widzę że kolega nie miał z telepsem do czynienia... co z tego że reklamacja może
być uznana. Po pierwsze w przypadku kontaktów z blueline może być problem z
dowiedzeniem, że w ogóle on był (to parę osób sygnalizowało, artykuł też). Po
wtóre może być problem z wyegzekwowaniem skutków reklamacji (ja na przykład do
dzisiaj nie otrzymałem dokumentów, ale ich olewam). No chyba że jako pierwszy
wystąpisz na drogę sądową, jeśli lubisz tam łazić. Ale pies w międzyczasie i tak
Ci wyłączy linię. A następnym ich krokiem jest nasłanie bandę windykacyjną.
Reasumując - wszystko na piśmie, uzbroić się w nerwy (bo sfora typu kruk czy
ultimo długo będzie nękać psychicznie - moja żona prawie im uległa, na szczęście
byłem jeszcze ja) i rozstać się formalnie z firmą. Lepiej przejść do konkurencji.
Jeszcze jedno. Ja im się postawiłem. A ilu ludzi dla świętego spokoju zapłaci
lub spasuje. A sfora na prawdę znajdzie wiele pomysłów na nękanie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.