Dodaj do ulubionych

biuro art press ???

09.09.04, 20:13
poszukuje osób które wyjechały z biurem art press jako operki
czekam już dość długo na rodzinkę z tego biura i szczerze mówiąc zaczynam się
denerwować
jęśli ktoś z nimi wyjeżdżał niech napisze
z góry wielkie dzięki
Edytor zaawansowany
  • taksoofka 09.09.04, 22:04
    A ile juz czekasz? Jeśli to nie tajemnica :P

    T.
  • ed.kow 10.09.04, 15:30
    Nie przejmuj się. Ja tez dlugo czekam - 12-ego minie drugi miesiac. Nie jadę
    wprawdzie z art press tylko z Anyi, ale jak widzisz pomimo, że to jedna z
    najstarszych działających agencji Au-pair, to też sporo czekam.
    Sama wiem najlepiej jakie to czekanie jest destruktywne i wkurz...ce, ale nie
    trać nadziei, po prostu zadzwoń i zapytaj co się dzieje.Zreszta dziwię się, że
    oni jeszcze do Ciebie nie zadzwonili!!
  • luna6 11.09.04, 09:51
    Ja też czekam już prawie 2 miesiące. Nie wiem, czy to normalne, bo słyszałam,
    że ofertę od rodzin z Anglii otrzymuje się bardzo szybko.
    A tak w ogóle słyszałyście coś o tym biurze???
  • ed.kow 11.09.04, 10:37
    To jak szybko otrzymasz ofertę jest uzależnione od wielu czynników, nie tylko
    od agencji. Faktycznie stan oczekiwania na wyjazd do UK byl stosunkowo krotki,
    czyli ok.3-4tygodni.
    Wracając do Twego biura. Nie znam. Widziałam ostatnio ich reklamę, tutaj w
    gazecie, chyba pod nazwa miasta: Kędzierzyn Koźle ale nie jestem pewna. Pisza
    iż posiadają pozwolenie z ministerstwa pracy - to akurat możesz sprawdzić!
    Członkiem IAPA na pewno nie jest-ale to nie oznacza, że zostałaś czy zostaniesz
    oszukana. Świadczy to tylko o tym, że jest to raczej mała agencja lub
    teżstosunkowo młoda na naszym rynku - i to może być właśnie powód, dla którego
    czekasz dłużej niż 'przeciętnie'.
    Głowa do góry. Ja np. nie mam prawa jazdy a chcę do małej mieściny i też jest
    problem ze znalezieniem rodzinki (która mnie będzie wozić...hehe) chociaż
    pośredniczy mi naprawdę 'stara' i 'duza'agencja.
    Przeanalizuj jeszcze raz to co napisałaś w kwestionariuszu,może tam ukryta jest
    odpowiedź na Twoje pytanie.
    Zawsze możesz zadzwonić do firmy i poproscić o namiar kogoś kto wyjechał z nimi
    jakiś czs temu a mieszka stosunkowo blisko Ciebie. W ten sposób otrzymasz
    relację również na temat agencji prosto z 'pierwszej ręki'.
    Take care
  • taksoofka 11.09.04, 11:43
    "Szybkość" znaleźnienia rodziny zależy też od tego kiedy chcesz jechać, jeśli
    podałaś jako datę wyjazdu np. grudzień, to raczej nie bedzisz miala szybko
    rodzinki, zwłaszcza w Anglii. Tam rodziny szukają opiekunek na miesiąc
    wcześniej. No i jeszcze zależy od Twoich wymagań.


    > Pisza iż posiadają pozwolenie z ministerstwa pracy - to akurat możesz
    sprawdzić!

    A co to ma do au-pair? Możesz wyjaśnić? Czyli jak jakieś biuro nie ma
    pozwolenia od ministra na wysyłanie ludzi za granicę do pracy to już nie można
    z nimi jechać jako au-pairka?



