Dodaj do ulubionych

co z emocjami?

11.08.04, 12:39
HEj, należę (jeśli można to tak nazwać)do grona przyszłych operek. Na formu
jestem "nowa" i mam nadzieję, że dobrze będzie mi się tu bytowało:) Trochę
można poczytać, sporo dowiedzieć, ale jeszcze nie znalazłam czegoś o emocjach
jakie towarzyszyły wam przed wyjazdem, w drodze do rodziny, jak
radziłyście/liście sobie w pierwszych dniach pobytu. Chętnie dowiedziałabym
się jeszcze o tym jak wyglądały wasze przygotowania do pakowania (szał
zakupów?) itp. Mam nadzieję, że znajdzie się chociaż kilka zainteresowanych
osób, aby podzielić się swoimi przeżyciami... A jeśli nie - to przekonam się
na własnej skórze za dobre kilka miesięcy;)
Edytor zaawansowany
  • mijaczek 11.08.04, 16:40
    Emocje... jak wiesz, o tych sie czasami zapomina, ale oczywiscie istnieja. Ja
    pamietam swoj wyjazd... Przed podroza bylam bardzo podekscytowana. Do tego
    stopnia, ze kiedy inni plakali, ze wyjezdzam, ja nie potrafilam. Rozryczalam
    sie dopiero na Okeciu. Dopiero wtedy tak naprawde sobie uswiadomilam co sie
    dzieje... Podroz byla dluga, wiec jak w koncu dolecialam do Stanow, nie
    wiedzialam jak sie nazywam.
    W Stamford na szkoleniu, nie moglam sie dczekac az mnie rodzina odbierze, az w
    koncu w dzien, kiedy mial po mnie przyhjechac moj host father tak strasznie sie
    zdenerwowalam, ze myslalam, ze sie poplacze.
    Pierwsze dni u rodziny to byl jakis horror dla mnie. Nie moglam sie przestawic
    na czas, bylam wiecznie zmeczona, nie czulam sie dobrze w obcym domu... no po
    prostu typowa aklimatyzacja.
    Jesli chodzi o szal zakupow, to rzeczywiscie wpadlam w takowy, ale teraz wydaje
    mi sie, ze nie potrzebnie. W koncu nie jechalam do jednego z krajow tzreciego
    swiata. Jakby do tego nie podchodzic, to jedzie sie na program, ktorego
    glownymi uczestniczkami sa dziewczyny, z mimo wszystko mnostwem czasu,
    zaoszczedzona kasa i desperacja, zeby chociaz czasami umilic sobie czas. A jak
    sie umila czas w Hameryce!? Jezdzac na zakupy oczywiscie! Wierz mi, ze nawet ze
    swoja marna kaska mozna kupic wszystko. Ja przez rok nakupilam tyle badziewia,
    ze gdybym nie przeprowadzila generalnego porzadku w mojej szafie to musialabym
    wracac do Polski z 10 walizami ;o)
    Tak wiec, podsumowujac... emocje - ludzka rzecz. Kazdy inaczej reaguje na nowa
    sytuacje, kazdy ma inne tempo aklimatyzacji...
    Pofodzenia zycze...
    A dokad chcesz wyjechac?
    Mia
    --
    There is always room for Jello
    Au Pair
  • natalka248 11.08.04, 21:45
    > Jesli chodzi o szal zakupow, to rzeczywiscie wpadlam w takowy, ale teraz
    wydaje
    >
    > mi sie, ze nie potrzebnie. W koncu nie jechalam do jednego z krajow tzreciego
    > swiata.

    Trafne spostrzeżenie - mimo, że planuję wyjazd dopiero za dobrych kilka
    miesięcy, zaczynam się zastanawiać co zapakuje - obsesja? - a może strach przed
    tym, żeby niczego mi nie zabrakło (bynajmniej tych najpotrzebniejszych rzeczy)!

    > A dokad chcesz wyjechac?

    Hmmm dokąd chcę wyjechać? (nie wiem czy ostatecznie) ale chciałabym do Irlandii
    bądź Wielkiej Brytanii. Wcześniej myślałam już o USA, Islandii i Holandii... hę?

    p.s. dzięki za odp. :)
  • venilia 11.08.04, 22:22
    Emocje są na pewno przed wyjazdem, po przybyciu do rodzinki jeszcze większe i
    towarzyszą Ci przez cały pobyt. A także po. Ja ciągle tego doświadczam, nawet
    dziś, po 4 latach od powrotu, przyśniła mi się moja rodzinka. Nie mam z nimi
    kontaktu, i tak jakoś podświadomie sobie o nich pomyślałam, a przyśniło mi się,
    jak chłopaki teraz wyglądają, jacy są... W końcu to długi okres u dzieci:)
    --
    Coraz więcej ludzi a coraz trudniej o człowieka...

    : Wejdźmy do Krainy Łagodności...
    : Dla nauczycieli...
  • agnessia 12.08.04, 12:38
    u mnie z reguły jest tak,że denerwuję się chwilę przed jakimś ważnym spotkaniem
    ale podczas już nerwy puszczają.wszystko oczywiście zależy od ludzi których
    spotkasz.jeśli też będą spięci to będzisz miała dodatkowy stres.uważam,że
    lepiej się nad tym nie zastanawiać.nie koncentruj się za bardzo na sobie,dużo
    się uśmiechaj.to podobno działą odprężająco...heh.
    życze powodzenia.będzie dobrze.AGA
  • asha22 14.08.04, 13:58
    We wtorek dzwoniła do mnie moja rodzinka, trzęsłam się jak galareta. Pierwszy
    raz w życiu rozmawiałam po angielsku z Angielką i pierwszy raz przez telefon.
    Czułam się na początku gorzej niż na najgorszych egzaminach na studiach, ale
    jak zaczęłam rozumieć co kobieta do mnie mówi i jej odpowiadać, przeszło mi.
    Bałam się najbardziej tego że nie zrozumię bo uczę się angielskiego 1,5 roku
    jeszcze na koniec pochwaliła mnie że mój angielski jest dobry. SZOK!!!(to jaki
    dla nich jest zły?)
    Po tym wszystkim stwierdziłam że przydałby się wątek właśnie o emocjach, patrzę
    dzisiaj i jest, bo przecież emocje są od początku do końca bycia au-pair!
    Teraz zaczynam się zastanawiać nad wszystkim co będzie dalej: lotnisko, lot,
    lotnisko, pierwsze spotkanie, dom itp.....Wszyscy mi już mówią że chodzę
    podenerwowana! Co dopiero będzie poźniej czy w końcu? i kiedy? mi przejdzie.Mam
    tylko nadzieję że po 2 miesiącach już się tam zaklimatyzuję
  • asha22 14.08.04, 16:56
    P.S.
    oczywiście jak to przed wyjazdem zaczynam się też zastanawiać czy rodzina
    będzie O.K.!? Może chcą dziewczynę ze słabym ang. bo będzie np. wszystko robiła
    i nie buntowała się, a ponoć będę ich 4 au-pair.Ta ostatnia była od stycznia do
    sierpnia, właśnie dzisiaj wysłałam do nich meila żeby mi napisali co będzie
    należało do moich obowiązków. Zresztą mogą powiedzieć co innego a na miejscu
    będzie harówa!
  • agnessia 14.08.04, 22:04
    nio wiadomo,że ryyko jest zawsze.ale znasz chyba takie jedno powiedzonko na ten
    temat.nie sadzisz,ze troche za duzo myslisz o tym,zaczynasz sobie uklaac w
    glowie jakies czarne scenariusze zupelnie niepotrzebnie.uwierz w to,ze bedzie
    dobrze...
  • gosik3 14.08.04, 23:39
    Ja wyjeżdzam za tydzień do Holandii i juz czuje poddenerwowanie (narazie
    lekkie) a z szalem pakowania to chyba racja bo ja caly za od tygodnia mysle
    kategoriami co jeszcze kupic i co zabrac, mam juz chyba wszystko co mozliwe a
    itak nie moge przestac myslec co jeszcze.. mam nadzieje ze rodzina nie okaze
    sie jakimis potworami i wszystko bedzie ok. Jak narazie to chyba oni bardziej
    sie denerwuja niz my bo host mother napisala mi niedawno ze zeby bylo nam
    wygodniej i zebysmy mieli troche prywatnosci to wybudowala nam osobny domek w
    ogrodku tylko dla nas z uikacja i prysznicem (30m2) i ma nadzieje ze bedziemy
    zadowoleni.Hmm jak dla mnie calkiem niezle sie zaczyna!
  • natalka248 15.08.04, 08:34
    Czy to normalne, że prawie ciągle myślę o wyjeździe? Non stop szukam nowych
    informacji (o krajach, tamtejszych zwyczajach). Chciałabym się dobrze
    przygotować, ale życie jest życiem i podchodzę do tego z lekkim dystansem, bo
    nie wiadomo co mnie tam spotka;P Zrobiłam listę ewentualnych rzeczy, które
    wziełabym ze sobą (połowę już wykreśliłam-co za dużo to niezdrowo)... hmmm za
    jakiś czas może zacznę wszystko kupować, żeby nie nazbierało się tego
    wszystkiego przed samym wyjazdem... jestem podekscytowana - mimo, że wyjadę
    dopiero po maturze, hę?... czy to choroba na tym punkcie?
  • agnessia 15.08.04, 12:14
    gosik3 niezle trafilas,to musi byc naprawde zajebista rodzinka.chyba zrobilas
    sobie niezla reklame skoro przyjmuja cie jak krolewne.heh

  • asha22 15.08.04, 13:19
    No i dostałam znowu meila od rodzinku, napisali mi wszystko co chcę wiedzieć.
    Obowiązków nie za dużo w sumie więcej mam w domu. Dzisiaj w nocy już mi sie
    śniło że tam jestem, boziu masakra. Co dopiero będzie przed wyjazdem,a jadę
    4.09. Już dzisiaj omawiałam z mamą co weznę!!!!
  • gosik3 15.08.04, 18:03
    Szczerze mowiac to sama sie nie spodziewalam takiego stanu rzeczy ale bardzo
    sie ciesze, poza tym jade z chlopakiem i oboje bedziemy u tej kobitki pracowac
    przy pilnowaniu maluchow a oprocz tego powiedziala nam ze jesli bedziemy
    chcieli zarobic wiecej kasy to zalatwi nam jeszcze dodatkowo jakas dorywcza
    prace.
  • asha22 15.08.04, 23:46
    boziu ale masz fajnie co 2 to nie 1 i jeszcze dodatkowa kaska. w sumie stękam
    ale au-pair to au-pair. Jestem przygotowana na rok stagnacji. Najlepsze jest to
    że będę mieszkać na wiosce, ponoć są tam au-pair. Mam jeszcze znajomych w
    Londynie to 50 km, coś wymyślę. Nadal przeżywam wszystko!!!
  • asha22 21.08.04, 23:45
    hej! dziewczyny piszcie coś bo mnie od paru dni dopadło lenistwo zrobiłam już
    spis rzeczy, ale czy się wymieszczę to nie wiem. piszcie coś !!!!!!!!!!!!!!!!!!
  • natalka248 22.08.04, 18:17
    uhm... ostatnio kupiłam sobie przewodnik po... Londynie z mapą (fiu fiu) -
    bardzo ciekawy, tym bardziej, że zawiera jeszcze informacje praktyczne (typu
    gdzie tanio zjeść i kupić jakiś ciuszek).

    Ostatnio moja dobra koleżanka zdecydowała, że pojedzie ze mną... tyle, że do
    innej rodziny, no chyba, że uda nam się załatwić abyśmy wylądowały u jednej
    i tej samej - czas pokaże.

    Nie mogę doczekać się już tego całego załatwiania, wtedy chyba poczułabym
    w końcu, że jestem już o krok od wyjazdu.
  • arwen.a 22.08.04, 19:25
    Załatwianie? brrr, jutro składam w biurze dokumenty. Setny raz je przeglądam
    czy o czymś nie zapomniałam, wyszukuję błędy, dopisuję "s" do trzeciej osoby ;)
    A potem zacznie się czekanie. To dopiero będzie jazda!!! JAk moja cierpliwośc
    to zniesie!!!
    Pozdrówka.
    A.
  • evella1985 22.08.04, 20:32
    hej, przegladam sobie forum już od jakiegos czasu i wreszcie postanowilam sie
    odezwac;) planowalam wyjazd do Walii we wrzesniu ale mam coraz wieksze obawy ze
    nic z tego nie bedzie bo dokumenty złożylam juz 2 miesiace temu i....cisza...
    wiec czekam na telefon i juz powoli wariuje z nerwów;) eh, tak bym chciała juz
    sie pakowac.. i w ogole miec pewnosc ze wyjade.. panikuje troche ale w koncu to
    wszystko te emocje:) w kazdym razie- czekanie jest straszne!!! przekonacie sie
    sami;)hehe
    pozdrawiam
  • slotna 25.08.04, 23:07
    U mnie od samego poczatku - a przyjechalam 7 lipca - wszystko bylo w porzadku.
    Nawet nie bylo mowy o jakimkolwiek placzu czy czyms w tym stylu. Z rodzina mam
    lepszy kontakt, niz przez ostatni rok, gdy studiowalam w obcym miescie i nie
    mialam tak swobodego dostepu do internetu, tanich rozmow przez telefon itp. Z
    host rodzina tez dogaduje sie swietnie, i bardzo mi pomagaja, zwlaszcza host
    mama.

    Ale bardzo duzym plusem byl fakt, ze do Londynu przyjechaly moje dwie
    przyjaciolki i do tej poty kazdy weekend spedzalam u nich. Dzisiaj pozegnalam
    sie z druga z nich, z ktora w dodatku przyjaznie sie od ponad dziesieciu lat...
    Ciezko ;-/ Zostal jeszcze przyjaciel, ale i on w poniedzialek odlatuje...
    Zobaczymy, co bedzie dalej.

    Co do zakupow, nie histeryzowalam. Stwierdzilam, ze nawet jakby wszystko
    kosztowalo w funtach tyle, co w Polsce w zlotowkach to i tak potrzebne rzeczy
    bede w razie czego mogla sobie kupic. Nie kosztuje. Za to juz wiem, ze nie
    wolno kupowac ciuchow poza wyprzedazami, bo pozniej szlag moze trafic;)

    pozdrawiam

    --
    Rzeczy, które próbują wyglądać jak rzeczy, częściej wyglądają bardziej jak
    rzeczy, niż same rzeczy.
  • asha22 26.08.04, 10:37
    Mnie jeszcze zostało 7 dni, nie biore dużo rzeczy (20kg) więc same wiecie jak
    to jest, no i dzięki forum wiem że można się tam tanio ubrać.
    Emocje są, śni mi się cały czas rodzinka + chodzę rozdrażniona.
    Ciekawa jestem cały czas jak poradzę sobię z tęsknotom, a dopada ponoć po ok. 3
    miesiącach.
    Jeśli chodzi o moją rodzinę (prawdziwą) zbytnio nikt nie jest nastawiony że
    będę miała OK. Raczej że będę służącą za marną kasę, ale mam koleżanki które
    nie pozwalają mi nawet tak pomyśleć.
  • natalka248 26.08.04, 19:58
    > Mnie jeszcze zostało 7 dni, nie biore dużo rzeczy (20kg) więc same wiecie jak
    > to jest

    Hmmm ja co prawda jeszcze nie wyjeżdzam, ale zdecydowałam, że nie wiele wezmę,
    takie najpotrzebniejsze rzeczy, żeby przetrwać początek, a później -> witajcie
    sklepy;P chociaż zdaję sobie sprawę, że tak różowo wcale być nie musi...

    > Jeśli chodzi o moją rodzinę (prawdziwą) zbytnio nikt nie jest nastawiony że
    > będę miała OK. Raczej że będę służącą za marną kasę

    Moja siostra napaliła się, że będzie mnie odwiedzać... a rodzice? hmmm z nimi
    to jest tak - tata udaje twardziela, że niby z tego sobie nic nie robi, że jego
    najmłodsza córeczka go zostawi, a ostanio popatrzył na mnie błagalnym głosem i
    powiedział "tatusia tak zostawisz i pojedziesz?"... a mama? mama mówi "jedź,
    jeśli ci się uda ułożyć sobie przyszłość to warto", ale wszyscy zdają sobie
    sprawę, że mogę trafić wspaniale albo równie beznadziejnie...

    A moje podejście do tego jest takie "carpe diem, quam minimum credula postero"
    (chwytaj dzień, najmniej ufając przyszłości)...

    Pozdrawiam;)




  • natalka248 20.11.04, 15:13
    Jeszcze kilka miesięcy temu dałabym i zrobiłabym wiele żeby wyjechać na rok w
    charakterze au pair... a teraz? Teraz mam dość duży dylemat: z jednej strony
    chciałabym dostać się na studia i skończyć je jak najszybciej, a z drugiej
    strony chciałabym przeżyć coś zupełnie innego, zdobyć wiele nowych doświadczeń
    i nic by nie stało na przeszkodzie, gdyby nie fakt, że jeśli wrócę po rocznym
    pobycie nie będę miała za co (prawdopodobnie) utrzymać się na studiach.
    Pozostaje jeszcze jedna kwestia: jak mam zostawić tu osobę bardzo bliską mojemu
    sercu? Niby 6-10 miesięcy to nie tak wiele, a jednak wszystko może się zmienić
    w bardzo szybkim tempie. Kurcze, mam mętlik w głowie! Nie chce żałować
    podjętych decyzji, a nie wiem którą drogę mam wybrać, wrrr!
  • daisy55 20.11.04, 16:01
    Ja wyjezdzam do Angli najprawdopodobniej w styczniu. Chyba najbardziej obawiam
    sie tesknoty za rodziną, miastem. Tak naprawdę w Polsce nic mnie nie trzyma,
    nie mam pracy, chłopaka a jednak nie wiem jak zareaguję tam. No cóż, przekonam
    się dopiero wtedy jak tam bedę.... Mam nadzieję, że będę miała tyle zajęć, że
    przysłonią mi one polskie wspomnienia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka