Dodaj do ulubionych

Szczęśliwe związki i "złe" synastrie !

02.01.07, 17:30
Witam !

Czy znacie wśród swoich klientów układy synastryczne, w których pozornie
nic "ciekawego" nie ma ( np trygony świateł, Wenus, Jowisza ), za to roi się
od tzw. niekorzystnych aspektów ( np Mars kwadrat Saturn, kwadrat Księżyców,
czy Merkurych ) ? Ktoś mocno mi sugeruje, że związki z małą liczbą "dobrych"
aspektów, a większą "złych", nie ma szansy powodzenia. Dotyczy to również
mojej osoby. Oskarża się mnie o idealizm życiowy, a za nim następuje taki
mniej więcej komentarz - "ja też myślałam że dam radę zwalczyć niekorzystną
synastrię, ale przekonałam się na własnej skórze jak naiwna byłam".

To nic że to ogólnikowy bełkot. Moim zdaniem liczą się TRZY horoskopy -
partnerów oraz synastryczny. Jednak czyimś zdaniem wystarczy JEDEN. Nie
zgadzam się z tym.

Proszę Was o podanie związków z "niekorzystnymi" aspektami, które trzymają
się dobrze. Może rzeczywiście takich nie ma ? Może faktycznie nie jestem tak
oświecony smile ? A jeżeli nawet są, to "dobry" astrolog pomoże im się rozpaść (
dla dobra współwłaścicieli ). W końcu "oświecanie" to jego domena, a ja
jestem heretykiem i jak zwykle się ku czemuś buntuję.

PS. Rozmowa akurat dotyczyła aspektów międzyplanetarnych. Reszta jakby była
na dalszym planie ( midpunkty, gwiazdy stałe, indywidualne predyspozycje ).
Proszę zatem zredukować ( wiem że to trudne ) swoje przykłady do samych
aspektów między planetami. Wierzę, że macie w swoich teczkach synastrie,
które na pierwszy rzut oka "nie pasują", a mimo to mamy do czynienia ze
szczęśliwym związkiem.

Miłego 2007 smile


Edytor zaawansowany
  • 02.01.07, 18:28
    Ja jestem przykładem takowej synastrii:jego Saturn kwadratura mój Mars,mój Mars
    koniunkcja jego Saturn,kwadratura Księżyców,jego Wenus opozycja mój Pluton...

    Nigdy nikt nie był dla mnie ważny tak jak ta osoba,nie mam stuprocentowej
    pewności czy w jego przypadku też tak jest,ale tego nigdy do końca nie można być
    pewnymsmile
    Oczywiście łączą nas również bardzo harmonijne i pozytywne aspekty,ale podobno
    te złe mają przewagę,no nie wiem...
    Znam dużo związków z bardzo niekorzystnymi aspektami,mimo to świetnie funkcjonująsmile
    Czasem jednak bywa rewelacyjna synastria,a osoby nie mogą ze sobą wytrzymać
    ponieważ jedna z nich nie potrafi wytrwać w związku i widać to horoskopie
    natalnym tej osoby.Moim zdaniem ważny jest również horoskop kontaktowy,tam
    często jak na dłoni widać to czego trudno doszukać się w porównawczym.
  • 02.01.07, 18:40
    Strasznie zakochane małżeństwo, staż 30 letni. Jej godz znam, jego tylko date.
    On Lew (Nów we Lwie), ona Skorpion Asc Panna

    1. Kwadrat Słońc- 2 st
    2. Kwadrat jego Ksiezyca do jej Słońca - 8 minut
    3. Kwadrat jej Księzyca do jej Słońca- 9 st
    4. kwadrat Księzyców- 7 st
    5. Półtorakwadrat jej Wenus do jego Nowiu
    6. Kwinkunks jej Wenus do jej Merkurego
    7. opozycja Wenus- 5 st
    8. opozycja jej Marsa do jego Merkurego- 4 minuty
    9. kwadrat Marsów- 7 st
    10.koniunkcja jej Mars do jego Saturna- 6 st
    11. kwadrat jej Księzyc do jego Marsa- 1 minuta
    12. Jego Pluton kwadrat jej Merkury- 6 minut
    13. Jego Pluton kon jej Asc- 7 st

    pozytywne

    1. jej Jowisz sekstyl jego Nów
    2. trygon Jowiszów
    3. jego Wenus luzny sekstyl jej Asc
    4. jego Wenus sekstyl jej Księzyc- 1 st
    5. jego Wenus sekstyl jej Pluton
    6. Jej Uran koniunkcja jego Nów
    7. jego Uran trygon jej Slońce i Merkury
    8. jej Saturn trygon jego Nów i Mars

    wink Świata poza sobą nie widzą!
  • 02.01.07, 19:04
    rigel79 napisał:

    > Moim zdaniem liczą się TRZY horoskopy -
    > partnerów oraz synastryczny. Jednak czyimś zdaniem wystarczy JEDEN. Nie
    > zgadzam się z tym.

    Masz rację, nie wystarczy jeden, potrzebne są nawet cztery, bo jeszcze
    kontaktowy.
    Synastryczny mówi, jak osoby na siebie działają, a kontaktowy - jak "wyglądają"
    jako para, jako w pewnym sensie jedność, jak funkconują razem.
    Podam jeden przykład znajomej mi pary. Ten sam zawód, porównawczo niewiele
    aspektów, ale raczej harmonijne, mają tylko dwie mało znaczące kwadratury:
    Saturn do Jowisza i Neptun do Urana.
    W kontaktowym - same aspekty harmonijne, poza luźną kwadraturą Ksieżyc Merkury.
    Zdawać by się mogło - idealna para. Ale po prawie 30 latach małżeństwa
    zaczynaja mówić o rozwodzie. Dlaczego?
    Ona mówi, że w ich związku nic się nie dzieje! Tylko "tak, kochanie", "zgadzam
    się" itd. Od dawna już funkcjonują jak brat z siostrą. A teraz w tranzytach
    Pluton utworzył kwadraturę do ich kontaktowego Słońca i Wenus (które są w
    koniunkcji na Asc kontaktowym, jaką piękną parę tworzą!). Tak, tranzyty na
    kontaktowy też działają, i to jak! Poza tym ten sam Pluton wszedł na jej Słońce
    urodzeniowe i na jego progresywne. I zaczęli rozmawiać, spokojnie, a jakże, o
    rozwodzie. Chyba tak zrobią.
    Jaki stąd wniosek? Że potrawa bez przypraw jest mdła! Jak nie ma w niej soli i
    pieprzu, to się w końcu znudzi. Ale za słona i za pieprzna wypali żołądek i
    utworzą sie wrzody, które trzeba leczyć. Najlepsza jet równowaga, a poza tym
    świadomość - czego każda osoba oczekuje od związku i czy ta druga jest w stanie
    się "wpasować" w te oczekiwania. Zawsze trzeba zacząć od urodzeniowych i na ich
    tle rozpatrywać dalsze.
  • 02.01.07, 19:58
    rigel79 napisał:

    > Proszę Was o podanie związków z "niekorzystnymi" aspektami, które trzymają
    > się dobrze.

    Ja znam. W wiekszosci zwiazki saturniczne. Ludzie do zwiazku dojrzewaja wraz z
    wiekiem. Poza tym trudno zwiazek ocenic po 2 latach istnienia, trzeba sie
    przyjerzec - moim zdaniem - takim z wieloletnim stazem.

    Poza tym tez istnieja dobre zwiazki (dobre, czyli ludzie je dobrze wspominaja),
    ktore zwyczajnie sie koncza.

    > A jeżeli nawet są, to "dobry" astrolog pomoże im się rozpaść (
    > dla dobra współwłaścicieli ). W końcu "oświecanie" to jego domena, a ja
    > jestem heretykiem i jak zwykle się ku czemuś buntuję.

    Przesadzasz. Nie nalezy demonizowac kwadratur. A robiac horoskop trzeba
    pamietac, ze "primum non nocere" a "lepsze jest wrogiem dobrego".

    W zwiazku nigdy nie jest idealnie (w koncu nie ma wojny bez Wenus, nie ma tez
    bez Wenus zwiazku). Namawianie klienta do psucia zwiazku jest wbrew etyce.

    > Wierzę, że macie w swoich teczkach synastrie,
    > które na pierwszy rzut oka "nie pasują", a mimo to mamy do czynienia ze
    > szczęśliwym związkiem.

    Adolf Hitler i Ewa Braun. Jego Mars/Wenus w kwadraturze do jej Saturna, o ile
    dobrze pamietam tam byl polkrzyz, ale nie pamietam ktora planeta uzupelniala
    trojkat. Zwiazek chyba dobry, skoro zostali ze soba do konca?

    --
    Forum dla astrologow
    TELENOWELA!
  • 02.01.07, 20:23
    Wiadomośc z Onetu- w miejscowości Perriers-sur Andelle
    ona ur.17.12.1906 on ur.26.10.1906 , slub dnia 5.1.1929
    Zyja do dziś i obchodzą za kilak dni 78 rocznicę slubu!!!
    Moze to "modelowa" synastria?))))))Tu widać siłę powiązań saturnicznych na
    pewno!!!
  • 02.01.07, 21:07
    bogdanka12 napisała:

    > Moze to "modelowa" synastria?))))))Tu widać siłę powiązań saturnicznych na
    > pewno!!!

    No coz, nie nam oceniac jakosc tego zwiazku, ale niski uklon za trwalosc na
    pewno tej parze sie nalezy! Chociaz z drugiej strony pamietajmy, ze ludzie z
    poczatku poprzedniego wieku nie maja zwyczaju sie rozwodzic.

    Jest w horoskopie kobiety Slonce op. Pluton. Pluotnicy to twardziele - taka
    osoba jak widac jest w stanie wytrzymac z tym samym chlopem ponad 3/4 wieku wink

    Szkoda, ze nie ma godzin urodzenia, bo nie znamy polozenia Ksiezycow - jakze
    waznych w synastrii.

    Zauwazcie, ze nie ma tu zbyt duzo polaczen miedzy Sloncami a pozostalymi
    planetami osobistymi. Mamy Slonce mezczyzny z Marsem koboiety. Takie cos kipi
    energia. Ale ona musiala mu sie podobac! No i jednoczesnie podbudowala jego
    meskie ego. W tym zwiazku spotkaly sie dwie najbardziej meskie energie; Slonce i
    Mars. Pewnie to malzenstwo jest takie: ona dziala, a on uwaza, ze jest w dobrym
    miejscu, w dobrym czasie.

    Mialam kiedys w reku skrypt Lois Sargent (autorka, na kotra powolywal sie
    Arroyo). Pisala, ze gdy nie ma aspektu miedzy swiatlami to jeszcze nie znaczy,
    ze nic z tego nie bedzie. (Znow szkoda, ze nie wiemy co z Ksiezycami.)
    Tu mamy dowod na to: wladca Slonca mezczyzny (Pluton) jest w aspekcie ze Sloncem
    kobiety.

    Dziala to tez w druga strone: jej wladca Slonca (Jowisz) aspektuje jego Slonce.
    Oba aspekty sa nieharmonijne: opozycja i kwadratura.

    No i zobaczmy: niby nie ma aspektu miedzy Sloncami, a poprzez wladztwa robi sie
    nam dynamiczny nelson.

    Lois Sargent wspominala, ze podobnie mozna analizowac wladcow horyzontu, np. gdy
    wladcy Ascendentu lub Descendentu jednej osoby sa w aspekcie z analogicznymi
    planetami drugiej. Nelsony wladcow wedlug tej autorki mialy dawac trwalosc zwiazku.

    Zobaczcie tez ciekawy trojkat: Jowisz/Neptun w trygonie do Saturna i opozycji do
    Urana. Saturn w tej sytuacji lagodnie formuje jowiszowo/neptunowe jazdy, a Uran
    to chyba ta szczypta pieprzu, o ktorej powyzej pisala Zocha. Zauwazcie, ze
    Jowisz/Neptun sa w Raku, a wiec ludzie urodzeni w tamtych latach za wysokie
    wartosci uznawali dom, rodzine, korzenie, pochodzenie. Trygon Saturna umacnial
    ich w tym przekonaniu. Uran zas... no coz. Ten robi niespodzianki. Bohaterowie
    tej historii przezyli wiele rewolucji spolecznych. Uran przeszedl juz kazdemu
    przez Slonce, zamknal kazdemu cykl, a oni mimo to trwaja ze soba.

    Wydaje mi sie zatem, ze gdy patrzy sie na zwiazek z tak dlugim stazem, to nie
    wolno zapominac o ukladach rocznikowych lub pokoleniowych, tak jak te z tego
    przykladu; Urana, Saturna, Jowisza i Neptuna.

    Z innych ciekawostek o dlugowiecznosci, dzis na glownej stronie GW mamy taka
    informacje:

    Pani Benedykta Mackieło, ur. 1 maja 1893 w Torowie na Litiwe, zmarla w wieku 113
    lat. Prawdopodobnie byla najstarsza Polka.
    Zyla z zwiazku malzenskim 80 lat.
    Niestety, nie mamy danych meza.

    --
    Forum dla astrologow
    TELENOWELA!
  • 04.01.07, 16:26
    rigel79 napisał:
    >za to roi się
    > od tzw. niekorzystnych aspektów
    Ja nie rozumiem pojecia niekorzystny aspekt. To jakas detrimentalna wersja
    astrologii. Astrologia nie jest czarno-biala. Zycie nie jest tez oczywiste Podam
    alternatywna wersje: Opozycje bywala pozytywne to czesto przejaw zdolnosci
    kompromisu, kwadratury zmuszaja do dzialania i oosbka ruszy pupsko aby sie
    starac walczyc o zwiazek. Trygony zas rozleniwiaja i nie ma szans dogadac sie
    leniwcom co nie wyjda na przeciw.
    -------------------
    Life Is Not A Problem To Be Solved But A Mystery to Be Lived
    Zreszta jak anahella bardzo trafnie wskazala roznie to ze zwiazkami bywa.
    Rozpadaja sie dobre czasem bez wielkich dramatow- ot koleje losu, a czasem
    trwaja i zle bo tak ma byc. Ponoc nie jestesmy tu aby wypoczywac, ale po to by
    pracowac nad soba a narzedziem do tego sa zwiazki. Czasem bywaja i trwale
    zwiazki, ale tu faktycznie saturn czesto lapy macza i nic takim zwiazkom do
    wstepnych Uranowo wenusiastych egzaltacji zakochanej pary. To wynik pracy i
    dotarcia sie z czasem 2 roznych indywidualnosci.
  • 05.01.07, 00:48
    princesswhitewolf napisała:

    > Ja nie rozumiem pojecia niekorzystny aspekt.

    Ja rozumiem w kontekscie tradycji astrologicznej, choc osobiscie wole uzywac
    pojecia "aspekty dynamiczne".

    --
    Forum dla astrologow
    TELENOWELA!
  • 05.01.07, 03:12
    Otóż to. Związki oparte na samych harmonijnych aspektach sa takie "martwe",
    szybko następuje znudzenie. W synastrii aspekty dynamiczne są potrzebne, coś
    musi prowokować, dodawać "pieprzyka". Np. z mojego doswiadczenia trygon
    Mars/Wenus, ktory niektórzy uważają za wymarzony w związkach erotycznych,
    często powoduje, że bardzo zgodnie i harmonijnie nikomu się nie chce chcieć.
    Chyba, że jest wsparty jakąś ekscytującą kwadraturką.
    Nie wiem, czy jest to akurat specyfika mojej klienteli, ale koniunkcję Świateł
    w porównawczych zdarza mi się oglądać bardzo rzadko i wcale nie są to
    najszczęśliwsze małżeństwa.
    Ludzie często zawieraja związki pod wpływem tranzytu, a potem tranzyt mija i
    okazuje się, że tych ludzi nic nie łączy albo i wszystko dzieli.
    Astrolog niewiele ma zwykle do czynienia z udanymi związkami, chyba że to
    znajomosci prywatne. Ludzie, którym jest dobrze, nie szukają porady u
    astrologa. Jest więc dużo łatwiej znaleźć przykłady negatywne niż pozytywne.
    --
    Każdy jest kowalem swojego losu ale nie każdy zna się na kowalstwie.
    AstroAlgorytmy www.astro.hg.pl
  • 05.01.07, 18:56
    Wydaje mi się, że większość osób do aspektów w synastrii podchodzi tak samo,
    jak w h-pach indywidualnych, to znaczy jak kwadratura czy opozycja, to źle.
    Natomiast w synastrii jest nieco inaczej, nawet czasem lepiej mieć kwadrarurę
    niż trygon. Tak jest w przypadku, o którym wspomniała Neptus - Wenus i Mars.
    Gdy są w trygonie, mało się dzieje, natomiast gdy tworzą kwadraturę, "pod
    pierzyną" ciągle jest ruch (mam potwierdzenie tego od osoby mającej
    doświadczenie w tej materii). Podobnie jest przy opozycji.

    Neptus napisała:
    > Nie wiem, czy jest to akurat specyfika mojej klienteli, ale koniunkcję
    >Świateł w porównawczych zdarza mi się oglądać bardzo rzadko i wcale nie są to
    > najszczęśliwsze małżeństwa.

    Dopowiem, dlaczego koniunkcja Świateł nie jest za dobra. Jeżeli chodzi o
    tranzyty, to najmocniej odbieramy je właśnie Światłami. Jeśli osoby mają je w
    koniunkcji, to gdy przychodzi jakiś trudny tranzyt, obie przeżywają w tym samym
    czasie kryzys i każdy zajmuje się sobą, swoimi problemami, i nie ma czasu na
    pomaganie drugiej osobie. Poza tym, jeżeli chodzi o Światła, a także Wenus i
    Marsa, to lepiej mieć kwadraturę niż nic. Bo między osobami jest pociąg, coś
    iskrzy. A opozycja jest wymarzona! Planety dwóch zainteresowanych sobą
    wzajemnie osób, stojące naprzeciw siebie, nie zrobią właścicielom krzywdy,
    tylko podadzą sobie ręce! A jak fascynacja sobą się skończy, to najwyżej
    odwrócą się tyłem i każda pójdzie w swoją stronę. Nie trzeba się bać takich
    aspektów.
    Jak zauważyłam, dosyć specyficznie działa kwadratura Księżyców. Często mówi
    się, że co tam Księżyc, jakoś to będzie. Ale Księżyc to nawyki wyniesione z
    domu, to nasze przyzwyczajenia. I tu kwadratura może być trudna, bo osoby mają
    inne nawyki (np. inaczej obchodzą święta, inne są tradycje domowe). Albo ta
    przysłowiowa tubka pasty do zębów - jedna osoba, np. Księżyc w Pannie, wyciska
    od końca, a w Strzelcu czy Bliźniętach - jak chwyci, tak wyciśnie. No i
    jest "tragedia"! Albo jedna ustawia szklanki na półce prosto, a druga odwrócone
    do góry nogami. Są to nawyki, działania odruchowe, które wykonujemy bez
    zastanowienia. W takim przypadku najlepiej mieć świadomość tego aspektu i
    pogodzić się z tym, że każdy jest inny.
    Spotkałam się też z twierdzeniem, że w synastrii aspekty Merkurego się nie
    liczą, bo co on ma do miłości. Uważam, że jest to bardzo złe podejście. Bo np.
    przy kwadraturze Księżyców, gdy są harmonijne aspekty Merkurych, to wszystko
    można sobie wytłumaczyć i najważniejsze - zrozumieć. A poza tym - przecież nie
    samą miłością człowiek żyje, czasem, a nawet często, trzeba też porozmawiać.

  • 06.01.07, 01:09
    zocha.w napisała:

    > Wydaje mi się, że większość osób do aspektów w synastrii podchodzi tak samo,
    > jak w h-pach indywidualnych, to znaczy jak kwadratura czy opozycja, to źle.
    > Natomiast w synastrii jest nieco inaczej, nawet czasem lepiej mieć kwadrarurę
    > niż trygon. Tak jest w przypadku, o którym wspomniała Neptus - Wenus i Mars.
    > Gdy są w trygonie, mało się dzieje, natomiast gdy tworzą kwadraturę, "pod
    > pierzyną" ciągle jest ruch (mam potwierdzenie tego od osoby mającej
    > doświadczenie w tej materii). Podobnie jest przy opozycji.
    >
    > Neptus napisała:
    > > Nie wiem, czy jest to akurat specyfika mojej klienteli, ale koniunkcję
    > >Świateł w porównawczych zdarza mi się oglądać bardzo rzadko i wcale nie są
    > to
    > > najszczęśliwsze małżeństwa.

    Widzialam kilka nelsonow na koniunkcjach, ale roznie z nimi bywalo.
    Najfajniejsza para jest nelson na koniunkcjach, oboje maja swiatla w kwadraturze.

    > także Wenus i
    > Marsa, to lepiej mieć kwadraturę niż nic.

    Bardzo ciekawy w moim zwiazku byl polkrzyz. Tworzyly go: moja Wenus, opozycja
    jego Mars, kwadratura trazytujacy Saturn. Wbrew temu, co sie pisze o
    kwadraturach wtedy od partnera dostalam duzo ciepla i zrozumienia.

    > Jak zauważyłam, dosyć specyficznie działa kwadratura Księżyców. Często mówi
    > się, że co tam Księżyc, jakoś to będzie. Ale Księżyc to nawyki wyniesione z
    > domu, to nasze przyzwyczajenia. I tu kwadratura może być trudna, bo osoby mają
    > inne nawyki (np. inaczej obchodzą święta, inne są tradycje domowe). Albo ta
    > przysłowiowa tubka pasty do zębów - jedna osoba, np. Księżyc w
    > Pannie, wyciska
    > od końca, a w Strzelcu czy Bliźniętach - jak chwyci, tak wyciśnie.

    To bardzo ciekawy aspekt, bo ciagnie ludzi do siebie i wzbudza wzajemne
    zaintersowanie. To takze pokusa: "pokaze mu swoj swiat, na pewno go pokocha". I
    faktycznie szybko sie okazuje, ze wybranek nienawidzi klusek z makiem, jakie
    nauczyla nas mamusia robic na Wigiliesmile


    > W takim przypadku najlepiej mieć świadomość tego aspektu i
    > pogodzić się z tym, że każdy jest inny.

    NO dobrze, ale swiadomosc to Slonce. Zatem bez wsparcia Slonca bardzo trudno o
    tolerancje dla odmiennych nawykow partnera.

    > Spotkałam się też z twierdzeniem, że w synastrii aspekty Merkurego się nie
    > liczą, bo co on ma do miłości. Uważam, że jest to bardzo złe podejście. Bo np.
    > przy kwadraturze Księżyców, gdy są harmonijne aspekty Merkurych, to wszystko
    > można sobie wytłumaczyć i najważniejsze - zrozumieć. A poza tym - przecież nie
    > samą miłością człowiek żyje, czasem, a nawet często, trzeba też porozmawiać.

    Merkury z miloscia i seksem ma bardzo duzo wspolnego. Super sa pary, u ktorych w
    synastrii sa polaczenia Ksiezyc-Merkury. No bo przeciez slodkie slowka tez
    trzeba sobie szeptac do uszka. Lubimy tez podczas milosnych uniesien sluchac
    dzwiekow, jakie wydaje z siebie partner.

    --
    Forum dla astrologow
    TELENOWELA!
  • 06.01.07, 01:10
    Dokładnie. Też cały czas zwracam uwage na aspekty Merkurego. Najważniejsza jest
    mozliwość porozumienia. Kryzysy sa w każdym związku, bo wszystko podlega
    tranzytom. Jesli nie ma możliwości porozmawiać, gdy rozmowa odbywa sie na
    rownoległych płaszczyznach, które sie nie stykają, kazdy kryzys staje sie dla
    zwiążku znacznie groźniejszy. Chemia z czasem słabnie i powszednieje, wraz ze
    stażem w związku nabiera coraz większego znaczenia rozmowa, zrozumienie,
    tolerancja. A poza tym kazdy związek wymaga pielęgnacji. Niektóre więcej. Są
    takie "związki specjalnej troski". Wcale nie jest powiedziane, ze jak coś jest
    trudne, to jest złe. Wiele zalezy od poziomu obojga partnerów. Jeżeli oboje
    potrafią sie siebie i od siebie uczyć, związek z duzą ilością aspektów
    dynamicznych potrafi dać im bardzo wiele.
    --
    Ogień, który cię sparzy, to ten sam, przy którym się grzejesz.
    AstroAlgorytmy www.astro.hg.pl
  • 06.01.07, 01:22
    zocha.w napisała:

    > Jak zauważyłam, dosyć specyficznie działa kwadratura Księżyców. Często mówi
    > się, że co tam Księżyc, jakoś to będzie. Ale Księżyc to nawyki wyniesione z
    > domu, to nasze przyzwyczajenia. I tu kwadratura może być trudna, bo osoby mają
    > inne nawyki (np. inaczej obchodzą święta, inne są tradycje domowe). Albo ta
    > przysłowiowa tubka pasty do zębów - jedna osoba, np. Księżyc w Pannie, wyciska
    > od końca, a w Strzelcu czy Bliźniętach - jak chwyci, tak wyciśnie. No i
    > jest "tragedia"! Albo jedna ustawia szklanki na półce prosto, a druga odwrócone
    > do góry nogami. Są to nawyki, działania odruchowe, które wykonujemy bez
    > zastanowienia. W takim przypadku najlepiej mieć świadomość tego aspektu i
    > pogodzić się z tym, że każdy jest inny.

    Swietnie to ujelas. To sie wlasnie tak manifestuje - drobiazgi zycia
    codziennego, ktore odzwierciedlaja jednak cos glebszego. Na kwadraturze
    Ksiezycow najtrudniejsze sa podstawowe wzorce emocjonalne - to wychodzi w
    klotniach i sytuacjach stresowych, trzeba duzo elastycznosci, uwagi i dobrej
    woli, zeby zrozumiec, ze mozna przezywac i reagowac inaczej, ale da sie z tym
    zyc i to nawet bardzo ciekawie smile)

    --
    Magiczny Kuferek

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.