Co do monitorowania, to życie pokazuje, że jest mało skuteczne. Może nie że w
ogóle, bo pewnie może być gorzej. Zaznaczam też że szczęśliwie moje
doświadczenia z telepsem (słowa tego używam z premedytacją, o czym za chwilę)
pochodzą sprzed pewnego okresu - może się coś poprawiło. Chociaż artykuł
sugeruje że nie.
A'propos mojego słownictwa. Tak - używam go z premedytacją, co może i świadczyć
o "chamstwie", ale zazwyczaj jednak staram się być bardziej kulturalny. Bierze
się to z tego ile nerwów mnie kosztowała ta firma. Natomiast na forum starałem
się lekkko wprowadzając do tematu przestrzec wszystkich, że BL w sądzie może
oznaczać porażkę dla petenta. Brak jest jakiejkolwiek namacalnej kontroli co się
tam dzieje. Nie zostaje w ręku klienta żaden ślad, a TP nie będzie chętnie, a
już na pewno nie dobrowolnie, podsuwać dowody. Tak więc rada: papier, podpis,
pieczątka. Tym bardziej, że Polska jest królestwem pieczątek i w sądzie to ona
ma wartość.
Co do rad, żeby iść do sądu - nie. Dobrowolnie nie będę brnął w polski wymiar
niesprawiedliwości. To telepsowi raczej mogło na tym zależeć. Później bandzie
windykacyjnej. Jakoś nie poszli - to dowodzi mojej tezy, że są to celowe
praktyki mające na celu nabicie w butyelkę zastraszanych ludzi aby pokryć
ponoszone straty. A ludzie się dają...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.