    T.
  • ed.kow 11.09.04, 13:21
    Hej!
    Już wyjaśniam. Otóż nie wszystkie firmy zajmują się tylko i wyłącznie wyjazdami
    Au Pair. Często jest to tylko jeden z elementów ich działalności. Jeśli
    pośredniczą w pracy za granicą muszą mieć pozwolenie. I tu cytat (bo i tak bym
    lepiej tego nie ujęła!)
    "Kierowaniem obywateli polskich do pracy u pracodawców zagranicznych (poza
    urzędami pracy) mogą zajmować się wyłącznie agencje pośrednictwa pracy , po
    uzyskaniu wpisu do rejestru agencji pośrednictwa pracy .Rejestr taki prowadzi
    Minister Gospopdarki i Pracy .
    (art.18 ust 1 pkt 2 ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i
    instytucjach rynku pracy Dz.U.Nr 99 z 2004 r. , poz.1001)

    Wykaz wspomnianych agencji znajduje się na stronie internetowej Serwisu Urzędów
    Pracy - adres internetowy www.praca.gov.pl".
    Jednakże jeśli dana Agencja zajmuje się tylko Au-parowaniem to nie musi mieć
    takiego pozwolenia bo: iznowu cytat tym razem z umowy z Agencją:
    "Au-pair polega na czasowym przyjęciu przez rodzinę (i tu narodowość rodziny)
    Kandydatki w zamian za określone świadczenia w celu doskonalenia umiejętności
    językowych i zawodowych, co według ustawy 'o promocji zatrudnienia i
    instytucjach rynku pracy' z dnia 20.04.2004 nie podlega definicji pośrednictwa
    pracy'.
    No, a skoro to nie jest pośrednictwo pracy, to nie potrzeba pozwolenia.
    Na tej stronie www. można znależć kilka Agencji Au -pair-jednak przyglądając
    się ich ofertą okazuje się że proponują one również praktyki, pracę w hotelach
    lub budowach itp.
    Agencje AuPair mają swoje certyfikaty itp. np. członkowstwo IAPA. Ale
    najbardziej sprawdzone i pewne są agencję, którymi ktoś z naszych znajomych już
    jechał. ;)
  • taksoofka 11.09.04, 15:01
    Cześć,

    > No, a skoro to nie jest pośrednictwo pracy, to nie potrzeba pozwolenia.

    No to po co sugerujesz sprawdzenie tej agencji w wykazie ministerstwa?
    Wg mnie agencje au-pair, które reklamują się właśnie w ten sposób wprowadzają
    au-pairki w błąd.
    Lepsza jest mała agencja ( ja z takiej jechałam do Niemiec) ponieważ zajmuje
    się tylko i wyłącznie jednym, ma mało au-parek, dlatego każda jest na wagę
    złota, tak samo jak klientka w sklepiku osiedlowym. Nigdy nie będzie tak samo
    obsłużona w supermarkecie.

    Znasz tą reklamę z ACE? Jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego. To samo
    mozna powiedzieć o agencjach, które zajmują się wieloma rzeczami na raz.

    A wiesz co jest najśmieszniejsze? Nieważne czy w Polsce idzie się do małej czy
    dużej agencji, znanej czy takiej, która zaczyna się rozkręcać. Obie korzystają
    za granicą z usług tego samego biura, które zajmuje się szukaniem rodzinek.

    > Ale najbardziej sprawdzone i pewne są agencję, którymi ktoś z naszych
    znajomych już jechał. ;)

    Taka rekomendacja jest najpewniejsza, to fakt.

    T.
  • ed.kow 11.09.04, 15:36
    Yo!
    Nie do końca chyba zostałam zrozumiana. Agencja Art Press reklamując swoją
    działalność twierdzi, iż posiada pozwolenie min. pracy. Należy to sprawdzic,
    gdyz w przypadku:
    1. nie posiada takiego pozwolenia - to na pewno działa nielegalnie i zapewne
    nas oszuka lub
    2. faktycznie otrzymała takie pozwolenie, to znaczy, że działa legalnie,
    została sprawdzona i najprawdopodobniej wszystko z nią będzie ok.
    Fakt, że posiada takie pozwolenie świadczy, że prowadzi różnoraką działalność w
    pośredniczeniu pracą za granicą a to oznacza, że Au-pairowanie to tylko
    kawałeczek działalności takiej firmy, co może właśnie spowodować DŁUŻSZE
    OCZEKIWANIE NA POTENCJALNĄ RODZINKĘ.
    Zazwyczaj agencje Au-pair podkreślają, że należą do IAPA, te które zajmują się
    rozszerzoną działalnością, że posiadają pozwolenie.
    Ja również zgadzam się z twierdzeniem ACE i sama wybrałam agencję, która
    zajmuje się tylko Au-pairowaniem, co nie zmienia faktu, że już dosyć długo
    czekam.
    Co do wielkości...to jak mówią "nie ważne że mały ważne że wariat". Wprawdzie
    rzecz chodzi o coś zupełnie innego...ale kto wie...może jednak znalazłby
    człowiek jakąś analogię!
  • taksoofka 11.09.04, 17:41
    Amen

    T.
  • luna6 12.09.04, 12:04
    Dzięki za rady, dziewczyny.
    Pozdrowionka !!!
  • ed.kow 13.09.04, 12:18
    Hej!
    Mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko, że wbiłam się w Twój temat
    ze swoimi refleksjami:)))))...
    Właściwie, to w pewnym sensie dotyczą agencji Au-pair, więc nie odbiegam za
    zbytnio od tematu!!
    Przeglądając wpisy na forum, rozmawiając ze znajomymi odnoszę wrażenie, że
    naprawdę niewielki odsetek osób korzystał z pośrednictwa biura przy załatwianiu
    wyjazdu na terenie Europy.
    Ludzie (znaczy się Wy) korzystają z netu albo z agencji zagranicznych, które są
    bezpłatne. Co więcej czas oczekiwania na pierwszy kontakt od rodziny waha się
    od kilku do kilkunasu dni, podczas gdy my, jadące z agencji czekamy dłużej (a
    niektóre ZBNACZNIE dłuzej). A przecież konsultantki twierdzą, że czas
    oczekiwania jest ok. 3-4tyg. Czyli co?biorą kasiorkę i ściemniają.
    Ubolewam nad swoją naiwnością, i już nawet nie chodzi o te 400zł.(no chociaż
    dla mnie to jest sporo kasiorki) tylko o to, że siedze tu jak głupek 2miesiące,
    nie mam żadnych planów, nikt ani nic na mnie w Polsce już nie
    czeka,pozałatwiane wszystko-tylko rodziny brak.
    Ja wiem, że jak baba jaga wyglądam na zdjęciach i na pewno nie zachęcają one do
    wybrania mojej osoby, no ale bez przesady!tyle czekać na chociażby jeden
    telefon??!
    A ja tak nie lubię marnować czasu!!!buuuuuuu...
    No powiedzcie mi dziewczyny czemu tak długo?????Przecież nie chciałam pracować
    u Królowej Matki!!!!
  • luna6 15.09.04, 21:12
    Do ed.kow
    Myślę, że to co napisałaś o agencjach pośredniczących w wyjazdach au pair jest
    w dużej części słuszne i raczej nie powinno ci być głupio.
    Firmy, które organizują te wyjazdy rzeczywiście często wykańczają nas
    przydługim czekaniem (ja jestem tego świetnym przykładem).Wypełniamy stosy
    papierów, zbieramy referencje i suszymy ząbki na zdjęciach a potem dołujemy się
    tym, że nikt nas jeszcze nie zaprosił...
    Mimo to, myślę że nie zdecydowałabym się na wyjazd do rodzinki z internetu.
    Po prostu zwyczajnie bałabym się...
    Wychodzi na to, że pośrednictwo agencji ma też jakieś plusy. No i w końcu
    zwykle znajdują dla nas rodzinę, czego Ty jesteś chyba najlepszym przykładem.
    Naprawdę super, że masz już dokąd jechać!
    I fajnie, że napisałaś te ostatnie posty. Od razu człowiek zaczyna wierzyć, że
    jemu też się uda.
    Powodzenia w au-perowaniu.
  • ed.kow 15.09.04, 21:38
    Hmmm...no tak, masz absolutną rację!
    Dla tych, co się martwią czekaniem to powiem więcej. Czekałam dokładnie 2
    miesiące i 1 dzień. W pon. 13 dowiedziałam się, że jest dla mnie rodzinka, we
    wtorek w południe dzwonili, godzine pozniej ja dzwoniłam do agencji że ich
    zaakceptowałam, to oni już wiedzieli, że rodzina zaakceptowała mnie. Dziś
    poleconym dostałam druk z Agencji dotyczący własnie akceptacji i danych
    dotyczących rodziny itd. Poszło naprawdę niewiarygodnie szybko!!Ale swoje
    trzeba było odczekać. Ale było warto!!Bo mam rodzinkę prawie dokładnie taką jak
    chciałam i ponad 100 funtów na tydzień-35-40h pracy.Pozdrawiam
  • luna6 16.09.04, 11:38
    Fajnie, że ułożyło ci się tak jak chciałaś.
    Mi do dwóch miesięcy brakuje jeszcze paru dni, więc może też będzie dobrze...
    Z tego co zrozumiałam jedziesz do Anglii, możesz napisać w jakie okolice?
    Jeśli to oczywiście nie tajemnica.
  • ed.kow 16.09.04, 14:18
    hihi...no pewnie, że nie tajemnica. Jadę do Epping w hrabstwie Essex. Wiem, że
    to jakieś 20kilosów od Londynu. No ponoć to jest town ale mnie się wydaje, że
    raczej jakaś wichurka. Bo jak się zapytałam jaka jest ulubiona zabawka małego
    to mi powiedziano, że traktor!!No, może to przypadek, ale pewnie to wichurka.
    Zresztą ja mieszkam na Śląsku to dla mnie town może oznaczać coś zdecydowanie
    bardziej zindustralizowanego - i to mnie cieszy, bo ja tego Śląskiego syfu mam
    już naprawdę dość!!
    Jeśli chodzi jeszcze o to czekanie, to też słyszałam, że sierpień to jest
    strasznie kulawy na szukanie rodzinki-bo one są wtedy na wakacjach!!I nawet
    mówią na sierpień 'martwy okres'.Na szczęscie sie już skończył i teraz Ci co
    jeszcze nie mają Au-pairki zaczynają szukać a.s.a.p. czego ja jestem najlepszym
    przykładem. Moja Hostka podpisała umowę z Agencją 09.09.2004 czyli w czwartek a
    13 już o mnie wiedziała, a 14 już sie zaakceptowałyśmy. Zatem jak nic tak nic,
    ale jak już się ruszy-to galopem.
    A poza tym Mój Księżycu kochany, nie myśl sobie, że będziesz czekać krócej ode
    mnie!!!2 miesiące muszą być!!I 1 dzień!!;)Lepiej szykuj się powoli na rozmowę
    bo potem będziesz zdziwiona chodzić, zwłaszcza, że hości najczęściej pracują
    oboje więc będą dzwonić o zakręconej porze- i jak tu dobrze wypaść!!
  • luna6 16.09.04, 19:19
    Heya!

    Ed.kow, sorki, że Cię tak zasypuję pytaniami, ale skoro masz już rozmowę z
    hostami za sobą, pomyślałam sobie, że jeszcze Cię trochę pomęczę...
    Mam prośbę, jak będziesz mieć wolną chwilkę napisz jak było, o co Cię pytali,
    czy trudno się z nimi dogadać przez telefon (dysponuję takim sobie średnim
    angielskim) i to, co Ci tam jeszcze przyjdzie do głowy w związku z tą rozmową..

    Z góry !muchas gracias!

    Z tą wichurką to chyba się mylisz Spędziłam sporą częś swojej młodości na
    opiece nad małym chłopcem, który uwielbiał koparki, chociaż nigdy żadnej nie
    widział na żywo i myślę że to działa tak , że dzieci pociąga najbardziej to, z
    czym nie stykają się na co dzień. Poza tym mam wrażenie, że słyszałam gdzieś
    nazwę Twojej mieścinki i że to będzie jednak town...

    ...ale, oczywiście mogę się mylić...

  • ed.kow 16.09.04, 20:40
    Oki nie ma problemu. Prześlę Ci to na maila, jutro przed południem, bo już
    dzisiaj nie dam rady nic stworzyć!!
  • ed.kow 17.09.04, 20:27
    Luna przesłałam Ci to na adres mailowy gazety;)Miłego czytanka.Napisz czy
    wszystko ok.
  • luna6 18.09.04, 15:09
    Dzięki za info. Wysłałam ci maila. Pa.
  • ed.kow 13.09.04, 20:31
    no yyyy...pół godzinki po tym jak to napisałam to zadzwonili do mnie, że
    znaleźli mi rodzinkę...troszkę mi teraz głupio...yyy. Sorki Anya!!
  • mahda1 17.11.04, 14:05
    Korzystałam z usług Art Press. Stracilam sporo nerwów. Na rodzinke z Niemiec
    czekalam okolo 2 miesiecy. Właściciel biura, ponoć tłumacz przysięgły nie
    potrafił przetłumaczyć prostch słów z ankiety o rodzinie.
    Rodzina to matka z dwojka dzici plus jej nowy partner. Pojechalam w
    październiku na rok. Wróciłam w grudniu. Rodzina przeprowadziła się w
    miedzyczasie do Szwajcarii. Wyjazd planowali już w październiku, albo
    wcześniej. Ja zostalam powiadomiona dopiero w listopadzie. Jak wiadomo Polki
    nie mogą pracować leganie w Szwajcarii. Biuro współpracujące niemieckie
    zaproponowało mi jedną rodzinę, przez którą nie zostałam zaakceptowana.
    Wrócilam na święta do domu. Pan z biura Art press nie wiedział nic o mojej
    sytuacji, agencja niemiecka nie powiadomila go!!! Zaczął mi szukać nowej
    rodziny w styczniu, znalazł pod koniec lutego, gdy pracowałam już w Polsce. W
    międzyczasie próbował mnie wysłać nielegalnie do CH, a raz powiedział, że ta
    moja rodzina wcale się nie przeprowadza!!Zadzwoniła, i Gastmama powiedziała, że
    jutro przeprowadzka!!! Więcej już nie pojechałam od nich. Straciłam dużo
    nerwów, pieniędzy(opłata za pośrednictwo, opłata za wizę, której nie odebrałam,
    bo wysłali mnie bez, a potem rodzina sie przeprowadziła).
    Drugą rodzinę, latem tego roku znalazłam przez internet, bez żadnych kosztów.
    Rodzinę, do której pasowałam o niebo lepiej, niż do poprzedniej(ta pierwsza to
    palacze, gdy ja nia palę, zero sportu, mało dbali o dzieci).
    Mimo, że moje pierwsze podejście do au pair było nie udane, nie zraziłam się. A
    dodam jeszcze, że za pierwszym razem zrobiłam roczną przerwę w studiach, a
    byłam niecałe trzy miesięce. Na szczęście udało mi się dostać pracę, do czasu
    rozpoczęcia roku akademickiego.

    Pozdrawiam wszystkie operki
  • luna6 09.12.04, 21:08
    Hej!
    Czekalam na rodzine w Anglii 4 miesiace i w koncu zrezygnowalam z posrednictwa
    tego biura. Jakos nie moge uwierzyc w te problemy ze znalezieniem hostow przez
    agencje, bo sama zalatwilam sprawe przez internet naprawde szybko i teraz
    jestem zadowolona au pairka. Szkoda mi tylko nerwow i czasu jaki stracilam
    probujac wyjechac z biurem Art Press. Nie wiem moze ktos ma z nimi lepsze
    doswiadczenia ale ja nie polecam.
    Pozdrawiam wszystkie byle, obecne i przyszle au pair.
  • aleksandra1981 31.12.04, 12:46
    czesc, pod koniec wakacji wrocilam z Francji, jechalam z biura Au-Pair Centrum
    z Bydgoszczy. Sa swietnie przygotowani, wszystko wiedzialam o rodzinie,
    udzielaja dobrych rad. Polecam :) tel. (052)322-52-78

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka