    Piotr Piotrowski
  • lwi2 11.06.06, 07:17

    aarvedui:
    "w samej postawie astrologa humanistycznego jest jakis paradoks - najwiekszym
    sukcesem astrologa jest tutaj przypadek że klient po 1 wizycie dalej radzi sobie
    juz sam,wzbogacony o astrologiczną mapę której moze używać.
    jednym z wniiosków "na skróty" mógłby być taki że idealnym swiatem wg astrologa
    humanistycznego jest taki gdzie astrolog nie jest w ogóle potrzebny,bo ludzie
    maja wystarczającą świadomosc siebie żeby optymalnie kierowac swoim życiem wink"

    Nobel się należy (Aarvedui).
    Wygląda na to, że oczekiwanie przez klienta szczegółowych sprawdzających się
    bez pudła prognoz, to problem tego klienta. Że inaczej nie potrafi kierować
    swoim życiem. Pytanie, czy astrolog ma go wzmocnić, aby może jednak się
    odważył, czy od siebie uzależnić, czyli serwować mu te szczegółowe prognozy.
    CTUD się kłania tutaj, ciekawe czy pan Suliga, grzmiąc na wszystkich, odróżnia
    metody astrologii humanistycznej od tej uzależniającej prognostycznej (???).
    Pozdrawiam
    Lwi

    --

  • kasia-asia1 11.06.06, 09:56
  • kasia-asia1 11.06.06, 10:06
    Lwi2 pisze:
    Pytanie, czy astrolog ma go wzmocnić, aby może jednak się
    > odważył, czy od siebie uzależnić, czyli serwować mu te szczegółowe prognozy.
    > CTUD się kłania tutaj, ciekawe czy pan Suliga, grzmiąc na wszystkich,
    odróżnia
    > metody astrologii humanistycznej od tej uzależniającej prognostycznej (???).

    To jest problem całej ezoteryki. Determinizm i uzależnienie każdego kroku od
    odpowiedniego układu planet czy kart to potępia Kościól Kat. Zniesienie wolnej
    woli, ubezwłasnowolnienie człowieka od odpowiedniej wróżby.

    Moi nawiedzeni znajomi, pragnąc uratować moja pogubioną w ich mniemaniu dusze i
    uratować ja przed ogniem piekielnym, umówili mnie kiedys na rozmowe z księdzem,
    aby przekonał mnie o zgubnych skutkach astrologii.Oczywiscie poszłam na
    rozmowe, bo choć nie jestem Pospieszalskim Janem, to uważam, ze warto
    rozmawiac. Ksiądz całe szczęście nie był głupi i gdy wyłuszczylam mu zasady
    astrologii humanistycznej, która zakłada wolną wolę człowieka, tylko wzruszył
    obojętnie ramionami na moje hobby.
  • anahella 09.06.06, 15:03
    Posluchaj: nie ma astrologii zachowawczej i niezachowawczej. Jest astrologia
    urodzeniowa i wydarzeniowa.

    Wydarzeniowa wyplywa z urodzeniowej. Jesli tej pierwszej nie znasz, to prognoza
    moze byc tylko dzielem przypadku.

    Bledow nie robi tylko ten, ktory nie robi nic. Nawet jesli bedziesz
    odpowiedzialna, rzetelna itp. kiedys zrobisz blad. Co z tym bledem zrobisz? To
    zalezy od Ciebie (Twojego horoskopu).

    Niezaleznie od Twojej reakcji zawsze znajdzie sie ktos w lozy przesmiewcow.
    Tylko co z tego? Od wysmiewania sie nikt jeszcze astrologii sie nie nauczyl, a
    od badania i zrozumienia swoich (i cudzych bledow) tylko wiedzy przybywa.

    Oczywiscie sa astrolodzy, ktorzy nie robia prognoz. Nie robia, bo nie musza. Nie
    ma prawa zmuszajacego astrologa do prognozy. Ale jesli biora za interpretacje
    pieniadze, to powinni to na wstepie zaznaczyc. Moi znajomi "urodzeniowcy" tak
    robia: informuja klienta, ze nie przepowiadaja przyszlosci. O dziwo - maja
    klientow, i to zadowolonych z uslugi.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • arcoiris1 09.06.06, 15:09
    jasne, że nie ma- to skrót myslowy! Tak samo jak wyrażenie "jestem samochodem,
    czytam Sienkiewicza"- to metonimia.
    Zachowawcze jest podejście i sposob działania- w tym wypadku intrepetowanie
    kołka.
  • anahella 09.06.06, 15:43
    ok, uzywamy wielu skrotow myslowych, piszemy tu na forum "planety" - majac na
    mysli m.in. Slonce i Ksiezyc, piszemy "ciezkie planety" - a przeciez nie chodzi
    o mase planety.

    Tylko ze slowo "zachowawczy" sugeruje postawe astrologa a "urodzeniowy" nie.
    Dlatego sie tak oburzylam.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • moris6 08.06.06, 13:55
    rigel79 napisał:

    > Spójrzcie choćby na P. Zawadzkiego, czy
    > P. Weresa - troszeczkę zetknąłem się z ich "Astrologią" ( przez duże A ) i
    > zauważyłem, że potrafią - tak - potrafią ! - przewidzieć i zaobserwować
    > ważne - szczegółowe cechy jednostki,

    Rigel79 owszem można patrzeć na to co ktoś pisze w książkach i mówi na kursach
    ale nie wyciągaj z tego pochopnych wniosków smile Najlepiej jak sam sprawdzisz na
    sobie jak to jest z tym przewidywaniem, tzn. daj sobie zrobić horoskop i
    poczekaj czy to sie sprawdzi.
    U mnie wyglądało to tak.
    Jeden z w/w przez ciebie astrologów wykonał dla mnie interpretację, jako
    normalną płatną usługę. Było to 7 lat temu. Z całej interpretacji sprawdziła sie
    tylko jedna rzecz, mianowicie to, że moge zajmowac się astrologią. W
    interpretacji tej pojawił sie natomiast temat którego nie zamawiałem, bo mnie
    nie interesował, ale samo jego pojawienie się mogło wywołac problem. Tak więc
    przed odczytaniem żonie werdyktu, wyciąłem ten fragment. Pokazałem jej dopiero
    po 2 latach od przewidywanego terminu zaistnienia - jak można sie domyślac
    zdarzenie to nie zaistniało.

    Jak czytasz jakąś książke to przeważnie jest ona pasmem sukcesów ale do tej
    książki można by napisac 10 innych z opisem przypadków nietrafionych.

    moris
  • neptus 09.06.06, 10:42
    To jest słaba i żałosna pijacka prowokacja. Astrolog musi byc bardzo trzeźwym
    człowiekiem.
    --
    Dwa półgłowki to nie to samo, co jeden z głową
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~
  • rigel79 09.06.06, 11:00
    No, uderz prowokacją, a polecą inwektywy... Niech tak będzie - mogę
    być "pijakiem", "żałosny", oraz "nn." cech. Sam tego chciałem... czyż nie ? Nie
    wstydzę się ani jednej mojej wypowiedzi, mogą być one pełne ludzkich błędów,
    ale jeśli ktoś sprowadza to do rynsztoka... to gratuluję mu jego Wielkości
    Sądzenia. Kończę ten nazbyt osobisty wątek ( w przeciwieństwie do pewnej
    mobileinmobile ) i przepraszam tych, których uraziłem. Inni nie muszą za nic
    przepraszać...
    PS. Tak - trzeba być zawsze trzeźwym, bo nawet jednorazowe pijaństwo to juz
    alkoholizm.
  • am98 09.06.06, 23:27
    rigel79 napisał:

    No, uderz prowokacją, a polecą inwektywy... Niech tak będzie - mogę
    być "pijakiem", "żałosny", oraz "nn." cech. Sam tego chciałem... czyż nie ? Nie
    wstydzę się ani jednej mojej wypowiedzi, mogą być one pełne ludzkich błędów,
    ale jeśli ktoś sprowadza to do rynsztoka... to gratuluję mu jego Wielkości
    Sądzenia. Kończę ten nazbyt osobisty wątek ( w przeciwieństwie do pewnej
    mobileinmobile ) i przepraszam tych, których uraziłem. Inni nie muszą za nic
    przepraszać...
    PS. Tak - trzeba być zawsze trzeźwym, bo nawet jednorazowe pijaństwo to juz
    alkoholizm.
    --------------------------------------------------------
    Rigel, niejeden kloszard, czy lump uliczny ma w sobie więcej prawdy niż nadęty
    profesor uczelni; a astrolog powinien, czy poprzez własne doświadczenia,
    (aczkolwiek trudno mi jest kogokolwiek do tego zmuszać wink), czy poprzez
    obserwacje sięgać przysłowiowego rynsztoka, albo bodaj bruku..., bo tam jest
    zawarte życie.
    Norwid - wypisz wymaluj wink
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.


    --
    A.M.
  • palilia 10.06.06, 12:43
    Nie uważam ,że poprzez swój smilealkoholizm /oby tak to wyglądało/ zrobiłeś coś
    nie tak.OTOZ - nosiłam się już dawno z zadaniem tego pytania!!!
    Czytając tutaj wypowiedzi właśnie ta myśl mi przyszła do głowy - że na tym
    forum żadna osoba nie jest niczego pewna ,wszystko to jest gdybanie ,bardzo
    zachowawcze i nie tak .....ja to nzw.na dwoje babka wróży a to chyba nie o to
    chodzi.
    Popieram i podpisuję się pod twoim pytaniemsmilei czytam odpowiedzi z ciekawością
    i ciągle mnie dziwi że jednak Weres i Zawadzki mówią pewnikami a tutaj nie !!!
  • anahella 10.06.06, 15:37
    palilia napisała:

    > Czytając tutaj wypowiedzi właśnie ta myśl mi przyszła do głowy - że na tym
    > forum żadna osoba nie jest niczego pewna ,wszystko to jest gdybanie

    Czy oczekujesz stuprocentowej pewnej odpowiedzi, bez obejrzenia calego kosmogramu?

    > i ciągle mnie dziwi że jednak Weres i Zawadzki mówią pewnikami a tutaj nie !!!

    Bo Weres jest jeden, Zawadzki tez jest jeden. Nie rozumiem przeciwstawiania
    astrologicznych slaw bywalcom tego forum. Chcesz powieziec ze sa ode mnie lepsi?
    to chyba zadna tajemnica, prawda? Jezeli jest gdzies na sieci miejsce, gdzie
    obaj udzielaja konsultacji, lub prowadza lekcje - poinformuj - forumowicze sie
    uciesza.

    Obaj maja swoje strony i do kazdego z nich mozesz sie zwrocic o interpretacje:

    www.weres.pl/
    www.logonia.org/
    To forum nie jest szkola. Nikt nie przychodzi tu jako nauczyciel. Istnieja
    internetowe szkoly astrologii np.

    www.taraka.pl/
    albo tu

    www.astrolabium.pl/
    Sa tez szkoly, do ktorych trzeba chodzic, i info o nich masz w watku o kursach.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • koniunkcja 10.06.06, 23:27
    > Popieram i podpisuję się pod twoim pytaniemsmilei czytam odpowiedzi z ciekawością
    > i ciągle mnie dziwi że jednak Weres i Zawadzki mówią pewnikami a tutaj nie !!!

    Tylko w gościach mogę Wasze przesympatyczne Forum czytywać, ale podam Ci taki
    cytat pod rozwagę, abys się autorytetom przestała w pas kłaniać, zanim ich
    dobrze nie poznasz.

    "Najgrozniejsza jest jednak zapowiedź dyktatury wojskowej, która pojawia się na
    skutek krachu gospodarczego, finansowego oraz głodu, który zaskoczy Rosję w 1999
    roku, bez żadnej gotowo ci, aby temu problemowi sprostać. W scenariuszu wydarzeń
    wyraźnie widoczna jest zbrojna interwencja rosyjska zarówno na Bałkanach, jak i
    na Bliskim oraz Środkowym Wschodzie."

    Czas minął, konkret wydrukowany, historia się nie nagięła...

    Pzdr, Kon.
  • moris6 09.06.06, 11:32
    neptus napisała:

    > To jest słaba i żałosna pijacka prowokacja. Astrolog musi byc bardzo trzeźwym
    > człowiekiem.

    Nie zgadzam się z Twoją opinią.
    moris
  • arcoiris1 09.06.06, 12:00
    Neptus-- nie bądz taka mrożąco-saturniczna, jest lato. Kazdy szuka, pyta,
    zwłaszcza my poczatkujący i nie ma w tym nic złego a Ty od razu z "batem" i z
    sugestywna, dość przykrą sygnaturką. Wpisalaś ja sobie po przeczytaniu tego
    watku? Chciałabym się mylić.
    Dlaczego pijacka i żałosna? Ja w tym nic żałosnego nie widzę. Poza tym, jezeli
    już o tym mowa- ciekawe ilu z nas popija sobie drinka albo wieczorne piwko
    siedząc na tym forum?
    Trochę mniej srogiego Saturna a więcej Jowisza i Słońca.
  • neptus 09.06.06, 18:05
    Odniosłam sie jedynie do tytułu watku, nadal uwazam, ze 1. autor bredził jak
    mały kazio po duzym piwie, 2. wątek nie jest wart w ogóle dyskusji, bo na
    autorytatywnym tonem wypowiadane bzdury nie ma odpowiedzi.
    Astrologia to nie wróżenie z fusów. Wymaga wiedzy i praktyki. Komu sie to nie
    podoba, niech sie zajmie lepiej czymś innym. Na temat, co jest warta
    interpretacja horoskopu moze sie wypowiadac ten, kto o interpretowaniu
    horoskopów nie ma pojecia i nie chce sam sie tego uczyc.
    Wypowiedzi swiadczace o kompletnej ignorancji w temacie astrologia nadaja sie
    tylko do odeslania na kurs podstawowy.
    Anahela wykazuje swieta cierpliwosc wobec niektorych osob i podziwiam ja za to.
    Chetnie rozmawiam o astrologii i horoskopach ale na dyskusje z wypowiedziami na
    takim poziomie zal mi czasu. Jezeli ktos uwaza sie za eksperta, bo zna
    kolejnosc znakow zodiaku, to dyskusja jest zalosna.
    "Kto ma Marsa na ascendencie, bedzie miał szrame na twarzy i umrze młodo".
    Sa regułki tworzone w czasach, kiedy prawdziwa astrologia zostala zepchnieta do
    podziemia, a parali sie nia jedynie kuglarze i oszusci. Kto chce, niech z nich
    korzysta. Popatrz, kiedy Ci Mars przejdzie przez Satrurna, to pewnien znak, ze
    czeka Cie smierć. Nie wazne, ze taki tranzyt, wliczajac kwadratury, koniunkcje
    i opozycje zdarza sie co pol roku. Kto chce, niech sie w takie bzdury bawi.
    Zycze powodzenia. Ja juz przeszlam takich smiertelnych tranzytow mnostwo,
    dzieki temu, ze nie wierze takim przepowiadaczom. Jesli ograniczony lub
    złośliwy wrosugeruje tego dostatecznie mocno, jest szansa przeżycia.
    --
    dwa półgłóki to nie to samo, co jeden z głową
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~
  • neptus 09.06.06, 18:08
    Sorry, miało być "wróż nie zasugeruje". Zezarło mi w trakcie pisania.
  • arcoiris1 09.06.06, 19:08
    akurat na ostatnim tranzycie Marsa przez Saturna (koniunkcja) całkiem niedawno
    temu rzuciłam fajki wink wiec może ten tranzyt wydłuzył mi życie. Pisze o tym w
    wątku o nałogach.

    Neptusie, to co napisalas- zgadza sie, choć uwazam że zdrowo nadinterpretujecie
    wypowiedz Rigel79. No i kwestia formy, formy, formy na forum z Saturnem na
    Ascendencie, powinna być ważna- możesz myślec co chcesz, ale publicznie warto
    jest wyrazac sie elegancko (mój Księżyc w Wadze mi tak podpowiada) a nie rzucac
    sie od razu jak rottweiler do gardła. wink

    Z całą pewnością Rigel nie uwaza się za równego Wolandowi który, wymruczał
    przez zęby raz, dwa... olej rozlany, Merkury w drugim domu, Księzyc wzeszedł..
    sześć- nieszczęscie.. wieczór- siedem.... po czym radosnie oznajmił Berliozowi:
    wiem! Utna panu głowę! ani nie stosuje regułek typu Mars kwadrat Saturn-
    smierć, Pluton do Wenus- smierć kochanki, Jowisz do Wenus- wielka milosc. Nie o
    to mu chodziło, zadał całkiem dorzeczne pytania.. to jak ja je rozumiem,
    wyjasniłam wyzej w ktorymś z moich postów.
  • am98 09.06.06, 12:29
    neptus napisała:

    To jest słaba i żałosna pijacka prowokacja.

    Protestuje! Protestuje! Protestuje!
    Ostro sprzewciwam sie podnoszeniu takiej argumentacji!!!

    --
    A.M.
  • arcoiris1 09.06.06, 13:08
    "W powodzi wielu wypowiedzi próbuję odnaleźć wiele pytań i odpowiedzi
    starających się uchwycić jeden wątek, który sprowadzałby "kawałek radixowego
    tortu" do mądrej analogii. I udaje Wam się to ! Skądinąd powstaje jednak
    mądra konkluzja - za pomocą kawałka tortu ( paru aspektów ) nie damy rady
    ocenić, jak naprawdę to wszystko wygląda. Ale - gdy mamy do czynienia z CAŁYM
    radixem - sytuacja się zmienia - czyż nie ? Nie ma już analogii, nie ma
    już "gdybania", ale jest już indywidualny, konkretny horoskop."
    napisał Rigel.

    Mysle, że niektorzy powinni to jeszcze raz przeczytac, ze zrozumieniem.
    Zwłaszcza zdanie zaczynające sie od "skadinąd".
  • limetka77 09.06.06, 13:59
    Brawo Arcoiris! Brawo Rigel! Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu i nie
    zamierzałam się w ogóle wypowiadać, ale teraz to już mnie poniosło. Rigel po
    prostu zdobył się na szczerość, napisał co myśli, a że nie było to zgodne z
    pogladami wielu osób na tym forum, to wymagało pewnej odwagi, którą należałoby
    podziwiać. Natomiast osoba, która posuwa się do nazywania kogoś żałosnym
    pijakiem, sama jest żałosna. A tak poza tym, to mam wrażenie, że ten forumowy
    Saturn na ascendencie wymknał się spod kontroli, a ściślej zaczął kontrolować
    wszystko, nie pozwalając na swobodną wymianę mysli. Strach czasem zadać
    pytanie, bo zaraz przyjdzie Ktoś, Kto Wie Lepiej i sprowadzi delikwenta do
    pionu, nazywając żałosnym pijakiem czy choćby odsyłając na trzecią lekcję kursu
    dla początkujących (to akurat przykład z innego miejsca w sieci, ale napisała
    to jedna z tutejszych forumowiczek). Apeluję - mniej autorytarnej surowości i
    skostnienia, więcej życzliwości, tolerancji, otwartości na inne poglądy i
    przede wszystkim elastyczności.
  • anahella 09.06.06, 15:50
    Akurat Saturn i wymykanie sie spod kontroli to sprzeczne pojecia.

    Ciekawe, bo cala zadyma wziela sie w czasie, gdy ja czytam watki tylko z
    obowiazku, i rzadko sie wypowiadam. Neptus pojawia sie sporadycznie, All2 i
    Dori7 tez od przypadku do przypadku. Wiec o caly halas prosze nie miec pretensji
    do administratorow, tylko do tych, ktorzy dymia by dymic.

    O ile sobie przypominam, to mimo, ze nie odpowiadam na Twoje posty, nie
    zabraniam Ci tu zadawac zadnych pytan, chociaz generalnie Cie ignoruje. Zapewne
    wiesz dlaczego.


    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • arcoiris1 09.06.06, 15:58
    no to przydymiła Neptus, baaaaaardzo nielegancko by nie powiedziec że wręcz
    chamsko, Anahello. Oburzyła wiele osób, i słusznie. Mnie tez, bo jaki pisałam
    wyżej w tym watku, nie lubię mentorstwa. Brrrrrr!!!!
  • anahella 09.06.06, 16:21
    Rozumiem, walnela mocno - ale jak ktos pisze po pijaku to mi go nie zal.
    Nie wiem czy sa tu stuprocentowi abstynenci na forum, wiec pewnie kazdy wie, ze
    po alkoholu jedyne co sie dobrze robi, to spi. Ja pare razy zagladalam po
    kielichu na forum, ale nigdy nie pisalam, bo mam szacunek dla Was wszystkich:
    nie bede zasmiecac Waszych umyslow pijackim belkotem.

    Powiem szczerze: w tej chwili zaluje ze w ogole weszlam do tej dyskusji,
    powinnam byla wczoraj ten watek wywalic, a na priv ochrznic autora, dzisiaj
    rano, bo mam nadzieje ze rano byl trzezwy - i poprosic o inne sformulowanie
    tematu dyskusji.

    Kazdy popelnia gafy, pisze niezrozumiale itp. To nie koniec swiata, jestesmy
    tylko ludzmi. Jednak za pisanie pod wplywem alkoholu nalezy sie nam magiczne
    slowo, ktore mam nadzieje, przejdzie autorowi przez gardlo.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • rigel79 09.06.06, 16:28
    Ja przeproszam wszystkich których uraziłem za to, że coś wypiłem ( a nie
    powiedziałem o nikim ani jednego złego zdania ). Niech niewinni zaś umyją
    rączki i uderzą mnie raz jeszcze ( bo za to nie trzeba przepraszać ).
    Bez komentarza.
  • limetka77 09.06.06, 16:15
    anahella napisała:

    > Akurat Saturn i wymykanie sie spod kontroli to sprzeczne pojecia.
    >

    Miałam na myśli to, że gdy kontrola wymknie się spod kontroli, bywa jej czasem
    za dużo.

    > O ile sobie przypominam, to mimo, ze nie odpowiadam na Twoje posty, nie
    > zabraniam Ci tu zadawac zadnych pytan, chociaz generalnie Cie ignoruje.
    Zapewne
    > wiesz dlaczego.
    >

    Przyznam, że nie mam pojęcia. Nie należę do osób, które się awanturują i nie
    pamiętam, bym się kiedyś komuś tutaj czymś naraziła.Chyba że sam fakt zadawania
    się z osobami, które nie sa tu mile widziane, jest jakimś przewinieniem...
  • anahella 09.06.06, 16:33
    limetka77 napisała:

    > Miałam na myśli to, że gdy kontrola wymknie się spod kontroli, bywa jej czasem
    > za dużo.

    Saturn ma do to siebie, ze najpierw dziala w nas, a potem na zewnatrz. Sama
    sobie narzucasz ograniczenia - jesli sie boisz zaczac temat. Nie przypominam
    sobie bym gdziekolwiek napisala ze temat jest glupi, nieprzydatny itp.
    Wprost przeciwnie - gdy widze ze ktos kombinuje w poprzek staram sie wyjasniac,
    ze to nie tedy droga.

    To co ja uprawiam nie jest jedyna sluszna droga - jest moja droga. chcesz nia
    isc? - Zapraszam. Nie chcesz? - Jest wiele innych drog. Forum jest skrzyzowaniem
    tych drog i dzieki nim istnieje.


    > Przyznam, że nie mam pojęcia.

    Odpowiedzialam na priv. Jesli chcesz moja odpowiedz upublicznic, nie bede sie
    sprzeciwiac.

    --
    Forum o astrologii dla astrologow /

    "Mężczyzna, który czuje się autentycznie silny nie musi deptać godności kobiet"
    (c)Queenmaya
  • kasia-asia1 09.06.06, 17:33
    Nie wiem, po co się tak gorączkujecie. Rigel zadziałał jak jola z dywit na
    politycznych forach, a tu teraz się wszyscy na siebie naparzają. Kwestia
    podejścia do astrologii, to przecież było w osobnym wątku...
  • rigel79 09.06.06, 18:02
    Dzięki za kolejny argument ad persona. Nie ma głupich pytań, są tylko głupie
    odpowiedzi.
  • neptus 09.06.06, 18:09
    Jest inna zasada: jakie pytanie, taka odpowiedź.
    --
    Dwa półgłówki to nie to samo, co jeden z głową.
    ~/.\~/.\~
    ~ ~ ~ ~ ~

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka