Dodaj do ulubionych

Niebezpieczna koniunkcja?

07.12.08, 15:58
Jak sie moze przejawic scisla koniunkcja Slonca z Lilith w
horoskopie natalnym, gdy obie planety leza w 7 domu w Skorpionie
i - co najciekawsze i o co najbardziej mi chodzi - nie odbieraja
zadnych innych aspektow poza luzna koniunkcja Slonca z Merkurym (8
dom)???
Edytor zaawansowany
  • neptus 07.12.08, 16:27
    Kojarzy mi się tak z marszu podejrzliwość, zazdrość, Ziobro
    opakowany dyktafonami...
    --
    Dla miłości nie jest ważne, aby ludzie do siebie pasowali, ale by
    byli razem szczęśliwi. [Brigitte Bardot]
    Błękitny Pałac Neptus
  • arossa 08.12.08, 14:46
    Dziekuje Neptusie za szybka odpowiedz smile Akurat tego nie widze, ale
    kto to wie... W sumie o wplywach Lilith sporo czytalam, trudno mi
    jednak zinterpretowac konsekwencje braku aspektow uroczej koniunkcji.
  • neptus 03.01.09, 21:55
    hehe, Lilit w skorpionie miał Hussein. wink
    Wg. PP, Lilit w 7 domu to coś ala Słońce w 12 - samotność,
    odrzucenie, niedowartościowanie albo związki "wojenne" z walka o
    dominację, nadmierny popęd, potrzeba silnych wrażeń erotycznych.

    Nie ma rady - musisz dojść, co ci siedzi w podswiadomości i wydobyc
    to na swiatło dzienne. W Lilit groźne jest to, co nieświadome.
    Uświadomione jest bezradne. wink
    --
    Dla miłości nie jest ważne, aby ludzie do siebie pasowali, ale by
    byli razem szczęśliwi. [Brigitte Bardot]
    Błękitny Pałac Neptus
  • queenmaya 12.01.09, 15:16
    neptus napisała:

    > Kojarzy mi się tak z marszu podejrzliwość, zazdrość, Ziobro
    > opakowany dyktafonami...

    To o mnie?
    Mam tę koniunkcję w Skorpionie, tyle tylko, że w 2. domu smile Merkury się nie załapuje na ścisłą koniunkcję, ale jest w stellum, a co więcej jest tam władca asc.
    --
    Gabinet Astropsychologii
    Blog ezoteryczny
    Blog astrologiczny
  • iokepine 08.12.08, 15:51
    arossa napisała:

    > Jak sie moze przejawic scisla koniunkcja Slonca z Lilith w
    > horoskopie natalnym, gdy obie planety leza w 7 domu w Skorpionie
    > i - co najciekawsze i o co najbardziej mi chodzi - nie odbieraja
    > zadnych innych aspektow poza luzna koniunkcja Slonca z Merkurym (8
    > dom)???

    Okresowe depresje na tle związkowym, poczucie, że jest się wykorzystywanym, nie
    wiadomo dlaczego i bez przyczyny. Na szczęście nie przez cały czas, program
    Lilith ma to do siebie, że cyklicznie uaktywnia się i zamiera.

    Na wyższym poziomie - głębokie zrozumienie, że światło w związku nie może
    istnieć bez cienia. Zrozumienie funkcji Cienia w psychice i jego roli w
    związkach, dobry materiał na psychoterapeutę dla par.

    O karmie takiej osoby nie będę pisać, bo zaraz na mnie tu nakrzyczą, że brzytwa
    Ockhma itd smile

    Pozdrawiam serdecznie,
    Józefina Jagodzińska



    --
    Ezoteryka
  • arossa 08.12.08, 16:18
    O karmie? Bardzo bym sie ucieszyla! Temat mnie bardzo interesuje,
    takze przez pryzmat wlasnych doswiadczen zyciowych.

  • all2 08.12.08, 23:23
    O karmie takiej osoby nie będę pisać, bo zaraz na mnie tu nakrzyczą, że brzytwa
    > Ockhma itd smile

    Iokepine, napisz smile Sama przed chwilą pisałam w innym wątku, że nie lubię
    machania karmą na prawo i lewo przy omawianiu aspektów typu Mars kwadrat
    Merkury, ale temat Lilith jest ciekawy choć często nadmiernie dramatyzowany.
    Jako posiadaczka koniunkcji Lilith Słońce, a do tego, było nie było, v-ce admin
    tego forum, obiecuję, że będę Cię tu bronić przed brzytwami, czuj się
    bezpiecznie i pisz smile


    --
    Nie ma żadnego powodu, dla którego ludzie mieliby wykorzystywać komputery w
    swoich domach
    Ken Olsen, Digital Equipment 1977
  • iokepine 06.01.09, 18:10
    all2 napisała:
    > Jako posiadaczka koniunkcji Lilith Słońce, a do tego, było nie było, v-ce admin
    > tego forum, obiecuję, że będę Cię tu bronić przed brzytwami, czuj się
    > bezpiecznie i pisz smile

    Uff, człowiek przez chwilę nie czyta forum, a potem, żeby znaleźć wątek, musi
    grzebać w wyszukiwarce smile Zanim odpiszę, przeczytam, co napisali inni smile
    Dziękuję za oficjalną zgodę admina forum wink



    --
    Ezoteryka
  • iokepine 06.01.09, 18:40
    Ok, przeczytałam cały wątek smile

    all2 napisała:

    > Sama przed chwilą pisałam w innym wątku, że nie lubię
    > machania karmą na prawo i lewo przy omawianiu aspektów typu Mars kwadrat
    > Merkury,

    A tak. Też tego nie lubię. Tak robią kiepscy i/lub początkujący adepci
    astrologii, którzy lubią wywoływać stany lękowe pomieszane z poczuciem
    wyjątkowości u klientów.

    ale temat Lilith jest ciekawy choć często nadmiernie dramatyzowany.
    > Jako posiadaczka koniunkcji Lilith Słońce

    Koniunkcja Lilith Słońce, podobnie jak planety pokoleniowe, zwłaszcza Pluton,
    opóźnia różne rzeczy, które człowiek chciałby już teraz, zaraz. Jakie to rzeczy,
    mówi o tym dom horoskopu, w jakim się znajdują. W przypadku Lilith jednak nie
    chodzi o procesy grupowe i wymianę pokoleniową / zmiany w stylu życia, która
    umożliwia spełnienie swojego losu takiej osobie, a o rozwój własny.

    Lilith jest punktem na orbicie Księżyca (mniej więcej, nie chce mi się tego
    rozpisywać) i jako taki ma naturę żeńską, tak jak Księżyc. W dzisiejszych
    czasach, w przypadku horoskopu kobiety zwykle jest to traktowane jako
    rozliczenia z samą sobą, w przypadku horoskopu mężczyzny różnie, to zależy na
    ile ma on zintegrowaną żeńską część swojej osobowości. Jeśli nie bardzo, to
    realizacja Lilith pójdzie po najmniejszej linii oporu, a więc mężczyzna będzie
    szukał kobiet, które zostaną obciążone workiem z jego niemożnościami z nalepką
    "zrób to za mnie".

    Przykład, jaki podaje Arossa, jest sytuacją typową, jej Neptun jest w koniunkcji
    z jego Słońcem i Lilith na granicy VII i VIII domu (btw, jakiego systemu domów
    użyłaś Arossa). W jego przypadku prawdopodobnie oznacza to problemy z sytuacjami
    sformalizowanymi, w tym z oficjalnymi związkami, wiernością, wyłącznością,
    kontrolą i tak dalej.

    Teraz pytanie, na ile taki układ obciąża (i czy obciąża) Arossę, która, jak
    rozumiem, jest kobietą. O tym mówi położenie Neptuna w jej horoskopie, a więc
    dom oraz jego aspekty. Równie dobrze Arossa może chcieć być jego osobistym
    aniołem, bo dla niej to, co jest problemem dla tego chłopaka, to sprawy
    oczywiste, intuicyjne i robione z automatu. Neptun jest pokoleniowy, działa
    samobieżnie, jak pralka smile Odpowiedzią są tu położenie i aspekty Neptuna.

    Na głębokim poziomie, Lilith nie pozwala robić różnych rzeczy, których bardzo
    pragniemy, ponieważ ze względu na braki własne (które możemy uzupełnić w ciągu
    życia lub nie) skończyło by się to dla nas tragicznie. Moim zdaniem Lilith jest
    tą szpilką wbitą w koło horoskopu, która zapobiega temu, byśmy własnoręcznie
    dokonali seppuku, bo nam się wydaje, że to nam przyniesie szczęście. Jest to
    więc autosabotaż nie wynikający z lęku, kompleksów itd., jak pisze Piotr
    Piotrowski, lecz z realnych, acz niedotykalnych powodów, które powodują, że póki
    nie dojrzejemy, ten owoc pozostaje niedostępny smile


    --
    Ezoteryka
  • arossa 06.01.09, 23:38
    Wielkie dzieki, Iokepine, za tyle konkretu smile
  • all2 08.01.09, 02:59
    dzięki, Iokepine, to ciekawe, co piszesz. Ze autosabotaż - to jasne, ale że on
    dla naszego dobra jako pas bezpieczeństwa, to mi nigdy nie przyszło do głowy.
    Ale czy to nie jest tak, że jeśli potrafimy ten pas rozpiąć, tym samym oznacza
    to, że jesteśmy już na to gotowi?
    --
    Agnostic General
  • iokepine 08.01.09, 14:07
    all2 napisała:

    > dzięki, Iokepine, to ciekawe, co piszesz. Ze autosabotaż - to jasne, ale że on
    > dla naszego dobra jako pas bezpieczeństwa, to mi nigdy nie przyszło do głowy.
    > Ale czy to nie jest tak, że jeśli potrafimy ten pas rozpiąć, tym samym oznacza
    > to, że jesteśmy już na to gotowi?

    No właśnie nie chodzi o rozpinanie pasa, tylko o to, czy warunki są takie, że
    sam się rozepnie. Kolejność jest odwrotna. Owszem, można wypiąć się ze
    spadochronu z napisem Lilith, ale jak to robisz za wcześnie, w powietrzu,
    wiadomo jaki będzie efekt - katastrofa, połamanane nogi itd. I potem stąd te
    wszystkie gadki, jakie to straszne fatum było. Tymczasem dzięki temu fatum nie
    łamiesz sobie karku, bo chociaż trochę spowalnia spadanie. To nie będzie wina
    spadochronu, że się za wcześnie wypięłaś. Lilith bardzo dba o bezpieczeństwo i
    przetrwanie w danej dziedzinie życia i daje bolesne ograniczenia zwłaszcza w
    młodości. Jeśli człowiek nie wyciąga wniosków - przez całe życie. To tak jak z
    Saturnem i Plutonem.


    --
    Blog astrologiczny
  • arcoiris1 08.01.09, 15:16
    a czy sytuacja - Lilith w Skorpionie (3) w ścisłej (kilka minut)
    opozycji do Słonca (9) w męskim horoskopie podobnie się
    interpretuje?
  • kama_gwiazdka 12.01.09, 14:26
    Jeśli ktoś znajdzie chwilkę niech rozwieje mi wątpliwości jakie mi się nasunęły po przeczytaniu tego wątku co do mojego kosmogramu :

    czy
    lilith w koniunkcji z mekrurym (2st) w bliźniętach w 8 domu
    może być powiązana z koniunkcją tegoż merkurego ze słońcem (3 st) w tym samym domu i znaku
    (kolejność w przeciwną niż ruch zegara stronę : słońce/merkury/lilith)
    mając powiązanie z opozycją merkurego i saturna (1 st)
    i słońca (3 st) i saturna
    i lilith (3 st) i saturna
    ?
    Bo odczuwam to jako dużą niemoc skupienia się na nauce...
    Czy ktoś przy interpretacji mógłby dać jakieś cenne wskazówki jak "ugładzić" te aspekty?

    Pozdrawiam serdecznie!
  • gabryzjon 01.01.09, 12:50
    arossa napisała:

    > Jak sie moze przejawic scisla koniunkcja Slonca z Lilith w
    > horoskopie natalnym, gdy obie planety leza w 7 domu w Skorpionie

    Lilith w pełnym blasku słońca wink - a dlaczego ona nie jest spalona ?
    wprawdzie w "swoim" znaku ..., ale i słońce przecież też tu się
    czuje jak u siebie - ?
  • malaniedzwiedzica 01.01.09, 13:05
    Koniukcja Słońca z Lilith w 7 domu to energia z którą bardzo trudno będzie sobie poradzic. Nie unikniesz w zyciu sytaucji gdy Twoje związki bedą zdominowoane przez jej wpływ. A jaki on jest no coż najpierw niezwykle pociagajacy a potem trzeba brać nogi za pas. Tak czy inaczej musisz zmierzyc się z jej potężną w twoim przypadku siłą.
  • neptus 02.01.09, 00:13
    Lilith to najgłębsza podświadomość budząca nieuswiadamiane lęki i
    zahamowania. Razem ze Słońcem dotyczy leku o swoje ja, ważność,
    adekwatność, dominację, rozwój itd. W 7 domu na pewno w zwiazkach
    nie pomaga.
    --
    Dla miłości nie jest ważne, aby ludzie do siebie pasowali, ale by
    byli razem szczęśliwi. [Brigitte Bardot]
    Błękitny Pałac Neptus
  • aarvedui 02.01.09, 01:42
    ale ta koniunkcja to u mężczyzny czy u kobiety (domyślam się ,że kobieta, ale
    pewności nie ma)
    to pierwsza sprawa.
    ta koniunkcja z merkurym jest separacyjna, więc nawet w prognostycznych będzie
    się osłabiać (chyba,że wejdzie w retro,ale tego nie wiem).
    więc pominąłbym koniunkcję
    to dwa.
    jak u tej osoby przejawia się słońce? brak aspektów słońca sugeruje, że osoba
    żyje niejako "z dala od siebie", o ile już odkryła swoje "ja", to trudno
    przychodzi jej powiązać inne działania symbolizowane przez planety ze "sobą", z
    własnym centrum.
    podkreśla to zależność jej słońca od innych osób (VII dom), osoba może bardziej
    polegać w określaniu siebie na konfrontacji z innymi, skorpion sugeruje
    konfrontację emocjonalną, niejawną próbę sił.
    to trzy.
    Lilith archetypowo to dla mnie rodzaj "grzechu przedpierworodnego".
    to kobieta pierwsza okazała niezależność i nieposłuszeństwo,i zapłaciła za to
    swoją cenę.w wersji feministycznej:niechęć do ofiarowania siebie dla być może
    głupszego Adama i rozrodczych planów "Elohim" skazała ją na wygnanie i
    upadek.wersja inna: wyzwolenie i niezależność zdegenerowały się do rozpasania i
    lubieżnego używania własnych osobistych zasobów twórczych,emocjonalnych
    (rodzenie demonów).
    Lilith całkiem zgrabnie pasuje mi do skorpiona, wydaje mi się podobna
    "energetycznie".
    teraz jedynie należy przeprowadzić syntezę tych wszystkich danych, ale do tego
    wypadałoby mieć jakiś osobisty kontakt z właścicielem radiksu, czyli feedback ;>
  • malaniedzwiedzica 02.01.09, 11:43
    Słońce z Lilith w znaku Skorpiona to najbardziej wybuchowa miesznaka w dodatku w 7 domu. A wyobrażacie sobie sytuację podobną, np koniukcję Słońca mężczyzny w Skorpionie z Lilith kobiety w Skorpionie włanie w domach małzeńsko - miłosnych tj 5 i 7? To jest dopiero jazda. A w tym przypadku jakby wszytsko to dzieje się w niej samej bez udzialu drugiej osoby. Nie wiem czy to łatwiej? Moze jesli idzie o sytuacje zewnetrzne to na pewno ale zycie wewnetrzne na pewno nie jest proste
  • arossa 02.01.09, 12:10
    Dziekuje Mala Niedzwiedzico za ozywienie watku smile
    Koniunkcja nalezy do mezczyzny, ktorego spotkalam na swojej drodze.
  • malaniedzwiedzica 02.01.09, 13:19
    Czyli jak dobrze rozumiem to on ma taką koniukcję u siebie w 7 domu? A w takim razie jak ty ja odbierasz tzn aspekty, domy itp
  • arossa 02.01.09, 14:56
    Tak, on ma te koniunkcje Lilith i Slonca. Lezy ona dokladnie na moim
    Neptunie (11 dom) oraz tworzy kwadrature z Merkurym.
  • malaniedzwiedzica 02.01.09, 17:35
    To nie będzie Ci łatwo, ale wiesz takie rzeczy to juz nie na forum. Co możesz zrobić na pewno? Czytaj o Lilith poznawaj ją im bardziej ją zrozumiesz z każdego punktu widzenia tym lepiej dla ciebie. Nietety jest to układ karmiczny więc co macie do załatwienia załatwic musicie i nikt za was tego nie zrobi.
  • yoanix 02.01.09, 23:25
    Jak moge podłączyć się do wątku...to tez chciałabym wiedzieć na temat układu z Lilith...ja mam Lilith w pannie(5 dom w nim tez są pluton w koncówce panny i uran w wadze, które nie mają z nią aspektów)i ta Lilith jest w trygonie do saturna w byku(12 dom)i w trygonie do wenus w koziorożcu(dom 9/na samym styku z 8), oczywicie saturn i wenus też sa w trygonie do siebie. Jakoś nie moge rozgryźć tego układu.
    Jedno co zauwazyłam to moja Lilith czesto jest w koniunkcji moze nie zbyt scisłej z księżycami osób w mojej rodzinie dziadek, brat, wujek i mój syn, ze słońcem mojej babci, moja mama ma opozycje jej Lilith do mojej,a moj ojciec ma urana w kwadracie do mojej Lillith ,a ja mam urana w kwadracie do jego Lilit...dlatego myśle ze ona jest dość istotnym elementem w moim horoskopie.Będe wdzięczna za pomoc.smile
  • all2 02.01.09, 23:49
    yoanix, a jakiego rodzaju emocjonalną więź czujesz z tymi osobami, które mają
    Księżyc przy Twojej Lilith, czy są to pozytywne więzy, czy raczej bagaż do
    przepracowania, coś co odbierasz jako obciążenie?
    czy jest w tym gdzieś element buntu, odruchowej przekory?
    --
    Agnostic General
  • yoanix 02.01.09, 23:58
    Osoby te sa mi bardzo bliskie...zawsze o nich myśle z wielka miłością. Nigdy nie odbierałam ich jako obciążenie, na mojego dziadka zawsze mogłam liczyć, mojego synka kocham nad zycie, z bratem tez mam dobry układ, wujek juz niezyje ale tez miałam z nim dobry kontakt. Ciężko mi sie porozumieć natomiast z ojcem, tu czuje jakies ciezkie obciązenia.
  • all2 03.01.09, 00:14
    a jak ścisłe są te aspekty?
    Uran do Lilith w obie strony w sytuacji z ojcem to bunt do buntu, dwoje
    rebeliantów...
    --
    Agnostic General
  • yoanix 03.01.09, 00:36
    Aspekty księzycy(syna i dziadka) do lilith są do 3 stopni...chyba dlatego tak bardzo czują się z nimi zwiazana, to najbardziej kochane przezemnie osoby w rodzinie, wujek ma dość rozwlekłą koniunkcje moze dlatego jakoś mozna powiedzieć nie było miedzy nami az tak silnego powiazania jak z dziadkiem i moim synem... Od długiego czasu się zastanawiam nad tym trygonem między saturnem , wenus a lilith...to dość ścisłe trygony zaledwie 2 stopnie różnicy...w dodatku wenus jest w koziorozcu a saturn w byku.
  • neptus 03.01.09, 18:13
    Jak na Lilit 3 stopnie to dość luźne aspekty. Przy takiej recepcji
    bardzo wiele tłumaczy sam aspekt Wenus/Saturn. Dziadkowie są zwykle
    bardzo silnie związani z wnuczkami, często wydzieraja je rodzicom i
    nie trzeba się w tym doszukiwać żadnej karmy, fatum itd. To jest
    sprawa wymiany energetycznii, której dzieci zwykle mają nadmiar, a
    starzy ludzie niedomiar, to próby realizowania się dziadków przez
    potomków (Wenus/Saturn się kłania). jak widzę, ze wątek zmierza w
    strone zwalania wszystkiego na "karmę", to mi się nawet go czytać
    nie chce. Nie do tego służy astrologia. Jeśli chcesz mieć z
    horoskopu pożytek, patrz na to, co mozna zmienić odpowiednim
    postepowaniem, a nie na to, co jest "zaklepane".
    Popatrz lepiej w indywidualnych horoskopach, czego dziadek szuka u
    wnuka, co sobie chce "załatwić", a przede wszystkim, co wnuczek
    otrzymuje od dziadka, czego mu nie dają rodzice, bo to jest lekcja
    dla Ciebie i tylko swoje własne postępowanie wobec syna (dziadka
    też) możesz zmienić.
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • all2 03.01.09, 00:10
    malaniedzwiedzica napisała:

    > Niestety jest to układ karmiczny więc co
    > macie do załatwienia załatwic musicie i nikt za was tego nie zrobi.

    Weź tylko pod uwagę, Mała Niedźwiedzico, że jeśli w horoskopie mamy 10 planet,
    do tego doliczmy cztery punkty kardynalne, no i Lilith, pomijając już pozostałe
    drobiazgi, to mamy obsadzone 15 stopni zodiaku, czyli 1/24 całości. Czyli
    statystycznie jedna na dwadzieścia cztery osoby będzie trafiać swoją Lilith w
    jakąś naszą planetę albo oś koniunkcją. Kwadratur, opozycji itd. będzie
    kilkakrotnie więcej. Każdy z nas na pewno poznał w życiu więcej niż 24 osoby. A
    z tego wynika, że synastrycznych połączeń przez Lilith mamy w otoczeniu mnóstwo.
    W tej sytuacji mówienie, że z kimś łączy nas zależność karmiczna i nie ma
    przeproś, to moim zdaniem spore nadużycie. Lilith to z pewnością jest temat do
    pracy nad sobą, ale nigdzie nie jest powiedziane, że mamy ją tę pracę wykonać
    właśnie w tym, a nie w innym związku. Kandydatów jest dokoła wielu.
    Jeśli więc napisałaś to, co napisałaś, w znaczeniu "każde z was z osobna ma za
    zadanie pracować nad swoją Lilith i przez istniejące aspekty macie okazję robić
    to razem", to zgoda, ale jeśli miało to znaczyć "jesteście na siebie skazani i
    nie ma odwołania", to veto - nie widzę żadnych podstaw do takiego myślenia.
    --
    Agnostic General
  • aarvedui 03.01.09, 01:04
    all2 napisała:

    > malaniedzwiedzica napisała:
    >
    > > Niestety jest to układ karmiczny więc co
    > > macie do załatwienia załatwic musicie i nikt za was tego nie zrobi.
    >
    > Weź tylko pod uwagę, Mała Niedźwiedzico, że jeśli w horoskopie mamy 10 planet,
    > do tego doliczmy ..

    dokładnie.
    mnie jakoś nie sprawia przyjemności straszenie klientów wszechobecną karmą
    zawartą w półtorakwadracie lilith do pars fortunae i paraleli kowerteksu i
    czarnego ksiezyca. niemniej zapewne brzmi to fantastycznie i robi niezłe
    wrażenie na co bardziej wypranych z mózgów klientów o wybujałej potrzebie bycia
    zdominowanym.
  • malaniedzwiedzica 03.01.09, 16:06
    Skąd wiesz ze straszę klientów karmą? A moze jest zupełnie odwrotnie?
  • aarvedui 03.01.09, 21:48
    malaniedzwiedzica napisała:

    > Skąd wiesz ze straszę klientów karmą?

    wnioskuję z tego, jak piszesz i udzielasz odpowiedzi - bo z czego innego mógłbym?

    poza tym - "karma", czy jak ją rozumiesz, to tylko jedna z teorii i interpretacji.
  • malaniedzwiedzica 03.01.09, 16:02
    do Agnostic General

    Statystycznie rzecz biorąc ale jak wiesz nie ma przypadków, jesli więc spotykasz tą 1 na 24 osoby własnie w swoim zyciu to niby z czego to twoim zdaniem wynika? Z prawa przyciagania o czym pisal kiedys zacny stary astrolog czy powiązań jakie te osoby stworzyły miedzy soba w ciagu poprzednich wcieleń? Wcielalismy się juz tyle razy że spotykanie sie nie jest niczym niezwyklym. Oczywiscie o zaleznosci karmicznej mozna tak naprawdę stwierdzić po obejrzeniu calosci radiksu, sama jednak koniukcja to na pewno za mało, ale i tak jest przynajmniej dla mnie intrygujacą własnie w przypadku Lilith.
  • neptus 03.01.09, 18:19
    I co Ci te wszystkie dociekania -n wcieleń dają dla Twojego rozwoju?
    Nic.
    Wobec tego jest to sztuka dla sztuki, próba odwrócenia uwagi od
    rzeczywistych problemów, wymagających nieco wysiłku dla ich
    rozwiązania. Bardzo karkołomny eskapizm.
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • malaniedzwiedzica 03.01.09, 18:39
    I po co ten atak? Choć go przewidziałam, więc się nie dziwię. Dla mnie astrologia nie ma sensu bez poprzednich wcieleń, gdyż własnie one decydują o tym jaki horoskop otrzymamy na dane wcielenie, co nie znaczy że one odwracają uwagę od rzeczywistych problemów. One pozwalają je w końcu zrozumieć i podjąc odpowiednie i własciwie kroki! Jeżeli rozumiesz bagaż przeżyć z poprzednich wcieleń jako sztukę dla sztuki czy też karkołomny eskapizm to masz to tego prawo ale nie masz prawa narzucac takiego stanowiska komus innemu.
  • neptus 03.01.09, 21:46
    na razie to ty wszystkim wciskasz karmiczne uwarunkowania. Rób, co
    chcesz, tylko pamietaj, ze bierzesz odpowiedzialność za zycie ludzi,
    którym to wmawiasz. Dla mnie w astrologii nie mają sensu wcielenia.
    Nie odpowiedziałas na pytanie, co ci to daje? jak chcesz zmieniać
    przeszłe życie, które juz nie wróci?
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • all2 08.01.09, 03:08
    malaniedzwiedzica napisała:

    > do Agnostic General
    >
    > Statystycznie rzecz biorąc ale jak wiesz nie ma przypadków, jesli więc spotykas
    > z tą 1 na 24 osoby własnie w swoim zyciu to niby z czego to twoim zdaniem wynik
    > a? Z prawa przyciagania o czym pisal kiedys zacny stary astrolog czy powiązań j
    > akie te osoby stworzyły miedzy soba w ciagu poprzednich wcieleń?

    No właśnie, nad tym można dyskutować. Moim zdaniem z prawa sympatii, czyli
    przyciągania podobnego. Jeśli wyjadę na rok na Grenlandię, to tam też wydłubię
    sobie osoby, które będą pasowały do mojego horoskopu. Zrobię to niezależnie od
    tego, gdzie się znajdę i ile razy w życiu kompletnie zmienię środowisko.
    Otoczenie można zmienić, ale swoje czułe punkty niesie się ze sobą.

    Wcielalismy si
    > ę juz tyle razy że spotykanie sie nie jest niczym niezwyklym.

    To znowu kwestia przekonań. Może się wcielaliśmy jako ta sama indywidualność
    łańcuszkiem inkarnacji, a może po śmierci trafiamy do ogólnego kotła z zupą i
    przy następnej okazji chochelka wygarnia marchewkę z jednej inkarnacji razem z
    pietruszką z drugiej i lepi z nich nową całość. W końcu podobno wszyscy jesteśmy
    jednością suspicious
    A może jest jeszcze zupełnie inaczej.
    Istotne jest to, co mamy do zrobienia tu i teraz, reszta to zabawy znudzonego
    umysłu.
    --
    Agnostic General
  • malaniedzwiedzica 08.01.09, 11:07
    Alez najzupełniej sie z tym zgadzam, jesli pojadę na Grenlandię to poznam Eskimosa, w Indiach Hindusa, wszyscy jestesmy z jednego kotła. Tylko widzisz np ze 24 poznanych Hindusów podejdzie do mnie ten, oczywiscie jest to sytuacja hipotetyczna, który bedzie odbieral moje czule punkty i tak bedzie na calym swiecie. Co najwyzej mozna sobie astografia nieco poprawic pewne relacje.
  • neptus 08.01.09, 11:44
    Czy to znaczy, ze astrokartografia zmienia karmę, fatum,
    przeznaczenie? Siedzisz sobie w Warszawie z 1-domowym słoneczkiem i
    węzłem, masz tu realizować siebie w swiecie, aktywnie,
    egocentrycznie, dynamicznie i asertywnie. Jedziesz do Uppsali,
    wszystko Ci leci na drugą stronę ascendentu i w samotni podziwiasz
    zorze medytując o sobie w środku i zawiłosciach
    ogólnoegzystencjalnych, pogrążając się w depresji z
    niedoświetlenia... Przeprowadzasz się gdzie indziej i Twoim
    przeznaczeniem staje się luksusowy burdel. Jak to jest z tą karmą?
    Zmieniłaś poprzednie wcielenia, czy jak?
    Spotykamy ludzi, którzy nam pokazują nasze wady do poprawki tu i
    teraz. Do tyłu nie ma już niczego. Jeśli nawet reinkarnacja
    istnieje, to masz wymazana pamięć nie po to, by biadolić nad tym,
    czego juz nie ma, tylko, żeby realizować się tu i teraz najlepiej,
    jak potrafisz. To samo dotyczy wszystkich ludzi, któych spotykasz.
    Zapewniam Cie, że nabudowałaś juz sobie w tym zyciu wystarczajaco
    wiele karmy, by potrzebować całkiem nowych, odmiennych ludzi i
    doświadczeń.
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • malaniedzwiedzica 08.01.09, 12:17
    Astrokartografia jest własnie po to aby pomagac tu i teraz.

    Co do karmy i reinkarnacjizastanawiam sie własnie skąd my się znamy? Musze sobie przypomniec, ale nasz porównawczy niestety nie wskazuje najlepszych relacji, co nie znaczy że nie mam nad tym pracowac tu i teraz.

    Jesli chodzi o porzednie wcielenie to jesli wczytasz sie dokladniej w temat to sa ludzie którzy pamietaja poprzednie wcielenia i ja do takich należe. jest to dla mnie bardzo ciekawe i bardzo nielatwe doswiadczenie i zapewniam Cię ze spotkanie nasze nie jest wcale przypadkowe.
  • neptus 08.01.09, 16:51
    O nie! Jeśli jesteś osobą, o której myślę... Wybaczyłam Ci już, idź
    w pokoju swoją drogą. Ja pójdę swoją. Nie po drodze nam.
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • queenmaya 12.01.09, 15:50
    arossa napisała:

    > Tak, on ma te koniunkcje Lilith i Slonca. Lezy ona dokladnie na moim Neptunie

    To, co ludzie mają w horoskopach objawia się zależnie od dojrzałości tych osób, ale tej dojrzałości lub jej braku nie da się odczytać z horoskopu. To można ustalić tylko na podstawie rozmowy z zainteresowanymi. Horoskop (planety) niczego nie wymuszają, a ludzie są bardzo różni (nawet jeśli mają identyczne horoskopy), więc z samego horoskopu nie można odczytać, jak kto zareaguje. Można tylko coś podejrzewać i ostrzec właściciela horoskopu przed uwikłaniem się w toksyczny układ.

    Tutaj ostrzegałabym właścicielkę Neptuna przed odgrywaniem roli "ratowniczki", która zbawi faceta przed "złymi" kobietami (matką itp.) i uratuje go przed dziwnymi związkami. On sam musi rozwikłać swoje problemy partnerskie z kobietami.

    Mnie się Lilith kojarzy z energiami feministycznymi i problemami, jakie wynikają dla obu płci z faktu życia w patriarchacie - wprawdzie dziś już mocno osłabionym, ale jego skutki długo jeszcze będziemy odczuwać i przepracowywać. Patriarchat okaleczył jednakowo obie płcie, nie tylko kobiecość i to jest karma, z która musimy sobie poradzić wspólnie.

    Obawiam się, że Neptun nie pozwoli facetowi na samodzielność, bo Neptun to męczennik i zbawca cierpiących, a nawet całego świata. Dlatego obawiam się, że to nie będzie zdrowy układ.
    --
    Gabinet Astropsychologii
    Blog ezoteryczny
    Blog astrologiczny
  • arossa 03.01.09, 18:42
    Mala Niedzwiedzico, w nawiazaniu do Twojej wypowiedzi "To nie będzie
    Ci łatwo, ale wiesz takie rzeczy to juz nie na forum..." .
    Twoja bardziej precyzyjna interpretacja tego ukladu moglaby byc
    interesujaca i wazna dla wielu forumowiczow (moze nie dla
    wszystkich, ale dla wielu).
    A zatem Mala Niedzwiedzico, rozwijaj smialo dlaczego na podstawie
    tego jednego ukladu stwierdzasz, ze nie bedzie mi latwo. Niech sie
    dzieje na forum dla dobra nauki! W koncu dziewiaty dom mam silnie
    obsadzony, z Uranem na czele ; )
  • malaniedzwiedzica 03.01.09, 19:15
    Droga Arosso zatem chcesz abym dla dobra nauki naraziła się jeszcze paru osobom. Przecież wiesz że interpretacja dwóch kosmogramów to naprawdę ciezki kawałek chleba i wiele mogłoby się rozjasnic po zobaczeniu Waszych radiksów. Ale niech tam mam słabośc do Lilith albo ona do mnie.
    Z doswiadczenia wiem że połaczenia Lilith w końcu bezdennego cienia ze Słońcem to co? Myslisz że to jasność totalna czy tez raczej ciemność z mdłym swiatłem? I do tego Twój Neptun, czy on wskaże drogę czy też powiedzie na bezdroża? I kto ma w tym zwiazku byc drogowskazem? Naprawdę musisz podejsc do tego bardzo filozoficznie. Ale przeciez rozwijasz się więc na pewno we właściwym czasie wyznaczonym przez tranzyty, progresje i dyrekcje odnajdziesz właściwą drogę, czego Ci serdecznie zyczę.
  • arossa 06.01.09, 15:36
    Dziekuje Niedzwiedzico, ze odpowiedzialas mimo sporu wokol karmy
    jako takiej :o)

    Zastanawia mnie jednak, dlaczego mowisz ze jest to spotkanie
    karmiczne, a nie np. "spotkanie, ktore moze na mnie wywrzec pewnien -
    taki a taki - wplyw"?
    Lilith w koniunkcji ze Sloncem bywa interpretowana jako karma w
    zyciu wlasciciela horoskopu. Jednak moze sie ona realizowac w
    spotkaniu z wieloma osobami, ktorym koniunkcja Lilith wchodzi w
    jakies uklady w syneastrii. Czy wszystkie to spotkania okreslilabys
    jako "karmiczne"?
  • malaniedzwiedzica 06.01.09, 17:07
    Sama widzisz że karma działa na pewne osoby w sposób mało harmonijny. Po co więc poruszać ten wątek, chyba że żałożymy nowy temat wkładając przysłowiowy kij w mrowisko pt. np Karma w horoskopie. Ale wiesz nie jestem astrologicznym Judymem.
  • kama_gwiazdka 12.01.09, 19:11
    kochani! nie chciałam by umknęło moje zapytanie, więc ponownie je wkleję :
    czy
    lilith w koniunkcji z mekrurym (2st) w bliźniętach w 8 domu
    może być powiązana z koniunkcją tegoż merkurego ze słońcem (3 st) w tym samym
    domu i znaku
    (kolejność w przeciwną niż ruch zegara stronę : słońce/merkury/lilith)
    mając powiązanie z opozycją merkurego i saturna (1 st)
    i słońca (3 st) i saturna
    i lilith (3 st) i saturna
    ?
    Moje odczucia związane z tymi aspektami to wyjątkowa trudność w skupieniu się na
    nauce, mimo szczerych chęci, i kolejnych, rokrocznych postanowień że do
    następnej sesji przygotuję się już od października wink
    Czy rzeczywiście te aspekty mają tak silny wpływ na mnie?
  • kama_gwiazdka 12.01.09, 21:45
    ok, wybaczcie, może za dużo info dałam, ale wszystko wydało mi się ważne
    (związki z tymi aspektami, znakami i domami) przy pytaniu odnośnie edukacji
    studiuję ciężki kierunek i chciałabym wiedzieć czy takie położenie planet w
    kosmo.natalnym będzie miało wpływ na całe moje życie w aspekcie edukacyjnym
    (chcę kontynuować naukę po studiach) i jak zrozumieć te aspekty by móc się
    "zmusić" smile

    jeszcze raz podam aspekty:
    lilith w koniunkcji z mekrurym (2st) w bliźniętach w 8 domu
    powiązana z koniunkcją tegoż merkurego ze słońcem (3 st) w tym samym
    domu i znaku (kolejność w przeciwną niż ruch zegara stronę : słońce/merkury/lilith)
    mając powiązanie z opozycją merkurego i saturna (1 st)
    i słońca (3 st) i saturna
    i lilith (3 st) i saturna

    mam nadzieję że troszkę jaśniej już jest smile
  • queenmaya 13.01.09, 14:58
    kama_gwiazdka napisała:

    > Moje odczucia związane z tymi aspektami to wyjątkowa trudność w skupieniu się na
    > nauce, mimo szczerych chęci, i kolejnych, rokrocznych postanowień że do
    > następnej sesji przygotuję się już od października wink
    > Czy rzeczywiście te aspekty mają tak silny wpływ na mnie?

    "Jeśli sądzisz, że potrafisz to masz rację. Jeśli sądzisz, że nie potrafisz - również masz rację" - Henry Ford

    Może po prostu studiujesz nie to, co cię interesuje? Jeśli to niewłaściwy kierunek studiów, to nic dziwnego, że brak ci motywacji i nie potrafisz się zmusić do nauki. Kto zadecydował o tym, co masz studiować?

    Jeśli chodzi o wyjaśnienie astrologiczne - w tym forum wciąż pojawiają się osoby, które zwalają całą odpowiedzialność za swoje niepowodzenia na rzekomo fatalne aspekty w horoskopie.

    To nie horoskop jest "winny". Horoskop to tylko plan nauki na obecne wcielenie. Masz w nim zapisane lekcje, które trzeba przerobić, żeby posiąść mądrość.

    Jeśli uwierzysz, że Lilith cię niszczy, to cię faktycznie zniszczy. Jeśli uważasz, że Saturn cię blokuje, to cię zablokuje. Jeśli przyjmiesz, że jakiś aspekt jest nie do przerobienia, to nigdy nawet nie spróbujesz go ruszyć.

    Kup książkę "Saturn" Liz Greene i poczytaj, jakim skarbem jest ta planeta. Bez niej wszystko by się rozpadło i rozlazło jak meduza. Co do Lilith poszukaj jakichś pozytywnych opisów tego "demona" (w sieci są takie) i nie dołuj się jej patriarchalno-chrześcijańskim rzekomym fatalizmem. Ja swoją Lilith bardzo lubię, ona daje mi poczucie kobiecej godności i niezależności.

    Zapewniam cię że ja mam znacznie "gorszy" horoskop, ale już nie stękam, tylko realizuję to, co w nim najlepsze.

    Wszystko zależy od wiary. Przemyśl to, co powiedział Ford.
    --
    Gabinet Astropsychologii
    Blog ezoteryczny
    Blog astrologiczny
  • kama_gwiazdka 13.01.09, 17:11
    bardzo dziękuję za wypowiedź!
    mam świadomość że astrologia nie jest nieuchronną machiną, i całe szczęście
    jednak poznając pewne wpływy można starać się coś w tym kierunku robić
    jeżeli nie zadowala mnie to że saturn może ograniczać merkurego, chciałabym temu
    przeciwdziałać smile pytam czy jest to możliwe? wydaje się że tak, to już pewien
    krok, a ja pragnę zrobić następny, by być w ruchu i się rozwijać, więc chcę
    "oswoić" swój kosmogram
    chcę poznać te zapisane lekcje, które trzeba przerobić, żeby posiąść mądrość...
    czy na początek mogłabym prosić o małe wskazówki? smile
  • neptus 13.01.09, 17:48
    Saturn, którego nie rozumiesz, może ograniczać Merkurego. Popatrz na
    to inaczej. Merkury bez Saturna to próżne gadanie i szum
    informacyjny. Dopiero Saturn umożliwia selekcję informacji, ich
    uporządkowanie i nadanie im konkretnej formy. One muszą działać
    razem, aby słowo (Merkury) ciałem (Saturn) się stało.
    Studia polegają własnie na zbieraniu, porządkowaniu informacji i na
    ich podstawie tworzenia czegos trwałego w postaci np. prac
    seminaryjnych, a na koniec pracy dyplomowej.
    Saturn to obowiązek, systematyczność i odpowiedzialność. Nie jest to
    szczególnie "rozrywkowe" ale bez tego niewiele można osiągnąć. To
    jest jakieś ograniczenie ale ograniczenie umożliwiające osiągnięcie
    zamierzonego celu i umożliwiające funkcjonowanie każdej
    społeczności. Jak głosi napis na bramie, to forum ma na ascendencie
    Saturna. Czy to przeszkadza Ci tutaj pisać, pytać i uzyskiwac
    odpowiedzi? Nie. To tylko ogranicza gadanie nie na temat, wypowiedzi
    wulgarne lub obraźliwe i dzięki temu pozwala się skutecznie
    dogadywać i uczyć.
    Przepisy ruchu drogowego wymyślono nie dla uprzykrzenia życia
    kierowcom i przechodniom ale po to, by każdy miał szansę dotrzeć do
    celu swojej "wycieczki". Gdyby nie one, na wykłady musiałabyś
    jeździć czołgiem, na dyskoteki też. A ponieważ wszyscy by tak
    robili, dojeżdżałyby do celu tylko te czołgi największe i najlepiej
    opancerzone (czyli właśnie te z najsilniejszym Saturnem). smile
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • yoanix 13.01.09, 19:41
    Lilith to nie demon,jakiego zrobiła zniej religia, która wywyższała mężczyzn, w pewnym okresie przecież w religii chsześcijańskiej uznano nawet ,że kobieta jako stworzenie nieczyste nie ma duszy.... Lilith to kobieta znajaca swoja wartość, kobieta która chce by traktowano ją na równych prawach, chce ona mieć też cos do powiedzenia, w waznych dla niej kwestiach...,była piekna, mądra i nie chciała Adama gamonia wink to sie jej dostało od męskiego boga za taką emancypacje wink...Lilith to wolność , której pragniemy ale sie boimy, bo z jakiś przyczyn nie potrafimy się czemuś bąć komuś przeciwstawić... ja lubie moja Lilith...a saturn też moze być kochany , ale do niego trzeba dojrzeć, aby zrozumiec co dobrego chce nam dać...to takie moje przemyślenia wink
  • kama_gwiazdka 13.01.09, 20:22
    Dziękuję wam!
    Selekcjonowanie informacji to moja mocna strona, ale problemem jest usiedzenie w
    spokoju nad książką i wkuwanie. Dlatego tu coś chciałam się dopatrzeć. Jako
    bliźniak chcę ciągłego ruchu i zmian, również w nauce, a takie ślęczenie nad
    książką bez inwencji mnie nudzi wink Co do lilith - pomyślałam że może ma to
    związek w mojej silnej postawie na rzecz nawet nie równouprawnienia, co
    odwrócenia szali i ustawienia na piedestale kobiet (a co! smile)
    Tak, widziałam że forum z saturnem na asc, bardzo fajny pomysł smile) W ogóle
    początkowo, gdy zaczęłam interesować się astrologią, przeraziła mnie ilość
    negatywnych opinii o tej planecie. Ale jak wgryzłam się w to głębiej, to uważam
    że jest ona bardzo potrzebna i niedoceniana. O ile lepiej by było na świecie
    gdyby nie kierowano się czasem nadmiernymi emocjami będącymi skutkiem jakiegoś
    impulsu, który zaraz przecież mógłby być zapomniany. Warto myśleć
    perspektywicznie, jak strateg. Można tak opisać działanie saturna, prawda?
    U mnie impuls czasem ma fatalne skutki, staram się właśnie narzucić sobie więcej
    samodyscypliny, ale ciężko czasem się opanować wink może mars w kwadraturze do asc
    tak działa, ale tak tylko delikatnie napomykam, bo nie chcę być potraktowana
    jako osoba zwalająca wszystko na kosmogram, jak pisała wcześniej queenmaya smile)
    rozumiem was że niektórzy przybierają pozę biernego podmiotu zrzucając winę na
    horoskop, ale prawda jakie to ludzkie? a jakie wygodne... smile
  • neptus 13.01.09, 22:26
    Wiele razy juz zostało to przez wiele osób stwierdzone, że najlepiej
    sie zwala odpowiedzialność za wszystko na Saturna, to taki fajny
    chłopiec do bicia. Ostatnio dołączyła do niego Lilit. No i fajnie,
    staruszkowi zawszeć to raźniej z atrakcyjną partnerką. wink

    Nie przejmuj się, Saturna zaczyna się tak naprawdę rozumieć nie
    wcześniej, niż po zakończaniu pierwszego cyklu (niektórzy nigdy do
    niego nie dojrzewają). I tak ma być. Młodość ma być durna i chmurna.
    Ktoś musi rozwalać skorupki nadmiernie przesaturnionych, żeby była w
    przyrodzie równowaga. Na wszystko przychodzi odpowiedni czas i pora,
    od tego mamy tranzyty, żeby nam o tym przypominały.

    --
    Dla miłości nie jest ważne, aby ludzie do siebie pasowali, ale by
    byli razem szczęśliwi. [Brigitte Bardot]
    Błękitny Pałac Neptus
  • vrs-2 13.01.09, 23:24
    Nigdy się nie zastanwiałam jak działa lilith, nie wydawało mi się to istotne. Ja np. mam lilith w ścisłej kwadraturze do Merkurego i w trygonie do Księżcyca. Może i to ma związek z tym, że nie przejmuję się tym co powiedzą inni i co pomyślą o mnie inni, jak mnie oceniają, czy się śmieją. Znam swoją wartość, a wszelkie próby urobienia mnie na swoją modłę i tak się kończą niepowodzeniem. Lilith w Byku.
  • amber.waves 13.01.09, 23:36
    Ja mam Lilith w ścisłej koniunkcji z Węzłem Północnym, więc jak by nie patrzeć jest mi z nią po drodzesmile Lubię Lilith i myślę że klawa z niej babka.

    --
    War doesn't determine who's right. War determines who's left.
  • centauris 08.03.09, 21:05
    Ja mojej Lilith już nie boję sięsmile
    Dowiedziawszy się, co moja znaczy, również ją polubiłam.
    To ona gna mnie cały czas za wiedzą. Chociaż czasami może być uciążliwa.
    Ale, co z Saturnem w Koziorożcu?
    Czy można spełnić się, czy tylko jedyną szansą jest wyjechać z kraju urodzenia?
    Może wystarczy tylko wyjechać z miejsca urodzenia?



  • neptus 08.03.09, 21:23

    -centauris napisała:

    > Ale, co z Saturnem w Koziorożcu?
    > Czy można spełnić się, czy tylko jedyną szansą jest wyjechać z
    kraju urodzenia?
    >
    > Może wystarczy tylko wyjechać z miejsca urodzenia?

    1. Nie ma lepszego miejsca dla Saturna, jak własny znak.
    2. Żadna relokacja nie przesunie planet do innych znaków ani nie
    zmieni aspektów między nimi.
    -
    Anormalność przewlekła staje się normą. [Tadeusz Kotarbiński]
    Błękitny Pałac Neptus
  • cytrynka_ltd 08.03.09, 21:47
    dziękuję za odpowiedź.
    ale, tak ostatnio studiuję Saturna, że aż napisałam o nim, a to zastanawia mnie
    Jowisz w Koziorożcu.
    Saturna mam w Bliźniętach, ale astrologii jeszcze nie zgłębiłam.

    Szukam o tym Jowiszu w Koziorożcu, którego mam w 14 st. 28 min. w VI Domie.
    I jeśli coś to podpowie, to mam trygon Saturna do Urana w horoskopie urodzeniowym.

    Strasznie mnie tutaj blokuje. A, kiedyś za granicą faktycznie szybko coś osiągnęłam.
    Może jak Pluton opuścił już mojego Strzelca, to będzie łatwiej.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/oc/ni/5rl7/ANiRGfxuDu6wd1UCEX.jpg

    "Bezinteresowna przyjaźń może istnieć tylko między ludźmi o jednakowych
    dochodach" Paul Getty
  • centauris 08.03.09, 21:48
    to jasmile
  • centauris 26.03.09, 20:31
    Może nie na temat, ale mnie to trochę drąży.
    Znalazłam, że Margaret Thatcher ma również Jowisz w Koziorożcu i osiągnęła wiele
    w swoim krajusmile
    Jowisza w VI Domie również ma wielu znanych ludzi jak np.: Hillary Clinton,
    Vincent van Gogh, Michael Schumacher, Jules Verne, Oprah Winfrey, Jean Paul
    Sartre, Chuck Norris, Agatha Christie, Thomas Edison, Paulo Coelho, Enya.

    A, mam trochę z ekologasmile
  • lwi2 13.01.09, 20:29
    Masz ciekawy horoskop (kama gwiazdka), mi się wydaje, ale chyba to
    nie Lilith tam jest akurat taka najważniejsza, co się jej tak
    uczepiłaś? Masz opozycję Saturna do Słońce/Merkury, zwróć uwagę jak
    ona łączy się z innymi planetami w Twoim horoskopie, które są w
    podobnym stopniach, dużo tego, prawda? (o ile dobrze zerknęłam).
    Neptun, Pluton, Ceres, Wenus. Jak one są połączone to działają jakby
    razem, w dodatku Pluton i Ceres są w swoich znakach, Merkury też w
    swoim znaku, czyli są silne.
    Ciekawa jestem tego Ceres-Pluton, co tu u Ciebie się rozgrywa? One
    są na wierzchołkach bisekstyli, czyli bardzo ważne, i w swoich
    znakach i w konfiguracji (współtworzą połowę Wielkiego Sekstylu
    czyli bardzo harmonijnej konfiguracji).
    Rozpartywanie pojedyńczych aspektów nie ma sensu w oderwaniu od
    całego układu. A pytanie też powinno być bardziej jasne, wciąż nie
    można zrozumieć o co Ci chodzi? Może ta Lilith właśnie nie pozwala
    Ci docenić Merkurego? Masz "głębokiego" Merkurego w opozycji do
    Saturna i kwadracie do Ceres (półkrzyż z Ceres na wierzchołku). Może
    to Twoje wrażenie tylko, że uczysz się nie dość dobrze? Że
    można "głębiej"? No ciekawa jestem, jak planujesz uczyć się także po
    studiach to źle nie jest przecież, prawda?
    Lwi
    --
    lwi.bloog.pl/
  • all2 14.01.09, 02:17
    Kama, po pierwsze, aspekty Lilith należy traktować bardzo ściśle, w zasadzie do
    1 stopnia, więc już koniunkcja z Merkurym jest u Ciebie dyskusyjna, a opozycja z
    Saturnem tym bardziej.
    Po drugie, wcale ta Lilith nie wydaje mi się konieczna do wyjaśnienia Twojego
    problemu. Masz sobie za złe niesystematyczność i kłopoty z koncentracją, a to
    jest wystarczająco dobrze opisane przez układ: Merkury ze Słońcem w Bliźniętach
    w opozycji do Saturna w Strzelcu. Merkury w Bliźniętach, nawet bez wspomagania
    słonecznego, ma niezwykłą podzielność i przerzutność uwagi i skoncentrowane
    wpatrywanie się w jeden rozdział w książce przez godzinę z pewnością nie jest
    jego ulubioną metodą nauki. Taki Merkury uczy się najlepiej, jeśli jednocześnie
    słucha muzyki, kątem oka zerka na film w telewizji, kątem drugiego oka przegląda
    gazetę i jeszcze rozmawia z kimś przez telefon. Wtedy pracuje na maksymalnych
    obrotach i najwięcej z tego wyciąga. Słońce w Bliźniętach też jest wtedy
    zadowolone i wszyscy byliby szczęśliwi, gdyby nie ten Saturn, który siedzi
    naprzeciwko i gdera jak stara ciotka: no ale jak to, tak przecież nie można,
    nauka nie tak powinna wyglądać! A przecież, jak wynika z Twojego postu, jakoś te
    sesje dotychczas udawało Ci się przejść pomimo braku systematyczności smile

    Moja rada jest taka: zastanów się, w jakich warunkach pracujesz najwydajniej,
    czy rzeczywiście potrzebna Ci jest systematyczna rąbanka i sterylne, wyciszone
    otoczenie do nauki. (Założę się, że nie wink A jak już sobie to przemyślisz, to w
    drugiej kolejności zastanów się, jak nakarmić Saturna. On musi swoje dostać,
    żeby przestał gderać, a poza tym warto go zaprząc do roboty, bo w opozycji z
    Merkurym jest doskonałym narzędziem do selekcji i porządkowania informacji.
    Ustal więc sobie coś takiego: godzina nauki dziennie - ale nie musi być
    codziennie o tej samej porze, maksymalnie trzy różne bodźce naraz (czyli jeśli
    do nauki muzyka i film, to telefon i gazetę już odkładamy), ucząc się rób
    notatki graficzne, kolorowe, ze strzałkami, odnośnikami, podkreśleniami itp. -
    takie spodobają się i Twojemu Merkuremu, i Saturnowi. I tego się trzymaj. To są
    propozycje, sama będziesz najlepiej wiedziała, co Ci służy, i na pewno
    znajdziesz różne metody, żeby zadowolić obydwie planety naraz. Ten program musi
    zawierać jakieś ograniczenia dla Saturna, żeby był zadowolony, ale też
    odpowiednią ilość różnorodnych bodźców, żeby Merkury nie zwariował z nudów.
    Możesz na przykład spróbować nauki w różnych miejscach - raz w domu, raz w
    herbaciarni, raz na ławeczce w parku. Możesz próbować uczyć się z kimś,
    przepytując się wzajemnie. Różne rzeczy mogą być, bylebyś nie próbowała siedzieć
    nad książką i gapić się godzinę na jedną stronę, aż zapamiętasz każdą literę, bo
    to u Ciebie nie ma prawa zadziałać. To jest dobre dla Merkurego w koniunkcji z
    Plutonem smile Bierz się też za większe partie materiału naraz, Saturn w Strzelcu
    lubi robić duże syntezy, Merkury w Bliźniętach wypełni je szczegółami. Czyli
    może, zamiast godziny codziennie, sesyjka po każdej większej partii materiału?
    Pokombinuj, najważniejsze, żebyś znalazła swoją własną metodę i nie przejmowała
    się, że robisz inaczej niż inni smile

    --
    Agnostic General
  • neptus 14.01.09, 12:30
    Kiedy własnie ten Saturn pomaga zapamietać to, co zostało przejrzane
    po łebkach! On nadaje temu trwałość. Inny wariant realizacji tego
    układu, to uczenie się dopiero wtedy, kiedy Saturn wisi nad głową w
    postaci egzaminu, czy kolokwium. wink Bliźnięta obłożą się 10
    ksiązkami, a Saturn mówi: ta jedna Ci wystarczy. Mowi też: rób
    notatki z tego, co czytasz. W przyszłości mogą Ci się porzydać.
    Bardzo fajna metoda uczenia dla Bliźniąt to robienie ściąg, z
    których potem już nie trzeba korzystać. Saturn wtedy wybiera z
    całego informacyjnego śmietnika dokładnie to, co istotne i może być
    potrzebne. Do tego "bryka" warto dołożyć jakąś bliźniaczą
    ciekawostkę, która potem sprawi wrażenie dogłębnego przestudiowania
    tematu. suspicious
    Bliźnięta nie muszą wszystkiego wykuć na blachę. Muszą wiedzieć,
    gdzie co można znaleźć i zawsze mieć coś do powiedzenia na dowolny
    temat. Nie metoda się liczy, a efekt. Rób to, co Ci daje efekty i
    nie patrz na to, jak się uczą inni. Oni nie są Tobą, a Ty nie jesteś
    nimi. Chyba, że masz akurat opracować temat "Różnorodność
    indywidualnych systemów przyswajania wiedzy, a sprawa polska w
    świetle programów kosmicznych UE w okresie kryzysu gazowego na
    Bałkanach"... wink
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • kama_gwiazdka 14.01.09, 21:21
    Kochani!
    Dziękuję za tak wyczerpujące odpowiedzi na wyjątkowo wycinkowe pytanie. Zdawałam
    sobie sprawę że nie będzie to tak proste, wiem że nie jest adekwatne stosowanie
    szczątku do całości, ale nie chcę was obciążać podstawowymi pytaniami, bo to
    jest przecież mało twórcze, a odtwórcze smile

    lwi2-->jestem pod wrażeniem, jak Sherlock Holmes pozbierałaś napomknienia o
    kilku apektach/planetach w znakach i domach i masz mnie na widelcu smile
    co do "ciekawego horoskopu" to czy to tak jak w tym powiedzeniu : Obyś żył w
    ciekawych czasach? smile Czy jest on raczej obiecujący? Osobiście zdawało mi się że
    Wenus jest dominantą, ale nie mam tak ogromnej wiedzy astrologicznej jak adept
    zajmujący się tematem ponad 8 lat smile chociaż mam nadzieję że na tyle mnie to
    wciągnie że coraz częściej będę mogła powiedzieć że "wiem więcej niż mniej".
    Ceres-Pluton, niestety nie wiem co tu napisać, o Ceres i jej wpływie nie wiem
    prawie nic.
    Co do niedoceniania - od zawsze jak popatrzę na jakieś swoje sukcesy - np.
    dostanie się na studia, otrzymanie nagród za naukę czy inne osiągnięcia - sama
    nie wiem jak mi się to udało. To jest jakby niezasłużone. Przecież nie byłam
    taka znowu extra dobra. Taki mam stosunek do tego. Może lilith.. Ale nie "bijmy"
    jej smile

    neptus-->"Młodość ma być durna i chmurna. " hehe nigdy tego nie czułam...
    wyszumiałam się wcześniej niż inni 12-14 a potem tak jakby starość. "Spokojna"
    bardziej niż inni (oczywiście nie "stary pierd", uwielbiam się śmiać, ale
    domatorsko) więc buntu brak.
    "uczenie się dopiero wtedy, kiedy Saturn wisi nad głową w
    postaci egzaminu, czy kolokwium" oj tak, i do tego nauka jedynie pod przymusem!
    jak nie ma bata to nie ma jak się zmobilizować, ale potem jaka satysfakcja, że
    zmusiłam się za pięć dwunasta i dałam radę! smile ale zawsze obiecuję sobie że
    wezmę się za to dużo wcześniej... niestety : czcze gadanie. Odnośnie nie
    oglądania na innych to miałam zawsze tendencje porównawcze i to ja zawsze
    wypadam blado... dlatego postanowiłam znaleźć przyczynę i skorzystać z waszej
    pomocy, chociaż przyznam że nie bardzo wiedziałam jak do tego podejść, stąd
    takie niejasne pytanie. Neptus, w ogóle świetne rady, skorzystam! No i jasne że
    obkładam się 10 książkami a potem i tak wybieram tylko 1, hehe znasz się na
    rzeczy wink

    all2-->"Taki Merkury uczy się najlepiej, jeśli jednocześnie
    słucha muzyki, kątem oka zerka na film w telewizji, kątem drugiego oka przegląda
    gazetę i jeszcze rozmawia z kimś przez telefon."dokładnie! jestem w stanie robić
    kilka rzeczy na raz i uwielbiam to smile a przed sesją jest najpierw marudzenie :
    weź się! nawet robię plan ile na dzień stron, itp : nic nie daje! Dopiero
    tydzień przed siadam i zgrzytam zębami jak ja to zdam. A mam takie przedmioty
    które niestety wymagają baaardzo dużego przygotowania, nie da się ogarnąć w
    tydzień czy dwa... Ale jak się zmuszę to siedzę do 5 rano w dzień egzaminu i mam
    powera do nauki smile ale jest to mało efektywne, więc chciałabym czerpać większe
    korzyści przed podyplomowymi no i wiadomo że pracodawcy weryfikują wiedzę a nie
    oceny.
    W ogóle super metody, zwłaszcza grupowa nauka, z tym że niewiele chyba osób
    wynosi takie korzyści jak ja, a trudno zmuszać domownika do odpytywania, bo
    przecież nie uczę się na pamięć, tylko wybieram istotną treść i układam w zdania
    spontanicznie. Irytuje mnie gdy ktoś kto się na tym nie zna mówi mi że nie
    powiedziałam tego co jest w książce wink Baaardzo Ci dziękuję all2!
  • queenmaya 15.01.09, 02:13
    kama_gwiazdka napisała:

    > Co do niedoceniania - od zawsze jak popatrzę na jakieś swoje sukcesy - np.
    > dostanie się na studia, otrzymanie nagród za naukę czy inne osiągnięcia - sama
    > nie wiem jak mi się to udało. To jest jakby niezasłużone. Przecież nie byłam
    > taka znowu extra dobra. Taki mam stosunek do tego. Może lilith..

    To jest właśnie cecha i rola Saturna: generować stałe uczucie niezadowolenia i braku satysfakcji. W przypadku połączenia z Merkurym jest to poczucie niedoskonałości intelektualnej. Taka osoba czuje się głupsza, niedouczona, mało rozgarnięta i to bez względu na swoje rzeczywiste osiągnięcia. To jest właśnie to: dostałaś się na studia, ale uważasz, że cudem i niezasłużenie.

    A przede wszystkim osoba z połączeniem Merkury-Saturn strasznie boi się, że zostanie uznana za głupią lub że może czegoś nie wiedzieć i tym sposobem się skompromitować. A kompromitacja to dla osoby saturnicznej rzecz gorsza niż śmierć.

    Doceń to: dzięki temu niezadowoleniu stale starasz się dążyć do doskonałości, starasz się być jeszcze lepsza i jeszcze mądrzejsza. W końcu staniesz się chodzącą encyklopedią i omnibusem. Kiedyś ludzie to docenią i nagrodzą cię pozycją, na jaką zasługujesz.
    --
    Gabinet Astropsychologii
    Blog ezoteryczny
    Blog astrologiczny
  • all2 15.01.09, 04:10
    tak jak pisze Maria, Saturn odbiera Ci pewność siebie i nie pozwala popaść w
    samozadowolenie, może dawać wrażenie, że wciąż jesteś oceniana przez innych
    (przeważnie negatywnie). Patrzy z góry na Bliźniacze Słońce i Merkurego, nie
    bardzo rozumie ich metody, nie są po jego myśli. Opozycja to przeciwstawienie,
    często nam się wydaje, że jeden z jej końców to "inni ludzie", w tym wypadku
    bardzo krytyczni i osądzający. Wrzuć trochę na luz i doceń bystrość i
    błyskotliwość swojej bliźniaczej części. Na pewno doceniają ją Twoi wykładowcy,
    a w przyszłości docenią pracodawcy. Lepiej mieć pracownika bystrego, bo taki
    zawsze sobie poradzi, niż obkutego na blachę a nieruchawego umysłowo, bo ten
    będzie działał tylko tam, gdzie na pewno umie, a dalej stop.

    Saturn to jest takie nasze "zewnętrzne sumienie", często działa jak chip
    wszczepiony do mózgu z wpisanymi rozmaitymi prawdami i zasadami, które wpajało
    Ci otoczenie. Jeśli na przykład Twoi rodzice wyrzucali Ci, że robisz wszystko na
    ostatnią chwilę i ciągle się rozpraszasz zamiast skupiać, to teraz słyszysz ich
    głos przez swojego Saturna. I nie jest ważne, na ile te zasady pasują do Twojej
    osobowości. To powoduje wyrzuty sumienia, że coś robisz nie tak jak trzeba, nie
    tak jak inni, bez względu na efekty, jednym słowem czysta strata energii.

    Bliźnięta uczą się "z powietrza", przez osmozę. Zeby się uczyć skutecznie, nie
    musisz sobie nakładać jakichś strasznych rygorów. Stwórz sobie raczej otoczenie,
    w którym ta wiedza sama będzie wchodzić do głowy nie wiadomo kiedy. Stwórz sobie
    wiele drobnych okazji. Zamiast przysięgać sobie, że od października siedzisz i
    wkuwasz, dopilnuj jednego: żeby na bieżąco robić ze wszystkiego te kolorowe
    notatki. A potem przylepiaj je na ścianach, nad łóżkiem, w łazience, nad
    chlebakiem w kuchni, miej zawsze parę przy sobie, na okoliczność np. czekania na
    autobus na przystanku. Jak będziesz na to często patrzeć, to Saturn będzie sobie
    działał w tle, porządkując i przyswajając, a Ty nie będziesz miała wrażenia, że
    się do czegoś zmuszasz. A potem okaże się przed sesją, że większość materiału
    już masz w głowie i wystarczy przejrzeć smile
    --
    Agnostic General
  • queenmaya 15.01.09, 16:52
    All jak zwykle genialnie smile

    A ja dodam do tego jeszcze tylko to, że w moim odczuciu Saturn jest dla Bliźniąt prawdziwym błogosławieństwem, bo z natury mają one skłonność do chronicznego rozpraszania się i zajmowania mnóstwem rzeczy, które rzadko są naprawdę ważne i pożyteczne. One po prostu mają problem z odróżnieniem tego, co ważne, od tego co ciekawe, aktualne i ekscytujące. A ekscytować się można np. plotkami.

    Saturn nie może patrzeć na takie marnotrawstwo energii i talentu (!), więc wkracza i narzuca dyscyplinę. Zamiast plotkować - bierzemy się za naukę i to na wysokim poziomie. To dzięki Saturnowi i stałemu niezadowoleniu z siebie wiele Bliźniąt sięgnęło po ważne nagrody, z Noblem włącznie. Bez Saturna mogłyby zupełnie się rozproszyć i nie zrealizować swoich potencjałów.

    Każda osoba ma gdzieś Saturna i tam, gdzie jest ta planeta widać jej kompleksy i frustracje. Sztuka polega na tym, żeby nie dać się pokonać zwątpieniu, lecz zakasać rękawy i pokazać temu Saturnowi, na co nas stać. Choćby tylko po to, żeby zrobić na złość tym, którzy nas krytykowali w dzieciństwie i "prorokowali", że do niczego nie dojdziemy.
    --
    Gabinet Astropsychologii
    Blog ezoteryczny
    Blog astrologiczny
  • kama_gwiazdka 30.01.09, 12:45
    Przepraszam że nie odpisywałam, ale wzięłam się do sesji, słuchając waszych rad.
    Chociaż ciężko było się mobilizować z innej perspektywy niż dotychczas, efekt
    jest niesamowity : dostałam 5 (ostatnia piątka na studiach była kilka lat temu,
    więc jakie zaskoczenie i radość, że byłam w stanie to osiągnąć!).

    queenmaya-->oj tak, skompromitowanie się to bardzo ciężka lekcja, gdy się
    trafia... ale zauważyłam że brak zdolności organizacji czasu przygotowań do
    nauki może wynikać z księżyca w strzelcu w 3 domu...

    all2-->osmoza to bardzo dobre porównanie! najfajniej przyswajam jak słucham,
    dlatego wykład czy nauka ze znajomymi, gdzie jest burza mózgów, wymiana
    poglądów, dyskusja - to jest to!

    Jeszcze zastanawiam się nad położeniem tego saturna w 2 domu... Czy to może być
    związane z moją niegdyś egoistyczną naturą niedzielenia się z innymi tym, co
    sama miałam? Piszę niegdyś, bo obecnie staram się nad tym pracować...

    Do tego naukowego aspektu jeszcze dodam nieco tranzytowego punktu widzenia :
    pluton w koniunkcji do księżyca w tym 3 domu... Na razie orba wynosi 4 st ale
    przecież od kwietnia pluton będzie retrogradować, więc czy jeżdżąc mi po
    księżycu nie cofnie mnie do punktu niezadowolenia ze swojej nauki? Przepraszam
    że tak drążę, ale strasznie mnie to nurtuje...

    Pozdrawiam serdecznie!
  • all2 31.01.09, 04:33
    kama_gwiazdka napisała:

    > Przepraszam że nie odpisywałam, ale wzięłam się do sesji, słuchając waszych rad
    > .
    > Chociaż ciężko było się mobilizować z innej perspektywy niż dotychczas, efekt
    > jest niesamowity : dostałam 5 (ostatnia piątka na studiach była kilka lat temu,
    > więc jakie zaskoczenie i radość, że byłam w stanie to osiągnąć!).

    gratulacje smile)

    > Jeszcze zastanawiam się nad położeniem tego saturna w 2 domu... Czy to może być
    > związane z moją niegdyś egoistyczną naturą niedzielenia się z innymi tym, co
    > sama miałam? Piszę niegdyś, bo obecnie staram się nad tym pracować...

    tak, Saturn w 2 ciągle się boi, że mu czegoś zabraknie, stąd niezbyt lubi się
    dzielić; te obawy są często nieuzasadnione, no ale to Saturn, który ciągle sam
    sobie podstawia nogę i sam gorliwie realizuje własne najczarniejsze scenariusze;
    jak poluzuje, to się okazuje, że jest znacznie lepiej niż myślał smile

    > Do tego naukowego aspektu jeszcze dodam nieco tranzytowego punktu widzenia :
    > pluton w koniunkcji do księżyca w tym 3 domu... Na razie orba wynosi 4 st ale
    > przecież od kwietnia pluton będzie retrogradować, więc czy jeżdżąc mi po
    > księżycu nie cofnie mnie do punktu niezadowolenia ze swojej nauki? Przepraszam
    > że tak drążę, ale strasznie mnie to nurtuje...

    To znaczy, że już miałaś pierwsze przejście Plutona przez Księżyc? W takim razie
    sprawdź sobie, kiedy to było, i zobacz, co się wtedy działo. Ale napisałaś, że
    masz Księżyc w Strzelcu - Saturn już do Strzelca nie wróci, więc zdaje się, że
    wszystko za Tobą, teraz tylko przez jakieś 2 lata będziesz ten tranzyt przeżuwać.
    Trudno tu dokładnie powiedzieć, o co mogło chodzić, nie znając całego horoskopu,
    ale Księżyc i 3 dom kojarzy się raczej ze środowiskiem - rodziną, znajomymi,
    sąsiadami, bliskim otoczeniem.
    Tu mogły być jakieś zmiany i przewartościowania. No i w emocjach. Niekoniecznie
    akurat w podejściu do nauki, chyba że ten Księżyc jest jakoś podpięty pod Twój
    merkurowo-saturnowy układ. Studia to dom 9, nie 3.

    --
    Then I'll stand on the ocean until I start sinkin,
    But I'll know my song well before I start singin
  • kama_gwiazdka 31.01.09, 14:32
    all2, dziękuję smile)
    Tak, miałam już przejście Plutona przez Księżyc natalny w 3 domu Strzelca
    (pobawiłam się Uranią i wyszło 20.12.2007 wieczorem; niestety nie pamiętam
    tamtego czasu zbyt drobiazgowo, wiem że miałam potrzebę zmian, zmieniłam się z
    blondynki (jasny blond) w brunetkę (niemal czarny), szamotałam się w związku z
    wątpliwościami dot. kierunku studiów)
    nie mogę zorientować się w tym zdaniu ->"napisałaś, że
    masz Księżyc w Strzelcu - Saturn już do Strzelca nie wróci, więc zdaje się, że
    wszystko za Tobą, teraz tylko przez jakieś 2 lata będziesz ten tranzyt
    przeżuwać" (mój saturn natalny jest w strzelcu, ale teraz tranzyt saturna
    biegnie przez pannę; może chodzi że pluton już do strzelca nie wróci? wprawdzie
    ma retrogradować ok. 5 m-cy, ale faktycznie nie wróci do strzelca smile )

    ->"Niekoniecznie
    akurat w podejściu do nauki, chyba że ten Księżyc jest jakoś podpięty pod Twój
    merkurowo-saturnowy układ. Studia to dom 9, nie 3. " na szczęście mam 9 dom
    zaczynający się w bliźniętach, a tam siedzi jeszcze wenus w raku; księżyc nie ma
    najmniejszego aspektu z saturnem czy merkurym, ale przecież to księżyc odpowiada
    temu rakowi, gdzie siedzi wenus w 9 domu... smile
    co do 3 domu myślałam że może to się wiązać z przyporządkowaniem go bliźniętom,
    co troszkę wpływa na warunki intelektualne (wymagane na studiach wink )

    Pozdrawiam smile)
  • all2 01.02.09, 02:55
    kama_gwiazdka napisała:

    > all2, dziękuję smile)
    > Tak, miałam już przejście Plutona przez Księżyc natalny w 3 domu Strzelca
    > (pobawiłam się Uranią i wyszło 20.12.2007 wieczorem; niestety nie pamiętam
    > tamtego czasu zbyt drobiazgowo, wiem że miałam potrzebę zmian, zmieniłam się z
    > blondynki (jasny blond) w brunetkę (niemal czarny), szamotałam się w związku z
    > wątpliwościami dot. kierunku studiów)

    miałaś zapewne trzy przejścia - do przodu, retrogradację i znów do przodu.
    Sprawdź sobie wszystkie daty, ale przy planecie tego kalibru to nie dokładny
    dzień jest ważny, a cały okres gdy się kręcił wokół Księżyca. Możliwe też, że
    dopiero za jakiś czas odkryjesz, co się tak naprawdę zmieniło.

    > nie mogę zorientować się w tym zdaniu ->"napisałaś, że
    > masz Księżyc w Strzelcu - Saturn już do Strzelca nie wróci, więc zdaje się, że
    > wszystko za Tobą, teraz tylko przez jakieś 2 lata będziesz ten tranzyt
    > przeżuwać" (mój saturn natalny jest w strzelcu, ale teraz tranzyt saturna
    > biegnie przez pannę; może chodzi że pluton już do strzelca nie wróci? wprawdzie
    > ma retrogradować ok. 5 m-cy, ale faktycznie nie wróci do strzelca smile )

    oczywiście, chodziło o Plutona smile

    księżyc nie m
    > a
    > najmniejszego aspektu z saturnem czy merkurym, ale przecież to księżyc odpowiad
    > a
    > temu rakowi, gdzie siedzi wenus w 9 domu... smile
    > co do 3 domu myślałam że może to się wiązać z przyporządkowaniem go bliźniętom,
    > co troszkę wpływa na warunki intelektualne (wymagane na studiach wink )

    pośrednio to się oczywiście łączy, ale tylko pośrednio, bezpośrednia akcja może
    dotyczyć czego innego.

    również pozdrawiam smile

    --
    Then I'll stand on the ocean until I start sinkin,
    But I'll know my song well before I start singin
  • kama_gwiazdka 01.02.09, 12:44
    all2 --> miałaś zapewne trzy przejścia - do przodu, retrogradację i znów do przodu.
    Sprawdź sobie wszystkie daty, ale przy planecie tego kalibru to nie dokładny
    dzień jest ważny, a cały okres gdy się kręcił wokół Księżyca. Możliwe też, że
    dopiero za jakiś czas odkryjesz, co się tak naprawdę zmieniło.

    Właśnie sprawdziłam w Uranii, masz rację!
    Już trzeci raz pluton boruje mi księżyc, ale retrogradował na nim 2 razy i już
    3go nie będzie, uff!

    Mam pytanie, czy jeśli w momencie ścisłej poprzedniej retrogradacji byłam w
    daleko innym miejscu niż to miejsce dla którego liczę swoje tranzyty (czyli poza
    miejscem zamieszkania), to ma to znaczenie? Bo przecież położenie planet jest
    względem pewnego miejsca na Ziemi... Może jeśli to miało wpływ to nie odczułam
    tej ostatniej retro plutona tak bardzo?

    Czy ma znaczenie że te aspekty są w 3 domu?

    Uff ile mam zagwostek wink
  • all2 02.02.09, 00:41
    > Mam pytanie, czy jeśli w momencie ścisłej poprzedniej retrogradacji byłam w
    > daleko innym miejscu niż to miejsce dla którego liczę swoje tranzyty (czyli poz
    > a
    > miejscem zamieszkania), to ma to znaczenie? Bo przecież położenie planet jest
    > względem pewnego miejsca na Ziemi... Może jeśli to miało wpływ to nie odczułam
    > tej ostatniej retro plutona tak bardzo?

    Nie ma znaczenia, bo tranzyty liczymy do horoskopu urodzeniowego, który zostaje
    niezmienny. Gdybyś przeniosła się gdzieś na dłużej, to można by zrobić relokację
    czyli jakby przesunięcie hor. urodzeniowego w nowe miejsce, i na to też patrzeć,
    ale zawsze w drugiej kolejności - hor. urodzeniowy zawsze pozostaje w mocy taki,
    jaki jest.

    > Czy ma znaczenie że te aspekty są w 3 domu?

    Jasne, że tak - 3 dom wyznacza pole, na którym ten tranzyt się rozgrywa, czyli
    treść 3 domu plus treść Księżyca. Razem dotyczy to: Twoich emocji, bliskiego
    otoczenia (kontakty, znajomi, krewni, rodzina, ze szczególnym uwzględnieniem
    kobiet). Efekt tranzytu jest zawsze syntezą natalnego położenia planety
    tranzytującej i tranzytowanej, każda z nich ma swój ładunek i przy tranzycie te
    ładunki się spotykają.

    --
    Then I'll stand on the ocean until I start sinkin,
    But I'll know my song well before I start singin
  • neptus 02.02.09, 02:15
    all2 napisała:

    > > Mam pytanie, czy jeśli w momencie ścisłej poprzedniej
    retrogradacji byłam
    > w
    > > daleko innym miejscu niż to miejsce dla którego liczę swoje
    tranzyty (czy
    > li poz
    > > a
    > > miejscem zamieszkania), to ma to znaczenie? Bo przecież
    położenie planet
    > jest
    > > względem pewnego miejsca na Ziemi... Może jeśli to miało wpływ
    to nie odc
    > zułam
    > > tej ostatniej retro plutona tak bardzo?
    >
    > Nie ma znaczenia, bo tranzyty liczymy do horoskopu urodzeniowego,
    który zostaje
    > niezmienny. Gdybyś przeniosła się gdzieś na dłużej, to można by
    zrobić relokacj
    > ę
    > czyli jakby przesunięcie hor. urodzeniowego w nowe miejsce, i na
    to też patrzeć
    > ,
    > ale zawsze w drugiej kolejności - hor. urodzeniowy zawsze
    pozostaje w mocy taki
    > ,
    > jaki jest.

    Ojjj... z relokacją różnie bywa. Znam przypadek, gdy krótka
    (jednodniowa!) i wcale niedaleka relokacja uratowała może i życie, a
    napewno przed straszną traumą. Sprawa była analizowana i zaplanowana
    astrologicznie. Relokacja była jedynym sensownym pomysłem. To
    zależy, na kogo padnie, co w natalnym siedzi. Jednemu działa po 3
    latach, a innemu po godzinie.

    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • all2 06.02.09, 05:15
    ok, ale to musiał być specyficzny przypadek. Jeśli komuś Pluton łazi po
    Księżycu, to łazi wszędzie i chwilowe przesunięcie osi rzadko coś pomoże.
    --
    Then I'll stand on the ocean until I start sinkin,
    But I'll know my song well before I start singin
  • kama_gwiazdka 02.02.09, 19:58
    all2 dziękuję Ci za cierpliwość w odpowiedziach smilesmilesmile
    bardzo to ciekawy temat, astrokartografia
    neptus, wiesz może od czego zależy że jednego uratuje relokacja, a innemu nie
    pomoże? chociaż pewnie to skomplikowana sprawa...
  • neptus 02.02.09, 20:27
    kama_gwiazdka napisała:

    > neptus, wiesz może od czego zależy że jednego uratuje relokacja, a
    innemu nie
    > pomoże? chociaż pewnie to skomplikowana sprawa...

    Baa... Gdybym ja wszystko wiedziała... Myslę, że jest pare
    czynników, które maja istotne znaczenie. Jeśli w relokacji np.
    planeta wchodzi na oś i układ siś bardzo wzmacnia, to zwykle to
    działa od razu. Znam przypadek "miłości od pierwszego wejrzenia" do
    miejsca, gdzie Neptun wchodzi dokładnie na ascendent. Na pewno
    wzmacnia i przyspiesza oddziaływanie relokacji silny tranzyt. Sprawa
    wymaga przebadania na duzej liczbie przypadków.
    --
    Błękitny Pałac Neptus
  • polpotworek 08.03.09, 00:55
    Jestem ciekawa co myslicie na temat lilith w takiej kombinacji:

    Lilith w koniunkcji ze słoncem(1st odeległosci) w skorpionie w 12
    domu. To polączenie stanowi część wielkiego trygonu z uranem w
    rybach w 3 domu(uran jest w koniunkcji z MC) i marsem w raku w domu
    8.
    W opozycji do slonca jest ceres, w kwadraturze do slonca neptun w 3
    domu.
    W 12 domu przebywa takze Juno, w 18 stopniu skorpiona.
  • polpotworek 08.03.09, 01:35
    Horoskop dotyczy męzczyzny.
  • neptus 08.03.09, 14:38
    Bardzo trudny układ. Jedyne rozwiązanie przez 9. dom.
    --
    Anormalność przewlekła staje się normą. [Tadeusz Kotarbiński]
    Błękitny Pałac Neptus
  • polpotworek 08.03.09, 23:33
    Calosc horoskopu jest dośc skąplikowana, horoskop wydaje sie bardzo
    zagmatwany. Mimo ze w astrologii siedze niewiele to dostrzegam ze to
    zagmatwana osobowość. Chcialabym wstawic tu horoskop, jesli nie
    bedziecie mieli nic przeciwko i odpowiedz dlaczego akurat 9 dom?
  • polpotworek 10.03.09, 22:43
    Czy moge jeszce raz prosic o naprowadzenie dlaczego 9 dom?
  • neptus 11.03.09, 01:16
    Tam jest rozwiązanie Półkrzyża.
    --
    Anormalność przewlekła staje się normą. [Tadeusz Kotarbiński]
    Błękitny Pałac Neptus

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka